Blog, czyli notki o zdziwieniach moich codziennych, powstałe z lenistwa, to znaczy - zamiast pisać artykuł - wrzucę kilka myśli. Zwykły brak czasu...
Wielki szwindel globalnego ocieplenia

Globalne ocieplenie to poważna sprawa, to wielkie osiągnięcie naukowców, którzy osiągnęli duży stopień jednomyślności, stworzyli model komputerowy i wiedzą, co się stanie za 50 a nawet za 100 lat. Wiedzą także, co jest przyczyną i jak należy zwalczać zjawiska, które mają nastąpić.
Podchwycili ten temat oczywiście politycy, którzy uczynili z niego oręże w swoich politycznych arsenałach. Wszystko to bardzo wpływa na nasze życie. Czas przyjrzeć się sprawie.
Na początek polecam film, który powstał w angielskim kanale czwartym. Jest to dobre wprowadzenie do problemu.
Film można także obejrzeć na Google Video:
http://video.google.com/videoplay?docid=... (lepsza jakość)
Ten dokument przedstawia wątpliwości, jakie przedstawiają naukowcy wobec tezy, że to C02 jest powodem zmian klimatycznych i wątpią, czy rzeczywiście model komputerowy jest w stanie ogarnąć tak wielką zmiennych.
Globalne ocieplenie jest narzędziem, którym politycy usiłują zmienić świat, dlatego tak potężnie jest chroniony przed dyskusją i wymianą argumentów.
Andrzej
z cyklu: Globalne ocieplenie - wpis 1.
Chętnych do współpracy, zapraszam do współpracy :-)
- blog: Andrzej
- Zaloguj się lub zarejestruj aby komentować
- czytano: 1324


Kojarzy Pan zakład Pascala?
Kojarzy Pan zakład Pascala? :)
Jarzę :-)
Jarzę, ale nie wiem, jak to się ma do globalnego ocieplenia, szczególnie politycznej agendy tego "zjawiska".
Co do istniena Boga - nie muszę robić zakładu. Jednak jeśli politycy w stylu Al Gore'a wmawiają publice, że posiedli więdzę na temat tego, jak będzie wyglądała Ziemia za 100 lat na podstawie modelu komputerowego, to wybaczy Pan... jaki to zakład? Niech najpierw może spróbują odpowiedzieć, jaka pogoda będzie w Warszawie za tydzień. Żadnych szans! Ale co będzie za 100 lat to wiedzą!
Adndrzej
Ponieważ nie wiemy czy C02
Ponieważ nie wiemy czy C02 ma wpływ na ocieplenie, lepiej przyjąć, że ma bo konsekwencje błędu są mniejsze, a wygrać możemy wiele.
Metan jest 20x skuteczniejszy
jako izolator podczerwieni niż CO2.
Jeden wybuch wulkanu daje taką osłonę metanowa, jak ludzka produkcja CO2 przez ok10-20 lat.
Metan, jako produkt beztlenowej fermentacji celulozy (gnijacego drewna) pozostaje poza kontrolą człowieka, a skala tej naturalnej "produkcji" jest wielokrotnie większa, niz wynikająca z aktywnosci wulkanów.
Metan spalony na CO2 jest mniej "szkodliwy", niż niespalony.
Więc co Pan radzi?
Co radzą humaniści?
Skad czerpią wiedze dla swoich "ekologicznych koncepcji".
Uczą się chemii i termodynamiki aby się uwiarygodnić? Czy powtarzaja za "guru"?
Kto płaci "autorytetom" za sianie katastroficznych wizji?
Kto spoza "branzy" (klubów rzymskich) sprawdza te banialuki?
Dziennikarze śledczy?
=====================
Co mamy do wygrania?
Daj sobie nadzieję!:
JOW- Warunkiem demokracji
...
Co radzą humaniści?
Skad czerpią wiedze dla swoich "ekologicznych koncepcji".
skąd Pan czerpie wiedzę, że jest to koncepcja humanistów - jest to koncepcja biologów i fizyków - czy Pana zdaniem to są humaniści???
Nie, Panie Julku....To nie
Nie, Panie Julku....
To nie biolodzy i fizycy organizują dyskusje TV.
Nie oni skrzykują ekomarsze.
Nie oni przywiązują się do drzew.
To wszystko organizują humanisci.
Znajdują jednego oszołoma, lub sprzedawczyka "z branży", robia z niego medialnie autoryteta - twierdzącego autorytatywnie za "dziedzinę nauki" i uruchamiają medialny spektakl.
Głos pojedynczgo naukowca nie dotarłby do "mas".
Nikt by mu badań (bardzo kosztownych) nie sfinansował.
Katastroficzne wizje i koncepcje są wylansowywane na "zachodzie", który ilością "wykształconych" wyprzedza nas o 20 lat.
Od 20-tu też lat na "zachodzie" nie uczy się "sinusów", lecz identyfikacji "języka nienawiści", czy "filozofii płci". Ci "wykształceni" głosują czy zboczenie jest chorobą.
Głosują raz tak, raz inaczej.
Głosowanie zastąpiło tam logikę.
Tam - kulturalny i wykształcony człowiek nie odpowiada na pytanie, lecz relatywizuje, a prawda jest głosowana. Prawda się zmienia.
Statystyka, a nie determinizm staje się wyznacznikiem prawdy.
A statystyka nie jest obiektywna, bo zależy od wielu czynników subiektywnych, którymi manipuluje (bez negatywnego podtekstu) - analityk.
Wyniki "nieobciażone" (bez subiektywnych wpływów) - w ogóle nie istnieją.
Testy "korelacyjne" nie są znane ogółowi - więc ograniczone prawdopodobieństwo można sprzedać jako prawdę - szczerze bijąc się w piersi i dopowiadając "jak Boga kocham!!!".
Poki frajer w to wierzy na uzytek wlasnego "poczucia bycia cywilizowanym człowiekiem", (pedał, to normalny - tylko trochę inaczej... ), to pól biedy.
Problem zaczyna się, kiedy właściciele takich "poglądów" wychodzą na ulicę i usiłują wymusić na niestatystycznych - statystyczne zachowania.
Pan Tocqu, nie wie, jaka JEST prawda - ale MA ZDANIE W SPRAWIE.
Głosi je publicznie. Ilu jest innych głoszących podobne POGLĄDY????
Wyrażających wolę polityczną "za"... "przeciw..."?
Rozumie Pan pułapkę?
Może Pan też, nie zgłębiając sprawy do końca - MA POGLĄD W SPRAWIE?
Jak z ewolucją - PRAWIE nikt nie wie na czym tak naprawdę polega JEJ istota - nie zdałby elementarnego egzaminu z tematu - A WIE, ŻE JEST PRAWDZIWA.
================================
Bałwan statystyki zaczyna dominować medycynę.
Dobry lekarz, to już nie ten, który rozumie istotę dolegliwosci pacjenta, lecz ten, który ma najświeższe dane epidemiologiczne (statystyczne) dotyczace wystepowania okreslonego "zespołu chorobowego", oraz statystyczną odpowiedź na zastosowanie określonego specyfiku.
Z kardiologami zdarzyć się mogą rozmowy kuriozalne. (mógłbym przytoczyc, ale nie będe wichy robił).
Daj sobie nadzieję!:
JOW- Warunkiem demokracji
hmmmm....
Panie Tadeuszu
i oto okazuje się, że to przeciwstawianie się globalnemu ociepleniu jest warunkiem prawdy i uczciwości, jaką gwrantuje "ynteligencja ścisła i techniczna" - bo humaniści to jak zwykle idioci i kłamcy
jeżeli już ktoś ze "ścisłych" twierdzi, że globalne ocieplenie jest faktem to jest (cytuję) oszołomem i sprzedawczykiem
ciekawe argumenty... bardzo ciekawe... takie ścisłe...
Ma Pan własną wiedzę (i rozum)
I może Pan je wspierać, czym Pan chce.
Ja się nie narzucam - mnie nkt do telewizji nie zaprasza.
Niechlujnie Pan wnioskuje.
Ja nie twierdze, że ocieplenia nie ma, ja podważam wiarygodnośc głoszonych przyczyn.
Nie wiem, to nie wiem.
Tak się wyrażam.
Pan moze sobie przyjąć:
"Nie wiem, ale wiem."
Proszę mnie nie prowokować do osobistej sprzeczki. Ja Pana nie opisuję - Pan ironizuje odchodząc od meritum.
Uczestniczyłem swego czasu w bardzo poważnym panelu dyskusyjnym na temat etyki w nauce.
Z udziałem osób, które by Pana zdeprymowały.
To reminiscencje z niego.
Daj sobie nadzieję!:
JOW- Warunkiem demokracji
...
Proszę mnie nie prowokować do osobistej sprzeczki. Ja Pana nie opisuję - Pan ironizuje odchodząc od meritum.
Uczestniczyłem swego czasu w bardzo poważnym panelu dyskusyjnym na temat etyki w nauce.
Z udziałem osób, które by Pana zdeprymowały.
To reminiscencje z niego.
na temat Panelu nie będę się wypowiadał bo go nie słuchałem i nie wiem kto w nim uczestniczył i co mówił, reminiscencje... Pańska sprawa
cóż, mowa o oszołomach i zdrajcach oraz humanistach to przecież Pańskie słowa a nie moje, zatem moja wypowiedź była merytoryczna i co to ma do osobistej sprzeczki?
Pan opisuje (wielokrotnie) humanistów jako przygłupów bez wiedzy - ja mogę to komentować
Pan twierdzi, że jeżeli jakiś "ścisły" opowie się po stronie humanistów jest zdrajcą - to ja tez to mogę komentować
zatem rozumiem, że skoro mój komentarz odnoszący się do Pańskich słów jest niemerytoryczny to i Pańska (komentowana przeze mnie) wypowiedź była niemerytoryczna, skoro tak to nie ma co ciągnąć wątku
życzę (nieustająco) zdrowia
Ja do Pana nic nie miałem.
Pisałem w odpowiedzi Tocqu.
Miło sie gawędziło.
Pan potrafi pisać coś więcej, niż moje opisy?
To np jest nieprawda:
Może humanisci sie tak czuja, ale to nie moja wina.
Pan jest humanistą?
Daj sobie nadzieję!:
JOW- Warunkiem demokracji
Źródło "reminiscencji":
TUTAJ
- Aby nauka mogła ocalić świat, najpierw musi ocalić samą przed sobą - twierdzi Maciej Grabski.
Lista problemów jest dość długa: interakcja między nauką a biznesem czy polityką, łatwość manipulowania nauką, uczciwość badań, kupczenie opinia ekspertów i sytuacja, kiedy wyniki badań stające się towarem, a naukowiec nie stawia sobie pytania o to, komu i do czego posłużą wyniki jego pracy.
Potem jeszcze dookreslił sytuację , czego recenzenci nie uwiecznili:
Powiedział, że znajdując opinię naukową - w zasadzie na dowolny temat -potwierdzoną mocą uznanego autorytetu, mozna znaleźć równorzędnego naukowca, który wygłosi równie autorytatywnie pogląd odwrotny.
Daj sobie nadzieję!:
JOW- Warunkiem demokracji
Przyznaję, że nie wiem
Przyznaję, że nie wiem jaka jest PRAWDA.
W sumie nawet NIE GŁOSZĘ poglądu w sprawie (sensu stricto).
Ponieważ jednak wielu naukowców w wykształceniem chemicznym, fizycznym, biologicznym głosi takie koncepcje nie mogę ich zlekceważyć. Podobnie nie lekceważę stanowiska osób o odmiennych poglądach.
Zakładam po prostu, że konsekwencje błędu tych pierwszych są mniejsze niż tych drugich.
PS: Pan BT nie ma racji, że są to wymysły humanistów. Te teorie tworzą ścisłowcy, a humaniści (autentyczni, nie ci, którzy nie potrafią liczyć, zatem uważają się za humanistów) jako osoby refleksyjne je podchwytują.
PS2: wśród ścisłowców, też są osoby, które nie znają PRAWDY historycznej (a czasem wręcz podstawowych faktów) a MAJĄ POGLĄD w sprawie. Wypowiadanie się w kwestiach, które zna się powierzchownie to nie tylko domena humanistów.
Ja nie twierdzę, że to wymysły humanistów.
Gdzie???
Ja twierdzę, że humaniści takie "sensacyjki" rozdmuchują (nieświadomi ułomności w ich meritum), do rozmiarów katastroficznych wizji.
To się dobrze sprzedaje na wizji.
A producenta "nowoczesnych gazów chłodniczych" stać na promocję własnego produktu. Nie wie Pan o tym?
Pan Tocqu pisze: "wielu". Czy dopisze Pan, że większość najkompetentniejszych?
Przecież Pan wie, że media mają własne lansowane poglady. Skad pewnośc, kogo nagłaśniają?
Ja mam własną wiedzę merytoryczną, która w pewnym stopniu pozawala mi na weryfikacje obrazka z telewizora.
Pan - zdaje się - nie.
Więc?
Napisał Pan:
To nie jest pogląd?
Proszę uważnie przeczytac, co odpowiedziałem.
Dorzuciłem garść danych (liczb) - TAKŻE OGŁOSZONYCH PRZEZ NAUKOWCÓW.
I zaproponowałem zweryfikowanie poglądu.
Czy to jest robienie z humanisty przygłupa?.
Jeśli tak, to prosze zaproponować łagodnieszy sposób zwrócenie uwagi na "pewne niedopatrzenia we wnioskowaniu".
Daj sobie nadzieję!:
JOW- Warunkiem demokracji
To nie są żadni
humaniści, tylko nieuki, albo niedouki... I nikt więcej.
Najwyższa stajenna ranga
nie czyni z osła mustanga.
Kiedyś od tego
futurologia była... I zdechła. :-)
No prosze. Tyle wypowiedzi i zadnej konkretnej do tyczacej
problemu bedacej za albo przeciw - mowie to o jakich faktach.
A wystarczy sobie cos skojarzyc.
Tu nie chodzi o dyskusje w telewizji i glosowanie nad problemem, ale pewne zdarzenie polityczne.
Chodzi mianowicie o biegun polnocny. Stal sie on nagle punktem sporu miedzy Kanada a Rosja. A dlaczego?
A dlatego, ze polnocne przejscie dotad zamarzniete, stalo sie od kilku lat przejezdne. Stala sie sprawa bardzo powaznej wagi. Amerykanie twierdza, ze to wody miedzynarodowe,
Ruscy twierdza, ze to czesc Syberii a Kanada, nagle zaczyna ustawiac tam wojsko do obrony granic i okrety patrolowe.
Kanada od 50-ciu lat ma na biegunie i strefie podbiegunowej stacje meteorologiczne,
i dane dotyczace temperatury wody, powietrza,warstwy lodowej,
wiecznej zmarzliny,zmian w stanie zwierzat i roslin. Jest to
zyciowa sprawa dla Kanady, bo jak ludowiec stopnieje to niektore okolice zamieszkale Kanady stana sie morzeami.
Ciekawi moga poszperac i poczytac sobie co i jak.
Ten rok jest nawet Miedzynarodowym Rokiem Polarnym ( porzeciagnie sie na 2008rok, jako, ze chodzi o miesiace zimy
polarnej.
Pozdrawiam.
Anna.
http://projects.pomona.edu/arctic/2007/0...
http://www.ipy.org/
Anna
obok
Wiekszość dyskusji nie dotyczy problemu! Przeca 'zadany temat' to
czy owe 'globalne ocieplenie' jest spowodowane działalnością człowieka.
Nikt nie zaprzecza, że klimat się zmienia, a wojskowe postępki Kanady
w nijaki sposób nie przybliżaja odpowiedzi na powyższe pytanie!
Moja dziedzina to modelowanie procesów fizykochemicznych. Co prawda - modelowanie 'twarde', obliczenia 'ab inicio' (termodynamika statystyczna, mechanika kwantowa), ale znam nieco metodykę badań owej dziedziny (miałem też okazje pogadać z wieloma osobami podczas ostatniego kongresu Eur. Geosci. Union w Wiedniu, kwiecień 2007).
Żaden ze znanych mi modeli nie jest od początku do końca oparty na rzeczywistych mechanizmach zjawisk (nie dziwi, bo to byłoby obliczeniowo niewykonalne), 'modele' (cudzysłow jest na miejscu) - to raczej szukanie korelacji czegoś-z-czymś. Jasne, że w zasadzie wszystko jest oparte na regresji liniowej (aby nie było klopotu z 'trendem' przy eksrapolacji wyyników), prawie zawsze rzędowość procesów jest jednością. Moim zdaniem wyniki ekstrapolacji (np. czasowej) można wsadzić do kosza, za wyjątkiem bardzo niewielkich 'wykroczeń' poza znaną dziedzinę. Na dodatek (a to było wyeksponowane w filmie) jeśli znajdziemy korelację X i Y z pięknymi testami statystycznymi pozwalającymi powiedzieć, że owa korelacja jest istotna, to
i tak nic nie wiemy co jest 'przyczyną', a co skutkiem!
Czy wzrost stężenia CO2 w atmosferze jest przyczyną wzrostu temperatury, czy na odwrót: to wzrost temperatury 'wzrasta' CO2. Następstwo czasowe (ale i tu wątpliwośc: 'po' nie znaczy 'w wyniku'!)
sugeruje raczej tą drugą możliwość (pomocne są tu inne dane: zmiana rozpuszczalności CO2 z temperaturą, zmiana szybkość reakcji w których bierze udział CO2, szybkość dyfuzji, etc.)
Nie rozumiem też stanowiska P. Tocqu:
"Ponieważ nie wiemy czy C02 ma wpływ na ocieplenie, lepiej przyjąć, że ma bo konsekwencje błędu są mniejsze, a wygrać możemy wiele."
Wszak nie wychodzimy z domu w kapoku ratunkowym, bo wykluczyć nie możemy, że na kilka godzin nadejdzie potop!
Jak dotychczas konsekwencje są dość jednoznaczne. Wszelkie działania ograniczania CO2 prawie na pewno (prawd. 0.99999...) nie zmienia niczego w klimacie, a tym bardziej nie odwrócą zmian, które zaszły. Wiele z nich przyczynia się wręcz do 'globalnego' wzrostu ilości CO2. Cóz z tego, że nałozymy sobie limity na 'wydalanie CO2' przy produkcji cementu lub stali, jeśli owe produkty są niezbędne i zostaną zakupione w krajach 'CO2-bezlimitowych', lub nawet 'limitowych', ale gdzie technologia jest znacznie gorsza i wymaga dużo więcej węgla, gazu, energii? Na dodatek samo się do nas nie przywiezie, a transport - to dodatkowy CO2. Z kolei droższe produkty u nas - to mniej nowych 'energooszczędnych' budowli. Itp, itd.
Ale oczywiście: o czystość powietrza należy dbać. Z całkiem innych przyczyn, a CO2 to margines. (przy czym i tutaj na 'normach CO2' możemy tracic, bo brakuje forsy wydanej na 'walkę' z CO2)
Stefan Sokołowski
Ależ oczywiście,
że to bzdura... Naukowcy od wielu lat apelują o publikację ich wyjaśnień w sprawie tego "ocieplenia"... I co? I nic! Przecież DuPont musi swoje zarobić! ... :-)
W nawiązaniu do
TEGO
Wsztstko zależy od pryjętej konwncji, czyli przekładając na pieniądze budżetowe - procedury.
Można równie dobrze, ba znacznie lepiej - sformułować temat następująco:
"Temat nr 233".
Albo się (z przeproszeniem) humanista porywa na wyrażenie po polsku myśli przewodniej własnej pracy - albo sobie odpuszcza.
Ale pisanie tytułu w formie pseudomerytorycznej, to mydlenie oczu podatnikowi - (o ile jakiś podatnik sie tym zainteresuje.
Mnoży sie takie tematy z zamiarem najpierw precedensu, a potem w miarę przybywania takich "perełek" - reguły i wygłasza się na swoją obronę:
"wszyscy tak robią".
Otóż nie wszyscy.
Niektórzy zachowują przyzwoitość.
Ci od "laktacji" jednak zakomunikowali treść pracy niewspółmiernie dokładnie w porównaniu do tych od "na zdrowie z okazji trzeciego tysiąclecia".
Uważam, że znacznie konkretniej wyraził myśl przewodnią artykułu autor z "przeglądu technicznego z r 1905:
"W ogniu rzeczywistości, pod obuchem faktów, pryska, jak mydlana bańka laurowy mit o racjonalnej gospodarce".
Balon, ale z treścią.
A o tym zdrowiu - bez jakiejkolwiek treści.
Może KBN nie wymagał precyzji.
Ale wstyd.
Zwykły wstyd.
Jakiej treści się spodziewać, skoro tytuł nie sygnalizuje treści?
A łatwo tego dowieść - niech każdy z nas zgadnie, o czym jest praca?
Daj sobie nadzieję!:
JOW- Warunkiem demokracji
Naukowcem nie jestem, wiec nie bede nadstawiac glowy.
Co do tego ocieplenia, to nie wierze, zeby to byl spisek aby
powstrzymac dynamike uprzemyslowienia Afryki.
Co do Chin, to juz nosza maski bo powietrze jest trujace.
Co Panowie radza, zalozyc maseczke i czekac az samo przejdzie?
Anna
Zaraz, chodzi o ocieplenie?
Czy o czyste powietrze?
Jedzie Pani "po bandzie" - jak tu ktoś dobrze skrócił.
Nikt z nas o spisku nie pisał.
Pisaliśmy o szkodliwym robieniu wody z mózgu szraczkom, zamiast edukacji - bo prawda jest "niemedialna".
A jak sie pisze o cudach, to nakład rosnie.
Daj sobie nadzieję!:
JOW- Warunkiem demokracji
O spisku jest we filmiku. Obejrzalam 1/4 , strasznie dlugi,
ponad godzine. Ocieplenie jest faktem, przynajmniej gdzieniegdzie,zanieczyszczenie tez jest faktem, prawie wszedzie.
Anna
No i zaczyna się....-:)
Twierdzi Pani, że powinnismy zaczopować wulkany?
Zmieniać kierunek prądów morskich?
Twierdzi Pani, że "coś w tym jest" - choć przyznaje Pani, że nie wie Pani co - tak naprawdę?
I sądzi Pani, że "gdyby wszyscy ludzie dobrej woli".... , to wszystko wróciłoby do "normy"?
Pani wie, co jest normą?
Jki wpływ możemy wywrzeć?
Czy to "bez znaczenia"?
A znaczenie powinna mieć Pani opinia?
Daj sobie nadzieję!:
JOW- Warunkiem demokracji
Przypisuje mi Pan wiecej, niz ja sama o sobie wyobrazam.
Ziemia musi oddychac, wiec niech te wulkany sobie dymia tak
jak przed wiekami.
Ja mowie o tych czarnych chmurach, ktore wisza nad miastami
i synoptycy przed nimi ostrzegaj,mowiac:
Kto ma problem z oddychaniem, niech siedzi w domu.
A efekt cieplarniany ?
Ten film sugeruje, ze ocieplenia zdarzaja sie na przemian z
ochlodzeniami, wiec to przejdzie samo.
A cale to zamieszanie powoduje armia ludzi oplacanych przez ten bogaty zachod aby takie biedne kraje
jak Chiny i Indie no i Afryka nie wyszly z biedy i zacofania.
Wiec ja w koncu juz nie wiem, czy czlowiek psuje srodowisko
czy nie?
Praktycznie powinnam wierzyc wlasnym zmyslom, widze smog,
odczuwam anomalie pogodowe, slysze w radio, ze rzad nie
moze znalezc miejsca na smieci jaki zbiera, ale moze
to jest ta norma, ktora nie jest zdefiniowana.
Nie mam opinii.:-)
PS.
http://www.zumi.pl/100629,Posadzkarstwo_...
Anna
Temat można było
Temat, aby zadowolić Pana Tadeusza, można było sformułować następująco: "Zdrowie na progu trzeciego tysiąclecia czyli o tym jak wygląda obecna sytuacja zdrowotna (tzn. jakie choroby występują a jakie nie, gdzie występują te choroby, jakie można zauważyć pozytywne/negatywne tendencje itd.) w świecie na podstawie badań prowadzonych metodą X, techniką Y przy użyciu następujących narzędzi badawczych.... w następujących krajach: (tu wymienienie kilkunastu krajów) w ciągu siedmiu lat przy próbie badawczej... osób".
Oj , Panie Tomku...
Nie wiem, czy wolno mi, ale chętnie podejmę się "dorabiania tytułów" do prac o treści, którą znam.
Sądzę, że można wyrazić treść pracy znacznie precyzyjniej i bez stylu kwiecistego.
To, co Pan napisał powinno brzmieć:
"Statystyka występowania wybranych chorób na obszarze ..., w srodowisku ..., w oparciu o próbkę badawczą 20000 osób wybranych losowo (nazwa metody losowania), z uwzględnieniem dynamiki wybranych przekrojów srodowiskowych."
Niedawno zdarzyło mi się weryfikować pracę licencjacką (informatyka) z pewnej "szkoły wyższej". Smutne doswiadczenia. A prowadzący i recenzenci z wyższymi od mojego tytułami...
Naprawdę przygnębiające wrażenia.
Ja mam śwaidomość, że nadużywam słowa "humanista" - czynię tak z pewnej nieporadności leksykalnej.
Nie wiem jak nazwać tego typa:
Może "prorokista"?
Opierając się na faktach i fakcikach naukowych wyprowadza megalomańskie syntezy, i wprowadza je w obieg "popularnonaukowy" jako prawdy - pieczętuje to często własnym autorytetem i ryzykiem fizycznym.
Zamulał nas nie tak dawno pewien informatyk teoriami "społeczeństwa informacyjnego".
I co ? - "PESEL 2".
Pisał takim językiem, że trzeba było wyjątkowego hartu ducha, aby to przebrnąć.
Przebrnąłem. Zrecenzowałem.
Nie podważył treści, ale obraził się za wnioski. Wskazywały Jego materialne zainteresowanie.
Został rządowym ekspertem do tych spraw.
To dla mnie też "humanista" - nadużywa wiedzy do wyciągania wniosków idących dalej, niż baza, na którą się powoływał.
Daj sobie nadzieję!:
JOW- Warunkiem demokracji
:)
Nie wiedziałem, że jest Pan taki wszechstronny :)
http://nauka-polska.pl/dhtml/raporty/lud...
Bez przesady...-:)"
Ale sądzę, że jako minimum poziomu poprzeczki mógłbym służyć...
Daj sobie nadzieję!:
JOW- Warunkiem demokracji
no, ale o to Pana nie
no, ale o to Pana nie podejrzewałem:
http://nauka.opi.org.pl/raporty/opisy/os...
:)
Nie przypuszczałem, ze moje dane zostaną wykorzystane
publicznie.
Skrywałem tę tajemnicę nawet przed rodziną i sobą.
Ale wpadka...-:)
Nie przyznaję się.
To podróbka służb.
Daj sobie nadzieję!:
JOW- Warunkiem demokracji
klasyfikacja
Może wprowadzić takie rozgraniczenie jak na kursach czy szkoleniach rozlicznych. Mamy kursy "twarde" - oznaczające, że podaje się na nich wiedzę i "miękkie" poświęcone umiejętnościom... hmmm... pozamerytorycznym.
Może i wykształcenie dzielić na "twarde" i "miękkie"?
pozdrawiam szufladkując
TBM
w Polsce
a własciwie w Polskim języku nie ma rozróżnienia pomiędzy sztukami (arts) i nauką (science) stąd też wielokrotnie zaprzecza się jakiejkolwiek wartości tym pierwszym, mówiąc że tylko policzalna (ścisła nauka) poszerza wiedzę, reszta to takie sobie gdybanie i bleblanie (ile razy ten watek przewija się na prawicy.net)
niestety jest to już szalenie przestarzały paradygmat, coś na wzór neopozytywistów wiedeńskich, świat jest zbyt skomplikowany aby dało się go opisać w jasny i prosty sposób, jeżeli zaś ktoś chciałby aby świat był porsty jaktabliczka mnożenia to przypoinam co napisał na ten temat Kuczyński w swoim genianym opowiadanku "babcia robot przy kominku"
aby świat stał się prosty jak tabliczka mnożenia należy z niego usunąć ludzi...
zawstydzenie
A w swoim poście nie postulowałem rozróżniania "arts" od "science" tylko wiedzy "miękkiej" od "twardej". W branży szkoleń to działa jak najbardziej.
pozdrawiam
TBM
ps
różnicę między tymi rodzajami wiedzy najłatwiej zaobserwować porównując koszt dowolnego szkolenia twardego i miękkiego. I porównując wykładowców ;-)
...
no cóż całe szczęście, że koszty szkoleń nie są wystarczającą podstawą do ich wartościowania
Wskazówka
Ci "twardzi" muszą mieć wiedzę, a doświadczenie w szkoleniu jest wymieniane w kategorii "będzie dodatkowym atutem" :-)
pozdrawiam z kursu NLP
TBM
...
Ci "twardzi" muszą mieć wiedzę, a doświadczenie w szkoleniu jest wymieniane w kategorii "będzie dodatkowym atutem" :-)
pozdrawiam z kursu NLP
TBM
1. co to jest NLP???
2. jak mnie proszą o przeprowadzenie szkolenia zawsze uzasadniają to tym, że ich zdaniem znam się na rzeczy i umiem prowadzić szkolenia... a są to typowo miękkie szkolenia
3.znam sporo miekkich szkoleń, które kosztują makabryczne sumy ale dotyczą modnych tematów
twardość
2. a są to typowo miękkie szkolenia
To Neurolingwistyczne Programowanie.. dość modna dziedzina szkoleń miękkich kosztująca jak Pan wspomniał makabrczne sumy. Pozwolę sobie oddać głos stronie poświęconej NLP:
* wpływanie na własne stany emocjonalne (pozbywanie się negatywnych emocji, zwiększanie motywacji, koncentracji, dostęp do stanów optymalnego funkcjonowania). Przy pomocy technik NLP możesz pozbyć się lęku, usunąć fobię, zmienić ograniczające przekonania, zabezpieczyć się przed negatywnymi skutkami stresu.
* wpływanie na stany emocjonalne, procesy mentalne oraz zachowanie innych ludzi przy pomocy technik perswazji. Możesz nauczyć się robić prezentacje handlowe tak skutecznie, że dalsze negocjacje stają się formalnością, omijać tzw. "opór" wobec prezentowanych przez Ciebie propozycji, umieć z łatwością skutecznie przekonywać innych do swoich pomysłów oraz w mgnieniu oka nawiązywać bliskie, oparte na zaufaniu kontakty z ludźmi.
W ostatnich latach zaczyna się zacierać granica pomiędzy poszczególnymi gałęziami nauki, a na skrzyżowaniu różnych nauk powstają fascynujące odkrycia i rozkwitają zupełnie nowe dyscypliny. Jednym z przykładów jest, przeżywająca ostatnio eksplozywny wzrost, nauka o działaniu ludzkiego mózgu (Brain Sciencies), która czerpie zarówno z psychologii, jak i z neurologii, optyki oraz chemii, która do tego przyczyniła się ostatnio do powstania ciekawych trendów w... ekonomii. NLP jest właśnie taką dyscypliną, która wykracza poza tradycyjne obszary psychologii. Dlatego też znajduje zastosowanie zarówno w nowoczesnej psychoterapii (którą nawet zaczyna zastępować, w niektórych sytuacjach) jak i biznesie, sporcie i polityce. Z technik NLP korzystają psychoterapeuci, świat biznesu, politycy oraz coraz częściej zwykli ludzie.
Jak z tego opisu wynika, to typowo miękka wiedza.
pozdrawiam
TBM
ps
ten fragment o "zacieraniu różnic" wyraźnie koreponduje z Pańską oceną "przestarzałości paradygmatu". Pewnie coś w tym jest ;-)
ohohohoho
czyżbym prowadził twarde szkolenia???
muszę to przemyśleć... ale byłby wstyd ;-)
przestarzałość paradygmatu o podziale na sztuki i nauki polega na tym, że niemożliwy jest opis świata oparty jedynie na sformalizowanym języku naukowym
S Hawking - z całą pewnością naukowiec (a raczej uczony nauk ścisłych) wielokrotni odnosi się w swoich pracach do dziedzin humanistycznych, bez nich nie da się świata opisać
nie ohohoho tylko hahaha ;-)
I to bez względu na to, czy mówi Pan o budowie mostu, sposobach pielenia pomidorów czy metodach łowieckich XVI stulecia.
Ale jeśli Pan zapodaje "sposoby interpretacji i oceny wyglądu mostu w aspekcie współczesnych trendów humanizmu" to może Pan spać spokojnie - szkolenie jest miękkie jak poduszka z gęsiego puchu (choć temat prawie politechniczny).
pozdrawiam skubiąc kaczki
TBM
ps
Inne ciekawe mięciutkie prace naukowe (wszystko oryginały!)
1) „Zdrowie człowieka u progu trzeciego tysiąclecia”
2) "Patologia społeczna zakładu pracy. Studium teoretyczno – empiryczne"
3) "Czy można mówić o kryzysie społeczno-moralnym w społeczeństwie polskim w okresie transformacji?"
4) (mocne!) "Badania na temat odbioru społecznego cnót i instytucji obywatelskich w Tychach"
5) "Droga do Unii Europejskiej na przykładzie regionu lubuskiego"
6) (praca jak najbardziej socjologiczna a nie geograficzna) "Euroregion "Nysa-Sprewa-Bóbr" w latach 1993-1995"
7) etc.
8) itd.
albo taki kwiatek...
[nazwę uczelni wyciąłem z litości] prowadzi seminarium doktoranckie
przygotowywanych jest 9 doktoratów
na temat:
akulturacji
etnocentryzmu
małżeństw dwukulturowych
treningów kulturowych
kulturowych wzorów rodziny
A co Pan sadzi o temacie:
"Zmiany w demografii niedzwiedzi grizzly na terenach nieroslinnych w prowincji Nunavut i Terytoriach Polnocnych"
Nunavut - prowincja zamieszkala przez Inuitow (Eskimosow).
Praca wykonana z udzialem kogos bliskiego memu sercu.
http://www.nwtwildlife.com/NWTwildlife/b...
Miekka czy twarda?
Anna
ekspertyza
Tak sobie tylko myślę, że o tych niedźwiedziach to potrzebna jest wiedza: ile ich jest, gdzie są i w jakim wieku - więc to jest chyba twarde :-) Dane surowe są zawsze wiedzą. Dopiero "aspekt" może je zmienić.
Bo jakby to była praca "Organoleptyczne badanie urody niedźwiedzic w aspekcie wzrostu zainteresowania misiów Inuitkami" to chyba bym za miękkością optował.
Ale to oczywiście jest płynne... Sama Pani rozumie, że czasem jest miękkie, choć chciałoby się, żeby nie.
Szkolenie ma się rozumieć.
pozdrawiam z igloo
TBM
Tam nie na niedźwiedzi
grizzly... Może są białe... :-)
To nie se Pan poczyta.Ursus arctos.
http://animaldiversity.ummz.umich.edu/si...
Anna
ścisłe
Nie rozumiem co Pana bawi. Tematy jak tematy.
Przykłady grantów KBN
1. Opracowanie wczesnych kryteriów selekcyjnych koni - skoczków na podstawie analizy rozwoju techniki skoku młodych koni.
Przyznane środki ogółem: 110000 zł
2. Tytuł: Cechy funkcjonalne jako kryterium selekcji bydła
Przyznane środki ogółem: 170000 zł
3. Tytuł: Ważne gospodarczo cechy użytkowe nutrii i ich dziedziczenie
Przyznane środki ogółem: 100000 zł
4. Tytuł: Wpływ przedłużonych laktacji krów na wydajność, skład chemiczny i jakość mleka oraz wskaźniki reprodukcji
Przyznane środki ogółem: 240000 zł
bloki i granty
Blok "moich" różni się od "pańskich" zasadniczo.
pozdrawiam
TBM
Czym się różni?
Czym się różni?
Tym:
Tym, co to:
TUTAJ
od tego:
TUTAJ
Daj sobie nadzieję!:
JOW- Warunkiem demokracji
W XVIII wieku proces
W XVIII wieku proces utleniania tłumaczono na pomocą teorii flogistonu. Jeszcze w XIX w. naukowcy wyśmiewali teorie o bakteriach czy o wpływie czystości w szpitalu na zmniejszenie umieralności.
Humaniści pamiętają. Znają także teorię paradygmatów Kuhna.
obsesja? ;-)
To miłe, że humaniści pamiętają (tak jak i niehumaniści). Ale co to ma wspólnego z metodologią nauk?
Nie widzi Pan różnicy między tematem pracy naukowej "zdrowie w przededniu trzeciego tysiąclecia" a "wpływem przedłużonej laktacji na wydajność"???
To już musi Panu p. BTadeusz wytłumaczyć - ja wysiadam. Mam za małe zdolności dydaktyczne.
pozdrawiam
TBM
Temat "zdrowie w przededniu
Temat "zdrowie w przededniu trzeciego tysiąclecia" może być relacją z kilkuletnich badań empirycznych prowadzonych w kilkunastu krajach świata.
o to to własnie
pozdrawiam
TBM
Szwedzi naczytali się
o bakteriach i zaczęli myć ręce. Tak ich to wciągnęło, że nie zauważyli, kiedy ich odporność zmalała, zaczęły się alergie, chroniczne zakażenia bakteryjne... :-)) Już się wyleczyli z tego "mycia rąk"... :-)) Już im przeszło. ... ... Na froncie w szpitalach w warunkach polowych zdaje się, że ilość zakażeń znacząco nie wzrasta... :-))
(daj chłopu zegarek... albo tumanowi dyplom)
manie
Skrywane
pozdrawiam
TBM
Kompleksy?
Może i mam... :-) Pan też by się kompleksów nabawił, gdyby Pana nie przyjmował nasty z kolei burak, który nie potrafi mówić po polsku... :-))) (czy potrafi pisać, nie sprawdzałem, chociaż jeden z moich kierowników nie potrafił) ... :-))) I jakież byłyby te kompleksy? Hę? :-))
sero serio...
Piszę o tym wyłącznie z powodu "wywołania do tablicy" i za ten wpis z góry przepraszam.
Ale o takich rzeczach się po prostu nie mówi w taki sposób, bo to jest odbierane jako biadolenie (choć z pewnością nim nie jest). A biadolenie mężczyźnie nie przystoi, bo się p. Margot z kumpelkami utwierdzi.
W przekonaniu o wyższości się utwierdzi.
Tak już jest (jak mawiali ludzie w "Cieplarni" :-)
pozdrawiam życząc udanych walk
TBM
Po pierwsze to
ja się jakoś mało przejmuję ludzkimi opiniami... :-)) Najczęściej są to opinie wysysane z palca, czyli uprzedzenia. Na to wpływu nie mam. Jeżeli już coś przytaczam ze swoich doświadczeń, to w celu sprowadzenia dyskusji do wymiaru ludzkiego, do uprzytomnienia zwolennikom "róbta co chceta" w gospodarce i "co nie zabronione - dozwolone", że ich idee w życiu są realizowane najczęściej czyimś kosztem. Oni się zupełnie nie liczą, że to może być ICH kosztem... Może coś kiedyś do nich dotrze... :-)) A jeśli Margo, czy Colargol będzie uprzedzony, to jeden więcej, jeden mniej... To nie mój problem. Nie widzę w tym, co wypisuję, żadnego biadolenia. ... I jeszcze jedno: nigdy nie znajdowałem wspólnego języka z tymi, którzy powtarzali "tak już jest"... A znałem ich wielu...
tak już jest
pozdrawiam
TBM
Szybkość
A czym się różnią? Cóż... "pańskie" tematy 1, 3 i 4 usiłują albo znaleźć zależność czegoś od czegoś (4), albo zaproponować jakieś rozwiązanie (1, 3).
"Pana" 2. i wszystkie moje to opowiadania co Autor sobie na temat dywaguje. Doskonałe jako temat prelekcji na "festiwalu nauki", powieść, esej czy artykuł w "Wysokich Obcasach".
Oczywiście wszystko przy założeniu, że tytuły dobrze oddają zawartość prac (mogą być po prostu źle dobrane)
pozdrawiam
TBM
Koń- skoczek
Przyznane środki ogółem: 110000 zł
Temat by mnie interesował - pod warunkiem, że jest rzetelnie opracowany - nie wie Pan, kto go "robi" ?
--------------
Prawica RP (partia polityczna)
dr hab. Anna Styszyńska o ociepleniu
Ponad półtora roku temu na Wydziale Biologii, Geografii i Oceanologii Uniwersytetu Gdańskiego, pani dr Anna Styszyńska (od roku dr hab., profesor AM w Gdyni) obroniła rozprawę habilitacyjną na temat przyczyn obecnego ocieplenia "Arktyki atlantyckiej".
Jedną z konkluzji tej pracy było stwierdzenie: "Przeprowadzone badania nad mechanizmami obecnego, zachodzącego od połowy lat 80-tych XX wieku ocieplenia atlantyckiej Arktyki wykazały, że proces ten ma naturalne, nie zaś antropogeniczne przyczyny."
(a ocieplenie Europy i Polski bierze się przecież z ocieplenia "Arktyki atlantyckiej")
Więcej o tym w blogu (z marca tego roku) http://prawica.net/node/6512.
TeSteP (Mirza)
Problem polega na tym, że
Problem polega na tym, że jedni profesorowie uważają to za czynnik naturalny, a inni za antropogeniczny. Obie strony przytaczają różne badania. Co ma zrobić humanista w takich okolicznościach - jakie ma wyciągnąć wnioski. Dlatego podałem przykład "zakładu Pascala".
Globalno-Cieplarniana Religia
Caly ten globalny jazgot o globalnym ociepleniu ma wszelkie cechy religii.
Ladnie zostalo to przeanalizowane w artykule:
http://www.numberwatch.co.uk/religion.ht...
Niestety, nie podejmuje sie przetlumaczenia artykulu, chociaz jest tego wart.
Rafal Poniecki