Milcarki i Bartosie

Hipolite Taine w swoich słynnych "Początkach współczesnej Francji" charakteryzuje jakobina jako człowieka który

?aksjomaty będzie stosował bez namysłu i bezwzględnie w każdej sytuacji. O prawdziwych ludzi nie dba; nie widzi ich zresztą i nie chce ich widzieć (...) wszystkie jego myśli są zajęte przez abstrakcyjną zasadę, która raz ustanowiona, zapanowała nad wszystkim?.

Jakobin to człowiek

?którego zasada jest jak aksjomat w geometrii politycznej. Aksjomat ten mieści w sobie samym dowód słuszności, gdyż, podobnie jak aksjomaty zwykłej geometrii, jest on połączeniem kilku prostych pojęć?.

Te słowa Taine?a ? napisane o politycznych sekciarzach z epoki Rewolucji Francuskiej ? przypomniały mi się kilka dni temu, gdy katoliccy publicyści i prawicowe gazety przypuściły bezprecedensowy atak mający na celu wymuszenie rezygnacji abp. Stanisława Wielgusa.

Ten hierarcha Kościoła katolickiego zawsze był kojarzony jako osoba reprezentująca najbardziej konserwatywne skrzydło w polskim episkopacie. Znane było jego poparcie dla o. Rydzyka w trudnych czasach, gdy liberalni hierarchowie ustawicznie produkowali się w mediach, głosząc, że o. Rydzyk stanowi ?lepperyzm w Kościele?.

Nie jest przypadkiem, że abp. Wielgus miał być awansowany przez Ojca Świętego Benedykta XVI, który także reprezentuje konserwatywne poglądy w przeoranym przez posoborowego ducha Kościele katolickim. Z nadejściem ery Wielgusa spodziewaliśmy się przychylniejszej postawy dla Mszy Świętej w starym rycie i ew. cofnięcia pewnych dziwacznych pomysłów jakie miały miejsce w diecezji warszawskiej, jak np. tzw. komunia na rękę.

Słowem, z punktu widzenia tradycyjnego katolika abp. Stanisław Wielgus był chyba najlepszym z możliwych kandydatów na metropolitę warszawskiego. Być może, że opisywanie nominacji w Kościele przez pryzmat polityczny jest trochę nie na miejscu, ale faktem jest, że prawica polska nie mogła sobie wymarzyć lepszego kandydata. Pewnym niezrozumiałym ? pozornie ? paradoksem jest, że właśnie na naszych oczach abp Wielgus dosłownie został wysadzony w powietrze przez ponoć prawicową ?Gazetę Polskę? i ponoć prawicowo-katolickich publicystów jak Paweł Milcarek (etatowy doradca Marszałka Sejmu Marka Jurka) i Tomasz Terlikowski.

Cóż takiego zrobił Stanisław Wielgus? Był agentem wywiadu w czasie stypendium zagranicznego, gdzie rozpracowywał ?wrogie socjalizmowi ośrodki ideologiczne?, w tym emigracyjne środowiska nacjonalistów ukraińskich. To jest pewne i sam zainteresowany się do tego przyznał.

Szczerze mówiąc uważam, że sam fakt bycia przez duchownego agentem nie jest szczególnie zaszczytny, ale bycie agentem wywiadu za granicą nie przynosi jakiejś szczególnej ujmy na honorze. Nie jest to ? w moich oczach ? sprawa dyskwalifikująca.

Zarzut drugi, o kablowanie na środowisko KUL, nie został udowodniony, co w rozmowie w TVN potwierdził prof. Andrzej Paczkowski z IPN. Wiemy, że Stanisław Wielgus miał ?kontakty z SB?, ale nie mamy dowodu aby na kogokolwiek donosił.

Określenie ?kontakty?, jakim uraczyły nas media, jest dosyć wieloznaczne. Jeśli są dowody, że Stanisław Wielgus donosił na kolegów z KUL, to dyskwalifikuje go to moralnie, ale dowodów takich nie przedstawiono.

Jednak katolicko-prawicowi publicyści z wyciem rzucili się na abpa Wielgusa. Agent, agent, agent! Polityka ma to do siebie, że politycznych graczy od politycznych szaleńców rozróżniamy po tym, że ci pierwsi mają cele, a ci drudzy wyłącznie aprioryczne zasady.

Jeśli chcieli obalić abpa Wielgusa aby w to miejsce przyszedł jeszcze bardziej konserwatywny hierarcha, to jestem w stanie to zrozumieć. Rzecz tylko w tym, że ten kandydat był właśnie z tej opcji. Z punktu widzenia walki politycznej czy doktrynalnej był to krok nonsensowny. Być może, że opinia publiczna nie zna jakiś faktów z zakulisowych zagrywek, ale wiele wskazuje na to, że katolicko-prawicowi publicyści, wespół z ?Gazetą Polską?, wysadzili w powietrze abpa Wielgusa wyłącznie z motywów abstrakcyjnej idei lustracji.

Nie patrzyli kogo niszczą, czy to hierarcha z ?ich? opcji, czy z przeciwnej. Usłyszeli ?agent wywiadu PRL? i rzucili się rozwalić i zniszczyć ?komucha?, podczas gdy najpierwotniejszym z praw natury jest to, że gdy słyszy się, że biją naszego, to idzie się go bronić i zapewniać o jego niewinności zanim usłyszy się o co chodzi i pozna fakty. Ale tu nie działają naturalne prawa i wrodzone reakcje. Tu chodzi o ideologiczne zaklęcia.

Wszyscy którzy mnie znają wiedzą, że zawsze byłem zwolennikiem lustracji. Nigdy jednak nie postrzegałem jej jako cel sam w sobie, lecz jako środek do czegoś. Mówiąc wprost: do unicestwienia pewnego środowiska politycznego i intelektualnego skupionego wokół pewnej gazety zdiagnozowanej ostatnio wyśmienicie przez Rafała Ziemkiewicza. Takie bowiem jest myślenie polityczne: są wrogowie; mają słaby punkt, jakim jest ich życiorys; a więc odpalamy minę, którą mają w swoim CV i dokonujemy ich politycznej anihilacji.

Są jednak w Polsce środowiska, które zawsze postrzegały lustrację jako cel sam w sobie, niezależnie od tego kogo się przy okazji zniszczy i jaką się za to zapłaci cenę. Gdyby Antoni Macierewicz nie umieścił na swojej słynnej liście Lecha Wałęsy, to ten nie rozwaliłby rządu Olszewskiego; gdyby nie umieścił Wiesława Chrzanowskiego, to ZChN nie głosowałoby za obaleniem tego rządu.

Jakobinizm polega jednak na tym, że nie patrzy się na świat realnie, ale przez pryzmat politycznych aksjomatów, przez pryzmat idei absolutnych i bezdyskusyjnych o czym wspominał cytowany na początku tego tekstu Taine. To nie jest zasada konserwatywnej polityki (czyli polityki prawicy), a wszyscy ci, którzy w nagonce na abpa Wielgusa brali udział, powiązani są z prawicowym rzekomo PiSem. Ojciec angielskiego konserwatyzmu Edmund Burke w "Rozważaniach nad rewolucją we Francji" pisał trafnie:

?nie potrafiłbym potępić lub pochwalić jakiejkolwiek sprawy związanej z ludzkimi działaniami i rozważaniami po rozpatrzeniu jej samej, wyłączonej z wszelkich powiązań, w nagości i wyizolowaniu właściwym metafizycznej abstrakcji. Okoliczności (które pewni gentelmeni mają za nic) w rzeczywistości nadają każdej politycznej zasadzie jej właściwą barwę i odróżniające piętno. To okoliczności czynią dany obywatelski i polityczny system dobroczynnym lub zgubnym dla rodzaju ludzkiego?.

Warto wreszcie zwrócić uwagę, że najgłośniejsi w całej aferze byli ci publicyści katoliccy, którzy ostatnio podpisali się pod dokumentem w sprawie przywrócenia łacińskiej mszy. A więc ci dziennikarze, którzy bronią katolickiej Tradycji przed nowinkarstwem, czy ? nazwijmy wprost ? przed religijnym modernizmem. Zauważmy jednak, że integralną częścią Tradycji katolickiej jest pojęcie autorytetu.

Kościół jest strukturą hierarchiczną, gdzie ?owieczki? są ?wypasane? - wedle przykazania jakie Jezus wygłosił do Piotra. Tymczasem w całej aferze mieliśmy do czynienia z niczym innym, jak tylko z buntem ?owczarni? przeciwko pasterzom. Obalenie metropolity przez dziennikarzy i media to nic innego jak przejaw radykalnej demokratyzacji Kościoła.

A przecież zjawisko to ? wymysł Soboru Watykańskiego II ? konserwatywni publicyści powinni potępiać. Ja nie mam w sobie tyle pychy, aby pozwolić sobie nawoływać do obalenia biskupa! Oni mają. To jest dokładnie to, przed czym ostrzega nas Benedykt XVI w zbiorowej pracy "Demokracja w Kościele", gdzie czytamy o groźbie, że

?któregoś dnia również urzędy kościelne, pochodzące z Bożej łaski, upadną tak samo jak ich świeckie odpowiedniki i że w końcu wyjdzie na światło dzienne fakt, o czym od dawna już wiedzą inne kościoły (protestanckie ? AW), że nośnikiem suwerenności duchowej jest naród duchowy, tak jak naród świecki jest nośnikiem suwerenności świeckiej?.

Sprawa abpa Wielgusa to nic innego jak przypadek gdy ?lud Boży? uniemożliwił ingres metropolity warszawskiego, co czyni tenże lud bliźniaczo podobnym do jakobińsko pojętego ?suwerennego ludu? w demokratycznym państwie. Gdyby jeszcze tą rewoltę prowadzili katoliccy heretycy, w rodzaju o. Tadeusza Bartosia, to byłoby to zrozumiałe. Gdy prowadzą ją redaktorzy naczelni tradycjonalistycznych kwartalników, to jest to co najmniej dziwne.

Skoro już zaczepiliśmy o Bartosia, to warto zwrócić uwagę na jego tekst "Lustracja w Kościele" (dodatek ?Europa? do ?Dziennika?, 06 I 2007). Tekst to dziwny, gdyż ten znany pupilek ?Gazety Wyborczej? opowiada się tu za radykalną lustracją w Kościele. O. Bartoś nie jest jakobinem myślącym abstrakcyjnymi kategoriami, ale jakobińskim graczem. Dlatego lustrację eklezjalną traktuje nie jako cel, lecz jako środek ? do unicestwienia hierarchicznego charakteru Kościoła.

Broniąc x. Zalewskiego, którego prace lustracyjne wstrzymywał kard. Dziwisz, o. Bartoś podważa prawo kanoniczne i hierarchiczny charakter Kościoła. Jego zdaniem, lustracja jest potrzebna, gdyż ma najpierw wykazać niezdolność hierarchicznej struktury eklezjalnej do samooczyszczenia się z agentów, a następnie doprowadzić do rewolucji, której istotą będzie wprowadzenie reformacyjnej zasady wybierania duchownych i biskupów przez wiernych.

W ten sposób zostanie ? pod hasłami lustracyjnej rewolucji ? unicestwiona tradycyjna hierarchia, która ?odzwierciedla stosunki społeczne z czasów sprzed demokracji? i charakteryzuje się ?modelem monarchii absolutnej?. Brak demokracji eklezjalnej prowadzi ? jego zdaniem ? do sytuacji patologicznych w Kościle, który opisuje on w języku freudowsko-marcuse?owskim jako ?środowisko oparte na wewnętrznej przemocy i autoagresji maskowanej pobożnością?.

Poglądy o. Bartosia jak zwykle są ekstremistyczne, ale pokazują w pewnej - zapewne przesadnej formie - co po aferze abpa Wielgusa spodziewają się ugrać środowiska modernistyczne w polskim Kościele. Warto zresztą zauważyć, którzy hierarchowie polskiego Kościoła demonstracyjnie zapowiedzieli, że nie wezmą udziału w ingresie metropolity warszawskiego.

Nie będę tu wymieniał z nazwiska, ale są to min. znani powszechnie sympatycy Platformy Obywatelskiej (tzw. katolicyzmu łagiewnickiego), pupile Adama Michnika oraz zajadli wrogowie przedsoborowej Tradycji, którzy pisali całe naukowe dzieła dowodzące ?schizmatyckiego? charakteru tradycjonalizmu katolickiego. Michnikowy ?Kościół otwarty? na ingresie się nie pojawił, nawet jeśli sama ?GW? ? ze strachu przed jakąkolwiek lustracją ? abpa Wielgusa broniła.

Reasumując nasze rozważania, musimy stwierdzić, że prawicowe media, które zaangażowały się w rozdmuchanie afery, zapewne chciały dobrze. Nie twierdzę, że to nałogowi wrogowie Kościoła; nie twierdzę, że Milcarek, Terlikowski i redakcja ?Gazety Polskiej? dążyli do destrukcji tradycyjnej części polskiego episkopatu.

To tylko ludzie ideologicznie zaślepieni, którzy dla ? skądinąd słusznej idei lustracji ? wysadzili w powietrze połowę Kościoła, i to tą bardziej konserwatywną, a więc teoretycznie im bliższą. Potraktowali lustrację jako abstrakcyjny dogmat. Kościół poniósł wielkie straty moralne, jego autorytet w oczach wiernych skurczył się. Fakt, abp. Wielgus nie jest bez winy zaprzeczając nazbyt długo, że był agentem wywiadu za granicą. Ale po co było w ogóle rozdmuchiwać tę sprawę?

W samym Kościele skutkiem realnym afery Wielgusa zapewne będzie wzmocnienie katolickiego progresywizmu. W ten sposób związani z PiS ludzie torują w episkopacie drogę wrogiemu ich partii i środowisku skrzydłu i poróżnili własną partię z o. Rydzykiem. To nie PiS wyciągnie kasztany z tego ognia. Gdzie tu polityczny rozum? Same klapki na oczach.


Adam Wielomski
www.konserwatyzm.pl
inne teksty autora...

0
Jeszcze nie głosowano
 
To jest: jacek jarecki

Dobro doszli!

Admin: Proszę bez wulgaryzmów

To jest: jacek jarecki

To juz się Literaturą Piękną, nie można...

Jacek Jarecki
zastawić? Odwołuję się i proszę o anulowanie tego bana! Szwejk na ineksie? Okropne i obrzydliwe to trochę! Za co? A może imć pan, wielomski robi właśnie za Admina! Kompromitacja chodząca idei, które głosi? Toż to czysty podporucznik Dub, który zawsze ze Starostą Powiatowym... Oj przykre to... Pozdrawiam!
http://jacek-jarecki.blog.one...

Gdyby pan to napisał cyrylicą

Nie raziło by to tak delikatne oko admina.
Np.:
http://prawica.net/node/5146#...

?????? ????? ? ?????? ???? ??????!

Re: Dobro szli!

Panie Jacku, nie mógłby Pan powtórzyć komentarza w formie bardzej oględnej - lub niekoniecznie oględnej przesłać poprzez kontakt?

Jestem ciekaw Pańskiego komentarza.

- - - - - - - - - - - - - - - - - -
Zakładamy Prawicę RP (partię polityczną)

To jest: jacek jarecki

W formie oględnej brzmi tak:

Jacek Jarecki
Nie, nie mogę...( chodzi o aferą na posterunku policji, gdzie pewnemu bosniakowi skradziono koszyk) a ten chodzi po celi i klnie po bośniacku: (Jebem ti duszu! Jebem ti majku!) Administratorowi polecam uwagi Pana Haska, które zamieścił pomiedzy tomami 1 i 2. A co sie będę tłumaczył! Jak widzę konterfekt pana Wielomskiego to sie zwyczajnie złoszczę! I już!
http://jacek-jarecki.blog.one...

To jest: Robert Olbrycht

Panie Jacku, jak już Pan

Panie Jacku, jak już Pan musi tymi wulgaryzmami to trudno, ale zaklinam, proszę przynajmniej nie wspominać o tym osranym portrecie Jego Cesarskiej Mości, bo Pana Administrator na zbity pysk wywali.
A szkoda by było.
Robert Olbrycht..Żywiec

Robert Olbrycht
Żywiec
Racja jest po tej stronie!:
---Jednomandatowe Okręgi Wyborcze---

To jest: jacek jarecki

A co tam szkoda?

Jacek Jarecki
Wedle mądrości ludowej " idzie na porzytek" nie rozumiem czemu, ale tak podobno jest. na próbe napisze słowo " dupa" I co? gdybym chciał pisac wulgaryzmami, a poniekad byłoby to cenne, ponieważ prawdziwie dosadnych wiązanek wyraźnie brakuje w życiu publicznym, byc moze jakąs tam sławę bym zdobył. Ale z takiego powodu...no troche to przesadzone! Pozdrawiam!( Pewnie ostatni raz na PN)
http://jacek-jarecki.blog.one...

To jest: Robert Olbrycht

Noc przynosi radę

cytuję jacek jarecki:
Pewnie ostatni raz na PN

Robert Olbrycht
Żywiec
Racja jest po tej stronie!:
---Jednomandatowe Okręgi Wyborcze---

Re: Catbert > J.J.

No, tak, jak myślałem.
To pierwszy chyba komentarz p. Wielomskiego, który muszę czytać bardzo uważnie, by być pewnym treści.
Jak zrozumiem, może skomentuję.

Póki co nie udaje mi się zrealizować własnego postulatu, że to ludzie uczciwi, konserwatywni powinni dawać łapówki, żeby zapobiec bogaceniu się lewicy. Jakoś nie mogę się przełamać.

Zacząłem też, choć z dość mizernym skutkiem (by nikt nie czuł się pokrzywdzony) - konstruować teczkę pewnemu młodemu wielbicielowi kultury niemieckiej i niemieckiego umiłowania prawa.

Niedługo, gdy moje działania dadzą rezultat będę miał w tej teczce kopię dokumentu - wpis do księgi wieczystej, z 1939 roku, przewłaszczający dużą nieruchomość moich znajomych na rzecz III Rzeszy - z osobistym autografem oficera Waffen SS.

Ta dbałość - jest wynikiem umiłowania prawa, a data wskazuje, jak to ujmują karniści, na zamiar bezpośredni.
Tym zamiarem jest - że jak już będziemy w Unii konstytucyjnie, pełną gębą, do czego każdy napotkany, nawet przygodnie Niemiec będzie Pana namawiał - jak już będziemy, to przybędzie do nas wypasiony rolexowy papug i pokaże wymuskanym palcem - o, to tutaj! To tego Pana jest, co tu stoi. Chociaż jego nie jest.

Mało kto wie, że te księgi z podpisami esesmanów w Polsce były prawem do 1968, a poniekąd są i nadal. Taka esesmańska dbałość o szczegóły - jakby kto myślał, że esesman, to taki co gwałci i morduje - a to wykształciuch jeden, nad księgami by tylko siedział.

Dlaczego o tym napisałem w takim dziwnym miejscu? A, bo się Pan Wielomski z tym Panem, od Niemców, zna organizacyjnie - więc go prawicowo, pod stołem kopię, hierarchicznie - żeby go nieco zmitygował zanim coś gdzie chlapnie - albo zawrze jaką umowę z jakimś Niemcem, którą mu wredny jakobin jaki wyciągnie za lat kilka - i przejedzie gwoździem po wypasionej furze, zdobytej dla utrwalenia hierarchicznej struktury społecznej.

- - - - - - - - - - - - - - - - - -
Zakładamy Prawicę RP (partię polityczną)

cytat:Są jednak w Polsce

cytat:
Są jednak w Polsce środowiska, które zawsze postrzegały lustrację jako cel sam w sobie, niezależnie od tego kogo się przy okazji zniszczy i jaką się za to zapłaci cenę. Gdyby Antoni Macierewicz nie umieścił na swojej słynnej liście Lecha Wałęsy, to ten nie rozwaliłby rządu Olszewskiego; gdyby nie umieścił Wiesława Chrzanowskiego, to ZChN nie głosowałoby za obaleniem tego rządu.

nie odnosząc się do samej idei lustracji podoba mi się pański cynizm:)
Prawda wykorzystana przeciwko politycznym ,a ukryta gdy może szkodzić naszym, - jako sposób na moralną odnowę państwa:)
jest takie powiedzenie tylko nie wiem czy nie trąci progresywizmem "Prawda was wyzwoli" i co ciekawe bez wstawek "Prawda (za wyjątkiem tej która wam nie pasuje)"

To jest: Robert Olbrycht

Prowadzący Wielgusa mieli

Prowadzący Wielgusa mieli IDENTYCZNE zdanie.

Szczerze mówiąc uważam, że sam fakt bycia przez duchownego agentem nie jest szczególnie zaszczytny, ale bycie agentem wywiadu za granicą nie przynosi jakiejś szczególnej ujmy na honorze. Nie jest to ? w moich oczach ? sprawa dyskwalifikująca

Robert Olbrycht..Żywiec

Robert Olbrycht
Żywiec
Racja jest po tej stronie!:
---Jednomandatowe Okręgi Wyborcze---

cytat:Prowadzący Wielgusa

cytat:
Prowadzący Wielgusa mieli IDENTYCZNE zdanie.

Czy to oznacza że mamy być jak SB-cy?:)

To jest: Robert Olbrycht

Rzeczywiście nie rozumie

Rzeczywiście nie rozumie Pan sarkazmu, czy chce mnie tylko wk..zdenerwować ???
Robert Olbrycht..Żywiec

Robert Olbrycht
Żywiec
Racja jest po tej stronie!:
---Jednomandatowe Okręgi Wyborcze---

cytat:Rzeczywiście nie

cytat:
Rzeczywiście nie rozumie Pan sarkazmu, czy chce mnie tylko wk..zdenerwować ???

Ależ niecne podejrzenia pan na mnie rzuca:)
Pozostaje mi zapytać z kim mieli identyczne zdanie:)

To jest: Robert Olbrycht

To słowa autora

To słowa autora tekstu
Robert Olbrycht..Żywiec

Robert Olbrycht
Żywiec
Racja jest po tej stronie!:
---Jednomandatowe Okręgi Wyborcze---

Naprawdę dalej nie pojmuje

Naprawdę dalej nie pojmuje z kim to SB się zgadzała:) Ze stwierdzeniem prawda was wyzwoli?:)

To jest: Robert Olbrycht

Jasny gwint. Dla autora

Jasny gwint. Dla autora tekstu, fakt donosicielstwa a szczególnie, nie wiedzieć czemu na obczyźnie, to nic zdrożnego. Ja, ze swej strony wysunąłem nieśmiałą sugestię, że podobnie jak on, myśleli ubecy, prowadzący arcybiskupa.
Forma gratulacji taka, ot co.
Robert Olbrycht..Żywiec

Robert Olbrycht
Żywiec
Racja jest po tej stronie!:
---Jednomandatowe Okręgi Wyborcze---

To jest: blueslover

Jeżeli konserwatysta na portalu Prawica.net relatywizuje

donosicielstwo to chyba zmierzamy do uznania kapusiowania za cnotę. Michnik będzie się cieszył z takiego tekstu.
Blues is the best.

Blues is the best.

To ja mam pytanie.

Pytanie do wszystkich sympatyków Platformy na prawicy.net

Czy nie mierzi Was fakt że jednym z założycieli PO był taki właśnie agent wywiadu?

Re: Odpoiwedź

Co znaczy mierzi?

Albo znika z życia publicznego, albo teczka do Internetu.
Możnaby rozważyć, czy PO nie została w związku z powyższym założona z naruszeniem prawa (tu zaraz kolega Krecik podniesie wrzask).

Ale - spoko, to dobrzy konserwatyści. Znam jednego, co jest kombatantem AK. Honorowym, czy jakimś specjalnym, bo urodził się prawie 20 lat po wojnie - więc nawet dokonując konwergentnej transcendencji nie da się go transferować w czasie.

No i podobno w łapę bierze, co chyba jest politycznie konserwatywne.

- - - - - - - - - - - - - - - - - -
Zakładamy Prawicę RP (partię polityczną)

re

Założył i znikł. Teraz podobno znów się bierze za zakładanie bo mu sytuacja w Polsce nie pasuje.
Gdzieś tu kiedyś (oczywiście na prawica.net) widziałem tekścik o domu co to na zgniłych fundamentach stoi.

cytat:Możnaby rozważyć,

cytat:
Możnaby rozważyć, czy PO nie została w związku z powyższym założona z naruszeniem prawa (tu zaraz kolega Krecik podniesie wrzask).

bardzo cichym szeptem zapytam które prawo naruszono;)

cytat:Pytanie do wszystkich

cytat:
Pytanie do wszystkich sympatyków Platformy na prawicy.net

Czy nie mierzi Was fakt że jednym z założycieli PO był taki właśnie agent wywiadu?


Hmm nie przepadam za PO ale skoro nie lubie PiS to pewnie z automatu pytanie m.in. do mnie:)
nie spowiadałem się jeszce u założyciela jakielkolwiek partii;)
nie przypominam sobie aby tenże założyciel miał za zadanie szpiegować tak "zagraniczne" instytucje jak RWE tylko pracował w wywiadzie gospodarczym:) Zapewniam pana że np Zacharski który kradł amerykanom plany które sprzedawaliśmy ruskim także mi nie przeszkadza:)
No i nie kłamał w sprawie swojej agenturalności:)
No i przede wszystkim gdyby wyżej wymieniony założyciel PO miał zostać arcybiskupem także by mi to nie odpowiadało:) Z całym szacunkiem do PO to nie chciałbym żeby kościół wyglądał jak ona:)

To jest: Qrczak

PO i agenci

Bardziej interesują mnie obecnie aktywni politycy niż założyciele.

Personalizm to zło, to socjalistyczna ideologia oparta na kłamstwie

To jest: Leszek Koltunski

Mierzi? coraz mniej

Szczerze mowiac na tle tych wszystkich Grey'ow, Zegarkow, Bolkow i innych p. Olechowski jawi sie jako uczciwy czlowiek - wszak z wlasnej woli wyznal prawde. Chociaz z pewnoscia nie cala.

---------
PRAWICA RP (partia wirtualna)

To jest: Azrael

Za JKM

1) Jest to niewielki fragment zbioru dokumentów
2) Jest to fragment wybrany tak, by nie było tam dokumentów sporządzonych własnoręcznie przez ks.Wielgusa. Jedyny taki dokument to "plan pracy naukowej podczas pobytu za granicą" - z całą pewnością nie sporządzony na użytek SB ani SW, gdyż zawiera wyłącznie treści organizacyjno-naukowe i podpisany jest własnym imieniem i nazwiskiem ks.Wielgusa
3) Ks.Wielgus był z całą pewnością agentem SB i Służby Wywiadowczej PRL
4) Ks.Wielgus nie ukrywał, że gra w tym swoją grę: w zamian za zgodę na wyjazdy i popieranie przy różnych okazjach zgadza się, jako "niezależny partner" przynosić informacje. Całkiem możliwe, że chciał działać przeciwko lewicowym, a finansowanym z zagranicy, organizacjom. Mogłoby to tłumaczyć stanowisko JŚw. Benedykta XVI
5) Informacje, o których mowa na załączonych kilkudziesięciu kartach, trudno nazwać specjalnie szkodliwymi dla kogokolwiek. Są to nagrania kazań i przemówień dostojników kościelnych, oficjalne dokumenty i informacje prywatne - oczywiście ułatwiające SB i SW pracę. Z niektórych zadań ks.Wielgus się wykręcał - najprawdopodobniej po prostu Mu się nie chciało tym zajmować. Może też obawiał się demaskacji - np. w przypadku ośrodka nacjonalistów ukraińskich w Monachium, gdzie zdemaskowanie mogło oznaczać nawet śmierć. .
6) Jedyna praca rzeczywiście paskudna, to typowanie i rozpracowywanie księży-kandydatów do współpracy z SB. Należy jednak sądzić, że gdyby znać pełne teczki ks.Wielgusa, znalazłyby się inne, też paskudne.
7) Ks.Wielgus podkreślał, że nie jest agentem opłacanym przez SB ani SW. Otrzymywał jednak "cenne upominki", miał "pokrywane koszty" - i "załatwione przez SB" mieszkanie własnościowe.

Od siebie dodam, że były odpowiednie zapisy EPISKOPATU zakazujące współpracy z SB, również artykuły Kodeksu Kanonicznego.

I to, że biskup Wielgus działał na zamówienie POLITYCZNE innych hierarchów oraz KłAMAŁ..

Koniec, kropka... jego obrona jest obroną chybioną i prowadzona przez ideowego publicystę prawicy - trochę śmieszna...

--------
Azrael - po stronie prawdy
http://azraelk.wordpress.com

--------
Azrael - po stronie prawdy
http://azraelk.wordpress.com

Po stronie czyjej prawdy?

Witam,

Autorytet Kościoła nie opiera się na bp. Wielgusie, a na Chrystusie. Na ten "detal" mało kto zwraca dziś uwagę, bo ludzie nie wierzą w Boga i to wyraźnie tu widać, niestety. Wszelakie dyskusje na temat konduity biskupa są więc nie na miejscu, nas to nie interesuje, ponieważ trudno powiedzieć, żeby bp. Wielgus zasadniczo sprzeniewierzył się Bogu. Proszę mi udowodnić, że podczas Mszy Świętej wygłaszał treści podpowiedziane mu przez SB albo deptał publicznie krzyże, dezawuował Ewangelię, czy w jakikolwiek sposób walczył z Bogiem - tak jak komuniści. A jednak po chamsku stawia się go w jednym rzędzie z największymi bluźniercami, jakich do tej pory nosiła Ziemia na sobie. Tylko dlatego, że Kościół - a z nim także Wielgus - znalazł się w klinczu szatana, w sytuacji patowej, kiedy de facto praktycznie KAŻDY biskup czy proboszcz w jakiś sposób "współpracował", bo inaczej Kościół nie mógłby istnieć. Poniżające uzyskiwanie zgody Partii na nominacje hierarchów czy wybudowanie kościoła było też formą współpracy z komunistami. Ale inaczej być nie mogło - bezbożnicy mogą o tym nie pamiętać, ale wierzący (rozumiem, że Pan nie jest takowym, więc wybaczam Panu - Pan nie wie, co i o czym pisze) muszą wiedzieć, że Kościół idąc na kompromis z komuną musiał zapłacić za to pewną cenę i co gorsza, zmusza się go do płacenia jej nadal. Brednią jest rozpowszechniona - jak widzę - dziś opinia, że prowadzenie się biskupów ma jakiś wpływ na Boga, szarga Jego opinię, czy coś w tym rodzaju. Głupotą jest sądzić, że nawet biskup-agent może kogoś odwieść od Wiary. Błąd polega na tym,że traktuje się Kościół jak władzę państwową, nie opierającą się na autorytecie boskim a ludzkim. To zwykłe, chamskie bluźnierstwo i typowo komunistyczna bezczelność; próba sugerowania, że to co jest "nie z tego świata" może i musi w pełni wpisywać się w schematy na tym świecie obowiązujące. Człowiek w obliczu Boga jest tak mały, że godzi się tylko w tym miejscu zacytować słowa Chrystusa: "kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci kamień". Jako katolik nie tylko w pełni wybaczam biskupowi Wielgusowi jego czyny, ale tez i uważam, że Kościół popełnił fatalny błąd, odwołując jego nominację.
Cała sprawa jest bowiem naruszeniem konstytucyjnej zasady rozdziału państwa od Kościoła. Skoro o odwołaniu nominacji miał zadecydować telefon prezydenta do Papieża, to mamy to jak na dłoni. Dziwne, że nikt nie protestuje. Kiedy Kościół sugeruje jakieś nominacje państwowe, wrzask jest dziki. Kiedy bezbożne, nieludzkie państwo miesza się w święte sprawy Kościoła - wszyscy są zadowoleni. To, o jakiej wierze my tu mówimy? Ciszej nad tą trumną.

To jest: BTadeusz

Pan Azrael nie wierzy w Boga.

Pan Azrael się "Bogiem" "interesuje".
Ma takie "widzimisię".
Tak to nalezy traktować.
A pisać musi. Więc mamy to, co mamy.

Pan Azrael ma jeszcze więcej "hobbies".
Man na ten przykład własną (R) moralność.
Nie ogłosił jej na PN. Ale ma.

To bardzo otwarty człowiek.

Zlikwidować opodatkowanie indywidualnej (jednoosobowej) działalności gospodarczej!

PRZESTAWIAJMY PROBLEMY Z GŁOWY NA NOGI...

Zdumiewające !

cytat:
To nie PiS wyciągnie kasztany z tego ognia. Gdzie tu polityczny rozum?

To jest dla Pana najważniejsza konkluzja i wiodąca refleksja z tego, czego doświadczyliśmy (pisząc "nam" mam na myśli członków Kościóła Polskiego) w ostatnich dniach ?!
Polityczny smecz ?
Kalkulacja zysków i strat w polit planie ?

To znaczy, że jest gorzej niż sądziłam :(

To jest: Junona

Całe szczęście

cytuję prix:

Polityczny smecz ?
Kalkulacja zysków i strat w polit planie ?

Całe szczęście, Kaczyńscy wykazali, że gdy idzie o sprawy fundamentalne, to bieżące kalkulacje polityczne, słupki popularności czy np konkurs piękności wobec ojca Rydzyka odkładają do lamusa. To był w moich oczach najważniejszy test braci od chwili, gdy przejęli w Polsce władzę. Z ulgą zatem dostrzegam, że (mimo licznych pretensji, jakie wobec nich zachowuję) w TEJ sprawie zachowali się dokładnie tak, jak po nich - jako ich elektroka - oczekiwałam.
Wszyscy komentatorzy rozpisują się teraz (niektórzy z rozkoszną nadzieją mocy sprawczej własnych słów), ileż Kaczyńscy i PiS na tym stracą. Giertych ruszył (bez wdzięku, a wręcz z cyniczną ostentacją) w konkury do o.Rydzyka. Krok za nim - Lepper.
A mnie jakoś to zupełnie nie martwi :)

Na kanwie tych rozważań warto przytoczyć dzisiejszą wypowiedź premiera dla Polskiego Radia:

Według Jarosława Kaczyńskiego, dramat Kościoła polega na tym, że w czasach PRL - od 1939 do 1989 roku - Kościół odegrał - jak mówił - "ogromną, jednoznacznie pozytywną i heroiczną rolę". Tymczasem teraz - ocenił - "staje się instytucją niemalże oskarżoną o udział w tym systemie" Premier zaznaczył, że rozumie tych, którzy bronili abpa Wielgusa. "Kontynuacja tego stanu rzeczy byłaby jeszcze bardziej szkodliwa, dlatego decyzja Ojca Świętego wydaje mi się decyzją słuszną" - dodał.

"Musimy z tego wyjść, musimy bardziej intensywnie uświadamiać narodowi, kto tutaj był ofiarą, a kto był katem i trzeba tymi katami się zająć" - podkreślił szef rządu. Jak mówił, w poniedziałek komitet polityczny PiS "tę sprawę podjął". Dopytywany o szczegóły , premier odparł: "przedstawimy nasze decyzje w najbliższych dniach, nie tak od razu, to ma być poważniejszy dokument".

"Nie można tutaj podejmować jakiś pochopnych decyzji, ale na pewno nie może być tak, żeby wina katów została przesłonięta przez winę tych, którzy źle czynili, złamali się, ale którzy byli ofiarami" - zaznaczył. Jak dodał, Polska nadal "potrzebuje deesbekizacji".

To bardzo ważny krok naprzód.
Za takimi Kaczyńskimi głosowałam i po TO na nich głosowałam...

ps. szacunek dla senatora Gowina za to, co powiedział o prezydencie i premierze w kontekście "sprawy" ABPa Wielgusa. Może to zaszkodzić i jemu (jako politykowi opozycyjnej partii) i Kaczyńskim.
Ale tym też się nie martwię :)
Jak dobrze się przekonywać, że pewni ludzie nie zawodzą i w najważniejszych sprawach łączy ich więcej niż wskazują na to partyjne podziały.

Całość wyciągu z rozmowy z JK:

http://wiadomosci.onet.pl/146...

To jest: BTadeusz

Gratuluję jasności widzenia.

+:)
Zlikwidować opodatkowanie indywidualnej (jednoosobowej) działalności gospodarczej!

PRZESTAWIAJMY PROBLEMY Z GŁOWY NA NOGI...

To jest: Qrczak

Ja na Kaczyńskich nie głosowałem

ale w tej sprawie ich popieram. Jestem wdzięczny za przesłanie do Watykanu informacji, które nuncjatura wolała ukryć.

Personalizm to zło, to socjalistyczna ideologia oparta na kłamstwie

I ja wysłuchałem słow premiera

słów podtrzymujących nadzieję,że jednak nie wszystko stracone.
Przystępując do porannej kawy z niepokojem zerkam w stronę monitora.Potem ulga-nic nowego!I tak to trwa.
Dziś licho podkusiło i zerknąłem w stronę pewnej ,zapomnianej juz ksiązki.
"...Wszyscy w końcu w jakiejś mierze jesteśmy i musimy być "faryzeuszami".Tylko naiwnym sie wydaje,że jest inaczej,i udają niewiniątka.Jeśli tak czy owak jesteśmy grzesznikami,to starajmy się przynajmniej ,by złym przykładem nie wciągać nikogo na dno,które nas pociągnęło.Skrywajmy nasz grzech,a głośno wychwalajmy cnotę.Może to nas kiedyś wyciągnie z grzechu.Niechże głośno składany hołd dla cnoty stanie się cnotą ludzi tak czy owak skazanych na grzech.Cnota nawet jeśli jest udawana ,i tak buduje.Grzech,udawany czy nie,zawsze niszczy..."
Napisałem,że licho podkusiło,choć nie do końca tak chyba było.To raczej tytuł owej książki :"Ksiądz na manowcach" sprawił,to co sprawił.
Przyzna Pani,że ten kąsek smakowicie by się odnalazł w pewnej homilii.
A może się mylę? Na wszelki wypadek napiję się wina.

Mila Pani

nic dodac nic ujac.Prawidlowe rozumowanie.Gratuluje.
Pozdrawiam.

To jest: Junona

Zwiastun konkretu:

cytat:
"Musimy z tego wyjść, musimy bardziej intensywnie uświadamiać narodowi, kto tutaj był ofiarą, a kto był katem i trzeba tymi katami się zająć" - podkreślił szef rządu. Jak mówił, w poniedziałek komitet polityczny PiS "tę sprawę podjął". Dopytywany o szczegóły , premier odparł: "przedstawimy nasze decyzje w najbliższych dniach, nie tak od razu, to ma być poważniejszy dokument".

Po roztrzygnięciach zeszłorocznych wyborów, moim największym oczekiwaniem było doprowadzenie właśnie do TEGO:

http://www.dziennik.pl/Defaul...

Oby się WRESZCIE udało, choć nic nie cofnie "taksometru" 17 lat, w ciągu których kaci inkasowali swoje srebrniki.

To jest: warmiaczka

nadzieja się tli

cytuję Junona:

Oby się WRESZCIE udało, choć nic nie cofnie "taksometru" 17 lat, w ciągu których kaci inkasowali swoje srebrniki.

słowa premiera dają nadzieję, ale dość mizerną. Z ostatnich Jego słów, jakie Pani przytoczyła

cytat:
"przedstawimy nasze decyzje w najbliższych dniach, nie tak od razu, to ma być poważniejszy dokument".


wynika, że kolejny rok mamy w plecy. "nie tak od razu" - to mnie nieco zmartwiło!

To jest: Junona

W linku z Dziennika są bliższe informacje

Chyba tam Pani nie zajrzała.
Ale, zważywszy na dynamikę spraw Polsce, może nie być "władnego" Sejmu, by ustawę w tym roku uchwalić.
A tego akurat byłoby mi ogromnie żal.

To jest: Łukasz Adamski

Panie Adamie a czy nie

Panie Adamie a czy nie uważa Pan, że gdyby teczka Apb Wielgusa nie została ujawniona to agenci rosyjscy ( bo zapewne jego teczka w Moskwie się znajduje) mogliby w jakiś sposób szantazować Metropolitę? A jak Pan odnosi się do łamania przez współpracownika SB wewnętrznych rozporządzeń Episkopatu i nawet Prawa Kanonicznego? Pierwszy raz pozwole sobie się nie zgodzić z Panskimi tezami. Bardzo mi natomiast podobał się blog Pana Korwina- Mikke, który napisał : "Ostatnia sprawa: poparłbym bez wahania wywód ks.Prymasa, gdyby bronił On ks.Arcybiskupa przed osądem L**u. Jednak tu było odwrotnie: ks.Wielgus był poparty przez, jak zwykle głupią, Większość - a oskarżony nie przez jakieś "świstki", tylko dokumenty nie budzące żadnych wątpliwości u nikogo, kto je przejrzał". http://korwin-mikke.blog.onet...

www.lukaszadamski.pl

www.lukaszadamski.pl
www.debata.olsztyn.pl - Prawicowy głos na Warmii i Mazurach

Kompletnie jest Pan w błędzie.

Już kilka miesiecy temu, chyba w "Rzeczpospolitej" pojawiły się sugestie, że arcybiskup Wielgus może być umoczony.
Wtedy trzeba to było sprawdzić i powstrzymać go przed pchaniem się do Warszawy. Ci co tego nie zrobili są odpowiedzialni za cały kłopot. Konserwatywny biskup stracił diecezję, autorytet hierarchii ucierpiał. A arcybiskup, widzac jego mało odważną postawę, narobiłby wielu szkód szantażowawany, dopóki sprawa nie wyszłaby na jaw. A wtedy dopiero moderniści by szaleli.

Re: > pebert

Jestem podobnego zdania.
Skoro red. Sakiewicz opublikował, co opublikował - widać uznał, że załatwienie sprawy "prawicowo" nie jest możliwe.
Słuchając opinii Kard. Glempa o x. Zalewskim miał prawo tak sądzić. Czy próbował - nie wiem.

Autor zdaje sie nie dostrzegać, że już na Ingresie eleganccy gentlemani mogliby pokazując pen-drive'a USB raczyć hierarchów kąśliwymi uwagami o przeszłości.

Byłoby lepiej?

- - - - - - - - - - - - - - - - - -
Zakładamy Prawicę RP (partię polityczną)

To jest: Piotr K.

postmodernizm "katolicki"

Nie bardzo znajduję odpowiednie słowa którymi mógłbym odnieść się w jakiś sposób do artykułu, bo po nim widać że pan Wielomski ? albo nic nie rozumie, albo wie coś więcej niż wszyscy ale tą wiedzą nie chce się podzielić, albo jest? nazwijmy to ?niewydolny umysłowo? by ogarnąć całą sytuację, lub po prostu niepostrzeżenie postmodernizm we wszelkich kategoriach, a zwłaszcza w moralnej, wdarł się w jego umysł i pewnie nieprędko z niego wyjdzie. Są do dziś ludzie, którzy uważają, że ziemia jest płaska, a ze swej ignorancji robią cnotę.

Przepraszam za odniesienia personalne, staram się tego nigdy nie robić, ale teraz nie mogę inaczej.

I jeszcze ten paskudny fragment o obronie ?swoich??

Piotr K. z Opoczna

PRAWICA RP - http://prawica.net/node/5704

Piotr K. z Opoczna

To jest: PeterM

Kolejny "pożyteczny

Kolejny "pożyteczny idiota"?...

Panie Adamie..

Może Panu nie przeszkadzałby delator na stanowisku Metropolity ale mi tak...
Zdębiałem jak usłyszałem fragmenty homilii podczas niedoszłego Ingresu ...
Co to sie porobiło... Glemp- bezczelnie stanął po stronie delatora .. Razem z nim- dzielny antylustrator Tadzio Rydzyk, i Postkkomuna...
To co robi Glemp- woła o pomste do nieba...
Chronienie- ZA WSZELKA CENĘ kapusia- niezłomna obrona dranii- to nie przystoi...
Mogę zrozumieć STRACH hierarchów- SB miała wierchuszkę Hierarchii- bardzo dobrze trzymaną pod kontrolą.. Wielgus nie jest jedynym delatorem SB spośród purpuratów...
Tylko czy nie zapłaca zbyt wysokiej ceny za ochronę swych kolesi?
Wymyślanie -ku obronie donosicieli- przedziwnych teorii- robienie z czarnego- białego i na odwyrtkę.. Jak to ma się do mowy Chrystusa- "niech mowa wasza będzie- TAK,TAK- NIE,NIE- a co więcej od złego pochodzi... " i " Poznacie Prawdę, a Prawda Was wyzwoli.."
Przypomina się napomnienie z Pisma-" Bacz bys z mądrości swej nie zgłupiał"...
Niestety ale Biskupi chyba zapomnieli co w Piśmie stoi...
Szkoda...
http://galeria-mysli.blog.one...

Tacy sami,jak postbolszewicka swol-cz?

Zawsze myslalem,ze my prawicowcy roznych odcieni reprezentujemy te najlepsze wartosci,ktore wydal geniusz cywilizacji europejskiej-na fundamencie hellenskim i chrzescijanskim-miedzy innymi podkrslanie znaczenia dla prawdy i prawdomownosci oraz obrzydzenie klamstwem.
Otoz okazuje sie,ze nie...
Tacy sami,jak postbolszewicka swol-cz?
No,coz widze teraz jaka jest nic wspolna sojuszu endecja-Samoobrona-GW-Trybuna z gwiazdorami Giertychem i Kaliszem.

PS.

PS .do postu...
25.08.2006 - Memoriał Episkopatu Polski w sprawie współpracy niektórych duchownych z organami bezpieczeństwa w Polsce w latach 1944-1989
zasady ogólne

Pragniemy przypomnieć, że świadoma i dobrowolna współpraca z wrogami Kościoła i religii jest grzechem. To stwierdzenie pociąga za sobą wszystkie konsekwencje, dotyczące zarówno stopnia zła zawartego w takiej współpracy, jak i sposobu wyjścia z niej. Trzeba jeszcze dodać, że zawsze jest to grzech publiczny.

Podpisali: Biskupi diecezjalni

Jasna Góra 25 sierpnia 2006 r.

JAKIEŚ PYTANIA?

http://galeria-mysli.blog.one...

To jest: warmiaczka

ani jednego sprawiedliwego?

cytat:
W samym Kościele skutkiem realnym afery Wielgusa zapewne będzie wzmocnienie katolickiego progresywizmu.

jest to możliwe, ale nie konieczne. Chyba, że Pan Adam chce tym wnioskiem (i całym tekstem) przekazać tajną informację, że wśród zwolenników kościoła tradycyjnego są sami byli TW.

To jest: Junona

Ciemność, widzę ciemność...

cytat:
Fakt, abp. Wielgus nie jest bez winy zaprzeczając nazbyt długo, że był agentem wywiadu za granicą. Ale po co było w ogóle rozdmuchiwać tę sprawę?

Nie przestaje Pan szokować, ale podkreślę - Szok!

ps. aby nie uciekał Pan w przyszłości w ozdobniki.
Nie istniało coś takiego, jak wywiad PRL za granicą.
Departament I MSW był regularną komórką SB.
Poza tym, proszę nie umniejszać "dokonań" Abpa Wilgusa.
Współpracował on także z Dept IV, zależynym od - j.w.

Pozwolę sobię uzupełnić

Całe MSW było "nieregularną" :) "komórką" KGB.
Ten Pan już nie szokuje.Nawet nie zadziwia.
W smutek wpędza i tyle.

To jest: Junona

Cenne uzupełnienie

cytuję pola_b:
Całe MSW było "nieregularną" :) "komórką" KGB.

Oczywiście, ma Pan rację.

To jest: MarcinB

Pragmatycznie rzecz pojmujac

nie ma zadnej potrzeby rozliczenia PRL. Pozwolmy nomenklaturze przejac panstwo i za jakies 30 jat bedziemy mieli spokojne panstwo bez tradycji, ktore jako wzorowy czlonek wspolnoty europejskiej nie bedzie sprawialo nikomu klopotu. Slabsi wymra lub sie wymorduja, bogatsi okopia sie w ekskluzywnych dzielnicach, patrolowanych przez prywatna policje. Pamietajac o tym ze rodzina Kenedy w USA zrobila majatek na prohibicji, mozna wniskowac, ze wnuki Ala Capone rowniz mialyby szanse na wysokie stanowisko, gdyby sie Eliot Ness nie uparl.
To co proponuje Pan Wielomski ma sens i jest sprawdzona formuja na calym Swiecie. Jest tylko jeden problem. Sowieci nie wybili wszyskich patriotow, a ci chowali swoje dzieci w swiecie prawdziwych zasad. W tym swiecie slowa znacza to co mialy znaczyc. A wiec prawda jest prawda, patriotyzm - patriotyzmam, klamstwo-klamstwem, a zdrada-zdrada. Respektowanie zasad i prawidlowe rozunienie znaczenia slow niezwykle utrudnia zycie. Daje jednak na koniec satysfakcje, jakiej rozumiejacy inaczej nigdy nie zaznaja.
Na szczescie Papiez rozumie to doskonale i nie musimy naginac naszych zasad idac do kosciola w niedziele.

Marcin Bienkowski
floorplans2004@yahoo.com.au

Marcin Bienkowski
floorplans2004@yahoo.com.au

To jest: rosomak

Pan już drwisz czy jeszcze

Pan już drwisz czy jeszcze żartujesz?

Uchwycił się pan argumentu, że był on tylko ot tylko wywiadowcą w zagranicy. Argument tenże jest na podwój chybiony. Zapomina pan bowiem o wzmiankach o działalności jak najbardziej lokalnej. Zapomina pan też na czyją RZECZ on tą działalność prowadził. Prowadził ją bowiem na rzecz umacniania nie jakiejś Rzeczy Pospolitej tylko bękarta politycznego Sowietów czyli PRL. O nurcie działalności o charakterze jak najbardziej "lokalnym" nie wspominając. Więc nim pan będzie dalej truł o osłabieniu prawego skrzydła kościoła, pozwolisz waćmość iż będę jednak podtrzymywał postawę nieco fundamentalistyczną: TAKIEGO POKROJU ludzie nie zasługują na GODNOŚCI. Mój fundamentalizm jest tu również (o dziwo) w 100% najwyraźniej zgodny z postawą stolicy apostolskiej.

>to nie jest podpis<

To jest: BTadeusz

Jeśli celem jest zbawienie

To nieistotnym jest, czy odbędzie się z pomocą kościoła nagatywistycznego, czy progesywistycznego, czy dnia ósmego, czy dziewiątego.
Ważne, żeby to był kościół "piotrowy".

Nie jest też istotne, czy (prywatnie, "cywilnie") kapłan będzie byłym UBekiem, czy SB-kiem, czy czynnym komunistą.
(mój proboszcz, u którego sie spowiadam, był TW i donosił na ks/Jankowskiego)(jest to dla mnie ziemski dyskomfort, nic wiecej)
Dla zbawienia jest istotne, czy ma ważne święcenia i czy, w sprawiach posługi, postępuje zgodnie z doktryną KK.
Czy udziela ważnych sakramentów i rozgrzeszenia.

Natomiast wszystko to ma znaczenie , o ile przekłada się na jakość naszej wiary.
To z kolei wynika w duzym stopniu z tego, czy pasterz wierzy w Boga i żyje w prawdzie.

Jesli Pasterz demonstruje, że wyżej ceni ziemskie wartości i zaszczyty, niz zbawienie, to jest postrzegany, jako koniunkturalny gracz polityczny robiacy własną, ziemską karierę.

Kosciół jest postrzegany wówczas, jako cyniczna organizacja polityczna.

To wszystko podważa jakość naszej wiary.
To obniża też autorytet KK.
To wprowadza w wiernych relatywistyczne zwatpienie.
Inspiruje nas, wręcz zmusza, do szukania prawdy na "własną ręke". To droga niezwykle trudna dla wiernego.
To dezintegruje kosciół.

Jest więc efektem odwrotnym, od uznanego za pożądany przez pana Wielomskiego.

Jęsli owoce są odwrotne od zamierzonych i głoszonych, to głoszący te poglady nie reprezentuje wiernych, ani kościoła. Ani im nie sprzyja.

Nie będę wyrokował, czy wierzy w Boga, bo to Jego sprawa, a nie moja.

Ale bez cienia wątpliwości mogę powiedziec, ze traktuje kosciół instrumentalnie dla jakich celów innych, niz zbawienie wiernych.

To, mówiąc inaczej, czyni KK organizacją świecką, realizującą jakies cele społeczne, może polityczne.
Bóg jest w takim kosciele bytem umownym, jak dowolna inna świecka ideologia.

Może sobie pan Wielomski "chodzić do takiego kościoła".
Moze też sobie "chodzić na spacer".

Jego dobre prawo.

A moze kosciół zlikwidować?
Jako niepraktyczny, bo nie podlegajacy "prawom" "politologii"?

Zlikwidować opodatkowanie indywidualnej (jednoosobowej) działalności gospodarczej!

PRZESTAWIAJMY PROBLEMY Z GŁOWY NA NOGI...

To jest: wiki3

Ja swoje zdanie jedynie

Ja swoje zdanie jedynie wykropkuję .......................
...........................................................

----------------------------------------------
"Jeśli pozwolisz by robactwo się rozmnożyło - rodzą się prawa robactwa. I rodzą się piewcy, którzy będą je wysławiać".

To jest: BolesławM

a ja chciałbym bronić

pana Wielomskiego ponieważ jego tekst należy traktować jako pisany z pozycji politycznych. Jego krytykanci na tym forum nie potrafią przekroczyć pewnego kąta patrzenia czy perspektywy ponieważ są dyletantami politycznymi. Patrzą na sprawę z perspektywy wersalki stojącej przed telewizorem i komentują słowa i obraz ze szklanego pudełka nie ponosząc żadnego ryzyka za słowa o czynach nie wspominając, no bo jakie czyny można podejmować na kozetce.

Kościół uczestniczy w polityce, czy chce tego czy nie. Podobnie nie mają na to wpływu komentatorzy z Prawica.net. Wczoraj w audycji "Warto rozmawiać" pan. Stanisław Michalkiewicz próbował ten aspekt sprawy wprowadzić do dyskusji ale został natychmiast zakrzyczany przez senatora Gowina, który jako żywo nigdy nie należał do zbyt ortodoksyjnych zwolenników lustracji. Bój o Warszawę jako łup polityczny będzie się toczył na wszystkich płaszczyznach pomiędzy stronami skonfliktowanymi. W tym względzie nie ma już prostego podziału na katolików i komunistów a bardziej przypomina on bardziej subtelne podziały w łonie tych którzy pokonali komunistów ale żyją w swiecie gdzie rywalizacja przebiega już tylko o zachowanie pewnych reliktów i tymi, dla których postęp w dziedzinie moralności jest tyle samo wart co w dziedzinie elektroniki.

Kto dzisiaj Kościołowi bardziej szkodzi? Komuniści czy postępowcy w osobach np. ks. Bartosia?

Zbawienie zależy bardziej od własnego postępowania niż abp. Wielgusa. Każdy przed Bogiem będzie odpowiadał za swoje czyny.

Kłapanie dziobem bez zastanowienia czy klepanie w klawiaturę po próznicy nic nie kosztuje i nie ma żadnej konsekwencji ale postawienie na stanowisku takiego a nie innego człowieka rodzi konsekwencje w polityce.

Nie wiemy czy abp Wielgus bardziej byłby człowiekiem ojców konfidencjałów; to z mojego punktu widzenia byłoby źle ale jeśli, jak mniema pan Wielomski, byłby sojusznikiem środowiska koserwatywnego i w opozycji do nowych władz Warszawy to szkoda go bo nie wiadomo kto zastąpi kard. Glempa.
mgt-22

mgt-22

Ma Pan moje poparcie.

warto zwrócic uwagę , na ten kąt widzenia:)

Michał5

To jest: Robert Olbrycht

Racja

Zwróciłem na niego uwagę, przeanalizowałem i nacisnąłem spłuczkę.

[quote=Michał5]warto zwrócic uwagę , na ten kąt widzenia

Robert Olbrycht
Żywiec
Racja jest po tej stronie!:
---Jednomandatowe Okręgi Wyborcze---

Zaczepia Pan , Panie Robercie, jak łobuz

Niech Pan spusci Michalkiewicza, bo wczoraj u Pospieszalskiego, raczył dostrzec problem dwóch stron w kosciele.
I zapewniam Pana, ze Bartosiem się nie zachwycał:)
A słuchaczy RM bronił, i to nie jako biedaków, ogłupionych przez guru...
Wybitnie traci Pan klasę...

Michał5

To jest: Marek Leonkiewicz

Nie tyko klasę

Odczułem to boleśnie na innym forum .Marek Leonkiewicz

Marek Leonkiewicz

To jest: BTadeusz

No, no... ale Pan zasunał .>Bolesław M

cytat:
Jego krytykanci na tym forum nie potrafią przekroczyć pewnego kąta patrzenia czy perspektywy ponieważ są dyletantami politycznymi. Patrzą na sprawę z perspektywy wersalki stojącej przed telewizorem i komentują słowa i obraz ze szklanego pudełka nie ponosząc żadnego ryzyka za słowa o czynach nie wspominając, no bo jakie czyny można podejmować na kozetce.

Pan też coś opublikował?
Myśli Pan, że pan Wielomski wzoruje się na Szymonie Słupniku?
A Pan?
Na czym Pan siedział?
Z jakiej perspektywy pan to wszystko ogladał?
Może Gołębicy?

Myśli Pan, że Bóg ma doktorat z politologii?
Może nie dorósł do perspektywy pańskiej i innych politologów?

Zlikwidować opodatkowanie indywidualnej (jednoosobowej) działalności gospodarczej!

PRZESTAWIAJMY PROBLEMY Z GŁOWY NA NOGI...

Jakie kryteria zastosowali w tej sprawie bracia Kaczyńscy?

Jeżeli nie polityczne, kiedy zaczęli pracować nad odwołaniem ingresu?

W polityce z prawdą jest jak z dupą; każdy siedzi na swojej.

Nikt - nawet pan Wielomski - nie może mieć monopolu na "polityczną prawdę".

To jest: BTadeusz

Oczekiwał Pan od Kaczyńskich

Encykliki?

Napisanej dla "ostrosci widzenia" siędząc na odwróconym taborecie?

Zlikwidować opodatkowanie indywidualnej (jednoosobowej) działalności gospodarczej!

PRZESTAWIAJMY PROBLEMY Z GŁOWY NA NOGI...

Nie

Tutaj akurat wystarcza doktoracik o objętości pracy magisterskiej A. Kwaśniewskiego.

To jest: BTadeusz

Sprawa jest prosta

Kościół, mimo, że mistyczny, wywołuje skutki polityczne nie jako cel, lecz jako "odpryski".
Musi sobie z tego zdawać sprawę.
I na ogół tak jest.

Ale bywa, że nie docenia swej roli w polityce.
Bywa, ze politycy nie doceniają tej roli.

Sądzę, że dla ?uropy, to silny wstrząs.
Kaczyńscy zareagowali politycznie na zagrożenie racji stanu i tożsamości państwa.

B16 zareagował proceduralnie.
Z perspektywy głowy KK.

Wszystko się zgadza.

Zlikwidować opodatkowanie indywidualnej (jednoosobowej) działalności gospodarczej!

PRZESTAWIAJMY PROBLEMY Z GŁOWY NA NOGI...

Panowie BTadeusz i Samograf

Panowie BTadeusz i Samograf macie może monopol na prawdę na prawicy.net?

Jeżeli nie okażecie się dyplomem jakimś albo certyfikatem to może pozwólcie i innym przekazać swój pogląd na daną sprawę. Dyskusja z Wami zaczyna przypominać walenie grochem o ścianę, Wy i tak wiecie lepiej. Ciekawe skąd? I jeszcze ta nieznośna mania do spuszczania każdego który ma inny pogląd, do kibla.

Tekst Pana Wielomskiego potwierdza tylko to co napisałem parę dni temu. Nie o obronie arcybiskupa Wielgusa, jak to niektórzy próbują mi wmówić (widać czytali z prawej do lewej).
Pisałem o zachowaniu spokoju, nie uleganiu zbiorowej histerii. Bo jest możliwe że taka zbiorowa "chęć" zlustrowania arcybiskupa Wielgusa została zaprogramowana przez czynniki z którymi prawica.net powinna walczyć słowem, piórem, czym tylko można a nie wspierać.

Pisałem o tym że za daną sytuacją z pewnością stoją ci którzy odniosą z niej największą korzyść. I co, myślicie głupcy że to Wy skorzystaliście na zlustrowaniu agenta? Agenta od dawna nieczynnego, nie przekazującego żadnych wartościowych materiałów? Agenta o którym sami mocodawcy napisali że - to pomyłka? No rzeczywiście - zadaliście taki cios salonowi, że pewnie już się on nie podniesie.

Do wszystkich którzy opijają swój sukces w walce z agentami, do red. Sakowicza też. Zlustrujcie wkońcu kogoś godnego uwagi, np jakiegoś agenta który nie tylko pracował dla sbecji ale dalej miesza milionom ludzi w głowach. Mieliście już parę dobrych przykładów aby się wykazać: Wałęsa, Maleszka, Subotić. Jakoś o nich nie było głośno ani w Waszym GaPol'u ani w dopiero co stowarzyszonym lustratorze TVN'ie.

Jeżeli będziecie do tego zdolni to publicznie (na forum prawica.net) odszczekam tych "głupców". Natomiast dopóki tak się nie stanie dalej będę uważał że to salon co jakiś czas podrzuci kogoś nie znaczącego do zlustrowania, niech się szaraczki cieszą, niech mają igrzyska.

To jest: BTadeusz

Co wiem (piszę za siebie) lepiej? od kogo?

I gdzie to napisałem.
Poprosze o cytaty i linki.
Sprawię wtedy Panu lanie, na jakie Pan zasługuje.
Na razie są to zarzuty bez pokrycia, które swiadczą że mnie (nas) Pan nie lubi.
To się miesci w granicach prawa i netykiety.
Nie musze się mścić. Prawda?

Od razu napisze, że GP nie jest ani moja, ani nasza. (o co więc chodzi?)

O jakie i na co certyfikaty Pan sobie życzy?
W związku z czym.

Dlaczego, nie przeszkadzając innym nie powinniśmy pisać tego, co myslimy?

Gdzie i w jakiej formie, i kto był łaskaw spuscić Pana do "kibla"?

Nie mam uprawnien do lustrowania, więc nie zlustruję nikogo, chocby próbował mnie Pan przekupć (sic!).

cytat:
Wy i tak wiecie lepiej. Ciekawe skąd?

Z wykopalisk, prosze Pana.
Jak Pan się wyrazi dokładniej, ja sprecyzuję z których. (jestem stary)

cytuję Pana Szanownego:
I co, myślicie głupcy

Nikt nie jest tak madry, by dla kogoś nie być głupcem. Nie sadze, zeby Pan chciał nas obrazić?
Przecięz fakt, że nas Pan nie lubi, to żaden powód?
Prawda?

cytuję Szanownego Pana:
Nie o obronie arcybiskupa Wielgusa, jak to niektórzy próbują mi wmówić

A któż i gdzie Pan tak źle potraktował?

cytat:
Jeżeli będziecie do tego zdolni to publicznie (na forum prawica.net) odszczekam tych "głupców".

a po co?
Jako "głupiec" mogę pleść androny i bezpodstawnie zarzuty bez pokrycia.
Prawda?
No widzi Pan. Niech tak zostanie.

Koniec żartów.

PS.
Jak Pan o coś konkretnego zapyta, z miłą chęcią, na miarę swoich możliwości, - odpowiem.

Zlikwidować opodatkowanie indywidualnej (jednoosobowej) działalności gospodarczej!

PRZESTAWIAJMY PROBLEMY Z GŁOWY NA NOGI...

Zdziwienie

Ostatnio często zgadzałem się z p. Wielomskim w róznych sprawach, które poruszał w swoich tekstach (m.in. jeżeli chodzi o hipokryzję i nieróbstwo Kaczyńskich, ich sojusz z postkomunistami itd.). Ale dziś czytam i nie wierzę własnym oczom. Bo oto p. wielomski jest gotowy uznać agenta swoim arcybiskupem, tylko dlatego, że ten agent ma konserwatywne poglądy, które akurat pasują p. Wielomskiemu.

Co więcej, Ci uczciwi ludzie, księża (Zalewski-Isakowicz, Gocłowski), publicyści (Sakowicz, Terlikowaski), gazety sa okreslane przez niego pogardliwie "ponoć" prawicowymi.

To ja już wolę uczciwą "ponoć prawicę" niż "prawdziwą" prawicę popierajacą agentów SB i broniących swoich racji parasolkami, laskami i wyzwiskami.

A Kaczyńscy za swoje ostatnie działania mają u mnie ogromnego plusa.

To jest: BolesławM

dzisiaj prasa doniosla

że w 1978 roku SB chciało wpłynąć na wybór następcy prymasa Wyszyńskiego po jego przewidywanej śmierci. Czyżby dlatego że bardzo ich zajmował problem zbawienia współwyznawców prymasa?
mgt-22

mgt-22

To jest: wiki3

"że w 1978 roku SB chciało

"że w 1978 roku SB chciało wpłynąć na wybór następcy prymasa Wyszyńskiego po jego przewidywanej śmierci. Czyżby dlatego że bardzo ich zajmował problem zbawienia współwyznawców prymasa?
mgt-22"

Pomocnym w tym wpływie miało być 12 biskupów!

----------------------------------------------
"Jeśli pozwolisz by robactwo się rozmnożyło - rodzą się prawa robactwa. I rodzą się piewcy, którzy będą je wysławiać".

To jest: R1a1

Pocieszającym aspektem całej sprawy jest to, że mamy tu do

czynienia z odtworzeniem w pełnej krasie konfliktu z okresu II Rzeczypospolitej: konfliktu pomiędzy "proanglosaskim" piłsudczykowskim obozem sanacji (obecnie PiS), a "prorosyjskim" obozem Narodowej Demokracji (obecnie RM i okolice; siostra abp Wielgusa była w NSZ!).

Innymi słowy nie mamy tu do czynienia ze sporem Prawdziwi Patrioci contra Ubekistan, lecz z "odwiecznym" sporem w łonie prawicy (o ile Sanację i PiS można traktować jako prawicę).

Co nie zmienia faktu, że postkomuniści i Ubekistan z tego sporu - podważającego z jednej strony zaufanie do hierarchi KK w społeczeństwie, a z drugiej strony mogącego wzbudzić nieufność katolików wobec intencji obozu rządowego - odniosą zapewne korzyści.

To jest: Wojciech-Maltan

Maltańska teoria spiskowa

Nominacja dla abp Wielgusa. A dajmy na to, że była to akcja środowisk przeciwnych lustracji. Byłby, prawie był, prawdziwy majstersztyk, doprowadza się wysunięcia kandydatury abp Wielgua, który jest człowiekiem o poglądach konserwatywnych, więc powinien przejść w środowisku prawicowym. On (abp Wielgus) wie o swojej przeszłości i pewne osoby, którym zależy na tym, żeby został wybrany też wiedzą. My nie.

Teraz mamy dwie możliwości. Sprawa współpracy w ogóle nie wychodzi. Druga, sprawa wychodzi, ale nie wiadomo, jakie dokumenty się zachowały, więc i tu można próbować ugrać, że: sfałszowane, niewiargodne; że to była akcja wywiadowcza a kontrwywiadowcza; że nikomu nie szkodził, że w ogóle nic nie robił. Że za późno wypłyną. W międzyczasie próby dezinformacji papieża, zakłócanie informacji przesyłanych do Stolicy Apostolskiej. Robienie szumów. Skutecznie. Papież nie ma pełnej wiedzy - pojawiają się przecieki - jednak podtrzymuje swoją decyzję.

Mimo wszystko dochodzi do objęcia urzędu, ale jeszcze jest ingres. I teraz osoby o poglądach zbliżonych do abp Wielgusa mają problem. Kto przyjacielem: abp czy prawda, prawda czy abp. Każdy wybór ma swoje konsekwencje i oto właśnie chodziło promotorom owej kandydatury. Nie mają nic do stracenia, a wiele do zyskania.

I tak: zrezygnować z zasad i poprzeć ten wybór, gdyż w kontekście pragmatycznym jest on optymalnym wyborem dla skrzydła zachowawczego i nie jest skażony modernizmem? W ten sposób można zapomnieć o lustracji w ogóle, nie tylko w Kościele. Po takim zachowaniu nie trudno będzie wątpić w autentyczność postaw osób, które będą chciały przeciąć wrzód przeszłości. Druga, znacznie bardziej realna możliwość, promotorzy wpływają na postawy metropolity, doradzają mu ( niechby był tą osobą, która będzie chciała łączyć i mocą swojego Autorytetu nalegać na wiernych, żeby zapomnieli o historii i tych mało ważnych papierach z ubeckich archiwów). On wie, że są papiery, a oni w każdej chwili mogą go skompromitować, a po objęciu takiego urzędu będzie znacznie trudniej zrezygnować, niż ? choćby ? na ingresie. Poza tym Papież o niczym nie wie.

Druga możliwość, trzymamy się zasad i nie wspieramy duchownego. Być może tracimy człowieka, który ma poglądy bliskie naszym ? ale czy na pewno? czy z czasem by ich nie stracił ? ale zachowujemy się zgodnie z naszym systemem wartości i mamy pewność, że w przypadku tej osoby nie będzie juz manipulacji. I czekamy na następną decyzję B XVI

To nie jest polemika z powyższym tekstem. A moja autorska wersja ze Spisków dziejów :)

Wojciech
-------------
"Bóg, dając nam życie, obdarował nas jednocześnie wolnością"

Wojciech
-------------
"Bóg, dając nam życie, obdarował nas jednocześnie wolnością"

To jest: Marek Leonkiewicz

Epilog tego spisku: znowu dołożyć Rydzykowi

Marek Leonkiewicz

Marek Leonkiewicz

To jest: Wojciech-Maltan

Tak, to był mój cel.

Podjął Pan dobry trop. Gratulacje.

Wojciech
-------------
"Bóg, dając nam życie, obdarował nas jednocześnie wolnością"

Wojciech
-------------
"Bóg, dając nam życie, obdarował nas jednocześnie wolnością"

To jest: Michał Tyrpa

Bardzo ważny tekst p.Wielomskiego.

A przez to niezwykle cenny materiał poglądowy. Wreszcie gołym okiem widzimy, że dla dobrego katolika, w dodatku patrioty, któremu nieobce są takie wartości, jak wiarygodność i racja stanu, właściwą perspektywę wyznacza polityka (czy nawet - jak zauważyli przedmówcy - politologia). Adam Wielomski dołączył do grona skrzywdzonych przez Benedykta XVI. Trzeba przyznać, że tak jaskrawy przykał cynizmu w traktowaniu wiary i Kościoła, robi kolosalne wrażenie.
Ukłony dla Kalego..!

To jest: Marek Leonkiewicz

Tekst może ważny ale juz nie aktualny

Gdyby autor popełnił go jeszcze dwa dni temu to może...
Sam myślałem o tym inaczej mając za wyznacznik nieomylność Papieża.
Nie dostrzegłem w tym tekście jednak oznak cynizmu, którego niestety nie brak w komentarzu p. Michała. Chyba emocje juz z nas opadły. Jeżeli więc nie emocje to skąd ten jad ?

Marek Leonkiewicz

To jest: Azrael

Podpiszę się pod tym

Mama radykalnie różne poglądy od p. Wielomskiego, ale zawsze ceniłem go, poza dobrym piórem za prostolinijność poglądów, wynikającą z ideowości i takiej właśnie wiary katolickiej - nie uwikłanej, lecz mającej jasne pryncypia. A to okazuje się, że dla chwili politycznej... bach! jak dobry komunista może iść na KAŻDY kompromis... nawet z nauką Kościoła...

--------
Azrael - po stronie prawdy
http://azraelk.wordpress.com

--------
Azrael - po stronie prawdy
http://azraelk.wordpress.com

To jest: R1a1

I jeszcze jedna uwaga. Jakoś chyba nikt nie zwrócił uwagi na

możliwość - trudno oczywiście ocenić prawdopodobieństwo - tego, że Stanisław Wielgus rozpoczął współpracę z SB bez większych oporów. W prasie okres rozpoczęcia współpracy został określony jako "koniec lat 60-tych". A może to były lata 1967-68 czyli m.in. okres gwałtownej zmiany kierunku polityki w krajach komunistycznych będących skutkiem wojny sześciodniowej na Bliskim Wschodzie, której konsekwencją była antysyjonistyczna czystka w aparacie władzy komunistycznej? A może Wielgus, który wywodzi się chyba z rodziny o tradycjach endeckich (sistra w NSZ), doszedł w miarę samodzielnie do wniosku, że taki antysyjonistyczny kierunek polityki państwa mu bardzo odpowiada i zasługuje na wsparcie (niechęć wobec żydów była w końcu ważnym elementem tradycji endeckiej)? Być może abp Wielgus wcale nie zmienił swoich poglądów przez te kilkadziesiąt lat? Zmienił się jedynie kierunek polityki polskiego rządu?
Obecne poparcie Wielgusa ze stront RM to w końcu efekt głoszony przez niego ostatnio poglądów, które pewnie są jakoś tam bliskie poglądom tego środowiska.

Ja nie mówię, że to była - jeśli była - słuszna postawa. Zapewne nawet był to błąd, bo w obliczu komunizmu wszystkie siły nie-komunistyczne powinny były być zjednoczone. Co więcej pewnie SB traktowało sprawę czysto instrumentalnie: dla zwerbowania współpracownika można stosować argumenty, w które niekoniecznie się samemu wierzy.

Albo jeszcze inne ujęcie: być może współczesne "tradycjonalistyczne" poglądy abp Wielgusa to tylko racjonalizacja błędu młodości?

Środowiska poststalinowskie tworzące Gazetę Wyborczą i okolice racjonalizują do dziś swoją współpracę z komunistami wyolbrzymiając domniemany polski antysemityzm i uznając go za niebezpieczeństwo tak straszliwe, że w walce z nim można było czy nawet należało sprzymierzyć się nawet z samym diabłem (z sowieckimi komunizmem).

Analogicznie być może część środowiska RM obecnie racjonalizuje swą dawną zdradę (w różnych PAX-ach, czy w ramach agentury) ustawiając liberalizm/masonerię/syjonizm itd. w roli tak straszliwego wroga, że w walce z nim można było czy nawet należało sprzymierzyć się nawet z samym diabłem (z sowieckim komunizmem)?

To jest: Marek Leonkiewicz

Daleko idąca teoria spiskowa

Marek Leonkiewicz

Marek Leonkiewicz

To jest: BTadeusz

Powinien napisać ksiażke

"Flirt z diabłem". Rozeszła by sie, jak świeze bułki.

Zlikwidować opodatkowanie indywidualnej (jednoosobowej) działalności gospodarczej!

PRZESTAWIAJMY PROBLEMY Z GŁOWY NA NOGI...

To jest: R1a1

To jeszcze inaczej: z punktu widzenia Kościoła wielosetletnia

rywalizacja z masonerią, czy trwająca dwa tysiące lat rywalizacja z judaizmem, to naprawdę ważne tematy. Na tym tle jakieś tam komunizmy, to - jak się okazało - naprawdę sezonowi gracze.

Oczywiście nie wiem, czy tego typu motywacje mogły odgrywać jakąkolwiek rolę czy to przy podejmowaniu decyzji o współpracy z SB przez abp Wielgusa czy przez Watykan o jego nominacji.

Z punktu widzenia polskich interesów hierarchia wrogów wyglądała pewnie inaczej, stąd obecny skandal.

To jest: BTadeusz

Słyszy się i mówi

Różne rzeczy o róznych osobach, nawet postaciach(-:)).

Ale sezonowi gracze są tak "hałaśliwi", że zwiazki, o których Pan pisze, wtapiają się w promieniowanie tła.

Natura rzeczy więc, mozna powiedzieć - ich maskuje.

Ja nie bez związku z problemem, który Pan porusza, postuluje:Zlikwidować opodatkowanie indywidualnej (jednoosobowej) działalności gospodarczej! i, ewentualnie spółek osobowych
Widzi Pan ten związek?

PRZESTAWIAJMY PROBLEMY Z GŁOWY NA NOGI...

To jest: R1a1

To prawda:

cytuję BTadeusz:
Ale sezonowi gracze są tak "hałaśliwi", że zwiazki, o których Pan pisze, wtapiają się w promieniowanie tła.

Ale gdy "sezonowi gracze" już wypromieniują swe zasoby energii i zgasną, promieniowanie tła zaczyna być ponownie widoczne. Oczywiście pytanie czy w Europie Środkowej i Wschodniej "sezonowy gracz" już utracił całą swą energię? Raczej nie.

To jest: BTadeusz

To chyba możnaby analizować "teorią chaosu"

Kiedy to motyl na Filipinach może wywołać tajfun na Karaibach.
Chyba pierwotne związki i przyczyny są nie do wykrycia. Można o nich zaledwie spekulować.
Dodatkowo "warstwa mistyczna" jest z jednaj stony sygnałem, z drugiej - zakłóceniem.
Dobry temat na grę komputerowa.

W okresach ciszy są wykrywalni, ale nieaktywni, chć wczesniej zapoczątkowane procesy, być może trwają, pozorując naturalny rozwój rzeczy.

Pytanie, czy i KTO, także - po co, miałby ich demistyfikować?
Konkurencja?

Machiawelli się poruszył.

To, co kontrastowe i doraźne -"sezonowe" -wymaga reakcji na poziomie akcji i nie ma wyraźnej aktywności wśród graczy jawnych.

Struktura jest tak delikatna, że rwie się przy próbie rozplątania, tak, że nawet nie daje się się dobrze rozpoznać cel i wartośc potencjalnej zdobyczy.
Składnik realny eksponuje się jako zabawa i trudno wiarygodnie orzec, czy na tym się kończy.

Trzeba zagrać.

Jeśli chwyci, znikamy w matriksie, jako gracze i nie chcemy wracać. Struktura afiliuje.
Czarna dziura.

To jakby zasada nieoznaczoności w warunkach społecznych. Koszt sygnału wyższy niż jego wartość.

Nie. Nie wciagam się.
To może być narkotyk.

Zlikwidować opodatkowanie indywidualnej (jednoosobowej) działalności gospodarczej!

PRZESTAWIAJMY PROBLEMY Z GŁOWY NA NOGI...

To jest: Michał Tyrpa

Ja również nie sądzę, żeby to były źle postawione pytania.

Jedna tylko uwaga - odnośnie pisowni. Czy aby na pewno chodzi Panu/Pani (nick nie sugeruje płci autora wypowiedzi) o wyznawców judaizmu, czy jednak o członków pewnego narodu?

Pozdrowienia.

To jest: Adam Wielomski

Mam pytanie:

pytanie do wszystkich, którzy wieszają tu na mnie psy za obronę biskupa-agenta.

Co Państwo wolicie:

1. Konserwatywnego biskupa, który byl agentem wywiadu PRL?

2. Biskupa, który nie byl uwiklany w macki SB, ale popiera Platformę Obywatelską? Taki drugi Goclowski czy Życiński?

Taka jest bowiem alternatywa, przed którą staliśmy. Milcarek i Terlikowski wybrali - wbrew interesowi partii politycznej z którą są związani - odpowiedź nr 2; ja wybieram odpowiedź nr 1.

Czekam na Państwa odpowiedź na tak postawione pytanie.

-------------------
www.konserwatyzm.pl

To jest: Grzegorz Wierzchołowski

Agent SB i komunistycznego

Agent SB i komunistycznego wywiadu - konserwatystą?

Nie widzi Pan sprzeczności?

A w ogóle PO jest chyba jednak bardziej konserwatywna niż PZPR...

To jest: BolesławM

konserwatysta

to jest rodzaj postawy życiowej, poglądów politycznych, a te ulegają zmianie przez całe życie. Ja na ten przykład kiedy byłem bardzo młody myślałem że wszyscy ludzie są dobrzy z natury i jeśli popełniają zło to raczej przez pomyłkę. Jak już podrosłem i nabyłem trochę doświadczenia przestałem być tak bardzo naiwny, a teraz kiedy nabrałem dystansu do siebie stalem się zgorzkniały i zupełnie straciłem wiarę w ludzi. To wzystko wpływało kiedyś i nadal wpływa na moje poglądy polityczne. Jeśli dodać do tego wiedzę teoretyczną, którą się nabywa w procesie edukacji i doświadczenie życiowe to wytwarza się taki misz-masz, że tylko silne podstawy wyniesione z domu rodzinnego potrafią przetrwać bez pomieszania zmysłów
mgt-22

mgt-22

Nie wieszałem psów ,kocham zwierzęta

Jednak pozwolę sobie Panu przypomnieć /podpowiedziec?/,ze nie było czegoś takiego,jak wywiad PRL.Była jedna bezpieka i jej nadrzędnym zadaniem było trzymać za pysk tych wszystkich ,ktorym z socjalizmem było nie po drodze.Niezależnie od miejsca zamieszkania,czy też pobytu.Rozumiem ,że to lepiej brzmi "agent wywiadu",czyli Bond.W sumie fajny facet.Gorzej- "kapuś SB".Nieprawdaz?
Prosze sobie to w sercu poukładać bo złej woli u Pana nie widzę.Jeno przekorę.
Na tak postawione pytanie odpowiem jasno:
Wolę biskupa.który nie był uwikłany w macki SB,choćby nawet popierał Kazimierę Szczukę,której nie uwielbiam nad życie.
A jeśli pańskie źródła podają,że ks.biskup Gocłowski i Życimski nie byli uwikłani ,to wyrażam zgodę-niech stają w szranki.Amen

nic dodać nic ująć

wolę uczciwego liberała, niż konserwatystę, o którym byle chłystek bedzie mógł powiedzieć - AGENT. Jak w ten sposób można budowac autorytet warszawskiego Kościoła?

cytat:Konserwatywnego

cytat:
Konserwatywnego biskupa, który byl agentem wywiadu PRL?

Szpiegowanie RWE jako praca nad rozbiciem lewackiej rozgłośni w celu wzmocnienia PRL - kraju będącego mekką konserwatystów:)
cytat:
Biskupa, który nie byl uwiklany w macki SB, ale popiera Platformę Obywatelską? Taki drugi Goclowski czy Życiński?

Zawsze mnie to fascynuje
świecki TW to kapuś ksiądz to uwikłany we współpracę
świeckie który zaprzecza faktom kłamczuch ksiądz - mijający się z prawdą:)
okazuje się że poglądy zbliżone do PO gorsze niż przyjmowanie podarków do SB:)
Naprawdę pański makiawelizm i reletywizm jako konserwatysty mnie zachwyca:)
Zaczynam się zastanawiać czy skoro pan jest konserwatystą to ja ze swoim poglądem że prawda jest jedna i to niezależnie czy nam pasuje nie jestem z natury lewakiem:)

To jest: Qrczak

Dlaczego mielibyśmy mieć tak ograniczony wybór?

Czyżby wszyscy biskupi, którzy nie popierają PO, byli agentami wywiadu PRL?

I co jest złego w popieraniu PO?

Personalizm to zło, to socjalistyczna ideologia oparta na kłamstwie

To jest: AdamP

W mojej ocenie zszedł Pan zbyt nisko w swoim pragmatyzmie

W najlepszym przypadku do poziomu AWS, a prawdę powiedziawszy do grząskiego przyziemia praktyki politycznej III RP. Czyż nie jest to typowy salonowiec? Pochwałą tego czujnego manewru taktycznego, zanegował Pan większośc wartości, które tak górnolotnie się tu na prawicy próbuje uprawiać. Choćby etyka kościoła katolickiego i chęć oczyszczenia polityki. Wszak jej brud jest immanentną skazą postkominizmu, w którym się babramy.

Odpowiadając na Pana pytanie, zapytam:

Czy z takich konserwatywnych klocków chce Pan budować nową czystą nieskompromitowaną Polskę? Bo o to przecież teraz chodzi, nie prawdaż?

Czy Polska nie ma innych lepszych konserwatystów?

Kto ich wyznacza i w oparciu o jaką etykę?

Pozdrawiam

AdamP

AdamP

To jest: Michał Tyrpa

Jeszcze jedno pytanie.

Kiedy wreszcie pan Wielomski nauczy się prawidłowo zapisywać nazwisko księdza Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego?

Niechlujstwo, nonszalancja, czy może "polska język, trudna język", mości konserwatysto?

To jest: Łukasz Adamski

Drogi Panie Adamie! Benedykt

Drogi Panie Adamie! Benedykt XVI wybierze z pewnością konserwatyste na stanowisko Metropolity! Nie ma szans by Zyciński czy Pieronek objęli tę funkcję. W przypadku Wielgusa mi chodzi o potepienie relatywizmu moralnego. Nie można akceptować agenta łamiącego Prawo Kanoniczne tylko dlatego że jest nasz. Konserwatyzm i tak wygra bo pochodzi od Boga a prawda zawsze zwycięża.

pozdrawiam
www.lukaszadamski.pl

www.lukaszadamski.pl
www.debata.olsztyn.pl - Prawicowy głos na Warmii i Mazurach

A cóż to za alternatywa?

A cóż to za alternatywa? Kopa w d..., czy pałą przez plecy.
Jeżeli dalej Pan będzie twierdził, że relatywista, publiczny klamca i zwykły donosiciel, może być konserwatystą, to jak można z Panem poważnie dyskutować?

To jest: Marek Leonkiewicz

Może, bo każdy człowiek jest słaby

To pierwsza prawda chrześcijaństwa. Jak Pan chce należeć do organizacji bez grzeszników .. to może do świadków Jehowy?

Marek Leonkiewicz

Konserwatystą się jest,

Konserwatystą się jest, ponieważ przestrzega się pewnych zasad.
Konserwatyzm, to nie organizacja do której się można zapisać.

To jest: Marek Leonkiewicz

Czyli grzesznik nim nie jest.

Konserwatysta to człowiek nieskazitelny. Ilu ich poza Sz. Panem?

Marek Leonkiewicz

Paru znam. Ale ja proszę

Paru znam. Ale ja proszę Szanownego Pana pisałem o zasadach, a nie o grzechach, a to jest mała subtelna różnica.

To jest: BTadeusz

Odpowiem pytaniem na pytanie

Czy wolimy na prezydenta Kaczyńskiego z teczka Wielgusa, czy Gowina z czystym zyciorysem?

Ale nie podzielam poglądu, że była alternatywa.
Z czego to wynika?

I jeszcze jedno pytanie:
Czy gdyby ktoś z episkopatu pofatygował się do IPN, to kandydaturę by podtrzymano?

Zlikwidować opodatkowanie indywidualnej (jednoosobowej) działalności gospodarczej!

PRZESTAWIAJMY PROBLEMY Z GŁOWY NA NOGI...

To jest: BolesławM

a skąd BTadeusz

wie ze Gowin ma czysty życiorys?
mgt-22

mgt-22

To jest: wiki3

"Co Państwo wolicie: 1.

"Co Państwo wolicie:

1. Konserwatywnego biskupa, który byl agentem wywiadu PRL?

2. Biskupa, który nie byl uwiklany w macki SB, ale popiera Platformę Obywatelską? Taki drugi Goclowski czy Życiński?"

A cóż to za alternatywa? Innych opcji brak?
A jeśli w pana opcji znowu znajdą się TW to co?
A PO to popierać nie wolno?

----------------------------------------------
"Jeśli pozwolisz by robactwo się rozmnożyło - rodzą się prawa robactwa. I rodzą się piewcy, którzy będą je wysławiać".

To jest: Lesław

A Pan, panie Adamie, woli

cytat:
Taka jest bowiem alternatywa, przed którą staliśmy. Milcarek i Terlikowski wybrali - wbrew interesowi partii politycznej z którą są związani - odpowiedź nr 2; ja wybieram odpowiedź nr 1.

Czekam na Państwa odpowiedź na tak postawione pytanie.


A Pan, panie Adamie, woli Stalina czy Hitlera?

To jest: Tadeusz Wyrodek

Pomylone porządki

Panie doktorze,

ujmuje Pan problem w kategoriach właściwych polityce. Można się z tym zgadzać bądź nie, ale dyskutować można. Sprawa rozgrywała się jednak -dla mnie i dla wielu katolików- w kategoriach moralnych. O ile w polityce kompromis zwykła rzecz, to w sferze moralnej grzech jest grzechem. Pomylił Pan porządek polityczny z moralnym.

Tadeusz Wyrodek

Tadeusz Wyrodek

To jest: Adam Wielomski

Może i pomylem, ale...

ja myślę o przyszlości i przewiduję, a lustratorzy nie. Dla idei moralnej - lustracji - nie wolno oddać Kościola naszym wrogom. Jeden agent wywiadu PRL nie jest tego warty!!!!!

To jest nasz Kościól, a liberalni hierarchowie zbliżyli się do opanowania episkopatu. Trzeba myśleć dlugofalowo. Ja wiem, że abp jest winny, ale... pogrążając go popelniliśmy gigantyczny bląd polityczny.

To jest nie tylko moja opinia: proszę zerknąć na www.konserwatyzm.pl - tam jest kilka dobrych tekstów piszących w mojej optyce na tę sprawę. Polecam teksty Robaczewskiego, Jendrzejczaka i Skurzaka.
-------------------
www.konserwatyzm.pl

To jest: Tomasz Filipiak

Nie należy czynić zła, by wynikło z niego dobro!

Sądzę, że należy zastosować ogólną zasadę, że zdrajca nie jest też wierny nowemu (czy staremu) panu. Po drugie - trochę nie mieści mi się w głowie, w jaki sposób UCZCIWY biskup może być wrogiem wiary katolickiej? Po trzecie - naczelna zasada moralna brzmi: nie należy czynić zła, by wynikło z niego dobro - a do grzechów przeciw miłości bliźniego należą: grzech innych pochwalać, grzechu nie karać, grzechu innych bronić.

Rozumiem (a w każdym razie tak sądzę) Pańskie stanowisko. Nam na politologii też profesor od Myśli politycznej tłumaczył (zaraz na pierwszym wykładzie!) zasady etyki przekonań i etyki odpowiedzialności. W moim przekonaniu w postawionych przez Pana pytaniach obydwie etyki nakazują wybrać DRUGĄ MOŻLIWOŚĆ.

To jest: Robert Olbrycht

Pozwoli Pan, ze się

Pozwoli Pan, Panie Tomaszu że się wspomogę tytułem pańskiej wypowiedzi. Osobiście uważam, że NIE JEST MOŻLIWE czynić zło tak, by wyniknęło z tego dobro. Przyznaję, że szczególnie w dzisiejszych zlaicyzowanych czasach, jestem zwolennikiem norm moralnych, które były by możliwie proste, czytelne i nieskażone relatywizmem.
Uważam, że jeśli dla czynienia dobra chcemy czynić zło, to dobro to, samo staje się złem. Nie ma chyba nigdzie w naukach Jesusa, pozwolenia na zły uczynek w imię dobra.

Robert Olbrycht..Żywiec

Robert Olbrycht
Żywiec
Racja jest po tej stronie!:
---Jednomandatowe Okręgi Wyborcze---

To jest: Tomasz Filipiak

Przepraszam za pierwsze zdanie.

Wycofuję jednak pierwsze zdanie mojego komentarza. Uważam po namyśle, że jest ono w za ostre, ponieważ OSOBIŚCIE nie miałem (i nie mam) podstaw do wygłoszenia takiego twierdzenia - nawet jeśli obiektywnie takie podstawy są. Gandalf powiedział, że mądry człowiek mówi to, na czym się zna. Ja w pierwszym zdaniu odezwałem się jak głupiec. Wszystkich urażonych proszę o wybaczenie.

Podtrzymuję jednak to, co napisałem dalej, choć z upływem czasu wydaje mi się, że sprawa jest głębsza i wiele interesów się tu ściera. Nie umiem jeszcze dokładnie rozeznać jakich.

cytat:To jest nasz

cytat:
To jest nasz Kościól, a liberalni hierarchowie zbliżyli się do opanowania episkopatu. Trzeba myśleć dlugofalowo. Ja wiem, że abp jest winny, ale... pogrążając go popelniliśmy gigantyczny bląd polityczny.

To rozumiem:) Żeby kościół był taki jak trzeba trzeba nie mówić prawdy.
Cholera to ja od urodzenia wierzę że on opiera się na skale a pan mi chce powiedzieć że trzeba go oprzeć na zwykłym kłamstwie. To już jest dramat:)
A oceniając całkiem cynicznie czy środowiska świeckie doprowadzając do tego Abp Wielgus został usunięty przez Watykan nie ocaliły wiarygodności kościoła? Bo wiara w to że udałoby się uprzątnąć tak jak się umówiono przy okrągłym stole upada każdego dnia. lepszym rozwiązaniem byłoby gdyby okazało się że był kapusiem po 3 latach np po artykule w Trybunie? Co byłoby wtedy?

Drogowskaz...

"Drogowskaz nie musi podazac droga, ktora wskazuje."

Czyz nie do takiej maksymy mozna by sprowadzic panskie wywody?

Pozdrawiam,

Rafal Poniecki

Po prostu ten Papiez nie do

Po prostu ten Papiez nie do końca czuję nasza specyfikę...nie rozumie, że czasami jedyną odpowiedzią na modernizm jest konserwatywny donosiciel..nie przyjdzie mu do głowy, że utrącjac Wielgusa wydał zaoczny wyrok na wielu innych wyższych dostojników i zupełnie niskich kapłanów też...gdyby miał do dyspozycji wszystkie teczki zrozumiałby, że Wielgus to nie plama na białym obrusie, tylko element regularnego, bogatego wzoru...cóż, niemiecką duszą, nawet nią - rządzi jakiś tam ordung, to już nie to samo, co lewitująca wzdłuż i wszerz dusza słowianina ...Glemp miał prawo być wściekły...

niech mi pan jeszcze

niech mi pan jeszcze łaskawie powie czy pan wie jakie korzyści odniósł kościół z podobnej metody jaką pan uznaje za słuszną w przypadku skandali pedofilskich w USA?

Wielomski tym tekstem przestał być dla mnie człowiekiem prawicy

Jego nie obchodzi prawda i będzie świadomie zamykał oczy na to, że:
1) winą Wielgusa nie jest to, że coś kiedyś podpisał, ale to, że KłAMAł w ostatnich dniach
2) świadome okłamanie wiernych można jeszcze puścić płazem o ile miałoby wyjść IM a nie JEMU na dobre, ale tutaj sytuacja jest przejrzysta
3) kłamstwo idzie jednak dalej: Wielgus tu przeprasza wiernych, ale jednocześnie ostrzega media włoskie, że jego dokumenty znajdujące się w IPN to fałszywki, czym podważa wiarygodność obu komisji badających akta (w tym kościelnej) i samej instytucji IPN na forum międzynarodowym. nie ma on odwagi powiedzieć tego samego polskim mediom (nawet Radiu Maryja) bo wie, że to jest kolejne, oczywiste kłamstwo
4) kłamstwo przekracza już jednak wszelkie granice, kiedy wychodzi na jaw, że okłamany został Watykan z Następcą św. Piotra na czele - jedyny kto przed tą instancją gotów był powiedzieć prawdę to nie episkopat, ale Prezydent.

Wielomski udaje, że tego nie widzi. Widzi natomiast "interesy konserwatyzmu", zupełnie tak, jakby konserwatyzm mógł mieć jakiekolwiek podstawy istnienia bez oparcia się na prawdzie. Biadolenie, że wysadzono "konserwatywnego kandydata" na stanowisko wydaje mi się podpowiadaniem Wyborczej, w jaki punkt prawicy uderzyć, żeby ją bolało - i niczym więcej. Wielgus i inni nie odkupią swoich grzechów stając po stronie konserwatyzmu lub popierając Rydzyka, lecz głosząc prawdę. I ja jestem prawicowcem, bo właśnie przyciągnęła mnie do prawej strony chęć poznania prawdy. Prawdy taką, jaka jest - a nie wiedzy tajemnej, głoszonej niegdyś przez GW, ale dziś także przez Wielomskiego, gotowego kłamać tak, jak Wielgus, w imię interesów swojego stronnictwa.

Gdybyśmy mówili o lewicy - to jest możliwe. Na prawicy nie ma jednak na to miejsca. I dlatego Wielomski przestał być dla mnie człowiekiem prawicy.

***********

Powyższy komentarz umieściłem początkowo na jednym z blogów Salonu 24, ale pomyślałem, że powinien znaleźć się i tu.

To jest: Krystian Dąbek

Ale góra relatywizmu

Dawno nie widziałem w tekście tyle hipokryzji, szczególnie pisanym przez człowieka o poglądach konserwatywnych, a więc walczących z tą hipokryzją i relatywizmem. Tutaj Pan posłużył się szczytem relatywizmu, który w skrócie można ująć tak:

Nasz kapłan, choćby i konfident SB, który donosił przez lata jest w porządku. Stawia pan moralne prawo, do objęcia tak ważnej funkcji, przez człowieka, który kłamał i brnął w kolejne kłamstwa, człowieka słabego, który nie potrafił się pokajać i przeprosić.

Ale już, choćby najbardziej przyzwoity kapłan, którego esbecy tłukli, łamali mu ręce, szantażowali latami, a on się nie ugiął, jest GORSZY od naszego ubeka, bo jest kapłanem liberałów (a kto mu zagląda na kartę do głosowania?).

Dlatego sympatyzuje z prawicą, bo właśnie tutaj jest przejrzystość zasad moralnych, nie ma relatywizacji grzechu, bohater jest bohaterem, a konfident konfidentem. To proste prawdy, którym prawica MUSI hołdować, aby nią być.

Nigdy specjalnie nie sympatyzowałem z ludźmi z KZM, kiedy pomysł intronizacji zglosil Górski, zwątpiłem całkowicie, ale teraz jestem w wielkiej rozterce. Ludzie o takim relatywizmie moralnym, którym nie przeszkadza "zły kolega" bo to "kolega", chca intronizowac Chrystusa ?

Pozostawię to bez komentarza.

PS. Wczoraj Michalkiewicz u Pospieszalskiego bredził coś o razwiedce, Gronkiewicz-Waltz, agenturze i liberalnych biskupach, co chcą urządzać spisek, a bronił fanatyków z Torunia ? Czy tej prawicy coś się w głowach nie poprzewracało ?

Czy prawica to nie może być intelektualista i konserwatysta Gowin, który wspaniale wczoraj mówił, albo wielki ksiądz Isakowicz-Zaleski, który nie ugiął się przed SB ?

Tak się zastanawiamy ze znajomymi, co z tą prawicą się dzieje ostatnio ? Po co ten wyścig na radykalizm i jad nienawiści w stosunku do oponentów ?

Czy naprawdę wierzycie, że ktoś czytając takie rzeczy u prawicowych publicystów, kiedyś dopuści ją do władzy ?
Bądźmy realistami i róbmy wszystko by do prawicy przekonywać, a nie odrzucać.

Nie ma prawicy, bez wolnego rynku !

Swięte słowa, Panie stianu..

Dla mnie prawica to właśnie Gowin, konserwatywny intelektualista, o liberalnych poglądach gospodarczych, polityk z klasą, którego jak widze na ekrane lub słyszę w radioodbiorniku, to wiem, że nie będę się musiał za chwilę wstydzić tego, że jestem człowiekiem prawicy.

Szkoda, że w PO tacy wspaniali ludzie są zepchnięci na drugi plan, za miernotami pokroju Schetyny i Drzewieckiego.

A Michalkiewicz... Coż, to bardzo inteligentny czlowiek, owładnięty jednak pewnymi fobiami, które łączą go ze środowiskiem Radia Maryja. Dla mnie już spalony...

To jest: Marek Leonkiewicz

A ja uparcie wracam do pytania:

W czym gorszy jest były TW systemu od byłego JW tego systemu (nie mylić z Jego Wysokością)?

Marek Leonkiewicz

Gorszy był tylko tym, że

Gorszy był tylko tym, że żaden JW nigdy nie uchodził za nikogo innego, niż ten, kim był, a TW mógł uchodzić nawet za biskupa, a w domyśle za kogoś niezłomnego...

To jest: Marek Leonkiewicz

JW lepszy od TW

to wyjaśnia prosperitę dla oprawców a wegetację dla ofiar w III RP
Mnie z tym jednak duszno!.

Marek Leonkiewicz

Nie, to wyjasnia tylko to,

Nie, to wyjasnia tylko to, że kiedy zbiesiony okazuje się człowiek, chcący i mający uchodzić za pewien wzór, to rozczarowanie jest zawsze większe, niż kiedy świnią okazuje się świnia, bo to nikogo nie dziwi...
I takich niespodzianek ludzie nie darują...

To jest: Marek Leonkiewicz

Teraz zgoda. Tylko sprawiedliwość cierpi.

Marek Leonkiewicz

Marek Leonkiewicz

Ano...ale to już zupełnie

Ano...ale to już zupełnie inna historia.

Politycznie - ma pan rację...nie było i nie ma u nas woli politycznej, by zatryumfowała zwykła sprawiedliwośc.
Moralnie natomiast - no jakos tak sie utrwaliło, że fałszywcy, zdrajcy "słudzy dwóch panów" zawsze oceniani są nawet ostrzej, niz jawnogrzesznicy. Pismo ma tu coś do rzeczy a i w piekle Dantego...:)

cytat:W czym gorszy jest

cytat:
W czym gorszy jest były TW systemu od byłego JW tego systemu

Dla mnie zasadniczo tym że ten drugi nie chce zostać arcybiskupem mojego kościoła.;)
Czy sądzi pan że gdyby Abp Wielgus nie przymuszony przez fakty przyznał że został złamany byłby potępiony? Nie przeze mnie.

To jest: alvis

"Cóż takiego zrobił Stanisław Wielgus? Był agentem wywiadu w cza

No, wlasnie. Z patriotycznych pobudek zaangazowal sie dla dobra PRL.
Moze nalezy zrewidowac cos, co uwazamy (nie wszyscy) za nienormalnosc i przyjac inne podejscie, bo jezeli pierwszy prezydent II-cie RP byl agentem, pozniej jego nastepca tez, to moze to jest teraz taka norma, ktora predystynuje do wysokich urzedow. Do cywilnych juz jestesmy przyzwyczajeni, do koscielnych przyzwyczaimy sie i bedzie dobrze.
Jezeli sprawa abp. siegnela ekstremum oburzenia i wstydu (tu nie jestem pewny skali) to fala uczuc bedzie opadac i powoli wszystko wroci do "normy".

To jest: MarcinB

AK walczyla z pobudek patriotycznych

1. PRL to byla sowiecka kolonia.
2. Wladza sowiecka aresztowala zolnierzy AK wraz z postepem frontu.
3. Wielu z bohaterow walki o niepodleglosc stracilo zycie w wiezieniach UB
4. Sowieci wymordowali do 1.6 do 2.2 milionow Polakow od 1939
5. Kazdy szef kolonii zwanej PRL byl osobiscie zatwierdzany na Kremlu.
6. PRL nie prowadzila samodzielnej polityki (zagranicznej i wewnetrznej). Co jakis czas mielismy ostrzezenia: Wegry 1956 i Czechoslowacja 1968. Jaruzelski wprowadzil "stan wojenny" tlumaczac to grozba wejscia wojsk sowieckich.

Czyli w jednym sie z Panem zgadzam, szef okupacji sowieckiej, czyli szef calego UBectwa nie potrzebuje zaswiadczenia z bezpieki, zebysmy wiedzieli kim byl.
Farsa ciagle trwa, poniewaz nie traktujemy okresu PRL jak na to zasluguje. PRL mozna porownywac do Generalnej Guberni, ale nie do wolnej Polski.

Marcin Bienkowski
floorplans2004@yahoo.com.au

Marcin Bienkowski
floorplans2004@yahoo.com.au

PRL to była Polska

Mieszkałem w niej te parę lat, więc wiem.
-------
"Brak szacunku dla słowa jest źródłem nieporozumień"

"Brak szacunku dla słowa jest źródłem nieporozumień"

PRL = sowiecki twór

Ci ci mieszkali paredziesiąt wiedzą lepiej.

PRL to było państwo stworzone przez sowieckiego okupanta. A mieszkali w nim Polacy (i nie tylko).

Bluźni pan

Mój kraj stworzył Mieszko I. Kilka razy upadał i kilka razy został wskrzeszony, w różnych granicach i formach, ale to zawsze była Polska i będzie, dopóki chociaż jeden Polak (czyli na przykład ja) będzie jej wierny. Nie rozumie pan znaczenia słowa okupacja.
-------
"Brak szacunku dla słowa jest źródłem nieporozumień"

"Brak szacunku dla słowa jest źródłem nieporozumień"

To jest: BTadeusz

Kraj, to geografia. Państwo, to co innego.

Barwnie, ale kręci Pan.

Co tu było "Pańskiego"?
Był Pan w PZPR?
Wówczas nalezy powiedzieć "naszego".

Zlikwidować opodatkowanie indywidualnej (jednoosobowej) działalności gospodarczej!

PRZESTAWIAJMY PROBLEMY Z GŁOWY NA NOGI...

Nie byłem w PZPR

a mimo to to było, jest i będzie moje państwo. Ponieważ tak chcę.
-------
"Brak szacunku dla słowa jest źródłem nieporozumień"

"Brak szacunku dla słowa jest źródłem nieporozumień"

To jest: BTadeusz

Gratuluję silnej woli.

Ale to wiara góry przenosi.
Nie wystarczy chciec.

Zlikwidować opodatkowanie indywidualnej (jednoosobowej) działalności gospodarczej!

PRZESTAWIAJMY PROBLEMY Z GŁOWY NA NOGI...

Zostałem patriotą polskim

zanim jeszcze nawiedzeni emigranci wymyślili, że Polska "odzyskała niepodległość". I ani komuniści, ani "sowiecka okupacja" mi w tym nie przeszkodziła. Polska zmieniła ustrój, zmieniła władzę, ale pozostała Polską. I duby smalone o "sowieckiej kolonii" mnie drażnią.
-------
"Brak szacunku dla słowa jest źródłem nieporozumień"

"Brak szacunku dla słowa jest źródłem nieporozumień"

To jest: BTadeusz

Wyrażam szacunek wobec patriotyzmu!

Ale jawi mi się on dość mętnie.
Pogubilibyśmy się w sporach definicyjnych, gdyby to roztrząsac.
Więc na szacunku pozostanę.
Pański stosunek przywiązuję do bytu narodowego, aby się nie rozejść z rozumem.

Zlikwidować opodatkowanie indywidualnej (jednoosobowej) działalności gospodarczej!

PRZESTAWIAJMY PROBLEMY Z GŁOWY NA NOGI...

To jest: MarcinB

A jaki jest panski stosunek do Generalnej Guberni?

Tym razem okupacja niemiecka. Niemcy w odroznieniu od sowietow probowali powolac jakies marionetkowe wladze tej kolonii, ale szukali wsrod ludzi, ktorzy mieli jakis szacunek spoleczny. Jak wiemy bez powodzenia. Sowieci nie przejmowali sie takimi pierdolami jak spoleczny szacunek i przywiezli nam na czolgach bande zdrajcow zmieszana i inna miedzynarodowa holote zwana "Miedzynarodowka Komunistyczna". Polacy nie mieli nic do powiedzenia.

Marcin Bienkowski
floorplans2004@yahoo.com.au

Marcin Bienkowski
floorplans2004@yahoo.com.au

I dlatego że bez powodzenia

oszczędzili nam dylematu.
-------
"Brak szacunku dla słowa jest źródłem nieporozumień"

"Brak szacunku dla słowa jest źródłem nieporozumień"

Equatore

PRL to byla Polska.
Mieszkalem w niej pare lat, wiec wiem.
[Equatore]

Tez w niej mieszkalem - wiecej niz pare lat.
Byla jaka byla - wtedy akurat "ludowa"
ale mimo to byla Polska.

1. Do 1956 r. 2. J/w 3.

1. Do 1956 r.
2. J/w
3. J/w
4. Ilu Polaków zamordowano po 1956r.?
5. Co potwierdzają wypadki z 1956r. tak?
Nie był wybierany. Po prostu zgodnie z doktryną Breżniewa w przypadku "odejścia" od socjalizmu Ruscy interweniowali wcześniej działali wyłącznie kanałami dyplomatycznymi.
6. Nie wątpliwie PRL nie była państwem w pełni suwerennym.

cytat:
Farsa ciagle trwa, poniewaz nie traktujemy okresu PRL jak na to zasluguje. PRL mozna porownywac do Generalnej Guberni, ale nie do wolnej Polski.

To już delikatnie mówiąć bzdura:) Różnice między GG a PRL są znacznie większe niż między PRL a IVRP;)

To jest: Artur K.ewski

Z taka logka to nalezy sie odrazu tytul profesora na .....

tej uczelnii, na ktorej autor otrzymal tytul doktora politologii!
Nic dziwnego, ze politycy i polityka zeszly na psy, jak juz na poziomie akademickim, tkz. eksperci od polityki tworza takie kwiatki!
Tyle trzeba skonczyc, szkol, pozdawac egzaminow, naczytac sie ksiazek aby na koniec totalnie zglupiec!
Jeszcze, gdyby to pisal jakis lewak?!!!A tu konserwatysta, katolicki integrysta i jak tu sie zamotal!
Z moralnego punktu widzenia panie doktorze panskie stanowisko jest nie do utrzymania!
Z punku widzenia racji stanu Polski, jest stanowiskiem szkodliwym i liczacym na integralnosc ideowa biskupa-agenta?A jak ktos w odpowiednim momencie wyciagnie kwity i poprosi o zmiane stanowiska w/w biskupa?

Bartyzel w temacie

O ś w i a d c z e n i e
Klubu Konserwatywnego w Łodzi

Przepełnieni smutkiem z powodu licznych aktów zgorszenia, do których doszło ostatnimi czasy w łonie polskiego Kościoła, oświadczamy, co następuje:

- Naszym stałym i niezłomnym przekonaniem jest, że proces całkowitego samooczyszczenia Kościoła partykularnego na wszystkich szczeblach Jego hierarchii musi być doprowadzony do końca w duchu sprawiedliwości i bezwzględnego poszanowania dla prawdy oraz prostoty ewangelicznego: ?tak ? tak, nie ? nie?, natomiast miłosierdzie i przebaczenie win musi być uwarunkowane nieprzymuszonym wyznaniem win, szczerą skruchą, pokutą i zadośćuczynieniem w takim stopniu, w jakim jest to jeszcze możliwe. Miłosierdzie, które urąga sprawiedliwości jest bluźnierczą parodią nauki Pana Naszego Jezusa Chrystusa!

- Jest rzeczą absolutnie niedopuszczalną, aby czyjekolwiek prawo do obrony przed stawianymi mu zarzutami, bez względu na wysokość piastowanego urzędu, było przez niego samego albo przeświadczonych o jego niewinności nadużywane do zniesławiania ludzi dociekających w dobrej wierze prawdy czy instytucji wykonujących spoczywające na nich obowiązki. Dotyczy to również nadużywania retoryki obrony przed wrogami Kościoła, jak masoneria, również dlatego, że nieuzasadnione posłużenie się tego rodzaju argumentem stępia wrażliwość na rzeczywiste a nie wyimaginowane zagrożenia płynące z tej strony.

- Sprzeciwiamy się kategorycznie infekowaniu języka, tak duchownych, jak świeckich Kościoła, sofizmatami relatywizującymi postawy, czyny i wypowiedzi, zacierającymi różnicę pomiędzy dobrem a złem, prawdą a fałszem, przyzwoitością i podłością, a nawet ? siłą rzeczy ? uniemożliwiającymi różnicowanie stopnia winy osób uwikłanych w kolaborację z systemem komunistycznym. Prawdziwą zgrozą napawa nas fakt, że w klimacie demagogicznego podsycania emocji mogły pojawić się nawet i takie wypowiedzi, że ?księża ? patrioci? czynili dobrze, bo chronili Kościół przed represjami. Obrażają one pamięć Niezłomnego Prymasa Tysiąclecia oraz tych wszystkich duchownych i świeckich, którzy byli przez komunistów mordowani, torturowani, dręczeni i w jakikolwiek sposób prześladowani. Byłoby doprawdy czymś przerażającym, gdyby w naszym Kościele ? i to za sprawą tych, którzy najgłośniej krzyczą o patriotyzmie ? miała zatriumfować swoista, ?konserwatywna? odmiana ?postmodernistycznej ironistki?, negującej możność poznania prawdy i życia nią, a dopuszczającej na równych prawach wszystkie ?prywatne? dyskursy. Także ?dyskurs? z oficerem prowadzącym z bezpieczeństwa.

- Ostrzegamy przed wykorzystywaniem zaistniałego dramatu dla intensyfikowania prób dalszego zaszczepiania Kościołowi Świętemu trucizny demokratycznej. Jednakowoż czujemy się w obowiązku stwierdzić, że szatańska pokusa zastępowania apostolskiego mandatu hierarchii, czerpiącej swoją władzę z nadania Boskiego Założyciela Kościoła, nie ma już dzisiaj tylko jednego oblicza, modelowanego przez frywolnych, liberalnych postępowców. Objawiła się ona obecnie również w ?kapuściano-konserwatywnej?, naprawdę ochlokratycznej masce prymitywnej tłuszczy, znieważającej swoim wrzaskiem Świątynię Pańską. Dlatego trzeba powiedzieć jasno: motłoch (i jego trybuni) ?katolicki? czy złożony z ?prawdziwych Polaków? nie ma żadnej moralnej wyższości na jakimkolwiek innym motłochem i musi zostać na powrót ujęty w karby surowej dyscypliny.

- Wyrażamy najwyższe uznanie polskim władzom państwowym, a w szczególności JE Panu Prezydentowi Lechowi Kaczyńskiemu, z powodu podjęcia stanowczych i skutecznych, a jednocześnie należycie dyskrecjonalnych, działań w obronie honoru i suwerenności Najjaśniejszej Rzeczypospolitej. Musimy przypomnieć, że kwestia doboru osób na najwyższe godności w Kościele lokalnym należy bez wątpienia do sfery res mixtae pomiędzy kompetencjami władzy duchownej i świeckiej, ze względu na bezpieczeństwo państwa. Tradycyjna nauka Kościoła uczy, że państwo też jest societas perfecta w swoim zakresie, a władza państwowa również czerpie swoje usprawiedliwienie z woli Bożej.

- Nade wszystko pragniemy stwierdzić, że jutrzenką nadziei na zakończenie dramatu naszego Kościoła i narodu była, przecinająca ten węzeł gordyjski, mądra i odważna decyzja Jego Świątobliwości papieża Benedykta XVI. Oto jest Pasterz wielki, wokół którego skupić się teraz muszą jeszcze ściślej wszystkie zabłąkane i pokaleczone owce! Przy Tobie, Ojcze Święty, przy Twoim pontyfikalnym tronie, stoimy i stać chcemy!

Prezes
Dr hab. Jacek Bartyzel

Sekretarz
Marcin Paszkowski

Łódź, 8 stycznia AD 2007

To jest: Tomasz Filipiak

Dziekuje. Wspaniale.

(przepraszam za brak polskich znakow - klawiatura...)

To jest: Junona

~

Czy mogłaby Pani wskazać źródło (link) do tego Oświadczenia ?

Proszę tu

Proszę tu zajrzeć:
http://forum.fronda.pl/forum....

To jest: Junona

Dziękuję bardzo

Pozdrawiam.

To może ja zamieszczę

To może ja zamieszczę polemikę do tekstu oświadczenia prof.Bartyzela. Pochodzi z http://www.konserwatyzm.pl/in...

" Tadeusz Matuszkiewicz: W odpowiedzi prof. Bartyzelowi

Przyznaję , że odczuwam głęboki dyskomfort podejmując się publicznej polemiki z prof. Bartyzelem, jednym z moich mistrzów intelektualnych. Ale cóż, amicus Plato, sed magis amica veritas.

W oświadczeniu KK w Łodzi znalazły się bowiem rzeczy oczywiste, ale też rzeczy które istotnie wypaczają właściwą perspektywę, w której powinno się postrzegać wydarzenia ostatnich dni. Papież Benedykt XVI , przed którym zatajono fakt współpracy w przeszłości arcybiskupa Wielgusa ze służbami specjalnymi PRL, miał pełną swobodę w podjęciu takiej, a nie innej decyzji dotyczącej przyszłości archidiecezji. Choć jak się dowiadujemy, będąc gotowy do przeciwstawienia się medialnemu atakowi i do pozostawienia arcybiskupa , został przymuszony do podjęcia określonej decyzji naciskami władz polskich.

W sprawie lustracji Kościoła nie ma pytania czy grzech jest grzechem. Jest natomiast pytanie czy ma być publicznie ujawniany i roztrząsany. Jest pytanie czy politycy i dziennikarze mogą narzucać Kościołowi sposób postępowania z byłymi agentami. Jakim prawem? Czy od karania winnych są działający w sposób dyskretny przełożeni kapłana, czy też telewizje i gazety? A jeżeli przełożeni chcą sprawy lustracyjne zostawić sumieniu tych kapłanów, jeśli nie chcą mieć służbowo wiedzy na temat ich przeszłości , to czy należy ich do tego zmuszać? Kto ma oceniać szczerość żalu za grzechy? Dziennikarze i sondaże? Jakie grzechy mają uniemożliwiać obejmowanie diecezji? Czy powiedzenie nieprawdy jest takim grzechem? Czy takim grzechem jest współpraca z wywiadem? Kto ma o tym decydować? Czy konserwatysta może negować wolność Kościoła i żądać realizacji postulatów odnośnie jego oczyszczenia?

To prawda grzech musi być zawsze i bezwarunkowo potępiony. Ale potępiony w katechizmie, w nauczaniu moralnym , nie zaś na oczach gawiedzi w konkretnym człowieku.Mam pełną świadomość, że przeciwstawianie się dzisiaj na ?prawicy? terrorowi antykomunistycznego szantażu moralnego wywołuje się wyrazy oburzenia. Terror ten ma w Polsce długą tradycję , podobne reakcje wzbudzały niegdyś tezy krakowskich Stańczyków, a później przyjęcie przez R. Dmowskiego prorosyjskiego wektora polityki. Ponieważ jednak nie ma innej drogi do odbudowy polskiej prawicy jak na gruzach mętnej rewolucji moralnej i postsolidarnościowej antypolityki, konieczne jest ciągłe podważanie dogmatów ?ideologii antykomunizmu?. Myślenie konserwatywne musi bowiem chronić przed emocjonalną histerią krucjaty organizowanej w imię walki z przeszłością.

Istotną cechą tej doktryny jest właśnie instrumentalizacja moralności. Moralność staje się tu narzędziem publicznego potępiania człowieka. Grzech przestaje być złem indywidualnym, a staje się złem społecznym. Następuje przesunięcie winy z wymiaru osobistego na płaszczyznę mediów i masowych emocji. Konfesjonał i sumienie mają zostać zastąpione społeczną anatemą. Grzech bowiem ma stać się jawny, a złe wybory moralne przekształcić się w przestępstwa. W państwie ma dominować hipermoralistyczny dyskurs. Stacje telewizyjne stają się nośnikiem prawdy i moralności. Celem antykomunistów jest bowiem zapewnienie ludowi historycznego ?reality show?.
Świetnie wpisuje się to zresztą w kulturę świata postmodernistycznego, w ramach którego realizowana jest już dzisiaj nowa ?polityka behawioralna?. Państwo wraz z usłużnymi mediami jest Wielkim Psychoterapeutą, Kościół zaś jest pacjentem, poddanym leczeniu z upiorów przeszłości, oczyszczany z przestarzałej skłonności do dyskrecji, do niespiesznego, refleksyjnego działania , a wszystko to w celu zapewnienia szczęścia obywatela, który odczuje je zapewne z powodu upokorzenia grzesznego biskupa. Nic tak przecież nie cieszy jak nakryty w świetle jupiterów biskup ? hipokryta. Każdy może odczuć swoją moralną wyższość , każdy może stać się sędzią i wykrzyczeć swoje oburzenie. Niestety obawiam się tylko, że doktrynerstwo musi zupełnie wypaczyć wewnętrzny kompas moralny, żeby w tym zgiełku dostrzegać moralność i ducha ewangelicznej sprawiedliwości. Ewangelia dostarcza zresztą przykładu środowiska, które moralistyczny dyskurs uczyniło podstawą swojej publicznej aktywności. Byli to faryzeusze.

Dlaczego środowiska postsolidarnościowe chcą upolityczniać moralność? Dlaczego chcą narzucić własną wizję polityki historycznej Kościołowi? Odpowiedź jest prosta. Politycy z tego kręgu, niezdolni do nadania jakiegokolwiek sensu życiu społecznemu, dążą do zapanowania nad sferą społecznych emocji. Chcą aby media stały się publicznymi konfesjonałami IV RP. Grzech i ludzka słabość urastają w sposób irracjonalny do monstrualnych rozmiarów. Arcybiskup Wielgus urasta do roli demona, którego zniszczenie ma stać się fundamentem nowego państwa i społeczeństwa, jak to bez ogródek stwierdzają premier Kaczyński i publicyści w rodzaju Rybińskiego. Atakujące arcybiskupa media stają się sługami prawdy, oświeconą elitą, uzurpującą sobie prawo do decydowania o tym, komu można przebaczyć i kto ma obejmować funkcje arcybiskupie. Solidarni z postawą większości Episkopatu słuchacze Radia Maryja to motłoch. Godnym najwyższej pogardy ciężkim grzechem staje się podyktowane emocjami głośne wyrażenie wsparcia dla będącego obiektem agresji biskupa, który w mediach staje się symbolem zła i nikczemności. Tak, reakcja tych ludzi w świątyni była niestosowna, ale ich bezlitosne potępienie, jest jak stawianie zarzutów zarzynanemu za to że krzyczy.

Oczywiście zgiełk i krzyk mediów konserwatystom antykomunistom nie przeszkadza. Jak bardzo trzeba być zaślepionym, aby chrześcijanin i konserwatysta znalazł się w kamienującym tłumie. Sączona latami na prawicy i narzucona przestrzeni publicznej solidarnościowa wizja historii, wizja fałszywa i manichejska, wypaczyła zdolność do racjonalnej analizy rzeczywistości, zdolność do intelektualnej dystynkcji i dostrzegania niuansów. Wypaczyła zdolność do postrzegania spraw w ich właściwym wymiarze. Stworzono dwa rodzaje moralności. Moralność zwykłą i moralność specjalną , historyczną. W tej pierwszej słabości i grzechy mogą się zdarzać, podobnie jak dopuszcza się odpuszczenie grzechów. W drugiej grzechy stają się publiczne, błagania o przebaczenie mają być publiczne i pokuta ma być publiczna. Współpraca agenturalna nie jest tu grzechem , jest zbrodnią. A kto może przebaczać? Bynajmniej nie współbracia biskupi i współpracownicy z KUL. Ci akurat, jak widać z ich wypowiedzi w większości przebaczyli lub zapewne przynajmniej nie chcą znaleźć się chórze ?obszczekiwaczy? i oskarżycieli. Propagatorzy rewolucji moralnej w Kościele uważają, że przebaczać ma Lud Boży , którego zdanie wyrażać mają sondaże, a pomagać mu w tym mają tabloidy. O tak, gdyby arcybiskup wypłakał się w talk - show być może mógłby liczyć na odwrócenie sondażowych trendów.

A kościelna dyskrecja, rozwaga, roztropność. Wszystko to ma być poświęcone na ołtarzu rewolucji moralnej. Na ołtarzu lustracji narzuconej Kościołowi przez butnych i wierzących w swe historyczne moralne posłannictwo polityków oraz aroganckich dziennikarzy.
Kiedy tworzy się własne antykomunistyczne dogmaty, można relatywizować już wszystko. Można zrehabilitować gallikanizm , wychwalając prezydenta uzurpującego sobie prawo do decydowania o obsadzie stolicy arcybiskupiej i podejmującego interwencje, nie w obronie prawdy doktrynalnej czy racji stanu, ale w imię obrony własnych racji politycznych. Biskup katolickie może być odwoływany przez kampanie prasowe, przez wypowiadający się w sondażach Lud Boży , przez który zapewne przemawia Duch Św.

Najważniejsza staje się misja , misja permanentnej rewolucji. Tak oto duch rewolucyjny, obecny w marksizmie KPP, PPR i PZPR, który przeniósł się później do grup trockistowskich skupionych wokół Kuronia, poprzez radykalizm solidarnościowy, w końcu na początku XXI wieku znalazł się w niektórych środowiskach konserwatywnych. Nikt tam nawet nie kryje , ze lustracja ma mieć cele praktyczne. Nie ona ma być wyrazem sprawiedliwości dziejowej. Tak oto antykomunizm stał się nową wiarą , ze swoimi dogmatami, których podważanie to ?relatywizm?. Punkt omega procesu dziejowego to społeczeństwo oczyszczone, uzdrowione, wyleczone, NOWE SPOŁECZEŃSTWO. Społeczeństwo w stanie emocjonalnego i historycznego ?dobrostanu?, używając języka F. Furediego, opisujacego społeczeństwa postmodernistyczne. Społeczeństwo zbawione, uwolnione od upiorów przeszłości.
Tą nową utopię , to uzdrawianie w praktyce oglądaliśmy w ostatnim czasie. Tak ma wyglądać nowa moralność.

Pytam więc ?konserwatystów? od kiedy to państwo ma zajmować się sądami moralnymi nad obywatelami? Od kiedy to chrześcijaństwo ma opierać się na publicznym wyznawaniu grzechów? Klasyczna myśl polityczna mówi, że wspólnota ma być nakierowana ku cnocie , nie zaś że ma do cnoty przymuszać.
Nawiązując do kwestii prawdy i moralności w przypadku lustracji arcybiskupa Wielgusa. Wszyscy wzywający do prawdy, jako naczelnego wskazania w odniesieniu do lustracji Kościoła, zapewne nie zdają sobie sprawy, że mylą dwie zasadniczo różne płaszczyzny. Pojęcie prawdy odnosi się do płaszczyzny poznania rozumowego czyli do płaszczyzny intelektualnej. Poznawać prawdę możemy w obszarze naukowym, w dziedzinie takiego poznania jest ona wartością najwyższą. Natomiast to, czego domagają lustratorzy Kościoła odnosi się do zupełnie innej płaszczyzny czyli do upubliczniania i oceniania ( oczywiście negatywnego i skutkującego w założeniu anatemą społeczną) osobistych grzechów innych ludzi.

Dzięki takim zabiegom można znajdować w bardzo komfortowej sytuacji, w której niemoralne działania przejawiające się publicznym wyjawianiem prywatnych grzechów i obrzucanie błotem bliźniego nazywane są dążeniem do prawdy. Można opluwać, oskarżać i odczuwać zadowolenie z poczucia dobrze spełnionego obowiązku. Obowiązku wobec ojczyzny, a jakże. Z tej perspektywy także chrześcijańska cnota roztropności staje się nic nie znaczącą barierą na drodze do ?prawdy?.
Oczywiście można argumentować, że przecież historia , jako nauka opiera się w dużej mierze właśnie na ocenie postaw osób publicznych i w tym aspekcie musi ona dążyć do prawdy. Ale właśnie dlatego historia wymaga dystansu czasowego od wydarzeń historycznych, tylko bowiem takie podejście jest zgodne z regułami warsztatu historyka. Historia nie ma być narzędziem piętnowania ludzi , ale narzędziem poznania.
Dlatego konserwatysta w swej ocenie historycznej postaw kapłanów poczeka 50 lat, natomiast instrumentalizujący moralność i pojęcie prawdy radykał potrzebuje ofiar na dzisiaj. Ocena historyczna dokonana za lat 50 będzie oparta takich samych zasadach etycznych , jak ocena dokonywana dzisiaj , ale wolna będzie ona od emocjonalnego i oskarżycielskiego tonu. Będzie ona też w pełni zgodna z duchem chrześcijańskiej roztropności, odległa historia nie będzie bowiem niszczyć autorytetu Kościoła.

Wbrew temu bowiem co głoszą dzisiaj samozwańczy moralizatorzy i sędziowie, w sprawie arcybiskupa Wielgusa na gruncie prawdy stoją ci , którzy widzą tę sprawę we właściwym wymiarze , demaskując przy tym mechanizmy świadomej i nieświadomej destrukcji Kościoła, nie zaś ci którzy w sprawach oceny sumienia arcybiskupa i szczerości jego żalu za grzechy chcą zająć miejsce Pana Boga.

W ostatnich dniach działalność fanatyków u władzy , rozszerzająca negatywne społeczne emocje wypełniała szaleństwem przestrzeń publiczną. Wydawało się, że wydarzenia te, że sposób działania kapłanów nowej utopii, spowoduje w wielu środowiskach otrzeźwienie, spowoduje pęknięcie antykomunistycznego ketmana. Wydawało się że nastąpi opamiętanie , że zachwieje się fałszywa wiara. W wielu środowiskach istotnie nastąpił powrót do rozsądnego myślenia Takie uzdrowienie z oparów antykomunistycznego doktrynerstwa widać już u Episkopatu. Niestety okazało się również, że w przypadku niektórych konserwatystów przebudził się duch jakobiński połączony z utratą resztek zdrowego rozsądku. ?Nakręcające? się od dawna neokomunistycznymi strachami środowiska konserwatywne w PiS zatraciły jużdawno wszelką miarę, przyłączając się do watach świadomych i nieświadomych destruktorów życia społecznego, państwa , narodu i Kościoła. Ale co wśród tych heroldów nowej rewolucji robi Pan Panie Profesorze?!?!?!

Tadeusz Matuszkiewicz
"

To jest: Robert Olbrycht

Straszne Robert

Straszne
Robert Olbrycht..Żywiec

Robert Olbrycht
Żywiec
Racja jest po tej stronie!:
---Jednomandatowe Okręgi Wyborcze---

To jest: Leszek Koltunski

Blad

Niby to ja, jako dyzurny cynik, powinienem poprzec tutaj p. Wielomskiego - ale nie, uwazam ze kompletnie zle ocenia on sytuacje.

Obecna sytuacja to okazja dla Kosciola. Okazja na to, zeby madra postawa zrzucic z siebie okowy poprzedniego systemu. Jak Kosciol z tego skorzysta - zobaczymy.

Po drugie i wazniejsze, cala ta afera stworzyla znakomity klimat dla wprowadzenia dekomunizacji - widac ze coraz wiecej ludzi rozumie, ze sciganie TW a zostawianie w spokoju UBekow to jakby w Norymberdze skazywac kapo a zapominac o SS-mannach. I znowu, jak PiS z tego skorzysta - zobaczymy.

---------
PRAWICA RP (partia wirtualna)

Tak czy owak

Tak czy owak interesujące było przeczytać Oświadczenie prof.Bartyzela.
Po przeczytaniu 'Umierać ale powoli' - przytłoczony erudycją autora pomyślałem, a co, albo inaczej: jak zachowa się Profesor w chwilach zawieruchy?

No cóż, ludzie listy piszą.
Podobnej treści, oczywiście nie tak mądry jak oświadczenie, lewactwo również napisało i skierowało - do Rzymu.
A, p.Matuszkiewicz, jak na mój rozum - zupełnie rozsądnie pisze.

Bartyzel do Matuszkiewicz

Gibelin dla gwelfów, gwelf dla gibelinów

Na stronie internetowej Klubu Zachowawczo-Monarchistycznego pojawił się artykuł p. Tadeusza Matuszkiewicza, będący krytycznym odniesieniem się do oświadczenia Klubu Konserwatywnego w Łodzi w sprawie abpa Stanisława Wielgusa. Naprzód pragnę zauważyć, że autor, przyznający się do ?głębokiego dyskomfortu? z racji podejmowania polemiki ze mną, którego mianuje jednym ze swoich ?mistrzów intelektualnych?, zupełnie niepotrzebnie sumituje się z tego powodu. Nie jestem nietykalną ?świętą krową?, i każdy ma wolność dyskutowania ze mną bez nijakiego skrępowania. Trochę dziwi mnie jedynie, że p. Matuszkiewicz swoją wypowiedź zatytułował ?W odpowiedzi prof. Bartyzelowi?, jako że nie zadawałem Mu uprzednio żadnego pytania, a i oświadczenie KKwŁ nie było do kogokolwiek personalnie adresowane.
Mniejsza jednak o to, w każdym razie zarzuty formułowane przez autora są nader poważne. W oświadczeniu Klubu, któremu mam honor przewodniczyć, znalazły się ?rzeczy, które istotnie wypaczają właściwą perspektywę, w której powinno się postrzegać wydarzenia ostatnich dni? (jaka szkoda, że p. Matuszkiewicz wcześniej nie raczył ani mnie, ani szerszej publiczności, poinformować jaka perspektywa jest ?właściwa?; może byśmy uniknęli ?wypaczeń?). Zostałem dalej pouczony, że ?myślenie konserwatywne musi (?) chronić przed emocjonalną histerią krucjaty organizowanej w imię walki z przeszłością?. Domyślam się, że i ja ? też przecież
chrześcijanin i konserwatysta ? z powodu ?zaślepienia? znalazłem się ?w kamienującym tłumie? oraz zaraziłem się ?duchem rewolucyjnym?, tudzież ?jakobińskim?, nadto tracąc ?resztki zdrowego rozsądku? (z czego wynika jasno, że jego większą część utraciłem już wcześniej). Na koniec, zdemaskowany jako rallié ?do watach [pisownia oryg. ? J.B.] świadomych i nieświadomych destruktorów życia społecznego, państwa, narodu i Kościoła?, zostałem poczęstowany dramatycznym apelem ?co robię? pośród ?heroldów nowej rewolucji?.
Najkrócej mógłbym odpowiedzieć, że nic tam nie robię, z tego prostego powodu, iż owych ?watah? i ?heroldów? nie postrzegam jako bytu realnego, lecz jako wydumany konstrukt, ułożony przez p. Matuszkiewicza ku jego własnej wygodzie rozprawiania się z niemiłymi mu stanowiskami i ludźmi. Trudno oczywiście zaprzeczyć, że istnieją ?destruktorzy? życia społecznego, narodowego i eklezjalnego, lecz identyfikowanie ich jako zbiorowiska łączącego PiS-owskich ?fanatyków u władzy?, ?konserwatywnych antykomunistów? oraz ?aroganckich dziennikarzy?, którzy nie dość, że popadli w szał postmodernizmu, to jeszcze okazali się spadkobiercami marksizmu i trockizmu, tak dalece rozmija się z rzeczywistością, że polemika z tym przekonaniem staje się i niemożliwa, i zbędna. Nie znaczy to, że w artykule p. Matuszkiewicza nie ma rzeczy poważnych i godnych uwagi. Owszem, daje on szereg trafnych spostrzeżeń na temat natury dzisiejszego, postmodernistycznego świata, stawia też wiele istotnych i miejscami głęboko ujętych pytań, szkoda tylko, że ?zamulanych? tendencyjnymi odpowiedziami i podpowiedziami co do winowajców tego stanu rzeczy. Ponieważ jednak, jak już zaznaczyłem, cała konstrukcja wywodu autora oparta jest na przesłankach i wspornikach myślowych, które dla mnie pozostają zupełnie nieinteligibilne, ograniczę się w odpowiedzi do wskazania tych kilku punktów, w których dokonuje on symplifikacji najgrubszych, lecz przynajmniej zrozumiałych.

Wątkiem przewijającym się przez cały tekst autora jest jego wrogość do (postsolidarnościowego) antykomunizmu, wskazywanego palcem jako winowajca ?niszczenia? abpa Wielgusa, a utożsamionego z postmodernistyczną ?psychoterapią? społeczeństwa i Kościoła. Sama ilość i ? niestety tylko retoryczna ? jakość określeń wynajdywanych przez p. Matuszkiewicza celem obrzydzenia nam owego antykomunizmu jest bez wątpienia imponująca. To ?terror antykomunistycznego szantażu moralnego?, ?mętna rewolucja moralna?, ?dogmaty ideologii antykomunizmu?, ?antykomunistyczny ketman?, ?opary antykomunistycznego doktrynerstwa? itd. itd. Ów anty-antykomunizm nie jest zresztą wątkiem zupełnie nowym w polskiej publicystyce autorów podkreślających często swoje prawicowe przekonania, czy to konserwatywne, czy narodowe. Nawet się nie dziwię, kiedy głoszą je dawni kombatanci czy spadkobiercy prawicowych kolaborantów systemu komunistycznego, na czele z PAX-owcami, bo oni w zamazywaniu dystynkcji postaw z owych, eufemistycznie nazywanych, ?trudnych czasów? mają oczywisty interes własny. Trudno mi jednak pojąć bezkrytyczne przejmowanie tego poglądu przez ludzi młodych, którzy nie mają się czego obawiać. Zdumiewa mnie też, z czym niekiedy się u nich spotykam, czynienie sobie historiozoficznego przewodnika po dziejach ?ducha polskiego? w tak płytkich i służących samousprawiedliwieniu własnego zaprzaństwa książeczkach, jak Dzieje głupoty w Polsce Aleksandra Bocheńskiego, albo wynoszenie na piedestał ?politycznego realizmu? działalności Bolesława Piaseckiego. A ile szkody ? nie tylko Polsce właśnie, ale przede wszystkim Kościołowi!, przyniosło rozmiękczająca antykomunistyczny opór opinii katolickiej w całym świecie oraz przygotowująca, prowadzeniem ?dialogu? z marksizmem czy nawet głoszeniem herezji o uczestnictwie Ducha Świętego w budowaniu socjalizmu, nieszczęsne ?otwarcie na Wschód? Kościoła ?posoborowego? ? działalność ?ruchu katolicko-postępowego?, dowiedzieć się nietrudno, choćby śledząc heroiczną, przez długi czas nieomal samotną, walkę z tym zjawiskiem antykomunistycznego ?krzyżowca XX wieku? ? Plinio Corr?a de Oliveira. Ciekaw jestem, notabene, czy p. Matuszkiewicz, który tak łatwo stawia cudzysłów przy słowach ?prawica? lub ?konserwatyzm?, gdy rozprawia się z antykomunistami, czyniłby tak samo, mówiąc o prawicowych poputczikach, a zapewne w lwiej części po prostu agentach komunizmu?
Mój adwersarz ułatwia sobie przy tym ponad dopuszczalną miarę zadanie, identyfikując antykomunizm wyłącznie z ? istotnie nazbyt emocjonalnym i doktrynalnie zachwaszczonym ?religią demokratyczną? ? antykomunizmem (post)solidarnościowym. Fundamentem antykomunizmu konserwatywnego jest przecież jednak nie co innego, jak nauka społeczna Kościoła, wyłożona w tym względzie najpełniej w encyklice Divini Redemptoris papieża Piusa XI. Nauka ta rozpoznaje bezbożny komunizm jako zły nie przypadłościowo, lecz ?w samej istocie swojej?, jako najradykalniejsza w dziejach postać materializmu i ateizmu oraz wykalkulowanego nihilizmu. W komunizmie, ?po raz pierwszy w dziejach ludzkości jesteśmy świadkami starannie i planowo przygotowanego buntu przeciw ?wszystkiemu, co zowią Bogiem? (2 Tes 2, 4). Wynika zatem z tego, że ?w żadnej dziedzinie nie może z nim współpracować ten, kto pragnie chrześcijańską ocalić cywilizację?. To właśnie tą nauką, a nie ? jak suponuje p. Matuszkiewicz ? ?postsolidarnościową antypolityką?, skłonnością do ?instrumentalizowania moralności? czy, tym bardziej, quasi-religijnym misjonizmem ?zbawiania? i ?oczyszczania? społeczeństwa od ?upiorów przeszłości?, kierują się konserwatywni antykomuniści (za intencje innych oczywiście nie odpowiadam) także w swojej ocenie agenturalnej przeszłości abpa Wielgusa.
Zgoda, też wolałbym, aby zapobieżenie zgorszeniu, jakim byłoby objęcie tak ważnego urzędu kościelnego przez kapłana, który świadomie i długotrwale współpracował z największym wrogiem religii Chrystusowej, dokonało się nie na oczach gawiedzi, nie w akompaniamencie zgiełku medialnego, lecz dyskretnie, tak jak drzewiej w Kościele bywało. Nawiasem mówiąc, ten zgiełk miał, i ma nadal, dwojakie oblicze, bo emocje w drugą stronę podgrzewał, i nadal podgrzewa, w sposób zupełnie nieprzytomny, koncern Ojca Dyrektora, czego jakoś mój polemista nie chce zauważyć. Te godne pożałowania okoliczności są jednak niezależnym od naszej woli skutkiem ?uwięzienia? w świecie demoliberalnym, jak również pewnych obiektywnych następstw cywilizacji informatycznej, przed którą trudno cokolwiek ukryć, a nie wyimaginowanego spisku ?fanatyków u władzy? z ?aroganckimi dziennikarzami? na spółkę. Można stwierdzić, że zgorszenie byłoby jeszcze większe, gdyby konserwatywni katolicy milczeli cały czas jak grób, ponieważ wówczas ogół katolicki otrzymywałby jedynie interpretację podawaną przez katolickich progresistów, którzy pragną przy tej okazji upiec swoją pieczeń, np. dalszej ?demokratyzacji Kościoła?. Muszę jednak z całym przekonaniem stwierdzić, że w tych dramatycznych dniach nie tylko z ust tradycjonalistów, jak Paweł Milcarek, ale również ekumenicznych postępowców, jak Tomasz Terlikowski, słyszałem słowa nie pozostawiające żadnych wątpliwości co do tego, że gdyby Ojciec Święty utrzymał w mocy swoją pierwotną decyzję, przyjęliby ją w duchu posłuszeństwa i bez szemrania, acz sin gaudio. Słowa buntownicze zaś w stosunku do Pontifexa usłyszałem od tłumu w katedrze św. Jana i przed nią oraz, co najsmutniejsze, od samego Prymasa Polski.

Kolejnym i znamiennym dla przyjętej przez p. Matuszkiewicza perspektywy poznawczej uproszczeniem jest jego interpretacja pojęcia prawdy. Jego zdaniem ci, którzy wzywają do prawdy, ?jako naczelnego wskazania w odniesieniu do lustracji Kościoła [pomijam już tę nieścisłość, że w rzeczywistości chodzi o samooczyszczenie się Kościoła, a nie Jego ?lustrację? z zewnątrz ? J.B.], zapewne nie zdają sobie sprawy, że mylą dwie zasadniczo różne płaszczyzny. Pojęcie prawdy odnosi się do płaszczyzny poznania rozumowego, czyli do płaszczyzny intelektualnej. Poznawać prawdę możemy w obszarze naukowym, w dziedzinie takiego poznania jest ona wartością najwyższą. Natomiast to, czego domagają się lustratorzy Kościoła odnosi się do zupełnie innej płaszczyzny, czyli do upubliczniania i oceniania (?) grzechów innych ludzi?.
Otóż powyższe zdanie jest właśnie modelowym przykładem ?półprawdy?, nadto ? nieświadomym zapewne ? awerroistycznym błędem ?dwóch prawd?: jednej, rozumowej (intelektualnej), dla uczonych, drugiej, dydaktycznej, dla maluczkich. Zdanie to jest ?półprawdą? dlatego, że aczkolwiek pojęcie prawdy rzeczywiście ma prymarnie sens intelektualny i odnosi się do płaszczyzny poznawczej, to jednak nie wyłącznie. Takie zawężenie najoczywiściej kłóci się właśnie z Ewangelią, w której nieustannie napotykamy wieloraki sens prawdy, bodaj najrzadziej poznawczy właśnie. Kiedy Chrystus mówi, że ?Prawda was wyzwoli?, albo oznajmia, iż na to się narodził, aby dać świadectwo Prawdzie, to z pewnością nie chodzi tu o wezwanie do ćwiczenia intelektualnego albo obietnicy jakowegoś wtajemniczenia w nieznaną dotąd gnosis. Orędzie prawdy ewangelicznej nie jest skierowane do gromadki mędrców, którzy nadto ? jeśli reprezentują na przykład dyscypliny historyczne ? winni poczekać z opublikowaniem swoich badań 50 lat, aż się temat ?jak figa ucukruje, jak tytuń uleży?. Prawda w Piśmie Świętym oznacza wiele (oczywiście wzajemnie niesprzecznych) rzeczy. Przede wszystkim ma sens metafizyczny: jest ona jednym z imion Bożych, zarazem darem Ducha Świętego. Prawda to także synonim objawienia Słowa Wcielonego, jak w przytoczonych wyżej cytatach. Prawda, to stan ducha, który winien przepajać życie indywidualne i wspólnotowe chrześcijan, zobligowanych do życia objawioną Prawdą i ?stania? w niej. Wreszcie ? i to jest znaczenie, którego respektowania wielu z nas domagało się istotnie w tych dniach, a nie będąca w istocie pychą intencja przypisywana przez p. Matuszkiewicza ? prawda ma sens moralny: oznacza po prostu ? zadośćczyniący ósmemu przykazaniu ? obowiązek prawdomówności. ?Niech mowa wasza będzie: tak, tak; nie, nie. A co nadto jest od Złego pochodzi? (Mt 5, 37); ?Dlatego odrzuciwszy kłamstwo: niech każdy z was mówi prawdę do bliźniego, bo jesteście nawzajem dla siebie członkami? (Ef 4, 25); ?Nie okłamujcie się nawzajem, boście zwlekli z siebie dawnego człowieka z jego uczynkami, a przyoblekli nowego? (Kol 3, 9); ?Przede wszystkim, bracia moi, nie przysięgajcie ani na niebo, ani na ziemię, ani w żaden inny sposób: wasze ?tak? niech będzie ?tak?, a ?nie? niech będzie ?nie?, abyście nie popadli pod sąd? (Jk 5, 12). To, co było powodem zgorszenia publicznego właśnie, to przecież ewidentne, wielokrotne kłamstwa i krzywoprzysięstwa i Arcybiskupa, i jego ?idących w zaparte? obrońców, którym zresztą nie ma końca. Oto w dzisiejszym (13-14 stycznia 2007) numerze ?Naszego Dziennika? czytam w kolejnym egzaltowanym ponad wszelką miarę artykule ks. prof. Czesława S. Bartnika, że ?dokumenty przeciwko ks. abp. Stanisławowi Wielgusowi świadczyły o jego dawnym, jakimś połowicznym błędzie [podkr. moje ? J.B.]?, co zresztą i tak natychmiast zostaje unieważnione stwierdzeniem o dokonaniu na osobie hierarchy ?mordu rytualnego?, zorganizowanego przez sektę ?katarów?. Czy są jakieś granice moralnego relatywizmu, które można jeszcze przesunąć, powołując się cały czas na najwyższe zaklęcia religijne i moralne?

Odwracając zarzut relatywizmu, p. Matuszkiewicz przypisuje mi ?rehabilitację gallikanizmu?, poprzez wychwalanie ?prezydenta uzurpującego sobie prawo do decydowania o obsadzie stolicy arcybiskupiej i podejmującego interwencje, nie w obronie prawdy doktrynalnej czy racji stanu, ale w imię obrony własnych racji politycznych?.
Ponieważ zakładam, że mój adwersarz stawia ów zarzut kierując się bona fide, muszę również założyć w tym wypadku niedostatek jego wiedzy. Gallikanizm bowiem jest cezaropapistycznym wypaczeniem relacji państwa do Kościoła, narosłym na błędach o charakterze koncyliarystycznym, episkopalistycznym i nacjonalistycznym. Przeciwstawia się on powszechności jurysdykcji papieża ? na korzyść władzy monarszej, ale również lokalnego episkopatu; podkreśla niezależność króla od władzy papieskiej w sprawach doczesnych i ograniczenie władzy papieża przez prawo kanoniczne, obejmujące również niezawisłość uchwał synodu narodowego; przyznaje królowi uprawnienia w zakresie zwoływania synodów narodowych oraz placetum regium na pisma i decyzje papieskie; ogranicza podróże biskupów do Rzymu i ich prawo apelacji do Stolicy Apostolskiej; królowi przyznaje prawo kontrolowania wszystkich instytucji kościelnych w kraju, a przede wszystkim prawo obsadzania wszystkich beneficjów kościelnych. Przed formalną schizmą Kościoła partykularnego chroniło Kościół gallikański (i państwo) jedynie uznawanie władzy papieskiej w zakresie duchowym. Gdzie tu zatem ?gallikanizm?? Jeżeli widzieliśmy jakieś jego pierwiastki w ostatnich dniach, to raczej w zakresie ?episkopalizmu?, czyli demonstracyjnego okazywania przez część biskupów, na czele z Prymasem, swojego niezadowolenia z ostatecznej decyzji Ojca Świętego. A na poziomie plebejskim, ?ludu Bożego? właśnie, który na wezwanie o. Tadeusza Rydzyka dokonał ?zajazdu na Warszawę?, w nacjonalistycznej herezji, którą najdobitniej wykrzyczał jegomość (miejmy nadzieję, że Bóg mu to głupstwo wybaczy, bo przecież nie wiedział, co mówi) wołający, że bronimy ?naszej, polskiej religii?.
W dyskrecjonalnej i w obronie racji stanu, a nie ? jak zakłada bez podania racji p. Matuszkiewicz, ?w obronie własnych racji politycznych? (kto zresztą definiuje rację stanu, jeśli nie głowa państwa?) ? interwencji Prezydenta RP w Watykanie nie postrzegam zatem znamion gallikanizmu. Jeżeliby mój polemista upierał się zresztą przy tej kwalifikacji, to zakładam, że konsekwentnie potępia np. gen. Franco za obstawanie przy tradycyjnej prerogatywie królów hiszpańskich, tzw. prawa prezentacji biskupów oraz za korzystanie z niego, gdy papież Paweł VI mianował biskupów ? zwolenników ?demokratyzacji? lub nawet, w kraju Basków, sympatyka terrorystycznego separatyzmu. Sfera spraw ?mieszanych? co do zakresu kompetencji władzy duchownej i świeckiej istnieje naprawdę, a najodpowiedniejszym, najbardziej wyważonym, unikającym wypaczeń i cezaropapizmu i papocezaryzmu, sposobem regulowania możliwych napięć pomiędzy obu władzami jest doktryna gelazjańska, czyli sformułowana przez papieża św. Gelazego I teoria ?Dwóch Mieczy?. Kwintesencją gelazjanizmu w spornej dla nas kwestii jest następujące sformułowanie z Czwartego traktatu o więzach anatemy: ?Albowiem Chrystus, pomny ludzkiej ułomności, Swoim wspaniałym ustanowieniem, mającym na celu zbawienie swoich wyznawców, tak właśnie rozdzielił funkcje obu władz, przydzielając każdej właściwe pole działania i odrębne godności, ponieważ chciał, (?) aby i cesarze chrześcijańscy potrzebowali kapłanów ze względu na życie wieczne i kapłani stosowali się do rozporządzeń cesarskich w sprawach ziemskich [podkr. moje ? J.B.]. Zaś w Dwunastym liście do cesarza Anastazego z roku 494, podkreślając oczywiście podległość cesarzy biskupom w sprawach ?kanonu religii?, Gelazy zaznacza zarazem, że ?w dziedzinie prawnego porządku publicznego zwierzchnicy religijni, uznając, że władza została Ci [Cesarzowi] dana z woli Najwyższego, sami także słuchają Twoich praw?.
...
Jacek Bartyzel

Bartyzel do Wielomski

Gibelin dla gwelfów, gwelf dla gibelinów
...
***

Jako że nowy Redaktor Naczelny ?Pro Fide Rege et Lege? i zarazem administrator forum na stronie Klubu Zachowawczo-Monarchistycznego, dr Adam Wielomski z entuzjazmem zarekomendował tekst p. Matuszkiewicza, to muszę uznać, że solidaryzuje się z zarzutami tegoż autora w stosunku do mnie. Dlatego pozwolę sobie odnieść się także do kilku wątków jego własnego, opublikowanego kilka dni wcześniej komentarza, zatytułowanego Milcarki i Bartosie. Kieruję się przy tym dokładnie tą samą maksymą, co p. Matuszkiewicz do mnie, tzn. Amicus Plato, sed magis amica veritas.
Naprzód zauważę, że posługiwanie się, choćby w stosunku do najbardziej niemiłych sobie adwersarzy, liczbą mnogą ich nazwisk jest dość paskudnym obyczajem, wprowadzonym do języka dziennikarskiego przez dziennikarzy ?Trybuny Ludu?, ?Żołnierza Wolności? i innych gadzinówek PRL-owskich. Wiem, dr Milcarek pierwszy zaczepił na swoim blogu KZM, kąśliwie i błędnie interpretując także jego rezerwę w stosunku do inicjatywy posła dr. Artura Górskiego odnośnie do intronizacji Jezusa Króla Polski, ale to nie jest żadne usprawiedliwienie.
Przede wszystkim jednak muszę wyznać, że byłem głęboko poruszony demonstracyjnym wręcz instrumentalizmem, jaki dr Wielomski ujawnił w swoim myśleniu o kwestii lustracji, wyznając, że postrzegał ją jako ?środek (?) do unicestwienia pewnego środowiska politycznego i intelektualnego?, co następnie podniósł do rangi ogólnej zasady myślenia politycznego, którego jądro miałoby być następujące: ?są wrogowie; mają słaby punkt, jakim jest ich życiorys; a więc odpalamy minę, którą mają w swoim CV i dokonujemy ich politycznej anihilacji?. Owszem, znakomitemu erudycie i historykowi myśli politycznej, jakim dr Wielomski jest bez wątpienia, zdarzały się już wcześniej pewne publicystyczne eskapady zdradzające słabość do flirtowania z makiaweliańskim ?realizmem politycznym?, ale teraz zaczynam się obawiać czy nie jest to jednak trwalsza dyspozycja mentalna. Tym bardziej, że jednocześnie dokonuje on zabiegu tworzenia pozoru, jakoby jedyną alternatywą dla tej ?moralności Kalego? w polityce był abstrakcyjny fanatyzm ideologów.
Pół roku temu, kiedy przy okazji wypłynięcia sprawy ks. Czajkowskiego zauważyłem, że istnieje pewna wyraźna kompatybilność pomiędzy eklezjalnym i teologicznym ?nowinkarstwem? a podatnością na zdradę Kościoła i pójście na służbę komunistom, zostałem zrugany przez o. Ludwika Wiśniewskiego za stawianie, jego zdaniem, znaku równości pomiędzy obu zjawiskami, czego jednakowoż nie czyniłem. Nie wykluczałem ani możliwości dokonania takiej zdrady przez ?konserwatystę?, ani nie twierdziłem, że każdy modernista na pewno był na usługach komunistycznej tajnej policji. Teraz okazało się, że moje zareagowanie na zdradę prałata z ?naszej? opcji spycha mnie do jakobińskiego interna ?politycznych szaleńców?. Cóż, wypada mi powtórzyć za Montaigne`m: ?Bity przez obie strony, dla gwelfów byłem gibelinem, dla gibelinów gwelfem?. Ale mniejsza o moją kondycję, ważniejsze, iż nie mogę pojąć, jak wytrawny znawca filozofii politycznej, który z takim zrozumieniem pisał o platońskim rozumieniu polityki jako odwzorowywaniu ładu duszy w życiu państwa, może twierdzić, że jedyną alternatywą dla fanatyzmu ideologicznego jest relatywizm sofisty Trazymacha, który dowodzi, że sprawiedliwe i dobre jest zawsze i tylko to, co służy danej stronie: demokratom, oligarchom itd. Co do mnie, nie uważam, by wina Antoniego Macierewicza w 1992 r. polegała na tym, że umieszczając na swej liście Wiesława Chrzanowskiego, odebrał mniejszościowemu rządowi Jana Olszewskiego głosy posłów ZChN, ale, że umieścił na niej człowieka niewinnego i prawego, o biografii wręcz heroicznej. Ja przez kilka miesięcy, nieświadom niczego, nawet ?przecieków?, które już, jak teraz się dowiaduję, krążyły, cieszyłem się z szans, a następnie nominacji abp. Wielgusa, o którym miałem jak najlepsze mniemanie. Jeżeli zatem niedopuszczenie do objęcia przezeń urzędu uważam za naturalne, to nie z innego powodu, jak istotnie ?abstrakcyjnej? zasady moralnej ? bo zasady moralne są oczywiście ?abstrakcyjne?, w tym sensie, że nie okazjonalne i sytuacyjne ? którą wyraził ongiś jeden z największych polskich konserwatystów, Józef Szujski słowami: ?do służby publicznej powinno się przystępować jak do sakramentu?. A służba Boża, posługa biskupia jest oczywiście także służbą publiczną.

Dziwi mnie również stosowanie (przez obu publicystów) podwójnych standardów w stosunku do polityków i księży. O ile są oni bezlitośni w ocenie prawicowości czy konserwatyzmu przede wszystkim PiS-u, i w dużej mierze mają oczywiście rację, to zupełnie bezkrytycznie podchodzą do analogicznych etykietek w stosunku do biskupów, postrzeganych jako ?konserwatywne skrzydło? w Episkopacie. Nie mogą przecież nie wiedzieć, że te określenia mają w dużej mierze sens i zakres umowny ? właśnie analogiczny do establishmentowej ?centroprawicy? ? i właściwie każdy z nich w epoce Syllabusa miałby poważne kłopoty ze Świętym Officjum. Żaden z nich nie jest sensu proprio tradycjonalistą, lecz są oni, by tak rzec, reprezentantami ?posoborowego? High Church, mimo to głoszącymi przecież także doktrynę o wolności religijnej, prawach człowieka, dialogu ekumenicznym, tyle że trzymając się ?umiarkowanej? wykładni dokumentów Vaticanum II, ich ?litery?, a wystrzegając się burzliwych wzlotów soborowego ?ducha?, znamiennych dla liberałów z ?Kościoła Niskiego?. Tak się też dziwnie składa, że akurat w polskich diecezjach rządzonych przez biskupów konserwatywnych (i ?narodowych?) na ogół najtrudniej było dotąd uzyskać indult na odprawianie mszy w rycie klasycznym. Skądinąd, podana przez dr. Wielomskiego ?informacja?, jakoby tradycjonalista Paweł Milcarek do spółki z ekumenistą Tomaszem Terlikowskim ?wysadził w powietrze? konserwatywną część polskiego Kościoła jest, jak by rzekł Mark Twain, mocno przesadzona. Skłonny byłbym wierzyć raczej tym watykanistom, którzy na analizie działań Stolicy Apostolskiej zęby zjedli, że o ile kilka miesięcy temu wciąż jeszcze w grę wchodzili biskupi ?opcji? postępowej, to w istniejącej obecnie sytuacji nominacja biskupa konserwatywnego jest bliska pewności; w tym kontekście wymieniani są najczęściej abp Józef Michalik oraz osobisty przyjaciel papieża, bp Zygmunt Zimowski.
Rozważając kwestię konserwatyzmu owych biskupów warto również wyciągnąć lekcję z tego ujawnionego fragmentu ?teczki? abp. Wielgusa, w których ubowiec chwali go za wyzbycie się ?fanatyzmu religijnego?, wyrażanie negatywnych opinii o wstecznym i reakcyjnym obliczu (ówczesnego) polskiego Episkopatu, tudzież niechęć do noszenia sutanny. Jeżeli nawet był to rodzaj ?zwodzenia? oficera prowadzącego przez księdza, to też ma on swoją wymowę. Dlatego za wyjątkowo trafną diagnozę genezy zjawisk kolaboracji księży (i wolną od cienia braku szacunku dla duchowieństwa czy niepowściągliwości języka i ocen) uważam oświadczenie Stowarzyszenia Kultury Chrześcijańskiej im. Ks. Piotra Skargi, w którym zwróconą uwagę na ?rozmiękczający? morale księży charakter soborowego aggiornamento i rozpowszechniania się zaleceń co do postaw ?dialogicznych?, które w warunkach tego systemu kończyły się ?dialogiem operacyjnym?.

Z kolei posługiwanie się w tym kontekście przypadkiem ?radosnej twórczości? publicystycznej o. Tomasza Bartosia z jego ultrademokratyzacyjną retoryką, wydaje mi się ?strachami na lachy?. O. Bartoś swoje osobliwe poglądy głosi nie od dzisiaj i każda okazja do ich przypomnienia jest dla niego dobra. Jestem przekonany, że nie zawahałby się on ogłosić swoich postulatów również wówczas, gdyby zamiast ?sprawy Wielgusa? wybuchła najpierw ?sprawa? jakiegokolwiek biskupa liberalnego, np. abpa Józefa Życińskiego. Wbrew twierdzeniu dr. Wielomskiego jest on bowiem właśnie nie ?jakobińskim graczem?, lecz klinicznym przykładem opisywanego przezeń ze swadą za Taine`m ?jakobińskiego fanatyka?. Nawiasem mówiąc, dziwi mnie, że nie spostrzegł on, że o. Bartoś raczy sobie żartować szydząc (w czym akurat jest zgodny z dr. Wielomskim) z tradycjonalistów z ?Christianitas? i ?Frondy?, przywiązanych do instytucji Kościoła przedpoborowego, iż ?ośmielają się krytykować biskupów, co (?) jest nie do pomyślenia w wizji Kościoła, której są zwolennikami? (Lustracja w Kościele, ?Europa?, 6 stycznia 2007). Kto jak kto, ale znawca XIX-wiecznego ultramontanizmu pierwszy powinien wykpić nieuka, przypominając rolę Louisa Veuillota, przed którym drżeli biskupi, że dopatrzy się u nich choćby śladowej skazy liberalizmu i ogłosi to publicznie.

***

Na koniec chciałbym jeszcze zwrócić uwagę na okoliczność tyczącą publicystyki obu autorów, którym tu odpowiadam. Piorunują oni emocjonalny irracjonalizm ?lustracyjnych fanatyków?, a jednocześnie ich teksty nasycone są niesłychanie silną dawką emocjonalnej retoryki. Kilka próbek z dyskursu p. Matuszkiewicza już podawałem. Podobnie jest u dr. Wielomskiego: ?katolicko-prawicowi publicyści z wyciem rzucili się na abpa Wielgusa?; ?rzucili się rozwalić i zniszczyć ?komucha?; no i przede wszystkim ta bodaj co najmniej po trzykroć powtórzona fraza, będąca oczywistą hiperbolą, o ?wysadzaniu w powietrze?.
Lecz nie tylko o retorykę tu chodzi. Widzę, że środowisko KZM zaczyna przyjmować prowadzącą, moim zdaniem, donikąd, strategię tożsamościową. Ma się ona opierać na bezpardonowym zwalczaniu zarówno prawicowych ?fanatyków u władzy?, jak tego środowiska tradycjonalistów, które personifikuje Paweł Milcarek. Jasno ów cel ujął p. Matuszkiewicz, mówiąc, że nie ma innej drogi do odbudowy polskiej prawicy, jak ?na gruzach mętnej rewolucji moralnej?. Pomijając okoliczność przedwczesnego odtrąbienia faktu owego zagruzowania, należy zauważyć, że zagruzować coś, w sprzyjających okolicznościach, jest dosyć łatwo, lecz na gruzach rzadko cokolwiek wyrasta. Surowa i sprawiedliwa krytyka PiS-u z pozycji konserwatywnej ?ortodoksji? ? jak najbardziej, sam to czyniłem po wielokroć, o czym wiedzą czytelnicy ?Pro Fide Rege et Lege?. Lecz frontalna walka z nim jako wrogiem nr 1, przy braku jakiejkolwiek realnej alternatywy prawicowej, dla mnie w grę nie wchodzi. Tym bardziej, nie liczcie na mój współudział, Panowie, w bratobójczej walce pomiędzy, jakże wciąż szczupłymi, siłami tradycjonalizmu katolickiego. Nie chciałbym na starość znaleźć się w gronie takich niespodziewanych sojuszników, jak wyjadacze politycznej ?mądrości etapu?, wrogowie ?antykomunistycznego fanatyzmu? i ?pisożercy? też zawołani, pokroju Passenta, Toeplitza czy Poradowskiej, no i oczywiście trzódka Adama Michnika z ?Gazety Wyborczej?.

Jacek Bartyzel

Ja cię nie moge, toć

Ja cię nie moge, toć pięć zdań by wystarczyło...Żeby kogoś epatować taką ilością tekstu, i to bez żadnego dialogu, to już szczyt zadufania i impertynencji...Tyloma słowami to juz by się dało świat wyjaśnić...

Można wyświetlać komentarze w różnych formach:

Wybierz i zachowaj swoje preferencje wyświetlania komentarzy. Kliknij "Zachowaj" po ustawieniu zmian.