W "Rzepce" bez zmian!

Niedawno „Dziennik” pochwalił się swoją ekipą dziennikarzy śledczych – „oni wykryją każdą aferę” – przeczytałem dumne wyznanie redakcji. W składzie „śledczych” zobaczyłem Annę Marszałek ozdobę dziennikarstwa śledczego III RP. No cóż, oni rzeczywiście mogą wykryć każdą aferę, nawet taką, której nie ma.

Tak się złożyło, że 29 stycznia br. usłyszałem w radiu TOK-FM wypowiedź pani redaktor śledczej. Mówiła bardzo krytycznie o twórcach programu nt. agentów WSI w mediach nadanym przez TVP3. To co ją najbardziej zbulwersowało to fakt, że osoby wymienione w programie jako agenci nie mogły się bronić. Marszałek powiedziała nawet, że dziennikarz nie może tłumaczyć się tym, iż ktoś nie chce z nim rozmawiać i dlatego nie ma głosu w audycji, która go atakuje. Nic tylko przyklasnąć. Jednak sama pani redaktor, pisząc liczne teksty na mój temat, i na temat Zbigniewa Farmusa, ani razu nie podjęła próby zwrócenia się do nas co sądzimy o jej twórczości. No i jeszcze jedno. Tego samego dnia na łamach „Rzepki” pojawił się tekst ucznia red. Marszałek p. MARIUSZA JAŁOSZEWSKIEGO, który raz jeszcze opisał „lewą kasę” Farmusa. Pisząc zaś obszerny tekst nie znalazł miejsca by napisać, że Farmus przedstawił dowody potwierdzające legalność jego pieniędzy, co spowodowało, że dyrektor Izby Skarbowej w Warszawie w dniu 20.11.2006 wydał postanowienie o wznowieniu postępowania w tej sprawie. A 5 stycznia br. adwokat pełnomocnik Farmusa złożył w Izbie Skarbowej „Pismo w postępowaniu podatkowym” przedstawiające dowody prawdziwości oświadczeń dot. stanu majątkowego Z. Famusa. Nie muszę tłumaczyć, że czeladnik p. Marszałek Jałoszewski nie raczył też zasięgać opinii w opisanej sprawie u Farmusa, czy u mnie.
Ech ta etyka dziennikarska – podobno istnieje i daje głos jakaś Rada Etyki Mediów, jest to zapewne Rada im. Kalego.
Pozdrawiam.
RSz

cytat:
Piaseczno, 31 stycznia 2007
Oświadczenie

W związku z tekstami „Lewa kasa Farmusa?” i „Oszczędności czy lewa kasa asystenta” autorstwa red. Mariusza Jałoszewskiego (Rzeczpospolita z 29.01.07.) w trosce o rzetelność przekazu i jako osoba wymieniona z nazwiska w tych tekstach wyjaśniam:
1. Niekorzystna dla Farmusa decyzja Urzędu Skarbowego zapadła w okresie, gdy był on osadzony w areszcie śledczym (od lipca 2001 okres ten trwał 2,5 roku).
2. Po zwolnieniu z aresztu Farmus zgromadził dowody potwierdzające posiadanie przez niego sum kwestionowanych przez Urząd Skarbowy, w tym jego stanu majątkowego w Kanadzie. (Farmus przed wyjazdem do Polski w 1991 r. sprzedał w Toronto dom oraz inne składniki majątku i dysponował wówczas kwotą ponad 300 tys. dolarów kanadyjskich – uwzględniając ówczesny kurs dolara kanadyjskiego stanowi to około 800 tys. PLN).
3. W związku z powyższym pełnomocnik procesowy Farmusa wystąpił z wnioskiem do organów kontroli skarbowej o wznowienie postępowania.
4. W dniu 20 listopada 2006 r. Izba Skarbowa w Warszawie uznając zasadność wniosku i działając na podstawie art. 216 § 1 w związku z art. 200 § 1 „ustawy z dnia 1997 r. Ordynacja podatkowa” wznowiła postępowanie.
5. Sąd orzekający w sprawie karnej przeciwko Farmusowi i uniewinniający go od zarzutów korupcyjnych także z powodów wyżej wymienionych nie mógł brać pod uwagę wcześniejszych decyzji Urzędu Skarbowego.
Kolejny raz dziennikarz „Rzeczpospolitej” lekceważąc zasady etyki dziennikarskiej (nie kontaktując się z osobami negatywnie przedstawionymi w artykule) manipuluje faktami, podaje je wybiórczo, aby za wszelką cenę dowieść, że dziennikarze „Rzeczpospolitej” prawdziwie opisali tzw. aferę korupcyjną w MON. Jednocześnie podważa wiarygodność wyroku sądowego uniewinniającego Franusa z zarzutów korupcyjnych.
Romuald Szeremietiew