Szukaj na PNWydarzeniaGorące tematyZaloguj sięnowedyskutowane 2008
Ile? |
Stara - nowa koalicja medialnaKsiążę Salina - bohater znakomitej książki Giuseppe Tomasiego di Lampedusy "Lampart" - mawiał, że trzeba bardzo wiele zmienić, by wszystko zostało po staremu. Miał na myśli tak zwane rewolucyjne zmiany po przyłączeniu Sycylii do jednoczących się Włoch. Niby porządek polityczny i społeczny się wówczas zmienił, ale pozostały te same mechanizmy władzy i ludzkie zachowania. Spostrzeżenie Saliny jest uniwersalne i pasuje jak ulał do ostatnich zmian w mediach w Polsce. Jak ćwierkają wróble na dachu, powstała nowa-stara koalicja medialna PO - SLD - PSL. Trwają jeszcze targi, ale już mniej więcej wiadomo, jaki będzie nowy skład Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, a niedługo wejdzie w życie nowelizacja ustawy, która umożliwi zmianę rad nadzorczych oraz zarządów w mediach publicznych, czyli ich depisyzację. Uzależnienie mediów od polityków jest możliwe dzięki niezmiennej od zarania III RP - mimo wielu nowelizacji - filozofii ustawy o radiofonii i telewizji. Jej istota polega na stworzeniu układu, który obrazowo można porównać do klocków domina. Wprawiony w ruch pierwszy klocek (decyzja prezydenta, Sejmu i Senatu o tym, kto ma zasiadać w KRRiT, a więc przeniesienie do tego gremium parytetów partyjnych) popycha drugi klocek (wyłonienie rad nadzorczych w mediach publicznych), ten zaś następny klocek (ukształtowanie zarządów w telewizji i spółkach radiowych) i następny (dyrektorzy odpowiedzialni za program). Zasada domina w majestacie prawa legitymizuje praktykę upartyjniania mediów publicznych. To dzięki zasadzie domina w latach dziewięćdziesiątych i na początku obecnej dekady doszło do dominacji w obszarze regulacji rynku medialnego w Polsce osób kojarzonych z trzema partiami: z Lewicą, Unią Wolności i PSL. Te środowiska, korzystając ze wsparcia okopanych od czasów PRL fachowców, tworzyły system medialny w III RP zgodnie z własnymi interesami partyjnymi, politycznymi i biznesowymi. Dzieliły się wpływami w mediach publicznych, miały decydujący wpływ na proces koncesyjny i rozdział częstotliwości. W grudniu 2005 roku dokonano zmian, które umożliwiły wejście do KRRiT osób utożsamianych z ówczesną koalicją rządzącą, czyli z PiS, Samoobroną i Ligą Polskich Rodzin. Wówczas "stara" koalicja medialna i zaprzyjaźnione z nią media okrzyknęły to zamachem na media publiczne. Trzeba przyznać, że ten okres dla Telewizji Polskiej nie był najlepszy: oznaczał chaos organizacyjny, brak spójnej koncepcji programowej i kilku prezesów na przestrzeni ostatnich 5 lat oraz wiele przetasowań, a ostatnio nawet koalicję z lewicą. Gdy jednak roztropni ludzie przestrzegali polityków PiS przed koalicją z SLD, padało Makiaweliczne stwierdzenie: "cel uświęca środki", gdyż chodziło o dysponowanie telewizją na czas ważnych kampanii. Wybory prezydenckie nie zostały wygrane, a reputacja partii programowo walczącej z "układami" została bardzo nadszarpnięta. Od początku było wiadomo, że Lewica dzięki sojuszowi medialnemu z Prawem i Sprawiedliwością lewaruje swoją pozycję względem PO i prędzej czy później dogada się z partią rządzącą oraz weźmie aktywny udział w podziale tortu medialnego. Tym bardziej że już niedługo w Polsce nastąpią zmiany technologiczne (cyfryzacja), które na nowo określą podział stref wpływów. Już gołym okiem widać, że po okresie "burzy i naporu" wszystko "wraca do normy". Została odbudowana stara koalicja medialna tworzona przez osoby kojarzone z niegdysiejszą Unią Wolności (dziś PO), SLD i PSL. Sojusz, który najwięcej skorzystał na PO-PiS-owej wojnie, wspomoże Platformę w odbijaniu mediów publicznych, ale oczywiście nie za darmo, tylko za dwóch członków KRRiT. W ramach kontraktu nastąpi podział wpływów w Telewizji Polskiej: TVP 1 dla PO, TVP 2 dla SLD, a część ośrodków regionalnych dla PSL. Wiązany z PiS prezes TVP SA co prawda teraz przestrzega, że nastąpi "stuprocentowe upolitycznienie Telewizji Publicznej", ale co z tego? Zgodnie z zasadą księcia Saliny trzeba wiele zmienić, by wszystko zostało po staremu.
|
A tu piszą o innej koalicji:
"Jest kandydat na premiera rządu PiS-SLD
Mąż Marty Kaczyńskiej zostanie premierem?
Deklaracja, kojarzonego dotąd z lewicą, Marcina Dubienieckiego, męża Marty Kaczyńskiej, że w imię pamięci o jej rodzicach chciałby wystartować w najbliższych wyborach do Sejmu z listy PiS, była jedną z największych sensacji prezydenckiej kampanii wyborczej. Media okrzyknęły go łącznikiem między SLD a PiS. - czytamy w "Polityce"."
http://www.konserwatyzm.pl/ak...
EQUO NE CREDITE, TEUCRI! - NIE UFAJCIE KONIOWI, TROJANIE!
Jak Marta katoliczka
to wie, ze przed Bogiem ma sie jednego meza, a z p. Dubienieckim popelnia cudzolóstwo.
Póki co,TVP zawsze ma
w swoim posiadaniu, Partia Okrągłostołowa. Mało tego, TVP od jej zarania, zawsze była w posiadaniu protoplastów, wspomnianej Partii Okrągłostołowej.
chłop jag
Tak naprawdę to media
Tak naprawdę to media "publiczne" trzeba zlikwidowac. I to wszystko.
Zlikwidować to trzeba takie
Zlikwidować to trzeba takie aspołeczne opinie. :-) Media publiczne są potrzebne. Bo inaczej, to pozostaną tylko prywaciarze, z których każdy w swoją ciągnie stronę. :-)
Nie jestem "aspołeczny" po
Nie jestem "aspołeczny" po prostu jestem zwolennikiem tego iż dziś nie spełniają swojej roli i dlatego należy gruntownie się zastanowić co dalej... A co do prywaciarzy... no są....
.
Roli nie spełniają, bo są źle ustawione prawnie. Finansowanie mediów publicznych jest uzależnione od widzimisię rządu. Skład ekipy kierowniczej podobnie. Itd. Tu widać fasadowość życia politycznego w Polsce. Od 1989 roku do dziś nie powstała ani jedna licząca się dziś organizacja społeczna, która nie byłaby wykorzystywana do celów poza społecznych, lub nie była manipulowana. Caritas pomijam. :-)
Bez uporządkowania sceny politycznej, bez uzdrowienia życia politycznego nie będzie żadnych zmian na lepsze. Chyba, że zmierzamy do Bizancjum. Wtedy jedyne, co powinniśmy, to wyglądać woli władcy. Czyli rządu. :-)
O kazdym telewidzu mozna powiedziec, ze jest prywaciarzem.
Ma prywatne opinie, poglady i gusta i kierujac sie nimi wybiera kanaly. No i co dzis moze sobie wybrac? Po 20 latach transformacji oprócz TVNu i Polsatu ile jest stacji prywatnych? Gdzie tu jest liberalizm? Na poczatku "transformacji" wstrzymano rozdzielanie kolejnych koncesji prywatnym nadawcom bo z tych czestotliwosci korzystalo wojsko. I nic sie nie dzieje. I jeszcze, zdaje sie, co 10 lat trzeba sie starac o przedluzanie koncesji...