Szukaj na PNWydarzeniaGorące tematyZaloguj sięnowedyskutowane 2008
Ile? |
Kto się boi Królowej Polski?Rokitno na cenzurowanym Pamiętacie tzw. proroctwa ks. Prymasa Hlonda? Co prawda funkcjonują one w nieoficjalnym obiegu i trudno ręczyć o ich prawdziwości, to jednak zaryzykuję przypomnienie ich w największym skrócie: Polska jest narodem wybranym przez Najświętszą Maryję Pannę, zawsze pozostanie Jej wierna, stanie na czele „Maryjnego zjednoczenia narodów”, które przygotuje świat do przyjęcia królowania Jezusa Chrystusa. Prawda, że słów takich nie sposób usłyszeć z ust współczesnych hierarchów Kościoła? A za nimi poszły jeszcze czyny! Dekretem datowanym 19 marca 1947 roku Prymas ogłosił Matkę Boską czczoną w Rokitnie Królową Polski i Ziem Zachodnich. Był to pierwszy i zarazem jedyny jak dotąd przypadek oficjalnego nadania takiego tytułu cudownemu wizerunkowi Maryi. Później dokonano urzędowej zmiany zawezwania kościoła parafialnego (pełniącego funkcję sanktuarium) na: NMP Królowej Polski. Komuś to bardzo przeszkadzało. Po zagadkowej śmierci ks. Prymasa Hlonda Rokitno popadło w trudną do zrozumienia niełaskę kościelnych decydentów, a miejscowemu proboszczowi nakazano nawet zwrócenie nowo wyrobionych parafialnych pieczątek. Dziś sanktuarium nosi zawezwanie Matki Boskiej Cierpliwie Słuchającej, a kościół – Matki Boskiej Rokitniańskiej. Po tytule Królowej Polski nie ma już śladu! Kto się boi Pani ze Lwowa? Pozostał za to ślad po lwowskim obrazie Matki Boskiej Łaskawej, tym samym, u stóp którego śluby w imieniu polskiego narodu składał król Jan Kazimierz. No, trochę przesadziłem – pozostał nie tylko ślad, ale wręcz cały obraz. Problem w tym, że praktycznie nie ma to istotnego znaczenia dla wiernych! Lecz po kolei. Gdy faktem stała się granica na Bugu, ten historyczny wizerunek Bogarodzicy wywieziony ze Lwowa długo tułał się po prywatnych kaplicach polskich biskupów, by wreszcie w 1974 r. trafić do głównego ołtarza lwowskiej konkatedry w Lubaczowie. Niedługo jednak odbierał tam publiczny kult. Gdy w czerwcu 1983 r. obraz wyjeżdżał na Jasną Górę w celu ukoronowania go przez pielgrzymującego po Polsce Jana Pawła II, nikt z lubaczowskich parafian nie podejrzewał, że jest to tak naprawdę jego nie czasowe, ale ostateczne pożegnanie. Natychmiast bowiem po uroczystej koronacji obraz Matki Boskiej Łaskawej przewieziono do Krakowa, do skarbca katedry wawelskiej, w którym – mimo upływu ponad ćwierćwiecza – pozostaje do dziś. Konia z rzędem temu, kto potrafi wskazać choć jedną obiektywną przesłankę tłumaczącą tę okoliczność. Powiem więcej: chętnie zapoznałbym się i z tymi nieobiektywnymi. Z każdą mającą choćby pozory prawdopodobieństwa... Od razu lojalnie ostrzegam: jeśli nie uda nam się znaleźć takiej przesłanki, to staniemy przed równie trudnym zadaniem prawidłowego zdefiniowania procederu, który unie-możliwia rozwój żywego od kilku stuleci kultu cudownego wizerunku Matki Boskiej Łaskawej, uczestnika niezwykle ważnych wydarzeń historycznych. A może za wskazówkę posłuży nam przypadek obrazu Matki Boskiej Zwycięskiej z Brdowa, koronowanego wraz z tym lwowskim, a szczęśliwie ocalałego z zagadkowego pożaru, który parę miesięcy później strawił tamtejsze sanktuarium ? „Ty w Gietrzwałdzie po polsku mówiłaś...” W dziejach związku narodu polskiego ze swoją Królową zagadka goni zagadkę. Na kolejną natrafiamy w Gietrzwałdzie, gdzie doszło do jedynych uznanych przez Kościół objawień Maryjnych w Polsce. Wydawać by się mogło, że miejsce to winno dorównywać popularnością Fatimie, Lourdes, La Salette, czy choćby belgijskiemu Banneux. Nic z tych rzeczy. Sam byłem niedawno świadkiem całkowitej dezorientacji jednego z rodzimych działaczy katolickich, notabene starającego się w tym roku o urząd Prezydenta RP, wywołanej słowem: „Gietrzwałd”. Bolesne to, lecz prawdziwe. Nie ma co owijać w bawełnę: bismarckowska cenzura zbiera do dziś swoje obfite żniwo. Czy jednak tylko bismarckowska? Nie miejsce tu na szczegółową relację wydarzeń z 1877 roku. Wystarczy zauważyć, że z główną ideą naszych dociekań koresponduje kilka faktów. Ujmę je krótko: podczas swoich objawień na ziemi warmińskiej Matka Boska po polsku wyrażała swoją troskę o nas, Polaków. I jeszcze jedno, równie ważne. Kilkakrotnie czyniła to zasiadając na tronie wśród aniołów trzymających koronę nad Jej głową. Tak się składa akurat ta ostatnia okoliczność dziwnie regularnie jest pomijana przez nielicznych współczesnych komentatorów gietrzwałdzkich wydarzeń. Dlaczego? Może dlatego, że tron, korona i język polski mogą kojarzyć się z... Królową Korony Polskiej? A tytuł ten i jego konsekwencje dla dziejów państwa i narodu polskiego, jak już zdążyliśmy się przekonać, u wielu wzbudzały i nadal wzbudzają negatywne emocje. A o tym, że są to osoby bardzo wpływowe, najlepiej świadczy znikoma ilość pielgrzymek organizowanych do Gietrzwałdu.
Cała broszura do pobrania na stronie: www.brdow.110mb.com |
Narod nie jest gotowy
Taka jest smutna prawda wpisana pod tymi myslami.
Trzeba wiary, ktora narod zatracil. A raczej umeczony dezinformacja nowoczesnosci rozmyl sie w materialnej codziennosci, jako wybranej przez siebie rzeczywistosci. Poslusznie i naiwnie podporzadkowuje sie chierarchii KK, ktora zatracila charyzmat wiary polskich mistyczek i mistykow. Rozdarty grzechami zaniedbania i zaniechania swoich mentorow, dopatruje sie juz tylko wlasnych sukcesow w procesie stawania sie demiurgami na drodze pielgrzymowania i koniecznego nieustajacego dopasowywania swojego wlasnego zycia do zaciesniajacych sie wzorow antychrystusowych. Popada wiec z braku osobistej czystosci w niewole - szatanskie panowanie nad rodzajem ludzkim. Ale sam Chrystus powiedzial nam ze moce piekielne go nie zwycieza! Chyba cos sie zasadniczego stanie co zmieni kierunek swiata. Dziekuje panu za tyle waznych informacji o obrazach Krolowej Polski. Narod Polski przez Nia wybrany doznawal samych udreczen i utrapien. Zagubieni nie posiadamy juz tak wyraznych wzorcow z Nia, Krolowa Polski scisle i jednoznacznie zwiazanych. To w sumieniach i sercach narodu powinna sie dokonac zmiana na ktora czekamy. Czy Polacy przegraja swoje wybranstwo? Trzeba o tym mowic i przypominac. Sam stawiam na Sw. Andrzeja Bobole, ktorego prosze o pomoc w tym procesie dlugich lat odzyskiwania ponownej tozsamosci przez Jej Narod, Najswietszej Maryji Krolowej Polski.
KH