"Volunteer for Auschwitz"

To jest: Michał Tyrpa

Czy postacią Witolda Pileckiego zainteresuje się Mel Gibson? Czy polskie, amerykańskie, europejskie, żydowskie instytucje i środowiska zechcą zadbać o pamięć o Rotmistrzu?

Jak wspomniałem ostatnio, w listopadzie ub. roku przesłałem do wytwórni filmowej Icon dossier na temat rotmistrza Witolda Pileckiego. Jeśli do tej pory Mel Gibson nie słyszał o ś.p. Rotmistrzu, spodziewam się, że informacje zawarte m. in. tu:

http://en.wikipedia.org/wiki/Witold_Pile...

http://www.polishresistance-ak.org/14%20...

http://www.eurotrib.com/story/2005/12/13...

...zachęcą twórcę „Braveheart” do przyjrzenia się bliżej postaci bohaterskiego Polaka. Podejrzewam, że filmowiec, któremu nieobce są pytania o fundamenty chrześcijaństwa („Pasja”), miłość ojczyzny („Patriota”) i kondycję cywilizacji chylącej się ku upadkowi („Apocalypto”); człowiek który odniósł ogromny sukces wcielając się w rolę bohaterów kina akcji (np. Riggs z „Zabójczej broni”); byłby w stanie poradzić sobie z niemożnością, jaka niweczy najlepsze nawet intencje mistrzów kina III i IV RP.

Poza tym świadectwo życia ś.p. Rotmistrza zasługuje na szersze audytorium. Jego postać powinna być rozpoznawalna nie tylko wśród nas, którzy tak wiele mu zawdzięczamy. Odwaga, honor, poświęcenie, męstwo i chrześcijańska miłość bliźniego to wartości wciąż bliskie milionom mieszkańców globalnej wioski.

Przywrócenie pamięci o dokonaniach Witolda Pileckiego powinno być także troską oficjalnych instytucji. Spodziewam się, że nie tylko Muzeum Powstania Warszawskiego, Instytut Pamięci Narodowej i Muzeum Armii Krajowej (które poinformowałem o inicjatywie), ale także Prezydent RP, ministrowie Obrony Narodowej, Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz Edukacji Narodowej mogliby użyć w tej sprawie swoich wpływów. Sądzę również, że naszym sojusznikom – tym z czasów II wojny światowej, jak i tym współczesnym – oddanie czci Rotmistrzowi powinno być drogie.

Wysiłki na rzecz upamiętnienia ochotniczego więźnia Auschwitz powinni, jak sądzę, wesprzeć przedstawiciele wspólnot, które mają szczególny dług honorowy względem ś.p. Witolda Pileckiego – Izrael i środowiska żydowskie oraz Republika Federalna Niemiec.

Mam wrażenie, że stosunek do jednego z największych Bohaterów nie tylko polskiej historii stanowić będzie probierz rzeczywistych – nie tylko tych deklarowanych – wartości podstawowych Zachodu.

Zobacz także: http://www.prawica.net/node/9777

P.S. Jak tylko otrzymam odpowiedź z wytwórni Icon, niezwłocznie o tym poinformuję.

Sondaż:

Czy Mel Gibson powinien zrealizować superprodukcję o Witoldzie Pileckim pt. np. "Volunteer for Auschwitz" ("Ochotnik do Auschwitz")?

Odpowiedzi:
a) Tak
b) Nie
c) Film powinien powstać, ale nie dzięki Gibsonowi
d) Nie wiem, kto to był Witold Pilecki

Zatem jest tak, że pan

Zatem jest tak, że pan Tyrpa uważa, iż nawet jeśli pan Gibson nie słyszał o rotmistrzu Pileckim ( w co trudno tak do końca panu Tyrpie uwierzyć) to po wymianie korespondencji między panem Tyrpą, a wytwórnią filmową ( na co z niecierpliwością czekamy) , nie będzie miał pan Gibson innego wyjścia jak tylko nakręcić ten film o polskim bohaterze z sobą w roli głównej...Stąd od paru tygodni pan Tyrpa zapowiada "Ochotnika do Oświęcimia" jako dzieło jeśli jeszcze nie zdarzone, to już właściwie przesądzone... No bo przecież pan Tyrpa oosobiście napisał do Icon w tej sprawie...Zaczynam się martwić o pana Tyrpę.

To jest: Prawicowiec

A dlaczego nie?

Wyczyny Pileckiego są fantastyczne i bohaterskie, bez dwóch zdań. Potrzebny tylko dobry scenariusz, dobry reżyser, dobry główny aktor (Mel), no i te parę milionow dolców. Co w tym wszystkim takiego dziwnego? Uważam, że z dobrym scenariuszem, jeszcze lepszą realizacją i gwiazdorską obsadą to może być tzw. hit.

P. S. Ponadto uważam, ze powinien się Pan podjąć napisania rzeczonego scenariusza. Zarobi Pan w ten sposób ładne parę złotych.
- - - - - - -
Prawica RP (partia polityczna)

Więc niestety krucho jest z

Więc niestety krucho jest z tą "fantastycznością" własnie...Gdyby tak, jak planował, doprowadził do zwycięskiej rewolty w Auschwitz, to tych filmów o Pileckim byłaby kupa...no a tak, to jest jednym z tych, którym los pozwolił uczestniczyć w wielu ważnych historycznych odsłonach, ale - mimo całego bohaterstwa - nie dał mu odcisnąć na nich swego imiennie indywidualnego piętna...Pozostaje sam tragizm i znów - niestety - martyrologia...W wolnej Polsce Pilecki powinien być uznany za bohatera najwyższej klasy...bez dwóch zdań...ale jego historia jest tylko jeszcze jedną opowieścią o tym jak bezwzględnie mielą młyny historii, by dokonała się "dziejowa konieczność"...W najwyższym stopniu - horrendalne, ale już nie raz o tym było i jest...Gibson? No może, może, dziwniejsze rzeczy się zdarzały...

To jest: Prawicowiec

Niech się Pan nie wykręca,

nie musi Pan pisać epopei. Wystarczy scenariusz pt. „Ochotnik do Auschwitz”. Najpierw parę wyczynów w okupowanej Warszawie. Potem facet daje się złapać, ląduje w obozie, bo taka jest jego misja zlecona przez dowództwo AK. Jest wiele koszmarnych sytuacji, które my widzimy, a on odnotowuje, robi też dokumentację obozową i potem, kiedy mu się zachce, ucieka.

Ucieczka jest dramatyczna, ale udana. Pilecki zdaje relację w Warszawie. To może być koniec filmu, nie musi Pan tu ładować żadnej martyrologii.
- - - - - - -
Prawica RP (partia polityczna)

To jest: R1a1

Przed okupacją

cytuję Prawicowiec:
Najpierw parę wyczynów w okupowanej Warszawie.

...jeszcze można by pokazać kampanię wrześniową:
cytat:

Na konto ppor. Pileckiego i jego żołnierzy w kampanii wrześniowej zapisano zniszczenie siedmiu niemieckich czołgów i dwóch nieuzbrojonych samolotów.

A wcześniej oczywiście byłaby Bitwa Warszawska:

cytuję WIKIPEDIĘ:

W latach 1918-1921 służył w Wojsku Polskim, walczył podczas wojny polsko-bolszewickiej. Jako kawalerzysta brał udział w obronie Grodna. 5 sierpnia 1920 wstąpił do 211 pułku ułanów i w jego szeregach walczył w bitwie warszawskiej, bitwie w Puszczy Rudnickiej i brał udział w wyzwoleniu Wilna. Dwukrotnie odznaczony został Krzyżem Walecznych.

A jeszcze wcześniej dzieciństwo na zsyłce w Karelii i przebitki z Powstania Styczniowego:

cytuję WIKIPEDIĘ:

Urodził się w Ołońcu w Karelii, dokąd jego rodzina została przesiedlona przez władze rosyjskie w ramach represji za udział w powstaniu styczniowym.

To jest: Prawicowiec

Może i dobry pomysł,

Supermen rozwala czołgi jak małe fiaty. Panie Sławku, niech Pan to wstawi. To ładnie ustawia sylwetke protagonisty. Uwaga: nieuzbrojone samoloty pominąć.

- - - - - - -
Prawica RP (partia polityczna)

To jest: R1a1

Pan się nie zna!

cytuję Prawicowiec:
Uwaga: nieuzbrojone samoloty pominąć.

Odwrotnie: uzbroić!

To jest: Prawicowiec

Ale to by było

fałszowanie faktów historycznych. Panie Sławku, niech Pan w to nie wchodzi!
- - - - - - -
Prawica RP (partia polityczna)

To jest: R1a1

A to ma być film dokumentalny, czy superprodukcja?

Niech samoloty będą cztery!

To jest: Prawicowiec

Oczywiście superprodukcja

Mimo to fakty będą się zgadzać, bo film jest polski, a nie radziecki. Panie Sławku-scenarzysto, mam rację?
- - - - - - -
Prawica RP (partia polityczna)

Kiedyś, gdzieś i dawno już temu ...

... czytałem w prasie - bodajże brytyjskiej - złośliwy kometarz dotyczący hollywoodzkiej producji filmowej poświęconej tematyce wojennej. Sens tego komentarza był mniej więcej taki: oglądając tego typu filmy wyprodukowane w Hollywood nie sposób oprzeć się wrażeniu, że pierwszym poległym na planie zdjęciowym jest zawsze ... prawda historyczna. I chyba trudno temu zaprzeczyć.

No ale jak pan Tyrpa zna juz

No ale jak pan Tyrpa zna juz nawet tytuł tego filmu, to pewnie w liście do wytwórni nie omieszkał też zaproponować jakiegoś zarysu scenariusza...Powiedzmy, że jak pan Tyrpa by zawiódł, to ja byłbym gotów, oczywiście...ale na wyraźne zaprosznie do współpracy z wytwórni, no i w ogóle pod warunkiem, że to Gibson zagra główną rolę, bo mnie interesuje tylko prawdziwy światowy hit, a nie jakies tam Karlove Vary..:)

To jest: Prawicowiec

No to

trzymam kciuki. Może mi Pan w razie czego podesłać do korekty (oczywiście gratis!).
- - - - - - -
Prawica RP (partia polityczna)

Ha!

to może Pan zna odpowiedź na pytanie tutaj zadane?
Oczywiście to dotyczące rot. Pileckiego.
-----
Eeee, .

To jest: Prawicowiec

Proszę podać fakty.

To ubarwi scenariusz p. Sławka i doda mu dramatyzmu, jak sądzę.
- - - - - - -
Prawica RP (partia polityczna)

Jakoś też tak sobie

Jakoś też tak sobie pomyślałem, że wolałbym być raczej w gronie tych, co uciekali z Pileckim, niż z tymi, którzy go znali, a w obozie zostali...Nie, żebym miał mieć śmiałośc, by zgłaszać pretensje, ale własciwie to jestem ciekaw czy i jaki był odwet Niemców za udaną ucieczkę z obozu? Bo czy ne byłoby tragiczną ironią losu, że ten, kto sam i z nieprzymuszonej woli dał się umieścić w Oswięcimiu, swoją ponowną wolnośc okupił wcale niedobrowolną śmiercią innych?

To jest: Prawicowiec

A Pan wie,

jak to było? No, bo jak nie wiemy, to o czym my mówimy?
- - - - - - -
Prawica RP (partia polityczna)

Pan się pyta tego, kto się

Pan się pyta tego, kto się właśnie pyta...Czy pytając w tej sprawie sprawiam wrażenie, że znam odpowiedź? Widzi pan, w tej kwestii, którą poruszył pan kociewiak jakieś miejsce na pytania retoryczne? Podobno Niemcy stosowali jakieś formy odpowiedzialności zbiorowej w obozach, by im nieplanowo nie pustoszały...Stąd pytanie...

To jest: Prawicowiec

No, tak.

Ale ja też nic nie wiem. Nawet nie wiem, kto to „Straszny Dziadunio”. Może p. kociewiak coś wie?
- - - - - - -
Prawica RP (partia polityczna)

Straszny Dziadunio vel

Straszny Dziadunio vel Wesoły Staruszek alias Władysław Bartoszewski nie ma dla tego wątku znaczenia. Nie o niego pytałem.
Niepotrzebnie sili się Pan, próbując mi wytknąć bełkotliwość. Sam sobie daję świadectwo.

Pozostający
-----
Eeee, .

To jest: R1a1

Niech Pan nas nie trzyma w napięciu.

Jak brzmi odpowiedź na to pytanie? Niemcy zabili 100 więźniów w odwecie za ucieczkę?

Dylematy

Można postawić hipotezę, że wogóle opieranie się Hitlerowi czy Stalinowi było niemoralne, co niektórzy publicyści czasem sugerują, szkoda może jedynie, że Brytyjczycy nie poszli za cennymi wskazaniami i nie oddali Hitlerowi Wyspy.

Tak mnie naszło po tym, jak ktoś skarżył koleje francuskie, że woziły Żydów do obozów koncentracyjnych, że jakbyśmy się Hitlerowi poddali, a może go nawet polubili, to mielibyśmy inne dylematy.

Takie np. że Hitlerowi nie wypadałoby wysyłać swych aryjsko-słowiańskich braci do Auschwitz i innych miejsc wiadomego przeznaczenia - i musiałby niedobory uzupełnić obywatelami innych nacji - dopiero byśmy mieli ogólnoeuropejski jazgot, że Polacy to nie tylko antysemici, ale wogóle antyeuropejska swołocz, co razem z Hitlerem chciała całą Europę wyrżnąć.

--------------
Prawica RP (partia polityczna)

Przepraszam

iż trzymałem Pana tak długo w napięciu.
Ale, wie Pan - dyscyplina (pruska dyscyplina); spać a rano do roboty.
Nie wiedziałem
Ale jak widzę - nic straconego. Pan Alvis udzielił wyczerpującej odpowiedzi. Niezależnie od Niego również natrafiłem na ten trop związany z okolicznościami śmierci, dzisiaj świętego, o. Maksymiliana Kolbe.
Stu czy Dziesięciu?
Dużo to czy mało?
(raczej przychylam się do opinii Pana Alvisa - popełnił już kilka wątków na PN poświęconych II wojnie św. - ufam Jego wiedzy)
Bez znaczenia.
Rotmistrz Pilecki wziął na swe barki straszny ciężar.
Jest postacią tragiczną. Lecz w mej ocenie wspaniałym Żołnierzem Rzplitej.
Podzielam, może dla innych powodów, zdanie Alvisa, iż Mel Gibson to nie jest właściwa osoba aby "sfilmować" rot. Pileckiego.
Tym mógłby się zająć np. Kurosawa albo Tarkowski. Gdyby żyli.
Moja propozycja dla Mela - dla mnie równie legendarny jak Rotmistrz, Kaczor Donald.

-----
Eeee, .

To jest: R1a1

Też niezły aparat.

cytuję kociewiak:
Moja propozycja dla Mela - dla mnie równie legendarny jak Rotmistrz, Kaczor Donald.

Tylko, że zawsze muszą

Tylko, że zawsze muszą się pojawić jacyś "bracia Janosz".
-----
Eeee, .

Czy tragedia i martyrologia Rotmistrza byla konieczna?

Misja rtm. W. Pileckiego

Copy /paste

„Zamieszczane w “Gońcu” artykuły wspomnieniowe dotyczące tej tragicznej postaci skłoniły mnie do przedstawienia poniższych refleksji.
Po pierwsze, ciekaw jestem kto z dowództwa Armii Krajowej był autorem tej misji i czemu praktycznie miała służyc. Przeznaczenie obozu koncentracyjny Auschwitz, choć nie w szczegółach, było wiadome choćby na podstawie masowych zgonów więźniów, o których to zgonach niemiecka biurokracja obozowa zawiadamiała rodziny ofiar, podając fikcyjne przyczyny śmierci i w początkowym okresie przesyłając puszki z prochami zmarłych więźniów Już to wskazywało na zamierzoną eksterminację więźniów. Czy należało wysyłać rotmistrza W.Pileckiego do Auschwitz po to by ustalić jak giną więźniowie, czy od gazu, czy w egzekucji, czy przez fizyczne wyniszczenie ?
Wreszcie, o tym co działo się w Auschwitz, władze konspiracyjne mogły dowiedzieć się od tych bardzo niewielu więźniów zwolnionych z obozu. Zwolnionych zwykle w wyniku okupu złożonego wysokiej rangi hitlerowskiemu decydentowi. Jedną z tych niewielu osób była pisarka Zofia Kossak-Szczucka, aresztowana przez gestapo i po więzieniu na Pawiaku zesłana do KL Auschwitz w 1943 roku, uwolniona w 1944 r. w wyniku przekazania odpowiedniego okupu odpowiednim hitlerowskim władcom. Swoje wstrząsajace przeżycia i obserwacje obozowe opisała w książce p.t. “Z otchłani” wydanej na emigracji, wkrótce po zakończeniu wojny.
Na podstawie licznej a dziś zapomnianej literatury wspomnieniowej tych, którzy przeżyli, można dowiedzieć się o codziennej tragedii więźniów, o izolacji poszczególnych obozowych bloków czy tzw. “komand”. Miejsca na konspirację, a zwłaszcza wojskową, raczej nie było. Był natomiast, często zwierzęcy instynkt przeżycia, nawet za cenę innego życia.
Druga refleksja dotyczy skutków udanej ucieczki rotmistrza W. Pileckiego z KL. Auschwitz w 1943 roku. Z książkowych relacji więźniów wynika, ze próby ucieczki kończyły się z reguły niepowodzeniem i złapanego uciekiniera obozowi hitlerowscy oprawcy publicznie wieszali. Więźniowie bloku, z którego miała miejsce ucieczka, byli trzymani na zewnątrz baraku w apelowym szeregu bez względu na porę roku, tak długo aż uciekiniera złapano. Mdlejących z wyczerpania dobijano. Jeżeli ucieczka powiodła się i uciekiniera nie złapano, hitlerowcy dokonywali selekcji z szeregu więźniów stojących na tzw. apelu i skazywali na śmierć przypadkowych dziesięciu więźniów. W podobnych okolicznościach, Maksymilian Kolbe, zastępując więźnia wybranego przez hilerowców, dobrowolnie skazał się na śmierć.
Takie więc konsekwencje dla współwięźniów miała udana ucieczka rotmistrza W.Pileckiego. Czy ofiara Jego życia w latach późniejszych i doraźna ofiara życia dziesięciu Jego współwięźniów warta była informacji o tym o czym większość Polaków w tym czasie już wiedziała ?”

Cytując to, co napisałem dwa lata temu, chciałbym dodać, że może jednak byłoby lepiej nie angażować M.Gibsona dla realizacji filmu o „ochotniku do Auschwitz”. Mogłoby to stać się powodem kolejnego naśmiewania się z polskiego bohaterstwa i męczeństwa nie służącego niczemu.
Wystarczy wstrząsający, polski film o ostatnich fragmentach życia Rotmistrza torturowanego i zamordowanego przez komunistycznych oprawców w polskich mundurach, takich jaki nosił rtm. W.Pilecki.

Wiedzieć a się domyślać to są dwie różne rzeczy

Zeznanie naocznego świadka, dysponującego wiedzą o szczegółach, które osobom spoza obozu nie mogłba być znana ani "domyślona", mogło stanowić broń w wojnie propagandowej. Ponadto stanowiło kolejny klocek do układanki, ułatwiającej zrozumienie rzeczywistych zamiarów Niemców w II W.Św.
Mówiąc brutalnie - w czasie wojny ginęli czasami liczniejsi dla pozyskania o wiele błahszych informacji. Oceniam, że było warto.
-------
"Brak szacunku dla słowa jest źródłem nieporozumień"

To jest: R1a1

A czy znane są te sprawozdania Pileckiego wysyłane z obozu?

cytuję Equatore:
Zeznanie naocznego świadka, dysponującego wiedzą o szczegółach, które osobom spoza obozu nie mogłba być znana ani "domyślona", mogło stanowić broń w wojnie propagandowej.

Bo ja znalazłem - TU i TU - jedynie tzw. "Raport Witolda" napisany przez Pileckiego w 1945 roku we Włoszech.

To jest: R1a1

Może nie było tak źle.

cytuję alvis:
Druga refleksja dotyczy skutków udanej ucieczki rotmistrza W. Pileckiego z KL. Auschwitz w 1943 roku. Z książkowych relacji więźniów wynika, ze próby ucieczki kończyły się z reguły niepowodzeniem i złapanego uciekiniera obozowi hitlerowscy oprawcy publicznie wieszali. Więźniowie bloku, z którego miała miejsce ucieczka, byli trzymani na zewnątrz baraku w apelowym szeregu bez względu na porę roku, tak długo aż uciekiniera złapano. Mdlejących z wyczerpania dobijano. Jeżeli ucieczka powiodła się i uciekiniera nie złapano, hitlerowcy dokonywali selekcji z szeregu więźniów stojących na tzw. apelu i skazywali na śmierć przypadkowych dziesięciu więźniów. W podobnych okolicznościach, Maksymilian Kolbe, zastępując więźnia wybranego przez hilerowców, dobrowolnie skazał się na śmierć.
Takie więc konsekwencje dla współwięźniów miała udana ucieczka rotmistrza W.Pileckiego. Czy ofiara Jego życia w latach późniejszych i doraźna ofiara życia dziesięciu Jego współwięźniów warta była informacji o tym o czym większość Polaków w tym czasie już wiedziała ?”

W Raporcie Witolda znalazłem nastepujące fragmenty:
cytuję Raport Witolda:

Teraz, wiosną 1943 roku innowacją było skasowanie jeszcze jednego apelu - porannego i wprowadzenie dla więźniów cywilnych ubrań, których po zagazowanych były setki tysięcy. Cywilne ubrania z malowanymi lampasami wzdłuż pleców i w pasie na marynarce oraz na spodniach olejną farbą czerwoną miał prawo nosić więzień, który pracował wewnątrz obozu, w obrębie drutów. Wszyscy, co pracowali na zewnątrz i wychodzili poza ogrodzenie - z wyjątkiem kapów i unterkapów - nie mieli prawa nosić cywilnych ubrań.

W każdym razie między teraz a niegdyś była ogromna różnica. Teraz koledzy spali na łóżkach (pryczach). Okrywali się puszystymi kocami, pochodzącymi z "kanady" po zagazowanych transportach z Holandii. Ci, co pozostawali w obozie, rano wkładali doskonałe z wełny cywilne ubrania, oszpecone nieco jaskrawymi lampasami i szli do pracy, jak urzędnicy do biura, bez stania na apelu. Obiadowa przerwa też nie była zakłócona żadnym apelem lub stójką. Był jeden tylko apel wieczorny, który już w tych czasach nie był uciążliwy. Nie staliśmy długo, nawet w dniu stwierdzenia, że trzech kolegów uciekło z rewiru - stójki żadnej nie było. Szukano tylko skrupulatnie zbiegów, nie chcąc tych świadków mieć na wolności.

Starano się usilnie, by straszną opinię o Oświęcimiu, która się na zewnątrz już przedostała, zmienić radykalnie na lepszą. Ogłoszono wtedy, że obóz z koncentraku przemianowany będzie na Arbeitslager, w każdym razie nie widziało się już żadnego bicia. Tak było przynajmniej u nas - w obozie macierzystym.

Porównywałem wtedy obrazki obozowe z roku 1940 na 1941 rok, gdy esesman w obecności nas kilkunastu wpadł nagle w szał i zamordował dwóch więźniów, a potem zwrócił się do nas, widząc wzrok wbity w siebie, jakby raptem potrzebował się usprawiedliwić, wyrzucił z siebie szybko: "Das ist ein Vernichtungslager!" Teraz starano się wszystkimi sposobami zatrzeć wszelkie ślady bodaj w pamięci ludzkiej, że mogło tak kiedyś być. Ciekawe, jak zdołają wymazać z pamięci: pracę komór gazowych i sześciu już krematoriów.

Nic się nie zmieniło w stosunku do złapanych na nieudanej ucieczce. Znowu powiesili dwóch na placu ku odstraszeniu ich przyszłych naśladowców. Spojrzeliśmy wtedy z Jasiem na siebie i powiedzieliśmy sobie wzrokiem: "No cóż? Obie strony będą próbować. My będziemy próbować wyjść, a oni niech próbują łapać."

cytuję Raport Witolda:

Potem, gdzie indziej, spotkałem kolegów, którzy siedzieli prawie do końca w Oświęcimiu (styczeń 1945 r.): 183 i 184. I było mi niezmiernie miło, gdy opowiadali o echach ucieczki przez piekarnię. O tym, że obóz śmiał się z wyprowadzenia w pole władz obozu i o tym, że żadnych represji w stosunku do kolegów nie było. Za wyjątkiem pilnujących nas esesmanów, którzy siedzieli jakiś czas w bunkrze.

Widać tu wyraźnie, że Pilecki jest świadomy potencjalnych konsekwencji jego ucieczki dla innych więźniów. Jego relację wypadałoby skonfrontować z innymi źródłami, ale do czasu znalezienia takich źródeł należy zaufać jego opinii (choć jest jasne, że może nie być tu obiektywny).

To jest: Michał Tyrpa

Ceterum censeo

Cały "Raport Witolda" lekturą obowiązkową. Nie tylko w szkole. I nie tylko w Polsce.

http://prawica.net/node/9777

Tych z Państwa, którym ta idea wydaje się słuszna, proszę o przekazywanie jej dalej.

Zapraszam także do oddania głosu w sondażu tutaj:

http://michaltyrpa.blogspot.com/

Pozdrawiam

P.S. Poszukuję tłumaczy-wolontariuszy, którzy zechcieliby przełożyć na języki obce mój tekst pt."Kto wytrwa do końca" (vide ww. linki). Docelowo (w późniejszym terminie) chciałbym wystarać się o tłumaczenie całego "Raportu Witolda", ale to już bardzo poważne przedsięwzięcie. Świadectwo ś.p.Rotmistrza powinno zostać spopularyzowane także wśród obcokrajowców.

Jeśli ktoś z Państwa zna osoby na tyle dobrze znające język obcy i gotowe podjęcia się tłumaczenia tekstu "Kto wytrwa do końca", uprzejmie proszę o kontakt.

michal.tyrpa[at]gmail.com

To jest: R1a1

Przeglądnąłem pobieżnie "Raport Witolda" i zwrócił mą uwagę

fragment poświęcony szacunkowi liczby zabitych w obozie:

cytuję Raport Witolda:

Podaję tu liczbę ludzi, którzy zginęli w Oświęcimiu.

Gdy wychodziłem z Oświęcimia zapamiętałem numer bieżący 121 tysięcy z czymś. Żyjących, takich, którzy wyjechali transportem i zwolnionych było około 23 tysięcy. Zginęło około 97 tysięcy numerowanych więźniów.

Nie ma to nic wspólnego z ilością ludzi, których masami, bez ewidencjonowania, gazowano i palono. Tych, na podstawie obliczeń codziennie notowanych przez pracujących w pobliżu komanda, do chwili mego wyjścia z Oświęcimia, zginęło ponad dwa miliony.

Podawałem te liczby oględnie, żeby nie przesadzić, raczej codziennie podawane liczby należałoby przedyskutować dokładnie.

Koledzy, którzy tam dłużej siedzieli i byli świadkami gazowania dziennie po osiem tysięcy ludzi podają liczbę plus minus pięciu milionów ludzi.


Tymczasem w Wikipedii można znaleźć następujące dane:
cytuję WIKIPEDIĘ:

Trudno określić, ile osób rzeczywiście zginęło ze względu na sprzeczności w zeznaniach świadków, m.in. więźniów z Sonderkommando, oraz niewielką liczbę dokumentów ocalałych po celowym ich niszczeniu przez nazistów. Ponadto zdecydowana większość więźniów zginęła w Birkenau, gdzie nie byli rejestrowani i nie były im nadawane numery.

Obecnie historycy, za wyczerpującymi badaniami Franciszka Pipera, oceniają, że ogółem do obozu trafiło co najmniej 1,3 miliona osób, w tym:

Struktura narodowościowa ofiar obozu Auschwitz1,1 mln Żydów
do 150 tysięcy Polaków
23 tysiące Romów
i ponad 30 tysięcy osób innych narodowości.

Liczba zabitych sięgnęła prawie 1,1 mln osób, w tym:

960 tysięcy Żydów, czyli prawie 90% – w tym:
438 tysięcy z Węgier
około 300 tysięcy z Polski
prawie 70 tysięcy z Francji
60 tysięcy z Holandii
55 tysięcy z Grecji
do 75 tysięcy Polaków
21 tysięcy Romów
15 tysięcy jeńców radzieckich różnych narodowości
oraz do 15 tysięcy ludzi innych narodowości.

Oświęcim w świadomości PolakówRudolf Höss w czasie przesłuchania przez Najwyższy Trybunał Narodowy w Warszawie podał – cytując Eichmanna - że zginęło ok. 2,5 mln. ludzi, jednocześnie twierdząc, że realne możliwości techniczne obozu były mniejsze. Wielkość ta jednak dość szybko została zastąpiona przez inną. W 1945 r. w obozie pracowała komisja radziecka, która podjęła proste ustalenia – pomnożono teoretyczne techniczne możliwości krematoriów przez liczbę dni ich pracy. Otrzymano w ten sposób liczbę 4 milionów ofiar. Informacja ta była przez długi czas kolportowana oficjalnie, w podręcznikach i encyklopediach. Tak samo fałszowano narodowość unicestwionych – mieli to być praktycznie wyłącznie Polacy. Sprawa ta stała się głośna w 1968 r., gdy ukazały się kolejne tomy nowego wydania Wielkiej Encyklopedii PWN. Podawano w niej zweryfikowane dane, w szczególności to, że zagładzie w obozach Auschwitz ulegali w przygniatającej większości Żydzi. Reakcja ówczesnych władz była histeryczna, komitet redakcyjny encyklopedii oskarżono o fałszowanie historii, a nowa, zmieniona redakcja hasła została dołączona jako wkładka do następnych tomów encyklopedii, wraz z przeprosinami.

Istnieją jednak nadal poglądy podtrzymujące ocenę liczby ofiar w wysokości 4 lub więcej milionów osób. Wielkości te wyprowadzane są estymacją pewnych danych cząstkowych według zasad, którymi posłużyła się wspomniana komisja radziecka. Nie znajduje to uznania u większości współczesnych badaczy.

Wyraźnie tu widać jak "orwellowską" nauką jest historia:

cytuję George'a Orwella:

Kto kontroluje przeszłość kontroluje przyszłość: kto kontroluje teraźniejszość kontroluje przeszłość.

W stosunki do obecnie akceptowanych oficjalnie liczb dane Pileckiego wydają się być zawyżone.

W sumie chętnie bym się dowiedział ilu naprawdę ludzi zostało zamordowanych i zmarło w obozie Auschwitz-Birkenau.

Można wyświetlać komentarze w różnych formach:

Wybierz i zachowaj swoje preferencje wyświetlania komentarzy. Kliknij "Zachowaj" po ustawieniu zmian.