Szukaj na PNWydarzeniaGorące tematyZaloguj sięnowedyskutowane 2008
Ile? |
Święta nowej generacjiRozwój technik audiowizualnych jest pułapką, bo odwraca ludzki wzrok od rzeczywistości. Ksiądz na Sumie mówił, że aby godnie przeżyć święta Bożego Narodzenia, trzeba się do nich dobrze przygotować. Dlatego w pierwszą niedzielę Adwentu stoję wśród innych wiernych sklepowi Electro World i przyglądam się telewizorom. Choć mój stary philips wciąż działa bez zarzutu, to ma już swoje lata, wypukły ekran i 21 cali. Przyznają Państwo, że nie są to właściwości rzucające na kolana. Żeby naprawdę odczuć magię świąt, ja i moja rodzina potrzebujemy elsidika zdolnego w pełni wykorzystać możliwości platformy cyfrowej. Tylko który model wybrać? Ocean technologii Po godzinie sterczenia w sklepie wiem już, że najlepsze są samsungi. ? W tej klasie nie ma lepszej marki ? przekonuje sprzedawca. ? Niby wszystkie telewizory mają podobne parametry, ale ta firma zawsze wymyśli coś nowego, żeby być o pół metra przed konkurencją, np. DNI. ? A co to jest? ? pytam. ? Nooo... technologia służąca do ożywiania obrazu. Hmm... Patrzę na sto rozświetlonych ekranów i wszystkie wydają mi się tak samo ożywione. Pewnie dlatego, że nie zabrałem z domu okularów. ? Jeśli chce pan dobrego elsidika, to tylko ten samsung ? doradza klient stojący obok jednego z telewizorów. ? A pan już kupił? ? zagaduję. ? Ja się właśnie przymierzam, ale u mnie w rodzinie wszyscy mają: brat, szwagier, kuzyn... Normalnie panel podświetlany jest dwiema żarówkami, a tu zastosowano ich sześć. Poza tym, wie pan: interfejs HDMI, tryb gracza, kontrast 5000:1, no i ładna obudowa. Kurczę pieczone, sześć żarówek! Chyba się zdecyduję. Problemem jest wyłącznie cena. Musiałbym zapłacić osiem stów więcej niż za podobny telewizor jvc, któremu przyglądałem się wcześniej. ? A ten? ? wskazuję go mojemu rozmówcy. ? Panie, to nędza. Niby wszystko to samo, ale interfejs DVI i kontrast tylko 800:1. ? Aha ? odpowiadam i zupełnie nie wiem, co robić. Z jednej strony, dla dobra mojej rodziny jestem w stanie poświęcić każde pieniądze. Co będzie, jeśli przez zły dobór telewizora stracimy szansę na godne przeżycie świąt? Z drugiej strony, nie mam pojęcia, czym różni się HDMI od DVI i na ile stosunek 5000:800 przekłada się na rzeczywistą skalę kontrastu. Znikający świat Po godzinie jestem już w domu i instaluję tańszy model. Mówi się trudno. Ważne, że jvc też ma płaski ekran i 32 cale. Pierwszy rodzinny wieczór przed nowym telewizorem wypada świetnie. Kolory są nasycone, dźwięk idealny, wielkość ekranu budzi respekt. Transmisja z Bożego Narodzenia może się rozpocząć nawet jutro. Zapomnimy o pracy, najemy się do syta i będziemy od rana do wieczora oglądać telewizję. Przez cały rok pędziliśmy na łeb, na szyję, to mamy teraz prawo nieco zwolnić i odpocząć jak normalni ludzie. Oczywiście, nie chodzi o to, żeby tracić czas na oglądanie głupot. Świąteczna ramówka pełna jest wartościowych pozycji: dokumenty o zwierzętach, głębokie filmy, programy religijne... Nareszcie dowiemy się czegoś o świecie, który w ostatnich miesiącach uciekał nam spod stóp jak nasyp widziany z pędzącego pociągu. Jest jednak pewien problem. Kiedy siadamy przed telewizorem, trudno nam się skupić na treści programów. Ekran wydaje się za duży, kontrast zbyt intensywny. Od gapienia się w rozświetlony prostokąt coraz bardziej bolą nas oczy. Głośno zachwycamy się, rzecz jasna, funkcjonalnością nowego sprzętu, ale zupełnie nie myślimy o rzeczywistości. Efektowny, przetwarzany na milion sposobów obraz wchłania nas jak wieloryb. Z zainteresowaniem skaczemy po kanałach, ale nigdzie nie potrafimy zatrzymać się na dłużej. Świat znika w kalejdoskopie ujęć i komentarzy. Zostaje tylko technika. Pierwszy śnieg Minęło południe. Za oknem pada pierwszy śnieg i ludzie rozmawiają na skrzyżowaniu ulic. Ale ja ich nie widzę, bo właśnie oglądam poświęcony im program telewizyjny. Rozwój technik audiowizualnych jest pułapką, bo odwraca ludzki wzrok od rzeczywistości. Oglądając nałogowo telewizję, jesteśmy w gruncie rzeczy podobni do pracoholików, którzy zaniedbują rodziny, bo codzienny rytuał obowiązków wydaje im się bardziej rzeczywisty od domowej nudy. Jak oni, stajemy się niewolnikami pozoru i zmiany. Gnani ciekawością pragniemy wypróbować wszystkie obecne na rynku nowinki techniczne. A te zmieniają się w zawrotnym tempie. Jeśli dawniej o urządzeniach nowej generacji mówiono co 10?20 lat, to dziś mówi się o nich co pół roku. Nowy sprzęt już w momencie zakupu jest przestarzały. Nie obowiązują żadne zasady, które wyznałyby granice rozwoju. Ludzie nie biorą już pod uwagę własnych potrzeb, tylko kolekcjonują wszystko, co nowe. Każdy chce mieć telewizor, komputer, komórkę z milionem funkcji, choć korzysta tylko z jednej bądź kilku z nich. Może więc Boże Narodzenie jest nam dane po to, byśmy w jego wiecznym wymiarze znaleźli drogę wyjścia z domu niewoli. W końcu Jezus co roku rodzi się tak samo w zbiorowej wyobraźni. Trzej królowie idą do Betlejem tą samą, sprawdzoną drogą. Gwiazda na niebie pulsuje zawsze tym samym blaskiem. Żadna telewizja nie przekaże nam relacji z tych wydarzeń tak wiernie, jak robi to nasza zbiorowa wyobraźnia. Jeżeli pozwolimy ją zniszczyć specom od medialnej socjotechniki, trudno nam będzie odszukać Dzieciątko także w naszych sercach. Dlatego mam nadzieję, że nowy telewizor nie przyda mi się w święta. Chciałbym raczej wyjść z rodziną na spacer i w świeżym śniegu odnaleźć ślady stóp Kacpra, Melchiora i Baltazara. Kto wie? Może zaprowadzą nas one do stajenki? Tej w kościele, i tej w małżeńskiej sypialni, gdzie nad łóżkiem wisi obraz świętej Rodziny. Sobie, moim bliskim i wszystkim Państwu życzę głębokiego przeżycia Świąt starej generacji.
Tekst pierwotnie ukazał się w Gościu Niedzielnym |
Slusznie, nie dajmy sie zwariowac.
Telewizje nalezy dawkowac podobnie jak pigulki od lekarza. Troche za duzo i mozna dostac niestrawnosci. Jak zwykle obowiazuje tu zdrowy rozsadek i dla entuzjastow 'plasma TV' polecam przyjrzec sie blizej konsumpcji energii, ktora to przypomina pod tym wzgledem raczej elektryczny grzejnik niz nowoczesne urzadzenie elektroniczne.
Malo ktory konsument zastanawia sie dzis nad wysokim zuzyciem energii wielu elektronicznych/elektrycznych urzadzen ulatwiajacym nam rzekomo zycie. Nie mowiac juz o pojazdach. Pomimo istnienia takich genialnych jak Toyota Prius (minimalne zanieczyszczenie powietrza, 4.3l/100km srednie zuzycie paliwa, w miescie mniej!), Polacy na ogol wola dinozaury bo nazywaja sie Mercedes lub BMW.
A szkoda, bo mozna niemalo zaoszczedzic ciezko zarobionych pieniedzy na zuzyciu paliwa i przy okazji nie halasowac glosnym warkotem silnika, nie mowiac juz o czystszym powietrzu do oddychania.
Nie kazda wiec nowosc technologiczna niesie ze soba problemy.
Niektore, o dziwo, wiele problemow rozwiazuja.
Nie dajmy sie wiec zwariowac.
Wesolych Swiat (w starym dobrym stylu)!
Boguslaw Bob Tejszerski
Sydney
Boguslaw Bob Tejszerski
Sydney
Super
Bardzo mi się podoba to co Pan napisał. Jakoś w tym ogólnym zachwycie nad światem gadżetów (zachwycie mocno wspartym agresywną reklamą) całkowicie tracimy z oczu to, na czym naprawdę powinno nam zależeć. Zresztą ostatnio w związku z tym szczególnie razi mnie świąteczna reklama, któregoś z kanałów państwowej telewizji, która kończy się stwierdzeniem "nasz program świąteczny jest tak dobry, że możecie przez trzy dni z rodziną nie wstawać sprzed telewizora". Okropieństwo...
Moralizatorstwo ma się
Moralizatorstwo ma się dobrze...Jedna uwaga, podsłuchana w licheńskim pasażu handlowym, podobno, jak Święty Obraz umieścic nie tylko nad, ale i pod łóżkiem, to odpromienia, a jeśli jest to łóżko w sypialni małzeńskiej, to dodatkowo ułatwia zajście w ciążę parom z problemami...No cóż, marketing świąteczny - różne ma oblicza...
Ja pamiętam, że okres świąt zawsze był czasem przynoszenia do domu rzeczy, na które cierpliwie zbierało sie cały rok, a to jakis nowy dywan, a to telewizor własnie, a to jakiś mebel...
I sprzątało się też, jak nigdy...
Zewnętrzne przejawy nowego, bogatszego otwarcia zawsze były ważne, w obchodzeniu tych świąt. I to sie chyba nie zmieniło...nowa generacja wybiera to samo, tyle że bardziej powszechnie i z szerszej oferty...
Niby tak ale jadąc dzisiaj
Niby tak ale jadąc dzisiaj rano samochodem usłyszałem krótki reportaż o ludziach, którym szkoda czasu na szukanie prezentów dla bliskich czy przygotowywanie wieczerzy wigilijnej - wolą zamówić dania w cateringu a prezenty tez im jakas firma wyszuka. Potem były jakieś hasła o czekających targetach, spotkaniach i tym podobna nowomowa. Szczerze mówiąc miałem wrażenie jakbym słyszał androidy.
Nie rozumiem jak można tak świata nie widzieć poza pracą. O aspekcie religijnym nawet nie będę wspominał....
Postęp technologiczny jest
Postęp technologiczny jest obłedny w swej szybkości...
Tylko za coraz to doskonalszymi gadżetami- kryje się duchowa pustka..
Święta Bożego Narodzenia- teraz to dla większości ludzi- czas WIELKIEGO ŻARCIA...
Pozdrawiam.
Zapraszam do mojej galerii
http://www.art-galeria.konin....
i na mój blog
http://galeria-mysli.blog.one...
http://galeria-mysli.blog.one...
historia jednego telewizora
Moja matka chrzestna miała kilka lat temu amputowaną jedną ze stóp. Lekarz nie zorientował się że ma do czynienia z cukrzycą, zapisał jakąś maść. Matka chrzestna smarowała aż się okazało, że pomoże już tylko amputacja.
Z tego powodu porusza się na wózku, zamknięta w przysłowiowych czterech ścianach własnego mieszkania.
O tym co się dzieje w świecie dowiaduje się głównie z telewizji. Ostatnio popsuł się telewizor w jej pokoju. Chociaż w pokoju córki stoi następny telewizor, który można oglądać, moja matka chrzestna rozpłakała się, gdy usłyszała wieść, że popsutego telewizora nie da się już naprawić.
Mógłbym mojej chrzestnej matce opowiedzieć o Panu Jezusie, lecz matka co mnie do chrztu trzymała woli płakać nad popsutym telewizorem niż posłuchać zbawiennej wieści...
Lecz Jezus zwrócił się do nich i rzekł: Córki jerozolimskie, nie płaczcie nade Mną; płaczcie raczej nad sobą i nad waszymi dziećmi!
Oto bowiem przyjdą dni, kiedy mówić będą: Szczęśliwe niepłodne łona, które nie rodziły, i piersi, które nie karmiły.
Wtedy zaczną wołać do gór: Padnijcie na nas; a do pagórków: Przykryjcie nas!
Bo jeśli z zielonym drzewem to czynią, cóż się stanie z suchym?
.
----------------------------
www.grabo.strona.pl
"W życiu piękne są wieczne chwile, dlatego - wiecznie warto żyć."
To moze zamiast służyć
To moze zamiast służyć zbawienną wieścią, której niezmienna treśc i tak juz pewnie do pańskiej matki chrzestnej kiedys dotarła, mógłby pan kupic jej, na wyłaczność, do jej pokoju, jakiś nowy telewizor, z którego też płyną wieści i to wciąż nowe...To by było nawet pozyteczne zwłaszcza w jej sytuacji, osoby bez innego okna na świat...Rozumie pan... nuda bywa uwazana, za gorszą od śmierci...
A ponoć nie lubi Pan moralizowania...
... a tu proszę, morały Pan wtyka pełną buzią. Ale nie tylko to, lecz i spekulant z Pana niesamowity.
Brzmi to jak pewnik, lecz to ewidentna spekulacja.
Być może i do matki chrzestnej dotarła Dobra Nowina, i... może ją sobie lekceważy. Ale może i nie dotarła, bo przecież, gdyby dotarła, to nie było by powodu do płaczu, gdy telewizor się popsuje.
A, panie Sławku, zna pan Dobrą Nowinę?
.
----------------------------
www.grabo.strona.pl
"W życiu piękne są wieczne chwile, dlatego - wiecznie warto żyć."
Ma pan rację,
Ma pan rację, moralizowałem, nikt nie jest doskonały, przepraszam.
Ale wie pan, co...ten płacz to nie był z powodu głupiego telewizora, tylko z poczucia bezradności, które bardzo często dopada starszych ludzi, ni stad, ni z owąd, w bardzo banalnych sytuacjach...Mam to trochę przećwiczone na własnej matce, mimo, że to dzielna kobieta...Skoro o niej mowa...nalezy do Legionu Maryji, słuzy ludziom modlitwą w hospicjach i szpitalach...jest wciaz aktywna, nawet bardziej, niz kiedys, przy ojcu...ale jakby jej zabrakło telewizora, to telefon w tej sprawie dopadłby mnie najpóźniej w godzine po tym krytycznym wydarzeniu. Tu nadmieniam, że kiedy w wyniku nieszcęsliwego upadku na ulicy, moja mama złamała sobie powaznie rekę, to zeby mnie nie martwić, poinformowała mnie o tym, na drugi dzień, a o udzielenie pomocy medycznej zadbała całkiem sama...po prostu, skrzyknęła jaichś dwóch przechodzących łysych osiłków, aby ja podniesli, wzięła ze sobą swoją reke i pieszo, razem ze skinami, poszła do pobliskiego szpitala.
Znam Dobra Nowinę...jest dla mnie nieustajacym żródłem dziecięcej nadziei, że wszystko będzie dobrze...
Ale jakby mi się telewizor popsuł w czasie ważnego meczu, to nie chciałby mnie pan słyszeć....
Tez tak mysle, ze
dla panskiej matki chrzestnej dobra nowina byloby zapowiedziane wniesienie do jej pokoju nowego telewizora. Zaplakalby pani ze szczescia i wzruszenia.
też mnie czasem denerwuje ta moda na bajery
Wojciech Wencel napisał:
"Nowy sprzęt już w momencie zakupu jest przestarzały. Nie obowiązują żadne zasady, które wyznałyby granice rozwoju. Ludzie nie biorą już pod uwagę własnych potrzeb, tylko kolekcjonują wszystko, co nowe. Każdy chce mieć telewizor, komputer, komórkę z milionem funkcji, choć korzysta tylko z jednej bądź kilku z nich."
Ale wie Pan, ktoś kreauje modę na komórki z apratem, melodyjkami itp. Mnie to nie podnieca, bo ja to studiuję i dla mnie telefon komórkowy z grającą melodyjką jest zwykłym urządzeniem, które ktoś odpowiednio zaprogramował, aby grało taką a nie inną melodyjkę, a płytkę też ktoś inny zaprojektował zgodnie ze standardami (np. GSM, GPRS). Dzięki temu, że jedni lubią bajery, inni mają pracę, nie pomyślał Pan o tym?
A z tym telewizorem - trafny przykład. Obraz tak pochłania, że trudno skoncentrować się na treści programu telewizyjnego, nieprawdaż?
Ale czy nie jest tak, że ktoś nam sugeruje, że posiadanie telewizora z płaskim ekranem jest "dżezi", że wypada mieć takie cacko, aby być cool?
A co do TV cyfrowej; z tego co pamiętam do 2014 roku mają wyłączyć wszystkie nadajniki analogowe i każdy będzie musiał kupić odbiornik TV cyfrowej. Myślę, że do tego czasu jakośc obrazu cyfrowego będzie tak dobra, że tradycyjne telewizory odejdą do muzeum techniki. Oczywiście, przejście z TV analogowej na cyfrową nie ma nic wspólnego z przerostem bajerów. To jest wdrożenie nowej, lepszej technologii i krok do integracji mediów, tj. telewizji, telefonii i Internetu. Oglądanie telewizji na przenośnych odbiornikach UMTS (lub WiMax, zobaczymy który standard będzie dominował), to niedaleka przyszłość. Pamięta Pan The Jetsons? Wydawałoby się, fantastyka. A tu proszę, codzienność. Swoją drogą ciekawi mnie, którą drogą pójdzie postęp techniczny i jak będzie wyglądał świat za 50 lat, gdy będę miał 72 lata i będę opowiadać wnukom bajki na dobranoc.
Michał (poznaniak, obecnie w Tampere )
Jednomandatowe Okręgi Wyborcze nadzieją dla Polski
http://www.jow.pl