O tzw. prawach człowieka


"Niczym nie ograniczone 'prawa człowieka' są tym, co miał już nasz przodek jaskiniowy: nic nie zabraniało mu odebrać mięsnej zdobyczy sąsiadowi albo zabić go maczugą.

Dlatego też każdemu społeczeństwu potrzebna jest władza i warstwa rządząca. Przez wieki właśnie dzięki nim 'prawa' w większości były ograniczane. Od czasów oświecenia ciągle słyszymy o 'prawach człowieka' i w wielu krajach są one szeroko urzeczywistniane, wykraczając niekiedy poza granice moralności.

Jednak z jakiegoś powodu nie wzywają nas do obrony 'obowiązków człowieka'. Nawet wzywanie do samoograniczenia uważane jest za bezmyślne i śmieszne. Tymczasem tylko dzięki samoograniczeniu można znaleźć moralne i niezawodne wyjście z wszelkich konfliktów".

Aleksander Sołżenicyn

Mój komentarz:

Cóż za niedopatrzenie, że autor myśli tak bluźnierczej w stosunku do publicznej religii naszych czasów, tj. "prawoczłeczyzmu" jeszcze nie został oficjalnie i uroczyście potępiony przez Parlament Europejski. Wszakże - jak to niedawno obwieścił, piętnując ministra Giertycha za wycofanie zaleconego przez gremia europejskie podręcznika tolerancji, redaktor "WybGazety" - prawa człowieka są "dobrem najwyższym".

Jacek Bartyzel

PS. Przy okazji dołączam zabawnie dziś brzmiący cytacik, przysłany mi przez kol. Antoniego Wręgę:
"Wykończcie wszystkich homoseksualistów, a faszyzm zniknie" - radził Maksym Gorki w eseju "Humanizm proletariacki".