Mechanizmy ciszy - o cenzurze w PRL (2)

W tak krótkim tekscie nie jest możliwe ukazanie wszystkich tematów skazanych w propagandzie PRL na nieobecność. Zarysuję tylko główne kierunki działań aparatu ds. ciszy. Ogólnie można powiedzieć, że przemilczeniami objęto wszelkie informacje niezgodne z aktualnymi założeniami propagandy.

Z obiegu publicznego eliminowano opinie niepasujące do oficjalnej interpretacji rzeczywistości upowszechnianej przez partyjne pasy transmisyjne. Nie należy dopuszczać do żadnych polemik z materiałami publikowanymi na łamach „Trybuny Ludu” i „Nowych Dróg”. (CKC, s. 9).

Do konsekwentnie usuwanych należały naturalnie wszelkie informacje mogące zachwiać monopolem PZPR na władzę, podważające jej społeczną legitymizację czy kompetencje jej przywódców. Nie tolerowano krytyki poczynań partii i podporządkowanych jej instytucji:

Nie należy dopuszczać do ewentualnej krytyki podjętych decyzji płacowych bądź prowadzonej aktualnie polityki socjalnej,CKC, s. 45)

W materiałach na temat tzw. nowości rynkowych należy eliminować opinie krytykujące generalnie ceny nowości o podważające aktualną politykę cen w stosunku do nowości rynkowych, CKC, s. 48).

Zatajano również fakty mogące świadczyć, że PZPR nie była monolitem, wskazujące na istnienie wśród jej członków różnic poglądów, odmiennych orientacji czy rywalizujących frakcji.

Do najczęściej korygowanych należały wypowiedzi wskazujące na, jak to ujmował wiceprezes GUKPPiW, rzekome wynaturzenie systemu socjalistycznego. Dyrektywa milczenia obejmowała wszelkie dane mogące świadczyć o niedoskonałości realizowanego w Polsce ustroju.

Odrzucano tendencje do, jak to zostało określone, nadmiernej krytyki ujemnych zjawisk naszego życia (...) skłonności do ich wyolbrzymiania przy jednoczesnym doszukiwaniu się winy za ten stan rzeczy w błędach systemu rządzenia i kierowania, w metodach i formach działania organów władzy i aparatu zarządzania gospodarką narodową, oraz – i to jest najważniejsze – wysuwanie pretensji o wszystko pod adresem władzy partii.

PRL przedstawiano w propagandzie jako dziesiątą potęgę gospodarczą świata, kraj zapewniający obywatelom opiekę, bezpieczeństwo, standard życia nieporównywalny z państwami kapitalistycznymi. Fakty świadczące, że było inaczej ukrywano. Ograniczano m.in. przekazy informujące o przejawach marnotrawstwa, brakach w zaopatrzeniu, niskiej jakości produktów itp.

Obiektem skreśleń były wypowiedzi, które przedstawiano jako imputowanie różnych plag społecznych czyli informujące o istnieniu w PRL pewnych patologii: ubóstwa, nierządu, pijaństwa (Nie należy dopuszczać do publikacji w masowych środkach przekazu danych liczbowych obrazujących stan i wzrost alkoholizmu w skali całego kraju, CKC, s. 80), łapówkarstwa (Nie należy dopuszczać żadnych informacji na temat afery łapówkarskiej w Sandomierzu CKC, s. 94) itp.

Tego rodzaju zjawiska były w propagandzie peerelowskiej zarezerwowane dla zepsutego świata kapitalistycznego. W systemie socjalistycznym mogły występować jedynie incydentalnie. Niedopuszczalne było traktowanie ich jako stałego elementu socjalistycznej rzeczywistości.

Przyczyn negatywnych zjawisk, których nie udawało się przemilczeć szukano poza systemem. Odpowiedzialność zrzucano na wrogów komunizmu: „imperialistów”, „agentów”, „sabotażystów”, „dywersantów”, „pasożytów” (zob. wiersz Aleksandra Mandaliana: Śpiewam pieśń o walce klasowej).

Instrukcje dla cenzorów polecały także bezwzględnie eliminować z mediów masowych zbiorczych danych dotyczących ilości wypadków drogowych, pożarów, utonięć (CKC, s. 49). Zapisy wykluczające odnosiły się również do konkretnych przypadków tego rodzaju. Warto podać kilka charakterystycznych przykładów:

Nie należy dopuszczać do publikacji żadnych materiałów o tragicznym przypadku śmierci trzech osób wskutek zatrucia zanieczyszczonym siarczanem baru (używanym jako środek kontrastujący przy prześwietleniach) w białostockiej poradni rentgenologicznej. 15 II 1975 (CKC, s. 99).

Nie należy publikować żadnej informacji na temat tąpnięcia w kopalni Polkowice. Informacje w lokalnej prasie wrocławskiej muszą mieć akceptację KW PZPR. 3 VII 1974 (CKC, s. 29)

Nie należy publikować żadnych informacji na temat katastrofy w kopalni Katowice, w której poniosło śmierć czterech górników. 17 VI 1974 (CKC, s. 90).

Nie należy zwalniać żadnych informacji o wypadku w Słubicach, w wyniku którego zginęło 2-ch żołnierzy, nauczycielka i uczeń, a 14 uczniów odniosło rany. [...] 5 V 1975 (CKC, s. 103).

Nie należy zwalniać żadnych informacji o wypadku na moście łazienkowskim w dniu 23.IX.br [1975] (CKC, s. 112).

Zalecano ukrywanie faktów świadczących o fatalnych warunkach w zakładach pracy (stwarzających zagrożenie dla życia i zdrowia zatrudnionych) czy informacji o chorobach zawodowych: Wszelkie informacje przedstawiające uogólnione, scalone dane liczbowe dla działów, gałęzi i branż gospodarczych, zakładów pracy i kraju w całości, a dotyczące stanu bezpieczeństwa i higieny pracy oraz chorób zawodowych należy wstrzymywać. Nie należy dopuszczać do ich publikacji w prasie, radiu i telewizji a także w pozostałych wydawnictwach (CKC, s. 41), jak również doniesienia o szkodliwości substancji stosowanych w przemyśle i rolnictwie:

Z opracowań na temat ochrony bądź zagrożenia środowiska naturalnego w Polsce należy eliminować informacje o bezpośrednim zagrożeniu życia i zdrowia ludzi spowodowanym przez przemysł i środki chemiczne stosowane w rolnictwie. Zakaz dotyczy konkretnych przypadków niebezpiecznego dla życia i zdrowia ludzi zanieczyszczenia atmosfery, wody, gleby i środków spożywczych. Zakaz niniejszy obejmuje ponadto wszelkie informacje o skażeniach powodowanych przez pestycydy. Należy również eliminować wszelkie materiały i informacje o zagrożeniu zdrowia pracowników zatrudnionych przy produkcji polichlorku winylu (PCW) oraz o niebezpieczeństwie wynikającym z zastosowania np. w budownictwie bądź wprowadzenia na rynek tych wyrobów przemysłu chemicznego. 18 X 1974 (CKC s. 48-49)

czy zanieczyszczaniu środowiska przez polskie zakłady: Nie należy zwalniać materiałów informujących o aktualnym stanie zanieczyszczenia bądź wskazujących na zjawisko postępującego zanieczyszczenia polskich odcinków rzek spływających z Czechosłowacji, powodowanego działalnością gospodarczą na terenie naszego kraju [...] 16 VII 1975 (CKC, s. 39).

Tworzenie ciszy nad tego rodzaju zjawiskami stwarzało zagrożenie dla zdrowia obywateli (chociażby przez ograniczanie możliwości reagowania na niebezpieczeństwa). Bardzo charakterystyczny jest przypadek z 1975 roku dotyczący szkoły nr 80 w Gdańsku, w której stwierdzono wydzielanie się toksycznych substancji z materiałów służących do uszczelniania okien Wywoływały one u dzieci omdlenia i torsje, a u nauczycieli zasłabnięcia i bóle głowy.

Władza nie tylko nie podjęła akcji informacyjnej ostrzegającej przed zagrożeniem (podobna sytuacja mogła wystąpić przecież w innych placówkach powstałych w tym okresie), lecz przeciwnie - objęła tę „niedoskonałość” klauzulą milczenia. Zalecenie dla cenzury brzmiało jednoznacznie: Nie należy zwalniać absolutnie żadnych informacji na ten temat (CKC, s. 112).

Przed opinią publiczną zatajano również wiadomości mogące sugerować zapóźnienia gospodarki PRL. Ukrywano przejawy korzystania przez PZPR z osiągnięć Zachodu. „Księga zapisów i zaleceń” nakazywała eliminowanie ze środków masowego przekazu informacji o licencjach nabywanych przez Polskę w krajach kapitalistycznych (np. W Instytucie Badań Jądrowych w Świerku uruchomiono system komputerowy „Cyfronet”. Nie należy podawać, że komputer zakupiony został w USA... (CKC, s. 87), wyjaśniając, iż kumulacja takich informacji mogłaby u przeciętnego czytelnika wytworzyć pogląd, że podstawą unowocześnienia naszej gospodarki jest zakup licencji w rozwiniętych krajach kapitalistycznych (CKC, s. 36).

Reglamentowano także wiadomości, które sugerowałyby stan podległości wobec Moskwy: Nie należy dopuszczać do publikacji żadnych informacji o sprzedaży przez Polskę mięsa do ZSRR (CKC, s. 38).

Zapisem objęte były również konkretne osoby. Dotyczyło to nie tylko zakazu publikowania i upowszechniania ich utworów. Wobec szeregu pisarzy, naukowców i publicystów stosowano zasadę bezwarunkowego eliminowania ich nazwisk oraz wzmianek o ich twórczości, poza krytycznymi, z prasy, radia i TV oraz publikacji nieperiodycznych o nienaukowym charakterze (literatura piękna, publicystyka, eseistyka).

Do skazanych na przemilczenie należeli przede wszystkim przedstawiciele emigracji niepodległościowej, m.in. Adam Ciołkosz, Józef Czapski, Jerzy Giedroyc, Jędrzej Giertych, Gustaw Herling-Grudziński, Józef Łobodowski, Józef Mackiewicz, Julian Mieroszewski, Jan Nowak-Jeziorański (zob. CKC, s. 55-58). Duża część społeczeństwa dowiedziała się o ich istnieniu i twórczości dopiero po 1989 roku.

Istotnym obszarem kontroli władz oraz podporządkowanych jej instytucji była przeszłość. W propagandzie wycinano wszystko, co nie pasowało do oficjalnej interpretacji dziejów. Tworzenie ciszy w tej sferze było przejawem walki o pamięć historyczną Polaków.

Instrukcje dla cenzorów nakazywały eliminować z opracowań, artykułów publicystycznych czy pamiętników wszelkie treści przedstawiające wydarzenia najnowszej historii Polski z pozycji, jak to ujmowano, prawicy politycznej, a także rehabilitujące i popularyzujące w społeczeństwie tradycje wrogie socjalistycznej Polsce.

Do treści niepożądanych zaliczono m.in. próby rehabilitacji okresu międzywojennego i przywódców II Rzeczypospolitej, pomniejszanie ich odpowiedzialności za klęskę wrześniową, próby usprawiedliwiania prawicowych ugrupowań podziemnych z okresu okupacji przez eksponowanie ich wkładu w walkę w okupantem (CKC, s. 60).

Rugowano ze świadomości społecznej wiedzę o polskich środowiskach niepodległościowych, żołnierzach AK, WiN, działalności Państwa Podziemnego, Powstaniu Warszawskim, emigracji politycznej. Dwa przykłady:

Nie należy dopuszczać do publikacji żadnych materiałów o zmarłym 11 bm. Franciszku Niepokólczyckim. Dotyczy to również nekrologów i ewentualnych przedruków opublikowanych uprzednio notatek, wspomnień itp. 19 VI 1974 (CKC, s. 90).

Nekrologi, inseraty i inne formy w prasie, radio i TV oraz klepsydry itp. zapowiadające różne spotkania na cmentarzach, przy pomnikach, miejscach walk itp. (z okazji rocznicy Powstania Warszawskiego, bądź jego poszczególnych epizodów) byłych żołnierzy zgrupowań, oddziałów itp. AK i innych prawicowych organizacji uczestniczących w powstaniu warszawskim nie mogą być zwalniane do publikacji (...) 26.VII.1974 (CKC, s. 91-92).

Na przemilczenie skazane zostały także wydarzenia przedstawiające ZSRR w niekorzystnym świetle tj.: klęska sowiecka 1920 roku, działalność GPU/NKWD, wielka czystka (1936-1938), pakt Ribbentrop-Mołotow czy agresja 17 września 1939 roku.

Wyjątkowo pilnie strzeżona była zmowa milczenia dotycząca zbrodni stalinowskich. Wystarczy tu wskazać na wieloletnią ciszę utrzymywaną nad mordem katyńskim. Zapisy cenzury brzmiały jednoznacznie.

Nie wolno dopuszczać jakichkolwiek prób obarczenia Związku Radzieckiego odpowiedzialnością za śmierć polskich oficerów w lasach katyńskich. [...] W opracowaniach naukowych, pamiętnikarskich, biograficznych można zwalniać sformułowania w rodzaju „rozstrzelany przez hitlerowców w Katyniu”, „zmarł w Katyniu”, „zginął w Katyniu”. Gdy w przypadku użycia sformułowań w rodzaju „zginął w Katyniu” podawana jest data śmierci, dopuszczalne jest jej określanie wyłącznie po lipcu 1941 r. (CKC, s. 63)

Polecenia były konsekwentnie realizowane. Mord katyński stanowił chyba największe tabu Polski Ludowej. W rozprawach naukowych, publicystyce, podręcznikach szkolnych pozostawał zazwyczaj tematem nieobecnym, jeśli o nim wspominano (rzadko) to zawsze jako o zbrodni dokonanej przez nazistów. I tak np. w „Małej Encyklopedii Powszechnej” (1959) pod nazwą „Katyń” można przeczytać: miejsce masowych grobów kilku tysięcy polskich oficerów internowanych od 1939 w ZSRR, a wymordowanych przez hitlerowców po zajęciu tych terenów.

W „Wielkiej Encyklopedii” (1962) oraz „Małej Encyklopedii Wojskowej” (1970) oraz sześciotomowej „Encyklopedii Powszechnej” (1984) hasło „Katyń” nie występuje. Zmowa milczenia w sprawie zagłady polskich oficerów stała się symbolem zakłamania komunistycznej propagandy.

Bardzo charakterystyczne dla propagandy Polski Ludowej było tworzenie swoistej „ciszy nad ciszą”. Skarano się ukryć sam fakt dokonywania przez partię selekcji informacji, a przynajmniej rozmiary stosowanych przemilczeń, skalę ingerencji.

Oficjalne deklaracje władz utrzymywały przecież, że Polska Ludowa (w odróżnieniu od państw kapitalistycznych) jest krajem ceniącym wolność słowa. Partia starała się utrzymać obywateli w przekonaniu, że komunikaty jakie otrzymują z państwowych mediów są prawdziwe (przedstawiają świat takim, jakim jest) i wyczerpujące.

Funkcjonariuszom GUKPPiW nie zależało im na eksponowaniu swojej roli w systemie kontroli społecznej. Do 1981 dokonywane przez nich interwencje w ogóle nie były zaznaczane. Niejednokrotnie instrukcje dla cenzorów były uzupełniane o uwagi, takie jak poniższa (zamieszczona pod zapisem w sprawie Katynia): Niniejszy zapis przeznaczony jest wyłącznie do wiadomości cenzorów. Przy ewentualnych wykroczeniach nie wolno się na niego powoływać ani ujawniać jego istnienia (CKC, s. 63).

Charakterystyczne były metody pracy cenzorów. Jak pisze Zbigniew Romek cenzura chętnie usuwała się w cień, tak by w miarę możliwości nie tylko nieświadomy jej istnienia czytelnik, ale i mający do czynienia z cenzurą autor, był przekonany o marginesowym znaczeniu tego urzędu.

Podobnie wskazuje Maria Bogucka: Urząd Kontroli dbał o wielką dyskrecję. Z autorem na ogół nie rozmawiano wprost, postulaty przekazywano redakcji zawsze ustnie lub telefonicznie, nigdy na piśmie. W rozmowach z autorami nie wolno nam było powoływać się na cenzurę – choć oczywiście wszyscy wiedzieli o co chodzi.

Cenzura – zauważał Stefan Kisielewski w 1977 roku – operowała w ścisłej tajemnicy, konfiskując najlżejszą aluzję do swych czynności. Publicysta nazywał ją fabryką fałszywych tekstów, wielką, ukrytą przed publicznością, mistyfikacją, mającą na celu zasugerowanie czytającym, że autorzy myślą tak właśnie, jak piszą.

Przemilczenia stosowane w propagandzie PRL stanowiły przejaw walki o kontrolę nad myśleniem Polaków. Służyły permanentnemu okłamywaniu społeczeństwa. Działalność aparatu ciszy spowodowała usunięcie z obiegu społecznego całych obszarów wiedzy o teraźniejszości i przeszłości. Ze świadomości społecznej rugowane były dane mogące podważyć misternie konstruowane wizerunek socjalistycznego państwa dobrobytu.

Kreowanie jedynie słusznego modelu postrzegania otaczającego świata w połączeniu z eliminowaniem elementów nie pasujących do niego skutkowało fałszywym obrazem życia w Polsce Ludowej. Oczywiście bardziej świadoma część społeczeństwa zdawała sobie sprawę z manipulacji. Jednak wielu, przynajmniej częściowo, ulegało indoktrynacji. Świadczyć o tym mogą chociażby pojawiające się od czasu do czasu (choć ostatnio coraz rzadziej) przejawy sentymentu do minionej epoki opierające się na argumentacji: „w PRL takich rzeczy nie było”. To, o czym nie wspominały media, nie zostało uznane za element rzeczywistości.


Tomasz Tokarz
więcej tekstów autora...

Zobacz też: Mechanizmy ciszy - o cenzurze w PRL (cz.I)

To jest: Jan Bodakowski

cenzura

Ludzie budują swoje poglądy na podstawie informacji z mediów. Komunistom udało się wykreować fałszywie optymistyczne wspomnienia Polaków z PRL. Dziś te same metody przemilczania i kreowania fałszywej rzeczywistości kreują media. W mediach nie ma informacji niewygodnych dla UE, pederastów, dzięki czemu kreuje się pozytywny wizerunek UE czy pederastów. W czasopismach, w działach o seksie, nie pisze się o chorobach wenerycznych dzięki czemu kreuje się postawę radosnych przygodnych kontaktów seksualnych. Za to media kreują fałszywy wizerunek rodzinny, nieustannie są nagłaśniane patologie w rodzinie. Dzięki temu tworzą media ludziom w głowach przeświadczenie że polscy ojcowie to pedofile a matki to alkoholiczki.

To jest: Marek Olżyński

cuzamem do kupy

cytuję Jan Bodakowski:
Ludzie budują swoje poglądy na podstawie informacji z mediów. Komunistom udało się wykreować fałszywie optymistyczne wspomnienia Polaków z PRL.
wszystkich ?
cytat:
Dziś te same metody przemilczania i kreowania fałszywej rzeczywistości kreują media. W mediach nie ma informacji niewygodnych dla UE, pederastów, dzięki czemu kreuje się pozytywny wizerunek UE czy pederastów.
myślę, że nie tak do końca jest jak Pan pisze. Znalazłbym kilka tytułów, które nie należą do "wszystkich"
cytat:
W czasopismach, w działach o seksie, nie pisze się o chorobach wenerycznych dzięki czemu kreuje się postawę radosnych przygodnych kontaktów seksualnych.
Panie Janie, wystrczy wpisać "choroby weneryczne" i klknąć, niech Pan sam sprawdzi
cytat:
Za to media kreują fałszywy wizerunek rodzinny, nieustannie są nagłaśniane patologie w rodzinie. Dzięki temu tworzą media ludziom w głowach przeświadczenie że polscy ojcowie to pedofile a matki to alkoholiczki.
to już totalna bzdura. Proszę podać przykłady, no chyba, że Pan tak to odbiera.
Wrzucił pan wszystko i wszystkich do jednego worka! A jeśli Pan uważa że nie ma odpowiedniej prasy to proszę spróbować załozyć własną gazetą, a nóż? Kto wie
pozdrawiam
-------------------------
nie wszystko jest takie oczywiste

Porównywanie cenzury PRL z

Porównywanie cenzury PRL z dzisiejszą sytuacją na rynku mediów jest, jak Pan pisze, bezzasadne.
Obecnie nawet najbardziej niepoprawni politycznie publicyści mają szansę lansować swoje poglądy chociażby w periodykach, do których dostęp jest w miarę łatwy (empiki, internet, biblioteki).

W III RP nikt nie niszczył, nie zawieszał mediów piszących negatywnie o UE. Nie znam przypadku prewencyjnego ocenzurowania artykułu o UE w Najwyższym czasie, Naszej Polsce, Gazecie Polskiej czy Naszym Dzienniku.

To jest: Jan Bodakowski

Panowie

w PRL też był Głos Ameryki czy podziemne gazetki (prasa solidarnościowa w PRL miała większy nakład niż Najwyższy Czas). W PRL książki wolnorynkowe wychodziły w podziemiu w większych nakładach niż dzisiaj. Świadomość społeczeństwa kreuje TV i media polskojęzyczne a nie Czas. Czas nie ma żadnego wpływu na społeczeństwo bo jest niskonakładowy. Bój o świadomość to wojna, przeciwnik ma 1.000.000 czołgów a nas jest 10 uzbrojonych w patyki.

To jest: BTadeusz

Pewnie, że racja

cytuję Tocqu:
Obecnie nawet najbardziej niepoprawni politycznie publicyści mają szansę lansować swoje poglądy

Tylko, ze wówczas szansą była zgoda cenzury, a dziś szansą są pieniądze (na naprawdę wolne poglady).

I słusznie Pan prawi:

cytuję Tocqu:
Porównywanie cenzury PRL z dzisiejszą sytuacją na rynku mediów jest, jak Pan pisze, bezzasadne.

Sytuacje są nieporównywalne. Zwłaszcza w aspekcie oczekiwań na publiczną prawde.

Za PRLu prawdy nie dopuszczano do "publiki".

Publiczna była JEDNA.

Prawd (medialnych = publicznych) jest dziś kreowanych od groma, jak proszków do prania.

Można kupić "tę" - za 1PLN, lub "ową"... za 1,5PLN...

Daj sobie nadzieję!:
JOW- Warunkiem demokracji

Można wyświetlać komentarze w różnych formach:

Wybierz i zachowaj swoje preferencje wyświetlania komentarzy. Kliknij "Zachowaj" po ustawieniu zmian.