Szukaj na PNWydarzeniaGorące tematyZaloguj sięnowedyskutowane 2008
Ile? |
Jak Radek stał się Radosławem i czy Kaczyński dostanie butelkę wódki?W poczet „cudów” Donalda Tuska, można doliczyć kolejny- cudowne nawrócenie się Radka Sikorskiego, który z Kaczysty, stał się wzorowym europejczykiem, żeby nie powiedzieć, platformersem bardziej platformerskim od samego samego Donalda Tuska. Sam zainteresowany prawdopodobnie by temu zaprzeczył, ale nie ze skromności, a z uwielbienia jakim darzy swojego obecnego szefa. Pisząc o uwielbieniu w przypadku Radosława Sikorskiego, należy bardzo uważać, bowiem, trudnym wydaje się określenie jego granic. Nie tak dawno, w czasach IV RO, wówczas jeszcze jako szef MONu, Radek Sikorski, gotów był dla Jarosława Kaczyńskiego zmienić płeć. Skąd takie oddanie dla prezesa PiSu? z jednej strony można to wytłumaczyć próbą wyjścia z kłopotliwej sytuacji, kiedy to szef rządu PiS niechcący bliski był ucałowania swojego ministra w rękę, ale jakby się cofnąć trochę w czasie to dojdziemy do wniosku, że Radosław Sikorski ma ogromny dług wdzięczności do Braci Kaczyńskich. Cofnijmy się zatem w czasie do początków rządów SLD w 2001 roku. Wówczas to nowy szef Ministerstwa Spraw Zagranicznych – Włodzimierz Cimoszewicz odwołuje Radka Sikorskiego z placówki dyplomatycznej w Brukseli, sam zainteresowany, z perspektywy czasu nie ma pretensji co polityka lewicy:
Ale idąc tym tropem duża wódka, należy się też Jarosławowi Kaczyńskiemu, bez PiSu nie było by bowiem Sikorskiego, nie tylko w Ministerstwie Obrony Narodowej, ale również we współczesnej polskiej Polityce. Ponownie przytoczmy słowa Sikorskiego, tym razem z książki "Strefa Zdekomunizowana" ( wywiad rzeka przeprowadzony przez Łukasza warzechę ):
Zatem, gdyby nie zaproszenie na listy wyborcze PiSu, Sikorskiego mogłoby w latach 2005-2007 w ogóle nie być w polityce i kto wie czy w 2007 byłby równie atrakcyjny dla PO, jako człowiek stojący z boku, a nie były człowiek rządu PiS, który przechodzi nagle na "jasna stronę mocy". W rządzie Kaczyńskiego Sikorski staje się jedną z gwiazd, mało tego idealnie wpisuje się konserwatywny rząd wspierany przez egzotyczne przystawki. Swoją wypowiedzią porównującą gazociąg północny do parku Ribbentrop – Mołotow, wywołuje oburzenie tak zwanego "salonu”, ale jednocześnie zyskuje uznanie ze strony konserwatywnego elektoratu. Jednak sytuacja się zmienia. Najpierw Sikorski traci swój ukochany MON, ale pozostaje senatorem PiS, zdanie zmienia dopiero podczas kampanii wyborczej 2007 roku, kiedy to wkracza w szeregi tej partii w iście hollywoodzkim stylu, wzywając już na pierwszym swoim wiecu wyborczym w Gnieźnie, do dożynania watahy ( swoich niedawnych kolegów ). Nie widzi też problemu, aby wystartować w wyborach proporcjonalnych do Sejmu, mimo że decyzję o wyborze Senatu w 2005 roku motywował przekonaniem o tym, ze jest zwolennikiem ordynacji większościowej obowiązującej w wyborach do izby wyższej. Już jako Minister Spraw Zagranicznych w rządzie Tuska, Sikorski unika ostrych wypowiedzi, jest stonowany i otwarty na kompromis, wyjątek czyni tylko dla polityków PiSu, ze szczególnym uwzględnieniem Prezydenta Profesora Lecha Kaczyńskiego. Na ponad pół roku przed wyborami potrafi on szydzić z wyglądu głowy państwa, jednocześnie na każdym kroku podkreślając jak doskonałym partnerem będzie dla swojego obecnego przełożonego Donalda Tuska, od który jest głównym i praktycznie jedynym rozgrywającym w partii, której kandydatem w wyborach prezydenckich chce być Sikorski. W międzyczasie zachodzi jeszcze jedna zmiana. Już nie mówi się o Radku, a o Radosławie, można odnieść wrażenie, że transfer do Platformy nie tylko pomógł zapewnić Sikorskiemu dalszy byt polityczny, ale również przyczynił się do wkroczenia dojrzałość. Obawiam się, jednak, że prawdziwym testem dojrzałości nie będą określenia dziennikarzy, a porażka wyborcza, jeśli nie prawyborcza. Czy wtedy dalej będzie przykładnym ministrem, a może zacznie szukać nowego towarzystwa, dorzynając jednocześnie kolejną watahę dawnych kolegów?
|
Komorowski zbiera haki na Sikorskiego
http://www.radiopomost.com/in...
Sprawa Romualda Szeremietiewa, czy zbieranie haków na Radosława Sikorskiego – nie są jedynymi, w których Bronisław Komorowski występuje w roli faktycznego rzecznika interesów „czerwonych” generałów. Ten „łagodny konserwatysta” opanował perfekcyjnie umiejętność eliminowania osób stojących na drodze jego kariery politycznej.
Z zadziwiającą prawidłowością okazuje się zwykle, że są to osoby niewygodne również dla wojskowego lobby, zarządzającego ogromnym obszarem polskiego życia publicznego. W takich przypadkach, można się jedynie zastanawiać - czy polityczny patron WSI stanowi jedynie „narzędzie” w realizacji interesów środowiska wojskowej bezpieki, czy też stał się już reprezentantem tego układu?
Terlecky
Gdyby nie Hitler
to moi dziadkowie w czasie wojny by się nie poznali i dziś nie byłoby mnie na świecie. Czy to znaczy, że wpływ Hitlera na losy świata jest pozytywny, czy negatywny?
Jednomandatowe Okręgi Wyborcze nadzieją dla Polski
http://www.jow.pl
Nie widzę związku wywodu o
Nie widzę związku wywodu o Adolfie z moim tekstem, przedstawiam fakty z których wynika, że w 2005 roku gdyby nie PiS, to Sikorskiego nie było by w Polityce. Nie ładnie jest, szczególnie w tak prymitywny sposób jak robi to Sikorski atakować ludzi, którzy kiedyś mu pomogli.
Łukasz Bardziński
(No subject)
.
To trzeba przerzucić na literki. Może jutro zasiędę do tegoż. A potem, jak Admin pozwoli, to może temat z tego się zrobi? :-)
Negatywny
Negatywny, jak diabli.
Robert Olbrycht
Żywiec
Racja jest po tej stronie!:
---Jednomandatowe Okręgi Wyborcze---
(No subject)
(No subject)
koszta
Niewątpliwie pozytywny, ale (uwzględniając koszty) to światu się chyba ten interes nie opłacił...
pozdrawiam
TBM
ps
A skąd pan właściwie wie, ze by się nie poznali? Jak byli sobie pisani to by się i tak spotkali w zupełnie innych zapewne okolicznościach...
oczywiście, że
mogliby się poznać, ale prawdopodobieństwo, że założyliby rodzinę było bliskie zera. Babcia pochodziła z warszawskiej drobnomieszczańskiej rodziny mieszkającej od kilku pokoleń na Powiślu. Podobno miała narzeczonego, który jednak zginął w Powstaniu Warszawskim. A dziadek pochodził ze wsi niedaleko Środy Wielkopolskiej.
A zatem, gdyby nie Hitler i Stalin, być może zupełnie inni ludzie zamieszkiwaliby dzisiaj Polskę, bo wiele osób nie dobrałoby się w pary tak, jak się dobrało. Co nie oznacza oczywiście, że oceniam działania tych postaci historycznych pozytywnie.
Jednomandatowe Okręgi Wyborcze nadzieją dla Polski
http://www.jow.pl
No to zasługi Hitlera są mniejsze...
...niż von dem Bacha, albo jeszcze innych nieznanych (mnie przynajmniej) z nazwiska Niemców z tzw. średniego szczebla. Bo pierwszym pomysłem Hitlera po wybuchu Powstania było zniszczenie Warszawy i przykładne wyrżnęcie jej mieszkańców. W pierwszych dniach Powstania zaczęto ten pomysł realizować, o czym świadczą słynne masakry na Woli (w innych dzielnicach również).
Ale ostatecznie układ kapitulacyjny zapewniał ludności cywilnej bezpieczne opuszczenie miasta. Ale to było wbrew pierwotnym koncepcjom Hitlera.
google
Rozumiem, że tego Bacha to Google wyrzuciły na pytanie "dobrzy Niemcy podczas IIWŚ".
Spróbuję z hasłem "Polscy naziści wykonawcy planów AH"... wyników jednak nie zamieszczę.
pozdrawiam z Wikipedią
TBM
no cóż
Nie wiedziałem, że ja i moja rodzina żyjemy dzięki von dem Bachowi. Dziękuje za informację.
Brat mojej babci - wujek Roman miał wówczas (w 1944 r) 14 lat i został wywieziony na wieś, koło Skierniewic. Po wojnie, jak wspominał, sprzedawał gazety na skrzyżowaniu dzisiejszej ul. Marszałkowskiej i Alei Jerozolimskich. Był też rykszarzem.
Jednomandatowe Okręgi Wyborcze nadzieją dla Polski
http://www.jow.pl
Listę "dzięki" można by rozszerzyć
Von dem Bach podpisał wprawdzie umowę kapitulacyjną, która uratowała życie tym warszawiankom i warszawiakom, którzy jeszcze 3.X.1944 żyli, ale nie jest zupełnie jasne, dlaczego tak właśnie postąpił mimo i wbrew pierwotnym decyzjom Hitlera.
Prawdopodobnie, a to już moja hipoteza, niektóre decyzje Hitlera były już wtedy po cichu "olewane" przez decydentów średniego a nawet wyższego szczebla, którzy nie mieli wątpliwości, że wojna jest przegrana i nie mogli nie myśleć o odpowiedzialności po wojnie.
Myślę też, że jeśli chodzi o Warszawę, to Hitler w sierpniu i wrześniu 1944 po prostu "nie miał głowy", żeby szczególnie pilnować tego co tam się dzieje. Miał wtedy (w co wielu Polakom trudno uwierzyć) większe problemy.
Istnieje hipoteza, że AH wówczas już nie żył.
Jest spore prawdopodobieństwo, że zamach w Kętrzynie jednak się udał. Są również świadkowie pogrzebu, który odbył się 2-4 dni po zamachu w Olsztynku (zwłoki złożono w pomniku bitwy pod Tannenbergiem). Nie wiadomo kogo pochowano, faktem są jedynie takie szczegóły, jak specjalny skład kolejowy, który przybył rankiem do tego miasta, zamknięcie mieszkańców w domach pod groźbą śmierci, i 3 świadków, którzy widzieli kondukt. Plotki po tym wydarzeniu głosiły, że pochowano AH. Według relacji trumna była w asyście niewielkiej grupy SS manów i przykryta była kirem z symbolami SS. Ostatnio sami Rosjanie podważają autentyczność posiadanej czaszki AH.
kniaź Michaił
Kto gdzie i kiedy...
...ogłosił taką hipotezę (że Hitler zginął w Kętrzynie) ?
Hipoteza by istnieć nie musi być ogłaszana.
W pewnych kręgach jest dyskutowana i tyle na razie mogę Panu powiedzieć. W obecnej chwili trwają badania i niech tak pozostanie. Jeżeli uzyskane zostaną potwierdzenia pewnych faktów, to zaręczam, że nikt w tajemnicy nie będzie tego trzymał. Napisałem wyraźnie, że są świadkowie pewnych wydarzeń i raczej 6000 ludzi nie zmyśliło zakazu wychodzenia z domu pod groźbą śmierci z własnych mieszkań. Jeszcze raz napiszę, 3 osoby mieszkające niezależnie przy dawnej obwodnicy widziały kondukt żałobny 4 dni po zamachu przemykający przez Hohenstein. Sprawa była ówcześnie komentowana przez mieszkańców, którzy wskazywali raczej na pochówek Fuerera. Możliwe, że pochowano inną szychę. Tylko po co robiono to w takiej tajemnicy no i kto zasługiwałby na taki zaszczyt pogrzebu w tak symbolicznym miejscu? Ponadto gdyby Pan znał historię pomnika bitwy tannenberskiej, to wiedziałby, że przebudowa w 1935 roku tego monumentu miała służyć późniejszemu pochówkowi Adolfa Hitlera.
kniaź Michaił
Ależ właśnie Pan tę hipotezę ogłosił...
...a o szczegóły pytałem z ciekawości., bo ciekawi mnie "uzasadnianie" nonsensów. Mam to od dzieciństwa, kiedy przeczytałem książkę "Lila Vati" o ciekawostkach matematycznych. Był tam rozdział Pseudaria poświęcony "dowodom" że 14 = 15, itp. itd.
No jeżeli aż taki autorytet jak Pan to mówi?!
Niechybnie musi być to nonsens, nawet do kwadratu, a nawet zaryzykuję że do sześcianu. A co do Lilavati, to pisze się to razem.
No to jeszcze parę takich "uzasadnień" nonsensów:
http://www.bryk.pl/teksty/stu...
http://www.rp.pl/artykul/29,4...
Zanim Pan coś powie, to najpierw niech Pan pomyśli i zastanowi się 100 razy, czy przypadkiem to Pan nonsensów nie opowiada. Co do śmierci Hitlera nie wiadomo nic i każda wersja jest w tej chwili dobra. Żadna nie jest nonsensem. Chyba, że wierzy Pan funkcjonariuszom FSB (KGB), to pozostaje mi tylko Panu współczuć.
Co do Reichserenmal Tannenberg, to był w szczególnym zainteresowaniu Hitlera i z jego rozkazu został przebudowany, między innymi w celu złożenia jego zwłok. Polecam zespół akt TNDV 631 z Archiwum Państwowego w Olsztynie. Jest tam kompletna dokumentacja, włącznie z naniesionymi przez Hitlera adnotacjami i poprawkami.
Zadziwiające jest też to w jaki sposób zniszczono ten monument i w jakim pośpiechu. W momencie wysadzania, dowodzący grupą dowódca meldował, że słychać strzały artyleryjskie RKKA. Przecież znanym faktem jest, że do Marburga wywieziono zwłoki Hindenburga wraz ze sztandarami, więc nie było czego sprofanować. A jednak zadano sobie ten trud i wysadzono wieżę grobową oraz wejściową. Rosjanie obok pomnika przeszli obojętnie. Nawet go nie tknęli. Jest film dokumentalny nagrany przez Krasnoarmiejców z oględzin i tyle.
Żeby coś podważyć nie wystarczy napisać, że się lubi czytać "uzasadnienia" nonsensów oraz, że przeczytało się Lilavati (i to zapisane z błędem).
kniaź Michaił
Tytuł "Lilavati" istotnie źle napisaem...
...bo pisałem go z pamięci. Ale nonsensowności zaprzeczania temu, że Hitler żył od lipca 1944 do końca kwietnia 1945 to nie zmienia.
Naprawdę?
Obecnie nikt nie wie co się stało z Hitlerem. Oficjalne stanowisko Moskwy jest w obecnej sytuacji komiczne i żenujące zarazem. Pokazuje jedynie próbę ratowania twarzy.
Dla mnie może Pan się upierać nad nonsensem każdego twierdzenia. Mnie to ani grzeje ani ziębi. Zdaje się, że Pan w badaniach nad tym tropem nie bierze udziału, tak i jest Pan żadnym autorytetem w tej kwesti. Podzieliłem się pewnymi spostrzeżeniami, ale jak widać zareagował Pan jak rozhisteryzowana baba. Jak zdarta płyta powtarza Pan "nonsens, nonsens, nonsens". Proszę sobie wyobrazić, że też to potrafię. Nic szczególnego tym sposobem Pan nie udowodnił i nie pokazał.
Ja nie powiedziałem, że Hitler zginął na pewno. Pisałem, że znany jest pewien fakt, który 2-4 dni po zamachu wystąpił w Olsztynku. Są poszlaki. Mieszkańcy jak jeden mąż wspominają taki fakt ze swojego życia i dyskutowali między sobą, że to był pogrzeb AH. Badamy ten trop i tyle.
Dlatego proszę pozwolić, że pozostanę przy tym to co mówią żyjący jeszcze świadkowie, tym bardziej, że Pan raczej do nich się nie zalicza. Dopóki nie wiemy co się stało z AH, dopóki Pan nie ma żadnego argumentu poza wersją moskiewską, dopóty Pańskie określanie nonsensem hipotez, tropów lub domysłów jedynie Pan dyskwalifikuje do dalszej dyskusji. Niestety rozczaruję Pana. Nie ma Pan monopolu póki co na prawdę o śmierci o Hitlera.
kniaź Michaił
Naprawdę...
...tp stwierdzenie, że zamach 20 lipca 1944 się nie udał nie jest żadnym "stanowiskiem Moskwy", ale czymś, co przyjmują wszyscy historycy na świecie, niezależnie od kraju czy ideologii.
Znane spory dotyczą okoliczności śmierci Hitlera, autentyczności jego szczątków, czy w skrajnym wariancie ewentualności przeżycia po maju 1945.
Nikt jednak (również w kręgach całkowicie niezależnych od Moskwy) nie utrzymywał, że od lipca 1944 do maja 1945 na czele III Rzeszy stał jakiś sobowtór
W tamtym czasie wszyscy chcieli...
...zabić Hitlera łącznie z nim samym. Prawdopodobieństwo, że ta wola nie została zrealizowana jest mniejsze niż 100.000 : 1.
"Pobożność nie zastąpi techniki."
Etienne Gilson
chyba chciał
Pan napisać 1: 100.000 . Z drugiego akjomatu prawdopodobieńśtwa, mamy P(V) = 1 (prawdopodobieńśtwo zdarzenia pewnego), a każde zdarzenie w danym sigma ciele zbiorów borelowskich jest podzbiorem zdarzenia pewnego. Stąd prawdopodobieństwo opisywanego przez Pana zdarzenia nie może być większe od 1.
Jednomandatowe Okręgi Wyborcze nadzieją dla Polski
http://www.jow.pl
NOM
<...>
PS: Trochę czepialstwo z pana wyszło.
"Pobożność nie zastąpi techniki."
Etienne Gilson