Szukaj na PNWydarzeniaGorące tematyZaloguj sięnowedyskutowane 2008Ile? |
Takie czasy - o x. Poradowskim
16 czerwca mija 3 rocznica śmierci ks. Michała Poradowskiego
Fragment wiersza, stanowiący motto do niniejszego tekstu został napisany w hołdzie dla ks. Michała Poradowskiego, który odszedł od nas 16 czerwca 2003 roku we Wrocławiu. Odszedł dosłownie tak, jak opisuje poetka: bez honorowych salw i bez tłumów zwyczajowo towarzyszących ostatniej drodze ludzi znanych, choć nie koniecznie zasługujących na pamięć; odszedł cicho i skromnie jakby był mały, a przecież żył i umarł wielki. Rodzina Poradowskich, herbu Sas, związana była z Ziemią Kaliską od co najmniej trzech pokoleń przed ks. Michałem. Jego pradziad, także Michał, pełnił funkcję administratora majątku Skarszew, a jego dziad ? Józef, zakupiwszy tysiąc mórg ziemi z majątku Pawłówek, założył folwark Niedźwiady i był właścicielem poczhalterii w Kaliszu. Syn Józefa ? Stanisław, był postacią bardzo znaną i wielce zasłużoną dla miasta. Ten asnykowiec i wychowanek znanego poety Stefana Gillera, a z wykształcenia inżynier elektryk, zasłynął m.in. tym, że był właścicielem pierwszego tutaj biura elektotechnicznego. Dom Poradowskich przy ul. Nowoogrodowskiej (obecnie ul. Kościuszki) był pierwszym budynkiem mieszkalnym w Kaliszu, w którym pojawiło się oświetlenie elektryczne. Podobne instalacje założył też Stanisław w kilku fabrykach w mieście, a także był konsultantem przy budowie pierwszej kaliskiej elektrowni miejskiej. Przez dwa lata wykładał fizykę w gimnazjum im. Tadeusza Kościuszki (obecnie II LO). Pełnił także funkcję miejskiego radnego. Będąc na drugim roku studiów politechnicznych Stanisław zaręczył się z Wandą Aleksandrą Bieniecką herbu Łodzia, z którą ożenił się w roku 1905. Z tego małżeństwa, 4 września 1913 roku w Niedźwiadach przyszedł na świat Michał Poradowski. Pierwszą szkołą, do której uczęszczał mały Michał była szkoła pani Kolabińskiej, a więc jedna z najdroższych, ale i najlepszych w Kaliszu. Stamtąd trafił zaś do klasy matematyczno-przyrodniczej w Gimnazjum im. Tadeusza Kościuszki. W nauce nie był prymusem. Najlepsze oceny zbierał z religii i zachowania, co biorąc pod uwagę jego dalsze losy, mogło mieć duży wpływ na wybór drogi życiowej. Był także harcerzem, nawet przez jakiś czas prowadził drużynę kajakową organizując wycieczki krajoznawcze i obozy w okolicach Kalisza. Dość wcześnie dało też o sobie znać jego patriotyczne wychowanie, bo wraz ze starszym bratem ? Szymonem, działał w Młodzieży Wielkiej Polski. Szkołę ukończył maturą w roku 1931, po czym wyjechał z Kalisza do Włocławka, gdzie wstąpił do Wyższego Seminarium Duchownego. Studiując prowadził jednocześnie koło harcerskie złożone z alumnów, którzy przygotowywali się do służby kapelańskiej w harcerstwie. Tutaj też zetknął się z późniejszym Prymasem Polski, ks. Stefanem Wyszyńskim, który doceniając talenty Michała Poradowskiego namówił go do podjęcia dalszych studiów w zakresie prawa i socjologii. W roku 1936, 14 czerwca, otrzymał święcenia kapłańskie, a swoją prymicyjną mszę św. odprawił w Kaliszu, prawdopodobnie w bazylice św. Józefa. Potem zapisał się na wydział prawa na Uniwersytecie Warszawskim, gdzie wstąpił do organizacji pod nazwą Porozumienie Antykomunistyczne i został jej bibliotekarzem, jednocześnie aktywnie włączając się do pracy nad tworzeniem bibliografii dotyczącej komunizmu i antykomunizmu. Gdy był na czwartym roku studiów, wybuchła II wojna światowa, dalszą naukę kontynuował więc w trybie tajnym. Dzięki wszczepionej Mu przez rodziców i kształtowanej dalej podczas edukacji w Kaliszu i we Włocławku miłości do ojczyzny, natychmiast po klęsce wrześniowej zaangażował się w podziemną walkę z okupantem, najpierw w szeregach Nardowo-Ludowej Organizacji Wojskowej, a od 1942 roku w Narodowych Siłach Zbrojnych. W konspiracji otrzymał stopień kapitana i przybrał pseudonim Benedykt, być może dla podkreślenia benedyktyńskiej pracy, jaką wykonywał dla organizacji, gdyż praktycznie od podstaw stworzył Służbę Duszpasterską Dowództwa NSZ i uczynił zeń sprawnie działające ogniwo konspiracyjnej armii. Do głównych Jego zadań należało szkolenie kapelanów, co czynił nie tylko poprzez wygłaszanie kazań, dawanie wykładów, czy dzięki kursom, ale również tworząc i wydając dla nich podziemne pismo pod tytułem Lux Mundi. W konspiracji pisze także swoją pierwszą książkę pt. Katolickie Państwo Narodu Polskiego, na którą składały się właśnie Jego podziemne wykłady dla kapelanów. Niestety podczas powstania warszawskiego dzieło zaginęło i tylko dzięki odnalezieniu na długo po wojnie dwóch jej rozdziałów, mogło - mocno okrojone - ukazać się drukiem. Wybuch powstania warszawskiego zaskoczył ks. Michała Poradowskiego w Bernerowie. Stolica była odcięta przez pierścień nazistowskich wojsk tłumiących insurekcję, a zatem nie mógł on wziąć czynnego udziału w walkach. Do końca wojny i tuż po niej pełnił więc swoją duszpasterską służbę w różnych parafiach, najpierw w diecezji częstochowskiej, a potem w swojej rodzimej ? włocławskiej. 30 marca 1945 r. trafił z powrotem w swoje rodzinne strony obejmując parafię św. Jakuba Apostoła w podkaliskiej Tłokini. Kościół parafialny, zamknięty przez Niemców i przez to zaniedbany wymagał wielkiego nakładu pracy, by przywrócić mu wygląd godny Domu Bożego. Czasy były ciężkie, jako że po klęsce Hitlera kraj znalazł się pod rządami komunistów zwalczających wszelkie formy kultu religijnego. Dzięki własnej pracy i aktywnej pomocy parafian udało się w końcu ks. Michałowi doprowadzić budynek do stanu używalności i rozpocząć normalną, duszpasterską pracę. Niestety, nie dane Mu było długo zagrzać tu miejsca, gdyż już w lipcu skierowano Go na parafię do Michelina pod Włocławkiem, a zaledwie miesiąc później ściągnięto do pracy naukowej w Wyższym Seminarium Duchownym we Włocławku. Tu, zaledwie po kilku dniach pracy otrzymał poufną wiadomość o grożącym Mu aresztowaniu ze strony NKWD i UB, musiał więc uciekać na Zachód. Zorganizowano Mu przerzut do Włoch, do armii gen. Władysława Andersa, dokąd miał trafić jako kapelan wraz z innymi członkami sztabu Narodowych Sił Zbrojnych, zagrożonymi nasilającymi się komunistycznymi represjami. Do Włoch jednak nigdy nie dotarł, gdyż w międzyczasie II Korpus gen. Andersa został zdemobilizowany. Wiadomość ta dotarła do uciekinierów w niemieckim Murnau. Nie wiedząc zatem co ma robić dalej, ks. Poradowski zdecydował się dołączyć do swoich znajomych księży, uwolnionych z obozu koncentracyjnego w Dachau i trafił do stolicy Francji. W Paryżu przebywał prawie do końca roku 1949, skupiając się przede wszystkim na kontynuowaniu edukacji na kilku tamtejszych wyższych uczelniach. Wart podkreślenia jest w tym miejscu fakt, że mając zaledwie 35 lat ks. Michał Poradowski był już potrójnym doktorem nauk: prawa, socjologii i teologii, uczył się także języków obcych, m.in. hiszpańskiego. Był zatem człowiekiem nieprzeciętnie inteligentnym i nadzwyczaj pracowitym; co więcej ? chciał tę swoją wiedzę jak najszybciej spożytkować w swojej służbie duszpasterskiej. Chciał wracać do swojej umiłowanej Ojczyzny, do czego namawiał go również usilnie ówczesny Wielki Kanclerz Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego i biskup lubelski ks. Stefan Wyszyński. Dobrze pamiętał on młodziutkiego i bardzo zdolnego księdza z seminarium we Włocławku i teraz zaproponował mu objęcie na KUL katedry socjologii. W Polsce jednak ks. Michał nadal był poszukiwany przez komunistyczną bezpiekę i powrót mógł kosztować go utratę wolności, a może nawet i życia. Wracając zapewne nie pomógłby nikomu, nie mogąc służyć ludziom ani swoją wiedzą, ani wykształceniem, ani zapałem do pracy. Nic zatem dziwnego, że nie dał się długo namawiać, gdy otrzymał propozycję wyjazdu do Chile. Opuszcza więc Francję, by w wigilię Nowego Roku 1950 wyjść na ląd w chilijskim Valparaiso i rozpocząć najbardziej aktywny i twórczy okres swojego życia. Jego nieprzeciętny talent zostaje szybko doceniony i już w 1952 otrzymuje katedrę socjologii i katolickiej nauki społecznej na Papieskim Uniwersytecie Katolickim w Valparaiso, a potem także zostaje profesorem Uniwersytetu Marynarki Wojennej, gdzie prowadzi wykłady o marksizmie, komunizmie i światowej rewolucji. W Chile spędził prawie pół wieku swojego aktywnego życia. Tamże, oprócz wykładów zajął się również pracą czysto naukową. Interesują go głównie sprawy związane z życiem Kościoła Katolickiego oraz studia nad komunizmem. Pisze tu ks. Michał wiele książek i artykułów poświęconych tematom politycznym, np. serię tekstów traktujących o marksizmie, która ukazała się potem w wydaniu książkowym pod wspólnym tytułem Wyzwolenie czy ujarzmienie? Wśród innych wielu jego politycznych dzieł wymienić należy Marksowską rewolucję w Rosji, Teologię wyzwolenia Karola Marksa, Aktualizację marksizmu przez trockizm, a przede wszystkim Dziedzictwo rewolucji francuskiej. Dzięki swojej benedyktyńskiej pracy, staje się z czasem słynny w całej Ameryce Południowej, a nawet poza nią. Wygłasza rocznie setki referatów, uczestniczy w kilkunastu konferencjach naukowych poświeconych komunizmowi, m.in. w Chile, Brazylii, Argentynie, Peru, Paragwaju, a nawet na Tajwanie. Najczęściej zapraszali mnie do Brazylii - mówił w jednym z wywiadów ksiądz Poradowski - wozili samolotami do najodleglejszych koszar w dżungli na wykłady. Podczas jednego pobytu dałem 40 wystąpień, przyjechałem kompletnie wyczerpany, prawie głosu nie zdarłem, przez miesiąc prawie nie mogłem mówić. Nie do przecenienia jest Jego praca publicystyczna. Jego artykuły ukazywały się w wielu czasopismach na całym świecie, np. w Duszpasterzu Polskim Zagranicą, Myśli Polskiej, londyńskim Życiu i Opoce, madryckim Verbo, chilijskich: Seguridad Nacional Politica y Geostrategia, Philosophica, Politica, Tizona, meksykańskiej Replica, argentyńskich: Verbo, Studia Croatica, brazylijskiej Hora Presente. Tworzy i wydaje antykomunistyczne czasopismo pt. Estudios sobre el comunismo, które ? jak sam podkreśla ? przyczyniło się w ogromnym stopniu do kształtowania postaw południowoamerykańskich oficerów i inteligencji. Przy całym tym ogromie pracy naukowej nie zapomina o swojej Ojczyźnie. Angażuje się w działalność nielicznej, ale bardzo podzielonej tutaj Polonii i zostaje prezesem skupiającego nieuznających komunistycznego rządu w Warszawie rodaków w tym kraju - Zjednoczenia Polskiego w Chile im. Ignacego Domeyki. Jest też współredaktorem i autorem tekstów polonijnego czasopisma Polak w Chile. Na obczyźnie nie było mu łatwo. Jak wspomina w wywiadzie dla Frondy z 1994 r. Przez pewien, czas za swoje antykomunistyczne poglądy narobił sobie wrogów także w kościelnej hierarchii i musiał zostać... taksówkarzem. Mówi o tym epizodzie w sposób następujący: mieszkałem wtedy w kapelanii u sióstr, byłem ich spowiednikiem. Kiedyś rano po mszy jem śniadanie, kilka mniszek jest obecnych, a tu otwierają się drzwi i stoi w drzwiach ksiądz, nie wchodzi tylko krzyczy: "Przyniosłem księdzu rozkaz od prałata. Natychmiast wynosić się z Chile!". Siostrzyczki się przeraziły: "co ksiądz zrobił". Ja się więc go spytałem: "dlaczego?". Tamten odpowiedział: "ksiądz się robi stary, może zachorować, może umrzeć. Kto będzie pokrywał koszty?". Trzasnął drzwiami i wyszedł. "Biorę siostry na świadka - zwróciłem się do nich - powiedział, że nie mają pieniędzy na mój pogrzeb". Zaraz pojechałem na skład samochodów, żeby znaleźć jakąś taksówkę i los chciał, że była. Wymieniłem swój samochód na francuską "Simcę", załatwiłem wszystkie papiery, zapisałem się do związku zawodowego taksówkarzy. Zadzwoniłem do znajomego salezjanina i poprosiłem, aby w kurii pokazał moje dokumenty, że w razie choroby czy śmierci syndykat taksówkarzy pokrywa wszystkie koszty. Biskup jedynie odebrał mi licencję na spowiadanie, ale zostałem w Chile. (...)Trzy lata pracowałem jako taksówkarz, ale tylko 2 lata byłem na każde wezwanie. Trzeci rok byłem już właściwie szoferem, tyle że samochód był mój. Miałem stałego klienta. Kiedy we wrześniu 1973 roku dochodzi w Chile do antykomunistycznego przewrotu gen. Augusta Pinocheta, ks. Michał Poradowski popiera juntę. Będąc tam na miejscu i obserwując wydarzenia, jakie tam i wtedy miały miejsce, a także mając swoje doświadczenia wyniesione z narodowo-socjalistycznej, a potem komunistycznej okupacji w Ojczyźnie, nie mógł postąpić inaczej. Potem, po wielu latach, gdy już dane Mu było wrócić do Polski, mówi bardzo obszernie o tym czasie w kilku wywiadach i pisze na ten temat kilka artykułów, publikowanych - ze względu na wpojone Polakom przez komunistów poglądy o zbrodniczości reżimu generała ? tylko w niszowych pismach, jak. np. Fronda, Stańczyk, Rojalista itp. Coraz częściej jednak i w Polsce można zapoznać się z rzetelnymi naukowymi opracowaniami na temat przewrotu w Chile, których autorzy w pełni podzielają poglądy ks. Poradowskiego (np. Roman Konik, Bronisław Łagowski, Wojciech Klewiec i in.). Zainteresowanych szerzej tymi sprawami odsyłam na stronę internetową prowadzoną przez rodzinę ks. Michała, www.michal.md4.pl, gdzie szczegółowo temat ten poruszony jest w moim odczycie wygłoszonym podczas I sesji popularnonaukowej poświeconej życiu i dziełom ks. Poradowskiego (Kalisz 2004), zatytułowanym Stosunek ks. Michała Poradowskiego do przewrotu gen. Pinocheta w Chile a publikowanym także we fragmentach dwa lata temu na prawicy.net. Przez cały czas pobytu w Ameryce Południowej ks. Michał nie ustaje w swojej pracy, wykładając na wielu wyższych uczelniach, uczestnicząc w konferencjach naukowych, publikując artykuły i pisząc książki. Staje się dzięki temu niekwestionowanym autorytetem i zbiera liczne odznaczenia państwowe, tytuły honorowe i inne wyrazy uznania. Czterokrotnie spotyka się z papieżem Janem Pawłem II, a z Jego pielgrzymki do Chile pisze obszerną relację opublikowaną potem w formie broszury. Na pięćdziesięciolecie kapłaństwa (1986 r.) otrzymuje osobiste błogosławieństwo papieża. Po raz pierwszy odwiedza Ojczyznę w roku 1992, po 47 latach przymusowej emigracji. Mimo przemian, jakie zaszły w kraju w 1989 roku, nie miał zaufania do polskich rządów. Do przyjazdu przekonało Go dopiero nadanie Mu przez prezydenta Lecha Wałęsę Krzyża Komandorskiego Orderu Odrodzenia Polski, który to akt uznał za symbol długo oczekiwanych zmian. Na stałe powraca do Ojczyzny rok później i osiada we Wrocławiu, zamieszkując w domu Wandy Poradowskiej - wdowy po swoim starszym bracie, Szymonie. Wraca, tak jak stąd wyjechał ? skromnie, cicho, bez rozgłosu i bez żadnego majątku. Bogatszy jedynie o wiedzę, doświadczenie życiowe, książki i prace naukowe. Mimo dręczących go chorób nie ustaje w pracy, która pochłania go bez reszty aż do śmierci. W uznaniu dla Jego postawy kapłańskiej i pracy duszpastersko-naukowej zostaje uhonorowany przez biskupa włocławskiego ks. Jana Zarębę tytułem Honorowego Kanonika Świętej Kapituły Bazyliki Kolegiaty Kaliskiej. Akt nadania tego tytułu staje się jeszcze jednym dowodem na szczególny sentyment, jakim darzył ks. Michał swoje rodzinne miasto. Było to zapewne w Jego życiu wyróżnienie wyjątkowe i szczególnie cenne, co zostało podkreślone w dokumencie w słowach: przez to odznaczenie Ksiądz Kanonik powiększa więź z Kaliszem, który jest mu tak drogi przez fakt pochodzenia i ukończenia szkoły średniej. Umiera 16 czerwca 2003 roku, a dwa dni później zostaje pochowany w rodzinnym grobowcu w Kokaninie pod Kaliszem. Tak więc, wygnany z tej ziemi, powrócił do niej po 58 latach, by zostać na zawsze tu, gdzie się urodził. Ostatnią drogą prowadził Go ks. biskup Lewandowski z Włocławka w asyście rodziny, grupki parafian, pocztu sztandarowego i głośno grającej orkiestry strażackiej. Kiedy jednak ucichły już dźwięki żałobnej muzyki wszystko wróciło do stanu poprzedniego. I znów wypadałoby zacytować fragment wiersza Wandy Sieradzkiej, stanowiący motto dla niniejszego artykułu:
Wydaje się, ze ten życiorys powinien zrobić wrażenie na każdym, kto go poznał, a zwłaszcza na tych, którzy z racji pełnionych funkcji winni dbać o pielęgnowanie najlepszych wzorców wywodzących się z Kalisza. Okazuje się jednak, że reguła ta nie dotyczy władz rodzinnego miasta księdza Michała Poradowskiego. Kiedy tuż po Jego śmierci kaliskie koło Unii Polityki Realnej upomniało się o upamiętnienie tej wybitnej postaci i zwróciło się do kaliskiej Rady Miasta z wnioskiem o nadanie jednej z ulic Jego imienia, odpowiedź brzmiała, że ksiądz musi poczekać na swoją kolejkę. Bez reakcji pozostał też wniosek o nadanie Mu tytułu Zasłużony dla Kalisza, choć do ratusza wpłynęło wiele listów z całego kraju, a nawet z Chile popierających ten pomysł. Artykuły w lokalnych mediach i sesje popularnonaukowe, oświadczenia, listy otwarte i apele kierowane do władz miasta przez działaczy UPR trafiają dosłownie w mur braku zainteresowania. Kalisz po prostu nie chce pamiętać. Tymczasem on sam nie zapomniał nigdy skąd pochodzi. Prezes Zarządu Wielkopolskiego Oddziału Związku Żołnierzy Narodowych Sił Zbrojnych, mjr Jan Podhorski w liście do Rady Miasta Kalisza z maja 2004 r. pisze że ks. Poradowski emocjonalnie bardzo związany z rodzinnymi stronami i często w rozmowach podkreślał swoje kaliskie korzenie. Także Jego stryjeczna córka, Ewa Poradowska-Werszler, mówiąc podczas I sesji w Kaliszu o ostatnich latach życia księdza spędzonych we Wrocławiu, podkreśliła że: pokój w którym mieszkał został umeblowany starymi meblami pochodzącymi z domu w którym spędził dzieciństwo na Niedźwiadach. Na frontowej ścianie był powieszony obraz ? kopia Świętej Rodziny z bazyliki NMP (Kościół św. Józefa) w Kaliszu. Chcieliśmy, aby otoczenie było dla niego sympatyczne i żeby czuł się jak w swoim domu. A ksiądz Michał Poradowski czeka cierpliwie. Tak jak cierpliwie i nie oglądając się na zaszczyty żył. Jestem pewny, że Jemu nie zależałoby na tym uznaniu, bo człowiek wielki to taki, który robi rzeczy wielkie, nie w oczekiwaniu na sławę, ale z poczucia obowiązku. Pytanie tylko czy my, jako w pewnym sensie beneficjanci tej Jego Wielkości, nie powinniśmy sami poczuć się w obowiązku, aby zadbać o Jego upamiętnienie. Zwłaszcza, że był naszym krajanem. Cóż zrobić? Takie czasy. Czasy gdy milczą honorowe salwy, zastrzeżone dla miernot, gdy odchodzą wielcy, a panoszą się... karły?
Więcej: teksty x. Poradowskiego |
Ks. Poradowski to ten,
Ks. Poradowski to ten, który twierdził, że Apostołowie nie byli Żydami (oprócz Judasza) lecz Celtami? To ten, który dowodził, że twórcą Koranu był rabin o imieniu Gabriel?
Re: Ks. Poradowski to ten,
{Panie Tokarz - nudny Pan się stajesz z tym samym komentarzem wszędzie gdzie pojawi sie nazwisko Poradowski. Odruch Pawłowa czy co? Poza tym raz pan mówisz, że Celtami, raz że Galami - zdecyduj sie Pan. Poczytaj Pan chociaż jedną książkę polityczną ks. Poradowskiego, a potem mów co chcesz.
Zadałem pytanie...
Zadałem pytania... Czy mógłby Pan na nie odpowiedzieć?
Zareagował Pan nieco emocjonalnie
PS: Czy Galowie nie byli Celtami?
Re: Zadałem pytanie...
Zareagował Pan nieco emocjonalnie
PS: Czy Galowie nie byli Celtami?
Nie czytam książek religijnych więc nie wiem czy tak jest rzeczywiście. Moze kto inny potrafi Panu odpowiedzieć. Faktem jest ze reaguję emocjonalnie, gdy ktoś na tak wątłej podstawie usiłuje podważyć zasługi księdza w walce z hydrą komunizmu, za co Go należy Mu się Szacunek.
Czarna Sotnia
http://www.polonica.net/Stars...
A to próbka prozy X. Poradowskiego:
http://czarna_sotnia.webpark....
Artykuł pochodzi ze strony Czarna Sotnia - nic dodać, nic ująć.
PS. "Nie można mówić, że chrześcijanie i żydzi wierzą w tego samego Boga, a kto tak twierdzi jest - z punktu wiary katolickiej - albo ignorantem albo heretykiem ." http://www.naszawitryna.pl/ks...
Nie jestem biegły
Nie jestem biegły w sprawach religijnych i nie twierdzę że to jest prawda. Nie mam wszakże podstaw by twierdzić że to jest nieprawda. Może mam zbyt małą wiedzę. Z drugiej strony każda teoria kiedyś może być obalona. Być może więc to akurat ks. Michal ma rację. Kiedyś przecież twierdzono z cała pewnoscią, że Ziemia jest płaska. Jednak nie w tym rzecz czy to prawda czy nie. Nie o to mi chodziło, kiedym przypominał tę Postać, żeby udowadniać że Żydzi byli Celtami, ale żeby zachęcić do poczytania książek wymienionych w treści. Kiedy lepiej poznamy wspólnego wroga - komunizm, wtedy łatwiej będzie nam z nim walczyć.
przejęzyczenie
przepraszam za przejęzyczenie. Oczywiście nie chciałem udowadniac, że apostołowie byli Celtami itd.
Ale dla ks. Michała wrogiem
Ale dla ks. Michała wrogiem nie jest komunizm. Wrogiem są Żydzi. A komunizm tylko dlatego, że stworzyli go Żydzi. Zachęcam do zapoznania się z jego artykułami na temat Kościoła. Komunizmu dawno nie ma a wróg został.
PS. Ciekawy jestem jak X. Poradowski dostał "osobiste błogosławieństwo Ojca Świętego" skoro uważał Vaticanum II za herezję?
widocznie
Widocznie papież nie miał takich problemów z uznaniem dorobku księdza Michała jak Pan i uznawał, że nawet w łonie Kościoła można ze skutkami Vaticanum Secundum polemizować. Faktem jest że ani księdza nie wyklął ani nie stosował innych kar. Błogosławieństwo jest faktem, tak zresztą jak i kilka spotkań X. MP z JPII. Co do pierwszej kwestii to wydaje mi się że Pan przesadził. Ja przynajmniej nie odniosłem takiego wrażenia, czytając Jego książki polityczne. Komunizm, czy to za sprawą Żydów czy przedstawicieli innych nacji był w nich wrogiem podstawowym. Może zatem przyczyna różnicy zdań między nami tkwi raczej w nas samych niż w tym co Poradowski napisał i każdy z nas chce widzieć te akcenty rozłożone inaczej.
Informacja a laudacja
Ks. Poradowski rzeczywiście opublikował tezę, że Koran był w istocie dziełem "pewnego rabina" ("Biblia czy Talmud"). Był skądinąd postacią nietuzinkową, a takich na ogół nie daje się opisać "w jednym kolorze". Tekst p. Orkowskiego był utrzymany w konwencji laudacji, lub wspomnienia pośmiertnego.
Ale powszechnie uznawana zasada "de mortuis nil nisi bene" ma jednak jakiś "okres ważności".
Ks. Poradowski zasługuje na wszechstronne informacje o jego działalności a nie tylko na hołdy.
Bardzo ciekawa postać.
Bardzo ciekawa postać. Długie, pracowite i nietypowe życie, pomiędzy Polską a Chile, krajami tak odległymi a przecież jakoś bliskimi własnie dzięki Domeyce i innym Polakom, którzy zaznaczyli się w jego historii. Historii, niestety, w Polsce bardzo mało znanej.
Dziękuję bardzo, panie Andrzeju, za przypomnienie postaci x. Poradowskiego.
--
Andrzej K. Brandt
--
Andrzej K. Brandt
Drogi autorze
Nie ma się co dziwić atakom liberałów na postać ks. Michałka. Przecież opisał ten ich liberalizm DOSKONALE ! Pamiętają mu że odkrył im karty. Co za mściwi ludzie ...
Gratuluję autorowi tekstu.
Liberał
Ale Poradowski był gospodarczym liberałem! Polecam artykuł z lat 90. ze Stańczyka. Jeśli ktoś chce poczytać - chętnie prześlę w Wordzie. Piszcie na mojego maila
Panie Andrzeju! Bardzo chetnie ale...
...jaki jest Pana e-mail?
e-mail
andrzejor@wp.pl
Zreszą wrzucę go tutaj
?CUD? GOSPODARCZY GENERAŁA PINOCHETA W CHILE
Ks. Michał Poradowski
(artykuł)
Spróbujmy odpowiedzieć na pytanie: na czym polega tajemnica wspaniałego ?cudu? gospodarczego generała Pinocheta? Odpowiedź jest prosta: na połączeniu i pogodzeniu ekonomii ? jako nauki empirycznej ? z nauką społeczną Kościoła.
Ta ekonomia empiryczna, a wiec taka, której teorie zostały potwierdzone przez praktykę odnosząc sukces, jest uzgodniona z wymaganiami moralności chrześcijańskiej odnośnie poszanowania godności człowieka i jego pracy pojętej jako samorealizacja, oraz instytucji własności prywatnej, ograniczonej funkcją społeczną, czyli służącą ?dobru wspólnemu?, a także i zasadą zastępczej rolo Państwa w życiu gospodarczym.
Ale zanim przejdziemy do szczegółów trzeba przypomnieć, że kiedy generał Pinochet obejmował władzę w Chile, pod koniec interwencji Sił Kontroli Państwa, a więc całkowicie legalnie, cały kraj znajdował się w katastrofalnej sytuacji gospodarczej, spowodowanej dziesięcioma latami rządów socjalistycznych (okres rządów prezydentów Frei?a i Allende, a więc lata 1964-1973); trzeba więc było dosłownie zaczynać od zera. Sytuacja ta była nieco podobna do obecnej sytuacji w Polsce po upadku niefortunnych rządów partii komunistycznej. Stąd też ?recepta? generała Pinocheta, zastosowana w Chile z tak znakomitymi wynikami, powinna interesować tych wszystkich, którzy łamią sobie głowę nad tym, jak rozwiązać sprawy gospodarcze w dzisiejszej Polsce. Oczywiście obecna sytuacja Polski nie jest taka sama, jaka była w roku 1973 w Chile, gdyż każdy kraj ma swe własne kłopoty, które są przede wszystkim skutkami jego historii.
?Recepta generała Pinocheta jednocześnie szanuje naukę ekonomii, jak i naukę społeczną Kościoła, czyli chrześcijańskie wymagania moralne odnośnie życia gospodarczego i społecznego i tym różni się od innych ?cudów? gospodarczych współczesnych, jak np. w Południowej Korei, Tajwanie lub Japonii, gdzie także szanuje się naukę ekonomii, ale nie wymaga jednocześnie przestrzegania zasad chrześcijańskiej etyki społeczno-gospodarczej.
Ale co się rozumie tutaj przez ?naukę ekonomii?? Istnieje tylko jedna nauka ekonomii, podobnie jak istnieje tylko jedna nauka biologii czy matematyki, chociaż jak we wszystkich naukach spotykamy się z różnymi ujęciami czy też poglądami. W tym wypadku chodzi o ekonomię tzw. szkoły Turgot-Smith, Wilhelm Roepke, Francois Perroux, Friedman, Hayek itd., a więc szkoła tzw. ekonomii rynku, a szczególnie szkoła tzw. społecznej ekonomii rynku (Sozialmarktwirtschaft). Chodzi jednak o tzw. pragmatyczną i empiryczną ekonomię społeczną rynku, a więc o taką, która ?zdała egzamin?, okazując się praktyczną i skuteczną, bo zapewniającą pełny rozwój ekonomiczny kraju i dobrobyt dla całej ludności. Stąd też pierwszym postulatem ?recepty? generała Pinocheta było oddać gospodarkę w ręce autentycznych ekonomistów, a więc takich, którzy nie tylko dobrze znają naukę ekonomii, ale także okazali, iż są doskonałymi przedsiębiorcami.
Drugim postulatem było przywrócenie instytucji własności prywatnej, zwłaszcza przedsiębiorstw, które w czasie rządów lewicy, zostały zrabowane przez Państwo i, w większości wypadków, całkowicie zrujnowane. Ale, przywracając instytucję własności prywatnej, Pinochet jednocześnie opowiedział się za chrześcijańską instytucją własności prywatnej, a więc taką, która służy ?dobru wspólnemu? (bonum commune), czyli spełnia funkcję społeczną, a więc nie jest własnością absolutną (jak tego się domaga skrajny liberalizm). Nadto, ta instytucja własności prywatnej, jako podstawa pełnej wolności człowieka pracy oraz jego twórczości i działalności gospodarczej, spełnia funkcję decentralizacji inicjatywy gospodarczej, bez czego nie może istnieć żadna ekonomia rynku, czego jednak nie rozumieją marksiści i dlatego wszelkie ich pierestrojki niczego w zasadzie nie zmieniają w źle funkcjonującej gospodarce centralnie planowanej.
Trzecim postulatem była natychmiastowa wyprzedaż deficytowych przedsiębiorstw państwowych, czyli ich ?prywatyzacja?, dzięki czemu Państwo pozbyło się niepotrzebnych kłopotów finansowych, a jednocześnie otrzymało ogromne fundusze z tej sprzedaży, co pozwoliło na natychmiastowe zmniejszenie podatków (czwarty postulat), w ten sposób ułatwiając inwestycje prywatne w nowych przedsiębiorstwach i przyczyniając się do powiększenia zatrudnień, a więc i do zmniejszenia bezrobocia. Piątym postulatem było unowocześnienie i zróżnicowanie produkcji.
Unowocześnienie narzucało się przede wszystkim dlatego, że w czasie dziesięcioletnich rządów lewicy, które upaństwowiły prawie wszystkie przedsiębiorstwa, niedbałe rządy biurokratyczne nawet nie smarowały maszyn, pod pretekstem oszczędności, stąd też prawie wszystkie maszyny w fabrykach upaństwowionych, zwłaszcza jeśli chodzi o zakłady tekstylne, zostały całkowicie zniszczone i tylko nadawały się na szmelc. Dlatego też, kiedy prywatni właściciele odzyskali swoje dawne fabryki skorzystali z okazji i zakupywali najnowocześniejsze maszyny, stąd też mogli id razu konkurować na rynku międzynarodowym.
Zróżnicowanie przemysłu, przez przerzucenie się na produkcję nietradycyjną pozwoliło na ogromne powiększenie rynku pracy, a więc na natychmiastowe zmniejszenie bezrobocia. Wśród tych nowych i nietradycyjnych dziedzin przemysłowych była przede wszystkim produkcja najnowocześniejszej broni i amunicji, także czołgów, samolotów, helikopterów itd., a to głównie dlatego, że Chile, w owym czasie, było bojkotowane przez tzw. ?demokracje? (Stany Zjednoczone, Francja, Anglia itd.), które nałożyły embargo na sprzedaż broni Chile, a jednocześnie zanosiło się na wojnę z Argentyną (a więc także jednocześnie z Boliwią i Peru), której jednak uniknęło się dzięki zwróceniu się do pośrednictwa Papieża.
To zróżnicowanie produkcji było wielkim sukcesem, dzięki czemu Chile nareszcie uwolniło się od zależności od dochodów ze sprzedaży miedzi, otrzymując ze sprzedaży owoców, drewna, mebli, ryb, broni i amunicji wielokrotnie więcej niż z produkcji miedzi. Pozwoliło to na zrealizowanie szóstego postulatu: przejścia na gospodarkę eksportową i konkurencyjną na rynku światowym. Aż do czasu rządów wojskowych Chile nie było w stanie zaspokoić potrzeb rynku wewnętrznego i musiało importować nawet żywność. Dopiero dzięki rządom generała Pinocheta Chile nie tylko stało się krajem gospodarczo całkowicie samowystarczalnym, ale nawet przeszło na gospodarkę eksportową i konkurencyjną na rynku światowym nie przez taniość produktów (jak np. Tajwan i Południowa Korea), lecz przez ich jakość, a dotyczy to nie tylko znakomitych produktów rolnych, zwłaszcza owoców i wina, lecz także i przemysłowych, a stało się to dzięki realizacji siódmego postulatu: unowocześnienia przemysłu i rolnictwa, głównie przez odpowiednie szkolnictwo zawodowe, średnie i wyższe, a także i przez nowe ustawodawstwo pracy, gwarantujące z jednej strony należyte wynagrodzenie i ubezpieczenie pracowników, a z drugiej strony ciągłość pracy, ład, spokój i bezpieczeństwo inwestycji. A jak się to osiągnęło? Przede wszystkim przez tzw. kapitalizm ludowy, czyli przez kupno akcji przedsiębiorstw przez ich pracowników. Odtąd robotnicy fabryczni i rolni stali się współwłaścicielami przedsiębiorstw, w których pracują, ale także i innych, więc sami zaczęli unikać wszelkich konfliktów, a zwłaszcza strajków. Nowy system ubezpieczeń społecznych przez prywatne przedsiębiorstwa ubezpieczeniowe spowodował nagromadzenie się ogromnego kapitału na kontach robotników, który to kapitał zaczął ulokowywać się w najrozmaitszych przedsiębiorstwach i tą drogą znaczna część kapitału znajduje się dzisiaj w Chile w rękach robotników-kapitalistów, którzy są zainteresowani, aby owe przedsiębiorstwa doskonale funkcjonowały, przynosząc im dochody i zapewniając stałą pracę.
Ósmy postulat odnosi się do administracji, a więc do decentralizacji i regionalizacji. Dawne Chile było krajem biurokratycznym i scentralizowanym, ale rządy wojskowe zaczęły od razu wszystko decentralizować i regionalizować, ułatwiając w ten sposób administrację miejscową, dobrze zaznajomioną z potrzebami lokalnymi.
Oto główne tajemnice ?cudu? gospodarczego generała Pinocheta, podziwiane i uznane przez międzynarodowe instytucje gospodarcze i finansowe, a zastosowanie niektórych z nich przydałoby się niewątpliwie i w dzisiejszej Polsce.
Dzięki temu ?cudowi? ekonomia w Chile, pod koniec rządów generała Pinocheta (1989) rosła 10% rocznie, a ludność 1,7%, stąd też kraj bogacił się, a poziom życia całej ludności szybko się podnosił, gdyż per capita w roku 1989 wynosiło 8,3%. Niestety, kiedy do władzy powróciła lewica (1990), per capita natychmiast spadło na 0,4%. Tak więc potwierdza się opinia, że gospodarka rynku daje bogactwo i dobrobyt, a socjalizm zawsze doprowadza do ubóstwa, bezrobocia i niedostatku.
Stańczyk. Pismo Konserwatystów i Liberałów, nr 2-3 (15-16) 1991r.
I jeszcze fragment wywiadu dla Frondy
FRONDA: Doszliśmy do momentu, kiedy możemy wrócić do początku rozmowy. Proszę powiedzieć, jaka była pierwsza decyzja generała Pinocheta?
KS. PORADOWSKI: Nie pamiętam dokładnie, jaka była pierwsza, ale jedną z pierwszych decyzji Pinochet zarządził zwrócenie zakładów przemysłowych ich właścicielom. Rządy wojskowych trwały pewien okres, potem stopniowo wracała władza cywilna. Armia przewidziała określony czas na pacyfikację komunizmu i odbudowę kraju, l dokładnie, jak zaprojektowali, tak zrobili. Wszystko ogłosili wcześniej, to nie była żadna tajemnica, każdy Chilijczyk wiedział. Odbudowę kraju trzeba było robić harmonijnie. Ale najważniejsza była gospodarka, ponieważ w kraju panowała nędza przeraźliwa i bezrobocie. Pierwsze lata były bardzo ciężkie, ale doskonale to wojsko zorganizowało, nie było bałaganu. Koleje, autobusy, szkolnictwo, wszystko to funkcjonowało. Powoli gospodarka podnosiła się, aż osiągnęła poziom zapewniający Chilijczykom wysoki dobrobyt, zgodny nawet ze standardami świata zachodniego.
FRONDA: Co stało się takim zasadniczym kluczem reform? Miedź?
KS. PORADOWSKI: Na początku trzeba wyjaśnić, że wojsko zaprowadziło gospodarkę produkcji maksymalnej, na cały świat. Ich rynkiem był cały świat. Pominęli unię z Argentyną i trzymanie kurczowe tylko z niektórymi państwami Ameryki Pd w związkach gospodarczych. Promowano jak największą samodzielność i wolność obywateli w działalności gospodarczej, to się nazywa chyba absolutnym liberalizmem gospodarczym. Przykład: do czasów Pinocheta zabroniono powiększania obszarów winnic. Wina na rynku prawie nie było. Od razu takie i temu podobne prawa zniósł Pinochet. Całe ogromne terytorium od Santiago do Arica to była pustynia, piach, kamienie i kilka kopalń miedzi, l to się zmieniło. Wprowadzono tam irygację, wszędzie powstawały winnice, ogrody pomarańczowe, cytrynowe i kiwi. Dzisiaj Chile eksportuje kiwi na cały świat. Teraz jak się leci samolotem, to coś przepięknego, te zielone ogrody. Dzisiaj Chile ma większe dochody z drewna, niż z miedzi. Wojsko swoim sprzętem zrobiło przynajmniej 1000 kilometrów autostrad przez lasy.
FRONDA: Jak z informacjami księdza pogodzić trwale już osadzone opinie na temat sytuacji w Chile, że pod rządami generałów zaprowadzono tyranię, ubezwłasnowolniono społeczeństwo?
KS. PORADOWSKI: To jest kłamstwo i dezinformacja. Przecież istotą polityki Chile pod rządami wojskowych była wolność inicjatywy społecznej i gospodarczej. Prawo było tak skonstruowane, aby faworyzować taką postawę.
FRONDA: W jakim stopniu na sukcesie ekonomicznym Chile zaważył wpływ grupy ekonomistów amerykańskich, tzw. "Chicago Boys"?
KS. PORADOWSKI: To jest przesadzone. Różne grupy ekonomistów brały udział w eksperymencie. Wojskowi dbali o to, aby podatki zmniejszano jak najmocniej i stymulowano w ten sposób aktywność ludzką. To obniżanie podatków było jedną z głównych sprężyn rozwoju ekonomicznego. Ludzie szybko się bogacili, czuli się bezpiecznie i stale inwestowali w nowe projekty. Co ciekawe, wojskowi bardzo nieufnie patrzyli na uzależnianie Chile od zagranicznych instytucji finansowych, nie przyjmowali pożyczek, Chile nie ma żadnych długów.
i fragment wywiadu dla Naszej Polski
"NP": - A jaki jest teraz stosunek Chilijczykow do komunizmu?
M.P.: - Sytuacja wciąż nie jest dobra, ale wielu Chilijczyków mogło przekonać się, ze rządy Pinocheta przyniosły wielki rozkwit gospodarczy, dobrobyt, przedtem była bieda z nędza, jak to w socjalizmie. Teraz jest jak w Europie. Ale niebezpieczeństwo lewicowości, idei socjalistycznych i komunistycznych wciąż nie jest całkowicie zażegnane.