Istotą lewicowości nie jest wcale obrona biednych i pokrzywdzonych, tylko dążenie do rewolucji = przewrotu społecznego. Np. jako pierwszy wprowadził w Polsce elementy prawa pracy Kazimierz Wielki, ale nikt przecież nie powie, że był on lewakiem. Trybuni ludowi istnieją w każdym ustroju świata i w żadnym normalnym ustroju nie mają nic wspólnego z rewolucją.
Pierwsza rewolucja w Europie kontynentalnej (rewolucja francuska) odbywała się właśnie pod hasłami liberalizmu - w tym gospodarczego. I wtedy to właśnie liberałowie gospodarczy nazywani byli lewakami.
Później, jako reakcja na liberalizm gospodarczy, spopularyzował się marksizm - kolejna wersja rewolucyjnego radykalizmu. Zarówno liberałowie, jak i konserwatyści (były ich dwie odmiany - narodowi i absolutystyczni) stworzyli sojusz przeciw marksizmowi. Zarazem zaś najbardziej radykalni wywrotowcy liberalni, głoszący liberalizm moralny, przeszli do obozu marksistowskiego.
Wskutek tego za lewicę zaczęto uważać marksistów, a ich przeciwników - za prawicę.
NIE ISTNIEJE NIC TAKIEGO, JAK ŚWIATOPOGLĄD PRAWICOWY! PRAWICA - TO EKLEKTYCZNA GRUPA, KTÓRĄ ŁĄCZYŁA WYŁĄCZNIE NIECHĘĆ DO MARKSISTÓW!
Obecnie gojskie warstwy wyższe zostały zlikwidowane, a sam marksizm stracił znaczenie po upadku ZSRR. Nic więc dziwnego, że przerzucono się po 150 latach znów na liberalizm gospodarczy. Przecież jest on świetnym narzędziem do wywłaszczenia z kolei warst niższych narodó i zamiany ich w niewolników! Obecnie to liberalizm gospodarczy jest dziś najważniejszą siłą rewolucyjną - a więc lewicową.
LIBERAŁOWIE GOSPODARCZY - JESTEŚCIE LEWAKAMI! NAWET, JEŚLI KTOŚ POWIE, ŻE JEST TEŻ KONSERWATYSTĄ, NICZEGO TO NIE ZMIENIA, PONIEWAŻ DLA WAS TEN "KONSERWATYZM" JEST TYLKO FORMĄ, DEKLARACJĄ. "KONSERWATYŚCI" CI POPIERAJĄ ZRESZTĄ ABSOLUTYZM, KTÓRY JEST DOBRYM POCZĄTKIEM DO ROZWOJU ULUBIONEGO PRZEZ LEWAKÓW TOTALITARYZMU.
Zarzuca się często SLD zdradę ideałów. Oni niczego nie zdradzili; idą cały czas konsekwentnie po linii rewolucji. Zdradziła natomiast prawica nie-liberalna, która zmanipulowana poglądem, jakoby istniało coś takiego, jak "światopogląd prawicowy" - konserwatywno-liberalny - absolutyzm+katolicka forma+liberalizm gospodarczy. Dodać tu należy, że absolutyzm i katolicka forma pochodzą z cywilizacji bizantyńskiej, natomiast liberalizm gospodarczy jest ideologią Żydów, głównie żydowskich elit, używaną jednak tak naprawdę tylko wobec "gojów". Sami Żydzi zdawali sobie bowiem sprawę z jego szkodliwości. Ustrój łaciński, narodowy, nie wchodzi w ogóle w ten światopogląd, bo po pierwsze, taka "prawicowość" ma służyć właśnie rewolucyjnemu wypieraniu cywilizacji łacińskiej, a po drugie - cywilizacja łacińska i system narodowy są zbyt skomplikowane, by mógł je zrozumieć myślący bardzo prościutko konserwatywny liberał.
Konserwatywni liberałowie utożsamiają cywilizację żydowską z socjalizmem, a łacińską - z "naszą cywilizacją" - czyli z konserwatywnym liberalizmem. Czy ktoś z nich czytał Konecznego - wątpię, a tym bardziej wątpię, by go zrozumiał. Z jego książek wynika przecież jednoznacznie, że żydowski jest i liberalizm, i socjalizm (jeśli trzeba, umieszczę cytaty), choć socjalizm w łagodniejszej wersji przyjmował czasem postać bizantyńską (np. w Polsce za Gierka).
Liberalizm gospodarczy został przyjęty przez zjudaizowanych mentalnie protestantów, zwłaszcza będących pod wpływem purytanizmu Anglosasów (Heine nazwał purytanizm "judaizmem z wieprzowiną" .
Samo bycie przeciw liberalizmowi nie musi być tożsame z przeciwstawianiem się kapitalizmowi, bo kapitalizm nie jest ustrojem, lecz metodą finansową właściwą dla dojrzałej gospodarki pieniężnej. Kapitalizm nie musi więc być liberalny.
Tak naprawdę konserwatywnych liberałów i marksistów, za wyjątkiem frazeologii, zdecydowanie więcej łączy, niż dzieli:
1) Jedni i drudzy są materialistami,
2) Dla jednych i drugich historia zaczęła się na rewolucji francuskiej/angielskiej,
3) Dla jednych i drugich istnieje tylko państwo i "wolna jednostka" - dlatego nie są w stanie zrozumieć możliwości istnienia "trzeciej drogi", choć w rzeczywistości "trzecich dróg" są tysiące (większość z nich, niestety, bardzo prymitywna),
4) Nawet frazesy, używane przez jednych i drugich, są często identyczne: np. "wolność" albo "nasza cywilizacja".
Tak naprawdę obie opcje różnią się tylko jednym: poglądem na to, kto ma decydować o pieniądzach. Jedni uważają, że państwo, drudzy - że "wolne jednostki". Ponieważ jednak w warunkach liberalizmu gospodarczego wszystko przechodzi w ręce bardzo nielicznych "wolnych jednostek", ściśle do tego powiązanych z władzami (trudno wręcz oddzielić struktury władzy od oligarchii gospodarczej), więc w istocie wychodzi na to, że jest to jeden system.
To miała być prowokacja?
Czy może pochwała socjalizmu?
Ech, skomentowałem
ale nie przeczytałem uważnie, usuwam..,
Obecnym stanem Polski jest
Obecnym stanem Polski jest postkomuna, stanowiąca obecny ład. Dążenie do obalenia postkomuny jest siłą wywrotową, a więc lewacką.
W takim razie mogę być lewakiem.
Poniekąd z tego typu wypowiedzi wynika moja niechęć do używania różnych -izmów i innego typu etykiet. Bo każdy daną etykietę rozumie inaczej.
======================
"Prawo łagodne dla oprawcy jest prawem okrutnym dla ofiary"
Etykietki
O właśnie. Autor artykułu zapewne chciałby, żeby ktoś uwierzył, że liberalizm gospodarczy należy nazywać ideologią lewicową, a następnie walnął się w czoło: zaraz, przecież ja jestem prawicowcem, więc nie mogę tego popierać!
Może to być też próba obrony PiS-u: jest antyliberalny, ale to dobrze, bo liberalizm jest wbrew pozorom lewicowy, a my tu jesteśmy prawicą, więc wszyscy popieramy PiS.
Tymczasem to jest odwrotnie: najpierw jest pogląd, a potem etykietka. Najpierw stwierdzam, że jestem liberałem, a potem dopasowuję do tego umowne etykietki lewicy i prawicy i wnioskuję, czy jestem prawicowcem.
Będę popierał liberalizm gospodarczy niezależnie od tego, czy zostanie nazwany ideologią prawicową, czy lewicową (choć wierzę, że właściwsze jest to pierwsze). I niezależnie od tego, czy część polityków popierających liberalizm jest uwikłana w jakieś afery, czy nie (choć wierzę, że są uwikłani mniej niż socjaliści).
O PiSie akurat nie było ani
O PiSie akurat nie było ani słowa. Jeśli widzi Pan coś, co się Panu nie podoba, od razu zapala się u Pana lampka z napisem "PiS".
Podoba się Panu, kiedy jest mowa o korupcji i od razu pojawiają się stwierdzenia "to na pewno PO"?
Czy PiS jest antyliberalny... Głosowałem na PiS w wyborach parlamentarnych z racji antykomunizmu oraz z założenia, że kradną trochę mniej niż inne partie ;) Moim zdaniem PiS jest nieokreślony gospodarczo - z jednej strony czymś elektorat wabi (socjalizm), z drugiej strony rozwalać budżetu zbytnio SO nie pozwala (liberalizm gospodarczy). Utrzymuje jakąś tam ilość elektoratu roszczeniowego i nie zabija państwa (tu zdania mogą być różne, ale ogólnie wygląda to na status quo z lekką kosmetyką na plus). Po co w takim razie władza? Pewnie, aby tępić układ, ale na razie wielkich sukcesów na tym polu nie ma. A szkoda.
A wracając do tematu - moje poglądy są jakie są nie dlatego, że chcę, aby były prawicowe i uważnie śledzę, co jest w danej chwili "trendy" w środowisku prawicy, ale dlatego, że uważam pewne rzeczy za słuszne. A czy to jest prawica, lewica, antykomunizm czy protramwaizm - mniejsza z nazwą :)
======================
"Prawo łagodne dla oprawcy jest prawem okrutnym dla ofiary"
PiS i liberalizm
Jarosław Kaczyński co i rusz stawia w jednym rzędzie ?liberałów i postkomunistów?, a Polsce liberalnej przeciwstawia Polskę solidarną. Jest więc antyliberalny przynajmniej w słowach.
Fakt, że daleko mu do Samoobrony. Na tle Samoobrony praktycznie każda partia jest liberalna.
Czyny pokazują budżetowe status quo z lekkim wskazaniem na minus: wyszło trochę droższe państwo niż za SLD. Były zapowiedzi obniżek podatków, ale skoro wpływy z podatków rosną szybciej niż wzrost gospodarczy, to więcej musiało być podwyżek (nie uwierzę, że to da się wytłumaczyć poprawieniem ściągalności).
Z trochę innej beczki, oto co JKM pisał o rządzie Olszewskiego (http://korwin-mikke.blog.onet.pl/2,ID150797850,ind...) ? zaznaczam punkt 2:
?czemu głosowałem za obaleniem rządu p.mec.Jana Olszewskiego. Otóż wyjaśniam: przede wszystkim
(1) nasze głosowanie było tylko symboliczne, bo wiedzielismy juz, że jest znaczna większość za obaleniem będzie;
(2) powinniśmy byli zagłosować ZA obaleniem, bo rząd p.Olszewskiego miał projekty niemal w całości socjalistyczne, i - choć bez naszych głosów w ogóle by nie powstał - po ogłoszeniu exposé przeszliśmy do opozycji;
(3) z uwagi jednak na niechęć do głosowania niejako przeciwko "lustratorom" zamiast głosować ZA obaleniem wstrzymaliśmy się od głosu.?
W moim odczuciu
W moim odczuciu "lumpenliberał" oznacza człowieka, który nieuczciwie się obłowił po upadku komuny, podając się za liberała. Toteż liberałowie niepowinni lubić lumpenliberałów, bo szargają dobre imię liberalizmu.
Ale mniejsza z tym - to ciągle są etykietki, których ani ja, ani Pan specjalnie nie poważamy.
Ważne, aby ludzie o dających się pogodzić poglądach (dajmy na to, PiS i PO) mogli z sobą współpracować a nie wykrwawiać się we wzajemnej walce ku uciesze SLD. Nie podchodzić ideologicznie, a merytorycznie - i sporo problemów staje się rozwiązanych.
Pozdrawiam!
======================
"Prawo łagodne dla oprawcy jest prawem okrutnym dla ofiary"
Rewolucja a kontrrewolucja
W takim razie mogę być lewakiem.
Poniekąd z tego typu wypowiedzi wynika moja niechęć do używania różnych -izmów i innego typu etykiet. Bo każdy daną etykietę rozumie inaczej.
Rewolucja skierowana przeciw rewolucji nazywa się kontrrewolucją - i nie ma nic wspólnego z lewactwem, a raczej wprost przeciwnie.
Etykietki,
Etykietki, etykietki...
Słyszał Pan o Republice Guaranów? Miejsce, gdzie - podobno - dało się stworzyć komunizm "bezzamordystyczny", mało tego, zarządzany przez duchownych katolickich.
Państwo się rozpadło, bo jego mieszkańcy, wyzwoleni z "hedonistycznego materializmu" stracili całkowicie motor działania. Toteż, nie wnikając w zawiłą terminologię, stwierdzam krótko: socjalizm jest szkodliwy, więc niewłaściwy.
Jeśli nie słyszał Pan o Republice Guaranów, to proszę:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Republika_Guarani
http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,3646
======================
"Prawo łagodne dla oprawcy jest prawem okrutnym dla ofiary"
To nie był komunizm
To był rdzenny ustrój cywilizowanych Indian południowoamerykańskich w wersji katolickiej, opracowany przez jezuitów. Dlatego m.in. był bezzamordystyczny.
Ustrój ten(istitnie podobny do komunizmu) panował nie tylko u Guaranów, ale także w imperium Inków. Dlatego zresztą imperium to okazało się tak mało odporne na najazd Hiszpanów. Ludność była odpowiedzialna jedynie za posłuszeństwo wobec władzy, gdy tej zabrakło, reszty mieszkańców to nie obchodziło. Wprawdzie później wybuchały powstania, ale Hiszpanie byli już zbyt silni.
Jeśliby to istotnie był komunizm, to płynąłby stąd wniosek, że komunizm nie tylko nie jest utopią, ale że może istnieć przez setki lat. Więc nie wywołuj wilka z lasu, bo tylko nabijasz popularność czerwonym!
Redukcje paragwajskie upadły jednak nie z powodu braku hedonistycznego materializmu, tylko dlatego, że istnienie państwowości katolicko-indiańskiej było solą w oku Hiszpanów.
Niedługo zresztą być może będziesz mógł ten ustrój znów oglądać w całej okazałości, bo w Ameryce Południowej znów dochodzą do władzy Indianie.
Przeciwstawianie komunizmu heodnistycznemu materializmowi jest śmieszne. Marks był wielkim zwolennikiem materializmu (a w konsekwencji- materialistycznego hedonizmu), był wręcz wdzięczny liberałom za "wyzwolenie ludzkości" z wyższych wartości i uczuć. Następcy Marksa również głosili materializm.
Oto fragment "Manifestu Komunistycznego":
"Burżuazja tam, gdzie doszła do władzy, zburzyła wszelkie feudalne, patriarchalne, idylliczne stosunki. Pozrywała bezlitośnie wielorakie węzły feudalne, które przywiązywały człowieka do jego naturalnego zwierzchnika" i nie pozostawiła między ludźmi żadnego innego węzła prócz nagiego interesu, prócz wyzutej z wszelkiego sentymentu "zapłaty gotówką". Świątobliwe dreszcze pobożnego marzycielstwa, rycerskiego zapału, mieszczańskiego sentymentalizmu zatopiła w lodowatej wodzie egoistycznego wyrachowania.(...) Dopiero burżuazja dowiodła, czego jest w stanie dokonać działalność ludzka." I w ten sposób wykonała "dobrą robotę", przygotowując grunt pod nadchodzący nowy, komunistyczny ład.
Brytyjski filozof marksistowski Terry Eaglenton tak pisze w rozprawce "Marks i wolność":
"Burżuazja może stanowić dzisiaj przeszkodę w osiąganiu wolności, sprawiedliwości i ogólnego dobrobytu ale w okresie rozkwitu była siłą rewolucyjną: doprowadziła do upadku swych feudalnych antagonistów, przekazał w spadku socjalistycznym dziedzicom idee sprawiedliwości i wolności oraz spowodowała taki rozwój sił wytwórczych, że zaistniała realna perspektywa urzeczywistnienia socjalizmu. Albowiem bez materialnego i duchowego bogactwa, jakie wykształcił kapitalizm, socjalizm byłby niemożliwy".
Oczywiście, ta "burżuazja", która przyniosła wątpliwej przeważnie jakości osiągnięcia, to byli początkowo głównie lichwiarze i ideolodzy liberalni.
Dziś ten "burżuazyjno"-marksistowski syf zaszedł znacznie dalej, dowodem jest rozpad rodziny.
Chyba krótko żyjesz, skoro tego nie pamiętasz. Zapytaj się swoich rodziców i wujków, to Ci powiedzą, albo poczytaj książki z tamtych czasów. Ba, większość ludzi myślała w swojej naiwności, że liberalizm rodem z USA nas z tego materializmu wyzwoli.
Poza tym czym innym jest niedbanie o sprawy materialne, a czym innym - uważanie ich za najważniejsze czy jedyne. Katolik musi dbać o nie, ponieważ życie i zdrowie są darem Boga. Jeszcze niedawno panował w Polsce zwyczaj, że gdy kawałek chleba upadł na ziemię, podnoszono go i całowano.
Rozumiem, że przeszliśmy
Rozumiem, że przeszliśmy na ty. W porządku.
==
morderstwo , rozpuste, czy tez bluznierstwo przeciwko bogom i królowi .Przytocze kilka przykladowych : ukamienowanie , stracenie ze skaly , wieszanie za wlosy nad przepascia , zasiekanie rózgami . W drodze laski mozna bylo byc wyslanym na plantacje rosliny koka , gdzie klimat byl zabójczy . Osobna kategoria kary byla tak zwana ?hiwaya? , która byla przeznaczona tylko dla nieuczciwych urzedników i osób uprawiajacych czarna magie . Polegala na tym , iz na skazanca z wysokosci jednego metra byl spuszczany ciezki glaz , co zwykle konczylo sie smiercia lub ciezkim kalectwem.
Wiezienia byly tylko po to by skazancom zadawac meki. Istnial caly szereg jaskin , w których
trzymane byly dzikie zwierzeta i plazy takie , jak : pumy , jaguary, niedzwiedzie , zmije , skorpiony ,
ropuchy i inne równie zarloczne stworzenia. Wtracano tam niebezpiecznych zbrodniarzy , winnych obrazy majestatu lub zdrady stanu . Jezeli podejrzany przezyl dwie doby byl wypuszczany i jeszcze wynagradzany hojnymi darami i zaszczytami , bowiem sam fakt przezycia brano za wskazówke od boga , iz podejrzany jest niewinny .
To tyle na temat niezamordystycznego imperium Inków. Powyższy fragment dotyczy raczej kar, ale nie ma problemu, aby dowiedzieć się, za co można było oberwać. Nadregulacja + surowe prawo to dla mnie totalitaryzm i tak zaklasyfikowałbym Imperium Inków. W Państwie Guaranów brakowało surowego prawa i stąd wyciągam tezę "komunizmu niezamordystycznego".
Poza tym Imperium Inków nie obejmowało terenów Paragwaju, więc teza o odziedziczeniu ustroju Peru przez Guaranów jest całkowicie chybiona. To były ludy na bardzo niskim poziomie rozwoju, koczownicze - jezuici namawiali ich do osiedlania się.
Niby czemu, z tego przykładu wynika, że utopijny socjalizm dąży do samozniszczenia. Doskonały kontrargument na: "prawdziwy komunizm nigdy nie istniał".
Redukcje upadły nie na wskutek najazdu, ale na wskutek braku zagrożenia. Aby jakaś społeczność mogła istnieć, musi mieć jakiś wspólny cel. Najpierw była to ochrona przed Hiszpanami - lepiej pracować u jezuitów niż zostać "zużytym" u plantatora (armia Republiki Guaranów). Kiedy Hiszpanie dali sobie spokój, jedyna motywacja do organizacji państwowej znikła. Gdyby Guarani mieli inną motywację - chociażby bogacenie się - ich państwo mogłoby przetrwać dłużej.
Odpowiadając na wycinki o komunizmie - walka z komunizmem ma polegać na resustytucji feudalizmu? Co chciałbyś zaproponować?
A mi się wydawało, że przebrzydła burżuazja pchnęła świat na tory postępu technicznego i gospodarczego. Wspaniała arystokracja nie zajmowała się pomnażaniem dobrobytu... "Lichwa"? Jak wyobrazimy sobie system bankowy bez "lichwy" - czyli oprocentowanego kredytu? Zakaz "lichwy" przez KK był szkodliwy dla europejskiej gospodarki.
Wynika z tego pewien paradoks. Katolik ma dbać o zdrowie, a jednocześnie całowanie podniesionego z ziemi chleba jest niehigieniczne. I co teraz? ;)
======================
"Prawo łagodne dla oprawcy jest prawem okrutnym dla ofiary"
Odp.
1) Czym innym jest zamordyzm, a czym innym - okrucieństwo. Okrucieństwo jest powszechne u wszystkich, którzy nie cenią wartości ludzkiego życia - czyli niemal wszędzie poza chrześcijaństwem (a i to niecałym!), a i tu ucywilizowanie ludności barbarzyńskiej, żeby nauczyła się je cenić, długo trwało. Natomiast nie można mówić o zamordyzmie tam, gdzie nie narzuca się go siłą.
W czasach przedchrześcijańskich prawo w Europie barbarzyńskiej było również okrutne - ale żadnego zamordyzmu nie było choćby dlatego, że nie było państwa, które mogłoby ten zamordyzm wprowadzić.
Prawo w Państwie Guaranów mogło być mniej surowe, jako w państwie katolickim - ale wątpię, by było łagodne jak na dzisiejsze czasy.
To, że imperium Inków nie sięgało Paragwaju, nie znaczy, by nie sięgały tam wpływy ustroju inkaskiego. Do Polski też nie sięgał starożytny Rzym, a mimo to używano u nas rzymskiego systemu metrycznego aż po X-XI wiek.
Totalitaryzm to, jak wskazuje definicja, coś więcej niż "nadregulacja". To jest decydowanie państwa o wszystkim. Nadregulacja może być drogą do totalitaryzmu (np. socjalizm i komunizm) - choć być nią nie musi. Surowe prawo nie musi się łączyć się z totalitaryzmem w teorii, ale w praktyce jest to niemożliwe, ponieważ nie da się narzucić całkowitej kontroli państwa nad wszystkim za zgodą ludności. Dlatego właśnie totalitaryzmy były takie okrutne.
2) Nie - jest to argument najwyżej za małą zdolnością odporną komunizmu. Oczywiście, jego zwolennicy zaraz pomyślą, że może by się jakoś dało tę zdolność poprawić...
3)Z Encyklopedii powszechnej PWN wynika, że redukcje nie upadły same z siebie, a przeciwnie: "Wzrastająca potęga ekon. i polit. zakonów przyczyniła się do wprowadzenia przez Watykan, a później także rządy niepodległych republik, zakazu ich działalności (jezuici 1767), co położyło kres redukcjom"
Państwo jako instytucja służąca wyłącznie bogaceniu się ludności było możliwe tylko w jednym, dość krótkim historycznie okresie - w epoce przemysłowej, do której redukcje raczej nie dotrwały. A i w tym wypadku bogactwo dla samego bogactwa jest bezsensem - jest to rodzaj kolekcjonowania pieniędzy. Trudno, żeby tak poważna instytucja, jak państwo, powstawała dla zaspokojenia czyichś kolekcjonerskich pasji.
4) No właśnie - przez długi czas nie orientowano się w sprawach kredytowych, co przynosiło katolicyzmowi szkody. Chodzi o odróżnienie kredytu inwestycyjnego i konsumpcyjnego. O lichwie mówimy w tym drugim wypadku.
5)Po prostu, ta forma okazywania czci darom Boga jest już nieaktualna wskutek postępu wiedzy o higienie.
Higiena.... Tak...
Jeszcze niedawno Szwedzi mieli bzika na punkcie higieny... Myli i szorowali wszystko, co jest w zasięgu wzroku... Ale lekarze zaczęli wreszcie alarmować, że choroby wynikające z braku odporności na bakterie wszelakie są coraz częstsze. Sytuacja była pono taka, że zaczęli się przyglądać temu na chłodno, no i wyszło, że ta wariacka higiena pozbawiła ich kontaktu z bakteriami, na działanie których to utracili odporność... ;-) Skutek? Przynajmniej przestano propagować tę "higienę"... ;-) A wszystko to ma źródła w religii jak sądzę, w kulturze... To protestanci są podszyci stałym "zagrożeniem", wciąż muszą myśleć o ochronie... Nawet w oczach żołnierza amerykańskiego w ambasadzie w Warszawie też było coś takiego... Oni się bez przerwy boją... Katolik odwrotnie, jest ufny wobec świata... W naszych najstarszych wierzeniach, tych pogańskich próżno szukać jakichś groźnych elementów. No, może Smok Wawelski, ale on przecież został pokonany przez rezolutnego szewczyka Dratewkę... :-) Więc ja pozostaję jednak przy całowaniu kromki chleba, którą podnoszę z ziemi, tak jak pozostaję katolikiem... I nawoływania, że muszę stale sprawdzać, czy jestem wystarczająco "chroniony" (przed próchnicą, przed łysieniem, przed cholesterolem, przez artretyzmem, itp - proszę nie sprowadzać tego tylko do roli handlu), te nawoływania są obce mojej kulturze, mnie samemu. To nie jest polskie.
Pozdrawiam.
No, u naszych pogańskich
No, u naszych pogańskich przodków było odwrotnie - oni fascynowali się niebezpieczeństwem. Wystarczy popatrzeć sobie na sztukę pogańską i wczesnośredniowieczną chrześcijańską. Pełno tam potworów, a im groźniejszy, tym lepszy.
Poza tym protestantyzm ma skłonność do "ordnungu", do histerycznego porządkowania wszystkiego.
1) Pozwoliłem sobie
1) Pozwoliłem sobie opracować własną koncepcję zamordyzmu, jako połączenia nadregulacji oraz surowych konsekwencji. Nie wnikam, czy jest to najwłaściwsza definicja zamordyzmu, po prostu wskazuję różnice ustrojowe w Imperium Inków i w Republice Guaranów. W obu państwach obywatele byli kontrolowani. W Imperium Inków mogli się bogacić (przynajmniej obywatele wyższych warstw), w Republice Guaranów nie było dążenia do bogactwa.
Prawo średniowiecznej chrześcijańskiej Europy nie było okrutne? Prawo chrześcijańskiego Rzymu nie było okrutne? Wolne żarty. Ciężko nawet stwierdzić, czy było mniej okrutne od barbarzyńskich tradycji czy bardziej.
Nie porównujmy pogańskich państw-miast Słowian oraz późniejszej Polski do polujących w dżungli koczowników. Oglądałeś "The end of the spear"? Na takim poziomie byli Guarani, po prostu dzicz.
Może kilku widziało Inków, ale nie zrozumiało, o co chodziło ;)
2) Obstaję przy swoim, że komunizm = zamordyzm lub ulega samodestrukcji. To nienaturalny twór rozkładający się bez dopływu ciepłej krwi. Jeżeli jakaś grupka lewaków będzie chciała np. stworzyć w Polsce komunistyczny powiat ("bez zamordyzmu" - bo zjadą się sami entuzjaści), niech go zrobią i niech cały świat zobaczy, że ulega samozniszczeniu. A jak zaczną wprowadzać zamordyzm, zawsze można przeprowadzić misję stabilizacyjną...
3) Dlaczego redukcje się nie obroniły? Guaranie mieli wojsko, miasta, gospodarkę itp.. Ale w czasie względnego spokoju stracili ostatnią motywację państwową - obronę. Bronić się mogli, ale nie chcieli. Dlatego twierdzę, że redukcje rozpadły się same. Tak jakby w 39' Polska od razu się poddała i przeszła na niemiecki, a my byśmy kłocili się, czy mogłaby przetrwać, gdyby nie niemiecka agresja. Nie od tego wiaterku by się ugięła, to od innego.
Osobiście przychodzi mi na myśl wiele państw powstałych bądź trwających - zdawałoby się - dzięki dążeniu do bogactwa. Fenicja, Kartagina, Republika Nowogrodzka, Republika Pskowska, Republika Wenecka (oraz inne państwa kupieckie Włoch), Zjednoczone Emiraty Arabskie, Singapur.
4) To moja osobista sprawa, na co biorę kredyt. Kto miałby też to sprawdzać? Sam nie wziąłbym, jak sądzę, kredytu konsumpcyjnego, tak jak nigdy nie zapaliłbym papierosa - ale to nie znaczy, że będę tego zabraniał innym.
5) Ok
======================
"Prawo łagodne dla oprawcy jest prawem okrutnym dla ofiary"
U Guaranów warstwy wyższe
U Guaranów warstwy wyższe stanowili zakonnicy - a im nie było wolno się bogacić.
Kontrola w państwie Inków i u Guaranów zdaje się wskazywać, że po prostu wszędzie tam państwowość powstawała niejako sztucznie, bez wpływu obywateli. W Ameryce Południowej były widać dwa modele: albo prymitywna autarkia, albo na wpół totalitarne państwo (wskazują na to zresztą też miejscowe legendy). W Europie nie było takiej przepaści między "cywilizowanymi" a "niecywilizowanymi" z całą pewnością - w tym masz rację.
Wpływy Inków sięgały daleko, ponieważ urządzali oni wyprawy choćby po pióra ptasie. Zresztą w kwestii wpływów "cywilizowanych" państw indiańskich popatrz sobie na Meksyk. Wpływy sztuki i kultury starożytnego Meksyku ogarnęły praktycznie całą Amerykę Północną, za wyjątkiem Eskimosów i jakichś zupełnie peryferycznych Indian. Dotyczy to zarówno stylów, jak i zwyczajów takich, jak choćby noszenie pióropuszy.
Nawet, jeśli wśród Guaranów nie było ludzi mających pojęcie o peruwiańskim ustroju państwowym, to możliwe jest, że mieli o nim pojęcie jezuici, którzy skorzystali z niego, jako ze sposobu stworzenia państwa "na skróty".
Prawo średniowiecznej Europy było prawem zamieszkujących je ludów barbarzyńskich, stopniowo łagodzonym przez Kościół. Chrześcijański Rzym był zaś chrześcijański głównie z nazwy i z formy, co brało się ze słabości Kościoła wobec władzy świeckiej. Czy na pewno jednak prawo w redukcjach było takie łagodne, czy też było ono łagodne tylko w porównaniu z prawem Inków?
Komunizm nie równa się zamordyzmowi - istnieje mnóstwo innych form zamordyzmu. Natomiast prawdą jest, że komunizm upada sam z siebie - bo gdzie wszystko jest wszystkich, tam jest niczyje. Oczywiście, mówię o prawdziwym komunizmie, a nie o każdym ustroju nieliberalnym.
W kwestii Guaranów dostępne mi źródła przedstawiają fakty inaczej, niż Ty - ale warto byłoby zapoznać się z historią tej państwowości.
Wymienione przez Ciebie państwa nie powstały po to, żeby się bogacić - natomiast wzbogacenie się znacznie zwiększyło ich siłę (dodać by tu należało też kolonie greckie). Oczywiście, umożliwiało to ich trwanie w tym sensie. Jednak redukcje posiadały siłę dostateczną do obrony przed Hiszpanami, a podbijać nikogo nie zamierzały.
W niektórych krajach wzbogacanie się było stosowane nie tylko jako środek na zwiększenie siły własnego państwa wobec sąsiadów, ale i jako sposób na zwiększenie przewagi władzy nad obywatelami. Tak było np. w mocarstwach kolonialnych, gdzie władcy wykorzystywali własne bogactwo z danin i grabieży dalekich krajów do zaprowadzania absolutyzmu.
Feudalizm i przebrzydła burżuazja...
Zależy, co rozumieć przez "feudalizm". Rewolucyjni ideolodzy francuscy wrzucili do jednego worka pod tą nazwą trzy rzeczy:
1) Ustrój polityczny, powstały po podboju Galii przez Franków (wódz-król dzielił Galię między wojewodów, ci między niższych oficerów, niżsi oficerowie wyznaczali tereny pod uprawę indywidualną dla prostych żołnierzy i formalnie byli właścicielami ziemi I stopnia),
2) Ustrój gospodarczy dworsko-chłopski, oparty na ubogiej samowystarczalności gospodarczej jednych i przymusowym, leniwym dobrobycie drugich. Ustrój ten nie ma w istocie nic wspólnego z chrześcijaństwem ani z monarchią. Jest to ustrój "barbarzyński". Istniał już w Galii sprzed podboju rzymskiego (u nas z pewnością od początków I tysiąclecia n.e.),
3) Ustrój łaciński - ustrój miast lokacyjnych, gdzie pracować musieli wszyscy, a opierał się on na podziale pracy i specjalizacji zawodowej ("Tak dla wspólnej korzyści/ i dla dobra wspólnego/ wszyscy muszą pracować/ mój maleńki kolego" - pisał Jan Brzechwa, choć Żyd). Jest to ustrój stworzony istotnie pod opieką Kościoł katolickiego.
Jeśli ten trzeci ustrój uznamy za feudalny, to musimy powiedzieć, że najbardziej rozwinął się on w... Wielkopolsce w czasach rozbiorów. Jak wiadomo, była to część kraju najbardziej wówczas rozwinięta gospodarczo. Był to ten sam ustrój, tylko rozciągnięty również na rolnictwo.
Pierwotnie było to jednak nierealne głównie dlatego, że ludność chłopska była zbyt prymitywna, a szlachta - zbyt związana z chłopami. Zasady "barbarzyńskie" były sprzeczne z poglądem św. Pawła, że "kto nie pracuje, nie powinien jeść" - ale Kościół wiedział, że jeśli chce coś zmienić, musi iść początkowo na daleko idące ustępstwa. Kościół zresztą brzydził się rewolucją, wiedząc, że nic dobrego z tego nie wynika. Dlatego lewacy obu opcji oskarżali go o "niechęć do zmian".
Stworzono więc w Średniowieczu zalążki nowej ekonomii w postaci miast lokacyjnych, na dostarczaniu żywności którym zarabiała przy okazji ludność rolnicza, żyjąca w poprzednim systemie.
Tak więc - gdyby nie system łaciński i Kościół katolicki, nie byłoby "burżuazji" - najwyżej dorabiający sobie na handlu arystokraci (jak w miastach przedlokacyjnych).
Jak więc widać, likwidacja systemów lewackich obu opcji nie musi wcale oznaczać stworzenia w Polsce ustroju politycznego XVIII-wiecznej Francji - który u nas nigdy nie istniał, podobnie jak nie było go na stałe nigdzie poza imperium karolińskim i późniejszymi zdobyczami Normandczyków.
Niechęć do lichwy nie oznacza też walki z burżuazją i popierania arystokracji. Niepracująca arystokracja (o odróżnieniu od popieranej łacińskiej burżuazji) była tolerowana przez Kościół, nie popierana. Ale dziś nie ma potrzeby tej tolerancji, bo taka arystokracja nie istnieje. I tego należy się trzymać.
Natomiast jeśli chodzi o burżuazję, to burżuazja burżuazji nierówna. Zależy, jakimi zasadami się kieruje i w jaki sposób się bogaci. Wrzucanie wszystkich "burżujów" - tych łacińskich i tych żydowskich do jednego worka - to typowa manipulacja rewolucjonistów francuskich.
Oczywiście, "burżuazję" łacińską należy popierać, z pewnością takie elity, jak choćby Roman Kluska, będą pchać świat na nowe tory. Natomiast burżuazja typu żydowskiego, choć kiedyś mogła również temu sprzyjać, gdyż przyspieszała rozwój przemysłu (egoistyczne praktyki w gospodarce umożliwiały kumulację kapitału do budowy fabryk), z końcem epoki przemysłowej może już tylko szkodzić.
Pamiętam, jak znajomy informatyk
wyrażał się o Optimusie raczej pogardliwie. Te komputery to były składaki i nic więcej. Awaryjne, to części kupowano na Tajwanie najtańszse i serwis też był do kitu... Ten interes nie rozkręcił by się, gdyby nie omijanie podatków (omijanie zgodne z prawem). Tak więc, jak się wiedziało, gdzie w prawie są luki, to się było górą... A jeśli nie, to można było być najlepszym na świecie i figa! Więc stawiane p.Kluski za wzór jest trochę na wyrost...
Generalnie jakość
Generalnie jakość komputerów Optimusa nie odbiegała od typowego składaka. Części pochodziły z tego samego źródła w którym się zaopatrują wszyscy - czyli z Tajwanu (obecnie z Chin kontynentalnych). Omijanie prawa dotyczyło tylko kontraktów edukacyjnych, w których polscy dostawcy byli gorzej traktowani niż zagraniczni.
Faktem jest, że zarówno
Faktem jest, że zarówno JTT jak i Optimus to firmy polskie - i jak mniemam nienomenklaturowe.
Faktem jest, że załatwiono obie w wyniku ustanowienia prawa dyskryminującego polskich przedsiębiorców.
Faktem jest, że w odóżnieniu od firmy Dell czy podobnych ani Klusce, ani JTT państwo polskie nie dopłacało po kilkadziesiąt tysięcy złotych do każdego zatrudnianego - pieniędzy powiedzmy to sobie szczerze - zabieranych ludziom ubogim - bo tych najłatwiej rżnąć na kasie podatkami.
Komputery wytwarzane przez Optimus odbiegały raczej na plus od średniej.
No, ale rozumiem, Kluska to internetowy spadkobierca Piłsudskiego - czyli twórca Onetu :)))
- - - - - - - - - - - - - - - - - -
Zakładamy Prawicę RP (partię polityczną)
Paru tu obecnych rzeczywiście jawią się
jako spadkobiercy Piłsudskiego... (Doktrynerstwo aż z nich wycieka...) Kluska raczej nim nie jest...
A z jakich źródeł wziął Pan informację, że twórcą Onetu jest Piłsudski?
Widzę, że nie rażą Pana
Widzę, że nie rażą Pana redystrybucyjne transfery pracowników na koszt podatnika - może by tak w piłce nożnej spróbować?
- - - - - - - - - - - - - - - - - -
Zakładamy Prawicę RP (partię polityczną)
Zasadniczą ideą feudalizmu
Zasadniczą ideą feudalizmu jest układ "pracownik" - "haracznik". W teorii pracownika odpala części wypracowanego zysku (haracz) haracznikowi, który w zamian ma go bronić.
Obecnie pracownikami jesteśmy my wszyscy a haracznik jest bytem prawnym o nazwie "państwo". I gdyby zajmował się tym, co do niego należy, tj. pilnowaniem porządku, przez co haracz nie byłby zbyt wysoki, nie byłoby w tym nic złego.
Ideolodzy francuscy zapewne mieli na myśli feudalizm swoich czasów. Arystokracja trwoni pieniądze (tzn. wydaje na konsumpcję, zamiast inwestować), a żeby mieć co trwonić, podwyzsza haracz reszcie społeczeństwa (stanowi tzeciemu). Można wyciągnąć z takiej sytuacji dwa wnioski - odebrać przywileje stanowe i resztę pozostawić ludzkiej zaradności, albo zrobić Rewolucję. Jak zwykle w historii, użyto głupszego rozwiązania ;)
Jakaś obsesja na punkcie Żydów? Ja bym podzielił burżuazję na tę, co przestrzega prawa, nie tworzy mafii itp. i na tę "drugą". Ty dzielisz na Żydów i nie-Żydów. Żydzi po prostu sobie radzili (nie wszyscy, sporo z nich biedę klepało) w kapitaliźmie. Reszta musiała się zacząć tego uczyć.
======================
"Prawo łagodne dla oprawcy jest prawem okrutnym dla ofiary"
Dobrze ująłeś istotę państwa
Dobrze ująłeś istotę państwa - państwo feudalne było państwem wielostopniowym. Natomiast obecny problem polega na tym, że państwo istnieje sobie bez żadnego wpływu obywateli. Posiada siłę dzięki naszym podatkom, natomiast nie spełnia roli usługowej. Trzeba to zmienić, ale nie da się tego zrobić inaczej, jak poprzez odzyskanie przez obywateli wpływu na państwo. Marzenia, że politycy sami zaczną być dobrzy i uczciwi, to mrzonki. Przecież oni żyją w innym, odizolowanym świecie. Nie wiedzą nawet, jakie mamy potrzeby.
Ideolodzy francuscy wrzucali wszystko, co przed rewolucją, do jednego worka: cechowy ustrój miast, poddaństwo chłopów i prawdziwy feudalizm, o którym wyżej pisałem. Podobnie dla komunistów każdy przeciwnik "najwspanialszego ustroju" był automatycznie zwolennikiem "kapitalistycznego imperializmu amerykańskiego".
Z tego, co wiem, rewolucja francuska zaczęła się właśnie od tego, że szlachta dobrowolnie zrzekła się przywilejów... Rewolucyjni agitatorzy wykorzystali ten moment słabości ustroju, gdy był on w stanie przejściowym, a zarazem entuzjastyczny stosunek do zmian, do przejęcia władzy i zaprowadzenia terroru.
Ostentacyjna zamożność arystokracji była w pewnym stopniu koniecznością, dopóki chłopi i mieszczanie byli ludźmi prymitywnymi. Człowiek prymitywny nie wyobraża sobie władzy i autorytetu bez ostentacyjnego bogactwa i wyszukanej formy. Kiedy jednak podnieśli się oni na wyższy poziom umysłowy, stało się to niepotrzebne.
Żeby być burżujem typu żydowskiego, nie trzeba wcale być Żydem. Są "goje" bardziej żydowscy od Żydów, i Żydzi bardziej chrześcijańscy niż niejeden chrześcijanin. Ale nie da się ukryć, że źródłem pewnych postaw jest społeczność żydowska - stąd nazwa. Ja zresztą osobiście wolę mieć do czynienia z rodowitymi Żydami, niż ze zjudaizowanymi mentalnie np. Polakami. Oni przynajmniej nikogo nie zdradzili.
Jeśli chodzi o radzenie sobie w "kapitalizmie" - to po prostu przemysł sprzyjał żydowskiej formie gospodarowania, bo po pierwsze całkowicie wyłączał gospodarkę z więzi społecznej miejscowej ludności, a po drugie umożliwiał handel żydowskimi metodami - czyli upychanie produktów kiepskiej jakości, gdzie się da i przy pomocy każdego sposobu.
Żydzi, owszem, bogacili się - ale w miastach przemysłowych, a i to do czasu, bo dla wszystkich Żydów przy przemyśle zarobków nie starczyło. Gdzie indziej panowała po prostu niesłychana nędza.
Czytałem o mieście Opatowie, gdzie dzielnica polska składała się z porządnych domów drewnianych, a dzielnica żydowska to były slumsy z trzema okazałymi kamienicami. Po prostu, wskutek specyficznego ustroju gmin żydowskich (socjalizm dla ludu, częściowo ograniczona "totalna wolność gospodarcza" dla bogatych), istniały tam ogromne różnice majątkowe.
Bardzo interesujący tekst. Mam jednak wątpliwość: oddanie
pojęcia "wolności" w arendę "cywilizacji żydowskiej" to chyba jednak nieuprawniona koncesja.
''Wolność"
Nie chodzi o pojęcie wolności, tylko o slogan "wolności". Cywilizacja żydowska lubuje się w formułkach.
Feliks Koneczny to polski skarb narodowy, który należy hołubić,
gdyż nie ma wielu dziedzin, w których Polak należy do ścisłej światowej czołówki wszechczasów. Historiozofia czy też nauka o cywilizacji jest - właśnie dzięki Konecznemu - taką dziedziną. Mają Anglicy Toynbeego, mają Niemcy Spenglera, a my mamy Konecznego.
To powiedziawszy chciałbym jednak zasugerować, że do myśli Konecznego nie można podchodzić całkowicie bezkrytycznie. Dam przykład. Rodział XXVI swej "Cywilizacji żydowskiej" zatytuowany "Ekonomia żydowska" Koneczny rozpoczyna tak:
Gdyby istniala jakas ekonomia spoleczna uniwersalna, nie mogloby byc zadnej specjalnej, np. zydowska. Nie ma jednak jakichs praw ogólnych, obowiazujacych wszystkie czasy i wszystkie ludy, w których obrebie powstawalyby odmiany bardziej lokalne, jednakowo na ogólnych oparte prawidlach, chociaz rózne w sprawach drugorzednych. Chociaz tabliczka mnozenia wszedzie jednaka, cóz z tego, skoro systemy liczbowe moga byc rozmaite, rózna swiadomosc liczb w przeróznych rozmiarach, od najniklejszej do olbrzymiej, a do obliczen chec wielka obok calkowitej niecheci - jak gdzie! A historia wskazujaca absurdalnosc uniwersalnego strychulca we wszystkim i w czymkolwiek, nie robi wyjatku dla ekonomii spolecznej; nie ma przeto ekonomii bezwzglednej, jedynie mozliwej. Wszelkie zasadnicze zagadnienia ekonomiczne bywaja rozwiazywane rozmaicie, z czego wynikaja ekonomie rozmaite, miedzy innymi takze zydowska.
źródło: http://www.polonica.net/Cywilizacja_zydowska_19.ht...
Otóż już z tego krótkiego fragmentu widać wyraźnie, ze Koneczny był ściśle zależny od niemieckiej szkoły historycznej. Każdy kto interesował sie choćby pobieżnie sporami na gruncie ekonomii pomiędzy "Austriakami" a niemieckimi historycystami, zna "nędzę historycyzmu" na gruncie ekonomii.
Celem niemieckiego historycyzmu w ekonomii było zakwestionowanie uniwersalnych praw ludzkiego działania/ekonomii. Oczywiśnie Niemcom liberalizm i wolny handel kojarzył się wyłącznie z Imperium Brytyjskim, podważenie pozycji którego było ich celem. Również zapewne od Niemców pochodzi pogląd o żydowskości liberalizmu przejęty przez Konecznego.
Tymczasem najbrardziej wyrazisty przykład liberalizmu/libertarianizmu w ekonomii, którym jest współczesna Szkoła Austriacka, postrzega swe początki tak:
Historia Szkoły Austriackiej rozpoczyna się w piętnastym wieku, gdy naśladowcy Świętego Tomasza z Akwinu, pisali i nauczali na Uniwersytecie w Salamance (w Hiszpanii) poszukując wyjaśnienia pełnego zakresu ludzkiego działania i organizacji społecznej.
Ci późni scholastycy obserwowali istnienie praw ekonomicznych, niepodważalnych sił przyczyny i skutku, które działały w dużym stopniu tak jak inne prawa naturalne. Przez wiele generacji odkrywali i wyjaśniali prawa podaży i popytu, przyczynę inflacji, działanie kursów dewizowych oraz subiektywną naturę wartości ekonomicznej ? z tych wszystkich powodów Joseph Schumpeter wysławiał ich jako pierwszych prawdziwych ekonomistów.
Późni scholastycy byli obrońcami praw własności oraz wolności zawiązywania umów i handlu. Chwalili znaczenie biznesu dla społeczeństwa, zawzięcie sprzeciwiając się podatkom, kontroli cen i regulacjom dławiącym przedsiębiorczość. Jako moralni teologowie namawiali rządy do przestrzegania etycznych obostrzeń przeciw kradzieży i morderstwu. Spełniali także zasady Ludwiga von Misesa: podstawowym zadaniem ekonomisty jest mówić rządom o tym, czego im nie wolno.
źródło: http://mises.org.pl/60/
Jeśli nawet późnych scholastyków ktoś zechce przyporządkować do "cywilizacji żydowskiej", to po prostu to pojęcie traci jakikolwiek sens, gdyż zaczyna obejmować zbyt wielki zakres. Sądzę, że uleganie niemieckim obsesjom, co stało się - jak sądzę - niestety w tym przypadku udziałem Konecznego, zaciemnia obraz spraw i może prowadzic na manowce. Przeciwstawnie pojęć "cywilizacji łacińskiej" i "wolności gospodarczej" - w dużej mierze wbrew prawdzie historycznej - prowadzi tylko do gloryfikacji feudalizmu/etatyzmu, co może mieć na dłuższą metę tylko opłakane skutki.
Nie można wyjmować z kontekstu historycznego...
Ekonomia jest nauką z pogranicza nauk przyrodniczych (matematyki) i humanistycznych. Liberałowie uważają, że ekonomia jest wyłącznie nauką matematyczną, ale niekonsekwentnie, skoro ekonomia liberalna korzysta np. z psychologii.
Prawa matematyczne są stałe, i z tego z pewnością Koneczny zdawał sobie sprawę. Odwołując się do najprostszego przykładu: czy dodasz do 2 złotówek 2 złotówki, czy do dwóch rupi 2 rupie, czy do 2 muszelek kauri 2 muszelki kauri, zawsze wyjdą ci 4 jednostki monetarne. Natomiast o istocie ekonomii decyduje to, w jaki sposób ludzie pieniądze przeznaczają - a to już jest zależne od ich kultury - w praktyce od systemu wartości.
Podejrzewam, że przypisywanie owym ekonomistom austriackim liberalizmu jest nieporozumieniem, wynikającym z wyjęcia z kontekstu historycznego. Otóż w średniowiecznych Niemczech plenił się bizantynizm niemiecki. Cesarze (a w ślad za nimi wielu książąt) dążyli do zduszenia samorządów księstw i miast i poddania wszystkiego w gospodarce, co wykraczało poza granice budżetów rodzinnych, kontroli własnej administracji. Temu właśnie zapewne sprzeciwiali się zapewne ekonomiści austriaccy, stając po stronie cechów i gildii przeciw samowoli państwowej.
Nie uwierzę, że było inaczej, dopóki nie usłyszę pochodzącego od tych ekonomistów potępienia ustroju cechowego, przeciwstawienia go "wolności jednostki", oraz pochwały dla braku etyki w gospodarce.
Wątpię też, by sprzeciwiali się podatkom - raczej sprzeciwiali się fiskalizmowi (podobnie, jak Koneczny zresztą).
Wolności gospodarczej Koneczny nie przeciwstawia cywilizacji łacińskiej. Jest natomiast wrogiem "totalnej wolności" polegającej na "robieniu, co się chce" w gospodarce - czyli wolności w rozumieniu liberalnym.
Koneczny był również wrogiem etatyzmu (sprzeciwiał się istnieniu fabryk państwowych, jako deficytowych). Nie rozumiem też, czemu utożsamiasz etatyzm z feudalizmem - wygląda to na wrzucanie wszystkiego, co nie liberalne, do jednego worka. Zresztą sam 'feudalizm' to zbitka pojęciowa. Pojęcie to najbardziej pasuje do średniowiecznego ustroju politycznego (ustrój lenny). Przenoszenie go w dziedzinę gospodarki jest nieporozumieniem, ponieważ określa się w ten sposób często hurtem wszystkie ustroje przedprzemysłowe wyższych szczebli. Dość stwierdzić, że w przedprzemysłowej Europie istniały dwa różne od siebie ustroje - przedchrześcijański jeszcze ustrój wsi i dworów, oraz stworzony przez Kościół katolicki ustrój miast lokacyjnych.
Muszę powiedzieć, że takie uproszczenia pachną mi marksizmem.
Prawicowość istnieje
Oto objawił się kolejny mędrzec, który nie potrafi odróżnić socjalizmu od komunizmu i pisze, że ?(...) socjalizm w łagodniejszej wersji przyjmował czasem postać bizantyńską (np. w Polsce za Gierka).?
Za Gierka w Polsce był komunizm, a nie socjalizm, proszę Dumy Zacofania. Socjalizm to my mamy teraz i też nie taki normalny, tylko dość specyficzny socjalizm postkomunistyczny.
D. Z. stwierdza z naciskiem:
?NIE ISTNIEJE NIC TAKIEGO, JAK ŚWIATOPOGLĄD PRAWICOWY! PRAWICA - TO EKLEKTYCZNA GRUPA, KTÓRĄ ŁĄCZYŁA WYŁĄCZNIE NIECHĘĆ DO MARKSISTÓW!?
Ależ owszem, prawicowość istnieje. Marksiści jako komuniści są lewicowcami, a w opozycji do poglądu lewicowego jest zbudowany pogląd prawicowy, na który składają się konserwatyzm moralny, liberalizm gospodarczy i antykomunizm polityczny.
A oto nowa prawda, którą głosi D. Z.:
?Tak naprawdę obie opcje (liberalna i marksistowska) różnią się tylko jednym: poglądem na to, kto ma decydować o pieniądzach. Jedni uważają, że państwo, drudzy - że "wolne jednostki". Ponieważ jednak w warunkach liberalizmu gospodarczego wszystko przechodzi w ręce bardzo nielicznych "wolnych jednostek", ściśle do tego powiązanych z władzami (trudno wręcz oddzielić struktury władzy od oligarchii gospodarczej), więc w istocie wychodzi na to, że jest to jeden system.?
No i udowodniła w ten sposób Duma Zacofania, że komunizm (niewola) jest tożsamy z liberalizmem (wolnością). Tych wszystkich, którzy widzą, że wywody D. Z. są bzdurne, zapraszam do partii prawicowej.
- - - - - - -
Zakładamy Prawicę RP (partię polityczną)
Normalny socjalizm
Co to jest wiec 'normalny socjalizm' ? Model szwedzki?
---------
PRAWICA RP (partia wirtualna)
Re: Normalny socjalizm
Normalnym socjalizmem można chyba nazwać ten socjalizm, który powstał w państwach Europy Zachodniej. Jego normalność polega moim zdaniem na tym, że ukształtował się ewolucyjnie w państwach kapitalistycznych, które nie zaznały komunizmu. Jest pewnie tyle modeli tego normalnego socjalizmu, ile jest państw europejskich poza byłą strefą radziecką.
W państwach byłego bloku radzieckiego mamy do czynienia z socjalizmem postkomunistycznym, który od normalnego różni się nie tylko ilościowo (pod względem poziomu życia), ale również jakościowo. Różnica jakościowa polega na tym, że w krajach postradzieckich (jak Polska, Czechy, Węgry itd.) dużą rolę w polityce, gospodarce i życiu społecznym odgrywają komuniści z partii podporządkowanych poprzednio Związkowi Radzieckiemu i ich byli agenci.
- - - - - - -
Zakładamy Prawicę RP (partię polityczną)
To nie jest socjalizm, tylko jakaś forma solidaryzmu.
Co, oczywiście, nie przeszkadza temu, wiodącą rolę mogą tam odgrywać socjaliści. W wielu krajach pod wpływem nacisku ze strony społeczeństw, przerażonych groźbą najazdu sowieckiego, większość marksistów zrezygnowała z walki z bogatymi (także metodami politycznymi), a zajęła się rozsądną obroną interesów biednych - jedno z drugim nie jest bynajmniej tożsame.
Obrońcy interesów biednych istnieli i znacznie wcześniej. Przyjąwszy takie kryterium, wszystkich władców Polski powinniśmy uznać za "normalnych socjalistów".
Czytałem to wczoraj,
Czytałem to wczoraj, późno w nocy, myśląc, że to coraz wieksza senność płata mi figle i nie pozwala mi zrozumieć, kto wie, może mądrego tekstu. Na szczęście dzisiaj rano, patrząc wyspanymi oczęta, mogę z ulgą powiedzieć: to nie mój mózg się lasuje.
Robert Olbrycht..Żywiec
.................................................
dostępne mailem: Clive Staples Lewis"Listy starego diabła do młodego"+suplement. Dla chcących delektować się potegą myśli ubranej we wspaniałe słowa, polecam.
Gratulacje
Robert Olbrycht..Żywiec
Gratuluję kultury, tudzież znajomości historii.
Odpowiedź
Gdyby za Gierka w Polsce był komunizm, to by nie było własności prywatnej.
Uważasz, że jednym z wyznaczników światopoglądu prawicowego jest liberalizm gospodarczy. To w takim razie taki Dmowski jest pewno Twoim zdaniem socjalistą, bo nie lubił liberałów (i to chyba nawet bardziej, niż socjalistów - których uważał raczej za zbłąkanych naiwniaków). Koneczny także bardzo negatywnie wyrażał się o zasadach gospodarki liberalnej.
Właśnie o to chodzi, że taka "prawicowość" jaką Ty opisujesz, nie tworzy żadnej własnej jakości, a jest wyłącznie odwróceniem tego, co głosili socjaliści. Przy czym bardzo wiele głoszonych przez nich poglądów nie jest prawdziwych. Gdyby socjaliści ogłosili, że należy chodzić na nogach, to "prawica" by uznała, że należy chodzić na rękach.
Poza tym utożsamiłeś prawicę z tzw. konserwatywnym liberalizmem (niewiele się on różni od amerykańskiego koszernego neokonserwatyzmu). Czy Twoim zdaniem jest to jedyny pogląd pozasocjalistyczny? To chyba nie bardzo logiczne...
Tego typu poglądy sprzyjają monopolizacji prawej strony sceny politycznej przez konserwatywnych liberałów i przypinaniu wszystkim pozostałym łatki "lewicy". Dlatego konserwatywni liberałowie się ich tak kurczowo trzymają.
Liberalizm - w jakiejkolwiek dziedzinie - to nie jest wolność, tylko anarchia (tzw. "wolność absolutna"). Anarchia ZAWSZE jest uzupełnieniem totalitaryzmu, ponieważ oznacza niczym nieograniczone prawo silniejszego. I jest tu w zasadzie obojętne, czy z prawa tego będą korzystać władze państwowe, czy będące rzekomo ich przeciwieństwem wielkie firmy prywatne.
Konserwatyzm moralny nie ma absolutnie nic wspólnego z liberalizmem gospodarczym, ponieważ ideologia "prawa pięści" w gospodarce (i w jakijkolwiek innej dziedzinie życia) jest sprzeczna z zasadami katolickimi. Chyba, że miałeś na myśli konserwatyzm purytański lub kalwiński.
Z moich obserwacji wiem, że tzw. konserwatyzm moralny sprowadza się u konserwatywnych liberałów wyłącznie do wygłaszanych haseł. KONSERWATYWNY LIBERAŁ TYM SIĘ RÓŻNI OD ZWYKŁEGO LIBERAŁA, ŻE ZANIM ZROBI ŚWIŃSTWO, TO WYGŁOSI MORAŁ.
Antykomunizm nie jest właściwie poglądem, tylko stosunkiem do komunistów.
Świetne
Świetne. I na czasie.
1) Jedni i drudzy są
1) Jedni i drudzy są materialistami,
Owszem, marksiści próbowali swój system podpierać argumentami "materialistycznymi", ale robili to baaardzo niekonsekwentnie. Konserwatywny liberalizm pod tym zwględem jest bardziej konsekwentny. Czy to żle? Chyba dobrze, żyjemy wszak w świecie materialnym.
2) Dla jednych i drugich historia zaczęła się na rewolucji francuskiej/angielskiej,
Bardzo przepraszam, ale to nieprawda, Szczególnie marksizm robił bardzo wiele, żeby dorobić sobie długą historię. Pierwszym marksitą miał być już Heraklit.
3) Dla jednych i drugich istnieje tylko państwo i "wolna jednostka" - dlatego nie są w stanie zrozumieć możliwości istnienia "trzeciej drogi", choć w rzeczywistości "trzecich dróg" są tysiące (większość z nich, niestety, bardzo prymitywna),
Nieprawda. Dla jednych istnieje masa i jednostka sterująca;-), czyli baza i nadbudowa. Jednostka ma znaczenie dla liberałów.
Ja jako zatwardziały liberał dostrzegam istnienie trzecich dróg, ale uważam, że nie są atrakcyjne.
4) Nawet frazesy, używane przez jednych i drugich, są często identyczne: np. "wolność" albo "nasza cywilizacja".
Sory, ale takich frazesów używaja wszyscy.
Punkty
1) Te niekonsekwencje brały się stąd, że marksiści próbowali piętnować tzw. konsumpcjonizm - czyli hedonistyczny materializm. Bynajmniej nie dlatego, że byli jego rzeczywistymi przeciwnikami, chcieli natomiast w ten sposób wytłumaczyć własną nieudolność gospodarczą, a przy okazji zyskać zwolenników.
Zresztą konserwatywni liberałowie również nie są konsekwentni - przecież powołują się na niematerialne wartości "tradycyjne". Ekonomia liberalna posługuje się też na szeroką skalę psychologią - nauką zajmującą się głównie sprawami niematerialnymi.
Nawet najbardziej zaślepieni materialiści muszą więc brać pod uwagę sprawy niematerialne, mimo najlepszych chęci, by ich nie widzieć. Jak z tego choćby wynika, żyjemy w świecie nie tylko materialnym - a skoro tego nie widzisz, to widocznie sam jesteś materialistą.
Materializm jest pewnego rodzaju patologią, ponieważ pozwala widzieć tylko jedną stronę rzeczywistości.
2) Konserwatywni liberałowie również często dowodzą, że konserwatywny liberalizm by ł "od zawsze". Mnie jednak chodziło o rzeczywiste zajmowanie się danym okresem i o wiedzę rzeczywiście na czym opartą, a nie polegającą na naciąganiu, artykułowaniu uprzedzeń i dorabianiu etykietek.
3) W liberalizmie też istnieją masy i jednostki sterujące. Popatrz sobie na wielkie międzynarodowe korporacje, ten szczytowy wykwit liberalizmu gospodarczego. Wprawdzie oficjalnie głosi się, jakoby liberalizm miał sprzyjać indywidualnej przedsiębiorczości, ale to mydlenie oczu. Mała, zwłaszcza początkująca firma nie wygra wojny gospodarczej z wielkim koncernem. A przecież na wojnie gospodarczej wszystkich ze wszystkimi zasadza się liberalizm gospodarczy.
4) Wszyscy - tzn. liberałowie i socjaliści?
Jeśli chodzi o "trzecie drogi" - liberalizm i socjalizm mogły przynosić efekty (co prawda, głównie wtedy, gdy... nie istniały , czyli kiedy różne ich elementy układano w bezkonfliktowy ustrój solidarystyczny), ale w epoce przemysłowej, bo były dostosowane do warunków wielkich fabryk. Ale obecnie ta epoka się skończyła i czy chcemy, czy nie, musimy wrócić na "trzecią drogę".
Ten tekst już się raz ukazał...
To było 15.12.2006. Uważam, że tekst jest ważny. Widocznie autor też tak uważał, skoro zamieścił jeszcze raz... Wszystko rozstrzygnie się na gruncie filozofii. Albo będziemy świadomi znaczeń słów, znaczeń związków między nimi, znaczeń zdarzeń, które się dzieją i tych, które mogą nastąpić, albo nie... Nie obniżka podatków, nie liberalizm, nie prawicowość, nie konkurencja, ale zrozumienie tego, czym jesteśmy my sami, czym jest państwo, czym jest obywatel, czym jest... itd, itd. A na razie z tym cienko... Szkoda. Stara babcia pytana w telewizyjnej sondzie, czy chodzi do dermatologa, odpowiedziała, że owszem, zdarza jej się. Reporter wobec tego pyta, czy dermatolog jej pomaga, a babcia automatycznie odparła: "Jak dobrze nauczony, to pomaga"... Może ta stara babcia już jest ostatnia, która potrafi tak lapidarnie trafiać w sedno... Jest paląca potrzeba takiego przenikliwego spojrzenia na sprawy społeczne. Szkoda, że to takie rzadkie... Nie darmo tzw. czerwoni usunęli ze szkół filozofię, logikę... Wiedzieli, co robią... A jak już usunęli, to przyglądali się pobłażliwie, jak motłoch wyśmiewa się z filozofów... Potem filozofami zrobili nieuków o giętkich kręgosłupach, gdzie kazuistyka jest niemal religią...
Jaki kapitalizm?
Odsyłam Konserwatysta o interwencji państwa Bo jeszcze ktoś potraktuje poważnie, co Pan nam tu naświetlił.
Widzę, że coraz więcej sfrustrowanych jednostek pojawia się na forum. Uspokajam Pana: PiS nie prowadzi polityki liberalnej w dziedzinie gospodarki. Nb. żadne tego nie robiła (w takiej skali).
Nie trzeba robić badań, gdzie jest więcej wolności, czy w komunizmie, czy w kapitalizmie. Spóźnił się Pan o kilkadziesiąt lat. Ale mam coś dla Pana: Epoka brązu - jego wpływ na rozwarstwienie społeczne, pojawiające się nierówności.
Żydów bym zostawił w spokoju. Nie wiem, czy Koneczny byłby zadowolony z takie przyswojenia swoich myśli. Można wiedzieć, gdzie Pan to wyczytał? Człowiek głupi, czyta tego Konecznego, a ten pisze coś trójprawie, prawie własności, stadła, jako jednostki gospodarczej. Harmider pojęć. Niech Pan nie daje się prosić i udowodni swoje tezy - oczywiście z pomocą prac tego myśliciela.
Wojciech
-------------
"Bóg, dając nam życie, obdarował nas jednocześnie wolnością"
O liberalizmie
Powinno być: "Konserwatywny liberał o interwencji państwa". Utożsamienie konserwatywnego liberalizmu z konserwatyzmem w ogóle ma źródło w utożsamieniu rewolucji francuskiej/angelskiej (ew. purytanizmu/kalwinizmu) z początkiem historii, o czym pisałem - bo przedtem żaden Europejczyk o liberalizmie gospodarczym nie słyszał. Skąd wniosek, że dla "konserwatywnego liberała" czasy wcześniejsze albo nie istnieją, albo się nie liczą. Tylko w takim wypadku duchowi następcy rewolucji francuskiej mogą uważać się za konserwatystów.
Sfurstrowany jest to, mam rozumieć, ktoś, kto myśli inaczej od Ciebie. Ach, te etykietki!
PiS prowadzi politykę liberalną w tym znaczeniu, że utożsamia gospodarkę z wielkimi firmami międzynarodowymi i wspiera te firmy. Inna rzecz, że robi to mało liberalnymi metodami - no, ale to skutki zrastania się liberalizmu z socjalizmem.
Całkowitego liberalizmu nikt (nie tylko PiS!) jeszcze nie zaprowadził (w odróżnieniu od całkowitego marksizmu, aktywnie wdrażanego szczególnie w Korei Płn.), więc te doświadczenia mamy jeszcze przed sobą.
Na epoce brązu trochę się znam - istniało wówczas kilka modeli społeczno-ekonomicznych. Co innego Polska z czasów Biskupina, co innego - Grecja z okresu dominacji Myken.
KAPITALIZM I LIBERALIZM GOSPODARCZY TO NIE JEST TO SAMO! WYJAŚNIENIE ZNAJDZIESZ W DALSZYM CYTACIE Z KONECZNEGO.
Nie wiem, czy wiesz, że Koneczny napisał całą książkę pt. "Cywilizacja żydowska".
"Prawa dziejowe"
s. 62 "W najnowszej nauce wybił się pogląd, że kapitalizm łączy się ideowo z kalwinizmem i purytanizmem(wcześniej podany jest przykład Webera i Sombarta - przyp. mój)... . Kapitalizm nie jest atoli ustrojem społecznym (jak się powszechnie mniema), lecz tylko metodą finansową. Może dawać różne wyniki, zależne od etyki - w gruncie rzeczy tedy od wyznawanej religii. Gdyby kapitalizm stosować po katolicku, dawałby inne wyniki. Tymczasem atoli został przyswojony głównie przez Żydów i przez nich po swojemu urządzony. Kalwinizm i purytanizm domagały się tego, jako najbardziej zrejudaizowane."
W innym miejscu, którego niestety nie udało mi się odnaleźć, Koneczny pisze, że kapitalizm nie musi być liberalistyczny, lecz liberalizm musi być kapitalistyczny.
Stąd wniosek, że kapitalizm jest po prostu zjawiskiem gospodarczym typowym dla dojrzałej gospodarki pieniężnej.
W "Cywilizacji żydowskiej" na s. 381:
"Doskonale określił tę dziedzinę Sombart: Inny jest obyczaj kupiecki żydowski, a inny w chrześcijańskich społeczeństwach kupieckich. "Walka kupców żydowskich i chrześcijańskich jest walką dwóch poglądów na świat, albo co najmniej dwóch zasadniczo odmiennych kierunków gospodarczych". Chrześcijański pogląd polega na tym, że "środkiem ciężkości interesów gospodarczych jest człowiek i ta właśnie idea przewodnia panowała nad myślą i czynem"; toteż "chrześcijańskie życie zarobkowe starej doby było ustawicznie normowane przez względy etycznej natury
Prawdziwy, rzetelny kupiec, nie tylko nie uprawia spekulacji, ale wystrzega się jej jak ognia. Firma, przechodzić mająca na synów i wnuki, nie może być ryzykancka".
W innym miejscu, którego znów nie udało mi się odnaleźć, było napisane, że dla żydów z kolei środkiem ciężkości jest pieniądz. Czyli tak, jak w liberalizmie.
Na następnej stronie znów za Sombartem:
"ALBOWIEM TO, CO NAZYWAMY AMERYKANIZMEM, JEST W BARDZO ZNACZNEJ MIERZE NICZYM INNYM, JAK SKRYSTALIZOWANYM DUCHEM ŻYDOWSKIM (podkr. moje)... Nie życzymy sobie bynajmniej amerykanizacji w tym kierunku."
s. 277
"Gdy się przyjmie choć na chwilę, że handlować wolno wszystkim, rozwiera się cała przeraźliwa czeluść deprawacji". Prawo do handlu czym się chce to jedno z założeń liberalizmu.
s. 278
"Stwierdzam tylko, że ekonomia żydowska jest czymś okropnym"
Dalej wymienione są 4 różnice między ekonomią żydowską a łacińską:
"1. Zwolnienie od etyki względem gojów (liberalizm zwalnia od etyki wobec kogokolwiek);
2. Inne zapatrywanie na istotę majątku ruchomego a nieruchomego (żydzi uważają, że wszystko jest towarem - w tym nieruchomość, a prawdziwą wartość ma pieniądz, spekulację nieruchomościami uważają za coś dodatniego, podobnie liberałowie gospodarczy);
3. Obchodzenie się bez rolnictwa (podobnie liberałowie uważają, że po co nam rolnictwo, skoro możemy wszyscy np. grać na giełdzie, a żywność dowiezie się z Chin);
4. Odmienna kolejność w trzech zasadniczych działach dobrobytu mieszczańskiego. W cywilizacji łacińskiej pierwsze jest rzemiosło, potem handel, na koniec przemysł; w żydowskiej zaś handel wyprzedza wszystko". Co u nas uważają liberalni ekonomiści? Że wzbogacenie się Polski powinno się zacząć od jak najsilniejszego powiązania z rynkami międzynarodowymi i eksportu.
Dzięki
Przeczytam, odpowiem.
Znam. Mogę podać link do jego biblioteki.
Ale jeszcze mam pytanie: co ze szkołą późnoscholastyczną, a więc hiszpańskich myślicielach chrześcijańskich ((Wartość, którą wiążemy z dobrem, zależy od pożytku, jaki zeń czerpiemy, użyteczność jest subiektywna ; Ceny wyrażają ludzką opinie). Uczeni z Salamanki - ko-liberałowie, radykalni liberałowie, Balcerowiczowie?
BTW: A czemuś tak się uczepił cywilizacji żydowskiej, co ona ma wspólnego ze wspomnianym choćby przeze mnie trójprawem. Mam się czuć przypisany do kręgu cywilizacji żydowskiej, czy jak?
Wojciech
-------------
"Bóg, dając nam życie, obdarował nas jednocześnie wolnością"
Chyba nie Balcerowiczowie...
Podejrzewam, że jest wprost przeciwnie - ci myśliciele po prostu centrum gospodarki czynili człowieka i jego potrzeby. Pod tym kątem oceniali też wszelkie wartości materialne.
Wątpię, żeby abstrahowali oni od istniejącej wówczas struktury społecznej, która zobowiązywała członków wspólnot do solidarności materialnej.
Względność wartości w ujęciu liberalnym polega na czymś innym - na uniezależnieniu wartości materialnych od potrzeb ludzkich, a uzależnieniu od tego, ile da się od danego człowieka wyciągnąć.
Cywilizacji żydowskiej przyczepiłem się ze względu na propagandę, którą na jej temat sieją konserwatywni liberałowie.
Materialni
Przesadzasz. Różne struktury, różne zachowania. I też różna biurokracja.
To właśnie komunizm uczynił z potrzeb ekonomicznych swój flagowy pomysł, socjaliści też idą tym tropem. Ten znienawidzony liberalizm gospodarczy, to tylko narzędzie, co z tym zrobisz, twoja sprawa. Nie rozumiem, jak komuś, kto jest chrześcijaninem czy osobą generalnie uczciwą, może przeszkadzać kapitalizm, przecież będzie kierował się w biznesie tymi samymi zasadami, które na codzień są mu bliskie. Etyka w biznesie też jest ważna, klienci nie zapominają.
Bez tego liberalizmu (kapitalizmu), nie miałbyś za wiele czasu na swoje przyjemności. Spróbuj przeanalizować jak świat się zmieniał, właśnie dzięki rozwojowi, zwiększaniu wydajności rolnictwa, technologizacji, urynkowieniu wielu dziedzin - a kto przeciwko temu protestował i dlaczego.
Pierwsze słyszę, neokonserwatyści to nie ko-liberałowie. Jeżeli przyjmiemy, że JKM jest ko-liberałem, to on trochę pisał o neo, ale w tonie krytycznym. I słusznie, a może za mało i za póńzo.
Wojciech
-------------
"Bóg, dając nam życie, obdarował nas jednocześnie wolnością"
Jeszcze jedno
Kapitalizm pojawił się w Europie w miastach włoskich w XIV wieku, a liberalizm - w judaizującym nurcie reformacji (kalwinizm i purytanizm) w XVI wieku.
Z Konecznego także...
"...zanim bolesne doświadczenia nie zmusiły nas, żeby liberalizm także uznać za niedorzeczność." To z dzieła "Cywilizacja żydowska" ... ;-)
Panie Krzysztofie,
zamiast o "liberalizmie żydowskim" czytać, to nie lepiej zająć się "Dziejami administracji w Polsce"?
Wojciech
-------------
"Bóg, dając nam życie, obdarował nas jednocześnie wolnością"
Jak już mam biec w pogoni za światem,
to najpierw, zanim się już rozpędzę, wolę się upewnić, że na krowiej minie się nie wyłożę... ;-))
Dla zainteresowanych:
http://biblio.ojczyzna.pl/HTML/KONECZNY-Dzieje_Adm...
z
http://biblio.ojczyzna.pl/index.htm
Bardzo watpliwe wnioskowanie:
Teza, że "w warunkach liberalizmu gospodarczego WSZYSTKO przechodzi w ręce bardzo nielicznych 'wolnych jednostek'" jest bardzo wątpliwa. W warunkach wolnego rynku rozkład bogactwa powinien raczej - moim zdaniem - przypominać krzywą normalną (dzwonową) - bardzo mało skrajnych nędzarzy, bardzo mało skrajnych krezusów i najwięcej średniaków.
Mechanizmem zapobiegającym nadmiernej koncentracji jest zjawisko spadku efektywności zarządzania w miarę wzrostu skali działania przedsiębiorstwa: zarządzanie wielką korporacją w istocie zbliża się jakością do zarządzania firmą państwową. Małe i średnie przedsiębiorstwa posiadające prywatnego właściciela mogącego wpływać na zarządzanie zawsze będą miały przewagę nad wielkimi molochami (w warunkach wolnego rynku zawsze będą się pojawiać Apple i Microsofty podważające monopole IBM-ów).
Istotą oligarchii jest właśnie naruszenie przez podporządkowaną wąskiej grupie władzę reguł wolnego rynku: przechylenie "boiska do gry" na stronę korzystną dla grupki graczy mogących wpływać na reguły gry (przetargi zawsze wygrywaja "Prokomy"). W warunkach oligarchii, która niszczy konkurencyjne podmioty - firmy różnych Klusków - rzeczywiście do takiej nadmiernej koncentracji własności może dojść. Ale właśnie dzięki pogwałceniu reguł wolnego rynku, a nie w wyniku tych reguł!
Zgodziłbym się z Tobą...
Zgodziłbym się z Tobą. Jednak nie uwzględniłeś jednego. A mianowicie tego, że pieniądz może również służyć jako broń. A wówczas zwyciężają te firmy, które są lepiej "uzbrojone" - czyli bogatsze. Można np. wykorzystywać swoją przewagę w dziedzinie reklamy, albo też fakt, że większe firmy mogą bardziej obniżać ceny, wynagradzając sobie to większymi obrotami.
Zjawisko wojny gospodarczej jest znane nie od dzisiaj.
Dlatego właśnie NIE WOLNO eliminować państwa z gospodarki - należy je natomiast ograniczać do roli "stróżna nocnego" także w tej dziedzinie - właśnie w celu zapobieżenia eliminacji słabych przez silnych.
Otóż to, Panie dzieju.
Otóż to!
Roman Rybarski, "Siła i
Roman Rybarski, "Siła i prawo"
Naród dąży do tego, by jak najlepiej rozwinąć swoje siły, by osiągnąć największy stopień rozkwitu we wszystkich dziedzinach życia. Nie przychodzi to łatwo. Rozwój nie jest jakimś prawem, które działa automatycznie, lecz dziełem świadomych wysiłków. Ale nasuwa się pytanie: czy jeżeli się chce utrzymać organizm narodowy w zdrowiu, wydobyć z niego największe siły, nie jest koniecznym dopuszczenie współzawodnictwa, pobudzającego do wysiłków; współzawodnictwa nie tylko z innymi narodami, lecz i wewnątrz narodu? [...]
Współzawodnictwo jest prawem życia. Nie chcemy tu przytaczać analogii ze sfery biologii, powoływać się na stare teorie walki o byt i doboru naturalnego, względnie na inne, nowsze teorie. Naszym zdaniem wyjaśnianie życia społecznego przez analogię z dziedziny nauk przyrodniczych prowadzi na manowce. Ale faktem jest, że bez walki - nie ma życia. [...]
Życie narodu nie może się wciąż obracać po utartych torach. Nowe potrzeby wymagają nowych rozwiązań. Szuka się nowych dróg i nieraz z ujemnym skutkiem. Wiele tworów inicjatywy prywatnej zamiera wcześniej czy później. To są jednak pożyteczne doświadczenia; odpada to, co nie wytrzymuje próby życia. Ale lepiej jest, jeżeli te doświadczenia robi się na rachunek jednostek czy ich związków; bo gdy państwo zaczyna eksperymentować, to zwykle za wiele kosztuje.
Krótko...
Rywalizacja, czy współpraca?