WydarzeniaPublikuj na PNTeraz czytaneZaloguj sięPrace Prawicy.net |
Smutna kampania
Autor: Lesław, pi, 10/11/2006 - 23:44
Pojutrze wybory samorządowe i będzie można wybrać, kogo się tylko chce. Dać upust swoim emocjom, niechęci do Kaczorów lub "różowych" (wedle gustu). Stawiam jednak, że nic to nie zmieni. Ostatnie sondaże wskazują, że "PiS dogania Platformę", czyli przekładając z polskiego na nasze, sondażownie urealniają wyniki, aby uniknąć obciachu. I tak pewnie pomylą się o 5%, na niekorzyść PiS - oczywiście. Tyle miesięcy emocji politycznych... i nic. Kampania była słaba i rachityczna, już od samego początku były trudności ze zgromadzeniem odpowiedniej liczby kandydatów na radnych. Potem doszły taśmy prawdy, które okazała się być co najwyżej taśmami półprawdy. Platforma poczuła, że zwycięstwo ma w kieszeni i kompletnie pokpiła sprawę. Idiotyczna kampania wizerunkowa pod hasłem Razem zyskała tylko liczne grono szyderców, którzy prześcigali się w dopowiedzeniach: Innym razem, Nie tym razem, Razem z Lepperem, Olejniczakiem. Potem doszły szare billboardy z jakimiś ludzikami i mętnymi hasłami aby żyło się lepiej. W Warszawie Hania na tle żółto-czerwonym (kto to wymyślił??) rozwiąże problemy Warszawy. Nędza kompletna. Na tym tle PiS zaprezentował się trochę lepiej. Ładne jabłuszko z plakatu Polska w twoich rękach było mocnym początkiem. Potem było już gorzej. Hasło "Czyny, nie słowa" w przypadku np. Zyty Gilowskiej czy Zbigniewa Religii brzmi trochę szyderczo. Tymniemniej PiS wykreował pewne postacie znane opinii publicznej, które zrobiły za lokomotywy wyborcze. Udało mu się odzyskać wahających się wyborców i w bloku z Samoobroną i LPR wygra prawdopodobnie większość sejmików w Polsce. To co niestety smuci najbardziej, to słabość lokalnych kandydatów. Jakby ludzi przestała kręcić samorządność. Jakby ludzie stracili wiarę, że warto coś zrobić, nawet dla swojego osiedla, dzielnicy czy gminy. Na koniec jeszcze jeden akcent. Trochę komiczny, trochę żałosny. Ogólnopolska akcja wyśmiewania biednego kandydata na prezydenta Białegostoku, pana Krzysztofa Kononowicza. Jego spot oglądało do obecniej chwili ponad 1,7 mln ludzi. Podobno ktoś go "wkręcił" w kandydowanie, aby rozegrać jakieś prywatne porachunki. Efekt trochę żałosny dla demokracji, aczkolwiek kandydat jest na swój sposób sympatyczny w swojej prostoduszności. |
Barwy Warszawy....
...są żółto czerwone. Stąd pomysł na plakat HGW. A co do kampanii, to zgadzam się z Panem. Ja jej praktycznie nie zauważyłem. Może z wyjątkiem ulotek zaśmiecających skrzynkę pocztową, wymieszanych z reklamami pizzy,salonów fryzjerskich i wyprzedażami w marketach.No cóż, jaka kampania, takie wybory.
Leszek.
A cóż w Gdańsku? Reklamę
A cóż w Gdańsku?
Reklamę telewizyjną Jaworskiego (PiS) znam z relacji - facet siedzi w zakorkowanym samochodzie i narzeka na problemy w ruchu.
Reklamę TV Adamowicza (PO) także znam tylko z relacji - dwie starsze panie (może podobne do tej z plakatu "aby żyło się lepiej") siedzą przed TV i narzekają "Co ten sobie wyobraża! Są remonty, to są i korki, mają te samochody przelecieć?!"
Ostra kampania, nie ma co. Nawiasem mówiąc, te hasła "Aby żyło się lepiej" czy "Aby było więcej pieniędzy w portfelu" nie wyglądają mi na hasła partii liberalnej. Te same mogłaby mieć Samoobrona.
Kogo "kręci" samorządność
"Jakby ludzi przestała kręcić samorządność."
Pewnie jest tego jakiś konkretny powód. Może "samorządy" mają już inne znaczenie niż spora część osób sobie to wyobrażała.
Chicago - 15 radnych, Warszawa - około 700. Takie porównania też mogą zniechęcać i powodować traktowanie samorządów jako najzwyklejszy interes partyjny.
Stwierdzenie o PiSie , że "Udało mu się odzyskać wahających się wyborców" jest chyba troszkę na wyrost. Ponieważ wahanie jest ostatnio bardzo modne - p.Prezydent do tej pory się "waha" czy podpisać ustawę lustracyjną i decyzję przełożył na po wyborach. Nie jest wykluczone, że wielu wyborców też się "waha" i przełoży decyzję o udziale w wyborach też na po wyborach.
Może wtedy ta kampania nie będzie taka smutna ;-))
Sceptyk
Nie wszedzie smutna kampania
Tak sie sklada, ze w Ontario tez mamy wybory samorzadowe, 13go listopada, w poniedzialek.
Tylko ze u nas wybiera sie radnych do Rady Miasta i burmistrza w jednomandatowych okregach wyborczych.
Moj okreg wyborczy nazywa sie okreg #5 w Mississauga [Mississauga jest to miasto przylegle do Toronto jak np. Sopot do Gdanska].
Dzis wieczorem do drzwi mojego domu zapukala pani Eve Adams, Councillor z okregu #5, proszac o poparcie w poniedzialkowych wyborach i reelekcje. Przypomniala swoje osiagniecia w dotychczasowej pracy, opowiedziala o planach na nastepna kadencje, poprosila o sugestie lub pytania.
Na pozegnanie podala reke i przyjemnie usmiechajac sie udala sie dalej do domu moich sasiadow.
Nie bylo mi wcale smutno.
...wygra PiS
Posiada bowiem koalicjantów.
Teraz ujrzymy, jak partyjniactwo rozłazi się po samorządach.
-------
"Brak szacunku dla słowa jest źródłem nieporozumień"
Obawiam sie, ze obojetnie kto by nie wygral
ujrzelibysmy,jak partyjniactwo rozlazi sie po samorzadach.
To zaleta ordynacji proporcjonalnej, ktora tak sie panu podoba.
Ja nawet nie wiem, do jakiej partii nalezy pani Eve Adams [patrz post wyzej], ani jej konkurenci. Zaden z nich nawet nie wspomina o przynaleznosci partyjnej w kampanii.
obecnie jest już 2,2 miliony odwiedzin
Wcale się nie dziwię, że ludzie to oglądają, skoro kampania samorządowa to, jak to określił mój brat "same pedalskie ryje i żadnych programów wyborczych". Przynajmniej jest wesoło.
Michał (poznaniak, obecnie w Tampere )