Lekarze leczcie się sami
Autor: Artur K.ewski, śr, 24/05/2006 - 19:37
Ostatnio mamy strajk lekarzy domagacych się podwyżek!
Oczywiście lekarze powinni otrzymywać "godne" wynagrodzenie - jak wszyscy, ale czy strajkujący widzą rozwiazane tego problemu?
Chcą podwyzek o 30% i zwiększenie składek do 6% - i to jakby wszytkie ich propozycje(ja o innych nie słyszałem.
Ciekawe, że lekarze w jednym ze ślazkich szpitali dziecięcych nie zawiadomili pacjentów telefonicznie lub w inny sposób by nie stawiali się w szpitalu z powodu strajku.
Wielu rodziców zapisało się na wizytę z miesięcznym wyprzedzeniem i oto lekarze tak dbający o pacjentów nie raczyli ich zawiadomić o swojej nieobecności!
Jeden z przywódców stajku zapytany o powód takiej beztroski mówi"to sprawa administracji"!
Doprawdy panie konowale? A jako orgnizator strajku nie powinien pan zwrócic się do administracji z prośbą o załatwienie tej sprawy?
Jeśli taki z niego lekarz jak organizator to współczuję jego pacjentom! A może uważa, że jako lekarz nie musi zajmować się "detalami" on sobie postrajkuje a admonistarcja ma załatwiać ewntualne JEGO i jego kolegów niedopatrzenia - z jakiej racji?
A może guzik go obchodzą pacjenci? I jest przykładem bylejakości i PRLowskiej nieodpowiedzialnosci - to nie moja sprawa zdaje się mówić doktorek!
Na bruk z tym "lodziarzem" - pozbawić go prawa do wykonywania zawodu - ciekawe jak wtedy utrzyma rodzinę?
Na szczęście wielu lekarzy z kwalifikacjami i z innym podejściem do pacjenta istnieje i dla nich trzeba znaleść rozwiazanie systemowe, by dobrzy lekarze mogli dobrze zarobić!
|
Lekarze zachowują się racjonalnie, ze swego punktu widzenia
Jak widać obecny rząd nie wprowadzi żadnych zmian urynkawiających usługi medyczne, ktore skutkowałyby poprawą systemu.
Więc z punktu widzenia lekarzy (i reszty pracowników tego sektora) jedyny sposób to wyszarpnięcie jak największej kwoty z pieniędzy podatników. A metody? No cóż, górnicy i rolnicy pokazali jak skutecznie wyrywać pieniądze z budżetu - lekarze korzystają więc z dobrych wzorców.
Crusader
A jak powinni się zachować?
Panie Arturze?
Zgodzić się na to, co maja?
Sprywatyzować się z takim pojęciem "organizacyjnym", jak lodziarz- konował?
może winni zaproponować oddanie części swych poborów, aby solidarny rząd mógł wreszcie wprowadzić tanie państwo?
Co Pan proponuje?(poza krytyką incydentu)
a nie powinien już rząd dojrzewać do lekko liberalnych poglądów gospodarczych?
Jeszcze nie pora?
re: a jak..?
Już poruszałem na forum ten temat!
do dyspozycji rózne sumy wpłacane na ubespiecenie dobrowone i co za konkretną sumę można otrzymać - w dużym uproszczeniu!
To oni powinni wyliczyć?
Ile, komu, za co?
A o pensje nie upominać się?
Może tak rozstrzelać paru
Może tak rozstrzelać paru lekarzy dla przykładu. A resztę w kamasze?
Az ręka swierzbi, co nio panie Dorn? I jak teraz wygladamy rzadzie polski, któryś zawarł kontrakt ze społeczeństwem, że ono płaci składkę, a w zamian ma dostęp do służby zdrowia? Tylko nie do lekarzy..
Nie umiemy liczyć?
Nie umiemy przewidywać?
Nie umiemy rozmawiać?
Nie umiemy nic, kiedy w grę wchodzą realne problemy, a nie kanapowe konstrukcje polityczne?
Miał rację Giertych. PO co nam była ta Unia i ta jej konkurencyjnośc.
I miał rację Lepper, że Białoruś umie rozwiązywac swoje problemy, a my nie...
strzelać nie kazano
Narazie o strzelaninie nie było mowy, a tylko "delikatna" sugestia, że możliwe jest założenie mało modnych bucików.
Ponieważ poczuwam się do bycia "społeczeństwem", nie przypominam sobie ażebym zawierał kontrakt z rządem na jakikolwiek temat. Może w Szwajcarii jest taka moda na referendalne ustalenia pewnych spraw.
W Polsce raczej mamy system "propozycji nie do odrzucenia". Skoro p.Religa - nawiasem mówiąc kandydat z tej "dłuuugiej" ławki specjalistów PO - widzi jedyne rozwiązanie w nasileniu grabieży podatników. Tak aby zadowolić kolejną grupę, tym razem pracowników służby zdrowia, którzy "chcą mieć godne zarobki". Najciekawsze jest to, że za czasów rządów Millera czy Belki jakoś te zarobki nie były takie złe. Czyżby jakiś "kranik", przez który można było się "dożywić", przestał działać ?
Dziwne są też te "cudowne" przypadki kiedy ten biedny lekarz pracujący za te marne grosze po 4-rech latach stawia sobie okazały dom , kupuje dwa samochody z tzw. górnej półki i nie ma problemów z zaliczeniem kolejnego kurortu w ciepłych krajach. Odosobnione przypadki czy takich "cudów" jest więcej ? Można tylko domniemywywać, że jeżeli takie "cuda" wogóle są możliwe to tylko dzięki utrzymaniu "państwej służby zdrowia". Bo chyba nikt nie słyszał aby jakieś wysokie gremium lekarskie stanowczo domagało się prywatyzacji.
Weterynarze załatwili to szybko i bez zbytniego rozgłosu, no ale koszty własne są dużo niższe i sprzęt nie taki drogi.
Ludzie to co innego muszą być otoczeni opieką przez plejadę "wrażliwych społecznie" bo bez nich pewnie zginęli by marnie.
No i z czego by żył taki p.Owsiak ;-)
Pozdrowienia
Sceptyk
Oceny
Jakie to oceny, patrzcie dyskutanci poniżej:
Czyli niby pan rozumie, co się dzieje. Po czym następuje:
Jest pan w stanie wykazać, że Religa właśnie coś takiego chce uczynić? Bo ja nie potrafię, mimo szczerych chęci. Jest po prostu odwrotnie. Gadając o miłości puszczamy wściekłe psy - stara metoda Geobels-Urban. Ale dalej zaczyna być jeszcze ciekawiej:
Ale wróćmy do przezacnej wypowiedzi naszego "urabianego" Sceptyka. Dalej znowu zaczyna wyciągać socjotechniczne "zabawki".
I na koniec Mr Sceptyczek znów zaskakuje czytelnika, bowiem jakoś "cudownie" zapomniał o swoim pierwszym zdaniu pisząc:
DObrze jednak, że lekarze zaczeli myśleć jak ci weterynarze i zaczęli wyjeżdżać tam, gdzie płacą i traktują człowieka jak człowieka. Ci, co nie chcą wyjechać - jeszcze coś próbują zmienić. To taki ostatni rzut na taśmę.
Oczywiście to im nic nie da, bowiem Polacy są ogólnie biorąc zgnili od środka - im się należy. Więc ci ostatni lekarze już widzą, że nie mają wyjścia innego, jak tylko spakować się.
Ich mają w bardzo głębokim poważaniu. Niektórzy z nich nie chcą tego zrozumieć. Zaniedługo zrozumieją wszyscy.
Nie dziwcie się więc, Sceptyku & Co., że coraz więcej szpitali nie ma personelu i zaczynają się zamykać. To nie jest Wasza cywilizacja. To po prostu ewolucja.
RE:Oceny
Bardzo surowa ocena mojego tekstu. Mogę tylko domniemywać, że nacisnąłem niektóre "wrażliwe guziki":
P.Religa, PO, gremia lekarskie, doczesne dobra niektórych lekarzy, p.Owsiak lub inne niewymienione. Które z nich były decydujące tego nie wiem.
Ponieważ według mojej oceny, zarzuca mi Pan bezpodstawnie różne rzeczy, rozumiem iż dyskusja dalsza na ten temat jest pozbawiona sensu.
Sprostuję tylko dwie sprawy dotyczące mnie osobiście. Uczucie zawiści jest mi całkiem obce więc "garaże" są bezpieczne. I druga sprawa, muszę Pana zmartwić - "Sceptyku & Co" - &Co nie istnieje może to smutne ale prawdziwe. Niekiedy takich osobników nazywa się indywidualistami.
Pozdrowienia
Sceptyk
Drogi Sceptyku
To jedynie pańskie marzenia:
1. te "wrażliwe guziki"
2. że coś zarzucam
3. że jest pan jedyny w swoim rodzaju.
Od siebie dodam - coś takiego jak socjotechnika - jest pan albo technikiem, albo ofiarą. Proszę wybrać samemu.
Zauważyliście że nie ma
Zauważyliście że nie ma jakichkolwiek żądań lekarzy dotyczących prywatyzacji służby zdrowia? Tak się składa że ostatnimi czasami mam dość częste kontakty z przedstawicielami tego zawodu i wcale się nie dziwię.
Dowcip ? dwaj inżynierowie rozmawiają i jeden mówi, że chyba będzie musiał iść do lekarza. To idź ? powiedział kolega.
- Ale jak sobie pomyślę że oni są takimi lekarzami jak my inżynierami?!
Piotr K. z Opoczna
"Zauważyliście że nie ma
"Zauważyliście że nie ma jakichkolwiek żądań lekarzy dotyczących prywatyzacji służby zdrowia?"
1. Po pierwsze - jakiej prywatyzacji? Takiej jak do tej pory, gdy kuzyn wójta przejmował za grosze publiczną przychodnię, uprzednio wyremontowaną na koszt gminy?
2. Po drugie - do kogo te żądania? Do supersocjaluchów z PiS, którzy tak nie cierpią prywatyzacji, że odmawiają przydzielenia akcji pracowniczych PGNiG pod bzdurnym pretekstem, ze te akcje odkupią Rosjanie z zamiarem wrogiego przejęcia?
P.S. Nie znam poziomu polskich inżynierów, ale polskich lekarzy biorą bez żadnych sprawdzianów wiedzy i umiejętności do roboty w Niemczech, Szwecji, Wielkiej Brytanii, Danii, Hiszpanii, Irlandii, Francji.
Tam mają jeszcze gorszych?? :-))))
W sumie ja bym tam lekarzy
W sumie ja bym tam lekarzy zrozumiał. Nie ich broszka, że Polacy sobie wybrali taki rząd. Tylko niech p. Bukiel nie wyjeżdża z dekomunizacją.
Tak????
A z czym ma wyjechać?
Pan go nie zna i usiłuje z nim walczyć.
Dlaczego?
Bo większość Polaków zachowuje sie jak stado baranów - wiedzą wszystko i nic, są najmądrzejsi, a jednocześnie najbardziej zakompleksieni chyba na świecie. Może zacząć najpierw walczyć z tym, a dopiero później zabierać się za dekomunizację? Całego kraju? Nie tylko ochrony zdrowia?
I znów Prawicowiec wyjdzie z treścią: - komunistów już nie ma i nadużywanie słowa grozi "kalectwem" :))
do Pana Sobalskiego ?Bez
do Pana Sobalskiego
?Bez żadnych sprawdzianów? ? bardzo proszę popytać lekarzy którzy wyjechali czym musieli się wykazać przed zatrudnieniem. Proszę jeszcze wziąć pod uwagę na generalną zasadę ? jak Polacy pracują i czym wykazują się Polsce, a czym za granicą ? uprzedzam Pana błyskotliwe przykłady i zwracam uwagę na słowo ?generalnie?.
Prywatyzacja, ?do kogo te żądania? ? a kiedy zaczniemy myśleć o naszym kraju przez pryzmat naszego kraju, a nie tego kto aktualnie jest u władzy? Nie wiedziałem, że jeśli chodzi o pragnienie przemian, to trzeba je dostosowywać do aktualnego rządu. Ale to symptomatyczne dla oportunizmu, którym przesiąknięci wszyscy zażywający dłużej komunizmu.
Piotr K. z Opoczna
Pan nie podaje faktów, a ...
swoje przemyślenia nazywa faktami.
Prywatyzacja - hasło, które obecnie nie ma racji bytu w Polsce w stosunku do medycyny. Bo od Platformy począwszy, przez SLD i PIS wszyscy są wrogami prywatyzacji. Ci co znają i obserwują działalność Bukiela wiedzą, że pańskie słowa - brak żądań prywatyzacji - są bezczelnie obraźliwe.
Właśnie o to idzie, aby spojrzeć na Polskę, a nie jedynie na swoje głupie, przyziemne i populistyczne interesy dzisiejszych partii. Szczególnie, gdy obieca się wyborcom, że "wreszcie państwo będzie dla obywatela". Śmiem zapytać: GDZIE? CZEMU ZA 7 LAT? Kogo chcą oszukać?
Więcej na podobne tematy wyżej:
http://prawica.net/node/3724#comment-71633
Ci co znają i obserwują
Ci co znają i obserwują wymienionego wyżej być może tak te słowa odczytają. Ja zaś znam i obserwuję od kilku lat środowisko lekarzy wewnątrz i na styku z pacjentami.
Prywatyzacja ? proszę przeczytać dokładnie, co napisałem w poprzednim komentarzu.
Proszę mi wskazać miejsce w którym przemyślenia nazywam faktami. Lub przeprosić za insynuację.
Piotr K. z Opoczna
Insynuacje?
To znaczy?
Co konkretnie?
Pływa pan razem z lekarzem? (vide ta banderka na rufce legalna, czy śródlądowa?)
cytat:
Zauważyliście że nie ma jakichkolwiek żądań lekarzy dotyczących prywatyzacji służby zdrowia? Tak się składa że ostatnimi czasami mam dość częste kontakty z przedstawicielami tego zawodu i wcale się nie dziwię.
Jeszcze dodam, że w podobnie jadowitym stylu odezwał się (uwaga!!!) dzień wcześniej niejaki Sceptyk: Napisał(a) Sceptyk w śr, 24/05/2006 - 23:38 - posty powyżej.
Po czym dalej pana słowa:
A propos - ja nie oczekuję przeprosin od pana. Nic nie będą znaczyły.
No cóż? myślałem że
No cóż? myślałem że porozmawiamy, ale widzę że nie bardzo. Nie mam zamiaru przepraszać, bo też i nie urządzam osobistych wycieczek w stosunku do wypowiadających się na forum. Gratuluje argumentów i pozostawiam z domysłami na temat kontaktów z lekarzami, bandery, picia, kopert i firanek. A! I wzrostu.
Żegnam z uśmiechem.
Piotr K. z Opoczna
PS. Rufka? banderka? braweńko?
Spóźnione rady
"bardzo proszę popytać lekarzy którzy wyjechali czym musieli się wykazać przed zatrudnieniem."
Wiedzą z prawa medycznego kraju, do którego przyjeżdżają oraz znajomością języka. Reszta - pokazanie polskich papierków i wyrobieniem miejscowych (bez sprawdzania poziomu wiedzy medycznej).
Zresztą niektóre państwa tak pożądają polskich lekarzy, że nie tylko organizują naukę języka, ale jeszcze w czasie nauki w Polsce płacą "kieszonkowe" (wyższe jak pensja w polskim szpitalu).
Tak robi Szwecja, ucząca polskich lekarzy szwedzkiego w Konstancinie pod Warszawą.
Akcje pracownicze?
W zamian za co?
Nie lubię protestów,
Nie lubię protestów, strajków różnych grup zawodowych, których celem jest podwyżka płac. Co innego jeśli grozi im utrata pracy...
Życie to nie losowanie, każdy w większym lub mniejszym stopniu decyduje o swoim losie. Z pewnością młodzi ludzie dobrowolnie zdawali egzaminy wstępne na akademie medyczne, o tym jak dużo ich było (jest i będzie) świadczy najlepiej ilość osób na jedno miejsce. Każdy, z przyszłych lekarzy zdając na akademię doskonale orientuje się w sytuacji w służbie zdrowia, która jest nieodmienna od bardzo wielu lat. Krótko mówiąc wie ile zarobi w przykładowym szpitalu. Chcąc zostać lekarzem trzeba się z tym pogodzić... Jakim prawem więc protestują??! Ja z natury materialista zostałem adwokatem i dobrze mi się powodzi, nie muszę strajkować. Nikt nie zmuszał ani lekarzy ani pielęgniarek to pracowania akurat w tym zawodzie. Kiedyś ktoś z lekarzy powiedział, że aby leczyć trzeba mieć powołanie, a jeśli je się ma to pieniądze nie są najważniejsze! W pełnie się pod tym podpisuję.
Jutro nawtykam Dornowi
Ha!
Właśnie dostałem SMSa, że pod strajkującym szpitalem pediatrycznym w Katowicach który jutro nawiedzi Ludwik "Kamasz" Dorn będzie manifestacja konowałów.
No to będzie wesoło.
Idę :-))
:-))) No co Pan, Żydowi?
A jak ze Stachem Pana skojarzą i obszczekają jak jego, a potem w parę was zepną medialnie i będziecie funkcjonować jako tandem, a może nawet i trójca, z Bublem jeszcze, - jako tercet największych antysemitów Rzeczypospolitej? - to co, fajnie będzie:) - no to git.
Powodzenia:-)
Nic mnie nie obchodzi
Nic mnie nie obchodzi pochodzenie, czy wyznanie niejakiego Dorna.
Obchodzą mnie iście bolszewickie ciągoty do pozbawiania ludzi wolności przez brankę - a to właśnie Dorn taki pomysł wysunął.
Właśnie wróciłem - lecz Dornowi nie nawtykałem, przygotowanego wojskowego kamasza owiniętego ozdobną wstążką Ludwisiowi w prezencie też nie wręczyłem - bo nie do jaj mi było.
Dorn przyjechał nie po to, by z lekarzami rozmawiać (nawet się nie przywitał, tylko zaczepiony coś pod nosem burknął szybko przemykając), lecz do dyrekcji szpitala, by wydać odpowiednie rozkazy. A że przyjechał nie minister zdrowia, szczęścia i pomyślności, nie minister finansów - lecz główny policmajster - nie ma co się śmiać, tylko paszport na wszelki wypadek szykować.