ks. Chrostowski - Trzecia Świątynia Jerozolimska

http://video.google.com/video...

"Trzecia Świątynia - utopia czy czas na budowę?"

Wykład ks. prof. Waldemara Chrostowskiego na sympozjum "Świątynia Jerozolimska" (Wydział Teologiczny UMK Toruń; 27.11.08)

...świątynia, ta żydowska, nie liczy się dla chrześcijan. Dla chrześcijan liczy się centrum świata, którym jest Bazylika Grobu Pańskiego. Z Bazyliką Grobu Pańskiego jest związane Misterium męki, śmierci i zmartwychwstania Chrystusa. I wobec takiego faktu powstaje pytanie: co więc z III Świątynią, skoro I. przeminęła, II. przeminęła, co z III. Świątynią. Na ten temat, myślę, całą te prawdę przybliży nam Ks. prof. Waldemar Chrostowski, [dziekan] naszego wydziału i kierownik również dialogu katolicko-judaistycznego Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie. Zapraszam do wygłoszenia tego wykładu.

Ks. prof. Waldemar Chrostowski:

Dziękuję bardzo. Pewnie musimy zacząć od tego, że to wszystko, co tutaj do tej pory było, mogłoby nam robić wrażenie, że mówimy o sprawach wyłącznie historycznych, mówimy o rzeczy z odległej przeszłości, poruszamy sie w obszarze 2000 lat i wcześniej, mówimy również o przeszłości nieco późniejszej - pierwsze wieki chrześcijańskie - to wszystko jest bardzo ciekawe, bardzo piękne, ale można by zadać pytanie: jakie to ma znaczenia na dzisiaj. I celem mojego wystąpienia jest ukazanie, że to wszystko, całe to "wczoraj" dawne ma ogromne znaczenie także na "dzisiaj", a z całą pewnością wpłynie na przyszłość i to być może najbliższą przyszłość, której zwłaszcza najmłodsi spośród nas, studenci, będą świadkami.

Jako motto do wszystkiego, co powiem, prosze uważnie posłuchać słów, które pochodzą z Talmudu jerozolimskiego i które dla wszystkich Żydów stanowią zawsze normę w myśleniu, mówieniu i działaniu, które dotyczy Świątyni Jerozolimskiej. W Talmudzie jerozolimskim, w traktacie Yoma, na samym początku tego traktatu czytamy takie słowa:

"Każde pokolenie, w którym świątynia n i e j e s t odbudowana, jest traktowane tak, jakby tę świątynię z b u r z y ł o ."

Otóż postulat odbudowy światyni jest tak dawny, jak samo jej zburzenie i powraca jako jedno z priorytetowych wskazań i zadań dla każdego żydowskiego pokolenia. Tak ona wyglądała, czym ona była, ta pamięć znalazła się w Misznie, znalazła się w Talmudach, które są normatywnymi dziełami judaizmu rabinicznego.

Więc po kolei. Przypomnijmy, bo to będzie ważne, żeby zrozumieć to, z czym mamy do czynienia dzisiaj, że I świątynię na górze Moriah wybudował Salomon i miało to miejsce około roku 950 przed Chrystusem i tego dotyczył nasz dzisiejszy pierwszy wykład. Ta świątynia przetrwała do roku 587., bądź 586., w zależności od rachuby, i cały ten okres został nazwany ha-bayit ha-rishon, po hebrajsku, czyli pierwszy dom, dom pierwszy, okres I Świątyni - Świątynia od Salomona do zburzenia przez Babilończyków.

Po wygnaniu babilońskim, natychmiast zabrano się, po powrocie z wygnania babilońskiego, do odbudowy Świątyni i początkowo to szło dość opornie, to jest kontekst księgi Aggeusza między innymi. Koniec końców prace nad odbudową świątyni zostały podjęte i światynia została konsekrowana w roku 515 przed Chr. Ta świątynia, przebudowana i umocniona na krótko przed erą chrześcijańską przez Heroda przetrwała do roku 70 po Chr., kiedy to została zburzona przez Rzymian - tutaj mamy nawiązanie do tego - fragment [sceny po zdobyciu] z Łuku Tytusa, znajdującego się w pobliżu Koloseum w Rzymie. Ten okres od 515 przed Chr. do 70 po Chr. w historiografii izraelskiej, żydowskiej nosi nazwę ha-bayit ha-shemi, czyli okres drugiej świątyni, drugi dom, dom w znaczeniu - świątynia.

Wobec tego należy się spodziewać, że wraz ze zburzeniem II światyni podjęto wysiłki, aby odbudować ha-bayit ha-shemi-si czyli III Świątynię. I takie wysiłki były podejmowane kilkakrotnie do tej pory - przedstawię króciutko, bo nie mamy na to czasu - natomiast w naszych czasach nabrały one przyspieszenia i podam kilka konkretnych przykładów, które o tym przyspieszeniu zdecydowanie świadczą.

Otóż pierwsza próba odbudowy Świątyni Jerozolimskiej, o czym wspomniał także o. profesor, chociaż niezbyt wyraźnie dlatego, że rzecz jest dyskutowana, miała miejsce za rządów cesarza Hadriana, który zamienił Jerozolimę na tak zwaną Aelia Capitolina - mówiliśmy o tym - i poświęcił ją triadzie kapitolińskich bogów, bóstw, czyli Jowiszowi, Junonie i Minerwie. I to właśnie wtedy rzymski zarządca miasta świętego, tej nowej Aelia Capitolina nazywał się Tinneius Rufus, nakazał zaoranie terenu świątynnego. Miało to ten dobry skutek, że jak jesteśmy przekonani, wiemy, gdzie ta świątynia się znajdowała, bo orano tam, gdzie ta świątynia była. I w odpowiedzi właśnie na te wydarzenia nastąpiło tak zwane drugie powstanie żydowskie przeciwko Rzymianom w latach 132-135 pod wodzą człowieka, który obrał sobie imię Bar Kochba, Syn Gwiazdy. I jest wielce prawdopodobne, że jednym z pierwszych posunięć Bar Kochby była próba odbudowy Świątyni Jerozolimskiej, czyli próba budowy III Świątyni.

Zwłaszcza opowiada się za tym historiografia żydowska. Jedną z takich bardziej znanych prac historycznych na ten temat napisał rabin, który ma takie dźwięczne polskie nazwisko Rzeźnik. Więc studiując ten właśnie czas doszedł do wniosku, że świątynia wtedy była odbudowywana i na potwierdzenie tego wspomina monety wybite przez Bar Kochbę, na których przedstawiony jest fronton Świątyni Jerozolimskiej.

Bar Kochba - to jest zdecydowanie bardziej prawdopodobne - nawet jeżeli nie podjął odbudowy Świątyni Jerozolimskiej, to wznowił kult na Wzgórzu świątynnym - sprawowanie kultu, sprawowanie ofiar. Ale powstanie żydowskie upadło i konsekwentnie zamiar budowy świątyni został unicestwiony.

O kolejnej próbie, już zdecydowanie bardziej znanej, wspomniał również właśnie przed chwilą o. Paczkowski, wzmiankując nam tu i pokazując podobiznę Juliana, którego historiografia chrześcijańska nazywa wdzięcznie Apostatą, czyli odstępcą.

Julian rządził w latach 361, rozpoczął swoje rzady, miał wtedy ok. 30 lat i został wychowany w duchu chrześcijańskim. Jego nauczycielem był m.in. Euzebiusz. Problem polegał na tym, że Julian... można by go porównać go do współczesnego masona - znaczy, ukrył fakt, że długo wcześniej dokonał apostazji od chrześcijaństwa, o czym nie było wiadomo, po czym podlegał rozmaitym szkołom, takim mało chrześcijańskim. I kiedy doszedł do tronu, wtedy okazało się, że kierował się dwoma argumentami, które według niego były przekonujące. Mianowicie traktował chrześcijaństwo jako zepsuty judaizm. Wobec tego sądził, że prawdziwe oczyszenie nastąpi przez powrót do judaizmu, stąd chrześcijaństwo odrzucił. A w dodatku żydowscy nauczyciele wmówili mu, że już dawniej bywało tak, że poganie stawali się narzędziami Boga. I cytowali tutaj Cyrusa, który wydał dekret pozwalający na powrót z wygnania babilońskiego, co umożliwiło odbudowę świątyni, dawali przykład Heroda, który w połowie był Idumejczykiem, a przecież zasłużył się świątyni i Julianowi tłumaczyli: "I ty możesz być Cyrusem, ty możesz być Herodem."

Julian wobec tego dał zgodę na odbudowę świątyni jerozolimskiej, zostały podjęte prace i ciekawe, że natychmiast zareagowali na to zarówno chrześcijanie, jak i Żydzi.

Otóż Żydzi widzieli w tym spełnienie proroctwa Izajasza, które zapowiadało odnowienie kultu na Syjonie. Natomiast chrześcijanie widzieli spełnienie proroctwa Daniela, dokładnie Daniela 11,34, które to proroctwo było odczytywane jako początek końca judaizmu i samej idei świątyni. Wspomniał Ojciec [Paczkowski] o tym dopuście Bożym, który sprawił, że świątynia przestała być odbudowywana, to znaczy nie tylko zaniechano, ale i całkowicie odstąpiono. Otóż dopust ten polegał na tym, że 20 maja 363 roku miało miejsce silne trzęsienie ziemi, które uniemożliwiło dalsze prace budowlane, natomiast nieco ponad miesiąc później, 26 czerwca tego samego 263 roku Julian Apostata tragicznie zginął. Jedni powiadają, że zginął na polu bitwy, drudzy mówią, że okoliczności jego zejścia z tego świata były bardziej skomplikowane. I właśnie ten miesiąc różnicy pomiędzy trzęsieniem ziemi a śmiercią Juliana uznano za dowód Bożej interwencji i tego, że Pan Bóg Świątyni Jerozolimskiej nie chce.

Kolejna próba odbudowy Świątyni Jerozolimskiej miała miejsce w roku 614. Otóż wtedy Palestynę ówczesną najechali Persowie i Żydzi jerozolimscy, a także Żydzi palestyńscy, zawarli z Persami, którzy byli najeźdźcami na imperium należące przedtem do Bizancjum, zawarli tajny sojusz przeciwko chrześcijanom. Otóż Persowie szukali lokalnych współpracowników, kolaborantów do walki z chrześcijanami. Znaleźli takich kolaborantów, obiecując im odbudowę świątyni jerozolimskiej.

Rozpoczęto pewne przygotowania, pewne prace, które miały zmierzać do budowy świątyni. Mówi się nawet, że w latach 614-617, przez trzy lata na Wzgórzu świątynnym został ustanowiony kult, ale do odbudowy świątyni nie dosżło, ponieważ Persowie zostali wypędzeni, a wraz z nimi Żydzi. I mając na uwadze ten epizod, w roku 691 doszło w gruncie rzeczy do tego, z czym mamy do dzisiaj do czynienia. Mianowicie kalif Omar wzniósł meczet, który widzieliśmy kilkakrotnie, z tym, że to nie jest meczet. To jest Kopuła Skały, dokładnie tak się nazywa, to znaczy budowla, która wznosi się nad skałą, z której to skały, wedle tradycji muzułmańskiej Mahomet miał wstąpić do nieba na koniu, którego imię łatwo zapmiętać - Burak. Otóż na tym koniu miał unieść się do nieba i to przesądzało, że ta właśnie budowla stała się trzecią co do ważności w świecie muzułmańskim.

Obok natomiast tej Kopuły Skały wybudowano meczet, który nazywa się Al-Aqsa, Najdalszy, ponieważ znajduje się on najdalej od Mekki i Medyny. I te dwie budowle, kiedy patrzymy na dzisiejszą panoramę Jerozolimy, to one istnieją do dnia dzisiejszego. I od czasu, kiedy istnieje ta budowla, właśnie znana jako meczet Omara, wydaje się, że odbudowa Świątyni Jerozolimskiej jest niemożliwa, bo założenie jest jedno: świątynia ma wznosić się dokładnie tam, gdzie się wznosiła przedtem, czyli w czasach I i II Świątyni.

Ale nic w świecie nie jest przesądzone na zawsze. A zwłaszcza w tej tematyce. Bardzo długo wydawało się, że istnienie tam Kopuły Skały, tego meczetu Omara zupełnie uniemożliwia budowę Świątyni Jerozolimskiej. Pierwszym, który ten mit, czy tę utartą prawdę próbował zakwestionować, był Napoleon Bonaparte. Kiedy podjął pod koniec XVIII w. w latach 1798-1799 swoją kampanię do Egiptu i na Bliski Wschód, do Palestyny, wtedy chcąc pozyskać wpływowe środowiska w Europie Zachodniej, przede wszystkim we Francji, a także chcąc pozyskać pieniądze, finanse, na swoją wyprawę wojenną, obiecał Zydom, że jeżeli uda mu się zdobyć Palestynę, to odbuduje Świątynię Jerozolimską.

Oczywiście w tym był podtekst antyturecki, dlatego, że wtedy Jerozolima, Palestyna, należała do Turków. Wobec tego, gdyby sie udało Turków pokonać, to odbudowa Świątyni Jerozolimskiej byłaby możliwa, bo należałoby zniszczyć tę własnie Kopułę Skały. Jednak Napoleon poniósł klęskę, zwłaszcza pod Hajfą - cmentarz żołnierzy francuskich i innych znajduje się tam do dnia dzisiejszego. A cała ta propaganda, o którą zabiegał, miała dla niego przynajmniej ten dobry skutek, że gdy wracał pokonany z Bliskiego Wschodu, to we Francji, w Europie miał ciągle dobrą prasę, bo nie chciano się przyznać, że wraz z porażką Napoleona poniósł również porażkę plan odbudowy świątyni.

Trzeba było znów zaczekać. Czekano 100 lat, do narodzin ruchu syjonistycznego, w latach 1896-1897, kiedy to odbył się kongres w Bazylei. Zwołał ten kongres Teodor Hertzl i jak na ironię ten kongres odbywał się w języku niemieckim i Hertzl dał tam taką swoją programową książeczkę "Der Judenstaat", czyli "Państwo żydowskie" i snuł w niej wizję odbudowy państwa żydowskiego na terenie Palestyny. Nie było tam nic o Świątyni, ale dla bardzo wielu Żydów odbudowa państwa żydowskiego łączyła się z możliwością również, po zajęciu Jerozolimy, z możliwością odbudowy świątyni jerozolimskiej. Zwłaszcza dla Żydów religijnych.

Teodor Hertzl był Żydem świeckim, natomiast do tych samych rzeczywistości, o których on opowiadał, Żydzi przywiązywali kategorie religijne i interpretowali to w kategoriach teologicznych. To, co dla Hertzla było sukcesem polityki Izraela, dla Żydów religijnych było znakiem przyjścia Mesjasza. Otóż rzecz zaczynała nabierać coraz bardziej realnych kształtów wraz z utworzeniem państwa Izrael. 14 maja 1948 r. zostało proklamowane państwo Izrael, a dzień później, czyli 15 maja zaczęło ono swoje istnienie.

Oczywiście natychmiast rozległy się głosy, że to musi mieć przełożenie na sprawy religijne. Problem był w tym, że w granicach państwa Izrael w 1948 r. znalazła się tylko część Jerozolimy, mianowicie tzw. Jerozolima Zachodnia. Natomiast Jerozolima Wschodnia, Stare Miasto jerozolimskie, a więc także teren świątynny, dawna Świątynia Jerozolimska, ten teren, to wszystko było ciągle w rękach arabskich, w rękach jordańskich. I ten stan rzeczy trwał do 7 czerwca 1967. 7 czerwca 1967 r. jest dla Żydów jedną z najważniejszych dat w ich historii, bo tego dnia została zajęta Jerozolima Wschodnia, został zajęty plac, który przylega do Ściany Płaczu, do Muru Zachodniego, i zostało zajęte Wzgórze Świątynne. Tego dnia nad Kopułą Skały - te zdjęcia są, są bardzo rzadkie, ale są - tego dnia nad Kopułą Skały powieszono flagę izraelską. I tego dnia, 7 czerwca 1967 r. miały miejsce rozmowy, o których treści pisano dopiero 30 lat później. Otóż rabin polowy Izraela, nazywał się Szlomo Goren, zmarł w 1994, czynił naciski na generała, jednego z generałów, który dowodził zajęciem Jerozolimy, generał nazywał się Uzi Narkiss, i to właśnie z relacji Uzi Narkissa to wiemy, [rabin] czynił naciski, żeby od razu po zajęciu Kopuły Skały, żeby Kopułę Skały zniszczyć.

Uzi Narkiss napisał tak, ja streszczam luźno, ale wiernie : "Mówi do mnie rabin: wrzućmy tam ze 100 kg jakichś ładunków i to się rozleci". Generał odpowiada: "Nie tego nie możemy zrobić". A rabin: "Zrób to, wejdziesz do historii". Generał: "A ja takiego wejścia nie chcę". "Zrób to". Na co generał: "Idź, daj mi spokój, bo cię wsadzę do więzienia".

Ta sama rozmowa, opowiedziana... powiedzmy sobie, streszczona na łamach izraelskiej prasy w latach 90., ta sama rozmowa w innej wersji wynika nieco łagodniej, ale ton jest mniej więcej taki sam. Mianowicie generał miał usłyszeć, że skoro jest wojna i strzały padają i padają pociski, to jeden pada tu, drugi pada tam, więc cóż w tym dziwnego, że jakiś pocisk padłby na Kopułę Skały.

Do tej pory cały ten teren pozostaje pod jurysdykcją arabską, możnaby powiedzieć - jordańską bardziej, niż palestyńską, bo to był do 1967 teren jordański, i opiekę nad terenem świątynnym sprawuje honorowo król Jordanii i właśnie ta Rada nazywana Waqf.

Zastanawiano się, napisano na ten temat bardzo dużo rozmaitych komentarzy i dociekań, dlaczego Dajan zgodził się na przekazanie terenu świątynnego Waqf. Wskazuje się na kilka racji. Pierwsze - chodziło o bezpieczeństwo Izraela. Mianowicie Izrael był ciągle w 1967, jak sądzono, jeszcze słaby i bano się reakcji miejscowej ludności arabskiej i tego, że mogłoby to wzbudzić sprzeciwy i wrogość, która by znacznie osłabiła Izrael. Druga sprawa - chciano - w tych dociekaniach tak się mówi - okazać dobrą wolę wobec Arabów. To wydaje się dość wątpliwa racja, ale... może jednak?

Trzecia rzecz, którą trzeba by wziąć pod uwagę, to domniemana, czy spodziewana reakcja wspólnoty międzynarodowej. Spodziewano się, że gdyby doszło do zniszczenia tej Kopuły Skały, to na świecie, zwłaszcza świat arabski, a jest to grubo ponad miliard ludzi i świat muzułmański, jest to jeszcze więcej, gwałtownie by zareagował.

I ostatni argument, to zakaz rabinów wchodzenia na teren świątynny. Po dzień dzisiejszy obowiązuje bowiem reguła, że Żydzi nie mogą wchodzić na teren świątynny z tego powodu, że dokładnie nie wiadomo, w którym miejscu była świątynia. I następna sprawa - cały ten teren świątynny dzielił się na trzy części: dziedziniec Żydów, dziedziniec kobiet i dziedziniec pogan. Wiemy z Dziejów Apostolskich o trudnościach, jakie miał Paweł, kiedy ten dziedziniec przekroczył. I po dzień dzisiejszy trzeba tego dokonać, żeby można było spokojnie wchodzić.

Wśród takich opowiastek z gatunku pomiędzy folklorem a prawdą, w 60. na poczatku lat 70. krążyła jeszcze jedna ciekawa opowiastka. Mówiono, żeby nie przyspieszać tego, co i tak w naturalny sposób się wydarzy. Obliczono, że w Jerozolimie zdarzają się mniej więcej co 50 lat trzęsienia ziemi. Ostatnie takie trzęsienie ziemi miało miejsce w roku 1927 i było dość silne. Zatem spodziewano się, że statystycznie rzecz ujmując, pod koniec lat 70. nastąpi kolejne trzęsienie ziemi. Ci, którzy tej opowiastki słuchali, mówili: "Ale było tyle trzęsień ziemi i Kopuła Skały stoi". Więc inni dopowiadali: "Stoi, ale przy najbliższym trzęsieniu ziemi tak wcale nie musi być". "No, a jeśli trzęsienie ziemi nie będzie dostatecznie silne?". "To my mu pomożemy".

I czekano na trzęsienie ziemi pod koniec lat 70., ale tego trzęsienia ziemi było. I pojawiło się zniecierpliwienie. I poczynając od lat 80 istnieją w Izraelu i w Stanach zjednoczonych, w mniejszym stopniu w innych rejonach świata, co najmniej trzy instytucje, które dążą do odbudowy świątyni jerozolimskiej. Tych instytucji, czy zbiorowości jest znacznie więcej, ale trzy są bardzo ważne. Jedna nazywa się [kusze morinu], druga nazywa się The Temple Mount Faithful, czyli Wierni Wzgórza Świątynnego i trzecia The Temple Institute, czyli Instytut [Świątyni]. Otóż ja tylko króciutko przedstawię niektóre przykłady ich aktywności. 10 sierpnia 1980 aktywiści [kusze morinu] ok. 300 osób podjęło próbę wejścia na teren Świątyni Jerozolimskiej i zmiany istniejącego status quo. Oczywiście nie zostali wpuszczeni przez Arabów i przez zarządzający tam Waqf. W lutym 1987 r. The Temple Institute otworzył specjalną wystawę, przedstawiającą, jak wyglądał kiedyś kult świątynny, jak wyglądała świątynia itd. Nasilenie...

W tym miejscu zapis wideo wykładu ks. prof. Waldemara Chrostowskiego urywa się.

- - -
Tekst i nagranie dzięki witrynie: Suwerenność Narodu Polskiego

0
Jeszcze nie głosowano
Twoja ocena: None
To jest: xall

Wykład, jak zwykle dobry, ale...

Obydwaj księża występowali publicznie bez sutann? Hmm! Czyżby na co dzień zdejmowali nawet koloratki? A w pewnych okolicznościach - nawet krzyżyki? Eeehh.

Ateizm skutkuje wiecznym potępieniem
Minister ds wyznań

To jest: samograf

Niepokojące

świat arabski, a jest to grubo ponad miliard ludzi

Zapamiętałem sobie, że pewien arabski statystyk prawie siedem lat temu poinformował mnie, iż wszystkie kraje należące do Ligii Arabskiej razem wzięte posiadały wówczas około 280 milionów obywateli, a z nich jakoweś 30 do 35 milionów nie było Arabami. Jeżeli Światu Arabskiemu udało się potroić populację w ciągu niecałych siedmiu lat, to niewiele czasu jego dorośli obywatele mogli poświęcać na pracę, jedzenie i ani słowem nie wspomnę o spaniu.

To jest: indris

Arabski a muzułmański...

...to nie to samo. Największe kraje muzułmańskie, to Indonezja i Pakistan.

To jest: samograf

Oczywiście, że nie to samo

Czcigodny duchowny zdaje sobie z tego sprawę i daje jednoznacznie do zrozumienia:

Cytuję ksiądz Chrostowski:

świat arabski, a jest to grubo ponad miliard ludzi i świat muzułmański, jest to jeszcze więcej

To jest: Apfelbaum

Oj...

...ksiądz się trochę pomylił.

PS: Chciałem też to skomentować, ale mnie pan uprzedził.

"Pobożność nie zastąpi techniki."

Etienne Gilson

To jest: indris

Ten sam autor na ten sam temat...

..zamieścił też tekst w "Naszym Dzienniku". Pod koniec tego tekstu są umieszczone przytomne uwadi:
"Współczesny judaizm jest bardzo zróżnicowany (nurt ortodoksyjny, reformowany, konserwatywny, liberalny – a w nich rozmaite odłamy i odcienie). Dlatego również zapatrywania na plany odbudowania sanktuarium są zróżnicowane. Gdyby rzeczywiście do tego doszło, nasuwają się przede wszystkim dwa pytania. Po pierwsze, jak zareagowałaby światowa opinia publiczna na tak spektakularne wznowienie systematycznego składania krwawych ofiar? Wydaje się, że współczesna mentalność i wrażliwość zmieniły się tak bardzo, iż codzienne zabijanie zwierząt i ptactwa rychło doczekałoby się masowych reakcji i protestów. Mało prawdopodobne, by dzisiejszy człowiek, niezależnie od denominacji religijnej, mógł bezkrytycznie przyjąć i podzielać religijną motywację usprawiedliwiającą zabijanie zwierząt w celu przebłagania Boga za grzechy popełnione przez ludzi. Po drugie, w rezultacie zburzenia świątyni oraz radykalnej reorientacji życia żydowskiego zaistniał i okrzepł judaizm rabiniczny. Powrót do świątyni, krwawych ofiar i kapłanów oznaczałby radykalne przewartościowanie pozycji i statusu rabinów w żydowskim społeczeństwie i wspólnocie wiary. Na czym polegałaby ich rola w nowym/starym porządku?"

( http://www.bibula.com/?p=17136 )

Uważasz, że to wartościowa witryna?

Wspieraj swój portal Prawica.net = Świat prawicowych idei