Życie na "pograniczu"

Życie na pograniczu III i IV RP (obecnie pogranicze „w ogniu”) jest full of zasadzka's. I do tego skutecznie zaciąga człowieka na ziemię. Wczoraj (23.07.) dostałem - jak mawia nasz listonosz – dwie "sądówki", polecone pisma z warszawskiego sądu skierowane do "oskarżonego" Szeremietiewa.

W pierwszym Referent-Stażysta w V Wydziale Karnym Sądu Rejonowego pani Joanna Klusek wzywa mnie do stawienia się "w sprawie własnej" i "w charakterze oskarżonego" na rozprawę w dniu 28 września br. To oznacza, że ruszy wreszcie proces o ustalenie czy ukradłem z fundacji 70 tys. zł.

Akt oskarżenia prokuratura skierowała do sądu 28 czerwca 2004 r. Minęło więc zaledwie TRZY lata i trzy miesiące i już mamy początek procesu. Rewelacja! I pomyśleć, gdybym tak jechał na bani rowerem to w 24 h by mnie osądzili.

No i drugie pismo. Sąd Rejonowy dla Warszawy Śródmieście II Wydział Karny informuje mnie, że w dniu 12 lipca br. pani asesor Joanna Tertil wydała postanowienie stwierdzające "niewłaściwość rzeczową" sądu w mojej sprawie (korupcja, Lancia, etc.) i postanowiła przekazać sprawę do rozpoznania Sądowi Okręgowemu w Warszawie. Powodem jest ostatnia zmiana przepisów kodeksu postępowania karnego.

Dla mnie to oznacza, że proces, który trwał od września 2005 r., w grudniu 2006 r. zbliżał się do końca (zostało do przesłuchania 2-3 świadków), a został przerwany ze względu na stan brzemienny sądzącej mnie pani asesor, teraz będzie wznowiony AB OVO!

Przy okazji informują mnie, że w dniu 14 czerwca br. w mojej sprawie mimo tego "przekazania" dokonano zmiany tzw. sędziego referenta co oznacza, że nawet gdyby sprawa pozostała w sadzie rejonowym to też byłaby prowadzona od początku.

Nieprawdziwe okazały się wcześniejsze zapewnienie, które w sądzie otrzymywał mój obrońca, że zawieszenie procesu na wiele miesięcy jest spowodowane oczekiwaniem na powrót sądzącej mnie asesor z urlopu macierzyńskiego – "ona już zna materiał dowodowy i szybko dokończy postępowanie więc warto zaczekać".

Dla mnie to był wiarygodny argument, ale może chodziło o to, abym cierpliwie czekał - w końcu minęła szósta rocznica wybuchu afery (07.07.2001.) i nawet żaden kittel nie zaszczekał.

Przypominam: Akt oskarżenia w tej sprawie wpłynął do sądu 23 kwietnia 2004 r. Zanim doszło do pierwszej rozprawy (21.09.05.) sąd rejonowy występował z wnioskiem, aby rozpatrywał ją sąd okręgowy. Nie dostał na to zgody. Następnie w tymże "rejonowym" toczył się proces w ślimaczym tempie. A gdy już miał być koniec stało się to co opisałem wyżej.

Zastanawia mnie czy to wszystko jest tylko przypadkowym zbiegiem dziwnych okoliczności, czy też "komuś" (komu?) zależy, aby mnie jak najdłużej trzymać na smyczy podejrzenia o korupcję.

Co jeszcze trzeba spi..ić w systemie obronnym RP (samolotowy offset, opancerzony inaczej "Rosomak"???) by z przekonaniem, że Szeremietiew "nie będzie więcej podskakiwał" można będzie ostatecznie zakończyć to tasiemcowe postępowanie?

Czy ja aby nie ulegam spiskowej teorii dziejów?


Romuald Szeremietiew

I tak

jest Pan bardzo wstrzemięźliwy w reakcjach i komentarzach.
Podziwiam.

To jest: RSz

Jak prawie zostałem Białorusinem.

cytuję Ekspe:
jest Pan bardzo wstrzemięźliwy w reakcjach i komentarzach.
Podziwiam.

Nie ma za co. Wiek, w październiku minie mi 62-ga wiosenka, a i upływ czasu młyny sprawiedliwości wolno mielą sprawiają, że poza filozoficzną zadumą nad marnością ludziego losu, w tym przypadku losu własnego, każą mi z dystansem traktować poruszenia sił wszelkich, owych policji tajnych i dwupłciowych jak mawiał wielki Norwid.
Opowiadano mi taki dowcip:
cytat:
Czym różni się Polak od Białorusina? Na siedzeniu krzesła leży pineska. Sadzają na nim Polaka. Ten ukłuty w zadek podskakuje i głośno protestuje. Sadzają Białorusina - siada, czuje ukłucie i powiada - cóż, tak widocznie być musi.
Chyba wystąpię do bat'ki z Mińska Białoruskiego (dawniej Mińsk Litewski) o przyznanie obywatelstwa tego kraju brzóz, łąk, kwasu chlebowego i samogonu?
R. Szeremietiew

Co lepsze...

Od CocaColi, dla mas
lepszy chlebowy kwas.
:-)

Panie Romualdzie

Nie chwytam:

cytat:
Co jeszcze trzeba spi..ić w systemie obronnym RP (samolotowy offset, opancerzony inaczej "Rosomak"???) by z przekonaniem, że Szeremietiew "nie będzie więcej podskakiwał" można będzie ostatecznie zakończyć to tasiemcowe postępowanie?

Jaki tu związek?
Ściskając kciuki w Pańskiej intencji
Pozdrawiam
-------------------------
"...wybieraj póki czas, wybieraj na co czekasz, wybieraj. I aby ci pomóc nieznacznie popychamy języczek wagi."

To jest: RSz

Związek...?

cytuję kociewiak:
Nie chwytam:
cytat:
Co jeszcze trzeba spi..ić w systemie obronnym RP (samolotowy offset, opancerzony inaczej "Rosomak"???) by z przekonaniem, że Szeremietiew "nie będzie więcej podskakiwał" można będzie ostatecznie zakończyć to tasiemcowe postępowanie?

Jaki tu związek?
Ściskając kciuki w Pańskiej intencji
Pozdrawiam

Kiedyś mawiano, że związek radziecki. Naprawdę mam to Panu wyjaśniać. Wszak "po owocach" - proszę zajrzeć na moją stronkę www.szeremietiew.pl
Za kciuki dziekuję.
Pzdr. jak mawiaja gośie inter.
R. Szeremietiew

To jest: moniK

A ja cały czas mam

A ja cały czas mam nadzieję, że wróci Pan kiedyś do polityki np. jako mON (fachowiec i blisko żołnierza), albo osoba mająca wpływ na nasze polskie sprawy... Takich ludzi nam brakuje! Nie będę wyjątkiem zadając pytania: komu obecnie zależy, żeby pana u...ić i dlaczego? Śledzę z niepokojem pańskie zmagania z wymiarem "sprawiedliwości", chciałoby się rzec "prawa i sprawiedliwości" i zdaję sobie sprawę ile to wymaga cierpliwości (żeby tylko...). Ale wiem że sprawiedliwość w końcu wygra.
Pozdrawiam serdecznie
Monika Karczewska

To jest: RSz

!

Dziękuję za miłe i dobre słowo.
R. Szeremietiew

Oto sklad rządu , w którym

Oto sklad rządu , w którym pan funkcjonował:

Jan Olszewski (PC) - prezes Rady Ministrów
Artur Balazs (PC) - minister-członek Rady Ministrów
Andrzej Diakonow (PC) - kierownik Ministerstwa Gospodarki Przestrzennej i Budownictwa
Zbigniew Dyka (ZCh-N) - minister sprawiedliwości
Jerzy Eysymontt (PC) - minister-kierownik Centrowanego Urzędu Planowania
Adam Glapiński (PC) - minister współpracy gospodarczej z zagranicą
Tomasz Gruszecki - kierownik Ministerstwa Przekształceń Własnościowych
Gabriel Janowski - minister rolnictwa i gospodarki żywnościowej
Stefan Kozłowski - minister ochrony środowiska, zasobów naturalnych i leśnictwa
Jerzy Kropiwnicki (ZCh-N) - minister pracy i polityki socjalnej
Andrzej Lipko - kierownik Ministerstwa Przemysłu i Handlu
Karol Lutkowski - minister finansów
Antoni Macierewicz (ZCh-N) - minister spraw wewnętrznych
Marian Miśkiewicz - minister zdrowia i opieki społecznej
Jan Parys - minister obrony narodowej
Marek Rusin - kierownik Ministerstwa Łączności
Andrzej Siciński - minister kultury i sztuki
Krzysztof Skubiszewski - minister spraw zagranicznych
Andrzej Stelmachowski - minister edukacji narodowej
Ewaryst Waligórski - minister transportu i gospodarki morskiej
Wojciech Włodarczyk (PC) - minister-szef Urzędu Rady Ministrów
Witold Karczewski - przewodniczący Komitetu Badań Naukowych
rzecznik prasowy - Marcin Gugulski

Z połową tych ludzi nic pana ideologicznie nie łączyło, więc po co było wchodzic do takiego rządu? Ale dobrze, jest jeszcze druga połowa, a wsród nich ludzie do dziś "z nazwiskami" .I co? Oni pana tez olali? To zapytam ponownie, Wszedł pan do rządu, na wlasny rachunek, w pojedynkę?

To jest: RSz

Jak powód?

Drogi Panie Sławku.

Z tymi co ten rząd tworzyli wtedy łączyło mnie sporo. I nie byłem w nim solo. Ot np. Jan Parys należał do konspiracyjnej Polskiej Partii Niepodległościowej, której byłem prezesem. Koncepcja obsady MON powstawała w czasie moich rozmów z Janem Olszewskim i Parysem, Parys minister, ja wice – mnie nie można było zgłosić na szefa resortu bowiem Wałęsa by mnie nie zaakceptował. W czasie strajków w Gdańsku (maj 1988) ostro go krytykowałem za ustępliwość wobec „czerwonego”. Bliskie kontakty łączyły mnie także jeszcze z czasów opozycyjnych w PRL z Macierewiczem, chociaż byliśmy w różnych "parafiach", on w KOR, ja w KPN.

Ale nie o tym przecież rozmawiamy. Chodzi o sytuację "olania” – jak Pan to obrazowo nazwał.
Może to być efekt dawnych zaszłości. Trzeba pamiętać jaka była nasza przeszłość, moja a także tych, co obecnie mają nadal „nazwiska”. Z Olszewskim i Macierewiczem tworzyliśmy kiedyś Ruch dla Rzeczpospolitej. Włączyłem PPN w skład RdR. Przed wyborami 1993 r. toczyły się nasze rokowania z PC w sprawie utworzenia wspólnej listy. Wtedy byłem zwolennikiem porozumienia z PC. Antoni był przeciwnikiem, a Olszewski chwiejny. Wbrew mojemu stanowisku, a Jarek zaostrzał raczej niż ułatwiał rozmowy, koalicja wyborcza nie powstała. Poszliśmy do wyborów oddzielnie. Prawica razem uzyskała ponad 20% głosów, ale oddzielnie żadne z ugrupowań prawicowych nie weszło do sejmu. Władzę objął SLD.
W czasie sporów po przegranych wyborach Antoni zabrał swój fragment RdR i odszedł. Na Kongresie RdR Olszewski został skrytykowany za efekty jego polityki i przegrał ze mną wybory na przew. RdR. Obraził się. Następnie były dwa RdR-y, mój i Jana i głęboka uraza Olszewskiego do mnie. Do dziś mi zdaje się nie wybaczył, że wygrałem z nim tamte wybory.

Kiedy powstawał AWS jako jeden z jego współtwórców zaproponowałem, aby partie tworzące ruch rozwiązały się. Uważałem, że tylko wtedy uda się w sposób zorganizowany zapanować nad tym pospolitym ruszeniem i coś sensownego w Polsce zrobić. Krzaklewski wątpiąco zapytał, publicznie, czy i ja rozwiążę swoją partię skoro to proponuję innym. Ha słowo się rzekło: Powiedziałem, że dam przykład i rozwiązałem. Nikt więcej niczego podobnego nie zrobił.

Był i inny powód mojego odejścia od partyjnego liderowania. Uważałem, że trzeba pozbywać się tej mnogości partii i partyjek, a RdR był jedną z nich. Irytowały mnie te ciągłe podchody, swary i polityczne kłótnie, ta ciągle łącząca się i dzieląca prawica. Wydawało mi się też, że będzie można bez zaplecza (takiej sitwy partyjnej) pracować dla państwa. Naiwnie zapewne sądziłem, że państwu będą potrzebni ludzie nie tylko zasłużeni w walce o niepodległość, ale także kompetentni. Od dawna wybrałem sobie dziedzinę obronności i zdobywałem w niej kompetencje (w 1995 r. doktorat z nauk wojskowych w specjalności "kierowanie obronnością państwa"). Kiedy więc w rządzie AWS trafiłem do MON to nie budowałem układów politycznych – dlatego zresztą nie zostałem ministrem, tylko zastępcą takich „fachowców” jak Onyszkiewicz (dr matematyki) i Komorowski (mgr historii). Nie narzekałem. Uznałem, że ważniejsza będzie robota w resorcie i zdaje się, że ją wykonywałem z dość dobrym skutkiem. W każdym razie dziś nie muszę się wstydzić za siebie i moich współpracowników mimo tej całej "korupcyjnej afery".

A wracajac jeszcze do dawnych kolegów. Tak naprawdę nie obchodzi mnie czemu mnie oni „olali”. Może mnie po prostu nie lubią. A może uważają mnie za złodzieja i wolą się trzymać z daleka od tej sprawy? Nie pytałem ich. I zapewne nie zapytam.
Z swej strony wyjaśniam, że nigdy nie potrafiłem zabiegać o swoje tzw. dojściami i układami. Jak dotąd to co w życiu osiągnąłem zawdzięczam własnej pracy, wysiłkowi i otwartym działaniom, jak to powiadają transparentnym.

Dziś po prostu chcę, aby mnie w końcu osądził sprawiedliwy i rzetelny sąd RP. Jeżeli i na to też trzeba mieć znajomości, to jesteśmy nawet nie w III RP, ale może w jakimś quasi PRL-u. Mam bogate doświadczenia z tamtym „wymiarem sprawiedliwości”, a dziś czasem czuję się podobnie.

Czy wg Pana powinienem może prosić znajomych, czepiać się klamek w urzędach: Jarka premiera, Ludwika marszałka sejm, Jana doradcę prezydenta, Antka szefa kontrwywiadu wojskowego, aby mnie wreszcie osądzono, czy może, aby sprawę mojej „korupcji” schowali pod sukno i uratowali kumpla znajdującego się w opałach??? Czy to byłby jakiś dowód, że mnie nie "olewają"? Zresztą gdyby chcieli pomóc to bez trudu i bez moich zabiegów by mnie znaleźli i pomogli. Najwyraźniej nie chcą. A więc ma Pan rację, koledzy "olali" mnie.

Mam nadzieję, że im uda się w sprawach państwa mimo obecnych koalicyjnych kłopotów. Jak Pan widzi bez urazy za "olanie" dobrze dawnym kolegom życzę, tylko z racji pro publico bono. Jednak naprawa państwa będzie niemożliwa bez sprawnego wymiaru sprawiedliwości, czyli także sprawiedliwego i procesowo rzetelnego osądzenie oskarżonego Szeremietiewa. Może oni to wiedzą, może?

R. Szeremietiew

To jest: moniK

Najbardziej zadziwia, ta

Najbardziej zadziwia, ta "nadwrażliwość" i skłonnośc do obrażania się ludzi, którzy powinni jednoczyć sie wokół wspólnego celu. To nieustanne rozbijanie prawicy na drobne partyjki. Pamiętam konsternację mojej rodziny patrzącej na to co się robi z RdRem. Jedni poszli za Panem, drudzy za Olszewskim, choć nie bez wewnętrznego rozdarcia. Pamiętam, że podejrzewano ingerencję jakichś "speców od rozbijania"...No bo jak inaczej mozna to było wytłumaczyć. Rozbicie wyszło przecież komuś na korzyść.

To jest: Andrzej Grabowski

na "pograniczu"

Panie Romualdzie, dlaczego Trybunał Konstytucyjny w sposób bezprawny odmówił rozpoznania ponad 2500 skarg konstytucyjnych, co stanowi przeszło połowę wszystkich spraw jakie w ciągu ostatnich dziesięciu lat wpłynęły do TK (zob. » Trybunał Niekonstytucyjny)?

Skoro sędziowie w Trybunale robią takie rzeczy, to czy można się dziwić asesorom w sądach rejonowych?

To co napisałem, to zapewne Pana nie pociesza, ale cóż... póki co takie są realia w Polsce.

Pozdrawiam

----------------------------
www.grabo.strona.pl

"W życiu piękne są wieczne chwile, dlatego - wiecznie warto żyć."

Niekończący się dramat "Szarego"....

Witaj Andrzeju!

Słusznie wskazujesz na nierozstrzygnięte 2500 spraw w TK, a my na własne oczy widzimy dramat niesłusznie oskarżanego (przepraszam za nieupoważniony zwrot) "Szarego". Sytuacja ministra Szeremietiewa nie jest do pozazdroszczenia. Z jednej strony USA i jego nadal niejasny offset wobec polskiego przemysłu zbrojeniowego. Jest i druga strona medalu, to nadmiernie militarny wasalizm Rzeczypospolitej ze Stanami Zjednoczonymi zapoczątkowany jeszcze w czasach prezydentury Lecha Wałęsy. Szczyt tych znajomości przypadł na lata 2001 – 2002 gdzie zapadały decyzje o offsecie, czyli decydowano o wielkich pieniądzach. Traf chciał, że na ich drodze stanął - Romuald Szeremietiew, którego w znanym sobie stylu załatwiły służby specjalne. Obecnego prezydenta Lecha Kaczyńskiego także. Mimo upływu siedmiu lat, sytuacja jest nadal bardzo trudna, wręcz patowa. Mało tego, sądy nie chcą się w nią dalej zagłębiać. Ewidentnie boją się jej.

Wszyscy zapewne zastanawiają się, kto tak naprawdę „załatwił” Romualda Szeremietiewa? Kto go zniszczył? Z pewnością są to (wtedy) jego bezpośredni przełożeni, czyli Bronisław Komorowski i Jerzy Buzek. Kto jeszcze? Ja przez cały czas odwołuję się do listy offsetowej z roku 2003. Właśnie tam są mocodawcy działań tajnych służb wobec ministra Szeremietiewa. Bo to oni zarobili najwięcej dzięki dojściu SLD do władzy. Kwaśniewski i Miller to następni podejrzani na mojej liście...

Pozdrawiam.

panie Szeremietiew,

moze braki oglady nie beda w tym miejscu mile widziane,ale chce powiedizec co nastepuje.

Z ludzkiego punkutu widzenia pana sprawa zasluguje na wspolczucie,Nie jest to mile byc posadzonym o sprawy , w ktorych sie nie maczalo palcow. To jest zrozumiale.Pelna solidarnosc.

Ale,ale.
Przeciez pan przystepujac do rzadu i biorac na siebie takie a nie inne obowiazki wiedzial do jakiej gry pan wchodzi. To znaczy bedac mezczyzna w sile wieku musial pan wiedziec,ze wchodzi pan do szulerni.
Wszedl pan do szulerni na swoja wlasna i tylko wlasna odpowiedzialnosc.
Czego pan oczekiwal od graczy w szulereni. Ze pozwola panu grac patriotycznymi kartami???

Badzmy powazni.Nie jest pan az taki naiwny ,zeby nie zdawac sobie sprawy jakie reguly gry obowiazuja w panstwie ,ktore politycy nazywaja demokratycznym,a ktore takie nigdy nie bylo i nie jest . Po 1989 roku rozpoczal sie proces oligarchizacji panstwa,a nie budowy demokracji, i to wlasciwie bez zenady.Wprost na przyslowiowego "chama".
Okragly Stol to jedno wielkie oszustwo.Wokol tego mebla siedzieli szulerzy. Odstawiono niezle teatrum dla narodu

Uwazam pana za powazna osobe a nie za lekkoducha,zatem jesli zdecydowal sie pan na udzial w grze pt obrona narodowa,to musial pan swoje wiedziec.Musial pan wiedziec kto jest kto,jaki jest rozklad sil ,ze nie ma sil patriotycznych
A zatem??
Chcial pan samotnie walczyc?? W tym systemie??
Czy o co wlasciwei panu chodzilo??
Na co pan liczyl????Na dzentelmenskie umowy. ???:-)))W tym swiatku.

Jesli ja wiem ,ze wchodze do gry z szulerami to sie wycofuja z gry a nei licze na boska opatrznosc czy uczciwosc szulera.Nieprawda-z?

O jakim interesie narodowym mowimy po Okraaglym Stole gdzie szulerzy dogadywali sie meidzy soba co do szsczegolow.

Mimo,ze pana przypadek jest z ludzkiego punktu widzenia przykry to uwazam,ze jesli dorosla osoba decyduje sie na wejscie do wielkiej polityki to musi sie liczyc z gra w dupniaka.

Taka jest cena polityki,taka jest cena doroslych wyborow zyciowych.Po drodze zdarzaja sie szpitale,zawaly,i nerwice.
To jest cena jaka pan zaplacil za dobrowolne wejscie do szulerni.
I prosze nie mowic ,ze pan nie wiedzial,ze pan chcial dobrze,bo dostane zajadow ze smiechu.

Nie ,nie mam wiele wyrozumialosci dla politykow,bo oni graja w dupniaka z narodem.
Jak ktos chce miec spokojne zycie, to niech sie nie pcha na afisz ,czyli do polityki.
pozdrawiam.

panie Szeremietiew,

i zeby jeszcze sie tak do konca wypyszczyc ,to powiem tak,

ze pana szczegolowe doniesienia co slychac z przewodem sadowym,jak pana traktuja obecnie wladze takie czy inne, uwazam za jojczenie i niepotrzebne wyzalanie sie .

Wyglada to tak,ze wszedl pan jako polityk swiadomie do gry w dupniaka i teraz ma zal ,ze to byl dupniak.

Polityk przegrany lize rany w zaciszu swojego domu i tyle.
Czasami moze napisac ksiazke,tylko kto to bedzie czytal.

Co do samego rzadu pana Olszewskiego co do ktorego osoby sa glosy ,ze to mason,to nie uwazam tamtego rzadu za patriotyczny.
Fakt ,ze wzial sie za lustracje,ktora skopal rowno,nie jest dla mnie argumentem za patriotycznoscia.

Patriotyzm to odpowiedzialnosc.

A gdzie byla ta odpowiedzialnosc w przygotowaniu i zabezpieczeniu przeprowadzenia ustway lustracyjnej???Gdzie???
W ktorym punkcie??
Dzialania pana Olszewskiego zakopaly lustracje na lata.
Teraz dzialania pana Kaczynskiego zakopaly ja na kolejne.

Politycy graja w dupniaka z narodem.

Czuję się oszukany

Przez samego siebie. Wierzyłem, że dzieki Solidarności, KOR-owi i całej reszcie działalności opozycji antypartyjnej nastaną przynajmniej jakie-takie obyczaje polityczne i ludzie, a politycy też mimo wszystko ludzie, zaniechają ciągłego wkonioróbstwa, kopania się w łydki i wzajemnego zastawiania na siebie pułapek. Nadal jednak wierzę, że ten, kto słusznie lub niesłusznie czuje się pokrzywdzony, powinien mieć prawo do skiełczenia lub przynajmniej pomruku. Nie wolno doprowadzić do sytuacji, w której znów polityka - jak wyraził to niegdyś Leopold Tyrmand - niesie "niebezpieczeństwo krwawych rozliczeń w rozmowach za wypolisterowanymi drzwiami".

Trudno mi odmowic racji p.abundantia

chociaz poglady wylozyl w sposob "brutalnie" szczery.
Czemu ma sluzyc uzalanie sie p.R.Sz.nad swoim losem i nad dzialaniem prawa i dochodzeniem sprawiedliwosci. Osobiscie moge wspolczuc, ale czego oczekiwac od dawnych partnerow w sprawowaniu wladzy. Wladza ma magiczny objaw przyciagania. Mowia tez, ze wladza ma gorzki smak. Jesli p.R.Sz. poddal sie sie przyciaganiu wladzy w nienajlepszym byc moze towarzystwie, to w konsekwencji przyszedl czas goryczy. Pytanie, czy trzeba czesto wspominac, ze "nie chca mnie sadzic"?

Nie sądze, by pan

Nie sądze, by pan Szeremietiew się użalał nad sobą. Podobnie jak ja zresztą, jest po prostu głęboko zadziwiony całą tą sytuacją, gdy paraliżujące odium niesławy może na kimś ciązyć przez lata, w całym majestacie prawa i przy całkowitej inercji tego tzw. aparatu sprawiedliwości. Mozna komuś stawiać zarzuty, ale utrzymywanie go porzez wiele lat w stanie nie wyjaśnianego pohańbienia jest po prostu niedopuszczalne...Tym bardziej może to być bolesne, gdy rządzi opcja prawa i sprawiedliwości.

Nie wydaje mi się, żeby ta "lekcja" dotyczyła tylko byłego pana ministra. Bo widać jak na dłoni, że walki z bezdusznością urzędowych machin nie można wygrać w pojedynkę. Więc wcale mnie nie dziwi, że skoro panu Szeremietiewowi zabrakło relanych przyjaciół w tej sprawie ( nie czarujmy się: jeden, jakl najbardziej zwyczajowy telefon od własciwej osoby mógłby, nie przesadzając o wyroku, doprowadzić to do znacznie szybszego finału) to chyba zrozumiałe, że liczy choćby na zrozumienie u przyjaciół wirtualnych. A gdzie oni powinni być, jeśli nie na prawicy. net?. Mnie jakoś nie nie męczą informacje pana Szeremietiewa w "swojej sprawie". I w ogóle, to ciekaw jestem, czy ktoś tu zabiera głos w innej sprawie, niz "własne Ja"...A pan Szeremietiew przynajmniej wie na pewno, o czym mówi...

Panie Slawku,

Pan Szeremietiew użala się przede wszystkim nad źle działającym systemem praworządności w tzw. IV RP, którego systemu padł ofiarą, a którego jednym z elementów jest sądownictwo w całym swoim wymiarze. Jak ten system działa, to większość obywateli wie, bądź z własnych doświadczeń, bądź z obserwacji. Opisywany przypadek p.Szeremietiewa nie jest szczególnym wyjątkiem zawiłości działań wymiaru sprawiedliwości. Bez wątpienia, opisywana wielokrotnie historia, aktualizowana nowymi zaszłościami, jest trudna do wyjaśnienia, a sama sytuacja, jeszcze trudniejsza do zaakceptowania przez p.Szeremietiewa, jako ofiary całego systemu.
„Nie chcą sądzić”! Nie chcą usunąć podejrzeń. Pan Szeremietiew żyje wprawdzie w dyskomforcie psychicznym, ale jako były, wysokiej rangi urzędnik państwowy, oraz pracownik naukowy, egzystencje ma zapewnioną. Ponadto jest otoczony sympatią, co najmniej na tym forum, wraz z przeświadczeniem o jego niewinności, co łagodzi dyskomfort.
Gdyby żył we Wloszech, zapewne machnąłby ręką na wszystko, wobec mnogości tego typu spraw.
Jest szereg przypadków, w których nie tylko, że „nie chcą sądzić”, ale nawet nie chcą wdrożyć śledztwa ujawniającego przestępców popełnionych zbrodni. Nie chodzi o ofiary gangsterskich porachunków.
Myślę w tym miejscu o zamordowanych aktywnych przeciwnikach komunistycznego reżimu w Polsce, wymieniając takie nazwiska jak, np. Bartoszcze, Pyjas, Chrapek, ks.ks. Niedzielak, Suchowolec, Zych i inni. Niektórzy zginęli w trakcie tzw. transformacji, na przełomie lat 1988/89.
Pan Szeremietiew, dzięki Bogu żyje i może swoją obecnością przypominać o kunktatorstwie i „trudnościach” proceduralnych sądownictwa. Kto przypomni o nieżyjących ofiarach zbrodniczego reżimu? Kto przypomni nie na tym forum, bo to czasem ma miejsce, ale kto przypomni odpowiednim organom prawa i sprawiedliwości o konieczności rzetelnego wyjaśnienia takich przypadków.
Czy aby chodzi o to, nie „ by króliczka złapać, ale gonić go”.
Wspominając odległe czasy pamiętam, że z p.Szeremietewem spotkałem się w Toronto, w grudniu 1988 r. Pierwsze spotkanie miało miejsce w parafialnej salce kościoła katolickiego w płd.-zach. części Toronto, ktoremu to kościołowi „proboszczował” ks.Ewczyński. Sala była wypełniona polonijną publicznością, entuzjastycznie przyjmującą przybyłego właśnie z „nieludzkiej polskiej ziemi”, p.R.Szeremietiewa.
Dla polonijnej społeczności były to czasy nacechowane zarówno entuzjazmem jak i nadzieją wiązaną z przybyłymi gośćmi, a kazde ich wypowiedziane słowo było przyjmowane z prawie ewangelicznym szacunkiem.
W kraju tym czasem władza zachowywała się w sposób jakby niezrównoważony. Jedni ginęli w niewyjaśnionych okolicznościach, lub z nadmiaru pijaństwa, drudzy podróżowali na Zachód. Taki na przykład Wałęsa, przybył w tym czasie do Toronto z „silną grupą” , na spotkanie z polonią, które odbyło się w prestiżowym, zabytkowym „Massey Hall”. Czy w tym czasie dwaj „genialni bracia” adorowali już Wałęsę? Nie wiem, bo z oddalonego miejsca trudno było mi dokładnie zobaczyć tych co na scenie w nieco dalszym planie. Był natomiast B.Geremek jako, że później udzielił wywiadu torontońskiej tv. W tym spotkaniu entuzjazm towarzyszył każdemu słowu wypowiedzianemu przez Wałęsę, niezależnie od sensu tego o czym mówił. Gdyby mówił po chińsku byłoby podobnie, lub jeszcze lepiej.
Wkrótce spotkałem drugi raz p.R.Szeremietiewa, tym razem na Sylwestrowym przyjęciu – już w gronie znacznie mniejszym – w gościnnym domu pp.Grażyny i Zbigniewa Farmusów, wówczas wydawców popularnego polonijnego tygodnika. Nastrój był „szampański” z tańcami i patriotycznymi toastami. Kiedy wybiła północ, poproszono p.Szeremietiewa o wygłoszenie toastu noworocznego. Poza innymi słowami, toast zawierał myśl, że ponieważ Nowy Rok 1989 ma wśród zestawu cyfr, cyfrę „9”, a jest ona podobna do haka, więc w tym Nowym Roku życzy, aby komuniści w Polsce znaleźli się na tym haku. Tak to mniej więcej dowcipnie ujął najważniejszy gość sylwestrowej nocy.
Niestety, na tym symbolicznym haku znalazły się zupełnie inne osoby.

A umarli?
„Ach ci umarli (...)
Niechby ktoś bodaj zawył w
tym milczeniu
W tym białym kręgu pogrzebowym”
(Quasimodo)
Z powazaniem
Wieslaw Kwasniewski

Jeśli można:

Pan Szeremietiew nie "został ofiarą źle działającego systemu...", ale było zlecenie na Szeremietiewa, zlecenie zostało przyjęte, wykonane i kropka. To z systemem nie ma nic wspólnego. System jest oczywiście do kitu, ale w w/w sprawie nie to było przyczyną.

"To z systemem nie ma nic wspólnego."

Jest Pan pewny?
Jesli niezawisle sady systematycznie - jak czytam wczesniej - odsuwaja rozpoznanie sprawy i orzeczenie wyroku, to chyba ulegaja jakiemus "lobby".

Chyba się nie rozumiemy.

W tym samym systemie możliwe są różne, odległe od siebie wyroki. A więc nie system, ale sitwa. Gdyby to był system, to wyrok byłby podobny niezależnie od tego, czy jest sitwa, czy nie ma. Czy było zlecenie, czy nie.

Dobrze, dobrze, panie Krzysztofie,

niech bedzie sitwa, ktora dziala w "systemie".

To jest: RSz

W odpowiedzi

W odpowiedzi na głosy abundantia, i alvis

Po pierwsze nie wydaje mi się, abym tu jęczał i żalił się jakim to nieszczęśliwy. Staram się z dystansem do siebie i chyba obiektywnie informować odwiedzających Forum o sprawie, która przecież ma wymiar publiczny, a jej rozstrzygnięcie będzie miało znaczenie także dla bezpieczeństwa narodowego. Nie przesadzam. Okaże się co w Polsce będzie można w przyszłości robić w dziedzinie obrony bez dopuszczania do decyzji osobników „grajacych w dupniaka z narodem”.

Aspekt drugi. To od prawicy.net trafiła do mnie oferta, że zajmie się moją sprawą. Pamiętacie Panowie lub Panie (z nick’a interlokutorów wytykających mi „żalenie się” płci wywnioskować nie mogę) jak zbierano tu podpisy pod listem do min. Sprawiedliwości w mojej sprawie i jak powstał dział Forum pt. "Sprawa Szeremietiewa". Więc nie ja zacząłem tu obnosić się z moim męczeństwem, tylko w następstwie powyższego czuje się zobowiązany informować co się dzieje.

Trzeci – sprawa chyba najważniejsza, czyli szulernia w której na ochotnika byłem. Kiedy wchodziłem do rządu to na nim nie było napisu "kasyno gry", może nawet powinno być "jaskinia zbójców" - w kasynie są jakieś reguły gry, ale był napis Rząd RP. Oczywiście wiedziałem, że w tym gmachu w różnych kątach będą szulerzy, oszuści, wydrwigrosze. Jednak z tego tylko powodu nie można powiedzieć, a ja tam nie wchodzę, bawcie się sami. Wszak o państwo i jego bezpieczeństwo chodziło. Miałem w obawie przed „zbójami” zostać między drzewami na mojej działce w Zalesiu?
Inna sprawa to skąd się ci zbóje wzięli i dlaczego mieli/mają takie wpływy? Zdaje się wszyscy jesteśmy jakoś tam winni jako wyborcy. Te oczajdusze bowiem znalazły się w rządzie i parlamencie nie dlatego, że ich podwiozły sowieckie tanki, ale dlatego, że dostały głosy polskich wyborców.

Jednak rada jest taka: trzeba było ostrożnie nie wchodzić do polityki, a skoro wlazłeś bratku i oberwałeś to teraz siedź cicho w swojej norze, liż rany, cierp za swoją głupotę i nam głowy nie zawracaj – tak!

Nie kapituluję, do czego zdaje się państwo abundantia, i alvis mnie namawiają. Hm,

cytat:
"Czemu ma sluzyc uzalanie sie p.R.Sz.nad swoim losem i nad dzialaniem prawa i dochodzeniem sprawiedliwosci."
- internet jest zdaje się przekaźnikiem informacji. Dziś być może najważniejszym i najskuteczniejszym. Informacja jest orężem w politycznej walce. W TV raczej nie mam szans, prasa jaka jest, każdy widzi. Tu mi też nie wolno? Jeżeli jednak większej ilości, a nie tylko dwu osobom, odwiedzających Forum moje biadolenie przeszkadza, to mogę zamilknąć. Wszak Polska powinna dać sobie radę i bez Szeremietiewa.
R. Szeremietiew

Proszę zaryzykować

i postawić w formie hipotezy (hipotez), co Pana zdaniem, tak naprawdę kryje się za "sprawą Szeremietiewa".
Za to chyba nie zrobią Panu nowej sprawy.
A tu na forum zneutralizowałby Pan w ten sposób wrażenie, że nie chce o czymś istotnym dla sprawy mówić.
Bo coraz bardziej wyczuwam analogie z aferą FOZZ i sprawą Falzmanna, też zamrażaną przez milczenie "koalicji strachu" złożoną z różnych opcji politycznych.

To jest: RSz

Hipoteza?

cytuję Ekspe:
i postawić w formie hipotezy (hipotez), co Pana zdaniem, tak naprawdę kryje się za "sprawą Szeremietiewa".
Za to chyba nie zrobią Panu nowej sprawy.(...)

Zapraszam tu, tam jest pewna hipoteza: http://www.szeremietiew.pl/index.php?c=k...
R. Szeremietiew

To jest: moniK

To po co chodzi pani/pan na

To po co chodzi pani/pan na wybory i głosuje na "światek"?
A recenzje z procesów sądowych pokazują nam co jeszcze trzeba zrobić PRAWYM LUDZIOM, żeby było w Polsce lepiej (że tak powiem naiwnie jak zwykle). Przecież to bezprawie w "państwie prawa" !!!
Patrzenie na świat w sposób przedstawiony przez pana/panią kwalifikuje sie tylko do podcięcia żył. Życzę państwu więcej optymizmu.

To jest: Andrzej Grabowski

abundantia - a to co?

Czy udział w procesie sądowym to jest to samo co udział w polityce?

I, przy okazji, abundantia to mężczyzna, kobieta, czy może rodzaj nijaki? Chyba najbardziej prawdopodobny jest rodzaj nijaki.

----------------------------
www.grabo.strona.pl

"W życiu piękne są wieczne chwile, dlatego - wiecznie warto żyć."

To jest: JJerzy

No i czego się Pan

No i czego się Pan człowieka czepia. Są tu tacy, których ta sprawa interesuje. Dwa dni temu czytałem wpisy ludzi którzy, z niekłamaną sympatią, pytali o rozwój wypadków. No to p. Szeremietiew zaspokoił niniejszym ich ciekawość. I tyle. Na dodatek zrobił to w sposób lekki, nadający sie do czytania.
Przecież on nie prosi o żadne pańskie współczucie, tylko dzieli sie doświadczeniem.
Jeśli chciał Pan powyższy artykuł zaliczyć do zbędnych na tej witrynie, to uprzejmie donoszę, że codziennie są tu znacznie mniej wartościowe.
A co do zadziwienia nad postawą p. Szeremietiewa ... Był w polityce może po prostu dlatego, że chciał coś sensownego tam zrobić i wydawało mu się, że ma takie możliwości. Nawet jeśli to jest dosyć oczywisty błąd, to przyzna Pan, że nie większy od tych co to chodzą na głosowania i pomimo oczywistego bezsensu swego postępowania wciąż dają kolejne kredyty zaufania kolejnym kanaliom. Przyzna Pan chyba, że w tym świetle postawa p. Szeremietiewa staje się bardziej sensowna i logiczna.
Zresztą, mam nadzieję, że wie Pan skąd biorą się wynalazki ...

Panie Romualdzie!

A może machnąć ręką na te całe sądy, i zacząć jeszcze raz?
Przecież na tym forum mówi się, że nie ma na kogo głosować!.
Zatem RdR-bis/czy inaczej/. Deklaracji ideowej nie napiszę, ale ulotki porozlepiam, znajomych namówię, po prostu pomogę.
Ja to mówię SERIO!!!.
Leszek.

To jest: moniK

Tak

Tak

To jest: RSz

Duży znak zapytania

Budowa partii, nawet jeżeli ma się jakieś doświadczenie to poważna, ale i trudna sprawa. Proszę sprawdzić jak to idzie Markowi Jurkowi z Prawicą Rp. Zresztą takiej decyzji nie podejmuje się nawet w wyniku tak miłych głosów jak Państwa. Swoją drogą szkoda, że tak się nie da.
R. Szeremietiew

Gdański styl Komorowskiego

Witam Panie Romualdzie

W wielu pobocznych dyskusjach tuż obok pańskiej sprawy, przewijał się dość często temat wiarygodności, praworządności, uczciwości Janusza Onyszkiewicza i Bronisława Komorowskiego. Kilka lat wstecz w jednej ze stacji TV oglądałem obszerny wywiad z Bronisławem Komorowskim przeprowadzony bodajże w jego domu. Przyznaję, że byłem pod wrażeniem ale nie wypowiedzi, a wyposażenia salonu w którym przeprowadzano wywiad. Zwłaszcza utkwiły w mej pamięci piękne czarne stylowe meble z rzeźbieniami. O ile się na nich znam, te przypominały mi Pomorze, a konkretnie Gdańsk...bo o „meble gdańskie” tu idzie. Musze przyznać że były minister Bronisław ma wyjątkowo dobry „wojskowy” gust...

Pozdrawiam.

To jest: RSz

Noblesse oblige...?

cytuję Dariusz Adamczewski:
Witam Panie Romualdzie
(...)
Kilka lat wstecz w jednej ze stacji TV oglądałem obszerny wywiad z Bronisławem Komorowskim przeprowadzony bodajże w jego domu. Przyznaję, że byłem pod wrażeniem ale nie wypowiedzi, a wyposażenia salonu w którym przeprowadzano wywiad. Zwłaszcza utkwiły w mej pamięci piękne czarne stylowe meble z rzeźbieniami. O ile się na nich znam, te przypominały mi Pomorze, a konkretnie Gdańsk...bo o „meble gdańskie” tu idzie. Musze przyznać że były minister Bronisław ma wyjątkowo dobry „wojskowy” gust...

Pozdrawiam.


Cóż, Bronek pozuje na arystokratę wskazując na harbiowskie parantele z gen. Tadeuszem Borem-Komorowskim, a nie z posłem Komorowskim z PSL-u, tego od Bakomy. W czasie konferencji prasowych eksponuje nie tylko hrabiowskie pozy, ale i sygnet na palcu, a więc i w domu musi mieć odpowiednie tło. Nie dziwota. Swoją drogą jak on te meble przechował w mieszkaniu rodzinnym w Obronikach Śląskich?
Czasem żałuję, że wielka fortuna Szeremietiewów przepadła w wirze XX wiecznej historii. Też mógłbym zadawać szyku meblami i pierścieniami - ha, graf Romuald Mikołajewicz Szeremietiew! Tak poza tym: a jaki jest stosunek harabiego Bronisława do Kodeksu Boziewicza, ma zdolność honorową?
R. Szeremietiew

Nie namawiam.

Pragnę tylko zauważyć. że M.Jurek zwraca się do bardzo nielicznego elektoratu. Ja myślałem o tych 70%, którzy nie chodza na wybory, bo nie są zainteresowani, aby szef partii był premierem, a jego kumple ministrami, a chcieliby żyć w NORMALNYM kraju.
Pozdrawiam - Leszek.

To jest: brunon jerzy ponikiewski

Panie Leszku

Już jest nas co najmniej dwóch a w internecie roi się od ludzi którzy poparli by coś nowego konkretnego zapoczątkowanego przez człowieka niewątpliwie uczciwego i sprawdzonego w walce o niepodległość.Pana Romualda nie dało się załatwić teczką TW to wymyślono inny sposób.Są do dyspozycji ludzie z byłej KPN i Komitetów Obrony większość na pewno poparła by inicjatywę człowieka tego formatu Jeszcze jest trochę czasu żeby coś zmienić ale ten czas za chwilę się skończy bo już nie będzie co zmieniać ani dla kogo. Panie Leszku Panie Romualdzie stawiam się do dyspozycji.

To jest: RSz

Można by to sprawdzić.

cytuję brunon jerzy ponikiewski:
Już jest nas co najmniej dwóch a w internecie roi się od ludzi którzy poparli by coś nowego konkretnego zapoczątkowanego przez człowieka niewątpliwie uczciwego i sprawdzonego w walce o niepodległość.Pana Romualda nie dało się załatwić teczką TW to wymyślono inny sposób.Są do dyspozycji ludzie z byłej KPN i Komitetów Obrony większość na pewno poparła by inicjatywę człowieka tego formatu Jeszcze jest trochę czasu żeby coś zmienić ale ten czas za chwilę się skończy bo już nie będzie co zmieniać ani dla kogo. Panie Leszku Panie Romualdzie stawiam się do dyspozycji.

Drodzy Państwo,
Może rzeczywiscie zapytać na tym Forum ilu chętnych by było. Proszę zainicjować takie pytanie. Będziemy wiedzieli na ile pomysł ma szanse.

Pozdrawiam
R. Szeremietiew

To jest: moniK

Oczywiście ja także popieram

Choć może moje poparcie nie jest tak znaczące (ze względu na wiek nie mam doświadczenia w opozycji, ale mam tradycje rodzinne; )
Poza tym, mam sporo "wojskowych" znajomych (chyba z racji przyciągania się przeciwieństw), a tam pana szanują.

Czy nogłabym nieśmiało zwrócić pańską uwagę także na inną inicjatywę, która zawiązała sie również na tym forum?
http://prawica.net/node/6035
http://www.prawicarp.pl/

Nie wiem czy to dobrze, że wspominam tu o tym. Być może to "konkurencja"; )
Na razie, jest to rodzaj "zabawy wirtualnej", ale...
Dlaczego ludzie "bawią się" w takie rzeczy?
Nie ma na kogo głosować...

To jest: BTadeusz

Szkoda bicia piany...> RSz.

Nie ma poważnych szans na dzisiejszej scenie politycznej dla kolejnej partii "wodzowskiej".

Ci, którzy nie pamiętają, wzruszą ramionami na taką inicjatywę.

Walka (jakże to słowo się skompromitowało...) o dobre imie jednej osoby, to błahostka. Okaleczonych i "okaleczonych" są tysiące. Testów wiarygodności - brak.

Odwrotnie - partii uczciwej - bardzo przydałyby się wiarygodne autorytety.

Trudno przewidzieć, jakie atrybuty nowej partii stałyby się katalityczne dla znaczącej części milczącej większości - owych mitycznych 70%...

Patriotyzm? Uczciwość?
Prawdziwa demokracja nie budzi zaufania, albo zrozumienia - widać to w niewielkiej nośnosci hasła JOW.
W realizm "uczciwej polityki" nikt już chyba nie wierzy. Każdy "nieidiota" zapyta o drugie dno.
Politycy świadomie chyba skompromitowali "politykę", aby zniechęcić ucziwą konkurencję i mających szacunek do własnego głosu - wyborców.

Polityka jest "brudna z natury" - bo najodporniejsza z wszelkich dziedzin legalnego życia społecznego - na wpływ etyki.
Jakiejkolwiek. Najskuteczniejszą zasadą stał się brak zasad.

Mimo najszczerszego zaufania i sympatii - jestem sceptyczny.
Pesymistycznie sceptyczny...

A życie ma się jedno.

Daj sobie nadzieję!:
JOW- Warunkiem demokracji

To jest: Mariusz Wiącek

A dlaczego mam pana żałować?

Czyżby nie wiedział pan z kim ma do czynienia? Nie wiedział pan jaka tam ferajna siedzi? Jeżeli pan nie wiedział to źle panu świadczy jako o polityku. Czy cokolwiek pan zrobił w sprawie wsadzonych do pierdla i przetrzymywanych przez lata bez wyroku ludzi? Wszedł pan do rządu na własne życzenie, jeżeli się dobrze orientuję to nie ma obowiązku ustawowego bycia ministrem!
Żeby pan mnie źle nie zrozumiał ja też uważam że sytuacja jaka pana dotknęła jest paranoicznie chora.
=====
Niewidzialnej ręce rynku nie można dać w łapę.

Ale mu pan zasunął!

Ze wszystkich pańskich zalet najbardziej podziwiam u pana życzliwość i dobre serce.

To jest: RSz

Któż jest bez winy?

cytuję samograf:
Ze wszystkich pańskich zalet najbardziej podziwiam u pana życzliwość i dobre serce.

Ironia jest oznaką inteligencji. Widzę, że Pan biegle nią włada.

Z pokorą przyznaję, że trudno mi zachować życzliwość wobec kogoś, kto sprawdzał na ile mam "twarde siedzenie" i ile pomyj medialnych wytrzymam.

Tak, tak, wiem - kto w ciebie kamieniem potwarzy, ty w niego chlebem życzliwości.

Jednak z drugiej strony kto jest bez winy niech pierwszy rzuci kamieniem - to o Pana chodziło?

Oczywiście żałuję, że zdarzenie po lipcu 2001 r. naruszyły naturalną "dobroć mojego serca".
R. Szeremietiew

Ile policzków

winien mieć katolik? (bo więcej, niż dwa) ... :-)

Panie Krzysztofie...

sa jeszcze dwa poldupki.

To razem daje cztery.

Ale to wciąż za mało w stosunku do potrzeb... :-))

Rozumiem pana z panem Krzysztofem duchową wspólnotę

Półgłówki noszą półbuty i bełkoczą półgębkiem. Na całe szczęście jest pełnia.

To jest: moniK

Pewnie, tak bezpieczniej...

Czy ktoś każe panu tutaj kogoś żałować?
Pewnie pańskie zaangażowanie w politykę ogranicza się tylko do wrzucenia kartki w wyborach (albo i nie), a potem krytyki rządzących, lub tych, którzy chcą cokolwiek zrobić.

To jest: RSz

A dlaczego ma mnie Pan żałować?

cytuję Mariusz Wiącek:
Czyżby nie wiedział pan z kim ma do czynienia? Nie wiedział pan jaka tam ferajna siedzi? Jeżeli pan nie wiedział to źle panu świadczy jako o polityku. (...)

Dziękując za odrobinę sympatii: „(...) ja też uważam że sytuacja jaka pana dotknęła jest paranoicznie chora” muszę stwierdzić, że nie znajduję miejsce, gdzie żaliłem się Panu. Nie wiem więc dlaczego Pan uznał, że ma mnie żałować???
Do tego ten „żałosny” problem oraz kwestia mojego braku roztropności, gdym ochotniczo, bo jak Pan słusznie zauważa – „nie ma obowiązku ustawowego bycia ministrem!” zawitał w "jaskini zbójców", zwanej rządem RP, już był podniesiony w tej dyskusji. Z Pańskiej wypowiedzi wnoszę, że Pan tego nie czytał. A więc cytuję siebie:
cytat:
W odpowiedzi na głosy abundantia, i alvis.
Po pierwsze nie wydaje mi się, abym tu jęczał i żalił się jakim to nieszczęśliwy. Staram się z dystansem do siebie i chyba obiektywnie informować odwiedzających Forum o sprawie, która przecież ma wymiar publiczny, a jej rozstrzygnięcie będzie miało znaczenie także dla bezpieczeństwa narodowego. Nie przesadzam. Okaże się co w Polsce będzie można w przyszłości robić w dziedzinie obrony bez dopuszczania do decyzji osobników „grajacych w dupniaka z narodem”.
Aspekt drugi. To od prawicy.net trafiła do mnie oferta, że zajmie się moją sprawą. Pamiętacie Panowie lub Panie (z nick’a interlokutorów wytykających mi „żalenie się” płci wywnioskować nie mogę) jak zbierano tu podpisy pod listem do min. Sprawiedliwości w mojej sprawie i jak powstał dział Forum pt. "Sprawa Szeremietiewa". Więc nie ja zacząłem tu obnosić się z moim męczeństwem, tylko w następstwie powyższego czuje się zobowiązany informować co się dzieje.
Trzeci – sprawa chyba najważniejsza, czyli szulernia w której na ochotnika byłem. Kiedy wchodziłem do rządu to na nim nie było napisu "kasyno gry", może nawet powinno być "jaskinia zbójców" - w kasynie są jakieś reguły gry, ale był napis Rząd RP. Oczywiście wiedziałem, że w tym gmachu w różnych kątach będą szulerzy, oszuści, wydrwigrosze. Jednak z tego tylko powodu nie można powiedzieć, a ja tam nie wchodzę, bawcie się sami. Wszak o państwo i jego bezpieczeństwo chodziło. Miałem w obawie przed „zbójami” zostać między drzewami na mojej działce w Zalesiu?
Inna sprawa to skąd się ci zbóje wzięli i dlaczego mieli/mają takie wpływy? Zdaje się wszyscy jesteśmy jakoś tam winni jako wyborcy. Te oczajdusze bowiem znalazły się w rządzie i parlamencie nie dlatego, że ich podwiozły sowieckie tanki, ale dlatego, że dostały głosy polskich wyborców.
Jednak rada jest taka: trzeba było ostrożnie nie wchodzić do polityki, a skoro wlazłeś bratku i oberwałeś to teraz siedź cicho w swojej norze, liż rany, cierp za swoją głupotę i nam głowy nie zawracaj – tak!

Zastanawia mnie jeszcze jedno. Z Pańskiej wypowiedzi przebija znana jeszcze z czasów PRL-a teza, że polityka jest zajęciem brudnym, którego przyzwoici ludzie nie wykonują.
Na fotografii (to swoje zdjęcie Pan zamieścił?) siedzi Pan na łódce pod żaglami, z tyłu fale, błękitne morze... Komfortowy punkt obserwacyjny na sprawy publiczne. Co jednak wynika dla tego, co w Polsce dzieje się, nie tylko dla Pana, dla innych, także tych „siedzących latami w więzieniu”. Pyta mnie Pan z przyganą w głosie: „Czy cokolwiek pan zrobił w sprawie wsadzonych do pierdla i przetrzymywanych przez lata bez wyroku ludzi?” A Pan co zrobił? Żeby coś zrobić trzeba być ministrem, czy prosty żeglarz też coś może?
Pozdrawiam.
R. Szeremietiew

Można wyświetlać komentarze w różnych formach:

Wybierz i zachowaj swoje preferencje wyświetlania komentarzy. Kliknij "Zachowaj" po ustawieniu zmian.