Szukaj na PNWydarzeniaGorące tematyZaloguj sięnowedyskutowane 2008
Ile? |
Mundial
śr, 2006-06-07 07:26
śr, 2006-06-07 13:31
#2
Ja początkowo sądziłem, że PN, to skrót od piłka nożna...
Jacek Jarecki PS Z powodów sentymentalnych, wklejam fragmencik z opowiadania "Okrucieństwo i praca" Zjadłem śniadanie i jestem w drodze przed blok , gdzie chłopaki z pewnością już są. Zatrzymuję się na moment na parterze , cuchnącej lizolem klatki schodowej i czujnie
śr, 2006-06-07 13:49
#3
(+) !
Świetne! :-)))) Ja nigdy nie byłem takim antykomunistą jak Niesiołowski, więc cała moją niechęć przelewałem na ruskich, pepików, enerdowców i cały ten obóz, zawsze życząc im porażki. Czy to w piłce (to się często sprawdzało) czy w hokeju (tu było duzo gorzej), czy w czymkolwiek. Nie stać mnie było na niekibicowanie Polakom. Nawet, jeśli to były druzyny wojskowe -Legia,Zawisza, Śląsk, milicyjne - wszystkie gwardie czy robotnicze - Widzew!!!
śr, 2006-06-07 14:07
#4
W Koninie w 75(chyba)..
Jacek Jarecki
śr, 2006-06-07 14:15
#5
6-4?
to chyba w Katowicach?? Ale wtedy nic więcej już nie wygraliśmy i zaliczylismy spadek z gr. A. jak zwsze zresztą :-((
śr, 2006-06-07 20:50
#6
Zaliczyliśmy spadek po
Zaliczyliśmy spadek po przegranej z tzw. NRF. Niemcy wprowadzili za bramkarza zawodnika w ostatnich minutach. Albo to my zrobiliśmy ? już nie pamiętam. Ale pamiętam, że z wściekłości popłakałem się, pierwszy i ostatni raz z powodu ?naszych?. Żałowałem, że amerykanie nie przetestowali ?Little boy? nad Berlinem.
śr, 2006-06-07 21:05
#7
23 sekundy przed końcem, po wznowieniu..
Jacek Jarecki
śr, 2006-06-07 21:29
#8
?Gobert Radocha!!!?
Nie
?Gobert Radocha!!!?
pi, 2006-06-09 10:12
#9
lubi pan Joy Division?
lubi pan Joy Division? Niesamowite, przed rokiem byłem na koncercie New Order w Londynie. Usłyszałem 4 utwory z reprtuaru Joy Division i byłem w siódmym niebie, choć Bernard Sumner o nie to samo co Ian Curtis...Zagrali: She's lost control, Transmission, Atmospehere i oczywiście Love will tear us apart. Wspominam o tym, bo temat mundialowy, ale w sumie też senstymentalny.
pi, 2006-06-09 11:23
#10
Joy Division...owszem ale...
Jacek Jarecki
pi, 2006-06-09 12:03
#11
ktoś jeszcze lubi joy
ktoś jeszcze lubi joy divsion?:) Dziś mamy wielki wieczór:) Cholera w środę będzie kulminacja:)
sob, 2006-06-10 10:42
#12
Ja
Ja lubie Joy-Division - najlepsze numery "Walked in Line" i "Ice Age"
sob, 2006-06-10 15:00
#13
England, England ! i Pink
England, England ! i Pink Floyd w czymś tam na koniec. -------------------------
nie, 2006-06-11 09:37
#14
ja najbardziej lubię "she's
ja najbardziej lubię "she's lost control" i "a means to an end" no i oczywiście "love will tear us apart" Poza tym posiadam piękną wersję "Love will tear us apart" ze składanki ku czci Johna Peela, gdzie utwór ten ma w tle komentarz meczowy dotyczący bramki uzyskanej przez Nigela Kennedy dla Liverpoolu, w jednym z finałów PEMK.
nie, 2006-06-11 10:14
#15
,,Idzie wojna"
Przepraszam, ale zauważyłem kilka osób wychodzących z sentymentalnego garażu, przy którym i ja stoję. Do dziś co jakiś czas przesłuchuję JD. Najczęściej nucę sobie ,,Atmosphere"... Miłą dla mojego ucha wersję ,,Love will tear us apart" wyspiewuje ,,Swans". Nota bene na ich warszawskim koncercie (prawie 20 lat temu?) pierwsze dźwięki wymiotły pierwsze rzędy - taka dziwna sala z siedzeniami :). ,,... było tylko czterech nas no i jedna siekiera..." (niedokładnie, z pamięci):)
nie, 2006-06-11 10:19
#16
Mój post poprzedni to wyraz
Mój post poprzedni to wyraz durnej, platonicznej miłości do prymitywnego, konserwatywnego, tępego i kunktatorskiego futbolu angielskiego. -------------------------
sob, 2006-06-10 20:26
#17
Gobert Radocha!!!
Jeśli przypadkiem Szanowna Małżonka Jarecka będzie w stanie błogosławionym, proponuję imię dla syna: Robert, dla córki - Gadocha!
śr, 2006-06-07 14:45
#20
Są
Są
czw, 2006-06-08 19:05
#21
To w Koninie był wtedy
jakiś stadion? Wtedy był Stary Konin, a nowego jeszcze nie było.
czw, 2006-06-08 20:53
#22
Niestety był od lat 60 tych...
Jacek Jarecki
śr, 2006-06-07 14:26
#23
Klimaty wróciły
Piękny tekst. Ubyło mi ze trzydzieści lat. Ale wracając do piłki - wprawdzie naszym za Kolumbię gwizdy się należały, ale takie pożegnanie ich było wredne. Ja cholera zawsze się łudzę do ostatniej minuty, że jednak się uda. A jeśli przestaje się łudzić to przerzucam kanały. Trochę powyzywam i tyle. Ale obrazić się nie zamierzam, nawet jeśli by przegrali z Kostaryką.
śr, 2006-06-07 14:42
#24
Dziwny, jest dla mnie kibic, który nie wierzy w swoją ...
Jacek Jarecki
śr, 2006-06-07 14:49
#25
lepiej
Ja zawsze mówię "...a nie mówiłem..." po wygranym meczu. Tak jest przyjemniej. Pozdrawiam
śr, 2006-06-07 19:15
#26
ja wierzę w ćwierćfinał.
ja wierzę w ćwierćfinał. Wierzę, że wygramy z Niemacami i pokonamy Szwedów ( jako zwycięzcy grupy:)). Cholera, wszyscy się ze mnie śmieją a ja i tak w to wierze:) Jedyny raz takie wielkie chwile wzruszenia przeżywałem w 1992 w Barcelonie. Takie to piętno na mnie odcisnęło, że do dziś nie moge uwierzyć, że Wójcik to taki burak.
czw, 2006-06-08 19:10
#27
Wierzę w to samo,
chyba że Janas wystawi Milę i Rasiaka. Mila to taki napastnik, który na widok piłki zaczyna uciekać w panice w stronę własnej bramki, a piłka za nim. Rasiak świetnie gra głową, ale nie zwraca uwagi na takie drobiazgi, jak kierunek, w którym znajduje się bramka przeciwnika. Gdyby nie ten jeden szczegół, byłby królem strzelców głową. Gdy strzela z nogi, wstrzeliwuje się w światło bramki, jak kiedyś Dejna.
czw, 2006-06-08 19:20
#28
Panie Jerzy, cos pan
Panie Jerzy, cos pan poplątał: Mila to pomocnik, a Deyna słynął z precyzyjnych podkręcanych "rogali"...
czw, 2006-06-08 19:27
#29
Co z Mili za pomocnik?
Niech pan nie przesadza? Tak go ustawiają w reprezentacji. A na jakiej pozycji grał w polskiej lidze? Ja proponuję, żeby Pan wrócił do archiwalnych nagrań z Deyną i przypomniał sobie, jakie strzały wychodziły mu, gdy strzelał sprzed lub z pola karnego na wprost bramki. To był naprawdę wysoki poziom! A może po prostu jako kibic Widzewa nie lubiłem Legii...?
czw, 2006-06-08 19:33
#30
Wie pan, trudno mowić o
Wie pan, trudno mowić o każdym pojedynczym meczu.
czw, 2006-06-08 19:37
#31
:)
A na jakiej pozycji grał w polskiej lidze? Nie przypominam sobie żeby kiedykolwiek w I lidze grał w ataku. W Groclinie grał na lewej pomocy o ile mnie pamięć nie myli o ataku nie było mowy - Rasiak, Niedzielan
czw, 2006-06-08 19:43
#32
Sorry! Sprawdziłem - nie grał jako
nominalny napastnik. Tak go postrzegałem, bo miał ciąg na bramkę.
czw, 2006-06-08 20:30
#33
A może po prostu jako kibic
A może po prostu jako kibic Widzewa nie lubiłem Legii...? Nie ma się co martwić, odwzajemniamy to uczucie. ;-)) Wojciech
czw, 2006-06-08 21:03
#34
Chociaż jestem z Goliny, niczym fan Legii...
Jacek Jarecki Takie hasło z Łazienkowskiej! Ale tak na boku...to pieprzony Geniusz był! Taki Zidane, to buciki mógłby mu wiązać!
śr, 2006-06-07 20:11
#35
Mnie wkurza
Mnie wkurza:
śr, 2006-06-07 20:12
#36
Ale Pana poniosło...
-:)))))))))))))
śr, 2006-06-07 20:27
#37
Poniosło... ale czasem ciężko się powstrzymać!
Jacek Jarecki
śr, 2006-06-07 20:36
#38
Ja na pilocie mam taki przycisk
który wyłącza głos.
czw, 2006-06-08 22:37
#39
Niby tak:)
Ale z drugiej strony dla mnie młodego człowieka jego błędy i pieprzenie o niczym jest kwintesencją futbolu (tego oglądanego w telewizji). Wie pan jak z syfnymi napojami z dzieciństwa niby cola lepsza ale ten klimat;)
czw, 2006-06-08 22:45
#40
O panu Szpakowskim ? Zgoda!
Jacek Jarecki
śr, 2006-06-07 21:21
#41
Wrrrrrr...
Ja NIENAWIDZĘ jak oglądamy mecz z kumplami i jest jakaś kobieta, która co 5 min. pyta "co to jest ten spalony?"
śr, 2006-06-07 21:55
#42
Ja to mam dobrze...
Jacek Jarecki
śr, 2006-06-07 23:10
#43
Czytałem gdieś, że raz,
Czytałem gdieś, że raz, gdy przeciwnik udawał, ze został sfaulowany, rezyser Kuc, ogladający to z trybun, nie wytrzymał i wrzasnął:
śr, 2006-06-07 14:57
#44
Jeśli się podobało, to jeszcze kawałek o futbolu!
Jacek Jarecki .... ale kiedy przed kilkoma minutami wyszedłem przed dom i pod bosymi stopami poczułem zeschniętą kępkę trawy i ten zapach lata zmęczonego dokoła, zupełnie wyraźnie stałem się chłopcem z białą nowiuteńką piłką pod pachą . Piłką fantastyczniejszą niż cokolwiek na świecie, z którą niczym pan młody z ukochaną, otoczony wiernym orszakiem weselników przemierzam świat w poszukiwaniu odpowiednio pięknego kościoła , by po wzruszającej ceremonii pocałować ją a potem wraz z kumplami rzucić się na nią i milion razy zgwałcić jej śliskie , doskonale białe ciało . Idziemy, a ja ją wącham , z oburzeniem odrzucając nachalne błagania by sprawdzić czy dobrze się odbija.
śr, 2006-06-07 17:47
#45
Mój Boże....
Piłką fantastyczniejszą niż cokolwiek na świecie, z którą niczym pan młody z ukochaną, otoczony wiernym orszakiem weselników przemierzam świat w poszukiwaniu odpowiednio pięknego kościoła , by po wzruszającej ceremonii pocałować ją a potem wraz z kumplami rzucić się na nią i milion razy zgwałcić jej śliskie , doskonale białe ciało . Idziemy, a ja ją wącham , z oburzeniem odrzucając nachalne błagania by sprawdzić czy dobrze się odbija.
,,,jak ona pięknie pachniała. Niewiele w zyciu znam tak pieknych zapachów jak nowa "biedrona", biało- czarna. Dystyngowana, dostojna - biała z dodatkiem powaznej czerni. Nie tam jakieś bohomazy tanga, roteiro, azteca czy inne. Najpiękniejsza - bo pierwsza i wymarzona. Trzeba było składać na nią miesiącami i pilnować, żeby zachowała kolor jak najdłużej. Broń Boże - nie siadać, bo zrobi się jajo (makabra). I wyrzucać z druzyny tych, którzy dyletancko kopali "z czuba". Też mogli naruszyć idealnie klasyczny kształt. A po meczu, mala kosmetytka. Wycieranie z błota, zielonego nalotu. I wspólna noc. Ech....
śr, 2006-06-07 18:11
#46
Re: Mój Boże....
[...] A po meczu, mala kosmetytka. Wycieranie z błota, zielonego nalotu. I wspólna noc. Ech.... O kurde, aż się wzruszyłem... Tak cudne wspomnienia o kuli ze skóry? A kobiety narzekają, że faceci nie są romantyczni! ;-) pozdrawiam
śr, 2006-06-07 18:31
#47
ech...
Ja swoją pierwszą piłkę dostałem przez okno. Ktoś wybił mi nią szybę.
śr, 2006-06-07 19:11
#48
przydało się? :) ja
przydało się? :) ja pamiętem, że zbieraliśmy kit z okien, nie wiem po cholere ale tak czyniliśmy.
śr, 2006-06-07 19:20
#49
Wygramy z Niemcami 4-1.
Jacek Jarecki
śr, 2006-06-07 21:16
#50
Na pewno się przydało...
Na pewno się przydało... tylko nie pamiętam do czego.
czw, 2006-06-08 19:14
#51
Kobiety nie zawsze bywają
takie okrągłe i nie można ich kopnąć, bo zaraz wrzeszczą.
śr, 2006-06-07 18:34
#52
I miała czerwony napis po angielsku ( nie pomnę treści)
Jacek Jarecki
śr, 2006-06-07 14:28
#53
Carramba !
Kto to grywał w kolarzy wieczkami od słoików? Jasne, że nikt. Przecie wieczka od słoików (te plastikowe) zużywaliśmy na gardy przy szpadach Zorro ! Tekst wyborny, Panie Jacku, gratuluję. Miałem kiedyś cały peleton 103 sztuki z koszulkami imiennymi. Z chwilowego braku towarzystwa rozegrałem jeden etap w ogródku dziadków mimo, że już w trzeciej turze palce mi spuchły niemiłosiernie. Pytałem kiedyś znajomego Hiszpana - też grał jako dziecko. Nie wiem jak się nazywał jego Szurkowski, sprawdzę przy najbliższej okazji. Pozdrawiam
czw, 2006-06-08 15:39
#54
Miami czy Dallas?
Oczywiście, że to co dziś dzieje się w naszym sporcie ma korzenie z połowy lat 70tych. Niszczenie fizyczne narodu zawsze było celem okupantów ? można było zabijać, albo wzorem czasów średniowiecza (i nie tylko) zakazać lub utrudnić rozwój wszelkich dyscyplin mających na celu rozwijanie kultury fizycznej okupowanych. Spiskowa teoria dziejów? No a jak nazwać pomysł z wybetonowaniem szkolnych boisk? Jak nazwać permanentne utrudnianie inicjatyw mających na celu szerszy kontakt ze sportem (by choćby przypomnieć postać Tomasza Hopfera)? Jak nazwać torpedowanie wszelkich inwestycji sportowych ? w wielu miastach budowano (lub tworzono projekty budów) hale sportowe, baseny itp. i nagle te inwestycje przerywano ?na polecenie z góry? mimo że były chęci i pieniądze. Dało to efekty już w latach osiemdziesiątych, a apogeum mieliśmy w latach dziewięćdziesiątych. Czy było to związane z naszymi sukcesami sportowymi z lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych? Nie wiem, ale jakoś tak to się ułożyło że po wielkim Wundertimie, sukcesach piłkarskich, siatkarzach Wagnera, koszykarzach, Fibaku, Krulaku i Szurkowskim, oraz wielu innych, nie było kontynuacji, a przecież oni żyli nadal i nie wszyscy uciekli na zachód. Bardzo trudno nadrobić stracone 20 ? 30 lat. To całe pokolenie, w którym nie wykształcono świadomości znaczenia fizycznego rozwoju narodu. Dziś powstaje nareszcie infrastruktura sportowa związana ze zmianą stylu życia z przemianami społeczno-politycznymi, ale nadrobienie straconego czasu potrwa znacznie dłużej ? to tak jak z chorobą i rekonwalescencją. Poza tym niema jakiegokolwiek realnego i realizowanego planu mającego nadrobić te zaległości w skali całego społeczeństwa. Znajomy sędzia piłkarski mówił mi kiedyś, że będzie lepiej ? tyle ze dodał ? jeśli wszystko dobrze pójdzie to za jakieś 40 lat. A poważnie ? nie wiem (bo nie znam się na tym za dobrze) jak będzie z naszą reprezentacją na mistrzostwach. Nie znam mentalności naszych piłkarzy ? na ile są to ludzie odczuwający głód sukcesu, a na ile względnie wystarczających pieniędzy. Wszystko może się zdarzyć. Piotr K. z Opoczna PS. Jeśli o sporcie mowa ? jak myślicie, kto wyra ? Miami czy Dallas?
czw, 2006-06-08 15:52
#55
Miami! ( oczywiście!)
Jacek Jarecki
czw, 2006-06-08 17:12
#56
Po co spiskami po oczach chłostać.
Z tego by wynikało, że komuniści dbali o rozwój fizyczny, a po odejściu tych dobrotliwców zaczęło się planowe wyniszczanie narodu, które trwa do dzisiaj.
czw, 2006-06-08 17:29
#57
O własnie !
Jacek Jarecki
śr, 2006-06-07 14:50
#58
Colonel Bogey March
Melodia "Mundial 2002" wsrod kibicow brytyjskich w Japonii byl Colonel Bogey March. Skomponowany w Anglii w 1914 roku zyskal swiatowa popularnosc dzieki filmowi The Bridge on the River Kwai [Most nad rzeka Kwai] (1957) o wiezniach japonskiego obozu jenieckiego w Tajlandii, budujacych w nieludzkich warunkach most. Podczas "Mundial 2002" Anglicy gwizdali go Japonczykom na stadionach, w barach, w sklepach, na ulicach. Nie bede wcale zaskoczony jesli dowcipni brytyjczycy przypomna Niemcom wokalna wersje Colonel Bogey March powstala w Anglii na poczatku drugiej wojny: Hitler has only got one ball Frankfurt has only one beer hall, Hans Otto is very short, not tall, Hitler has only got one ball,
śr, 2006-06-07 20:38
#59
Re: Colonel Bogey March
Tych ktorym football przeszkadza w koncentrowaniu sie na czymkolwiek innym pragne poinformowac, ze powyzszy angielski text zatytulowany
śr, 2006-06-07 19:09
#60
Widzieliście odpowiedź
Widzieliście odpowiedź Polaków na zaczepną koszulkę Niemców? ( Hitler potrzebował 28 dni aby was pokonać, nam wystarczy 90 minut ). My możemy kupić na allegro koszulkę "Bez pomocy Rosjan w 17 minucie, nigdy nas nie pokonacie" a na dole: "Cedynia 972, Grunwald 1410"
śr, 2006-06-07 19:15
#61
Re: Widzieliście odpowiedź
Oglądałem ostatnio niemiecki film o historii tamtejszej piłki nożnej w czasach Hitlera. Pzdr: Witek
śr, 2006-06-07 19:44
#62
Docenią
Docenią nas wtedy kiedy z nimi przegramy.
śr, 2006-06-07 20:03
#63
Admin. mógłby na czas mistrzostw...
Jacek Jarecki
śr, 2006-06-07 20:26
#64
Nie fair
Było by nie fair wyrzucić nas stąd.
śr, 2006-06-07 20:12
#65
jasne
Dzisiaj Mirosław Klose (Opole) i Łukasz Podolski (chyba Gliwice) to podpory reprezentacji Niemiec. Wcześniej legenda polskiej piłki - Ernest Wilimowski oraz Pol (Pohl). A może małe zakładziki przed piątkowym meczem?
śr, 2006-06-07 20:21
#66
Pele Powiedział
że nie wyjdziemy z grupy.
czw, 2006-06-08 19:20
#69
Niemcy to tacy Polacy
(trochę), ale głupio gadają. P.s. Poznałem kiedyś starego Klose, jak jeszcze grał w Odrze Opole. Historyczny atak OO: Tyc (Tietz), Klose, Kwaśniewski, a w bramce Młynarczyk.
czw, 2006-06-08 20:36
#70
Re: Niemcy to tacy Polacy
(trochę), ale głupio gadają.
P.s. Poznałem kiedyś starego Klose, jak jeszcze grał w Odrze Opole. Historyczny atak OO: Tyc (Tietz), Klose, Kwaśniewski, a w bramce Młynarczyk. Matka bodajże grała w ręczną. Do tych nazwisk, pracujących na świetność niemieckiej piłki trzeba dorzucić Borowke, Banaczka i Wosza. Opole - ileż to miasto wydało znakomitych sportowców... Zresztą szczególnej urody. Miasto, nie sportowcy....
pi, 2006-06-09 00:05
#71
Za kilka dni do Opola
jadę. A'propos wyjazdu: bardzo mnie kiedyś rozbawił pewien pod-Opolanin pracujący w RFN, który oglądał w niemieckiej telewizji przemówienie H. Kohla o podatkach, i w pewnej chwili skomentował: Ja, ja, Helmut, ty się ino trzym, bo jo tam jutro jada! Dodajmy do tej listy słynnego Willimowskiego, o którym ostatnio gdzieś napisali w gazecie.
pi, 2006-06-09 09:04
#72
Ernest Wilimowski też, podobnie jak Deyna....
Jacek Jarecki
śr, 2006-06-07 22:51
#73
PiS na Mundialu
Polski sukces na Mundialu moglby miec ogromny wplyw na powodzenie obecnego rezimu w Polsce. Polska i Polacy potrzebuja pewnosci siebie i poczucia wlasnej wartosci a to b. trudno przychodzi przecietnym nacjom jak Polska. Taka Ameryka zawsze moze dokopoc komus jak jej trzeba podbudowac swoje ego. Izrael, zawsze moze zrzucic kilka bomb w Gazie. Nawet niedaleko trzeba leciec. A Rosja moze przykrecic kurek gazu jak sie jej tak podoba. A my co mozemy? Gdy Argentyna wygrala Mundial to od razu pomaszerowala na Falklandy bo tak im sie ego rozdelo. Gdy Norwegia rozgromila wszystkich (a szczegolnie Szwecje) i zdobyla najwiecej medali w Liljehammar, od razy wypiela sie na EU i Norwedzy przeglosowali plan Maastrichtu na nie. Gdy Niemcy pokonali Wegrow w 1954 zaczal sie Niemiecki cud gospodarczy. Niemcy uwierzyli w siebie. A olympiada 1936 tez miala swoje skutki. Kto wie moze wtedy zaczela sie II Wojan Swiatowa. Kto wie, moze, sukces Gorskiego byl poczatkiem konca Gierka a nie jak to sie powszchnie uwaza, ze to byla wizyta JPII. Moze Wojtyla byl wlasnie wybrany dzieki Gorskiemu, Lacie, Deynie i Szarmachowi. Pisze to na powaznie. Nie wolno niedoceniac czynnikow spoza sfery materii, ktore rownie silnie rzadza historia swiata jak pelne czy puste zoladki. Jesli Polska przerznie ten Mundial jak przerznela w Korei to pewnie bedzie to poczatek konca PiSu.
śr, 2006-06-07 23:01
#74
PIS ma kłopot z wizerunkiem...
Jacek Jarecki
śr, 2006-06-07 23:11
#75
Re: PiS na Mundialu
Jesli Polska przerznie ten Mundial jak przerznela w Korei to pewnie bedzie to poczatek konca PiSu.
Super! To kiedy nowe wybory?
śr, 2006-06-07 23:53
#76
Nie mieszajmy
rzeczy poważnych (piłka nożna) z niepoważnymi (polityka).
czw, 2006-06-08 08:46
#77
:)
:)
czw, 2006-06-08 09:14
#78
Gruba przesada
Przypomnę, że w 1978 w Argentynie Polska była 5. i było to traktowane niemal jak klęska. Z kolei w 1982 byliśmy 3.- i co? Nie chcę złośliwie komentować, więc zamilknę.
czw, 2006-06-08 19:23
#79
Dawali nam wtedy fory,
żeby pogrążyć komunistów i ZSRS.
czw, 2006-06-08 09:22
#80
Re: PiS na Mundialu
Pisze to na powaznie. Nie wolno niedoceniac czynnikow spoza sfery materii, ktore rownie silnie rzadza historia swiata jak pelne czy puste zoladki.
Jesli Polska przerznie ten Mundial jak przerznela w Korei to pewnie bedzie to poczatek konca PiSu. No to ja też, na poważnie. Bardzo żałuję, że rządy prawicy albo raczej łże-prawicy kojarzone są, w zgodzie z prawdą, z działaniami edukacyjnymi, ideologizującymi codzienność. Na pewno będzie patetycznie, narodowo i bogobojnie. Niestety, prawie nigdy do tych celów- budzenia świadomości narodowej, dumy, radości, nie wykorzystuje się siły sportu. To karygodna krótkowzroczność i głupota. Wystarczy przypomnieć, jakie wydarzenia mają na świecie i w Polsce najwyższą oglądalność. Dla ułatwienia dodam, że nie sa to orędzia L. Kaczyńskiego. Siłę i moc sportu wykorzystywali i nadal to robią przywódcy państw. Tylko, żeby ją wykorzystać (siłę i potęgę) to musi ona zaistnieć. Polska pogrążona jest w dramatycznej zapaści fizycznej. 38 milionowy kraj leją we wszystkim (za wyjątkiem siatkówki) prawie wszyscy. Ostatnio Łotysze, Słowacy, Czesi, Kolumbijczycy, itp. jak sport traktowany jest przez obecną władzę świadczy fakt, że odpowiedni resort przerzucany był w zabawach koalicyjnych jak gorący kartofel i nikt go nie chciał. Nie ma pomysłu, strategii, żadnych propozycji rozwiązań obecnego kryzysu. Nie odnosimy się do sportu szkolnego, masowego, kwalifikowanego. Jakby nic złego się nie działo. A dzieje się nie tylko źle, ale coraz gorzej. Mówię to także jako prezesujący 10 lat 3-ligowemu klubikowi siatkarskiemu, któremu już nie tylko ręce opadają z bezsilności i ogólnej niemocy.
czw, 2006-06-08 09:50
#81
No to powrót
Mam nadzieję, że nikt się nie pogniewa, gdy "przerzucę" ciężar dyskusji na starą, dobrą nogę. Chciałbym podzielać optymizm wielu ludzi, wiarę w to, że nasza kadra może wiele osiągnąć. Niestety - narodowe czarnowidztwo bardzo daje mi się we znaki. Nasza kadra jest naprawdę na wysokim poziomie (sam fakt, że przebrneliśmy ładnie eliminacje już o tym świadczy). Nie jest to oczywiście drużyna, która może zawalczyć o mistrzostwo, ale z pewnością może wyjść z grupy, a i dalej zrobić niespodziankę. No tak, więc dlaczego nie wierzę w sukces? Bo niestety chłopaki nie wytrzymają psychicznie. Podobnie jak to było w Korei: pierwsze, najważniejsze mecze paskudnie przegrane, a ostatni - o pietruchę - w ładnym stylu wygrany, z wymagającym przeciwnikiem. Podobnie pewnie będzie tutaj. Ekwador - drużyna ogólnie w naszym zasięgu - okaże się nie do przeskoczenia, gdy nasi piłkarze będą poruszać się na boisku niczym te przysłowiowe muchy w paskudnym mazidle. Szczególnie da nam się we znaki ekwadorska szybkość, świeżość i luz - tercet, którego nie mamy za grosz. Janas chciał dobrze, odmłodzić kadrę, skończyć z engelszyczyzną (gwiazdorstwem) i skupić się na grze. Ale chyba wytworzył przy tym niesamowitą atmosferę terroru (ach, te tajne treningi z niebotycznymi wynikami), która po prostu musi się odbić na mundialowej mentalności "naszych". A z biegiem meczu będzie gorzej - brak sukcesów nie dodaje skrzydeł, wręcz przeciwnie. Dodatkowo będzie wracało wspomnienie z Chorzowa, a dokładniej, reakcje kibiców. Bardzo chcę się mylić. Trzymam kciuki za naszych z całej siły i prawdopodobnie żyły sobie wypruję, jak przegrają w piątek... ale nie robię sobie złudzeń. Chociaż ciche marzenia o tym, żeby choć na chwilę stać się takim czarnym koniem, jak Grecja w czasie Mistrzostw Europy...
czw, 2006-06-08 14:22
#82
Panie Tadeuszu! Nie bedzie źle!
Jacek Jarecki
czw, 2006-06-08 21:43
#83
Polska-Ekwador
Polska-Ekwador 2:1 Polska-Anglia/Szwecja 0:3 Pudło: 1. Brazylia
czw, 2006-06-08 21:59
#84
Ta Polska ... z czymś mi się kojarzy!
Jacek Jarecki Polska- Ekwador 3-1 ( 1-0 ) 1/8 Polska - Anglia 1-0 ( po dogrywcw ) a dalej...zobaczymy!
pi, 2006-06-09 13:22
#85
Polska - góra
Polska - góra ćwierćfinał... co należałoby uznać za duży sukces bo przejście 1/8 chyba będzie dość trudne. -Ekwador 1:0 Co do reszty obstawiam następująco: 1 Niemcy potem choć to mało prawdopodobne mniejsze ale jednak: 4 Holandia reszta się kompletnie nie liczy ...i to tyle na temat mundialu. . "Wolność polega na świadomym i dobrowolnym wyborze dobra."
pi, 2006-06-09 13:32
#86
Nie opuszczać nas! .............please!!!!!!
Jacek Jarecki
pi, 2006-06-09 13:54
#87
A Ukraina???
Ja uważam, że
A Ukraina???
pi, 2006-06-09 14:09
#88
Adm.wywalił mundial z forum, ale...
Jacek Jarecki
pi, 2006-06-09 23:09
#89
Jasnowidz jaki, czy co
Jasnowidz jaki, czy co ?
czw, 2006-06-08 14:38
#90
Skoro na bloku...
Jacek Jarecki NUDNIEJ! DROŻEJ! DZIWNIEJ! ( po olimpiadzie, ale niestety aktualne) Oto , kosztem małych dzieci oczekujących na dobranockę udało się pokazać ludowi szereg zadziwiających wyczynów sportowych , nazywanych zupełnie nie wiadomo dlaczego? Olimpiadą. Podczas olimpiady Pan Małysz nie odniósł żadnego sukcesu ale komentatorzy zapewnili kibiców, że wkrótce zaroją się od młodzieży nowiuteńkie skocznie i skoczeńki.
|
na PN - to dopiero gratka!
Panie Grzegorzu, nie miałem odwagi zredagować blogu na ten temat, bo myslałem, że nikt się tutaj tak "przyziemnymi" rozrywkami jak futbol nie zajmuje. A tu - ciekawy, bo, zyciowy tekst.... Puszczam więc w niepamięć Pańskie popisy oratorskie, które mnie irytowały, bo facetowi wybaczać należy, kibicowi trzeba!
Wspomnienia przemiłe, dotyczą, wypisz wymaluj, moich doświadczeń i przeżyć. Kapsle, wyścigi pokoju, notatki, wycinki, gumowe korkotrampki, podziw i uwielbienie dla biało - czerwonych. Choć wtedy bardziej czerwonych niż białych. Ale to nie miało i do dziś nie ma dla mnie żadnego znaczenia. Dlaczego i jak długo???
Tak długo jak reprezentacja IV (V i VI a może VII) RP nie pokona co najmniej:
3:2 Argentyny
2:1 Włochów
4:1 Holendrów
2:0 Anglików
1:0 Szwecji
i uwaga....
1:0 Brazylię!
Kiedyś się dało. Dzisiaj nie. Dlaczego? Bo polski sport od 20 lat jest w totalnej zapaści. Przyczyna tkwi w traktowaniu wychowania fizycznego w szkołach i systemie szkolenia w sporcie młodzieżowym.
Wyjatek stanowi piłka siatkowa, dynamicznie i wzorowo rozwijająca się dyscyplina sportowa.
Życzę dużo zdrówka Panie Grzegorzu! Będzie nam potrzebne...