Manipulacja: ujawnić, żeby ukryć

Jedną z metod często stosowanych przez tajne służby by ukryć i uwiarygodnić ważnych agentów jest poświęcenie (spalenie) mniej istotnych lub już bezużytecznych, którzy stanowią niepotrzebne obciążenie lub mogą przynieść niewiele pożytku. Taką operację wykonano z powodzenie na Litwie, gdzie poświęcono agenta i złodzieja małego kalibru, byłego premiera Paksasa, uwierzytelniając i dzięki agenturze wpływu budując społeczne poparcie dla Uspaskicha, który obecnie bez żadnych problemów kontroluje rząd litewski. I wszyscy są zadowoleni; Litwini mają ?patriotę?, a Moskwa swój rząd w Wilnie.

Spójrzmy z tego punktu widzenia na dwa bliźniaczo podobne wydarzenia w Polsce. Najpierw prof. Kieres ujawnił TW ?Nowaka? ? Niezabitowską, następnie oj. Hejmo - TW ?Hejnał?, TW-k ?Dominik?. W obu wypadkach chodziło o agentów czwartej kategorii, bez znaczenia, którzy nie dostarczali bezpiece informacji najwyższej wagi. Dziennikarze, rzecz jasna, natychmiast zainteresowali się i rozdęli obie sprawy, podczas gdy na inne, ważniejsze byli głusi i ślepi, co oznacza, iż jak zwykle dostali odpowiednie instrukcje od oficerów prowadzących, starych lub nowych. Jeśli nie oni sami, to ich redaktorzy naczelni i szefowie działów ? rezultat ten sam.

Warto uświadomić sobie skalę infiltracji środowiska dziennikarskiego. Mamy dane porównawcze z terenu Czechosłowacji i Chorwacji. W pierwszym wypadku dla policji pracowało co najmniej 422 dziennikarzy, w drugim 150. Jeśli weźmiemy pod uwagę zasadę, iż im system bardziej liberalny, tym więcej TW, ponieważ trzeba lepiej kontrolować jak ludzie korzystają z dozwolonej wolności i czy nie przekraczają jej granic, możemy umieścić Polskę między obu krajami. Przeliczając ilość TW w obu wymienionych krajach na liczbę ludności i odnosząc otrzymaną skalę infiltracji do Polski, możemy szacować liczbę TW wśród naszych dziennikarzy na tysiąc sztuk. Wiemy, iż w Poznaniu dla bezpieki pracowało minimum 20 dziennikarzy, jeśli więc weźmiemy pod uwagę wszystkie ośrodki posiadające własne media w Polsce i ich skalę oraz skalę koncentracji mediów w Warszawie, nasze szacunki dadzą liczbę porównywalną z poprzednimi. Oznacza to, iż w praktyce prawie wszystkie stanowiska kierownicze w mediach III RP są obsadzone przez byłych TW SB, i to oni rekrutują i promują nowych pracowników. Możemy więc sobie wyobrazić jakie typy wygrywają w konkurencji. Wystarczy zresztą wziąć jakąkolwiek gazetę do ręki. Możemy więc analizować prasę pod kątem gry prowadzonej przez uzbeckie klany. Ważna jest nie tyle prawdziwość wiadomości, ile data jej ukazania się, osoba lub środowisko w które uderza, kto którą informację ?puszcza? czyli kto służy za kanał i dla jakiej grupy, a także jakiego typu informacje nie mogą się ukazać, o kim nie wolno pisać itp. Po tej krótkiej dygresji możemy powrócić do meritum omawianej sprawy.

Celem zasadniczym prof. Kieresa jest pozostanie na stanowisku, decyduje o tym obecny Sejm, czyli komuniści, których zdyscyplinować mogą tylko służby.

Od dawna Kolegium IPN było podzielone. Połowa chciała rekomendować Sejmowi prof. Kieresa, natomiast połowa uważała, że nie należy polecać nikogo, co stanowiło votum nieufności wobec szefa IPN. Języczkiem u wagi był głos prof. Paczkowskiego, który wahał się.

Dlaczego prof. Kieres jednocześnie postanowił ujawnić TW ?Hejnał? i zakazał udostępniania w celach naukowych wszystkich akt, których sygnatury zaczynają się na dwa zera, czyli teczki tajnych współpracowników, aż do ponownego wyboru. Czy chodziło o to by przy ujawnianiu nie było ?wypadków przy pracy? i by zachować monopol w tej dziedzinie, czyli by ujawnione zostały tylko właściwe osoby?

Panowie Friszke i Grajewski z IPN stwierdzili w programie ?Prosto w oczy? 26 kwietnia kilka razy, że agentem, który zostanie ujawniony, jest to osoba świecka. Dnia następnego okazało się, że jest to osoba duchowna. Czyżby więc w nocy zmieniła się osoba, która ma być ujawniona? Czy też obaj historycy myśleli o kimś innym?

Porównajmy teraz z ujawnionymi dwa przykłady osób nie ujawnionych. Znacznie ważniejszym od TW ?Nowaka? w ?Tygodniku Solidarność? był TW ?Sowa?, kierujący tygodnikiem, jak wynika z treści raportu, po 13 grudnia. Musiał więc to być ktoś, kto nie został internowany lub z internowania zwolniony. Wybór jest niezwykle ograniczony. Tymczasem prof. Kieres jakoś się tą osobą nie zainteresował, nie zauważył, widocznie czasowo zapadł na głuchotę, ślepotę i ogólną niewiedzę. Podobnie dziennikarze, zwłaszcza ci najbardziej bojowi poszukiwacze prawdy z ?Rzeczpospolitej?. Otrzymałem wprawdzie w sprawie TW ?Sowy? list od pewnego dziennikarza, który chciał się tą sprawą zainteresować ale po odpisaniu, dziennikarz nagle się zdematerializował. Wniosek ? instrukcja była prosta ? nie ruszać.

Można by sądzić, iż w normalnym kraju po ujawnieniu TW ?Nowaka? wszyscy, dziennikarze, historycy, politycy, zainteresowaliby się całą agenturą w ?Tygodniku Solidarność?, którego zespół wziął później udział w tworzeniu rządu gen. Kiszczaka z premierem Mazowieckim. Ale nie w III RP. Tu ujawnienie TW ?Nowaka? zakończyło całą sprawę, widocznie inni agenci w ?Tysolu? są pod ochroną lub są trzymani dla potrzeb przylszych gier operacyjnych.

Drugi przykład. Ujawniono TW ?Hejnała?, który mógł donosić przede wszystkim na osoby odwiedzające Ojca Świętego, ale zasłona milczenia zapadła nad od dawna znanym TW ?Historykiem? (prof. Kłoczowski?), którego ujawnienie było wypadkiem przy pracy, więc media najpierw posłusznie zorganizowały obronę po czym szybko i całkowicie zaniemówiły. Tymczasem TW ?Historyk? pisał charakterystyki Karola Wojtyły dla bezpieki. Niewtajemniczeni mogą nie wiedzieć, że taka charakterystyka jest bardzo cenną pomocą dla tajnej policji, gdyż stanowi podstawę do zakwalifikowania charakteryzowanego do konkretnej kategorii (np. bezpieczny, niezwykle niebezpieczny dla systemu itp.) i wyboru metod rozpracowania oraz dalszego traktowania i prowadzenia gier operacyjnych. Prof. Kierss jakoś nie skorzystał z ustawy pozwalającej mu w szczególnych wypadkach na ujawnienie tajemnicy państwowej. Nie otrzymał telefonu?

Kiedy opluty za ujawnianie agentury red. Stanisław Michalkiewicz poprosił w lubelskim IPN o zezwolenie na skopiowanie dokumentu mówiącego o współpracy prof. Kłoczowskiego ? TW ?Historyka? z SB, oczywiście otrzymał odmowę, gdyż zdaniem IPN, nic by to nie wniosło do sprawy. Wniosek ? prof.- Kłoczowski jest pod ochroną. Dlaczego? Gdyby ujawnić prawdę o TW ?Historyku?, trzeba by było zająć się agenturą na KUL-u, a to o wiele ważniejsze i niebezpieczniejsze niż oj. Hejmo czy ks. Maliński.

Agentura na KUL-u prowadzi zaś wprost do ?Tygodnika Powszechnego?, kolejnego środowiska pod ochroną lub pozostawionego na potrzeby przyszłych gier operacyjnych.

Tymczasem sprawa TW ?Hejnała? nabrała swojej dynamiki i dlatego jej wyników ostatecznych nie możemy przewidzieć. Możliwe, że ten kto porusza prof. Kieresem się przeliczył ale i tak komuniści będą decydowali o tym kto zostanie nowym szefem IPN.

Przy okazji dowiedzieliśmy się że przyszły ale niedoszły premier Rokit Jan Maria byłby Reytanem, gdyby wiedział. Niespełniony Reytan III RP wystarczająco dużo wiedział by zachować się jako Reytan dnia 4 czerwca 1992 roku ale jakoś wtedy wolał chronić agenturę biorąc udział w obaleniu rządu premiera Olszewskiego. Przy okazji przeglądania sprawozdań sejmowych, okazało się, że strony z zapisem kto co mówił owego pamiętnego dnia zostały wydarte. Ciekawe kiedy strony te w sposób cudowny ?odnajdą się? i co wtedy powie Reytan III RP?

Józef Darski
2005-04-30
Tekst z ABCnet.com.pl

0
Jeszcze nie głosowano
 

Ciekawa logika

"Warto uświadomić sobie skalę infiltracji środowiska dziennikarskiego. Mamy dane porównawcze z terenu Czechosłowacji i Chorwacji. W pierwszym wypadku dla policji pracowało co najmniej 422 dziennikarzy, w drugim 150. Jeśli weźmiemy pod uwagę zasadę, iż im system bardziej liberalny, tym więcej TW, ponieważ trzeba lepiej kontrolować jak ludzie korzystają z dozwolonej wolności i czy nie przekraczają jej granic, możemy umieścić Polskę między obu krajami. Przeliczając ilość TW w obu wymienionych krajach na liczbę ludności i odnosząc otrzymaną skalę infiltracji do Polski, możemy szacować liczbę TW wśród naszych dziennikarzy na tysiąc sztuk. Wiemy, iż w Poznaniu dla bezpieki pracowało minimum 20 dziennikarzy, jeśli więc weźmiemy pod uwagę wszystkie ośrodki posiadające własne media w Polsce i ich skalę oraz skalę koncentracji mediów w Warszawie, nasze szacunki dadzą liczbę porównywalną z poprzednimi."

W jaki sposób z tych zdań, wynikło to:

"Oznacza to, iż w praktyce prawie wszystkie stanowiska kierownicze w mediach III RP są obsadzone przez byłych TW SB, i to oni rekrutują i promują nowych pracowników."

Widzę pewne luki w pańskiej argumentacji.

"Brak szacunku dla słowa jest źródłem nieporozumień"

To jest: WF

Materiał dziennikarski nie jest dokumentacją dochodzeniową

WF
Jeśli więc są nawet luki, to dla wymowy tekstu nie ma to większego znaczenia. Chyba, ze byłyby publikowane kłamstwa lub przeinaczenia. Po logikę i tzw. twarde dowody należałoby udać się do organów ścigania. Tylko w wielu wypadkach nie ma po co, bo zdarza się, że i one działają właśnie na modłę sterownych mediów.

Co do Tygodnika Powszechnego....hmmm, moze i daleko idące wnioski ale z poczynań niektórych dziennikarzy tego pisma można dojść do nieciekawych wniosków.

WF

Pański stosunek do prawdy

Pański stosunek do prawdy jest symptomatyczny dla czasów, w którym żyjemy. Logika nie jest bonusem - to podstawa myśli i języka. Bez logiki mogę napisać dowolną bzdurę a następnie wywnioskować z niej dowolną bzdurę. Jeżeli autor napisał "oznacza to" - to oznacza to związek pomiędzy pierwszą i drugą częścią wypowiedzi - związek implikacji. Wypowiedź podobna nie powinna się pojawiać nawet w szkolnym wypracowaniu - obecność alogicznego podejścia wśród ludzi dorosłych, pretendujących na dodat do rangi prawicowego myśliciela lub komentatora, są oznaką ogromnego spustoszenia w umysłach.

"Brak szacunku dla słowa jest źródłem nieporozumień"

media

Wydaje się, że autor wyciąga wnioski za daleko idące. Jest oczywiste, że ujawnienie góry agenturalnej mogłoby spowodować małe trzęsienie ziemi i kompletny już upadek wiary w jakiekolwiek autorytety. Nie sądzę, aby któraś z partii mających szansę na zdobycie władzy, poszła na takie rozwiązanie.
Można zastosować tu analogię do sytuacji ze Starego Testamentu: nie darmo Żydzi błąkali się po pustyni do czasu, aż wymarło skażone pokolenie. Jest w tym sporo mądrości.
Z oceny autora wyłączyłbym też media lokalne, tworzone po 89' roku przez entuzjastów tych przemian. Co prawda likwidacja Komitetów Obywatelskich była celnym ciosem w dopiero rodzącą się oddolną demokrację, ale część tych mediów przetrwała i nadal stanowi ważny środek opiniotwórczy. Co prawda - nadal niedoceniany przez polityków.
Ale to już historia dość luźno związana z tematem.
Edward
ziemia_ustecka@poczta.onet.pl

co z tym stenogramem

Szanowny Panie

Proszę wyjaśnić co ma wspólnego ze sobą wydarcie z egzemplarza Biblioteki Sejmowej (?)przez niszczyciela książek fragmentu ze stonogramu sejmu z 4 VI 92 z lustracją?
Pytam bowiem:
-stenogramy sejmowe dostęne są w conajmniej 12 bibliotekach naukowych kraju,
-obszerne fragmenty drukowały gazety-dostępne jak wyżej plus częśc z nich via www,
-nagraniami dysponuje archiwum polskiego radia plus biblioteka sejmowa plus archiwum dokumentacji mechanicznej plus archiwum TVP/TAI
Jeżeli tak to teza o możliwej przyszłej manipulacji jest mocno naciągana chyba że:
-ze wszystkich bibliotek zostaną wypożyczone stenogramy sejmowe, a potem wyczyszczone,
-w taki sam sposób zostaną posprzątane archiwa dźwiękowe.
Dotąd ceniem pana komnetarze ale dzisiejszy zwala z nóg.

Re: co z tym stenogramem

Stenogramy obrad sejmowych mozna tez znalezc na internecie.

Rafal Poniecki

To jest: Jerzy Kałwak

Agent czy dyspozycyjny - wsjo rawno!

Kto pracował w polskich mediach przed i po stanie wojennym, ten wie, że pośród tzw. dziennikarzy partyjnych SB nie musiała werbować agentów. Partyjny płatny agent czy bezpłatny dyspozycyjny karierowicz i wazeliniarz to praktycznie to samo. Ocena etyczna wychodzi na wsjo rawno. Co innego ocena prawna dzisiaj. Jak ktoś donosił na kolegów i są ślady, to powinien odpowiedzieć z powództwa cywilnego. Warunek - powszechny dostęp do akt służb policyjnych PRL. Wówczas możliwa jest weryfikacja poprzez środowiskowy ostracyzm - to może być metoda skuteczniejsza, niż jakieś procesy lustracyjne.

----------------------------------
http://jerzykalwak.aribo.pl/

To jest: Michał Olejniczak

Po raz kolejny proszę o

Po raz kolejny proszę o jakikolwiek dowód dotyczący agenturalnej działalności prof. Kłoczowskiego. W ostatnich wynurzeniach p. Michalkiewicza doczytałem, ze miał on dostęp do akt lubelskiego IPN, ale nie było tam ni słowa, ze był jakis dokument o współpracy. tworzony był tylko niejasny łańcuch poszlak.
Jeśli nie ma Pan nic nowego to nie pozostaje nic innego niz zaliczyć Pana do konfabulantów w rodzaju Michalkiewicza.

Druga sprawa: może ja czegoś nie dosłyszałem, ale zdaje się, że nawet IPN zdjął z ks. M. Malińskiego odium oskarżeń o agentureę. Czy ma Pan jakąś wiedzę tajemną na ten temat, czy po prostu nazwisko pasowało Panu do artykułu?

To jest: Michał Tyrpa

Tekst p.Józefa Darskiego

uświadamia dlaczego Autor "cieszy" się taką nienawiścią ze strony wielu osób. Tekst ów tłumaczy także, dlaczego - mimo braku racjonalnych przyczyn - z pewnymi tematami nie udało mi się przebić do mediów głównego nurtu.

Juhasi, zwani czasem "zwierzchnikami dyskursu" nie zasypiają gruszek w popiele..

A prawda ginie czasem nie tyle z ręki zaprzysiężonych wrogów, co z powodu zwykłego kumoterstwa.

To jest: Maciejko

ks. Stanisław Małkowski - kazanie

Kazanie na Boże Narodzenie 2007 - nie wygłoszone (z powodów wiadomych).

"Bóg się rodzi. Rodzi się Chrystus Król, którego panowanie trwa bez końca. W Nim pokładamy naszą nadzieję, w Nim odnajdujemy radość życia, dzięki Niemu wiemy, że jesteśmy cenni w oczach Bożych. Bóg stał się Człowiekiem, dzieckiem ludzkim, aby człowiek mógł stać się dzieckiem Bożym. Ojciec święty Benedykt XVI w encyklice "Spe salvi" pisze: "Człowiek jest dla Boga tak bardzo cenny, że On Bóg sam stał się człowiekiem, aby móc współcierpieć z człowiekiem" (39). Teraz Bóg z nami współcierpi, a w wieczności my możemy współradować się z Bogiem. Bóg-Człowiek Chrystus chce, aby Jego radość była w nas i aby nasza radość byłą pełna. Chrystus podobny do nas we wszystkim oprócz grzechu odnawia w nas podobieństwo do Boga, przebacza nasze grzechy i gładzi je mocą swojej zbawczej ofiary. Czy chcemy uwolnić się od grzechu, który niszczy radość i odbiera życie wieczne? Czy szukamy radości u źródła? Czy chcemy żyć? Namiastką radości jest przyjemność, namiastką życia jest przeżycie. Kto szuka namiastek i nimi się zadowala, może utracić rzeczywiste dobro. W świecie polityki rozumianej jako roztropna troska o dobro wspólne wezwani jesteśmy do uczestnictwa w duchu służby ludziom i temu dobru, które w świecie ludzkim się tworzy. "Nasz sposób postępowania, nie jest obojętny dla rozwoju historii" ("Spe salvi"). A przy tym "mogę zawsze żywić nadzieję, nawet jeśli w moim życiu albo w danym historycznym momencie jest oczywiste, że nie mam czego się spodziewać" ("Spe salvi"). Taki właśnie historyczny moment beznadziejności przeżywamy obecnie w Polsce. Kolejne próby wybicia się na niepodlegóść kończą się upadkiem. Wielu Polaków, zwłaszcza młodych dało się oszukać, uwierzyło fałszywym obietnicom, uległo grze pozorów, zaufało chwytom reklamowym, wybrało postać przypominającą śliskie mydło lub infantylnego pajaca. Ci sami mieszkańcy Betlejem, którzy nie wpuścili do swoich domów Maryi z mającym urodzić się Dzieciątkiem, niebawem zmuszeni byli wpuścić siepaczy Heroda. 13 grudnia stał się dla Polaków symbolem całego stanu wojennego, wojny wypowiedzianej własnemu narodowi przez Polaków zaprzedanych wrogim Polsce celom i ośrodkom. W tym roku 13 grudnia oznacza nie tylko rocznicę minionego stnu wojennego, ale również kolejny krok ku imperium Unii Europejskiej jako totalitarnego superpaństwa będącego w stanie wojny z Bogiem i ludźmi jako dziećmi Bożymi. Miraż dobrobytu i postępu dla niektórych ma stanowić namiastkę nadziei dla wszystkich. Tymczasem nie ma nadziei bez solidarnej miłości zatroskanej o każdego człowieka i wspólne dobro zarówno duchowe jak i materialne; nie ma nadziei bez wiary; nie ma nadziei bez Boga. "Świat bez Boga jest światem bez nadziei" ("Spe salvi"), a taki właśnie świat chcą stworzyć współcześni budowniczowie wieży Babel - Unii Europejskiej - w swoim antychrześcijańskim ksstałcie. Zasmuca i dziwi skwapliwość wielu polskich polityków w dziele niszczenia polskiej suwerenności i niepodległości, polskiej moralności, religijności i kultury. Jak odnaleźć nadzieję w beznadziejności? Trzeba dać świadectwo sprzeciwu i cierpienia. "Zdolność do cierpienia z miłości do prawdy jest miarą człowieczeństwa" ("Spe salvi"). Gdy prawda jest ukrywana, ośmieszana, wyszydzana, traktowana jako zagrożenie dla wolności, świadectwo dane prawdzie może wiele kosztować. Ale, jak powiedział Sługa Boży ks. Jerzy Popiełuszko męczennik: "za pszeniczne ziarno prawdy trzeba płacić, tylko plewy nic nie kosztują". Wzywamy więc wstawiennictwa tych wszystkich, którzy jako świadkowie Chrystusa w Ojczyźnie cierpieli i umierali, a teraz wstawiają się za nami w domu Ojca. Nie ma nadziei bez modlitwy - zarówno naszej, jak i tych, którzy za nas się modlą. Kto wierzy i modli się, nigdy nie jest sam. Wobec beznadziejności obecnej polityki w Polsce, gdy wróciło stare zło, módlmy się: "przyjdź królestwo Twoje". Króluj nam Chryste! Chryste - jesteś Królem, Panem nieba i ziemi z woli i ustanowienia Boga Ojca. A teraz tak kształtuj i przemieniaj naszą wolę, aby mogła dokonać się w Polsce intronizacja Ciebie Jezu Chryste jako Króla naszej Ojczyzny. Bóg się rodzi, moc truchleje. Kończy się siła zła, gdy wraz z przyjściem Chrystusa zwycięża potęga dobra. Przyjdź Panie Jezu!".
Tekst kazania Bożonarodzeniowego opublikowany za zgodą ks. Stanisława.
Z Bogiem.

To jest: Romuald Kałwa

Dobry tekst. Szkoda, że za krótki

Autor ma dużą wiedzę o tajnych służbach.

Romuald Kałwa

Można wyświetlać komentarze w różnych formach:

Wybierz i zachowaj swoje preferencje wyświetlania komentarzy. Kliknij "Zachowaj" po ustawieniu zmian.