Rodzice okaleczają własne dzieci

Jak zauwazyli madrzejsi ode mnie, rano warto czytac prase lewicowa. Od tego czlowiek jest nabuzowany na caly dzien, za 5 kaw wystarczy. Majac na uwadze te madrosci, zajrzalem wczoraj na www.gazeta.pl. I ciarki przeszly mi po plecach ...

W artykule pt. "Rodzice okaleczaja wlasne dzieci" nie chodzi wcale o prymitywne i brutalne zwyczaje "brakujacych ogniw", ktorych z wypiekami na twarzach szukaja, i znalezc nie moga, zawsze wierni towarzysze Darwinisci. Bynajmniej. Chodzi mianowicie o zwyczaje scislej awangardy postepu, czyli np. "małzeństwa" lesbijek, ktore zdecydowaly sie sie urodzic dzieci w drodze zaplodnienia in vitro. Zeby bylo ciekawiej, rzeczone lesbijki sa dodatkowo "sprawne inaczej", mianowicie gluche od urodzenia. Jednym slowem, obiekt uwielbienia zwolennikow politycznej poprawnosci w czystej formie.

I jakiez to decyzje podejmuja nasze "superbohaterki" w sprawach dotyczacych zdrowia i zycia ich potomstwa?

"Dziecko słyszące będzie dla nas szczęściem. Dziecko niesłyszące będzie wyjątkowym szczęściem."

zadeklarowala patetycznie jedna z "matek", po czym sprawy potoczyly sie dosc przerazajaco: Jako dawce nasienia wybrano mezczyzne gluchego, potem odpowiednia selekcja embrionow przeznaczonych do implantacji, az wreszcie

"Urodzony pięć lat temu w Święto Dziękczynienia syn tej pary, Gauvin, prawie w ogóle nie słyszy i jego matka wraz z partnerką zdecydowały, że nie będzie nosił aparatu słuchowego"

Ot, tak na wszelki wypadek - taki aparat sluchowy oddzialuje w koncu w istotny sposob na centralny uklad nerwowy malego dziecka, a nuz zaczeloby od takiego aparatu slyszec ...

Chcialoby sie powiedziec noz sie w kieszeni otwiera ale mnie, z racji profesji, wypada uzywac wylacznie nozy o stalej klindze i godnej dlugosci ostrza, czyli o zadnym "otwieraniu" mowy nie ma ...

Zaczne wiec po kolei: co mierzi konserwatyste w opisie przytoczonych powyzej zdarzen?

Po pierwsze, kto wymyslil, aby pare lesbijek uznac za "rodzicow" i pozwolic im posiadac dzieci? Po drugie, kto pozwolil parom (jakimkolwiek!) dokonywac sztucznego zaplodnienia, podczas ktorego, badz co badz, czlowiek bawi sie w Boga?

Odpowiedz ma pytanie kim/czym jest czlowiek, i co w zwiazku z tym wolno z nim wyczyniac, z natury rzeczy nalezy do domeny filozofii. Dyskusje bywaja trudne, ale w koncu trzeba cos przyjac. Konsekwencje wyboru blednego stanowiska filozoficznego bywaja oplakane ...

PS. Uwaga praktyczna: a gdyby tak zezwolic lewakom na wszystkie opisane wyzej praktyki, dodajac jedno zastrzezenie: dzieci z takich "rodzicow" musza przez dziewiec z osiemnastu lat (do osiagnicia pelnoletnosci) przebywac w srodowisku prawicowym (w imie pluralizmu, a jakze!), a gdyby przypadkiem postanowily odstrzelic swoich "rodzicow", kare nalezy darowac w imie dialogu i tolerancji. Chyba kazdy lewak ochoczo poprze ten pomysl, czyz nie? A problem rozwiaze sie sam po gora 3 pokoleniach. Pod warunkiem, ze prawo zezwalajace na posiadanie broni palnej zblizy sie u nas do standardow obowiazujacych w takich chocby Czechach, ale to juz temat na zupelnie inna dyskusje ...

0
Jeszcze nie głosowano
 

"Rozwiazanie" chadeckie

Niezawodni chadecy, ktorzy robia w Europie za "prawice", na pewno wkrotce znajda prawdziwie judeochrzescijanskie rozwiazanie problemu. Nakaza ustawowo wybierac "najlepszy" zarodek do implantacji, i po problemie.

Moze nawet juz obowiazuja takie uregulowania, tylko nie jestem na biezaco?

A nad wlasciwym wyborem tych "najlepszych" czuwac bedzie pewnie jakies Centralne Biuro Eugeniki, kto wie, moze nawet na szczeblu europejskim, co oczywiscie sumienia chadekow tubylczych, wciaz ze sklonnosciami do "obskuranckiego katolicyzmu", skutecznie rozgrzeszy.

"Świat współczesny nie będzie ukarany. On sam jest karą." - Nicolás Gómez Dávila.

To jest: Marek Leonkiewicz

To nie są ich własne dzieci

W tym wypadku termin "własne dziecko" jest nadużyciem, gdyż rozumiany jest przez pary homoseksualne dosłownie. Traktują je więc jak swoją własność "zdobytą" własnym sposobem bez Bożej pomocy. Ten istotny motyw stanowi główną przyczynę niemoralności i nienormalności takiego "rodzicielstwa"
A jeżeli chodzi o okaleczanie dzieci to jest nim także adoptowanie ich przez pary homoseksualne. Nawet przy najlepszych intencjach tych ludzi wychowają takie dziecko w duchu wartości, które sami uważają za najlepsze - a więc w skłonności do homoseksualizmu.
A swoja drogą ciekawy jestem, czy są jakieś badania na temat płci adoptowanych dotychczas dzieci przez pary pederastów i lesbijek ?

Marek Leonkiewicz

Zadziwiający paradoks

Zadziwiający paradoks eugeniki...Nie przyszło do głowy, że mozna nie tylko chcieć polepszać kondycję zarodka, ale wręcz przeciwnie - zgłosić zapotrzebowanie na kalectwo...W sensie pragmatycznym, to drugie jest tylko zwykłą konsekwencją pierwszego, czyli samej idei gmerania przy genach...W wymiarze etycznym jest to najwiekszy koszmar. I to nie tylko dlatego, że komus przyszło do głowy, by uposledzać nowe zycie w taki sam sposób, jakim sam został dotkniety, ale dlatego, że znaleźli sie tacy, którzy to bezkarnie umożliwili...Most horrible...

... lub prosta konsekwencja pychy

Jak tu widze przede wszystkim konsekwencje niewyobrazalnej pychy, jaka towarzyszy przekonaniu, ze czlowiek jest w stanie sam ocenic, ktory zestaw genow jest lepszy i usunac gorszy.

Zeby byla jasnosc: zakladam, ze wspomniane "mamusie" w ramach swojego, pokreconego obrazu swiata wybraly opcje lepsza.

Nam wydaje sie, ze jestesmy od nich madrzejsi, i wiemy ze nalezalo wybrac inaczej. Czy na pewno? Nie mozna przeciez wykluczyc, ze u tego konkretnego dziecka, na skutek uposledzenia sluchu rozwina sie nadzwyczajnie inne umiejetnosci i bedzie wybitnym czlowiekiem. Chociaz w takiej "rodzinie" jest to mocno watpliwe.

Bledem nie jest wiec taki czy inny wybor, ale samo przekonanie, ze ma sie prawo go dokonac. I jest to blad natury filozoficznej, a nie praktycznej.

Zgadzam sie z Panem calkowicie, ze wine za ten blad ponosza w pierwszej kolejnosci prawodawcy, ktorzy takie zabawy w Pana Boga dopuscili.

Kimze zatem sa ci prawodawcy, zebysmy ich mogli wylapac i powiesic na galeziach? Ano, demokratycznie wybranymi przedstawicielami suwerennego ludu, jak sadze ...

"Świat współczesny nie będzie ukarany. On sam jest karą." - Nicolás Gómez Dávila.

Zbrodnia

-------
"Brak szacunku dla słowa jest źródłem nieporozumień"

"Brak szacunku dla słowa jest źródłem nieporozumień"

To jest: Prawicowiec

Prawica RP: małżeństwa homoseksualne

Prawica RP jest przeciw małżeństwom homoseksualnym. Mówimy o tym w punkcie 4 naszej deklaracji społecznej (link http://prawica.net/node/4994):

4. Uważamy, że rodzina jest wielką wartością konserwatywną. Opowiadamy się za uznaniem małżeństwa tylko i wyłącznie jako związku kobiety i mężczyzny oraz za podtrzymaniem autorytetu rodziców względem dzieci. Będziemy występować przeciwko aktom prawnym i inicjatywom ustawodawczym przyczyniającym się do rozkładu rodziny. Jesteśmy przeciwni przyznawaniu homoseksualistom prawa do zawierania małżeństw legalnych i do adopcji dzieci.
- - - - - - -
Zakładamy Prawicę RP (partię polityczną)

No dobrze, ale tu nie o to

No dobrze, ale tu nie o to chodzi...że to lesbijki były. Czy jakby zapotrzebowanie na kalekę zgłosiło np głuche małżeństwo heteroseksualne, to problem byłby mniejszy i innej natury?

Re: No dobrze, ale tu nie o to

Panie Sławku - to, że były to lesbijki stanowi pewien podkład - początek akceptacji odstępstwa od normy i gloryfikację takowego.
Skoro jakieś odstepstwo od normy uznajemy za dobre - to każde kolejne odstępstwo, uznane za dobre może stać się celem.

Wiadomo, że ludzie o odniennych preferencjach istnieją, podobnie, jak niesłyszący. Skoro ktoś może chcieć zostać homoseksualistą - bo traktuje taką preferencję jako równowartościową, to każde inne odstępstwo, pokrzywdzenie przez los, naturę - również.
Tymczasem to ludzie, jako istoty są godne szacunku i praw - ale nie każda ich preferencja.

Przykładowo: "więźniów odwiedzać" - nie znaczy pobłażać przestęstwu.

Pzdr: Witek

Jesli, jak pan uważa, tu

Jesli, jak pan uważa, tu zachodzi konsekwencja tego rodzaju, to za całe zło swiata odpowiadają w takim razie Adam i Ewa, bo to ich odstępstwo - idąc śladem pańskiej logiki - musiało dać początek wszystkim następnym...

Re: Jesli, jak pan uważa, tu

Adam i Ewa to doskonały przykład.
Gdyby Adam i Ewa wybrali homoseksualizm, bo wydedukowaliby, że jest tak samo dobry, a może i lepszy niż hetero, to nasza dyskusja nie miałaby miejsca.

Panie Sławku - żeby trudno mi to jakoś klarowniej wyrazić - nie chodzi o potępienie homoseksualistów, lecz o pewien mechanizm wnioskowania i postępowania. Uważam, że homoseksualista, który chce mieć dzieci z innym homoseksulistą (pomijam kwestię techniczną) jest zwyrodniały - a zwyrodniały w dwójnasób, gdy chce, by akceptowało to prawo.

Czynienie człowieka kaleką - dążenie do powołania takowego do życia jest zwyrodnieniem - i w mojej opinii (z którą nie ma konieczności zgadzać się) jest w sporej mierze powiązanie z akceptacją homoseksualistów jako równoprawnych rodziców.
Jest eskalacją i konsekwencją pewnego sposobu rozumowania.

Pzdr: Witek

A ja myslę, że zostały

A ja myslę, że zostały nam dane rozum i sumienie po to, by odrózniać to, co mieści sie w granicach człowieczeństwa, od tego, co w oczywisty sposób jest z nim sprzeczne.
Nie sądzę, by rozsądne było załozenie, że jak sie powiedziało "A" w kwestii - tak to ujmijmy - przyzwolenia społeczeństw na wiekszą swobode obyczajową, to znaczy, że na końcu tej drogi niechybnie musi stać zbrodnia. Umowna zgoda na to pierwsze, ani rozumowo, ani w sumieniu, nie ma nic wspólnego, z przyzwoleniem na zwykłe, barbarzyńskie akty przestępcze, wymierzone przeciwko życiu...
To tak, jakby powiedziec, że godząc się z tym, że nie wszyscy są równo bogaci, godzimy się na to, że ci biedniejsi mogą sobie kraść...

To jest: Prawicowiec

Prawica RP: przeciw ?in vitro?

Komentarz do postu z pi, 15/12/2006 - 12:32 (Sławek)

No rzeczywiście, chodzi o co innego. Jak pisze autor artykułu, p. Adam: ?Chodzi mianowicie o zwyczaje ścisłej awangardy postępu, czyli np. "małżeństwa" lesbijek, które zdecydowały się urodzić dzieci w drodze zapłodnienia in vitro.?

Zapłodnienie ?in vitro? można zaliczyć do eksperymentów na ludziach, a temu Prawica RP przeciwstawia się w punkcie 1 swej deklaracji społecznej (link http://prawica.net/node/4994). Przytaczam odnośny fragment punktu 1:

?Jesteśmy za ochroną życia, toteż popieramy zakaz aborcji, eutanazji, zakaz eksperymentów biologicznych na ludziach itp.?
- - - - - - -
Zakładamy Prawicę RP (partię polityczną)

Sam będąc przeciwnikiem

Sam będąc przeciwnikiem małżeństw homoseksualnym i jakiegokolwiek wyposażania ich w dzieci, nadal nie widzę związku między dopuszczalnym, po ludzku, sankcjonowaniem stylu życia, a niedopuszczalnym, po ludzku, fizycznym okaleczaniem życia.

Re: Sam będąc przeciwnikiem

Panie Sławku - przepraszam, że się wcinam, może jeszcze raz, inaczej.

Styl życia, preferencje - trudno. Ale nazwanie takiego związku małżeństwem - rodzi konsekwencje, jako że małżeństwo nierozerwalnie łączy się z możliwością posiadania potomstwa. Czyli, że uznanie związku homoseksualnego za równoprawny implikuje możliwość - posiadania potomstwa.

Podobnie nazywanie osoby niepełnosprawnej - pełnosprawną (sprawną inaczej) - implikuje pogląd, że niepełnosprawność jest normą, do której można dążyć czy chcieć. Nie jest krzywdzeniem czynienie kogoś niepełnosprawnym, bo nie jest to odstępstwem od normy.

To tak, jak z jednoosobową spółką. Kodeks mógłby przewidywać, że w przypadku przejęcia przez wspólnika 100% udziałów z mocy prawa przekształca się w firmę osobową, jako, że istnieje jedność decyzji i własności zawarta w bycie fizycznym. Prawo mówi jednak, że nie można "krzywdzić" jedynego udziałowca nakładając na niego odpowiedzialność za firmę - co w konsekwencji prowadzi do możliwości zakładania spółek jednoosobowych od zera.

Czyli - z prawnego "niekrzywdzenia" i "równouprawnienia" wywodzi się możliwość powoływania do życia bytu absurdalnego.

Pzdr: Witek

związek

cytuję Sławek:
nadal nie widzę związku między dopuszczalnym, po ludzku, sankcjonowaniem stylu życia, a niedopuszczalnym, po ludzku, fizycznym okaleczaniem życia.
Związek jest taki jak między "rzemyczkiem" a "koziczkiem" w starym przysłowiu. Tam zaczyna się od kradzieży kieszonkowych a kończy na zabójstwie tu od równouprawniania homomałżeńśtw a kończy na "zabawie w Pana Boga".

pozdrawiam
TBM

Jak na mój gust, to trochę

Jak na mój gust, to trochę blisko, za blisko, jesteśmy tu logiki posła Wierzejeskiego....że jak homoseksualista, to pedofil, czyli zwyrodnialec, a jak tak, to potencjalny morderca...
Jak fizyk, to twórca bomby atomowej, a stąd juz tylko krok do zagłady...A mimo to, żyjemy...Mamy rozum i sumienie?

To jest: Marek Leonkiewicz

Przekłamał Pan słowa Wierzejskiego

Powiedział on, że każdy pedofil to homoseksualista a nie odwrotnie. A w tym trochę logiki jest, chociaż oczywiście nie należy uogólniać.
No bo jeżeli z danych statystycznych ofiar pedofilów wyłączymy dziewczęta w wieku 14-15 lat(a w sensie biologicznym to nie są już dzieci), to okaże się, że 85% pozostałych ofiar to chłopcy. I w tym sensie Wierzejski ma rację. Prawdziwi pedofile czemuś wolą chłopców!!!

Marek Leonkiewicz

To jest: Margot

????

A co to ma do rzeczy?

To jest: Prawicowiec

Do rzeczy

To ma to do rzeczy, że w państwie prawicowym nie byłoby małżeństw lesbijek i opisana historia nie mogłaby się wydarzyć.
- - - - - - -
Zakładamy Prawicę RP (partię polityczną)

To jest: Margot

Autor.

Autor tego wątku wprowadził Pana w błąd. W treści linku do artykułu występują pary hetero i homoseksualne. Więc rozwiązanie problemu, jakie Pan proponuje, jest niewystarczające.

To jest: Prawicowiec

Problem lesbijski

Problem problemem, ale przynajmniej by nie było lesbijskich małżeństw. Zresztą teraz w Polsce i tak ich chyba nie ma.
- - - - - - -
Zakładamy Prawicę RP (partię polityczną)

To jest: Margot

Gratuluję.

Gratuluję zdolności logicznego myślenia.

Jesli tak, to przepraszam

Wybralem jeden, najbardziej uderzajacy przyklad, do czego przeciez mam prawo.

Ale nie wydaje mi sie, aby czestosc wystepowania tego typu pomyslow u malzenstw i "malzenstw" byla jednakowa.

Tak na marginesie: czy ktos zna aktualny link? Oni to chyba gdzies schowali, lub zmienili tytul.

"Świat współczesny nie będzie ukarany. On sam jest karą." - Nicolás Gómez Dávila.

To jest: Margot

Wydaje się Panu...

A to ciekawe... Częstość występowania nie jest jednakowa, mówi Pan? To gdzie jest więcej takich pomysłów? U małżeństw czy "małżeństw"?

A jak Pani sadzi?

Bo ja mysle ze u tych, ktorzy z natury rzeczy skazani sa na metody in vitro, gdy chca miec biologiczne potomstwo nie zdradzajac partnera. Pary heteroseksualne, dotkniete nieplodnoscia, prawie zawsze maja jakies mozliwosci wyboru, tutaj - nic nie wskorasz.

Zeby byla jasnosc: nie zamierzam homoseksualistow potepiac, bo malo mnie obchodzi co robi dwoch doroslych ludzi w swoim wlasnym mieszkaniu. Ale pomysly zrownania praw malzenstw i "malzenstw" sa niedorzeczne i niebezpieczne, bo wymierzone w same fundamenty naszej cywilizacji.

No bo skoro mamy "Rodzica nr 1" i "Rodzica nr 2" (bo tak zapewne w dokumentach urzedowych figuruja wspomniane panie), to dlaczego nie mialoby byc nr-ow 3, 4, 5 itd?

"Świat współczesny nie będzie ukarany. On sam jest karą." - Nicolás Gómez Dávila.

To jest: Margot

Nie chodzi o...

Nie chodzi o to, że pary homoseksualne muszą stosować in vitro. Ale o liczbę par homo i hetero, które są niepełnosprawne. Ze statystyk wynika, że hetero będzie więcej. A nawet, gdyby było ich tyle samo, to dlaczego uważa Pan, że pary homo częściej chciałby mieć dzieci niepełnosprawne?

Po pierwsze: pomysły PRAWNEGO zrównania obu rodzajów par. Jeśli takie rozwiązania nie ogranicza praw par hetero, (a nie ogranicza), to jest to do wykonania.

Jeśli chodzi o większą liczbę rodziców: czy ktoś juz zgłosił taki postulat? Jeśli tak, to czym to argumentował?

Re: Nie chodzi o...

Postulat większej liczby rodziców będzie (o ile już nie jest) logiczną konsekwencją uprawnienia wyznań uznających wielożeństwo.

Zgodnie z regułami państwa bezwyznaniowego dopuszczone zostaną wszystkie kombinacje.

Trwa też kampania na rzecz włączenia zwierząt do związków, celem zapewnienia praw sodomitów - i samych zwierząt.

Czytelnicy wp.pl uznali demokratycznie (53%), że zwierzęta rozumieją wszystko, co się do nich mówi.

http://tiny.pl/985f

Jest oczywiste - że zwierzęta muszą być inteligentniejsze od ludzi - bo np. ja nie rozumiem bardzo często, co się do mnie mówi - np. bardzo często nie rozumiem posła Kalisza.

Czy związek jakiegoś Iksińskiego z kozą mnie krzywdzi?

A ja jestem dziwnie

A ja jestem dziwnie spokojny, że w Polszcze będzie po staremu..., jak pan Bóg przykazał...i to wcale nie dzięki LPRowi, czy innym skrańczykom...

Optymista z Pana :-)

A jesli kilka homo-par osiedli sie w Polsce i zacznie slac skargi do Strasburga na panujaca tu dyskryminacje? Ot, chocby jeden z "malzonkow" umrze nie spisawszy testamentu, a krwawy rezim kaczystowski nie uzna praw drugiego do spadku?

Albo sprawa karna: "malzonek" popelnia przestepstwo, drugi jako "najblizsza rodzina" chcialby odmowic skladania zeznan, a tu trach - krwawi siepacze znad Wisly rozpoczynaja represje: wezwania, przesluchania, kto wie, moze i osadzenie w areszcie za utrudniania sledztwa?.

Nie przecze, Panowie Europejscy maja cierpliwosc dla tubylczych zwyczajow, ale przeciez nie bedzie ona trwala wiecznie.

"Świat współczesny nie będzie ukarany. On sam jest karą." - Nicolás Gómez Dávila.

To jest: Krzysztof M

Jaki jest sens pytać, co myślą, ludzi, którzy nie myślą?

A propos demokracji: Jaki jest sens pytać, co myślą, ludzi, którzy nie myślą? .. ;-)

Pozdrawiam.

To jest: Margot

Czemu zadaje mi Pan takie głupie pytania?

Napisałam o ograniczaniu praw, bo zdaje się niektórzy uważają, że związek osób o tej samej płci obraża ich. W jaki sposób? Przeciez o ile wiem, homoseksualiści nawet nie domagają się, żeby ich związki nazywać małżeństwami.
Jeśli chodzi o kowalskiego i kozę: związek jest zawierany przez osoby, które są świadome tego, co robią. Koza nawet nie wie, co to związek.

Re: Miś o Małym Rozumku pyta...

Czy homoseksualiści domagają się tego, nie wiem - ci, których znam nic mi na ten temat nie mówili.

Ale: http://tiny.pl/981w istnieje już ta nazwa i jest akceptowana przez część postępowej populacji. Nawet kwiestie obrzędowe (suknie ślubne, uroczystości etc.) wskazują jednoznacznie na podobieństwa.

Jeżeli 53% z 20 tys. głosujących uważa, że zwierzęta rozumieją, co się do nich mówi - to należy się spodziewać, że w demokracji może taki pogląd zostać uznany za prawo. Rozumienie oznacza świadomość.

Kwestia związków homoseksualnych zawsze prędzej, czy później dochodzi do kwestii potomstwa - skąd się ono ma brać i jak być wychowane.
Ta kwestia nie jest rozwiązywalna w sposób etyczny i/lub naturalny - a potomstwu dzieje się krzywda, którą można ukrywać/kompensować jedynie przez hodowanie potomka w enklawie.

To jest: jacek jarecki

Wróciłem do Prawicy RP, nie po to...

Jacek Jarecki
... by czytać brechy o sodomitach czy innych ancymonach. Demokracja to INCYDENT! Jak zaczniesz sie rozpytywać , trafiasz w pustkę!
http://jacek-jarecki.blog.one...

To jest: Margot

Nie za bardzo wiem...

Nie za bardzo wiem, na czym polegają Pańskie zarzuty... Na tym, że homoseksualiści wykorzystują symbole małżeństwa? Przecież nie są kosmitami. Czerpią z własnej kultury, skąd niby mają czerpać? Albo to, że ludzie mawiają "małżeństwa homoseksualne"... To jakiś zarzut dotyczący faktu, że język ewoluuje? Nie wiem.

Teraz rozumiem, dlaczego Pan się boi "demoralizacji", bo uważa Pan i jemu podobni, że w demkoracji można sobie ustanowić, że niebo będzie zielone, a naukowcy niech się wypchają. Albo powiedzieć, że prezerwatywy powoduja alergię, a co! A lekarze niech się zamkną.
Więc niech Pan będzie łaskaw przyjąć do wiadomości, że stwierdzenie tego, co potrafią zwierzęta nie należy do kompetencji ogółu.

Dlatego własnie gdybym była mądrą lesbijką wychowywałabym dziecko zapewniając mu częste towarzystwo przyjaciół płci męskiej.
Natomiast zapewnianie dziecku określonych schematów socjologicznych nie jest jeszcze obowiązkiem rodzica. To jeśli chodzi o etykę. A jeśli chodzi o naturę... To, co naturalne nie znaczy jedyne słuszne. Żyjąc we współczesnym świcie powinien Pan to widzieć.

sedno

cytuję Margot:
Nie za bardzo wiem, na czym polegają Pańskie zarzuty...[...]
Wybaczy Pani, ale to wlaśnie jest z feministkami główny problem. Nierozumienie.

Podstaw nierozumienie.

pozdrawiam
TBM

To jest: Margot

Rozumiem.

Ale jakich podstaw? Podstaw Waszych pogladow? Skoro nie muszą obejmować wszystkich ludzi, to jak możecie sarkać na jakiegoś geja, że ich nie podziela?

Margot napisała:

"Dlatego własnie gdybym była mądrą lesbijką wychowywałabym dziecko zapewniając mu częste towarzystwo przyjaciół płci męskiej". Dziecko - droga Pani to albo chłopiec albo dziewczynka. Każdemu dziecku do prawidłowego rozwoju potrzebne jet towarzystwo taty i mamy. Jeśli zaś same damy w pobliżu, to z chłopca wyrasta rokita, a jak sami panowie to z dziewczynki - krawczyk.

To jest: Margot

Możliwe.

Zapewnienie takich wzorców jednak nie jest obowiązkowe, a brak zapewnienia nie jest karalny, co napisałam w poście wyżej.

Owszem domagają się

i związanej z tym pełni praw rodzicielskich.

Ogranicza, ogranicza

Wystarczy miec pecha, i urodzic sie dzieckiem/wnukiem pana, ktory w jesieni zycia zapragnie miec "meza", po czym umrze, a ow "maz" (Hmmm, jakby go mozna nazwac? Wujek dziadeczny? ) wyegzekwuje swoje prawa do spadku, a na koncu sam umrze bezpotomnie. Co sie wowczas stanie ze spadkiem? Ano, trafi w czule objecia skarbu panstwa. Moze wlasnie o to w calym zamieszaniu chodzi? Jesli "malzenstw" bedzie chocby 5%, w olbrzymiej wiekszosci bezdzietnych (bo homosie pragnacy miec dzieci to jednak margines, chociaz bulwersujacy) to pieniezki, z czasem, poplyna szerokim strumieniem.

Definicja malzenstwa to naprawde cegielka w wiekszej budowli i nie mozna jej tak dla zabawy wyjac.

"Świat współczesny nie będzie ukarany. On sam jest karą." - Nicolás Gómez Dávila.

To jest: Margot

Przepraszam, że...

Przepraszam, że o to pytam, ale dobrze się Pan czuje? :) Co to za różnica czy ojciec/mąż odejdzie z kobietą czy z mężczyzną? Sądzi Pan, ze kobieta podzialiłaby się spadkiem? Już nie mówiąc o tym, że spadek po osobie samotnej, nie ważne geju czy nie i tak przypada państwu.
Zajrzałam tutaj niedawno, więc nie wiem, czy Pan jest modelowym przykładem tego forum czy wybrykiem?

Dziekuje, czuje sie znakomicie :-)

W przypadkach jednostkowych moze byc roznie, ale per saldo uznanie prawne homo-malzenstw zwiekszy liczbe takich, jak opisalem, slepych zaulkow w ciagach spadkobiercow. Kto zna podstawy teorii gier przeliczy to sobie na przykladach, ale wystarczy w zasadzie skonstatowac dwa fakty:

1) Rosnie liczba osob uprawnionych do dziedziczenia z urzedu

2) Srednia "dzietnosc" dodatkowych spadkobiercow jest wyraznie nizsza od sredniej.

Prawo spadkowe tak pomyslano, aby dzieci mogly korzystac z owocow pracy swoich rodzicow/dziadkow a panstwo mialo mozliwie malo do gadania. Legalizacja zwiazkow homoseksualnych je zdewastuje.

"Świat współczesny nie będzie ukarany. On sam jest karą." - Nicolás Gómez Dávila.

To jest: Margot

Przyjął...

Przyjął Pan złe założenia:
1. spadek przypada rodzinie w różnych proporcjach, czyli dzieci zawsze coś dostają.
2. jeśli ktoś nie ma rodziny, to kwestia:
"Prawo spadkowe tak pomyslano, aby dzieci mogly korzystac z owocow pracy swoich rodzicow dziadkow a panstwo mialo mozliwie malo do gadania." nie ma miejsca.

Przyjela Pani taktyke dzielenia wlosa na czworo ...

... dopoki adwersarz nie padnie z wyczerpania?

Ad 1) Cos dostana, ale srednio - mniej w panstwie uznajacym homomalzenstwa nie w nie uznajacym.

Ad 2) Malo kto nie ma rodziny w sensie prawa spadkowego: bracia, siostry (takze przyrodni) kuzyni w pierwszej linii (chyba?) i Bog wie kto jeszcze.

Tyle, ze to nic nie wnosi; punkty z poprzedniego postu podtrzymuje bez zmian.

"Świat współczesny nie będzie ukarany. On sam jest karą." - Nicolás Gómez Dávila.

To jest: Margot

Widocznie szybko się Pan męczy...

1. tak, ale państwo nic nie dostanie.

2. no właśnie, więc czemu pisze Pan, że wdowiec/wdowa po partnerze homosekualiście zostawi wszystko państwu...

Scisle rzecz biorac, panstwo dostaje wszystko :-)

Po odpowiednio dlugim czasie, kazda dziedziczona zlotowka trafi w rece panstwa. Efekt wprowadzenia homo-zwiazkow jest dosc subtelny, co nie znaczy, ze pozbawiony znaczenia.

Chodzi o odsetek spadkow, ktore przejmuje skarb panstwa, dajmy na to, w skali roku. To z kolei przeklada sie na udzial budzetu w PKB (w Polsce: powyzej wszelkich granic rozsadku) i wyniki gospodarcze. Dlaczego tak rozumiany udzial panstwa w gospodarce, po wprowadzeniu homo-malzenstw wzrosnie, wyjasnilem juz tutaj. Ile to bedzie % nie powiem, do tego trzeba wziac wyniki spisu powszechnego i zrobic symulacje.

Niestety, kwestii obyczajowych i ekonomicznych nie da sie calkiem rozdzielic; najpewniej nie jest przypadkiem, ze socjalisci opowiadaja z reguly sie za homo-zwiazkami a srodowiska wolnorynkowe: przeciw.

"Świat współczesny nie będzie ukarany. On sam jest karą." - Nicolás Gómez Dávila.

To jest: Margot

Nie ważne.

Nie wazne czy spadek pochodzi od osoby samotnej hetero czy homo. (nawiasem mówiąc już o tym mówiliśmy, kiedy wspomniał Pan, że praktycznie każdy ma jakąś rodzinę). Cała symulacja dotyczy udziału pomiędzy nową i starą rodziną. Dotąd nie było związków homo, więc wszystko przypadało rodzinie starej, o ile zmarły nie zostawił testamentu. I tego Pan się czepiał. Więc pierwszy argument jest do niczego.

Natomiast drugi... Rozumiem, że spadek dzietności (a skąd Pan wie, ze teraz jest taka wysoka?) osób homoseksualnych ma doprowadzić do większego udziału państwa w spadkach, co doprowadzi do... zaraz do czego... lepszych (?) wyników gospodarczych? I na to łaszczą się, te paskudy, lewacy, cóż za wspaniali ekonomiści! Świetlana przyszłość dla kraju. To jest tak... nie znajduję słów, głupia teoria, że... nie znajduję słów.
Niech Pan mi powie, błagam, że źle coś zrozumiałam, może ma Pan jakiegos asa w rękawie albo co, bo jak na razie to... znowu nie znajduję słów.

Zalamala mnie Pani zupelnie ...

I pozostaje jedynie przeprosic sa swoja meska, szowinistyczna logike.

Jak powiedzial pewien sedzie z Wirtembergii, skazujac przestepce na smierc przez powieszenie: "bardzo mi przykro, ale to nie moja wina, tak mnie uksztaltowalo srodowisko, w ktorym dorastalem".

Czego prosze, bron Boze, nie brac do siebie! Swiat bez feministek bylby z pewnoscia nudniejszy :)

"Świat współczesny nie będzie ukarany. On sam jest karą." - Nicolás Gómez Dávila.

To jest: Prawicowiec

Świat bez feministek

Świat bez feministek jest czymś pożądanym.
- - - - - - -
Zakładamy Prawicę RP (partię polityczną)

Swiat bez feministek >u wladzy< ...

... jest pozadany jak najbardziej, ale bez feministek w ogole? No co tez Pan, byloby znacznie mniej dowcipow do opowiadania, jak chocby taki:

Niepracuja zona do meza: "Od dzis nikt mi nie bedzie niczego dyktowal! Ide do pracy!". Poszla, i zostala ... maszynistka.

"Świat współczesny nie będzie ukarany. On sam jest karą." - Nicolás Gómez Dávila.

To jest: Margot

No może...

No może trochę przesadziłam... przyznaję. :)

Widze, ze musze wytlumaczyc ....

Najwyrazniej przyjela Pani moje "kajanie sie" w poscie powyzej za dobra monete ... Nic bardziej blednego. Byl to wyjatkowo zlosliwy i perfidny komentarz, w gruncie rzeczy "ad personam". Jako chrzescijanin w okresie adwentu, szczerze zaluje; jesli chcialaby Pani wiedziec, co mnie sklonilo do jego napisania - polecam gruntownie przestudiowac nasza wczesniejsza wymiane zdan. Tylko spokojnie, nie nerwowo: nie jest Pani na egzaminie, czas nie nagli :-)

"Świat współczesny nie będzie ukarany. On sam jest karą." - Nicolás Gómez Dávila.

Droga Pani Margot

Prawo jednych często ogranicza prawa drugich, nieograniczanie więc nie stanowi automatycznej przepustki dla radosnego legistratorstwa. Poza tym liczy się jeszcze dobro dziecka, którego wychowanie w TAKIEJ "rodzinie" społecznie pożądane nie jest.

To jest: Margot

Świetnie.

To niech Pan mi powie czyje prawa byłyby ograniczone w przypadku legalizacji związków homoseksualnych i umożliwienia im adopcji dzieci?

Możliwe, że nie jest pożądane społecznie. Rzecz w tym, że skoro wzór matka-ojciec jest nagminnie łamany przez domy dziecka, samotne rodzicielstwo, patologie społeczne to nie ma podstaw, żeby zakazywać wychowania dzieci w takiej "rodzinie". Piszę to juz trzeci raz i jestem juz troche przygnębiona. :)

To jest: Krzysztof M

Obawiam się, że przygnębienie pani wzrośnie...

Czyje prawa byłyby ograniczone? Prawa wszystkich tych, którzy chcą żyć w kraju urządzonym według praw cywilizacji łacińskiej, a nie jakiejś innej, np. żydowskiej (Korczak - zagadkowa postać, ale o tem potem). W związku z tym, że takich ludzi jest... no, w każdym razie sporo, to szans na spełnienie pani życzeń nie ma wielkich... ;-) Oczywiście, zakłada to świadomość tych ludzi ... Ale nie od razu Kraków zbudowano... ;-)

Zipełnie niepotrzebnie Droga Margot

Fakt naturalnego istnienia zjawisk niepożądanych nie uprawomocnia ich powielania poprzez udostępnianie nowych możliwości.

Prawa dziecka do wychowania w normalnej rodzinie.

To jest: Margot

Może tak.

Może tak:
Ja pytam: Czy mamy podstawy prawne, żeby zabronić wychowania dzieci w rodzinach homoseksualnych?
A Pan: Czy mamy podst. pr., żeby pozwolić?
Czym się różnią te pytania? Dla mnie jest jasne, że skoro nie możemy zabronić to jest to dozwolone. Podał Pan argument o zjawiskach niepożadanych więc fakty:
1. Co jest zjawiskiem niepożądanym według Pana: Homoseksualiści wychowujący dziecko.
2. Najważniejsze jest dobro dziecka.

Adopcja (bo zakładam, że dobro dziecka wymaga, aby zostało przy swoim naturalnym rodzicu, choćby to był gej albo lesbijka) zachodzi w przypadku, kiedy dom dziecka zamieniamy na rodzinę. Uważam, że to jest dla dziecka lepsze. Nie ważne czy rodziny hetero będą miały pierwszeństwo, mogą mieć, ale dom dziecka jest chyba najgorszym rozwiązaniem.

Więc co, TAK NAPRAWDĘ, jest zjawiskiem niepożądanym?

Proszę wybaczyć, ale nie ma takiego prawa w karcie praw dziecka.

Najmilsza Margot

Jakich dzieci - naturalnych czy adoptowanych?
W przypadku tych drugich "rodzina" taka nie uzyska zgody na adopcję na mocy przepisów o adopcji.

"1. Co jest zjawiskiem niepożądanym według Pana: Homoseksualiści wychowujący dziecko."

Tak

" Nie ważne czy rodziny hetero będą miały pierwszeństwo, mogą mieć, ale dom dziecka jest chyba najgorszym rozwiązaniem."

Tego nie jestem pewien, wydaje mi się poza tym że dość jest starających sie o adopcję wśród normalnych rodzin.

"Proszę wybaczyć, ale nie ma takiego prawa w karcie praw dziecka."

Wapaniałomyślnie wybaczam, nie mam pojęcia co jest w tej k.p.d.

Pozdrawiam

To jest: Margot

Czyli...

A.
Nie ważne czy rodziny hetero będą miały pierwszeństwo, mogą mieć, ale dom dziecka jest chyba najgorszym rozwiązaniem."

"Tego nie jestem pewien, wydaje mi się poza tym że dość jest starających sie o adopcję wśród normalnych rodzin."

B.
"1. Co jest zjawiskiem niepożądanym według Pana: Homoseksualiści wychowujący dziecko."

Tak

C.
Jakich dzieci - naturalnych czy adoptowanych?
W przypadku tych drugich "rodzina" taka nie uzyska zgody na adopcję na mocy przepisów o adopcji.
---------

Uważa Pan, że A, co proawdzi do B, z czego wynika C.

Czyli wszystko opiera się na tym, co ktoś sobie myśli.
To wszystko co chciałam wiedzieć.

Naprawdę, wssystko?

Okrutna jesteś, Margot.

Buziaczki

To jest: Margot

Tak.

Tak, w tym wypadku wszystko. Nie powinno tak być. I, nie zyczę sobie od obcej osoby buziaczków, najmilszych itp.

Przepraszam, Czcigodna Pani Margot

A jeśli już się poznamy? to...?

To jest: Krzysztof M

Wszystko opiera się na różnych rzeczach.

Świat opiera się na czterech słoniach, które stoją na krokodylu. Poszkodowana w sprawie o gwałt opierała się o ścianę. A to, co się dzieje w państwie winno opierać się o zasady, które wynikają ze spójnego systemu wartości wypracowanych w obrębie jednej cywilizacji. Równouprawnienie homoseksualistów, ich prawa do adopcji itd, nie należą do tego systemu wartości.

To jest: Margot

Dla mnie...

Dla mnie wszystko jest proste: "moje prawa kończa się tam, gdzie zaczynaja się prawa drugiej osoby". Reszta to socjobiologia+pokrewne dziedziny.

No więc

prawa par homoseksualnych kończą się tam, gdzie ograniczone są prawami par heteroseksualnych.

Git?

To jest: Prawicowiec

Feministki, pederaści i lesbijki

Na szczęście nie ma również w Polsce legalnych małżeństw między pederastami ani między lesbijkami. Wygląda na to, że feministki sobie tego życzą, chociaż trudno powiedzieć, dlaczego. O ile wiadomo, feminizm nie jest tak ciężkim zboczeniem, jak homoseksualizm.

Obrzydliwe jest propagowanie dewiacji płciowych, a zbrodnią jest wciąganie w to dzieci mających służyć jako narzędzia zaspokajania zboczonych pożądań.
- - - - - - -
Zakładamy Prawicę RP (partię polityczną)

To jest: Margot

Czemu...

"...wciąganie w to dzieci mających służyć jako narzędzia zaspokajania zboczonych pożądań."

Czemu Pan tak twierdzi? Ma Pan informacje potwierdzające te słowa? Jeśli nie to radzę przystopować, inaczej będę musiała się zastanowić dlaczego koncentruje się Pan na takich oskarżeniach. A nikt nie lubi, gdy przypomina mu się powiedzenie: "głodnemu chleb na myśli".

Obrzydliwe prawda?

Nie rób drugiemu, co tobie niemiłe.

To jest: Krzysztof M

Jeśli prawda w oczy kole.....

Jeśli prawda w oczy kole - nie pytaj o prawdę. Nie będzie kłuło.

To jest: alvis

W tej opinii "Prawicowca"

znajduje swoja opinie.

To jest: Krzysztof M

Ale pasztet.....

Zjawisko niepożądane/szkodliwe to wychowywanie dziecka przez pary (bo nie małżeństwa) homoseksualne. Mniejszym złem jest wychowywanie przez jednego heteroseksualnego rodzica. Mniejszym złem jest też wychowywanie przez dom dziecka. ... Karta praw dziecka mnie nie obchodzi; to lewacki wymysł.

To jest: Margot

Cz to...

To Pańskie własne widzimisię, czy wynik badań? Jeśli badania to poproszę link. Zmienię zdanie.

Czytał Pan w ogóle kartę praw dziecka? Z czym konkretnie Pan się nie zgadza? I co jest w niej lewackie? A kartę praw ofiary? To też lewacki wymysł?

Na przyszłośc: byłabym zobowiazana, gdyby brał Pan odpowiedzialność za swoje słowa. Gdakanie zostawmy panom spod budki z piwem.

To jest: Krzysztof M

Badania? Że co??

To już jest śmiechu warte! To ja mam udowadniać, że nikt lepiej dziecka nie wychowa, niż mama i tata? ... ;-))))))) Kulistość Ziemi też mam udowodnić? Bo tak na oko, to jest płaska... ;-))))

To jest: Margot

Skoro...

Skoro twierdzi Pan, że najgrosze jest wychowanie dziecka przez homoseksualistów, to pytam się skąd Pan to wie. Co w tym dziwnego? Myślał Pan, że wystarczy to powiedzieć i stanie się prawdą?

To jest: Krzysztof M

Ziemia jest płaska. Homoseksualiści źle wychowają dziecko.

Teraz proszę powtarzać:
Ziemia jest płaska. Homoseksualiści źle wychowają dziecko.
Ziemia jest płaska. Homoseksualiści źle wychowają dziecko.
Ziemia jest płaska. Homoseksualiści źle wychowają dziecko.
To jedna metoda. A druga to taka: Homoseksualiści nie mają cech, które są potrzebne do dobrego wychowania dziecka. Jakie to cechy? Proszę spytać fachowców-zawodowców. Gdyby mieli te cechy, to nie byliby homo...

To jest: Margot

Nie wiem co powiedzieć.

"Gdyby mieli te cechy to nie byliby homo"

Naprawdę. Chyba spytam fachowców jakie to cechy. Opiekuńczość? Odpowiedzialność? Stanowczość? Ciepło? Czułość? Dbałość?

Czy to Pana ostateczna odpowiedź? Dyskusja z Panem jest bardzo ciekawa, ale pozwoli Pan, że więcej nie będę na nią traciła czasu.

Pzdr.

To jest: Krzysztof M

O nie......

To coś o wiele, o wiele subtelniejszego... To tak, jak z samotnymi matkami. Przyglądano się samotnym ojcom i samotnym matkom wychowującym dzieci. I wyszło na to, że samotne matki robią to gorzej, niż samotni ojcowie...

Margot zakłada że:

"Rzecz w tym, że skoro wzór matka-ojciec jest nagminnie łamany przez domy dziecka, samotne rodzicielstwo, patologie społeczne".
Rzecz w tym, że w większości środowisk nie jest łamany. Proponuję aby wyrwała się Pani ze srodowiska patologicznego. Akurat przed Świętami jest dobra pora do stworzenia rodzinnej atmosfery. Już dzis mozna zacząc piec pierniki, nastawić buraki na barszcz wigilijny i robić takie tam mało skomplikowane rzeczy aby w Święta było jak u ludzi. Wigilia z dwoma pedałami!!! Masakra! Przecież nawet normalne kobiety, które działając w dobrej wierze, w grupie rodzinnej "matka, ciotki, babka i wujanka" mają pod opieką półsierotę chłopaka - potrafią z niego zrobić raroga niezdolnego (mimo talentu) dp objęcia szefowstwa klubu parlamentarnego. Jak więc można mieć nadzieję że wyrośnie coś normalnego z dziecka któreym zajmowali się "rodzice" w spódnicach?

To jest: Krzysztof M

Zamiast komentarza.....

Powiem tylko, że nie warto "tego" komentować... Szkoda czasu...

Drogi Adasiu!

Martwisz się przypadkiem identycznym jaki opisał Kisiel zajmując się socjalizmem. Otóż rzekł On iż jest to ustrój w którym walczy się z trudnościami ktore sam wytwarza , a nie znanymi w zadnym innym ustroju. To samo z pederastami. Nazwie sie dwu takich małzeństwem i brnie w głupoty. Nie należy pomagać zboczeńcom w rozstrzyganiu dylematów ktore tworzą. Jest możliwe że w ramach nieustajacego postępu zostanie nam zaprezentowany jakiś mlekodojny czworonóg z pierwszego męża Cap Kozina a sekundo woto Biedrońkowa (czy jakoś tak). Swoją drogą pieczeń z takiej damy może mieć interesujący smaczek. Jak nie dla nas to dla psa.

To jest: Prawicowiec

Świat bez feministek

Komentarz do postu z nie, 17/12/2006 - 21:25 (Adam) link http://prawica.net/node/5578#...

Prawicowe marzenie o świecie bez feministek polega na wyobrażeniu sobie bajkowego miejsca na ziemi, w którym nie ma czegoś takiego, jak wojna płci, a zamiast tego jest przyrodzona świadomość, że kobiety nie przeżyją bez mężczyzn, a mężczyźni bez kobiet i że naturalnym kołem ratunkowym ludzkości jest damsko-męska miłość psychiczna i fizyczna. Że mężczyżni są mężczyznami, kobiety kobietami, a dzieci dziećmi. Że na przykład dzieci winny słuchać rodziców, a nie odwrotnie. Że życie toczy się normalnie i każdy wie, co do niego należy. W takim wymarzonym świecie nie ma feministek, partii kobiet ani partii mężczyzn, ponieważ poglądy polityczne, społeczne i gospodarcze nie zależą od płci, tylko od wyznawanych zasad.

Nie ma w tym świecie prawicowych marzeń mowy o tym, kto kim rządzi: mężczyźni kobietami, czy odwrotnie, bo wiadomo, że rządzi jakaś partia lub koalicja polityczna, która po prostu uzyskała sukces wyborczy przedstawiając program, który spodobał się największej liczbie ludzi. No bo przecież i kobiety i mężczyźni są ludźmi. W tym świetle ustawianie przez feministki konfliktu międzypłciowego jest kampanią zmierzającą do samozagłady gatunku, bo to jest wojna wewnątrzgatunkowa.

Dlatego właśnie, gdyby nie było feministek, mielibyśmy, jako rasa biała, więcej szans na przetrwanie (inne rasy w zasadzie nie produkują feministek). Niestety, większość naszych kobiet połknęła i przyswoiła bakcyla feminizmu, który kobiety te zatruł, zagnieżdżając się w ich mózgach. Odczuwają one z tego powodu niezrozumiałą satysfakcję, którą jawnie demonstrują. Skąd to wiadomo? Cóż, wystarczy pospacerować po Warszawie i wpaść do paru miejsc takich, jak kawiarnie, restauracje, kina, teatry, galerie sztuki, sklepy. Warszawski przechodzień bez trudności zobaczy, że w dzisiejszej Polsce feminizm święci tryumfy. Ale uwaga, panie i panowie: tryumf feminizmu oznacza porażkę naszej cywilizacji.
- - - - - - -
Zakładamy Prawicę RP (partię polityczną)

To jest: Margot

Na słowa...

Na słowa tego rodzaju zawsze odpowiadam jedno: natura ludzka jest niezmienna, absolutnie niezmienna. Ale zmiana okoliczności zmusza ją do dopasowania się i do wysunięcia na wierzch tych cech, które wcześniej były ukryte. To nie feministki sa katalizatorem, to okoliczności, inna rzeczywistość, jest katalizatorem.

To jest: Gawrylo

Katalizator

Katalizatorem są współczesne, "humanistyczne", "prawa człowieka" stojące naprzeciw prawom naturalnym. Na tych fałszywych prawach - poprostu wymyślonych przez ludzi - żerują takie patologie.

Można wyświetlać komentarze w różnych formach:

Wybierz i zachowaj swoje preferencje wyświetlania komentarzy. Kliknij "Zachowaj" po ustawieniu zmian.