Sprawa GODOTA

SPRAWA GODOTA

W kontekście lustracji dużo mówi się o kapłanach, którzy uwikłali się w macki służb bezpieczeństwa. Znacznie mniej o tych ofiarach PRL śród duchownych, które dały świadectwo niezłomności.

Jeden z takich przykładów – świadectw to ks. Stanisław Małkowski. Był jednym z szerokiego grona księży związanych z opozycją już w czasach PRL. Pochodzi z rodziny naukowców, sam ukończył socjologię, a w latach 70-tych wspierał razem z kilkoma innymi kapłanami ruch opozycyjny. Współpracował z KOR i ROPCziO, był kapelanem podziemnej Solidarności. Jest człowiekiem mocno zaangażowanym w obronę życia poczętego i m.in. na tym tle, jego drogi z działaczami lewicowej opozycji się rozeszły. W ubiegłym roku prezydent Lech Kaczyński odznaczył kapłana Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski. Klub Prawica.Net poświęcił niedawno osobie księdza specjalne spotkanie.

Zaangażowanie w sprawy niepodległości spowodowały prześladowania ze strony komunistycznej władzy. Miała ona też wpływ na Kościół i ks. Małkowski został przesunięty w 1983 roku do pracy jako kapelan na cmentarzu w Wólce Węglowej. SB zresztą pożałowała tej decyzji, bo obowiązków na cmentarzu nie było zbyt dużo i kapłan miał czas m.in na angażowanie się w głoszenie patriotycznych kazań w kościołach całej Polski.

Tego typu postacie jak ks. Małkowski są ciągle zbyt mało znane opinii publicznej. W trudnych czasach PRL kapłani tacy ratowali często honor Kościoła i wspierali prawdę. Rzadko w Kościele awansowali, co było już sprawką SB. Zemsta służb sięga w ten sposób III RP, a przecież lepiej przypomnieć tego typu postacie bohaterów niż rozważać kolejne nazwiska ujawnionych agentów.

W IPN zachowały się prawie w całości dokumenty z rozpracowania ks. Małkowskiego przez SB. Przez ponad 10 lat zebrano 900 stron materiałów i dodatkowo 240 na mikrofilmach. Służba Bezpieczeństwa zainteresowała się księdzem pod koniec 1979 roku. Materiały przekazano do archiwum w 1989 z adnotacją, by zachować je przez 10 lat i „nie wykorzystywać w celach szkoleniowych”. Nic dziwnego. Przez 10 lat SB nie udało się kapłana złamać, ani skompromitować. Ks. Małkowski znalazł się za to na liście płka Pietruszki. Dotyczyła ona kapłanów wobec których rozważano zastosowanie wariantu jakiego użyto wobec ks. Jerzego Popiełuszki.

Sprawie operacyjnego rozpoznania ks. St. Małkowskiego nadano kryptonim „Godot”. Są tu elementy zabawne i straszne. Do tych pierwszych można zaliczyć próbę zastraszenia kapłana z wykorzystaniem prasy. Jedna z gazet na zlecenie SB opublikowała artykuł na jego temat, w którym zamieszczono fragment o tym, że ksiądz miał nazwać władzę PRL „dziwką”. Ks. Małkowski na kolejnym kazaniu oświadczył, że nie jest to prawda, bo władzę tą nazwał... „pijaną, sowiecką dziwką”. Akcja zastraszenia nie udała się.

Były jednak i włamania, podsłuchy w domu i telefonie, a przede wszystkim próby kompromitacji „w środowisku kleru i najbliższego otoczenia”. W scenariuszu operacyjnego rozpracowania w punkcie 26 wymieniano „walory osobiste i cechy ujemne”. Księdza uznano za „inteligentnego z wypowiedziami rzeczowymi”, ale zaznaczono, że „nie przyjmuje argumentacji filozofii marksistowskiej”. Poszukiwano materiałów kompromitujących. Puszczano plotki o homoseksualizmie, ale i szykano związków z kobietami. Haków nie było. Zbierano materiały na proces sądowy, ale okazywało się, że „żaden ze świadków nie chce składać zeznań”.

W otoczeniu księdza umieszczono agenturę. Był tu i TW „Jankowski” (ks. Czajkowski). Operacja wobec ks. Małkowskiego zataczała coraz szersze kręgi. Kiedy nie udała się kompromitacja rozpuszczano plotki o niekompetencji księdza, podjęto próby ośmieszania, a nawet rozpuszczano wieści o jego braku równowagi psychicznej.

Osobną akcję poświęcono naciskom na kurię, by kapłana odizolować. Z materiałów IPN wynika, że nie było to łatwe. Kuria opierała się naciskom. Próbowano księdzu odebrać misję kanoniczną, zamawiano nawet teologiczne analizy jego kazań. Do kurii posyłano prokuratora, który miał „wspólnie” zastanowić się jak uchronić księdza przed „procesem” i odsunąć od „wrogiej działalności”. Do gry operacyjnej używano nawet opozycji.

Pewne elementy kampanii dezinformacyjnej znalazły się pismach II obiegu. Wykorzystując zaangażowanie księdza w obronę życia poczętego pojawiły się w podziemnej prasie kpiny o tworzeniu przez niego „policji domacicznej”. Inwigilowano też otocznie księdza. SB-ecy wypatrzyli tu nawet jakąś staruszkę „związaną z bandami NSZ”.

Perfidia działań SB nie miała granic. Tymczasem polityka była dla księdza rzeczą trzeciorzędną wobec pracy duszpasterskiej. Ks. Małkowski angażował się działalność formacyjną, opiekę nad niepełnosprawnymi, w obronę życia. Potrafił bronić Prymasa, którego część opozycji oskarżała o zbytnią ugodowość wobec władz, krytykował też dawnych przyjaciół z opozycji, którzy stali się scojalliberałami i moralnymi permisywistami. Po 1989 roku był znowu niewygodny dla wielu środowisk. Takie są już dzieje niepokornych kapłanów ...

B.U.

No ale nie ma juz SB, rozwiązano WSI

ale księdza Małkowskiego młócą teraz Jego bracia w sutannach. Może rozwiązano wszystkie SB i WSI poza kościelnymi?

SB i WSI nie ma??

Powymierali? Wyjechali? Powiązania i znajomości im się pokończyły? Kasę różnego pochodzenia im zabrano? ... Głupiego szukacie?

Można wyświetlać komentarze w różnych formach:

Wybierz i zachowaj swoje preferencje wyświetlania komentarzy. Kliknij "Zachowaj" po ustawieniu zmian.