DziennikarsTWo na froncie

Z małym opóźnieniem (no może nie tak małym, przy złośliwym podejściu PT Czytelników – nawet "rocznym"…) zachęcam do sięgnięcia po najnowszy (12/07, grudzień 2007) numer "Biuletynu IPN". Każdy biuletyn Instytutu ma swój temat przewodni, swoje cover story. W omawianym takim tematem jest dziennikarstwo w PRL-u – m.in. relacje Służby Bezpieczeństwa z dziennikarzami i swoisty kontekst pracy w tym zawodzie w okresie, w którym tzw. "front ideologiczny" był przecież jednym z najważniejszych.

Ów "pakiet okładkowy" przygotowany przez gdański oddział IPN tworzą rozmowa Jana Rumana z historykiem dr. Sławomirem Cenckiewiczem oraz socjologiem dr. Danielem Wicentym (ta specjalizacja naukowa nie jest tu bez znaczenia), a także dwa artykuły prezentujące konkretne, nieopisane do tej pory przypadki współpracy dziennikarzy z bezpieką - znanego publicysty konserwatywno-liberalnego Jana Marii Fijora ("TW" Bereta – tekst "Pospolita twarz SB" Daniela Wicentego) i komentatora spraw międzynarodowych Jerzego Bekkera (TW "Jot" – tekst "»Jot« nadaje" niżej podpisanego).

Materiały te dotykają takich spraw jak cenzura, kontrola systemu komunistycznego nad środkami masowego przekazu, dobór i kształcenie kadr dziennikarskich, obecność tajnych współpracowników służb w redakcjach – tematów, które do dziś są sporym problemem dla wiarygodności całego środowiska, o czym najlepiej świadczy reakcja na omawianą publikację jednego z najbardziej zainteresowanych – Jana M. Fijora.

Na swojej oficjalnej stronie oświadcza on, że autor artykułu na jego temat "wprowadził opinię publiczną w błąd" i spotka się z nim w sądzie. Jakich będzie chciał tam użyć argumentów – jeszcze nie wiemy, bo na razie Fijor ogranicza się do samego zaprzeczenia. Najnowszy "Najwyższy Czas!", którego Fijor jest komentatorem, zapowiada jego tekst na temat zarzutów o współpracę z SB w następnym numerze.

Spokojniej do sprawy podszedł Jerzy Bekker. W wypowiedzi dla portalu Polskiego Radia (artykuł "DziennikarsTWo w PRL-u" Piotra Dmitrowicza, z którego zresztą zaczerpnąłem pomysł na prostą, ale znaczącą zabawę z literami t i w) przyznał – Miewałem swoje wpadki bolesne zresztą, bez pracy, bez mieszkania, bez środków do życia, więc może stąd pewna słabość i brak siły, żeby powiedzieć temu nieszczęsnemu człowiekowi (chodzi o oficera prowadzącego kpr. S Delakowicza – red.), żeby się po prostu odwalił.

Jak pisze dalej Dmitrowicz, Bekker wspomina, że środowisko dziennikarskie było niezwykle lojalne wobec władz PRL-u – Nie wyobraża pan sobie chyba, żeby ludzie związani z PAP, telewizją, radiem, zwłaszcza z informacyjno–publicystycznymi redakcjami mogli być nieprawomyślni. Jeśli byli, to musieli ukrywać to tak głęboko, że nawet sami o tym nie wiedzieli – tłumaczył.


Adam Chmielecki
inne publikacje autora...
www.mediokracja.wordpress.com

To jest: Jan Bodakowski

Jako wierny czytelnik

Jako wierny czytelnik "Najwyższego Czasu" od prawie 18 lat jestem zmuszony stwierdzić że jestem głęboko rozczarowany postawą "Najwyższego Czasu" i jego publicystów. Od 18 lat, tydzień w tydzień czytałem artykuły pro lustracyjne, krytyczne wobec TW SB. A jak przyszło co do czego to zmowa milczenia. Dają ciała.

A ja zaskoczony nie jestem

A ja - podobnie jak Pan - czytam Najwyższy Czas od pierwszego numeru, ale postawą redakcji zaskoczony nie jestem.

To jest: Jan Bodakowski

Nie dziwi się Pan bo ma

Nie dziwi się Pan bo ma redakcje za zdeprawowaną, czy uważa Pan że hipokryzja jest ok (wytykanie innym problemów i niedostrzeganie własnych jest ok)?

To jest: Andy

Mnie jest zwyczajnie smutno,

Mnie jest zwyczajnie smutno, że gdzie się nie tknąć tam fałsz i zdrada...

--
Andrzej K. Brandt

Wydaje mi sie, ze nie "falsz

Wydaje mi sie, ze nie "falsz i zdrada", tylko moze "bylo-minelo". A moze J.F. juz dawno temu przyznal sie JKM i SM do "bledow i wypaczen"?
Co oni maja teraz z nim zrobic? Zabic go, zeby niektorzy czytelnicy mieli satysfakcje?
Nie uwazajac J.F. za ideal mysle, ze zasluzyl sie nieco propagujac ide wolnosci.
Co teraz? Mamy uznac, ze klamal i manipulowal, jak to TW i uznac, ze wolnosci nie ma?
Ja bardzo sie ciesze z "Wlasciwego porzadku rzeczy", Pan pewnie tez cos J.F. zawdziecza?
Mysle, ze dobrze sie stalo, ze sprawa "ujrzala swiatlo dzienne". Niedawno pisalem, ze J.F. wyjasnial jak i dlaczego doszlo do podpisania umowy z ss PRL.
Coz, jesli okaze sie, ze rzeczywiscie donosil na innych, to nalealoby postawic na szalach za i przeciw, kazdy indywidualnie.
Chyba nie wyobraza Pan sobie, panie Andrzeju (Andrzeju), ze sa na swiecie ludzie idealni.

Nawet ja taki nie jestem! :)))
Krzysztof Kalebasiak

To jest: Andy

Faktu współpracy z SB czy

Faktu współpracy z SB czy innymi tajnymi służbami PRL nie da się zbyć tekstem "było-minęło" - bo jak świetnie widzimy wokół właśnie nie było i niestety nie minęło. Okazuje się, że większość obszczekujących wszelką uczciwość, prawicowość, patriotyzm i niepodległość to byli (?) TW. Okazuje się, że wśród politycznych piewców postępu wszelkiego rodzaju pełno jest albo TW albo jawnych kolaborantów i zdrajców - członków PZPR i innych organizacji czasów PRL. Okazuje się, że większość polskich fortun i tak zwanego prywatnego kapitału jest zbudowana przez byłych TW i za pieniądze tych służb.

Przynajmniej zatem wśród ludzi przyzwoitych obowiązywać winna zasada, że zdrajców się wyklucza. Można im współczuć, można im wybaczyć jako ludziom - ale miejsca dla nich w polityce i publicystyce nie powinno być!

--
Andrzej K. Brandt

To jest: Marek Olżyński

a na PN?

cytuję Andy:
Faktu współpracy z SB czy innymi tajnymi służbami PRL nie da się zbyć tekstem "było-minęło" - bo jak świetnie widzimy wokół właśnie nie było i niestety nie minęło.
/.../
Przynajmniej zatem wśród ludzi przyzwoitych obowiązywać winna zasada, że zdrajców się wyklucza. Można im współczuć, można im wybaczyć jako ludziom - ale miejsca dla nich w polityce i publicystyce nie powinno być!
Zgadzam się z Panem. Jest tylko jedno ale. Jest nim fakt iż ci frajerzy z metra cięci mają wpływ na to co i kto może. Mają media, maja władzę i mają w dupie to, co o nich się mówi i pisze

A czy tutaj na PN powinni być?
--------------------------------------------------------------------
nie wszystko jest takie oczywiste
www.platformakociewie.pl

To jest: Andy

No właśnie...

cytuję Marek Olżyński:
Mają media, maja władzę i mają w d. to, co o nich się mówi i pisze

A czy tutaj na PN powinni być?

No właśnie, to jest pytanie... Ja uważam, że nie.

--
Andrzej K. Brandt

Ja naprawde nie chce bronic

Ja naprawde nie chce bronic J.F., ale moge sobie wyobrazic, ze bardzo chcial wyjechac zagranice i tam zostac, wiec pomyslal sobie: "mata chamy co chceta, ja i tak do PRL nie wroce" i...pojechal.
Jednak nie wiem, jak bylo naprawde.
Chyba regula jest, ze wytypowani w pierwszym odruchu zaprzeczaja i groza sadami.
Jeszcze jedno, nie chodzi mi o obrone J.F. tylko o niezniechecanie sie do srodowiska "NCz!".
Porownanie faceta, ktory wydal wiele wartosciowych ksiazek do agentow wmawiajacych Polakom, ze sa tacy i owacy, uwazam za blad.
Jesli sa w Polsce sluzby zlecajace swoim agentom wydawanie ksiazek "wolnosciowych", to nalezy sie z tego cieszyc. :)
Mam nadzieje, ze postawy przeciwko J.F. nie dyktuje zazdrosc o kase. :)
Jesli jednak zepsul jakims ludziom zycie donoszac na nich do SB...
Niech go natychmiast skarza i doprowadza do ubostwa.
Krzysztof Kalebasiak

Rozumiem że wtedy będzie więcej miejsca

dla obdarzonych "łaską późnego urodzenia" Andrzejów K.Brandtów - uczciwych, nieprzekupnych i niepodatnych na wszelakie naciski.
-------
"Brak szacunku dla słowa jest źródłem nieporozumień"

To jest: Prawicowiec

Jeśli takie jest pańskie zrozumienie,

to to jest nieporozumienie. Zarówno p. Brandtowi, jak innym osobom wypowiadającym się przeciw agentom i komunistom, chodzi o zasady. Wciskanie takim osobom motywacji, którą Pan tu dorabia, jest pozbawione uzasadnienia, a więc krzywdzące.
- - - - - - -
Prawica RP (partia polityczna)

To jest: Adam_Wielomski

Panie Janie,

przeciwnie, jako gazeta prawicowa, NCz! uważa, że o tym, kto jest agentem a kto nie jest decydują sądy, a nie biuletyny IPN...

Pan zaczyna mi przypominać jakobina, Marata czy Robespierre'a... Oddolny ludowy ruch lustracyjny, który na taczkach wywozi agentów, gilotynuje ich, odczytując im w twarz manifesty ideowe na temat republikańskiej cnoty. Będzie Pan komisarzem ludowym IV RP.
---------------
www.konserwatyzm.pl

To jest: Andy

Panie Adamie - ruch oddolny

Panie Adamie - ruch oddolny jest dlatego, że ruchu odgórnego po prostu nie było. To raz.
A dwa - ostracyzm i piętnowanie zdrajców i kolaborantów to nie jest gilotynowanie więc porównanie do jakobinów jest naciągane i nie na miejscu.

--
Andrzej K. Brandt

dobrze wiedezieć

Zawsze to dobrze wiedzieć, że pan Wielomski obstaje po stronie ruchu obrony kapusiów. Chciałbym wierzyć, że nie ma to związku z faktem opublikowania panu książki przez wydawnictwo pana Fijora.

Gdzieś tam pan napisał, że lustracja powinna być prowadzona wyłącznie przez sądy a nie przez publicystów IPN-u. Było to w kontekście sprawy Wielgusa i Fijora. Ale lustracja z urzędu dotyczy tylko pewnych określonych sytuacji, kiedy to osoba ubiega się o niektóre stanowiska wymienione w ustawie. Ani Wielgus, ani Fijor o takowe się nie ubiegają więc nie podlegają pod lustrację z urzędu. Ale to nie znaczy, że obywatele (pan by może wolał poddani) nie mają prawa poznać kondycji moralnej osób, które jednak odgrywają znaczną, a niechby i taką sobie, rolę społeczną. Po to właśnie mamy (jako tako) wolną prasę żeby o tym pisała. Przy czym biuletyn IPN-u jest dla mnie dużo bardziej wiarygodny niż np. tygodnik "Wprost", w którym to pan Fijor, przy pomocy swojej publikacji położył na łopatki kandydata na prezydenta - Cimoszewicza i spowodował jego wycofanie z kampanii wyborczej. Czy to był tylko taki sobie przypadek? Czy też jak powiada pan Michalkiewicz - nie ma przypadków, są tylko znaki.

To jest: Adam_Wielomski

Dobrze Pan to ujął:

"Ani Wielgus, ani Fijor o takowe się nie ubiegają więc nie podlegają pod lustrację z urzędu" - dokładnie o to mi chodzi.

A biuletyn IPN ma dla mnie wiarygodność taką samą jak każda inna gazeta. Przecież to jest pismo instytucji, której szef jest powoływany na podstawie stricte politycznego głosowania w Sejmie. IPN jest więc narzędziem powołującej szefa IPN większości sejmowej - i tyle.
---------------
www.konserwatyzm.pl

To jest: Adam_Wielomski

Dobrze Pan to ujął:

"Ani Wielgus, ani Fijor o takowe się nie ubiegają więc nie podlegają pod lustrację z urzędu" - dokładnie o to mi chodzi.

A biuletyn IPN ma dla mnie wiarygodność taką samą jak każda inna gazeta. Przecież to jest pismo instytucji, której szef jest powoływany na podstawie stricte politycznego głosowania w Sejmie. IPN jest więc narzędziem powołującej szefa IPN większości sejmowej - i tyle.
---------------
www.konserwatyzm.pl

To jest: Jan Bodakowski

Dla Pana doktora IPN będzie

Dla Pana doktora IPN będzie dopiero wiarygodny jak abp Wielgus zostanie regentem i powoła Adama Michnika na prezesa IPN.

To jest: Jan Bodakowski

Pan doktor sam nie

Pan doktor sam nie oglądając się na sądy wydaje opinie o tym że Franco był bohaterem a jakobini to bandyci. Podobnie IPN jako placówka naukowa ma do tego prawo. Może jeszcze sądy mają decydować o nauce. Dziwi mnie też taka zażarta obrona modernisty abp i libertarianina (z nurtu sprzecznego z chrześcijaństwem) pana Fijora? Może zacznie pan doktor bronić jeszcze Melaszkę?

To jest: Krzysztof Laskowski

Panie Janie, Maleszki.

Bo wyszło jak menażki:-).

Vivat contrarevolutio conservatrix! Exercitus Catholicus Regius

To jest: Jan Bodakowski

Sorry. Ale na widok

Sorry. Ale na widok komunistów wpadam w szał bitewny.

To jest: samograf

Na to jest lekarstwo

Proszę zażyć dawkę uderzeniową Imovaxu Rabies Vero.

To jest: Marek Olżyński

Panie Adamie

dziś nie jest wcale inaczej. Jak wyglądają lokalne redakcje gazet wie prawie każdy. Zatrudnieni są tacy którym wydawca ufa, że nie dadzą czterech liter i nic pochopnie nie wywleką na lokalną władzunię.
To lokalne włazidupy (przepraszam za zwrot), laurkowicze, ślepcy bez krzty umiaru i przyzwoitości. Nie wiem jak można komuś trzymać język w ...d...pie, to chyba trzeba lubić. Czy taki 'styl' ma cokolwiek wspólnego z dziennikarstwem?
Kiedyś (styczeń 2004 r) opublikowałem w wydawanym przeze mnie niezależnym dwutygodniku listy pracowników urzędu miejskiego z których wynikało wprost, że prezydent łamie prawo pracownicze i nagradza tylko swoich funfli...
Zostałem wezwany na policję i przesłuchany na tę okoliczność. Sprawdziłem, żadne postępowanie nie było prowadzone. Zatem była to usługa zaprzyjaźnionego policjanta z panem prezydentem mojego miasta. Policjant, znam człowieka od czasu kiedy był małym brzdącem, zaproponował mi wprost "powiedz kto ci te listy przesyła, pan prezydent chciałby wiedzieć a ty zostaniesz naczelnym Gazety Kociewskiej”.
Odmówiłem a po wyjściu opublikowałem ten incydent -próbę nakłonienia do ujawnienia źródła informacji połączoną z przekupstwem... Tutaj

Tłumaczenia zwerbowanych "nie miałem roboty a oni naciskali" to kiepska wymówka łotrzyków co to mają mentalność Tracza
--------------------------------------------------------------------
nie wszystko jest takie oczywiste
www.platformakociewie.pl

To jest: Jerzy Kałwak

Czy zawiadomił Pan o tym

kociewską prokuraturę?
--------------
aribo.pl/jerzykalwak

To jest: Jerzy Kałwak

Ilu dziennikarzy spośród wszystkich, jacy pracowali etatowo w

polskiej prasie, radiu i telewizji w latach 1944-1989 poszło na agenturalną współpracę z SB i innymi służbami specjalnymi? Czy IPN posiada i czy opublikował już taką listę?

Bez takich danych nie można wypowiadać w sposób odpowiedzialny jakichkolwiek opinii na temat całego środowiska dziennikarskiego. Można na temat poszczególnych osób, bowiem one mogą domagać się przed sądem udowodnienia stawianych zarzutów lub przeproszenia za zarzuty fałszywe itp.

Jeżeli ta dyskusja potoczy się dalej drogą wyznaczoną przez Andrzeja K. Brandta, to życzę miłej lektury.
--------------
aribo.pl/jerzykalwak

xxx

Pan Kałębasiak tu miesza wszystko ze wszystkim i wypisuje jakieś bzdury, że może tam kiedyś się Fijor przyznał JKM itp. Panię Kałębasiak, pan czyta to co pisze, czy tylko się skupia na poszczególnych literach?

Otóż p. Fijor wszystkiemu zaprzecza. Przecież na jego stronie jest Oświadczenie w tej sprawie. Więc albo był albo nie był?

Można wyświetlać komentarze w różnych formach:

Wybierz i zachowaj swoje preferencje wyświetlania komentarzy. Kliknij "Zachowaj" po ustawieniu zmian.