Czym jest, a czym nie jest polityka?

W kończącym się właśnie roku szkolnym nasza młodzież po raz pierwszy przechodziła przez sito nowej, ?standaryzowanej? matury, pytania maturalne opracowywane na szczeblu krajowym, komisje zewnętrzne itd itp. wiedza na najwyższym, obiektywnie sprawdzanym poziomie. Jedno ze standaryzowanych pytań maturalnych z przedmiotu zwanego ?WOS?, czyli ?wiedza o społeczeństwie? brzmiało: ?wyjaśnij na czym polegają zalety ordynacji proporcjonalnej??.

To pytanie maturalne zelektryzowało mnie. Maturę zdawałem w Roku Pańskim 1955, kiedy o wyborach i ordynacji proporcjonalnej nie mieliśmy żadnego pojęcia, a w każdym razie nikt nam na ten temat niczego nie mówił i o żadnych ?zaletach? nie mogło być mowy.

Dzisiaj, oczywiście, jest zupełnie inaczej, dlatego zainteresowało mnie jakie też mogą być te ?zalety? i byłem ciekaw, co polska młodzież licealna i jej nauczyciele wiedzą na ten temat?

Przyglądając się bowiem od lat polskiej scenie politycznej i występującej na niej elicie, nie potrafię wskazać żadnej zalety takiego sposobu wyboru, co musi, oczywiście wynikać z braku wiedzy, jakiej nie zdążyłem nabyć uczęszczając do komunistycznej szkoły i takiegoż uniwersytetu. Wydaje się, że w podobnej ciemnocie pogrążona jest większość obywateli Rzeczypospolitej, ponieważ to tylko najmłodsze pokolenie ma szczęście nabywać wiedzę na ten temat w szkole.

Jest taka strona internetowa www.prawica.net, która czasem publikuje moje teksty na temat wyborów i ordynacji wyborczej, a wokół tych tekstów, z reguły, toczy się dyskusja, w której, jak to w dyskusji, jedni chwalą, a inni chłoszczą i wykpiwają.

Ponieważ większość czytelników tej strony to ludzie znacznie ode mnie młodsi, więc postawiłem tam otwarcie pytanie:

Panowie i Panie, którzy mnie tu smagacie batem krytyki, podajcie mi przykłady jakichś zalet ordynacji proporcjonalnej? Przecież, oczywiście, jakieś zalety mieć musi, skoro popiera ją i Pan Prezydent RP i Jego Brat, skoro tak twierdzą uczeni profesorowie różnych dyscyplin, a dzieci przed maturą wkuwają je na pamięć?

Ze wstydem przyznaję, że tak brutalne postawienie pytania o zalety systemu jaki nam od 15 lat produkuje elitę polityczną, pozostało całkowicie bez echa i żadnej odpowiedzi się nie doczekałem.

Przeciwnicy brytyjskiego systemu wyborczego, jednomandatowych okręgów wyborczych, nadal twierdzą, że zmiana ordynacji wyborczej niczego w Polsce nie zmieni, bo Wielka Brytania czy Kanada nie są wcale rajem na ziemi, tam też są kłopoty, źli ludzie i przekupni, nieuczciwi politycy, nie ma więc ? ich zdaniem ? o co kruszyć kopii. Jednakże pytanie o zalety systemu proporcjonalnego zawisło w powietrzu.

Od lat moje prace związane z Ruchem Obywatelskim na rzecz Jednomandatowych Okręgów Wyborczych. Ja i moi sojusznicy, i współpracownicy jeździmy po Polsce, wygłaszamy odczyty, piszemy artykuły, wydajemy biuletyny, organizujemy konferencje, zjazdy, spotkania i różne akcje. Nader często reakcja polskich inteligentów, nawet, a może przede wszystkim z najwyższymi tytułami naukowymi, jest standardowa: ?to jest polityka, a ja nie chcę mieć nic z polityką wspólnego?.

Kiedyś, w innej Polsce i przed wielu, wielu lat, w sprawie ordynacji wyborczej zabrali głos biskupi polscy:

Ustrój prawa wyborczego wydaje z siebie prawodawców, którzy za pomocą władzy ustawodawczej wpływać mogą i wpływać będą na wszystkie dziedziny życia kościelnego, narodowego, kulturalnego, społecznego i moralnego, a szczególnie na przyszły kierunek wychowania publicznego. Tym samym reforma wyborcza w te wszystkie dziedziny wkracza i z nimi się łączy. Do nas więc, jako do stróżów praw wiary w tych dziedzinach należy pytać i badać o ile do ich rozwoju proponowany ustrój prawa wyborczego dopomaga albo też w uprawnionym rozwoju przeszkadza lub nawet go niszczy.

Tak było przed wielu laty. Dzisiaj przedstawiciele Ruchu JOW na próżno kołaczą do bram kurialnych, na próżno piszą pisma i przeprowadzają rozmowy: to jest polityka, a biskupi polscy do polityki mieszać się nie mogą i mieszać się nie chcą.

Rozmawiam z rektorem wielkiego polskiego uniwersytetu, zapraszam go do udziału w konferencji organizowanej na ten temat: to jest polityka! Rektor musi trzymać się z daleka od polityki?. Piszę do innego rektora uniwersytetu prawie równie wielkiego: nie popieram Pana i Pańskiego ruchu, bo jestem rektorem, a rektor musi być apolityczny.

Kilkudziesięciu profesorów różnych polskich uniwersytetów pisze, razem ze mną list do Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polskich:

Zamknięcie przed tą tematyką mediów publicznych skutkuje nieświadomością i brakiem wiedzy obywateli odnośnie tych podstawowych problemów ustrojowych. Jest to zasadniczy powód, dla którego zwracamy się z apelem do Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polskich, aby miejscem takiej dyskusji stały się uczelnie, a przez to umożliwiły polskiej młodzieży akademickiej zapoznanie się z tymi zagadnieniami i zajęcie świadomego, rozumnego stanowiska.

Co odpowiadają na ten apel rektorzy akademickich szkół polskich? Niestety, milczą. ?Z podsłuchu? wiemy, że po zapoznaniu się z treścią apelu uznali, że ... ? tak, tak, że: to jest polityka, a rektorzy, podobnie jak biskupi, do polityki mieszać się nie powinni.

Profesorowie swój list do KRASP wysłali do pisma, które się zowie ?Forum Akademickie?. Redaktor naczelny tego pisma odmówił zamieszczenia listu, bo to jest polityka, a Forum Akademickie polityką się nie zajmuje.

Mamy więc już pełną jasność: zajmowanie się systemem wyborczym, jakim posługują się ?nasi sojusznicy ? Amerykanie i Anglicy?, to jest polityka i taką polityką, ani inteligentni, ani nawet uczeni ludzie zajmować się nie powinni.

Natomiast nie jest polityką przekonywanie naszych dzieci w szkołach o zaletach systemu wyborczego jaki nam wymyślają nieustannie nasi znakomici prawodawcy i dzięki któremu mamy to, co mamy: a więc nową ordynację wyborczą przy każdych wyborach ? z nieustannymi zamianami to d?Hondta na Sainte-Lague, to Sainte-Lague na Hare-Niemeyera, to znowu na d?Hondta w nowym kształcie, a w efekcie 12-go premiera w ciągu 17 lat i co rok nowego ministra w każdym resorcie.

Na tym, jak wiemy, polega demokracja, co nam wyjaśnił Pan Prezydent, bo w Kanadzie, Ameryce czy Anglii żadnej demokracji nie ma. I takie stanowisko nie ma nic wspólnego z polityką, może więc być upowszechniane i podawane młodym (i starym) Polakom, jak chleb powszedni.

Jak długo?


Jerzy Przystawa
www.jow.pl
więcej tekstów autora... i tutaj...

0
Jeszcze nie głosowano
 

Panu profesorowi Przystawie ustrój się nie podoba

Polityka jest rzeczą brudną, a więc Ich Dostojeństwa Purpuraci i Gronostajowcy wolą sobie istnieć z daleka od polityki i polityków. A politycy i tak zrobią, co chcą. Z tym, że politycy niewiele zrobią Ich Dostojeństwom, a reszcie - kot ich drapał, śmierć frajerom, kogo z możnych tego świata czerń obchodzi.

I tylko Polski szkoda.

JBB

Dość tego politykowania!

Ostatnio przekonywałem działaczkę klubu rowerowego z miasta na Pomorzu, żeby wzorem cyklistów dolnośląskich klub włączył się do Marszu na Warszawę (28 czerwca). Podałem tej pani adres strony internetowej JOW i krótko opisałem cele Ruchu. Odpowiedz tej pani też była krótka: ?W politykę się nie bawimy?. Poczułem się głupio. Wchodzę więc na stronę internetową tego klubu i co widzę? Członkami klubu, zapewne przypadkowo są: poseł SLD, marszałek województwa z SLD i starosta z SLD, zaś nagrodami klubowymi wyróżniono dwóch wójtów okolicznych gmin, przypadkowo też z SLD. Klub opiekuje się starym zabytkowym kościółkiem w pewnej miejscowości i sponsoruje jego remont. Ja przez kilka następnych niedziel niewiele położę na tacę, bo chcę zaoszczędzić na wyjazd do Warszawy. Nie dość więc, że jestem złym katolikiem, to jeszcze w politykę się bawię, w przeciwieństwie do tej pani - społecznicy i ofiarnej córy Kościoła.

To jest: Tomasz Dec

Zastanawiam się...

...czy na rzeczonej maturze pojawiło się również pytanie o zalety JOW, kto wie, może nawet były pytania o wady jednego i drugiego systemu wyborczego. Wierze, że było tak jak Pan Przystawa sugeruje, tzn. propaganda polityczna między wierszami egzaminacyjnego zestawu, bo jaki miałby cel autor w przemilczeniu innych pytań tejże matury. Jak rozumiem, zmuszanie maturzystów do "wkuwania na pamięć zalet systemu proporcjonalnego" jest polityką - i zgadzam się, ale polityką jest również zatem nakłanianie (wywieranie presji, lobbowanie) biskupów i rektorów uczelni do zaangażowania się w promowanie któregoś z systemów. Nie trzeba nikomu tłumaczyć, że zwłaszcza dzisiaj , kiedy opowiedzenie się za JOW kojarzy sie jednoznacznie z opowiedzeniem za konkretną partią polityczną, byłoby to polityką. A chyba zgodzimy się, że oba systemy wyborcze mają swoje wady i swoje zalety.
T.Dec

T.Dec

To jest: Ireneusz

Nie zgodzimy się

cytat:
Nie trzeba nikomu tłumaczyć, że zwłaszcza dzisiaj, kiedy opowiedzenie się za JOW kojarzy sie jednoznacznie z opowiedzeniem za konkretną partią polityczną, byłoby to polityką.

To znaczy za którą?
Myśli pan, że za PO? To panu mówię jasno i otwarcie, że pan się myli. Opowiedzenie się za JOW akurat jest bardzo głęboko przeciwko PO.
1. PO zebrało 700tys podpisów (podobno, bo TV coś nawet pokazała - pudełka) i wstawiło to do piwnicy na Wiejskiej.
2. Ani razu nie zgłosili sprawy JOW na wokandę Sejmu
3. Czasami jedynie usiłują "popłynąć" na idei JOW, przez co niszczą wszelkie wpływy Ruchu na Rzecz JOW.
4. JOW - jeśli pan wczyta się, jak działa JOW, w jaki sposób polaryzuje politykę, partie, jak zmusza do szukania ważnych i wpływowych ludzi w powiatach, niezależnych oczywiście od liderów z Warszawki - to będzie pan wiedział, że JOW zmiecie z powierzchni wszystkie obecne partie od PISu po PO. Te partie oparte są na klakierach i na jednym, dwóch liderach. Bezprogramowe i bezideowe. Nie przeżyliby ani jednych wyborów w ordynacji JOW, jednoturowej, bez żadnych mieszanek proporcjonalnych (co ratując swoje tyłki chcieliby ewentualnie wdrożyć liderzy dzisiejszych partii - vide Włochy).
Poponuję poznać JOW, a nie gdybać i być pewnym stereotypów. Jeśli "czerwoni profesorowie" tego nie chcą uczynić, uczyńmy to sami!

PS. Znalazłem przed chwilą http://prawica.net/node/3834#...

A z jaką to partią kojarzy

A z jaką to partią kojarzy Pan opowiedzenie się za JOW-ami? I to jednoznacznie? Naprawdę jestem ciekaw.

To jest: Tomasz Dec

Przepraszam

Przepraszam, jeżeli moja wypowiedź nie była na tyle jasna w swojej treści, że można było znaleźć w niej dowód na posługiwanie się przeze mnie fałszywymi stereotypami. Przyznaję, że nie mam specjalistycznej wiedzy na temat jednego czy drugiego systemu wyborów, nie obraziłbym się nawet, gdyby ktoś nazwał mnie ignorantem w tej dziedzinie. Jednak nie mógłby tego zrobić na podstawie mojej wypowiedzi. Zaznaczyłem powyżej trzy punkty: 1) skoro pojawienie się pytania o określonej treści na maturze może być odczytywane jako "robienie" polityki, to nie dziwię się że biskup lub rektor zaangażowany w promowanie idei o tym samym charakterze mógłby być oceniany jako "robiący" politykę, 2)wedle mojego przekonania przeciętny obserwator polityki w Polsce kojarzy sprawę JOW z PO (nie wnikam w tym miejscu, jaki jest tego powód - przywłaszczenie sobie przez PO tego pomysłu, manipulacja i mamienie wyborców itp), 3)każdy z systemów ma wady i zalety.
Przyznaję, że ja również zaliczam się do tych przeciętnych obserwtorów, wiedzę nt. obu systemów wyborczych mam ubogą - tym bardziej dziękuję za uwagi, miałem rownież ubogą wiedzę nt. roli PO w promowaniu (czy nie promowaniu) JOW. Jednak, opierając swoje zdanie nie tylko na swoim doświadczeniu, twierdzę że JOW kojarzy się dużej części społeczeństwa z PO (myślę, że ci rektorzy i biskupi są też tego dowodem), a tym samym opowiadanie się za JOW może być odbierane jako znak sprzyjania PO. Komentarze przekonują mnie, że tak być w przyszłości nie musi, tym bardziej należy więc rozmawiać o sprawie, podkreślając jednocześnie że nie musi to mieć nic wspólnego z jakąkolwiek partią polityczną, a więc odpolityczniając sprawę JOW.
T.Dec

T.Dec

Forma i treść

Nie wszystko, czego nas uczą w szkole jest złe. Dobrze jest na przykład uczyć się historii. Uczyć, to znaczy nie tylko przyswajać wiedzę, ale i wyciągać wnioski. Kiedy Pilsudski wchodzil z garstka stracencow do Kongresówki (jedna kompania, czesc nie miala karabinow, a kawalerzysci niesli siodla na swoich plecach), zamykano przed nimi koscioly i domy. Nadchodza "czerwoni", a do tego jeszcze, na autriacko-niemieckim żołdzie. Jednakowoż Pilsudski mial to gdzieś i dlatego po czterech latach mieliśmy Polskę. Każda wielka idea jest uwikłana w jakiś kontekst polityczny. Ulegać temu, to upodabniać się do tej pani, ktora po otrzymaniu niedwuznacznej propozycji, odpowiedziała: "Jak pan śmie!!!", by za chwilę dodać: "Co by ludzie powiedzieli!?".

Myślozbrodnie nt.JOW

"A chyba zgodzimy się,że oba systemy wyborcze mają swoje wady i swoje zalety"
Ale pan dał "popalić". Tutaj opowiadać takie rzeczy,że system proporcjonalny może mieć jakieś zalety, a JOW wady?
Nie wiem proszę pana co gorsze.
Tak straszliwe herezje opowiadać. Ale dostał pan słuszny odpór strażników jedynie poprawnego myślenia.
Kto wie może sam guru Przystawa zechce pana skarcić. Pan jeszcze młody,przyznaje się do tego i jeszcze pisze pan,że próbuje zgłębić rzecz całą więc może zostanie pan potraktowany po ojcowsku.
Strażnicy Ireneusz i Git musieli pana zrugać bo mają takie zadanie.Co innego guru ten może łagodnie ale nie musi.
A co do meritum.Tak oba systemy mają wady zalety wynikające z samej istoty demokracji.Ale to zupełnie inna dyskusja.
Aha i jeszcze jedno strażnicy pilnują tutaj również żeby nie powiedzieć czegoś dobrego o PO a już sugerowanie,że PO ma jakikolwiek pozytywny związek z JOW traktowane jest jak myślozbrodnia.Proszę uważać.

Leonard

To jest: Ireneusz

Dowody !?!

Proszę podać konkretne dowody na to, że ja lub Git zrugaliśmy kogokolwiek za podawanie wad JOW!
Wogóle, że potraktowaliśmy kogokolwiek niegrzecznie.

Pan się juz naraził kilku osobom za brak merytorycznej dyskusji oraz instrumentalne traktowanie dyskusji. Również za ataki personalne. Pan jednak dalej tego nie dostrzega. Proszę więc usilnie o cytaty i wskazanie tego, co pan insynuuje mnie oraz Gitowi. Ma pan na to jeden dzień.

O dzień zwłoki i litość proszę

"Ma pan na to jeden dzień".
Litości,proszę chociaż o dwa dni abym mógł mysli zebrać i we właściwy sposób o łaskę prosić.

Leonard

To jest: Ireneusz

BRAK ODPOWIEDZI LEONARDO

myślę, że kpiny pana zwącego siebie Leonard powinny być dokładnie tam, gdzie się nadają.
Nie na forum ludzi, którzy starając się szanować nawzajem rozpatrują wiele spraw z wielu punktów widzenia. To jest najważniejsze na PN.
Panie Leonard, moje zaufanie do pana od tej chwili jest mniej niż ZERO. Dałem panu szansę na zachowanie się jak mężczyzna i człowiek prawicy. Pan udowodnił inny charakter nie licujący z mianem "prawicowiec".

Bez odpowiedzi Ireneuszowi

Gdy L.Miller nazwał Z.Ziobrę zerem to spojrzałem na niego z politowaniem bo widziałem,że jest to wyraz jego bezsilności.
Pan nawet zera mi nie daje.
Niech pan zechce przeczytac swoje posty.Po co mam je panu cytować.Szkoda miejsce zajmować. Jak pan przeczyta to może wyciągnie pan jakieś wnioski.Jeżeli nie to przecież ja pana nie przekonam bo po panu argumenty spływają.

Leonard

Szczerze mówiąc, jak

Szczerze mówiąc, jak Miller nazwał Ziobra zerem, to musiałem miec jakies widzenie do przodu, bo w myslach odburknąłem Millerowi - Nie ważne jak mężczyzna zaczyna....

Panowie zaufajcie widzącemu...Zbędnie dajecie sie ponieśc emocjom.Żbędnie, a przynajmniej nazbyt konwencjonalnie...

To jest: Breyciu

Wracamy na stare ścieżki

Zamiast odpowiadać na postawione znowu pytanie o zalety ordynacji proporcjonalnej wolę napisać, że:
1. Tak, pytanie maturalne było fatalne, gdyż powinno wymagać wymienienia wad i zalet takowej lub jej bezstronnego zdefiniowania i opisu.
2. Tak, młodzież uczy się fikcji, bo ordynacje przyjmowane są na podstawie prognozowanych wyników wyborów jako próba zapobiegania wymianie ekipy rządzącej i tam są prawdziwe wady lub zalety.
Wątpię, żebym był tu pierwszy z takimi opiniami, wystarczy pewnie poszperać w archiwach PN.

Pojawił się jednak nowy wątek, czyli pytanie o milczenie hierarchów kościelnych i rektorów. Pomny nauk o. Bocheńskego ("100 zabobonów": hasła AUTORYTET i INTELEKTUALISTA) uważam, że ani bycie rektorem wyższej uczelni ani piastowanie wysokich godności kościelnych nie czyni nikogo autorytetem w dziedzinie nauk społecznych a politologii w szególności. I wcale nie mam im za złe, że nie próbują podpierać się autorytetem funkcji do pouczanie innych na temat JOW. Chyba, że dany rektor lub biskup jest zarazem kompetentnym politologiem z wykształcenia, ale i wtedy wypowiadać się powinien z pominięciem pozostałych tytułów, co może być trudne w przypadku osób ogólnie znanych.

A czym jest polityka ? Jakieś podchwytliwe pytanie - strach odpowiadać.
Myślałem, że to "działalność władzy państwowej, rządu w dziedzinach społecznej, gospodarczej, kulturalnej, wojskowej i innych, dotycząca spraw wewnętrznych państwa lub stosunków z innymi krajami; działalność grupy społecznej, partii, osoby mająca zwykle na celu zdobycie i utrzymanie władzy państwowej; cele i zadania takiej działalności, metody realizacji tych zadań" lub potocznie "czyjeś zręczne, przemyślane postępowanie w celu osiągnięcia określonych zamierzeń". Tyle Słownik PWN.

To jest: BTadeusz

Polityka nie jest walką o władzę?

?

PRZESTAWIAJMY PROBLEMY Z GŁOWY NA NOGI...

To jest: Breyciu

Jak go zwał, tak go zwał.

Jak go zwał, tak go zwał. Dla jednego "działalność", dla innego "walka" (też działalność tylko bardziej zawzięta). Pozdrawiam

To jest: BTadeusz

Zawzięta, ale szczera

Do bólu. (definicja)
Pozdrawiam wzajemnie

PRZESTAWIAJMY PROBLEMY Z GŁOWY NA NOGI...

To jest: Breyciu

P.S.

A jaki śliczny eufemizm jest w "Cambridge Dictionary": the activities of the government, members of law-making organizations or people who try to influence the way a country is governed :) Co kraj, to obyczaj.

To jest: Ireneusz

Ależ...

właśnie w tym eufeniźmie cały pies pogrzebany!!!
Wreszcie wiemy, czym różnimy się od tych "odwiecznych" (200 letnich) demokratów - Angoli. Może w takim razie nie dorośliśmy do JOW, bowiem właśnie partykularyzm u nas jest tak rozwinięty, jak być może tylko i wyłącznie w rządzonych proporconalnymi ordynacjami zatomizowanych jednostek szukających swego "szczęścia"? Coraz mniej nas łączy z krajem, nie mówiąc z lokalną społecznością - gminą, dzielnicą itd :(((

:)

Zależy:) Dzisiaj tak ale może kiedyś będzie partia dla której władza będzie środkiem a nie celem:)

To jest: BTadeusz

Oczywiście - w Prawdziwym Komunizmie

+

PRZESTAWIAJMY PROBLEMY Z GŁOWY NA NOGI...

:)

W sumie:)
Racja:)
Już schodzę na ziemie:)

Prof. Przystawa od

Prof. Przystawa od dłuższego czasu propaguje JOW, przeciwstawiając je ordynacji proporcjonalnej. Można więc zasadnie przypuszczać, że zapoznał się z tymi dwoma typami ordynacji. A jeżeli tak, to musiał dostrzec, że każdy z nich ma swoje zalety i swoje wady.
Przepraszam, ale NIE WIERZĘ, żeby na pytanie zadane na jakimkolwiek forum o zalety ordynacji proporcjonalnej nie uzyskał on odpowiedzi.
Takie teksty są dobre na ulotki propagandowe, ale nie na fora dyskusyjne.

To jest: BTadeusz

Uzyskał

np. że jest dobra i słuszna. Najlepsza i jedyna mozliwa.
Czy za takie zalety dostałbym 5?

PRZESTAWIAJMY PROBLEMY Z GŁOWY NA NOGI...

Pan odwraca kota ogonem.

Pan odwraca kota ogonem. Prosze przeczytac artykuł. Profesor usilnie prosi o podanie zalet ordynacji proporcjonalnej. Do dzieła!

Idee fixe JOWialskich

Idee fixe JOWialskich kojarza mi sie z obcesjami niektorych Austryjakow (tych ofe Mises'a) co to strasznie lubia rozprawiac o zlocie i widza w tym panaceum na wszystkie dolegliwosci swiata i wszystkie dyskusje sie z nimi koncza na austryjackim gadaniu o tym zlocie. Jest masa roznych mozliwych systemow monetarnych. Tak samo matematycznie jest masa roznych systemow wyborczych. Matematycznie mozna je symulowac. Zaden jednak nie nie moze zadowolic wszystkich. A ci, ktorych niezadowala maja prawo i obowiazek zwalczac ten system, ktory podcial by galaz na ktorym siedza. System proporcjonalny jaki mamy nie jest taki zly. Da sie w nim robic polityke i da sie rzadzic. I oto tylko chodzi. Zalety JOWu sa marginalne i dodatkowa kazda zmiana niesie z soba niezamierzone konsekwencje. Moze by JOWialscy zajeli sie badaniem tych niezamierzonych konsekwencji. Byloby to dosc latwe. Wystraczyloby sie blizej przyjrzec USA i GB jako dystopiom JOWialszczyzny a nie tylko jako ich paragonom.

Re: Idee fixe JOWialskich

cytuję jurajda:
System proporcjonalny jaki mamy nie jest taki zly. Da sie w nim robic polityke i da sie rzadzic. (...) Wystraczyloby sie blizej przyjrzec USA i GB jako dystopiom JOWialszczyzny a nie tylko jako ich paragonom.

Zaczynam się zastanawiać, co lub kto za Panem stoi :))
Ma Pan ciągoty popijania cudzego wina i narzekania, że kwaśne.
(vide Internet czy PC - bo nie podejrzewam, że pisze Pan z ODRA ileśtam).
A Centrino - no, proszę zgadnąć, kto w tym maczał palce?

Pzdr: Witek

Dekonspirator kwasnego wino

Ciekawo co lub kto za mna stoi? Sam chcialbym wiedziec. A nie pomyslal pan, ze moze tylko moje wlasne przekonania.

Aluzju o cudzym i kwasnym winie ja ponial. Bede sie staral pochwalic to wino od czasu do czasu jesli ta kwasota calkiem mi jezyka nie wykreci.

Zalety??

Znalazłam:
http://pl.wikipedia.org/wiki/...
ale nie wiem czy ktoś uzna to naprawdę za zalety.
I tu:
http://www.aceproject.org/mai...
Ale po przeczytaniu tych informacji mogę z czystym sumieniem, po doświadczeniach naszych wyborów, stwierdzić że nie ma zalet. Te wyżej wymienione są wydumane i nie mają żadnego odzwierciedlenia w naszej rzeczywistości.

Zalety są oczywiste...

...chociaż można uważać, że wady przeważają.

Re: Zalety są oczywiste...

cytuję indris:
...chociaż można uważać, że wady przeważają.

W temacie zalet OP też uważam, że te pytania są tendencyjne!

I prowokacyjne ponadto!

Może nawet godzą w dobre imię OP!

pozdrawiam
TBM

Prosze pana, mnie się

Prosze pana, mnie się podobają takie ordynacje, w których już wybierałem. Po prostu. No... To... Poprzez... No reminiscencję. No jak może podobać mi się ordynacja, w której jeszcze nie wybierałem?

Re: Prosze pana, mnie się

cytuję Sławek:
Prosze pana, mnie się podobają takie ordynacje, w których już wybierałem.[...]

Tak? A kto za to płaci? Pan płaci.. pani płaci... SPO-ŁE-CZEŃ-STWO za to płaci, że się Panu podoba :-)

pozdrawiam
TBM

..Nikt tu nikogo pod

..Nikt tu nikogo pod pistoletem nie zatrzymuje...:)

To jest: BTadeusz

Nieco to aroganckie?

Czy nie?

PRZESTAWIAJMY PROBLEMY Z GŁOWY NA NOGI...

Re: ..Nikt tu nikogo pod

cytuję Sławek:
..Nikt tu nikogo pod pistoletem nie zatrzymuje...:)

Pewnie, że nie, już idę, tylko jak Pan pozwoli skoczę tylko po żonę, bo my z żoną to chodzimy wszędzie. Odejść można drogą.. o! nawet widzę... jest droga.. chyba na Ostrołękę...

pozdrawiam
TBM
ps
niestety, żona powiedziała, że nie może przyjść bo śpi. Ma Pan więc pecha, zostaję!

To jest: BTadeusz

Ja, jak trafię na coś, co mi

się podoba, to sobie wieszam na gwoździu i na to patrzę. Po jakimś czasie mam dość.

Pytanie było o zalety, a nie sformułowano kryteriów oceny. Ale po co szukać w tym sensu, skoro go nie ma?

PRZESTAWIAJMY PROBLEMY Z GŁOWY NA NOGI...

No, panie Tadeuszu, to ja

No, panie Tadeuszu, to ja serdecznie współczuję tym kobitkom, które wpadły panu w oko:)

To jest: BTadeusz

Zastawiłem pułapkę

dołek, a w środku g...o.

Pan traktuje kobitki, jak "coś"?
Jak Panu w dołku?

A co z drugą częścią mojej wątpliwosci?

PRZESTAWIAJMY PROBLEMY Z GŁOWY NA NOGI...

Mógłby się pan raz

Mógłby się pan raz uśmiechnąć, całkiem niemerytorycznie....Dla pana informacji, ta krótka wymiana postów między panem TBM, a mną to były prawie dosłowne cytaty z "Rejsu". Czcza zabawa, jak pewnie zechce pan uznac...

A w sprawie pana wątpliwości: No więc jeśli nie sformułowano kryteriów to nie ma to waloru obiektywności, no więc jest to formalizm. I to jest groźne, ale formalizm jest jeszcze groźny dlatego, że jak nie ma tam kryteriów, to po prostu można tam sobie podkładać różne treści i może nawet takie, które by nam tu nie odpowiadały.

To jest: BTadeusz

Może ma Pan rację

Z Rejsem, a moze TBM tak dokładnie go nie pamięta.
Radzę się upewnić.
-:)))))))))(to usmiech)

cytuję ja, poniżej:
Ordynacja jest, jaka jest, ma swoje cechy, podobnie jak demokracja.
Jak można ogłupiać ludzi każąc chwalić coś, nie pytając, a nawet nie narzucając kryteriów oceny?
Zalety, to dobro. Prawda?
Czy można myślec inaczej?
Więc skoro ma zalety, to znaczy,że jest dobra.
Nawet wśród odpornych na propagandę i na tę formę wyborów powstaje obronna przekora - aby zdac, trzeba coś wymysleć. A skoro się to napisze, to wypada się potem z tego wyprzeć?
To jest koncertowe pranie mózgu.

Nie sądzi Pan?

PRZESTAWIAJMY PROBLEMY Z GŁOWY NA NOGI...

Wie pan, ja myśle, że jak

Wie pan, ja myśle, że jak ktoś pyta, jakie zalety ma to czy tamto, to zawsze mozna zapytac, a o co ci chodzi? I to jest to o czym pan mówi.

Ustawienie tej kwestii, w taki sposób, że przesądza sie, że to coś z pewnością odznacza się zaletami - byłoby oczywiście filisterskie i śmieszne, jak apologia wieszcza Słowackiego u Gomrowicza. Coś w rodzaju indoktrynacji.

Ale z drugiej strony, kiedy zapytamy na przykład: jakie zalety ma Kasia, to u kogoś, kto ma na to pytanie odpowiedzieć ( jesli zna Kasię)- automatycznie pojawiają się relacje, względem których dokonywana jest taka ocena: Kasia , jako dziewczyna, jako żona, jako dajmy na to nauczyciel, jako człowiek wreszcie. Więc nie mozna do końca powiedziec, że pytanie o zalety czegoś wymaga sformuowania precyzyjnych kryteriów, bo - tak jak tu - samo wyrazenie ordynacja wyborcza odnosi sie do konkretnego kompleksu spraw i problematyki, które - zakłada się - są znane temu, kto proszony jest o odpowiedź. Wiec niekoniecznie zaraz pranie mózgu. Kwestia intencji...

To jest: BTadeusz

No wie Pan

Przy maturze trudno pytać, "o co chodzi?".
Kasią się nie zajmujmy, poradzi sobie.
Możnaby zapytać, jaki jest cel wyborów i która ordynacja spośród znanych najlepiej do tego celu prowadzi.
Nie sądzi Pan, ze albo osoba układająca pytania jednak indoktrynowała, albo była zbyt zindoktrynowana, aby tego nie dojrzec?

PRZESTAWIAJMY PROBLEMY Z GŁOWY NA NOGI...

Jeżeli w zestawie tych

Jeżeli w zestawie tych pytań nie było miejsca na takie, które indagowałoby takze w sprawie zalet ordynacji większościowej, czy jednomandatowych okręgów wyborczych - to mozna oceniać, że kwestia ordynacji odfajkowana została tendencyjne...

Pan przed chwilą oddzielał

Pan przed chwilą oddzielał propagandę od merytorycznej dyskusji na forum. Dlaczego zatem uprawia Pan propagandę? Czy można poważnie potraktować "zalety" ordynacji proporcjonalnej wymienione w Wikipedii, np. ze sprzyja wiekszej frekwencji wyborczej (!), daja wyzsza efektywnosc i stabilnosc rzadow (!!), sprawia ze obywatele maja wieksze wplyw na polityke rzadu (!!!). Przecież to farsa. A może to Pan jest autorem tego artykułu do Wiki?

Dla mnie zaletą ordynacji proporcjonalnej...

...jest większa reprezentatywność parlamentu, w porównaniu z JOW. Dlatego jestem przeciwnikiem wszelkich progów wyborczych i systemu d'Hondta. Niektóre zalety wymienione w Wikipedii są dla mnie albo nieistotne, albo sprzeczne z rzeczywistością.

A coz to u licha jest

A coz to u licha jest reprezentatywność? Jak rozumiem, to ma oznaczać, że w parlamencie powinni się znaleźć łysi i blondyni (blondynki takoż), osoby z wykształceniem podstawowym, średnim i wyższym, żonaci i nieżonaci, panie i panowie, komuniści i faszyści, mieszkańcy miast i mieszkańcy wsi, posiadający samochody i nie posiadajacy, brydżyści i hodowcy kanarków, starzy i młodzi, kibice i fryzjerzy, lekarze i pielęgniarki, ociemniali i chorzy na padaczkę, licealiści i studenci, stoczniowcy i górnicy, Wielkopolanie i Małopolanie etc. O to chodzi?

Re: Zalety są oczywiste...

Z zaletami obecnej ordynacji, jest jak z ZOMOwcem z dowcipu, który wyrażał żal, że nie został całkowicie pozbawiony wzroku, bo wtedy za odszkodowanie mógłby sobie kupić telewizor.

Pzdr: Witek

Albo jak z tym Rosjaninem z

Albo jak z tym Rosjaninem z Syberii, który zachwalał swoje strony: "U nas przez dziesięc miesięcy zima, a pozniej to już tylko lato, lato, lato...".

To jest: BTadeusz

Indoktrynacja

Nasuwa mi się taka refleksja, że straciliśmy trzeźwość myślenia. Utrata tej spartańskiej cechy polega na dowartościowywaniu wszystkiego.

Obserwuję poszechne nastawienie, aby wszystko, co nas otacza, było lepsze dla nas, niz jest ze swej istoty.
Pierwsze zaczęły mnie drażnić prognozy pogody. Mam brzydką natyrę, ze lubię ciepło deszcz, słońce mnie razi. I od jakiegoś czasu czuję gorszy od innych. Mnie prognozami nikt nie pociesza.

Prognozy pogody pogody zapowiadajace pogodę, jaka nam towarzyszy od trzech, czterech lat, wbrew znanemu wszystkim ociepleniu klimatu, surowa i kontrastowa - między dniem i nocą, staraja się nas pocieszyć żebyśmy się nie martwili, ze przyjdzie poprawa, że będzie radośnie i błyśnie nam słońce.

Popularne w prognozach wtrącenia, to "niestety", "na szczęście", "(nie)będziemy się cieszyć....",itd. itp.
Komentatorzy darzą siebie nawzajem ciepłem emanującym waleniem sobie na "Ty", co trzecie słowo, to miękkie "powiedz mi....".
Jak łechcą nas reklamy, to nie wspomnę.(kryptoreklama).
Z ekranu śmieją sie wszyscy, jakby było z czego.

Wszystko jest po to, aby było dobre dla nas wszystkich. Jak w ewangelii, a moze jeszcze lepsze.

Co ma pan Przystawa przeciwko temu, aby ordynacja miała jakies zalety?
Że jest, jaka jest? że dla jednego zalety, sa wadami dla innych? No ale przecież z czegoś trzeba się cieszyć!
Czy nie?
Te maturalne pytania nastawione są na wyławianie talentów pocieszania.

Bez sensu.

Ordynacja jest, jaka jest, ma swoje cechy, podobnie jak demokracja.
Jak można ogłupiać ludzi każąc chwalić coś, nie pytając, a nawet nie narzucając kryteriów oceny?
Zalety, to dobro. Prawda?
Czy można myślec inaczej?
Więc skoro ma zalety, to znaczy,że jest dobra.
Nawet wśród odpornych na propagandę i na tę formę wyborów powstaje obronna przekora - aby zdac, trzeba coś wymysleć. A skoro się to napisze, to wypada się potem z tego wyprzeć?
To jest koncertowe pranie mózgu.

A przecież co jest dobre, to wiemy skadinad.
Jak w świetle tych kryteriów wyglada ta czy inna ordynacja?

Konkretnie:
Jakich zmian w życiu społecznym moznaby się spodziewać po zastosowaniu ordynacji tej, lub tamtej? Której wyniki zbliżyły by nasze życie do zgodności z dekalogiem? (4do10-punkt po punkcie)

To jest pytanie. Tu trzeba chłodnej refleksji.

Ale ciągle wbrew poecie wolimy tę "słodką watę, mimo, iz skleja usta".

PRZESTAWIAJMY PROBLEMY Z GŁOWY NA NOGI...

Maturalne pytanie

"wymien zalety ordynacji proporcjonalnej"- jest moim zdaniem kompromitacja polskiego ministerstawa oswiaty.

Przypomina mi sie stary dowcip:
Pytanie: Jaka jest roznica miedzy kurczakiem?
Odpowiedz: Bo kurczak ma jedna nozke bardziej niz druga.

Juz nie mowie, ze kompromitacja jest postawienie pytania maturalnego w sposob, ktory mnie, mieszkanca od 23 lat Kanady, w ktorej wladze do wszystkich szczebli wylaniane sa przy pomocy ordynacji wiekszosciowej,
automatycznie oblewa, bowiem moja odpowiedzia -z reka na sercu- byloby: ordynacja proporcjonalna w porownaniu z ordynacja wiekszosciowa nie ma absolutnie zadnych zalet.
Kompromitacja jest sformulowanie pytania w stylu "wymien zalety kurczaka". Postawione maturalne przez ministerstwo pytanie jest KOMPROMITUJACO NIELOGICZNE, poniewaz kaze cos porownywac bez jakiegokolwiek ukladu odniesienia.
Kompromitujaca tez jest manipulacja polegajaca na sugerowaniu politycznej wyzszosci ordynacji proporcjonalnej [choc nie wiemy nad czym- domyslamy sie wiec "jedynej slusznosci"].
Zapewniam tez P.Leonarda, ze mieszkam w Kanadzie i zbieznosc moich pogladow z pogladami P. Prof. Przystawy, P. Gita, P.Ireneusza i in. jest zupelnie przypadkowa, i ze nie zostalem w jakikolwiek sposob przez nich zmuszony ani oplacony do wyartylulowania mojej opinii.

Chcialbym rowniez powiedziec [i mowie to moim rozmowcom zawsze prosto w oczy], ze jezeli ktos deklaruje albo demonstruje brak jakiegokolwiek zainteresowania polityka, to nie jest godzien byc nazwany obywatelem i konstytucja powinna mu legalnie zabronic prawa glosu np.w wyborach. Jest to rowniez w pewnym sensie intelektualna kompromitacja czlowieka, ktory udawadnia, ze nie dorosl do wziecia odpowiedzialnosci za losy swojego kraju i jest porownywalna do braku jakiegokolwiek zainteresowania swoja rodzina.
Czlowiek apolityczny nie moze byc patriota, co jeszcze nie tak dawno bylo wartoscia. Ciekawe, ze ludzie mowiacy ja nie zajmuje sie polityka nie rozumieja, ze w istocie mowia: ja mam swoja Ojczyzne gdzies.
Pozdrowienia
Roman

To jest: kaktusnadłoni

SPOŁECZEŃSTWO OBYWATELSKIE.

Jak ma powstać społeczeństwo obywatelskie, jak społeczeństwo partyjniackie stawia(jak na razie) skuteczną blokadę. Dla mnie niedouczonego górnika-emeryta jest jasne że JOW dały by szansę na to społeczeństwo obywatelskie. Poseł obecnie nie jest przedstawicielem lokalnej społeczności, lecz agentem-wykoawcą centrali partyjnej w Warszawie. I niech się głupcy dziwą że jest taka mała frekwencja wyborcza. Ja na wybory chodzę, lecz oddaję głos nie ważny, bo nie będę popierał partyjniactwa. Chcę wybierać swojego przedstawiciela. Od razu wyjaśnię że w Okręgu Jednomandatowym jak mój kandydat nie przejdzie, to wybrany Poseł z mojego okręgu jest moim posłem, pomimo że nie głosowałem na niego. Życzę panu Profesorowi wytrwałości - do skutku.

kaktusnadłoni

A może zamiast walczyć bezskutecznie o wprowadzenie JOW

spróbować powalczyć o prawo do skutecznego referendum jak w Szwajcarii. Myślę Ze argumenty za taką nowelizacją prawa są mocne i trudniej je podważyć. http://prawica.net/node/3697
Mając takie prawo łatwiej by było zastąpić system prporcjonalny większościowym

Zdzisław Gromada

"Szwajcaria" też jest zablokowana...

...przez zapis w Konstytucji RP, stanowiący, że wynik referendum jest wiążący jeżeli wzięło w nim udział co najmniej 50% uprawnionych.

Nieprawda

w Szwajcari nie ma wymagania 50% frekfencji. Uznano słusznie, że obywatelowi który świadomie nie bierze udziału w referendum jest obojętne który wariant prawa będzie obowiązujący.

Zdzisław Gromada

Pisałem o Polsce, nie o Szwajcarii

Oczywiście wymóg frekwencyjny jest w Polsce pomyslany po to, żeby referenda z góry "utrupić". Przeciez przy każdym pomyśle na referendum zawsze pojawiają się głosy, ze może nie byc frekwencji i będą tylko niepotrzebne wydatki. Szwajcarski mechanizm referendalny działa tylko dlatego, że tam takiego wymogu nie ma i że o samym przeprowadzeniu referendum decyduje tylko odpowiednia liczba żądających - w Polsce rozstrzyga to Sejm lub Senat.

Nie znam się na ordynacjach:)

1. Reprezentacja większego spektrum społeczeństwa. Pytanie czy jedynym wyznacznikiem dla ordynacji ma być skuteczność władzy.
2.Zależność od swoich lokalnych wyborców. Interes lokalny staje się istotą życia parlamentarzysty:) Sprawy ogólnokrajowe nie interesuje go wcale. Małe okręgi jeszcze bardziej zmniejszają na to szanse.
3.Zwycięzca bierze wszystko jest dobrym rozwiązaniem w krajach o ustabilizowanej i długiej demokracji. W krajach w których np dochodząca do władzy partia olewa 2 konstytucyjne zwyczaje które się wykształciły, atakuje inne organy konstytucyjne państwa niekoniecznie posiadanie przezeń pełnej władzy jest niebezpieczne.
4.W sytuacji gdy co partia to przywódca skoro w żaden sposób nie będzie konieczne istnienie nielubianych przez nas partii istnieje realny problem rozdrobnienia parlamentu jak w przedwojennej Polsce.
5.Niekoniecznie muszą u nas powstać republikanie i konserwatyści:)
6.Wprowadzanie sprawdzonych amerykańskich rozwiązań niekoniecznie musi się sprawdzić

Nie znam się na ordynacjach:)

1. Reprezentacja większego spektrum społeczeństwa. Pytanie czy jedynym wyznacznikiem dla ordynacji ma być skuteczność władzy.
2.Zależność od swoich lokalnych wyborców. Interes lokalny staje się istotą życia parlamentarzysty:) Sprawy ogólnokrajowe nie interesuje go wcale. Małe okręgi jeszcze bardziej zmniejszają na to szanse.
3.Zwycięzca bierze wszystko jest dobrym rozwiązaniem w krajach o ustabilizowanej i długiej demokracji. W krajach w których np dochodząca do władzy partia olewa 2 konstytucyjne zwyczaje które się wykształciły, atakuje inne organy konstytucyjne państwa niekoniecznie posiadanie przezeń pełnej władzy jest niebezpieczne.
4.W sytuacji gdy co partia to przywódca skoro w żaden sposób nie będzie konieczne istnienie nielubianych przez nas partii istnieje realny problem rozdrobnienia parlamentu jak w przedwojennej Polsce.
5.Niekoniecznie muszą u nas powstać republikanie i konserwatyści:)
6.Wprowadzanie sprawdzonych amerykańskich rozwiązań niekoniecznie musi się sprawdzić

jak sie nie znasz to sie zapoznaj:-)))

czas po temu najwyzszy..

a co do meritum.
1> skutecznosc,odpowiedzialnosc,uczciwosc...itd..
2.a teraz sprawy krajowe interesuja??Male okregi skladaja sie na cale panstwo.W toku dyskusji paralmentarnych scieraja sie racje 460 okregow wyborczych skladajacych sie na jedno panstwo.
460 poslow reprezentuje caly kraj i swoje okregi;tego sie nie da rozdzielic.Sejm jest najwazniejszym organem politycznym w kraju.
3.czyzby za panem Kwasniewskim??On tez twierdzil,ze nie jestesmy dojrzali i
wystarczajaco starzy:-))))
4.klania sie prawo Duvergera:-(
5.jak zwal tak zwal; najwazniejsza jest polaryzacja na dwie glowne sily polityczne.Znow sie klania prawo Duvergera.
6.skoro sa sprawdzone to czemu maja sie nie sprawdzac??:0-))
Jedno zdanie zaprzecza drugiemu:-(
Poza tym blizsze jest nam Europa i rozwiazania brytyjskie:-)

I tak w ogole to postaraj sie doccenic mysl polityczna naszej ojczyzny na przestrzeni wiekow. Nie ma powodu aby myslec i watpic w madrosc Polakow. Nie zawsze bylo nam dane decydowac tak jak bysmy tego chcieli; zgodnie z nasza wola. Narod byl oglupiany,demoralizowany na rozne sposoby,oklamywany nawet przez tych,ktorzy byli powolani do twgo zeby byc dla tego narodu autorytetem,ograbiany z wlasnej historii,pacyfikowany w autentycznym dazeniu do wolnosci i prawdy ...itd ,itd....
Niestety ale dalej jest pacyfikowany przez klamstwa lejace sie z telewizorni. I tak wykazujemy zadziwiajaca odpornosc i zdrowy rozsadek,
Trzeba doceniac siebie i wlasna ojczyzne.
(Moze ten pomysl z wychowaniem partiotycznym niejest taki zly???)

Dlaczego nie uwierzyc,ze mozemy miec wolne i demokratyczne wybory.??
Trzeba tylko troche wysilku i determinacji aby wywalczyc to co sie nam nalezy .Wolne wybory naleza sie Polakom tak samo jak Brytyjczykom czy inny narodom wybierajacym w drodze otwartego konkursu na stanowisko posla.
Kandydatom trzeba zlozyc aplikacje i stanac do interview przed narodem.
Tylko tyle i az tyle.

Poki co chetni do fotela w parlamencie chwala sobie OP,bo nie musza stawac do zadnego interview przed narodem; wystarczy dobra komitywa z liderem partii.

:)

cytat:
jak sie nie znasz to sie zapoznaj:-)))

Ja się msuszę zapoznać z taaakim działem prawa cywilnego więc ordynacje pozostawie ad Calendas Graecas;)
cytat:
2..W toku dyskusji paralmentarnych scieraja sie racje 460 okregow wyborczych skladajacych sie na jedno panstwo.

No cóż na tyle wiem o ordynacji obowiązującej że też radzę się zapoznać:) W Polsce mamy obecnie 41 okręgów wyborczych
cytat:
czyzby za panem Kwasniewskim??On tez twierdzil,ze nie jestesmy dojrzali i
wystarczajaco starzy:-))))

Tak twierdze że nie jesteśmy dojrzali mało państw ma na tyle ugruntowaną demokrację żeby np. system prezydencki nie prowadził do przesadnych nadużyc.
Tak szczerze niech mi pan powie ile jest w Polsce partii których członkowie wystąpili by przeciwko swojemu szefowi? Bo wtedy o Nixonie i Watergate senat USA wypowiedziałby się jako o niewinnym incydencie:)
4.To nie jest prawo tylko teza:) Mówiąca że system JOW wspiera powstawanie dwupartyjnych bloków (nie partii) takich jak np AWS:) Ma swoje wyjątki ostatnie wybory W Wlk.Bryt.
cytat:
skoro sa sprawdzone to czemu maja sie nie sprawdzac

Wie pan co było jak próbowano zaimplementować Common Law w Afryce:)
Nie twierdze że nie powiniśmy się na tym wzorować bo szczerze mówiąc daleko mi do specjalności w tej dziedzinie. Po prostu jak słysze że JOW ma być panaceum na coś to śmiem wątpić:) Co więcej jak ktoś mi mówi że zrobimy w Polsce drugą Wlk. Brytanię czy Japonię to hmmm....
Nie mówię że tak musi być:). Po prostu patrzę sobie na wybory samorządowe. De facto taki JOW:) efekt? Ostatnio w jakimś mieście nie odwołano prezydenta skazanego nieprawomocnym wyrokiem bo nie było wymaganej liczby głosujących.
Jeśli ktoś mi mówi że działa to w Wlk. Brytanii to chciałbym żeby mnie przekonał że będzie działało w Polsce:) Na przykłąd nie mają konstytucji i świetnie im się dzieje może znieśmy i u nas?;)
cytat:
Dlaczego nie uwierzyc,ze mozemy miec wolne i demokratyczne wybory.??

Mamy tylko zwycięzca nie bierze wszystkiego:)
W żadnym wypadku nie jestem przeciwniem JOW proszono o wymyślenie wad/zalet proporcjonalności to coś tam skrobnąłem:)

Consônus esto lupis, si lupus esse cupis.

Zastanawiam się czy ze strony szanownego Pana jest to już głos frustracji czy też zniecierpliwienia, Tak, rozumiem. Tyle lat walki, a efekty?
Idea zaiste szczytna i trudno ją kontrargumentować, a tu nikt nie chce słuchać, nikt się nie porywa, nikt nie rozumie.Wybitni profesorowie,hierarchia kościelna i jakieś tam "forum ....", politycy tzw.Elyta, sędziowie,prokuratorzy,służby,kogo by tu jeszcze wymienić....? Przecież to czysta hipokryzja, przepraszam raczej Machiawelizm. Nikt nie chce i nie będzie ryzykował. Zresztą jak można wierzyć, ciągle wierzyć i niezmiennie być "nabijanym w butelkę".W końcu dlaczego ufać orędownikom jow-ów, czy są inni? Przecież już startują w wyborach,tworzą komitety, pełnomocników. Czy naprawdę nie pragną władzy? Czy w ich szeregach nie ma "równych i równiejszych".Wielu zwykłych ludzi nie chcę mieszać się do polityki, a to z tej prostej przyczyny że nie wierzą, także szanownemu Panu. Więc proszę się nie dziwić, że większość jeszcze jako tako myślących w tym chorym kraju wybiera emigrację.
P.S.
Jeżeli zaś chodzi o meritum, to może odpowiedź zawata jest w pracach maturalnych. Któż to może wiedzieć?

wołkowyski

Re: Czym jest, a czym nie jest polityka?

cytuję Jerzy Przystawa:
Nader często reakcja polskich inteligentów, nawet, a może przede wszystkim z najwyższymi tytułami naukowymi, jest standardowa: ?to jest polityka, a ja nie chcę mieć nic z polityką wspólnego?.
Takich właśnie "inteligentów" - świetnie opisał
TUTAJ
Janusz Korwin_Mikke.
cytuję Jerzy Przystawa:
Rozmawiam z rektorem wielkiego polskiego uniwersytetu, zapraszam go do udziału w konferencji organizowanej na ten temat: to jest polityka! Rektor musi trzymać się z daleka od polityki?. Piszę do innego rektora uniwersytetu prawie równie wielkiego: nie popieram Pana i Pańskiego ruchu, bo jestem rektorem, a rektor musi być apolityczny.
Czy Oni naprawdę nie pojmują, że wystawiając rano nogę z łóżka wkraczają w politykę? Powoli zaczynam pojmować, co miał na myśli Benjamin Franklin, opisując pewnego wyszkolonego osobnika, tymi słowami: "Tom był takim uczonym, że potrafił nazwać konia w dziewięciu językach. Ale gdy przyszło co do czego to kupił krowę, by na niej jeździć".

To jest: BTadeusz

Polityka? a FE!!!!!!

cytat:
wczoraj zebrały się senaty polskich uczelni, by ustalić, jak protestować. Będzie to głównym tematem dzisiejszej konferencji rektorów uczelni polskich.

PRZESTAWIAJMY PROBLEMY Z GŁOWY NA NOGI...

Korwin wcisnął kit

Napisał: 'Otóż "inteligencja" - to specyficzna warstwa, typowa dla Europy Środkowowschodniej, co (przypadkiem?) pokrywa się z terenem, gdzie masowo osiedlali się wysiedlani skądinąd Żydzi'

Jest to tzw prawda 3-go rodzaju wg ks. Tischnera (czyli g...o prawda). Określenie "inteligencja" było charakterystyczne przede wszystkim dla CAŁEJ Rosji (od Kalisza po Władywostok). Można to sprawdzić choćby we francuskim słowniku "petit Robert", gdzie to słowo z francuska jest pisane "inteligentsia". Ze "strefą osiedlenia" Żydów w Imperium nie ma to właśnie nic wspólnego.

Można wyświetlać komentarze w różnych formach:

Wybierz i zachowaj swoje preferencje wyświetlania komentarzy. Kliknij "Zachowaj" po ustawieniu zmian.