Wygwizdany "Kod Da Vinci"

Coś się przełamało. Dziennikarze, zwykle piejący nad każdym pomysłem, uderzającym w wiarę i tradycję, nagle zaczyhnają się budzić.
We wtorek wieczorem na specjalnym pokazie prasowym po raz pierwszy zaprezentowano ten budzący wiele kontrowersji obraz według powieści Dana Browna "Kod Leonarda Da Vinci" na 59. Międzynarodowy Festiwal Filmowy w Cannes.Salwą śmiechu przywitali dziennikarze kluczowy moment filmu, kiedy Tom Hanks, grający rolę profesora semiologii Roberta Langdona, wyjawia Audrey Tautou, wcielającej się w rolę młodej Francuzki Sophie Neveu, że bez wątpienia jest potomkinią Jezusa Chrystusa.
Pod koniec projekcji na sali zamiast aplauzu rozległy się gwizdy. Zdaniem amerykańskiego krytyka Petera Brunette'a z "The Boston Globe" film był "równie zły, co książka".
Można zapytać - jest przełom? Udało się z Bożą pomocą, przejść najgorsze? Nie będzie już upokarzanie chrześcijan i wiary katolickej? Nie będzie codziennego antychrześcijańskiego naporu?
Miejmy nadzieję. A jeszcze pewniej - walczmy o to dalej.
Andrzej
Gorący temat: Kod Leonardo da Vinci
http://prawica.net/Kod_da_Vinci
- blog: Andrzej
- Zaloguj się lub zarejestruj aby komentować
- czytano: 2423


To dziwne.
Wydawało mi się, że większość tych głupot z tej książki lepiej będzie się broniło w filmie, bo ekran pozwala na pewne uproszczenia...
Trochę nie wierzę w to, by "Kod Da Vinci" było przemyślanym atakiem na chrześcijaństwo. Oczywiście piszę o powieści, bo filmu nie widziałem. Przecież to zawiera zbyt wiele ewidentnych idiotyzmów i motywów na wskroś paranoicznych, by mogło przemawiać do kogokolwiek, kto posiada więcej niż ćwierć mózgu mrówki :)
Is there anyone here who doesn't know, we're under fifteen feet of pure white snow?
Pewnie, że nie w sensie by
Pewnie, że nie w sensie by światowe zjednoczone siły antychrześcijańskie złożyły zamówienie na tę książkę, natomiast gdy się już pojawiła na rynku, intuicyjnie ją promują.
A jej sukces świadczy że te ćwierć mózgu posiada spora część czytelników, spotkałem się w prasie z wynikiem badań konkludującym iż co dziesiąty wierzy w zawarte tam bzdury.
Sukces książki pokazuje,
Sukces książki pokazuje, że ludzie, jak to ludzie, mali i duzi, jak świat światem lubią bajki, tajemnicze opowieści i dreszczyk emocji, kiedy łamie się pieczęcie chroniace przed niepowołanym wzrokiem tajemną i niedostepną wiedzę. Czyli ludzie kochaja fikcję, zwłaszcza taką, która jest na wyciagnięcie krótkiego rozumu. I nie będzie inaczej....Był Ezop, Andersen, Perrault, Grimmowie i przed Rawling nawet Geothe pisał o czarnoksięznikach....
I super, dobrze, że jeszcze ktoś czyta w ogóle....
A jakies tam jęki o obrazie świętego kanonu, to sobie właśnie między bajki włóżmy. Słowo przeciw słowu - nie ma innej płaszcyzny sporu w beletrystyce. Całą resztę emocji dorabiają zawsze strażnicy jedynego, nieomylnego, uświęconego i tak samo interesownego, jak kazdy inny, punktu widzenia, wszystko jedno po jakiej stronie...
Można i tak na to patrzeć,
Można i tak na to patrzeć, co nie neguje skwapliwości przyjmowania tej książki w mediach demoliberalnych, dającej się odczuć skrytej satysfakcji z jej sukcesu, podtrzymywanego ciągłą darmową promocją, również i tą niezamierzoną - kościelną.
Re: Sukces książki pokazuje,
Panie Sławku - widać, że Pan reklam nie słucha i nie ogląda.
Gdyby tak było, wiedziałby Pan, że promotorzy róznych "ewangelii" i "kodów" akcentują rewolucyjny charakter swoich produktów twierdząc, że podważają one dotychczasową wiedzę, podstawy wiary i co im ślina na język przyniesie. Starają sie sprzedać fikcję i naukową nierzetelność jako produkt wiarygodny.
Pewnie Pan wie, że kryminał a "kryminał oparty na faktach" sprzedają się inaczej.
To mniej więcej tak, jakby napisać powieść SF o podróży Bieruta na Marsa i twierdzić, że jest oparta na faktach - bo Bierut był postacią historyczną, istniejącą w świecie realnym, a w jego życiu są okresy, w których nie wiadomo, gdzie był.
Określa się to jako nadużycie intelektualne, bełkot - lub hucpę w zależności od dyskutanta.
Pzdr: Witek
No przecież
Znacznie lepszym motywem dla SF byłoby widzenie Ezechiela. Byłoby oparcie w faktach.
To stary testament
A nie nowy. Starego atakować nie wolno, bo to nie politpoprawne.
Chodzi panu o tego jegomościa w USA, który po przeczytaniu widzenia zawsze opatentuje jakiś nowy wynalazek?
Wózki inwalidzkie, nowy helikopter itepe? :)
Wszędzie tam, gdzie prawda
Wszędzie tam, gdzie prawda materialna ma proporcjonalnie mały udział w stosunku do interpretacji, przekonań, wyobrażeń i wierzeń - powstaje duze pole dla rozmaitych nowych domysłów.Ubranie ich w literacka szatę nie nadaje im zadnych cech prawdopodobieństwa, ani nawet nie zmusza do zastanawiania sie, na ile maja one rację bytu.
I teraz tak, nie przeszkadza nam stanowisko milionów muzułmanów, którzy uwazaja Jezusa jedynie za proroka i to nie tego najwazniejszego. A przeciez z naszego punktu widzenia islam to totalna fikcja, szalbierstwo i zwykłe kłamstwo. Dlaczego wiec nie mówimy tego równie otwarcie i w takim tonie, jak w przypadku fikcji znacznie mniej istotnej....Odpowiedź jest taka, bo nie będziemy bronić naszej prawdy za cenę totalnego konfliktu. Czyli cena jest za wysoka. W przypadku Kodu nie ma zadnej ceny, wiec pałamy świetym oburzeniem. Zwykli fałszywcy jesteśmy i tyle....
Pan jest zbyt inteligentny
Pan jest zbyt inteligentny by pleść powyższe w dobrej wierze.
Kod Sławka
Komentarz do postów z 18/05/2006 - 12:17 i 18/05/2006 - 10:52 (Sławek)
Zdaniem Sławka "W przypadku Kodu (...) pałamy świętym oburzeniem". Co to znaczy pałamy? Sławek nie jest chyba jednym z "nas", nie należy do tych oburzonych, bo przecież pisze "I super, dobrze, że jeszcze ktoś czyta w ogóle... A jakieś tam jęki o obrazie świętego kanonu, to sobie właśnie między bajki włóżmy." Dla Sławka jest super, Sławek się cieszy, że dzięki "Kodowi" rośnie czytelnictwo, a wskazywanie kłamstw Browna na temat dziejów chrześcijaństwa kwalifikuje jako bajanie.
O naszym stosunku do islamu pisze Sławek, że "nie przeszkadza nam stanowisko milionów muzułmanów, którzy uważają Jezusa jedynie za proroka i to nie tego najważniejszego." Ależ owszem, nam to trochę przeszkadza (Sławkowi chyba nie). Nie reagujemy na islamskie legendy agresywnie dlatego, że w odróżnieniu od muzułman chrześcijenie, w tym katolicy, to ludzie łagodni i tolerancyjni. Można to poznać np. po tym, że na Browna nikt nie wydaje wyroku śmierci, jak na Rushdiego.
Tutaj powtórzę uwagę z pierwszego akapitu: Sławek i sławkopodobni raczej nie należą do nas. Coraz wyraźniej widać, że stanowią oni odrębną grupę postchrześcijańskich wolnomyślicieli, których kodem rozpoznawczym jest indyferentny stosunek do wszelkiej religii. Z takim tylko wyjątkiem, że bluźniercze ataki na chrześcijaństwo, jak widać ze sławkowych postów, sprawiają im satysfakcję. To nie jest konserwatywne, tym samym nie jest prawicowe.
Blizsze sa mi te głosy
Blizsze sa mi te głosy dochodzące zarówno z Opus Dei , jak i Watykanu, które cieszą się, że kwestie wiary, dzieki Kodowi znajdują się ponownie w centrum uwagi całych pokoleń nie przejmujących się do tej pory nie tylko tym jaki był Jezus, ale w ogóle tym, że był.
Jesli to czyni mnie postchrzescijańskim wolnomyslicielem, to niech tak będzie.
Nie odniósł sie pan w ogóle do meritum mojego postu, Dotyczył on głównie pokazania, że nie reagujemy, o przepraszam, nie reagujecie w ogóle na "kłamstwo" islamu, czy innych poglądów, które zyskały status religii, całkowicie sprzecznych, z tym, w co wierzą chrześcijanie , czy wężej - katolicy, a co więcej stajemy, o przepraszam - stajecie w obronie tej fałszywej wiary, kiedy ktoś odważy się z niej zakpić (casus: karykatury Mahometa), bo tak sie podobno nie godzi. Czyli ich nie wolno obrazac, bo mają świete prawo wierzyć w cos innego. To na jakiej podstawie nie maja miec racji bytu poglady Browna i jego fanów( choc to tylko inna wersja Pottermanii), czemu naraz takie larum, że ktoś mówi o Jezusie coś innego, niż powinno się mówic, skoro całe miliony islamistów kłamią o Jezusie od setek lat, a nalezy im się z naszej, o przepraszam, z waszej strony szacunek? Widzi pan jakąś logikę w tym wszystkim?
Jezeli jacyś dobrzy chrzescijanie na poważnie uważają, że historyjka z Kodu nosi znamina bluźnierstwa, to czemu ci sami dobrzy chrzescijanie domagaja się jednocześnie szacunku dla wyznawców Mahometa, który chyba bardziej niz Brown deprecjonuje rolę i znaczenie Jezusa. Ja odpowiedzi na to juz udzieliłem, a pan wolał nie zrozumieć, o czym pisałem i skupił sie na znalezieniu jakiejś szuflady, w którą moznaby mnie upchnąć, oczywiście, jak najdalej od szuflady, w której są prawicowi, konserwatywni dobrzy chrzescijanie.
Niesssamowite..., co ten
Niesssamowite..., co ten facet tutaj wyprawia, całkiem bezwstydnie.
Całkiem bezwstydnie
Całkiem bezwstydnie obnażam fałsz stojący za tym strapieniem, że Kod tak bezczelnie jakoby łże na temat Jezusa. Niech sobie łże, nie on jeden. a gromu z nieba jakoś nie widać, więc nic takiego się chyba nie dzieje, a zwłaszcza nic nowego...
Uważaj Panie SŁawek, a
Uważaj Panie SŁawek, a nuż pierdyknie.
Dziękuję za ostrzeżenie,
Dziękuję za ostrzeżenie, ale z nieuchronnoscią tego, o czym pan mówi jestem pogodzony. Ale - przyznaję - liczę na odłożenie pewnych zdarzeń w czasie...
Fakt. Memnonem nie łatwo
Fakt. Memnonem nie łatwo zostać.
Taki Brown, to zwykła...
Jacek Jarecki
... pseudonaukowa brednia. Tyle, że nie z dziedziny nauk ścisłych. Bliski jest fantazjom różnych gamoni, którzy biegali wokół piramidy Cheopsa, i na podstawie tych pomiarów wypisywali rozmaite teorie, także tyczące Chrześcijaństwa. Publika Browna, to ci sami, którym znudziło się UFO i inne takie dyrdymały made in Daniken. To wszystko jest na poziomie egzaltowanej panienki.
Co odróżnia od zwykłej SF? Sposób podania!
Każdy głupek od razu czuje się wtajemniczony. To będzie kontynuowane! Jeszcze wiele bzdur, można podać publice do wierzenia.
Tak naprawdę, moim zdaniem, chodzi nie o obrazę religii a rozumu.
Z mierzenia piaramid wykluli się np. Świadkowie Jehowy. Z tego g...a, może jakaś 21wieczna gnozka?
kat Sławka
Kod nie jest żadnym atakiem na chrześcijaństwo, to tylko zwykła dobrze sprzedajaca się książka... Jeśli każde dzieło literackie traktuje Pan jak prawdę lub atak to całe szczęście, że nie jest Pan amerykaninem - połowa książek akcji/thrillerów/sensacji jest o przekrętach oraz imperialistycznych zapędach USA. Takie dzieła jawnie atakują Stany, a Pan musiałby się czuć obrażony cały czas.
Religia to nie taboo wolno o niej mówić, wolno z nią się nie zgadzać!
Ściemniania ciąg dalszy
.
Re: kat Sławka
Kod nie jest żadnym atakiem na chrześcijaństwo, to tylko zwykła dobrze sprzedajaca się książka... [...]
Religia to nie taboo wolno o niej mówić, wolno z nią się nie zgadzać!
W zasadzie ma Pan rację. Jednak granica między dobrze sprzedającą się książką a atakiem na religię jest cienka i do tego mgliście określona. Jeśli tak wielu chrześcijan czuje się dotkniętych ta książką to ich odczucia są ważne i trzeba je uwzględniać.
Czy zechciałby mi Pan odpowiedzieć na pytanie co by się działo gdyby ktoś opublikował książkę według następującego scenariusza:
Do tego kilka krwistych postaci, wyjaśnianie numerologii, odszyfrowanie "Protokołów Mędrców Syjonu", zwoje Tory, cytaty z Newtona i teorii względności, sporo strzelanin, CIA, KGB.
No i informacja, że wszystkie opisane osoby i stowarzyszenia istnieją.
Ponawiam pytanie: Jak by zostało potraktowane wydawnictwo i autor?
pozdrawiam
TBM
Gratulacje
Gratuluję pomysłu oraz umieszczenia na liście najgroźniejszych antysemitów :)
Re: Gratulacje
No co też Pan.. za wyjawienie prawdy nie zostaje się antysemitą!
Chyba.
pozdrawiam
TBM
Jak to nie? Antysemita jest
Jak to nie? Antysemita jest sie (podobnie jak Zydem) z mianowania, a ujawnienie prawdy jest wg ministerstwa jedna z czolowych przyczyn zostawania antysemita. Przeszkoda nie jest nawet bycie Zydem - vide Finkelstein czy Chomsky :)
Re: Jak to nie? Antysemita jest
Niech Pan nawet tak okrutnie nie żartuje - ja i tak się boję. Jestem tylko biedny miś i każdy może mi zrobić to co temu żuczkowi w poincie "Żwawej piosnki o żuczku" (WGB)
Nie mam nawet cienia zamiaru włazić między ostrza wojujących potęg.
pozdrawiam
TBM
Re: Wszędzie tam, gdzie prawda
Nie domagam się kary śmierci dla Browna ani nie palę książki na stosie. Uważam jednak za uprawomocnione oczekiwać od chrześcijan aby nie finansowali szarlatana kupując jego książki i chodząc na jego filmy.
przesada
Szaralatanem nazywać pisarza tylko dlatego, że napisał coś z czym Pan się nie zgadza, bzdura, absurd, głupota.
Internetowa cena ksiązki zjechała z 24
na 10 PLN.
Popyt pozwala obniżyć
Popyt pozwala obniżyć cenę ów popyt dynamizującą wtórnie, przy medialnej promocji.
To "rzut na taśmę"
Nie sprzedadzą po złotówce...
Pozdrawiam
Re: Popyt pozwala obniżyć
Wzrozst popytu pozwala obniżyć koszty wytworzenia - jest mało prawdopodobne, by rosnący popyt spowodował obniżanie ceny - to działanie całkowicie nieracjonalne.
Może powodować reakcję "poczekajmy, lada chwila będzie jeszcze taniej".
Obniżenie kosztów wytworzenia daje okazję do większego zarobku - jeżeli stoi kolejka, a my mamy jeden egzemplarz - to pytamy: "kto da więcej" - a nie obniżamy cenę - lub przyjmujemy przedpłaty i zamawiamy następne egzemplarze.
Gdy spada popyt, nasila się akcja marketingowa (co widać na załączonym obrazku w tv, gazetach, portalach) - obniżenie ceny to ostateczność, akt rozpaczy.
Pzdr: Witek
Pewnie ze skłonności do
Pewnie ze skłonności do wyrażania myśli jednym zdaniem wyszło niekomunikatywnie.
Popyt pierwotny pozwolił obniżyć cenę generującą popyt wtórny.
Pozdrawiam
Salwy śmiechu i gwizdy
"Salwą śmiechu przywitali dziennikarze kluczowy moment filmu"
Czyli dobra komedia ;)
"Pod koniec projekcji na sali zamiast aplauzu rozległy się gwizdy"
Czyli wzbudza emocje.
Jak by był do bani - to by ziewali i uciekali po angielsku przed końcem projekcji.
Morał - konieeeeeeecznie trzeba obejrzeć ;)
(...) to by ziewali i uciekali
Hm....
Źródło: Rzepa
- Znaczy, że koi nerwy? Zapewnia doskonały relaks? ;-)
Wojciech
-------------
"Bóg, dając nam życie, obdarował nas jednocześnie wolnością"
Lek na bezsenność
"Znaczy, że koi nerwy? Zapewnia doskonały relaks?"
I leczy bezsenność ;)
Nie podejrzewam, żeby
Nie podejrzewam, żeby przytoczony przez p. Leslawa argument teologiczny o wspóludziale w zlym do Pana trafil (zaznaczam, że nie wiem nic o Pańskim światopoglądzie nt religii etc.), więc powiem tak: skoro nie widzi Pan obrazy dla wiary, to proszę iść i dobrze się bawić. Ale naprawdę zalecam wzięcie znieczulacza na drugą polowę filmu.
Brat Marcinkiewicza
W telewizorni podali, że w Gorzowie dwa kina należące do brata premiera Kazimierza Marcinkiewicza nadają film "Kod Leonarda Da Vinci".
A to ciekaweeeeeee ;)
no i co z tego?
no i co z tego?
a nic z tego
Taka ciekawostka.
Wszystko (czyli kasa) zostaje w rodzinie ;)
Zaraz, i pan też by
Zaraz, i pan też by ocenzurował??
--
Andrzej K. Brandt
Ja?
A to czemu?
To nie ja pomstowałem na ten film i jego emisję - lecz zwolennicy Marcinkiewicza - niech oni jedzą tę żabę ;)
Jak to co z tego?
Ja jestem bratem mego brata, a kina nie mam :(
Choćby pół...
Z tego co wiem, kino ma
Z tego co wiem, kino ma umowę z dystrybutorem i nie może tak po prostu "nie puścić" filmu. Tak samo jak aptekarz nie może nie sprzedawać pigułek.
Może "nie puścić"
I aptekarz może nie sprzedawać pigułek - np. wczesnoporonnych.
Po prostu - gdy coś jest sprzeczne za tzw. "zasadami" - odmawia się, a w razie sankcji nawet zwija interes.
Tylko trzeba wybrać, co ważniejsze - zasady, czy interes.
Hehehe - polowanie na hipokrytów jest milsze niż mordowanie na polu śrutem niewinnych zajączków ;
Wydaje mi się, że należy
Wydaje mi się, że należy oddzielić dwie sfery. "Kod..." to powieść sensacyjna, zgrabnie napisana z wartką akcją, ale zarazem wykorzystująca takie narzędzia jak prowokacja, pseudonaukowość, czy pseudointelektualizm. Nie dziwi więc reakcja krytyków i dzienkarzy, bo to po prostu był dla nich gniot.
Co do obrony wartości chrześcijańskich - tutaj nie byłbym takim optymistą panie Andrzeju, bo np. film Abela Ferrary "Maria" zadający pytanie o znaczenie Marii Magdaleny w życiu Chrystusa, spotkałby się zapewne z inną reakcją, również dlatego, że nie jest li tylko komercyjnym przedsięwzięciem ( jak rzeczony kod )
Jest też trzecie wyjaśnienie - Otóż temat gnozy jako takiej i kontrowersje jakie za sobą niesie, został poniekąd wypalony. Pamiętajmy, że pierwszy w kinie podjął go Scorssese w "Ostatnim Kuszeniu Chrystusa" i doskonale wie jak karkołomne i trudne jest to przedsięwzięcie. "Kod..." w tej sytuacji to tania rozrywka, głupawy filimik sensacyjny próbujący wykorzystać różne pseudonaukowe i pseudointelektualne hasła krążace wciąż ( jak ostanie rewelacje ewangelii Judasza) dokoła nas. Chwała, że krytycy i dziennikarze to dostrzegli.
Rzeczowy wywód
A ja z innej beczki: 224 mln dolarów w jeden weekend, o to tu chodziło...Chwytliwa bzdura,umiejętna podpucha i kaska brzęczy.
Jak mawiał Rupert Murdoch: Im mniej szanuję widza,tym większe mam zyski...
zobaczy pan jak będą
zobaczy pan jak będą wyglądac rekordy w Polsce. Mnie to przygnębia, ale tak samo jak inne sfery tryumfu pop-papki na każdym kroku.
Całkowicie się zgadzam,
Całkowicie się zgadzam, że KOD to bezwartościowy produkt pop-kultury...ale nie należy go właśnie za to winić. Są tysiące filmów akcji równie bezwartościowych np. Szklana Pułapka, Rambo, Termintaor, James Bond, Mission: Impossible... Owszem nie każdy budzi zgorszenie, ale jest niesłusznie uważany za szmirę. I tyle tak należy go traktować - zwykła rozrywka. A w kinie już byłem i gdybym nie czytał książki to świetnie bym się bawił - jestem pewien, że nawet Sherlock nie wpadł by na to kto był "rectorem"
A ja jestem w tej
A ja jestem w tej szczęśliwej sytuacji, że książkę czytałem, ale juz niewiele z niej pamiętam. Głównie to, co już wcześniej wiedzialem, że kobiety są OK. Wię tym większą przyjemnością obejrzę film.
Ja filmu nie obejrze. Przed
Ja filmu nie obejrze. Przed 2 laty przeczytałem książkę, uważam ją za lekturę interesjącą tak, jak czytanie "Faktu" zza ramienia sąsiada w pociągu. Przez to zaś, że wiem "kto zabił" to nie mam najmniejszej ochoty oglądać filmu, bo z góry wiem, że mnie znudzi. Na efekty artystczne i inne smaczki nie mogę raczej liczyć.