Nowa strategia Romana Giertycha

Idzie nowe. Przynajmniej w Lidze Polskich Rodzin. Widać to po ideowych woltach i PR-owskich pomysłach Romana Giertycha. Lidera LPR, wicepremiera, ministra edukacji.

W sobotę zafundował nam dwa ważkie zdarzenia: 1. jako szef LPR odciął się w "Gazecie Wyborczej" od Romana Dmowskiego; 2. jako minister edukacji ogłosił kontrowersyjny pomysł tzw. amnestii dla maturzystów.

O co chodzi?

Primo - W długim, ciekawym wywiadzie o Romanie Dmowskim dla "Gazety Wyborczej" ("Dmowskiego do Ligi bym nie przyjął") Giertych odcina się nie tylko od antysemityzmu Dmowskiego, ale i w ogóle od nacjonalizmu. Chwali przy tym realizm polityczny twórcy endecji. I składa taką oto deklarację ideową:


- (...) nie uważam się za kontynuatora myśli Dmowskiego. Teza o odwiecznej walce między narodami może być prawdziwa w sensie historycznym, ale nie jest prawdziwa w kategorii konieczności. (...) Od początku mojej działalności politycznej starałem się odciąć od idei nacjonalistycznej na rzecz realizacji nauki społecznej Kościoła. Z punktu widzenia społecznej doktryny Kościoła relacje między narodami nie powinny być walką, tylko szukaniem szans wspólnego rozwoju.

Puenta tego wywiadu jest taka:


"Gazeta Wyborcza": Przyjąłby Pan Dmowskiego do Ligi Polskich Rodzin?

R.Giertych: - Prowokacyjne pytanie. To trochę tak, jakby dziennikarze zapytali George'a Busha, czy chciałby mieć w Partii Republikańskiej George'a Washingtona. Bush odpowiedziałby: oczywiście. A dziennikarze na to: to znaczy, że prezydent Bush popiera niewolnictwo, bo Washington miał niewolników.
Podobnie jest z Dmowskim. Ja oczywiście nigdy nie przyjąłbym do Ligi Polskich Rodzin polityka z tak otwarcie antysemickimi poglądami. Gdyby jednak Dmowski żył dzisiaj, czy byłby antysemitą? Wątpię.

Notabene, w tej samej rozmowie Giertych ujawnia, że Dmowski miał romans z Marią Juszkiewiczową, późniejszą żoną Józefa Piłsudskiego.
Najdziwniejsze jednak jest to, że jeszcze rok temu Liga Polskich Rodzin bojkotowała "Gazetę Wyborczą". Pamiątką z tamtych heroicznych czasów jest barwne wystąpienie Wojciecha Wierzejskiego na temat "Wyborczej", zachowane na internetowej stronie LPR (i na jego własnej stronie www.wierzejski.pl). Poseł LPR nazywa w nim GW "zacietrzewioną ideologiczną trybuną dla ciotek rewolucji".

I przypomina, że w styczniu 2005 r. ogłosił bojkot "Wyborczej", wzywając przy tym wszystkie sympatyzujące z prawicą władze samorządowe, by zlikwidowały prenumeratę tej gazety.

Dlatego sobotnia deklaracja Giertycha jest podwójnie znacząca. Szef LPR nie tylko odcina się od Dmowskiego, ale też robi to w "Wyborczej". Zapewne po to, by "ucywilizować" oblicze LPR. Nieco przesunąć się ku politycznemu centrum.

Secundo - amnestia dla maturzystów. Mniejsza o szczegóły tego posunięcia. Ważne, że narobiło sporo hałasu. Decyzja Giertycha była medialną wiadomością dnia przez całą sobotę. Wszystko przez niedawne ogólnonarodowe larum wywołane słabymi wynikami tegorocznych matur.

Owszem, gest Giertycha nie wywołał entuzjazmu ekspertów od edukacji. Ale to nie oni byli adresatami tej decyzji. Wydaje się, że Giertych zagrał czysto populistycznie, by zdobyć poklask wśród młodzieży.

Po co mu to? Zapewne z dwóch powodów:

a) Giertych miał niedawno problem z protestami uczniowskimi. Może nie były zbyt liczne, ale wzbudziły ogromne zainteresowanie mediów. Na tej fali tydzień temu "Gazeta Wyborcza" ponuro (a może z nadzieją?) wieszczyła jakąś młodzieżową rewolucję, która miałaby wybuchnąć po wakacjach. Amnestia dla maturzystów może być próbą rozbrojenia tej potencjalnej bomby zegarowej.

b) LPR ma ostatnio słabe notowania. Oscyluje wokół progu wyborczego (według niedawnego sondażu CBOS ma poparcie na poziomie 3 proc.). Musi zabiegać o wyborców. Może więc Giertych próbuje sięgnąć po tych najmłodszych. Wszak wybory samorządowe za pasem.

Roman Giertych działa teraz szybko i radykalnie. Tak jakby był zdesperowany. Nic dziwnego, skoro w ostatnich tygodniach atmosfera wokół niego i LPR była fatalna. Zwłaszcza za granicą:

1. Jego ojciec, europoseł Maciej Giertych wygłosił w Parlamencie Europejskim mowę pochwalną na cześć gen. Franco. Mówiąc delikatnie, nie spotkała się ona ze zrozumieniem politycznego mainstreamu;

2. Ambasador Izraela Dawid Peleg oświadczył, że będzie bojkotował Romana Giertycha za antysemickie ciągoty LPR.

3. Wspomniany już Wojciech Wierzejski zaatakował eksministra spraw zagranicznych Władysława Bartoszewskiego, notabene człowieka prawicy. Powód: Bartoszewski podpisał protest wszystkich byłych polskich ministrów spraw zagranicznych przeciwko rzekomemu doprowadzeniu przez polskie władze do odwołania szczytu Trójkąta Weimarskiego.

Tego typu zdarzenia podtrzymują image LPR jako partii faszyzującej, antysemickiej i pieniackiej. A nie ma nic gorszego dla spadającego w sondażach Giertycha. Zwłaszcza gdy jako świeżo upieczony wicepremier wreszcie znalazł się u władzy.

Stąd jego spektakularne gesty. Na czele z najgłośniejszym - złożeniem hołdu ofiarom pogromu Żydów w Jedwabnem. I to już w dzień po oświadczeniu ambasadora Pelega.

To dlatego Miłada Jędrysik porównała w "Wyborczej" Giertycha do Gianfranco Finiego, szefa włoskiego Sojuszu Narodowego. Fini też długo ścierał z siebie piętno faszysty i antysemity, by móc normalnie uczestniczyć w rządzeniu państwem.

Elementem kompleksowej zmiany wizerunku LPR był lipcowy kongres LPR w Warszawie. Partia przyjęła sobie nowe logo. Roman Giertych mówił o tym wówczas tak:


- Zmieniamy znak, bo zmienia się Polska. Z radykalnej partii powstałej ze sprzeciwu wobec niesprawiedliwości, dzisiaj, jako odpowiedzialna siła rządowa zmieniamy się, aby zmieniać Polskę, podążając i pochylając się nad każdym człowiekiem. To jest znak firmowy Ligi Polskich Rodzin - pochylanie się nad każdym człowiekiem.

Szef LPR zmienił nawet sposób mówienia. Wypowiada się spokojnie, cichym głosem. Ma też pełną świadomość własnego wizerunku medialnego, o czym kilka dni temu przekonała się ekipa TVP Katowice ? Giertych zażyczył sobie, by filmujący go kamerzysta stanął na krześle i nie filmował go "z dołu". Bo przecież wysoki Giertych w ujęciach "z dołu" wygląda gorzej.

Jaki może być długofalowy cel Romana Giertycha?

Wizyta w Jedwabnem, wywiad dla "Wyborczej" - tego typu gesty odstraszą od LPR najbardziej kojarzony z tą partią, hard core'owo "moherowy" elektorat.

Z drugiej strony, resort edukacji daje Giertychowi kapitalną okazję do pozyskiwania nowych wyborców. Nie tylko młodzieży, ale i nauczycieli, którzy wszak są jedną z najpotężniejszych grup zawodowych w Polsce.

To strategia długofalowa. W interesie Giertycha jest utrzymać się w MEN jak najdłużej. Do końca normalnej kadencji obecnego parlamentu. Musi przy tym zachować zimną krew, konsekwencję, spokojny image - no i ugłaskać wrogą zagranicę. W przyszłości, kto wie, może doczeka jakichś napięć wewnętrznych w PiS, kolejnych fragmentacji prawicy i okaże się ważnym graczem po tej stronie sceny politycznej.


Łukasz Medeksza
http://5wladza.blogspot.com
więcej tekstów autora...

Artykuł jest nieco zmodyfikowaną wersją tekstu, który ukazał się w blogu ?Piąta Władza?

0
To jest: Stawropolski

I znów koniunkturalizm

Tylko tak można nazwać takie zachowanie. Szczególnie ukłon w kierunku przeklinanej i wyklinanej GW (której sam nie cierpię). Powtarza się to - poprzednio po euroreferendum; teraz po oskarżeniach z różnych kątów salonu o antysemityzm musiała się pojawić myśl w głowie Pana Giertycha jakby tu przypodobać się jednak mimo wszystko salonowi (z nadzieją, że pretorianie LPR wybaczą - bo muszą).
Inni (w tym BYLI sympatycy, jak ja) nie muszą wybaczać.

____________
I każda wypowiedź, słuszna czy niesłuszna - szkodzi.

Nowa rola p.R.G.

pachnie mi, zeby nie powiedziec inaczej, wazelina. Bardzo stara wazelina!!
ra kun

To jest: Prawicowiec

Czego Medeksza chce od Giertycha?

Konserwatysta R. Giertych i jego partia LPR są od lat obiektem kłamliwych oskarżeń o antysemityzm ciskanych przez rodzimych i zagranicznych idiotów. Słusznie zatem i prawidłowo postąpił RG od antysemityzmu się odcinając.

Dając za friko maturę paru tysiącom półgłówków RG wybił broń z ręki tym idiotom, którzy są znani z notorycznego, irracjonalnego antygiertychizmu i stale pyskują przeciwko "ponadnormalnym" wymaganiom LPR-owskiego ministra. Poziomowi polskich studentów gest ten nie zaaszkodzi, bo ci ze słabą, darowaną maturą, nie zostaną przyjęci na żadne poważne studia. Jeśli będą chcieli naprawdę studiować, będą musieli za rok naprawdę zdać maturę.

Na koniec zastanówmy się, czego Medeksza chce od Giertycha. Moim zdaniem ten pierwszy, jako ideowy progresista, biologicznie nie toleruje konserwatyzmu tego drugiego i tylko marzy, aby RG zapadł się pod ziemię wraz ze swym zdrowym, konserwatywnym podejściem do szkoły, uczniów, szkolnej dyscypliny i autorytetu nauczyciela, oraz konserwatywnego trybu nauczania.

Do tej pory Giertych

Do tej pory Giertych wprowadził jedno działanie w sprawie dyscypliny - "amnestię" - i jest to działanie rozprężające. Widzę już oczami wyobraźni, jak ludzie kalkulują, której matury nie zdadzą i ostentacyjnie olewają nauczyciela danego przedmiotu. A co do studentów - taka Politechnika Gdańska jest poważną uczelnią, a wolne miejsca zostały w zeszłym roku na wielu kierunkach. Nie skusi się na dodatkowych chętnych?

======================

"Prawo łagodne dla oprawcy jest prawem okrutnym dla ofiary"

We Wrocławiu, jak juz

We Wrocławiu, jak juz pisałem, stosuje się metodę marchewski (zamiast metody kija). Prezydent przyznaje stypednia dla osób zdajacych matematykę na maturze i idących na studia na kierunki techniczne.

A jaki ma to związek z

A jaki ma to związek z tematem? W drugiej dyskusji już Panu odpowiedziałem.

======================

"Prawo łagodne dla oprawcy jest prawem okrutnym dla ofiary"

Można wyświetlać komentarze w różnych formach:

Wybierz i zachowaj swoje preferencje wyświetlania komentarzy. Kliknij "Zachowaj" po ustawieniu zmian.