Kaczyńscy to głupki rzekł do biznesmena Gudzowatego Adam Michnik.
Noblista Wałęsa nazwał urzędującego premiera i prezydenta w TVN i TVN 24 ku uciesze ?najwybitniejszych? i wielokrotnie nagradzanych dziennikarzy ?pętakami? i ?popaprańcami?. Bezsilność i tęsknota za rajem utraconym pozwala nam dzisiaj zobaczyć i usłyszeć jak z pseudoautorytetów wyłazi ich knajackie wnętrze.
Pierwszy elektryk zaczyna już zwisać z cokołu i tylko patrzeć jak runie z niego na "zbitą głowę".
Szara eminencja III RP Adam Michnik z rozrzewnieniem może tylko wspominać wspaniałe czasy kiedy to bez żadnej przepustki i na każde życzenie wjeżdżał do pałacu prezydenckiego. Już nie może na baczność stawiać premiera i uzgadniać z nim w ciszy gabinetu treści ustaw. Jerzy Szmajdziński już nie może wykonywać telefonów do prezesa telewizji publicznej by wszystko było jak należy i akuratnie.
Knajackie ?elity? III RP są wściekłe i z tego też powodu, że ich język przypominający slang mafii wołomińskiej czy pruszkowskiej usłyszeli rodacy, którzy do tej pory byli zaprogramowani na podziw i wdzięczność.
W aferze Rywina jeszcze jakoś nadredaktorowi Gazety Wyborczej udało się wytłumaczyć z zaskakującego słownictwa jakim posługiwał się w rozmowie z Rywinem. Miał to być podobno celowy zabieg nagrywającego z premedytacją Michnika w celu wyciśnięcia z nieświadomego producenta jak najwięcej.
Stenogram z 5. posiedzenia Komisji Śledczej do zbadania ujawnionych w mediach zarzutów dotyczących przypadków korupcji podczas prac nad nowelizacją ustawy o radiofonii i telewizji (SRTV) w dniu 8 lutego 2003 r.
Poseł Bogdan Lewandowski:
Ostatnie pytanie. Panie redaktorze, jest pan uznanym intelektualistą, pisze pan świetne eseje. Mnie co uderzyło, kiedy przesłuchałem tę taśmę? Język, taki język knajacki, jakby przypominający pewne polskie seriale, również telewizyjne. Czy mógłby pan powiedzieć, skąd to się wzięło właśnie, że mieliśmy do czynienia z takim, a nie innym językiem tej rozmowy?
Pan Adam Michnik:
Przede wszystkim chciałem panu przewodniczącemu bardzo serdecznie podziękować za komplementy, za dobre słowo o moim pisarstwie. Panie przewodniczący, jeżeli się rozmawia z Anglikiem, to się mówi po angielsku, jeżeli się rozmawia z Chińczykiem, to się mówi po chińsku, jak się mówi z Rywinem, to się mówi po rywinowemu. Oczywiście, to jest knajacki język, ja się tego języka nauczyłem przez 6 lat więzienia. Ja świetnie potrafię panu wszystko przetłumaczyć z knajackiego na polski i z polskiego na knajacki. Ja tę umiejętność posiadam po prostu, to jest jakaś wiedza, która mi pozwala obracać się również i w kryminalnych środowiskach, aczkolwiek nikt z najgorszych nawet kryminalistów, z którymi siedziałem w więzieniu, nie składał mi tak nieprzyzwoitej propozycji, jak pan Rywin. Ja powiedzieć mogę tyle, takim językiem rozmawia świat skorumpowanej mafii i ja chciałem być godnym partnerem w rozmowie, żeby osiągnąć jak najwięcej informacji. No, musi pan przewodniczący przyznać, że coś tam z Rywina wyciągnąłem jednak.
10 luty 2003, wywiad dla ?Vivy? i ta sama śpiewka:
Katarzyna Mongomery: Jak się Pan czuje miesiąc po wybuchu afery "Przychodzi Rywin do Michnika"?
Adam Michnik: Okropnie. Jakby mnie wytarzano w błocie.
- Nie spodziewał się Pan, że tak się może stać?
Nie.
- Nie przewidywał Pan podobnych wydarzeń?
Nie. Wiem, że to świadczy o mnie fatalnie, ale jestem, jak się okazuje, człowiekiem naiwnym i prostolinijnym. Rzeczywiście, wiele razy w redakcji zastanawialiśmy się, co zrobić i jak, ale w ogóle nie przyszło mi do głowy, że staniemy się obiektem nagonki tak brutalnej, tak bezwzględnej i tak nieuczciwej.
- Co to za błoto?
Czytam na przykład artykuł dość znanego socjologa, w którym twierdzi on, że właściwym kluczem do rozumienia myślenia Adama Michnika o świecie, o "Gazecie", o Polsce jest zapis tego, co Michnik mówił w rozmowie z Rywinem. Takie stwierdzenie jest niewyobrażalnym świństwem. Nie mogę powiedzieć, że to głupota, bo autor nie jest idiotą i musiał wiedzieć, co robi.
- Ale język tej rozmowy był zaskakujący. Niektórzy określili go nawet językiem gangsterów z Pruszkowa.
Zgoda. Ale jak pani rozmawia z Anglikiem, to rozmawia pani po angielsku. Jak z Rywinem, to po Rywinowemu. Znam knajacki język - spędziłem sześć lat w więzieniach i miałem gdzie się tego nauczyć. Nie mogę pogodzić się z faktem, że język tej rozmowy stał się ważniejszy od wszystkiego, co pisałem do tej pory, jak jest redagowana "Gazeta". Nagle to wszystko nie jest ważne, a ważna stała się ta jedna rozmowa, która miała bardzo określony cel: wyciągnięcie z Rywina jak najwięcej informacji. Do tego był dostosowany język, metaforyka. Przypisywanie temu językowi jakichś szczególnych znaczeń to nieuczciwość intelektualna. Teraz na podstawie rozmowy z Rywinem wyrokuje się o tym, jaki jestem naprawdę. Podczas gdy każdy idiota wie, że w tej rozmowie grałem pewną rolę, kogoś udawałem. Nie byłem przecież sobą! Ja Rywina tylko podprowadzałem. Jeżeli teraz ktoś odczytuje to, co mówiłem Rywinowi, jako moje realne kontrpropozycje, to niech pamięta, że jeszcze tego samego dnia poinformowałem o wszystkim szefa rządu. Gdzie tu logika?! (...)
W wyemitowanych w ?Konfrontacji? taśmach nasz bohater niczego nie świadomy z ustami pełnymi frykasów mówi tym samym językiem i nie da się ukryć, że jest to jego język, a nie jakaś tam kolejna gra.
Maleńki przykład:
Adam Michnik.: ... proszę pana - u u mnie pracował taki dziennikarz od spraw śledczych. Taki krzyż pański. Teraz on pracuje w ?Newsweeku?. Wczoraj go widziałem w telewizji, jak komentował tą sprawę Gilowskiej. No, k..., myślałem, że pawia puszczę, no. No, że pawia puszczę, po prostu, no. To tak koszmarne było, no. Wie pan, tylko że... no nic nie ma...
K?y i Ch..e sypią się tak obficie, że Mojzesowicz musi jeszcze długo terminować, a Adam Lipiński na tym tle wypada jako niedościgniony dla wymienionych panów wzór krasomówstwa i uczciwości.
Prawda o politykach, autorytetach i największych biznesmenach, którzy przez 17 lat decydowali o kształcie polskiej polityki i gospodarki nie napawa zbytnio optymizmem.
Opowiadanie Roberta Louisa Stevensona ?Dr Jekyll i Mr Hyde? musiało zainspirować redaktora Michnika w 1989 roku.
On i sfora wykreowanych przez niego autorytetów i dziennikarzy zupełnie jak u w/w autora z uosobień zła, ludzi o przetłuszczonych włosach i czarnych zepsutych spróchniałych zębach uczynili sympatycznych kręconowłosych blondynów w okularkach z niewinnymi buźkami.
Na koniec okazało się, że i sam guru nie jest dr Jekyllem lecz mr Hydem.
To nie jest moda na "dowalanie" wyborczej i autorytetom III RP jak chce to widzieć redaktor Pacewicz lecz czas prawdy, który nadszedł po latach.
Niestety przykro, że w tych gorących czasch dowiadujemy się też, że dwaj hierarchowie, którzy spędzili wiele lat w bliskości takich wielkich postaci jak Jan Paweł II czy Prymas Stefan Wyszyński nic z tej wielkości nie odziedziczyli.
Jeszcze ?stare? trzyma się mocno.Jeszcze z trudem odwraca kota ogonem. Chce stawiać pomniki Kuroniowi i jego imieniem nazywać ulice protestując jednocześnie przeciwko upamiętnieniu w stolicy Romana Dmowskiego.
Mam nadzieję, że jest to ich ostatni taniec.

Mirosław Kokoszkiewicz
inne publikacje autora... i na dawnej witrynie...
Prześlij tę publikację do:
Wie pan, czemu nikt się
Wie pan, czemu nikt się jakos nie kwapi z komentarzem?
Bo my, prawie wszyscy, klniemy... czasem... w niektórych sytuacjach... na głos i choćby w myślach...Do tej pory było istotne zeby wiedzieć...żeby miec to wyczucie, kiedy i z kim mozna sobie na to pozwolić, żeby nie wyjść na chamów i prostaków, którymi przecież nie jesteśmy...
A teraz, k...., wazniejsze jest, k...., żeby wiedziec, czy nikt tego, k...., nie nagrywa...
Pan raczy proszę
Pan raczy proszę wypowiadać się tylko za siebie.
>to nie jest podpis<
Raczę...Dlatego mógłby
Raczę...Dlatego mógłby pan zauważyć, że kategoria " prawie wszyscy" umożliwia panu zajecie miejsca nawet na przeciwległym do niej biegunie - czyli po stronie "prawie nikt...Proporcjonalnie i w przeliczeniu na masy, to wcalenie musi być mało.. A precyzyjniejsze szacunki ustalimy, jeśli od tego będzie zależeć coś więcej, niż zwykłe - i to nieuzasadnione - czepialstwo, dobrze? Bo na to własnie zostawiłem uchyloną furtkę, aby swobodnie mógł się pan przemiescić na jedną, lub na drugą stronę...
"prawie wszyscy"
"Prawie wszyscy" to przecież olbrzymi postęp w porównaniu do standardowych tekstów "wszyscy Polacy", "wszyscy internauci", "cała Polska", "wszyscy" to czy tamto.
W stosunku do "część Polaków", zwrot "prawie wszyscy" jest wprawdzie niewielką ale bardzo znaczącą zmianą oceny ilościowej.
Nie wiem czy ten zwrot - "prawie wszyscy" pasuje do dziennikarzy i ich słownictwa.
Internet jednak dał możliwość wysłuchania tyrady znanego dziennikarza p.Tomasza Lisa, który do swoich współpracowników zwracał się w podobny sposób jak p.Adam Michnik do p.Guzowatego. Nie wiem tylko czy język francuski był równie niestosowny w obu przypadkach. Czy tylko w jednym i ciekawe w którym.
W czasach perelu dygnitarze partyjni zaczynali konwersację najczęściej od "rzutu mięsem" w celu podkreślenia, że przemawia do ludu pracującego miast i wsi "swój chłop". Może ten zwyczaj pozostał.
Sceptyk
Akurat z panem Gazowatym
Akurat z panem Gazowatym ciężko się rozmawia po francusku. Jak mawiał Gomułka o Chruszczowie: z kacapami kacpski język.
Panie Mirosławie
uprzejmie upraszam o nie obrażanie mojego ukochanego kraju z takiego powodu, że dwóch ludzi coś tam.
Polska to nie tylko Michnik z Gudzowatym.
-------
"Brak szacunku dla słowa jest źródłem nieporozumień"
"Brak szacunku dla słowa jest źródłem nieporozumień"
A "sp...aj dziadu" to nie Michnik powiedział...
...więc wyciąganie zbyt daleko idących wniosków z używanego słownictwa jest ryzykowne. Można tylko zauważyć, ze pewni ludzie inaczej mówią w rozmowach prywatnych a inaczej w publicznych.
"spieprzaj dziadu" to nie "sp...aj dziadu"!
Ten ktoś wcale nie powiedział "sp...aj dziadu". On powiedział "spieprzaj dzadu".
To jest przepastna różnica.
I nie próbuj Pan wciskać ciemnoty, że "sp...aj" znaczy "spieprzaj", a nie co innego, bo to nieprawda.
Nie wiem tego na pewno, ale, biorąc pod uwagę kto to taki i skąd się wywodzi, wypada wierzyć, że wulgarnych słów "na codzień" nie używa.
W dzisiejszym (21/22.10.2006) "Dzienniku" Robert Mazurek opublikował śliczniuteńki felietonik "Nieustająca potrzeba Żyda", a w nim tako pisze
(...) PiS popełnia dość własnych błędów, by oskarżać je o suszę i gradobicia, naprawdę!
To było i do pana.
Selam!
Można spostrzec wiele po prostu patrząc
TeSteP (Mirza)
____________
Ceterum censeo, że powinniśmy popierać Tuska i Platformę we wszystkich działaniach zgodnych z dobrze pojętym interesem kraju (jak poprzednio naszym obowiązkiem było robić to w odniesieniu do Kaczyńskiego i PiS).
Przepraszam za dwuznacznik
Nie wiedziałem po prostu jakie słowa są przez admina odrzucane. Ale dla mnie publiczne powiedzenia "spieprzaj dziadu" nir różni sie zasadniczo od prywatnego użycia przerywnika "k...a".. Sam zresztą tego słowa w pewnych okolicznościach używam bez wykropkowań a w innych nie, w innych wreszcie z kropkami.
Z WIARĄ oczywiście dyskutować niesposób. JA mam inną wiarę, taką mianowicie, że człowiek, który popierał polski udział w agresji na Irak jest zdolny do każdego świństwa, a nie tylko do posługiwania sie tzw "wyrazami". Czego zreszta za świństo wcale nie zawsze należy uważać. Są perełki polskiej literatury, będące nimi właśnie z tego powodu.
A fuj
panie indris, od jakiegoś czasu pouczam tu pana, a pan nic. Grochem o ścianę. Czy pan nie może jakoś spojniej, logiczniej? Co ma do siebie Irak, wiara, dyskusja świństwo (nie będące świństwem jak pan twierdzi) oraz polska literatura? Jak pan musisz pisać w teksty w sieci to są portale poetyckie. Tam wszystko przechodzi.
POUCZAĆ Pan może swoje dzieci
A ze mną można DYSKUTOWAĆ. A na Pańską umiejętność rozumienia tekstów pisanych nie mam wpływu.
proszę przeczytać jeszcze raz
Z WIARĄ oczywiście dyskutować niesposób. JA mam inną wiarę, taką mianowicie, że człowiek, który popierał polski udział w agresji na Irak jest zdolny do każdego świństwa, a nie tylko do posługiwania sie tzw "wyrazami". Czego zreszta za świństo wcale nie zawsze należy uważać. Są perełki polskiej literatury, będące nimi właśnie z tego powodu.
Rozumiem, że chce Pan bym wiedział, że nie zrozumiał Pan mojego posta.
Czy tak?
Jeżeli tak to wszystko jest OK, jeżeli jednak nie, to proszę przeczytać jeszcze raz.
Kłaniam się!
Selam!
Można spostrzec wiele po prostu patrząc
TeSteP (Mirza)
____________
Ceterum censeo, że powinniśmy popierać Tuska i Platformę we wszystkich działaniach zgodnych z dobrze pojętym interesem kraju (jak poprzednio naszym obowiązkiem było robić to w odniesieniu do Kaczyńskiego i PiS).