Hipoteza oligarchicznego Konsensusu Klimatycznego

Niniejszy tekst jest publicystyczną wersją mojego artykułu naukowego z 2010 roku pt. "Walka z globalnym ociepleniem” jako polityczna gra o przyszłość światowej gospodarki".

Artykuł przedstawiał hipotezę, iż tzw. "walka z ociepleniem klimatu" jest globalną grą polityczną, której celem jest wprowadzenie zerowego lub ujemnego wzrostu gospodarczego oraz ludnościowego dla krajów peryferyjnych i semiperyferyjnych światowego systemu kapitalistycznego.

"Walka z ociepleniem klimatu" sprowadzona do redukcji przemysłowych emisji dwutlenku węgla do atmosfery i globalny handel wielkościami tej emisji, czyni z powietrza dobro rzadkie i prowadzi do utowarowienia powietrza, a światowe licytacje praw emisji CO2 skazują kraje światowych peryferii i semiperyferii na zerowy lub ujemny wzrost gospodarczy, a w konsekwencji na redukcję ludności przede wszystkim krajów Południa.

_________

Część I. Spór o przyczynę zmian klimatu Ziemi

Na kilka dni przed światowym szczytem klimatycznym w Kopenhadze w grudniu 2009 roku anonimowi sprawcy ujawnili w Internecie około 5 tysięcy dokumentów i 1 tysiąc e-maili z serwera Climatic Research Unit (CRU) przy Uniwersytecie Wschodniej Anglii w Norwich. Ten ujawniony materiał dotyczący ocieplenia klimatu, zawierał korespondencję e-mailową od 1996 roku do listopada 2009 roku oraz dokumenty ze zbiorami danych i programami komputerowymi do ich opracowania. CRU to kluczowa placówka naukowa dostarczająca dane i opracowania dla Międzyrządowego Panelu ds. Zmiany Klimatu ONZ. IPCC zaś inicjuje, organizuje i koordynuje globalną walkę z ociepleniem klimatu spowodowanego przez człowieka, w szczególności z przemysłową emisją dwutlenku węgla CO2.

Z treści ujawnionych dokumentów i e-maili wynikało, że naukowcy IPCC, ale także inni naukowcy związani z IPCC, mogli manipulować, a nawet fałszować dane mówiące o antropogenicznym ociepleniu klimatu. Jak powiedział Myron Ebell, dyrektor ds. Energii i Globalnego Ocieplenia w Waszyngtońskim Competitive Institute, część naukowców, którzy propagowali alarmistyczne podejście do kwestii zmian klimatycznych, zawiązała spisek polegający na tuszowaniu danych naukowych i wprowadzaniu do nich poprawek, dzięki którym mogli osiągnąć swoje cele polityczne. Oczerniali swoich przeciwników i odrzucali dowody naukowe, które nie zgadzały się z ich tezą. [1] Ujawnione treści były tak szokujące, że po raz pierwszy od dwudziestu lat opinia publiczna na świecie mogła dowiedzieć się, iż w nauce wcale nie ma konsensusu co do antropogenicznej zmiany klimatycznej. Medialna zmowa milczenia na ten temat została przynajmniej na krótko złamana.

IPCC powstał w 1986 roku jako organ ONZ i od początku uzasadniał hipotezę antropogenicznego ocieplenia klimatu i konieczność kontroli emisji gazów cieplarnianych, szczególnie dwutlenku węgla. Jak definiował to IPCC, jego rolą jest ocenianie … ryzyka tworzonej przez człowieka zmiany klimatu, jego obserwowania i przewidywania wpływu oraz dokonywania wyborów dla adaptacji i łagodzenia wpływu. [2] Kolejne raporty IPCC coraz mocniej uzasadniały wpływ człowieka na zmianę klimatu i stawały się podstawą działań politycznych w skali globalnej.

Pierwszy Raport Oceniający IPCC z 1990 roku dowodził, iż zmiany temperatury były "najogólniej zgodne" z modelami gazów cieplarnianych. [3] Raport był podstawą Globalnego Porozumienia Klimatycznego na Szczycie Ziemi w Rio de Janeiro w 1992 roku.

Drugi Raport Oceniający IPCC opublikowany w 1996 roku stwierdzał, że bilans danych sugeruje dostrzegalny wpływ człowieka na globalny klimat. [4] Był on bezpośrednim wsparciem dla przyjętego w 1997 roku Protokołu z Kioto. W Trzecim Raporcie Oceniającym z 2001 roku pojawił się tak zwany wykres "kija hokejowego", który miał obrazować, iż wiek XX był najcieplejszym w ciągu ostatniego 1000 lat. [5] Czwarty Raport Oceniający z 2007 roku zawierał już stwierdzenie, że największy zaobserwowany średni wzrost temperatur w okresie XX wieku jest najprawdopodobniej skutkiem obserwowanego wzrostu koncentracji antropogenicznych gazów cieplarnianych”. [6]

Każdy z kolejno publikowanych raportów IPCC był silnie krytykowany przez naukowców zajmujących się środowiskiem naturalnym. [7] Najbardziej znane jest krótkie oświadczenie przedstawione przez Oregoński Instytut Nauki i Medycyny zwane Petycją Oregońską. [8] Petycję tę podpisało do końca 2007 roku 31 tys. naukowców, w tym ponad 9 tys. z tytułem doktora. Petycja namawia rząd Stanów Zjednoczonych do odrzucenia porozumienia z Kioto i jakichkolwiek innych podobnych propozycji i stwierdza: Nie ma przekonywujących dowodów naukowych, że uwalniane przez człowieka dwutlenek węgla, metan czy gazy cieplarniane powodują czy będą, w dającej się przewidzieć przyszłości, przyczyną katastrofalnego ocieplenia ziemskiej atmosfery i zakłócenia klimatu ziemskiego.

Z zasadniczą wszakże argumentację naukową przeciw tezom kolejnych raportów IPCC wystąpił w 2007 roku Pozarządowy Międzynarodowy Panel ds. Zmiany Klimatu w międzynarodowej obsadzie naukowej. Projektem badawczym NIPCC kierował jeden z najbardziej wybitnych naukowców w USA, profesor nauk środowiskowych dr S. Fred Singer, który m.in. był w latach 80. wiceprzewodniczącym Narodowego Komitetu Doradczego ds. Oceanów i Atmosfery USA. W 2008 roku NIPCC opublikował swój raport “Przyroda, a nie aktywność człowieka rządzi klimatem”. [9]

NIPPC zarzucił IPCC, iż jest zaprogramowane na tworzenie raportów by wspierać hipotezę antropogenicznego ocieplenia i kontroli gazów cieplarnianych zgodnie z treścią Globalnego Porozumienia Klimatycznego. Główną tezą raportu NIPCC jest natomiast opozycyjne stwierdzenie, że to przyrodnicze przyczyny są najprawdopodobniej dominującą przyczyną współczesnego ocieplenia: Nie mówimy, że antropogeniczne gazy cieplarniane (GH) nie mogą wytwarzać jakiegoś ocieplenia. Nasza konkluzja brzmi, iż dowody wskazują, że nie grają one znaczącej roli. [10]

Raport NIPCC stwierdza, iż IPCC nie stosuje ogólnie akceptowalnej metodologii dla określenia, która frakcja współczesnego ocieplenia jest naturalna, a która spowodowana jest przez wzrost antropogenicznych gazów cieplarnianych. IPCC stale bagatelizuje przygniatające dowody, że w skali długookresowej to Słońce i związane z jego aktywnością efekty atmosferycznego zachmurzenia są odpowiedzialne za wiele ostatnich zmian klimatycznych. Raport stwierdza, że najbardziej prawdopodobnie Słońce jest również główną przyczyną ocieplenia w XX wieku, a antropogeniczne gazy cieplarniane są tylko czynnikiem mało istotnym.

Obecny raport Nierządowego Międzynarodowego Panelu ds. Zmiany Klimatu (NIPCC) koncentruje się nad dwoma głównymi kwestiami – bardzo słabymi dowodami, iż przyczyny współczesnego ocieplenia są antropogeniczne (…) i daleko bardziej mocnymi dowodami, iż przyczyny współczesnego ocieplenia są naturalne (…). [11]

Autorzy raportu prezentują również mniej już ważne stwierdzenia, iż:

- Modele komputerowe nie są wiarygodnymi wskazówkami o przyszłości warunków klimatycznych”,

- „Wzrost poziomu mórz nie jest w sposób znaczący wynikiem wpływu wzrostu gazów GH”,

- „Dane o zawartości ciepła oceanów są nadużywane do sugerowania antropogenicznego ocieplenia. Rola gazów GH w stwierdzanym wzroście temperatury oceanów jest w wielkiej mierze nieznana”,

- „Rozumienie bilansu atmosferycznego dwutlenku węgla jest niekompletne”,

- „Wyższe koncentracje gazów GH są najprawdopodobniej korzystne dla roślin i życia zwierząt oraz dla ludzkiego zdrowia niż niższe koncentracje”.

W pierwszej głównej kwestii raport NIPCC twierdzi, że dowody ocieplenia w postaci topnienia lodowców i zanikania lodu morza Arktycznego nie są dowodami na ocieplenie, którego przyczyną jest człowiek, a poza tym fluktuacja mas lodowych zależy od wielu innych czynników niż temperatura, co powoduje iż topnienie lodowców kiepski sposób mierzenia globalnego ocieplenia. Raport określa też diagram tak zwanego “kijka hokejowego” ocieplenia jako skompromitowany. Miał on być dowodem, że wiek XX był najcieplejszy od ostatnich 1000 lat.

Tymczasem diagram ten nie pokazywał ani Średniowiecznego Okresu Ciepłego okresu lat 900 – 1200 n.e., ani Małej Epoki Lodowcowej przełomu XVII i XVIII wieku, obie dobrze znane z historycznych zapisów. Niezależne analizy paleo-temperatur pokazują zaś, iż Średniowieczny Okres Ciepły był cieplejszy niż współczesne temperatury. Raport stwierdza również, iż korelacja między temperaturą i poziomem dwutlenku węgla jest słaba i nieprzekonywująca i nie można udowodnić przyczynowości.

Klimat ochłodził się w okresie 1940 – 1975, podczas gdy CO2 wzrastał gwałtownie (…). Ponadto trend ocieplenia nie był oczywisty, szczególnie w globalnych danych satelitarnych od około 2001 roku, wbrew kontynuowaniu gwałtownego wzrostu w emisji CO2. W konkluzji raport NIPCC stwierdza, iż rozmiar współczesnego ocieplenia jest mniejszy niż twierdzi to IPCC, a wyłącznie prawdziwe globalne obserwacje pochodzące z satelitów atmosferycznych nie pokazują jakiegokolwiek trendu ocieplenia przez ostatnie 10 lat. Raport pokazuje również, że udział ludzkich gazów cieplarnianych dla współczesnego ocieplenia jest nieistotny. Empiryczne dowody sugerują bardzo silnie, że główna przyczyna ocieplania i oziębiania w skali dziesięcioleci pochodzi z aktywności Słońca za pośrednictwem jego modyfikacji przez promienie kosmiczne, które z kolei wpływają na zachmurzenie atmosferyczne.

I jeśli wystąpiło niewielkie ocieplenia, a nawet takie, które dorównuje wysokim temperaturom podczas Średniowiecznego Okresu Ciepłego około 1100 roku n.e. czy jeszcze bardziej wyższym temperaturom odnotowanym podczas Holoceńskiego Optimum Klimatycznego jakieś 6,000 lat temu, skutek nie byłby niszczący lecz prawdopodobnie byłby w całości korzystny.

Hipoteza antropologicznego ocieplenia klimatu jest w moim przekonaniu w najlepszym wypadku bardzo słabą hipotezą naukową, acz wydaje się być wręcz naukowym oszustwem. Mimo to, ta hipoteza ma monopolistyczną pozycję w globalnej debacie publicznej w wyjaśnianiu zjawiska ocieplenia. Globalne i lokalne media masowe, rządowe i pozarządowe instytucje na całym świecie w pełni tą hipotezę w formie bezdyskusyjnej tezy akceptują i narzucają swoim społeczeństwom.

Jednocześnie o wiele silniejsza hipoteza przyrodniczego ocieplenia klimatu, czy wręcz jedyna naukowa hipoteza takiego ocieplenia, jest wykluczana z debaty publicznej. „Walka z globalnym ociepleniem” jest promowana poprzez wielkie kampanie medialne i polityczne, czego przykładem jest działalność Al Gore i jego książka “An Inconvenient Truth”. Te globalne kampanie medialne i polityczne wskazują na istnienie dużych sił politycznych i finansowych, zainteresowanych światową promocją hipotezy antropogenicznej zmiany klimatu.

Dla przykładu, w lutym 2009 polscy naukowcy z Komitetu Nauk Geologicznych Polskiej Akademii Nauk opublikowali oficjalne oświadczenie stwierdzające, iż nie ma dowodów na to, że działalność człowieka wpływa na ocieplenie klimatu. [12] Doświadczenie badawcze w dziedzinie nauk o Ziemi mówi – twierdzi Komitet PAN – że tłumaczenie zjawisk przyrodniczych, oparte na jednostronnych obserwacjach bez uwzględnienia wielkości czynników decydujących o konkretnych procesach w geosystemie, prowadzi z reguły do nadmiernych uproszczeń i błędnych wyników. Błędne też mogą być decyzje polityków podejmowane w oparciu o niekompletny zespół danych.

W takich warunkach łatwo o – przystrojony poprawnością polityczną – lobbing inspirowany przez kręgi zainteresowane na przykład sprzedażą szczególnie kosztownych, tak zwanych ekologicznych, technologii energetycznych bądź składowania (sekwestracja) CO2 w złożach już wyeksploatowanych. Z przyrodniczą rzeczywistością nie ma to wiele wspólnego. Podejmowanie radykalnych i wielostronnych działań zmierzających do ograniczania emisji jedynie wybranych gazów cieplarnianych, w sytuacji braku wielostronnej analizy zachodzących zmian klimatu, może doprowadzić do zupełnie innych skutków niż oczekiwane. Największe polskie media nie wspomniały o tym kluczowym naukowo oświadczeniu, mimo trwania przez cały 2009 rok nieustannej medialnej debaty klimatycznej.

czytaj część drugą: "Globalna gra polityczna o przyszłość"


dr Wojciech Blasiak
inne teksty autora...
Dąbrowa Górnicza 5.09.2010.

1 Ten spisek będzie miał bardzo poważne konsekwencje, rozmowa z Myron Ebelle’em, „Rzeczpospolita”, 3.12.2009, s. A13.

2 „About IPCC”, http://www.ipcc.ch/about/inde...

3 Scientific Assessment of Climate Change. Contribution of Working Group I to the First Assessment Report of the Intergovernmental Panel on Climate Change, Cambridge University Press, 1990.

4 Climate Change 1995: The Scientific Basis. Contribution of Working Group I to the Second Assessment Report of the Intergovernmental Panel on Climate Change, Cambridge University Press, 1996.

5 Climate Change 2001: The Scientific Basis. Contribution of Working Group I to the Third Assessment Report of the Intergovernmental Panel on Climate Change, Cambridge University Press, 2001.

6 Climate Change 2007: The Physical Science Basis. Contribution of Working Group I to the Fourth Assessment Report of the Intergovernmental Panel on Climate Change, Cambridge University Press, 2007.

7 Np.: The Greenhouse Debate Continued: An Analysis and Critique of the IPCC Climate Assessment, ICS Press, San Francisco, 1992; The Kyoto Protocol is Not Backed by Science, Science and Environmental Policy Project, Arlington VA, 2002.

8 Global Warming Petition Project, www.petitionproject.org.

9 Nature, Not Human Activity, Rules the Climate, Science and Environmental Policy Project / S. Fred Singer, The Heartland Institute, Chicago 2008; www.heartland.org.

10 Ibidem.

11 Ibidem.

12 Stanowisko Komitetu Nauk Geologicznych Polskiej Akademii Nauk w sprawie zagrożenia globalnym ociepleniem, www.kngeol.pan.pl.

0
Jeszcze nie głosowano
 
To jest: mikolaj

Jednym z czynnikow wplywajacych na srednie temperatury

4

ziemskiej atmosfery jest aktywnosc sloneczna - wiedza o tym astronomowie (choc nie wszyscy) - ale dziwnym trafem nie spotkalem sie jeszcze ze znajomoscia tego czynnika w wypowiedziach klimatologow.

Przeciez wystarczy przeanalizowac aktywnosc sloneczna (takze w ujeciu historycznym) - aby stwierdzic, ze tzw. "mama epoka lodowa" z okresu sredniowiecza to po prostu okres niezwykle spokojny na sloncu - w wyniku czego mniej promieniowania docieralo do Ziemi.

Podobnie jest i dzisiaj - od okolo 10 Lat aktywnosc sloneczna jest znacznie mniejsza - a wiec i temperatury sie obnizaja ( w przeciwienstwie do tego co twierdza "zieloni" - od kilku lat mamy w Europie, Kanadzie i USA niezwykle mrozne i dlugie zimy - i to ma byc dowodem... na ocieplanie sie ziemskiej atmosfery?

Nie jest to na pewno jedyny czynnik - ale na pewno jeden z wazniejszych - i buc moze o znacznie wiekszej wadze - niz zawartosc CO2 w atmosferze.

Naukowcy zajmujacy sie sloncem maja nadzieje, ze nasza gwiazda "obudzi sie " wkrotce - niektorzy twierdza, ze bedzie to w roku 2012 - ale niewykluczone jest tez, ze czeka nas kolejna "mala ( a moze duza?) epoka lodowa - to by bylo dopiero zaskoczenie dla "klimatologow" wyznajacych kult ocieplenia.

Zwolennicy teorii ocieplania spowodowanego wzrostem zawartosci CO2 w atmosferze spotkali sie kilka lat temu w Kopenhadze - bylo wtedy zimno (temperatura nizsza od sredniej) - wiec nastepne spotkanie zabukowali w... Cancun (odbylo sie niedawno - ale zadne "przelomowe" dokumenty sie nie ukazaly) - meksykanskim kurorcie polozonym w strefie rownikowej - zawsze to przyjemniej spedzic 2 tygodnie na "biciu piany" w cieplym kurorcie nad blekitnym morzem (na koszt panstwa oczywiscie) - niz np. naocznie przekonywac sie w tym samym czasie o ociepleniu klimatu krajow polnocnych....

KLIMAT=

BIZNES!
Dla łatwego życia na koszt podatników są tacy, którzy mogą udowodnić wszystko, nawet to, że ślimak to też ryba czy to, że Kopernik też była kobietą.

To jest: Krzysztof M

którzy mogą udowodnić

którzy mogą udowodnić wszystko, nawet to, że ślimak to też ryba czy to, że Kopernik też była kobietą.

No pewnie, że tak! Mika Kopernik - nie słyszał pan? :-))

Nie da rady hałastra
Per aspera ad astra

Słyszałem

ale nie wiem czy dobrze?, że Ziemia jest centrum Wszechświata- to też ogłosili "naukowcy", wtedy za odmienny punkt widzenia szło się na stos do lekkiego przypieczenia.

To jest: Krzysztof M

Niech zgadnę: A zapałki

Niech zgadnę: A zapałki wydzielał biskup? :-))))

Nie da rady hałastra
Per aspera ad astra

To jest: Krzysztof M

To, co na ten temat mówią

To, co na ten temat mówią naukowcy nie jest dla polityków ważne. Ważne jest, co można wcisnąć milionom wyborców. A im można wcisnąć dosłownie wszystko! Jako że:

Ciemny lud wszystko kupi.

Jedyna droga, to oświata ludu. Innej drogi nie ma.

Nie da rady hałastra
Per aspera ad astra

To jest: mikolaj

Politycy tez maja rozne podejscie do problemu klimatycznego.

Przypomne tylko, ze media calego swiata ( w tym i wiekszosc polskich) zarzycala ekipie G.W. Busha obojetnosc i brak jakichkolwiek wiekszych dzialan na rzecz zmniejszenia emiscji CO2.

Partia Demokratyczna (USA) popiera za to w pelni wszelkie postulaty ( w tym "handlu" pozwoleniami na emisje CO2 - w czym prym wiedzie Al Gore - czolowy amerykanski "zielony" - zauwazyc trzeba, ze sam "produkuje" wiecej gazow cieplarnianych niz przecietne 10 rodzin w USA).
Podobnie - Obama - jest zwolennikiem zakazow zwiazanych z emisja CO2.

Tak wiec widac, ze przynajmniej w USA - czesc politykow slucha naukowcow - a druga czesc "naukowcow".

To jest: Hanys

Oprócz konsensusu klimatycznego, który jest podłym oszustwem,

bo dotyczy CO2 stanowiącego wagowo zaledwie cztery setne procenta (0,039%) składu atmosfery ziemskiej, istnieje całe mnóstwo innych równie bzdurnych i/lub zbrodniczych konsensusów, jak na przykład:

- konsensus ewolucjonizmu darwinowskiego

- konsensus teorii względności Einsteina z prędkością światła największą we wszechświecie, która okazuje się być wcale nie największa

- konsensus trzech zasad dynamiki Newtona, choć niektóre z nich zostały już obalone, np. eksperymentami polskiego samouka i wynalazcy Lucjana Łągiewki

- konsensus okresów geologicznych trwających rzekomo miliony i miliardy lat, np. era mezozoiczna, paleozoiczna i tym podobne bzdety naukowe, oparty na datowaniu radiometrycznym, które można sobie spokojnie o kant dupy potłuc

- konsensus chorób cywilizacyjnych (choroby serca i układu krążeniowego – dlaczego wycofano z użytku strofantynę? – i choroby nowotworowe „leczone” chemoterapią, tj. pochodnymi bojowego gazu musztardowego, podczas gdy np. niejaki dr Ryke Geerd Hamer i jego nowa germańska medycyna jest ścigany po całej Europie jak wściekły pies)

- konsensus chorób wirusowych, mimo, że nie ma ani jednej pracy naukowej na świecie dokumentującej istnienie wirusów (izolacja + charakterystyka biochemiczna + fotografia mikroskopem elektronowym)

- konsensus chorób zakaźnych, bazujący na fałszerstwach sprzed stu lat takich oszustów naukowych jak Pasteur, Koch i Henle.

- konsensus śmiertelnej choroby AIDS trwający już 30 lat, a przemilczający oczywisty fakt, że śmierć pacjentom przynoszą konowały w białych kitlach, nazywający siebie lekarzami

- konsensus szczepień przeciwchorobowych, które zamiast profilaktycznie leczyć rujnują zdrowie naiwniaków i ich dzieci pod groźbą kary administracyjnej

- konsensus zbrodni holokaustu, przemilczający podstawowe własności fizykochemiczne cyjanowodoru/cyklonu, który mieszając się z powietrzem tworzy mieszankę baaaardzo wybuchową

- konsensus badań genetycznych, bazujący na tzw. genach, które są wytworem ludzkiej wyobraźni i niczym więcej

- konsensus cywilizacji piramid egipskich, np. Cheopsa, które z faraonami nie miały nic wspólnego

- konsensus zamachów terrorystycznych na wieże WTC w Nowym Yorku (które rozwalono nanotermitem i prawdopodobnie mikroładunkami nuklearnymi), zamachów w Londynie i Madrycie, zorganizowanych przez władze a nie przez wydu/ymanych fundamentalistów muzułmańskich

- konsensus winy polskich pilotów w Smoleńsku (pytam się grzecznie, gdzie jest kokpit, w którym lecieli?)

- konsensus chronologii epok historycznych (np. starożytny Rzym, epoka Karola Wielkiego, Słowianie, Germanie itp.), oparty na fałszerstwach skrybów kościelnych i fantastów doby włoskiego renesansu

- konsensus sprawiedliwości dziejowej w procesach norymberskich, które w rzeczywistości były sądami kapturowymi, wcale nie lepszymi od procesów pokazowych inscenizowanych przez bolszewię

- konsensus budowy geologicznej planety Ziemia z jej rzekomo płynnym jądrem, które równie dobrze może być np. pustką, a nie ognistą kulą z ciekłych metali

- konsensus Słońca rozgrzanego do milionów stopni Celsjusza, które może w rzeczywistości jest zimne jak sopel lodu i czarne jak dupa Murzyna.

Chyba starczy na dzisiaj, choć można by te pytania ciągnąć w nieskończoność.

To jest: Iwan Godunow

Całkiem imponująca erupcja erudycji.

Tylko że bez choćby modelowych hipotez alternatywnych, wszystkie (może z wyjątkiem niektórych historycznych) pańskie zarzuty wyglądają jak gulgotanie nabzdyczonego indora. Wątpić każdy może, ale zarzucać podłe oszustwo posługującym się umownymi modelami rzeczywistości naukowcom, może jedynie wyjątkowy geniusz, albo idiota.

Poproszę o szczegóły do pańskich zarzutów.

inpefessa: omnia nuda et aperta...

To jest: Hanys

Pan, poza obrażaniem, chyba jaja ze mnie robi.

I na dodatek jeszcze żąda wyczerpujących wyjaśnień?
A o czym to mamy rozmawiać? - o „modelowych hipotezach alternatywnych” czy o „umownych modelach rzeczywistości naukowej”? Przykro mi, to nie mój poziom.

To jest: dante_alighieri

Ale Aids nie istnieje. No nie p Hanys?

Tyle ze ci w Afryce nie moga byc zabijani przez "konowalow" bo tam nie ma konowalow. A padaja jak muchy. To ciekawostka jest.

To jest: Iwan Godunow

Jasne,

pański poziom, to:

Słońce [...]zimne jak sopel lodu i czarne jak dupa Murzyna.

P.S. Jaja tak, obrazy nie.

inpefessa: omnia nuda et aperta...

To jest: TBM

cicho!

[quote=inpefessa]Poproszę o szczegóły do pańskich zarzutów.[/quote]Panie inpefessa, błagam... cicho.

Nie czytał Pan, że "te pytania można ciągnąć w nieskończoność"????? Jeszcze Pan sprowokuje.

pozdrawiam
TBM
ps
mnie osobiście najbardziej podoba się teoria o czarnym i zimnym Słońcu. Otworzyła mi oczy na omamy codzienne. I uświadomiła jak nielegalnie wygrzewam sobie stare kości w letnie popołudnia.

To jest: dante_alighieri

Eeee tam. Lepsza jest zbrodnicza medycyna i szczepienia.

Pod wplywem ich zbrodni srednia dlugosc ludzkiego zycia w ciagu ostatnich 100 lat wydluzyla sie o 30 lat ( kraje rozwiniete gdzie jak logika nakazuje medycyna jest najbardziej zbrodnicza).

To jest: TBM

Żadne "e"

[quote=dante_alighieri]Pod wplywem ich zbrodni srednia dlugosc ludzkiego zycia w ciagu ostatnich 100 lat wydluzyla sie o 30 lat[/quote]A tu akurat nie byłbym taki pewny siebie jak Pan.

Dowody są (jeśli są) wyłącznie statystyczne. A statystyka... co ja będę zresztą gadał fachowcowi od reklamy gdzie można sobie wsadzić dowody oparte na statystyce przydatnej do sprzedaży produktu (dowolnego, wliczając szczepionki).

Poza tym.. z pewnością zna Pan jakieś badania masowe oparte (jak każe przyzwoitość) na zasadzie jedynej różnicy? Znaczy nie porównuje wzrostu długości w USA i Ugandzie - przypisując je jednej z wielu różnic, (tej konkretnie, która pomaga nam w sprzedaży)?

pozdrawiam
TBM

To jest: dante_alighieri

Napisalem " w krajach rozwinietych".

A statystyka duzo mowi. Szczegolnie jesli mowimy o 100 latach.Nie mowie zreszta tylko o szczepionkach. Mowie o zbrodniach medycyny.

To jest: TBM

Ciekawe.

[quote=dante_alighieri]Napisalem " w krajach rozwinietych".[/quote]Ale oczywiście jest pan przygotowany na wskazanie dwóch "rozwiniętych" krajów różniących się znacząco TYLKO poziomem medycyny? I dwóch różniących się tylko poziomem medycyny "nierozwiniętych"?

Bo jeśli nie, to muszę Pana zmartwić - pańska pewność, że to właśnie medycyna, jest tyleż warta co moja o wpływie powszechnego używania zegarków naręcznych. Jak wiadomo w krajach "rozwiniętych" było ich przez ostatnie 100 lat (Pana ulubiony okres) dużo więcej niż "nierozwiniętych". To jest niezbity dowód, że od zegarków wydłuża się życie.

pozdrawiam
TBM

To jest: dante_alighieri

Dwa kraje to zaden dowod.

20 krajow juz tak. Wbrew Pana przekonaniu statystyki ( jesli wiedziec jak je czytac) jest dosc dobrym zrodlem informacji. Tak jestem pewny ze szczepienia, aseptyka i diagnostyka przyczynia sie do wydluzenia ludzkiego zycia. Pan moze miec inne zdanie i jako panaceum nosic zegarek na prawej rece. Sa tacy ludzie. Sa tacy ( jak p Hanys) ktorzy twierdza ze Aids "nie ma". Nie i juz. Wirusow tez "nie ma". Epidemie dzumy ( tu akrat pochodzenie bakteryjne) czy cholery pustoszace swiat tez pewnie byly wymyslem medycyny.
Ogolnie wierzyc mozna w rozne rzeczy:-)
Dla uscislenia ( bo faktycznie kraje nie roznia sie TYLKO poziomiem medycyny) mozna wziac pod uwage tzw "preventable causes of death) ale wtedy widac dokonania medycyny jeszcze jaskrawiej.

To jest: TBM

Bez jaj...

[quote=dante_alighieri]Pan moze miec inne zdanie i jako panaceum nosic zegarek na prawej rece.[/quote]Niechże Pan nie kpi, bo nie ma Pan racji.

Pan uważa, że dwa zdania: "w kraju rozwiniętym jest wysoki poziom medycyny" i "w kraju rozwiniętym zwiększyła się długość życia" są automatycznie implikacją. Mogą być, ale nie muszą. To jednak trzeba jeszcze jakoś udowodnić.

Naprawdę nie widzi Pan że to jest dokładnie jak tworzenie się implikacji z noszenia zegarków i długości życia? BTW nie pisałem o tym na której ręce trzeba je nosić by długo żyć. Nadinterpretował Pan (a potem jeszcze domieszał AIDS, dżumę i cholerę). Dobrze, że o Rysach nie wspomniał w kontekście wirusów.

pozdrawiam
TBM

To jest: dante_alighieri

Skrot myslowy. Ale co do jaj to nie wierze ze Pan wierzy w to

co napisal:-)
Oczywiscie aby obraz byl pelny i fachowy powinienem przytoczyc kilka innych danych. Smiertelnosc noworodkow np. Wydluzenie sie sredniej w krajach rozwinietych ma wartosc porownawcza wobec nie zaistnienia podobnej sytuacji w krajach nierozwinietych. Tzw "preventable causes of death" ( przepraszam ale tak jest mi prosciej) sa tez waznym czynnikiem. Jesli w jakims kraju ktos umiera na chorobe ktora jest rutynowo leczona w innym kraju to tez o czyms swiadczy. Co do Aids i innych to uwaga raczej nie do mnie. P Hanys twierdzi ze te choroby nie istnieja. Wymylilo je zbrodnicze lobby medyczne ( dzuma i cholera to bakterie).
Moja implikacja jest taka ze rozwoj medycyny ( i wiedzy higienicznej co jest pokrewne) przyczynil sie do wydluzenia sie sredniej dlugosci zycia ludzkiego znaczaco jesli nie glownie.Choroby ktore kiedys zabijaly (szczegolnie dzieci) dzis sa wyleczalne. To zasluga medycyny.Nie noszenia zegarka na lewej czy prawej rece.

To jest: TBM

różne płaszczyzny

[quote=dante_alighieri]Ale co do jaj to nie wierze ze Pan wierzy w to co napisal:-)[/quote]A ja nie wierzę, że Pan przeczytał to co napisałem. Gdyby bowiem Pan przeczytał zauważyłby z pewnością, że ja nigdzie tezy w którą Pan bezkrytycznie wierzy nie podważałem.

Zwracałem tylko uwagę, że jest istotna różnica w poziomie dowodów. "Czarne" Słońce (pisane wielką literą, więc chodzi o "naszą" gwiazdę) nie jest czarne w sposób ewidentny (chyba, że zaczniemy zagłębiać się w semantykę pojęcia "dupa Murzyna")*.

W przypadku tezy o medycynie i długowieczności można ją tylko uprawdopodabniać. Zrobił Pan to w swoim poście i chwała Panu za to.

Ale uznawanie tego apriorycznie, nieomal traktowanie jak założenia... wybaczy Pan, ale nie uchodzi człowiekowi myślącemu. Samodzielnie myślącemu. Odrobina krytycyzmu jest niezbędna.

Oczywiście, że gdzieś jest granica wiary. Nie można wszystkiego samemu sprawdzić, więc konieczne jest zaufanie - choćby do wyników badań. Jednak w dzisiejszym świecie, gdy całe zastępy naukowców hańbią zawód publikując świadome fałszerstwa to zaufanie powinno być wyjątkowo ograniczone.

Odpowiedzi na większość pytań zadanych przez p. hanysa nie mają nic wspólnego z żadną teorią spisku. Ale nie można tych odpowiedzi znać "bo tak". Zwłaszcza, gdy oparte są na statystykach a ich wynik należy do tzw. politycznej poprawności i "prawidłowego" obrazu świata.

pozdrawiam
TBM
ps
A w zasadzie skąd Pan wie, że to nie od noszenia zegarków? Pytam całkiem serio: potrafi pan to obalić czy tylko wyśmiać?

-------------------------------------------
*) Tak właśnie zrobił ostatnio Trybunał Konstytucyjny, stwierdzając, że Traktat Lizboński nie narusza naszej suwerenności ponieważ "w dzisiejszych czasach należy inaczej rozumieć słowo suwerenność".

To jest: dante_alighieri

No ale jak sie porowna pewne dane

i zestawi z posiadanymi informacjami to juz jest troche mniej kwestia wiary w a wiecej kwestia wnioskow. Dzieli Pan wlos juz nawet nie na czworo a na dziesiecioro tutaj. Ale koniec koncow nikt nikomu nie broni leczyc sie bez udzialu medycyny. Ja podalem Panu pewne dane na podstawie ktorych wyciagalem swoje wnioski. Pan zaczal podchwytliwie ( na tej zasadzie mozna zakwestionowac praktycznie wszystko) czy moge porownac dwa "takie same kraje" rozniace sie "tylko" poziomem medycyny. Nie istnieja dwa dokladnie takie same kraje o czym zapewne Pan wie.
Co do kwestii zaufania to ludzie chetnie wierzacy w teorie spiskowe sa w zasadzie latwiejsi do manipulowania jak sie tak zastanowic. Wystarczy wspomniec ze pachnie tu spiskiem. A krytycyzm? Jest niezbedny ale nie graniczacy z paranoja. Ten spis punktow powyzej dla mnie tak juz wyglada:-)
Kiedys zapytalem p Hanysa jak to jest ze mimo tych zbrodni medycyny ludzie zyja coraz dluzej. Nigdy nie odpowiedzial.

To jest: Grigori

"mimo (...) ludzie zyja coraz dluzej."

Bo nosili zegarki na lewej ręce.

...bo lubię czytać ludzkie komentarze

To jest: TBM

właśnie nie wszystko

[quote=dante_alighieri]Pan zaczal podchwytliwie ( na tej zasadzie mozna zakwestionowac praktycznie wszystko) czy moge porownac dwa "takie same kraje" rozniace sie "tylko" poziomem medycyny. Nie istnieja dwa dokladnie takie same kraje o czym zapewne Pan wie.[/quote]No właśnie nie wszystko.

Proszę Pana, żeby móc wygłosić twierdzenie o wpływie jednej wielkości na drugą trzeba się mocno napracować. Wyizolować wielkość, którą badamy, określić i znaleźć metodę na uwzględnianie innych MOGĄCYCH mieć wpływ, stworzyć model jeśli nie mamy możliwości analizy układów wielowymiarowych etc. etc. etc...

A Pan zamiast tego chce mnie skłonić do przyjęcia tezy, "bo przecież". Jak Pan chce, to ja Panu odpowiem czemu ludzie żyją dłużej mimo zbrodni medycyny. Otóż żyją dłużej, bo tak silny jest wpływ noszenia zegarków, że niweluje wpływ tych zbrodni. I jak? Obalamy, czy wyśmiewamy?

Myli się Pan, że nie można znaleźć dwóch takich samych krajów różniących się tylko poziomem medycyny. Na przykład świadkowie Jehowy nie uznają transfuzji. Żyją w takim samym kraju różniącym się tylko stanem przetaczania krwi. Łatwo jest więc zbadać, czy żyją krócej niż ich sąsiedzi żyjący w podobnych warunkach, lecz korzystający z transfuzji. Można więc wnioskować o wpływie transfuzji krwi na długość życia.

A Pan chce tak "we wogle", "bo przecież". Jak ten ruski naukowiec, który z faktu, że po urwaniu skrzydełek mucha przestała latać po komendzie "mucha lataj" - wywnioskował, że po urwaniu skrzydeł mucha straciła słuch.

Powtórzę: to, że dwa zdania są prawdziwe nie oznacza, że muszą być implikacją.

pozdrawiam
TBM

To jest: dante_alighieri

Niech Pan udowodni wplyw noszenia zegarkow.

Oczywiscie ze mozna kwestionowac wszystko i wszystko poddawac w watpliwosc. Dlaczego mam wierzyc ze ziemia nie jest plaska?
Co do swiadkow Jehowy to troche dziwna logika. Skoro wezmie Pan dwoch swiadkow Jehowy zyjacych w dwoch ROZNYCH od siebie krajach to jedyna ich cecha wspolna bedzie brak zgody na transfuzje. Reszta czynnikow pozostaje rozna. BAdajac wplyw medycyny na dlugosc ludzkiego zycia bierzemy pod uwage takie czynniki jak srednia zycia ( to bardzo ogolny czynnkim na to ma wplyw wiele innych rzeczy to prawda.Moze byc np zanizany przez inny czynnik nadzwyczajny. To trzeba wziac pod uwage), wspolczynnik umieralnosc noworodkow, wspolczynnik umieralnosci dzieci do lat 3 i do lat 5.
Wspolczynnik przezywalnosci ludzi z nowotworami. Umieralnosc na choroby wyleczalne wg wspolczesnej wiedzy medycznej (Preventable casuses of death) I tak dalej i tak dalej. Ja faktycznie poszedlem na skrot ale zakladalem ze pewne rzeczy sa dla oczywiste. Widac nie sa.
Pan wierzy w zegarki czy nie ? Bo chetnie poslucham argumentacji.
Mowi Pan ze aby udowodnic wplyw jednej wielkosc trzeba....
Medycyna rozumiana nie tylko jako zabiegi i procedury medyczne to w zasadzie nie jest "jedna wielkosc". To rowniez higiena ( wiedza o jej wplywie na czlowieka), wiedza anatomiczna, dietetyka. Kwestionowanie wplywu tego na dlugosc ludzkiego zycia jest kuriozum ( w mojej opinii).

To jest: TBM

Dobra. poddaję się.

Nie rozumie Pan w ogóle w czym jest problem. Dalej broni Pan tezy, której nigdy nie zaatakowałem ani nie podważałem (proszę choć raz przeczytać moje wpisy). Atakowałem i podważałem Pańską bezkrytyczną wiarę i robienie nieuprawnionych wnioskowań.

Z tymi świadkami Jehowy też Pan nie zrozumiał. Robimy tak: ustalamy statystycznie istotną liczbę osób nie uznających transfuzji i podobną liczbę ludzi żyjących w tych samych warunkach (kraju, regionie, o podobnym statusie majątkowym, sposobie odżywiania, nałogach etc). Na przykład ich sąsiadów.

Obie grupy żyją w dwóch różnych krajach (logicznie, nie fizycznie). Kraje te różnią się tylko podejściem do transfuzji co daje możliwość pominięcia wpływu pozostałych czynników.

Ale chyba przyjdzie mi się poddać. Proszę wierzyć w "oczywistości", w końcu co mi tam.

pozdrawiam
TBM

To jest: dante_alighieri

Niestety. Znowu nic z tego.

Kazdy ma inne uwarunkowania genetyczne. Grup porownawcza byloby niezwykle ciezki wyselekcjonowac. Istota jest taka ze medycyna pomaga calej zbiorowosci. W tym slaby, chorym, podatnym na choroby.y ocenic skutki rozwoju medycyny potrzebna jest duza zbiorowosc i duzy przedzial czasu. Jesli wezmiemy grupe kontrolna np sposrod ludzi pijacych denaturat to okaze sie medycyna wcale a wcale nie wydluza nikomu zycia. I juz mamy piekny argument przeciw. Pan zas nie tyle atakuje wiare co stara sie zbijac argumenty ale jakos tak bez przekonania. Przytoczylem Panu calkiem sporo argumentow na poparcie mojej "wiary". Wskaznikow tych uzywa sie na ogol w dyskusjach o medycynie, uzywaja ich ludzie zajmujacy sie medycyna profesjonalnie. Uzywam ich rowniez do planowania strategii ( sprawdza sie) Mozna wierzyc lub nie.

To jest: mikolaj

Medycyna niektorym przedluza zycie - a niektorym skraca.

Tak jak kazdy z nas ma troche odmienny genotyp - tak samo kazdy organizm inaczej reaguje na lekarstwa i szczepionki.
Duze znaczenie w tym wzgledzie ma np. grupa krwi - a czy zdazylo sie, ze lekarz przed przepisaniem panu lekarstwa zapytal sie o grupe krwi?

Wspolczesna medycyna w zasadzie nie potrafi wytlumaczyc, dlaczego istnieja 4 grupy krwi - a przeciez wiadomo, ze wpierw "zaistniala" grupa 0 (zbieractwo-mysliwstwo), nastepnie grupa A (rolnictwo), B (pasterstwo) a na samym koncu natura wymyslila grupe AB (okolo 2000 lat temu).

Grupy krwi powoduja, ze czlowiek inaczej "przyswaja" spozywana zywnosc - i np. pozywienie dobre dla czlowieka z grupa 0 - moze szkodzic komus z grupa A - na pewno dany delikweny nie "zejdzie" po zjedzeniu kilku posilkow niezdrowych dla niego - ale jak bedzie zatruwal swoj organizm pozywieniem, ktore nie trawi przez 20 czy 30 lat?
Dlatego pojawia sie wiekszosc chorow, oslabienie immunologiczne organizmu, rak....

To tylko jeden z aspektow zdrowego i dlugiego zycia - czasem lepiej - zamiast koszyka syntetycznych lekarstw - spozyc troche zdrowej (dla danego organizmu) zywnosci.

Sam sproboalem - i doszedlem do przekonania, ze "cos w tym jest" - dlatego polecam i innym - warto przeczytac - i zastosowac - kosztuje taniej niz lekarze i lekarstwa - a zastosowanie nie grozi zadnymi niebezpieczenstwami....

ksiazki dr Petera D'Adamo wydano takze w jezyku polskim:
"Zyj zgodnie z grupa krwi"
"Odzywianie zgodne z grupa krwi"

www.grupakrwi.info/

Lekarstwa i szczepionki przestaja byc potrzebne - wystarczy zdrowe odzywianie.... polecam.....

To jest: TBM

Fart

[quote=dante_alighieri]Jesli wezmiemy grupe kontrolna np sposrod ludzi pijacych denaturat to okaze sie medycyna wcale a wcale nie wydluza nikomu zycia. I juz mamy piekny argument przeciw. Pan zas nie tyle atakuje wiare co stara sie zbijac argumenty ale jakos tak bez przekonania. [/quote]Jak to dobrze, że nie poświęcił się Pan pracy naukowej. Przecież Pan nawet teraz zastanawia się jak zachachmęcić wyniki, żeby było "dobrze". PRowcowi to uchodzi - naukowcowi nie.

Wie Pan - badania prowadzi się... rzetelnie (to takie stareńkie, niemal już nieużywane słowo). Grupę kontrolną dobiera się tak, by wyniki próby były obiektywne a nie by "mieć piękny argument". Wyniki mogą potwierdzić naszą hipotezę lub ją obalić. Normalny naukowiec nigdy tego nie wie przed doświadczeniem. Naukawiec wie jak powinno wyjść i jak nie wychodzi to robi tak, że wychodzi.

pozdrawiam
TBM
ps
a - przypominam - zegarków Pan nie obalił.

To jest: dante_alighieri

Szermujac haslami o rzetelnosci, przyzwoitosci itd

zaczyna Pan sie doskonalic w wykrecaniu kota ogonem. Podalem Panu calkiem sporo argumentow ( ale chyba nie o nie Panu chodzi). Pan nie podal zadnego za zegarkami. Wyglada na to ze zadna ilosc argumentow nie jest w stanie Pana przekonac. Zawsze mozna zapytac "aaale jeszcze to ,ale jeszcze tamto".
Nigdzie tez nie mowilem ze "wiem cos przed doswiadczeniem".
Podalem Panu jakie fakty i dane mnie przekonuja do tego co napisalem. Mnie to wystarczy. Panu nie musi.
Ps
CZasami opadaja rece kiedy tryka sie glowa w sciane. W Szwecji umiera ja 3 noworodki na 1000. W Sudanie 105. Te dwa kraje sa bardzo rozne prawda?
Rozni je w zasadzie wszystko. Min poziom opieki medycznej.

To jest: TBM

prośba usilna

Ale ja jeszcze raz prosiłbym Pana o przeczytanie tego co napisałem. Przecież ja nigdzie nie podważam tezy o wpływie medycyny na długość życia.

Jedyne co podważam to metodologia wnioskowania jaką się Pan posługuje.

Nie wiem jak to prościej napisać a Pan ciągle mówi, że coś udowodnił. No ok. COŚ Pan udowodnił. Na przykład to, że różnice między Szwecją a Sudanem powodują, że tu 3/1000 a tam 103/1000.

Wyizolowanie wpływu interesującej nas różnicy zostawił Pan w dziedzinie "No bo kurwa tak ma być".

Pan naprawdę nie rozumie, że póki jej nie wyizoluje, a ukrywa "między innymi" to jest to tyle samo warte co (także "między innymi" ukryta) teza o zegarkach????

Przecież to identyczny tok rozumowania jak przy wszystkich teoriach spiskowych. Tyle, że Panu się wydaje, że skoro Pan taki nowoczesny, oświecony, wyuczony i oczytany to Pańska teoria spiskowa musi być prawdziwa a inne idiotyczne.

Teoria globalnego ocieplenia niczego Pana nie nauczyła? Słyszał Pan coś o dziurze ozonowej odkąd ostatni kraj z liczącym się rynkiem zakazał freonów i nakazał kupowanie czynnika chłodniczego u Dupont'a?

Zero krytycyzmu?

pozdrawiam
TBM

To jest: dante_alighieri

Posluzylem sie po prostu ogolnie przyjeta metodologia.

ktora posluguja sie lekarze ( niewykluczone ze sa w zmowie) oraz wiekszosc indexow ( moze byc to efekt spisku). Posluzylem sie tez elementarna logika oraz wlasnymi doswiadczeniami. Jako male dziecko cierpialem na dosc powazane klopoty zdrowotne bez pomocy medycyny nie zyl bym dzisiaj.
Pana zas logika ze wszystko to jest spisek tzn ze moja teoria (sic!) jest taka sama teoria spiskowa jak powiedzmy Pana Hanysa o nieistnieniu Aids i pare innych , no to juz sorry ale poddaje sie.
Co do globalnego ocieplenia. Nie watpie ze lody na tym sa krecone ogromne. Z drugiej strony czy czlowiek nie wywiera wplywu na klimat ziemski poprzez swoja dzialalnosc? Tego akurat nie jestem pewnien ani na tak ani na nie.

To jest: TBM

faktycznie, sorry

[quote=dante_aligkieri]Pana zas logika ze wszystko to jest spisek tzn ze moja teoria (sic!) jest taka sama teoria spiskowa jak powiedzmy Pana Hanysa o nieistnieniu Aids i pare innych , no to juz sorry ale poddaje sie.[/quote]No to faktycznie sorry. Widzi Pan, ja z góry staram się nie wydawać sądu. Nie podzielam Pańskiego zdania, że jak teorię głosi dante_alighieri to musi być ona dobra z założenia, a jak Hanys to spiskowa głupota (też z założenia).

Wie Pan, ja nawet personalizmu nie uważałem za totalną głupotę póki "se nie poczytałem" na czym to polega. No taki jestem, że jakości teorii nie oceniam po osobach głoszących. Widać jakaś skaza.

Napisał Pan, że stosował ogólnie przyjętą metodologię, którą posługują się lekarze. No to faktycznie argument. Stosuje Pan metodologię, przy pomocy której lekarze udowadniają własną przydatność a nie chce zastosować metodologii, którą posługują się naukowcy przy badaniu zależności dwóch cech.

Pozwolę sobie na dygresję, że to jest dość powszechne. Jeśli jakąś teorię głosi PiSuar to dla czytelników GW jest z założenia ciemnota. Jeśli zaś głosi teorię POpapraniec to każdy szanujący się słuchacz RM wie bez czytania że to głupoty.

Mało ma Pan podobnych przykładów choćby na PN? Przy takim toku myślenia w życiu nikt z nikim się nie porozumie.

Ta nasza dyskusja trochę mi rozjaśniła powody Pańskich długich i namiętnych dyskusji ze znanym portalowym trollem. Pan po prostu nie czyta tego co on pisze - bo i po co, skoro to on pisze to musi być głupota, czyż nie? Nie: głupota bo głupota, tylko głupota ze względu na rozmówcę. Robi się więc z tego zwykły monolog i możliwość pokazu erudycji. Dążenie do łechtania własnego ego rozumiem (choć nie podzielam).

Moich wpisów też Pan zresztą nie czyta (pewnie z tych samych powodów) a jeśli tak, to ze z góry założoną tezą. W przeciwnym przypadku nie tłumaczyłby mi Pan po raz kolejny o dowiedzeniu tezy, której nie podważam (o czym pisałem wprost).

Oburzył się Pan, że ośmieliłem się zrównać głoszoną przez Pana teorię o wpływie medycyny z teorią p. Hanysa o nieistnieniu AIDS. A niby czemu nie? Lepszy Pan od p. Hanysa czy Pana teoria lepsza od jego? Na razie żaden z was nie przytoczył dowodów, więc zostaje tylko argument personalny. I choć skłaniam się (na wyczucie) do uznania Pańskiej i odrzuceniu tej drugiej to przecież nie będę tego robił ze względu na "głosiciela". To byłby idiotyzm.

Teoria o czarnym i zimnym Słońcu jest sprzeczna z doświadczeniem, obserwacją i wszystkimi znanymi modelami. Teoria o nieistnieniu AIDS chyba też. Chociaż - muszę przyznać - tzw. definicja z Bangui o której wspomniał p. Hanys budzała od dawna moje rozbawienie. A nadludzkie zdolności intelektualne i geniusz strategiczny wirusa HIV mój szacun wielki graniczący z niedowierzaniem. Dodam tylko, że AIDS przecież nie jest chorobą, tylko syndromem więc teza o nieistnieniu AIDS jako choroby nie jest bynajmniej taka głupia.

Natomiast absolutnie żadnych sprzeciwów nie budzi we mnie Pańska teza o wpływie medycyny. Nie może budzić, bo przecież musi być prawdziwa i słuszna.

pozdrawiam na wszelki wypadek z zegarkiem
TBM

To jest: dante_alighieri

Jednej rzeczy nie rozumiem.

Ja Panu przedstawilem fakty. Nie domysly. A na ich podstawie wniosek. Pan zas z uporem mowi o "teorii". Pan tego wniosku nie akceptuje lub zarzuca mi ze ja mowie ze "tak ma byc i juz". Przedstawilem Panu szereg danych i argumentow dlaczego uwazam jak uwazam. Pan je zupelnie igoruje. Dlatego wywiesilem biala flage.
Stosujac zas Panska metodologie to wszyscy sa oszustami. Lekarze, mechanicy samochodowi. Co do metodologii to zostaje jeszcze zdrowy rozsadek. Jesli choroby ktore 10 lat temu zabijaly dzis sa z latwoscia leczone to wniosek jest prosty. Jesli 50 lat temu 6 miesieczny wczesniak nie mial szans a dzis przezywa w inkubatorze to wniosek tez jest prosty. Prosty?
Widac nie taki prosty. Pytanie tylko jaki ( jesli takowy istnieje) dowod badz tez jakie fakty moga Pana ewentualnie przekonac jesli Pan sobie zalozyl ze przekonac sie nie da.

To jest: TBM

:D

[quote-dante_alighieri]A na ich podstawie wniosek. Pan zas z uporem mowi o "teorii".[/quote]No, to istotnie trochę wyjaśnia. Pan po prostu nie rozumie słowa "teoria". Zapewniam Pana, że to nie znaczy tego samego co w języku potocznym. A w końcu pisaliśmy sobie o teoriach naukowych.

Taka na przykład teoria względności jest dość dobrze udokumentowana doświadczalnie i nie wstydzi się nazwy...

Teoria nawet dowiedziona jest teorią.

Nawet pisałem o Pańskich tezach nie dodając przedrostka hipo~, zakładając, że rozumie Pan tę subtelną acz istotną różnicę.

Czy teraz zechce mi Pan już bez nieporozumień wyjaśnić czemu ta teoria o medycynie jest dowodzona według "ogólnej, którą się posługują lekarze" metodologii a nie zwykłej naukowej?

pozdrawiam
TBM

To jest: dante_alighieri

Bo ja prosty chlop posluguje sie wyrazeniami potocznymi,

kolokwializmami itd. Pan dalej dzieli wlos na czworo zamiast odniesc sie argumentow.

To jest: Iwan Godunow

@>TBM. Czytałem, że "pytania można by ciągnąć..."

i dlatego szeptem napiąłem cięciwę w nadziei na odpowiedź na choćby powyższe pytania. Sam mam w zanadrzu o wiele więcej, niż pan Hanys był łaskaw ogłosić, niektóre nawet pokrywające się w stopniu 10/10, ale z odpowiedziami mam spory kłopot.
Niestety, kompendium pana Hanysa jest chyba nie do ugryzienia.

Pozdrawiam w nastroju adwentowym

inpefessa: omnia nuda et aperta...

To jest: Krzych Adam

Panie Hanysie!

Jest to komentarz do wypowiedzi: http://www.prawica.net/commen...

W pełni zgadzając się ze stanowiskiem, że teoria "globalnego ocieplenia" spowodowanego przez produkowanie i wydzielanie do atmosfery dwutlenku węgla przez ludzkość jest podłym oszustwem, chciałbym zgłosić zastrzeżenia do reszty pańskiej diatryby. W Pańskiej wypowiedzi pomieszane są teorie z hipotezami i nauki ścisłe z mniej ścisłymi, a nawet z takimi, które ze ścisłością nic nie mają wspólnego (np. medycyna czy interpretacje historyczne).

A zatem mówimy o:

  1. teoriach i hipotezach naukowych,
  2. teoriach i hipotezach medycznych,
  3. historiozofii.

ad 1. Gdy chodzi o nauki ścisłe należy zauważyć, że teorie i hipotezy są w nich warunkowe. W oparciu o posiadaną wiedzę tworzy się je tak by opisywały one obserwowalne zjawiska. Gdy dochodzimy do sytuacji, w której nie opisują one ich należycie, tworzymy doskonalsze teorie i hipotezy. Przykładem może być mechanika newtonowska. W naszej codziennej rzeczywistości nie potrzebujemy na ogół niczego więcej. Dopiero, gdy zaczynamy interpretować zjawiska w skali mikro (podatomowej) lub makro (kosmicznej) potrzebne są nowe teorie. Nie oznacza to iż teorie Newtona są złe. Przez kilkadziesiąt lat mej kariery zawodowej konstruowałem maszyny i urządzenia bez aplikowania teorii względności czy fizyki kwantowej i wszystko działało jak należy. Innym przykładem jest promieniowanie elektromagnetyczne. Do jego opisu mamy model korpuskularny i falowy. Ani jeden ani drugi nie opisują zjawiska w pełni. Co więcej, wiemy dobrze, że np. światło czy fale radiowe nie mogą być i korpuskułami i falami, ale korzystamy naraz z obydwu tych modeli mimo, że zasadniczo są one sprzeczne z sobą.

ad 2. Z medycyną problem jest taki, że mimo ogromnych postępów nauki i techniki stosowanych w medycynie lekarz jest w dalszym ciągu bardziej znachorem i szamanem niż naukowcem. Różnica pomiędzy lekarzem leczącym najpoważniejsze choroby a moją mamą pakującą mnie do łóżka po wypiciu dużego kubka gorącego mleka z miodem i czosnkiem abym się wypocił, kiedym złapał przeziębienie jest tylko w ilości posiadanej wiedzy na temat ludzkiego zdrowia, chorób i zdolności ludzkiego organizmu do powrotu do zdrowia. Jakościowo nie ma zasadniczej różnicy.

ad 3. Na tematy historiozoficzne nie będę się wypowiadał, z różnych względów. Powiem tylko, że holocaust leży poza zakresem tematów, o których wypowiadam się publicznie, a odnośnie procesu norymberskiego jestem jak owca, którą mało to obchodzi, że się wilki między sobą gryzą (chyba, żeby się wszystkie pozagryzały na śmierć, ale tak dobrze to nigdy nie ma).

Teraz do rzeczy:

- konsensus ewolucjonizmu darwinowskiego - Z tego co wiem, nie ma takiego konsensusu. Większość tez Darwina okazała się fałszywa, więc teoria leży w gruzach.

- konsensus teorii względności Einsteina - Od początku było wiadomo, że teoria ta nie opisuje wyczerpująco rzeczywistości (patrz ad 1.). Być może niedługo, ktoś stworzy lepszą (w dalszym ciągu niekoniecznie pełną) teorię.

- konsensus trzech zasad dynamiki Newtona - eksperymenty polskiego samouka i wynalazcy Lucjana Łągiewki nie obaliły trzech zasad dynamiki Newtona. Łągiewka stworzył interesujące gadgety, nie odkrył nieznanych dotychczas praw fizyki.

- konsensus okresów geologicznych - jak dotąd nie istnieje lepsza teoria. Przeciwnicy tej teorii mogą oczywiście sobie spokojnie (czy też niespokojnie jakabądź będzie ich wola) "o kant dupy potłuc" cokolwiek sobie życzą.

- konsensus chorób cywilizacyjnych - niewiele się na tym znam (patrz ad 2.) nie mam pojęcia np. co to takiego strofantyna. W rodzinie zetknąłem się z dwoma przypadkami śmierci z powodu choroby wieńcowej i jednym przypadkiem miażdżycy mózgu. Nie miało to, jak mi się zdaje, nic do czynienia z cywilizacją. Być może niewłaściwa dieta przez wiele, wiele lat.

- konsensus chorób wirusowych - niewiele się na tym znam (patrz ad 2.).

- konsensus chorób zakaźnych - jw.

- konsensus śmiertelnej choroby AIDS - jw. poza tym, że choroba wydaje się rzeczywista, a wiele jej ofiar szczególnie w Trzecim Świecie nigdy nie zetknęło się z konowałem w białym fartuchu.

- konsensus szczepień przeciwchorobowych - jw. poza tym, że Pańska opinia wydaje mi się mocno przesadzona.

- konsensus zbrodni holokaustu - patrz ad 3.

- konsensus badań genetycznych - teoria że geny są wytworem ludzkiej wyobraźni dowodzi, że Pan sam ma wspaniale rozwiniętą wyobraźnię.

- konsensus cywilizacji piramid egipskich - nie jestem egiptologiem więc nie mam pojęcia o czym Pan pisze. Z czym według Pana piramidy się wiązały jeśli nie były miejscami pochówku faraonów?

- konsensus zamachów terrorystycznych na wieże WTC w Nowym Yorku - patrz ad 3.

- konsensus winy polskich pilotów w Smoleńsku - z tego co wiem nie ma takiego konsensusu.

- konsensus chronologii epok historycznych (np. starożytny Rzym, epoka Karola Wielkiego, Słowianie, Germanie itp.), oparty na fałszerstwach skrybów kościelnych i fantastów doby włoskiego renesansu - ???

- konsensus sprawiedliwości dziejowej w procesach norymberskich - patrz ad 3.

- konsensus budowy geologicznej planety Ziemia - patrz ad 1. Ma Pan lepszą teorię?

- konsensus Słońca rozgrzanego do milionów stopni Celsjusza - patrz ad 1. Ma Pan lepszą teorię? Teza "zimne jak sopel lodu i czarne jak dupa Murzyna" bardzo mi się podoba.

POPiS-owy system powinien zostać zmieciony z powierzchni Ziemi by śladu po nim nie zostało.

To jest: Hanys

Witam i dziękuję za odpowiedź.

Włożył Pan w nią sporo pracy i czasu w przeciwieństwie do większości innych osób tutaj jakby od niechcenia pogęgujących.

Chciałbym się odnieść zasadniczo do trzech tematów, które Pan poruszył.

Ad1 i ad2 zebrane do kupy - pełna zgoda, choć nie miałem zielonego pojęcia, że napisałem diatrybę, ale dzięki Panu poznałem to nowe słowo. Niech i tak będzie, z zastrzeżeniem, że nie mam do spełnienia żadnej misji, ale oczywiście bardzo bym chciał, aby ci, co pewnych rzeczy nie znają lub o nich w ogóle nic nie wiedzą, poszli teraz, za rok czy za dwa lata tym tropem, rozpracowując te tematy samodzielnie. Moja „diatryba” daje im impuls prowokujący do myślenia, nic więcej. Ja sam też jestem otwarty na takie impulsy od innych, ale nie znoszę ignorancji i zacietrzewienia.
Ad3 czyli historozofia, o której Pan nie chce teraz z tych czy innych względów dyskutować. Ja jednak uważam, że historia, która się stała, jest warta tego, by się nad nią pochylić, choćby z prostego powodu, żeby po prostu wiedzieć, skąd się bierze to, co się dzieje tu i teraz. Dam kilka prostych przykładów: Ktoś, kto nie zgłębiał traktatu wersalskiego, nigdy nie może wiedzieć, bo i niby skąd, że na przykład Czesi dysponują darmową działką wielkości 3 hektarów w dokach portowych Hamburga i będą się nią cieszyć jeszcze przez 7 lat. Ktoś, kto np. nie przypatrywał się bacznie szczegółom operacji Paperclip w Turyngii nie będzie miał pojęcia, od kogo Amerykanie dostali w dupę na biegunie geograficznym południowym 2 lata po zakończeniu II WS i z kim trzaskają się prawdopodobnie do dnia dzisiejszego, ani czyjej produkcji bomb (najprawdopodobniej) użyto do wymazania z powierzchni ziemi Hiroszimy i Nagasaki. Temu, kto nie czytał o tym, co wisiało na ścianie celi R.Hessa w więzieniu Spandau, dopóki go tam nie zamordowano, zapewne nigdy do głowy nie przyjdzie, dlaczego Hess pisał w listach do swej matki w Aleksandrii/Egipt o gwiazdozbiorze Aldebaran, usypiając czujne oko cenzora, i jak to się ma do pewnych zjawisk i fenomenów natury, które dzieją się tu i teraz. Przykłady te można oczywiście mnożyć. Ja w przeciwieństwie do Pana uważam, że taką wiedzą trzeba się dzielić z bliźnimi.
Podobnie jest z medycyną, która jest zbiorem hipotez, jak Pan słusznie zauważył. Sercowiec, który nigdy nie słyszał o istnieniu strofantyny, nie będzie się jej domagał od konowała, który zechce go pokrajać albo dać mu na odczepnego np. digitalis. Chory na raka, który nie ma pojęcia, że chemoterapia wzięła się z eksperymentów amerykańskich z gazem musztardowym na pacjentach w 1942 roku, (http://static.twoday.net/kreb...) będzie łykał te trucizny jak potulny baranek i nigdy nie zainteresuje się np. postacią Dirka Hamera i jego medycyną, która nie jest hipotezą medyczną, ale nosi wszelkie znamiona nauk ścisłych: http://unglaublichkeiten.com/... Z kolei ktoś, kto nie dokopał się do takich nazwisk jak Arkady Pietrow i Jurij Grabowoj (obaj żyją i leczą!) nigdy nie da wiary temu, że wyoperowane organy mogą odrastać. I co ciekawe, to nie jakaś banda oszołomów w Moskwie tym się zajmuje, ale ludzie z tytułami akademickimi, mający potwierdzenie tego, co robią, od lekarzy i notariuszy! (http://www.petrovfond.de/film...)

A teraz krótko w temacie mojej „wspaniale rozwiniętej wyobraźni”. Nie wierzy Pan, że geny są teorią i szwindlem naukowym? Proszę łaskawie zajrzeć np. do pracy polskiego prof. M.Chorążego, niekoniecznie skupiając się na lekturze całości, ale choćby tylko zajrzeć na pierwszą stronę i do ostatniego rozdziału pt.: Czym jest gen? (http://www.portalwiedzy.pan.p...) Notabene na końcu tej pracy pan profesor przebąkuje coś o niezwykle ważnym znaczeniu „prionów”, całkowicie zapomniawszy o podstawowej zasadzie ostrożności, a mianowicie, że wśród naukowców jest wielu utytułowanych szalbierzy i że do takich koniecznie trzeba zaliczyć noblistę Prusinera, odkrywcę „prionów” w mózgach wściekłych krów, które dostały wścieklizny z chwilą, gdy dowiedziały się, że angielscy i szwajcarscy chłopi nacierają im grzbiety toksycznym fosgenem. (http://www.torstenengelbrecht... str.5-7 i wszystko jasne).
Oczywiście podczas tej pogawędki o „genach” nie można nie wspomnieć o Erwinie Chargaffie, który po przejściu na zasłużoną emeryturę stał się fascynująco płodnym pisarzem i takiemu zwykłemu czytelnikowi jak ja uchylił nieco tajemnic z „kuchni genetycznej” jego kolegów po fachu (czytaj szalbierzy naukowych), opisując między wierszami np. kulisy narodzin słynnej „podwójnej helisy” czy wiekopomną rolę skromnych bakterii jelitowych (E.coli) w wiekopomnych „badaniach genetycznych”, które to szczegóły w hermetycznym środowisku genetyków i mikrobiologów, przyzna Pan, są raczej trudne do zdobycia.

Trzecim tematem, który chcę dzisiaj poruszyć, jest „konsensus okresów geologicznych”. Nie wiem, dlaczego panuje powszechne przekonanie, że ruchy góro- i lądotwórcze skorupy ziemskiej rzekomo miałyby trwać dziesiątki i setki milionów lat, a nie godziny, tygodnie czy miesiące. Zadają temu kłam obserwacje przyrody, a zwykły rozsądek każe się wręcz nad tym głęboko zastanowić. Przykładów jest mnóstwo i to całkiem świeżej daty. W tej materii polecam wykłady prof. Waltera Weitha z RPA, który wręcz łopatologicznie to wykłada nawet mało rozgarniętym słuchaczom. Wystarczy zajrzeć do dwóch serii jego wykładów opublikowanych na YouTube pt.: Kreation 01 Die Erde im Licht von Zeit und Raum (9 części) i Kreation Evolution 02 Die globale Flut (7 częsci). Pouczające przykłady podaje także niejaki Hans-Joachim Zillmer (http://www.alpenparlament.tv/...), który zwiedził kawałek świata, widział i dotykał rzeczy, których ja nie będę miał szansy naocznie zobaczyć, chyba, że w jego książkach. Gdyby natomiast interesowały Pana szczegóły dot. zawodności i małej wiarygodności naukowej metod badania wieku w oparciu o węgiel radioaktywny C4, to w każdej chwili służę linkiem do (darmowej) specjalistycznej książki.

Cieszę się, że spodobała się Panu teza o czarnym Słońcu (nie mylić z innym czarnym słońcem, Schwarze Sonne czyli SS, czyli Sebottendorf, Thule, Peter Moon, Wilhelm Landig: Wolfszeit um Thule, Goetzen gegen Thule i tego rodzaju klimaty). To oczywiście są moje słowa, ale wcale nie mój pomysł, lecz pomysł zaczerpnięty z książki niejakiego Matthiasa Härtela pt.: „Das Geheimnis unserer eiskalten Sonne“ (patrz: http://www.geheimnis-eiskalte...). Kogo stać na 16 euro, ten może tę książkę sobie zafundować, a kogo nie, to nie ma tragedii, bo mozna nieodpłatnie zapoznać się z przemyśleniami tego dżentelmena zamieszczonymi np. tutaj: http://www.freeway12.com/scha...

Do tego mała dygresja: Dlaczego niebo nad naszymi głowami jawi się nam w kolorze niebieskim? – to objaśnia krótko prof. Konstantin Meyl, specjalista od fal elektromagnetycznych, tutaj: http://www.dailymotion.pl/vid... (w której minucie nagrania Meyl te słowa wypowiada, niestety nie wiem, ale w chwili wolnej mogę ten fragment namierzyć). Streszczając: prof. Meyl wyjaśnia, że niebieski kolor nieba powstaje wskutek zjawiska tłumienia w atmosferze ziemskiej specyficznej części fal elektromagnetycznych (tzw. szumu, Rauschen) emitowanych przez Słońce.
Przez prostą analogię (Słońce nie ma ziemskiej atmosfery) łatwo się domyślić, jaki kolor ma Słońce widziane z kosmosu (z punktu oddalonego o co najmniej 800 km nad Ziemią, a nie widziane przez bulaj Międzynarodowej Stacji Kosmicznej, która lata na wysokości ok. 400 km nad Ziemią).
Ja podejrzewam, że czarny, a Pan?

To jest: Hanys

Z pewnością nigdy Pan nie słyszał o "definicji z Bangui".

Bo inaczej aż tak naiwnych pytań, jak te wyżej, Pan by nie stawiał.

Artykuł przedstawiał

Artykuł przedstawiał hipotezę, iż tzw. "walka z ociepleniem klimatu" jest globalną grą polityczną, której celem jest wprowadzenie zerowego lub ujemnego wzrostu gospodarczego oraz ludnościowego dla krajów peryferyjnych i semiperyferyjnych światowego systemu kapitalistycznego.

Czyli za pomocą tzw. CO2 - postanowiono mniej wartościowe narody sprowadzić na powrót do jaskini! Ale Uwaga! W jaskini nie będzie wolno palić ognia - bo CO2... i tak dalej.

chłop jag

To jest: BTadeusz

Nie ma znaczenia, czy mówią prawdę w raportach, czy kłamią.

Ważne są wnioski - sprzeczne z intencjami autorów raportów.

Jedynym sposobem na zredukowania wpływu człowieka na pogodę, czy klimat, jest ograniczenie wydobycia paliw weglowych i zredukowanie mocy reaktorów jadrowych ogrzewajacych zbiorniki wody.

Nie ma innej drogi.

A z wniosków wysnuto zakaz żarówek i handel CO2.

Na potęgę produkuje sie sprzęt masowego zastosowania - czajniki, parowary, grille, opiekacze, piece do chleba, o kilowatowych zapotrzebowaniach na elektryczność - którą trzeba wyprodukować, aby je zasilić.
Nawet podgrzewacze do wody - elektryczne (ponad 20kW) są reklamowane, a żarówki 0,1kW - be...
Rośnie produkcja energii.
I "eksperci" nie postulują ograniczenia tej produkcji, lecz wywołują u indywidualnego konsumenta wyrzuty sumienia, że to on, nie kupujac sprzętu wskazanego przez "eksperów" - jest wszystkiemu winien.
Więc powinien poprzeć urzędniczy zakaz/nakaz tego, czy owego.

Jeśli eksperci są wiarygodni - usłuchać ich powinni wydobywcy paliw i producenci energii.
I ograniczyc produkcję.
Bez szumu akcji ratowania świata.
I to by wystarczyło.

Przestawiamy problemy z głowy na nogi.

To jest: dante_alighieri

Mysle ze tudno o lepsze podsumowanie.

niz p BTadeusza.

To jest: TBM

kod dostępu

[quote=redakcja PN]czytaj część drugą: "Globalna gra polityczna o przyszłość"[/quote]Ja to bym sobie chętnie poczytał, ale

BRAK DOSTĘPU
nie masz uprawnień dostępu do oglądania tej strony.

pozdrawiam smutny
TBM

To jest: Iwan Godunow

A jak to widzą Rosjanie?

Badania prowadzone w Rosji
Niektórzy rosyjscy uczeni twierdzą, że w Układzie Słonecznym i na jego planetach zachodzą obecnie dokładnie takie same zmiany, jak te, które doprowadziły do wymarcia dinozaurów, kiedy to doszło do katastroficznej zmiany ziemskiego klimatu i wzorców pogodowych, a także przypuszczalnie zamiany miejscami biegunów. W ciągu ostatnich 780000 lat nasza planeta nie zamieniła miejscami swoich magnetycznych biegunów i jest z tą zmianą bardzo opóźniona.

Naukowcy z syberyjskiego oddziału Rosyjskiej Akademii Nauk doszli do wniosku ,że weszliśmy w inny obszar przestrzeni kosmicznej, który ce****e się znacznie wyższym poziomem energii. Rosjanie donoszą o zmianach w przestrzeni kosmicznej, których nigdy wcześniej nie obserwowano. Obserwując czołową krawędź heliosfery, zauważyli blado świecącą energię plazmy.

Rosyjska Akademia Nauk nie podaje żadnych ram czasowych i stwierdza, że przejście od stanu, jaki był znany i zaakceptowany, do tego, jaki jest obecnie, oznacza 1000-procentową zmianę. Rosjanie mówią, że ta zmiana w zachowaniu Słońca zmienia sposób funkcjonowania planet i to, jakie rodzaje życia są one zdolne podtrzymywać.
Twierdzą nawet, nie wyjaśniając jednak tego, że zmienia się sama spirala DNA. Uważają, że kontynuacja ekspansji heliosfery wprowadzi nas w końcu na nowy poziom energetyczny i że przypuszczalnie dojdzie do nagłej ekspansji podstawowych harmonicznych długości fal, jakie emituje Słońce. wypromieniowując z siebie energię, i że ten wzrost emisji energii zmieni podstawową naturę całej materii Układu Słonecznego.

Badania dowodzą, że to właśnie Słońce jest rzeczywistym powodem globalnego ocieplenia, jako że wyższy poziom energii Drogi Mlecznej niemal z całą pewnością zmusza je do palenia się w wyższej temperaturze i emitowania większej ilości energii. Z tego samego powodu ociepleniu ulegają takze pozostałe planety Układu Słonecznego, takie jak Mars, Neptun i Pluton. Temperatury podnoszą się na dosłownie wszystkich planetach naszego układu i jest to najwyraźniej nie związane z jakimikolwiek lokalnymi zjawiskami, takimi jak gazy cieplarniane itp.

Habibullo Abdussamatow, szef badań kosmicznych w rosyjskim Obserwatorium Astronomicznym Pułkowo w St. Petersburgu przypisuje fluktuacjom na Słońcu zanikanie czap lodowych na Marsie oraz obecny trend globalnego ocieplenia na Ziemi. Jego komentarze opublikował w sieci National Geographic News. Benny Peiser, społeczny antropolog z Uniwersytetu Johna Mooresa w Liverpoolu, zajmujący się
monitorowaniem badań i danych na temat asteroid, globalnego ocieplenia i innych potencjalnie apokaliptycznych zdarzeń, zacytował ostatnio w swoim codziennym biuletynie elektronicznym wypowiedź z błoga o nazwie Strata-Sphere: "Globalne ocieplenie na Trytonie, księżycu Neptuna, oraz na Jowiszu i Plutonie, a obecnie także na Marsie, zmusiło niektórych [naukowców] do podrapania się w głowę ze względu na to, że być może jest jakaś wspólna przyczyna ocieplenia tych wszystkich planet... Czyżby występował jakiś wspólny dla wszystkich planet naszego Układu Słonecznego czynnik, który sprawia, że wszystkie one doświadczają jednocześnie ocieplenia?"

W trakcie 75-letniego okresu, który zaczął się w roku 1645, astronomowie nie wykryli prawie żadnej aktywności na Słońcu. Wydarzenie to, zwane "Minimum Maundera", zbiegło się z najzimniejszą częścią ."małej epoki lodowcowej" - 350-letnim okresem zimna, który spowił większość Europy i Ameryki Północnej.

inpefessa: omnia nuda et aperta...

To jest: Krzysztof M

Oj, źle pan robi podając

Oj, źle pan robi podając takie wieści... Teraz polskie cwaniaczki polityczne od drenowania budżetu ani chybi będą drenować ten budżet już nie na okoliczność ograniczania CO2, jeno na okoliczność finansowania prac pt. "Jak podgrzać Słońce". :-)

Nie da rady hałastra
Per aspera ad astra