Konserwatywne sieci społecznościowe wciąż popełniają ten sam błąd

Konserwatywne sieci społecznościowe wciąż popełniają ten sam błąd

W ciągu ostatnich kilku lat bardzo się zastanawiałem, czy powstanie na dużą skalę konserwatywnej sieci społecznościowej – Fox News of Facebook – jest nieuniknione. W zeszłym roku, podczas rozwoju Parlera, w końcu otrzymaliśmy dobry przypadek testowy. Oto aplikacja wspierana przez rodzinę Mercer, która wcześniej broniła Breitbart News, Donalda Trumpa i Cambridge Analytica między innymi konserwatywnymi sprawami. Był nieustannie promowany przez czołowe konserwatywne osobistości medialne, w tym Seana Hannity, Marka Levina i Dana Bongino. I pojawił się w trakcie kontrowersyjnych wyborów, w których odpowiedzialnie moderują treści na platformach głównego nurtu — oznaczanie i usuwanie dezinformacji; propagowanie rzetelnych informacji o tym, jak głosować — było krytykowane przez wielu konserwatystów jako skandaliczna cenzura i/lub ingerencja w proces demokratyczny. Potem nastąpił atak na Kapitol z 6 stycznia. Parler był pełen nawoływań do przemocy, które prowadziły do ​​powstania iw jego trakcie, i zgodnie z etosem platformy „wolności słowa”, większości pozwolono stanąć. Apple odpowiedział, usuwając go z App Store; Google później podążyło za nim. Wydaje się, że chwila minęła W maju Parler zwolnił swojego dyrektora generalnego, wzmocnił praktyki moderowania treści i wrócił do sklepów z aplikacjami. Ale, jak Sara Fischer doniosła w zeszłym tygodniu w Axios, dreszczyk emocji wydaje się zniknąć. Według danych Sensor Tower liczba pobrań Parlera wzrosła z 517 000 w grudniu do 11 000 w czerwcu. Jest to część ogólnego spadku popularności platform alternatywnych – i ogólnie konserwatywnych mediów – odkąd były prezydent Trump opuścił urząd. W apogeum wyborczej gorączki Parler rzeczywiście miał chwilę. Ale wydaje się, że chwila minęła.


Upadek Parlera nie odwiódł innych konserwatystów od prób zbudowania czegoś podobnego. W czwartek Politico poinformowało, że byli członkowie zespołu Trumpa stoją za Gettr, aplikacją, której misją jest „zwalczanie kultury anulowania, promowanie zdrowego rozsądku, obrona wolności słowa, kwestionowanie monopoli mediów społecznościowych i tworzenie prawdziwego rynku pomysłów”. To mniej więcej to, co zamierzał zrobić Parler. (Podobnie jak Parler, Gettr jest zasadniczo klonem Twittera.) Ale Gettr, ponieważ nie został wykorzystany do pomocy w koordynowaniu brutalnego powstania przeciwko rządowi, rozpoczął z czystym kontem. Tablica pozostała czysta przez… kilka minut. Szybko okazało się, że pomimo zaangażowania byłego rzecznika Trumpa Jasona Millera, sam Trump nie miał zamiaru dołączyć do Gettra. W międzyczasie, według Recode, wiele hashtagów z rasistowskimi i antysemickimi obelgami trafiło do popularnej sekcji aplikacji, a wiele raportów wykazało potok pornografii. (W szczególności porno z Sonic the Hedgehog.)

Następnie Daily Beast doniósł, że całość została sfinansowana przez zbiegłego chińskiego miliardera. Następnie Kod źródłowy Gettra został znaleziony na otwartej przestrzeni. Następnie Salon poinformował, że błąd pozwalał hakerom na łatwe pobranie danych osobowych każdy, kto założył konto w serwisie. Wszystko idzie tak źle, że prawie zastanawiasz się, czy założyciele aplikacji zamierzali to w ten sposób, mój współprowadzący Sidechannel, Ryan Broderick, pisze podczas Dnia Śmieci:

Zaczynam się też zastanawiać, czy wszystkie te aplikacje są w pewnym sensie ich chwytem. Głośno uruchom stronę, której nikt nigdy nie użyje, twierdząc, że jest to sanktuarium wolności słowa dla Republikanów, krążyć po wszystkich prawicowych serwisach informacyjnych i czekać, aż zapełni się najgorszymi ludźmi na Ziemi, odmówić moderacji, poczekaj, aż Apple zablokuje to w App Store, a potem wróć do prawicowych serwisów informacyjnych i krzyknij o liberalnej kulturze anulowania, która ma wpływ na twoją zdolność dzielenia się hentai z białymi nacjonalistycznymi płaskoziemcami lub kimkolwiek innym.

Kiedy po raz pierwszy przeczytałem ten akapit, założyłem, że Ryan przesadza, żeby coś powiedzieć. Biorąc jednak pod uwagę niezwykle przewidywalne zamieszanie, które wyłoniło się z polityki treści Gettr, zastanawiam się, czy nie ma w tym nic: sieci społecznościowej z fałszywą flagą, utworzonej tylko po to, by patrzeć, jak płonie.


Ale powiedzmy, że cała ta sprawa nie jest nakładką. Co powinniśmy wynieść z porażki Gettra i wcześniejszej porażki Parlera? Wiele pytań dotyczących sieci społecznościowych jest trudnych. Ten nie jest. Jeśli tworzysz miejsce, w którym ludzie mogą przesyłać tekst i obrazy, musisz je moderować — i agresywnie moderować. Musisz narysować twarde linie; musisz przesuwać te linie, gdy społeczeństwo ewoluuje, a twoi przeciwnicy się dostosowują; musisz zaakceptować trudne kompromisy między dobrem użytkowników a ich prawem do wyrażania siebie. Aplikacje takie jak Parler i Gettr oferowały swoim konserwatywnym użytkownikom atrakcyjny miraż Aplikacje takie jak Parler i Gettr oferowały swoim konserwatywnym użytkownikom atrakcyjny miraż: raj dla wolnej mowy, w którym mogli powiedzieć to, czego nie mogliby powiedzieć gdzie indziej. Nikomu nie przyszło do głowy, że takie posunięcie wyłoni tylko najgorszych użytkowników mediów społecznościowych na świecie, szybko obracając marzenia założycieli w popiół. W zdrowym świecie konserwatywni założyciele nowej generacji uznaliby za pewnik, że będą musieli nadzorować swoje aplikacje pod kątem rasizmu, niebezpiecznej dezinformacji i innych szkód. W zamian mogliby wykorzystać swoją dyskrecję redakcyjną do promowania swoich ulubionych wojowników kultury, manipulować popularnymi tematami według własnego uznania, a być może nawet przyciągnąć wystarczającą liczbę reklamodawców, aby całość była opłacalna finansowo. Oczywiście, moderacja aktywnej treści jest koniecznym, ale niewystarczającym warunkiem prowadzenia rentownej platformy. Nawet jeśli Parler i Gettr całkowicie zrezygnowali z gadania o zamachu stanu i Sonic porno, entuzjazm dla nich mógł osłabnąć z wielu powodów. Ale jeśli weźmiesz pod uwagę, dlaczego te aplikacje zawiodły tak szybko, jak to zrobiły, luźne moderowanie treści jest z pewnością jednym z największych powodów. Większość ludzi spędzi tylko tyle czasu w wirtualnej przestrzeni, w której otacza ich najgorsza ludzkość. Jeśli Parler lub Gettr w ogóle zostaną zapamiętani, to dlatego, że stworzyli sieci konserwatystów, w których nawet konserwatyści nie mogliby się znaleźć.


Ta kolumna została opublikowana wspólnie z Platformer, codziennym biuletynem o Big Tech i demokracji.

games