Gmina (amerykańska) gminie (polskiej) nie równa

Statystyczne małe miasteczko (village) amerykańskie, odpowiednik polskiej gminy liczy sobie od 35 do 80 tys. mieszkańców. Takim miasteczkiem jest np. Morton Grove w stanie Illinois, 25 km od centrum Chicago. Miasteczko (znamy takie z filmów) wygląda schludnie. Ulice są zadbane a chodniki równe, choć wcale nie brukowane.

Nie ma tam zdobionych słupków metalowych utrudniających parkowanie czy dojazd do miejsc publicznych. Budynkom administracyjnym daleko do przepychu, są raczej skromne i utrzymane gospodarnie. To samo szkoły. Policja działa sprawnie i bezszelestnie. Straż pożarna, która pełni równocześnie funkcję pogotowia ratunkowego przybywa do chorego w ciągu pięciu minut. Mimo iż Morton Grove rozciąga się na przestrzeni 12 km. Tyle samo – statutowo - zabiera strażakom dojazd do pożaru.

Przestępczość jest tam niewielka, włamań czy kradzieży praktycznie nie ma, a cięższe zbrodnie zdarzają się niezwykle rzadko. Jest dużo skwerów, parków, kościołów wszystkich wyznań, skrzynek pocztowych i telefonów publicznych. Jest stadion piłkarski (futbol i bejsbol) oraz kilka boisk do koszykówki. Poczta w Morton Grove ulokowana jest w geograficznym centrum miasteczka, listonosze nie strajkują, lecz pracują z uśmiechem. Miasteczko ma niewielki szpital i liczne przychodnie lekarskie. Od niedawna działa tam także komunikację publiczną, wkrótce ma być też darmowy dostęp do Internetu.

Na pierwszy rzut oka widać więc, że Morton Grove, reprezentujące „statystyczną” amerykańską village różni się od polskiej gminy i to dość znacznie. Na czym ta różnica polega? Co sprawia, że taki raj jest u nich możliwy, a u nas nie? Jak ten raj jest zorganizowany?

Goła gmina

Zasadnicza różnica między Morton Grove village a polską gminą tkwi w tym, że w Stanach Zjednoczonych żadna jednostka administracyjna nie posiada własności, Gmina utrzymuje się z podatków, które są przeznaczane na wspólne cele i nie mogą być inwestowane w oczyszczalnie ścieków, wysypiska śmieci, cmentarze etc. Amerykański ustawodawca wychodzi z założenia, że od działalności gospodarczej są osoby i firmy prywatne.

Dlatego w Stanach Zjednoczonych, poza nielicznymi wyjątkami, takimi jak: niektóre lotniska i porty morskie, parki narodowe, część dróg czy szkoły, państwo nie prowadzi działalności gospodarczej. Nie do pomyślenia jest, aby jakikolwiek organ administracyjny był właścicielem rurociągów naftowych, szpitali, linii lotniczej, czy kolejowej. Od tego są biznesmeni prywatni, z którymi państwo nie ma prawa rywalizować. Bo i po co, skoro wszyscy podatnicy wiedzą, że taką rywalizację by przegrało.

W amerykańskiej konstytucji zapisano, że rolą państwa, w naszym przypadku, reprezentowanego przed gminę Morton Grove jest tworzenie warunków, w których prywatni biznesmeni mogą wykrzesać z siebie i swoich firm maksimum wydajności. Władza pilnuje także, aby nikt nikomu nie ograniczał swobody prowadzenia działalności gospodarczej; aby dłużnicy regulowali na czas swoje zobowiązania, zaś przejawy foul play były sprawnie i szybko karane i usuwane.

Własność rzecz święta

Własność prywatna to w Ameryce rzecz święta. Wprawdzie zdarzają się regulacje ograniczające prawo dysponowania własnym majątkiem, stanowią one wciąż wyjątek. Granicą ingerencji państwa we własność jest wolność i dobro innych ludzi. Do takich ustaw należy: ustawa o ochronie środowiska, porządku publicznym i bezpieczeństwie. W pozostałych przypadkach właściciel ma prawo dysponowania swoim majątkiem wedle własnych życzeń. Nie do pomyślenia są zakazy wycinania drzew z własnego lasu, utrudnianie podziału gruntu na mniejsze parcele, czy złośliwe utrudnianie zezwolenia na zabudowę. Jedynym i jednoznacznym kryterium dysponowania gruntami jest prawo zagospodarowania przestrzennego.

Morton Grove, podobnie jak i każda inna gmina w Ameryce ma takie prawo; jest ono od wielu dziesiątków lat niezmienne, jasne, nie podlega weryfikacji ze strony urzędników, geodetów, urbanistów etc. Posiadacz działki budowlanej w Morton Grove wie z góry, czy wolno mu na niej postawić szpital, supermarket, hotel czy tylko dom jednorodzinny. W ogóle, prawo jest jednoznaczne i uznaniowość jest prawie niemożliwa. Urzędnik i urząd biorą odpowiedzialność za swoje decyzje, której strzeże niezawisłe, sprawne i szybko działające sądy, oddzielone konstytucyjnie od prokuratury.

Katastra

Podatek katastralny jest podstawą finansów gminy. Z wpływów z podatku katastralnego Morton Grove utrzymuje m.in. policję, szkoły, wydział parków, straż pożarną i inne służby miejskie. Podatek katastralny jest tam dość wysoki, zależy od wartości nieruchomości, średnio jest to ok. 2 proc. wartości nieruchomości. Zakładając, że cena średniego domu jednorodzinnego wynosi w Morton Grove ok. 400 tys. dol. jest to ok. 8 tys. dol. rocznie.

W przypadku nieruchomości o charakterze komercyjnym (domy czynszowe, fabryki, sklepy etc.) podatek może być nawet dwu-, a nawet trzykrotnie wyższy. Nie muszę dodawać, że podatek ten jest odpisywalny od dochodu do opodatkowania. W razie powstania zaległości w płaceniu podatku katastralnego, posiadacz domu może swoją nieruchomość utracić. A ponieważ wspomniałem już, że ani gmina ani żadna inna jednostka samorządowa nie ma prawa posiadania własności, dom taki może przejść na własność osoby, która zapłaci za dłużnika jego podatek.

Nie do pomyślenia jest, aby gmina dysponowała mieszkaniami czy powierzchnią biurową, którą udostępnia według sobie tylko znanych kryteriów. Jedynie duże miasta (Chicago, Los Angeles, Nowy Jork) dysponują zasobami mieszkaniowymi na cele komunalne. Ich właścicielem jest rząd federalny.

Pomocą społeczną zajmują się w Morton Grove kościoły, firmy prywatne, a zwłaszcza tysiące organizacji dobroczynnych. Zasiłkami dla bezrobotnych rządzą władze stanowe, zaś zasiłkami na „wyrównanie szans ludności znajdującej się w trudnym położeniu” (welfare), władze federalne.

JOW, czyli urzędnicy z wyboru

Większość urzędów w Morton Grove pochodzi z wyboru. Wybiera się nie tylko burmistrza (wójta), czy radnych, ale także dyrektora wydziału parków, inspektorów wydziału autostrad, prokuratora i sędziów. Głosuje się wprawdzie na partię, ponieważ jednak partie są tam właściwie dwie, oddaje się głos na człowieka. Kandydat na urząd gminy Morton Grove musi zamieszkiwać na terenie tej gminy. Dotyczy to większości służb gminnych: policji, straży pożarnej, personelu gminnych wydziałów edukacji etc.

Amerykanie znają siłę demokracji, wiedzą że własnym głosem mogą wpływać na warunki swego życia. Mandatariusza można odwołać w wyniku procedury sprzeciwu publicznego, zwanego impeachment. Polityk, który przedkłada swoje interesy nad interesami ogółu, ryzykuje karierą polityczną a nawet sądem. Dodatkowym kontrolerem demokracji, prócz samego systemu wymiaru sprawiedliwości, są dobrze poinformowane media, w tym lokalny Reader.

Wyborcy, sądy i media sprawują władzę nad władzą. Do polityki na szczeblu gminnym idą przeważnie ludzie z doświadczeniem w biznesie lub prawnicy. Nie muszę dodawać, że nie idą tam aby się dorobić, lecz dla kariery w służbie publicznej. Jeśli nawet zdarzają się od tej sielanki odstępstwa na niekorzyść, są one rzadkie, ostro napiętnowane i eliminowane.

Czy uproszczone (do granic objętości tego tekstu) zasady funkcjonowania jednego z wielu amerykańskich samorządów gminnych rzucają nieco światła na przyczynę różnic w jakości życia i prospericie między mieszkańcami gmin amerykańskich i polskich?


Jan M. Fijor
www.fijor.com

0
To jest: Łukasz Bardziński

Amerykańska demokracja to

Amerykańska demokracja to ok. 200 letnia tradycja. W naszym kraju z demokracją mamy doświadczenia liczące nawet nie 20 lat.
W dodatku otrzymaliśmy spadek indoktrynacji społeczeństwa przez PRL.
Dlatego sądzę, że niezwykle trudno jest nam nadrobić 200 lat różnicy w doświadczeniu, nawet stosując najlepsze rozwiązania. Nie oznacza to jednak, że nie należy próbować. Tylko nie oczekujmy natychmiastowych efektów. USA mogą nam służyć, za wzór (chyba najlepszy z możliwych).
Pamiętajmy tylko, że naśladownictwo, nie powinno być ślepe.
Bierzmy to co dla nas najlepsze i rozwijajmy się (jak to gdzieś kiedyś przeczytałem).

Łukasz Bardziński

To jest: Ireneusz

Panie antypolaku

Tradycja Polski to jest minimum tysiąc lat. Tradycja demokracji zaś ma około 400 lat.
Pan jesteś jakimś wrogiem Polski?

---------------------
Dlaczego w Polsce nie będzie nigdy dobrze? Bo nie ma JOW.
www.jow.pl

Czyzby?

cytuję Ireneusz:
Tradycja Polski to jest minimum tysiąc lat. Tradycja demokracji zaś ma około 400 lat.
Pan jesteś jakimś wrogiem Polski?

---------------------
Dlaczego w Polsce nie będzie nigdy dobrze? Bo nie ma JOW.
www.jow.pl

Polska jako panstwo o takiej nazwie ma na pewno mniej niz 1000 lat. Nawet Polanie to jeszcze nie Polska.
Demokracja natomiast, jesli mamy tutaj nawiazywac do systemu amerykanskiego, czyli do rzadow reprezentujacych lud (demos) i z niego sie wywodzacych, jest naprawde swiezej daty. Szlachta z definicji nie byla ludem, wiec demokracja szlachecka to takie "maslo roslinne". Osobiscie, trudno mi sie dopatrzec demokracji w okresach sprzed 20-to lecia miedzywojennego.

Rafal Poniecki

To jest: Krzysztof M

W ciągu wieków tradycje się zmieniały...

Nazwy się zmieniały... A ludzie pozostali... Lub gdzieś sobie poszli... I jeżeli ludzie nigdzie sobie nie poszli, ale nadal żyją w tym samym miejscu, to jest to jeden lud/państwo/etc... I dla mnie ci, którzy są tu, na terenach Polski od lat są moimi przodkami, więc można mówić o państwie/narodzie/etc... Najstarsze pisane źródła potwierdzają, że my jesteśmy tu, w Polsce, jesteśmy u siebie od trzech tysięcy lat... I nieważne dla ciągłości jest to, czy modlono się tu do Światowida, czy do Chrystusa... Tyle o historii Polski. Historii, z której "zawodowi macherzy od losu" podprowadzili dwa tysiące lat dziejów...

To jest: Ireneusz

Demokracja

Słowo absolutnie umowne i nawiązuje do tego, co rozumeimy przez "demos".
Demokracja ateńska dawała władzę Ateńczykom, a już nie Spartanom czy niewolnikom.
Demokracja szlachecka dawała władzę szlachcie. Reszta to zwykli parweniusze.
Obecnie mówi się, że demos to lud. Zwykła bzdura. Patrząc na realny poziom władzy w rękach tak zwanego ludu, to za PRL było jej więcej niż obecnie. Przynajmniej Polska wtedy nazywała się ludowa. Wtedy siłą zmuszano lud do uległości. Zaś obecnie przez rozmiękczenie ludowego mózgu. Wychodzi mi perfidia i wychodzi mi dalszy historyczny ciąg zwykłego bezczelnego kłamstwa.
---------------------
Dlaczego w Polsce nie będzie nigdy dobrze? Bo nie ma JOW.
www.jow.pl

To jest: Krzysztof M

Zgoda.

Z tym, że JOW tak jakoś mi się wpisuje w dalszy historyczny ciąg zwykłego (...)
;-)

"Demokracja socjalistyczna"

cytuję Ireneusz:
...Słowo absolutnie umowne i nawiązuje do tego, co rozumeimy przez "demos".
... Patrząc na realny poziom władzy w rękach tak zwanego ludu, to za PRL było jej więcej niż obecnie. Przynajmniej Polska wtedy nazywała się ludowa....

Faktycznie, w PRL-u wladza byla w rekach ludu.
(I nie tylko wtedy, gdy ludzie dorwali milicjanta. ;-)
Kazdy, nawet przedwojenny fornal mogl zapisac sie do Partii i zostac "waaadza". Tylko jego "walory osobiste" sie liczyly.

Rafal Poniecki

To jest: Ireneusz

Socjalistyczna

Pan użył przymiotnika i wypaczył sens wypowiedzi. DOradzam wyrzucenie tego typu przymiotników z wypowiedzi. Socjalistyczna, ludowa, społeczna itd od razu niszczy wszystko, co miało być normalne.

Zawsze walory osobiste liczą się w takim momencie, czy dotyczy to przedsiębiorstwa, czy dotyczy to Państwa, nie sądzi pan?
Wiedza jest drugorzędna, jest jakby fundamentem. Dyzma nie miał fundamentu, więc powinęła mu się podobnoż noga :))
---------------------
Dlaczego w Polsce nie będzie nigdy dobrze? Bo nie ma JOW.
www.jow.pl

Demokracja bezprzymiotnikowa

cytuję Ireneusz:
Pan użył przymiotnika i wypaczył sens wypowiedzi. DOradzam wyrzucenie tego typu przymiotników z wypowiedzi. Socjalistyczna, ludowa, społeczna itd od razu niszczy wszystko, co miało być normalne.

Zawsze walory osobiste liczą się w takim momencie, czy dotyczy to przedsiębiorstwa, czy dotyczy to Państwa, nie sądzi pan?
Wiedza jest drugorzędna, jest jakby fundamentem. Dyzma nie miał fundamentu, więc powinęła mu się podobnoż noga :))
---------------------
Dlaczego w Polsce nie będzie nigdy dobrze? Bo nie ma JOW.
www.jow.pl

Nie ma Demokracji Bezprzymiotnikowej. Wszystkie przeszle i obecne demokracje czyms sie od siebie roznia. Nie ma sensu wrzucania do jednego worka ustroju starozytnych Aten i systemu z PRL-u. Lepiej wiec dodac ten przymiotnik zeby bylo jasne. Zwlaszcza ze kazy wie, ze taka demokracja socjalistyczna miala sie do demokracji jak krzeslo elektryczne do (zwyklego) krzesla.

Rafal Poniecki

"Demokrację ludową" można pominąć...

...bo ta nazwa była nadużyciem. Ale nikt nie może zaprzeczyć, że demokracje we USA, UK, Francji i Szwajcarii, to różne typy demokracji, więc warto je rozróżniać

To jest: samograf

"Demokracja ludowa" jest sama w sobie nadużyciem semantycznym!

Starogreckie słowo "demokracja" w dosłownym tłumaczeniu znaczy "ludowładztwo". "Demokracja ludowa" może zatem tylko znaczyć "ludoludowładztwo".

Hmm...

cytuję samograf:
Starogreckie słowo "demokracja" w dosłownym tłumaczeniu znaczy "ludowładztwo". "Demokracja ludowa" może zatem tylko znaczyć "ludoludowładztwo".

Moze jesli "ludowladztwo" to rzadzenie ludem? To wtedy pod taka definicje podchodzilo by wszystko oprocz anarchii.

Rafal Poniecki

To jest: samograf

Podejrzewam, że było nieco inaczej

Pojęcie "demos", czyli "lud", określało w świecie helleńskim wszelki ludzki element, który nie był królem lub w inny sposób nie był związany z jego władzą. Ergo jest "demokracja" ekwiwalentem łacińskiego słowa "republika". Zwolennicy monarchii konstytucyjnej wierzą paradoksalnie, aczkolwiek niezłomnie, że ich ulubiony ustrój jest najwyższą formą demokracji w dziejach ludzkości. Niestety ulegają oni tylko złudzeniu.

Poprawka

Pojęcie "demos" u star. Greków odpowiadało naszemu "obywatele" i było znacznie zawężone w porównaniu z naszymi pojęciami. Nie należeli do demosu niewolnicy ani tzw metojkowie.

To jest: Ireneusz

Teoria względności?

Bo chyba dyskusja wróciła do tego, od czego się zaczęła :(
http://prawica.net/node/6677#comment-145815

Twierdzę, że za PRLu demokracja w używanym przez nas popularnym sensie była znacznie uczciwsza, niż jest w dniu dzisiejszym. Widac obecnie po tęsknocie większości Polaków za PRL. Tęsknotę tę trochę nieuczciwie wykorzystuje PIS.
Ludzie tęsknią za uczciwą grą. Może być to nawet gra szkodliwa, lecz niech ma proste i uczciwe reguły.

To jest teza.

---------------------
Dlaczego w Polsce nie będzie nigdy dobrze? Bo nie ma JOW.
www.jow.pl

Uczciwe reguly gry

cytuję Ireneusz:
Bo chyba dyskusja wróciła do tego, od czego się zaczęła :(
http://prawica.net/node/6677#comment-145815

Twierdzę, że za PRLu demokracja w używanym przez nas popularnym sensie była znacznie uczciwsza, niż jest w dniu dzisiejszym. Widac obecnie po tęsknocie większości Polaków za PRL. Tęsknotę tę trochę nieuczciwie wykorzystuje PIS.
Ludzie tęsknią za uczciwą grą. Może być to nawet gra szkodliwa, lecz niech ma proste i uczciwe reguły.

To jest teza.

---------------------
Dlaczego w Polsce nie będzie nigdy dobrze? Bo nie ma JOW.
www.jow.pl

To tak jak w pokerze: ja oszukuje, ty oszukujesz; wygrywa lepszy.

To jest: Ireneusz

Nie

--> do pana Rafała.
Pana porównanie zakłada równość sił i środków.
Nasze siły i środki w porównaniu z bytem niematerialnym zwanym Państwo?
Pan przyzna, że to nie poker.
Zasady demokracji były znane i tolerowane za PRL. Obecne zasady demokracji są jedynie niby znane i widać, że nie są przez społeczeństwo tolerowane.
Dalej jeszcze jesteśmy w dużej odległości od tematu akcpetacji. Poczekajmy z tym wątkiem trochę.
---------------------
Dlaczego w Polsce nie będzie nigdy dobrze? Bo nie ma JOW.
www.jow.pl

To jest: samograf

Dla mnie ta teza staje się

Dla mnie ta teza staje się dopiero zrozumiała po skupulatnym przepuszczeniu jej przez pryzmat czasu. W PRL-u trawa był zieleńsza, ja byłem piękny i młody, a teraz jestem co najwyżej "i".

Wszystko wyglada tam jak w BAJCE

Tylko zapomnial Pan dopisac, ze aby tam zamieszkac nalezy spelnic podstawowe warunki - podobne jak przy nabyciu Condo/Townhouse itp.
Jesli administracja(zarzad,rada) danego osiedla czy dzielnicy nie wyrazi zgody, nie jest Pan w stanie tam poprostu zamieszkac.
Kryteria jakmi rzadza sie te Village, zapewne sa Panu znane - Panie Janie.
Jesli chcialby Pan zastosowac porownanie do Polski, to bardzo blisko bedzie Konstancin, Zalesie Dolne czy Gorne, Podkowa Lesna, itp.
Gdyby w Polsce powstaly odrebne osiedla bogatych Zydow, to zapewniam Pana ze bedzie to wygladac podobnie, chociaz prawdopodobienstwo zadania o dofinansowanie z funduszy rzadowych, wcale nie jest wykluczone - a raczej pewne...
Jesli chodzi o utrzymanie Szkol i Sluzb porzadkowych, to niech Pan uwierzy, ale na te bogate Village, placa rowniez mieszkancy sasiednich biedniejszych rejonow(tego samego powiatu).
Mysle ze przegladal Pan, informacje podatkowe swoich nieruchomosci(Property Tax Statement) - tam jest pokazane na jakie cele ida pieniadze z panskich podatkow.
Jesli od pierwszego dnia po przylocie z Polski, zamieszkal Pan w Morton Grove czy Highland Park - to moze Pan o tym nie wiedziec.

To jest: Krzysztof M

Dzięki.

Ważne informacje.

Pozdrawiam.

To jest: etb

WLASNOSC RZECZ SWIETA!

Nie ma sensu porownywac polskich i amerykanskich malych skupisk ludzkich i ich administracji ze wzgledu na tylko to jedno :"wlasnosc rzecz swieta".
Pokomunistyczna Polska ma daleka droge przed soba by przecietny Polak mogl tak wlasnie z przekonaniem powiedziec.

To jest: BTadeusz

Więc ktos to wymyslił przede mna?

Czy to nie przypomina bardziej TEGO, niz naszej "świętej własności"?
Proszę porównac.

Są na świecie normalni ludzie.
Krzepiace.

Zlikwidować opodatkowanie spólek cywilnych (w tym jednoosobowych)

PRZESTAWIAJMY PROBLEMY Z GŁOWY NA NOGI...

Różnica jest fundamentalna

W modelu Morton Grove gmina nie posiada własności, w pańskim modelu państwo jest właścicielem całej ziemi. Skutki również będą przeciwne.
-------
"Brak szacunku dla słowa jest źródłem nieporozumień"

"Brak szacunku dla słowa jest źródłem nieporozumień"

To jest: BTadeusz

Dla dzierżawcy jeden cziort.

Ani tu, ani tu nie ma na wieczność.
Musi ziemię eksploatować gospodarczo, aby ja utrzymac.
Stawka katastaratu nawet się zgadza.
Nie płaci katastratu traci tytuł własności.
Spekulacja gruntem (po Pańskiemu inwestowanie w grunt jest mozliwe tylko dla "fortuniarzy" - zwykły bogaty na tym musi stracic).

Taki był sens mojej propozycji.
Chętnie ją wymienię na amerykanską.

Moja propozycja uniemozliwiała zakup ziemi jedynie osobom bez obywatelstwa polskiego.
Co zreszta nie jest jasne, czy w USA nie obowiazuje. Może Pan wie?

Zlikwidować opodatkowanie spólek cywilnych (w tym jednoosobowych)

PRZESTAWIAJMY PROBLEMY Z GŁOWY NA NOGI...

Tam, w przypadku niewypłacalności.......

Ponieważ, "ani gmina ani żadna inna jednostka samorządowa nie ma prawa posiadania własności, dom taki może przejść na własność osoby, która zapłaci za dłużnika jego podatek."
Tutaj,w przypadku niewypłacalności.......wszystko przejmie "pazerny" Skarb Państwa.

Oj,chyba to nie "jeden cziort".
--------------
Zakazać Państwu prowadzenia działalności gospodarczej!!

Pozbawić partie osobowości prawnej!!

To jest: BTadeusz

Trudno powiedziec co lepsze dla gminy.

Tam gmina dba o całość majątku - o brak uszczerbku.
Ja o tym nie pomyslałem.

Wychodzi na to, że "święta własnosc ziemi" jest polską fanaberią.

A skutki widać za oknem po wariackich skokah cen ziemi. Które nawiasem mówiąc dowodzą kryzysu zaufania do pieniadza wbrew logice - czyli wbrew jego dobrej i stabilnej wymienialnosci.

Jasne to dla każdego, kto rozumie sens zadłużenia państw.
Nasi oszusci udają, że zadłuzenie, to normalna rzecz i nie dewaluują pieniądza.
W konsekwencji wszyscy głupki cieszacy sie z jego zadłużenia (sztucznie podtrzymywanej wartosci) nie zdają sobie sprawy, ze będą musieli oddać. Straca najwięcej ci, co nie mają gotówki - oni bedą musieli "dopracować" dlug (dzisiejszą konsumpcje na kredyt) - lub ich dzieci.
Gdyby zdewaluowano strata zostałaby poniesiona proporcjonalnie do stanu posiadania gotówki.

Spekulacja gruntem (po naszemu - inwestowanie w grunt jest mozliwe tylko dla "fortuniarzy" - zwykły bogaty na tym musi stracic).

Wobec obftości podaży ziemi - cena jest stabilna.
a każdy chętniej jednak kupi grunt z infrastrukturą niz bez - gmina zyska więcej, niż u mnie.

Gdyby ludzie wiedzieli jak prosta wswej istocie jest ekonomia, to na drzewach zamiast lisci wisieliby ekonomisci.

A moze raczej odpowiedzialni za system podatkowy, bo to jego komplikacja świadoma i celowa powoduje, z gospodarka dla człowieka z maturą jest niezrozumiała.

I chyba dlatego nie ma JOW. I po to.

AHA!
A fakt, że gmina nie może posiadać ziemi nazwałem , że państwo administruje ziemią.

Zlikwidować opodatkowanie spólek cywilnych (w tym jednoosobowych)

PRZESTAWIAJMY PROBLEMY Z GŁOWY NA NOGI...

Na wieczność - w sensie ścisłym - nie jest nawet planeta Ziemia

Kilka miliardów lat temu jej nie było i za kilka miliardów lat może nie będzie.
Ale już polscy właściciele na Ziemiach Odzyskanych widzą bardzo wyraźnie różnicę pomiędzy własnością a "własnością" na 99 lat.
Ten termin upływa w 2044 roku. Wtedy, w 1945, mógł się wydawać odległy, ale teraz przestaje nim być.
Dzierżawa nie jest fundamentem ustroju gospodarczego. To tylko umowa pomiędzy właścicielem a dzierżawcą. Fundamentem jest własność i to charakter własności decyduje o tym, jaka gospodarka jest prowadzona. Gdyby mieszkańcy Morton Grove byli tylko dzierżawcami, na cóż byłoby im pielęgnować swoje posiadłości? Gdyby ustrój gminy przewidywał tylko taką formę własności, jakim sposobem ściągnęliby tam ludzie ambitni, zaradni i kreatywni? Na cudzym może pracować jedynie człowiek o mentalności chłopa pańszczyźnianego. Człowiek niezależny i silny potrzebuje własności, która będzie potęgowała jego możliwości, zapewniała naturalną potrzebę organizowania przestrzeni, zapewniała komfort i bezpieczeństwo. Dla swojej korzyści mogę pracować na pełnych obrotach. Dla cudzej korzyści - tyle ile trzeba. Góra. Tego drugiego starczy najwyżej na slums podmiejski, pierwszego - na takie osiedle jak w przykładzie.
-------
"Brak szacunku dla słowa jest źródłem nieporozumień"

"Brak szacunku dla słowa jest źródłem nieporozumień"

To jest: BTadeusz

Z schematu subiektywnego (jednostkowego)

buduje Pan wnioski obiektywne.(ogólne)
A są sprzeczne.
Dla narodu ziemia jest niezmiennikiem.
(też subiektywnym)ale historycznie jest całością.
Gwarantem stałosci ofiara daniny krwi.

Kwestionowanie dziedzictwa ziemi narusza tozsamosć.
Narusza poczucie całości i identyfikacji.
Pojedyńczy dzierzawca nie moze stawiać warunków, na jakich bedzie obecny i pracowity.
Jak się nie podoba, może jechać do Morton Grove.
-:)

Nie przypuszczałem, ze wywazam otwarte drzwi...

Zlikwidować opodatkowanie spólek cywilnych (w tym jednoosobowych)

PRZESTAWIAJMY PROBLEMY Z GŁOWY NA NOGI...

To jest: ratus

Pan mnie przeraża, panie Tadeuszu

Naprawdę chce pan narodu roninów - dzierżawców, którzy muszą płacić haracz za poczucie bycia u siebie?

http://prawica.net/node/6035

To jest: BTadeusz

Za pieniądze diabeł dzieci kołysze

Ale nie przez pokolenia.
Nie do końca swiata.
Nie ma takich pieniedzy.

Prosze to sobie uswiadomic i porzucic iluzje.
Mamy sporo błedów w prawie.
Nie z racji niesprawiedliwosci, lecz racji błedów w logice pojeć.
Własność ziemi jest jednym z nich.
Mozna symulować własność, ale to musi prowadzić do sprzeczności.
Moża sobie wyobrazic wiele sytuacji wywołujacych sytuacje na tym tle - nie do rozwiazania.
Wiec wyjatki, precedensy...
a po co? Jaka z tego korzyść?
DLA KOGO?

Własciciele dóbr trwałych nie wywieraja presji na polityków o uczciwa politykę i budżet, bo swoje zachowają.

Co to znaczy "czuć sie u siebie?"
Jak bardzo?
To nie podlega stopniowaniu?
alternatywa?
A USA inaczej?
Można tak?

Potrzeba identyfikacji z ziemia wszystkich obywateli jest nieporównywalne z identyfikacją pojedyńczego obywatela.

Zlikwidować opodatkowanie spólek cywilnych (w tym jednoosobowych)

PRZESTAWIAJMY PROBLEMY Z GŁOWY NA NOGI...

Znowu próbuje pan wcisnąć

że za ziemię płaci się tylko raz, a potem nic ona nie kosztuje.
Nieprawda! A podatek gruntowy to co?
Więc to nie jest tak, że diabeł dzieci kołysze bo mu raz wieki temu zapłacono. Diabeł nieustannie dostaje pensję.
Obecna sytuacja prawna, jaka panuje w cywilizowanym świecie - jest bardzo dobra - czy to u Anglosasów, czy w Europie Zachodniej, czy w Polsce, czy w Japonii - własność jest chroniona. I dlatego obywatele są pracowici i bogaci, a dzięki bogatym obywatelom lepiej się żyje również uboższym. To jest sukces.
Pan chce zniszczyć to co dobre i zepchnąć Polskę do dziczy - żeby wszyscy obywatele byli równie słabi i bezsilni wobec państwa, jak w krajach Trzeciego Świata czy byłego ZSRR.
Przychodząc na PN spodziewałem się, że pojawią się pomysły, jak uczynić z Polski nową Amerykę, ale nie, jak uczynić z Polski nowe Zimbabwe, które doprowadził do nędzy brak ochrony własności ziemi.
-------
"Brak szacunku dla słowa jest źródłem nieporozumień"

"Brak szacunku dla słowa jest źródłem nieporozumień"

To jest: BTadeusz

To komunałki bez pokrycia

Jakie Zimbabwe?
Stracił Pan rytm.
To protrestsong, a nie tekst polemiczny.

Zlikwidować opodatkowanie spólek cywilnych (w tym jednoosobowych)

PRZESTAWIAJMY PROBLEMY Z GŁOWY NA NOGI...

Tak, to nie jest tekst polemiczny

To wezwanie -
"lance do boju, szable w dłoń, bolszewika goń, goń, goń"
-------
"Brak szacunku dla słowa jest źródłem nieporozumień"

"Brak szacunku dla słowa jest źródłem nieporozumień"

To jest: ratus

Goni pan w piętkę...

Moi przodkowie przez kilka stuleci byli właścicielami dużej części Podlasia, Białej Rusi, Rusi Czerwonej i ziemi łowickiej (wnikliwi dowiedza się, kto był donatorem Niepokalanowa na rzecz franciszkanów) i nic złego się z tymi ziemiami nie działo.
Co więcej, ziemie te pozostawały polskie, mimo różnych zawirowań historii, bo dobry GOSPODARZ, o gospodarstwo dba.
Dopiero komuniści byli łaskawi ten stan zmienić.
Z całym szacunkiem, ale gdyby do któregoś z dawnych Druckich - Lubeckich przyszedłby gościu i zagaił, że za 99 lat mają się wynosić z majątku, to doświadczyłby analnej przygody z zaostrzoną sosenką...

pozdrawiam zmartwiony

http://prawica.net/node/6035

To jest: BTadeusz

Piętka...

Pańscy przodkowie mieli gwarancje, które utracili.
Naiwnie wydawało im sie, ze inni ludzie będą bezinteresownie kłaść głowę za to, aby Pańscy przodkowie mieli satysfakcje z poczucia własnosci.
Co warta była ich święta wiara w "świetą własność ziemi" sam Pan widzi.

Szczerze mówiac dziwi mnie ze mozna tak irracjonalnie postrzegac swiat.
Rozumiem wiarę w Boga i to, co on gwarantuje, ale odrębnosci własnosci ziemi chyba w dekalogu nie ma.
Skad wiec w Panu jakies jakby swięte przekonanie, że Pan wie "jak powinno byc"?

Przestrzega mnie Pan przed oddolnymi przygodami.
A, ze zapytam, jak skończyli Pańscy przodkowie?

Jak to się mogło stać, że Pan nie dziedziczy. Czy aby jakiś fornal Pana batem nie oćwiczył?
I nikt sie za Panem nie ujał?
Chyba przykra taka strata?

Pozdrawiam zaciekawiony.

Pana zdaniem własnosć nie wynika z siły, lub umowy?

Pan nie dostrzegł w historii, ze szlachta dostawała ziemię ZA ZDOLNOSĆ JEJ OBRONY?
Taki był sens szlachectwa.
Kiedy ludzi przybyło a szlachty nie, pojawiły się problemy, o których pisze i które próbuję postulatywnie i realnie (bez zaklęć) rozwiazywać.
Szczerze dziwi mnie Pańska (bez urazy) arogancka postawa.
Dostęp do ziemi obywateli nie powinien byc równoprawny?
Co by to mogło znaczyc?

Zlikwidować opodatkowanie spólek cywilnych (w tym jednoosobowych)

PRZESTAWIAJMY PROBLEMY Z GŁOWY NA NOGI...

To jest: samograf

Arogancja?

Pan ratus kompensuje sobie utratę majątków pochwałą bezkarnej brutalności i herbowego bezprawia, które od zwykłego chamstwa różnią się tylko skalą okrucieństwa. Nie wątpię ani przez chwilę, że w uroczystych chwilach wynosi on z uniesiem w oku i pod niebiosa ideę chrześcijańskiego miłosierdzia i niczym nieograniczonej miłości bliźniego.

To jest: BTadeusz

Proszę bez przesady

Bo sie zrobi emocjonalnie.

A aspekt merytoryczny jest równie fascynujacy.
-:)

Zlikwidować opodatkowanie spólek cywilnych (w tym jednoosobowych)

PRZESTAWIAJMY PROBLEMY Z GŁOWY NA NOGI...

To jest: ratus

Czy w pańskiej rodzinie

krążą jakieś legendy o brutalnym bezprawiu herbowych?
Czy którąś z szanownych prababć spotkała jakaś niewybaczalna krzywda?

W życiu pan nie zgadnie, co ja w uroczyatych chwilach robię. ;-))

pozdrawiam

http://prawica.net/node/6035

To jest: samograf

Co moja rodzina ma do tego?

Tym bardziej prababcie! O ile mnie wiadomo i ponadto się nie mylę, to szanowny pan we własnej osobie wyskoczył tu z legendopodobną i - już poza wszystkim - niezwykle apetyczną informacją o wbijaniu na pal. I to za nie mniej ani więcej, a tylko za wyrażanie nieortodoksyjnych poglądów.

To jest: ratus

Ależ drogi panie...

Odbieranie własności po upływie jakiegoś tam, arbitralnie ustalonego czasu, uznaje pan za nieortodoksyjność? Toć to bolszewizm w czystej postaci, bo jak można bez zdania racji coś komuś zabrać???

Wybaczcie, drodzy adwersarze, ale nie jestem w stanie tego pojąć. Genetyczne obciążenie, przykro mi...

http://prawica.net/node/6035

To jest: samograf

Mnie też przykro

Ortodoksję/nieortodoksję jesteśmy zmuszeni, niestety, mierzyć pod kątem epoki. Bolszewizm w czystej postaci w XVII, XVIII, a nawet na początku XIX wieku... pan wybaczy, ale nawet z moim genetycznym obciążeniem mam może "nie do końca wykrystalizowane" w tym względzie poglądy, ale wystarczająco jasne, by twierdzić, iż:

Komentarz

Resztę może pan sobie sam dośpiewać.

To jest: Krzysztof M

Hmm... A gdyby tak

poszukać jakiegoś spadkobiercy Wawelu... Może by się znalazł? Oddałby Pan?

To jest: Prawicowiec

Reprywatyzacja absurdalna

Sprowadzanie reprywatyzacji własności do absurdu to woda na młyn komunistów i socjalistów, zresztą to oni najczęściej leją tę wodę.

Polityczny postulat reprywatyzacji według współczesnych poglądów prawicowych obejmuje mienie upaństwowione od roku 1939 do dnia dzisiejszego.
- - - - - - -
Zakładamy Prawicę RP (partię polityczną)

To jest: samograf

Pan Krzysztof ma niebywałe poczucie humoru

Jako potomek podolskich młynarzy najkategoryczniej przeciwstawiam się takiemu marnotrawstwu wody i młyna. Wawel ma z całą pewnością unormowaną od strony własnościowej sytuację prawną. Mógł po części należeć do skarbu państwa, a po części do Kościoła. Był siedzibą dworu królewskiego, czyli służbową rezydencją Króla Jegomości z rodziną, oraz domicylem poszczególnych urzędów i biur państwowych - czymś w rodzaju połączenia siedziby Rady Ministrów i Urzędu Prezydenta. Dziś jest historycznym i kulturowym zabytkiem i należy do całego narodu, Europy i reszty świata, a na jego utrzymanie musi łożyć kasa państwowa, unijna i UNESCO.

To jest: Krzysztof M

Rozumiem. Granica ustawiona ucziwie.

Bo precyzyjnie. Natomiast zapytam może, czy nie warto się również zająć tym, co państwo zniszczyło przed 1939-tym rokiem. Piłsudski pewnych kręgów nie oszczędzał... W sensie prawnym tamto państwo było tak samo legalne, jak to po wojnie...

To jest: Artur K.ewski

Pilsudski jak widze nie wykonczyl

cytuję Krzysztof M:
Bo precyzyjnie. Natomiast zapytam może, czy nie warto się również zająć tym, co państwo zniszczyło przed 1939-tym rokiem. Piłsudski pewnych kręgów nie oszczędzał... W sensie prawnym tamto państwo było tak samo legalne, jak to po wojnie...

wszystkich kregow, ale jak mowia glupota i podlosc to niesmiertelne towarzyszki ludzkosci. I najwidoczniej nie mozna ich zlikwidowac.
Ciekawi mnie jedynie jak to jest z opowiedzialnoscia za slowa?

To jest: Krzysztof M

Zrozumiałem z Pana tekstu,

że można oddawać to, co było "zabrane" po 1939 rokiem? A wcześniej już nie? Dlaczego?

To jest: ratus

A czemu nie oddać Wawelu

Prawowitemu spadkobiercy?
Konserwator zabytków wyliczyłby mu taką litanię warunkow do spełniernia, ze po przeliczeniu kosztów najprawdopodobniej gościu spadku by nie przyjął.

http://prawica.net/node/6035

To jest: samograf

Idealna siedziba dla klubu,

Idealna siedziba dla klubu, ale teren pod pole golfowe się nie nadaje.

To jest: Artur K.ewski

A moze poszukalby pan pomocy

cytuję Krzysztof M:
poszukać jakiegoś spadkobiercy Wawelu... Może by się znalazł? Oddałby Pan?

profesjonalnej!
Nie wiem co pan tu robisz na forum ale coraz bardziej wydaje mi sie ze - jaja

Spadkobiercą Wawelu...

...została Rzeczpospolita. Mozna to sprawdzić, prrawdzając postępowanie spadkowe po Zygmuncie Auguście. Podobnie właścicielem Zamku Królewskiego w Warszawie była Rzeczpospolita. To dlatego poszczególni królowie elekcyjni budowali sobie rezydencje będące już ich osobistą własnością (jak Pałac Saski).

To jest: ratus

Fechtuje pan z cieniem

Swiadomie i uparcie...
Proponuje pan los pańszczyźnianego dla wszystkich Polaków. Czemu, co Polacy panu zrobili, ze chce pan pozbawić jedynej stałej wartości - ziemi???
Czemu nie dziedziczę? Ano dlatego, ze komuniści zrobili preludium do pańskich pomysłów - odebrali mojej rodzinie własność przodków.
Fornale mnie raczej nie czepiali się, wystarczy, ze prześladowali moich dziadków i rodziców za działalność w podziemiu i opozycji.
Moi przodkowie różnie kończyli, ale zawsze z honorem.

Proszę nie sugerować, że opis palika odebrał pan jako osobistą przestrogę. Wycieczki osobiste to nie moja liga, proszę to wziąć łaskawie pod uwagę.
Źrodłem własności, drogi panie, jest praca. Praca przynosi zysk, który można przehulać lub zainwestować. Jeśli ktoś ma chęć zainwestować w ziemię to jego święte prawo, a INNYM WARA OD TEGO. I proszę nie opowiadać o jakichś gwarancjach, śmancjach... Jeśli zdarzy się jakaś historyczna porażka, to trudno, jak w przypadku mojej familii, gdy majątek wypracowywany przez pokolenia jednym pstryknięciem czerwonych paluchów rozwiał się jak dym.
Ale prawo ma dawać pewność, ze oprócz nazwiska człowiek może przekazać potomnym dorobek własnego życia, a nie jakąś ulotna i kulawą formę posiadania.
Szlachta dostawała ziemię za zasługi a nie za jakąś zdolność. Przynalezność do szlachty zobowiązywała do obrony, taki był sens szlachectwa.

I na koniec: dostęp do ziemi jest równoprawny.
Mam do sprzedania 1,5 ha ziemi 30 km od Pałacu Kultury. Jest pan zainteresowany? Pewien Hindus jest mocno napalony, ale wolałbym mieć pana za sąsiada.

pozdrawiam

http://prawica.net/node/6035

To jest: BTadeusz

Kiedy spróbuje Pan to ułożyć

W układ równań , to się nia da rozwiązać.
Kombinuje Pan "po łebkach".

"Fotelika" się nie boję. Trzeba miec ludzi, aby mnie na niego posadzili.
To kosztuje, podobnie, jak katastrat.
Pan chyba nie dostrzega istnienia siły w dzisiejszym swiecie.
Wydaje sie Panu, że w rekawiczkach traci na skuteczności?

A NASZA ZIEMIA wg mego postulatu nie powinna byc dostępna dla Hindusa inaczej, niż w formie dzierzawy.

Bo za jakiś czas będziemy mówić po chińsku.

Nie będę doradzał historycznych lektur, bo nie w tym rzecz. Rzecz w wyobraźni.

Gdyby na ziemię był katastrat, wcale by Pan tej ziemi nie kupił.
Ziemi byłoby dowolnie duzo na rzeczywiste potrzeby Polaków.
Taniej, jak barszcz.

Bez pośredników.

PS.
Jaki desygnat ukrywa Pan za "pańszczyźnienym"?

Zlikwidować opodatkowanie spólek cywilnych (w tym jednoosobowych)

PRZESTAWIAJMY PROBLEMY Z GŁOWY NA NOGI...

To jest: ratus

Pańszczyźniany

to ktoś, kto nie ma własności i z racji prawa i tradycji mieć nie może.

Póki co Hindus daje mi pieniądze, pan jakieś idee. Nikt nie broni panu, żeby dał pan przykład patriotyzmu i ową ziemię nabył. Jak będzie już pańską własnością, może pan sobie wcielać na niej rożne idee, choćby się nawet i wykatastrować.

Jedno pytanie nie natarczywe: czy mieszka pan w bloku?

pozdrawiam

http://prawica.net/node/6035

To jest: BTadeusz

Amerykanie to "pańszczyźniani"?

Jak się dorobie i bedę miał istotna potrzebę, to kupie ziemię.
Tanio.
Niekoniecznie pod szantażem Pańskiej ceny.
A Pan, na "nic nie robieniu" i pilnowaniu swej "świętosci" - zbankrutuje.
Jak wszyscy spekulanci.

Własciciele dla zysku, to wypisz wymaluj, jak korporacje prawnicze i inni jedynie "słuszni".

Zlikwidować opodatkowanie spólek cywilnych (w tym jednoosobowych)

PRZESTAWIAJMY PROBLEMY Z GŁOWY NA NOGI...

To jest: ratus

Nie dorobil się pan jeszcze?

Aaaa, to może faktycznie, niech pan na razie wstrzyma się z zakupem ziemi, bo... (patrz niżej)
Pańska pogarda dla własności dziwnie kłóci się z pańskim patriotyzmem.
O co tu chodzi?

pozdrawiam

http://prawica.net/node/6035

To jest: BTadeusz

Eee

Jakiś Indris się pod Pana Ratusa podszył...

Zlikwidować opodatkowanie spólek cywilnych (w tym jednoosobowych)

PRZESTAWIAJMY PROBLEMY Z GŁOWY NA NOGI...

Re: "Pańscy przodkowie mieli gwarancje, które utracili."

Trafne "resume".
Poza tym w tym rozumowaniu mozna dostrzec pewna analogie do zydowskiego podejscia w sprawie praw do "ziemi obiecanej".
No coz, p."Ratus" winien udac sie na rodowe wlosci i dochodzic praw wlasnosci do np. Bialorusi. Dobrze byloby wczesniej zaopatrzyc sie w zelazne portki.

To jest: ratus

Panie alvis, bez absurdów...

Reforma rolna jest w oczywisty sposób nieodwracalna i nikt poważny nie zechce jej skutków cofać... Od kwestii zasiedzenia poczynając na tematach czysto moralnych kończąc.
To, że niektórzy chcą odzyskać rodowe siedziby, to, proszę mi uwierzyć, kwestia wyłącznie sentymentów, nie zysku... Bowiem po 60 latach rządów ludzi gardzącymi własnością, więcej w taki dworek trzeba włożyć nakładów, niz to finalnie warto.

Co do utraconych gwarancji... Żadnych gwarancji nie było, więc nie można było ich stracić.
Była własność, której w zamian za płacone podatki państwo miało psi obowiązek bronić. Niestety, na skutek sytuacji geopolitycznej i nieudolności polityki zagranicznej z tego obowiązku II RP się nie wywiązała.
Jezeli zapomnimy na chwilę o czymś takim, jak patriotyzm, to może pan moich przodków nazwać skończonymi dzięciołami, bo w 1938 r. mogli przewidzieć rozwój wydarzeń i spienięzyć co się da i wyginać do Puerto Santa Cruz, zamiast potem zapełniać obozy jenieckie i ganiać się po lasach najpierw z gebelsami, potem z ruskami.

http://prawica.net/node/6035

To jest: BTadeusz

CD piętka

Pańscy przodkowie stracili ziemię słusznie.
Nie byli w stanie jej obronic.
Nie opłacili własnych szabel, nie zapłacili wystarczajacych podatków na wojsko i stało się tak, ja stac się musiało.

Po co brali (kupowali?) te ziemie, skoro nie byli w stanie jej utrzymać?
Moze, gdyby inni ja posiedli, utrzymaliby?
Po co było napedzać rewolucje?
Komu to wyszło na zdrowie?

Pan rozumie zasady rozwoju społecznego?
Własność ziemi jest motywacją do rozwijania na niej cywilizacji, a nie ogradzania płotem.
Ziemia ma byc produktywna, inspirować rozwój i pomyslnośc ludzi na niej zyjących.
Wówczas katastrat niegroźny.
Ziemia w rekach patałachów dziczeje, razem z mieszkańcami.

Wierzy Pan w dobrych ludzi, którzy bezintersownie pomoga Panu zbudowac płot, za którym pan zaznaczy WŁASNĄ ZIEMIE? I z akceptacja pozostana na tej wspólnej, plebejskiej części i będą Panu czapkować i mantrować: , że to jest własnie ich wymarzona dziejowa sprawiedliwość?

A jesli Pan i podobni naruszycie równowagę w poczuciu tej sprawiedliwości to wywołacie rewolucje.
I Pan, Bóg sie temu nie sprzeciwi.
Bo inaczej rozumie "napełniajcie ziemie".

Zlikwidować opodatkowanie spólek cywilnych (w tym jednoosobowych)

PRZESTAWIAJMY PROBLEMY Z GŁOWY NA NOGI...

To jest: ratus

No i przyznał mi pan rację...

"Ziemia w rekach patałachów dziczeje, razem z mieszkańcami."
Za PRL-u wszystko było w rękach narodu i co?
Z dawnych majątków zostały ruiny. Tak działa własnośc kolektywna czyli niczyja.
Jeszcze za II RP majątki mojej familii, wujostwa Ordynatów, Sobańskich, Habsburgów, Krasickich i wielu innych to były świetnie działające przedsiębiorstwa, przynoszące zysk i dające utrzymanie setkom tysięcy Polaków.

Sugestia, że potrzebuję czapkowania jest "out of range" i nie potrafię się do niej odnieść.

http://prawica.net/node/6035

To jest: BTadeusz

Skąd pomysł własnosci kolektywnej?

Jest taka w USA?

Zlikwidować opodatkowanie spólek cywilnych (w tym jednoosobowych)

PRZESTAWIAJMY PROBLEMY Z GŁOWY NA NOGI...

To jest: BTadeusz

Dowodem na to,że nie dziczeje jest jej dochodowośc

Wówczas katastrat nie boli.
Jak boli trzeba oddać takim, co nie boli, a nie zamknać się za płotem na 200 lat.

Przy takiej presji ziemia będzie sie ubogacać, bedzie żyła i "wzrastała" - pod normalnym konkurencyjnym naporem.

Brak konkurencji, szczególne prawa, przywileje zabijają wszelką gospodarkę. Ziemią też.

Przykład amerykański dowodzi, ze ziemia nie musi być świetą własnością, a gospodarka może się mieć niegorzej, niz polska.

Zlikwidować opodatkowanie spólek cywilnych (w tym jednoosobowych)

PRZESTAWIAJMY PROBLEMY Z GŁOWY NA NOGI...

To jest: ratus

Celem inwestycji

nie jest posiadanie, ale zysk.
Może pan spać spokojnie, ziemia w rękach ludzi przedsiębiorczych na pewno nie będzie marniała.

http://prawica.net/node/6035

To jest: BTadeusz

No własnie

Katastrat i groźba utraty ich uskrzydlą do efektywnosci.
Strzezonego...

Zlikwidować opodatkowanie spólek cywilnych (w tym jednoosobowych)

PRZESTAWIAJMY PROBLEMY Z GŁOWY NA NOGI...

To jest: ratus

Utracjusz

sam wyprzeda majątek, nie trzeba do tego angażować państwa.
A pan proponuje po prostu ordynarny rekiet, rodem z cywilizacji bizantyńskiej.

pozdrawiam

http://prawica.net/node/6035

To jest: BTadeusz

A 19% od dochodu to nie reket?

A 22% VAT?
A reszta?

Ma Pan złoto, akcje...
Sródki o trwałosci do wyboru.
A Pan chce wykupic wolność innych.

Zlikwidować opodatkowanie spólek cywilnych (w tym jednoosobowych)

PRZESTAWIAJMY PROBLEMY Z GŁOWY NA NOGI...

To jest: ratus

Rekiet, pewnie,że rekiet...

Po co więc kolejny, na życzenie?
Po za tym: inne dobra, np. dom, samochód, komputer, kubek do kawy tracą swoją wartość, jeśli nie ma ich gdzie postawić...a to pan postuluje.
Nie ma pan litości?

http://prawica.net/node/6035

To jest: BTadeusz

Złoto.

Zlikwidować opodatkowanie spólek cywilnych (w tym jednoosobowych)

PRZESTAWIAJMY PROBLEMY Z GŁOWY NA NOGI...

To jest: ratus

EOD, przynajmniej na razie...

Muszę obejść folwark...

pozdrawiam

http://prawica.net/node/6035

To jest: BTadeusz

Jeśli pieniądz będzie pieniadzem

Ziemia straci, jako lokata, w sposób naturalny.

Dlatego ucieczka "w grunt" jest ucieczką od rzeczywistości.
Z opłakanymi w konsekwencji skutkami.

Nic się nie ostanie, jesli pieniadz się nie ustabilizuje.
Już nawet nie wiadomo, ile go jest.
Czy jest w ogóle.

Konta czipowe?
To są pieniądze?

Zlikwidować opodatkowanie spólek cywilnych (w tym jednoosobowych)

PRZESTAWIAJMY PROBLEMY Z GŁOWY NA NOGI...

To jest: samograf

Jeśli "ziemia straci, jako

Jeśli "ziemia straci, jako lokata, w sposób naturalny", to banki przestaną udzielać pożyczek pod zastaw na nieruchomość, trudniej będzie uzyskać fundusze na inwestycje, zwłaszcza dla rolnictwa, i wszyscy w konsekwencji ulegniemy zubożeniu.

To jest: BTadeusz

To trochę bardziej złozone

O ile pieniadz miałby wartośc trwała.

Problem raczej miałyby banki.

Poza tym, po co komu nietrafione inwestycje?

Zlikwidować opodatkowanie spólek cywilnych (w tym jednoosobowych)

PRZESTAWIAJMY PROBLEMY Z GŁOWY NA NOGI...

To jest: samograf

Na razie problem ma nie

Na razie problem ma nie tylko bank. Większy problem ma egipski fellah (fellach), który nie może pożyczyć w banku na zakup traktora pod zastaw ziemi, ponieważ jego prawo do własności ziemi, którą uprawia, jest wątpliwe dzięki dziwacznemu prawodawstwu.

To jest: BTadeusz

Jak Bank nie bedzie miał komu pozyczać

To dopracuje się procedur sprawdzania wiarygodnosci kretytobiorców.
Zamiast swoje ryzyko wpisywać w podkrecanie cen nieruchomosci.

Przecież obecny system topienia wszelkiego ryzyka bankowego w nakręcaniu bez jakichkolwiek ograniczeń cen nieruchomosci, to jakaś schizofrenia ekonomiczna.

Kopalnia złota bez dna.

Zlikwidować opodatkowanie spólek cywilnych (w tym jednoosobowych)

PRZESTAWIAJMY PROBLEMY Z GŁOWY NA NOGI...

To jest: samograf

Być może rozwiązanie

Być może rozwiązanie zagadki leży tu:

Archiwum

To jest: BTadeusz

Nomen omen-:))

Za mrożenie kapitału - kara.
Ale nasi bankierzy "zakopujac" w ziemi, zyskują najwiecej. Tego Pan Jezus nie przewidział.

Ale ten podpis...?!?

Zlikwidować opodatkowanie spólek cywilnych (w tym jednoosobowych)

PRZESTAWIAJMY PROBLEMY Z GŁOWY NA NOGI...

To jest: samograf

Dobre imię się liczy

I dlatego:
Komentarz

Zresztą można też zapożyczyć środki produkcji i inne aktywa, nawet remomę, czyli dobre imię. Ale trzeba coś już mieć. Samo dobre wrażenie i entuzjastyczne przekonywanie klerka banku o konieczności sfinansowania najgenialniejszego pomysłu w historii ludzkości raczej nie wystarcza.

To jest: BTadeusz

"Ile trzeba miec, w razie gdy się straci?.."

Nie ma ekonomii bez ryzyka.
Ale powinno byc wiadomym, kto ryzykuje.
Bank udaje ze ryzykuje, a bierze odsetki, jakby ryzykował serio.

Osoby, dla których własność ziemi jest świeta, nie powinny , moze powinny miec zakazane pbranie kredytu pod zastaw hipoteczny.
Bo cos ta świętość brzydko traci...

Zlikwidować opodatkowanie spólek cywilnych (w tym jednoosobowych)

PRZESTAWIAJMY PROBLEMY Z GŁOWY NA NOGI...

To jest: samograf

Tak, ryzyko jest zawsze

Cała sztuka biznesu polega na tym, by ryzyko wyeliminować z gry lub się nim z innymi podzielić. Najlepiej za frajer.

To jest: BTadeusz

Wzrost cen nieruchomosci

świadczy o spadku zaufania do pieniadza.
Nb. najlepszego chyba od dziesiątek lat.

Przez rok ceny wzrosły o prawie 80%.
Więc nie wskoźnik inflacji świadczy o zeszmaceniu pieniadza.
Nas uspokaja sie niską inflacją, która zawiera pozyczone pieniadze.

I zamiast ratować pieniadz nasi krezusi uciekaja.
No to im zabrac nalezy - jak temu gnusnemu słudze.

Zlikwidować opodatkowanie spólek cywilnych (w tym jednoosobowych)

PRZESTAWIAJMY PROBLEMY Z GŁOWY NA NOGI...

To jest: R1a1

Tu bym się chyba nie zgodził:

cytuję BTadeusz:
Ziemia straci, jako lokata, w sposób naturalny.

Ziemia podobnie jak metale szlachetne ma tą miłą cechę, że jej podaż jest ograniczona nie tylko faktem skończoności powierzchni lądów, lecz również poziomem techniki (w dziedzienie środków komunikacji, od których wydajności zależy wartość ziemi na "peryferiach" - im lepsze środki transportu tym więcej praktycznie dostępnej ziemi).

Podobnie podaż złota jest ograniczona nie tylko w naturalny sposób (złota nie przybywa), lecz również dostępnymi technikami wydobycia, które ulegają doskonaleniu.

W ten sposób zarówno ilość złota jak i nadającej się do praktycznego wykorzystania ziemi przyrasta proporcjonalnie do rozwoju cywilizacyjnego.

Z tego względu uznałbym lokatę w ziemię jako równie dobry sposób ochrony wartości pieniądza jak lokatę w metale szlachetne: podaż jest ograniczona od góry, ale przyrasta wraz z rozwojem cywilizacji.

A nawet lepszy, bo ziemia - w przeciwieństwie do metali szlachetnych - może być produktywna.

P.S. Z innej beczki: zbyt słabo znam Konecznego, ale zastanawiam sie jak - w jego ujęciu - do "świętości własności" oraz do stosunku do ziemi podchodzą poszczególne cywilizacje.

P.P.S. Znalazłem Piotr Jaroszyński Stosunek do ziemi w różnych cywilizacjach
Fragmenty:

cytuję Piotra Jaroszyńskiego:

Stosunek do ziemi zależy przede wszystkim od typu cywilizacji, do jakiej ktoś należy.(...)

Feliks Koneczny Mongołom przypisuje też wytworzenie jednej z najbardziej znaczących cywilizacji nazwanej przezeń cywilizacją turańską. Do istoty tej cywilizacji należał podbój ziem i poszerzanie granic imperium. (...) A zatem w cywilizacji turańskiej cała Ziemia jest własnością panującego rodu mongolskiego na skutek wyroków sił boskich. Najazdy to nie napady, ale sprawiedliwe odzyskiwanie własności rodowej. Ziemia i ludzie to własność panującego.

W cywilizacji bizantyńskiej głównym podmiotem życia społecznego jest scentralizowane państwo. Państwo żyje z zaborów, łupów i administracyjnie ściąganych danin. Oficerowie otrzymują ziemię na podbitych terenach, a tubylcy na niej pracują. Łupieżcze podejście do ziemi sprawia, że potrzeba coraz to nowych ziem z tubylcami, aby państwo mogło się utrzymać.

Inaczej rzecz wygląda w przypadku cywilizacji żydowskiej. Koneczny zwraca uwagę, że występuje tu tendencja sprowadzania wszelkiego majątku do statusu majątku ruchomego. Pisze: „Niestety, spopularyzowała się zasada cywilizacji żydowskiej, jako wszelka własność nawet materialna nieruchoma, ziemia i domy, winna być prawnie i obyczajowo ruchoma i to jak najbardziej, że tedy należy protegować wszystko, co może prowadzić do częstej zmiany właściciela. (...)

A co to znaczy, że „w cywilizacji łacińskiej rzecz ma się przeciwnie?” Otóż, w cywilizacji łacińskiej ziemia jest własnością prywatną poszczególnych osób w obrębie danej rodziny. Rodzina monogamiczna potrzebuje oparcia we własnym majątku. Feliks Koneczny pisał: „Ideałem ekonomicznym cywilizacji łacińskiej jest własność nieruchoma; a ogólniej mówiąc, jak najmniejsza ruchomość mienia, czyli jak największą stałość i trwałość majątku w ręku tej samej rodziny. Wszystko, co ułatwia ciągłe przechodzenie mienia z rąk do rąk, przeciwne jest naszej cywilizacji.” A zatem w cywilizacji łacińskiej własność prywatna ziemi była stabilizatorem i gwarantem realizowania praw rodziny. W ten sposób własność prywatna ziemi nabiera wymiaru moralnego, a wręcz personalistycznego. „... własność ziemska daje najwięcej niezawisłości duchowej [...] nawet najuboższy rolnik, gdy zapłaci podatek, jest królem na swym gruncie; może się zamknąć przed całym światem; może być zawsze sam sobą; nikomu nie musi podlegać i nikt do niego nic nie ma. Ten sobiepan jest po prostu sam sobą – póki trwa i panuje koło niego cywilizacja łacińska. [...] Cywilizacja, oparta na personalizmie, musiała dojść do wywyższenia własności ziemskiej, do oparcia na niej wszelkich honorów w państwie i społeczeństwie. Pod tym względem idziemy śladem poprzedniczki naszej, cywilizacji rzymskiej.” A zatem własność ziemska chroniona przez cywilizację łacińską w najwyższym stopniu zabezpiecza tak charakterystyczną dla człowieka jako osoby – suwerenność, a równocześnie stanowi trwałe oparcie dla rodziny. W naszej polskiej tradycji, zarówno szlacheckiej jak i chłopskiej, miłość do własnej ziemi były niezwykle charakterystycznym rysem.

To jest: BTadeusz

> R1A, a moze i ktoś jeszcze....

Z całym szacunkiem dla Feliksa Konecznego, ale:
Cos mi się widzi, że nie przewidział globalizacji.
Dla niego niewyobrażalną była sytuacja, aby polskaziemia mogła przejść w obce ręce.
Nie docenił żydów.
Nie podejrzewał, że polscy byli właściciele sprzymierzą się z nimi, aby stanąć w jednym froncie.
Aby swoje prawo do własności ziemi postawić wyzej, niż przynalezność tej własnej ziemi do macierzy.
Godzą się na prawo własności do polskiej ziemi dla żydów, byle odzyskali swoją własność.
A jeśli Niemcy zechcą stanąc w jednym szeregu?
A jeśli, a to juz niedługo, polska ziemia stanie się dostępna dla wszystkich €uropejczyków?

No i Felks Koneczny jednak małą furtkę sobie zostawił:
"nawet ubogi rolnik, JEŚLI PŁACI PODATEK" .

O niec mi więcej nie chodzi.
Ponad to, aby polska ziemia pozostała Polską i aby "obszarnik" płacił podatek.
Nie zgadzam się na przykład ze słusznością prawa komuny (gminy) do planowania przestrzennego, czy narzucania stylu zabudowy, czy wreszcie decydowania o wycince drzew.
Nie zgadzam się, aby pństwo pobierało podatek od wiatru, wody, czy fal radiowych nawiedzających wydzierżawioną ziemię.
Wszystkie te składniki winien zawierać katastrat.
Nie powinien być zróznicowany w zalezności od tego, czy się prowadzi działalność gospodarczą, czy nie.

Chodzi mi o to aby "własnosć" "dzierżawą" była o tyle, o ile jest to niezbędne, aby nie przeszła w obce rece i aby pożytkowana była sprawiedliwie.
Nie widzę też potrzeby, aby mogła byc użyta, jako przedmiot spekulacji, czy zastawu hipotecznego.

Niech bedzie święta.

Zlikwidować opodatkowanie spólek cywilnych (w tym jednoosobowych)

PRZESTAWIAJMY PROBLEMY Z GŁOWY NA NOGI...

To jest: BTadeusz

Z czego Pan wyprowadza tę trwałość

własności ziemi?
Z jakiej zasady?
Chrześcijańskiej?

Gdzie na świecie własnośc ziemi jest święta?

Zlikwidować opodatkowanie spólek cywilnych (w tym jednoosobowych)

PRZESTAWIAJMY PROBLEMY Z GŁOWY NA NOGI...

To jest: wiki3

Pomarzyć!

Mam pytanie, to głosuje się na partie, czy jest JOW?
I jak w praktyce wygląda impeachment?

----
"Jeśli pozwolisz by robactwo się rozmnożyło - rodzą się prawa robactwa. I rodzą się piewcy, którzy będą je wysławiać".

To jest: Jan Bodakowski

Socjalizm jest szkodliwy

Bez socjalizmu Polska była by piękniejszym krajem.

To jest: Ireneusz

Każdy izm

Każdy -izm jest szkodliwy. Bowiem to ludzie wprowadzają szkody. Dlatego najmniej szkodliwe są te -izmy, które są jak najbardziej zbliżone do natury oraz kierujące się prawem naturalnym.
Widzi pan różnicę w definicji?

---------------------
Dlaczego w Polsce nie będzie nigdy dobrze? Bo nie ma JOW.
www.jow.pl

To jest: BTadeusz

Sądzę podobnie

Nawet humanizm, czy humanitaryzm sa, jak to eufemistycznie określił Tocqu, "prądami umysłowymi" - więc czymś w rodzaju matrycy nałożonej na spontaniczność człowieka.
Z drugiej strony mozna je postrzegac, jako pozareligijna sumę doswiadczen wieków naszej cywilizacji. Lepiej, lub gorzej porzadkującą nasze wzajemne relacje.

Pozostałe "izmy" ciągną nas na ogół na manowce moralności.

Zlikwidować opodatkowanie spólek cywilnych (w tym jednoosobowych)

PRZESTAWIAJMY PROBLEMY Z GŁOWY NA NOGI...

To jest: Ireneusz

Nie zawsze

Pan zauważy, że kapitalizm też jest -izmem.
Jakoś się złożyło, że wszystko czego do końca mózg nie ogarnie to zyskuje tę końcówkę: -izm.
---------------------
Dlaczego w Polsce nie będzie nigdy dobrze? Bo nie ma JOW.
www.jow.pl

To jest: BTadeusz

Ależ wystarczy moralnosc i prawo

Kapitalizm nie musi być rozumiany, jako prąd społeczny.

Zupełnie traci swój doktrynerski charakter, jesli zdefiniujemy system podatkowy i wolność gospodarczą.
Tak ludzie żyli przez tysiąclecia.
To wystarczy aby wspólnoty zyły w harmonii.
Kapitalizm mozemy nazwać prawem gospodarczym i nie ma izmu.

Własnie wszyscy ...iści pozawracali nam w głowach.
Pokomplikowali proste rzeczy. Własnosć, wolnosc...
Niech bedzie - sprawiedliwość...

Zlikwidować opodatkowanie spólek cywilnych (w tym jednoosobowych)

PRZESTAWIAJMY PROBLEMY Z GŁOWY NA NOGI...

Można wyświetlać komentarze w różnych formach:

Wybierz i zachowaj swoje preferencje wyświetlania komentarzy. Kliknij "Zachowaj" po ustawieniu zmian.