
Wojna gruzińska
Gorący tematWydarzenia
Publikuj na PNTeraz czytaneZaloguj sięPrace Prawicy.net |
Zabawa w Boga
Autor: Magdalena Żuraw, pon, 21/08/2006 - 22:55
O aborcji powiedziano wiele. O prawie moralnym również. Zwolennicy mordu tkwią przy swoim, obrońcy życia przy swoim. Jedni nie mają absolutnie żadnej racji, drudzy posiadają rację absolutną. Nie ma sensu wykazywać degeneracji moralnej tych, którzy rzekomo walczą o godność ludzkiej osoby ? kto morduje dziecko z jakichkolwiek bądź powodów (nędzy, strachu, gwałtu, niezdecydowania, wygody, obawy o własne życie), nie wie bowiem, czym ona jest. GWAŁT Choć nie można mówić o hierarchii przyczyn ?usuwania ciąży? - najbardziej usprawiedliwiane ?moralnie? jest zamordowanie dziecka, które poczęte zostało w wyniku gwałtu. Myli się tu przyczynę ze skutkiem, czyli gwałciciela z małym człowiekiem, który za gwałt popełniony na matce nie może odpowiadać. W całym aborcyjnym zgiełku ta prosta prawda wydaje się umykać nawet antyaborcjonistom ? nawet tym, którzy z pełnym przekonaniem twierdzą, że życie ludzkie zaczyna się od powstania zygoty. Zapominają więc, że dziecko ?z gwałtu? jest osobą posiadającą te same prawa do życia, co dziecko poczęte z miłości. Absurdalność argumentacji morderców (dotyczącej także płodów przeznaczonych do usunięcia z innych powodów) posuwa się dalej niż ich chory rozsądek jest w stanie pojąć. Prócz feministycznych argumentów dających kobiecie tzw. prawo wyboru, uczestnicy ?zabawy w Boga? szafują odwołaniami do wyższych wartości, a więc: ?niechciane dziecko nie będzie kochane?, ?trafi do sierocińca?, ?żyć będzie z brzemieniem, w cierpieniu i rozpaczy?, ?nie będzie potrafiło kochać, funkcjonować?, ?nie stworzy nigdy prawdziwej rodziny?... Dla dobra tego dziecka ? zabijmy je zanim ?coś poczuje?. Czy konsekwentnie nie powinniśmy pozabijać wszystkich ?niechcianych? dzieci, nawet tych narodzonych? DZIECI?SIEROTY Fałszywość przytoczonego powyżej poglądu, jakoby ?niechciane? dzieci NIE MOGĄ mieć przed sobą dobrej przyszłości, widoczna jest gołym okiem. Dziecko - niezależnie od przyczyny poczęcia, od sytuacji ekonomicznej matki, wreszcie: od braku kochających rodziców - pozostaje bowiem pełnowartościowym człowiekiem. Ma niewątpliwie trudniej ? nie na tyle jednak, by chcieć umrzeć, zanim się narodzi. Opowieści o wyrządzanej dziecku śmiertelnej krzywdzie, jaką jest oddanie go do sierocińca, zamiast humanitarnego ?wyskrobania?, są wierutnym kłamstwem. Wystarczy wymienić nazwiska niektórych dzieci, które nie poznały nigdy swoich rodziców, a którym dzisiaj - zgodnie z nowoczesną wrażliwością ? ojczyste państwa mogłyby oszczędzić przeklętego losu: Herbert Hoover, Milos Forman, Truman Capote, Louis Amstrong, Edgar Allan Poe, Steve McQueen... Bez rodziców dorastali także między innymi: Arystoteles, Lew Tołstoj, Jan Sebastian Bach, J.R.R. Tolkien, Coco Chanel, Joseph Conrad, Jan Jakub Rousseau... Odebranie życia ?niechcianemu? dziecku jest odebraniem mu możliwości. Niech na milion takich płodów przypadnie choćby jedna wybitna jednostka ? nie nam decydować o tym, komu damy szansę zmieniania świata. PŁÓD CZY OSOBA? Płód jest osobą. Osoba jest wartością. Walka z aborcją nie jest walką dla walki, a walką w obronie tej właśnie osoby. Aborcja jest więc mordem popełnianym na osobie, a traktowanie jej jako środka zaradczego jest przychylaniem się do mordu. Bez wyraźnej deklaracji: płód czy osoba ? bez wyraźnego stwierdzenia, że aborcja jest zabójstwem bez względu na okoliczności, tolerancja dla ?usuwania ciąży? będzie faktem. Tolerancją tą skażeni będą także niektórzy przeciwni aborcji, którzy dopuszczają aborcję ?tylko? w trzech wypadkach: zagrożenie życia lub zdrowia matki, nieodwracalne uszkodzenie płodu, gwałt. W ostatnim przypadku (a częściowo i w przedostatnim) taka tolerancja wobec aborcji rodzi głębokie sprzeczności. Konsekwentnie bowiem: skoro jestem przeciwnikiem aborcji, skoro wiem, że płód jest osobą, a mimo to wyrażam zgodę na zamordowanie tej osoby w ?obronie? innej (choć ?obrona? ta jest tu wyłącznie atakiem) ? powinienem odpowiadać za morderstwo. Cóż bowiem za różnica, czy zabijam dziecko ? osobę w łonie matki - czy osobę poza nim? Czy będzie to w trzecim miesiącu ciąży, czy dziesięć minut po porodzie? Idąc dalej ? aborcja daje mi prawo do zabijania w ogóle. Przymykanie oczu na te sprzeczności skutkuje odebraniem prawa do życia dziecku z gwałtu oraz dziecku upośledzonemu. Prawo do życia przysługuje zaś każdemu i nie mogę mu tego prawa odbierać. Dlatego - jako matka mordująca dziecko ? powinnam być karana. Jako lekarz mordujący dziecko ? powinnam być karana. Aborcja nie dlatego jest zła, że jest zła, a dlatego, że jest mordem popełnianym na najniewinniejszej i najbardziej bezbronnej istocie, będącej o s o b ą, a nie czymś pomiędzy płazem a ssakiem.
|
Trochę mi głupio, że przy
Trochę mi głupio, że przy okazji tak poważnego tematu zajmę się sprawą jedynie taktyczną. Tak się składa, że tekst Autorki jest doskonałym tłem do przedstawienia tej taktyki.
Do rzeczy. Otóż uważam, że porządkowanie prawa w Polsce powinno polegać głównie na jego upraszczaniu, na zmniejszaniu liczby ustaw oraz skracaniu tych, które pozostaną. Również Konstytucję trzeba radykalnie odchudzić kasując z niej sprzeczności i wieloznaczności (tak naprawdę to trzeba byją napisać od nowa).
Różne pięknoduchy straszą nas od czasu do czasu integryzmem (fundamentalizmem, fanatyzmem itp) katolickim. A ja bym chciał by prawo było tak proste jak dziesięć przykazań.
Wreszcie powrót do sprawy aborcji. Bodaj Korwin-Mikke proponował by ustawę o dopuszczalności przerywania ciąży poprostu skasować a prawodawstwo dotyczące morderstwa już mamy.
I tu dochodzę do prostego stwierdzenia: zgadzam się z Autorką.
no nie ma pani racji
a życie jest odrobine bardziej skomplikowane niż sie może wydawać,
cy z moralnego punktu widzenia lepiej jest być dzieckiem gwałciciela
czy odejśc do Boga ?
czy matka ma rozstrzygać problem wyboru: urodzić szóste dziecko i być może zostawić piątke, czy postąpić odwrotnie
zwolennkiów szekspiryzacji życia jest w naszym kraju sporo.
A zabijanie dzieci faktycznie jest wielkim problemem, doprowadziło podobno do upadku nieżle zapowiadającej się społecznosci islandzkiej,podam tylko dla przykładu
Liberyanin
http://wolne-miasto-krakow.blog.onet.pl
cytuję liberyanin: cy z
czy odejśc do Boga ?
A kto dał Panu (komukolwiek) prawo do decydowania o czyimś życiu?
Skąd Pan wie co dziecko będzie o tym myślało?
Przyznam, że mogę pojąć stanowisko lewaków negujących człowieczeństwo zygoty i tym uzasadniających chęć unicestwienia płodu ale Pańskiego trudno mi pojąć. Jak można twierdzić, że mordowanie niewinnych ludzi jest czymś lepszym niż pozostawienie ich przy życiu?
.
"Wolność polega na świadomym i dobrowolnym wyborze dobra."
musze pana zmartwić,
nie mam zamiaru nikogo mordować,
na razie wymieniamy poglądy,
Prawo do oddania dziecka poczetego w wyniku gwałtu [patrz post ponizej] byłoby jakimś rozwiązaniem
a ja też nie zarzucam Panu
a ja też nie zarzucam Panu bezpośrednio chęci mordowania.
A dziecko zawsze można oddać, podobno w Krakowie nawet jest specjalne okienko.
.
"Wolność polega na świadomym i dobrowolnym wyborze dobra."
Jest okienko... Albo do
Jest okienko...
Albo do szpitala - żadne sankcje za to nie grożą.
jest okienko
u sióstr, zgadza sie,
i to jest jakieś rozwiazanie problemu
Panie Kropka, a ile
Panie Kropka, a ile dzieciaków z gwałtu przyszło juz panu donosić i urodzić? I mógłby pan opisać, co pan czuł przez te dziewięć miesiecy, jak pan myslał o tym dziecku, cieszył sie na nie i jak w ogóle psychicznie sobie pan z tym poradził. Mógłby pan to jakoś przyblizyc tym nieszczęsniczkom, które dowiadując sie, że mają urodzic dziecko gwałciciela po prostu odchodzą od swoich zmysłów...
Panie Sławku, a czy
Panie Sławku, a czy traktuje Pan nienarodzone dziecko jako człowieka?
Jeśli tak, proszę się zastanowić także nad jego tragedią.
Jeśli nie, całkowicie Pana rozumiem...
A zgwałcona - zapłodniona
A zgwałcona - zapłodniona jest dalej człowiekiem, czy juz tylko inkubatorem...Może ulec chorobliwemu - i przerzucanemu na siebie samą - organicznemu wstrętowi do "pamiątki" gwałtu, czy to jedynie takie babskie fanaberie?
Babskie fanaberie.. ?
Według Pana zgwałcona - zapłodniona, będąc ofiarą obrzydliwej dewiacji ma jednak prawo do stawania się mordercą niechcianego 'płodu'.. Zatem ja się pytam: podług jakich praw? Żeby nie być pozbawioną człowieczeństwa.. - usuwając ciążę? A cóż to za nowy rodzaj człowieczeństwa?
Zresztą: zgwałconej - zapłodnionej nikt człowieczeństwa nie zabiera - jest człowiekiem, jak najbardziej - nie 'inkubatorem'; dodam nawet więcej - 'pamiątka' gwałtu w jej łonie jest rówież człowiekiem i to człowiekiem nie mogącym się obronić.
ŚPIEWAŁA BYŚ INACZEJ.
Nie życzę pani, by ją zgwałcono. Ale u nas zawsze ekspertami są ci bez osobistych doświadczeń np ksiądz o stosunkach małżeńskich. Pozdrawiam.
Czy trzeba być pedofilem
Czy trzeba być pedofilem aby rozmawiać o pedofilii? Argument o osobistych doświadczeniach w świetle tysięcy rozmów jaki statystyczny ksiądz przeprowadza w konfesjonale wydaje mi się wyjątkowo głupi.
Do pana Kaktusa
Przypomnę, że księża wypowiadają się też o śmierci, mimo że nie umarli...
Pański argument to typowa "logika hutnika":
- nie możemy mówić o komunistach, bo nigdy nimi nie byliśmy
- nie możemy potępiać homosiów, bo nigdy nie współżyliśmy z żadnym panem
- nie odsądzajmy od czci i wiary zoofilów, bo co tak naprawdę wiemy o zoofilii...
Szczerze mówiąc ci
Szczerze mówiąc ci wszyscy, którzy wypowiadają się o śmierci, mimo, że nie umarli, tak do końca też nie budzą mojego zaufania...
No dobrze
A ci którzy rozprawiają o jakości mleka, chociaż nigdy nie wydojono z nich ani kropli?
Nie jestem z Panem na Ty.
Ciekawszym zjawiskiem są Ci, którzy wypowiadają się na temat braku osobistych doświadczeń nieznanej im osoby.
Pozdrawiam również.
Ja również, na szczęście.
"ŚPIEWAŁABYŚ INACZEJ" to z pewnej piosenki, a tam gdzie słowa kierowałem do Magdaleny Żuraw nie było słowa "ty". Proszę czytać uważniej, lub wcale.
gwoli wyjaśnienia
Ostatnimi czasy za dużo ataków ad persona - stąd moje wyczulenie.
Brak cudzysłowia przy Śpiewałabyś inaczej wywołał proste skojarzenie z epitetami Pani Niepoprawnej.
Choć Pan też nie pali się do dyskusji na temat.
Pozdrawiam.
Normalka
Kaktus stuka trzy sofizmaty, przybiera poze moralnej wyzszosci, po czym ignoruje reszte watku. Radze przywyknac :)
Trzy sofizmaty...
Prościej ujmując - nadęty balon. A mnie się wydawało że, piszę jasno i w miarę logicznie, a tu patrz pan, świadomie wprowadzam błędy logiczne. I jeszcze ta moralna wyższość.
Zgadzam się przez zwykłą uprzejmość!
I słusznie - tylko się wydawało, widać to w większości Pańskich komentarzy.
Miły Panie w razie ostrej biegunki
szuka Pan zapewne lekarza w podobnym stanie. Sraczka :) mentalna wyklucza odpowiednio ordynowane leczenie?
Nie chce pani przyjąc do
Nie chce pani przyjąc do wiadomości, że w takiej sytuacji wybór moralny ( czy raczej brak wyboru) nie może być świadomie i poprawnie zrealizowany, z uwagi na organiczną i patologicznie obciążoną gwałtem, niemożność zaakceptowania przez kobietę tej nowej sytuacji.
Ja przyjmuję, a Pan?
To w koncu wybór moralny jest możliwy - brak wyboru jest właśnie wyborem.. ale mniejsza o to.
Przyjmuję nie tylko do wiadomości ale i do serca - nie atakuję przecież zgwałconej ofiary a bronię dziecka, które z wyczynami gwałciciela nie ma nic wspólnego! Tak, wiem, jest ich skutkiem. Ale nie przyczyną przecież!
Wie Pan, to że coś nie może być poprawnie i świadomie zrealizowane z uwagi na organiczną i patologicznie obciążoną niemożność zaakceptowania nowej sytuacji - nie znaczy, że jest właściwe.
Zresztą Pan sam przyznaje, że taki czyn jest jednak niepoprawny i w dodatku nieświadomy. A ja właśnie mówię, że czyn ten jest morderstwem niezależnie od świadomości czyniącego.
Mówimy prawie to samo. Ale
Mówimy prawie to samo. Ale prawie czyni róznicę...Kobieta zmuszona do urodzenia dziecka z gwałtu byłaby ubezwłasnowolniona po dwakroć, najpierw przez gwałciciela, a potem w majestacie prawa. Mówiac inaczej potraktowana byłaby tak samo zarówno przez zbrodniarza, jak i ptrzez - oczywiście głęboko jej współczujacych - bliźnich... Aby ocalić swoją tożsamośc sama musi dokonac wyboru...
I mam nadzieję, że ktoś taki, jak pani, będzie wtedy przy niej...
Biedna zgwałcona kobieta...
Szkoda tylko, że lewacy tak się rozczulają nad losem zgwałconej kobiety, gdy szukają argumentów za usunięciem ciąży, natomiast zapominają natychmiast, gdy mowa o podwyższeniu kar. Wówczas ważniejsza staje się "godność" człowieka - przestępcy, a traumatyczne przeżycia kobiety, cóż...
Typowo lewicowa niespójność poglądów.
A co ma zrobić usuwane
A co ma zrobić usuwane dziecko, żeby ocalić swoją tożsamość?
Jakiekolwiek potraktowanie kobiety i jakiekolwiek jej cierpienia nie usprawiedliwią morderstwa dziecka - niezależnie od przyjmowanych przez człowieka wartości.
Pozwolę sobie poszerzyć
Pozwolę sobie poszerzyć ten tok rozumowania o małe opowiadanko obnażające bezmyślność zwolenników aborcji.
Pewien matematyk na konferencji naukowej głosił referat na temat manipulacji w badaniach statystycznych. Jako przykładu użył wymyślonej przez siebie ankiety n.t. aborcji. Nie będę próbował opowiadać całego referatu. Przytoczę jedynie dwa, świetnie sformułowane pytania z tej ankiety.
1. Czy jesteś za aborcją?
2. Czy miałbyś coś przeciwko temu gdyby cię twoja mamusia zabortowała?
Nawiazanie literackie II
Marek S. Huberath, "Kara wieksza".
Mamusia mnie wyabortowała
Gdyby mnie wyabortowała, nie miałbym mamusi i nie mógłbym udzielić odpowiedzi na pytanie 1. Po prostu.
--------------
aribo.pl/jerzykalwak
Gdyby Pana wyabortowała to
Gdyby Pana wyabortowała to miałby Pan mamusię, choć krótko i to morderczynię. Pewnie też nie wiele osób poza nią byłaby świadoma tego faktu. Oczywiście nie mógłby Pan mieć możliwości odpowiedzi na pytania 1 i 2 bo są to pytania przewrotne nastawione na wyobraźnię. To tak jakby kogoś pytać:
1. Co myślisz o problemie ogólnie?
2. Co myślisz o problemie gdy dotyczy cię bezpośrednio i czy aby odpowiadając na pytanie 1. byłeś uczciwy?
Oczywiście w owym referacie wszystko było wyjaśnione (bo opowiedziałem zdarzenie prawdziwe).
Gdyby mnie nie było,
byłaby mi obojętna Pańska ocena moralna aborcji. Stąd prosty wniosek, iż ocena ta jest względna, relatywistyczna.
Wydaje mi się, że Pańska prowokacja słowna ("mamusia-morderczyni") jest nieuczciwa i fanatyczna. Przypomina mi Pan kopacza piłki Materazziego. Ja na szczęście nie jestem muzułmańskim fundamentalistą, więc nie zaprawię Pana z byka. Proszę się nie wysilać na kolejne napastliwości. Nie odpowiem.
--------------
aribo.pl/jerzykalwak
A dziecko nie byłoby?
A dziecko? Skrzywdzone niewątpliwie, bo poczęte i rozwijające się bez miłości, może z uczuciem wstrętu, ma zostać skrzywdzone po raz drugi? I zabite w majestacie prawa.
Są takie trudne sytuacje w życiu, że i tak będziemy skrzywdzeni i nic na to nie poradzimy, ale to nie znaczy, że jesteśmy wówczas zwolnieni z przestrzegania Dekalogu, czy innych norm etycznych.
To właśnie próbuje się nam teraz wmawiać, że np. kapowanie na innych w komunie nie może być piętnowane, bo przecież to był nieludzki ustrój i łamał ludziom kręgosłupy. Zwyczajnie po ludzku mogę tych ludzi zrozumieć, ale szacunek należy się tym, którzy się złamać nie dali.
dziecko celem
o dziecku:
Tu akurat pisze Pani nieprawdę.
Przeciętny gwałcicel to nie psychopata, sadysta itd. tylko człowiek z nizin społecznych [bardzo często imigrant], który [być może podświadomie], widzi w gwałcie sposób na promocję swoich genów.
Ofiara gwałtu ma na ogół lepsze geny od sprawcy.
Tak więc celem gwałtu jest dziecko, a jego narodziny są, biologicznie rzecz ujmując, zwycięstwem gwałciciela.
------------------------------------------------------------
Proszę nie traktować tej wypowiedzi jako głos popierający aborcję. Sądzę jednak, że warto trzymać się faktów nawet jeśli są dla nas niewygodne.
Pozdrawiam
No nie...
Zgadzam się z takim socjobiologicznym podejściem - oczywiście podświadoma chęć "promocji" genów jest istotna. Podobnie bywa też w przypadku normalnych, dobrowolnych aktów...
Natomiast sposób tej "promocji" jest DEWIACJĄ, mimo że - jak pan zauważył - najczęściej gwałciciel nie czerpie z tego wszystkiego sadystycznej satysfakcji.
jaką nieprawdę?
Niech gwałciciel będzie kimkolwiek - jak się to ma do tego, co napisałam?
Dziecko jest skutkiem gwałtu - nie zaś jego przyczyną.
A gwałciciel jest dewiantem, spaczonym psychicznie samcem.
Natomiast jeśli chodzi o przekazywanie genów.. - nie będę się zagłębiać w psychikę gwałciciela - ale nie uważa Pan, że gwałcąc chce sobie sprawić przyjemność (czym, to już inna rzecz - samą kopulacją, strachem ofiary)? Myśli Pan, że jego wyrafinowanie sięga kodów genetycznych?
Pani Magdo kochana
Są różni gwałciciele. Części z nich, tym "normalniejszym", może faktycznie chodzić o potomka - oczywiście pozostaje to w sferze podświadomości.
Tak samo kobieta, szukając mężczyzny "na życie", podświadomie wybiera ojca swojego przyszłego dziecka.
Podświadomie - być może.
Ale nie jest to głównym motywem jego działania. Tylko wyrafinowany gwałciciel świadomie będzie się kierował chęcią ulepszenia swoich genów spłodzonym potomkiem. A wtedy - być może - nie poprzestanie na samym akcie.
już tłumaczę
Myślę, że wyrafinowanie sięga kodów genetycznych.
Uważam, że przyjemność jest biologicznym stymulatorem do przekazywania genów.
Gwałcicel jest w rozumieniu naszej kultury dewiantem i spaczonym psychicznie samcem.
Dziecko jest skutkiem gwałtu, jest też jego przyczyną.
---------------------------------------------------------------
teraz parę słów uzasadnienia.
1. gdyby chodizło o przyjemność, gwałciciele woleli by korzystać z pań negocjowalnego afektu.
2. jeżeli jedynym źródłem przyjemności byłby gwałt - gwałcili by osoby ze swojego środowiska i o podobnej pozycji.
3. Gdyby nie chodziło o dziecko korzystali by z prezerwatyw, które minimalizują mozliwość wykrycia sprawcy [na ogół tego nie robią]
---------------------------------------------------------------
Gwałcicielowi chodzi o dziecko z osobą o genach, do których normalnie nie miałby dostępu.
---------------------------------------------------------------
Statystyczne ofiary gwałtów mają cechy fizyczne, które podobają się statystycznemu męszczyźnie [np. odpowiedni stosunek talii do bioder].
Absolutna racja
I zwykli mężczyźni (czyli ci, którzy nie gwałcą...) wybieraliby brzydsze panie, gdyby chodziło im tylko o przyjemność.
zgadzam się. ale.
1. Przyjemność w akcie gwałtu jest niezaprzeczalna - nikt nie zmusza gwałcącego do gwałcenia
2. Panie ze środowiska o podobnej kondycji - nie dostarczą tylu przyjemności, co piękna, ładnie pachnąca kobieta (nie musi być zresztą taka piękna i taka pachnąca :) - grunt, żeby była inna)
3. Z prezerwatyw nie korzystają z prostszych względów - skutek - dziecko - ich nie interesuje..
Zresztą - Panowie lepiej znają męskie mechanizmy.
Zgodzę się z Panem jednak - w tym rozumieniu - dziecko faktycznie jest przyczyną. Ale ta przyczyna jest nią tylko dla sprawcy.
Mi zaś chodzi o to, że nie dziecko zgwałciło swoją matkę, żeby ta miała prawo je mordować. Nie jest przyczyną a skutkiem. A że gwałciciel kieruje się swoimi przyczynami.. - fakt.
Hm..
A ile dzieciaków z gwałtu przyszło już Panu usunąć? Mógłby Pan opisać, co Pan czuł - z jednej strony pozbawiony godności przez gwałciciela, przez którego zapewne czuł się Pan, jak nic-nie-znaczący i nie-wartościowy obiekt seksualnej dewiacji (obwiniając przy okazji siebie, że nie zdołał się Pan obronić, że może sprowokował etc..); z drugiej zaś pozbywając się 'pamiątki gwałtu' - fizycznie, ale na pewno nie psychicznie.., uświadamiając sobie, że nie dość, że ktoś Pana skrzywdził, to doprowadził do takiej sytuacji, że zabił Pan dziecko.. A przecież Pan kocha dzieci i w przyszłości chce mieć te poczęte z miłości.. Czy nie odszedłby Pan od zmysłów?
Temat jest, jak Pan widzi, bardzo ciężki. Ale nie 'przetłumaczy' mi Pan, że zabicie dziecka dla polepszenia kondycji psychicznej kobiety (której nie traktuję instrumentalnie!) jest właściwe. Nie może Pan decydować w sprawie odbierania życia dziecku.
Rzecz w tym, że "to"
Rzecz w tym, że "to" właśnie trzeba "przetłumaczyć" tym kobietom, które padły ofiarą takiego losu...Ale zawsze będzie róznica między perswazją, by w takiej sytuacji ratować dla świata oba istnienia, a bezdusznym nakazem ustawodawcy, który fizycznie ratujac za pomoca paragrafu jedno życie, nie liczyłby się z tym, ze drugiemu - w jego choćby i mało przytomnej ocenie - nie zostawia już nic, poza piekłem na ziemi.
piekło na ziemi..
Bezdusznego ustawodawcę, który każe ratować fizycznie jedno życie - traktując je jako wartość większą od jakości tego życia - zwykliśmy nazywać Bogiem.
Oczy anioła
Zauroczony cały jednak muszę i tak napisać rzecz pewną.
Człowiek jest na obraz i podobieństwo.
Człowiek to dusza, rozum, lecz i instynkty.
Czy należy pani do osób, które uważają, że człowiek to coś więcej lub coś mniej?
Czyżby jednak człowiek nie był "na podobieństwo"?
Pani Magdaleno, to nie temat jest ciężki. To my jesteśmy ciężcy. Lub zbyt lekcy.
PS.
Dziecko to nie tylko istota. To są geny. To jest krew. To jest przyszłość i opieka. To jest przedłużenie siebie, worek nadzieji, worek marzeń, kawałek siebie. To jest potomek, dla mężczyzn z kręgosłupa, dla kobiet spod serca.
Każdy, kto dezawuuje człowieka, stara się rozważać sprawę aborcji. Bowiem boskie prawo przynależy tylko do Boga.
PS.2. Tylko matka może rozmawiać o byciu matką z drugą matką. Oby o aborcji nie rozmawiali wyłącznie ludzie, których nie chciałbym słuchać.
Gwałt/dziecko ---> dwa problemy naraz
Choć jestem mężczyzną, mam wrażenie, że gdy pojawia się dziecko poczęte wskutek gwałtu, krzywda dzieje się dwu osobom: matce i dziecku.
Kobieta przeżywa dramat po raz pierwszy, gdy zostaje zgwałcona. Niektóre wrażliwe kobiety czują się zhańbione na zawsze, czują się gorsze i "nepełnowartościowe".
Dramatu scena druga rozpoczyna się, gdy okazuje się, że skutkiem gwałtu jest ciąża. Niechciana i wstrętna. Bez miłości.
Można by ustanowić takie prawo, że dziecko z gwałtu po urodzeniu trafia bezimiennie (bez biologicznego ojca i matki w papierach) do adopcji. Wtedy prawo traktowałoby matkę instrumentalnie - jako "aparat/instrument" do urodzenia dziecka, ale...
Trzecia scena dramatu rozgrywa się po urodzeniu, które dla zdrowej kobiety nie jest tylko aktem formalnym, lecz wiąże się z intensywnymi stanami uczuciowymi oznaczającymi macierzyństwo.
Dlaczego miałbym się godzić na potęgowanie krzywdy tej kobiety? To bardzo niesprawiedliwe! Niech mnie autorka nazywa zatem "zwolennikiem mordu".
--------------
aribo.pl/jerzykalwak
Czasami taka kobieta ma
Czasami taka kobieta ma męża, dla niego to też jest straszliwy dramat. Ale przecież nikt nie neguje ich dramatu! Co dziecko ma jednak z tym wspólnego? Co jest winne?
.
"Wolność polega na świadomym i dobrowolnym wyborze dobra."
Ma Pan rację
Skoro zezwalamy na zabijanie nienarodzonych dzieci "z gwałtu", powinniśmy dopuszczać zabijanie dzieci "z gwałtu" narodzonych.
Chyba że nie wierzymy w człowieczeństwo płodu...
Jeśli ktoś nie wierzy w
Jeśli ktoś nie wierzy w człowieczeństwo płodu to choć popełnia błąd to można go zrozumieć, w gruncie rzeczy tak poza tym może to być nawet dobry człowiek (niekoniecznie nawet lewak jak napisałem powyżej). Po prostu popełnia tragiczny błąd. Jednak ktoś kto zdając sobie sprawę z człowieczeństwa płodu mimo wszystko uważa, że można go zabić dla większego 'dobra' obiera już konkretny sposób rozumowania, a mianowicie stosuje zasadę "cel uświęca środki" czyli uznaje, że można czynić zło by wynikło z tego dobro. Pomijam już fakt, że to sposób rozumowania ABSOLUTNIE odrzucany przez Kościół bo przecież nie dla każdego Jego stanowisko musi mieć znaczenie ale co istotniejsze przyjęcie raz takiego sposobu rozumowania niestety bardzo łatwo prowadzi do rozciągnięcia go na inne dziedziny życia o mniejszej wadze co musi prowadzić do całkowitej degrengolady moralnej.
... zaraz, a może ten gwałciciel też chciał uczynić dobro? spłodzić dziecko. Wpadamy w przerażającą pułapkę usprawiedliwiania czynienia zła dobrymi intencjami.
.
"Wolność polega na świadomym i dobrowolnym wyborze dobra."
Panie Jerzy
Tu z panem się zgodzę. Mogę też być "zwolennikiem".
Mam nota bene takie nieodparte wrażenie, że ten temat zawsze poruszają ludzie, którzy nie wiedzą, co to dzieci, lub ludzie, którzy o nich już zapomnieli. Też ludzie, których cele są nieco tajmenicze. Są to generalnie rozważania nie z tej ziemi. Są to rozważania spoza podstawy Maslowa, o których może rozmawiać społeczeństwo poszukujące nowego egzystencjalnego problemu.
PS.
Dobrze napisał powyżej pan Marek Bekier - skasujmy wreszcie te idiotyczne paragrafy, które wprowadzają tylko i wyłącznie zamęt. Prawo na temat mordu jest bardzo proste. Właściwie i wyłącznie tylko 10 przykazań powinno być przestrzegane. 10 paragrafów z 5-cioma być może podpunktami. A na łebku-szpilce 108mln "istot". Ani jednego mniej, ani jednego więcej.
PS2.
Przyjmijmy wreszcie, że kobieta jest człowiekiem. Bo ci, którzy rozmawiają o "płodach" zdają się o tym zapominać.
Mam po prostu niejasne przeczucie,
że ustalanie przez ludzi zasad odnoszących się do praw boskich może być czasem nieludzkie.
Do tych 3 części dramatu, o których napisałem wyżej, dodałbym jeszcze epilog w postaci cierpień tego dziecka, które żyje kilkadziesiąt lat z piętnem i obciążeniem bękarta, a następnie jego dzieci, które nie muszą wprawdzie o tym wiedzieć, ale na pewno to odczują.
--------------
aribo.pl/jerzykalwak
Brawo
Pani Magdo, brawo!
Choć niejeden (niejedna? a może "niepoprawna"?) zapewne Panią spotyra za te gorzkie, lecz prawdziwe słowa...
pozdrawiam serdecznie
Jak tak czytam panią
Jak tak czytam panią Magdę, to myslę sobie, że choć dzieci, które wychowują sie bez rodziców mają trudniej, to - mimo wszystko - i tak chyba łatwiej, niż niektórzy rodzice...
Nawet święty Ambroży mógłby sie uczyc od naszej autorki jak na cudzy koszt nawoływać do zupełnej bezkompromisowości...
Czy lepiej na cudzy koszt
Czy lepiej na cudzy koszt (zabijanych dzieci) nawoływać do kompromisu?
Lepiej nie nawoływać, ale
Lepiej nie nawoływać, ale dobrze jest rozumieć i uwzględniać...że są sytuacje albo - albo oraz takie, które wykraczają poza nasze własne doświadczenie krzywdy...
Kompromisów w obronie życia dziecka nie ma i byc nie może.
Pan natomiast nawołuje do kompromisów na koszt życia dzieci.
A moim rodzicom nikt nie mówił, że wychowanie dziecka będzie łatwe, ani co z tego dziecka wyrośnie, ani czy będzie 'coś warte', co jakoś ich nie skłoniło żeby mnie usunąć.
I - mimo wszystko - mieli ze mną nieco łatwiej niż dzieci, które rodziców nie posiadają..
zawsze się boję takich tematów..
Boję się wypowiadać kategorycznie w takich sprawach. Po pierwsze, kiedy uświadomie sobie że np moja żona zostałą by zgwałcona i zaszła w ciążę, naprawdę nie wiem co bym zrobił. Oby nigdy los nie postawił mnie w takiej sytuacji. Niech Panie i Panowie spróbują wyobrazić sobie siebie w takiej sytuacji i niech zastanowią się co czują. Człowiek jest tak skonstruowany że w swoich wyborach kieruje się nie tylko logiką ale często emocjami i uczuciami. Ci z nas którzy byli czy są zakochani wiedzą że kierowanie się w tym stanie rozumem jest rzadkim wypadkiem. Tak samo w opisanej przez Panią Magdę sytuacji rozum mówi jedno emocje drugie. Jeśli jeszcze dodamy że konsekwencje tego wyboru będziemy ponosić do końca życia a jak niektórzy wierzą nawet po śmierci.. Napewno będę pełen podziwu dla osoby/rodziny która urodzi/wychowa takie dziecko, z drugiej strony nie będzie mnie stać na potępienie osoby która tego nie zrobi.
Taki temat
Jest to temat właściwie nie do jednostronnego rozstrzygnięcia, ile przypadków tyle z tym związanych różnych problemów. Więc chyba te 10 przykazań jest jedynym rozwiązaniem.
A tak nawiasem, była taka opowiastka w której występował Beethowen i jego kalekie rodzeństwo - czy ktoś może to pamięta? Jest to przeciw aborcji.
Gratuluję odwagi
Podobne rozważania tłuką mi się po głowie, kiedy słyszę o jakimś przypadku zgwałcenia.
Pamiętam sprzed kilkunastu lat w czasie działań wojennych na Bałkanach masowe gwałty m.in.sióstr zakonnych.
Faktem jest, że jakiekolwiek próby majstrowania przy 10 Przykazaniach jest zabawą w Boga.
Mnie się wydaje, że dla człowieka głęboko wierzącego w Boga nie ma innej drogi jak chronić to nowe życie.
Zgwałcona kobieta i jej najbliżsi rozstrzygają czy chronić siebie, swoje rodziny, swoje dzieci przed swoistym brzemieniem jakie do końca będą nosić, być może tylko w sercach, a być może faktycznie.
Powinni mieć możliwość podjęcia wg nich słusznej decyzji.Tylko w tym przypadku.
Pani Magdo, szacunek i ukłony
"Aborcja nie dlatego jest zła, że jest zła, a dlatego, że jest mordem popełnianym na najniewinniejszej i najbardziej bezbronnej istocie, będącej o s o b ą, a nie czymś pomiędzy płazem a ssakiem."
To jest sedno sprawy, i nic ponadto nie należy do meritum dyskusji.
Pozdrawiam i dzięki, że Pani - kobieta ma odwagę pisać w taki, jak powyżej sposób pośród prawicowo uposażonych facetów.
Sedno!
Niestety (a może stety) kwestia jest bardzo prosta: wszystko się rozbija o to, czy uważamy "płód" za odrębną, żywą istotę ludzką od poczęcia czy też nie. W pierwszym przypadku pozostaje tylko nam chronić ową istotę, w drugim możemy z nią robić co nam się żywnie podoba. Niektórzy z "net-prawicowców" uznali pierwszą z opinii za odpowiadającą prawdzie, inni drugą - w tych okolicznościach wyziera prawda kto-jest-kim. Czy materia jest z ducha czy duch jest z materii, czy jestem prawy czy jestem lewy...
T.Dec
To oczywiste
I dlatego dyskusja jest pozorowana.
W gruncie rzeczy panowie lewacy usiłują poddać wątpliwość życie, jako wartość.
Jeśli mają wątpliwość, czy to życie, wystarczy poczekać a lewicowe łapy zawiązać sobie na plecach.
Czy więcej zycia jest w debilu, czy w zarodku geniusza?
No i dawaj roztrząsać...
Tak tworzą własną "etykę", bo sumienie gryzie, a chcą mieć komfort, że są etyczni.
Jutro podyskutują i wprowadzą następne zmiany.
Ale jeśli życie dla nich jest procesem fizykochemicznym?
Czemu go nie przerywać w dowolnym momencie?
Dlaczego nie zabijać człowieka śpiącego?
Też nie ma świadomości.
Skąd pewność , że ją odzyska?
Albo wręcz przed morderstwem zrobić mu narkozę, nawet bólu nie będzie czuł, jak "płód".
I tak należałoby postąpić ze wszystkimi lewakami : przyłożyć strzykawkę z narkozą i zapytać:
"co ma decydować, czy jest Pan żywy?
W którym momencie można Pana pogrzebać?"
Od razu wszelki relatywizm wyparowałby z pseudointelektualisty.
To samo dotyczy relatywizowania odpowiedzialności.
Aborcja po gwałcie jest wyjściem z niedopowiedzianej jasno sytuacji, możemy spędzoć płód i po sprawie! pytanie do zwolenników takiego rozwiązania, czy uczynili wszystko, by gwałt uznać za zbrodnię, by kara za ten czyn była szczególnie wysoka i nieuchronna, by wychowanie od podstaw, po zachowania w życiu dorosłym eliminowały wszelkie przyzwolenie na agresję seksualną, na agresję wobec słabszych. Kobiety są gwałcone przez mężczyzn i my- mężczyźni mamy wziąć odpowiedzialnośc za to. Aborcja jest spychaniem zła na wybór dokonywany przez kobiety. To podłe!
Pani Magdo
"Choć nie można mówić o hierarchii przyczyn ?usuwania ciąży? - najbardziej usprawiedliwiane ?moralnie? jest zamordowanie dziecka, które poczęte zostało w wyniku gwałtu."
Wydaje mi się , że pomineła Pani bardzo istotny i moim zdaniem jeszcze bardziej uznawany za moralny powód aborcji a mnianowicie: wtedy gdy zagrożone jest życie matki...
I tu idąc Pani tokiem myślenia należałoby też uznać to za niewystarczający powód, a lekarze powinni do konca starać się uradować i matke i dziecko pomimo ze moze to doprowadzić do "pewnej" śmierci obojga?
Bo przecież nik nie jest upoważniony do decydowania za Boga...
???
Nie czytał Pan
Nie czytał Pan dokładnie...
W sytuacji, w której zagrożone jest życie matki, niestety musimy ratować choć jedno życie - chyba że matka zechce inaczej... Podobnie jest w przypadku bliźniąt syjamskich - matka może zadecydować, czy próbować z ryzykiem ratować dwójkę dzieci, czy pozostawić przy życiu jedno, a drugie, niestety, skazać na śmierć.
Tylko które życie???
W sytuacji, w której zagrożone jest życie matki, niestety musimy ratować choć jedno życie- chyba że matka zechce inaczej...
Kto ma prawo decydować które życie jest ważniejsze?
Jeśli lekarz zdecyduje, że
Jeśli lekarz zdecyduje, że poród może spowodować śmierć matki, nie musimy się chyba zastanawiać.
Ratujemy to życie, które ma większe szanse (czyli matkę) - chyba że matka zechce inaczej.
To trudne sprawy i zdarzają się rzadko, ale to jedyne wyjście.
Czy kobieta ma prawo się bronić?
Abstrahuje Pani od rzeczywistości! Proszę się wczuć.
Sytuacja: młoda kobieta wraca późną nocą przez park. Od dawna słyszy za sobą kroki, mimo że idzie szybko kroki są coraz bliżej i bliżej. Niedbałe ciap-ciap-ciap i to sapanie. Nie, to nie zmęczenie, to podniecenia jakie czuje hiena widząc ranną, zebrę? Kobieta przyspiesza idzie szybciej, ON też. Sercewali coraz szybciej, odwraca się, w blasku latarni widzi świdrujące kaprawe wpatrzone w nią oczka. Przerażona ucieka, biegnie... On za nią. W szkole biegała bardzo szybko, była druga na zawodach ale to było tyle lat temu? Teraz wąska spódnica? Może zdąży, jeszcze ten ciemny kawałek, zaraz będzie latarnia? Potyka się, pada, rozdarła rajtopy? Czuje szczypiący ból kolan? On, chichocząc dopada do niej: Aleś jebła dziwko, i gdzie tak spierdalałaś? Kobieta chce krzyczeć. Samiec zatyka jej usta, przykłada do gardła nóż: Odezwij się jeszcze raz suko, zarżnę cię jak świnie. Cała rozdygotana skamle cicho. Ciągnie ja za nogę w krzaki. Po chwili czuje na ciele jego wilgotne, zimne dłonie... Cuchnący oddech wywołuje wymioty, to podnieca go jeszcze bardziej. Zrywa jej bieliznę. Wbija w nią obrzydliwy nóż, uwalany w gównie, powoli gwałci. Ona omdlała myśli o swoich dzieciach, mężu... On kończy, wstaje, zabiera jej pieniądze... Pogwizdując odchodzi.
Co czuje ona? Gdyby mogła zabiłaby GO 100000 razy... Leżą uczłowieczone cierpienie i ból... Nie wie, że za chwilę będzie nosić w sobie dziecko. Małą, biedna, niewinną istotkę, którą niejaka Pani Magdalena Żuraw każe jej kochać i urodzić, bo to też człowiek. To, że to owoc nienawiści, krzywdy, katastrofalnej traumy, nieporównywalnej do bzdury jaką jest szok proaborcyjny, że jest to człowieczeństwo zrodzone z zaprzeczenia człowieczeństwa, nie ma znaczenia. Liczy się tylko i wyłącznie dekalog i jego konsekwentne egzekwowanie. Ważne, że to też człowiek. Bezbronny, niewinny? A ja mówię, że to rak, nienawiść, wrzód, parch, fekalia, plugawe ohydztwo?
Rozumiem argumentację. Zgadzam się i nie zaprzeczam, to człowieczek, mały i bezbronny. Nie wątpię w jego człowieczeństwo. Rozumiem także punkt widzenia KK. Każde życie jest dobrem największym i należy je chronić. Ale do cholery nie mamy prawa zabronić tej kobiecie dokonać wyboru? Tak po ludzku, mając gdzieś teoretyków świętości, zwyczajnie pochylić głowy i powiedzieć twoja krzywda twój wybór. Broń się. Każdy ma prawo wybrać źle...
PS. Gdybym był mężem zgwałconej kobiety, zabiłbym faceta nawet po dwudziestu latach od zdarzenia.
PS2. Pani Magdo, mając 24 lata, kończąc filozofię cechuje panią zbyt duża pewność siebie. Więcej pokory wobec świata, bo tak naprawdę o życiu jeszcze pani nic nie wie?
cytat:Ważne, że to też
Pogratulować etyki.
Pogratulować logiki.
Alleeeee argument...
Poza tym - "W życiu niewiasty rozróżnić można siedem okresów: niemowlę, dziewczynka, dziewczyna, młoda kobieta, młoda kobieta, młoda kobieta i młoda kobieta." Jerzy Bernard Shaw
Dziekuję za gratulacje...
Ja też Panu gratuluję... tego samego + hipokryzji.
Proszę więc wykazać brak
Proszę więc wykazać brak logiki w tym, co piszę. I hipokryzji.
Proszę bardzo.
Napisałem wyraźnie:
"Rozumiem stanowisko Kościoła Katolickiego o najwyższej wartości życia. Ale domagam się zezwolenia tej kobiecie na dokonanie wyboru". Nie była to teza wyrażająca "moje" stanowisko etyczne, a jedynie postulat. Oparty, przyznaję, na etyce, której jednak całościowo, jak dotychczas, nie wyraziłem. Nie może jej więc pan znać, wobec czego pana sarkastyczne gratulacje były chybione i wynikające z niezrozumienia, czyli nielogiczne.
Co do hipokryzji:
Pan się oczywiście z tekstem nie zgadza. A czy jest pan pewien jakby się zachował i co by myślał, gdyby znalazł się w sytuacji męża, ojca, brata zgwałconej osoby? Jeżeli jest pan pewien, że potrafiłby zachować się zgodnie ze swoimi ?aktualnymi? przekonaniami, przepraszam i szacunek!
Hipokryzji można Panu pogratulować..
Nic jeszcze nie wiem o życiu.. A skąd Pan wie o moim? Może jestem zgwałconą kobietą, która usunęła ciążę? Może jestem zgwałconą kobietą, która wychowuje niechciane dziecko? Może jestem dzieckiem ze zgwałconej kobiety i dorastałam w sierocińcu? Może..
Nie wiem w jakim Pan jest wieku, ale będąc dojrzałym człowiekiem nie powinno popełniać się takich nietaktów.
Pozdrawiam.
Prawda. O Pani życiu mogę jedynie mniemać i zgadywać...
ale i tak pewnie będę daleki od prawdy. Co do Pani doświadczeń podobnie, tylko domniemuję i zgaduję, indukując jedynie, na podstawie Pani artykułów. Szczypią mnie i drażnią. Wywołują sprzeciw (ale też i podziw) rewolucyjną śmiałością i zdecydowanym tonem wypowiedzi. Stąd też mniemam o pani małym doświadczeniu życiowym... Dlaczego? Na jakiej podstawie?
Ano, też z doświadczenia. Kontakt z tragedią, cierpieniem uczy pokory... Stawia pod ścianą i odbiera niezachwianą pewność siebie. Zbliża do człowieka ale i od niego odpycha... A Pani ma tę pewność. Gdzie zdziwienie, gdzie poszukiwania? Czyż nie są to immanentne cechy filozofa?
Ile miał lat Sokrates gdy odwiedził świątynię Pytii?
Ale jeżeli pani już wie, to niczego się nie dowie...
PS. Jeżeli uraziłem, przepraszam.
Sokrates ani chwili nie wątpił w swoje racje -oddał za nie życie
Powtarzam raz jeszcze - nie zna mnie Pan osobiście. Niech mi Pan wierzy, że czym innym jest pewność wartości a czym innym pewność siebie. Tak się akurat złożyło, że doświadczenia 'życiowe' mam ogromne. Kontakt z cierpieniem uczy pokory ale uczy jeszcze jednego - chęci walki w obronie tego, co Dobre.
Zdecydowany ton wypowiedzi świadczy według Pana o moim niedoświadczeniu. I tu sie Pan myli. Zdecydowany ton wypowiedzi świadczy o tym, że musiałam własnymi siłami - zarówno emocjonalnymi, jak i intelektualnymi - do pewnych rzeczy dojść. A jak już się do nich samemu dojdzie - jest się konsekwentnym. W moim przypadku jest to wiara w Boga - a kategoryczny, pewny ton sam się pojawia.
Cechy filozofa: jeśli według Pana niepewność do nich należy.. cóż - ja to widzę troszkę inaczej. Jeśli chodzi o zdziwienie - nic bym nigdy nie napisała gdybym się wpierw nie zdziwiła prawda?
Nie wiem wszystkiego i wcale tego nie mówię. Pewnie odnoszę się do wartości - i całe szczęście!
Złym by Pan był psychologiem: nie zawsze doświadczenie życiowe oddala od człowieka, nie zawsze odbiera pewność (nie tyle siebie co bliźniego) - czasem jej nawet dodaje. Odsyłam raz jeszcze do mojego artukułu - znajdzie tam Pan nazwiska ludzi z doświadczeniem życiowym czyli według Pana tych, którzy nie powinni być pewni 'siebie'..
Pani Magdo.
Co do watpliwości Sokratesa moglibyśmy dyskutować, ale może będzie ku temu lepsza sposobność...
Natomiast co do nietaktów, to:
O aborcji powiedziano wiele. O prawie moralnym również. Zwolennicy mordu tkwią przy swoim, obrońcy życia przy swoim. Jedni nie mają absolutnie żadnej racji, drudzy posiadają rację absolutną. Nie ma sensu wykazywać degeneracji moralnej tych, którzy rzekomo walczą o godność ludzkiej osoby ? kto morduje dziecko z jakichkolwiek bądź powodów (nędzy, strachu, gwałtu, niezdecydowania, wygody, obawy o własne życie), nie wie bowiem, czym ona jest.
Czyli wg Pani jestem degeneratem moralnym a wraz ze mną jeszcze kilku, tak?
Twierdzi Pani również, ze nie jest "pewna siebie", nie? Z każdego pani "artykułu" wynika co innego. Notorycznie nadużywa pani dużego kwantyfikatora, nie zważając na logczne konsekwencje twierdzenia Godla.
Teraz poprosiłbym tylko o wyłożenie swojego stanowiska w sprawie kary śmierci. Jestem ciekaw konsekwecji wywodu. Czekam niecierpliwe!
Czekałem i się nie doczekałem... Widocznie stanowisko w remoncie...
Czuł Pan-i oddech homosia
Czuł Pan-i oddech homosia na swoich plecach? Czy to opis z filmu sensacyjnego?
To już wiem co Pana kręci...
trzeba było tak od razu, a nie o MdS-ie wpominać.
Fuj fuj, panie Grzegorzu
Etyka jest abstrakcją. Na wojnie proszę zachowywać się etycznie. Humanista tak samo robi w gacie, jak ścigana przez kota mysz (gacie jako wirtualizacja). Każdy ma pełne prawo do zachowania zgodnego z najniższym instynktem w sytuacji nieludzkiej. To też jest człowieczeństwo. Choć wielu uważa, że człowieczeństwo to tylko piękno.
Logika - abstrakcja pseudointelektualna w tym wypadku.
Argument nieładny z tym wiekiem pani Magdaleny. Tu się zgadzam. Wręcz te piękne oczy z innym bagażem doświadczeń nie działałyby na mnie.
A ponadto - post scriptum'y były moje w tym wątku. Są zaraźliwe :) Ale w ciekawym kierunku.
Znalazłem
--------------------------------
TO JEST KRÓTKI, PRAWDZIWY TEST PSYCHOLOGICZNY: HISTORIA PEWNEJ DZIEWCZYNY..
NA POGRZEBIE SWOJEJ MATKI SPOTYKA CHLOPAKA KTÓREGO WCZESNIEJ NIGDY NIE WIDZIALA.
NIEOCZEKIWANIE DOSTRZEGA W NIM MEZCZYZNE SWEGO ZYCIA I W TYM SAMYM DNIU ZAKOCHUJE SIE ... .
KILKA DNI PÓZNIEJ DZIEWCZYNA ZABIJA SWOJA SIOSTRE . ....
JAKI JEST POWÓD ZABICIA WLASNEJ SIOSTRY??????? ( odpowiedz znajdziesz ponizej później. Zanim zajrzysz POMYSL SAM(A) ) . . . . . .
Jeszcze prosze nie czytać
Riposta:
MIALA NADZIEJE, ZE TEN CHLOPAK ZNOWU POJAWI SIE NA POGRZEBIE
Jeżeli odpowiedziałeś prawidłowo znaczy to, że rozumujesz jak psychopata....!!!!! Ten test został stworzony przez słynnego amerykanskiego psychologa i pozwala weryfikować potencjalnych zabójców. Wielu seryjnych morderców odpowiedziało prawidłowo na to pytanie. Jeżeli odpowiedziałeś/aś błędnie lepiej dla Ciebie. Jeżeli ktoś z Twoich przyjaciół 'odgadł odpowiedz' sugeruje trzymać się od niego z daleka.
Prawdziwe człowieczeństwo
Ale z takich zachowań zgodnych z najniższym instynktem nie należy robić pożądanego standardu. Jest to owszem, częste i ludzkie, słabi wszak jesteśmy, ale właśnie zachowanie się inaczej w sytuacji nieludzkiej to jest prawdziwe człowieczeństwo.
Inaczej np. Maksymilian Kolbe to zwykły frajer - mógł sobie siedzieć w kącie, może by przeżył obóz? Nie powiedzielibyśmy mu złego słowa.
Myślę, że nikt tu na tym forum nie chce też dokładać tej zgwałconej kobiecie - matce dziecka. Chyba najrozsądniejsze wydaje się traktowanie aborcji z powodu gwałtu jak "zabójstwa w afekcie" - czyli jasno trzeba powiedzieć zabójstwa, ale czy i jak karanego?
Zgoda
Dlatego tak cenimy i wszem i wobec chwali