Czyżby kanibalizm?

Andrzej Wajda reżyser rzeczywiście kontrowersyjny (kręcił ciekawe artystycznie, ale fałszujące historię obrazy jak chociażby „Popiół i diament”, „Lotna”, „Kanał”) zagrał własną rolę w polityce. Deklarując poparcie dla kandydata Platformy Obywatelskiej na prezydenta RP ogłosił, że w Polsce toczy się polityczna „wojna polsko – polska”. Mówił – „To jest wojna domowa, to jest walka o wszystko!” Wojna domowa jest najgorszą z możliwych bo bratobójcza i zawsze okrutna. Wielki teoretyk sztuki wojennej generał Carl von Clausewitz pisał w swym dziele „O wojnie” (pierwsze wydanie 1832 r.):

„...wojna, ma narzucić przeciwnikowi określony przez agresora porządek. Pojedynek ten nie może być traktowany jako "gentlemeńska" potyczka, w której pierwsze draśnięcie kończy wymianę ciosów. Wojna jest pojedynkiem toczonym z pełnym zaangażowaniem, do ostatecznego pokonania przeciwka.”

Na wojnie są dwie strony, atakujący i broniący się. Broniący się z reguły prowadzi wojnę obronna, sprawiedliwą, zasługuje tym samym na sympatię i poparcie. Atakujący to na ogół godny potępienia agresor. Wg Wajdy agresorem w wojnie polsko-polskiej jest Prawo i Sprawiedliwość. Internetowy zwolennik Platformy Konrad8 w dyskusji na stronie „Polityki” http://szostkiewicz.blog.poli... wpis - “PiS jak podpalacze Reichstagu” wyjaśnia: „PiS tak jak NSDAP też jest partią narodowo-socjalistyczną”. A Jarosław Kaczyński: „To taka europejska wersja Czerwonego Khmera” informuje w „Gazecie Wyborczej” internauta antybojar. Cóż z tego, że Kaczyński jest jak mówią obdarzony charyzmą skoro satyryk Marek Majewski wyjaśnia: "Charyzmę zbyt często mają psychopaci". Członkowie PiS są zresztą nie tylko mieszanką nazistów z khmerami, to także ludzie psychicznie chorzy, mówią zwolennicy Platformy.

Jakże inaczej wypada strona odpierająca agresora. Specjalista od wtykania narodowej flagi w psie odchody, a jest też „na Powiślu sąsiadem Bronisława Komorowskiego”, udziela wywiadu tygodnikowi „Wprost”: „Ostatnio spędziłem na Mazurach cudowny wieczór i noc z Magdaleną Środą i Januszem Palikotem, dyskutując o Polsce i zdałem sobie sprawę, jacy to są normalni ludzie, że tak sobie wyobrażam elity władzy.” Aż trudno wprost uwierzyć, że taką elitę może wyłonić społeczeństwo „...z tyloma wadami, bo jest homofobiczne, antysemickie, leniwe, głupie, brudne, tandetne, nieufne, rozalkoholizowane, pełne ignorancji politycznej, ignorancji w ogóle, ma poczucie wyższości wobec Rosjan, Czechów...” Polskie społeczeństwo - mówi trefniś - to po prostu dno, a tu nie wiedzieć skąd taka „elita”, Palikot i Środa?

Mamy więc na wojnie polsko-polskiej „agresora”, to są ci nienormalni psychiczni khmero-naziśći, a z drugiej strony „obrońca” Polski - elita i normalni ludzie.

W gazetach czytamy różne wypowiedzi na temat niedawnej „pokojowej” polityki prezesa PiS. Wielu twierdzi, że Kaczyński udawał łagodnego, aby wyborców nabrać, a skoro przegrał, to wrócił do dawnej wojowniczej postawy. Europoseł PiS Marek Migalski wyciąga wniosek: "Daliśmy się wpuścić w spór o krzyż, o tragedię smoleńską, zajmujemy się wciąż sobą, a nie rozliczaniem PO. W dniu zakończenia kampanii rozpoczął się dla PiS zły czas. Do 4 lipca zyskiwaliśmy sympatię i poparcie, obecnie je tracimy".

Natomiast oponent PiS Jan Lityński samokrytycznie przyznaje: „Dałem się nabrać Jarosławowi Kaczyńskiemu. W trakcie kampanii wyborczej, kiedy wiele osób twierdziło, że przybrał fałszywą maskę, udając przemianę z politycznego awanturnika w polityka spokojnego, gotowego do współpracy, broniłem go. Naprawdę wierzyłem, że ta jego przemiana pod wpływem katastrofy smoleńskiej jest autentyczna. Wydawało mi się, że rozmiar tragedii i szok z nią związany rzeczywiście go zmieniły.” Biadoli Lityński: „Widać wyraźnie, że [Kaczyński] nic nie zrozumiał z lekcji, jaką dostał w wyborach. Ponownie zaczął przemawiać agresywnym językiem...”.

Nie należałem do ekipy Jarosława Kaczyńskiego. Nie było mnie w „zakonie PC”. Zdarzało się, że w naszych politycznych relacjach iskrzyło. (Prywatnie Jarek jest sympatycznym człowiekiem i osobiste relacje były między nami dobre.)

Kiedy po lipcu 2001 r. popadłem w tarapaty, a później PiS rządził Polską, moi przyjaciele prosili polityków PiS o interwencje bowiem sąd przeciągał mój proces. Zależało mi na jak najszybszym SPRAWIEDLIWYM osądzeniu. Prośby były bezskuteczne. Wyrok uniewinniający zapadł, gdy rządziła Platforma. Z przykrością odbierałem wypowiedzi rzecznika rządu premiera Kaczyńskiego dementujące pogłoski, że po uniewinnieniu mogę powrócić do MON. Byłem też niechętnie traktowany przez otoczenie prezydenta Lecha Kaczyńskiego.

Moja krytyczna opinia o Bronisławie Komorowskim nie była więc „wpisywaniem się” w jakąś kampanię wyborczą jego konkurenta. Była tylko moim protestem przeciwko komuś, kto prezydentem być nie powinien. Wyborcy zdecydowali inaczej.

Wspominam o tym wszystkim z tzw. procesowej ostrożności, aby ktoś mnie nie zaczął nagle zaliczać do propagandystów PiS.

Tak jak wszyscy myślący o państwie polskim byłem wstrząśnięty katastrofą pod Smoleńskiem. Nie tylko wyjątkowością zdarzenia, w którym poniosły śmierć ważne dla państwa osoby. Było wymowne, że w katastrofie zginęli ludzie różnych opcji politycznych. Zginęli tylko dlatego, że chcieli uczcić pamięć zamordowanych w Katyniu. Zginęli - w katastrofie ginie się, a nie umiera - dlatego, że byli Polakami. Wydawało się, że ta tragedia musi coś zmienić.

Powszechne były nadzieje, że co najmniej zmieni się język polskiej polityki, a spór będzie dotyczył spraw naprawdę ważnych. Nie będzie tylko pijarowską grą ogłupiającą ludzi. W kontekście katastrofy pojednawcze zachowanie Jarosława Kaczyńskiego było zrozumiałe i było szczere. Prezes PiS miał prawo sądzić, że po tragicznej śmierci Jego brata wiele poprawimy. Jeśli więc Wajda miał rację w sprawie tej wojny polsko - polskiej, to zachowanie Kaczyńskiego było propozycją zawarcia na honorowych warunkach pokoju. Druga strona nie chciała pokoju. Wyraźnie to zadeklarowano na spotkaniu komitetu honorowego kandydata na prezydenta Komorowskiego 16 maja w Łazienkach Królewskich. To wtedy padły różne oskarżenia i słowa Wajdy o „wojnie”.

Kaczyński nie zmienił wymowy swojej kampanii. W Zakopanem (20.05.) przekonywał, że trzeba "skończyć raz na zawsze z polsko-polską wojną”. Mówił: „Ta wojna przyniosła bardzo wiele zła, bardzo wiele nieszczęścia. Polsce potrzebny jest wzajemny szacunek uczestników życia publicznego, rozmowa o polskich sprawach - w wielu miejscach potrzebny jest kompromis”. Apelował lider PiS: „To wezwanie kieruję do wszystkich uczestników życia publicznego - zakończmy polsko-polską wojnę” . Był konsekwentny.

Stąd też zapewne wzięły się zaskakujące wypowiedzi Kaczyńskiego pod adresem Józefa Oleksego, Edwarda Gierka i samej SLD. Wielu uważało i uważa, że była to tylko próba zjednania głosów lewicowego elektoratu. Nie podzielam tej opinii. Kaczyński musiał wiedzieć po deklaracjach Cimoszewicza, Jaruzelskiego, że ten elektorat w lwiej części będzie głosował na Komorowskiego. Musiał też zdawać sobie sprawę, że odżegnywaniem się od postkomunizmu osłabia wpływ na swój elektorat. Musiał jednak pamiętać, że w samolocie wraz z jego bratem zginął także Jerzy Szmajdziński kandydat lewicy na prezydenta. Sądzę, że z tego powodu Kaczyński chciał wyciągnąć dłoń także do SLD.

Mimo to wojna polsko-polska trwała. Atakowała Platforma. Dowiódł tego Donald Tusk. Na konwencji krajowej PO 27 czerwca premier zaatakował Kaczyńskiego. „Konkurent Bronisława Komorowskiego chce zdobyć władzę na fundamencie kłamstwa” – mówił. Sugerował, że kandydat PiS wykorzystywał w kampanii żałobę po katastrofie pod Smoleńskiem – co było nieprawdą. Dezawuował Kaczyńskiego: „Mam wrażenie, że nie przyświeca mu hasło: Polska jest najważniejsza, lecz: władza jest najważniejsza”.

Tym co musiało ostatecznie zdecydować o powrocie lidera PiS „na wojenną ścieżkę” była zdaje się sprawa Smoleńska. Sam byłem zszokowany nieudolnością i zaniedbaniami jakich dopuścili się ludzie odpowiedzialni za bezpieczeństwo państwa. Sposób zorganizowania i zabezpieczenie przelotu, zachowanie się po katastrofie w relacjach z Rosjanami, wreszcie sposób prowadzenia postępowania wyjaśniającego były fatalne. Po wyborach i upływie tygodni od zdarzenia nie było widać, aby zmieniło się coś na lepsze.

Władze żadnych wniosków nie wyciągnęły. To musiało mieć wpływ na postawę Kaczyńskiego. Ktoś zauważył, że powołanie przez PiS własnego zespołu poselskiego dla wyjaśnienia sprawy smoleńskiej nie jest żadną agresją, a raczej swoistym aktem rozpaczy. To wszystko źle wróży na przyszłość polskiej polityce. Zwłaszcza, gdy czytam taką wypowiedź, kogoś z grona „ludzi normalnych”, a może nawet i z samej „elity”. Z wpisu “PiS jak podpalacze Reichstagu”:

Kaźmirz pisze:

2010-07-24 o godz. 09:31
Jeżeli bedąca w nieustającym szoku od 100 dni baba chce sobie zrobić ze skarpetek zmarłego meża relikwie, to jej sprawa.
Jeżeli dla drugiej baby najwazniejsze dla wyjaśnienia katastrofy jest nazwisko lekarza, który robił indentyfikacje zwłok i nie może wyrtrzymac bez tej wiedzy - to jej sprawa.
Jeżeli dla trzeciej baby, wyglądajacej na faceta, najważniejsze jest wywrzeszczeć do narodu, że po wypadku samochodowym czy lotniczym nie należy przez kilka lat pozamiatać jezdni, czy miejsca lądowania, to ich sprawa.
Ale dlaczego ja mam to ogladać w TVN24 ?
(...)
Czytałem wywiad z Beatą Gosiewską w Polityce.
Jako długoletni czytelnik Polityki chetnie bym się dowiedział kto wydelegował pana Cwilucha do tego wywiadu i kto zatwierdził wywiad do druku.
(...)

Carl von Clausewitz miał jak widać rację także w tym, że wojna nie jest starciem dżentelmeńskim.

Trzeba na koniec zacytować św. Pawła – „A jeśli u was jeden drugiego kąsa i pożera, baczcie, byście się wzajemnie nie zjedli.”


Romuald Szeremietiew
teksty autora...
www.szeremietiew.blox.pl

4.041665
Ocena czytelników: 4 (głosów: 24)
 

Partia Okrągłostołowa

jest, ponad demokracją - bo niezależnie od głosowania, zawsze wygrywa.
Natomiast, te ostentacyjne przekomarzania, te walki najczęściej pod dywanem o łupy - to takie harce, które mają przekazać wyborcom, że wspomniana Partia Okrągłostołowa, ponad demokracją, nie jest.
Jednym słowem, Partia Okrągłostołowa, jest już wyższą formą, demokracji! Wyżej jest już tylko Eden, odkryty niegdyś dla ludzkości, przez tow. Lenina.

chłop jag

Partia Okrągłostołowa

tak, może w końcu to się odmieni. O ile pamiętam, Komorowski jest pierwszym prezydentem RP, który nie zasiadał przy okrągłym stole!

Ale okrągłostołowcami personalnie

(personalistycznie - kopyrajt verusiści) dyryguje emeryt Dukaczewski któremu instrukcji udziela podsądny Cesiek Kiszczak!

To jest: Verus

Jedni atakują, a drudzy się bronią

Na przykład przed takim czymś: http://prawica.net/forum/2280...

EQUO NE CREDITE, TEUCRI! - NIE UFAJCIE KONIOWI, TROJANIE!

To jest: RSz

Kto to i w jakiej roli?

Pod wskazanym przez Pana adresem jest też taki wpis:

Krzysztof M

Offline
Od: 2006-03-27
.
Ze sceny politycznej zniknął kwiat PIS-u. Czy to źle? I tu abstrahuję od katastrofy - rzeczywistej, czy wirtualnej.

Jak Pan to klasyfikuje, to obrona, czy może atak i kogo - zapewne pisał zwolennik PO.

R. Szeremietiew

To jest: Qrczak

Nie każdy przeciwnik PiS-u

jest zwolennikiem PO.

Personalizm to zło, to socjalistyczna ideologia oparta na kłamstwie

To jest: Verus

Święte słowa

:)

EQUO NE CREDITE, TEUCRI! - NIE UFAJCIE KONIOWI, TROJANIE!

To jest: Apfelbaum

Co w tym zdaniu...

...jest święte?

"Pobożność nie zastąpi techniki."

Etienne Gilson

To jest: Piotr Piętak

to, że tak ustawiona jest

to, że tak ustawiona jest scena polityczna przez J.K i
Donalda - kto nie jest z nami ten jest przeciwko nam

Kiszczak ustawiał człowieku!

Na pana też dawał przyzwolenie! Kiszczakoweście pionki.

A bo to panie

teraz pora na dowody wdziecznosci. Wszak w palacu bezrobotnej córki rezysera Andrzeja W. i aktorki Beaty T. niejaki Bartek Frykowski, jak wiadomo, popelnil samobójstwo dwukrotnie dzgajac sie nozem. A potem to jeszcze nóz wyczyscil ze swoich odcisków palców...No poza odciskami policjanta:)))

To jest: Radosław Kieryłowicz

Smutne jest to

że Clausewitza "O wojnie" nie jest literaturą zakazaną. także Sun Tsu "Sztuka wojny" nie jest literaturą niedostępna, a jednak ludzie nie czytają, mimo, że są ponoć POLITOLOGAMI! Pan Migalski tak naprawdę to jest laurka wystawiona polskiej edukacji. To że jest docentem, o niczym nie świadczy, a właściwie świadczy, o tym, że w Polsce nie ma uczonych, tylko "naukowcy". Kiedyś jeden profesor (nb. dr hab.) zapytał mnie, dlaczego nie zrobiłem doktoratu. Odpowiedziałem mu, że wolę być dobrym magistrem, niż nędznym doktorem. Pan Migalski udowadnia, że chyba miałem rację.

Polityka, to wygrywanie rzeczy możliwych.

Побеждает тот, кто умеет ждать.

Najpierw o tobie milczą, potem wyśmiewają, potem z tobą walczą - i wtedy zwyciężasz! (Mahatma Ghandi)

No popatrz pan! Nie ma samotnych białych żagli!

Koledze proponującemu mi robienie u niego doktoratu (92) powiedziałem: kochany! więcej wiem o temacie od ciebie!

To jest: Alej

Jakieś zadawnione kompleksy?

Mam! Kompleks marynarza!

Baba w każdym porcie a ja mogę tylko lądem! Kiepsko się wiosłuje. Pan miał lepiej ale z drugiej strony ja się nie zarażę!

@ Romuald Szeremietiew

Zgadzam się, że wojna polsko-polska jest prowokowana przez PO i służy tej partii.

Nie zgadzam się, że rozgrzesza to PiS i zwalnia od odpowiedzialności za uczestniczenie od 5 lat w jałowych sporach.

Jednak zasadniczy mój sprzeciw budzi nastepujący fragment wypowiedzi Pana Profesora:

"Stąd też zapewne wzięły się zaskakujące wypowiedzi Kaczyńskiego pod adresem Józefa Oleksego, Edwarda Gierka i samej SLD".

Nie rozumiem, w jaki sposób katastrofa lotnicza pod Smoleńskiem w 2010 roku wpływa na ocenę zdarzeń, które miały miejsce kilkadziesiąt lat wcześniej. Czy zechciałby Pan Profesor rozwinąć tę myśl?

I jeszcze jedno - czy śmierć w katastrofie pod Smoleńskiem Jerzego Szmajdzińskiego zmienia ocenę polityczną i moralną jego działalności w PZPR?

A gdyby katastrofa miała miejsce trzy dni wcześniej - czy to zmieniałoby naszą krytyczna ocenę polityki PO?

Bohun

To jest: Piotr Piętak

Ciekawe czy pan Szeremietiew

Ciekawe czy pan Szeremietiew odpowie na Pana pytania

To jest: RSz

Polityka tak łatwo tłumaczy...

Dostrzegając agresywne działania PO nie uważam, że PiS tym samym uzyskał "rozgrzeszenie" z błędów. Popełnił ich sporo, ba nadal je popełnia. Jednak błądzenie PiS nie było tematem mojego artykuliku. A tropicieli błędów Kaczyńskiego jest bez liku więc chyba mogłem darować sobie ten kontekst sprawy. Zresztą w tekście jest informacja, że nie mam powodów by z entuzjazmem odnosić się do liderów Prawa i Sprawiedliwości.
Wnoszę jednak, że ukłon Jarosława w stronę "lewą" był następstwem nastroju po katastrofie, w której zginęli także ludzie z SLD. Nie wydaje się, żeby to oznaczało zmianę oceny czym były PRL i PZPR. Gest Kaczyńskiego widzę w wymiarze wspólnego smutku po stracie przyjaciół i bliskich, a nie jako dowód politycznego przewartościowania oceny tamtego reżimu. Oczywiście nie siedzę w Kaczyńskim i nie wiem co nim powodowało. Może rzeczywiście mają rację ci, którzy twierdzą, że dla uciułania głosów Kaczor zaparł się samego siebie i zaczął chwalić postkomunę. Może? Ja jednak wolę bardziej optymistyczną wersję. Widziałbym w zachowaniu Kaczyńskiego postawę bardziej chrześcijanina dostrzegającego ból bliźniego, niż czyn polityka twardo dążącego do władzy.
Jeśli więc przyjąć, że katastrofa smoleńska jest zdarzeniem wyjątkowym, bo jest, jeśli założyć, że w naszym życiu Bóg działa i działa diabeł, że toczy się walka dobra ze złem, a zło powinniśmy dobrem zwyciężać, to chrześcijańska postawa prezesa PiS, ciężko doświadczonego stratą Brata, jest dla mnie zrozumiała.
Wychodząc z takiego założenie wnoszę też, że Kaczyński oferował PO zawarcie paktu pokojowego i robił to szczerze. Oferta została przez PO odrzucona.

Tak, tak, opowiadam banialuki, ale...

baczcie byście się wzajemnie nie zjedli.

R. Szeremietiew

@ Romuald Szeremietiew

Panie Profesorze,

pozwolę sobie przypomnieć obszerny fragment relacji PAP z wystąpienia Jarosława Kaczyńskiego w Sosnowcu:

Kandydat PiS na prezydenta Jarosław Kaczyński powiedział w czwartek w Sosnowcu, że cieszyłby się, gdyby jego kandydaturę poparł eurodeputowany Adam Gierek, syn b. pierwszego sekretarza KC PZPR. Kaczyński uważa, że Edward Gierek był "komunistycznym, ale jednak patriotą".

Sosnowiec to rodzinne miasto Edwarda Gierka, gdzie się urodził i został pochowany. W drugiej turze wyborów prezydenckich pięć lat temu związany z Unią Pracy eurodeputowany prof. Adam Gierek poparł kandydaturę Lecha Kaczyńskiego. "Będę się oczywiście cieszył, jeżeli pan profesor mnie poprze. To jest rzecz normalna, że człowiek, który ma prospołeczne poglądy, popiera kogoś takiego jak ja, a nie kogoś takiego jak Donald Tusk czy Bronisław Komorowski" - powiedział Kaczyński.

Kandydat PiS zaznaczył, że choć jako działacz opozycji demokratycznej był czynnym przeciwnikiem Edwarda Gierka, cenił w nim m.in. to, że "opozycję jakoś tam tolerował, a nie zamykał do więzienia", co - jak mówił - było w komunizmie bardzo rzadkie; przede wszystkim jednak cenił to, że Gierek "chciał siły Polski".

"Śmiano się często z tego 10. miejsca na świecie (które w PRL miała osiągnąć Polska pod względem gospodarczym - PAP). A ja się z tego nie śmiałem. Ja wiedziałem, że to nieprawda, ale uważałem, że to zdrowa ambicja. On miał nawet ambicje () dalej idące, takie mocarstwowe. Ja akurat to uważam za dobre" - mówił Kaczyński.

"Działał w takich okolicznościach, jakie wtedy były, ale to, że chciał uczynić z Polski kraj ważny - w tamtym kontekście, w tamtych okolicznościach - to była bardzo dobra strona jego działania, jego osobowości, jego poglądów, wskazująca na to, że był komunistycznym, ale jednak patriotą" - podsumował kandydat.

http://www.wprost.pl/ar/20058...

I jeszcze krótki fragment, dotyczący opinii Jarosława Kaczyńskiego bt. Józefa Oleksego

Jeżeli ktoś mnie dziś zapyta, kim jest pan Józef Oleksy, to powiem: jest to polski lewicowy polityk starszo-średniego pokolenia - powiedział w Radomiu Jarosław Kaczyński.

http://fakty.interia.pl/rapor...

Czy to jest wyraz "wspólnego smutku", czy "dowód politycznego przewartościowania oceny tamtego reżimu"?

"Wspólny smutek" Jarosław Kaczyński dzieliłby chyba z rodzinami ofiar katastrofy, a nie z Józefem Oleksym czy (nieżyjącym już przecież) Edwardem Gierkiem.

A przypomnę, że już śp. Lech Kaczyński w obliczu zbliżających się wyborów prezydenckich zapowiedział (na początku 2010 roku), że zaprosi Jaruzelskiego do prezydenckiego samolotu, aby mogli wspólnie polecieć do Moskwy 9 maja br.

Przypomnę ówczesne komentarze do tej zapowiedzi.

Marek Migalski:


Jeśli takie zachowanie Lecha Kaczyńskiego jest wynikiem jego poglądów, to bardzo mi przykro. Ale jeśli jest to wynik kalkulacji Lecha Kaczyńskiego i jego otoczenia na zwycięstwo w drugiej turze wyborów prezydenckich, to jest mi jeszcze bardziej przykro.

Są zwycięstwa, których nie warto odnosić. Cena pewnych wiktorii bywa zbyt wysoka. Nie wszystko jest na sprzedaż. Lepiej godnie przegrać, niż podle wygrać.

http://migal.salon24.pl/

Bronisław Wildstein:

Gest ten istotny jest jednak również w porządku zasad, do których odwołuje się aktualny prezydent. Jego polityka miała przecież przywrócić etyczny ład naszej historii.

Jaruzelski jest nie tylko personifikacją komunistycznego zła. Uosabia cały fałsz historiografii III RP. Kreowany był na akuszera naszej wolności, a tym samym ratować miał pamięć o PRL jako państwie wprawdzie niedoskonałym, ale ewoluującym w kierunku demokracji i niepodległości. Jego prezydentura miała być Arką Przymierza między dawnymi a nowymi laty – i dlatego miał on być zarówno ostatnim szefem komunistycznego państwa, jak i pierwszym prezydentem III RP.

Zaproszenie go przez Lecha Kaczyńskiego jest właściwie akceptacją tej interpretacji. Tymczasem nawet dziś Jaruzelski zachowuje się tak jak zawsze, tzn. jak sowiecki, a nie polski, żołnierz. Wezwany przez swoich mocodawców melduje się na rozkaz, nie uzgadniając niczego z władzami polskimi. Trudno się temu dziwić: jego zwierzchnicy zawsze rezydowali w Moskwie. Właściwie powinni udzielić mu tam azylu. Przecież w Polsce może jakiś sąd odważy się wreszcie skazać go za komunistyczne zbrodnie. Wiem, że to nieprawdopodobne, ale teoretycznie możliwość taka istnieje.

Prezydent Kaczyński i jego otoczenie uznają najprawdopodobniej, że w drugiej turze wyborów patriotycznie nastawieni obywatele i tak będą musieli głosować na niego, nie warto się więc nimi przejmować. Demokratyczna polityka cechuje się pragmatyzmem graniczącym z cynizmem. Czy jednak w tym wypadku sprawa nie wykracza poza doraźne rachuby wyborcze?

Tak więc proponowana przez Pana interpretacja wypowiedzi Jarosława Kaczyńskiego jest dla mnie nieprzekonująca. Moim zdaniem te wypowiedzi braci Kaczyńskich były cyniczną grą, której celem było pozyskanie lewicowych wyborców dla zdobycia prezydentury.

Była to (moim zdaniem) ta sama cyniczna gra, która skłoniła Jarosława Kaczyńskiego do udziału w rozmowach w Magdalence i przy Okrągłym Stole w 1989 roku i która potem skłoniła go do poparcia Lecha Wałęsy w wyborach prezydenckich w 1990 roku, mimo, iż znał jego agenturalną przeszłość i wiedział, że Wałęsa nie zerwie z gruba kreską i nie rozliczy "czerwonych".

Bohun

naiwność...

"Musiał jednak pamiętać, że w samolocie wraz z jego bratem zginął także Jerzy Szmajdziński kandydat lewicy na prezydenta. Sądzę, że z tego powodu Kaczyński chciał wyciągnąć dłoń także do SLD."

Wybitna naiwność moim skromnym zdaniem.

Kaczyński się zmienić NIE MOŻE. Z prostej przyczyny. Jest zakładnikiem swojego wizerunku bulteriera walczącego z układami i PO. Nic innego w jego polityce się nie liczy co jasno widać po tym jak głosuje (vide TL, obrona życie itd itp).

On przecież prawie nigdy nie mówi o konkretnych problemach i rozwiązaniach. Jak już mówi to taki socjalizm, że głowa boli.

Win

Taki BULTERIER budzi jednak szacunek

bo nie zwraca uwagi na kundelki obszczekujace go zza płota.

To jest: RSz

Może - nie może?

Może i nie może, ale zdaje się próbował. Tylko tyle.
--------------
ps. Czy postawa wynikająca z wiary Chrystusowej to naiwność?

R. Szeremietiew

To jest: RSz

PS

Dzisiejszy "Fakt":

Kaczyński: Nic mi już w życiu nie zostało

Zdruzgotany, zrezygnowany i przybity. Taki jest dziś szef PiS Jarosław Kaczyński (61 l.). Na zamkniętym posiedzeniu partii, w gronie najbliższych współpracowników, dał wyraz emocjom, których nie okazuje na co dzień: - Nic mi już w życiu nie zostało. Tylko wyjaśnienie śmierci brata - wyznał.

Czy dlatego publicznie wypowiada się tak ostro o okolicznościach tragedii w Smoleńsku?
Kaczyńskim tym osobistym wyznaniem zaskoczył nawet polityków swej partii, którzy go dobrze znają.
Straciłem wszystko. Wszystkich, których kocham – powiedział człowiek, który dotąd raczej nie okazywał emocji.
Prezes nie mówił tego jakimś podniesionym głosem, tylko cicho, ale tym bardziej każde jego słowo brzmiało tak przejmująco – opowiada nam jeden z uczestników sobotniego posiedzenia Rady Politycznej PiS. – On nie pogodził się jeszcze z tym, co się stało. Stracił swoją połówkę, brata bliźniaka – mówi Faktowi poseł PiS Zbigniew Kozak (49 l.). A posłanka Elżbieta Jakubiak (44 l.) dodaje, że Kaczyński ma prawo do takich emocji. – O śmierci Lecha Kaczyńskiego mówi się: zginął prezydent z małżonką. A dla Jarosława Kaczyńskiego zginął po prostu brat i bratowa, prawie cała rodzina, jaką miał – tłumaczy. Dlatego politycy PiS nie dziwią się już, że Jarosław Kaczyński tak bardzo skupia się na wyjaśnieniu smoleńskiej tragedii. – Każdy człowiek za punkt honoru postawiłby sobie dojście do prawdy o tej katastrofie. Każdy członek każdej rodziny – tłumaczy szefa europoseł PiS Tadeusz Cymański (55 l.).
----------------
Waszym zdaniem
Czy współczujesz Jarosławowi Kaczyńskiemu?
TAK
74%
NIE
26%

R. Szeremietiew

To jest: Qrczak

Współczuję

i mam nadzieję, że już nigdy nie będzie Polską rządził.

Personalizm to zło, to socjalistyczna ideologia oparta na kłamstwie

A czy Tusk

ma brata?

To jest: Alej

Panie Qrczaku

...

To jest: Piotr Piętak

Panie Ministrze, Czy w takim

Panie Ministrze,
Czy w takim razie prezes J.Kaczyński nie powinien podać się
do dymisji, bo inaczej cała energia PiS pójdzie w gwizdek załatwiania
prywatnych spraw pama prezesa a w tym roku jest naprawde
sporo spraw które sa ważne dla Polski :

1. obejmujemy w 2011 roku prezydencje w UE - bez partii opozycyjnej
funkcjonujacej normalnie do Brukseli pojada tylko znajomi Komorowskiego i kilku polityków PO

2. deficyt budżetowy wymusi podwyższenie podatków - potrzebna jest
na ten temat ogólnonarodowa debata bez PiS ona się nie odbędzie

To jest: Ireneusz

hmmm

Ad 1 - wreszcie Polska będzie prounijna w każdym calu (po polsku - w każdej pierdzi)

Ad 2 - oczywiście, że się odbędzie. Debata narodowa zawsze się "odbywa", tyle że o efektach takowej z reguły dowiadujemy się po jej zamknięciu i zawsze jako Naród obserwujemy to ze zdumieniem. Debata pewnie będzie równoważna debacie przedakcesyjnej. Mam na myśli "wyjaśniające" nagonki prasowo-telewizyjne. Podpierane co rusz autorytarnie przez jakiegoś agenta z długiej listy TW.
A może i sobie pogadają (dostaną diety) w jakowejś komisji trójstronnej.

Pan powinien przynajmniej spróbować zrozumieć, że my (Polacy) chcielibyśmy w końcu kiedyś mieć wpływ na kształt Polski, a rukowodiciele z Warszawki nie odważą się postawić żadnego pytania i zapoczątkować żadnej prawdziwej narodowej dyskusji.
Debata, w której biorą udział przedstawiciele partii, jest debatą międzypartyjną. NIE OGÓLNONARODOWĄ.

Co u pana p. Ireneuszu z tą

pierdzią po polsku?
A przy okazji pańskiego apetytu na "prawdziwą narodową dyskusję" pozwolę sobie zapytać pana czy nie słyszał pan o rozmowach na wieży Babel? Przecie NARÓD to i górnicy i hutnicy, kolejarze, tramwajarze, praczki sraczki i rolnicy i pieron wie kto jeszcze z wyciągniętą łapą po dotacje. Chyba nie liczna budżetówka będzie chciała ich zasilać ze swojej kieszeni! Debata narodowa to harmider wedle reguły " Każdy na swój strój"!

To jest: Ireneusz

Gościu prawicy net smutny

Nie czytam. Nie odpisuję chamom.
Serdeczne pozdrowienia.

Panie Ireneuszu! Czytaj pan co piszesz!

http://prawica.net/opinie/228... Więc powtarzam zaciekawiony : CO U PANA IRENEUSZU Z TĄ PIERDZIĄ? Brakuje panu argumentów i za wyzwiska się pan bierzesz? Skoro nie panuje pan nad formą (pierdzią??) to tym bardziej nie panuje pan nad treścią której braki panu tutaj grzecznie i zgodnie z regulaminem wytykam. Trzymaj się pan reguł.

To jest: Piotr Piętak

Oczywiscie ma pan racje, to

Oczywiscie ma pan racje, to my jako społeczeństwo obywatelskie
powinnismy rozpocząc taka dyskusje - mamy bowiem do czynienia
jak słusznie zauwazył Ziemkiewicz z mafia i sekta

Ale co z tą pierdzią?

Ireneusz się zacukał a że pan mu racje przyznaje więc pana panie Piętak pytam! Co z tą pierdzią?

To jest: Ireneusz

Wpierw

Wpierw należy zbudować to, co pan nazwał na wyrost. Nie ma w Polsce społeczeństwa obywatelskiego.
Jest społeczeństwo aspołeczne i utrzymujące dystans. To zachowująca zdrowie psychiczne samoobrona Polaków.

Ziemkiewiczowi panie Piętak pańskie wsparcie

może narobić sporo szkody. Odległość pomiędzy trafnością ocen Ziemkiewicza a "trafnością ocen" wyrażanych przez pana jest kosmiczna.

@ Piotr Piętak

Dokładnie tak!

Bohun

Już się pan p. Piętak załapał do ekipy?

1. obejmujemy w 2011 roku prezydencje w UE jak obejmujemy to na cholerę sobie pan głowinę zawraca p. Kaczyńskim wielce stropionym? Bierz pan żonę i dzieci oraz nowego laptoka i wal pan do Brukseli. Przeczytaj pan te nadęte bzdury które pan wyżej spłodził i przyłóż pan sobie jakiś kompres! Kadet Biegler to pikuś przy panu! Gdyby pan nawet pisał z ogonkami i bez literówek - nie byłoby nic lepiej.

W kazdym panstwie, nawet Rosji,

wyjasnienie przyczyn smierci glowy panstwa i dowódców armii byloby sprawa wagi panstwowej, a nie sprawa prywatna. Zamiatanie tej sprawy pod dywan przez rzadzacych jest czyms zadziwiajacym.

To jest: BTadeusz

Przekreślił swoje "władcze" kompetencje.

Zero.

PRZESTAWIAJMY PROBLEMY Z GŁOWY NA NOGI...

To jest: Piotr Piętak

Zero tylko kogo ?

Zero tylko kogo ?

onego!

jakie pytanie taka odpowiedź. A przy okazji odnieś się pan p. Piętak do mojego wpisu http://prawica.net/opinie/228... i nie udawaj pan że go pan nie widział. Co z ta pierdzią?

To jest: BTadeusz

albo coś z gramatyką nie tak, albo nie zostałem zrozumiany.

Zero kompetencji.
(U JK.)

PRZESTAWIAJMY PROBLEMY Z GŁOWY NA NOGI...

Bledne zalozenie

Caly artykol jest oparty na blednym zalozeniu, ktore zreszta ktos podsunal. Majac bledne zalozenie, bledna teorie, bledna ideologie, bledny wzor, blednego bohatera do nasladowania, nigdy nie mozna dojsc do dobrego celu. Nie mozna nigdy rozwiazac istniejacych problemow. Nie mozna skupic sie na sprawach istotnych. Dobrymi intencjami jest wydrukowana droga do piekla.

Tym blednym zalozeniem jest istnienie wojny polsko-polskiej. Tej wojny nie ma. Jest natomiast wojna uzurpatorow przeciw Polakom. Ta wojna odbywa sie na plaszczyznach: koscielnej, rodzinnej, politycznej, gospodarczej, ekonomicznej, finansowej, swiatopogladowej. Jezeli nie zaczniemy nazywac rzeczy po imieniu to nie ma szans na rozwiazanie problemu.

Musimy siegnac duzo wyzej niz partie polityczne. PO i PiS i jej przywodcy sa w istocie tylko marionetkami, i wojna miedzy nimi jest teatrem, choc czasem moze przypominac arene Rzymu, ale nie wolna nam zapominac ze kazda druzyna ma swojego tresera w czelusciach Koloseum ktory wytresowal swoja druzyne i przyglada sie z trybuny walce. Moze jest nawet tylko jeden wlasciciel obydwu druzyn. Widzowie nie dostrzegaja aranzacji i kibicuja jednej lub drugiej stonie. Manipulujac natezeniem emocji na ringu mozna nawet wywolac rzeczysta masakre wsrod kibicow ktorzy sami siebie powyzynaja.

Jest tez cesarz ktoremy hold oddaja tresarzy. Tlum zapaczony w widowisko zyje w wirtualnym swiecie i nie dostrzega ze to on jest wlasciwa ofiara ktora ma byc zlozona cesarzowi.

Pan minister Szeremietiew nie dostrzega ze nie nadaje sie do zadnej druzyny. PiS i PO nie chca ludzi ktorzy naprawde chca dobra Polski. Dla nich jest to tylko haslo, lecz intencje sa inne i celem ludzi skupionych w obu partiach nie jest sluzenie Polsce i Polakom.

Wspolczuje J. Kaczynskiemu po stracie brata. Lecz nie wolno zapominac rowniez ze Jaroslaw Kaczynski szafowal zyciem innych ludzi i nie wzroszaly go lzy zon po stracie mezow na wojnie w Iraku i Afganistanie ktora, choc twierdzil ze "Jest tez nasza wojna", w istocie jest wojna Izraela (badzmy szczerzy tutaj i powiedzmy prawde). I ktos ta prawde powinien mu powiedziec i przyprowadzic do niego te zony i dzieci.

Niewzruszaly Jaroslawa Kaczynskiego morderstwa polityczne przeciwnikow dominacji lucyferianow nad Polska. On dzialania lucyferianow wspieral. Nie wzroszyla go smierc Faltzmana, ktorego nie poparl w krytycznym momencie, i o ktorym juz wczesniej prawdopodobnie wiedzial ze bedzie wyeliminowany. Dla niego byla to gra, a ludzie byli pionkami ktore sie zbija. Myslal ze jest ponad slabosciami zwyklych ludzi, jak zreszta kazdy megaloman, i ze prawa ludzkie go nie dotycza. Ze jest z innej, lepszej sfery. Teraz ta sfera go nie potrzebuje a on nawet nie spostrzegl kiedy on i jego brat stal sie tylko zgrana karta.

Egocentrykow tylko krytyczne wydarzenie w zyciu moze sprowadzic do rzeczywistosci. Jaroslaw jest juz tylko garniturem pod ktorym jest pustka. Bez brata, z ktorym stanowil jednosc od poczatku, wszystkie nici sie porwaly i zadna mysl nie moze byc kompletna.

Mozna obawiac sie o Jaroslawa. Jest on niewatpliwie naznaczony. Za duzo wie aby go zostawic. Gdy bedzie probowal dociekac przyczyn katastrofy, staje sie niebezpieczny, bowiem rozwiazanie tej sprawy niewatpliwie lezy w kregu ludzi ktorym on sam sluzyl cale zycie.

Waz zostawil jedynie obly slad na piaszczystej drodze ktora przekroczyl na druga strone.

Jest mi bliskie p. Marku to co pan pisze

jednak powstaje pewne zamieszanie powodowane brakiem ogonków. Czy nie można na czas korespondencji na Prawicy net przestroić peceta?

A ma pan program ze slownikiem Polskim ktory automatycznie

koryguje pisownie?

Chetnie sciagne z jakiejs strony.

Wydaje mi się

że na czas korespondencji z polskimi stronami można przestawic pecetowi klawiaturę na j. polski. Pozbawi się pan kłopotu z hieroglifami - czytając. Pisząc zaś - automat podkreśli panu na czerwono brak ogonka. Poprawić będzie pan musiał sam. Tak jak ja. My w kraju jesteśmy w lepszej sytuacji bo korespondując z zachodem po prostu nie ogonkujemy.

To wiem pani Anno!

Zorientowałem się po pani ogonkach.

To jest: Verus

Wojna uzurpatorów przeciw Polakom

Cytuję Marek S:

Tym blednym zalozeniem jest istnienie wojny polsko-polskiej. Tej wojny nie ma. Jest natomiast wojna uzurpatorow przeciw Polakom. Ta wojna odbywa sie na plaszczyznach: koscielnej, rodzinnej, politycznej, gospodarczej, ekonomicznej, finansowej, swiatopogladowej. Jezeli nie zaczniemy nazywac rzeczy po imieniu to nie ma szans na rozwiazanie problemu.

Zgadzam się. Niektórzy tu twierdzą, że Polacy sami są winni obecnej sytuacji, bo źle głosowali (teza p. Mikołaja).

Jakby "dobrze" zagłosowali, to by pewnie nie było długów i poważnych problemów społecznych i gospodarczych, a Pan Mikołaj nie siedziałby w Ameryce, tylko rozwijał swoją firmę w Polsce. Czyli: wszystkiemu winni głupi Polacy, którzy nie wiedzą, co dla nich dobre i nie potrafią skorzystać z demokracji.

Propaganda ta wydaje mi się przewrotna i groźna. Bo skoro bylibyśmy tak głupi, to wyjściem dla nas jest tylko emigracja do krajów, gdzie rządzą mądrzy, albo przywołanie na ratunek tych mądrych, by zaprowadzili u nas swój porządek według własnych wzorców.

Przypominają się w tym miejscu ostrzeżenia, że zwolennicy tzw. rządu światowego będą starali się wprowadzić chaos i zniecierpliwienie tym chaosem, by poszczególne narody same poczuły niechęć do swych własnych państw i rządów, i by zaczęły się domagać zaprowadzenia jakiegoś odgórnego porządku przez czynniki ponadnarodowe.

Propaganda typu: jacy głupi są Polacy, jaka biedna i przegrana jest Polska, a jaka mądra, bogata i uporządkowana jest Ameryka - świetnie się wpisuje w ten scenariusz i stanowi niewątpliwie element "wojny uzurpatorow przeciw Polakom".

EQUO NE CREDITE, TEUCRI! - NIE UFAJCIE KONIOWI, TROJANIE!

Niezależnie jak personalizm jest korzystny, a jego zwolennicy

patriotyczni, to nie ma on żadnych szans, a to dlatego, że wszystko
kończy się na gadaniu. Ani Pan, ani KrzysztofM, ani sam Kiereś,
nic nie robicie oprócz gadania, a Wy w to wierzycie! Ci co coś robią to w personalizm nie wierzą i ich ideą jest liberalizm.
Aby cokolwiek zmienić, to trzeba wziąć się do roboty personalistycznej i pokazać niedowiarkom jak należy żyć. Takie
gadu, gadu nikogo nie przekona, nie może Pan liczyć, że ludzie
są od Pana głupsi i beda pracować wg. Pańskich pomysłów.

To jest: RSz

Dostrzegam

Pan minister Szeremietiew nie dostrzega ze nie nadaje sie do zadnej druzyny. PiS i PO nie chca ludzi ktorzy naprawde chca dobra Polski. Dla nich jest to tylko haslo, lecz intencje sa inne i celem ludzi skupionych w obu partiach nie jest sluzenie Polsce i Polakom.

Zpewniam Pana, że dostrzegam. Zrobiono zresztą wiele, abym to zobaczył, chociaż i przed lipcem 2001 r. nie byłem ślepy.

R. Szeremietiew

No wiec jakie jest wyjscie?

.

To jest: RSz

Wyjście?

Myślę, że wyjście, a raczej wejście (inne) znalazłem, ale zbyt wcześnie, by o tym mówić. Zrobię, powiem, lub jeszcze lepiej - zrobię, będzie widać.

R. Szeremietiew

Jezeli pan zechce to chetnie napisze dla Pana Program dzialania

w punktach.

Od analizy sytuacji miedzynarodowej do konkretnych dzialan. Zamieszcze tez cele i prawdopodobny geopolityczny rozwoj wypadkow w przyszlosci.

Niestety bede szczery i bede rowniez mowil o brakach (slabosciach) do uzupelnienia.

To jest: RSz

Chętnie

Chętnię poznam Pańskie poglądy. Proszę napisać na: romuald@szeremietiew.pl
Pozdrawiam

R. Szeremietiew

Musi mi pan dac troche czasu

Zajmie mi to kilka dni a moze i wiecej.

To jest: RSz

!

Oczywiście.

R. Szeremietiew

Można wyświetlać komentarze w różnych formach:

Wybierz i zachowaj swoje preferencje wyświetlania komentarzy. Kliknij "Zachowaj" po ustawieniu zmian.