26 stycznia 2007 odbyło się spotkanie Klubu Prawicy.Net w Gdańsku, którego Gościem był pan Stanisław Michalkiewicz. Przedstawił on swoją odpowiedź na pytanie: "IV Rzeczpospolita - co to oznacza?".
Wysłuchałem...i własciwie żałuję...Miałem jednak Michalkiewicza za trzeźwiejszego obserwatora rzeczywistości, a tu mitoman pełną gębą. Nie wiem, czy to się tak dobrze sprzedaje, czy co? Wątek niemiecko - żydowski po prostu kabaretowy, a spiskowe, ręka w rekę, widzenie kontaktów między dawną opozycją i komunistycznym establishmentem, i to już na cztery lata przed okrągłym stołem naciągane do granić śmieszności, wbrew oczywistym datom i faktom...
Ja nie wiem, kto przychodzi na te spotkania, ale poziom tego wystąpienia kwalifikował je do "podwieczorka przy mikrofonie" dla różancowego uniwersytetu trzeciego wieku...Oczywiście, to nie znaczy, że nie było tam uwag słusznych, ale tak obficie i chyba komercyjnie podlanych rzadkim sosem celowych uproszczeń...że az się sam zdziwiłem...
Miałem jednak Michalkiewicza za trzeźwiejszego obserwatora rzeczywistości, a tu mitoman pełną gębą.
Jak to jest "wyrażanie opinii", to co się Pan czepiasz mnie?
Stosunki niem-żyd mają się mniej wiecej tak jak to przedstawil Pan Michalkiewicz, natomiast na któtkim spotkaniu nie można wyczerpująco opisać historii relacji politycznych na świecie - siłą rzeczy trzeba upraszczać.
Pańska "opinia" na temat uczestników spotkania powinna spotkać się z reakcją tychże.
Nie mówiłem o poziomie uczestników, tylko o głównie "spekulacyjnym"i naciąganym rysie charakterystycznym samego wykładu, idącym jakby pod zapotrzebowanie na sensację...Mozna rozbierac to na cześci pierwsze, ale mi sie nie chce. Tyllko dla przykładu: wspólny spisek komunistyczno - opozycyjny datujacy się, jako pewnik, juz od 1985, a więc wtedy kiedy Michnik , główny architekt przeciez, siedział (do 86 roku ) w więzieniu, z ato że podjudzał do strajków...Rozumiem, ze to po to było to więzienie, aby nikt nie przeszkadzał w konspiracyjnych rozmowach z władzą...Nie mówię juz nawet o licznych zatrzymaniach na 48 godzin, jego i i innych, niemal do samego okragłego stołu...Wszystko - przykrywka. Budowanie konstrukcji myślowych na bazie swoich własnych projekcji wydarzeń, idacych wbrew zwykłej logice faktów i charakteyzujące się celowa wybiórczością... to własnie jest mitomaństwo....
Znaczy się twierdzi Pan, że Michnik był autentycznym opozycjonistą i siedział w mamrze jak na Świętym Krzyżu? Bo ja słyszałem, że takie michniki to nawet książki w mamrze pisały... czego nie można powiedzieć o innych opozycjonistach.
Morderca Sikora tez napisał ksiązkę w mammrze...Zbój Genet talent literacki objawił, kiblując, a to tylko przykłady z róznych epok...Inny zbój Lenin...w odosobnieniu tez nie próznował...A jesli chodzi o zesłańców...to juz tylko niech pan pomyśli o Dostojewskim
Nie słyszałem, aby pisanie książek w więzieniu, czy nawet zdobywanie wykształcenia było jakims wyjątkowym wydarzeniem...zdaje sie nawet, że zawsze, w kazdej epoce, było postrzegane jako resocjalizacja....Pan się nie da zwariowac tym, że jak " więzień polityczny", to juz mu, pod koniec XX wieku, nikt ołówka do ręki mormalnie nie pozwolił wziąć......
Inaczej sie traktuje aresztowanego, a inaczej osadzonego na dłuższy czas...To juz tak , na marginesie...
A szerszej opinni o Michniku nie mam, oprócz tego, ze najwyraźniej nie dążył do konfrontacji i rewolucji....Słusznie, niesłusznie?
Jak przypomnę sobie wszystkie okoliczności śmierci PRLu - to, myślę, że rozsądnie i - na krótką metę - zwycięsko, natomiast, problem jest taki, że pierwotny rozsądek szybko przybrał postać interesownego, politycznegfo konformizmu nowych elit...I tu Michnik nie tylko, że nie stanął po właściwej stronie...to swoja publicystyką i postawą utrwalał ten stan rzeczy. Pobłądził...
Słuchał Pan relacji z spotkania z RAZ? Jak to Michino ubliżał ubekom i kopał ich samochód? Nie wiem do czego dążył... domyślam się tylko; Łysiak twierdzi, że ok.1968('67?) powiedzieli mu: "dostaniesz parę razy w mordę, ale się opłaci" - to by wiele wyjaśniało.
w zależności od tego, na ile może się ich obawiać. Michnik miał przyjaciół na wolności, którzy byli zawsze gotowi, żeby się poskarżyć np. w RWE lub prasie zagranicznej, na złe traktowanie "więźnia politycznego nr 1". Poza tym władza słaba a władza silna inaczej postępują. Putin nie boi się gnoić Chorkowskiego, bo wie, że Rosjanie go popierają. Władza słaba znęca się przede wszystkim nad tymi, za którymi nikt się nie wstawi. To zwyczajny mechanizm. Testowany np. w Birmie.
------- "Brak szacunku dla słowa jest źródłem nieporozumień"
nie powinni go zabijać. Ale ludzie nie zawsze postępują racjonalnie i w zgodzie ze swoimi interesami. Zmarły ks. Popiełuszko zadał komunistom o wiele większe ciosy niż żywy. To był błąd bardzo brzemienny w skutkach.
------- "Brak szacunku dla słowa jest źródłem nieporozumień"
jest właśnie chłodną i wyrachowaną grą w szachy. Ale rzadko na nim bywa, zwłaszcza w ekstremalnych sytuacjach. Połowa historii Polski w XX wieku to jedna wielka ekstremalna sytuacja, więc nic dziwnego że zamiast salonowych rozgrywek więcej widzeliśmy zapasów chamstwa w błocie.
------- "Brak szacunku dla słowa jest źródłem nieporozumień"
Michalkiewicz twierdził, że III RP jest "państwem okupowanym". Wcześniej sam przedstawił SWOJĄ definicję tego pojęcia: jest to państwo, co do którego najważniejsze decyzje zapadają poza nim. Jako przykłady podawał Księstwo Warszawskie, Królestwo Kongresowe i PRL, co do których najważniejsze decyzje podejmowali odpowiednio Napoleon, car rosyjski i KC KPZR. Jako przykład pańśtwa nieokupowanego wymienił II RP.
Przechodząc do III RP stwierdził, że właściwie rządziła nią razwiedkaa więc była ona też państwem okupowanym.
Pomijam już to, że Michalkiewicz nie przedstawił dowodu, że razwiedka rzeczywiście podejmowała najważniejsze decyzje. Istotniejsze jest to, że NIE twierdził on, iż razwiedka była ośrodkiem ZAGRANICZNYM. Stwierdził tylko, że rządziła razwiedka a nie "naród". Ale to było zastosowanie różnych definicji do różnych sytuacji. Bo jeżeli przyjąć tę stosującą się do III RP, to wypadłoby przyznać, że i II RP była państwem "okupowanym", co najmniej od r. 1926, bo przecież "naród" NA PEWNO w niej nie rządził. Co więcej możnaby uznać za państwa okupowane WSZYSTKIE państwa na świecie z wyjątkiem Szwajcarii, bo najwazniejsze decyzje podejmowane sa tam przez - w najlepszym razie - wybierane władze często wbrew woli narodu, czego najlepszym przykładem jest udział Hiszpanii i innych państw europejskich w okupacji Iraku.
Przy okazji swoje obsesje nt Niemiec i Żydów zaprezentował p. Michalkiewicz w sposób mniej więcej znany jego czytelnikom. Pewną nowością była tylko "koncepcja", że Niemcy przeznaczają Żydów na "administrację tubylczą" w Polsce. No bo to, że wejście do UE oznaczało dla Polski stanie się protektoratem niemieckim wciska Michalkiewicz już od dawna, dlatego konsekwentnie określał to słowem "anschluss"
W tym wątku niemieckim najśmieszniej zabrzmiało to, że gdyby nie było Unii, to Niemcy zrealizowałyby swój cel najzwyczajniej przez fizyczny podbój, znów biorąc Polskę w niewolę, za morde, bo to potrafią...W jakiej rzeczywistości...chciałoby sie zapytać prelegenta, będąc na spotkaniu....Bloku sowieckiego? Czy początku naszego wieku?
A jak by ona wtedy wyglądała, gdyby Europa od kiludziesięciu lat nie ćwiczyła procesów zjednoczeniowych, to też pan wie za pana Michalkiewicza? Może nie byłoby Niemiec tylko Francjo - Austria...
Jakby Niemcy podniosły sie po wojnie do swojej obecnej roli bez klimatu odprężania się i współpracy europejskiej...
Jakie to ma znaczenie czy mówimy o Wspólnocie Wegla i Stali, EWG, czy UE...cały czas mówimy o pewnym historycznym procesie...A pan Michalkiewicz wyjmuje sobie jeden, potrzebny mu akurat klocek ze środka europejskiego gmachu i nie zauważa, że przez to wali się i ten gmach i cała konstrukcja jego wywodu...Duża sztuka...
Wybaczy pan, ale nadal nie widze mozliwości, aby Niemcy podbiły zbrojnie Polskę w roku 1990...Dopiero co otrzymały w pokojowym darze NRD.
A gdyby historia Europy - bez dążeń zjednoczeniowych - miała bardziej konfrontacyjny charakter, nawet nie wiadomo, czy byłoby komu oddawać to NRD. I na tym może zakończmy piętrzenie michalkiewiczowskich absurdów...
...czy nawet p. Michalkiewicz sugerowałby mozliwość zbrojnego ataku Niemiec na Polskę po r. 1990. Wprawdzie wygaduje coraz większe głupoty, ale do takich jeszcze nie doszedł.
Żeby nie być gołosłownym co do tych głupot, przypomnę jego felieton z Radia Maryja z marca 2006. Był to komentarz do audycji "warto rozmawiać" poświęconej konfliktowi w Czeczenii. W audycji zastanawiano się, dlaczego o Czeczenii tak mało się mówi w mediach na Zachodzie i jednoznacznej odpowiedzi nie znaleziono. Otóż Michalkiewicz zasugerował, że nie chciano jej znaleźć i sam przedstawił jej "odkrycie". "Przyczyną" było wg Michalkiewicza to, że prezydent (lub premier) Izraela odwiedził Moskwę a i Putin odwiedzał Izrael. Dalej już tych bredni nie rozwijał, widocznie liczył na to, że słuchacze na zasadzie "wicie rozumicie" resztę "wnioskowania" sobie dośpiewają.
O rany! Ale Michalkiewicz jest publicystą STARAJĄCYM się znaleźć prawdę o funkcjonowaniu tego łez padołu... nie zawsze trafia w dziesiątkę, ale naprawdę i tak dużo częściej niż cała ta chmara "niezależnych" dziennikarzy razem wziętych. Poza tym ma dobre poczucie humoru i większe wyczucie niż JKM.
...nic o żadnej "niemieckiej myśli filozoficznej". Wiem, że w Niemczech powstało dośc wiele nurtów filozoficznych istotnie różniących się. Wprawdzie zwrot "filozofia niemiecka" występował w jakimś tytule Marksa, ale miał chyba inne znaczenie, niż Pan sugeruje (jakiejś filozofii "narodowej").
Oj proszę pana mało pan obeznany jak widać. Bo w Heglu Nitschem i Kancie można odnaleźć dość łatwo pewną wspólną strukturę myślenia. Jest nią absolutyzm oraz pretensja do uniwersalności wygłaszanych poglądów a ponadto dążenie do znalezienia uniwersalnego rozwiązania.
to rzeczywiście niemieccy nudziarze, ale Fryderyk Nietzsche, to Polak z krwi i kości! Skąd inaczej do głowy przyszłoby mu pojęcie "Nadczłowieka"?
cytujęWIKIPEDIĘ:
Po latach Nietzsche prawdopodobnie z przekory stwierdzi, że pochodzi od polskiej szlachty. O polskości napisał w dokumencie pod francuskim tytułem "L'Origine de famille de Nietzsche", który pokazał swojej siostrze jako wyjątkowo ważny. Kazał go strzec. Dokument cytuje Władysław Tatarkiewicz w "Historii Filozofii", tom trzeci, strona 163 i tu cytat cytatu: "Przodkowie moi" - pisał - "byli polską szlachtą, po nich zostały mi moje polskie instynkty, między nimi może i liberum veto". A opisując swój stosunek do muzyki powiedział: "Jestem na to dość Polakiem, by całą muzykę świata oddać za Chopina". Władysław Tatarkiewicz przekonuje tam: "Był Niemcem, ale polskiego pochodzenia, ze zniemczonej rodziny Nickich: wiedział o swym pochodzeniu i cenił swą polską krew". Nazwisko Nicki należy do herbu Radwan. Często przekręcane jest także na Nidzki, albo na Niecki (należy do herbu Zaremba).
jest Polakiem. Zresztą niech się Pan sam przekona:
cytujęFryderyka Nietzschego:
To przesąd, że jestem człowiekiem. Żyłem jednak sporo pośród ludzi i znam wszystko, co ludzie przeżyć mogą, od rzeczy najniższych po najwyższe. Wśród Hindusów byłem Buddą, w Grecji Dionizosem, Aleksander i Cezar to moje wcielenia, autor Szekspira, lord Bacon, takoż. Na końcu byłem jeszcze Wolterem i Napoleonem, może też Richardem Wagnerem... Tym razem jednak przychodzę jako zwycięski Dionizos, który chce na ziemi uczynić święto... Nie mam zbyt wiele czasu... Niebiosa cieszą się, że tu jestem... Wisiałem też na krzyżu... Do dostojnych Polaków: Należę do was, jestem jeszcze bardziej Polakiem niż Bogiem, chcę wam oddać cześć, tak jak cześć oddawać mogę... Żyję wśród was jako Matejko... Do króla Włoch: Pokój z tobą! Przyjeżdżam we wtorek do Rzymu i chciałbym cię widzieć obok jego świątobliwości papieża. Podpisano – Ukrzyżowany.
Dobra: przyjmuję do wiadomości. Nie wiedziałem o tym aspekcie. W takim razie po prostu pozostało mi już tylko zaszufladkować uzupełnienie do wiedzy ogólnej.
Na przekonaniu, ze jak się ma odpowiednią reputację, to można już nic nie robić, bo w każdym narodzie znajdzie się jakiś Michalkiewicz, który zapewni im darmową promocję ich nienaruszalnej potęgi....
Że sie też Panu chce...
Rozmowy z PP Sławkiem i indrisem- cóz to za niewdzięczne zajecie.
Oni mają swoje wyspy, otoczone fosami, drutem kolczastym i zbrojnym tłumem pogladów tzw niezaprzeczalnych.
Miło i pewnie dobrze, że Pan próbuje na te wyspy dotrzec- ale powiadam Panu- daremny trud.
No chyba, że oni tak na tym forum wojują, a póxniej z wypiekami na licach powtarzają zasłyszane treści, z którymi wojowali- jako te , które sie oparły ich nawale;)
pozdrawiam wszystkich Panów.
To nie wina pana Marka, ze nie ma za co sie schować, bo trudno bronić wyspekulowanych, pod załozoną tezę, miraży, on tylko próbuje miłosiernie ratować twarz pana Michalkiewicza...w zamian świecąc własną...
Michalkiewicz konsekwentnie, od lat powtarza i pisze, co było do odsłuchania.
Nie znalazłem w jego zamieszczonym tu wystapieniu, niczego, co nie znalazłoby sie w druku.
jego prawo, i z nim powinien Pan podyskutować.
Jest to zreszta niezwykle rzetelny dziennikarz i odpowiada na każdy mail, niech Pan próbuje:)
Poziom wypowiedzi? Duzo bardziej wysoka publicystyka w NCz - traktowała o Niemczech to samo.
Chyba w Bożonarodzeniowym numerze napisał S M o chętkach Niemiec i uczynił to świetnie, w formie mogacej zadowolic intelektualistę, takiego jak Pan.
Naprawde zachęcam Pana do podjęcia dyskusji z autorem.
powiodło się opanowanie Europy - Unia Europejska w latach 60-tych funkcjonowała by całą parą. Dziś chyba nie było by po niej śladu tak jak nie ma po ZSSR. No może jeszcze tliły by się jakieś resztki w okolicach Berchtesgaden.
To jest mozliwe i niewykluczone, ale mówimy o wydarzeniach po upadku Rzeszy...w takim kształcie, w jaki zaistniały...Co by było gdyby...i to bez liczenia się ze wszystkimi elementami tej układanki...to własnie specjalnośc pana Michalkiewicza...kiedy twierdzi, że, gdyby nie było Unii, to Niemcy ponownie połknęłyby Polskę zbrojnie (sic!) Szkoda, ze nie podał daty najazdu...
Gdyby Niemcom powiodło się opanowanie Europy, to po prostu Europa byłaby pod panowaniem Niemiec. Sugerowanie, że Unia Europejska realizuje to samo jest powielaniem bzdur wciskanych przez Michalkiewicza. Nawet o. Rydzyk już tego nie powtarza, a był kiedyś głównym przeciwnikiem akcesji.
Tymczasem kazdy wsiowy roztropek wie, że konia czy krowinę
(w skrócie BYDEŁKO)można ułożyć na conajmniej dwa sposoby. Albo batem po grzbiecie albo po dobroci czyli podstępem. Wybierz się Pan z rzeźnikiem na świniobicie. Zobaczy Pan ze zdziwieniem, że chowając za plecami prawicę z siekierą; rzeźnik lewą ręką podaje głupiej blondynce miskę z ciepłym mleczkiem. Tylko po to, by schyliła łeb dla snadniejszego ciosu obuchem. Dotacje unijne to ani ułamek kosztów miesięcznej wojny. Galicja była pod zaborem Austrii ale niejaki Badeni był Premierem Rządu KuK Osterreich. Coś tak jak teraz Huebnerowa czy Saryusz Wolski. Szefem Policji w warszawskim Getcie był niejaki Czerniakow. Koszerny!
Napisał Pan: "widzenie kontaktów między dawną opozycją i komunistycznym establishmentem, i to już na cztery lata przed okrągłym stołem naciągane do granić śmieszności, wbrew oczywistym datom i faktom...". Odnoszę wrażenie, że albo nie było Pana wtedy w Polsce lub jeśli Pan był to mocno zajęty jakimiś innymi sprawami. Kontakty pomiędzy opozycją a jak Pan pisze "komunistycznym establishmentem" widoczne były juz podczas całego festiwalu Solidarności w latach 80/81. Większość pierwszych przewodniczących komitetów zakładowych Solidarności pochodziło z nadania SB. Zwłaszcza na dużych zakładach pracy. Każdy kierownik PP dostawał polecenie by do lokali nowo utworzonemu ZZ dostarczać a to foteliki, a to biurka, a to coś do picia (zwlaszcza gorzałę). Wszystkie działania były czynione dla "zacieśnienia więzi" i wyłowienia przychylnych. Było to powszechnie widoczne. Dlatego też 10 milionów członków nie odrodziło się w 1989.
Nie mówiłem, że opozycja nie była zinfiltrowana, była i to nawet mocno, ale nie ma faktów obrazujących i dowodzących przekonywująco to, czego pan Michalkiewicz jest pewien, że od 1985 roku równoczesne spiskowe działania głównych postaci opozycji i tajnych służb komunistycznych świadomie zmierzały do wspólnego przejęcia władzy na sposób sfinalizowny okrągłym stołem...Sa natomiast fakty, które temu przeczą, takie chocby, jak ciągłe ( mimo zawartej umowy?) nękanie liderów opozycji przeszukiwaniami i zatrzymaniami i nieprzyjemnościami w życiu prywatnym i zawodowym...Oraz równoległe prowadzenie nawet ostrzejszej, niz zwykle, walki z Kosciołem, który wspierał właśnie ten jak najbardziej "oficjalny" nurt opozycji...Wielkie ssanie z palca...że zacytuję klasyka...
Ten sam Wałęsa stał się osobistym wrogiem Michnika, a Kwasniewskiemu nie chciał podac nogi? Kamuflaż dla wielkiej spiskowej porzyjaźni? Poza wszystkim nie mówimy o tym, co sie stało po 89, tylko o tym, na ile okragły stół był knuty przez całe lata przez połaczone we wspólnym wysiłku siły opozycji i SB, ze swiadomym wyłazceniem czynnika partyjnego, jako siły schodzącej....jak chce tego pan Michalkiewicz..
Gwiazda niech sie lepiej nie odzywa. Miał Wałese na widelcu, to "przymknął oko"...To niech dalej przymyka...Podobnie Wyszkowski. Jezeli Wałęsa był jakims tam agentem, a wszystko wskazuje , że przynajmniej w latach 70-tych był...to oni, jak sami mówią, wiedzieli to znacznie wczesniej od innych i mogli miec swój udział w historii Polski. I mieli, przez zaniechanie...to niech tak zostanie...Inne wcielenia pani Krawczyk...Najpierw dają kulawemu nieśc zupę, a potem drą pyski, że się wylało..
Pewnie nieproporcjonalnie płasko, ale czy niesprawiedliwie? W sumie opisuje to porównanie ten sam mechanizm nie działania wtedy, kiedy był na to najwłaściwszy czas... W dokumencie o Wałęsie Gwiazda z małżonką opowiadają, że juz przed pierwszym zjadem Solidarności mieli niezbite dowody, czyli dokumenty świadczące o agenturalności Wałęsy...i mogli go odsunąc łatwo, tylko bali się, jak to zaważy na przyszłości związku, pozbawionego namaszconego strajkiem lidera....No a potem, widocznie, już sie nie bali...tylko co z tego...
ubecja tez mordowała księży, więc to żadne "ostrzej". Co więcej, KK był na tyle liczącą się instytucją, że ubecji nie opłacało się drażnić Kościoła. Dogadać się musieli i się dogadali vide: skład Okrągłego Stołu.
Nie ostrzej? Trzech w jednym roku? O roku ów 89....
Panie ratus, przeciez ja się tu nie licytuję....tylko powiadam, że nic mie świadczy, także w postawie SB wobec opozycji i wspierającego ją Kościołowi, by formalnie, juz od 85r dogadywano się w sprawie wspólnego przejęcia władzy, za pomoca stołu, przez połaczone siły partyzantki i okupanta...Powiem więcej, jak sobie przypomnieć fakty, to nawet okrągły stół nie oznaczał odebrania władzy PZPR, był on tylko znaczącym wyłomem w komunistycznej, politycznej monogamii...Sny o władzy, tej prawdziwej, przyszły chwilkę później...także pod wpływem ogólnego systemowego krachu w całym bloku...My uże wsio zabyli?:)
wolałbym, żeby Pan użył cytatu "myśmy wszystko zapomnieli", bo będzie to co najmniej parafraza kwestii z "Nie-boskiej komedii", co w połączeniu z inną kwstią "Jeden tylko w świecie cud z polską szlachtą polski lud" (czyli POPiS) pozwoli nam oderwać się od owych dręczących, maniakalnych i spiskowych kwestii, które próbuje Pan tu w daremnym trudzie, rozświetlać.
PAN MŁODY
Myśmy wszystko zapomnieli;
mego dziadka piłą rżnęli...
Myśmy wszystko zapomnieli.
GOSPODARZ
Mego ojca gdzieś zadźgali,
gdzieś zatłukli, spopychali;
kijakami, motykami
krwawiącego przez lód gnali...
Myśmy wszystko zapomnieli.
PAN MŁODY
Jak się to zmieniają ludzie,
jak się wszystko dziwnie plecie;
myśmy wszystko zapomnieli:
o tych mękach, nędzach, brudzie;
stroimy się w pawie pióra.
to jest jednak okropne, że mi się wieszcze pomieszali. Dobrze, że przytoczył Pan cały fragment - tym bardziej pasuje! Dzięki za uwagę. Mam nadzieję, że chociaż odnośnie drugiego cytatu nie pomyliłem autor - pamięć czasem płata figle.
Ja akurat posłużyłem się swieżo brzeczącym w mej głowie finalnym cytatem z "Rosyjskiej Arki" ( bez kontekstu miedzynarodowego:)...Niezwykły film - formalnie i klimatycznie...a emocjonalnie chyba bliski także naszym pragnieniom, że chciałoby się na wielu etapach odwrócić historię...
z założenia, nawet na chwilę, nie mieli owej władzy oddawać...Ludzie mieli spektakl, wrazenie zmian i tyle w temacie "transformacji ustrojowej". I to nie był bynajmiej zaden spisek, ale zwykłe kreowanie rzeczywistości. Od 1978 r służby hodowały sobie "opozycję", by w odpowiedniej chwili odstawić jasełkę pt. "upadek komuny" i generalnie operacja powiodła się. Raz tylko sytuacja zaczęła się wymykać spod kontroli - w sierpniu 80. A ci nieszczęśni księża? Nie zatrybili biedacy po co jest okrągły mebel i byli laskawi mówić prawdę i to głośno.
pozdrawiam
Nie mogę się zgodzić na tę "hodowlę opozycji" już od 78 roku...Co innego wytęzona inwigilacja i pociąganie za niektóre sznurki, w celu kontroli ruchów przeciwnika, a co innego uznanie go za swoją przyszłośc.. Mam nieodparte wrażenie, że współczesna interpretacja nie tak znów dawnych zdarzeń coraz bardziej - dla zwykłej komercyjnej sensancji i wzmocnienia ideologicznego - odbiega od dość prozaicznego rozwoju wydarzeń dziejących się według najprostszej logiki...Z wieloma akcentami na różnych planach - to jasne, ale w sumie nie układającymi się w żaden tak pracowicie dociekany systemowy układ rządzący stosunkami między władzą i opozycją w PRLu...Instrumentalne zamazywanie podziałów przyszło później, jako ideologiczna konsekwencja nie tyle okrągłego stołu, co późniejszej nieco "grubej kreski" , czyli programowej i naiwnej zgody "legalistycznej opozycji" chcącej miec swojego Premiera - z Michnikiem na czele - na zakopanie raz na zawsze puszki Pandory, przy pełnej świadomości obu zresztą stron, że jej zawartość porazi głównie środowiska walczące i będące w oporze...
Jeszcze chwila i zacznie pan bronić tezy, jakoby "gruba kreska" nie była wynikiem umów przy okrągłym meblu...I ta "naiwna zgoda" u polityków... Coś mój ulubiony sceptyk nie w formie. Wstyd!
Nie wiem jak pana, ale mnie zycie uczy coraz wiekszej ostrożności w ferowaniu wyroków i nieprzejednanych sądów.. Ja nie mam tego przekonania, że wszystko było ukartowane, choc wiem że wszyscy grali...Wręcz przeciwnie, uważam, ze wiele sie działo pod naporem chwili i dynamicznie się zmieniających okoliczności wewnetrznych i zewnetrznych...
Nie uważac, że wszystko juz wiem i nie przyjmowac do wiadomości gotowych scenariuszy, wszystko jedno, z której strony - na tym opieram swój sceptycyzm...
ex fructibus eorum, jak mawiali starożytni. Po owocach ich poznacie. Jak pan dobrze zakręci pacyną wokół, to okaże się, że najlepiej maja się tzw. komuniści i tzw. opozycja konstruktywna. Przypadek? Sorry, za stary jestem...
Jarosław należy do grupy osób manipulujących Wałęsą, którzy poszli w odstawke za przyczyna ubecji, Lech należy do Blizniaków, poplecznicy do rodzin, które zawsze były blisko władzy.
Ma pan rację, to jest poza dyskusją...Ale pytanie, jak do tego doszło...? Panu Michalkiewiczowi potrzebny jest spisek, dla mnie za wytłumaczenie wystarczy parweniuszostwo nowych elit, szybkie wejście w buty poprzedników (zachwyt władzą), indolencja i brak prawdziwych kwalifikacji moralnych wielu nowych dygnitarzy. A wszystko to sprytnie oplecione pajęczyną starych służb, asekurujących wyprawę czerwonych baronów po złote runo, do nowo odkrytej krainy biznesu...
niechże pan raczy zauważyć, ze Stach podjął się misji tłumaczenia mechanizmów orbis terrarum babciom w moherze, co siłą rzeczy wymusza argumentację w zrozumiały sposób pana irytującą.
A z drugiej strony; jeśli byłby pan ubekiem, któremu dupa się pali i musiałby pan zawierzyć swoją egzystencję tzw. opozycji, to kogo, ciekawym, wybralby pan, parweniusza - podnietka, czy własnego TW, na którego ma pan haki??
Dobrze, ale od indywidualnych uwikłań, lokalnych biznesów, grupowych interesów, od wyrywania sukna, od interesownego przymykania oczu na to wszystko - do globalnego spisku opozycji z komunistami i Niemcmi oraz Żydami w tle...naprawdę daleko...
"Niemcy to naród poważny..." - Taak tak poważny że już ze dwa razy rozpętali wojny światowe które mogły śmiało w konsekwencji skończyć się ich fizyczną zagładą a w rzeczywistości doprowadziły do bardzo istotnej utraty terytoriów.
to pod pewnymi względami naród bardzo podobny do Polaków. Głownie ze względu na megalomanię narodową. Co prawda Niemcy mają więcej powodów by się uważać za "naród wybrany", ale równie mało by imponować komukolwiek swym potencjałem państwotwórczym. Właściwą formą dla Niemców jest rozproszenie, owe Heimaty, enklawy, placówki itd. Forma ta została zaburzona przez ducha pruskiego - ten miraż niemieckiej precyzji z życia codziennego przeniesiony na grunt państwowy na zawsze chyba zatruł pańswowość niemiecką. Skutki Pan opisał.
Gdzie dokładnie odbyło
Gdzie dokładnie odbyło się to spotkanie?
Spotkania gadańskiego Klubu
Miejsca spotkań nie publikujemy, gdyż chcemy zachować ich l;ubowy charakter... ale wpiszę Pana na listę wysyłkową
Admin
Wysłuchałem...i własciwie
Wysłuchałem...i własciwie żałuję...Miałem jednak Michalkiewicza za trzeźwiejszego obserwatora rzeczywistości, a tu mitoman pełną gębą. Nie wiem, czy to się tak dobrze sprzedaje, czy co? Wątek niemiecko - żydowski po prostu kabaretowy, a spiskowe, ręka w rekę, widzenie kontaktów między dawną opozycją i komunistycznym establishmentem, i to już na cztery lata przed okrągłym stołem naciągane do granić śmieszności, wbrew oczywistym datom i faktom...
Ja nie wiem, kto przychodzi na te spotkania, ale poziom tego wystąpienia kwalifikował je do "podwieczorka przy mikrofonie" dla różancowego uniwersytetu trzeciego wieku...Oczywiście, to nie znaczy, że nie było tam uwag słusznych, ale tak obficie i chyba komercyjnie podlanych rzadkim sosem celowych uproszczeń...że az się sam zdziwiłem...
Bzdury Pan piszesz
Bzdury Pan piszesz
Wyraźmy to inaczej: ja
Wyraźmy to inaczej: ja wyrażam opinię, a pan się tylko wyraża...byc może wyrażając w ten sposób całego siebie...
cytuję Sławek:Miałem
Jak to jest "wyrażanie opinii", to co się Pan czepiasz mnie?
Stosunki niem-żyd mają się mniej wiecej tak jak to przedstawil Pan Michalkiewicz, natomiast na któtkim spotkaniu nie można wyczerpująco opisać historii relacji politycznych na świecie - siłą rzeczy trzeba upraszczać.
Pańska "opinia" na temat uczestników spotkania powinna spotkać się z reakcją tychże.
Nie mówiłem o poziomie
Nie mówiłem o poziomie uczestników, tylko o głównie "spekulacyjnym"i naciąganym rysie charakterystycznym samego wykładu, idącym jakby pod zapotrzebowanie na sensację...Mozna rozbierac to na cześci pierwsze, ale mi sie nie chce. Tyllko dla przykładu: wspólny spisek komunistyczno - opozycyjny datujacy się, jako pewnik, juz od 1985, a więc wtedy kiedy Michnik , główny architekt przeciez, siedział (do 86 roku ) w więzieniu, z ato że podjudzał do strajków...Rozumiem, ze to po to było to więzienie, aby nikt nie przeszkadzał w konspiracyjnych rozmowach z władzą...Nie mówię juz nawet o licznych zatrzymaniach na 48 godzin, jego i i innych, niemal do samego okragłego stołu...Wszystko - przykrywka. Budowanie konstrukcji myślowych na bazie swoich własnych projekcji wydarzeń, idacych wbrew zwykłej logice faktów i charakteyzujące się celowa wybiórczością... to własnie jest mitomaństwo....
Znaczy się twierdzi Pan,
Znaczy się twierdzi Pan, że Michnik był autentycznym opozycjonistą i siedział w mamrze jak na Świętym Krzyżu? Bo ja słyszałem, że takie michniki to nawet książki w mamrze pisały... czego nie można powiedzieć o innych opozycjonistach.
Prosiłbym o szerszą opinię nt Adama Michina
Morderca Sikora tez napisał
Morderca Sikora tez napisał ksiązkę w mammrze...Zbój Genet talent literacki objawił, kiblując, a to tylko przykłady z róznych epok...Inny zbój Lenin...w odosobnieniu tez nie próznował...A jesli chodzi o zesłańców...to juz tylko niech pan pomyśli o Dostojewskim
Nie słyszałem, aby pisanie książek w więzieniu, czy nawet zdobywanie wykształcenia było jakims wyjątkowym wydarzeniem...zdaje sie nawet, że zawsze, w kazdej epoce, było postrzegane jako resocjalizacja....Pan się nie da zwariowac tym, że jak " więzień polityczny", to juz mu, pod koniec XX wieku, nikt ołówka do ręki mormalnie nie pozwolił wziąć......
No i Sergiusz Piasecki
No i Sergiusz Piasecki napisał, tyle że jemu ubowce papieru nie dostarczali... to jest właśnie cała różnica
Inaczej sie traktuje
Inaczej sie traktuje aresztowanego, a inaczej osadzonego na dłuższy czas...To juz tak , na marginesie...
A szerszej opinni o Michniku nie mam, oprócz tego, ze najwyraźniej nie dążył do konfrontacji i rewolucji....Słusznie, niesłusznie?
Jak przypomnę sobie wszystkie okoliczności śmierci PRLu - to, myślę, że rozsądnie i - na krótką metę - zwycięsko, natomiast, problem jest taki, że pierwotny rozsądek szybko przybrał postać interesownego, politycznegfo konformizmu nowych elit...I tu Michnik nie tylko, że nie stanął po właściwej stronie...to swoja publicystyką i postawą utrwalał ten stan rzeczy. Pobłądził...
Słuchał Pan relacji z
Słuchał Pan relacji z spotkania z RAZ? Jak to Michino ubliżał ubekom i kopał ich samochód? Nie wiem do czego dążył... domyślam się tylko; Łysiak twierdzi, że ok.1968('67?) powiedzieli mu: "dostaniesz parę razy w mordę, ale się opłaci" - to by wiele wyjaśniało.
Przykro mi nie słuchałem,
Przykro mi nie słuchałem, jakis link?
hmmm no był na tym forum...
hmmm no był na tym forum... nie wiem gdzie zniknął
Łysiak? ten mitoman?
Łysiak? ten mitoman? :)
pleć pleciugo :)
Panie Marku
nawet grypsu nie mozna bylo przeslac,a skad ksiazke.
ten michnik fo fenomen co???
On wukolowal nie jednego.
Władza różnie traktuje różnych więźniów
w zależności od tego, na ile może się ich obawiać. Michnik miał przyjaciół na wolności, którzy byli zawsze gotowi, żeby się poskarżyć np. w RWE lub prasie zagranicznej, na złe traktowanie "więźnia politycznego nr 1". Poza tym władza słaba a władza silna inaczej postępują. Putin nie boi się gnoić Chorkowskiego, bo wie, że Rosjanie go popierają. Władza słaba znęca się przede wszystkim nad tymi, za którymi nikt się nie wstawi. To zwyczajny mechanizm. Testowany np. w Birmie.
-------
"Brak szacunku dla słowa jest źródłem nieporozumień"
Gdyby tak było ks.
Gdyby tak było ks. Popiełuszko żyłby jeszcze, nieprawdaż?
Zgodnie z logiką, którą zaprezentowałem w powyższym poście
nie powinni go zabijać. Ale ludzie nie zawsze postępują racjonalnie i w zgodzie ze swoimi interesami. Zmarły ks. Popiełuszko zadał komunistom o wiele większe ciosy niż żywy. To był błąd bardzo brzemienny w skutkach.
-------
"Brak szacunku dla słowa jest źródłem nieporozumień"
Czyli koniec końców zgodzi
Czyli koniec końców zgodzi się Pan ze mną, że wbrew temu co twierdzi p. Wielomski - polityka nie zawsze jest "chłodną i wyrachowaną grą w szachy".
Polityka na wysokim poziomie
jest właśnie chłodną i wyrachowaną grą w szachy. Ale rzadko na nim bywa, zwłaszcza w ekstremalnych sytuacjach. Połowa historii Polski w XX wieku to jedna wielka ekstremalna sytuacja, więc nic dziwnego że zamiast salonowych rozgrywek więcej widzeliśmy zapasów chamstwa w błocie.
-------
"Brak szacunku dla słowa jest źródłem nieporozumień"
Jedna z nielogiczności Michalkiewicza
Michalkiewicz twierdził, że III RP jest "państwem okupowanym". Wcześniej sam przedstawił SWOJĄ definicję tego pojęcia: jest to państwo, co do którego najważniejsze decyzje zapadają poza nim. Jako przykłady podawał Księstwo Warszawskie, Królestwo Kongresowe i PRL, co do których najważniejsze decyzje podejmowali odpowiednio Napoleon, car rosyjski i KC KPZR. Jako przykład pańśtwa nieokupowanego wymienił II RP.
Przechodząc do III RP stwierdził, że właściwie rządziła nią razwiedka a więc była ona też państwem okupowanym.
Pomijam już to, że Michalkiewicz nie przedstawił dowodu, że razwiedka rzeczywiście podejmowała najważniejsze decyzje. Istotniejsze jest to, że NIE twierdził on, iż razwiedka była ośrodkiem ZAGRANICZNYM. Stwierdził tylko, że rządziła razwiedka a nie "naród". Ale to było zastosowanie różnych definicji do różnych sytuacji. Bo jeżeli przyjąć tę stosującą się do III RP, to wypadłoby przyznać, że i II RP była państwem "okupowanym", co najmniej od r. 1926, bo przecież "naród" NA PEWNO w niej nie rządził. Co więcej możnaby uznać za państwa okupowane WSZYSTKIE państwa na świecie z wyjątkiem Szwajcarii, bo najwazniejsze decyzje podejmowane sa tam przez - w najlepszym razie - wybierane władze często wbrew woli narodu, czego najlepszym przykładem jest udział Hiszpanii i innych państw europejskich w okupacji Iraku.
Przy okazji swoje obsesje nt Niemiec i Żydów zaprezentował p. Michalkiewicz w sposób mniej więcej znany jego czytelnikom. Pewną nowością była tylko "koncepcja", że Niemcy przeznaczają Żydów na "administrację tubylczą" w Polsce. No bo to, że wejście do UE oznaczało dla Polski stanie się protektoratem niemieckim wciska Michalkiewicz już od dawna, dlatego konsekwentnie określał to słowem "anschluss"
W tym wątku niemieckim
W tym wątku niemieckim najśmieszniej zabrzmiało to, że gdyby nie było Unii, to Niemcy zrealizowałyby swój cel najzwyczajniej przez fizyczny podbój, znów biorąc Polskę w niewolę, za morde, bo to potrafią...W jakiej rzeczywistości...chciałoby sie zapytać prelegenta, będąc na spotkaniu....Bloku sowieckiego? Czy początku naszego wieku?
Pozwolę sobie odpowiedzieć
Pozwolę sobie odpowiedzieć za p. Michalkiewicza: w rzeczywistości po 1990 roku.
A jak by ona wtedy
A jak by ona wtedy wyglądała, gdyby Europa od kiludziesięciu lat nie ćwiczyła procesów zjednoczeniowych, to też pan wie za pana Michalkiewicza? Może nie byłoby Niemiec tylko Francjo - Austria...
Jakby Niemcy podniosły sie po wojnie do swojej obecnej roli bez klimatu odprężania się i współpracy europejskiej...
Pan myli Unię Europejską z
Pan myli Unię Europejską z EWG... UE w dzisiejszej formie powstała po 1992r.
Jakie to ma znaczenie czy
Jakie to ma znaczenie czy mówimy o Wspólnocie Wegla i Stali, EWG, czy UE...cały czas mówimy o pewnym historycznym procesie...A pan Michalkiewicz wyjmuje sobie jeden, potrzebny mu akurat klocek ze środka europejskiego gmachu i nie zauważa, że przez to wali się i ten gmach i cała konstrukcja jego wywodu...Duża sztuka...
Ma ogromne znaczenie czy
Ma ogromne znaczenie czy mówimy o strefie wolnego handlu między suwerennymi krajami - czy o jednym totalniackim superpaństwie.
Wybaczy pan, ale nadal nie
Wybaczy pan, ale nadal nie widze mozliwości, aby Niemcy podbiły zbrojnie Polskę w roku 1990...Dopiero co otrzymały w pokojowym darze NRD.
A gdyby historia Europy - bez dążeń zjednoczeniowych - miała bardziej konfrontacyjny charakter, nawet nie wiadomo, czy byłoby komu oddawać to NRD. I na tym może zakończmy piętrzenie michalkiewiczowskich absurdów...
Mam jednak wątpliwości...
...czy nawet p. Michalkiewicz sugerowałby mozliwość zbrojnego ataku Niemiec na Polskę po r. 1990. Wprawdzie wygaduje coraz większe głupoty, ale do takich jeszcze nie doszedł.
Żeby nie być gołosłownym co do tych głupot, przypomnę jego felieton z Radia Maryja z marca 2006. Był to komentarz do audycji "warto rozmawiać" poświęconej konfliktowi w Czeczenii. W audycji zastanawiano się, dlaczego o Czeczenii tak mało się mówi w mediach na Zachodzie i jednoznacznej odpowiedzi nie znaleziono. Otóż Michalkiewicz zasugerował, że nie chciano jej znaleźć i sam przedstawił jej "odkrycie". "Przyczyną" było wg Michalkiewicza to, że prezydent (lub premier) Izraela odwiedził Moskwę a i Putin odwiedzał Izrael. Dalej już tych bredni nie rozwijał, widocznie liczył na to, że słuchacze na zasadzie "wicie rozumicie" resztę "wnioskowania" sobie dośpiewają.
O rany! Ale Michalkiewicz
O rany! Ale Michalkiewicz jest publicystą STARAJĄCYM się znaleźć prawdę o funkcjonowaniu tego łez padołu... nie zawsze trafia w dziesiątkę, ale naprawdę i tak dużo częściej niż cała ta chmara "niezależnych" dziennikarzy razem wziętych. Poza tym ma dobre poczucie humoru i większe wyczucie niż JKM.
Ale tam się chyba nie starał
Ten felieton jest klasycznym dowodem obsesji i ich dominacji nad rozumem.
A Niemcy, to co? Wie Pan na
A Niemcy, to co? Wie Pan na czym opierają swoją myśl filozoficzną?
Nie wiem...
...nic o żadnej "niemieckiej myśli filozoficznej". Wiem, że w Niemczech powstało dośc wiele nurtów filozoficznych istotnie różniących się. Wprawdzie zwrot "filozofia niemiecka" występował w jakimś tytule Marksa, ale miał chyba inne znaczenie, niż Pan sugeruje (jakiejś filozofii "narodowej").
Oj proszę pana mało pan
Oj proszę pana mało pan obeznany jak widać. Bo w Heglu Nitschem i Kancie można odnaleźć dość łatwo pewną wspólną strukturę myślenia. Jest nią absolutyzm oraz pretensja do uniwersalności wygłaszanych poglądów a ponadto dążenie do znalezienia uniwersalnego rozwiązania.
Ależ - bez obrazy - co Pan za androny opowiada! Hegel i Kant
to rzeczywiście niemieccy nudziarze, ale Fryderyk Nietzsche, to Polak z krwi i kości! Skąd inaczej do głowy przyszłoby mu pojęcie "Nadczłowieka"?
Po latach Nietzsche prawdopodobnie z przekory stwierdzi, że pochodzi od polskiej szlachty. O polskości napisał w dokumencie pod francuskim tytułem "L'Origine de famille de Nietzsche", który pokazał swojej siostrze jako wyjątkowo ważny. Kazał go strzec. Dokument cytuje Władysław Tatarkiewicz w "Historii Filozofii", tom trzeci, strona 163 i tu cytat cytatu: "Przodkowie moi" - pisał - "byli polską szlachtą, po nich zostały mi moje polskie instynkty, między nimi może i liberum veto". A opisując swój stosunek do muzyki powiedział: "Jestem na to dość Polakiem, by całą muzykę świata oddać za Chopina". Władysław Tatarkiewicz przekonuje tam: "Był Niemcem, ale polskiego pochodzenia, ze zniemczonej rodziny Nickich: wiedział o swym pochodzeniu i cenił swą polską krew". Nazwisko Nicki należy do herbu Radwan. Często przekręcane jest także na Nidzki, albo na Niecki (należy do herbu Zaremba).
Zresztą czy te wąsy mogą kłamać?
Proszę pana pan Nietsche
Proszę pana pan Nietsche sporo różnych dziwnych rzeczy wygadywał. Zwłaszcza pod koniec - gdy mu już syf zupełnie czambół przeżarł.
Eeee, to Niemcy zrobili z niego wariata, gdy się upierał, że
jest Polakiem. Zresztą niech się Pan sam przekona:
To przesąd, że jestem człowiekiem. Żyłem jednak sporo pośród ludzi i znam wszystko, co ludzie przeżyć mogą, od rzeczy najniższych po najwyższe. Wśród Hindusów byłem Buddą, w Grecji Dionizosem, Aleksander i Cezar to moje wcielenia, autor Szekspira, lord Bacon, takoż. Na końcu byłem jeszcze Wolterem i Napoleonem, może też Richardem Wagnerem... Tym razem jednak przychodzę jako zwycięski Dionizos, który chce na ziemi uczynić święto... Nie mam zbyt wiele czasu... Niebiosa cieszą się, że tu jestem... Wisiałem też na krzyżu... Do dostojnych Polaków: Należę do was, jestem jeszcze bardziej Polakiem niż Bogiem, chcę wam oddać cześć, tak jak cześć oddawać mogę... Żyję wśród was jako Matejko... Do króla Włoch: Pokój z tobą! Przyjeżdżam we wtorek do Rzymu i chciałbym cię widzieć obok jego świątobliwości papieża. Podpisano – Ukrzyżowany.
Nalezy pan do moich
Nalezy pan do moich ulubionych wyszukiwarek internetowych panie R1A.
I prosze to odebrac, jako komplement:)
Aaa dziękuję.
Nalezy pan do moich ulubionych wyszukiwarek internetowych panie R1A.
I prosze to odebrac, jako komplement:)
Jakby Pan czegoś szukał, to proszę dać znać - chętnie pomogę.
Zresztą już dla Pana coś znalazłem:
Dobra: przyjmuję do
Dobra: przyjmuję do wiadomości. Nie wiedziałem o tym aspekcie. W takim razie po prostu pozostało mi już tylko zaszufladkować uzupełnienie do wiedzy ogólnej.
Dążenie do uniwerslizmu...
...cechowało wielu filozofów najrózniejszych narodowości. Od Arystotelesa począwszy.
Na przekonaniu, ze jak się
Na przekonaniu, ze jak się ma odpowiednią reputację, to można już nic nie robić, bo w każdym narodzie znajdzie się jakiś Michalkiewicz, który zapewni im darmową promocję ich nienaruszalnej potęgi....
po prostu na kancie i na
po prostu na kancie i na niczem ;-)
Panie Marku, poszlę Panu wyrazy podziwu i uznania
Że sie też Panu chce...
Rozmowy z PP Sławkiem i indrisem- cóz to za niewdzięczne zajecie.
Oni mają swoje wyspy, otoczone fosami, drutem kolczastym i zbrojnym tłumem pogladów tzw niezaprzeczalnych.
Miło i pewnie dobrze, że Pan próbuje na te wyspy dotrzec- ale powiadam Panu- daremny trud.
No chyba, że oni tak na tym forum wojują, a póxniej z wypiekami na licach powtarzają zasłyszane treści, z którymi wojowali- jako te , które sie oparły ich nawale;)
pozdrawiam wszystkich Panów.
To nie wina pana Marka, ze
To nie wina pana Marka, ze nie ma za co sie schować, bo trudno bronić wyspekulowanych, pod załozoną tezę, miraży, on tylko próbuje miłosiernie ratować twarz pana Michalkiewicza...w zamian świecąc własną...
Już niech Pan nie będzie
Już niech Pan nie będzie złośliwszy ode mnie...
Niech pan da spokój , panie Sławku
Michalkiewicz konsekwentnie, od lat powtarza i pisze, co było do odsłuchania.
Nie znalazłem w jego zamieszczonym tu wystapieniu, niczego, co nie znalazłoby sie w druku.
jego prawo, i z nim powinien Pan podyskutować.
Jest to zreszta niezwykle rzetelny dziennikarz i odpowiada na każdy mail, niech Pan próbuje:)
Poziom wypowiedzi? Duzo bardziej wysoka publicystyka w NCz - traktowała o Niemczech to samo.
Chyba w Bożonarodzeniowym numerze napisał S M o chętkach Niemiec i uczynił to świetnie, w formie mogacej zadowolic intelektualistę, takiego jak Pan.
Naprawde zachęcam Pana do podjęcia dyskusji z autorem.
Panie Sławku! Gdyby Niemcom w latach 40-tych
powiodło się opanowanie Europy - Unia Europejska w latach 60-tych funkcjonowała by całą parą. Dziś chyba nie było by po niej śladu tak jak nie ma po ZSSR. No może jeszcze tliły by się jakieś resztki w okolicach Berchtesgaden.
To jest mozliwe i
To jest mozliwe i niewykluczone, ale mówimy o wydarzeniach po upadku Rzeszy...w takim kształcie, w jaki zaistniały...Co by było gdyby...i to bez liczenia się ze wszystkimi elementami tej układanki...to własnie specjalnośc pana Michalkiewicza...kiedy twierdzi, że, gdyby nie było Unii, to Niemcy ponownie połknęłyby Polskę zbrojnie (sic!) Szkoda, ze nie podał daty najazdu...
Powielanie bzdur
Gdyby Niemcom powiodło się opanowanie Europy, to po prostu Europa byłaby pod panowaniem Niemiec. Sugerowanie, że Unia Europejska realizuje to samo jest powielaniem bzdur wciskanych przez Michalkiewicza. Nawet o. Rydzyk już tego nie powtarza, a był kiedyś głównym przeciwnikiem akcesji.
Indrisie! widać pańskie "miastowe" pochodzenie!
Tymczasem kazdy wsiowy roztropek wie, że konia czy krowinę
(w skrócie BYDEŁKO)można ułożyć na conajmniej dwa sposoby. Albo batem po grzbiecie albo po dobroci czyli podstępem. Wybierz się Pan z rzeźnikiem na świniobicie. Zobaczy Pan ze zdziwieniem, że chowając za plecami prawicę z siekierą; rzeźnik lewą ręką podaje głupiej blondynce miskę z ciepłym mleczkiem. Tylko po to, by schyliła łeb dla snadniejszego ciosu obuchem. Dotacje unijne to ani ułamek kosztów miesięcznej wojny. Galicja była pod zaborem Austrii ale niejaki Badeni był Premierem Rządu KuK Osterreich. Coś tak jak teraz Huebnerowa czy Saryusz Wolski. Szefem Policji w warszawskim Getcie był niejaki Czerniakow. Koszerny!
Inż. Czerniaków NIE był szefem policji
Był szefem Judenratu. Gdy rozwiały się wszelkie wątpliwości co do losu, jaki hitlerowcy przeznaczają ludności getta, popełnił samobójstwo.
Judenratowi podlegała
służba porządkowa i jednostki policyjne wewnątrz getta, pozbawione prawa używania i posiadania broni. (http://www.diapozytyw.pl/pl/site/slownik_terminow/...)
Dla jasnosci nalezaloby dodac
ZYDOWSKA służba porządkowa i jednostki policyjne wewnątrz getta,
Panie Sławku!
Napisał Pan: "widzenie kontaktów między dawną opozycją i komunistycznym establishmentem, i to już na cztery lata przed okrągłym stołem naciągane do granić śmieszności, wbrew oczywistym datom i faktom...". Odnoszę wrażenie, że albo nie było Pana wtedy w Polsce lub jeśli Pan był to mocno zajęty jakimiś innymi sprawami. Kontakty pomiędzy opozycją a jak Pan pisze "komunistycznym establishmentem" widoczne były juz podczas całego festiwalu Solidarności w latach 80/81. Większość pierwszych przewodniczących komitetów zakładowych Solidarności pochodziło z nadania SB. Zwłaszcza na dużych zakładach pracy. Każdy kierownik PP dostawał polecenie by do lokali nowo utworzonemu ZZ dostarczać a to foteliki, a to biurka, a to coś do picia (zwlaszcza gorzałę). Wszystkie działania były czynione dla "zacieśnienia więzi" i wyłowienia przychylnych. Było to powszechnie widoczne. Dlatego też 10 milionów członków nie odrodziło się w 1989.
Nie mówiłem, że opozycja
Nie mówiłem, że opozycja nie była zinfiltrowana, była i to nawet mocno, ale nie ma faktów obrazujących i dowodzących przekonywująco to, czego pan Michalkiewicz jest pewien, że od 1985 roku równoczesne spiskowe działania głównych postaci opozycji i tajnych służb komunistycznych świadomie zmierzały do wspólnego przejęcia władzy na sposób sfinalizowny okrągłym stołem...Sa natomiast fakty, które temu przeczą, takie chocby, jak ciągłe ( mimo zawartej umowy?) nękanie liderów opozycji przeszukiwaniami i zatrzymaniami i nieprzyjemnościami w życiu prywatnym i zawodowym...Oraz równoległe prowadzenie nawet ostrzejszej, niz zwykle, walki z Kosciołem, który wspierał właśnie ten jak najbardziej "oficjalny" nurt opozycji...Wielkie ssanie z palca...że zacytuję klasyka...
czyżby nie ma??:
czyżby nie ma??:
hehehe
Ten sam Wałęsa stał się
Ten sam Wałęsa stał się osobistym wrogiem Michnika, a Kwasniewskiemu nie chciał podac nogi? Kamuflaż dla wielkiej spiskowej porzyjaźni? Poza wszystkim nie mówimy o tym, co sie stało po 89, tylko o tym, na ile okragły stół był knuty przez całe lata przez połaczone we wspólnym wysiłku siły opozycji i SB, ze swiadomym wyłazceniem czynnika partyjnego, jako siły schodzącej....jak chce tego pan Michalkiewicz..
Och, Pan to pewnie wie- w całej swej mądrosci
ale prosze posłuchac raz jeszcze.
Moze Pan usłuszy- jakos tak na nowo;)
Gwiazda niech sie lepiej nie
Gwiazda niech sie lepiej nie odzywa. Miał Wałese na widelcu, to "przymknął oko"...To niech dalej przymyka...Podobnie Wyszkowski. Jezeli Wałęsa był jakims tam agentem, a wszystko wskazuje , że przynajmniej w latach 70-tych był...to oni, jak sami mówią, wiedzieli to znacznie wczesniej od innych i mogli miec swój udział w historii Polski. I mieli, przez zaniechanie...to niech tak zostanie...Inne wcielenia pani Krawczyk...Najpierw dają kulawemu nieśc zupę, a potem drą pyski, że się wylało..
Sławek - "inne wcielenie Anety Krawczyk"
Tak o Andrzeju Gwieździe i Krzysztofie Wyszkowskim napisał Sławek.
Nie można walczyć z każdym łajdactwem ale warto próbować Adminie!
Pewnie nieproporcjonalnie
Pewnie nieproporcjonalnie płasko, ale czy niesprawiedliwie? W sumie opisuje to porównanie ten sam mechanizm nie działania wtedy, kiedy był na to najwłaściwszy czas... W dokumencie o Wałęsie Gwiazda z małżonką opowiadają, że juz przed pierwszym zjadem Solidarności mieli niezbite dowody, czyli dokumenty świadczące o agenturalności Wałęsy...i mogli go odsunąc łatwo, tylko bali się, jak to zaważy na przyszłości związku, pozbawionego namaszconego strajkiem lidera....No a potem, widocznie, już sie nie bali...tylko co z tego...
A co mieli, przepraszam,
robić z agentami udającymi opozycję? Całować się publicznie??? A przykłady "ostrzejszej walki z Kościołem (którym?)" chętnie poznam...
Ostrzej? proszę bardzo...
Ks. Stefan Niedzielak, ks. Stanisław Suchowolec i ks. Sylwester Zych. I w którym to było roku? Przed 1985?
Przed 1985
ubecja tez mordowała księży, więc to żadne "ostrzej". Co więcej, KK był na tyle liczącą się instytucją, że ubecji nie opłacało się drażnić Kościoła. Dogadać się musieli i się dogadali vide: skład Okrągłego Stołu.
Nie ostrzej? Trzech w jednym
Nie ostrzej? Trzech w jednym roku? O roku ów 89....
Panie ratus, przeciez ja się tu nie licytuję....tylko powiadam, że nic mie świadczy, także w postawie SB wobec opozycji i wspierającego ją Kościołowi, by formalnie, juz od 85r dogadywano się w sprawie wspólnego przejęcia władzy, za pomoca stołu, przez połaczone siły partyzantki i okupanta...Powiem więcej, jak sobie przypomnieć fakty, to nawet okrągły stół nie oznaczał odebrania władzy PZPR, był on tylko znaczącym wyłomem w komunistycznej, politycznej monogamii...Sny o władzy, tej prawdziwej, przyszły chwilkę później...także pod wpływem ogólnego systemowego krachu w całym bloku...My uże wsio zabyli?:)
Panie Sławku
wolałbym, żeby Pan użył cytatu "myśmy wszystko zapomnieli", bo będzie to co najmniej parafraza kwestii z "Nie-boskiej komedii", co w połączeniu z inną kwstią "Jeden tylko w świecie cud z polską szlachtą polski lud" (czyli POPiS) pozwoli nam oderwać się od owych dręczących, maniakalnych i spiskowych kwestii, które próbuje Pan tu w daremnym trudzie, rozświetlać.
Wesele
Ta parafraza to chyba z "Wesela".
------
PAN MŁODY
Myśmy wszystko zapomnieli;
mego dziadka piłą rżnęli...
Myśmy wszystko zapomnieli.
GOSPODARZ
Mego ojca gdzieś zadźgali,
gdzieś zatłukli, spopychali;
kijakami, motykami
krwawiącego przez lód gnali...
Myśmy wszystko zapomnieli.
PAN MŁODY
Jak się to zmieniają ludzie,
jak się wszystko dziwnie plecie;
myśmy wszystko zapomnieli:
o tych mękach, nędzach, brudzie;
stroimy się w pawie pióra.
No pewnie,
to jest jednak okropne, że mi się wieszcze pomieszali. Dobrze, że przytoczył Pan cały fragment - tym bardziej pasuje! Dzięki za uwagę. Mam nadzieję, że chociaż odnośnie drugiego cytatu nie pomyliłem autor - pamięć czasem płata figle.
Ja akurat posłużyłem się
Ja akurat posłużyłem się swieżo brzeczącym w mej głowie finalnym cytatem z "Rosyjskiej Arki" ( bez kontekstu miedzynarodowego:)...Niezwykły film - formalnie i klimatycznie...a emocjonalnie chyba bliski także naszym pragnieniom, że chciałoby się na wielu etapach odwrócić historię...
Przecież komuniści
z założenia, nawet na chwilę, nie mieli owej władzy oddawać...Ludzie mieli spektakl, wrazenie zmian i tyle w temacie "transformacji ustrojowej". I to nie był bynajmiej zaden spisek, ale zwykłe kreowanie rzeczywistości. Od 1978 r służby hodowały sobie "opozycję", by w odpowiedniej chwili odstawić jasełkę pt. "upadek komuny" i generalnie operacja powiodła się. Raz tylko sytuacja zaczęła się wymykać spod kontroli - w sierpniu 80. A ci nieszczęśni księża? Nie zatrybili biedacy po co jest okrągły mebel i byli laskawi mówić prawdę i to głośno.
pozdrawiam
Nie mogę się zgodzić na
Nie mogę się zgodzić na tę "hodowlę opozycji" już od 78 roku...Co innego wytęzona inwigilacja i pociąganie za niektóre sznurki, w celu kontroli ruchów przeciwnika, a co innego uznanie go za swoją przyszłośc.. Mam nieodparte wrażenie, że współczesna interpretacja nie tak znów dawnych zdarzeń coraz bardziej - dla zwykłej komercyjnej sensancji i wzmocnienia ideologicznego - odbiega od dość prozaicznego rozwoju wydarzeń dziejących się według najprostszej logiki...Z wieloma akcentami na różnych planach - to jasne, ale w sumie nie układającymi się w żaden tak pracowicie dociekany systemowy układ rządzący stosunkami między władzą i opozycją w PRLu...Instrumentalne zamazywanie podziałów przyszło później, jako ideologiczna konsekwencja nie tyle okrągłego stołu, co późniejszej nieco "grubej kreski" , czyli programowej i naiwnej zgody "legalistycznej opozycji" chcącej miec swojego Premiera - z Michnikiem na czele - na zakopanie raz na zawsze puszki Pandory, przy pełnej świadomości obu zresztą stron, że jej zawartość porazi głównie środowiska walczące i będące w oporze...
Ech, panie Sławku...
Jeszcze chwila i zacznie pan bronić tezy, jakoby "gruba kreska" nie była wynikiem umów przy okrągłym meblu...I ta "naiwna zgoda" u polityków... Coś mój ulubiony sceptyk nie w formie. Wstyd!
Nie wiem jak pana, ale mnie
Nie wiem jak pana, ale mnie zycie uczy coraz wiekszej ostrożności w ferowaniu wyroków i nieprzejednanych sądów.. Ja nie mam tego przekonania, że wszystko było ukartowane, choc wiem że wszyscy grali...Wręcz przeciwnie, uważam, ze wiele sie działo pod naporem chwili i dynamicznie się zmieniających okoliczności wewnetrznych i zewnetrznych...
Nie uważac, że wszystko juz wiem i nie przyjmowac do wiadomości gotowych scenariuszy, wszystko jedno, z której strony - na tym opieram swój sceptycyzm...
Mnie takze uczy
ex fructibus eorum, jak mawiali starożytni. Po owocach ich poznacie. Jak pan dobrze zakręci pacyną wokół, to okaże się, że najlepiej maja się tzw. komuniści i tzw. opozycja konstruktywna. Przypadek? Sorry, za stary jestem...
pozdrawiam
A Kaczyńscy (rządzący) i
A Kaczyńscy (rządzący) i ich poplecznicy do które grupy należą?
Jeśli koniecznie muszą należeć...
Jarosław należy do grupy osób manipulujących Wałęsą, którzy poszli w odstawke za przyczyna ubecji, Lech należy do Blizniaków, poplecznicy do rodzin, które zawsze były blisko władzy.
pozdrawiam
Ma pan rację, to jest poza
Ma pan rację, to jest poza dyskusją...Ale pytanie, jak do tego doszło...? Panu Michalkiewiczowi potrzebny jest spisek, dla mnie za wytłumaczenie wystarczy parweniuszostwo nowych elit, szybkie wejście w buty poprzedników (zachwyt władzą), indolencja i brak prawdziwych kwalifikacji moralnych wielu nowych dygnitarzy. A wszystko to sprytnie oplecione pajęczyną starych służb, asekurujących wyprawę czerwonych baronów po złote runo, do nowo odkrytej krainy biznesu...
Drogi Sławku.
niechże pan raczy zauważyć, ze Stach podjął się misji tłumaczenia mechanizmów orbis terrarum babciom w moherze, co siłą rzeczy wymusza argumentację w zrozumiały sposób pana irytującą.
A z drugiej strony; jeśli byłby pan ubekiem, któremu dupa się pali i musiałby pan zawierzyć swoją egzystencję tzw. opozycji, to kogo, ciekawym, wybralby pan, parweniusza - podnietka, czy własnego TW, na którego ma pan haki??
pozdrawiam
Dobrze, ale od
Dobrze, ale od indywidualnych uwikłań, lokalnych biznesów, grupowych interesów, od wyrywania sukna, od interesownego przymykania oczu na to wszystko - do globalnego spisku opozycji z komunistami i Niemcmi oraz Żydami w tle...naprawdę daleko...
Pozdrawiam
Spiski nie istnieją
Dorośli, trzezwi faceci sprzedają lub kupują informacje, by osiągnąć jakiś cel.
"Niemcy to naród
"Niemcy to naród poważny..." - Taak tak poważny że już ze dwa razy rozpętali wojny światowe które mogły śmiało w konsekwencji skończyć się ich fizyczną zagładą a w rzeczywistości doprowadziły do bardzo istotnej utraty terytoriów.
Niemcy
to pod pewnymi względami naród bardzo podobny do Polaków. Głownie ze względu na megalomanię narodową. Co prawda Niemcy mają więcej powodów by się uważać za "naród wybrany", ale równie mało by imponować komukolwiek swym potencjałem państwotwórczym. Właściwą formą dla Niemców jest rozproszenie, owe Heimaty, enklawy, placówki itd. Forma ta została zaburzona przez ducha pruskiego - ten miraż niemieckiej precyzji z życia codziennego przeniesiony na grunt państwowy na zawsze chyba zatruł pańswowość niemiecką. Skutki Pan opisał.
Michalkiewicz jak zawsze ciekawie i trafnie !
i tylko ludożercy go nie lubią, komentarze p.Sławka
wrażliwe bardzo wrażliwe ,pewno docent z minionej epoki?
Ja jestem stąd...Mam w
Ja jestem stąd...Mam w sobie ciałka odpornościowe na bicie w fałszywy dzwon...
Ach nie ważne... napijmy
Ach nie ważne... napijmy się ;-)))
====
"Jedynie Prawda jest ciekawa" Józef Mackiewicz