
Wojna gruzińska
Gorący tematWydarzenia
Publikuj na PNTeraz czytaneZaloguj sięPrace Prawicy.net |
Referendum Prawicy RP: wojsko
Autor: Prawicowiec, sob, 14/10/2006 - 13:15
Zwracam się do członków Prawicy RP (partii wirtualnej) z prośbą o udzielenie odpowiedzi na następujące pytanie: Czy w deklaracji politycznej "Prawicy RP" należy zachować stary punkt 3 czy zamiast niego wstawić nowy punkt 3? Stary punkt 3: 3. Wprowadzenie ochotniczej armii zawodowej i zaniechanie poboru. Zwiększenie wydatków zbrojeniowych dla unowocześnienia polskiego wojska. Powszechne szkolenie młodzieży w dziedzinie obrony terytorialnej. Nowy punkt 3: 3. Zwiększenie wydatków zbrojeniowych dla podniesienia poziomu profesjonalnego i unowocześnienia sprzętowego polskiego wojska. Szkolenie obywateli w dziedzinie obrony terytorialnej kraju. Sprawa ta jest o tyle istotna, że niektórzy koledzy (zwłaszcza kol. triarius) twierdzą, że sama tylko armia zawodowa jest niewystarczająca do zapewnienia Polsce obronności. Do zatwierdzenia proponowanej zmiany potrzeba 19 głosów (aktualnie mamy 38 członków). Link do dyskusji w tej sprawie: http://prawica.net/node/4901 Osobiście uważam, że nowa treść punktu 3 nie wyklucza powołania armii zawodowej i zaniechania poboru, a jest bardziej atrakcyjna dla elektoratu patriotycznego, toteż mój głos jest za nowym punktem 3. Koleżanki i Koledzy, W referendum niniejszym możliwe są trzy odpowiedzi: (1) Jestem za nowym punktem 3 Oprócz konkretnegto głosu "za", "przeciw" lub "wstrzymuję się" każdy może (co oczywiste) argumentować za zajętym przez siebie stanowiskiem. Ostatecznie prawica.net to forum dyskusyjne, nieprawdaż. Referendum to zostanie zakończone, gdy weźmie w nim udział 50% członków Prawicy RP (mamy ich obecnie 38). Jeśli w ciągu 10 dni liczba głosujących nie osiągnie 19, to referendum z powodu braku frekwencji zostanie zakończone automatycznie i bez rozstrzygnięcia. Wtedy decyzję w przedmiotowej sprawie podejmę jednoosobowo. Jakub Kachniarz ? Prawicowiec |
Referendum Prawicy RP: wojsko
Zapraszam członków Prawicy RP (partii wirtualnej) do wzięcia udziału w wewnątrzpartyjnym referendum dotyczącym punktu 3 deklaracji politycznej (sprawy wojskowe).
- - - - - - -
Link do informacji "Prawica RP (partia wirtualna)"
prawda czy propaganda?
Nie wiem, czy jestem jeszcze tutaj wystarczająco koszerny - a jeśli nie, to problem sam się pewnie rozwiąże, bo wszyscy będą za armią zawodową i tyle... ;-)
Jednak warto by było moim zdaniem ustalić wstępnie, ile w tej deklaracji jest szczerej do bólu szczerości, a ile rzeczy, które:
a. przejdą przez sito wszelkich policji myśli;
b. złapią wyborców.
Bez żadnej ironii mówię, że oba kierunki, a nawet wszelkie poporcje tych dwóch kierunków, są teoretycznie do zaakceptowania. Cóż, smutne, że tak wygląda w naszych czasach konserwatyzm, ale takie są realia.
Co do spraw militarnych zaś... Nie mam cienia wątpliwości, że armia wyłącznie zawodowa to po prostu brak obrony Polski przed dwoma wielkimi i potencjalnie agresywnymi sąsiadami. Tylko tyle i aż tyle.
Jeśli jest coś innego, co by miało Polskę bronić, to:
a. niech mi ktoś to powie, bo nie dostrzegam;
b. jakim kosztem?
c. do to ma wspólnego z konserwatyzmem i niepodleglością?
Twierdzę, że potrzebna jest NOWA DOKTRYNA MILITARNA, a w każdym razie uczciwa i fachowa weryfikacja dotychczasowej. Wyniknąć z tego mogą naprawdę różne rzeczy - od oddania się już w tej chwili Niemcom (bez "europejskich" wygibasów i certowania się jak dziewicza prostytutka), po uczciwie i oparte na faktach stwierdzenie, że bez żadnej armii jesteśmy idealnie bezpieczni. Wszystko jest - teoretycznie - możliwe, po prostu mało w tej chwili wiemy.
Jednak rozsądek i uczciwość sugeruje, że powinno być jakoś tak, jak jest to sformuowane w tej chwili. Szansa na to, że wystarczy nam zawodowa armia jest naprawdę niewielka. (Chyba, że chodzi nam np. o poniżanie żołnierzy przez sfrustrowane "panie porucznik", czyli o inżynierię społeczną. Środzina byłaby zachwycona!)
Proponuję zostawić to nowe brzmienie dyskutowanego przez nas punktu - jest na tyle uczciwe, na ile w tej chwili jest to możliwe. Postuluję też, by tej sprawie przyjrzeć się jak najszybciej bliżej, jednak bez wyskakiwania z propagandą zanim będzie to uczciwe i roztropne.
Prawicowa partia mogłaby np. się różnić od różnych dotychczasowych partii swoją uczciwą roztropnością i odwagą brania się za bary z trudnymi sprawami. Normalnie słyszę tu ciągle pogardliwe uwagi na temat d...kracji, a jak co to czego, to liczą się tylko wyborcze slogany.
Może właśnie w zmianie tego podejścia leży TAKżE i nadzieja na sukces Wirtualej Partii? Może nie musi być od razu monarchia, choć dla wielu nic poniżej nie wydaje się godne ich uwagi. Spróbujmy może po prostu na poczatek być poważnymi politykami, jakimś Senatus Populusque Romansus, czy czymś w tym stylu.
triarius
http://bez-owijania.blogspot.com
Sprawy wojskowe
Liczę, że w tej sprawie albo rozwinie się dyskusja i wtedy wynik nie jest oczywisty, albo nie będzie zainteresowania (frekwencja poniżej 50%) i wtedy jako tymczasowy koordynator bedę mógł wstawić nowy punkt 3, który moim zdaniem nie ogranicza ani nie usztywnia podejścia do obronności kraju.
W sprawie demokracji: Prawica RP nie ma nic przeciwko demokracji i nie wypowiada się przeciw niej w żadnej ze swych deklaracji.
- - - - - - -
Link do informacji "Prawica RP (partia wirtualna)"
jestem za nowym punktem 3
kotem byłem, kotem wyszedłem.
przeżyłem: "zime", "dzień słonia", "barana", "dzień strażaka", wchodziłem wymykiem do łóżka, próbowałem zmieścić cegłówkę w pudełku od zapałek,..., i jeszcze pare innych.
jestem tylko za armią zawodową, ale nie widze nic złego w przeszkoleniu i dalszych krótkich szkoleniach młodzieży w zakresie obronności terytorialnej
________________________________________________
zło jest zawsze złem, nawet jeśli jest to mniejsze zło
prawda do końca, nawet jeśli boli
Możemy zmienić pkt 3. w
Możemy zmienić pkt 3. w deklaracji [mój głos w referendum] bo nie wyklucza on armii zawodowej.
Prędzej czy później, jednak, czeka nas dyskusja nad tym czy chcemy powszechnego poboru.
Moim zdaniem szkolenie młodzieży w zakresie obrony terytorialnej + armia zawodowa to najlepsze rozwiązanie.
Jeśli Sz.P. Triarius chce przekonywać do obowiązkowej służby wojskowej to na Nim spoczywa ciężar naszkicowania rozwiązań, które by taką armię usprawniły [bo tak jak jest teraz być nie może].
Osobiście uważam, że szkolenia obrony terytorialnej są dobrym rozwiązaniem jeśli są wprowadzone odpowiednio wcześnie i jeśli męska część społeczeństwa ma dostęp do broni i z bronią się wychowuje.
Armii zawodowej powinien natomiast towarzyszyć rozwój szkół wojskowych.
Nie widzę też żadnej sprzeczności między armią zawodową a ideą konserwatywną.
Referendum: wojsko
Dziękuję za zabranie głosu. Badź co bądź, jesteśmy na razie tylko partią wirtualną i szkicujemy tylko nasze postulaty. Zgadzam się z Panem, że w razie rzeczywistej potrzeby będziemy zawsze mogli podjąć rzeczową i udokumentowaną dyskusję w sprawie wojska.
- - - - - - -
Link do informacji "Prawica RP (partia wirtualna)"
Wprowadzenie armii zawodowej
Wprowadzenie armii zawodowej i tak będzie.Według mnie jest to potrzebne. Punkt 3 "nowy" nie wyklucza,ale też nic o tym nie mówi,a przecież w deklaracji nadmienia się to co ma być,coś konkretnego.
Michał D (wojsko)
No właśnie w tym punkcie nie jestem konkretnie pewien. Czy Pan się wypowiada za zmianą punktu 3 na nowy, czy przeciw takiej zmianie?
- - - - - - -
Link do informacji "Prawica RP (partia wirtualna)"
Jestem za tym by zostawić
Jestem za tym by zostawić tak jak jest.
A ja żeby było tak:
Wprowadzenie ochotniczej armii zawodowej. Szkolenie obywateli w dziedzinie obrony terytorialnej kraju.
no to lepiej od razu tak:
"Partia X deklaruje całkowity brak zainteresowania sprawami obronności własnego kraju, postulując jednak utrzymanie przy życiu armii, ponieważ, odpowiednio wykorzystana, może się ona przyczynić do Postępu, Równouprawnienia, Europeizacji, Liberalizmu i Wielu Innych Równie Pięknych Rzeczy."
triarius
http://bez-owijania.blogspot.com
Partia X > triarius
Partia X? Bardzo możliwe. Trzeba zapytać Stana Tymińskiego, bo to jego partia.
- - - - - - -
Link do informacji "Prawica RP (partia wirtualna)"
no to Y, sorry! (nie było mnie wtedy w Polsce, jakoś mi to...
... wszystko z Tymińskim umknęło)
"Partia Y, gdzie Y = ..."
triarius
http://bez-owijania.blogspot.com
Ochotnicza armia > Git
Czy postuluje Pan wprowadzenie trzeciej możliwości do referendum? Szkoda, że to nie wyszło w jednej z poprzednich dyskusji. Proponuję coś takiego: skończmy to referendum, a potem zwycięską wersję postawimy w nowym referendum do wyboru z tym, co Pan proponuje. Chwilowo zaliczam Pańską wypowiedź jako wstrzymanie się od głosu.
- - - - - - -
Link do informacji "Prawica RP (partia wirtualna)"
Myślę że moja propozycja
Myślę że moja propozycja nie powinna budzić niczyich zastrzeżeń, pozostawiając zarazem pole manewru rozwiązaniom szczegółowym.
Nie upieram się jednak gdyby miało to komplikować proces uzgadniania programu ponad miarę:)
Zastrzeżenia > Git
Zastrzeżenia już są: http://prawica.net/node/4990#comment-102668. Poczekajmy do zakończenia referendum.
- - - - - - -
Link do informacji "Prawica RP (partia wirtualna)"
Catbert: armia zawodowa
Pozostawiłbym punkt 3. w wersji dotychczasowej.
Nie zamykałbym drogi do poboru (tj. nie byłby "ustawowo zakazany") - ale nie jako reguła.
Generalnie jądro Armii powinny stanowić siły zawodowe.
Pytania do P. Triariusa:
- co łatwiej wysłać Niemcom do Polski: czołg czy fakturę?
- ile miesięcy/lat spędził Pan w armii?
Pzdr: Witek
Zaniechanie poboru > Catbert
No tak, ale w dotychczasowym punkcie 3 jest "zaniechanie poboru". Nie można jednocześnie "zaniechać poboru" i "nie zamykać drogi do poboru", toteż powyższa Pańska wypowiedź jest niejednoznaczna. Czy mógłby Pan wyrazić swoje zdanie w sposób jednoznaczny?
Chciałbym zauważyć, że nowy punkt 3 nie wyklucza armii zawodowej ani poboru, sygnalizuje jednak, że już obecnie armia nasza jest w pewnym stopniu profesjonalna.
- - - - - - -
Link do informacji "Prawica RP (partia wirtualna)"
Re: Zaniechanie poboru > Catbert : Tak, zaniechanie
Staram się przewidzieć potencjalną reakcję prostych ludzi - takich jak urzędnicy czy członkowie trybunału konstytucyjnego.
Postuluję zaniechanie poboru - czyli pkt. 3 w niezmienionej wersji.
Natomiast chciałbym żeby, gdy okoliczności realnego zagrożenia militarnego zaistnieją - było możliwe powołanie i przeszkolenie obywateli w skali masowej.
Wiele innych państw być może będzie chciało prowadzić wojnę totalną, która jest podobno produktem demokracji - stąd nie będziemy mieli wyboru, gdy taki zamiar któraś z demokracji poweźmie.
Obawiam się, że w przypadku zaistnienia takich okoliczności powstałby spór, czy pobór jest zgodny z konstytucją - gdyby nie było furtki umożliwiającej pobór moglibyśmy stanąć w sytuacji, gdy jest konieczny, ale niemożliwy do przeprowadzenia.
To coś na kształt obrony koniecznej - z definicji nie można nikogo zabijać - prawo nie przewiduje wpisania gdziekolwiek zasady - że można w ogólności. Niemniej jednak można, o ile ...
Podobnie byłoby z armią - zawodowa i nie ma poboru, chyba, że....
Stan wojny (czy przygotowań do niej) nie jest stanem normalnym - stąd uważam, że powinno obowiązywać wtedy inne prawo - a dokładniej jego wersja "na taką okoliczność".
Opowiadam się za armią zawodową i zaniechaniem poboru.
Pzdr: Witek
a potem proponuję...
... dalej głosić, jaka to d...kracja obrzydliwa, jak to chcemy wprowadzić monarchę, bez której przecież każdy dzień to tortura. I w ogóle takie różne kawałki.
Libertarianizm, na który pies z kulawą nogą, poza paroma nawiedzonymi, nie ma ochoty, można głosić, ale obronę własnego kraju nie. Fajnie! W takich właśnie pięknych czasach żyjemy. A słowa sa przecież takie tanie...
Tylko dlaczego nazywać to akurat "prawicowością"?
triarius
http://bez-owijania.blogspot.com
stop histeriiiiii
Histeryzuje Pan jak baba.
Czy ktoś tutaj wypowiedział sie przeciwko obronności kraju?
Dyskusja jest "jak bronić kraju skutecznie".
nie ma rzadnej dyskusji, w tym cała rzecz... a co do histerii...
... to bez przesady - nie traktuję tego aż tak poważnie, bym mógł - gdybym nawet potrafił, a wtedy byłbym z pewnością zwolennikiem PO - z tego powodu histeryzować.
Po prostu JKM zrobił masie poniekąd sensownych ludzi budyń z mózgu, i ja staram się im to wykazać. W nadziei, że co tysięcznego da się może jeszcze podratować.
I gdzie Szan. Pan dostrzegł u mnie tę histerię? Nie warto by było nieco szanować swoje słowa?
triarius
http://bez-owijania.blogspot.com
o tu
"Libertarianizm (...) można głosić, ale obronę własnego kraju nie. Fajnie!"
tu się [może niesłusznie] dopatrzyłem histerii [zwłaszcza ten wykrzyknik]
A słowa szanować warto.
Pozdrawiam
to źle się Pan dopatrzył... to rzeczywiście paradny pogląd...
... ponieważ "libertarianizm" to mózgowy figment paru nie mających cienia kontaktu z rzeczywistością mędrków, a obrona jednak bywa praktykowana. ("Libertarianie to ponoć konserwatyści nadużywający trawki", wedle Ann Coulter.)
Poza tym przypominam, że ta Partia nie miała się nazywać "pacyfistyczna", czy "proniemiecka", tylko "prawicowa".
triarius
http://bez-owijania.blogspot.com
komu Pan przypomina?
A gdzie dopatrzył się Pan poglądów "pacyfistycznych" czy "proniemieckich"
Nie ma sensu walczyć z czymś czego nie ma, zwłaszcza kiedy jest z czym walczyć.
Re: a potem proponuję...
Panie Triarius - ja rozumiem, że to nie trener strzela bramki - ale wie lepiej, jak grać.
Nie bez kozery pytałem, czy był Pan w armii.
Nie zdradzę tajemnicy, że stan wyposażenia kilkanaście lat temu, wtedy, gdy miałem okazję z nim się zapoznać - Panu, jako osobie technicznej bardzo przypadłby do gustu.
Potrafi Pan, jak widze obsługiwać komputer, zapewne też inne urządzenia domowe, jak telefon, pralka - również.
Otórz - moje szkolenie w Wyższej Szkole Wojsk Łączności (posiadam dyplom inżyniera telekomunikacji) polegało np. na nauce obsługi urządzeń - i zdradzę Panu tajemnicę ( :))) ) że nie udało mi się nauczyć nadawać teleksu - a do dzisiejszego dnia nie potrafię zrozumieć, dlaczego wojsko miało nadajniki lampowe (odporne na impuls elektromagnetyczny) - ale zasilacze do tych nadajników nie musiały być odporne - skoro były tranzystorowe.
Mam nadzieję, że Pan wie, że latarka bez baterii nie świeci - a nadajnik nie nadaje bez zasilacza.
Na rzeczywistym polu walki byłbym bezradny jak dziecko.
Dlatego wolę dobry sprzęt, fachowców - zastanowiłbym się też nad programem budowy broni jądrowej.
Liczył Pan, że liczna armia zawodowa będzie droższa niż ta z poboru?
I tak część armii jest zawodowa - nie widzę problemu, by zwiększać część zawodową, a zmniejszać poborową.
Bez histerii i ortodoksji.
Pzdr: Witek
mniej niż zero... no, może nie mniej
Spędziłem dokładnie 0 dni. Z którego to powodu do dziś jestem b. szczęśliwy, bo LWP bardzo mi się nie podobało.
Co nie zmienia faktu, że pochodzę z rodziny o sporych militarnych tradycjach (choćby ojciec), a historią i polityką interesuję się od niemal stulecia. Byłem też oczywiście szkolony w szkole i na Politechnice (miałem np. b. dobre wyniki ze strzelania).
Uczestniczyłem także w wielu fizycznych konfliktach róznego typu, gdyby ktoś chciał wiedzieć, i wiem na czym to polega. Nie jestem więc, mimo pozorów, realnym bohaterem zaprezentowanej tu kiedyś "Miniaturki".
Naprawdę nie wiem w czym miałoby mi pomóc nieco więcej musztry, szkolenia na temat cudowności ZSRR i szorowania kibli. Może by mi to Pan Łaskawy wytłumaczył?
Dodam też, że moim zdaniem wciąż istnieje b. nikłe szansa, by to absurdalne UPR'owskie upodobanie do wyłącznie zawodowej armii wynikało z jakiegoś ogromnego realnego doświadczenia ideologów tej partii na frontach całego świata, a nie z ich mózgowych liberalnych fantasmagorii.
triarius
http://bez-owijania.blogspot.com
P.S. A ile Szan. Pan spędził godzin na froncie, jeśli mogę nieśmiało zapytać? ;-)
Re: mniej niż zero... no, może nie mniej
Spędziłem dostatecznie dużo czasu w wojsku - by stwierdzić, że znaczna część poborowych nie nadaje się do służby - i znaczna część środków jest marnotrawiona.
Moja osobista zdolnośc bojowa i wiedza o wojsku, porowadzeniu działań bojowych itd. nie wzrosła znacząco w wyniku pobytu w jednostce.
Stąd - jako, że nie jestem ortodoksem czy jak Pan to ujmuje "wierzącym korwinistą" wolę zmierzać w kierunku armii zawodowej - niż powszechnej.
Pobór powszechny to szkodliwy mit - w państwie demokratycznej korupcji niemożliwy do przeprowadzenia.
Armia "poborowa" to mieszanina tych, co im wojsko uratowało życie, bo w biznesie nie daliby sobie rady - oraz popaprańców i nieudaczników, którzy nie złatwili sobie zwolnienia z wojska.
Plus kilka procent normalnych, dobrych żołnierzy. Plus kilka procent tych, co nikogo nie oszukują, bo "tak mają".
Sam Pan pisze, w czym miałby pomóc pobyt w armii PRL-u ?
Panu by nie pomógł, ale innym ma/miałby pomóc ?
W III czy IV RP "pobyt w armii" nie odbiega w znaczący sposób od tego w LWP.
Panu ten pobyt by uświadomił, że jest to dla większości tam "pobranych" wyłącznie strata czasu i państwowych pieniędzy.
Pzdr: Witek
otóż to.
Dlatego warto postawić na powszechny dostęp do broni dla mężczyzn i szkolenia taktyczne itp. w ramach obrony terytorialnej.
Na jednostce można się nauczyć tak przydatnych umiejętności jak np.
- obieranie ziemniaków w kostkę
- palenie tak, żeby nikt nie widział
- spanie tak, jakby się nie spało
[mówię o WP a nie o LWP, 2 moich znajomych wyszło parę miesięcy temu]
---------------
Oczywiście, że możliwe jest zbudowanie sprawnej armii na bazie poboru, ale jest to [moim zdaniem] znacznie trudniejsze i kosztowniejsze niż w przypadku armii zawodowej.
nigdzie nie powiedzialem, że jestem za poborem! proszę czytać...
... jeśli Pan chce polemizować. Powiedziałem tylko, że armia wyłącznie zawodowa z niemal na pewno nie zdoła Polski przed żadnym z jej uroczych dwóch sąsiadów uratować. Tylko tyle.
Jeśli to Panu nie wystarcza, no to jedźmy krok po kroku...
Ma armia służyć do odstręczenia ew. agresora, czy też do czegoś całkiem innego? (Fakt, że w dość wielu krajach służy także do napadania innych, ale załóżmy, że nas to nie dotyczy.)
Proszę o prostą odpowiedź - tak czy nie?
triarius
http://bez-owijania.blogspot.com
Możemy wezwać i 40 mln pod
Możemy wezwać i 40 mln pod broń, ale jeśli pewne państwo się uprze, i tak przerobi Polskę na Pustynię Polską lub - w drastycznym przypadku - na Zatokę Polską. Tudzież Przywiślańską.
tak jak USA wdeptało Wietnam, czy Koreę Północną...
... Ruscy Afganistan czy kiedyś Finlandię.
Naprawdę szkoda mojej śliny na gadanie do kogoś, kto albo nie zadał sobie nawet najmniejszego trudu by się czegoś o militarnych sprawach dowiedzieć, albo jest po prostu pacyfistą.
Tylko, że w tym drugim przypadku wypada powiedzieć "żadnej armii", a nie walić na oślep wziętymi z księżyca argumentami.
triarius
http://bez-owijania.blogspot.com
W takim razie zwracam się
W takim razie zwracam się do Pana, jako znawcę spraw militarnych, o oszacowanie - przybliżone - jak dużą potrzebujemy armię, aby np. powstrzymać Rosję. Pytanie jest poważne.
Poza tym do tej pory broni jądrowej użyto w wojnie raz - i zmusiło to Japonię do szybszej kapitulacji. W podanych przez Pana przykładach owej broni nie użyto, a jest to moim zdaniem najgroźniejsza broń, której można użyć. Ale może się mylę, bo się nie znam.
Ciekawi mnie też, co zaproponowałby Pan w pierwszej kolejności, jeśli chodzi o poprawę obronności kraju. Czy jest to rzeczywiście liczebność wojska (pobór)?
a o teorii gier Pan Łaskawy kiedyś słyszał? a?
triarius
http://bez-owijania.blogspot.com
Słyszał. Ale chętnie
Słyszał. Ale chętnie posłuchałby też, jak Pan ją wiąże z wymaganą liczebnością WP do odparcia ataku Rosji.
jednak mało Pan chyba rozumiesz... proszę dalej myśleć ;-)
triarius
http://bez-owijania.blogspot.com
Czuję się niekomptentny
Czuję się niekomptentny aby odgadnąć, ilu potrzebujemy tych żołnierzy. Może ktoś inny mi to wyjaśni...
niech Pan po prostu rozgłosi, że się poddaje przez telefon...
I jeszcze proponuję analogiczne zachowanie wypróbować w jakimś mniej uczęszczanym zakątku Pańskiego miasta późną nocą. To znacznie prostsze i szybsze, nie wymaga najpierw dojścia do władzy. A może być pouczające. ;-)
triarius
http://bez-owijania.blogspot.com
No to już wszystko wiem, co
No to już wszystko wiem, co ma Pan do przekazania nt. wojskowości. Nie jest to dużo, ale dzięki temu jestem to w stanie zapamiętać.
PS: A moje miasto to Gdańsk, może słyszał Pan o takim.
pozdrawiam rodaka
Tak się dziwnie składa, że w Gdańsku się urodziłem i teraz też mieszkam.
triarius
http://bez-owijania.blogspot.com
Referendum > Łukasz Klonowski
Panie Łukaszu, Pan jest za starym czy za nowym punktem 3? Link do referendum: http://prawica.net/node/4990#comment
Nieporozumienie: już znalazłem Pańską wypowiedź, że za starym. Dziękuję za udział w referendum.
- - - - - - -
Link do informacji "Prawica RP (partia wirtualna)"
Re: nigdzie nie powiedzialem, że jestem za poborem! proszę czyta
W chwili obecnej - żadna armia nie uratuje nas przed armiami naszych sympatycznych sąsiadów (pomijając tych mniejszych).
Możemy wysłać im jedynie komunikat, jak otoczeni samuraje:
"polegniemy wszyscy, ale i z was połowa nie przeżyje"
Dla Niemców taki komunikat jest czytelny i póki ichniejszy ZUS jeszcze nie upadł będzie skuteczny.
Niemcy mają w Polsce gazety, fabryki - mają napadać na swoje?
Armia może pełnić wiele funkcji - ale najważniejszą jest zdolność odstraszania potencjalnego przeciwnika.
Drugą - zapewne tak samo ważną - rzeczywista wartość bojowa.
Skoro Pan nie jest za armią całkowicie zawodową, nie jest też za poborem - to rozumiem, że jest Pan za tym, żeby było jak jest - czyli że do wojska nie idą "sprytniejsi" - a idą ci, co im trzeba wytłumaczyć, że to konieczne - co niniejszym Pan czyni.
Pzdr: Witek
nie, jestem za zakończeniem mego udziału w tej dyskusji...
... ponieważ ani nie lubię bezinteresownie samemu stosować tanich demagogicznych chwytów, ani też pozwalać na to przeciwnikom.
Przecież ta sprawa i tak nie ma cienia realnego znaczenia, zgoda? Więc wymyślajcie sobie co tylko chcecie na tematy obronności, naprawdę dotychczas Wasza fantazja jest dziwnie skrępowana.
Ja akurat mam taki narów, że jeśli coś robię, nawet dla zabawy, to staram się to zrobić uczciwie i z sensem. Cóż, skoro inni wolą religię JKMa i coś, czego nie nazwę "fuzzy logic", ale tylko dlatego, że to określenie ma inne znaczenie. ;-)
Dobra, bawcie się dalej. Z dziką dumą, że zaoszczędziliście na armii i popchneliście jeszcze sprawę libertarianizmu, bo przecież, jeśli wrogowie zechcą, to i tak...
Wydaje się Pan być inteligentnym człowiekiem, coś tam chyba z historii też Pan przeczytał... Szczerze - nie wstyd Panu takich argumentów? Żeby to jeszcze chodziło o forsę albo realną władzę, ale w całkiem teoretycznej dyskusji? Szczerze, nie rozumiem.
triarius
http://bez-owijania.blogspot.com
Pan triarius, sam
Pan triarius, sam spędziwszy w woju zero dni zauwazył, że, mimo jego osobistego braku zaangazowania w obronnośc, polskie granice nie zostały naruszone.
Nauczony tym doswiadczeniem, które uznał za dobre, pragnie, aby tak juz było zawsze. Żeby zawsze mozna było zmobilizować kogos innego...I to jest własnie konserwatyzm..
Teraz można sie tylko zastanawiac, czy nie jest to aby, ten wywiedziony od Oswalda Spenglera konserwatyzm nizszych klas, czyli zwykły komformizm.
Zdecydowanie armia zawodowa
Zdecydowanie armia zawodowa (zaniechanie poboru), czyli "stary" punkt.
Dlaczego?
- Taniej
- Lepiej (dajmy na to, ta sama ilość środków na mniejszą liczbę żołnierzy, to lepszy sprzęt, szkolenie itd.)
- Jest to pomysł mile widziany w społeczeństwie (ta co do ew. wyborów)
- Zwiększenie prestiżu zawodu żołnierza ("musi być niezły, skoro się dostał" zamiast "dał się frajer złapać")
- Jeśli w wojsku będą ludzie, którzy wiedzą, po co tam są, a nie przypadkowi - powinno to wpłynąć pozytywnie na ograniczenie patologii takich jak fala. Także mniej samobójstw w wojsku.
Pojawiła się sugestia, że armia zawodowa nie obroni kraju. Tego nie wykluczam - ale moim skromnym zdaniem tym bardziej nie uda się to "pospolitemu ruszeniu". Pospolite ruszenie wyszło z mody wraz z rozwojem broni o większej sile rażenia. A nie wybiegając zbyt daleko w przeszłość - jak się spisał volkssturm w II WŚ?
Nie jestem specjalistą od wojska, ale wydaje mi się oczywiste, że USA wygrywa raczej dzięki technologii aniżeli przewadze liczebnej. Takie czasy.
Poza tym, doktryna "pospolitego ruszenia" zakłada o wiele większe straty w ludziach. A moim skromnym zdaniem, które może być uznane za nieprawicowe - z dwojga złego lepiej dać się podbić aniżeli unicestwić.
Polska jest w NATO
Brak konsekwencji i Solidarnosci tych sil politycznych w Polsce do przeprowadzenis gruntownej lustracj i dekomunizacji..Wyczyszcenia wlasnego ogrodka z Ambasadami i Konsulatami wlacznie z dawnych a sprawnie dzialajacych mafijnych ukladow powiazanych na wszelki wypadek z Moskwa z pedalkowatym Putinem.Zachamowal projekt budowania baz amerykanskich w Polsce.
Dlatego zastanawiami sie ilu to zolnierzy potrzeba aby zachamowac przyszle zagrozenie ze strony Rosji...Szczescie w niesczesciu tylko mamy ze Polska jest w NATO.
Jak to powiedzialem na samym poczatku wygrania przez prawice Ameryka patrzy sie uwarznie.Ale nie zainwestuje jezeli sami nie wyczyscimy naszego smietnika.
Jurek Debniak
Głos za ochotniczą armią
Głos za ochotniczą armią (punkt 3 bez zmian)
Nie będąc członkiem Prawicy RP
pragnę zauważyć, że na armię tylko zawodową mogą sobie pozwolić państwa, które tą armią załatwiają swoje interesy na świecie np: Stany Zjednoczone, Zjednoczone Królewstwo lub Francja (choć ta ostatnia ma chyba pobór). Trzymanie dużej armii zawodowej jest ekonomicznym nonsensem w polskiej sytuacji, zaś mała w przypadku zagrożenia nie spełni swojego zadania.
Najlepszym wyjściem byłoby wyrzucenie 3-ciego punktu deklaracji.
"Nie będąc członkiem
"Nie będąc członkiem Prawicy RP..."....ale zabrzmiało, zupełnie, jak "Będac zdrów na ciele i umysle...":)
Jak, ani dużą armię, bo za droga, ani małą, bo za słaba, to może taką w sam raz, na miarę, co? Przeciez musi być jakiś rozmiar, który jest właściwy...?
Mała wysokosprawna zawodowa z nadmiarem oficerów.
Oraz pobór roczny po szkole średniej podzielony na szkolenie, pracę w policji, straży, szpitalach itp. w różnej kolejności. Służby poza wojskowe w miejscu zamieszkania aby obniżyć koszt. Przeszkolenie raczej w okresie ciepłym, aby zmniejszyć chorobowość, ogrzewanie, mundury zimowe. Zapewnia to możliwość szybkiej mobilizacji rezerwowych, a także pomimo niewielkiej ilości armii zawodowej, dosyć dużą siłę do powstrzymania pierwszego, nagłego ataku i czas na mobilizację. Przeszkolenie bardziej specjalistyczne (wojska pancerne, artyleria itp) tylko dla żołnierzy zawodowych i kontraktowych.
Przy małym koszcie pozwoliłoby to zapewnić dosyć wysoki potencjał i dużą elastyczność w rozszerzeniu armii.
Nie będąc członkiem > pebert
Proszę rozpatrzyć możliwość wstąpienia do Prawicy RP. USA mają składową wojskową pochodzącą z poboru (losowanie).
- - - - - - -
Link do informacji "Prawica RP (partia wirtualna)"
Dziękuję za zaproszenie.
Prawica RP jest mi bliska poglądami.
Pozwolę sobie na razie pozostać sympatykiem.
Zawsze dotychczas byłem bezpartyjnym.
Oto mój głos.
Informuję Panów dyskutujacych nt. wojsko zawodowe czy z poboru, że na tym forum była już taka dyskusją zapoczątkowana moim tekstem - polecam:
http://prawica.net/node/3183
A gdyby ktoś chciał posłuchać to jest też zapis mojego wystapienia klubowego:
http://prawica.net/node/3219
Pozdrawiam
R. Szeremietiew
Armia
bez poborowych.
Bez poborowych????
Niby dlaczego bez poborowych? W USA, gdzie mają w czasach pokojowych WIELKĄ ARMIĘ ZAWODOWĄ, mają też rejestrację osób zdolnych do noszenia broni, których w razie wojny (II WŚ, Wietnam)powołuje się do wojska i po przeszkoleniu wysyła na front. Amerykanie mają czas na taką operację bowiem są krajem otoczonym przez dwa oceany, Kanadę i Meksyk. To jednak coś innego niż geograficzne i geopolityczne położenie Polski. My w razie zagrożenia nie będziemy mieli czasu na przeszkolenie osób zdolnych do noszenia broni (a mała armia zawodowa to za mało). Czyli w czasach pokojwych w Polsce musi być pobór i chociażby krótkie przeszkolenie wojskowe. Na tym forum wypowiadałem się na ten temat, ale jak widzę Pan tych moich wypowiedzi nie zauważył. Polecam więc tekst poniżej, trochę długi, ale krócej nie dało się.
(fragmenty większego opracowania)
Zapewnienie trwałego bezpieczeństwa narodowego ma podstawowe znaczenie dla przyszłości każdego narodu i państwa. W tym celu państwo powinno dysponować nowoczesnym systemem obronnym zdolnym sprostać aktualnym zagrożeniom i wyzwaniom. Czy współczesne państwo polskie ma taki system? Wielu uważa, że mimo uzyskania członkostwa w NATO jeszcze go nie ma, a politycy odpowiadający za bezpieczeństwo narodowe nie bardzo wiedzą jak ten system zbudować.
W Polsce po odzyskaniu wolności i zmianie ustroju oraz rozwiązaniu Układu Warszawskiego (UW) osłabiono elementy ofensywnego systemu wojskowego dawnego PRL, w którym dominowały struktury i środki uderzeniowe (ofensywne), wojsk operacyjnych, przeznaczonych do działań na tzw. froncie zewnętrznym. Jednak wraz z tymi oczywistymi zmianami zdewastowano istniejącą infrastrukturę wojskową (koszary, lotniska itp.) i zlikwidowano system Obrony Terytorium Kraju (OTK). Zamykano też garnizony i rozwiązywano brygady i dywizje na terenie Polski wschodniej (sic!), które później, po kilku latach, trzeba było odtwarzać. Pozbywano się też dobrze zorganizowanych i sprawnych rodzajów wojsk, np. desantu morskiego? (...)
Polska nie jest supermocarstwem i być może dlatego wielu sądzi, że w razie zagrożenia jest skazana na przegraną, jak to było w latach II wojny światowej. Wydaje się jednak, że jest to nie tylko efekt lat czarnej propagandy klęski wojennej 1939 r. Może to być rezultat poglądów z minionego okresu ?zimnej wojny?, kiedy dominował ?materiałowy? punkt widzenia na obronność. Wynik wojny miał być pochodną stosunku sił walczących stron, a więc liczby dywizji oraz ilości rakiet z głowicami jądrowymi, tysięcy czołgów, samolotów. Komuś wychowanemu na takim wzorze działań wojennych może wydawać się, że obecne Wojsko Polskie nie ma szans w przypadku zagrożenia. Bez nowego, odbiegającego od starych szablonów spojrzenia na problemy bezpieczeństwa narodowego w XXI w. nie będzie można wyeliminować w Polsce braku wiary we własne siły.
Źródła wiedzy o bezpieczeństwie narodowym i obronie Polski
Stan bezpieczeństwa narodowego decyduje o bycie i rozwoju narodu i państwa. Wybór środków umacniających bezpieczeństwo i możliwości obrony musi opierać się na wiedzy minimalizującej pomyłki i niepewność co do skuteczności podejmowanych działań. Przegląd strategii oraz politologii jednoznacznie wskazuje, że źródłem podstawowym tej wiedzy jest doświadczenie narodów. (...)
Latami dokonywano też ciągłych redukcji stanów osobowych armii. Ten problem tzw. restrukturyzacji jest szczególnie znamienny. Tłumaczenie tego procesu zamiarem racjonalizacji wydatków nie wyjaśnia wszystkiego skoro kolejne redukcje nie spowodowały istotnej zmiany w strukturze polskich wydatków obronnych i nie dały pieniędzy na pełną modernizację techniczną wojska. Także inne zalety tego procesu, jak chociażby ?usprawnienia kierowania armią, zbliżenie struktur do potrzeb NATO, obniżenie kosztów utrzymania armii, posiadanie armii sprawnie funkcjonującej? wydają się wątpliwe. (...)
Czym powinna być współczesna obrona militarna Polski?
W powszechnej świadomości Polaków, ukształtowanej pamięcią o minionych wojnach i powstaniach, obrona militarna Polski kojarzy się z reakcją na agresję. I często działania służące obronie państwa kojarzone są z wysiłkiem, który owocował klęską. Przygotowania do obrony stają się niejako preludium klęski ? przed wrześniem 1939 r. społeczeństwo polskie ofiarnie zbierało środki na dozbrojenie armii.
Politycy zdając sobie sprawę z tego stanu świadomości uspokajają społeczeństwo zapewnieniami, że ?Polsce nic nie zagraża?. Czy to prawda? Zapewne nie ma groźby wybuchu III wojny światowej. Są jednak inne liczne zagrożenia. Tymczasem w konsekwencji tych uspokajających deklaracji w społeczeństwie pojawia się wątpliwość co do celowości i sensu przygotowań obronnych. Skoro nic nam nie grozi, to po co wydawać pieniądze na wojsko i dlaczego młodzi Polacy mają wkładać mundury wojskowe?
Tysiące lat doświadczeń różnych państw i narodów, w tym także doświadczenia Polaków, upoważniają do stwierdzenia, że powyższe podejście do obrony militarnej jest zaprzeczeniem rzeczywistych procesów funkcjonowania państwa. Co więcej, w polskim przypadku jest to sprawdzona droga do utraty niepodległości. Bowiem to nie przygotowania do obrony, ale ich zaniedbanie i opóźnienia prowadziły do nieszczęść, do przegranych wojen i powstań. (...)
Odnosząc się więc do potocznych wyobrażeń Polaków o obronie militarnej celowe jest znalezienie odpowiedzi na następujące pytania:
- jaka jest istota funkcjonowania państwa w środowisku międzynarodowym;
- jaka jest relacja, między stanem obrony militarnej państwa polskiego, a przyszłością Polski;
- jaka jest relacja między obrona militarną, a innymi funkcjami państwa polskiego w realizacji celów narodowych?
(...)
[Obrona militarna, a przyszłość Polski.
Dowodem braku wyobraźni są zapewnienia części polityków, ale również i niektórych wyższych wojskowych, jakoby Polsce w najbliższej przyszłości nic nie zagrażało. Z całą powagą twierdzi się, że w ciągu najbliższych dziesięcioleci nie będzie zagrożenia dla bezpieczeństwa Polski . Przy czym ta ?prognoza? odnosi się jedynie do oceny zdolności naszych potencjalnych przeciwników do podjęcia próby agresji na Polskę. Nie mówi co Polska powinna uczynić, aby takie zagrożenie w ogóle nie wystąpiło. Można przypuszczać, że panuje opinia, iż nasz wysiłek w przeciwstawianiu się zagrożeniu będzie nieskuteczny i tym samym jest być może zbyteczny. Może zresztą żadnej wojny lub innego zagrożenia o charakterze zbrojnym nie będzie?
Nie tak dawno amerykański politolog, Francis Fakuyama, ogłosił ?koniec historii? stwierdzając, że na świecie zwyciężył ostatecznie model organizacji społeczeństw wg wzoru demokratycznego z gospodarką wolnorynkową,, a więc odtąd nie będzie już żadnych konfliktów skoro ludzie nie mają o co walczyć. Wkrótce jednak ?historia? przypomniała o sobie w licznych konfliktach zbrojnych, w tym także w wojnie nad Zatoką Perską. (...)
Stąd też ?obrona narodowa może być jedynie ?ustawicznym tworzeniem? w oparciu o infrastrukturę, której głównymi zaletami powinny być wielostronność i możliwość dostosowania się do sytuacji.
Konieczność tworzenia sprawnego systemu obronnego jest bezsporna. Były prezydent Czech Vaclav Havel napisał: ?właśnie teraz, gdy nie ma widocznych zagrożeń, trzeba myśleć o obronności (...) musimy wyraźnie wykazać gotowość podzielenia się odpowiedzialnością za pokój i obronę ludzkiej godności?. (...).
Obrona militarna Polski, przygotowana i funkcjonująca w czasie pokoju, jest swego rodzaju narzędziem do tworzenia, kształtowania, kreowania przyszłości państwa polskiego. Zlekceważenie przygotowań obronnych było i będzie głównym źródłem utraty suwerenności, możliwych klęsk i tragedii. Stan taki jest niebezpieczny dla przyszłości Polski i Europy. Innymi słowy przygotowania obronne są konieczną inwestycją dla zapewnienia bezpiecznej przyszłości przyszłym pokoleniom Polaków. Obrona militarna tworzy podstawową i największą wartość jaką państwo winno dać swym obywatelom - bezpieczną przyszłość.
Obrona militarna Polski, a inne funkcje państwa.
Państwo, jako najwyższa forma organizacji społeczeństwa, realizuje jednocześnie szereg funkcji: gospodarczą, pracy, prawa, oświaty, kultury, opieki społecznej, obronną, itp. Każda z tych funkcji wymaga żmudnych działań organizacyjnych i prawnych władz państwowych oraz podejmowania decyzji co do koniecznych nakładów finansowych. Błędy w podejmowaniu decyzji w tych sprawach są często głównym powodem upadku lub klęski państwa. (...)
W krajach demokratycznych wydatki na wojsko rywalizują z wydatkami na świadczenia społeczne. Należy jednak zgodzić się z marsz. Slessor?em, który stwierdził, że zachowanie bezpieczeństwa i życia jest najważniejszym świadczeniem państwa na rzecz obywateli, a czego nie można zagwarantować bez nowoczesnej i sprawnej armii.
Przechodząc do polskiej rzeczywistości politycznej musimy stwierdzić, że sprawy obronności wyglądają źle. Przykładem może być losy debat parlamentarnych na temat obronności. Było ich mało. Parlamentarzyści nie mieli czasu by radzić o tych sprawach. Kiedy w końcu dochodziło do debaty, to nic istotnego z niej nie wynikło dla obronności. W konstytucji RP w istocie zdeprecjonowano rolę i znaczenie sił zbrojnych oraz kwestie obronności. Część polityków nie rozumie też roli wojska w okresie pokojowym. To prawda, że minął okres zimnej wojny, kiedy to siła militarna była głównym elementem w polityce wielkich mocarstw. Obecnie obserwujemy wzrost roli innych czynników wpływających na pozycje danego kraju w międzynarodowym układzie sił. Są nimi potencjał ekonomiczny, stabilność wewnętrzna, wkład w rozwój kultury i cywilizacji światowej, siła moralno-etyczna i realistyczna polityka zagraniczna, umiejętnie kojarząca własne interesy narodowe z interesami społeczności międzynarodowej. Ale to wcale nie oznacza, że armia utraciła swoje znaczenie w stosunkach międzynarodowych. Nadal obowiązuje reguła, że ?polityka zagraniczna, nie poparta siłą staje się bezsilna?. (...)
Bez zdolności do skutecznej obrony militarnej państwo jest skazane na upadek. Dlatego obrona militarna Polski nie może być improwizowanym zrywem podejmowanym dopiero w obliczu agresji. Jest ona podstawą trwałości państwowości polskiej umożliwiającą realizację pozostałych funkcji państwa w polityce zagranicznej i wewnętrznej.
Narodowe i zewnętrzne środki obrony militarnej.
Państwo stara się zapewnić sobie zewnętrzne warunki bezpieczeństwa zawierając różnego rodzaju układy, sojusze i koalicje. Starania Polski podejmowane po odzyskaniu niepodległości w 1918 r. nie dały Polakom międzynarodowych gwarancji bezpieczeństwa. Konsekwencją tamtych starań był sojusz z Francją i Wielką Brytanią, który publicysta Stanisław Cat-Mackiewicz określał mianem ?sojuszu egzotycznego?. I chociaż taka opinia jest przesadzona (sojusznicy Polski wypowiedzieli Niemcom wojnę w 1939 r.) to ten sojusz nie zagwarantował Polsce odzyskania niepodległości po zakończeniu wojny w 1945 r. Historia uczy, że ryzykownym jest opieranie bezpieczeństwa, a więc fundamentu państwowości na obcej sile zbrojnej. (...)
Rezygnacja z własnej siły militarnej na rzecz pomocy zewnętrznej i zabieganie o protekcję zewnętrzną były objawem degeneracji państwa. Marsz. Piłsudski pisał: ?gdy jednak przejdziemy prawie do ostatnich chwil życia Rzeczypospolitej,(...) znajdziemy, wobec słabości własnych sił, poszukiwania protekcji na zewnątrz. Prawie wszyscy dygnitarze byli płatni przez obcych, brali pensje nadzwyczajne od obcych potencji. Szukano protektorów utytułowanych: wielką protektorką Polski była Katarzyna II, wielkim ?przyjacielem? Polski był również Fryderyk Wielki w sąsiednich Prusach i wreszcie trzecią protektorką Polski była Maria Teresa. Przy takich protekcjach, sądzę, nawet wysoka protekcja Boska pomóc by nam nie zdołała (...)?. Za przyczynę upadku siły militarnej marsz. J. Piłsudski uważał ?zniknięcie ?siły jedynowładców - królów dziedzicznych? i przejęcie rządów przez demokrację szlachecką, co spowodowało, że natychmiast ?interes wojska? był usuwany na dalszy plan w porównaniu do innych potrzeb, niechybnie istniejących w państwie?. W konsekwencji dążenie do wygody i dobrobytu spowodowały, że zanikła ?twarda, żelazna praca związana z wojskiem, z siłą zewnętrzną i pracą wewnętrzną nad duszą ludzką, która musi znowu stać się twardą i hardą w służbie wojskowej?.
Druga RP, także za sprawą marsz. Piłsudskiego, dbała o wojsko. Mimo to we wrześniu 1939 r. Niemcy pokonały Polskę, a jej sojusznicy nie zdobyli się na okazanie efektywnej pomocy. Stworzony przez władze RP system bezpieczeństwa narodowego zawiódł. Powstaje jednak pytanie, czy los wojny (reakcja sojuszników) nie byłby inny, gdyby Polska inaczej przygotowała się do obrony, licząc przede wszystkim na własne siły. Zamiast tworzyć system wojskowy o charakterze ofensywnym (nowoczesna koncepcja wojny manewrowej), oparty na założeniu współpracy koalicyjnej z Zachodem, należało rozwinąć obronę terytorialną opartą o umocnienia i fortyfikacje. Uporczywa i wytrwała obrona miast oraz rejonów umocnionych byłaby ? można tak sądzić - skutecznym sposobem hamującym niemiecki ?Blitzkrieg?. Natomiast polskie ?manewrowanie? wojskiem złożonym z piechoty i kawalerii, atakowanym przez samoloty i czołgi, okazało się działaniem ryzykownym i nieskutecznym. Nadzieja, że po upływie dwu tygodni ruszy wielka ofensywa na Zachodzie i odciąży front w Polsce też okazała się złudna. Stało się tak, chociaż nie brakło w Polsce trzeźwych ocen realności pomocy ze strony sojuszników. Gen. Kutrzeba i ppłk Mossor pisali w tajnym opracowaniu nt. możliwości obronnych Polski: ?żaden z możliwych naszych sojuszników nie może być traktowany jako zupełnie pewny? .
Współpracę w zakresie obrony militarnej z innymi państwami jest niezbędna dla bezpieczeństwa kraju. Musi jednak opierać się na założeniu zmienności (zawodności) polityki sojuszników. Warto chyba pamiętać o słowach brytyjskiego polityka, premiera Palmerstona: ?byłoby krótkowzrocznym sądzić, że ten czy tamten kraj może być wiecznym sojusznikiem lub wiecznym wrogiem Anglii. Nie uznajemy ani odwiecznych wrogów, ani odwiecznych sojuszników. Wieczyste są tylko nasze interesy i obowiązek ich obrony?.
Współcześnie sojusze określa się jako ?środek do zwiększania własnego bezpieczeństwa?. Celem jest zwielokrotnienie własnej siły obronnej (w przypadku sojuszy obronnych) i umocnienie poczucia bezpieczeństwa państw tworzących dany sojusz. Zatem, aby poważnie myśleć o sojuszu należy przede wszystkim posiadać potencjał cenny w punktu widzenia sojuszników. W przypadku sojuszu obronnego jest nim Narodowy System Obrony Państwa, obejmujący nowoczesne siły zbrojne i cały układ pozamilitarny, sprawnie kierowane i dowodzone zgodnie z przyjętą doktryną obronną (strategią) zapewniającą minimum bezpieczeństwa w przypadku konfliktu zbrojnego. Przy tworzeniu NSOP trzeba dążyć do wykorzystania właściwych środków obrony państwa, do których za Clausewitz?em zaliczamy: 1) wojska operacyjne zdolne do uczestnictwa w działaniach zaczepnych; 2) wojska terytorialne do obrony terytorium państwa; 3) społeczeństwo przygotowane do uczestnictwa w obronie; 4) odpowiednio przygotowane do obrony terytorium państwa; 5) stworzona w czasie pokoju możliwość działań nieregularnych; te wszystkie środki łącznie, właściwie zorganizowane, powinny być wspierane 6) sojuszem, w ramach systemu zbiorowego bezpieczeństwa.
Doświadczenie historyczne wskazuje, że opieranie własnego bezpieczeństwa jedynie na sojuszach jest błędne. Podobnie zawodnym może okazać się poszukiwanie gwarancji bezpieczeństwa w sojuszu wnosząc doń jedynie wojska operacyjne, a zapominając o innych środkach obrony. Tylko dysponując narodowymi środkami obrony, zaczynając od wojsk operacyjnych, a kończąc na masowych działaniach nieregularnych, możemy zagwarantować państwu niezawodność sojuszu. Sojusze bywają zawodne bowiem interesy państw je tworzących mogą podlegać zmianom. Dlatego dysponowanie własną siłą jest najlepszą gwarancją zachowania podmiotowej roli w sojuszu.
Podstawą bezpieczeństwa narodowego jest własna, narodowa obrona militarna - przygotowywana, obliczona na samodzielne, samowystarczalne sprostanie zagrożeniom. Tymczasem w Polsce obserwujemy działania sprzeczne z tą zasadą. Przedstawiciele władz wiele robią dla stworzenia gwarancji bezpieczeństwa państwa starając się o uczestnictwo w sojuszu obronnym NATO. Jest to działanie słuszne i godne poparcia. Jednocześnie jednak nie robi się zbyt wiele dla tworzenia własnych, narodowych zdolności obronnych. Dzieje się tak chociaż w charakterze NATO własne zdolności obronne każdego z państw (narodowa obrona kraju) są podstawą funkcjonowania sojuszu Północnoatlantyckiego. Co więcej, Polska zapomina, że dla stworzenie sprzyjających warunków bezpieczeństwa w jej otoczeniu nie wystarczy aktywny współudział w zbiorowych wysiłkach na rzecz bezpieczeństwa. Potrzebna jest własna siła obronna, która będzie uwiarygodniać dążenia polityczne Polski.
Środki właściwe dla obrony militarnej Polski.
W tworzeniu systemu bezpieczeństwa narodowego Polski rzeczą o pierwszorzędnym znaczeniu jest znalezienie metody na skutecznej obronę militarną. Innymi słowy chodzi o spełnienie podstawowego wymogu sprawnego działania, czyli należy: ?... zmierzać do określonego celu w danych warunkach przy pomocy właściwych środków... .
Przez ?właściwe środki? obrony militarnej Polski należy rozumieć te, które są konieczne do spełnienia, by osiągnąć cel - obronić państwo. Trzeba też pamiętać, że: ?W strategii nie należy obierać za punkt wyjścia tego, co jest możliwe, ale szukać tego, co jest konieczne i starać się to osiągnąć?.
Aby zapewnić skuteczną obronę militarną Polski po pierwsze musimy wiedzieć jakich środków militarnych może użyć agresor chcąc podporządkować sobie państwo polskie. Parafrazując Clausewitza można stwierdzić, że użycie sił zbrojnych napastnika przeciwko Polsce, w formie pośredniej czy bezpośredniej, będzie aktem przemocy, mającym na celu zmuszenie do spełnienia woli obcego państwa (agresora). Pokonanie Polski (Clausewitz: obezwładnić państwo) będzie oznaczało osiągnięcie przez agresora trzech celów:
Ţ Zniszczenie (obezwładnienie) polskich sił zbrojnych.
Ţ Opanowanie (zajęcie, kontrolowanie) terytorium Polski.
Ţ Złamanie woli obrony niepodległości, suwerenności i integralności terytorialnej RP władz i społeczeństwa polskiego.
Zasadniczym środkiem właściwymi dla osiągnięcia tych celów są wojska operacyjne agresora - czyli mobilny, ofensywny komponent sił zbrojnych umożliwiający wykonanie uderzenia na siły obrońcy i wtargnięcie na jego terytorium dla obezwładniania sił zbrojnych zaatakowanego i rozbicia obrony w jednej, lub kilku bitwach (operacjach) walnych (generalnych) . Założenia strategii ofensywnej opierają się na dążeniu do stworzenia i wyzyskania przewagi (ilościowej, jakościowej, sytuacyjnej) przy zastosowaniu czynnika inicjatywy i zaskoczenia. Pozwalało to najeźdźcy, po możliwie najszybszym rozbiciu sił obrony, opanować terytorium zaatakowanego państwa, okupować je i narzucić własne warunki polityczne lub system rządów.
Dążeniem agresora jest, aby obrońca - zwykle słabszy - przyjął jego strategię prowadzenia wojny. Przystąpił do obrony podobnymi sposobami walki (regularne bitwy), np. dążąc do rozstrzygnięcia konfliktu przy pomocy bitwy walnej (generalnej). W takiej sytuacji obrońca dysponując mniejszymi siłami musi ulec przewadze agresora. U podłoża wielu błyskotliwych zwycięstw (wojen błyskawicznych) zarówno w przeszłości (np. Aleksander Wielki, Hanniball, Napoleon, Hitler - 1939-41 r.) jak i współcześnie (np. operacja ?Pustynna Burza?) legły błędy obrońców, którzy przeciwstawiali się, zwykle silniejszemu i sprawniejszemu napastnikowi stosując podobną strategią i środki walki (zazwyczaj uderzeniowe wojska operacyjne).
Zdarzało się też, że silniejszy agresor (okupant) ponosił klęskę, jeżeli broniący się naród potrafił znaleźć ?właściwe środki? obrony. Konflikty i wojny, które wybuchały pod 1945 r. (Algieria, Wietnam, Afganistan, Czeczenia, Somalia, Chorwacja, Słowenia itd.) dowiodły, że nawet supermocarstwa doznają porażek i muszą wycofywać się z atakowanego (okupowanego) terytorium. Świadczy o tym lista ponad 200 suwerennych państw świata (na początku wieku było ich zaledwie 30), które potrafiły wyzwolić się spod obcego panowania lub obronić swą suwerenność.
Źródłem tego militarnego fenomenu skutecznej obrony jest uświadomienie jakie w danej sytuacji są środki właściwe do obrony kraju. Dlatego po drugie najważniejszym jest zrozumienie w jaki sposób możemy się bronić. Ta zasada została wyrażona w starej - sformułowanej już ponad 2.500 lat temu - chińskiej dyrektywie: ?zwyciężaj strategią strategię? wraz z innym założeniem z tamtego okresu: ?sprawą najwyższej wagi w wojnie jest rozbicie strategii wroga, (...) najlepszą strategią w walce jest zniweczyć plany wroga?.
?Późniejsza i współczesna nauka i sztuka wojskowa modyfikuje, ale podobnie ujmuje przesłanie tej dyrektywy. Porównajmy dla przykładu zalecenie Napoleona - ?na wojnie obowiązuje ugruntowana maksyma - nigdy nie robić tego, czego nieprzyjaciel chce, i to z tego tylko powodu, że tak chce nieprzyjaciel? , albo szerszą interpretację Liddell Harta: ?zadaniem wielkiej strategii winno być wykrycie i ugodzenie w piętę Achillesową możliwości wojennych przeciwnika (...) Zastosowanie siły w miejscu, w którym przeciwnik jest mocny, osłabia uderzającego w stopniu nieproporcjonalnym do osiągniętych wyników. By uderzyć skutecznie, należy uderzyć w miejsce słabe (...) Albowiem walka ?na siłę? nie tylko powoduje niebezpieczeństwo wyczerpania, lecz również stwarza ryzyko, że przypadek może przesądzić o wyniku. Strateg powinien rozważyć sposoby paraliżowania, a nie zabijania?.
Popularnym przykładem zastosowania powyższej dyrektywy w wymiarze taktycznym (bezpośrednie starcie) może być przypowieść biblijna o Dawidzie, który uderzeniem kamienia wyrzuconego z procy pokonał siłacza Goliata. Ta sama reguła jest zawarta w ludowym powiedzeniu: ?nie kop się z koniem?.
Zwyciężać strategię strategią.
Agresor dąży do tego, aby wojna trwała możliwie najkrócej. Dlatego obrońca powinien starać się maksymalnie przedłużać opór. Oznacza to przede wszystkim, że powinien uchylać się przed stoczeniem bitwy (operacji) walnej (generalnej), w której przewaga agresora, spotęgowana atutami inicjatywy i zaskoczenia, mogłaby doprowadzić do szybkiego rozbicia słabszych sił obrony. Działania obronne podejmowane w formie generalnego starcia z siłami agresora stanowią zawsze wielkie ryzyko. I to nie tylko dla wyniku podejmowanej bitwy (operacji), ale bywa brzemienne dla obrony całego państwa (np. przegrana w bitwie walnej pod Maciejowicami, kiedy przypadek - spóźnienie dywizji gen. Pomińskiego - zadecydował o klęsce całego powstania). Wymóg minimalizacji, a nawet eliminacji ryzyka w obronie państwa jest podstawowym założeniem, gdyż w dowodzeniu: ?... podstawą jest umiejętność zapobiegania katastrofie. Umiejętność ta nie stanowi jeszcze gwarancji powodzenia, ale jej brak jest gwarancją klęski.?
Jak słusznie napisał płk Stefan Mossor: ?jedna walka nie rozstrzyga już o losach wojny, ale tysiące walk.? Unikając walnej bitwy obrońca pozbawia agresora możliwości wyzyskania skoncentrowanej w zgrupowaniu uderzeniowym przewagi. Zaciśnięta pięć napastnika uderza w próżnię. Takie sposoby prowadzenia walk obronnych obserwowaliśmy w Wietnamie i Afganistanie, czy na terenie Czeczenii, gdzie obrońcy zamiast jednej wielkiej bitwy podejmowali tysiące drobnych starć i walk. Napastnik, mimo miażdżącej przewagi (np. wagomiar bomb zrzuconych na Wietnam był większy od zrzuconych w całej II wojnie światowej), nie mógł jej wyzyskać dla wykonania rozstrzygającego uderzenia. Prowadzenie obrony państwa przy pomocy przestrzennej obrony i stosowania działań nieregularnych w masowej skali (co stanowi zarazem spełnienie strategicznego postulatu rozproszenia sił przeciwnika) jest drogą do sukcesu. Znaczenie takiego postępowania Machiavelli skomentował następująco: ?dążenie do rozproszenia sił nieprzyjaciela stanowi chyba najważniejsze zadanie wodza?.
Rozproszenie, dekoncentracja sił agresora pozwala z kolei obrońcy ?być ogólnie słabszym, a mimo to stale operować przewagę - oto tajemnica sztuki wojennej i jej zadanie?. Doprowadzenie do rozproszenia, dekoncentracji sił agresora oznacza nie tylko pozbawienie go możliwości operowania przewagą, ale równocześnie pozbawienie go czynników inicjatywy i zaskoczenia, które przejmuje wtedy obrońca. Oznacza to doprowadzenie do sytuacji, gdy agresor mając miażdżącą nawet przewagę liczbową, jakościową i materialną nie może jej wykorzystać. Nie ma opłacalnego celu do uderzenia (jakim byłyby siły obrony przyjmujące regularną bitwę jako formę operacji obronnej). W praktyce uchylenie się obrońcy od bitwy walnej prowadzi do tzw. ugrzęźnięcie wojsk agresora (tak było w Wietnamie i Afganistanie), a w konsekwencji do wydłużenia konfliktu (wojny) na miesiące i lata i do jego przegranej.
Doświadczenia z Wietnamu spowodowały, że w USA sformułowano regułę określaną jako doktryna Powella: ?mocno albo wcale?. Oznacza ona, że użycie sił zbrojnych USA jest uzależnione od pewności, iż konflikt można będzie rozstrzygnąć szybkim uderzeniem wykorzystując przewagę techniczną.
Po trzecie - dla określenia środków właściwych do obrony Polski konieczne jest przyjęcie strategii odpowiedniej dla obrony państwa przed napadem przeważających sił agresora. Podstawą skutecznej, właściwej strategii obronnej państwa jest umiejętne wykorzystanie, (wyzyskanie) atutów, jakie daje obrona własnego terytorium. Dlatego Clausewitz podkreślał, że: ?obrona jest silniejszą formą prowadzenia wojny (...) przewaga obrony (dobrze pojętej) jest bardzo duża - o wiele większa, niż się to na pierwszy rzut oka wydaje (...) pomoc okazywana przez teatr wojenny, jest oczywiście po stronie obrońcy (...) armia nacierająca zaczynając kampanię odrywa się od swego teatru wojennego i osłabia się przez to? . Przewaga obrony tkwi w tym, iż obrońca może przygotować i wykorzystać do walki z wojskami operacyjnymi najeźdźcy nie tylko swoje wojska operacyjne, ale również te środki, których nie może wykorzystać napastnik, tj. (1) wojska terytorialne, (2) walory obronne i przygotowanie obronne terytorium, (3) pomoc ze strony przygotowanej obronnie własnej ludności oraz (3) działania nieregularne w masowej skali (powstanie ludowe) podejmowane przez wyszkoloną i zorganizowaną wojskowo ludność. Takie atuty obrony własnego terytorium tworzą fenomen militarny występujący w historii wojen, w tym historii Polski,, gdy atakujący, dysponując przewagą sił, zostaje sparaliżowany działaniami obronnymi atakowanego, a następnie jest rozbity lub wyparty.
Głównym problemem obrony militarnej Polski było i jest poszukiwanie takiej strategii obrony, która gwarantowałaby jej skuteczność w obliczu przewagi militarnej wielkich sąsiadów. Należy więc odwołać się do zasad sformułowanych przez Clausewitza, który wskazywał na środki będące ?filarami? systemu obronnego (?O wojnie?, ks. VI, rozdz. VI: Zakres środków obrony). Są to:
1. Duch i wola obrony społeczeństwa polskiego. Powszechne, obronne przygotowanie w zakresie walki zbrojnej i szeroko rozumianej obrony cywilnej.
2. Siły zbrojne, składające się z dwóch komponentów:
· wojsk operacyjnych - mobilnej siły uderzeniowej;
· wojsk obrony terytorialnej - masowej siły obronnej, będącej formą organizacji wojskowej społeczeństwa.
3. Wiarygodna strategia obronna - przygotowanie, powszechnej obrony narodowej o charakterze działań obronno-zaczepnych. Zespalająca manewrowo-uderzeniowe działania wojsk operacyjnych z działaniami w masowej skali obrony terytorialnej oraz przygotowanego i obronnie zorganizowanego społeczeństwa, w formie działań regularnych i nieregularnych, połączonych z powszechnym oporem niezbrojnym.
4. Działania nieregularne w masowej skali, jako podstawowa forma walki wojsk obrony terytorialnej z przeważającymi siłami agresora, polegająca na unikaniu czołowego, frontalnego starcia z silniejszym przeciwnikiem oraz atakowaniu z zaskoczenia, przy maksymalnym wykorzystaniu walorów obronnych terenu, słabych elementów w ugrupowania wojsk przeciwnika, w jego infrastrukturze wojskowej - logistyce, komunikacji, dowodzeniu itd.
5. Wykorzystanie walorów obronnych oraz przygotowanie obronne terytorium realizowane w ramach Operacyjnego Przygotowania Obszaru Kraju (OPOK) do obrony.
6. Pomoc innych państw - często określonej postanowieniami sojuszniczymi, dwu - lub wielostronnymi, w formie wsparcia politycznego i społecznego, restrykcji wobec agresora oraz dostaw uzbrojenia i środków zaopatrzenia, a także ograniczonych działań zbrojnych.
Wymienione środki właściwe dla obrony Polski ujęte w struktury organizacyjne i funkcjonalne powinny stanowić siłę obronną Polski - właściwą siłę militarną dla obrony państwa, stanowiącą przeciwieństwo siły ofensywnej, tworzonej przez agresora w celu wykonania uderzenia i wtargnięcia do innego państwa. Jest to przeciwieństwo struktury sił zbrojnych i systemu wojskowego, jakim dysponowała PRL będąc członkiem Układu Warszawskiego. W tym kontekście sprowadzanie możliwości obrony militarnej Polski do stosunku sił i środków wojsk operacyjnych (Polski i sąsiadów), a formy obrony Polski do bitwy walnej (generalnej), bądź też obrony manewrowej, jest przejawem braku zrozumienia potrzeb w zakresie strategii obrony militarnej III RP. Jest szkodliwe i groźne dla świadomości obronnej społeczeństwa i samego wojska. Posługiwanie się schematami doktrynalnymi Układu Warszawskiego - być może nieświadomie - pomniejsza możliwości obronne Polski. W skali taktyczno-operacyjnej przyjmowane są tzw. ?stosunki sił? nacierających do broniących się jak 3:1 bądź 6:1. Nie daje to właściwego zobrazowania sytuacji na szczeblu strategicznym, gdzie ponadto należy uwzględniać uwarunkowania wynikające z przestrzeni obronnej Polski. Z jednej strony mamy kilkuset kilometrowe fronty i wielką liczbę ważnych obiektów oraz rejonów do obrony, a z drugiej - możliwość wykorzystania fundamentalnego dla obrony atutu własnego terytorium i przygotowanego do obrony społeczeństwa. To bowiem, jak świadczą tysiące lat historii wojskowości oraz nauka wojskowa (por.: Bem, Clausewitz, Kościuszko, Sikorski, Skibiński.), tworzy środki właściwe dla obrony państwa. Ich wykorzystanie i ujęcie w struktury organizacyjno-funkcjonalne zapewnia obronę (wyzwolenie) państw (narodów) małej i średniej wielkości. Chroni przed agresją (okupacją) ze strony państw mających przewagę wyrażającą się odpowiednim ?stosunkiem sił?, ale nie mogących przenieść na atakowane terytorium ani własnych wojsk obrony terytorialnej, ani poczynionych przygotowań fortecznych i obronnie zorganizowanej ludności własnej.
Optymalne lub niedostateczne wykorzystanie środków właściwych do obrony wpływało na stan obronności państwa polskiego w XX wieku. Świadczą o tym przykłady historyczne.
Zwycięstwo w wojnie 1918-1921 i klęska w kampanii wrześniowej 1939r.
W XX wieku Polska prowadziła dwie wielkie wojny narodowe. Pierwszą, zwycięską, w latach 1918-1921. Drugą, przegraną - ?rozpoczętą? błyskawiczną klęską we wrześniu 1939 roku i zakończoną utratą niepodległości w roku 1945. Tę pierwszą władze komunistyczne PRL ?skazały? na zapomnienie, ponieważ Polska odniosła wówczas zwycięstwo nad wojskami ZSRR. Druga - była także ze względów politycznych pokazywana jako przykład klęski poniesionej przez państwo, które nie chciało sojuszu ze Stalinem. W obu przypadkach Polacy nie mieli szans by zapoznać się z prawdą o tych wojnach. Miało to istotny wpływ na stan świadomości społeczeństwa polskiego. Ukształtowało pogląd na możliwości obronne współczesnej Polski. Został ukształtowany Polak obciążony syndromem klęski 1939 r. Pozbawiony świadomości, dlaczego w 1920 r., mimo przewagi sił po stronie agresora, Polska zwyciężyła. Opinie historyków, widzących nieuchronność przegranej w 1939 r. (bo: mieliśmy za mało czołgów, armat, samolotów.) oraz polityków, szukających usprawiedliwienia dla własnej nieskuteczności (zostaliśmy zdradzeni przez sojuszników) i wtórujących im dowódców wojskowych (walczyliśmy bohatersko, ale przewaga liczbowa i techniczna była miażdżąca) nie dały odpowiedzi na pytanie: czy musieliśmy przegrać? Pozostał jednak dość powszechny pogląd o niemożności i bezsilności obronnej Polski. W okresie PRL takie opinie były elementem propagandy uzasadniającej konieczność ?przyjaźni i sojuszu z ZSRR?. Na emigracji krytyczne oceny przygotowań obronnych i wojny obronnej w 1939 r. (raport komisji rządowej powołanej przez premiera gen. W. Sikorskiego do zbadania przyczyn klęski wrześniowej opublikowany w paryskich ?Zeszytach Historycznych?. ) były o tyle utrudnione, że osłabiało ją przekonanie, iż jest to polityczny odwet zwolenników gen. Sikorskiego na rządzącej przed wrześniem 1939 r. ?sanacji?. Dyskusje w środowiskach emigracyjnych skupiały się zresztą głównie na aspekcie militarnym wojny. W mniejszym stopniu rozważano poprawność założeń polityczno-militarnych systemu obronnego II RP. Nieliczni historycy i publicyści zastanawiali się, czy Polska mogła inaczej, lepiej przygotować obronę, by zapobiec błyskawicznej klęsce państwa.
Pokutujący ciągle pogląd o polskiej słabości militarnej bywa uzasadnieniem dla szybkiego włączenia Polski w struktury NATO. Pomijając fakt, że potencjalni sojusznicy z NATO nie potrzebują Polski bezsilnej, trzeba podkreślić, iż brak rzetelnej oceny błędów w przygotowaniu obronnym przed 1939 r. jest dziś niezrozumiały i szkodzi bezpieczeństwu państwa polskiego.
1. Wojna lat 1918-1921
Głównym źródłem zwycięstwa w tamtej wojnie była przede wszystkim powszechna wola społeczeństwa polskiego obrony odzyskanej niepodległości. Wysiłek bojowy wojskowych formacji Legionowych, ?Błękitnej Armii? i Korpusów Wschodnich, ochotnicze podjęcie walk powstańczych (Samoobrona na Kresach Wschodnich, obrona Lwowa i Wilna, Powstania wielkopolskie i śląskie) był widoczny. Społeczeństwo polskie poparło olbrzymi zamiar obronny w wojnie 1920 r., szczególnie po wtargnięcia armii sowieckich na linię środkowej Wisły, pod Warszawę i pod Lwów, Zamość. Wraz z tym, po raz pierwszy od połowy XV wieku Polska potrafiła zmobilizować olbrzymie siły (prawie 1.350.000 żołnierzy). W ten sposób maksymalnie wykorzystano czynnik ludzki. Przy czym mobilizowane siły nie zawiodły, chociaż były formowane w swojej masie z oficerów, podoficerów i szeregowców, którzy umiejętności wojskowe zdobywali w armiach państw zaborczych (z formacji POW i Legionów było ok. 50 000 żołnierzy). Jeżeli idzie o środki prowadzenia wojny - to obok skutecznego przeciwuderzenia znad Wieprza, równie wielką rolę odegrały:
ŕ wymuszony ofensywą wojsk sowieckich, niezwykle sprawny, blisko 600 km odwrót polskich wojsk znad Dniepru;
ŕ wykorzystanie walorów obronnych terytorium ówczesnej Polski (tj. błot poleskich do rozdzielenia wojsk bolszewickich, przestrzeni - dla rozciągnięcia wojsk agresora; obrony miast: Lwowa, Warszawy, Płocka, Włocławka);
ŕ działania obronno-zaczepne 5 Armii gen. Sikorskiego, w oparciu o umocnienia Modlina, przeciwko czterem armiom Tuchaczewskiego;
ŕ opór społeczeństwa wobec prób instalacji obcej władzy oraz jego współudział w ?oczyszczaniu? terenu z rozbitych wojsk bolszewickich.
Tak więc wojna lat 1918-1921 jest przykładem pełnego wykorzystanie narodowych ?środków właściwych dla obrony państwa?: (1) społeczeństwa, (2) licznej armii, (3) warunków terenowych oraz (4) regularnych i (5) nieregularnych form walki.
2. Kampania wrześniowa 1939 r.
Za źródło klęski w 1939 r. można uznać dwie przyczyny ściśle ze sobą powiązane. Pierwsza, to oparcie założeń prowadzenia przyszłej wojny na doświadczeniach tylko jednej wojny (1918-21). Obowiązywał pogląd, że sposobem działania na przyszłym polu walki będzie manewr wojskami. Nie dostrzegano przy tym, że manewr wykonywany słabymi i wolnymi brygadami i dywizjami nie może przynieść sukcesu. I chociaż pogląd gen. Skibińskiego, że doktryna wojenna II RP była ?spóźnioną o jedną wojnę?, wydaje się niesłuszny - II wojna światowa była jednak wojną manewrową, to trzeba się zgodzić, że siły zbrojne II RP nie nadawały się do prowadzenia skutecznych militarnie działań manewrowych.
Druga przyczyna to zawarty w 1921 r. sojusz polityczno-wojskowy z Francją. Państwo to było uważane za mocarstwo światowe, a sojusz z Francją był generalną i jedyną opcją strategiczną Polski. W miarę jednak jak rosła potęga militarna Niemiec, władze RP coraz mniej liczyły na własne siły zakładając, że tylko dzięki współdziałaniu z Zachodem Polska może się obronić.
Te dwie przyczyny doktrynalne ukierunkowały przygotowania obronne II RP. Spowodowały, że utrzymywano na wysokiej stopie pokojowej tylko jeden ofensywny i drogi środek obrony państwa - wojska operacyjne. Nie dostrzegano możliwości wykorzystania do celów obrony działań w oparciu o korzyść strategiczną obrony własnego terytorium (m.in. tworzenie obrony terytorialnej, rozbudowa umocnień, możliwość prowadzenia działań nieregularnych w masowej skali). Ograniczono funkcje decyzyjne terytorialnych organów dowodzenia. Dowództwom Okręgów Korpusów (DOK) przydzielono zadania administracji wojskowej (obecnie taką rolę w Polsce pełnią Wojewódzkie Sztaby Wojskowe i Wojskowe Komendy Uzupełnień). W ten sposób wyeliminowano możliwość wykorzystania DOK w obronie co było błędem (przykładem możliwości DOK w obronie są działania podejmowane po 11.IX.1939 r. przez gen. F. Kleeberga, dowódcę Okręgu IX Korpusu w Brześciu n. Bugiem). Ponadto zmieniająca się sytuacja geopolityczna (zajęcie przez Niemcy Nadrenii, Austrii, Czech, litewskiej Kłajpedy) powodowała, że, do wiosny 1939 r. nie było planów obronny przed agresją ze