Wraz z nadchodzacymi "wyborami",coraz bardziej zastanawiam sie nad
mozliwymi alternatywami,jakie moze nam zafundowac "nowy" uklad wladzy,powstaly juz po tych "wyborach"-a jakze - "mniejszego zla".
Zadna z sil-to moja opinia i pewnie wielu mysli podobnie-nie jest w stanie zagwarantowac zmian rzeczywistych. Zmian,ktore moglyby uzdrowic polska scene polityczna. Scena polityczna od "Okraglego Stolu" ta sama,choc zmiany personalne, wsrod... politycznych "harcownikow",nastepuja po kazdych "wyborach".
Wczoraj sluchalem wypowiedzi prof. Stefana Niesiolowskiego,jak dokopywal adwersarzom z PIS-u,a w szczegolnosci, Premierowi.
Gdyby chodzilo o dobry tekst kabaretowy,to przyznalbym Panu Niesiolowskiemu najwyzsza-z mozliwych w dniu wczorajszym-nagrode, za kreatywnosc sceniczno-komediowa.
Smutno mi-mimo wszystko-bo przeciez nie o wystepach kabaretowych mowimy,a kampani przedwyborczej.
Wszystkie "sily elit"-z uwagi na krotkotrwalosc kampani-zaczna sie pewnie przescigac w najblizszych dniach ,w obrzucaniu sie "blotem wyborczym"...
Panowie publicysci oczywiscie nie widza w tym nic zdroznego,lub w najgorszym razie,usiluja to tlumaczyc goraca atmosfera przedwyborczych sporow o caloksztalt ...a tak naprawde chodzi tylko o jedno: Wladze.
Wyobrazmy sobie taka alternatywe-choc pochodzi ona moze z krainy basni niespelnionych- Narod,umeczony w ciagu minionych,osiemnastu lat istnienia Niepodleglej,postanawia dac kopa swoim,niedawnym "elitom" i zupelnie bojkotuje "wybory" (celowo uzywam tu cudzyslowia,bo wybieramy kandydatow przedstawionych na Listach Partyjnych).
Czy taka Alternatywa jest wogole mozliwa?
Czy Polacy potrafiliby pojac,ze "Wybieranie Mniejszego Zla",jest ciagle...wyborem zla?
Jaka jest "elita",kazdy widzi,wiec po coz sie ludzic,ze moze tym razem bedzie inaczej ( w domysle optymistycznym )-lepiej?
Moze rzeczywiscie jest jakas metoda w tym,co od lat proponuje JOW,ze nalezy zmienic ordynacje wyborcza,a dopiero potem pomyslec o wyborach naszych przedstawicieli?
Nie glosowac na partie,lecz na ludzi,ktorym zaufano w ich srodowiskach i JEDNOMANADATOWYM OKREGU WYBORCZYM?
Problem jednak w tym,ze Ruch Obywatelski JOW nie proponuje bojkotu "wyborow" proponowanych nam w ramach istniejacej ordynacji.
Odnosze wrazenie,ze JOW wierzy w mozliwosc przekonania samych "elit" do ich pomyslow.
Ponoc wiara gory przenosi,ale..."tej gory" nie przeniesie...w stan spoczynku,poniewaz ta "gora" ( w domysle: "elity")nie zrezygnuje dobrowolnie z przywilejow wladzy i powiazan,jakie przekladaja sie na ich osobiste korzysci.
Bedac jeszcze w wiezieniu PRL (potem za dzialalnosc opozycyjna-dawny art.137Kk,wygnany na emigracje),przekonywalem,ze zaden uklad z komuna nie moze byc dobry.
Innego zdania byl L. Walesa i Jego Druzyna (w ktorej niemala role odegrali Kaczynscy).
Stworzyli "Uklad",ktory trwa i trwac bedzie dopoty,dopoki komus nie uda sie wywolac ogolnonarodowej rewolucji. Nie mam tu na mysli rewolucji,jakich mielismy niemalo w naszej historii.
Mam na mysli rewolucje poprzez calkowita negacje "elit" i bojkot "wyborow",na zasadach obowiazujacych.
Realnie rzecz biorac,jest na to dzisiaj za pozno,aby zbojkotowac nadchodzace "wybory".
Pisze o tym teraz,bo po "wyborach",gdy wszystko znow bedzie "po staremu" i ludzie znow zaczna przezywac rozczarowania-moze wowczas ktos sobie przypomni o tym tekscie i tytule tego Forum: "Manifesto-Seperatum"... manifest odseperowania sie od tych "elit" na przyszlosc.
Manifest,ktory zrodzic moze dazenie do zmian rzeczywistych,a te zaczynaja sie u podstaw ladu spoleczno-politycznego.
Tego ladu nie ma dzisiaj i nie bedzie po "wyborach".
Podstawa tego ladu moze byc tylko spelnione zadanie o zmianie ordynacji wyborczej na taka,jaka proponuje JOW.
Mam swiadomosc,ze wiele osob,ktore dzis naleza do "elit",sa w gruncie rzeczy ludzmi na tyle uczciwymi,ze moznaby im powierzyc kierowanie narodem.
Niestety,sa oni w zdecydowanej mniejszosci i nie przeprowadza zadnych zmian w obecnosci tej czesci "elit",ktorym zalezy na trwaniu "Ukladu Okraglego Stolu".
Nalezaloby jedynie apelowac do uczciwosci tych osob,aby poparly zmiany ordynacji wyborczej i polozyly kres partyjniactwu w Polsce.
Czy moi rodacy nie dostrzegaja tej zaskakujacej skrajnosci,w jaka popadlismy po 1989 roku? Wczesniej mielismy system mono-partyjny (chyba nikt z pamietajacych tamte czasy nie mysli,ze SD czy ZSL,byly samodzielnymi tworami?)-Obecnie mamy zlot partyjniactwa najgorszego lotu i kazdy pcha sie do wladzy za cene kazda,nawet ohydnych pomowien,gry teczkami i aferami-slowem,za Cene Kazda,ktora prowadzi na salony wladzy.
Jezeli ludzie polskiej (szeroko rozumianej)prawicy,chca Polski Prawej i Sprawiedliwej,to zapewne popra taki Manifest-Separatum,dla istniejacej choroby,ktora ja nazywam: "rakiem polskiej sceny politycznej".
Operacja bywa bolesna,ale czesto jest jedynym ratunkiem...
Operacja "odciecia od koryt" wywola napewno "kwik" takich obroncow
"Ukladu",jak np. srodowisko "Gazety Wyborczej"bo...bedzie to Wybor niezgodny z "Wyborcza".
Proponuje dyskusje na ten temat-na temat sposobow przeprowadzenia Rewolucji bez rewolucji i z pomoca tej czesci "elit",ktore maja dosc,aby laczono ich osoby z tym ,co powszechnie nazywa sie "Lze Elity".
Moglbym tu wymienic pare osob ze sceny politycznej,ktorych szczerosci nie da sie przecenic,ale pozostac nalezy narazie w sferze dyskusji,ktora moze przygotowac grunt pod ziarno rzeczywistych przemian. Z Powazaniem Zb.Z.Sudecki.