Wydarzenia
Publikuj na PNTeraz czytaneZaloguj sięPrace Prawicy.net |
Krakowska szkoła historyczna
Autor: Adam Andruszkiewicz, pi, 14/12/2007 - 08:46
Pracę tę postanowiłem opublikować jako artykuł, aby przybliżyć Koleżankom i Kolegom poglądy na upadek I Rzeczypospolitej, propagowane przez warszawską oraz przede wszystkim krakowską szkołę historyczną, której myśl jak najbardziej podzielam. Zachęcam również wszystkich, do własnych przemyśleń, spostrzeżeń i wypowiedzi na poniżej opisany temat. Na wstępie swoich rozważań, pragnę przedstawić ogólne programy i myśl obu szkół, traktujących o przyczynach upadku I Rzeczypospolitej. Twórcą, a zarazem jednym z głównych ideologów tzw. Szkoły krakowskiej był znany ksiądz, historyk i polityk związany z obozem Hotelu Lambert, Walerian Kalinka. Ten XIX-wieczny konserwatysta, w swoich kilku pracach przedstawił pogląd, iż to sami Polacy doprowadzili do upadku swojej Ojczyzny, cechując się pychą, brakiem poszanowania władzy, skłonnościami do anarchizmu i wywyższaniem się ponad inne narody. W dziele ”Ostatnie lata panowania Stanisława Augusta” doszukuję się również kary Bożej za wyżej wymieniony grzechy narodu. Twierdził, że fundamentem potężnego i stabilnego państwa winna być silna władza królewska. Najwybitniejszy uczeń W. Kalinki, Józef Szujski, w pracy z 1871 roku o „Dawnej Rzeczypospolitej i jej pogrobowcach”, winą za upadek Polski obarczył stan szlachecki, który swą zachłannością i brakiem poszanowania instytucji państwowych, zadał swej Ojczyźnie decydujący cios. Tak więc wszyscy zwolennicy szkoły krakowskiej twierdzili, iż przyczyn upadku I Rzeczypospolitej doszukiwać się należy w jej wewnętrznych słabościach i błędach, systematycznie popełnianych przez kolejne pokolenia Polaków. Szkołą opozycyjną dla wyżej opisanej jest tzw. Szkoła warszawska, ukształtowana pod koniec lat 70′ XIX w. Jej przedstawiciele, z Tadeuszem Korzonem i Władysławem Smoleńskim na czele, opracowali ideę która zakładała, że odradzającą się w sferze ustrojowej i kulturowej Rzeczpospolitą, zniszczyły państwa ościenne i ich agresywna wobec Polski polityka zagraniczna. Historycy szkoły warszawskiej byli zwolennikami rządów demokratycznych. Wg nich, pod koniec XVIII wieku naród polski dojrzał do ustroju demokratycznego, jednak w skutek ekspansji państw zaborczych, proces przemian w naszym państwie został zahamowany, a wraz z III rozbiorem definitywnie zakończony. Reasumując, szkoła warszawska przyczyn upadku Polski doszukiwała się w czynnikach zewnętrznych, w przeciwieństwie do historyków szkoły krakowskiej. Po krótkiej analizie programów obu szkół, stwierdzam, iż jestem zdecydowanym zwolennikiem myśli Waleriana Kalinki i Józefa Szujskiego, głównych historyków szkoły krakowskiej. Uważam, że przy rozpatrywaniu przyczyn wewnętrznych upadku I Rzplitej, należy rozróżnić cztery płaszczyzny tychże przyczyn: polityczną, militarną, gospodarczą oraz społeczną. Na politykę wewnętrzną państwa, składa się przede wszystkim ustrój oraz wynikająca z niego metoda sprawowania władzy. Częstym błędem popełnianym przez osoby piszące o upadku I Rzplitej, jest skupienie się tylko i wyłącznie na wydarzeniach z XVIII wieku. Otóż uważam, że główne błędy polityczne, które ukształtowały późniejsze dzieje Polski, zostały popełnione już w XVI wieku. Historyczną datą początku politycznych problemów państwa polskiego, jest rok 1505. Wówczas to, w Radomiu została zatwierdzona konstytucja Nihil Novi (”Nic Nowego”), która praktycznie oddała władzę w państwie szlachcie. Jej głównym założeniem był fakt, iż król nie mógł podjąć żadnej istotnej decyzji w sprawach kluczowych, bez zgody szlachty zgromadzonej w Izbie Poselskiej oraz Senacie. Był to koniec istnienia jeszcze dość silnej władzy monarszej w Polsce i początek tworzenia się nowego ustroju-demokracji szlacheckiej. Demokracja szlachecka była systemem, którym chełpił się stan szlachecki w Rzplitej. Gwarantowała mu tzw .”złotą wolność”, bardzo szerokie przywileje, wyłączność na sprawowanie większości urzędów w państwie, a w konsekwencji decydujący wpływ na jego dzieje. Kolejną kluczową datą która ukazuje ostateczne zwycięstwo demokracji szlacheckiej, jest rok 1573, a więc pierwsza wolna elekcja. Po bezpotomnej śmierci Zygmunta Augusta, w Rzeczpospolitej Obojga Narodów zapanował chaos i niepokój. W tej sytuacji, część szlachty małopolskiej opracowała nowy sposób wyboru władcy. W czasie bezkrólewia rządy w państwie obejmował interrex, którym zawsze miał być prymas Polski. Następnie zwoływano sejm konwokacyjny, którego zadaniem było, najogólniej mówiąc, przygotowanie sejmu elekcyjnego. W wyborze króla mógł uczestniczyć każdy szlachcic, który stawił się na miejsce elekcji. Na sejmie elekcyjnym szlachta i duchowieństwo, a uściślając posłowie i senatorowie, wysłuchiwali poselstw kandydatów na króla Rzplitej. Każdy z nich, podawał argumenty za wyborem swojego władcy, przedstawiał jego obietnice i pomysły na rządy w państwie. Punktem kulminacyjnym było głosowanie, a następnie zatwierdzenie nowego władcy na sejmie koronacyjnym w Krakowie. Jednak przedtem, król musiał podpisać dwa nowe dokumenty, stanowiące fundament ustroju państwa polsko-litewskiego. Pierwszy z nich, to Pacta Conventa, tzn. osobiste zobowiązania króla wobec państwa i szlachty. Np. podczas I wolnej elekcji, Henryk Walezy zobowiązał się wykształcić znaczną część dzieci szlacheckich w Paryżu oraz wysłać do Rzplitej kilka tysięcy piechoty francuskiej, w celu wzmocnienia obronności państwa. O ile wyżej opisany, pierwszy dokument nie stanowił większego zagrożenia dla Polski, to drugi, definitywnie przyczynił się do jej upadku. Podpisane po raz pierwszy przez Henryka Walezego i od jego imienia nazwane Artykułami Henrykowskimi, były dokumentem cementującym demokrację szlachecką w Rzeczpospolitej. Artykuły Henrykowskie miał obowiązek podpisać każdy kolejny król Polski, a zawarte w nich zasady, określały ustrój Korony i Litwy, władzę monarszą w kraju, gwarantowały wolność oraz przywileje szlachcie. W przypadku nie przestrzegania przez władcę umów w nich zawartych, szlachta miała prawo zawiązania rokoszu bądź konfederacji, czyli na drodze zbrojnej wypowiedzieć królowi posłuszeństwo, a nawet doprowadzić do jego detronizacji. Jak się później okazało, szlachta skutecznie wykorzystała ten zapis i uniemożliwiła przez następne stulecia wprowadzenie silniejszej władzy królewskiej w Polsce, pozostając przy ustroju chaotycznym, skutkującym niestabilnością państwa. Wady wolnej elekcji ujawniły się już w pierwszych latach od jej ustanowienia. Niemal w każdej wolnej elekcji było dwóch, trzech głównych pretendentów do objęcia tronu, którzy mieli swoich silnych zwolenników i przeciwników. Przy zwycięstwie jednego z nich, szlachta nie popierająca elekta często w sposób bardzo dosadny wyrażała swój sprzeciw. Już w 1576 roku, gdy wybrano na władcę Rzplitej księcia Siedmiogrodu Stefana Batorego, uznania nowego króla odmówił Gdańsk, co stało się przyczyną wojny domowej, na linii król-miasto, ostatecznie jednak zakończonej zwycięstwem Stefana Batorego. Niepokoje wewnętrzne pojawiły się również w czasie następnej wolnej elekcji, mianowicie w roku 1587 roku, gdy na polu elekcyjnym stawiły się wojska Jana Zamoyskiego i rodu Zborowskich. Ostatecznie jednak do wybuchu wojny domowej nie doszło. W czasie wyżej wymienionej elekcji, na króla Polski wybrano królewicza szwedzkiego, Jana III Wazę. Nowy król Polski szybko przekonał się o wadach ustroju Rzplitej i postanowił go zreformować. W 1605 roku władca zwołał sejm, na którym chciał uzyskać większą władzę królewską, zreformować parlament, zwiększyć liczebność wojska etc. Wówczas, duża część szlachty podniosła lament o zagrożeniu ‘’złotej wolności szlacheckiej’’ i wprowadzeniu rządów absolutnych, co zakończyło się wykorzystaniem zapisu z Artykułów Henrykowskich o możliwości wypowiedzenia posłuszeństwa monarsze, w chwili, gdy ten nie przestrzega praw zapisanych w dokumencie wyżej wymienionym. Przeciwne królowi stronnictwo popularystów zawiązało konfederację w Sandomierzu, która mimo, iż poległa na polu bitwy to ostatecznie odniosła sukces, gdyż Zygmuntowi III nie udało się wprowadzić żadnych z przedstawianych przez niego na sejmie postulatów. W latach późniejszych, już żaden z władców w tak otwarty sposób nie domagał się zwiększenia swych uprawnień oraz reform państwa, a Rzeczpospolita pozostała przy dawnym systemie sprawowania władzy. Konflikty i niepokoje wyżej wymienione można także zaliczyć do płaszczyzny militarnej, lecz ze względu na ich mocno polityczny wymiar i mimo wszystko niezbyt duży wpływ na dzieje militarne państwa, przydzieliłem je do płaszczyzny politycznej. Kolejną przełomową datą dla ustroju Rzeczypospolitej jest rok 1652. Przełomową w znaczeniu bardzo negatywnym, gdyż wg większości źródeł wówczas na sejmie po raz pierwszy użyto zasady liberum veto (wolne nie pozwalam), która umożliwiała zerwanie obrad sejmu przez jednego posła. Osobą, którą zapoczątkowała ten zabójczy jak się okazało dla Polski proceder, był klient hetmana wielkiego litewskiego-poseł Władysław Siciński. Odtąd, aż do 1791 r. każdy uczestniczący w pracach sejmu poseł mógł go zerwać. Było to prawo, które zapisało się na kartach polskiej historii tylko w negatywny sposób. Od czasu pierwszego użycia obrady polskiego sejmu zostały całkowicie zdestabilizowanie, szerzyła się prywata oraz przekupstwo, ale co najważniejsze, wszystkie niezbędne do naprawy państwa ustawy, takie jak podatki na armię czy ograniczenie przywilejów szlacheckich, były natychmiast blokowane i niszczone w zarodku, właśnie poprzez stosowania zasady liberum veto. Od roku 1652 mówimy także o gwałtownych zmianach politycznych Rzeczypospolitej, gdyż w ramach oficjalnie funkcjonującej demokracji szlacheckiej, decydujący wpływ na władzę uzyskały rody magnackie. Etap ten w dziejach państwowości polskiej nazywany jest oligarchią magnacką. W czasach oligarchii magnackiej, obserwujemy największe podupadanie Rzeczpospolitej Obojga Narodów. Sejmy pracują na zasadach wyżej opisanych, a w dodatku dochodzi nawet do sytuacji, gdy król jest zastraszany przez prywatne wojska należące do magnatów. Kolejnym symbolem tragizmu ustroju Rzeczypospolitej jest zbiór praw m.in. wyżej opisanych, istniejący pod nazwą praw kardynalnych. Były to ustawy, określające podstawy ustroju Rzplitej, na który składała się wolna elekcja, utrzymanie liberum veto, prawo wypowiadania posłuszeństwa królowi, wolność osobistą etc. Powstały one w latach, gdy w Europie kształtowały się silne monarchie oświecone, podczas gdy w Polsce umocniły one zacofany system polityczny, prowadzący do nieuchronnego upadku naszej Ojczyzny. W XVIII wieku w Rzeczpospolitej hetmani niemal w ogóle nie obawiali się monarchy, często mając większy wpływ na władzę niż sam król. W tym czasie kilkakrotnie próbowano przeprowadzić reformy państwa. Głosy nawołujące do reform pojawiły się wśród rodu magnackiego Potockich, Familii Czartoryskich, czy choćby króla Stanisława Leszczyńskiego. Były jednak ignorowane i osamotnione, a w konsekwencji niezrealizowane, gdyż większość szlachty kierowała się interesem prywatnym, nie zaś interesem Ojczyzny. Pierwsze poważne reformy polityczne w naszym kraju, przeprowadził tzw. Sejm Wielki obradujących w latach 1788-92r. Na tym sejmie nie istniała możliwość użycia liberum veto, gdyż działał pod tzw. węzłem konfederacji, pod laską marszałka koronnego oraz marszałka litewskiego. Podczas sejmu z lat 1788-92 ukształtowały się trzy stronnictwa: patriotyczne, królewskie oraz hetmańskie. O ile dwa pierwsze były raczej za przeprowadzeniem reform w państwie, o tyle trzecie, chciało zachowania obecnego ustroju, który zapewniał jego przedstawicielom ogromne przywileje i wpływ na władzę. Głównym dziełem Sejmu Czteroletniego, które teoretycznie wprowadzała nasz kraj w nową epokę polityczną, była tzw. Konstytucja 3 maja, zmieniająca zasady ustrojowe Rzplitej. Znosiła m.in. wolną elekcję, liberum veto, podział na Koronę i Litwę. Wprowadziła trójpodział władzy oraz monarchię dziedziczną. De facto zmieniła ustrój państwowy z monarchii parlamentarnej w monarchię konstytucyjną. Przekształcenie i odzyskanie pozycji państwa być może zostałby zrealizowane, gdyby nie wcześniej wspomniane stronnictwo hetmańskie, a dokładniej jego przywódcy: S. Szczęsny Potocki, F. K. Branicki oraz S. Rzewuski. Zawiązali oni bowiem konfederację targowicką, która pierw była wewnętrznym sprzeciwem wobec Konstytucji i jej postanowień. Kolejnym ważnym wydarzeniem po uchwaleniu Konstytucji i wojnie w jej obronie, była już tylko insurekcja kościuszkowska, która poniosła klęskę, a jej ostatecznym skutkiem był III rozbiór Polski (1795), kiedy to po odebraniu resztek ziem przez Austrię, Rosję i Prusy, I Rzeczpospolita zakończyła swój żywot. Podsumowując nie da się zaprzeczyć, iż takie wydarzenia wewnątrz-polityczne, jak zatwierdzenie konstytucji Nihil Novi, przeprowadzanie wolnych elekcji i stosowanie liberum veto oraz wiele innych, prowadziły nasz kraj przez stulecia na drogę upadku, który w pewnym momencie historii Polski, stał się tylko kwestią czasu. Przyczyny upadku Rzeczpospolitej w 1795 roku, mają wymiar także stricte wojskowy. Tak więc kolejnym zbiorem przyczyn rozbiorów Polski, jest płaszczyzna militarna. Armia Polska jeszcze w I połowie XVI wieku, uchodziła za jedną z najpotężniejszych w Europie. Jednak problemy wewnętrzne, związane czy to z liczebnością, czy uzbrojeniem, spowodowały zmianę tego poglądu na niekorzyść naszego kraju, już kilkadziesiąt lat później. Zmorą I Rzeczpospolitej było zacofanie na wielu polach, nie ominęło to również wojska. Podstawą obronności państwa polskiego, aż do I poł. XVII wieku było pospolite ruszenie, czyli stawienie się na wyznaczonym miejscu uzbrojonej i wyszkolonej we własnym zakresie szlachty. Niektóre z państw zachodnich, jeszcze w średniowieczu zrezygnowały z tego typu wojsk, stawiając na armię zawodową. Pospolite ruszenie miało raczej o wiele więcej wad, niźli zalet. Już od 1493 roku, król musiał posiadać zgodę nie tylko sejmików ziemskich, ale także sejmu walnego, na jego zwołanie. Szlachta stawiającą się na wyznaczonym polu, była słabiej wyszkolona, uzbrojona i doświadczona w boju np. od wojsk zaciężnych wroga, które w owym czasie były dość często stosowane przez państwa zachodnie, choć nie tylko. W latach ukształtowania się demokracji szlacheckiej, do wad pospolitego ruszenia dołączyło ogromne niezdyscyplinowanie oraz niskie morale żołnierzy, gdyż większość z nich posiadając te same przywileje co ich dowódcy uważała, że jest im niemal równa, co z kolei przekładało się na niski autorytet oficerów i brak karności w armii. A konsekwencja tego stanu rzeczy, mogła być tylko jedna: z zbiegiem lat, wartość bojowa pospolitego ruszenia, stała się równa zeru. Wyżej wspomniane wojska zaciężne, najmowane głównie w czasie wojny, jak na potężny obszar Rzeczypospolitej, dochodzący do 1 mln km 2 (I poł. XVII w.), również nie imponowały swą liczebnością (przeważnie nie przekraczały kilku tysięcy żołnierzy). Liczebność stałych wojsk polskich i litewskich od czasu uchwalenia konstytucji radomskiej zaczęła gwałtowanie spadać. Szlachta, wykorzystując swą pozycję oraz bojąc się wprowadzenia silnej władzy królewskiej, stopniowo zmniejszała ich liczbę. W aspekcie liczebności należy poruszyć także problem husarii, którą śmiało można określić mianem niepokonanej. Niestety, jej wadą był bardzo duży koszt wystawienia, co przy niechęci do finansowania wojsk przez szlachtę, skutkowało jej niewystarczającą ilością. Husaria polska, przez cały okres swego istnienia, nie stawiła się nigdy, na żadnym polu bitwy, w sile większej, niż 8 tysięcy zbrojnych. W czasie ogromnych konfliktów, w których brało udział łącznie nawet ponad 100 tysięcy żołnierzy, ilość towarzyszy husarskich była jedynie kroplą w morzu potrzeb. W historii Rzeczypospolitej Obojga Narodów istnieje wiele wydarzeń związanych z działaniami na rzecz wzmocnienia armii. Niestety, zdecydowana większość z nich kończyła się fiaskiem. W XVI wieku pierwszym władcą, który chciał stworzyć potężną armię na bazie piechoty, był Stefan Batory. Widząc potrzebę prowadzenia wojen oblężniczych przeciw miastom rosyjskim, przeforsował w Sejmie ustawę o utworzeniu tzw. piechoty wybranieckiej, która wg zamierzeń królewskich miała liczyć kilkanaście tysięcy żołnierzy. Problem pojawił się, gdy szlachta i duchowieństwo nie chciały dostarczać chłopów ze swych ziem do wojska, gdyż w ten sposób zmniejszały się dochody tych dwóch stanów. Pobór został więc ograniczony do królewszczyzn, a ostateczna siła piechoty wybranieckiej wyniosła zaledwie ok. 2 tys. żołnierzy. Kolejni władcy, m.in. Zygmunt III Waza czy Jan III Sobieski, również podjęli starania o utworzenie dużej, stałej, silnej armii, utrzymywanej z podatków. Jednak próby jakichkolwiek reform, kończyły się podobnie jak wyżej opisana reforma Stefana Batorego, bądź też w ogóle nie wchodziły w życie, gdyż szlachta rządząca państwem obawiała się wzmocnienia władzy królewskiej, a w konsekwencji utratę niektórych przywilejów, a także zmniejszenia swych dochodów. Armię z ’’prawdziwego zdarzenia’’, o standardach europejskich zatwierdzono uchwałą Sejmu Wielkiego (1788-92). Niestety, 100-tysięczna armia mająca uratować Rzeczpospolitą przed upadkiem, również pozostała jedynie na papierze, m.in. za sprawą działania obozu hetmańskiego. Wojny wewnętrzne miały podobnie jak wyżej wymienione fakty, olbrzymi wpływ na słabość naszej armii. W dziejach państwa polskiego było wiele buntów, bitew spowodowanych waśniami między rodami magnackimi, między królem a miastami bądź szlachtą. Walki te, nie miały decydującej roli w osłabianiu wojska. Prawdziwy problem wojen wewnętrznych pojawił się wraz z inkorporacją do Korony ziem ukraińskich. Już pod koniec XVI wieku, wybuchły pierwsze poważne powstania antypolskie. Pierwsze z nich, z lat 1591-93, odbyło się pod przywództwem Krzysztofa Kosińskiego, zaś drugie, z roku 1595, Semena Nalewajki. Obaj przywódcy zginęli, a ich rewolty zostały krwawo stłumione. Jednak wojska koronne musiały ponieść ofiarę, które je osłabiła. Następny poważny bunt ludności ukraińskiej przeciw polskiej szlachcie, odbył się pod wodzą Pawła Pawluka, które również zostało ugaszone rok po jego rozpoczęciu (1638).W wyniku tych powstań, Armia Rzplitej została pozbawiona następnego silnego czynnika, a mianowicie tzw. kozaczyzny rejestrowej, tzn. wojsk kozackich, które w zamian za żołd i opiekę państwa, bronili granic południowo-wschodnich Korony. Część kozaków rejestrowych samowolnie przeszła na stronę powstańców, a część pozostałych-w większości rozwiązano, utrzymując jedynie symboliczną armię ukraińskich żołnierzy.Ten stan rzeczy był jedną z przyczyn wybuchu największego w dziejach powstania antypolskiego. Powstanie pod przywództwem hetmana kozackiego Bohdana Chmielnickiego wybuchło w 1648 roku. Początkowo było lekceważone przez Polaków, którzy twierdzili, iż zapewne będzie to bunt podobny do poprzednich, który zostanie szybko stłumiony przez wojska koronne. Tak się jednak nie stało. Powstanie szybko ogarnęło całą Ukrainę, a działania wojenne toczyły się nawet na ziemiach rdzennie polskich(oblężenie Zamościa). Po kilku większych bitwach, w których przeważnie zwyciężali Ukraińcy (Żółte wody, Korsuń), Kozacy zawarli korzystny dla siebie rozejm. Jednak już w roku 1651 Polacy zerwali porozumienie, atakując wojska pułkownika Nieczaja. Następnie, w tym samym roku rozegrała się wielka bitwa pod Beresteczkiem, w której połączone siły kozacko-tatarskie poniosły potężna klęskę. Powstanie zakończyło się w roku 1655, oficjalnie zwycięstwem Polski. Mimo oficjalnego zwycięstwa, straty militarne jakie poniosła Rzeczpospolita, odbiły się bardzo niekorzystnie na stanie polskiej armii przez następne kilkadziesiąt lat. Po wnikliwej analizie powstań ukraińskich, można śmiało stwierdzić, iż błędem militarno-politycznym, było nie utworzenie przez Polaków silnego i autonomicznego wojska kozackiego, które w zamian za żołd i opiekę państwa, z pewnością skutecznie chroniłoby ziem poł-wsch. Rzeczpospolitej, a także wspierało ją w wojnach przeciwko Turcji czy Rosji. Można by zakładać, że wojska te zbuntowałyby się w końcu przeciw Polsce, jednak bardziej prawdopodobne wydaje się, że byłyby świetną armią odciążającą Polaków od walk z islamskimi najeźdźcami. Wszystkie wyżej opisane czynniki, można łatwo poskładać w jedną logiczną całość. Mimo, że polscy wojowie po bohatersku i z honorem bili się z wrogami Ojczyzny, to jednak działania ich rodaków mających zwierzchność nad armią, skutecznie uniemożliwiły im dalsze sukcesy. W dodatku, Polacy zamiast skupić się na walce z prawdziwym wrogiem, musieli stawiać czoła częstym problem wewnętrznym, wynikającym z prywaty hetmanów, czy jak wcześniej wspomnianym powstaniom ludności zamieszkującej Rzeczpospolitą. Tak więc problemy zarówno stricte wojskowe, wojskowo-gospodarcze jak i militarno-polityczne, doprowadziły do upadku polskiej armii w ciągu kilkudziesięciu lat, a jak powszechnie wiadomo, w czasach nowożytnych to właśnie silne wojsko było gwarantem niepodległości i stabilności państwa. Kolejną płaszczyzną zawierającą przyczyny wewnętrzne upadku I Rzplitej, jest zagadnienie słabości polskiej gospodarki. Polska wkroczyła w XVI wiek jako państwo silne gospodarczo, z kilkoma większymi ośrodkami handlu, m.in. w Krakowie, Toruniu, a przede wszystkim nadmorskim Gdańsku. Wszystkie te miasta z hanzeatycką przeszłością, mogły stanowić w przyszłości potężny trzon silnej gospodarki polskiej. Mogły, lecz niestety nie stanowiły, jednak nie ze swojej winy, lecz z powodu złej polityki gospodarczej państwa oraz wewnętrznych czynników niezależnych od władz centralnych. Błędy i wydarzenia mające wpływ na słabość gospodarki I Rzplitej, postaram się pokrótce omówić. Głównym błędem popełnionym przez Polaków w sferze gospodarczej, było postawienie na rozwój wsi i rolnictwa. Sam fakt wspierania tej sfery gospodarczej był początkowo korzystny, gdyż państwo, a właściwie szlachta, bogaciła się na eksporcie zboża ze swych folwarków na zachód. Szczególną szansę wzbogacenia się na sprzedaży zboża na zachód Europy, Rzeczpospolita uzyskała w I połowie XVII wieku, kiedy to przede wszystkim na terenie Rzeszy Niemieckiej toczyła się wojna trzydziestoletnia. W pewnym momencie jednak sytuacja wymknęła się spod kontroli, ponieważ szlachta tak zapatrzyła się na swoje folwarki przynoszące spore dochody, że całkowicie przestała interesować się losem miast. Szczególnie narażone na straty z powodu braku opieki państwa były miasta królewskie, które w przeciwieństwie do miast prywatnych, były w pewien sposób od niego uzależnione. Podczas gdy w Europie zachodniej wieku XVII, zaczęły powstawać bardzo silne, bogate i ludne miasta, w Polsce takie ośrodki jak wcześniej wspomniany Kraków praktycznie nie rozwijały się. Na zastój rozwoju miast, miał decydujący wpływ inny czynnik, a mianowicie, nie obawiam się użyć tego słowa, gnębienie stanu mieszczańskiego przez szlachtę. Szlachta zaczęła dostrzegać w mieszczanach, szczególnie tych bogatszych, potencjalnego rywala w sprawowaniu władzy w państwie, a także konkurenta gospodarczego. Stopniowo zaczęto odbierać różne prawa mieszczanom, nakładano na nich podatki, jednocześnie zakazując pełnienia wyższych urzędów państwowych, co naturalnie przyczyniło się do podupadania miast, którego filarem był właśnie stan mieszczański. Czasem dochodziło do sytuacji kuriozalnych, kiedy to np. w Gdańsku szlachta zabroniła mieszczanom chodzić w zbyt bogato zdobionych strojach, a także do bardziej poważnych, np. poprzez zakazania sprowadzania zza granicy niektórych artykułów przez mieszkańców miast, nie tytułujących się herbem szlacheckim. Taki stan rzeczy, doprowadził również do upadku rzemiosła i handlu w naszym kraju, które mogły przynosić spore zyski państwu polskiemu. Miasta, które już wówczas stanowiły podstawę gospodarki w większości państw Europy, w Polsce z czasem ulegały agraryzacji, tj. zmianie charakteru z miejskiego na wiejski. Do tego zjawiska, przyczyniły się również inne wydarzenia, a mianowicie wojny domowe. Opisywane w płaszczyźnie militarnej powstania kozackie oraz wojny między samymi Polakami, również odbiły się na stanie miast Rzeczypospolitej. Miasta były często oblężone bądź grabione, a ich mieszkańcy mordowani. Dobrym przykładem opisywanym już na początku pracy, jest wojna pomiędzy królem Stefanem Batorym a miastem Gdańsk. Jeszcze pod koniec XVI wieku, lecz głównie w XVII, na zachodzie starego kontynentu upowszechniły się manufaktury, czyli zakłady przemysłowe produkujące różne dobra za pomocą ludzkich rąk i podziałowi produkcji na różne etapy. W Rzeczpospolitej, zakłady te na szeroką skalę zostały wprowadzone dopiero za czasów panowania Stanisława Augusta Poniatowskiego, głównie dzięki działalności Antoniego Tyzenhausa, królewskiego podskarbiego. Fakt tak późnego wprowadzania powszechności manufaktur do Polski, jest doskonałym przykładem i argumentem na potwierdzenie słabości i zacofania gospodarki I Rzplitej jest doskonałym przykładem i argumentem na potwierdzenie słabości i zacofania gospodarki I Rzplitej. Siła folwarków została okupiona z kolei prześladowaniem innego stanu, chłopskiego. Szlachta narzuciła chłopom poddaństwo i ogromną pańszczyznę, przekraczającą nawet 7 dni. Ucisk chłopów nie ograniczał się do przymusowej pracy, chłopi zostali pozbawieni jakiejkolwiek opieki państwa, nie mówiąc już o prawach, a ponadto zostali obciążeni podatkami. Przez to wieś cierpiała często biedę i głód, a chłopi stali się praktycznie własnością prywatną panów ziemskich. Wszystkie te czynniki powodowały, iż chłopstwo często nie przykładało się do swojej pracy, gdyż nie czerpało z niej prawie żadnych zysków, to natomiast, rzutowało na stan polskiej gospodarki. Kwestia podatkowa to następna słabość naszej nowożytnej gospodarki. Paradoksalnie, dwa najbogatsze stany Rzeczpospolitej, czyli szlachta i duchowieństwo, niemal całkowicie były zwolnione z podatków, zaś takowymi postanowiono obciążyć najbiedniejszych, czyli chłopów i mieszczan. Przez to skarb był pusty, a większość inwestycji gospodarczych była po prostu niemożliwa. Realną poprawę sytuacji miast i samych mieszczan, a przez to ogólnego stanu gospodarki, mogła wprowadzić konstytucja 3 maja, która jednak nie została ostatecznie wcielona w życie. Pamiętać jednak należy, iż konstytucja majowa pochodzi z roku 1791, a reformy w niej zawarte, winny być wprowadzone przynajmniej pół wieku wcześniej. Analizując stan gospodarki I Rzeczpospolitej, nie można nie odnieść wrażenia, iż miała ona ogromną szansę na bycie filarem państwa polskiego, na tyle silnym, by nie tylko go podtrzymywać, ale jednocześnie konkurować z gospodarkami państw Europy zachodniej. Błędy popełnione przez naszych przodków na przestrzeni wieków, uniemożliwiły osiągnięcie takiej pozycji, a co najgorsze, uczyniły polską gospodarkę jedną z winowajczyń śmierci nowożytnej Polski. Ostatnią płaszczyzną zawierającą przyczyny upadku Rzplitej, są konflikty wewnętrzne i inne problemy społeczne, powstające w Ojczyźnie naszych przodków. Rzeczpospolita w XVI i w I poł. XVII wieku, uchodziła w Europie za kraj niezwykle tolerancyjny i otwarty, na inne religie, kultury etc. Potwierdzeniem tego stanu rzeczy miała być konfederacja warszawska z 1573 roku, gwarantująca wolność wyznania na terenie całej Korony i Litwy. W tej sytuacji do Polski przybyło wielu uciekinierów z krajów, gdzie toczyły się wojny religijne. W Rzeczpospolitej powstały silne ośrodki protestanckie, głównie w prowincjach nadmorskich oraz w na południowym zachodzie Korony. O ile fakt ten do lat 30’ XVII wieku nie stanowił większego problemu, to od końca lat 30’ pojawiły się pierwsze konflikty na tle religijnym. Sejm nakazał m.in. zamknąć szkołę ariańską w Rakowie, a także zburzyć sobór protestancki w Wilnie. Pomimo, iż król Władysław IV Waza, starał się łagodzić i zapobiegać tego typu sytuacjom, niesmak i wzrost antagonizmów między wyznawcami religii katolickiej i protestanckiej pozostał. Jednak główny wpływ na waśnie między wyznawcami różnych religii w Polsce miały wojny. Doskonałym przykładem mogą być bunty kozackie, a także akcje odwetowe wojsk polskich, które były często napędzane propagandą religijną zarówno z jednej, jak i z drugiej strony. Wrogość do innowierców w Polsce z biegiem lat narastała, jednak nie można za ten stan rzeczy obwiniać tylko katolików. W czasach kontrreformacji, która nie ominęła także Polski, również dochodziło do prześladowania dysydentów, jednak ów prześladowanie ograniczyć można raczej do walki politycznej i gospodarczej, niźli stricte militarnej. Również w XVIII wieku miały miejsce spięcia na linii Katolicy-Protestanci, czego wyrazem może być tzw. tumult toruński z 1724 roku, kiedy to podczas zamieszek na tle wyznaniowym zostało zniszczone kolegium jezuickie, a protestanci którzy dopuścili się profanacji, zostali skazani na karę śmierci. Taki stan rzeczy, doprowadził do braku spójności społecznej w kraju, co było doskonale widać m.in. w radach miejskich i na sejmach, kiedy to przez waśnie religijne, często wszelkie ustawy, które choć mogły pozytywnie wpłynąć na nasz kraj, były odrzucane np. ze względu na wyznanie autorów i obawy przed wzmocnieniem ich pozycji w państwie. Dlatego śmiało można stwierdzić, że różnorodność religijno-kulturowa wcale nie wpłynęła tak pozytywnie na państwo polskie. Brak równouprawnienia stanów. To kolejny poważny błąd i przyczyna słabości Rzeczpospolitej. Mieszczanie, jak wcześniej wspomniałem, byli traktowani o wiele gorzej niż szlachta i nawet ich majątek czy zdolności, nie pozwalały im na kształcenie w publicznych placówkach czy zajmowanie ważnych stanowisk w administracji państwowej bądź wojsku. To z kolei powodowało, że ów stanowiska były często obsadzone przez ludzi nieudolnych, którzy szczycili się majątkiem ziemskim bądź odpowiednimi kontaktami w świecie politycznym. Ucisk chłopów, opisany przy kwestiach związanych z gospodarką, również bardzo negatywnie wpływał na rozwój stosunków społecznych, a w konsekwencji także państwa. Gnębiony przez ustrój chłop, nienawidził stanu szlacheckiego, a co najważniejsze, nie czuł prawie żadnego przywiązania do Rzeczpospolitej, która kojarzyła mu się wyzyskiem. Wyżej wymienione fakty, miały tragiczny wpływ na późniejsze losy Polski. Mieszczanie, nawet Ci bogaci, niechętnie wspierali armię Rzplitej swymi funduszami, gdyż nie widzieli ku temu przesłanek. Sprawa dotyczyła także chłopów. To właśnie m.in. przez ucisk, chłopi ukraińscy poparli w znacznej mierze przejście pod opiekę Rosji, mając nadzieje na lżejsze życie. Również w samej Koronie wcześniejsze prześladowanie chłopów odbiło się czkawką. W chwili, gdy potrzebowała najbardziej ich pomocy, tzn. w czasie insurekcji kościuszkowskiej, chłopi nie czuli się zobowiązani ratować Ojczyzny, która w rzeczywistości nigdy nie objęła ich swą opieką. Po prostu czuli się niepewność i zawód, bowiem już ich przodkowie, za pomoc w wojnie partyzanckiej przeciw szwedzkiemu najeźdźcy, mieli zostać wynagrodzeni przez króla Jana Kazimierza. Na obietnicach się skończyło, dlatego i w tym wypadku, chłopi mieli prawo nie ufać obietnicom przywódcy zrywu, Tadeuszowi Kościuszce. Wspomnieć należy także o rozpuście i spadku moralności wśród polskiej szlachty, szczególnie w XVII i XVIII wieku. Podobnie jak twórca krakowskiej szkoły historycznej, Walerian Kalinka, uważam, iż fakt ten miał również wpływ na upadek Korony. Rozhulana szlachta nie szanowała władzy, wojska, majątku swojej Ojczyzny, roztrwaniała go, gardząc przy tym innymi stanami i narodami, co było przyczyną m.in. antypolskich powstań na Ukrainie. Symbolem upadku moralnego i poczucia obowiązku wobec Ojczyzny, jest słynne powiedzenie z XVIII wieku: ,,Za króla Sasa jedz, pij i popuszczaj pasa’’. Problemy społeczne w I Rzeczypospolitej, mimo, iż nie wywarły tak dużego wpływu na jej upadek jak pozostałe trzy płaszczyzny, to jednak w pewnym stopniu również się nań złożyły i często były zalążkiem słabości kształtujących się w sferze gospodarczej, politycznej, jak i militarnej. Reasumując, po wnikliwej analizie opisanych w pracy problemów wewnętrznych Rzplitej, błędów popełnionych na przestrzeni wieków, w dziedzinie polityki, gospodarki, wojskowości i życiu społecznym, natychmiast zauważamy, że przy takim ich ogromie, Rzeczpospolita była państwem z góry skazanym na klęskę. Posiłkując się wiedzą historyczną, śmiało można stwierdzić, iż to właśnie słabość wewnętrzna była przyczyną interwencji zewnętrznych w naszym kraju, nie zaś odwrotnie. Fakt ten, przekonał mnie do poparcia myśli krakowskiej szkoły historycznej i podania argumentacji, za pomocą której postarałem się udowodnić, że to przede wszystkim sami Polacy przyczynili się do upadku swojej Ojczyzny pod koniec XVIII wieku, kończąc tym samym długi rozdział w dziejach naszego państwa, pełen zarówno pięknych zwycięstw jak i licznych porażek, które niestety ostatecznie przeważyły.
|
Przejechał się Pan dość
Przejechał się Pan dość lekko po kilku wiekach historii Reczypospolitej by w konkluzji gładko dobrnąć do stwierdzenia, że Rzeczpospolita sama z siebie była skazana na klęskę. A jednak posiłkując się szkołą krakowską, zdaje się nie próbował Pan wgryźć się w jej paradygmat, powielając dość stereotypowe poglądy. A przecież pomijając już późniejsze nawiązania i polemiki, w obrębie tejże szkoły krakowskiej funkcjonował chociażby dużo oryginalniejszy niż Kalinka Józef Szujski. Kontestował on skupianie się li tylko na politycznej formie istnienia narodu, jak to czynili Kalinka, Pan i Michał Bobrzyński i wskazywał na kontekst cywilizacyjny pisząc o "świadomości naszej wartości, poczuciu naszego powołania". Ale pozostając przy polityce, bo na tym się Pan skupił, wydaje mi się, że nie dostrzegł Pan jednego z najważniejszych bodaj zarzutów jakie stawiali pozytywiści nieboszczce Rzeczypospolitej ON - otwarcia się na wschód. Upatrywali w nim przecięcia linii politycznej Polski Piastowskiej, która wykuwała się w szczęku mieczy nad Odrą. Wspomniany Szujski wyjaśnił to mianem teorii przestrzeni, uważając ze ekspansja na wschód rozbiła jędrny związek polityczny jakim była średniowieczna Polska. Nie zauważał jednakże, że każdy zdrowy byt polityczny dąży do ekspansji, a Polska w przeciwieństwie do ubogich w dobra naturalne Anglii, Hiszpanii czy Portugalii szukała terenów owej ekspansji na żyznej Ukrainie, a nie w podbojach zamorskich, czy w starciu z silniejszymi cywilizacyjnie Niemcami (uważał, ze istnieje coś takiego jak młodszość cywilizacyjna). Natomiast przepoczwarzanie się szlacheckiego umiłowania wolności w skłonność do anarchii wyjaśnił w swej teorii anarchicznego charakteru narodowego barwnie ujmując "złotą wolność" szlachecką jako "Dejaniry palącą koszulę". Jednocześnie jednak odrzucał koncepcję machtpolitik, czyli zupełnego podporządkowania wolności interesom państwa (forsowaną przez Bobrzyńskiego) i krytykując polityczny ustrój państwa rehabilitował naród, który się w chwili upadku państwa narodził.
Szkoła krakowska miała wiele racji, jednakże pamiętajmy o historycznych uwarunkowaniach w jakich działała. W owym czasie w historii widziano klucz do zrozumienia teraźniejszości i postępowania na przyszłość. Stąd często jednostronnego poglądu jaki jej przedstawiciele wyznawali, nie da się dziś obronić. Historia nie jest biała ani nie jest czarna. Rzeczpospolita Obojga Narodów nie była może rajem na ziemi, ale też nie była jakąś skamieliną wśród krajów Europy, bytem zmierzającym ku przepaści. Była słaba ustrojowo i anachroniczna społecznie, ale jednocześnie w najciemniejszych czasach saskich mogła uchodzić za w miarę nowoczesny kraj przy takiej Hiszpanii, Portugalii, Turcji, czy księstwach włoskich. Niestety tamte kraje mogły w stanie kompletnego upadku wegetować przez kilkaset lat, a Rzplita miała przeciw sobie także geopolitykę, która w efekcie okazała się dla nas zabójcza. I w kompilacji geopolityki i anachronizmu ustrojowo-społecznego szukałbym właśnie dogłębnych przyczyn upadku Polski.
Życzę Panu szerokich studiów nad dziejami Polski i polskiej historiografii, a nie tylko "krótkiej analizy programów" dwóch szkół historycznych, a z pewnością dojdzie Pan do owocnych i konstruktywnych przemyśleń.