Wydarzenia
Publikuj na PNTeraz czytaneZaloguj sięPrace Prawicy.net |
Wystraszony Bolek - tym razem w sutannie...
Autor: Witold Kowalczyk, czw, 01/06/2006 - 21:20
Chciałbym wykazać, że polski Kościół przekładając w nieskończoność sprawę konfidencji części duchowieństwa, źle robi. Tak jak Lecha Wałęsa, źle zrobił, że nie wziął na siebie, w 1993 roku, odpowiedzialności za TW Bolka. Tak moim zdaniem, źle robi krakowski Kościół nie odsuwając duchowych ze swych funkcji w Kościele. Tym razem swoją refleksje na temat, postubeckiej spuścizny piszę po lekturze teczek utworzonych przez UB na swój temat. Wynika z nich taka interpretacja zdarzeń i podejmowanych przez bezpiekę działań, które realizują bieżący interes (lokalnych) ubeków i polityczne bezpieczeństwo PRL-lu na przyszłość. Od początku. Gdyby kancelaria Lecha Wałęsy nie wycofała z PAP (1993) komunikatu na temat ewentualnych materiałów UB na Prezydenta, Lech byłby dziś powszechnie szanowanym autorytetem. Bezpieka nie zbudowałaby fortun i nie skorumpowałaby politycznego życia. Jest mi głupio i wstyd, że polski kościół aż tak pogubił się w sprawie kilku rozgadanych księży. Tak jak donosy elektryka Bolka w żaden sposób nie były wstanie zaszkodzić nowej antykomunistycznej fali, tak przerośnięte ambicie części duchowieństwa, nie mogły pokrzyżować polskich nadziei. Jeśli z kolei jakiś ksiądz był wtyczką Kościoła w PRL-lu to, dlaczego nie pokazać go jako bohatera. Głupio mi i wstyd... bo kto, jak kto, ale Kościół winien schylać się nad ofiarami, w tym nad ofiarami donosów. Nie wspomnę o konsekwencjach zgniłych kompromisów.
Gorący temat: Lustracja w Kościele http://prawica.net/Lustracja_w_Kosciele |
Mnie też głupio
i wstyd.
Pozdrawiam
Re: Mnie też głupio
Pozdrawiam
Czyżby Cię Kościół zdradził, Komiko?
Zastanów się trochę.
Po pontyfikacie Jana Pawła II
Do niektórych księzy nic nie dotarło!!!
Absolutnie NIC!!!
Radek
Nie rozumiem...
Przecież nawet z najbardziej pragmatycznego punktu widzenia, cała ta sprawa ma tak fatalny wpływ na wizerunek Kościoła w Polsce, że znacznie lepiej byłoby przeciąć wszelkie spekulacje i przyznać się, że i w Kościele zdarzały się czarne owce i było ich nawet sporo.
Przecież Kościół tworzą ludzie, a i nie każdy konfident jest od raz łajdakiem. Niektorych po prostu łamano- ale wiedzmy o nich, tak by nie występowały potem jako antylustracyjne autorytety jak ksiądz Czajkowski...
Musi być coś więcej do ukrycia
Jeżeli czegoś nie rozumiemy, to znaczy, że wiemy za mało. Arcybiskup Dziwisz musi wiedzieć, że "cała ta sprawa ma tak fatalny wpływ na wizerunek Kościoła w Polsce". Podejrzewam jednak, że uważa, że ujawnienie konfidentów doprowadzi do ujawnienia czegoś jeszcze. Czegoś, co zepsułoby ten wizerunek jeszcze bardziej. Prawdopodobnie chodzi o rolę kk w czasach PRL lub przy Okrągłym Stole.
A może chodzi o przekupstwo,
do którego wtedy doszło. KK jako pierwszy odzyskiwał swoje mienie zagarnięte przez komunistów. Wielu zwykłych obywateli do dziś nie może doczekać się zwrotu.
wystarczy takich autorytetów
Od początku. Gdyby kancelaria Lecha Wałęsy nie wycofała z PAP (1993) komunikatu na temat ewentualnych materiałów UB na Prezydenta, Lech byłby dziś powszechnie szanowanym autorytetem. Bezpieka nie zbudowałaby fortun i nie skorumpowałaby politycznego życia.
Patrząc na Wałęsę nie jestem takim optymistą jak pan. Bolek to tylko epizod w jego pełnym kabaretu życiu. Ten autorytet nie potrafi się nawet wysłowić. Kiedy dotarło do narodu z kim mają do czynienia przestano traktować go poważnie. Jemu to jednak nie przeszkadza, że stał się pośmiewiskiem wszak ma posłuch w Georgtown!
Re: wystarczy takich autorytetów
Patrząc na Wałęsę nie jestem takim optymistą jak pan. Bolek to tylko epizod w jego pełnym kabaretu życiu. Ten autorytet nie potrafi się nawet wysłowić. Kiedy dotarło do narodu z kim mają do czynienia przestano traktować go poważnie. Jemu to jednak nie przeszkadza, że stał się pośmiewiskiem wszak ma posłuch w Georgtown!
Nadzieję jednak trzeba mieć. Ciągle mam nadzieję, że towarzystwo, które Wałęsę wychowało, na mim do władzy doszło zostanie postawione pod społeczny osąd. Zresztą tak dzieje się. Choć to dopiero początek i droga jeszcze długa, to coś drga...
Panie Witoldzie
Oby drgnelo.
Połowa księży nie chce celibatu
Połowa księży chciałaby założyć rodziny:
Życie Warszawy dotarło do sensacyjnych wyników badań poznańskich naukowców. Wynika z nich, że prawie połowa księży zrezygnowałaby z celibatu, gdyby Watykan na to pozwolił.
Naukowcy zapytali księży: Czy gdyby miał ksiądz możliwość wyboru (tak jak np. w Kościele prawosławnym), to wybrałby życie księdza żonatego czy w celibacie? 47 procent ankietowanych odpowiedziało, że wolałoby mieć żonę i rodzinę, 28 proc. wybrałoby samotność w celibacie, pozostali odpowiedzieli ?nie wiem?, bądź nie udzielili odpowiedzi.
Duchownym zadawano następnie pytanie: Czy obecna forma celibatu (tzn. celibat przymusowy, a nie dobrowolny, jak np. u prawosławnych) jest, zdaniem księdza, właściwa? 42 proc. odpowiedziało, że niewłaściwa, 35 procent ? właściwa, reszta wstrzymała się od odpowiedzi lub nie miała zdania.
Więcej:
TUTAJ
a co mówi Pismo Św.?
Biskup więc powinien być nienaganny, mąż jednej żony, trzeźwy, rozsądny, przyzwoity, gościnny, sposobny do nauczania, nieprzebierający miary w piciu wina, nieskłonny do bicia, ale opanowany, niekłótliwy, niechciwy na grosz, dobrze rządzący własnym domem, trzymający dzieci w uległości, z całą godnością. Jeśli ktoś bowiem nie umie stanąć na czele własnego domu, jakżeż będzie się troszczył o Kościół Boży?" (1 Tm 3,1-5).
"Diakoni niech będą mężami jednej żony, rządzący dobrze dziećmi i własnymi domami" (1 Tm 3,12)
Re: Połowa księży nie chce celibatu
Życie Warszawy dotarło do sensacyjnych wyników badań poznańskich naukowców. Wynika z nich, że prawie połowa księży zrezygnowałaby z celibatu, gdyby Watykan na to pozwolił.[...]
A jak Pan myśli, jakie byłyby wyniki sondażu, gdyby nieksiężom zadano pytanie czy zrezygnowaliby z wierności małżeńskiej, gdyby Watykan na to pozwolił?
pozdrawiam zaciekawiony
TBM
Rzecz jednak w tym, że
Rzecz jednak w tym, że kiedy ja przy jakiejś okazji - całkiem humanitarnie zreszta - wzruszałem się tym wyrzeczeniem, na jakie decyduja się księza, czyli celibatem własnie, to zostałem zakrzyczany, że jak sę ma powołanie to to wyrzeczenie nie jest żadnym wyrzeczeniem, tylko słodyczą. No to wyglada na to, że się księża "zasłodkowali", jak mawiała moja babcia...
Pozdrawiam
Znamienne że o celibacie
Znamienne że o celibacie najwięcej do powiedzenia mają znów niewierzący.
Do p. Gita - Pan sugeruje,
Do p. Gita - Pan sugeruje, że księża są niewierzący?
Sugeruję dziwną a
Sugeruję dziwną a znamienną przypadłość części (walczących z wiarą) niewierzących.
A z tymi prawosławnymi to nie do końca tak jest z tą wolnością wyboru, o ile wiem decydujący jest moment przyjęcia święceń kapłańskich, ich stan cywilny w tym czasie.
sprzeczność zasady
sprzeczność zasady celibatu z pouczeniami Św. Pawła nie jest dla Pana problemem?
Coś się Panu posiepało to
Coś się Panu posiepało to jest Kościół katolicki a nie protestantyzm.
.
"Wolność polega na świadomym i dobrowolnym wyborze dobra."
Św. Paweł był wg Pana
Św. Paweł był wg Pana protestantem?
Ciekawa teoria
islamistą hehe Pan po
islamistą hehe
Pan po prostu nie rozumie czym jest Kościół, więc może niech Pan nie wtrąca się w nie swoje sprawy.
.
"Wolność polega na świadomym i dobrowolnym wyborze dobra."
TBM>Tocqu
Ciekawa teoria
Żydzi (tak sądzę, bo to takie dobre...) również chętnie delektowaliby się golonką a muzułmanie dobrą whisky (z lodem, bo na pustyni gorąc). Ale nie mogą - w imię wiary właśnie. Czy wyniki sondażu nt. golonki, whisky, celibatu, wiernosci małżeńskiej czy mięsa ze świętych krów cokolwiek tu zmienią? Albo o czymkolwiek świadczą?
Prócz - oczywiście - faktu, że wiara (każda) niektóre rzeczy wskazuje jako niedozwolone.
pozdrawiam
TBM
cytat z: TBM:Gdzie tu św.
Pan Tomek próbuje po prostu pouczyć Kościół, że się myli w interpretacji Pisma Świętego, a on natomiast wie lepiej... takich już było sporo w historii Kościoła nazywano ich heretykami.
.
"Wolność polega na świadomym i dobrowolnym wyborze dobra."
Mnie to nie dotyczy,
Mnie to nie dotyczy, zmartwień nie przyczyniając.
Re: sprzeczność zasady
O celibacie poczytaj TUTAJ zamiast dawać wiarę zatroskanym o kościół ateuszom.
Re: sprzeczność zasady
Nie rozumiem pytania.
Św. Paweł nie zakazuje celibatu. Ale za wzór dobrego kapłana daje kapłana żonatego.
Re: sprzeczność zasady
Św. Paweł nie zakazuje celibatu.
Sam piszesz, że nie rozumiesz pytania, zadanego współczesnym językiem. Jak zatem możesz bezbłędnie rozumieć dawne przekazy?
No to nie zupełnie na tyle,
No to nie zupełnie na tyle, bowiem św. Paweł pisze jeszcze coś więcej o czym ludzie czerpiący wiedzę z antykatolickich szmatławców niestety nie wiedzą:
"Każdy przeto niech pozostanie w takim stanie, w jakim został powołany" (1 Kor 7,20).
Taka refleksja mi się nasuwa? no, że jak czytam takie bzdury to zupełnie się nie dziwię temu, że samodzielne studiowanie Pisma Świętego było jeszcze do niedawna zakazane przez Kościół. Naprawdę trudno się temu dziwić.
A właśnie w związku z tym powyższym cytaten warto przypomnieć o czym może niektórzy nie wiedzą, że w Kościele są żonaci księża, to dość rzadkie wyjątki dotyczące zwykle pastorów protestanckich lub anglikańskich, którzy przeszli na katolicyzm ale jednak.
http://wiadomosci.wp.pl/drukuj.html?kat=1356&wid=7...
.
"Wolność polega na świadomym i dobrowolnym wyborze dobra."
Re: No to nie zupełnie na tyle,
A dyskusja dotyczyła faktu - jakoby celibat był sprzeczny z naukami Św. Pawła.
Nie sam celibat ale NAKAZ
Nie sam celibat ale NAKAZ celibatu !
Żeby nie było
Żeby nie było nieporozumienia... mój głos pod pańskim tekstem nie był głosem polemicznym jeno uzupełniającym. :)).
.
"Wolność polega na świadomym i dobrowolnym wyborze dobra."
Re: Znamienne że o celibacie
Nie wiem czy to prawda, ale ponoć Brechty-Bobianska ujawniła jedno nazwisko niedoszłego księdza (wycofany przez służby), który najaktywniej pracował przy sondażu zarywając z panienką noce i solidne leże.
Zbieżność nazwiska ze znanym już w Polsce nickiem tocqu, nie ma tu nic do rzeczy, i oczywiście jest przypadkowa.
T. Toćjakuwalski tak się zwał ten TW.
Re: Rzecz jednak w tym, że
Z pewnością jest wielu takich księży (połowa - jeśli wierzyć przywoływanemu sonażowi) - i za to im cześć i chwała. Dla innych jest to wyrzeczenie i im za zdolność do tego wyrzeczenia w imię wiary - też cześć i chwała.
Bez celibatu ksiądz - to byłby całkiem niezły zawód we współczesnym pełnym bezrobocia i niepewności jutra świecie. ;-) Może sam bym wstąpił do seminarium?
Przypomina mi się troszkę złośliwa dyskusja między księdzem a rabinem w czasie spotkania ekumenicznego.... Ksiądz podsunął rabinowi półmisek z przecudnie pachnącą szynką. "Ależ moja religia zabrania wieprzowiny" oburzył sie rabin. "cóż.. szkoda.. bo to takie dobre".. wyzłośliwił się ksiądz. Przy pożegnaniu uprzejmy rabin przekazał księdzu ukłony dla małżonki.. "Ależ mnie obowiązuje celibat - oburzył się ksiadz - nie mam zony".. "cóż... szkoda.. bo to takie dobre".
pozdrawiam
TBM
Mężowie też chcieliby zmienić żonę...
Dowcip ekstra :-) Nie znałam.
Dodałabym, że księża wstępując do seminarium wiedzą o celibacie. Z czasem zaczyna im to pewnie ciążyć. Ale to trochę jak z małżeństwem. Mężowi też ciąży stara żona - chętnie by zmienił, ale kościół nie pozwala. Czy ze zniesieniem celibatu pozwolą na rozwody?
Kościół powinien być elastyczny (ostatni sobór), ale jest granica, za którą nie wolno się przesunąć ani odrobinkę.
Re: Mężowie też chcieliby zmienić żonę...
Ja bym Mojej Pani nigdy nie zmienił.. ale z pewnością są tacy co by zmienili.
pozdrawiam
TBM
ps
a propos "ciążących" żon - to jeden facet w odpowiedzi na prośbę żony, by jej kupił na urodziny coś co od zera do setki przyspiesza w dwie sekundy i jest czerwone.. podarował jej czerwoną wagę elektroniczną. Ten by zapewne był w sondażach za rozwodami :-) Choć znam i popieram tych, dla których "kochanego ciałka nigdy za wiele"
Rozbrajający Pan jest, już
Rozbrajający Pan jest, już o. Rydzyk nie wystarcza teraz czas pouczać cały Kościół? Typowy totalitaryzm liberalny.
.
"Wolność polega na świadomym i dobrowolnym wyborze dobra."
Re: Rozbrajający Pan jest, już
>
Syndromu odrzucenia, ew. porzucenia nie bierze Pan pod uwagę, kropka.
Najpierw ministrant, potem prawie ksiądz-patriota, i nie wiadomo dokładnie, czy wycofali go czy wyrzucili.
Po takich przejściach Panie kropka, o niczym innym nie da się myśleć.
On rano wstaje i od razu myśli. Ni stąd ni zowąd, myśli.
On od obiadu wstaje i znowu myśli: jak tu dokopać czarnym.
Rano wstaje... je obiad... bo śniadania nie... odchudza się... przychodzi wieczór i on sam na sam ze swoimi myślami baruje się, i go trzęsie, i myśli po raz któryś z rzędu dopadają, Go.
Pan, kropka, musi się dokładniej wczuwać.
Ma Pan przykład x. Obirka, kropka.
Jest bardziej znany, udziela się więc w świetnych szmatławcach, a taki nasz tocqe? No gdzie?
Powiedz Pan, kropka... no gdzie?
Fakty i Mity też Go przepędziły z uwagi na niski poziom intelektualny.
Idioci!
Gołym okiem widać u Pana tocqe intelekt. Jak tu siedzę!
Odrzucam na wejściu wrogą wersję, że p. tocqe semitą jest i to jeszcze z tych co na bagnetach przywleczonych ze Wschodu.
Nie wiem dlaczego, ale odrzucam tę wersję.
P. ali.k nie za dużo tak
P. ali.k nie za dużo tak przykrych insynuacji, jak na tak mało poważny ton?
Re: P. ali.k nie za dużo tak
Proszę o pomoc p. Sławku!
Myśli Pan, że hipotezy są do de?
W jaki sposób zatem rozsupłać ten casus, i Pana casus?
W literaturze przedmiotu nic nie ma o sierotach prlowskich.
Gdyby Pan coś podpowiedział...
Może problem tkwi w panu, a
Może problem tkwi w panu, a nie w casusach, które tak pana frapują...
Może pani veniveni znalazłaby nawet na pana przypadłość jakąś zgrabną łacińską nazwę. Po polsku mogę w przybliżeniu powiedziec, że chodzi o jakąs nieumiejętnośc odróżniania wrogów od sojuszników. Jakąś dystrofię, specyficzny daltonizm, czy blokadę, może na tle jakichś traumatycznych przezyć.
Mówię to ze smutkiem...nieudawanym.
Re: Może problem tkwi w panu, a
Może pani veniveni znalazłaby nawet na pana przypadłość jakąś zgrabną łacińską nazwę. Po polsku mogę w przybliżeniu powiedziec, że chodzi o jakąs nieumiejętnośc odróżniania wrogów od sojuszników. Jakąś dystrofię, specyficzny daltonizm, czy blokadę, może na tle jakichś traumatycznych przezyć.
Mówię to ze smutkiem...nieudawanym.
Nie trudno Pana wywołać.
Wahałem się przez chwilę: wpisać Sławka, czy nie wpisać.
Dobrze, że wpisałem i już wiem w czym rzecz. Sojusznika się Panu zachciało na stałe.
Przez pewien okres Pan był, ale nie ma nic na stałe.
Potrafię zapamiętać w razie czego, dystorsję.
Nie mówię o sobie, chodzi
Odpowiadam, bo zechciał mi pan odpowiedzieć. W ten sposób rzeczywiście nie trudno mnie wywołać.
Nie mówię o sobie, chodzi o to, jak pan dziwacznie i zupełnie nie z tej ziemi ironizował na temat p.tocqu.
Używanie takich płaskich okresleń, jak sierota po PRL- nadal wydaje mi się tak dziwne w pana ustach, że kładę to na karb jakiejś chwilowej obniżki nastroju. I nie wziąłem tego do siebie, bo traktując pana słowa serio - musiałbym stracic dla pana szacunek. Nie dopominam się też o żaden sojusz, co najwyżej o grę, nawet ostrą, na pograniczu faulu, ale jednak fair. Gdybym ja miał pana za sierotę po komuniźmie - nie byłoby w ogóle o co z panem grać.
Re: Nie mówię o sobie, chodzi
Nie mówię o sobie, chodzi o to, jak pan dziwacznie i zupełnie nie z tej ziemi ironizował na temat p.tocqu.
Używanie takich płaskich okresleń, jak sierota po PRL- nadal wydaje mi się tak dziwne w pana ustach, że kładę to na karb jakiejś chwilowej obniżki nastroju. I nie wziąłem tego do siebie, bo traktując pana słowa serio - musiałbym stracic dla pana szacunek. Nie dopominam się też o żaden sojusz, co najwyżej o grę, nawet ostrą, na pograniczu faulu, ale jednak fair. Gdybym ja miał pana za sierotę po komuniźmie - nie byłoby w ogóle o co z panem grać.
"Nie mówię o sobie" - pisze Pan, i tutaj właśnie widzę pierwszą róznicę. W podejściu.
Ja o Panu "casus" i głęboko zakodowane - raptem dwa zdania, a o sobie - do wiwatu. O mało co p. veniw... wiwisekcyjna.
Jak ślepej kurze ziarno trafiło misie, bez żadnych tam zapisów w notesie ww Pani.
Dzięki za szacunek. To tak przy okazji i z odwyrtką, czy na odwyrtkę. Jakoś tak.
Przed chwilą przeglądałem portal WP i od góry jak leci, sieroty prlowskie, jedna za drugą.
Przybliżę.
Otóż sierota prlowska moim zdaniem koncentruje się wyłącznie na oporze, swoim oporze - przed... Sierocie mało potrzeba.
Borowski tam (WP), konsoliduje. Ziobro zbiera haki. Bobińska ... dzień jak co dzień. W PZU - WSI. Minister od leków - na bakier. LPR - da matkom pensje? eee tam, chyba nie da. Urzędnicy skarbówki pójdą w strajk? eee też nie, bo im nie wolno.
Wchodzę tutaj.
Pan Białkowski - do sądu.
Doktor Wielomski - Giertych jakobin ze Sparty.
Jutro doczekamy się info: Na prawicy.net - ostry dyżur, wywieszanie flag, zakładanie opasek.
No, i jeszcze na dodatek Pan się mnie czepia. Tego mi tylko brakowało do szczęścia.
Chociaż zdaje mi się, że już nieco grzeczniej, znaczy do mnie.
Złagodniał Pan.
Pozdrawiam.
(a p. tocqe to nie jest chyba dziecięcie specjalnej troski, co? bo gdyby? ominę. Mogłem coś przeoczyć, w końcu)
Z łagodności, czyli
Z łagodności, czyli perswazji korzystam wtedy, gdy myślę sobie, że nie wszystko jeszcze stracone.
Z oceną władzy jest teraz ten problem, że bardzo łatwo wszystkich krytyków nazwać własnie sierotami po PRL, skoro jakoby śpiewaja w jednym chórze z postkomunistami. To jest oczywiście przykre, że PIS ogniskuje na sobie wściekłość , tak róznych, podkreślam róznych środowisk, jak te związane z PO, czy SLD, ale to nie zwalnia popleczników PiSu do róznicowania, kto, z jakich pozycji i w jakich sprawach - atakuje. Jeśli by miało chodzić o uczciwość....
A przeciez tu, na tej stronie - chyba się nie pomyle - nie ma nikogo spośród tych aktywniejszych uzytkowników, kto chciałby żeby PISowi się powineła noga po to, by wrócili do władzy czerwoni. Tu krytyka spada na PIS nie dlatego, że jest prawicowy, tylko raczej dlatego, że przykro jest patrzeć czasami, co pod szyldem prawicowości wyczynia.
Kiedyś powiedziałem, że nie dziwi mnie, jeśli rządy lewicy rażą indolencją, ale przed rządzem prawicy stawiam wymagania. I chodzi tylko o jedna kwestię: skuteczność. Ale nie skuteczność w kanapowych slalomach myśli, tylko skuteczność we wprowadzaniu efektywnych zmian. A teraz mamy tak, że coraz większe wątpliwości budzi i program ( zwłaszcza gospodarczy), i nieoczekiwane wolty, a styl dochodzenia do wyników jest przerażajaco słaby i narazony na ciągłe ośmieszanie przez media, które z rechotliwa radością przyjęły warunki wypowiedzianej im przez PIS wojny. I do tego dochodzi - na tym etapie - fasadowość wprowadzanych zmian, która sprawia, że po ewentualnej porażce w następnych wyborach państwo zostanie "zawłaszczone" przez wszystko jedno jaką opozycję w dokładnie ten sam sposób, jak czyni to teraz PIS. Tylko intecje moga być gorsze. O szczegółach możemy sobie pogadać w innych wątkach.
Na koniec jeszcze tylko uwaga. Nie trzeba dużej przenikliwości,żeby ocenić, że na przykład taki pan TBM - mówiąc skrótowo - jest człowiekiem przywiązym do tego systemu wartości, który charakteryzuje prawą stronę sceny politycznej. W swoich postach, nie wykazując zaslepienia i zacietrzewienia - przedstawia to jasno. Ma i tę umiejętnośc, że jego wypowiedzi czyta się często z przyjemną aprobatą, nie tylko ze względu na ich treść, ale i na - zdradzający rozwiniete poczucie humoru i łagodny dystans - język jakim się posługuje. Ale kiedy jest okazja uwalnia tez swój polemiczny zapał. Zatem jednym - końcowym - zdaniem, proszę trafaiać lelniej, duzo celniej, jesli chce pan sprowokować. Bo przeciez takie sugestie, że TBM szykuje się na paradę, a tocqu - to wypisz wymaluj ktos z Faktów i mitów - będą może na początku powodowac taką reakcję, jak moja, ale póżniej kwitowane juz będą zwykłym - lekceważącym autora takich słów - wzruszeniem ramion.
Pozdrawiam
Re: Z łagodności, czyli
Wyrzuca Pan z siebie, Sławek, "cały ten ból wszechświata", i za dużo mi jest abym skwitował tak sobie, góra, trzema zdaniami.
Poszatkujmy więc. Brrr. Nie lubię.
Zagadkowe "nie wszystko stracone" biorę na siebie i do siebie
Jest jeszcze opcja: pod siebie.
Zatem, gdy wie Pan, że propaganda to planowe działanie perswazyjne zmierzające do urobienia odpowiednich opinii i w efekcie wywołanie oczekiwanych zachowań - to jesteśmy w domu. Pan jeszcze liczy na to w swej łagodności, że coś ugra, bo szkoda żeby, bo szkoda bo interesujące, bo szkoda bo intrygujące.
No i co ma znaczyć dalej, dokąd zmierza (o co walczymy) ta łagodna perswazja? Przekonywaniu, namawianiu do "czegoś"?
Rozumiem, że pranie mózgu.
A pierz Pan! Byle finezyjnie!
Jak to wygląda w praktyce?
Ano tak, jak niżej.
Problem oceny władzy Panu ciąży. Wyrasta zresztą ze zwykłego pomieszania.
Kiedyś (chyba p. Git pamięta) przyrównałem ataki, tak właśnie, ataki - do oślego kopnięcia z bajki Fedrusa, a tam: Dzik i Byk bezkarnie znęcają się nad umierającym Lwem. Nadchodzi Osioł i kopytkiem... buch, dziurkę w głowie Lwu - zwycięzca, ten Osioł.
Ano ba!
Laur na łeb gościowi.
Z grubsza tylko, i tu, może mieć zastosowanie owa alegoria bez wymieniania... szlachciorów prawicy.
Wydaje misie, że to kwestia skali, punktu obserwacji albo kwestia Bóg wie czego; najczęściej patrzą sieroty przez pryzmat obecnych zmagań (w przypadku PO - najzwyklejsze gnojstwo) na obraz. Bo dziś śpiewa, nie tak - kaczor.
Bo jutro to ma w nosie jedną dziurkę większą od drugiej, bo te biedne buty źle zasznurowane wołają o pomstę do Nieba, itepe.
Myśli Pan Sławek, że nie jest czas przypomnieć parędziesiąt lat i o co w nich chodziło?
Optymizmem nastraja - nie pamiętam kto, TBM czy ktoś - wypowiedź, że "ryzyko".
Polacy w swej doli od 17. lat ryzykują.
Tacy jesteśmy, jak sądzę. Zagłosowałem, dopiero w ostatecznym rozdaniu na Głównego Kaczora. Ryzykuję w tym kontredansie, no bo jak?
A poplecznicy PiS-u się gubią.
Słyszał Pan dzisiaj mowę Jana Marii - cwaniaczka, ex szefa URM u hanki naszej kochanej?
Lepszy niż Robesspierre w Konwencie?
Improwizował?
Czy też mu tak gładziutko jak Robciowi po tygodniu Cicerona?
Powiem Panu, że od jutra na różnych forum echa jasia marii będzie można odczytać.
Być może.
Smutek ogarnia, że Ci właśnie aktywni nie potrafią swojej oferty przekonywująco przedstawić "odnośnym władzom". Ale Panie Sławek, wyobrażasz pan sobie, że sumienia narodu, zideologizowane, zechcą pójść na kompromisy?
Panie Sławek! Każdy gra na swoja nutę, i błyszczy.
Też mi przykro. Kiedyś za dawnych lat kilka prawicowych gazet codziennie rwało ze łba włosy z rozpaczy, że prawica nie potrafi się dogadać. Ryczeli w niebogłosy nad tą niemożnoscią.
I durniom nigdy nie przyszła myśl do głowy żeby się zjednoczyć - samym. Utworzyć przeciwagę dla koszernej.
Dzisiaj rozumiemy o wiele więcej. Wyłazi, że jeden chodził do kawiarni na spotkania i tak sobie rozmawiał, drugi... itd.
Wybacz, ale misie już nie chce replikować.
Nic nie kombinuj!
Wkradł się TBM ze swoim odwetem "między", za pewna porażkę (zresztą podobnie jak Ty) - więc odwinąłem.
Wlazł z ubecją, to ja Mu z paradą.
I tak nie pojął. Ty też.
Przecież z rozmysłem napisałem o zapiętych guzikach, a nie o rozpiętych. Aaa tam, nie chce misie więcej pisać.
Ustawiłem Go przecież po mojej stronie.
A Zuzie niech tam sobie maszerują (znasz to? St. Piasecki).
MW, zamiast ogłaszania rezygnacji z pochodu, winna ogłosić, że ma 30 000 biletów po przystepnej cenie (loża) do sprzedania na cyrk pederastów.
I takie jest właściwe podejście.
[W życiu już tyle nie napiszę; tego się nie da czytać. A myślałem że iskrzy]
Fakt. Że guziki zapięte,
Fakt. Że guziki zapięte, nie zwróciłem uwagi.
A to, co poza tym, jest już mniejszej wagi. Pan wszystko raczej na jedną rzuca szalę, ja za to czasem, włos dzielę na czworo. Lecz pan tez chyba mysli nie miał takich, że wydymane podwójnie PO, będzie wraz z PiSem tworzyc rząd. Ja znam szeregi obu partii. Proszę mi wierzyc: siebie sa warte. A walczyc z mediami - to zawsze jest błąd. To bardzo chwalebne miec dobre intencje, ale - tak mówiac między nami - kiedy wyraźnie brakuje armat, to nie szafuje sie frontami. Wszystko przed nami. Dziwniejsze rzeczy zdarzyc się mogą, Zobaczym, jak będzie.
Idźmy swoją drogą...
A rezygnacja MW z pochodu, to zwykłe koniunkturalne pociągnięcie Giertcha, by ewentualna bardzo prawdopodoba poważna zadyma nie zachwiała jego pozycją wicepremiera i ministra od zwalczania przemocy wsród szkolnej młodzieży. Bardzo słuszne pociągnięcie. Choc na jego miejscu sprzedałbym to znacznie lepiej, a nie jakims tam śmiesznym tłunaczeniem, że to z powodu mundialu..
Re: Fakt. Że guziki zapięte,
A to, co poza tym, jest już mniejszej wagi. Pan wszystko raczej na jedną rzuca szalę, ja za to czasem, włos dzielę na czworo. Lecz pan tez chyba mysli nie miał takich, że wydymane podwójnie PO, będzie wraz z PiSem tworzyc rząd. Ja znam szeregi obu partii. Proszę mi wierzyc: siebie sa warte. A walczyc z mediami - to zawsze jest błąd. To bardzo chwalebne miec dobre intencje, ale - tak mówiac między nami - kiedy wyraźnie brakuje armat, to nie szafuje sie frontami. Wszystko przed nami. Dziwniejsze rzeczy zdarzyc się mogą, Zobaczym, jak będzie.
Idźmy swoją drogą...
A rezygnacja MW z pochodu, to zwykłe koniunkturalne pociągnięcie Giertcha, by ewentualna bardzo prawdopodoba poważna zadyma nie zachwiała jego pozycją wicepremiera i ministra od zwalczania przemocy wsród szkolnej młodzieży. Bardzo słuszne pociągnięcie. Choc na jego miejscu sprzedałbym to znacznie lepiej, a nie jakims tam śmiesznym tłunaczeniem, że to z powodu mundialu..
Tymczasem, jesteśmy po słowie.
Dodać wypadałoby, do "wydymania" - jakkolwiek je rozumieć.
Od początku było jasne iż czwarta władza aby wykluczyć z gry środowiska katolicko-narodowe podała na tacy fałszywą alternatywę: PiS - PO.
Obie strony miały tego świadomość i weszły do gry. Każda coś zyskiwała.
Dalej: tylko skończony kretyn liczył na alians po wyborach. Mimo rodzynków w PO, pożal się Boże (Potwierdzam tutaj Pańską intuicję).
PiS nie chcąc (rozsądek), i PO nie chcąc (dywersja) nie mogły realizować sprzecznych interesów.
Uff! Mnogo przykładów.
Dzisiaj wysłuchujemy wrzasków i stąd wiemy co traci PO. Co wrzask to utrata pozycji. Wrzask - wypad. Wrzask - wypad.
Dalej: wygrywa ten kto lepszy, kto zadbał wcześniej o bardziej wiarygodnych; i miał ich, PiS.
Dwie szale: na jednej PiS z politycznym języczkiem odwołującym się do..., z pustą kieszenią - na drugiej, pogrobowcy nadziani latami współpracy z czerwonym, również odwołującym się do...
Oczywiście, parcie motłochu (wielu działaczy) POwskiego do władzy musiało się spotkać ze sprzeciwem dyrygentów: "Czekajcie, zobaczym jak będzie, osądzimy czy 'pomazanie' nastąpi podczas wizyty Gł. Kaczora w USA, co on stamtąd przywiezie".
Nie znam szeregowców obu partii, a jeśli kilku, to nie mają nic do powiedzenia.
Co najwyżej zauważam osmozę między PO-SLD- i szemranymi zbieraninami służb. To szczebel lokalny.
Sprzedawanie się medialne LPR-u w istocie fatalne. Patrz: Wierzejski w TVN 24 /środa/ z pederastą, gdy wiadomo, że na oklepane grepsy, wyświechtane szablony tylko śmiech jest znakomity.
Powinni dopracować.
Re: Z łagodności, czyli
Wkradł się TBM ze swoim odwetem "między", za pewna porażkę (zresztą podobnie jak Ty) - więc odwinąłem.
Wlazł z ubecją, to ja Mu z paradą.
I tak nie pojął.[...]
Czy Pan przypadkiem nie jest krewnym dr Sobalskiego? On też się puszył i prężył obwieszczając swój geniusz a nie rozumiejąc do końca co jest grane :D:D:D
pozdrawiam chyłkiem
TBM
Re: Z łagodności, czyli
Czy Pan przypadkiem nie jest krewnym dr Sobalskiego? On też się puszył i prężył obwieszczając swój geniusz a nie rozumiejąc do końca co jest grane :D:D:
Na początek, TBM, wyjaśnijmy co kryje się za słowem "insinuatio".
Dawno dawno temu, gdy Ciebie na świecie jeszcze nie było, darowizny dokonywał kto chciał i komu chciał, bez ekwiwalentu.
Potem zrodziła się nieufność gdy bez uzasadnienia ekonomicznego facet nagle ni stąd ni zowąd obdarował swoją żonę, mało tego - obdarował obcego na którego miał złość.
Wzięli to za mordę, i ograniczyli, a najbardziej po Chrystusie.
Wprowadzili rejestry darowizn, tych większych, i ten wymóg rejestracji nazywał się "insinuatio".
Nie muszę Cie przekonywać, że na dzień dzisiejszy, podobnie jak wtedy, upraszczając co nieco - wymagana jest zgoda na przyjęcie darowizny.
Ja się na nią nie godzę, TBMuuuuuuuuu (poślizg kontrolowany)!
Ten dość powszechny na komunistycznym Onecie chwyt dyskusyjny zmierza do obdarowania nie pożądanym "podarunkiem" adherenta.
Co ma na celu?
Ano m.in. to, by podważyć to i owo, albo dać audytorium do zrozumienia jaki to podły Ali.K (pokrewieństwo z Championem DR), albo jakieś tam gie, które zabolały - Inseminator chce ukryć wskazując inny kierunek.
Dobrze się bawisz TBM? Ja, tak - pozostając w niepewności co do diagnozy.
A może to jest typ insynuacji "na zasadzie wymiany"?
Pewnie i to.
Zmiana tematu, zmiana kwantyfikatora, zmiana wniosku, zmiana sensu.
Tak sobie chyłkiem myślę i osedełec kręcę, czy Ty czasem nie jesteś z tych parszywych.
[Widzisz, do czego to może dojść? gdy z Onetu wchodzi się na prawicowe forum? Błyszczysz tam jeszcze?]
Re: Z łagodności, czyli
Lepiej niż możesz sobie wyobrazić :D :D
pozdrawiam
TBM
Re: Może problem tkwi w panu, a
W kwestii formalnej: Pan te zapiski to w jakichś teczkach gromadzi? Odruch zawodowy, czy hobby zwykłe?
pozdrawiam
TBM
ps
a z GIODO Pan uzgodnił tę bazę danych? :-)
Re: Może problem tkwi w panu, a
W kwestii formalnej: Pan te zapiski to w jakichś teczkach gromadzi? Odruch zawodowy, czy hobby zwykłe?
pozdrawiam
TBM
ps
a z GIODO Pan uzgodnił tę bazę danych? :-)
A Pan, idę o zakład, już pewnie zapiął ostatni guzik przed paradą?
[Plącze się pod nogami i nie da poważnie porozmawiać z p. Sławkiem]
Re: Może problem tkwi w panu, a
[Plącze się pod nogami i nie da poważnie porozmawiać z p. Sławkiem]
przed paradą?
pozdrawiam zdziwiony
TBM
Żenująco głupie
-------
"Brak szacunku dla słowa jest źródłem nieporozumień"
do AliK
Jak rozumiem to miała być satyra? :)
Oj coś kiepsko u Pana z talentem, ani to śmieszne, ani mądre :)
Re: do AliK
Oj coś kiepsko u Pana z talentem, ani to śmieszne, ani mądre :)
"Talenta są w ręku szalonych latarnie,
Ze światłem idą prosto topić się do rzeki."
[Słowacki, Kordian]