Szukaj na PNWydarzeniaGorące tematyZaloguj sięnowedyskutowane 2008
Ile? |
Specjalne stosunkiTEL AVIV -- Zazwyczaj nie opowiadam tych historii, bo mogłyby wzbudzić podejrzenia, że jestem paranoidalny Na przykład 27 lat temu, byłem zaproszony do wygłoszenia wykładów na 30 amerykańskich uniwersytetach, włączając wszystkie najbardziej prestiżowe - Harvard, Yale, Princeton, MIT, Berkley itd. Byłem gościem Fellowship of Reconciliation - szanowanej nieżydowskiej organizacji - jednak same wykłady miały się odbywać pod auspicjami rabinów z Bet Hillel. Po przybyciu na lotnisko w Nowym Jorku zostałem przywitany przez jednego z organizatorów. "Jest mała przeszkoda" - powiedział - "29 rabinów skasowało pański wykład." Mimo to wszystkie wykłady odbyły się pod auspicjami chrześcijańskich duchownych. Kiedy przybyliśmy do tego jedynego rabina, który nie skasował mojego wykładu, to wyjawił mi on tajemnicę: wykłady zostały zakazane poufnym pismem Anti-Defamation League - policja ds. kontroli myśli żydowskiego establishmentu. Uderzające zdanie utkwiło w mej pamięci: "Chociaż nie wolno powiedzieć, że członek Knessetu Uri Avnery jest zdrajcą, to jednak ..." Kolejna historia z prawdziwego życia: rok później pojechałem do Washington DC by "sprzedać" koncepcje "dwu-państwowego" rozwiązania problemu, który w tamtych czasach uważany był za nie z tej ziemi, by nie powiedzieć obłąkańczą idee. Podczas mej wizyty Kwakrzy byli tak życzliwi, że zaaranżowali mi konferencję prasową. Gdy przybyłem byłem zdumiony. Sala była kompletnie zatłoczona. Praktycznie wszystkie ważne media amerykańskie były reprezentowane. Wielu reporterów przyszło prosto z konferencji prasowej Goldy Meir, która również była w mieście. Jak zwykle impreza miała trwać godzinę, ale dziennikarze nie ustępowali. Bombardowali mnie pytaniami przez następne dwie godziny. Najwyraźniej to co miałem do powiedzenia, było dla nich zupełnie nowym i interesującym. Ciekaw bylem jak to będzie relacjonowane w mediach. Reakcja była naprawdę oszałamiająca: ani słowo nie pojawiło się w żadnej gazecie, w radio lub w TV. Ani jedno słowo. Trzy lata temu znowu miałem konferencję prasową - tym razem na Capitol Hill. Była to dokładna kopia poprzedniej: tłum reporterów, nieukrywane zainteresowanie, przedłużenie konferencji poza wyznaczony czas i znów ani słowa w mediach. Mógłbym opowiadać więcej takich historii, ale istota sprawy została już ukazana. Przypominam je jedynie w związku ze skandalem wywołanym niedawno przez dwu amerykańskich profesorów: Stephena Walta z Harvard i Johna Mearsheimera z Univesity of Chicago. Opublikowali oni pracę badawczą na temat wpływów izraelskiego lobby w Stanach Zjednoczonych. Na 80 stronach - 40 z nich to przypisy i źródła - ukazują oni jak pro-izraelskie lobby sprawuje nieokiełznaną władzę w stolicy US, jak terroryzuje członków Senatu i Izby Reprezentantów, jak Biały Dom tańczy jego nutę (jeśli dom faktycznie może tańczyć), jak główne media posłusznie spełniają jego rozkazy i jak uniwersytety też żyją w strachu przed nim. Praca wywołała burzę. Nie mówię tu o przewidywalnych dzikich atakach "przyjaciół Izraela" -- przez co należy rozumieć prawie wszystkich polityków, dziennikarzy i profesorów. Obrzucili oni autorów wszelkimi zwyczajowymi oskarżeniami: że są antysemitami, że wskrzeszają Protokoły Mędrców Syjonu i temu podobnymi. Jest coś paradoksalnego w tych atakach, gdyż są one ilustracją tez autorów. Jednak debata, która mnie fascynuje ma inny charakter. Wybuchła ona pomiędzy znanymi intelektualistami od legendarnego Noama Chomsky'ego - guru lewicy całego świata (włączając Izrael) - po wszelkie postępowe strony internetowe. Kość niezgody: konkluzja pracy, że żydowsko-izraelskie lobby dominuje politykę zagraniczna US i podporządkowuje ją interesom izraelskim w jaskrawej sprzeczności z narodowymi interesami US. Przykładem amerykańska napaść na Irak. Chomsky i inni poderwali się przeciwko temu twierdzeniu. Nie zaprzeczają faktycznym wynikom badań profesorów, ale odrzucają ich wnioski. Ich zdaniem to nie izraelskie lobby dyryguje polityką amerykańska, ale interesy wielkich korporacji, które dominują amerykańskie imperium i eksploatują Izrael dla swych własnych egoistycznych celów. Mówiąc prosto: czy pies kreci ogonem, czy ogon kreci psem? Nie czuję się zbyt pewnie wtrącając się w debatę pomiędzy takimi wybitnymi intelektualistami, ale mimo wszystko czuje się zobowiązany do wyrażenia swego poglądu. Zacznę od Żyda, który przyszedł do rabina skarżąc się na swego sąsiada. "Masz rację" - oznajmił rabin. Następnie przyszedł sąsiad potępiając skarżącego się. "Masz rację" - oświadczył rabin. "Ale jak to jest możliwe?" - zawołała żona rabina - "Tylko jeden z nich może mieć racje!" "Ty też masz racje" - powiedział rabin. Widze siebie samego w podobnej sytuacji. Myślę, że obie strony mają rację (i mam nadzieje, że ja sam też ją mam). Wyniki badań dwu profesorów zgadzają się co do joty. Każdy senator i kongresman wie, że krytykowanie rządu izraelskiego jest politycznym samobójstwem. Dwu z nich - senator i kongresman - próbowało i zostali politycznie wykończeni. Żydowskie lobby ogłosiło przeciwko nim pełną mobilizację i wyszczuło ich ze stanowisk. Dokonano tego publicznie - dla przykładu. Gdyby rząd izraelski zechciał prawa anulującego jutro Dziesięć Przykazań, to 95 senatorów (przynajmniej) natychmiast podpisałoby się pod taką ustawą. Prezydent Bush na przykład, wycofał się ze wszystkich ustanowionych amerykańskich pozycji dotyczących naszego konfliktu. Akceptuje automatycznie każde stanowisko naszego rządu, cokolwiek by to nie było. Prawie wszystkie amerykańskie media są niedostępne dla Palestyńczyków i izraelskich aktywistów pokojowych. Gdy idzie o profesorów to prawie każdy z nich wie, która strona ich chleba jest posmarowana masłem. Jeśli pomimo tego, którś odważy się otworzyć usta krytykując izraelską politykę - co zdarza się raz na parę lat - to zostaje stłamszony zalewem potępień: antysemita, kwestionujący Holocaust neo-Nazi. Goszczący w Izraelu Amerykanie, którzy wiedzą, że w domu zakazanym jest wspominanie o wpływach żydowsko-izraelskiego lobby, są osłupiali widząc, jak tutaj lobby nie kryje się ze swą potęga w Waszyngtonie, lecz otwarcie wychwala się nią. Zatem pytaniem jest nie to czy ci dwaj profesorowie maja racje w wynikach swych badan. Spójrzmy na sprawę Iraku. Kto jest psem? Kto jest ogonem? Izraelski rząd modlił się o ten atak, który wyeliminował strategiczne zagrożenie, jakie stanowił Irak. Ameryka popychana była do tej wojny przez grupę neokonserwatystów (prawie każdy z nich nich to Żyd), która miała ogromny wpływ na Biały Dom. W przeszłości niektórzy z nich działali jako doradcy Binyamina Netanyahu. W świetle tego, sprawa jest jasna. Pro izraelskie lobby parło do wojny, Izrael jest głównym beneficjantem. Jeśli wojna zakończy się dla Ameryki klęską, to bez wątpienia wina zwalona będzie na Izrael. Czyżby? A co z dążeniem Ameryki do położenia ręki na głównych światowych rezerwach ropy, by móc zdominować światową ekonomię? Co z ideą ulokowania amerykańskiego garnizonu na ropie irackiej, w centrum głównego obszaru wydobycia ropy, pomiędzy złożami Arabii Saudyjskiej, Iranu i Morza Kaspijskiego? Co z niezmiernymi wpływami wielkich kompanii naftowych na rodzinę Busha? Co z wielkimi międzynarodowymi korporacjami, których wybitnym przedstawicielem jest Dick Cheney, a które spodziewały się zarobić setki miliardów na "odbudowie Iraku"? Nauka wynikająca z afery irackiej jest to, że związki amerykańsko-izraelskie są najsilniejsze gdy wydaje się, że interesy Ameryki i interesy Izraela są identyczne, bez względu na to czy jest to prawda na długą metę. US używają Izraela dla dominowania Bliskiego Wschodu, Izrael używa US dla dominowania Palestyny. Jednak jeśli zdarzy się coś niezwykłego - coś jak afera szpiegowska Jonathana Pollarda, lub sprzedaż Chinom izraelskiego samolotu szpiegowskiego i powstanie rozdział pomiędzy interesami obu stron, to Ameryka będzie zdolna wymierzyć Izraelowi policzek. Stosunki amerykańsko-izraelskie są naprawdę unikalne i nie mają chyba precedensu w historii. To tak jakby Król Herod wydawał rozkazy Cezarowi Augustowi i wyznaczał członków senatu rzymskiego. Nie sadzą by ten fenomen można wytłumaczyć wyłącznie interesami ekonomicznymi. Nawet najbardziej ortodoksyjni marksiści muszą przyznać, że ma to również wymiar duchowy. W dzisiejszym Waszyngtonie ewangeliczne lobby jest nie mniej ważne niż syjonistyczne. Według jego ideologii Żydzi musza objąć w posiadanie całą Ziemie Świętą, by uczynić możliwym Drugie Przyjście Chrystusa. Wówczas - tego ewangelicy nie obwieszczają donośnie - niektórzy z Żydów staną się chrześcijanami, a pozostali zostaną unicestwieni pod Armagedonem - dzisiejszym Meggido w północnym Izraelu. U podstaw tego fenomenu leży przedziwne podobieństwo dwu narodowych opowieści religijnych- amerykańskiego i izraelskiego mitu. W obydwu, pionierzy prześladowani za swą religię dotarli do brzegów Ziemi Obiecanej. Zmuszeni byli bronić się przed "dzikimi" tubylcami, którzy chcieli zniszczyć ich. Sprawili, że ląd stał się zdatnym do życia, że na pustyni zakwitły kwiaty. Stworzyli z bożą pomocą dostatnie, demokratyczne i moralne społeczeństwo. Oba społeczeństwa żyją w stanie negacji i poczucia winy - tam z powodu ludobójstwa dokonanego na Indianach i niewolnictwa murzynów, tutaj z powodu wypędzenia jednej połowy narodu palestyńskiego i gnębienia drugiej. Zarówno tu jak i tam ludzie wierzą w odwieczną wojnę pomiędzy Synami Światła i Synami Ciemności. Amerykańsko-izraelska symbioza jest unikalnym i Pies kręci ogonem i ogon kręci psem. Kręcą sobą nawzajem.
|
Umiejętność przekazu spostrzeżeń
Bardzo cenny artykuł, który nie tyle wywołuje emocje co je zamyka w kręgu przedstawionych przez Autora faktów. Zobrazowanie sytuacji, na podanych przykładach - jest majstersztykiem. Ponadto ten majstersztyk posiada jeszcze niejako funkcję mechanizmu do otwierania kurtyny i rozwiewania wszelkich mgiełek i dymków.
nie wszystko jest takie oczywiste
www.platformakociewie.pl
Autor artykulu zapomnial
podac dwie istotne informacje:
- obydwaj profesorowie sa Zydami
- wydali swoja prace w Wlk.Brytanii, bo w USA -o ile dobrze pamietam-
nie mogli znalezc wydawcy.
A swoja droga, co tak malo komentarzy? Czyzby szanownych Czytelnikow zamurowalo?
Czemu tak mało komentarzy?
Mnie po prostu niewiele obchodzi jakiś mały kraik, z którym niewiele nas łączy stosunków gospodarczych - poza niewielką częścią uzbrojenia, informatyki i systemów ochrony mienia.
A już zwłaszcza jego kontakty nie z nami, lecz z jeszcze innym państwem.
Jak będzie artykuł o stosunkach między Rosją a Syrią - to też nie zabiorę głosu. No bo po co?
Jasne, pan się zajmuje
Jasne, pan się zajmuje obroną interesów kasty ubeckiej i atakiem na tych, którzy inaczej widzą (i mają odwagę pisać) o nieuprawnionych ciągotach mafii żydowskiej w sięganiu po znaczące korzyści finansowe.
To mój ostatni wpis pod pańskimi komentarzami, albowiem z takim - jak pan - osobnikami nie dyskutuje się. I tyle.
nie wszystko jest takie oczywiste
www.platformakociewie.pl
obrona interesów kasty ubeckiej
Nie - obroną interesów tej kasty to pan, osobniku się zajmujesz - skierowując uwagę z esbeków na informatorów.
Co do "ataku na tych, którzy inaczej widzą (i mają odwagę pisać) o nieuprawnionych ciągotach mafii żydowskiej w sięganiu po znaczące korzyści finansowe."
- niech pan osobnik nie kłamnie.
Zaatakowałem Stanisława Michalkiewicza za mówienie nieprawdy o rzekomych obietnicach polskich władz wobec organizacji żydowskich.
I masz rację panie osobniku, odmawiajac dalszej dyskusji - za ciency między uszami jesteście.
Naprawdę?
Michalkiewicz miał racje.
Napisał(a) Armawir w pon, 22/05/2006 - 17:51
http://www.forum-znak.org.pl/...
cytat:
Czy opóźni się przyjęcie ustawy, umożliwiającej restytucję mienia żydowskiego?
Niedawna dymisja Ryszarda Schnepfa, sekretarza stanu w kancelarii premiera Marcinkiewicza, może znacząco opóźnić przeprowadzenie w Polsce ustawy reprywatyzacyjnej, na której przyjęcie czeka wielu ocalonych z Holokaustu ? pisze agencja JTA.
Jak podaje JTA, Schnepf, którego ojciec był przewodniczącym gminy żydowskiej w okresie komunistycznym, był zaangażowany w negocjacje dotyczące szczegółów regulacji prawnej, która umożliwiłaby Żydom uzyskanie rekompensaty za mienie skonfiskowane przez hitlerowców i władze komunistyczne.
Tymczasem przewidziane na początek tygodnia spotkanie Kazimierza Marcinkiewicza z przedstawicielami Jewish Claims Conference (JCC), które miało być poświęcone tejże ustawie, zostało odwołane.
?Jesteśmy świadomi, że odejście sekretarza stanu Schnepfa opóźni te procedury - powiedział agencji JTA Gideon Taylor, dyrektor wykonawczy JCC. ? Staramy się nakłonić rząd polski do udoskonalenia i szybkiego wprowadzenia tej regulacji prawnej?. (JTA)
parent | odpowiesz? | wyślij komentarz znajomym | cytuj
Nie majac nic sensownego do
Nie majac nic sensownego do powiedzenia i nie uznajac tematu za interesujacy w najmniejszym stopniu, rzeczywiscie nie powinien Pan tu zabierac glosu. Wprawdzie uzasadnienie podane przez Pana nie jest przesadnie sensowne, ale nie zrazajmy sie drobiazgami - liczy sie pozytywny skutek :)
A tak powazniej: w kazdym watku o Zydach jest Pana pelno (no bo ktos musi przywolac nazwisko na M.), ale jednak uwaza Pan ze skoro z Izraelem niewiele nas laczy gospodarczo, to calosciowe kontakty tez sa malo istotne? Albo niekonsekwencja, albo - cytujac Panskiego ulubionego skandaliste - "rznie Pan glupa".
Konrad Banachewicz
Nieuczciwość intelektualna
Nieuczciwość intelektualna Doktora wyklucza sensowność dyskusji, sprowadzającej się do konieczności pracochłonnego prostowania fałszywych w zamyśle "argumentów", bez widoku, w skutek jego złej woli, odzyskania sensu, o czym się wielokrotnie przekonałem.
Panie Arturze
i panie Konradzie.Być może dojdzie kiedyś do realizacji inicjatywy prawicowej,której ojcuje P.Jakub.O ile nie mylę sie zgłosiliście panowie akces,a jeśli tak to nie raz będziecie mieli okazję spotykać się z adwersarzami,ktorzy w stylu p.Sobalskiego potrafią dokonać nieoczekiwanego zwrotu dyskusji.
Czyz nie warto poćwiczyć???
A co ja wedlug Pana robie?
A co ja wedlug Pana robie? Przeciez nie reaguje emocjonalnie, nie oburzam sie na manipulacje ani nie odsadzam Wielce Szanownego Pana Doktora od czci i wiary, jeno wytrwale kontruje i pracuje nad odzyskaniem przewagi strategicznej :)
Konrad Banachewicz
Zaiste,tak jest
Ja tylko zachęcam.
pozdrawiam.
Może i byłoby warto gdyby
Może i byłoby warto gdyby nie ciągłe powracanie do punktu wyjścia z koniecznością powtarzania wszystkiego na nowo, mnie to nuży a nagroda żadna.
Choćby to
Czyta PN członków 14
czytelników 151
i to mobilizuje a i
i to mobilizuje a i satysfakcji też przynosi wcale niemało :-)
już 12 : 249
nie wszystko jest takie oczywiste
www.platformakociewie.pl
Jeśli choć jedna osoba
tygodniowo przejdzie na Prawą Stronę Mocy,to warto dyskutować na PN.
Pozdrawiam
Mnie Panowie raczej
Mnie Panowie raczej odstraszają (skutecznie) od przejścia :)
---
www.rubikkon.pl
Wiemy wiemy, dobrze że tak
Wiemy wiemy, dobrze że tak otwarcie wreszcie Pan się do tego przyznał, godne szacunku.
Po okresleniu sie
Po okresleniu sie politycznym, czy bylby Pan laskaw wyjasnic co Go odstrasza u ww. panow?
Konrad Banachewicz
smak
w gruncie rzeczy jest to sprawa smaku
parę pojęć jak cepy
składnia pozbawiona urody koniunktiwu
---
www.rubikkon.pl
A kogo zamierza Pan obsadzic
A kogo zamierza Pan obsadzic w roli Mefisto? Bo Panskich kandydatur na wnuczeta Aurory to sie domyslam :)
Konrad Banachewicz
Sam się obsadzi
Sam się obsadzi. wygra najbardziej przebiegły.
---
www.rubikkon.pl
Re: Autor artykulu zapomnial
- obydwaj profesorowie sa Zydami
- wydali swoja prace w Wlk.Brytanii, bo w USA -o ile dobrze pamietam-
nie mogli znalezc wydawcy.
A swoja droga, co tak malo komentarzy? Czyzby szanownych Czytelnikow zamurowalo?
Co mam komentowac dla mnie to nic nowego!
Jest jak jest.
Żydzi mają fajne życie.....
Tak sobie myślę czytając kilka artykułów, że Żydzi to mają fajne życie..... wszystkimi kierują, wszystkim rządzą i praktycznie nikt im nie przeszkadza.
Andrzej
PS. Niedawno słyszałem z ust pewnego mnicha prawosławnego, że Jan Paweł II to był Żyd.
Demokracja nie jest systemem w którym większość ma rację. Rację ma ten kto ją ma, wiekszość ma jedynie władzę.
Daj Pan jeszcze tę listę
Daj Pan jeszcze tę listę Żydów z Wałęsą na czele dla dopełnienia swej zawoalowanej tezy człowieka rozumnego.
Re: Zydzi maja fajne zycie
Ja natomiast spotkalem w Kanadzie wcale nie tak malo ludzi, i to niezle wyksztalconych [dyplomy], ktorzy uwazali, ze glownym celem i powodem II wojny swiatowej byla chec wymordowania przez Hitlera Zydow [mowie oczywiscie o ludziach wyksztalconych w Kanadzie].
Historia czy histeria?
Powszechnie uważa się, że historia to zbiór faktów z dalszej lub bliższej przeszłości. Bardziej właściwe, moim zdaniem, jest nazwanie historią wiary w tezy oparte na faktach z bliższej lub dalszej przeszłości. Przyjmując taką definicję nazwanie polityki historią dnia dzisiejszego ułatwia zrozumienie historyków, histeryków a także większość społeczeństwa.
Demokracja nie jest systemem w którym większość ma rację. Rację ma ten kto ją ma, wiekszość ma jedynie władzę.
historia
Terminu "historia" używa się w trzech znaczeniach:
a) to co się rzeczywiście zdarzyło (dzieje)
b) opis zdarzeń (narracja historyczna)
c) wyobrażenie o zdarzeniach istniejące w świadomości społecznej ("każdy naród ma swoją historię" - czyli swoją wersję zdarzeń)
Te trzy elementy oczywiście wcale nie muszą się ze sobą pokrywać.
Re: historia
Jeszcze moze byc czwarte znaczenie:
d/ to, co sie wcale nie zdarzylo [wymyslona historia, zaklamana historia, fikcyjna historia]- czyli to, co by bylo komus wygodne, gdyby sie wydarzylo.
A wyobrazenie istniejace w swiadomosci spolecznej c jest pochodna a, b i d i jej wartosc zalezy od proporcji a do d oraz od stopnia przyporzadkowania b do a lub d w procesie edukacji.
Dla mnie historia to a, i dlatego uwazam ja za nauke [science], a historykow za naukowcow. Niestety [zbyt] wielu historykow jest propagandystami, tzn. nie naukowcami ale slugusami kol sprawujacych wladze.
Re: Żydzi mają fajne życie.....
W przedziale kolejowym jedzie rabin i młodziutki kleryk.. Żyd postanawia nawiązać rozmowę
- A pan ksiądz to się jeszcze uczy?
- Uczę się
- A jak juz się wyuczy to kim będzie?
- Nooo.. wikarym w jakiejś parafii zapewne...
- A potem? jak już pan ksiądz awansuje?
- Nooo.. to pewnie proboszczem zostanę
- A potem?
- Mogę jeszcze biskupem zostać
- I to już koniec kariery????
- No nie.. mogę być jeszcze kardynałem (rzekł marzącym głosem kleryk)
- I nad kardynała już nic nie ma?
- W zasadzie.. każdy kardynał może papieżem zostać....
- I potem już nic?
- No nie, potem juz nic - roześmiał sie kleryk - Panem Bogiem przecież nie zostanę
- Patrz Pan - mruknął rabin - a jednemu z naszych sie udało