Wydarzenia
Publikuj na PNTeraz czytaneZaloguj sięPrace Prawicy.net |
Trzy fronty
Autor: wiki3, czw, 28/12/2006 - 11:17
Polska dyplomacja: wojna na trzech frontach * Tylko 3 proc. Polaków: Kaczyński bardzo dobrym prezydentem (22-12-06, 07:38) Rok 2005 zamykaliśmy dobrym porozumieniem w sprawie unijnego budżetu na lata 2007-13 i perspektywą europejskiego sojuszu z Francją. Ówczesny premier Kazimierz Marcinkiewicz przekonał się do Unii. Wydawało się, że krytykowany mocno w Europie rząd PiS udowodni, że eurosceptycyzm i nacjonalizm, o który go oskarżano, to tylko "przyprawiana gęba". Niestety, stało się inaczej. Polska jest dziś w Brukseli uważana za jednego z najbardziej kłopotliwych nowych członków Unii. W opinii brukselskich dyplomatów rząd Jarosława Kaczyńskiego prowadzi krótkowzroczną, nacjonalistyczną politykę, interes narodowy przeciwstawiając interesowi całej dwudziestkipiątki. W związku z tym w nowy 2007 wchodzimy z wyniszczającą, dyplomatyczną wojną na trzech frontach: ? na froncie unijnym, gdzie utrzymujemy weto wobec umowy z Rosją; ? rosyjskim - o embargo na polską żywność; ? niemieckim - o sprawę roszczeń wypędzonych. W Europie nie mamy sojuszników Płynące z Litwy czy Francji słowa poparcia czy solidarności dla Polski w sporze z Rosją o embargo trudno uznać za trwałe sojusze. Premierowi Jarosławowi Kaczyńskiemu nie przeszkadza to, że Polska przestaje się liczyć w kluczowych sprawach jak choćby w debacie o przyszłości Unii, w której w ogóle nie zabieramy głosu. Wręcz przeciwnie, Jarosław Kaczyński powiedział wczoraj dla PAP, że "pozycja Polski w Unii jest mocniejsza niż w ubiegłym roku". Jedyne jasne punkty w polskiej polityce zagranicznej - solidarne zaangażowanie Polaków w misjach pokojowych UE i NATO w Kongu i Afganistanie czy w sponsorowanej przez USA misji w Iraku - rząd i prezydent nie potrafili przekuć na polityczne profity. W tak trudnej sytuacji polska dyplomacja nie była dawno. Choć rząd premiera Kaczyńskiego słusznie walczy o unijną solidarność w sprawie rosyjskiego embarga na polską żywność, to batalię tę przegrywa. Decydując się bowiem na przedłużenie weta - najwyraźniej przelicytował. Unia Europejska osiągnęła, co chciała - Rosja nie wprowadzi od stycznia 2007 r. embarga na mięso z całej Wspólnoty. - Polska została na lodzie - mówi nam jeden z dyplomatów w Brukseli. Sugeruje, że lepiej było przyjąć tydzień temu oferowany kompromis, który gwarantował możliwość zatrzymania negocjacji z Rosją, gdyby Moskwa nie zniosła embarga wobec Polski. Rząd liczy najwyraźniej, że przejmujące w styczniu 2007 roku przewodnictwo w UE Niemcy załatwią szybko problem rosyjskiego embarga. Wówczas weto nie będzie potrzebne. Problem w tym, że może się przeliczyć, gdyż planując swe pół roku w Unii, rząd kanclerz Merkel nie brał pod uwagę, że przyjdzie mu borykać się z wetem Polski. Bez pomysłu na Rosję Polska dyplomacja nie ma też pomysłu na politykę wobec Rosji. Po wizycie szefa rosyjskiego MSZ Siergieja Ławrowa wydawało się, że przełamano pierwsze lody, ale złudzenia szybko prysły. Moskwa nie chce zbliżenia z Polską. Tym bardziej powinniśmy starać się wpływać na unijną politykę wobec Rosji, by w sprawie dostaw energii czy europejskiej perspektywy Ukrainy Unia mówiła jednym głosem. A tego nie da się osiągnąć bez wzmacniania wspólnej, unijnej polityki zagranicznej, której Polska jest niechętna. MSZ w rozsypce Choć szef rządu mówi, że polska dyplomacja nigdy nie dbała tak o interesy kraju jak teraz, jej słabości widać gołym okiem. Resort jest po fali zmian personalnych, na wielu kluczowych placówkach wciąż nie ma ambasadorów. MSZ działa bez jasnej strategii, brakuje mu często zaplecza eksperckiego. Min. Anna Fotyga powiedziała niedawno, że politykę zagraniczną można robić w kraju, bez zagranicznych wojaży wiceministrów (które wstrzymała). Polska polityka zagraniczna rodzi się w trójkącie: szefowa MSZ, prezydent i premier. Jak mówi jeden z polityków PiS, "cała trójka nadaje na tych samych falach". Paradoksalnie to zgranie, które mogłoby być źródłem siły i skuteczności, prowadzi do napięć. Dyplomatyczną trójcę łączą bowiem lęki, obsesje i uprzedzenia. Najsilniejsze spoiwo to podejrzliwość i nieufność wobec Niemiec, czego dowodem może być niedawna nominacja Mariusza Muszyńskiego, zwolennika twardej linii wobec Berlina. Tajemnicą poliszynela jest to, że ten nowy pełnomocnik Fotygi ds. stosunków z Niemcami jest autorem koncepcji renegocjacji traktatu o dobrym sąsiedztwie z Niemcami. Objęcie przez niego nowej funkcji zbiegło się zresztą w czasie z medialną burzą w sprawie renegocjacji. Prezydenta, premiera i szefową MSZ zbliża też niechęć wobec pogłębiania integracji europejskiej. Priorytetem w Unii ma być wzmocnienie pozycji Polski za wszelką cenę. Nie byłoby w tym nic zdrożnego, gdyby nie fakt, że rząd chce to zrobić głównie za pomocą blokowania różnych unijnych decyzji. Kompleks oblężonej twierdzy Wszystko to sprawia, że i tak pobłażliwa, jeśli chodzi o krytykę polityki zagranicznej, opozycyjna PO zaczyna się domagać dymisji szefowej dyplomacji - Anny Fotygi. To oczywiście umacnia premiera i prezydenta w przekonaniu, że Fotyga sprawuje się znakomicie. Im bardziej jest krytykowana przez opozycję i media, tym mocniejszą ma pozycję w rządzie. Zarówno MSZ, jak i rząd cierpią bowiem na kompleks "oblężonej twierdzy". Co gorsza, zamiast jasnego przekazu z Polski do Europy płynie często kakofonia. Najlepszy przykład to zamieszanie wokół polskiej propozycji utworzenia euroarmii, jaką złożył jesienią kanclerz Angeli Merkel szef polskiego rządu. Choć potwierdzili to Niemcy i brat premiera prezydent Lech Kaczyński, szef rządu do końca się upierał, że nic takiego nie proponował. Co robić? Aby w 2007 roku przerwać ten chocholi taniec polskiej dyplomacji, trzeba: ? jak najszybciej obsadzić kluczowe placówki dyplomatyczne; ? wyjaśnić sprawę niemieckich roszczeń, ale nie podważając istniejących traktatów, jak bowiem przestrzega ekspert od prawa międzynarodowego prof. Jan Barcz, jeśli Polska zacznie się domagać przejęcia przez Niemcy roszczeń wypędzonych, uzna, że wbrew deklaracjom niemieckiego rządu te pozwy jednak podstawę prawną mają, tym samym ?zagramy z Eriką Steinbach w jednym szeregu"; ? przerwać blokadę unijnych negocjacji z Rosją, gdyż w interesie Polski leży to, by kraje UE prowadziły jednolitą politykę wobec Moskwy, a polska blokada pomaga Rosji przekonywać wielkie kraje UE, że trzeba się z nią dogadywać ponad głowami Unii; ? budować skuteczne sojusze ?taktyczne" w Unii z różnymi krajami w zależności od spraw, które chcemy osiągnąć; ? angażować opozycję we współdecydowanie i konsultacje w kluczowych dla pozycji Polski na świecie sprawach, tak jak działo się w sprawie europejskiego weta i zagranicznych misji polskich żołnierzy. ŹRÓDŁO: Wyślij Wydrukuj Podyskutuj na forum |