Wydarzenia
Publikuj na PNTeraz czytaneZaloguj sięPrace Prawicy.net |
Eklezjalna lustracja
Autor: Adam Wielomski, wt, 27/06/2006 - 22:46
Coś się dziwnego dzieje w naszym Kościele. Wiele się mówiło i pisało zawsze o bohaterstwie polskich duchownych w okresie PRL, że ofiarą własnego życia ?dali świadectwo? prawdzie Matki naszej Kościoła. Historycy zaglądający do materiałów IPN przyznają, że infiltracja polskiego Kościoła szła SB bardzo mozolnie i ogół Kościoła nigdy nie dał się złamać. Przytaczam te opinie, gdyż w ostatnim czasie wydawać się może, że Kościół i SB w okresie PRL mogły ?zamieniać się personelem?. Na Kościół katolicki padła ostatnio trwoga przed lustracją i każdy duchowny boi się, aby nie podzielić losu ks. Hejmo, Malińskiego czy Czajkowskiego. Przyznam szczerze, że nie rozumiałem ostatnimi czasy zachowania niektórych hierarchów Kościoła. Od czasu Soboru Watykańskiego II Kościół przestał się podobno zajmować polityką i przyjął ? jako swoją ? agnostyczną formułę rozdziału Kościoła od państwa. Cała grupa polskich biskupów wręcz gania za o. Tadeuszem Rydzykiem, prawie że z ostrymi narzędziami w rękach, aby uniemożliwić mu ?mieszanie się? do polityki. Ci sami hierarchowie wygłaszają płomienne mowy, że Kościół nie powinien zajmować się polityką i pokazują przykład hiszpański ? zresztą nieprawdziwy ? że zainteresowanie się Kościoła polityką w okresie frankistowskim zaszkodziło katolicyzmowi. Ci sami hierarchowie głoszą, że rozdział Kościoła od państwa we Francji w 1905 roku był dla Kościoła wybawieniem. Przyznam, że ja nie akceptuję idei Kościoła agnostycznego politycznie, gdyż ten sam Kościół przez blisko 2000 lat, ustami tegoż Kościoła, głosił potrzebą Panowania Społecznego Jezusa Chrystusa w społeczeństwie ludzkim. Ten nowatorski pogląd o rozdziale między polityką a teologią ma jednak swoją logikę, gdy słucha się hierarchów broniących tej postawy. Rzecz w tym, że hierarchowie ci sami zasady tej nie przestrzegają. Jest powszechnie wiadomo, że pewien eklezjalny dygnitarz, głosząc bezustannie potrzebę rozdziału Kościoła od polityki, przed ostatnimi wyborami zakazał propagandy politycznej przed Kościołami, wyjątek czyniąc dla PO; na kontrolowanej przez niego uczelni nie wolno organizować spotkań politycznych, ale wyjątek zrobiono dla Adama Michnika. Przykłady tego rodzaju można by mnożyć, a wskazują one jednoznacznie, że ta część polskiej hierarchii, która najgłośniej wojuje z o. Rydzykiem, aby radio kierowane przezeń nie zajmowało się polityką, niedwuznacznie sympatyzuje z PO. Wszyscy pamiętamy jak pewien arcybiskup aktywnie włączył się w rozmowy koalicyjne PiS-PO i jak nie mógł przeboleć, że PO zostało za burtą rządu Marcinkiewicza. Widok ludzi Kościoła sympatyzujących z klasyczną partią demoliberalną ? której korzenie sięgają bezbożnej Unii Wolności - budzić może wyłącznie smutek. Można się było zastanawiać jak bardzo degrengolada posoborowa dotknęła nasz polski Kościół. Teraz jednak widzimy, że preferencje polityczne niektórych duchownych wyraźnie łączą się z ich stosunkiem do lustracji eklezjalnej. Poglądy ks. Malińskiego i Czajkowiskiego to polityczna ?michnikowszczyzna?. Jednak w obronie ich i z okrzykiem ?Stop lustracji w Kościele!? przybiegli ci sami hierarchowie, którzy manifestowali swoje poparcie dla PO. Ja nie chcę przez to powiedzieć, że duchowni popierający PO to agenci SB, ale zbieżność tych dwóch postaw musi zastanawiać uważnego obserwatora. Zlustrowanie hierarchów kościelnych wydaje się tedy coraz bardziej interesujące.
Gorący temat: Lustracja w Kościele http://prawica.net/Lustracja_w_Kosciele |
Panie Adamie
Zawsze czytam panskie artykuly z przyjemnoscią, rzadko sie zgadzajac doceniam przenikliwość sądów i jasność myśli ale obawiam sie, ze akurat w tym wypadku przeoczył Pan pewien fakt- owi 'demoliberalni' hierarchowie tak samo jak ks. Czajkowskiego czy Malinskiego bronili bliskiego Toruniowi o. Hejmo.
jeśli się boją...
Jeśli się boją lustracji, to trudno wymagać, by jeszcze robili jakieś niesamowicie subtelne rozróżnienia. Boją się i już, chcą ją zahamować. To że przy okazji uratują o. Hejmę, to tylko uboczny skutek.
Mnie to absolutnie nie dziwi, dla mnie jest to zachowanie absolutnie zrozumiałe w ich smętnej sytuacji. (Choć sam agentem nie byłem. :-)
A dodatkowo... Jeśli dzięki temu wprowadzają właśnie takie wątpliwości, to jest to może chytrzejsze, niż by się na pierwszy rzut oka wydawało.
triarius
http://bez-owijania.blogspot.com
Bo boją się tak bardzo lustracji, że
nawet by mnie nie pozwolili zlustrować. WIedzą, że precedensy czynią regułę.
-------------------
www.konserwatyzm.pl
Re: Bo boją się tak bardzo lustracji, że
-------------------
www.konserwatyzm.pl
Rozumiem, że... nie zlustrowany jeszcze - ale jak długo można siedzieć wyłącznie na odcinku KK? Najprostszy katolik wie o co chodzi, a AW - nie. Mąci wyjaśniając to co wiadome.
P o s i a d ł
t a j e m n i c ę.
Sakiewicz, po wrednym w GP, w całości poświęconym KK numerze zdaje się orientować, że przesadził.
To bardzo dziwne, że Pan z konserwatywnego afisza sam się nie zlustrował do tej pory; na przykład prof. Jacek Bartyzel wraz z żoną zamieścił w GŁOSIE zaświadczenie o statusie pokrzywdzonego.
Nie mam się jak zlustrować
jak upadł PRL miałem lat 17 i parę miesięcy, więc nie miałem jak być agentem. Nie podchodzę pod żadne ustawy, nawet gdybym chciał zostać posłem, prezydentem czy kimkolwiek innym - nie podlegam obowiązkowi lustracyjnemu ze względu na wiek.
-------------------
www.konserwatyzm.pl
Re: Nie mam się jak zlustrować
-------------------
www.konserwatyzm.pl
Wówczas - jak pisze Cenckiewicz w 'Oczach bezpieki' - był największy zaciąg. Wystarczy podskoczyć do stosownego oddziału IPN, złożyć wniosek i już. Żeby tam jakieś komosy nie gadały.
Taki Pawka Morozow też nie był staruszkiem.
Satisfaction guaranteed
Niechaj pan Kurski tytułem kompensaty panu dziadka zlustruje.
Ja osmielam sie sadzic,ze
duza czesc duchonych w ogole nie jest wierzaca.Maja kase za sprawowanie poslugi dla wiernych,wiec po prostu pracuja , ale sa pozbawieni laski wiary.Inaczej tego judaszowego postepowania nie moge pojac.Tych dwulicowcow w sutannach to tak prawda w oczy kole,ze wola slepia trzymac zamkniete na wszelaka krytyke.
Re: Ja osmielam sie sadzic,ze
Jasne Panie ulcik. One wszystkie zapisały się do PO.
Moskwa kazała i co im Pan zrobisz?
Eklezjalna lustracja??
Kolejny dziwoląg zabytkowego języka, zaczerpnięty od głoszącego herezję prof. Bartyzela.
Jeżeli, oczywiście niczego nie sugerując, autor sugeruje powiązanie sympatyzującej z PO części hierarchów powiazanie z SB, to prosiłbym oczywiście niczego nie sugerując, odpowiedzieć mi czyimi agentami są ludzie KK z radia Maryja. Czyżby w KK był też podział na natolińczyków i puławian?
Tylko kto jest kim?
Zgadzam się z autorem w tym ,że idąc do kościoła nie chcę słuchać mniej lub bardziej bredzącego o polityce proboszcza na niedzielnym kazaniu.
Pozdrawiam
Lebioda
co innego Lebioda
Proboszcz nie - co innego Lebioda! ;-)
triarius
http://bez-owijania.blogspot.com
Pan triarius
Gdybym miał tłuste probostwo, to tak.
Ale ja bredzę, sam płacąc za internet, tak samo jak pan na własnej stronie.
Pozdrawiam
Lebioda
pan?
Ma być "pan" czy "Pan"? Chodzi o mnie, czy może o Boga? Naprawdę już się zgubiłem...
I skąd wiadomo, że "tłusty proboszcz" sam nie płaci za internet?
triarius
http://bez-owijania.blogspot.com
Re: Pan triarius
Ale ja bredzę, sam płacąc za internet, tak samo jak pan na własnej stronie.
Pozdrawiam
Lebioda
Spoko! Panie Lebioda!
Wszystko pójdzie dobrze, ale na razie sza...
Jak już opróżnimy te sejfy katabasów, oczyściimy Tabernakulum z Monstrancji - to, mucha nie siada - zrobimy Pana tłustym proboszczem.
I, nie bój żaby, Lebioda - przyuważ tylko sobie jakieś tłuste, kapiące złotem probostwo, może nawet być i w Wyszkowie - i daj znać.
Ech, Ty! Musisz taki gadatliwy być?
Cicho być!
jak nie chcesz słuchać proboszcza
będziesz słuchał psiej skóry. Tak mniej więcej mówili moi rodzice i dziadkowie.
Swoją drogą bardzo zastanawiające jest coraz bardziej powszechne zjawisko bo już i nawet na łamach P.N. jakoby ksiądz w kościele nie powinien mówić o polityce tylko "O WIERZE". Każdy z bredzących tym podobne bzdury oczywiście wielce by się oburzył gdybym na ten przykład ja wszedł był z ulicy do jego przybytku tj biura czy firmy lub redakcji i zaczął mu dawać dobre rady jak to on powinien swój biznes prowadzić. Zapewne po kilku zdaniach wziąłby mnie za kołnierz i po prostu wyrzucił za drzwi ale księdzu będzie każdy wypominał że ambona nie jest od robienia polityki tylko od głoszenia kazań "O WIERZE".
Nie podoba ci się co mówi ksiądz w twoim parafialnym kościele to idź do innego albo nie idź wcale. Ambona jest przypisana księdzu i tobie wara do jego biznesu. Tutaj przedmówca, niejaki Lebioda twierdzi, że jego ksiądz bredzi o polityce, tym samym próbuje chyba samego siebie przedstawić jako polityczną alfę i omegę bo na jakiej podstawie uważa że tamten bredzi? Tymczasem do dzisiaj świat jakoś nie został powiadomiony o nadzwyczajnych politycznych preferencjach Lebiody.
Tak na marginesie wg niektorych politologów w demokracji wszystko jest polityką albo z polityką się w jakiś sposób wiąże. W tej sytuacji najlepiej aby księża w ogóle nie wychodzili na ambonę, (właściwie nawet tego robić nie mogą bo ambony od Vaticanum II zostały pozamykane na kłódki).
Każdemu bowiem może się coś nie spodobać co jakiś ksiądz powie, na jakikolwiek temat, np niektórym katolikom, ktorych żony skrobią się w najlepsze zapewne nie w smak będzie gadanie o aborcji bo też już przecież polityka
veritatis verba!
Zaiste - Veritatis Verba! W pełni się zgadzam.
Tępić lewactwo, a najbardziej to "z troską się pochylające nad kościołem i katolicyzmem"! Teraz już chyba nikt nie ma wątpliwości kim oni są, zgoda?
triarius
http://bez-owijania.blogspot.com
Re: veritatis verba!
Tępić lewactwo, a najbardziej to "z troską się pochylające nad kościołem i katolicyzmem"! Teraz już chyba nikt nie ma wątpliwości kim oni są, zgoda?
triarius
http://bez-owijania.blogspot.com
Szanowny Panie triariusie, tak się nie godzi.
Pan dr AW nie jest lewakiem, Pan dr AW nie przewidział tylko kto się pod Niego podwiesi.
A Pan...
za przeproszeniem chodzi do kościoła? a jeśli tak to w jakim celu?
Bo jeśli to ta sama lebioda, która posądza Bartyzela, Kokoszkiewicza czy Michałkiewicza o herezję , anarchie i niepolskość powinna i pewnie wyrosła na nieco innym gruncie.
Dobrze powiedziane -:)
"chodzi do kościoła"....
Na tym to polega. Pochodzi, tu i ówdzie ucho przyłoży... no jakoś trzeba zyć....
coś trzeba podsłuchać i
coś trzeba podsłuchać i donieść komu trzeba..
nie wszystko jest takie oczywiste
Re: Eklezjalna lustracja??
Pozdrawiam
Lebioda
Szukam i szukam gdzie to p. Lebioda znalazł fragment, z kórym się zgadza. Ślepy jestem jak kot.
Umówmy się na przyszłość p. Lebioda, że AW ale-katolikiem nie jest.
Zgadzajac sie z glownymi tezami artykulu P. Adama
pragne skrytykowac jedynie obsesyjnie negatywny stosunek Autora do Soboru Watykanskiego II i upatrywanie w nim wszelakiego zla, jakie tylko moze zaistniec w Kosciele.
Pan Adam nie chce przyjac do wiadomosci, ze KK bedac swietym obecnoscia Chrystusa, jest grzeszny obecnoscia czlowieka, i byl takim zawsze w przeszlosci i bedzie takim w przyszlosci, nie z powodu SWII, ale z powodu grzesznej natury czlowieka skazonej grzechem pierworodnym.
Wskazuje na to przypadek Judasza apostola, ktory bedac swiadkiem prawie wszystkich cudow Jezusa, ktory sam w imie Jezusa dokonujac cudow, przegrywal walke samego z soba, az do zupelnej kleski zwiazanej z zupelna niewiara w mozliwosc Bozego Milosierdzia.
Jak nic w Pismie Sw. nie jest przypadkowe, tak i nieprzypadkowym i pouczajacym dla nas -i to w kilku aspektach- jest dramat Judasza.
W aspekcie dotyczacym problematyki artykulu i niektorych komentarzy, przypadek Judasza poucza nas, ze Kosciol nigdy nie bedzie wolny od upadlych kaplanow i ze zawsze trzeba liczyc, ze ta 1/12, czyli z 8%kaplanow nie zdola stanac na wysokosci zadania wyznaczonego im przez Chrystusa [nie wyscie Mnie wybrali, ale Ja was wybralem]. I nie mozna im zarzucic braku wiary, bo i Judasz wierzyl podobnie jak wszyscy pozostali apostolowie. Przyczyna tkwi w slabosci czlowieka i nieumiejetnosci panowania nad swoja wola, a nie w ustaleniach soborow.
Rowniez soborowe haslo rozdzialu Kosciola od panstwa jest missinterpretowane przez P. Adama.
Chrystus nauczajac, ze Krolestwo Jego nie jest z tego swiata, odsuwajac sie na ustronie za kazdym razem, gdy chciano obdarowac go wladza, nakazujac oddanie cesarzowi co cesarskie, odsuwa Swoj Kosciol od angazowania sie w walke o wladze i polityczne wplywy. Natomiast Chrystus nakazuje uczniom gloszenie Ewangelii calemu swiatu z cala moca. Gloszenie Ewangelii to rowniez walka o prawo chrzescijan do odpowiedniego ksztaltowania sumienia czlowieka, wychowywania mlodziezy w duchu ewangelicznych wartosci, wyartykulowania i respektowania tych wartosci w spoleczenstwie. I tego Kosciol po SWII nie unika, bo sobor wlasnie tak nakazuje czynic.
Pozdrawiam
Hm, może i obsesja.
Odpowiem tak: jak sobie poczytam Kanony Soboru Watykańskiego I, encykliki "wielkich Piusów", podręczniki do dogmatyki katolickiej sprzed soboru, katechizmy sprzed soboru - a stoi u mnie w domu cała półka (nie jedna) podobnej literatury, to się zastanawiam, jak przeczytam dogmatykę ks. Tylka (1900) i Pascendi Piusa X (1907), a potem wezmę z innej półki "Konstytucje SV II" (stoją obok Lutra i Kalwina na mojej półce), to się zastanawiam czy te wszystkie dokumenty opublikował ten sam Kościół, ten sam Urząd Nauczycielski, czy dwa inne? Bo nijak teksty posoborowe (chronologicznie późniejsze) nie pasują do wcześniejszych (konstytuujących Tradycję katolicką).
Stąd ta "obsesja", bo się zastanawiam - skoro nauka nowa nie łączy się z nauką starą (przedsoborową) - to która jest prawdziwa? Ta od wieków, czy ta od dziesięcioleci?
-------------------
www.konserwatyzm.pl
Kościół Pan nie zdradzi,
Kościół Pana nie zdradzi, AW.
Nadmiernie się Pan przejmuje kilkoma z góry (a ogółem circa 10-15%) remanentami.
A św. Cyryl gdzie stoi?
?podstaw dłoń lewą pod prawą czyniąc z nich niby tron, gdyż masz przyjąć Króla. Do wklęsłej ręki przyjmij Ciało Chrystusa i powiedz: ?Amen? (...) bacząc, byś zeń nic nie uronił. (...) A kiedy już spożyłeś Ciało Chrystusowe (...) zatrzymaj się na modlitwie, dziękując Bogu za to, że tak wielkimi zaszczycił cię tajemnicami (św. Cyryl Aleksandryjski - ?Katechezy mistagogiczne", V, 21).
Na której półce stoi?
Ile można eksploatować jeden cytat?
Aleś Pan obryty. Niech Pan wypisze jeszcze wszystkie ulubione cytaty z Orygenesa, kawałki św. Augustyna które potem on sam odwoływał, czy ewidentnie sprzeczne z później ogłoszonymi dogmatami myśli św. Tomasza.
Oczywiście, na tej zasadzie którą próbuje Pan uskuteczniać, na prawie każdy pogląd można znaleźć cytat u jakichś dawnych teologów.
Przyjmowanie Komunii Św. do
Przyjmowanie Komunii Św. do rąk było zwyczajem Kościoła do IX wieku. Jeżeli nie lubi Pan św. Cyryla mogę zapodać cytat ze św. Jana Damasceńskigo (?Wykład wiary prawdziwej"):
Dla niektórych Tradycja Kościoła zaczęła się 13 grudnia 1545 roku.
Coś jest na rzeczy
Lesław pisze: "Dla niektórych Tradycja Kościoła zaczęła się 13 grudnia 1545 roku." - zwróćmy uwagę, że Kościół uświadomił sobie istnienie Tradycji dopiero w walce z Reformacją, co uwidacznia przełomowe dzieło Melchiora Cano "O źródłach teologicznych" i potwierdzenie istnienia Tradycji dały dopiero pierwsze Sesje Soboru w Trydencie. Do tej pory Tradycja istniała, ale Kościół się nad nią nie zastanawiał, bo była oczywista i nikt jej nie negował.
-------------------
www.konserwatyzm.pl
Pan Wielomski
www.konserwatyzm.pl
Nikt się nie zastanawiał nad Tradycją? Nie negował jej?
To w jakim celu powstała w XII w. Inkwizycja? Po co byli Dominikanie?
A Jan Hus to niby kto?
Re: Coś jest na rzeczy
Tradycja dobra rzecz, ale pamiętajmy słowa Chrytusa:
Chrześcijaństwo nie to jest religia Pisma, to jest religia Osoby.
Ja żem tylko prosty
Ja żem tylko prosty robotnik i na mojej półce jest li, że jedynie Pismo Nowego i Starego Testamentu dwóch edycji oraz pięć egzemplarzy ?hotelowej? edycji Nowego Testamentu ale wydaje mi się, że ten Cyryl Aleksandryjski dotyka Centrum mojej wiary (nie poprzez pewną, ... hymm wskazówkę techniczną).
A tekst Pana Adama ma się tak do troski o mój Kościół jak odpowiedzi (niewielu lecz jednak) moich sąsiadów na pytanie mojej Pani: Czy wspomożesz, sąsiad w tym miesiącu budowę świątyni?, nie, w tym miesiącu modernizuję świątynię mojej rozrywki!(znaczy się, zamienia 28 calowego soniaka na ?plazmę?).
Pozdrawiam
-------------------------
"...wybieraj póki czas, wybieraj na co czekasz, wybieraj. I aby ci pomóc nieznacznie popychamy języczek wagi."
Re: Hm, może i obsesja.
Jeśli Pan pozwoli, chciałbym zadać pytanie dość osobiste.
Prezentuje Pan w swych tekstach pogląd, że KK od czasów SVII odszedł od Tradycji tak daleko, że utracił łączność.
Identyczny tok rozumowania mieli wymienieni przez Pana Luter i Kalwin. Uznali, że oni lepiej rozumieją ducha Ewangelii i Kościół przestał byc dla nich strażnikiem Wiary.
Czemu Pan uważa, że takie rozumowanie doprowadziło ich do herezji, a jednocześnie w Pańskim przypadku to Kościół jest heretykiem? Nie jestem w stanie dostrzec różnicy w tych przypadkach - stąd pytanie. Jaka jest różnica w Pańskiej i Luterskiej krytyce Kościoła?
Narzuca się odpowiedź, że chodzi o osobę. Że jak Luter krytykował Kościół to tym gorzej dla Lutra, a jak Pan krytykuje to tym gorzej dla Kościoła. Ale mam nadzieję, że sie mylę i jest jeszcze jakaś inna różnica.
pozdrawiam
TBM
Różnica jest podstawowa
Różnica jest podstawowa. Luter i Kalwin się mylili, a pp. Wielomski, Bartyzel i Skurzak mają rację. :-)
Re: Różnica jest podstawowa
To wiem i rozumiem. Nie rozumiem DLACZEGO.
pozdrawiam
TBM
Pan TBM
A może przyczyną jest to, że tak naprawdę to p.Wielomski pisze o swoich poglądach politycznych a w KK szuka ich wyjaśnienia, usprawiedliwienia?
I tu nijak nie wychodzi, więc Kosciół tym samym nie ma racji.
Pozdrawiam
Lebioda
Jest zasadnicza różnica,
Luter i Kalwin krytykowali Kościół na podstawie własnych przekonań religijnych i w swojej krytyce nie odwoływali się do Tradycji katolickiej, lecz ją negowali. Na przeciwko Tradycji stawiali własne "ja", które ma prawo samodzielnie interpretować Biblię (sola Scriptura). Innymi słowy: chrześcijaństwem było to, co oni myśleli.
Ja nie wymyślam niczego nowego. Biorę po prostu konstytucje soborów wcześniejszych niż SV II, kanony tych soborów, a także encykliki wielkich papieży, które tworzą rdzeń nieomylnego Magisterium Kościoła: Pius VI, IX, X, XI, X, Leon XIII, Grzegorz VI.Ja nie tworzę żadnej nowej doktryny, a jedynie powtarzam tradycyjne Magisterium, konstytuujące Tradycję.
Zwracam uwagę, że istotą Tradycji jest jej rozwój celowy (teleologiczny), czyli nauczanie wcześniejsze WARUNKUJE NAUCZANIE PóźNIEJSZE. Magisterium Kościoła w XX wieku musi być zbudowane na fundamencie nauczania wcześniejszego, zachować ciągłość. A SV II ciągłości takiej nie zachowuje. Jest ono zbudowane na opinii Ojców SV II, która raczej nie odwołuje się do Tradycji lub czyni to w sposób ogólnikowy - wystarczy wziąć do ręki soborową Dignitatis humanae - tam prawie nie ma świadectw na poparcie tez zaczerpniętych z Tradycji Kościoła.
-------------------
www.konserwatyzm.pl
Re: Jest zasadnicza różnica,
W kwestii rozwoju celowego to polecam przeczytanie Konstytucji Soboru Laterańskiego IV, który zakazał Żydom piastowania urzędów w państwach chrześcijańskich oraz wychodzenia na ulice w dniach obchodzenia chrześcijańskich świąt, a także nakazał im noszenie wyróżniającej się odzieży lub odznak. (Kanon 68).
A jeśli chodzi o Dignitatis humanae to jest ona silne oparta na Piśmie Św. i nauczaniu Pawłowym. To chyba mocniejszy fundament niż Quanta cura?
Wszystko fajnie,
ale to nie uzasadnia tolerancji religijnej - te cytaty są oczywiście prawdziwe, ale nie stanowią uzasadnienia dla przesłania Dignitatis. Nie ma takiego uzasadnienia.
-------------------
www.konserwatyzm.pl
Re: Jest zasadnicza różnica,
Ja nie wymyślam niczego nowego.[...]
Niestety, nie mogę się a Panem zgodzić. I Luter i inni po prostu uznali, że "Tradycja" została porzucona juz bardzo dawno i rozumieli "Tradycję" wyłącznie jako Pismo Święte. Dla Pana Kościół odszedł od Tradycji na SV II, dla nich tuż po pierwszych chrześcijanach, a na pewno "gdzieś" w średniowieczu. Oni uznawali np. spowiedź powszechną bo indywidualna juz była odejściem od Tradycji, Pan uznaje mszę rytu trydenckiego za "prawdziwą" uznając ryt soborowy za co najmniej podejrzany.
Nie ma różnic merytorycznych - sa tylko wynikajace z uwarunkowań historycznych.
Chciałbym jeszcze zwrócić uwagę na jeden aspekt. Załóżmy na chwilę, że to Pan ma rację. Że Kościół Katolicki odszedł na SV II od Kościoła Chrystusowego, zerwał tradycję i niebezpiecznie zblizył się do herezji.
To GDZIE teraz właściwie jest depozyt wiary? Kościoły reformowane nie wzięły go przecież ze sobą (jestem katolikiem i uważam, że ten depozyt jest "w Watykanie"). Tak po prostu "bęc i już"? Nie ma?
Przecież (przy całym szacunku) nie mogę założyć, że Pan jest jedynym depozytariuszem wiary. "A bramy piekielne nie przemogą go" - pamięta Pan? A tu mam założyć, że nie było czego przemagać, bo po prostu został porzucony? Tak po prostu? Bo jeśli KK go nie ma - to nikt go nie ma.
Oczekuje Pan, że teraz "odstępcy z KK" odrzucą SV II i wrócą do Tradycji w Pana rozumieniu? Przecież to odstepcy - nie wrócą. Więc co - jedynym logicznym wnioskiem z Pańkich słów jest koniec chrześcijaństwa, koniec Kościoła Chrystusowego za Ziemi, koniec prawdziwej wiary.
Tego to nawet w Apokalipsie nie ma - tam Kościół ma jednak dotrwać do końca świata (i jeden dzień dłużej) ;-)
Wie Pan, chyba za bardzo wpojono mi wiarę w Ewangelię by uwierzyć Panu. Mam bowiem dwie hipotezy: pierwszą, że SV II odbył się pod natchnieniem Ducha Św, który taki zwrot zaplanował i drugą, że Depozyt Wiary zaginął, Kościół Chrystusowy upadł i nikt nie będzie już zbawiony (poza Kościołem nie ma zbawienia przecież). I to wszystko, bo Pan ma rację? Jednak wolę założyć, że to Pan się myli a nie Jezus i Św. Jan.
No chyba, że ktoś z myślących jak Pan wyświęci się na papieża i udowodni ciągłość jego Kościoła. W końcu nie byłaby to pierwsza schizma i pewnie nie byłaby ostatnią. I wszyscy schizmatycy uważali, że mają rację.
Ja jednak pozostanę przy Kościele Katolickim Rzymskim.
pozdrawiam
TBM
Uczestnicy Drogi
Uczestnicy Drogi Neokatechumenalnej uważają, że oni są depozytariuszami prawdziwej Tradycji Kościoła, Kościoła Pierwszych Chrześcijan. Pan Wielomski by dostał zawału jakby to zobaczył: liturgia sprawowana bez szat liturgicznych, homilie wygłaszane przez świeckich, Msza Św. jako uczta itp.
Prawda ma to do siebie, że jest prawdą
nawet gdyby liczba jej zwolenników oscylowała wokół zera. Ja nie odrzucam SV II, nie twierdzę absolutnie, że tego Soboru nie było, był nieważny czy cokolwiek podobnego. Ale był to sobór "duszpasterski", a więc jego ranga w porównaniu z soborami "normalnymi" (dogmatycznymi, ekumenicznymi) jest niewielka. Należy przeto dokumenty SV II czytać przez pryzmat Tradycji i jeśli gdzieś jest niezgodność, to uznawać wyższość Tradycji nad SV II - np. co do Dignitatis humanae czy Gaudium et Spes. Moje uwagi dotyczą przede wszystkim tych dwóch dokumentów. Tu nie ma sformułowań o charakterze dogmatycznym, lecz właśnie są "duszpasterskie". SV II nie przyjął żadnego heretyckiego dogmatu, a jedynie popełnił błąd co do ogólnego kontekstu filozoficznego, przepajając nauczanie KK relatywizmem, przekonaniem, że prawda nie schodzi "z góry", lecz jest produktem świadomości wiernych - czyli pochodzi "z dołu". Kościół poszedł po soborze w gruzy właśnie z tego powodu, utracił pewność posiadania prawdy.
-------------------
www.konserwatyzm.pl
Re: Prawda ma to do siebie, że jest prawdą
Kościół poszedł po soborze w gruzy właśnie z tego powodu, utracił pewność posiadania prawdy.
Rozumiem więc, że nadal jesteśmy członkami tego samego Kościoła :-)
Wojując w Kamieńcu na pytanie co będzie, gdy zamek w gruzy obrócą odparł Wołodyjowski: "i z kupy gruzów można się bronić". Jeśli zatem panuje zgoda co do twierdzy to honorem będzie dla mnie bronić jej z Panem ramię w ramię - pozostawiając na boku ocenę stanu gruzowiska.
pozdrawiam
TBM
ps
A jaką widzi Pan drogę odbudowania gruzowiska (w stanie oblężenia)? Czy prócz - osłabiajacych morale - uwag krytycznych widzi Pan drogę wyjścia? A jeśli tak, to jaką?
Rzecz w tym, że pan
Rzecz w tym, że pan Wielomski ulega powszechnemu dośc zabobonowi, który uznaje, że wiara jest wtedy szcególnie warta grzechu, kiedy pociąga nas swoją ziemską siłą i oryginalnością idącą stale pod prąd. Stąd skarga, że sypiący sie posoborowy gmach to juz tylko wspomnienie tej dawnej potęgi i panowania KOścioła, stąd ta wyrażana w imieniu wszystkich tęsknota, by wiara okazywała się zwycięska nie w wymiarze jednego, indywidualnego życia, a w aspekcie globalnym, ale właściwie ograniczonym do serca Europy.
Pan Wielomski nie uznaje mechanizmow adaptacyjnych i nowych rynków wiary. Dla niego Bóg jest przedsoborowy i koniec na tym. Czy Bóg chce być przedsoborowy - to nie ma najmniejszego znaczenia.
Re: Rzecz w tym, że pan
Czemu by nie ulegał, skoro nadal pozostaje wraz z innymi w Okopach Świętej Trójcy to różnice w oglądzie sytuacji tylko poszerzają obronę, czyniąc ją skuteczniejszą.
Najważniejsze, by wszyscy katolicy pamiętali, że są po tej samej stronie barykady i nie prowadzili walk bratobójczych. A choćby na PN - jak Pan z pewnością zauważył - niektóre najbardziej zajadłe walki odbywają się między ludźmi z tego samego obozu.
Korzysta z tego wyłącznie wróg, w tym Wróg Największy.
pozdrawiam
TBM
Re: Rzecz w tym, że pan
Przesadza Pan TBM, jak zwykle.
Gdzie ja z Panem zażartą walkę prowadziłem?
Dzieckiem Pan nie był, czy co?
Nie grał Pan w podchody?
Zgadzam się tylko co do tego, że pokątny osioł zawirowany koszerną nie potrafi inaczej odczytać, ale Pan?
Lewaki są tu po to, żeby nam uprzyjemniać życie.
Wchodzimy w pozorne dyskursy, a swoje wiemy.
[diabli nadali TBM-a! A bo to wiadomo kto to?]
Re: Rzecz w tym, że pan
Gdzie ja z Panem zażartą walkę prowadziłem?
[...]
No skądże znowu zażarta walka? Gdzie ja biedny miś do walki się nadaję z takim gigantem słowa jak Pan? Ustawiany w narożniku i walony co chwila przeliteraturalizowanym tekstem z mądrymi wyrazami których nie znam bo skądby? Czasem się tylko nieśmiało odgryzam wstydząc się swojej małości.
A ta pozorność dyskursów, którą z naturalnym wdziękiem Pan odkrył i wskazał bezbłędnie jest chyba główną przyczyną, że lewactwo górą. Bo sztuka odpuszczenia swojej ćwiartki włosa jest w okolicy nieznana i uchodzi za tchórzostwo. A my na prawicy przecież odważniśmy jak sam szatan. Nieprawdaż Panie Ali?
pozdrawiam mrużąc oczy przed ciosem
TBM
ps
chyba wolałem Pańskie poprzednie wcielenie ;-)
Re: Rzecz w tym, że pan
Tuś walnął. I tu Cię mam.
Biedny Miś - powiada Pan.
Jaja sobie Pan robisz ze mnie albo co?
Najzwyklejsze sygnały, chorągiewki wysuwam, żeby to i owo o adherencie - a Ten bredzi jak jakiś lewak (naturalnie, pomijam dostojnego tocque - tym razem) i Gita wprost stanowczo, bo też mnie za coś brał.
To ja, połowy z tego nie rozumiem o czym Pan pisze i co?
Skarżę się?
Do dzisiaj mnie męczy dusza moja czy ja to jestem libertarianin, żydowski neokon czy procon, historiograf, samograf lub w najśmielszych marzeniach - Pan Sławek.
Czasami wariuję i myślę, żem sam pan dr jest.
Górą - powiada Pan?
Lewactwo - powiada Pan?
Wolne żarty.
Tadeusz Zieliński pisał:
"Obowiązany jesteś uznać tezę najbardziej dla się przykrą, skoro jest udowodniona; obowiązany jesteś wyrzec się przekonania najdroższego dla siebie, skoro jest obalone".
I co z tego, że pisał. Czy mógł przewidzieć np. p. Bartolome? albo...
Rób sobie co chcesz, Panie BTM. Wolnyś w końcu jak ptak.
Pozdrawiam.
Re: Rzecz w tym, że pan
Lewactwo - powiada Pan?
[...]
założenie: świat polityki, mediów, moralności jest jak widać
teza: lewactwo górą
dowód: rozejrzeć się po polityce, mediach i moralności
qed
pozdrawiam
TBM
Re: Rzecz w tym, że pan
Lewactwo - powiada Pan?
[...]
założenie: świat polityki, mediów, moralności jest jak widać
teza: lewactwo górą
dowód: rozejrzeć się po polityce, mediach i moralności
qed
pozdrawiam
TBM
Chce Pan powiedzieć, że jest gorzej niż za PRL?
Jest tylko perfidniej.
Re: Rzecz w tym, że pan
Jest tylko perfidniej.
Chyba fronty atmosferyczne krążą, bo coś z wnioskowaniem u Pana dziś nawala. A to do Pana niepodobne wręcz. Nie porównywałem niczego z niczym.
pozdrawiam
TBM
ps
Z Pańskiego pytania wynika jasno, że według Pana za PRLu nie było lewactwa. Było, było choćby nawet inaczej się nazywało.
Re: Rzecz w tym, że pan
Jest tylko perfidniej.
Chyba fronty atmosferyczne krążą, bo coś z wnioskowaniem u Pana dziś nawala. A to do Pana niepodobne wręcz. Nie porównywałem niczego z niczym.
pozdrawiam
TBM
ps
Z Pańskiego pytania wynika jasno, że według Pana za PRLu nie było lewactwa. Było, było choćby nawet inaczej się nazywało.
To na nowo!
Wg Pana odpuszczanie hic et nunc (podkreślam) "ćwiartki włosa" beznadziejnym aktywistom świadczy, iż góra ICH, a my przegrane;
a ja, przewrotnie cytując Zielińskiego dawałem do zrozumienia, że faktycznie tak powinno być - trzeba walczyć gdyby nie ta maleńka różnica dzieląca na przykład p. Bartolome i Pana Sławka.
Z Panem Sławkiem można, bo jeden, i usiłuje gnębić, a gdakających Bartolomes może tu wejść i tysiąc, i co z tego?
W popłoch Pan wpadnie?
Miej Pan szpan, BTM - świat nie kończy się na komunistycznym Onecie gdzie zawodowcy robią co chcą z prostodusznym frajerem nieopatrznie podejmującym dyskusję.
Mają wykonać zadanie i to robią, by socjotechnika święciła triumf.
A potem p. BTM, potem zrobiłem skok, tym:
"chce Pan powiedzieć... itd." - z litości, że Pan jest na skraju, w rozpaczy;
"że jest gorzej niż w PRL" - oczekiwałem, że Pan przyzna.
Bo jest.
Tamto jest znane i opisane. Bili ciało i umysł. Teraz nie biją ciała - jeszcze nie biją.
A w ogóle, to proszę mi nie narzucać metod. Każdy gra jak potrafi.
Panu otworzyła się możliwość - i nie tylko Panu - i korzysta na swój sposób.
Zaraz pójdę na skargę do Admina, za te afronty atmosferyczne.
Więcej... nie będę sie tłumaczył z braku logiki. Ta, mi wystarczy.
Pozdrawiam.
Za PRL
Panowie Ali i TBM: za PRL było ponad 30 razy gorzej niż dziś ? i to pod każdym względem.
Ludzka pamięć jest zawodna
Ale, jak przytomnie zauważył Vaclav Havel, "dawniej trawa była zieleńsza". Od siebie dodam, że byłem wtedy piękny i młody, a teraz jestem tylko "i".
Trawa zielona
Trawa była zielona, Havel pewnie też, ale waluta była, niestety, niewymienialna.
Havel miał pewnie między innymi walutę na myśli
Nestety wszystkie codzienne troski i upokorzenia wynikające z życia w demoludach nazbyt szybko poszły w niepamięć.
Niepamięć
Jestem jednych z tych, u których miejsce niepamięci zajmuje pamięć.
Poza panem istnieje jeszcze kawał świata
Havla uprzedził w obserwacji zjawiska jego rodak Milan Kundera w swoim słynnym dziele "Księga śmiechu i zapomnienia" (Kniha smichu a zapomněni, 1978).
The grass was greener The
The grass was greener The light was brighter... Havel, tym razem tylko przetłumaczył..:"
Greener grass
A skąd to i kto?
Cytat z Pink Floyd, z utworu
Cytat z Pink Floyd, z utworu "High Hopes".
Pink Floyd High
O! Dziękuję.
Re: Za PRL
Chyba faktycznie fronty atmosferyczne krążą ;-)
Ani ja, ani (jak mniemam) Pan Ali nie uważamy, że było lepiej albo choć tak samo...
Nie do końca rozumiem, czy liczba "30" jest szacunkowa, dokładna, czy przykładowa - ale co do tego, że było nie ma między nami różnicy.
pozdrawiam
TBM
30 razy lepiej
Liczbę większą od 30 otrzymałem dzieląc 100 przez obecny kurs dolara. Mój wniosek: jest ponad 30 razy lepiej i to pod każdym względem.
Hmmm...
Jeśli Bóg ma w sobie coś z prawdy, to sądzi Pan, że sobór może tu coś zmienić?
Jeśli nic nie może
Jeśli nic nie może zmienić, to nie może też popsuć...
Re: Jeśli nic nie może
psuć można przez zaniechanie zmian - czy to dobrowolne, czy wymuszone.
pozdrawiam
TBM
Ehem...
"Rynki wiary"? Ja rozumiem, ekumenizm, to tamto, fajna rzecz - ale czy Pan troszkę nie przesadził?
Re: Rzecz w tym, że pan
Pan Wielomski nie uznaje mechanizmow adaptacyjnych i nowych rynków wiary. Dla niego Bóg jest przedsoborowy i koniec na tym. Czy Bóg chce być przedsoborowy - to nie ma najmniejszego znaczenia.
Obrońcy SV II nie będą Panu wdzięczni za tą wypowiedz. Interpretowanie Soboru jako mającego charakter objawienia unieważniającego Tradycję (czyli, że Pan Bóg powiedział, że chce teraz być posoborowy...), to najłatwiejszy do skompromitowania przypadek modernizmu. Adamie - nie zabieram Ci chleba. Strzelaj.
Ja nie bronię Synodu, ja
Ja nie bronię Synodu, ja tylko nie do końca pewnie wskazuję na potencjalne źródło tego żaru, tej dziecięcej, bo nie powiem, że infantylnej namiętności do "ołowianych żołnierzyków", jaką widzę w panu Wielomskim...
Re: Rzecz w tym, że pan
Pan Wielomski nie uznaje mechanizmow adaptacyjnych i nowych rynków wiary. Dla niego Bóg jest przedsoborowy i koniec na tym. Czy Bóg chce być przedsoborowy - to nie ma najmniejszego znaczenia.
Coś w tym jest, co Pan pisze - choć mi nie na rękę, że z Panem po jednej stronie mi wypadło. TFU!!!.
Ujmę to inaczej: Pan AW łapie życie na gorąco bo politykiem nie jest - daleko Mu do staruszki od: "sancti simplicitas".
Zna się na swojej profesji, i dobrze, że tylko tutaj publikuje.
Gdyby pisał w "Ich Dziennik" albo gazecie dla mniejszości narodowych - to co inszego.
Istotą sporu
Istotą sporu jest pytanie czy Kościół poszedł w gruzy przez Sobór czy pomimo Soboru. Zupełnie nie rozumiem przekonania wielu tradycjonalistów, że wszystko było ok, a tylko te przebrzydłe masony i moderniści perfidnie wkradli się do władz Kościoła i zniszczyli jego ziemskie panowanie.
Problemy Kościoła katolickiego nie zaczęły się wczoraj. Zaczęły się po rewolucji (anty)francuskiej, kiedy KK przerażony narastającą falą antyklerykalizmu ludowego oparł się na władzy świeckiej, jako gwarancie zachowania katolickiego charakteru społeczeństw. Niestety, to oparcie okazało się być bardzo kruche, bo nie zbudowane na fundamencie prawdziwej wiary, tylko na doraźnych interesach i grze politycznej. W rzeczywistości proces laicyzacji zachodnich społeczeństw przebiegał bardzo silnie, wspierany przez rosnące wspływy liberalizmu, socjalizmu i nacjonalizmu.
XX wiek pokazał owoce tego upadku. Społeczeństwa Rosji, Austrii, Niemiec, Hiszpani i Włoch (a na drugiej półkuli Meksyku) pokazały, źe doskonale sobie wyobrażają świat bez Boga, a nawet przeciw Bogu. Tłumaczenia, że faszyzm czy nazizm był skierowany przeciw bezbożnemu bolszewizmowi, jest oszukiwaniem samego siebie - to były takie same antychrześcijańskie ideologie, zwalczające konkurentów do rządu dusz. Okazało się że, poza takimi wysepkami katolicyzmu jak Polska czy Irlandia, wiara najlepiej uchowała się w USA, gdzie wolność religijna była czymś oczywistym od zawsze i KK nigdy nie miał żadego uprzywilejowanego statusu.
Patrząc na owoce Vaticanuum II nie sposób nie zauważyć, że Kościół katolicki i Papież osobiście stali się z powrotem autorytetami moralnymi dla olbrzymiej części ludzkości. Wiara katolicka, aczkolwiek będąca w defensywie, odnajduje nowe formy ekspresji w postaci wspólnot, ruchów oraz innych form zorganizowanej pracy apostolskiej. To co najbardziej cieszy, to fakt, że wiara staje się świadomym wyborem a nie tylko pewną zaszłością wynikającą z takiego a nie innego urodzenia.
W Kościele istnieje świadomość, że zamęt posoborowy wygenerował wiele błędów w nauce moralnej, rozumieniu dogmatów czy liturgii. Na szczęście B16, podobnie jak JPII, "sprząta" te błędy, poczynając od najgrubszych (teologia wyzwolenia, zamęt w etyce seksualnej, nieporządek w teologii). Teraz przychodzi czas na porządki w liturgii oraz na powrót środowisk tradycjonalistych na łono Kościoła.
Panie Lesławie
Cóż mogę powiedzieć? Z prawdziwą przyjemnością czytam Pańskie posty na tematy wiary i pochodne (inne też, ale tam się rzadziej zgadzam -tu niestety trochę mi wiedzy brakuje do ewentualnego wejścia w spór :) To przyjemność obcować z takimi wypowiedziami, które są: 1. o czymś naprawdę ważnym 2. poparte wiedzą i przemyśleniami 3. napisane elegancką polszczyzną
pozdrawiam,
KPB
Re: Istotą sporu
To jest źle postawione pytanie. Pan zdaje się nie bardzo wyznaje się w istocie tego, co sądzą krytycy Soboru. Takich, o których Pan pisze, to praktycznie nie ma. Ja chyba nie znam nikogo kto by twierdził, że przed SV II było wszystko ok. Jeżeli już, to bardziej jest to pogląd mówiący, że było to lekarstwo gorsze od choroby. W sytuacji, gdy Kościół z największym trudem bronił się przed opętańczą nawałą tego świata, Sobór postanowił szeroko otworzyć drzwi... To był Sobór duszpasterski i na prawdę nie trzeba być geniuszem żeby zauważyć, że jego duszpasterska strategia robi po prostu plajtę.
XX wiek pokazał owoce tego upadku. Społeczeństwa Rosji, Austrii, Niemiec, Hiszpani i Włoch (a na drugiej półkuli Meksyku) pokazały, źe doskonale sobie wyobrażają świat bez Boga, a nawet przeciw Bogu. Tłumaczenia, że faszyzm czy nazizm był skierowany przeciw bezbożnemu bolszewizmowi, jest oszukiwaniem samego siebie - to były takie same antychrześcijańskie ideologie, zwalczające konkurentów do rządu dusz. Okazało się że, poza takimi wysepkami katolicyzmu jak Polska czy Irlandia, wiara najlepiej uchowała się w USA, gdzie wolność religijna była czymś oczywistym od zawsze i KK nigdy nie miał żadego uprzywilejowanego statusu.
Patrząc na owoce Vaticanuum II nie sposób nie zauważyć, że Kościół katolicki i Papież osobiście stali się z powrotem autorytetami moralnymi dla olbrzymiej części ludzkości. Wiara katolicka, aczkolwiek będąca w defensywie, odnajduje nowe formy ekspresji w postaci wspólnot, ruchów oraz innych form zorganizowanej pracy apostolskiej. To co najbardziej cieszy, to fakt, że wiara staje się świadomym wyborem a nie tylko pewną zaszłością wynikającą z takiego a nie innego urodzenia.
W Kościele istnieje świadomość, że zamęt posoborowy wygenerował wiele błędów w nauce moralnej, rozumieniu dogmatów czy liturgii. Na szczęście B16, podobnie jak JPII, "sprząta" te błędy, poczynając od najgrubszych (teologia wyzwolenia, zamęt w etyce seksualnej, nieporządek w teologii). Teraz przychodzi czas na porządki w liturgii oraz na powrót środowisk tradycjonalistych na łono Kościoła.
Jeżeli w Kościele istnieje ta świadomość, a nie łączy się ona ze świadomością, że to konsekwencja szerokiego otwarcia drzwi zarządzonego podczas Soboru, to jest to nieumiejętność dostrzegania podstawowych związków przyczynowo-skutkowych. No chyba, że taka świadomość istnieje, tylko nie ma odwagi powiedzenia tego wprost. Ale wtedy Pan występuje tu jako pożyteczny idiota. Chyba, że też Pan wie, jaka jest prawda, a jedynie uprawia Pan retorykę.
Co do przywracania środowisk tradycjonalistycznych, to zmilczę. Jeżeli faktycznie Pan tak myśli, to jak wyżej. Jeżeli to tylko złośliwość, to niech Panu idzie na zdrowie.
W każdym razie wśród tzw. tradycjonalistów trudno znaleźć ludzi, którzy wyznają herezję. Natomiast wśród tych "ożywczych" nowych ruchów jest to notoryczne.
Wśród tradycjonalistów
Wśród tradycjonalistów jest dużo niewierzących, niestety. Niby znają prawdę, ale niewiele z tego wynika.
A sprawie powrotu FSSPX nie jestem złośliwy. Naprawdę chciałbym powrotu tradycjonalistów do Kościoła w trosce o ich zbawienie. Przecież modliliśmy się przez cały czerwiec:
Królem bądź nam, o Panie, nie tylko wiernym, którzy nigdy nie odstąpili od Ciebie, ale i synom marnotrawnym, którzy Cię opuścili. Spraw, aby do domu rodzicielskiego wrócili co prędzej i nie zginęli z nędzy i głodu. Króluj tym, których albo błędne mniemania uwiodły, albo niezgoda oddziela; przywiedź ich do przystani prawdy i jednoś