Przesłanie Anny Elżbiety Michel

W roku 1976 rozpoczął się w południowej części Niemiec głośny proces, podczas którego skazano dwóch katolickich księży na sześć miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na trzy lata. Sąd uznał takżę winę Anny i Józefa Michel, rodziców 24-letniej Anneliese (Anny Elżbiety), której tragiczna śmierć była przyczyną sądowego zamieszania. Według niemieckiego wymiaru sprawiedliwości, dziewczyna zmarła w wyniku braku opieki lekarskiej i przegłodzenia.
Rodzice Anny oraz skazani w procesie duchowni – przekonani, że dziewczyna została opętana przez diabła - przeprowadzili szereg „średniowiecznych”, „pozbawionych sensu” egzorcyzmów, które rzekomo wyniszczyły ją fizycznie i w konsekwencji doprowadziły do jej śmierci.
Historię Anny Elżbiety Michel spopularyzował znany film Scotta Derricksona Egzorcyzmy Emily Rose (2005). Amerykański reżyser stawiał w swym utworze pytanie: czy „poprawny politycznie” sąd miał prawo do lekkomyślnego potępienia sakralnych rytuałów jako anachronicznych zabobonów, czy może wydany wyrok był zwykłą kpiną ze sprawiedliwości?
„Uderz w stół, a nożyce się otworzą”... W 2006 roku niemiecki filmowiec Jan Chrystian Schmid nakręcił swoistą odpowiedź na dzieło Derricksona, zatytułowaną Requiem. Opowiada w niej historię chorej na epilepsję dziewczyny, która pod wpływem „fanatycznie” katolickich rodziców wmawia sobie oraz innym, iż stała się siedliskiem sześciu groźnych demonów. Wymowa filmu Schmida licuje z tonem większości artykułów prasowych, jakie ukazały się w Niemczech po procesie. Była w nich mowa i o „zabobonnych klechach”, i o „prymitywnej wierze w diabły i demony”. Jedynie nielicznych zainteresowały prawdziwe okoliczności śmierci Anny Elżbiety Michel.
Ania już jako czternastoletnia dziewczyna zaczęła ulegać nocnym paraliżom. Pomimo badań medycznych, które niczego nie wykazały, została skierowana do sanatorium dla dzieci i młodzieży, gdzie doświadczyła po raz pierwszy przejmujących „halucynacji”, które stały się w późniejszych latach codziennością. Były to „diabelskie twarze” – ciemne, przeraźliwie wykrzywione; widywała je w różnych miejscach, o wszystkich porach dnia.
Dziewczynka była jednak absolutnie zdrowa. Diagnozy psychiatrów i neurologów były niekonsekwentne i sprzeczne, „choroba” Ani wymykała się definicjom i klasyfikacjom. Objawy „psychozy” - mimo regularnego zażywania leków – nie znikały. Ania nadal widziała „diabelskie twarze”, momentami czuć od niej było spalenizną i gnojówką, mówiła nieraz głosem, jakiego zwykły człowiek nie byłby w stanie z siebie wydać, zastygała w jednej pozycji na wiele godzin, rozrywała różańce, pluła na święte obrazy, krzywdziła siebie i innych.
Cały przebieg początków opętania Ani, opis „choroby” i rezultatów badań lekarskich – słowem: całość zlekceważonego przez sąd materiału dowodowego - spisana została przez antropolog Felicytę D. Goodman w książce Egzorcyzmy Anneliese Michel . Autorka przytoczyła w swej publikacji także fragmenty rozmów przeprowadzonych z Anią podczas egzorcyzmów - obrzędy zostały bowiem zarejestrowane przez jednego z księży na taśmie magnetofonowej. Dziwnym trafem – niemieccy sędziowie nie dopuścili do procesu żadnej z 40 kaset dokumentujących wypędzanie diabła...
Jak dowiadujemy się z taśm - Ania opętana została przez sześć demonów: Lucyfera, Judasza, Nerona, Kaina, Hitlera i Fleischmana (upadłego księdza z XVI wieku). Diabły, których imiona rodzą w zwykłym człowieku niesmak oraz obawę, w pobożnej i wrażliwej duszy Ani znalazły sobie siedzibę – nienawistny dom, który trzeba rujnować powoli od wewnątrz, nie mogąc go zniszczyć od razu w całości.
Demony miały nie tylko swoje imiona, ale i swoje grzechy, za które zostały potępione. Nie były czymś zupełnie obcym i abstrakcyjnym. Mówiły zarówno po łacinie, jak i po niemiecku - nawet z regionalnymi naleciałościami - budząc grozę, jakiej zwykły człowiek nie byłby w stanie znieść. Same fragmenty nagrań pozostawiają silny ślad w psychice, wywołując lęk na samo ich wspomnienie - cóż dopiero bezpośredni kontakt...
Według Rytuału Rzymskiego - aby demony mogły być wypędzone - powinny mówić przez opętanych. Dlatego też do księdza należy postawienie odpowiednich pytań, na które złe moce muszą udzielać prawdziwych odpowiedzi.
Demony okazały się szczególnie wrażliwe na wodę święconą, niezwykle bały się adoracji pięciu ran (zwłaszcza piątej), wyły na dźwięk imienia Jezus oraz modlitw do aniołów. Podczas egzorcyzmów nagranych na kasety magnetofonowe dawały pośrednio wskazówki, jak należy postępować. Przykładowo: „Modlić się i wierzyć to nic... Iść do Komunii, trzymając wyciągniętą łapkę... ha!... to coś mojego, żebyście wiedzieli!” albo: „Modlić się, wtedy wszystko się uda, ty księże, brudna świnio, ty przeklęty, ale na szczęście, niewielu w to wierzy!” .
Diabeł jest wulgarny, złośliwy, poszczególne demony kłócą się w Ani między sobą. Następują chwilę wzlotów i załamań... Zwykły człowiek poddałby się z bólu i strachu, ale Ania zostaje do końca i walczy. Gnębiona przez złe duchy, które zabraniają jej jeść, spać w łóżku, zmuszają do jedzenia pająków, powodują paraliże – z godnością przyjmuje cierpienia. Gdy ksiądz wypędza wreszcie demony, okazuje się, że niektóre z nich muszą wrócić – i to na prośbę „siły wyższej”. W jakim celu? Z zapisków Ani, z relacji księży oraz z nagrań wynika tylko jedno rozsądne wyjaśnienie – Anna Elżbieta Michel została powołana, aby odkupić grzechy tych, którzy z niej zadrwią i którzy jej nie uwierzą.
Opętanie Ani przypadło na okres, gdy Niemcy w niesłychanym tempie przyswajali sobie „moralne” zdobycze rewolucji 1968 roku. Swoboda obyczajowa, wiotczenie tradycyjnej moralności oraz zanik postaw religijnych – oto atmosfera, w jakiej dojrzewał konflikt dziewczyny z otoczeniem. W teologii oraz życiu codziennym coraz częściej wpychano Diabła między nierozumne bajdy, podejmowano próby młodzieżowego „unowocześniania” liturgii. Teolog Herbert Haag pisał w swojej książce Pożegnanie z diabłem: „Jeśli używamy pojęć ‘zło’, ‘moc złego’, mamy do czynienia z pewną nieokreśloną, tylko pomyślaną wielkością, i musimy przy tym być świadomi , że ‘zła’ jako takiego nie ma. ‘Zło’ istnieje o tyle, o ile przyjmuje postać w człowieku, poprzez jego wolę i działanie. Nie ma zła, jest tylko zły człowiek” .
Współcześnie sytuacja jest niemalże identyczna, jeśli nie bardziej skrajna. Człowiek nie tylko nie wierzy w istnienie Szatana ale sam bawi się w Diabła kosztem Boga. Ludzie nieświadomie umiłowali zło, którym powinni się brzydzić. Zło stało się bowiem bardziej „atrakcyjne” od dobra. Symbolika diabelska pokazywana jest dla ubogacenia rzeczywistości – reklamy wykorzystują ją ku pozyskaniu większej liczby konsumentów, dzieciaki na bale przebierańców stają się rozkosznymi diabełkami, karnawałowe kreacje upstrzone są migającymi, czerwonymi różkami.. Zdawać by się mogło niewinne drobiazgi ale właśnie te drobiazgi składają się na rozmiękczenie naszego lęku przez ogniem piekielnym, który już ponoć wcale nie istnieje..
Sartre pisał, że piekłem są inni ludzie i taki też pogląd przeważa w sercu współczesnego człowieka. Ania zdawała sobie doskonale sprawę z narastającej miałkości wiary i z faktu, że nawet sam Kościół oddala się od Boga. Zresztą demony mówiły przez Anię o sądzie kary, który ma być gorszy zarówno od pierwszej, jak i drugiej wojny światowej, o sądzie którego istnienie jest również negowane..
Dla pocieszenia i wsparcia miewała natchnienia, przeważnie mówiła do niej Matka Boska, w późniejszym okresie również Zbawiciel. W jej zapiskach (nie wskazujących mówiącego) czytamy:
1. Wszystko co dobrego czynisz, co uczyniłaś pochodzi ode mnie [...]2. Oczekuj wszystkiego ode mnie, ale to wszystkiego. Mogę to, co niemożliwe uczynić możliwym. Pokładaj we mnie wielkie zaufanie [...]
3. Żałuj za swoje grzechy, a potem uwierz w moją wielką miłość do ciebie, nie wątp w nią, to mnie zasmuca. Moje drogi są drogami tajemniczymi, musisz mi pozostawić wybór drogi dla ciebie. Czy nie dałem ci już dużo dowodów mojej miłości?
4. Milcz! Nie mów tak dużo! Powściągnij język. Gdyż z każdego niepotrzebnie wypowiedzianego słowa musisz zdać rachunek [...]
5. Nie martw się o przyszłość. Staraj się w każdej chwili wsłuchiwać we mnie i spełniać moje życzenie (moją wolę). Kocham cię z czułością. Ty rób to samo, spełniając moje najcichsze życzenia – wsłuchawszy się w mój głos. (Owce znają głos swojego Pasterza. Ja jestem dobrym Pasterzem i kocham moje owce).
6. Uwierz, że wysłuchuję każdą modlitwę, jeśli nie stoi ona na przeszkodzie do zbawienia duszy. Często długo nie wysłuchuję nawet sprawiedliwych próśb moich dzieci, aby je uczynić wytrwałymi oraz aby ich modlitwy przyniosły korzyść grzesznikom.
7. Nie zniechęcaj się, jeśli coś nie dzieje się (od razu) po twojej woli. Spróbuj chociażby ukryć oburzenie. Nie wiesz, do czego takie przeciwności są dobre i potrzebne. Powinnaś za nie dziękować.
8. Nieprzerwanie proś i błagaj za swoich bliźnich aby i oni także osiągnęli wieczną ojczyznę.
9. Czy nie jestem dla ciebie kochającym, zawsze troskliwym Ojcem?
10. Nie zapominaj o dziękczynieniu za tak wiele darów, których ci udzieliłem. Moje krzyże są największymi darami łaski [...]
11. Módl się i ofiaruj wiele za moich kapłanów. Nie na darmo ukazałem ci wielkość i godność każdego z nich, tak że zadrżałaś z bojaźni. Rozważ to, że nawet najbardziej niegodny kapłan jest drugim Chrystusem. Nie sądź nikogo abyś nie była sądzona. Pozostaw to mnie!
12. Dopuszczam twoje pokusy. Walcz z nimi, nie daj się pokonać. Nie dam ci ich ponad twoje siły [...] W walce się wzrasta, jeśli się walczy wraz ze mną.
Misja powierzona młodej dziewczynie była dla niej bardzo ciężka. Swoim cierpieniem odkupywała nasze grzechy. Uświadamiając istnienie Szatana, przypominała jednocześnie o istnieniu Boga i o tym, że zło zawsze przegrywa a dobro jest silniejsze.
Jakie jest przesłanie Ani Elżbiety Michel? Przede wszystkim każe nam pamiętać, że Szatan istnieje naprawdę, jest wśród nas i musimy z nim walczyć modlitwą, wzywać naszych aniołów – toczących wielkie boje o nasze dusze, ufać w moc Boga i nie poddawać się pokusom, których często nie widzimy. I pamiętać o sensie słów jakie Zbawiciel mówił do Barbary Weigand (nieznanej w Polsce mistyczce, członkini Trzeciego Zakonu św. Franciszka z Asyżu), której dzieło miało być dopełnione przez Anię: „Czy myślisz, że cierpiałaś na próżno? Załóżmy nawet, że w ogóle w nic nie uwierzą; musisz wiedzieć, że masz tę samą zasługę, jakbyś przez to nawróciła cały świat, zapamiętaj sobie to wreszcie...” .

Magdalena Żuraw
inne teksty autorki...
- Zaloguj się lub zarejestruj aby komentować
- czytano: 24538



Modernizm dziełem Szatana
Upadłe anioły są realnymi bytami. Do drugiego soboru watykańskiego kościół przestrzegał przed złem. Po 1963 roku zapomniano o wrogu. Z liturgii usunięto egzorcyzmy (doskonałą książkę "Szatan mit czy rzeczywistość" wydał PAX). Wbrew egzorcystom zmieniono rytuały egzorcyzmów. Księża (większość) nie przestrzegają przed okultyzmem (zamiast tego agitowali za UE).
Nie wszyscy
Przykładem niech będzie o Posacki.
Robert Olbrycht..Żywiec
"E' meglio comandare che fottere"
niepokojaca tendencja
o której piszą sami egzorcyści
Polecam książkę ks Posackiego wydaną przez Polwen
Co z Soborem Watykanskim II nie tak?
Po raz kolejny znajduję na prawicy.net krytykę Soboru Watkańkiego II. Mam propozycję może by tak konkretnie ktoś zaatakował Sobór zamiast podrzucać kamyczki. Ja mam dość jasny pogląd na ten temat. Przyjmuje nauczanie Jana Pawła II, który był realizatorem postanowień Soboru i wielkim orędownikiem (wystarczy popatrzeć na liczne wypowiedzi) nauczania Vaticanum secundum.
Jeszcze jedno gdybym miał się zdefiniować na użytek świadomości innych, kim jestem, to powiedziałbym: Rzymski Katolik, Mąż, Ojciec, Polak, konserwatysta; w tej kolejności. Czy to pasuje do prawicowca – dla mnie tak, dla innych nie wiem.
PS. Też znam egzorcystę. Jego na pierwszy rzut oka przebijającą się cechą charakteru jest: super stabilność emocjonalna i „oschłość”, ale nie w stosunku do innych.
Krzysztof Tomasz Brudnowski
Panie Krzysztofie. Nikt o
Panie Krzysztofie. Nikt o zdrowych zmysłach nie podważa soboru, jako takiego. Może się jednak niepodobać, swego rodzaju liberalizacja, będąca jego następstwem.
Proszę, oto strona o Mszy Trydenckiej
http://www.tradycja.koc.pl/pytania.htm
Robert Olbrycht..Żywiec
"E' meglio comandare che fottere"
Polska wersja lefebvryzmu ?
Swoje zastrzeżenia do Soboru Watykańskiego II otwarcie wyłożył abp Marcel Lefebvre (m. in. w książce "Oni Jego zdetronizowali"). Ponieważ popadł w schizmę i ekskomunikę i to ogłoszoną przez Jana Pawła II, więc w Polsce mało kto miał odwagę powoływać się na niego wprost.
Przy nowym papieżu lefebryzm wydaje się odżywać. Bardzo charakterystyczny był artykuł T. Terlikowskiego w dodatku do Rzepy Plus-Minus z ostatniej soboty (17.02.2007) "Antykonserwatywna korekta", gdzie już i Jan Paweł II jest krytykowany za sprzeciw wobec napaści na Irak i stanowisko wobec kary śmierci.
Mam wrażenie, że ta polska wersja lefebvryzmu jest szczególnie bliska PiS.
JE nie popadł w schizmę
.
Werlikowski, wielki autorytet od neoństwa...
______________
Dariusz Czubak
Niechże se pan w koncu ten
Niechże se pan w koncu ten Irak na czole przyklei, bo to jest już obsesja
Robert Olbrycht..Żywiec
"E' meglio comandare che fottere"
To Terlikowski...
...przywołał ten temat. Można jego tekst przeczytać tutaj:
http://www.rzeczpospolita.pl/dodatki/plu...
ale tylko do piątku, potem jest w serwisach płatnych.
A trudno zachować obojętność gdzy się jest obywatelem państwa bandyckiego. Niedawno w telewizji pokazano film o niemieckiej "Białej Róży". Oni też mieli "obsesję" na punkcie tego co robił Hitler.
a jakiego Panstwa jest Pan obywatelem p. Indris jesli spytac
mozna?
A trudno zachować obojętność gdzy się jest obywatelem państwa bandyckiego. Niedawno w telewizji pokazano film o niemieckiej "Białej Róży". Oni też mieli "obsesję" na punkcie tego co robił Hitler.
Kto to sa oni?????? Jaka obsesje? Na medycynie panie Indris? Niemcy pokazuja aktualnie filmy Polanskiego i biegaja przebrani za diabelki a do wczoraj opychali sie swinstwami ktore tu uchodza za paczki. Taki odpust. Nic poza tym.
Jestem obywatelem RP
A "oni" odnosiło się do ludzi z "Białej Róży", w szczególności do rodzeństwa Scholl.
Myslalam ze ma Pan na mysli 80 mln. Ale ten brak precyzji jest
panu wlasciwy...
Akurat w tym przypadku zachowanie zdrowego rozsadku nie nazwalabym obsesja. Natomiast to ze jest Pan jeszcze obywatelem panstwa ktore nazywa Pan bandyckim - jak najbardziej.
Hitlerzy przychodzą i odchodzą...
...a naród niemiecki i państwo niemieckie pozostają. Powiedział to wprawdzie Stalin, ale akurat miał rację. Podobnie przychodzą i odchodzą Bushe i Kaczory. A obywatele mogą te odejścia przyspieszyć.
JE nie popadł w schizmę
.
Terlikowski, wielki autorytet od neoństwa...
______________
Dariusz Czubak
modernizm po soborowy
propagowany najbardziej przez kato lewice (Tygodnik Powszechny) i powoli przenikający kościół naprawdę ma niewiele wspólnego z II soborem (np. zgodnie z II soborem msza ma być po łacinie). II sobór jest pewną umowna datą. Po soborowcy swoje herezje wprowadzają na krzywy ryj. Modernizm polega na odrzuceniu dotychczasowego nauczania kościoła, w sferze społecznej za miast pochwały wolnego rynku i moralności propaguje się interwencjonizm państwa i socjalizm. Prawdziwe nauczanie kościoła ukrywa się przed wiernymi. W Warszawie w żadnej kościelnej księgarni nie ma encykliki Rerum novarum Leona XIII i innych encyklik papieży przedsoborowych. Bez Rerum novarum nie da się właściwie odczytać encyklik społecznych Jana Pawła II bo z nauczania Leona XIII wyrasta nauczanie Jan Pawła II.
Dorównanie do tematu Modernizm dziełem szatana
Unia Europejska to jest Unia Europejska a okultyzm to jest okultyzm i nie możemy brać pod uwagę tych dwóch rzeczy. Kościół chrześcijański zwalcza okultyzm, ale przecież księża nie będą mówili co niedzielę na mszy, że zakazują okultyzm. Poza tym to jest trudny temat i trochę niebezpieczny ponieważ poruszanie jego wiąże się z ryzykiem popadnięcia w chorobę psychiczną. Sam pamiętam jak chodziłem na oazę i moja animatorka zakazywała nam poruszać takiego tematu. Powiedziała, że za czasów studiów miała koleżankę w akademiku, która była bardzo w porządku i pewnego dnia w gronie znajomych poruszyła temat okultyzmu. I przez to padła ofiarą jakiejś choroby psychicznej, której lekarze nie byli w stanie określić co to jest. Leżała długi okres czasu w szpitalu dla nerwowo i psychicznie chorych.
Co do Unii Europejskiej sam papież ś.p. Jan Paweł II powiedział, żebyśmy głosowali za wejściem do niej, ale nie obiecał nam, że będzie dobrze, ale wręcz przeciwnie. Ale on twierdził, że my jesteśmy krajem misyjnych i byl za tym, żebyśmy zmienili Unię Europejską. Ksiądz jest takim samym człowiekiem jak każdy inny i ma prawo wybrać "tak" lub "nie" dla Unii Europejskiej. Księża mają prawo ocenić nasze wejście do Unii, ale to nie oznacza, że nie przestrzegają przed okultyzmem. Na pewno to robią choćby poprzez modlitwę czy egzorcyzmy a modlitwy egzorcystycznej nad opętanym może dokonywać tylko ksiądz egzorcysta a nie każdy nim jest. Ja sam osobiście na referendum UE głosowałem na "tak" i nie żałuję. zadam może kilka pytań 1. Czy nie możemy być za UE, że Unia legalizuje związki homoseksualne?? 2. Czy nie możemy być za UE bo w Parlamencie Europejskim nie ma Boga?? 3. Czy nie możemy być za UE ponieważ w Parlamencie Europejskim są też ateiści?? 4. Czy nie możemy być za UE bo nie ma zakazu aborcji?? Oczywiście, że nie. Jeżeli ktoś uważa, że tylko ze względu na powyższe pytania nie można być za UE to jest kretynem i nie zna się na gospodarce. Natomiast naszym krajem jak i każdym innym obowiązkiem jest bronić tego co ma. UE na nas naciska, żebyśmy zalegalizowali związki homoseksualne natomiast my jesteśmy temu przeciwni i wywalczyliśmy to. Nie wolno nam się poddawać żadnemu złu, które nam niesie UE.
Ostatnią trzecią sprawą jest pytanie. Dlaczego w Pana temacie" Modernizm dziełem szatana" słowo szatan jest napisane wielką literą?? Przecież mnie już kiedyś w szkole na religii uczono, że to się pisze małą literą.
Rozpisałem się trochę, ale chciałem moją wypowiedź przekazać w obrazowy sposób a tego się nie da w kilku zdaniach powiedzieć
Czy o za dużo proszę,
Czy o za dużo proszę, jeżeli zapytam o kometarz pkt. 11 w odniesieniu do ostatnich wydarzeń z pewnym Abp.?
Pewnie, że prosi Pan o zbyt
Pewnie, że prosi Pan o zbyt dużo. Szczególnie dzisiaj. Nie należę raczej do zbyt pokornych, ale teraz "w temacie" trzymam uszy bardzo płasko położone i czekam. Nie mam pojecia, co powiedzieć. Pan wie?
Robert Olbrycht..Żywiec
"E' meglio comandare che fottere"
A czytał pan dzisiejszy
A czytał pan dzisiejszy list Benedykta XVI?
http://www.radiomaryja.pl/artykuly.php?i...
Do umiłowanego Brata
Arcybiskupa Stanisława Wielgusa
Przeczytałem z uwagą cenny list Waszej Ekscelencji z 8 stycznia br. i gorąco dziękuję za zaufanie, z jakim Ekscelencja otworzył przede mną swoją duszę, ukazując bolesne cierpienia swego serca podczas całego życia kapłańskiego i biskupiego, aż do zrzeczenia się urzędu biskupa Warszawy.
W tym ostatnim okresie współuczestniczyłem w cierpieniach Ekscelencji i pragnę zapewnić o mojej duchowej bliskości i braterskim zrozumieniu.
Odnośnie do przeszłości jestem w pełni świadomy wyjątkowych okoliczności, w których Ekscelencja wykonywał swoją posługę, kiedy reżim marksistowski w Polsce używał wszelkich środków do tłamszenia wolności obywateli, a w sposób szczególny duchownych.
Jako rektor uniwersytetu w Lublinie i jako biskup Płocka Ekscelencja dał dowód wielkiej gorliwości i głębokiej miłości do Chrystusa i do Kościoła.
Kiedy Ekscelencja miesiąc temu złożył rezygnację świadomy, że sytuacja, która wówczas się wytworzyła, nie pozwala rozpocząć posługi biskupiej z niezbędnym jej autorytetem, wyraźnie widziałem w tym akcie głęboką wrażliwość na dobro Kościoła warszawskiego i Kościoła w Polsce, a także pokorę i dystans do zaszczytów.
Chciałbym przede wszystkim przekazać Ekscelencji słowa zachęty i zaufania, zapraszając do kroczenia naprzód pogodnie i z pokojem w sercu. Wyrażam życzenie, by Ekscelencja podjął na nowo swoją działalność w służbie Chrystusa w sposób, który będzie możliwy, aby zaowocowała rozległa i głęboka kultura oraz gorliwość kapłańska dla dobra umiłowanego Kościoła w Polsce.
Posługa biskupia tak dzisiaj, jak i zawsze naznaczona jest cierpieniem i krzyżem. Nasz Pan nie przestanie podtrzymywać Ekscelencji Swoją łaską. Pomocą będzie również przyjaźń braci biskupów i osób, które poznały Ekscelencję i obdarzyły szacunkiem.
Z żywym uczuciem, pamiętając w nieustannej modlitwie przy Ołtarzu Pańskim i przed Najświętszą Dziewicą Maryją, z serca udzielam Ekscelencji szczególnego błogosławieństwa apostolskiego w nadziei na obfite łaski z nieba.
Watykan, dnia 12 lutego 2007 r.
No właśnie dlatego, że
No właśnie dlatego, że czytałem, nie wiem, co powiedzieć.
Robert Olbrycht..Żywiec
"E' meglio comandare che fottere"
Ja na to
Ja na to czekałam..................Ale poczekajmy dalej :)
No to jest Pani
No to jest Pani szczęściarzem. Mnie, przyznam, trochę zamieszało w głowie.
Robert Olbrycht..Żywiec
"E' meglio comandare che fottere"
Podziwiam pana za tę
Podziwiam pana za tę postawę
Podziwiam?
Zapewniam, że nie jest ona przyjemna. Zresztą to nie jest postawa, to raczej stan.
~
A na cóż czekać ?
To piękny i spodziewany gest Ojca, który przygarnia do serca syna marnotrawnego. Dla każdego grzesznika jest miejsce w Kościele.
To wybaczenie, które w niczym nie zmienia faktów, co zresztą w swoim liście Ojciec Święty wyraźnie akcentuje:
Kiedy Ekscelencja miesiąc temu złożył rezygnację świadomy, że sytuacja, która wówczas się wytworzyła, nie pozwala rozpocząć posługi biskupiej z niezbędnym jej autorytetem, wyraźnie widziałem w tym akcie głęboką wrażliwość na dobro Kościoła warszawskiego i Kościoła w Polsce, a także pokorę i dystans do zaszczytów.
W tym akapicie Benedykt XVI unaocznia, jak wielkiej klasy i subtelności jest człowiekiem.
Podczas, gdy po dziś dzień Abp Wielgus nie wyzbył się pychy i pozwala pewnym osobom instrumentalnie rozgrywać swoją sprawę.
Wiem, wiem, wiem, wiem.
Wiem, wiem, wiem, wiem. Proszę jednak wybaczyć, ale nie jest mi listu Ojca Świętego przełknąć równie łatwo, jak osobom, które od początku stały murem za abp Wielgusem. W swojej małości potrzebuję czasu.
Robert Olbrycht..Żywiec
"E' meglio comandare che fottere"
No panie Robercie, a co
No panie Robercie, a co Papiez miał zrobić? Wielgus napisał, Wielgus dostał odpowiedź. Że nikt go nie skreśla i niech sobie szuka miejsca, bo Kościół jest ogromny...Po chrzescijańsku.. w duchu i w poetyce gatunku...ze wszystkimi tymi wstawkami, że wykazał pokorę, że odrzucił zaszczyt itd. Na to pan niech nie patrzy, to są pocieszające ozdobniki przynależne do stylu...cała reszta jest jasna: umoczyłeś, ale to nie koniec, nie wszystko stracone...
Łatwo panu gadać, jak pana
Łatwo panu gadać, jak pana chata z kraja. Dla mnie jednak słowa papieża są niepodważalne.
Co gorsza, zdaję sobie sprawę, że gdyby taki tekst został napisany po prostu, przez któregoś z forumowiczów.....tylko by się pierze posypało, taka by była moja reakcja. A teraz?
Robert Olbrycht..Żywiec
"E' meglio comandare che fottere"
Nie bylbym zaskoczony gdybym po tym liscie,
teraz uslyszal o nominacji kard. Michalika na vacat diecezjalny.
Ojciec Święty Benedykt XVI
jest z pewnością człowiekiem wielkiej klasy. Przytulił do serca abpa Wielgusa. Zrobił to jednak publicznie w opublikowanym liście, który ma dzisiaj być czytany we wszystkich kościołach po to Pani Junono, aby dać mnie i Pani przykład. Ja mu już to dawno wybaczyłem. A Pani wciąż atakuje.
Myli się Pan
Zrobił to jednak publicznie w opublikowanym liście, który ma dzisiaj być czytany we wszystkich kościołach
I to bardzo się Pan myli...
List Benedykta XVI był Jego PRYWATNYM listem do Abpa Wielgusa.
Jest to odpowiedź na również PRYWATNY list Abpa do Papieża.
Odczytywanie w kościołach prywatnego listu Papieża, bez wcześniejszego upublicznienia treści listu Abpa Wielgusa uważam za ogromny nietakt. Wobec wiernych Kościoła, ale nade wszystko wobec Ojca Świętego.
Mniej emocjonalnie proszę
bo niedługo będzie miała Pani "poobrażane" wszystkie kościoły w mieście i trzeba będzie pomyśleć o własnym.
A ja proszę, by mnie Pan protekcjonalnie nie pouczał
Szczególnie w takim dniu, jak dzisiejszy.
A już na pewno nie powinien Pan arbitralnie wypowiadać się w imieniu proboszczów "wszystkich kościołów w (moim) mieście".
Nie we wszystkich parafiach list Benedykta XVI będzie odczytany (w mojej, na porannej mszy - nie był). Natomiast we wszystkich, po raz pierwszy Środa Popielcowa jest Dniem Pokutnym Duchowieństwa.
"Przebacz nam wszystkie przejawy niewierności zaprzeczające wyznawanej wierze i świętej Ewangelii", "Wybacz zdrady i uwikłania", "Daruj nam wszelkie paktowanie ze złem", "Przebacz słowa i czyny, którymi zraniliśmy innych, bo podyktowała je pycha, zazdrość, nienawiść albo żądza panowania nad innymi", "Przebacz obojętność na cierpienia i potrzeby ludzi", "Daruj przejawy pogardy wobec innych", "Przebacz postawy powodujące zgorszenia i zranienia moralne" - takie modlitwy do Boga będą dziś wznosić polscy księża, którzy obchodzą Dzień Pokutny za grzech uwikłania się Kościoła we współpracę z SB. O jego ustanowieniu zadecydowali miesiąc temu (zaraz po "sprawie Wielgusa") polscy biskupi na nadzwyczajnym zebraniu.
Ani cienia emocjonalizmu w powyższych modlitwach, prawda ?
Ani ani...
Co ciekawe:
Do Dnia Pokutnego przyłączy się także ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski. Mimo że był ofiarą esbeków, to dziś o dziesiątej w Radwanowicach odprawi specjalną mszę pokutną. - Bardzo dobrze, że Episkopat ustanowił Dzień Pokutny duchowieństwa. Środa popielcowa to bardzo dobry czas dla każdego duchownego, by wyrazić skruchę i powiedzieć przepraszam. Każdy ksiądz musi przyznać przed sobą samym, że nie jest bez grzechu - mówi.
http://serwisy.gazeta.pl/metro/1,75931,3...
Przepraszam za ten bareizm
może nie powinienem w takim dniu.
Pani Junono - dziekuje rowniez za ten istotny watek
ktory Pani nazwala pobocznym. Mysle ze temat glowny w tym watku to watek pokuty.
Mówi pani GW
Biją się... w cudze piersi
Ba!
Oto argument koronny!
Nie dotknęła mnie Pani.
Za duży dystans...
Pisałam o GW, :)
Pisałam o GW, :)
hmmm... piersi się biją w
hmmm... piersi się biją w cudze... ale w co???
;-P
===
http://karpisiak.blogspot.com/
"Jedynie Prawda jest ciekawa" Józef Mackiewicz
może
może mózgi...zindiktrynowane ;))
Myli pani, że Papież nie
Myli pani, że Papież nie życzył sobie, aby udostepniono jego list wiernym?
~
Nic takiego nie myślę, ani nie napisałam.
I zostawmy domysły na temat odczuć Papieża.
Głęboko mu współczuję sytuacji, w którą został uwikłany i podziwiam za sposób, w którym stara się z niej wyprowadzić polski Kościół.
Nie wszyscy dotrzymują mu kroku - klasą i pokorą wobec Materii.
Jeśli jednak ujawnia się treść prywatnej korespondencji i ma to służyć dobru Kościoła jako jedności, to wypadałoby to uczynić chronologicznie - rozpoczynając od listu Abpa Wielgusa do Benedykta XVI.
:-\
Głęboko mu współczuję sytuacji, w którą został uwikłany i podziwiam za sposób, w którym stara się z niej wyprowadzić polski Kościół.
Nie wszyscy dotrzymują mu kroku - klasą i pokorą wobec Materii.
Zważywszy na to jak "pojechano" z abp Wielgusem, trudno mu się tak po ludzku dziwić, że chwyta sie każdej okoliczności, poprzez którą mógłby zrehabilitować_się/rozgonić_po_kościach całą sprawę ewentualnie zagrać na nosie.
Istotnie szkoda jednak, że tak asekuracyjnie a nie frontalnie dowodząc np. nieprawdziwości oskarżeń czy choćby kierując uwagę na szlachcetne cechy charakteru imć Terlikowskiego czy Przeciszewskiego.
Nie rozumiem natomiast tak sformułowanego żądania.
Co miało by być jego skutkiem jego spełnienia - weryfikacja czy Benedykt XVI nie jest hipokrytą i czy wyciąga uprawnione wnioski?? Przecież sama pani widzi jak ma "wąsko".
==
Błędy które popełniamy są łatwiejsze do wybaczenia
niż środki, którymi staramy się je ukryć.
~
Nie rozumiem natomiast tak sformułowanego żądania.
Co miało by być jego skutkiem jego spełnienia - weryfikacja czy Benedykt XVI nie jest hipokrytą i czy wyciąga uprawnione wnioski?? Przecież sama pani widzi jak ma "wąsko".
Przede wszystkim, to nie jest żądanie ani oczekiwanie na możliwość jakiejkolwiek weryfikacji kogoś lub czegoś.
Patrzę na to w zupełnie innych kategoriach.
To wyraz mojego zniesmaczenia kolejnymi gierkami na ludzkich emocjach. Ujawnienie prywatnej korespondencji Abpa Wielgusa z Papieżem zostało potraktowane instrumentalnie i wybiórczo.
Rzecznik Episkopatu był pytany na konferencji prasowej o przyczyny tej selektywności. Odpowiedział, że "nic nie wie", że dostał polecenie udostępnienia mediom tylko listu Papieża, a ów list otrzymał faxem od...Abpa Wielgusa.
Jeśli nie dostrzega Pan niestosowności przyjętej formuły i przypisuje mi jakieś niecne pobudki, to bardzo mi przykro.
Proponuję zostawić już ten temat i nie burzyć nim wątku Pani Magdaleny. Niech każdy pozostanie przy własnym postrzeganiu tej sprawy.
Pozdrawiam.
...epilog
Patrzę na to w zupełnie innych kategoriach.
W intencjach - z pewnością jest tak jak Pani deklaruje, nie wietrzę tutaj jakiegoś podwójnego dna.
W skutkach - i owszem to całkiem naturalna konsekwencja, niezależna od Pani nastawienia..
Rzecznik Episkopatu był pytany na konferencji prasowej o przyczyny tej selektywności. Odpowiedział, że "nic nie wie", że dostał polecenie udostępnienia mediom tylko listu Papieża, a ów list otrzymał faxem od...Abpa Wielgusa.
Jeśli nie dostrzega Pan niestosowności przyjętej formuły i przypisuje mi jakieś niecne pobudki, to bardzo mi przykro.
Jak wyżej - pax między chrześcijany :D
Dopuszczam po prostu możliwość 'zagalopowania się' po obydwu stronach. Zwłaszcza w kontekście sprawy, która u jednej strony wywołuje tak duże ciśnienie (polityczne) dla drugiej zaś strony nie wydaje się być tak ostatecznie klarowna.
Dla jasności - nie stawiam znaku równości pomiędzy w/w intencjami stron. Natomiast już same w/w skutki wydają się być bardziej zbliżone w stopniu opłakania.
Rzeczywiście..
BTW: nie różni się nasze postrzeganie tej sprawy a jedynie, być może, sposób jej 'rozgrywania'.
Pozdrawiam,
==
Błędy które popełniamy są łatwiejsze do wybaczenia
niż środki, którymi staramy się je ukryć.
A ladnie tak
czytac cudza prywatna korespondencje???
Konsternacja "inkwizytorów"
Słyszałem głosy, że abp Wielgus powinien "zniknąć". Tak mówili ludzie o mentalności inkwizytorów, mentalności Kryspusa z "Quo Vadis", ludzie dla których pojęcie miłosierdzia jest ładnym słowem, którego nie należy traktować zbyt dosłownie. Benedykt XVI dał nam lekcję. Znalazł rozwiązanie pomiędzy "pójściem w zaparte" prezentowanym przez media o. Rydzyka, a inkwizytorstwem katolickich hunwejbinów w rodzaju Terlikowskiego.
Inna rzecz, że o. Rydzyk znów przegiął. We wczorajszym komentarzu w RM dr Gontarski zaatakował z nazwiska abp Kowalczyka (nuncjusza) i abp Michalika, a także rzecznika Episkopatu.
Gwoli ścisłości
Więc przegiął dr Gontarski
Kazdego dnia o. Rydzyk liczy dyski i ksiazki
caly wydawniczy biznes nie poszedl. Przeciez nikt nie kupuje dziel Abp Wielgusa. Ataki na abp Michalika sa cierpieniem i Wielgusa i Rydzyka. Wiekszosc publikacji Wielgusa opiera sie na pracach Michalika!!!!!!!!!!!!
Pieniadze - ktos widzial miliony, nie zrobil ich i to za sprawa Ducha Swietego. Alleluja i do przodu.
list benedykta XVI
nie neguje grzechu abp
pochwala jego decyzje o rezygnacji
daje mu szanse na prace dla kościoła
typowe wybaczanie marnotrawnemu synowi
abp Milingo szaman, członek sekty Muna, ożeniony z Koreanką
też miał wiele razy wybaczane
oczywiście zwolennicy abp przekręcają przesłanie listu
Sprawa Abp
Po drugim soborze watykańskim wielu duchownych lekceważyło nauczanie Kościoła. Kościół nauczał przed soborem że komunizm jest złem, po soborze duchowni (na szczęście nie wszyscy) szukali porozumienia z komunizmem (jest to anty katolickie). Abp przesiąkł tą atmosferą, duchem po soborowym.
W temacie zdrady wiary i kolaboracji z komunizmem polecam książki Mackiewicza (Watykan w cieniu krzyża, Watykan, w cieniu czerwonej gwiazdy), ks Poradowskiego, portale bibula, wandea, pius x.
"Jak zwał, tak zwał", co
"Jak zwał, tak zwał", co pan z tego wywnioskował - to pańskie, ale trzeba przyznać, że Papieź dał przykład nam katolikom zachowania sie wobec Arcybiskupa.
Nie jest dla mnie jasne Pana
Nie jest dla mnie jasne Pana rozumowanie:
"Kościół nauczał przed soborem że komunizm jest złem, po soborze duchowni (na szczęście nie wszyscy) szukali porozumienia z komunizmem (jest to anty katolickie)."
Czy zdanie to oznacza że sobór zaczął nauczać, że komunizm jest dobry (lub dobre jest porozumienie z komunizmem) - przepraszam ale konstrukcja Pańskiej wypowiedzi chyba właśnie na to wskazuje.
niezmienne nauczanie
Sobór nic nie zmienił (nawet by nie mógł). Pomimo to moderniści w kościele kłamliwie powołując się na sobór głoszą herezje (np. o porozumieniu z komunizmem).
Więc to problem
Więc to problem "modernistów" a nie Soboru?
moderniści
problemem całego Kościoła
dlatego trzeba głośno głosić prawdę
ANEKS
Na tej stronie więcej zdjęć Anneliese Michel (także z egzorcyzmów):
www.redemptiondenied.com/2006/08/202.php
A tutaj fragment nagrania jednego z egzorcyzmów:
http://www.zimbio.com/pilot?SP=1&ZURL=%2...
Wierząc w szatana
Wierząc w szatana istniejącego jedynie, jako Bozy koncept, a nie jako byt realny ( cos tam kiedys o tym pisałem) nie będe najbardziej obiektywnym komentatorem tego tekstu, więc tylko jedna uwaga na wypadek, gdybym się mylił, a szatan istniałby namacalnie.
Wierzę w głęboki rozpad ludzkiej osobowości, chocby i na sześć "demonicznych" frakcji i wierzę w niewyjaśnine jeszcze, a może i przykryte zasłoną tajemnicy na zawsze - enigmatyczne procesy dziejące sie na krawędzi ludzkiego umysłu i ducha, eksplorujące całe dziedzictwo naszej obecności na tej planecie.
Nie wierzę w bezmyślne i sporadyczne, pojedyncze ataki szatańskie, nie rzadzące się żadną logiką celu, ani tym bardziej w to, by w planie Bożym leżało doświadczanie ludzi prawdziwym piekłem na ziemi, przez opuszczenie pojedynczego człowieka do tego stopnia, by wystawić go na mękę żywej, wewnętrznej w wymiarze dosłownym, obecności szatana....Nie widzę takiej mozliwości...
????
Byłby pan łaskaw oswiecić mnię jeszcze choć jednym przykładem nierealnego bożego(każde przymiotniki piszemy z małej litery)konceptu?
Temat jest bardzo ciekawy a nie chciałbym z powodu swojej ignorancji być wyłączonym z dyskusji.
To nie jest rzecz o której
To nie jest rzecz o której myślę za często...ani tez nie uczyniłem z niej tematu dla żadnego wykładu:)Może znajdę w archiwum, bo nie chcę mi się tu rozwijac argumentacji, zwłaszcza, że watek jest na temat przeciwny. Więc wcale nie musi się pan sugerowac moim zdaniem, by skomentowąć tekst pani Magdy. Jak pan zauwazył moj komentarz był z pozycji.."gdyby szatan istniał realnie, to i tak..."
Uff, kwestionuje pan naukę
Uff, kwestionuje pan naukę KK. W takim razie po co księża egzorcyści? Znam kilku osobiście, spotkanie z takim człowiekiem, to jak "kubeł zimnej wody na łeb". Panu by sie przydało...
A tak na marginesie, cieszę się z tego tematu. Właśnie jestem w trakcie czytania pewnej książki, o której może niebawem napiszę.
Panie Sławku, proszę tam zajrzeć, ciekawe
http://www.egzorcyzmy.katolik.pl//index....
Robert Olbrycht..Żywiec
"E' meglio comandare che fottere"
Nie, nie...Nie
Nie, nie...Nie kwestionuję..wyjaśniam ją sobie, trochę odczytuję i się domyślam, na własny użytek...
Biedna dziewczyna swoją drogą, Nie wiem jak czterdzieści lat temu, ale dziś dostałaby jakieś silne wyłączające leki i nie cierpiałaby tak...nawet Hitler, choc to na jego ziemi ( ciekawe, nie?), by sie nie przebił. Spotkanie z psychiatrą, i cięzkie przypadki schizofrenii, to tez "kubeł zimnej wody". I nie mówię, ze tu akurat o to chodzi. Nie wiemy wszystkiego...ale rozpad osobowości to straszna sprawa...
Ja wierzę w zło osobowe,
Ja wierzę w zło osobowe, ale ten demon o imieniu Hitler, hehe, bez jaj, że sie tak wyrażę.
Robert Olbrycht..Żywiec
"E' meglio comandare che fottere"
Jest bardzo mocny ten
Jest bardzo mocny ten fragment nagrania... widziałem różne okroponości - ale szłyszeć czegoś takiego, chyba nie szłyszałem. Brrr
===
http://karpisiak.blogspot.com/
"Jedynie Prawda jest ciekawa" Józef Mackiewicz
...
Żeby Pan wiedział, długo się zastanawiałem czy to ściągać, tym bardziej, że film "Egzorcyzmy Emily Rose" zrobił na mnie ogromne wrażenie...nieprawdopodobne.
Na blogu zamieściłem
Na blogu zamieściłem tłumaczenie wywiadu z egzorcystą o. Gabrielem Amorthem - zapraszam.
===
http://karpisiak.blogspot.com/
"Jedynie Prawda jest ciekawa" Józef Mackiewicz
Nie wiem czy by nie
Nie wiem czy by nie cierpiała... Egzorcyści często dziś współpracują z mądrymi psychiatrami. W pewnych przypadkach nauka, leczenie okazuje się bezsilne. Ciekawe co by pan zrobił, jako psychiatra, gdy taki "schizofreniczny pacjent" unosi się nad ziemią i zna tajemnice dotyczące pańskiego życia.
Swoją drogą, będąc kiedyś na rekolekcjach, sama byłam przypadkowym świadkiem fragmentu egzorcyzmów na 12 - letniej dziewczynce. Ona naprawdę unosiła się nad ziemią, mówiła męskim głosem, miała niesamowitą siłę. Trzymało ją kilku męźczyzn. Odbywało się to przed kościołem, bo "nie chciała" tam wejść. Później, w chwili czasowego osłabienia, przeniesiono ją do zamkniętej kaplicy. Było to jednak dla mnie mocne przeżycie.
Wierząc w szatana
Mniej, wiecej cztery lata temu byla dosc glosna sprawa wybitnego (ponoc) egzorcysty, kardynala z Afryki. Nazywal sie jakos tak Milingo, czy cos w tym rodzaju. Czarny byl jak...no, nie, jak Murzyn ze srodkowej Afryki. Slynal ze skutecznego wypedzania diabla. Podrozowal z taka walizeczka zawierajaca podreczne instrumenty antydiabelskie. Coz, kiedy i jego diabel opetal i choc byl kardynalem KK wdal sie w romans z niewiasta pochodzenia koreanskiego. Malo tego, slubowal jej wiernosc malzenska wedlug jakiejs ceremonii sekciarskiej.
Papiezowi JPII. narobil klopotow. Wezwany przed oblicze papieskie, po dluzszym wahaniu zjawil sie, otrzymal ostre pouczenie papieskie i pokute.
Coz, diabel moze siedziec nawet za kardynalska komza.
Bóg dopuszcza takie
Bóg dopuszcza takie opętania właśnie dlatego, że są one znakiem dla innych ludzi. Są mocnym wezwaniem do nawrócenia. Nawet takie dyskuje, jak nasza, nie miałyby miejsca, gdyby nie "ten przypadek". Sama Annalise twierdziła, że ofiarowuje to swoje cierpienie za innych. Kto wie, może skłoni to kogoś do głębszej refleksji nad sobą. Mnie już skłoniło : )
Pani mówi Bóg dopuszcza
Pani mówi Bóg dopuszcza opętania, a ja mówię, że nie dopuszcza, bo nie tak się umawiał...Męki piekielne - bo czym innym jest "palenie i pożeranie od środka przez pół tuzina diabłów" - mają być karą za grzeszne zycie, a nie jakąs napominajacą uwerturą na ciało i umysł jednego śmiertelnika po to, aby pokażać, co drugiego czeka po śmierci, jak się nie będzie zachowywał....
cytuję panią Magdę Żuraw:
12. Dopuszczam twoje pokusy. Walcz z nimi, nie daj się pokonać. Nie dam ci ich ponad twoje siły [...] W walce się wzrasta, jeśli się walczy wraz ze mną.
Misja powierzona młodej dziewczynie była dla niej bardzo ciężka. Swoim cierpieniem odkupywała nasze grzechy. Uświadamiając istnienie Szatana, przypominała jednocześnie o istnieniu Boga i o tym, że zło zawsze przegrywa a dobro jest silniejsze.
Jakie jest przesłanie Ani Elżbiety Michel? Przede wszystkim każe nam pamiętać, że Szatan istnieje naprawdę, jest wśród nas i musimy z nim walczyć modlitwą, wzywać naszych aniołów – toczących wielkie boje o nasze dusze, ufać w moc Boga i nie poddawać się pokusom, których często nie widzimy.
Poruszający, ale i niezwykle ciekawy materiał, Pani Magdo
Z tekstu (w podanym linku do hiszpańskiej strony, poświęconej Annie) wynika, że części powodów tragedii, jaka dotknęła bohaterkę tej historii, można doszukiwać się niestety w jej domu rodzinnym.
W braku czułości, miłości, zrozumienia. Od maleńkości.
Na to nałożyły się, no właśnie - psychosomatyczne czy nadprzyrodzone czynniki ?
Relacja z jej pogrzebu (tego pierwszego, bo z tekstu wynika, że po 11 latach dokonano sekretnej ekshumacji ciała Anny i przeprowadzono badania, których wyniki pozostały utajnione) dowodzą, że wokół jej osoby wytworzył się swoisty kult (opis przy fotografii z trumną z zaznaczoną, "niewidzialną" dłonią, która ją unosiła).
Luźne hoc uwagi. Zupełnie nie na ostatkowy wieczór.
Temat do przemyślenia...
Tekst, który znajduje się
Tekst, który znajduje się w podanym linku, nie jest najbardziej rzetelny. Podałam go wyłącznie ze względu na zdjęcia.
Podstawowe fakty nt. A. Michel można znaleźć w dobrze opracowanym artykule w polskiej Wikipedii:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Anneliese_M...
Kilka ciekawych faktów można znaleźć też tutaj:
http://www.chasingthefrog.com/reelfaces/...
Najbardziej wyczerpującym źródłem informacji jest książka wspmnianej przez mnie w tekście Felicitas Goodman pt. "Egzorcyzmy Anneliese Michel". Można ją dostać w większych księgarniach, zwł. religijnych.
Jeśli chodzi o rodziców dziewczyny... Byli oni bardzo religijnymi ludźmi i to wszystko - Anneliese nigdy nie skarżyła się na brak ciepła z ich strony; to już wymysł tych, którzy próbowali racjonalizować całą historię...
Moze niekoniecznie wymysl ktorym sie probuje racjonalizowac
ja moze nie ewangelizuje Niemcow bo daleko mi do tego- czasem wsrod kolegow naukowcow ironizuje z ich traktowania np spowiedzi jako tortur. Ale pare lat pobytu w Niemczech i blizszego kontaktu ze srodowiskiem ludzi, ktorzy przewaznie jednak wciaz sie ucza nasunal podejrzenia, ze chlod w rodzinach religijnych w Niemczech to nie wymysl prasy.
Mam tez kolezanke mojej najlepszej przyjaciolki w Bawarii. Ma kochajacego meza, ale uklad rodzinny - mama przychodzaca w gosci do chorej synowej z malym dzieckiem to dosc osobliwy uklad. Mama - o ile wiem tez jest religijna.
Przyczyny moga byc wiec jak najbardziej racjonalne.
Zeby to ujac inaczej- prasa i opinia publiczna wykorzystala to w walce z religia a problem lezy gdzie indziej. Tradycyjna rodzina niemiecka miala b. powazne problemy wychowawcze. Chlod w domu, brak kontaktu z dzieckiem i ignorowanie uczuc - sztuczny rozdzial miedzy tym co racjonalne a tym co emocjonalne. W praktyce dzis Niemcy juz dostrzegli iz wszystko- w tym nasza inteligencja zalezy od obu sfer. Ale zajelo im to niestety sporo czasu.
Niestety wiare wypaczaja nie tylko jej wrogowie ale czasem i sami wierzacy.
Tekst, który znajduje się
Tekst, który znajduje się w podanym linku, nie jest najbardziej rzetelny. Podałam go wyłącznie ze względu na zdjęcia.
Podstawowe fakty nt. A. Michel można znaleźć w dobrze opracowanym artykule w polskiej Wikipedii:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Anneliese_M...
Kilka ciekawych faktów można znaleźć też tutaj:
http://www.chasingthefrog.com/reelfaces/...
Najbardziej wyczerpującym źródłem informacji jest książka wspmnianej przez mnie w tekście Felicitas Goodman pt. "Egzorcyzmy Anneliese Michel". Można ją dostać w większych księgarniach, zwł. religijnych.
Jeśli chodzi o rodziców dziewczyny... Byli oni bardzo religijnymi ludźmi i to wszystko - Anneliese nigdy nie skarżyła się na brak ciepła z ich strony; to już wymysł tych, którzy próbowali racjonalizować całą historię...
szatan
pozdrawiam
TBM
"Szatan isnieje tak po prostu -
- jak kamień, drzewo, woda. Tylko udaje, że go nie ma."
No, ale w swieconej go nie ma, mam nadzieje.
księżyc i woda
No, ale w swieconej go nie ma, mam nadzieje.
Jego nie ma w święconej, mnie nie ma na księżycu... Pana w rowie Mariańskim... miejsce jest nieważne, on jest rzeczywisty jak cegła.
pozdrawiam
TBM
Myślę, że jedynym
Myślę, że jedynym miejscem, w którym rezyduje "szatan" jest nasza wolna wola, jest tam obecny w formie niewrażliwości na posłuszeństwo bożemu prawu...Szatan nie egzystuje realnie, bo nie ma takiej potrzeby, jest bozym konceptem, zdejmującym z Boga odium ludzkiej niechęci za to, że jesteśmy słabi, grzeszni i doswiadczają nas przykrości... Nie chcieliście raju, więc będzie wam trudno, ale pamiętajcie co złego to nie ja...mówi Bóg i ma rację...Kuszenie węża to jedynie alegoria dla dwoistej natury ludzkiej woli. Pierwsi rodzice wiedzieli, czego nie wolno im robić i wybrali..skoro Bóg uznał, ze zgrzeszyli, to znaczy że mieli wolny wybór, którym w świadomym nieposłuszeństwie zadysponowali źle i za to zostali ukarani...Gdyby ten wybór nie zależał od ich woli, był nieświadomy, to nie byłoby za co karać, bo nie ma grzechu bez wolnego wyboru...Szatan, jako byt osobowy, jest tu najzupełniej zbędny...Pojawia się wyłacznie jako boża projekcja - "bezpiecznego" dla bożej czci - motywu dla tej ludzkiej skłonności, by - mając wybór - wybierać inaczej, niż prosi Bóg, sprowadzając na siebie cierpienie...Gdyby nie koncept szatana, komu byśmy złorzeczyli za całą naszą nędzę i upadki, w czym byśmy upatrywali przyczyn naszej słabości...więc Bóg się słusznie zaasekurował...
Ociec Pio
mówił często, że w pornografi jest żywy szatan.
Coś w tym jest.
Jan Paweł II środowisko szatana określał w tzw "cywilizacji śmierci" oraz w "strukturach zła". To są te rejony gdzie należy go szukać i gdzie mu ludzie służą.
Inna sprawa, że obecnie brakuje w Kościele jakiegoś dokumentu wskazującego wyraźnie szatana i jego miejsc stałego pobytu.
Panie sławku, to dla
Panie sławku, to dla katolika jest całkowitą herezją. Niech pan da spokój.
Robert Olbrycht..Żywiec
"E' meglio comandare che fottere"
Panie Robercie, ja nie
Panie Robercie, ja nie mówię, że nie ma zła, więc nie mówię, że nie ma szatana, bo szatan to upostaciowone zło, ja tylko powiadam, że ten sztan nie jest bytem, jest ideą i to bożą ideą. Pan zauwazy , że my - uczynieni na Jego podobieństwo, zdradzamy tez pewne podobieństwo zachowań, kiedy po to, aby swoje dzieci utrzymac w ryzach "straszymy" je nieistniejącą, ale groźną kwintesencją zła, materializowaną w postaciach jakichś sytrzyg, czarnoludów, wilkołaków itd. Co w tym dziwnego, że Bóg, nasz Ojciec, stworzył dla nas wizerunek szatana, także i po to, by zwiększyć naszą karnośc i rozumienie, ze nie opłaca się być niegrzecznym...
Szanuję(na swoj
Szanuję(na swoj sposób)pańskie poglądy, jednak utrzymuję, że stoją one w sprzeczności z nauczaniem Kościoła Katolickiego.
Przepraszam za tamto:"niech pan da spokój"...ma pan przeciez prawo do wyrażania własnych opinii
Robert Olbrycht..Żywiec
"E' meglio comandare che fottere"
Może najwazniejsze, ja nie
Może najwazniejsze, ja nie twierdzę, ze tak jest, mówię tylko, że nie zdziwiłbym się gdyby tak było, bo i tak może być...To nie zakłóca mojego rozumienia nauki Kościoła...
Postaram sie Panu pomoc troche
Powiem gdzie lezy zrodlo bledu. Pan nie docenia faktu - ze wiele procesow myslowych mozna zobaczyc. Pan zas je deprecjonuje, czyni z nich cos nierealnego. To zreszta blad wielu ludzi. Jezeli ktos nie interpretuje procesu myslowego jako realnego zjawiska fizycznego moze odwolywac sie do zabiegu upostaciowania. Nie zmienia to realnego faktu iz zlo jest - istnieje. Jest prawdziwe, jak slusznie ktos zauwazyl - rowniez w nas, ´jak cegla´ niezalezn