Wydarzenia
Publikuj na PNTeraz czytaneZaloguj sięPrace Prawicy.net |
W dwóch słowach
Autor: Lesław, pon, 27/11/2006 - 01:36
W dwóch słowach: jest dobrze. W trzech: nie jest dobrze. /Kazimierz Marcinkiewicz/ Więcej komentarza dzisiaj nie będzie :( |
W trzech punktach
Jedynie sluszne (zdaniem niektorych) wytyczne polityki zagranicznej Polski:
1. Rosja - be
2. Europa - fe
3. USA - cacy
Generalnie mój komentarz
Generalnie mój komentarz dotyczył wyników wyborów samorządowych. Przepraszam, że był tak niejasny.
I proszę, wystarczyło
I proszę, wystarczyło tylko parę razy jasno zadeklarowac, precz z PISem, by wygrała "Bufetowa"...Ludzie jednak doceniają jasny przekaz:)
Warszawiacy sami sobie taki
Warszawiacy sami sobie taki los zgotowali :(
Ale się pięknie tydzień zaczyna.
I nie to, żeby był za Kazimierzem, ale p. Hania ma coś w sobie takiego, że jestem na nie.
Wojciech
-------------
"Bóg, dając nam życie, obdarował nas jednocześnie wolnością"
E tam warszawiacy, ale
E tam warszawiacy, ale rodzina królewska....Spodziewam się jutro ogłoszenia wykładni o eksterytorialnym charakterze pałacu prezydenckiego wraz przyległościami...:)
:-)
Wojciech
-------------
"Bóg, dając nam życie, obdarował nas jednocześnie wolnością"
Panie Wojtku
Sytuacje wprawdzie obserwuje z daleka, nie mnie wsystko co sie dzieje w Kraju z uwaga komentuje (dla siebie). Moge podpisac sie pod tym co Pan zmiescil: "I nie to"...itd Szkoda, ze wybor byl tak ograniczony!
Nie - Panie Wojciechu...!!!
Nie wierzę, ze czerwoni zostali w domu.
Przy nikłosci przewagi HJW - kto przewazył szalę - jest niedostrzegalne dla ślepców.
Oficjalnie wyrażone jej poparcie - byłoby pocałunkiem śmierci.
Wydaje mi sie, że smak wygranej PO jest naj"kwaśniewski", jaki mógł się wydarzyć.
Jeśli sukcesem miało byc zwycięstwo, to jest to porażka.
Jesli sukcesem miało być "na złość PiSowi", to jest to zwycięstwo pyrrusowe.
"Kwas" wywoła jeszcze szczękościsk...
Cóż, chcącemu nie dzieje się krzywda...
Nic dodac nic ujac!
Nic dodac nic ujac!
Propagandzie medialnej zawdzieczamy taki rezultat.
Ignacy
POstKomuna
Jednym slowem - POstKomuna.
Nie bez POwodu Kwasniewski i Borowski wkroczyli do akcji, tylko taki uklad daje im mozliwosc wspoldecydowania o polityce i losach W-wy.
A jeszcze nie tak dawno - zostali od tego odcieci.
A niektórzy, także na tym
A niektórzy, także na tym forum, już się cieszyli, że komuna jest dead. Jak widać po wyborach w Warszawie, ale także w Krakowie i Poznaniu, ludzie wolą komunę niż Kaczyńskiego.
PiS ma w całej Polsce jednego prezydenta (Jerzy Kropiwnicki). Chyba czas na wyciągnięcie wniosków z tej klęski.
Sprawia Pan wrażenie
Jakby sukces komuny sprawił Panu satysfakcję?
Czy się mylę?
Jeśli nie, to:
"SERDECZNE GRATULACJE"!!!
Czy nadmiar pozytuwnych emocji nie przycmił Panu "tego i owego"?
W Pnskim tonie odzuwam jakiś "cierń" jakoegos jakby zaniepokojenia....
Ale co tam.... Na pewno cieszy się Pan bez zastrzeżeń...
W dwóch słowach:
"będzie dobrze..."
W trzech:
"Będzie jeszcze lepiej..."
Ja satysfakcji nie czuję
Ale mam nadzieję że PiS zrozumie sygnał. Wykształciuchy z wielkich miast pokazały mu żółtą kartkę.
-------
"Brak szacunku dla słowa jest źródłem nieporozumień"
Wie Pan
Pawiany pokazały, co mają do pokazania.
3%, to nie powód do poczucia przewagi, biorąc pod uwagę, że rzecz dzieje się w "Paszczy lwa".
To nie wykształciuchy. Przewaga byłaby większa.
To czerwoni.
Zresztą, moze PO na budowach się zna... moze poradzi sobie z "tęczowymi"..., cóż proza życia...
Niech Warszawa ma szansę.
Teraz na pewno zakwitnie.
Kraków - to jest casus.
Panie Tadeuszu, trzeba spojrzeć prawdzie w oczy
Panie Tadeuszu, trzeba spojrzeć prawdzie w oczy. Nie można mieć jednocześnie Polski solidarnej i wielkich miast. Marcinkiewicz był najlepszym kandydatem na jaki stać było PiS i mimo to przegrał w starciu z, ujmijmy to delikatnie, mocno średnim kandydatem Platformy. To pokazuje skalę spustoszeń jakie spowodowała przez ostatni rok koalicja ludowo-narodowa.
Chyba że Jarosław Kaczyński dał już sobie spokój z wielkimi miastami i zamierza się skupić na obsłudze polskiej prowincji i warstw uboższych społeczeństwa, co same w sobie nie musi być takie złe. Maciej Strzembosz poczynił ciekawą uwagę na swoim bloguw ramach dyskusji na temat grupy docelowej dla axelowskiego "Dziennika". Twierdzi, że nie ma czegoś takiego jak prawicowa wielkomiejska inteligencja, więc produkt trafia w próżnię. Na projekt Polski solidarnej odpowiada dziennik "Fakt", który radzi sobie świetnie i pasuje do obecnego rządu najjaśniejszej jak rękawiczka nr 11 do rąk Izabeli Łęckiej.
Nie ma co się obrażać na rzeczywistość, trzeba ją analizować i umieć wyciągać wnioski.
Ja nie krawaciarz
Mam do Warszawiaków "wrodzona" złośliwosc.
No może nie tylko wrodzoną, bo szlag mnie trafia, ze metro jest dotowane z budżetu.
Ale ad vocem:
Jakie wyniki miał PiS w W-wie przed rokiem?
Lepsze, czy gorsze?
O co się tu obrażać?
Na kogo?
Na czerwonych?
Bez złośliwości
Prawo tego nie zabrania.
Warszawa dostaje około 10% tego co wkłada do budżetu. To tyle w kwestii dotowania.
Lepsze, czy gorsze?
Gorsze. Tusk wygrał z Kaczyńskim 60 do 40.
Na kogo?
Na czerwonych?
Na wyborców, którzy nie stanęli na wysokości zadania
PiS poprawił notowania
Więc "spustoszenia", o których Pan pisze, to aplauz, i sukces.
Czy nie umiem liczyć?
Dlatego jestem za pogłównym.
Nikt by nie miał do nikogo żalu, a metro już "zarabiałoby na siebie".-:)
Nie mówię o tych którzy przypłynęli
II tura ma swoje prawa. Mówię o tych, którzy odpłynęli od PiS z powodu jej antyinteligenckości i estetycznej obrzydliwości.
-------
"Brak szacunku dla słowa jest źródłem nieporozumień"
Antyinteligenckość PiS
W czym się przejawia antyinteligenckość PiS? A estetyczna obrzydliwość w czym?
- - - - - - -
Link do informacji o Prawicy RP (partii wirtualnej)"
Antyinteligenckość
Antyinteligenckość przejawia się np. w wypowiedziach Ludwika Dorna. A przynajmniej tak zostało to odebrane.
Estetyczna obrzydliwość (jak dla mnie) polega przykładowo na wołaniu "tam gdzie Zomo" do ludzi, którzy też walczyli o Solidarność. Polega na chamstwie posła Zawiszy wobec żony Balcerowicza, na arogancji marszałka Jurka, który 2 miejsca w komisji dla PO (przy 4 dla PiS) argumentuje matematycznym podziałem. Na bezczelnym forsowaniu ordynacji z blokowaniem (która nic dobrego PiS-owi nie przyniosła). Na chamstwie posła Burdzińskiego, który wmawiał posłowi Rasiowi (temu samemu, który poparł Terleckiego), że jest komuchem. Na cyniźmie Kurskiego.
Oj, jest za co żałować i pokutować.
Niedobry PiS
Widzę, że ma Pan to obcykane. Argumenty stawia Pan dość mocne. Najmniej mnie przekonuje uwaga o cynizmie Kurskiego.
- - - - - - -
Link do informacji o Prawicy RP (partii wirtualnej)"
W sprawie Kurskiego, polecam
W sprawie Kurskiego, polecam to http://prawica.net/node/3915#comment-78629
Styl PiS
Ja też go nie znoszę.
Ta arogancja, my sanatorzy jedyni mamy czyste intencje, więc zasługujemy na szczególone przywileje. Niektórym się taki styl silnego podoba, ale wielu zwyczajnie wnerwia.
Niestety, ludzie mają krótką pamięć i nie pamiętają poprzednich ekip. Ja mam trochę lepszą pamięć, więc głosowałem na cholerny PiS. Mimo iż nie pasuje mi ani programowo, ani stylowo.
PiS
Wszędzie czytam, że Marcinkiewicz przegrał dlatego, że za nim stoi PiS, i się z tym zgadzam. Sam głosowałem na HGW nie z przekonania, że to znakomita kandydatka, tylko dlatego, że to jedyny sposób skutecznego powiedzenia PiS-owi, że szkodzi wizerunkowi prawicy. Że część ludzi odwraca się do lewicy, kiedy słyszy, że:
- Wy wszyscy, którzy nas nie popieracie, jesteście spadkobiercami PZPR i członkami układu, brzydzimy się wami.
- Jeśli istnieją poszlaki, że ktoś był agentem służb specjalnych, to na pewno był agentem. No chyba że pokaże dowody, że jednak nie był.
- Wasi ludzie zdradzili Polskę, mamy na to dowody, ale ich nie pokażemy ani nie powiemy, którzy ludzie.
- Wasi ludzie są z zasady nieuczciwi, więc zastąpimy ich wszystkich naszymi ludźmi.
- Cała III RP była budowana na oszustwach i kłamstwach, wszystkim rządzi układ postkomunistów i służb specjalnych. Dajcie nam pełnię władzy, a afery same wyjdą na wierzch, pęknie zmowa milczenia, niepodległość zostanie odzyskana.
(Inspiracją do ostatniego punktu była wypowiedź Jacka Kurskiego: )
Natomiast ja się nie odwracam do lewicy, tylko do liberałów, bo brzydzi mnie również socjalizm, czyli takie stwierdzenia:
- Prywatyzacje były złodziejskie, więc należy utrzymywać przedsiębiorstwa w rękach państwa.
- Obniżka podatków spowoduje puste lodówki.
- Trzeba zadbać, żeby zysk wypracowywany przez przedsiębiorstwa trafiał do robotników (niesłusznie pokrzywdzonych przez III RP), a nie do właścicieli (niesłusznie wzbogacajacych się w III RP).
- Służba zdrowia i oświata musi być bezpłatna. Jedyny problem z nimi jest taki, że potrzeba na nie więcej pieniędzy z budżetu.
- Nieprawidłowościom zaradzi kontrola państwa, więc utwórzmy jeszcze parę centralnych urzędów i ministerstw.
cytat:Estetyczna
A mnie, "kombatanta" to nie brzydzi.
Pan, w ogóle, sprawia wrażenie estety politycznego.
Pan zdaje się żyć w wyobrażonym przez siebie świecie, równoległym do rzeczywistości i to, co przeniknie z "realu" do Pańskiego "wirtualu", mitologizuje Pan - usiłuje Pan do wszystkiego przypisać "nadprzyrodzone" i symboliczne znaczenie.
To usypia umysł, (i rodzi upiory).
Idzie Pan po linie.
Jedna dobra wpadka PO i jedynym wyjściem będzie jedwabny sznur. A, przypominam, PO przy władzy jeszcze nie było ( - symptomatyczne, co się dzieje z dziewicą, kiedy zostaje mężatką).
Pan ma duszę artysty, Panie Lesławie. W ogóle nie powinien Pan polityki dotykać.
Przypomina Pan "obrzydliwego" lekarza.
Taki zawód....
Nie zamierzam bronić PiSu
To nie moja formacja.
Nie jestem centrystą. Czuję się prawicowcem.
PiS jast epizodem na drodze do prawicowości władzy, ale jedyną formacją zdolna realnie do przywrócenia takiej częsci wartosci narodowych ( w sensie pozytywnym), ile to mozliwe.
Czy w Warszawie rządziłby PiS?
Jakos trudno mi sobie wyobrazić ideowosć przeniesiąną na grunt administrowania wielkim miastem. Dyskomfort "zapewnia" mi HGW, bo Jej "osobista ekspresja" traci mi walką dla walki, anie dla Warszawy, a u Marcinkiewicza odwrotnie - wbrew przynależnościom partyjnym. Ale być może się myle.
Szczebel wojewódzki i wielkomiejski, to też osobowości "telewizyjne". Ich kontakt z rzeczywistym wyborcą jest praktycznie żaden.
Oceniania będą też nie przez wyborców, lecz przez media.
"Mantrują" więc. Są "przyjaźni środowisku" "demokratyczni" i w ogóle "postępowi". Jeszcze nie ma przymusu pytania pojedyńczych obywateli, wystarczy pytać "nakręcony" tłum.
Wątpię też , czy gdyby nasz Adamowicz przepadł, PiS zrezygnowałby z popisu zdobywania funduszy "unijnych" i odpuscił wprowadzenie tramwajów na najbardziej (dotychczas) przelotową arterię Gdańska.
Za dwa, trzy lata przypomnę natężenie ruchu w tramwajach konkurujących z dobrą, dziś - bezkolizyjną, niezatłoczoną drogą.
Nikt nawet nie bąknął o rachunku ekonomicznym tych drogowych inwestycji. Liczy się "kompatybilność" z ?Unią.
Jeszcze nie pora na refleksję.
A ja tak bardzo nie lubię uczyć się na własnych błędach, które już popełnili inni...
Daj pan szansę HGW ;)
Ona nigdy nie była prawdziwym politykiem - ani specjalnie przekonywująca, ani atrakcyjna. W NBP wykazywała talenty organizacyjne. Może właśnie gosposi Warszawie potrzeba, a nie "mężów stanu"? Bądź co bądź kierowanie miastem to coś innego niż kierowanie państwem.
-------
"Brak szacunku dla słowa jest źródłem nieporozumień"
Ależ tak!
W ogóle "balon" orientacji politycznej w zarządzaniu (administrowaniu)"terenem" ma się nijak do władzy ustawodawczej w wymiarze państwa.
Dlatego emocje muszę wywoływać.
Do "mojego" Adamowicza także ostatnim zarzutem jest przynależność.
Mając sporadyczny, acz na wysokim poziomie prywatny kontakt z lokalna "władzą" wiem, że jest ona apolityczna. Dość trudno w jej działaniach odnaleźć wartośi "ideowe".
Ale jeśli do głosu dojdą "wartości uniwersalne" - ekologia, tolerancja, etc, a jednocześnie rachunek ekonomiczny ustąpi pola, to drżyjcie Warszawiacy...
ONI walczą o stołki. Zwyczajnie.
Taki jest wymiar "partyjny" tej walki.
Miasto dużych róznic nie odczuje.
To chyba nawet nie jest polityka. Zwykła zręczność zarządzania.
Miasto różnic nie odczuje ?
Być może. Ale kraj odczuje, bo wyniki warszawskie sa prestiżową porażką PiS. A taka porażka od dawno się mu należała.
Zależy. W krótkim okresie
Zależy. W krótkim okresie - tak. W dłuższym - już nie ma takiej pewności. Jeżeli p. Hania zawali w Warszawie, odbije się to w wyborczym wyniku PO.
Wojciech
-------------
"Bóg, dając nam życie, obdarował nas jednocześnie wolnością"
Żałosny komentarz
A wszystko przez awanturę iracką i faszyzm wyborczy...
->EQ
Żeby z tej opiekuńczości nie zrobiło się nanny state, a właściwie nanny town. Zobaczymy co z tych deklaracji składanych lewicy zostanie i jaki pomysł ma p. Hania na zaktywizowanie warszawianek.
Wojciech
-------------
"Bóg, dając nam życie, obdarował nas jednocześnie wolnością"
Dzis sie nie smieje
Tak mi smutno na duszy, ze moj faworyt - nie wygral w Warszawie. To porzadny, uczciwy czlowiek i skromny.
Popieralam Marcinkiewicza bez wzgledu na przynaleznosc partyjna, dlatego , ze nie robil wrazenia cwaniaka, twarz mial dobrego, szczerego czlowieka. Tym mnie chwytal za serce. Ja rzadko sie myle co do charakteru swego blizniego, i dzieki temu szostemu zmyslowi, malo ludzi mnie zawiodlo w zyciu. Ten triumf Hanki mnie denerwuje, staram sie o tym nie myslec i nie chce ogladac satysfakcji pani Waltzowej. Wylaczylam telewizor. Polacy sa bici na wlasne zyczenie. Albo siedza w domu i godza sie z tym co "los przyniesie", albo glosuja na zlosc partii rzadzacej i wynosza "lisa" na piedestal - jak pisal Mostowicz.
Wygrana platfusowych kandydatow w W-wie i Krakowie, oznacza i to, ze wyborcy "krzywym okiem" szacuja Kaczorow. Po kiego licha tuz przed wyborami, prezydent robi podpadzioche z ustawa lustracyjna, a przedtem kuma sie ze starzymi bracmi i wysyla naszych chlopakow - wcale nie w obronie Ojczyzny. Efekt w wyborach Uklad wygral!!!!!
To porzadny, uczciwy czlowiek i skromny.
Ja wiem, ze Pani widzi w kazdym dobro, ale czy "on" zasluguje na taka bezwarunkowa admiracje? Nie jestem pewien.
Pozdrawiam serdecznie.
Ten "porządny człowiek"...
...podpisał jako premier RP wniosek o przedłużenie mandatu polskiej "misji" w Iraku na rok 2006. A to znaczyło, że wcale nie był taki porządny.
Obsesja iracka
Wie Pan, ja nie jestem entuzjasta dalszego uczestnictwa w Iraku, ale zeby do kazdego tematu "przypinac" awanture arabska??
"Prawa reka" bylego premiera byl p.Schnepf a to juz troche gorzej swiadczy o wyborach doradcow, w swietle tego jaka opinia "cieszy sie" w polonijnych srodowiskach i nie tylko.
To nie jest obsesja...
...tylko wnioskowanie o osobowości kandydata na podstawie jego działalności. DOść powszechnie kwestionuje sie poselskie kwalifikacje posła Bestrego z tego powodu, że miał molestować seksualnie uczennice. Otóż dziłanie dla uczynienia z Polski państwa - pachołka amerykańskiego imperializmu uważam za coś gorszego z punktu widzenia państwa właśnie.
A jeżeli p. MArcinkiewicz podpisał wiadomą decyzję TYLKO na życzenie prezesa Kaczyńskiego, to w ogóle go skreśla jako kandydata na prezydenta jakiegokolwiek miasta.
Tak jest!
Pacholek imperializmu! A w dodatku stonke nam zrzucili, i kumaja sie z rewanzystrami z Bonn.
Panie indris, poglady Pan ma jakie ma - ale prosze sie przynajmniej slownictwem nie kompromitowac. Panskie przywiazanie do kwestii Iraku to juz jest regularna obsesja - moze troche swiezego powietrza?
Uwaga językowa
Komuna z upodobaniem posługiwała się wieloma terminami, niekiedy deformując ich znaczenie. Ale to nie znaczy, że te terminy straciły znaczenie. Często np. używano słowa "wyzysk". A w III RP, kiedy się okazało, co się dzieje z pracownikami supermarketów (nie tylko zresztą) zobaczyć mozna było, że to słownictwo ma swoje odniesienia w rzeczywistości.
Podobnie słowo "imperializm" można spotkać nie tylko u Lenina.
Pan indris uzyl tu kiedys
sformuowania "lokaj miedzynarodowego bandytyzmu"
Skojarzylo mi sie to wtedy z Z.Berlingiem, ktory w listopadzie 1944 - po tym jak zaczal tracic wplywy na sytuacje w kraju na rzecz ludzi z PKWN (Gomulka, Bierut, Minc, Berman) - wyslal do Stalina telegram zaczynajacy sie od slow:
"Blagam, ratujcie Polske dla Zwiazku Radzieckiego z rak trockistowskiej szajki agentow miedzynarodowego bandytyzmu"
(por. Polityka '1990 )
Polityka dalej pisze, ze Berling mial pecha, bo go Stalin nie lubil i poinformowal kierownictwo PPR o tej depeszy :)
Jest istotna róznica
Taka, że ja nie uczestniczę w sporach o władzę. Gdybym miał mozliwości choc minimalnie porównywalne z możliwościami Berlinga we wspomnianym okresie, to z udziałem Polski w irackiej awanturze nie poszłoby tak łatwo.
Miał Pan możliwości!
Miał Pan możliwości! Trzeba się było zaciągnąć na ochotnika do Saddama.
Ciekawe kto będzie naprawdę rządził Warszawą?
Mam wrażenie, że pani HGW nie jest w stanie intelektualnie podołać temu zadaniu.
Znajdą się wiceprezydenci
Znajdą się wiceprezydenci - o to może Pan być spokojny. HGW to figura, pacynka wyborcza, prawdziwym zwyciezcą wyborów jest Tusk, i on będzie mianował ludzi na kluczowe stanowiska.
Model był przećwiczony w NBP, gdzie rządził Stopyra. Nie wychodziło wcale tak źle.
Miejmy nadzieję.
Lecz odpowiedzialność prezydenta miasta jest o wiele większa.
Prezes NBP jest spętanym ścisłymi przepisami urzędasem.
Samodzielną inicjatywę ma chyba jedynie w sprawie wydawania okolicznościowych monet. Poza tym może jedynie powodować obstrukcję działań rządowych i banków lub legalizować przestępcze działania w bankowości co jednak jest jedynie odpowiedzią na cudze działania.
Generalnie HGW chce
Generalnie HGW chce odwrócić centralistyczne tendencje Kaczyńskiego i przerzucić władzę (i odpowiedzialność) na dzielnice.
Okazuje się, że w Polsce wcale nie jest tak trudno utrzymać się u władzy w samorządzie. Wystarczy nie popełniac skandalicznych błędów. Co takiego wspaniałego zrobił Dutkiewicz, który dostał 85% głosów? Albo Adamowicz z 60%? Nie mówiąc już o aferzyście Grobelnym oraz komuchu Majchrowskim, na których też nie ma bata.
Centralizm w Warszawie jest akurat dobrym pomysłem.
Decentralizacja jest bezmyślną kalką programu PO dla kraju. Mieszkam na Pradze Południe na dużym spółdzielczym osiedlu, lecz większość moich spraw jest związana z lewobrzeżną Warszawą. Władza dzielnicy nie ma i nie będzie miała nic do gadania na moim osiedlu. Danie większej władzy dzielnicom jedynie zwiększy administrację i korupcję, osłabi nadzór i wprowadzi utrudnienia w inwestycjach miejskich i prywatnych przekraczających granice dzielnic. Oczywiście osiedla peryferyjne takie jak Anin powinny się rządzić samodzielnie, ale po prostu nie powinny być częścią Warszawy.
Powtórne wybory niezbyt ciekawych kandydatów w większych miastach wynika chyba ze słabosci lokalnych mediów. Wyborcy nie mają wiedzy o złych decyzjach rządzących, ani o programach ich kontrkandydatów poza emblematem partyjnym. Dlatego wybiera się tego, który nie poknocił ewidentnie, bo inna całkiem anonimowa osoba może być kompletnym psujem.
Borowski?
;-)
A ja naiwnie zapytam czym
A ja naiwnie zapytam czym lepsza jest koalicja z poskomunistami z Samoobrony od współpracy z postkomunisatmi z SLD?
Naiwny komentarz
Antycypując to naiwne pytanie już rok temu naiwnie skomentowałem wydarzenia na scenie politycznej (link http://prawica.net/node/1876). Napisałem wtedy m.in. tak: ?Zamiast powstania oczekiwanej przez ponad połowę aktywnych wyborców koalicji POPiS nastąpiła lewicowa polaryzacja centroprawicy: PiS poszłodo PSL i Samoobrony, PO będzie zapewne zmuszona pójść do SLD. Nie urzeczywistnił się spodziewany i tak potrzebny Polsce historyczny przełom polegający na wyrzuceniu poza nawias pogrobowców PRL.?
Pewna naiwność i prostolinijność jest chyba cechą prawicową, bo bierze się ona z wierności zasadom. Centroprawica jest tej cechy pozbawiona. Uwielbia ona polityczne manewry, politykierstwo i cwaniaczenie, które to atrybuty uważa zapewne za przejawy dojrzałości i wyższej świadomości politycznej. Nie jestem pewien, czy skutki tego wyrafinowanego politykowania zadowalają przywódców centroprawicy.
- - - - - - -
Link do informacji o Prawicy RP (partii wirtualnej)"
Zobaczymy, będziemy
Zobaczymy, będziemy obserwować wspaniale zarządzane wielkie miasta.Ale wstyd jak $#@%*&(.
zabawne
To całkiem zabawne, obserwować frustracje pisomaniaków :)
Swoiste poczucie humoru i wyczucie smaku
Cieszyć się przegraną rywala, zamiast rozkoszować się zwycięstwem własnej kandydatki. Czyżby powodów do radości z TAK niewielkiej wygranej i w TAKIM towarzystwie (poparcie czerwonych) mąciło spokój ? Oby!
Bo jeśli już i tę granicę elektorat PO przekroczył, że nie czuje zgagi po wczorajszych podziękowaniach Gronkiewicz-Waltz w stronę Kwaśniewskiego i Borowskiego oraz deklaracji do kamer: "żadnych koalicji z PiS w Warszawie" - to biada Rzeczpospolitej.
I proszę nie porównywać formacji (SLD), która w prostej linii jest sukcesorką tej (PZPR), która ma polską krew na rękach z watażką Lepperem. Nie ma paraleli.
Dla kogo nie ma, dla tego
Dla kogo nie ma, dla tego nie ma...Przecież to PIS poszerzył granice koalicyjnego pragmatyzmu, poza granice powszechnej wyobraźni i - przy okazji - własnej godności...Więc PO pójdzie sobie ( za moja radą :) całkiem szeroko zakrojonym traktem - ręka w ręka z PSlem.... a miastowych postkomuszków będzie przywoływac do pomocy tam, gdzie będzie chodzić o rugowanie PISu. Kto mieczem...i tak dalej...
Proszę mi nie przypisywać
Proszę mi nie przypisywać skłonności, której nie mam ani poglądów, których nie posiadam. Świat jest bardziej skomplikowany niż to sie wydaje pisomaniakom.
Zwycięstwo HGW mnie specjalnie nie cieszy (m.in. dlatego, że jest z nominacji partyjnej). Ogólnie nie bardzo mnie te wybory warszawskie interesowały.
Natomiast bawi mnie zachowanie fanatyków PiS, którzy, kiedy wygrywają ich kandydaci, dowodzą, że społeczeństwo wreszcie stało się świadome, że DUCH POLSKI tryumfuje, a kiedy rok później ich kandydaci doznają klęski nagle muszą tworzyc jakieś nowe interpretacje.
Panie Tomaszu
Próbuje Pan dyskusji z własna fantasmagorią.
Gdzie Pan wyczytał to, o czym Pan pisze?
Chętnie wspólnie z Panem poużywam sobie na oszołomach...-:)
Z dwojga złego wolę SLD od Samoobrony
SLD ma o wiele większą jakość kadr i umie w miarę sprawnie gospodarzyć. W Samoobronie jest najwięcej przestępców i potencjalnych przestępców. Z SLD u władzy Polska jakoś się rozwijała, PiS dostał Polskę w dobrym stanie. Gdyby natomiast dać Samoobronie szansę realizowania ich postulatów (w skrócie: zabierać więcej bogatym i dawać biednym), to poskutkowałoby to taką gospodarczą katastrofą, jaką mają Węgrzy.
Oczywiście wolałbym, żeby SLD nie rządziło. Ale dużego wyboru nie ma.
A ja wolę Samoobronę
SLD wpakował Polskę - ku jej hańbie - w iracką awanturę. Samoobrona wtedy protestowała.
Chore samorządy
Swoją ocenę wyborów już zamieściłem http://prawica.net/node/5299
w tekście Wygrana PO, szansą PiS-u.
Nie zmieniam opinii. PiS będzie chciał wykorzystać (samo)rządy PO, do wzmocnienia swojej pozycji przed wyborami centralnymi.
Jeszcze śmielszą tezę postawił red. Mazur w zeszłotygodniowym "NCzas"-ie. PiS byłby gotów oddać władzę PO nawet na szczeblu centralnym, by Lech Kaczyński nie tracił z PiS popularności i mógł wygrać drugą kadencję.
Tylko, że to nie ma żadnego związku z prawdziwą samorządnością. Kryterium nie powinno być to, czy kandydat jest popierany przez słuszną czy niesłuszną partię. Powinien wygrywać wybory ten, kto będzie dobrze zarządzać miastem, powiatem, czy gminą. Dlatego cieszę się ze zwycięstw kandydatów reklamujących się jako niezależni (nawet jeśli to naprawdę czerwoni lub różowi). Może to krok w stronę normalności.
Nie wiem co musiałoby się stać
Nie wiem co musiałoby się stać, aby Lech Kaczyński odzyskał popularność. To jest człowiek całkowicie nie pasujący do urzędu, który sprawuje.
Smutne
Skoro jest całkowicie nie pasujący, to tym gorzej dla wzorca sprawowania owego urzędu, który w wyniku 10letniej prezydentury Kwaśniewskiego na stałe - co widać również po Pana wpisie - zakorzenił się w podświadomości Polaków.
Wydawało mi się, że po przebudzeniu w nowej Warszawie, nie mogłam już przeczytać nic bardziej smutnego, a jednak...
Zupełnie nie rozumiem tej
Zupełnie nie rozumiem tej aluzji do Kwaśniewskiego. Nigdy na niego nie głosowałem, nigdy go nie popierałem. A jeśli chodzi o Lecha Kaczyńskiego, to sam fakt bycia patriotą nie wystarczy do sprawowania takiego urzędu, trzeba jeszcze mieć kwalifikacje. A tych, w mojej i, żeby użyć ulubionego powiedzenia Donalda Tuska, milionów Polaków ocenie, Lechowi Kaczyńskiemu brakuje.
Największą katastrofą polityczną jaką popełnił Pan Prezydent jest utrwalenie w społeczeństwie przekonania, że jest partyjnym, pisowskim prezydentem. Od początkowego hasła o "wykonywaniu zadania", poprzez ciągłe zwalanie winy na Platformę, aż po obietnicę wetowania wszystkich ustaw rządu PO. Brak zdolności do otwarcia na inne środowiska skutkuje izolacją polityczną Prezydenta oraz kiepskimi kadrami jakie gromadzi. Mówię to ze szczerym żalem, bo środowisko prezydenckie mogłoby stanowić alternatywę dla uwikłanego w bieżącą politykę i koalicyjne przepychanki, obozu rządowego.
Żeby zakończyć optymistycznie, właśnie wymyśliłem co mógłby zrobić Pan Prezydent dla poprawy swojego wizerunku. Zatrudnić Kazimierza Marcinkiewicza.
Prezydenckie kwalifikacje
Ja mam za złe Kaczyńskiemu nadmierną uległość wobec Stanów. Ale ogólnie to dobry prezydent (a przynajmniej najlepszy z dotychczasowych).
I tu a propos.
A jeśli chodzi o Lecha Kaczyńskiego, to sam fakt bycia patriotą nie wystarczy do sprawowania takiego urzędu, trzeba jeszcze mieć kwalifikacje.
Jakie kwalifikacje? Czy jakaś instytucja wystawia Certyfikat Prezydenckości? Wyższy wzrost czy smukła sylwetka to nie "kwalifikacje". Lech Kaczyński to profesor prawa (O.K. pracy).
Jakie kwalifikacje mieli "Lechu" i "Olek"? "Jaruzel" chociaż miał kwalifikacje generalskie.
Brak zdolności do otwarcia na inne środowiska skutkuje izolacją polityczną Prezydenta oraz kiepskimi kadrami jakie gromadzi. Mówię to ze szczerym żalem, bo środowisko prezydenckie mogłoby stanowić alternatywę dla uwikłanego w bieżącą politykę i koalicyjne przepychanki, obozu rządowego.
Meldowanie wykonania zadań wygląda irytująco, ale nie ulegajmy mitowi apolitycznego prezydenta. Czy gdyby Lech Kaczyński się otworzył i zatrudnił parę osóbek z różowego Salonu byłby lepszym prezydentem?
Czy alternatywność urzędu prezydenckiego ma sens ustrojowy i praktyczny. Czy alternatywność Wałęsy wobec układów w Sejmie pomogła Polsce? Z kolei Kwaśniewski był taką alternatywą, że obalił Millera, aby na czele Lewicy postawić swoich ludzi.
Wizja prezydenta ponad bieżącą polityką, to myślenie mityczne o prezydencie wszystkich Polaków, który lączy nie dzieli itp. Czegoś takiego nie było, nie ma i nie będzie.
Żeby zakończyć optymistycznie, właśnie wymyśliłem co mógłby zrobić Pan Prezydent dla poprawy swojego wizerunku. Zatrudnić Kazimierza Marcinkiewicza.
Jako wiceprezydenta się nie da. Więc jako kogo? Odźwiernego?
Jakie kwalifikacje?
Na przykład umiejętność dawania kwiatów. Także umiejętność ubrania się i zachowania w towarzystwie. Nie mówiąc już o zborności wypowiedzi ustnych. Czy ja wymagam zbyt wiele?
Tak na marginesie, Kwaśniewski nie był wcale wyższy od Kaczyńskiego. Wszystko kwestia wizerunku.
Jeśli chodzi o otwartość na środowiska polityczne, to nie chodzi wcale o różowy salon, tylko o ludzi z autorytetem. Moga to spokojnie być ludzie prawicy, ale tacy, którzy umieją rozmawiać ponad podziałami partyjnymi. Tacy ludzie jak Borusewicz czy Bartoszewski. Prezydent jednak woli panią Jakubiak czy Bochenek.
Marcinkiewicz mógłby być zamiast ministra Szczygło szefem kancelarii.
Bez żartów
Chce Pan Marcinkiewicza wcisnąć w kapcie Wachowskiego? Po co mu to? Niech rozwija swoje umiejętności medialne i buduje swoją pozycję polityczną, bo ma na to szansę, o ile sobie dobrze to przemyśli. Marcinkiewicz nie nadaje się na zakulisowego machera makiawelizmu jak Bielan i Kamiński, którzy chyba do końca swojej kariery będą się zajmować tylko czymś takim i niczym więcej. Też mu Pan zajęcie wymyślił!
BTW - jako wrocławianin mogę Pana zapewnić, ze Dutkiewicz zasłuzył sobie na swoje 85% w wyborach czymś znacznie więcej niż "niepopełnianiem błędów". Pomieszkałby Pan przez kilka lat we Wrocławiu, to by Pan zrozumiał.
Kwalifikacje prezydenckie...
...oczywiście nie dadzą się sformalizować. Niewątpliwie jednak należy do nich osobista niezalażność od innych osób.
Meldowanie wykonania zadania konkretnej osobie oznacza deklarację posłuszeństwa i jest oczywistą autodyskwalifikacją.
Jest też świadectwem prymitywizmu umysłowego (który jest całkowicie niezależny od formalnego wykształcenia). Czzy ktoś zna przykład podobnej deklaracji u jakiegokolwiek innego prezydenta w historii świata ?
Pani Junona zna tylko dwa
Pani Junona zna tylko dwa wzorce komuszy i kaczyński, więc jej wybór siłą rzeczy jest dosc ograniczony...
Partie w samorządach
Komentarz do postu z pon, 27/11/2006 - 10:02 (Dubitacjusz)
Im bardziej czerwona jest partia, tym bardziej jest niesłuszna i tym bardziej niepotrzebna w samorządzie. Najbardziej niepotrzebne są lokalne ugrupowania bezpartyjno-apolityczne, które przedstawiają się jako niezależne, a składają się głównie z lokalnych kombinatorów i komunistów (byłych członków PZPR, ZSL i SD).
- - - - - - -
Link do informacji o Prawicy RP (partii wirtualnej)"
Partie w samorządach
W samorządzie (i w każdej inne władzy) ma prawo uczestniczyć KAŻDA partia mająca poparcie znaczącej grupy obywateli. Pojęcie "niesłusznej" partii jest reliktem mentalności z czasów komuny.
Niesłuszna partia
Użyłem słowa celowo. Dla jednych niesłuszni są "czerwoni" i "różowi". Dla innych niesłuszni są "populiści", "nacjonalisci", "faszyści" itd.
Ja wiem, że to tak działa
Ale może ta tendencja będzie podtrzymana i kandydaci rzeczywiście zaczną się wystrzegać związków z partiami centralnymi. Może ewolucyjnie dojdziemy kiedyś do odpartyjnienia samorządu.
Większość problemów lokalnych nie ma związków z "wielką" polityką. Dla mnie nie jest istotne, czy dziurę w jezdni załata komuch czy prawicowiec.
Chodzi mi rzecz jasna o problemy mieszkańców. Bo oprócz tego są problemy elit typu, kto dostanie stołek w takim czy innym Zakładzie.
Odpartyjnienie samorządu
Dlaczego należy dążyć do tego, aby ewolucyjnie dojść kiedyś do odpartyjnienia samorządu? Ani bezpartyjność, ani tym samym odpartyjnienie nie są dobrem samym w sobie. Przeciwnie, komitety bezpartyjno-apolityczne składają się zazwyczaj z ludzi bez zasad, którzy kierują się w swym postępowaniu jakimś swoim ?widzimisię?, z lokalnych kombinatorów i z bezpartyjnych komunistów (byłych członków PZPR, ZSL i SD).
Tacy odpartyjnieni są bardziej skorzy do traktowania gminy lub miasta jako pola do robienia interesów (np. aporty gruntowe dla przedsięwzięć prywatnych i inne przekręty na majątku gminnym).
Ja nie sądzę, żeby było obojętne, czy gminą lub miastem rządzą komuniści, bezpartyjni kombinatorzy tworzący zgraną lokalną klikę, czy ludzie z partii uznającej jakieś zasady.
- - - - - - -
Link do informacji o Prawicy RP (partii wirtualnej)"
Prawicowiec
"Przeciwnie, komitety bezpartyjno-apolityczne składają się zazwyczaj z ludzi bez zasad, którzy kierują się w swym postępowaniu jakimś swoim ?widzimisię?, z lokalnych kombinatorów i z bezpartyjnych komunistów (byłych członków PZPR, ZSL i SD)."
[Prawicowiec]
Ohyda!
Czy Pan nigdy nie oduczy sie zniewazania ludzi?
ProCon kontra "Prawicowiec"
Obiaw skostnialego schematyzmu. Rozumowanie raczej nie przystajace do lidera partii p.t.Prawica".
Kazdy lider musi umiec sie sprzedac
Najlatwiej to osiagnac poprzez wrodzony talent do zawierania znajomosci i przyjazni z ludzmi. I to tak skutecznie, zeby adresaci od razu czuli do niego sympatie i zaufanie.
To procentuje w poparciem w wyborach, pozniej - sila sprawowanej wladzy i iloscia kadencji.
Bush dzieki (chyba) wrodzonej otwartosci, sprzedawal sie jako swoj chlop - wyborcom. Wyborcy widzieli przesympatycznego kumpla, ktory nie wymadrzal sie swoim intelektem, mowil zrozumialym dla wszystkich jezykiem, promiennie sie usmiechal, i....... zdobywal serca do glosowania. Wdziek jest konieczny, bez tego trudno brylowac na scenie politycznej - z sukcesem!
KPB > alvis, ProCon
Dlaczego zaraz schematyzmu (i "zniewazania")? Przeciez tak jak byk stoi "zazwyczaj" - i w wiekszosci przypadkow to niestety jest prawda. Zdarzaja sie chlubne wyjatki od tej reguly, ale p. Jakub formulowal swoja prywatna opinie, a nie nowy Dekalog albo kodeks cywilny, wiec ma prawo do pewnych uogolnien.
... "zazwyczaj" ...
"It depends upon what the meaning of the word 'is' is."
[William Jefferson Clinton a.k.a. Slick Willy
before grand jury in Monica Lewinsky case]
Tego klamliwego wesolka...
nie cytowalbym z zasady (mojej). W autorytatywnym stwierdzeniu "ex catedra" p."Prawicowca" zabraklo - wedlug mojego odczucia - czegos takiego jak: "moim zdaniem" lub " jak wynika z moich obserwacji".
Ale p."Prawicowca" cechuje pryncypialnosc Sadu Ostatecznego. Na lewo komunisci, zarowno sekretarze kazdego "kalibru" razem z "szaraczkami" - na prawo bezpartyjni takze z bezpartyjnymi agentami, bo jak pisze St.Michalkiewicz: "palili ale nie zaciagali sie". "I smieszno i straczno" przykladac szablon do czlowieka.
Komuniści i ich agenci
Zaraz, zaraz. Nigdy nie twierdziłem, że agenci są na prawo. Twierdzę jedynie, że nie wszyscy komuniści są agentami, nie wszyscy agenci komunistami. Jednakże obie te grupy społeczne powinny zostać pogonione z funkcji publicznych (posad państwowych). Bez szablonu (czyli kryterium formalnego) nie można określić, czy ktoś jest komunistą lub agentem, czy też nie.
- - - - - - -
Link do informacji o Prawicy RP (partii wirtualnej)
Dobre :)
Myslalem, ze szczyt jego mozliwosci umyslowych to wykrety zwiazane z numerkiem z ML, kiedy to macil nt. definicji stosunku...
Nie znieważam > ProCon
Komentarz do postu z wt, 28/11/2006 - 01:22 (ProCon)
Nie piszę tu o żadnej konkretnej osobie. Po prostu te komitety bezpartyjno-apolityczne, z którymi się zetknąłem, takie właśnie były ? i to jest doświadczenie praktyczne.
Można też podejść do sprawy teoretycznie i zastanowić się, dlaczego członkowie tych komitetów, zamierzających przecież uprawiać politykę na poziomie lokalnym, nie chcą być członkami partii politycznych deklarujących określone zasady i dysponujących sposobami oddziaływania w stosunku do osób te zasady łamiących.
- - - - - - -
Link do informacji o Prawicy RP (partii wirtualnej)"
no w koncu dochodzimy do jakis wynikow
sam uwazam, ze wyraz "komunista" jest obelga podobnie jak "UBek" czy PRLczyk. Wynika to z faktu, ze jest to czlowiek, ktory albo z glupoty, albo z cynicznej checi zrobienia kariery zrezygnowal(a) z postawy patriotycznej i poszed na wspolprace z sowieckim okupantem. PRLowskie kliki w tak zwanym terenie zyly wlasnym zyciem, ponad prawem ku udrece obywateli. Przynaleznosc do PZPR i UB byla dla nich najczesciej przepustka do lokalnej sitwy. Nie jest to powod do chwaly. Z tego powodu porzadni ludzie nie lubia sie z nimi zadawac.
Marcin Bienkowski
floorplans2004@yahoo.com.au
Przypomnienie z poprzedniego miesiaca.
Pan "Prawicowiec" w dniu 22.10.06 pouczyl mnie takim komentarzem:
"Wiesław Kwaśniewski stwierdza lekko, poniekąd mimochodem: ?Chociaż, jak wiadomo, polityka z moralnością nie ma nic wspólnego...?
Na pewno nie ma nic wspólnego? Czy to znaczy, zdaniem p. Kwaśniwewskiego, że polityka jest tą sferą, w której moralność nie obowiązuje? Czy też może do oceny polityki nie należy stosować kryteriów moralnych? Albo inaczej, czy biorąc się za politykę trzeba się pożegnać z moralnością, zostawić ją za sobą, zapomnieć o niej jako o zbędnym balaście? Już nie brać pod uwagę tego, że istnieje dobro i zło i że to pierwsze jest lepsze od tego drugiego?
Nie zgodziłbym się z kimś, kto by na te pytania dał odpowiedzi pozytywne. Przeciwnie, uważam, że w polityce powinien obowiązywać taki sam kodeks moralny, jak wszędzie indziej. Czy p. Kwaśniewski uważa inaczej? Jeśli tak, to dlaczego".
Wtedy nie odpowiedzialem Panu sadza, ze Pan poprostu kpi z mojego tekstu. Teraz widze, ze wedlug Pana warunkiem uprawiania polityki moralnej i etycznej jest partyjnosc. Wszystko, co poza partyjnoscia to "dno".
W kwestii merytorycznej: czy Pan zyje w Polsce, czy Pan nie doswiadcza realnosci polityki? Bo chciec to mozna bardzo duzo, ale miedzy "chceniem" a swiatem realnym jest znaczny dystans, tworzacy raczej bolesne i uciazliwe doswiadczenia.
P.S. Ironii zawartej w moim tekscie Pan nie "przyswoil".
To tylko pytania > alvis
Ależ skąd, nie pouczam, ani nie kpię. Zadałem tylko kilka pytań, ponieważ istotnie nie zauważyłem ironii w Pańskim zdaniu o polityce i moralności.
Żyję w Polsce i widzę, co się dzieje. Właściwie nie dzieje się tutaj nic nadzwyczajnego. Jesteśmy jednym z wieku przykładów postkomunistycznego państwa socjalistycznego ze sporym bagażem niepotrzebnych bądź szkodliwych instytucji, przepisów i obyczajów politycznych będących dziedzictwem komunizmu. Jest również wiele rzeczy i zjawisk nowych i dobrych.
Jeśli chodzi o politykę, to rzeczywiście uważam, że jest ona domeną właściwą partiom politycznym. Polityk apolityczny lub komitet wyborczy bezpartyjnych to coś, jak masło roślinne, szynka z drobiu lub polędwica bosmańska z ryb. Mówiąc inaczej, to produkt zastępczy, który już w swojej nazwie wciska wyborcom oszukańczą sprzeczność.
Warunkiem wstępnym uprawiania wszelkiej polityki jest pewna elementarna uczciwość polegająca na przyznaniu, że robiąc politykę jestem politykim, reprezentuję taką a taką partię i utożsamiam się z takimi to a takimi zasadami, wartościami i poglądami, które ta partia jawnie głosi. Demonstruję w ten sposób swą gotowość do trzymania się deklarowanych zasad itd.
Nie jestem zaś specjalistą od apolitycznej polityki, jakimś chimerycznym tworem, który zamierza się dorwać do władzy tłumacząc wyborcom, że chce dla nich dobrze, a nawet jeszcze lepiej i nawet nie stara się objaśnić, co rozumie przez ?dobro?, bo nigdy się nad tym nie zastanawiał.
- - - - - - -
Link do informacji o Prawicy RP (partii wirtualnej)
Apolityczny polityk.
Najwybitniejszym polskim politykiem bez przynaleznosci partyjnej byl Ignacy Jan Paderewski. Jak wyjasnil w swoim czasie: "Moim stronnictwem jest Polska". Byl to Czlowiek wielkiego formatu i jednoczesnie przyklad, ze mozna dzialac dla Kraju bez partyjnosci. Bezpartyjnych dzialaczy angazujacych sie w dobro Polski tez bylo nie malo, choc nie tej skali co Paderewski.
Brak znamion etyki, nie mowiac juz o moralnosci, w polityce widac wszedzie. Polska nie jest zadnym wyjatkiem.
Wyjasnia Pan, ze: "Nie jestem zaś specjalistą od apolitycznej polityki...". Tu zgadzam sie z Panem. Czy jest Pan specjalista od polityki? Tez nie wiem. Jako "specjalista" winien Pan na przyklad wiecej wiedziec na temat aktualnych relacji polsko-amerykanskich. To a`propos wyjasnien "ProCon-a"
Pozdrawiam.
Rząd Paderewskiego
Paderewski był znanym w świecie wirtuozem i zamożnym arystokratą, toteż miał wystarczająco wysoką pozycję do politykowania na skalę międzynarodową i stawania w obronie polskich interesów. Jego bezpartyjny rząd przetrwał tylko ok. 10 miesięcy.
Nie wiem, czy jest sens zestawiać bezpartyjnych polityków apolitycznych trzęsących samorządami lokalnymi z postacią tego formatu, co Paderewski i wyciągać z tego wniosek, że polityk bezpartyjny jest lepszy od partyjnego, bo Paderewski był bezpartyjny. Raczej wątpię.
Jeśli chodzi o relacje polsko-amerykańskie to uważam, że wymagają one zacieśnienia.
- - - - - - -
Link do informacji o Prawicy RP (partii wirtualnej)
Paderewski nie byl arystokrata
Urodzil sie w ukrainskiej wsi Kurylowka, ktora sam okreslil pozniej jako miejscowosc "bardziej niz zapadla". Rodzina Paderewskich wywodzila sie ze szlachty, bardziej niz ubogiej, jakkolwiek herbowej, herbu "Jelita".
Czlowiekiem zamoznym, i to bardzo, stal sie dzieki ogromnej popularnosci jako wirtuoz fortepianu. Ten "status" osiagnal dzieki niewyobrazalnej pracowitosci nad technika.
Jego pozycja w swiecie dyplomacji i "koronowanych i niekoronowanych osobistosci" nie wynikala z jego zamoznosci lecz ze szlachetnej osobowosci i "charmu". Pozniej, oczywiscie zamoznosc sprzyjala kontaktom towarzyskim na najwyzszym szczeblu.
Swoja zamoznosc poswiecal w wielkim stopniu sprawom Polski.
Jego, nie tyle bezpartyjny, co wielopartyjny rzad mial ogromne znaczenie wlasnie dla pierwszych miesiecy polskiej panstwowosci. On sam, bedac jednoczesnie premierem i ministrem spraw zagranicznych, swoim miedzynarodowym prestizem torowal droge polskiej racji stanu i organizowal amerykanska pomoc charytatywna dla glodujacego polskiego spoleczenstwa (organizacja Hoovera).
Polskie rzady po 1922 r. trwaly niejednokrotnie po kilka miesiecy, a do 1926 r. bylo ich 11-cie.
Tyle dla uzupelnienia tematu.
Zaciesnianie
P."Prawicowiec" pisze: "Jeśli chodzi o relacje polsko-amerykańskie to uważam, że wymagają one zacieśnienia." Oby nie zrobily sie tak "zaciesnione", ze bedzie trudno oddychac.
Nie wiem skad bierze sie Panska admiracja dla polityki amerykanskiej, bo jak siegnac wstecz, sprawy polskie malo interesowaly amerykanska polityke, jesli nie powiedziec - nigdy.
Przyjaznie - t