Szukaj na PNWydarzeniaGorące tematyZaloguj sięnowedyskutowane 2008Ile? |
Dziedzictwo rewolucji francuskiej
W tym właśnie dziele stawia ks. Michał tezę, że marksizm, socjalizm i im podobne teorie czerpią pełnymi garściami z tzw. idei francuskich rewolucjonistów. Tezę tę udowadnia z żelazną konsekwencją, korzystając z wielu mało znanych źródeł historycznych z czasów samej rewolucji i tuż po niej. Jednocześnie wskazuje w jaki sposób ówczesne fakty stawały się inspiracją dla socjalistów i komunistów. Kto czytał to znakomite dzieło, ten zapewne odkrył historię na nowo, a jego pogląd na współczesność, jeśli nie uległ diametralnej - nomen omen - rewolucji, to przynajmniej zachwiał się w fundamentach. Ks. Michał Poradowski żył zaledwie lat 90 i zapewne tylko dlatego zdążył odnieść się w Dziedzictwie jedynie do efektów jakie to tragiczne wydarzenie przyniosło ówczesnej Francji i w jakim stopniu przyczyniło się do ukształtowania komunizmu w czystej, sowieckiej postaci. Jestem przekonany, że gdyby dane mu było pożyć jeszcze kilka lat, powstałaby druga część książki, mówiąca o żniwie jakie zbiera ono dzisiaj w swojej ojczyźnie, a także jaki wpływ ma na całą współczesną Europę. A dzisiejsza Francja stała się zalążkiem dla wybuchu nowej rewolucji i to pomimo tego, że de facto jest już ona przecież państwem socjalistycznym. Te hasła sprawiają wrażenie uczciwych i przyzwoitych. Aż trudno uwierzyć, że przyniosły one światu tyle zła, a ludziom tyle krzywdy. Ściśle mówiąc, nie tyle same hasła są winne, co cała ta ideologia, która się za nimi kryje, a więc: zerwanie z tradycyjnymi wartościami i podstawowymi zasadami budującymi stosunki międzyludzkie. Przyczyniło się to w znacznym stopniu do ukształtowania świata w którym żyjemy, cywilizacji dwudziestego wieku. I nie zmieni tego nawet fakt, że mamy już wiek dwudziesty pierwszy. Ks. Poradowski udowadnia w swojej książce, że ten rzekomy wielki zryw ludu przeciwko królowi i arystokracji był starannie sterowanym procesem mającym na celu zniszczenie nie tyle monarchii, co legitymizujących ją podstaw czyli religii katolickiej. To ona była wówczas bazą, fundamentem dla harmonii całego systemu państwa i społeczeństwa. W oczach tzw. wielkich encyklopedystów, myślicieli i jakobinów była zatem słusznie postrzegana jako główny cel do zniszczenia. Jeśli bowiem zrujnuje się fundamenty to runie cała budowla, a na tym co jeszcze pozostanie, będzie można budować nowy, wspanialszy świat, gdzie zapanuje wolność, równość i braterstwo. Dokładnie tak samo myśleli i postępowali później komuniści. Trzeba było tylko dokończyć kruszenie fundamentu, poważnie naruszonego przez rewolucję francuską i na ruinach zbudować nowe wartości, które doprowadzą wreszcie do powszechnej równości, nieograniczonej niczym wolności i wszechogarniającego braterstwa na całym świecie. Ani jednak francuscy rewolucjoniści, ani później socjaliści, czy komuniści w swoich teoriach nie uwzględnili jednego ważnego czynnika ? ludzkiej natury, ludzkich wad i przywar. Także tych, tkwiących w nich samych - organizatorach wszystkich gwałtownych zmian w historii. I to pokrzyżowało im szyki. Widząc, że ludzie nie chcą dobrowolnie podporządkować się głoszonym przez nich hasłom, stwierdzili że trzeba ich do tego zmusić. Powstawały więc policje polityczne i narastał terror, po krótkim czasie przeradzający się w krwawe łaźnie urządzane ich faktycznym lub urojonym przeciwnikom. Obsesja na tle wolności, równości i braterstwa przeradzała się w praktyczne zaprzeczenie tych haseł. Nieustanne ataki na fundamenty twierdzy, do jakich dochodziło na przestrzeni dziejów za sprawą tzw. sił postępu, przyniosły siłom rewolucyjnym wiele sukcesów. Udało się nadwyrężyć fundament na tyle, że część postulatów przywódców rewolucji francuskiej stało się dzisiaj niemal normą, a każde wystąpienie przeciwko nim traktowane jest jako atak na coś oczywistego ? na owo dziedzictwo z tytułu książki ks. Poradowskiego. Udało się w znacznym stopniu odebrać Kościołowi na rzecz państwa wpływ na edukację, opiekę społeczną, prowadzenie szpitali i innych zakładów zajmujących się leczeniem. Udało się to głównie dzięki konfiskacie majątków kościelnych, które stanowiły zaplecze finansowe dla tego typu działalności oraz dzięki nowym trendom w prawodawstwie, zmierzającym w kierunku powiększenia zakresu władzy państwowej nad obywatelem. Nie bez znaczenia jest także i to, że stopniowo zwiększano także podatki, co przyczyniło się do ubożenia społeczeństwa. Mając mniej pieniędzy ludzie nie mogli już tyle inwestować we własny rozwój, czy na wspieranie Kościoła. Podczas gdy Kościół zajmował się tymi dziedzinami życia z powodzeniem przez kilkanaście wieków, to państwo demokratyczne wyraźnie sobie ze swoją rolą nie radzi. Coraz droższa opieka państwa nad obywatelem doprowadziła też do głębokiego uzależnienia człowieka od instytucji państwowych i z czasem spowodowała eskalację roszczeń wobec rządu, co w ustroju demokratycznym w naturalny sposób powoduje powiększanie się sfery opiekuńczości państwowej. Wyrwanie się z tego zaklętego kręgu wzajemnie napędzających się sił jest już dzisiaj bardzo trudne, żeby nie powiedzieć niemożliwe. I to jest także swoiste dziedzictwo rewolucji francuskiej ? jak zapewne powiedziałby ksiądz Poradowski. A najlepszym tego potwierdzeniem są wydarzenia, jakie dzieją się we współczesnej Francji. Wieloletnie rządy socjalistów z Franciszkiem Mitterandem na czele, które to rządy czynnie wprowadzały w życie założenia Robespierre?a i jego towarzyszy, doprowadziły sferę socjalną do takiego rozdęcia, że po oddaniu władzy okazało się, iż Francja znalazła się na skraju bankructwa. Przywileje, stopień zadłużenia, poziom nacjonalizacji przemysłu, biurokracja a także wpływ na władzę związków zawodowych do tego stopnia paraliżują rządy, iż pole manewru jest tutaj praktycznie żadne. Wszechwładza we Francji należy dziś do ulicy, co widać choćby po doniesieniach prasowych i krótkich migawkach w dziennikach. Co więcej, sytuacja skomplikowała się jeszcze bardziej dzięki temu, że społeczeństwo francuskie w znakomitej większości przekonane jest o słuszności swoich żądań. Przecież w końcu są oni wolni, co oznacza swobodę wyboru formy wypowiedzi (choćby przez rzucanie koktajlów Mołotowa), są równi, co oznacza żądanie coraz to nowych przywilejów aby wyrównać szanse i wszyscy są braćmi, co z kolei każe im widzieć sprzymierzeńca w każdym, kto żąda tego samego co oni. Tak właśnie dzisiejszy Francuz postrzega swoją ojczyznę. Każdy zaś kto myśli i mówi inaczej zasługuje na pogardę. Po objęciu władzy przez Jakuba Chiraca okazało się, że Francja wymaga gruntownej reformy gospodarczej, gdyż dalsze kroczenie dotychczasową drogą może spowodować katastrofę na niespotykaną dotychczas w Europie Zachodniej skalę. Niestety wszelkie posunięcia kolejnych rządów okazały się niemożliwe do przeprowadzenia ze względu na opór społeczny. I chociaż nazywane prawicowymi francuskie rządy z prawicą mają co najwyżej tylko luźne związki, natychmiast odpowiedzialność za wszelkie zło tego świata zostaje zrzucona na prawicę, kapitalizm, wolny rynek. Okazuje się nagle, że podstawą dla wprowadzenia jakichkolwiek zmian w systemie stają się dotychczasowe zdobycze socjalne i przywileje. Pole manewru jest tu tylko takie, że samych przywilejów ruszyć pod żadnym pozorem nie można, a można jedynie obdarować nimi kolejne grupy społeczne dla wyrównania szans. Można także dodatkowo tworzyć nowe przywileje, które za jakiś czas staną się podstawą do roszczeń kolejnych grup nacisku. Okazuje się, że kierowcy ciężarówek mało zarabiają i zbyt późno mają prawo do emerytury. Okazuje się, że Francja importuje za dużo żywności, co nie pozwala francuskim rolnikom jej sprzedać pomimo wysokich dotacji. Okazuje się, że deportacja nielegalnych imigrantów jest niehumanitarna. Wszystkiemu zaś winien jest rząd, bo do tego dopuszcza. Dotychczasowa pobłażliwość władz wobec tzw. mas protestujących wytworzyła we Francuzach poczucie samowoli i tak rozzuchwaliła związki zawodowe, różnego rodzaju lobby i grupy nacisku, że praktycznie trudno dziś znaleźć na tyle okrutną czy dotkliwą metodę protestu, żeby wyróżnić się na tle poprzedników. Można powiedzieć, że protestowanie stało się narodowym hobby Francuzów, a francuski rząd stał się wobec metod owego protestu zupełnie bezsilny. Taki stan rzeczy musi prędzej czy później doprowadzić kraj do katastrofy. Cała ta władza ulicy wymaga przecież kolosalnych nakładów finansowych, które najpierw muszą być zabrane obywatelom pod postacią podatków. Rozwój wydarzeń wyraźnie dąży zatem ku doprowadzeniu kraju do ruiny gospodarczej, która zapewne spowoduje nasilenie krytyki krwiożerczego kapitalizmu. Czym bowiem będą straszyć ludzi związkowi bossowie, kiedy braknie już im koncepcji na wysuwanie kolejnych żądań wobec władz? Oczywiście zaczną im wmawiać, że wszystkiemu winni są kapitaliści i bogacze, którym trzeba zabrać to, co oni przedtem zabrali wyzyskując robotnika i chłopa. No i rewolucja gotowa. Może nawet pojawi się jakaś nowoczesna forma gilotyny dla tych, którzy wysysali robotniczą krew i jeszcze się przy tym oblizywali. A są powody do obaw, że ku temu dzisiejsza Francja dąży. Już w czerwcu ubiegłego roku Thierry Breton ? minister gospodarki - mówił publicznie: musimy mieć odwagę i powiedzieć wprost, że Francja żyje ponad stan(...). Rząd nie ma środków, by pobudzać wzrost gospodarczy, konsumpcję czy walczyć z bezrobociem. Ciężar długu publicznego, który dawno temu przekroczył dozwolony przez traktat z Maastricht poziom 60 proc. PKB i zbliża się do 1,1 biliona euro (!), jest tak wielki, że praktycznie wszystko, co państwo zabiera Francuzom z podatków dochodowych (ponad 50 mld euro), idzie na bieżącą spłatę odsetek (...). Po raz pierwszy jesteśmy w sytuacji, kiedy podatki są pobierane nie po to, by finansować przyszłość, żłobki, przedszkola, lecz aby finansować przeszłość. Odpowiedzią na jego słowa były manifestacje i strajki prokomunistycznych związków zawodowych w całym kraju. Jesienią ubiegłego roku doszło do poważnych zamieszek na ulicach wielu francuskich miast. Iskrą, która spowodowała wybuch była śmierć ściganych przez policję dwóch młodocianych przestępców, którzy ukryli się w transformatorze i zginęli porażeni prądem. W efekcie wielotygodniowych zamieszek podpalonych zostało tysiące samochodów, w płomieniach stanęło także kilka szkół, poczta, centrum handlowe i przedszkole. W akcji mającej na celu przywrócenie porządku udział brało kilka tysięcy funkcjonariuszy policji. Początkowo wydawało się że chodzi tylko o zamieszki na tle rasowym, bo obydwaj złodzieje byli imigrantami, ale z czasem, gdy do rewolty przyłączało się coraz więcej ludzi (także białych), można było uznać, że jest to wystąpienie ogólnie skierowane przeciwko polityce rządu. Ledwie rządowi udało się zapanować nad sytuacją, wybuchły kolejne potężne protesty. Tym razem przeciwko planowanym przez rząd reformom prawa pracy, które miały z założenia uczynić rynek zatrudnienia bardziej liberalnym i w ten sposób ulżyć ledwie dyszącej francuskiej gospodarce. Niestety, przez ponad dwa miesiące przewaliło się przez kraj tyle wielomilionowych demonstracji, kierowanych głównie przez związkowych bossów oraz zorganizowano tyle innych form nacisku (włącznie z okupacjami redakcji prasowych, które w odczuciu protestujących miały słownie popierać reformy), że rząd musiał się wreszcie ugiąć i wycofać z projektu. To tylko kilka przykładów z ostatnich lat. Nie sposób tu wymienić wszystkich argumentów świadczących o tym, że dzisiejsza Francja jest na skraju wielkiego społecznego wybuchu, który w efekcie może doprowadzić do skutków społecznych podobnych do tych, wywołanych przez rewolucję francuską sprzed wieków. Tyle tylko, że dzisiejsze protesty nie są już skierowane wobec Kościoła, a wobec rządu, który w efekcie rewolucji francuskiej i późniejszych działań sił postępu przejął znakomitą większość jego zadań. Dawni rewolucjoniści podburzani byli przez ówczesne elity i mamieni wizją państwa wiecznej szczęśliwości, państwa, gdzie zapanują wolność, równość i braterstwo. Dzisiejszy motłoch na ulicach miast francuskich kierowany jest przez ich duchowych spadkobierców ? komunistów i związkowców, którzy także obiecują ludowi to samo. Mechanizm działania jest w obu przypadkach podobny i można się spodziewać że kiedyś przyniesie podobne skutki: terror, anarchię i śmierć ? być może nie tylko we Francji, ale i w całej Europie, która przecież w swojej polityce niewiele odbiega od francuskich standardów. Historia lubi się powtarzać i wiele wskazuje na to, że ks. Michał Poradowski pisząc swoje Dziedzictwo rewolucji francuskiej pomógł nam uświadomić sobie, gdzie tkwią przyczyny dzisiejszego rozchwiania stosunków społecznych. Te zaś procesy, które trwają dziś w świecie, a w szczególności nad Sekwaną, stanowią dla nas ostrzeżenie, że tak jak Lenin jest wiecznie żywy, tak wiecznie żywe i równie szkodliwe są też ideały rewolucji francuskiej, bo w razie potrzeby dadzą się zawsze wynieść na sztandary, obojętnie przeciwko są komu skierowane.
Zapraszamy wszystkich zainteresowanych do wzięcia udziału w II sesji popularnonaukowej poświęconej ks. Poradowskiemu. Szczegóły tutaj. |
ks. Poradowski? A to ten co
ks. Poradowski? A to ten antyjudejczyk co twiedził, że apostołowie byli Celtami... No bo skoro Galilea to musieli być Galowie :)
rzeczywiście
bardzo głęboki i odkrywczy komentarz; że też opłacało się uruchamiać witrynę?
mgt-22
Ks. Poradowski był też autorem...
...książeczki "Talmud czy Biblia" (albo odwrotnie, cytuje z pamięci). Stawia on w niej tezę, że Koran był w istocie tworem jakiegoś rabina. O ile wiem, do tej tezy nikt się nie ustosunkawał, a nawet o niej nie wspominał. Ciekawe, czy wspomni się o tym na zapowiadanej konferencji.
"teorie" ks. Poradowskiego
To chyba wynik przekonania ks. Poradowskiego, że wszystko co antychrzescijańskie musiało mieć związek z Judejczykami. Miał jednak dylemat co zrobić z pierwszymi chrześcijanami-apostołami. Dlatego wymyślił sobie ks. Poradowski, że to wcale nie byli Judejczycy tylko... Celtowie. No oprócz Judasza...
A co pisze ks. Poradowski o islamie można znaleźć tu:
http://www.polonica.net/Talmu...
Jest tak jak pisze Pan Indris
co o tym sądzą nasi zwolennicy teorii ks. Poradowskiego?
Co mają sądzić?
Widzą owoce we Francji.
Faktów się nie sądzi?
Nie była rewolucja przeciw chrześcijaństwu, a owoce, to taki wypadek przy pracy.
Nie była rewolucja październikowa buntem przeciwko ciemniactwu?
A owoce? palce lizać.
Ile jeszcze rewolucji potrzeba, aby logika stała się normą?
PRZESTAWIAJMY PROBLEMY Z GŁOWY NA NOGI...
WSZYSCY ZWOLENNICY DEMOKRACJI ULICZNEJ
przeczytajcie powoli ten artykuł.
Dwa razy.
PRZESTAWIAJMY PROBLEMY Z GŁOWY NA NOGI...
Demokracja uliczna? To cytat
Demokracja uliczna? To cytat z Urbana 1981?
Pan też przed pisaniem dziecięcych
złośliwości powinien artykuł przeczytać.
Coś mi mówi, że dla Pana słuszność protestów "Solidarności", dowodzi słuszności dzisiejszych manif.
....
Mógł Pan skomentować:
Demokracja? to cytat z Arystotelesa?
Albo:
"D"...? to cytat z Elementarza?
..............
Demokracja uliczna Panie Tokarzu, to protesty "francuskiej młodzieży" - podpalającej samochody.
To protesty "polskiej postępowej młodzieży" w sprawie nominacji ministrów do rządu, to parady zagranicznych popaprańców, to, wreszcie, pozwalanie na umieszczanie na PN Pańskich błyskotliwych ripost.
PRZESTAWIAJMY PROBLEMY Z GŁOWY NA NOGI...
Może Pan zdefiniować
Może Pan zdefiniować pojęcie "demokracja uliczna"?
Już uzupełniłem
Powyżej. Dodam jeszcze:
TO "wolność równość braterstwo".
PRZESTAWIAJMY PROBLEMY Z GŁOWY NA NOGI...
Rozumiem
Rozumiem. O tym, który sposób wyrażania opinii jest demokracją uliczną (złą) a który demokracją nie-uliczną (dobrą) decyduje Pan B.Tadeusz :)
Manifestacje przeciw Giertychowi to uliczna demokracja, demonstracje przeciw Kwaśniewskiemu to świadoma obywatelskość, wpisy moje to uliczna demokracja, wpisy p. Tadeusza B. to demokracja słuszna i wartosciowa
Wolność, równość, braterstwo: to uliczna demokracja
Zniewolenie, brak równości, skrajny egoizm: to demokracja warta pochwały
Trzeba było tak od razu
PS: Dygresja: o ile pamiętam w Atenach głosowanie odbywało się na ulicy... To może stąd ta nazwa :)
Usiłowałem wytłumaczyć...
Nie udało się...
Pozdrawiam serdecznie!
PRZESTAWIAJMY PROBLEMY Z GŁOWY NA NOGI...
Ochłonąłem
Panie Tomaszu.
80', to była kontrrewolucja, to było odbieranie władzy proletariackim rewolucjonistom władzy.
Po skompromitowaniu się w tworzeniu nowego ładu społecznego, rewolucjoniści stracili pewność siebie.
Socjalizm przestał im smakować, a czego mogli się spodziewać po komuniźmie, sami wiedzieli najlepiej. Akceptowalna przez adresatów poprawa warunków życia osiągnęła swój kres w wydolności państwa w obsłudze zadłużenia.
Asymptota została osiągnieta.
Stagnacja inspirowała bunt. Nie KOR, etc... , Lecz beznadzieja codzienności.
Dokąd może uciec niezadowolony rewolucjonista?
Do kontrrewolucji. Ale narzędzi innych niż wyjście "na ulicę" buntownik nie ma.
Hasła "wolność równość braterstwo" były bezpłodne, bo nie było elit, które dałoby się obrabować dla podniesienia poziomu życia.
Nastąpiła presja na wyegzekwowanie "zdobyczy rewolucji", których, jak się okazało, nie było.
A był wzgardzony "zachód", jak wrzód na.... .
Więc była wiedza, że zdobycze są, ale poza zasięgiem rewolucji, a czołgów było za mało (trochę w przenośni).
Ale starczyło na zdławienie kontrrewolucji. (stan wojenny).
Dopiero po latach "elity" komunistyczne wpdły na pomysł, jak zachować "elitarność" zmieniając system społeczny na ten, który daje wyższy poziom "zdobyczy rewolucji".
No i mamy to, co mamy.
Ale już wiemy, że z próżnego, to i Salomon...
Wiedzą elity, wiedzą obywatele.
Presja na rewindykację wobec widocznych kontrastów nabiera wymiaru reolucyjnego.
O tym jest artykuł.
Pan nie wierzy w rewolucję? w to pisklę?
......
Wielu będzie Pana przekonywać, że legalność najważniejsza.
Mamy trzy władze + media (IV) i teraz dochodzi ulica. I proponuje Pan POWAŻNIE, żeby ulicę uznać za V-tą władzę?
Ja ją widzę jako V-tą kolumnę.
PRZESTAWIAJMY PROBLEMY Z GŁOWY NA NOGI...
Pan nadal nie rozumie
Zniewolenie, brak równości, skrajny egoizm: to demokracja warta pochwały
Jeśli wolność, to już nie równość, Panie Tomaszu.
Czego użyć, aby Pan dojrzał w tym logikę?
I brak logiki w boolowskiej sumie "wolność+ równość+ braterstwo"?
Rozumiem, ze Pan nie rozumie, ale żeby z tej "nierozumności" normę czynić?
Innych na durniów przerabiać?
To lekka przesada.
PRZESTAWIAJMY PROBLEMY Z GŁOWY NA NOGI...
Nie podoba sie panu
Nie podoba sie panu równość? Zatem możemy ustalić, że za to samo przewinienie Pan BT będzie otrzymywał 10 razy większą karę niż inni. Ok?
Równość wobec prawa i wolność uzupełniają się. Pan chce wolności dla wybranych? Każdy (równość) ma prawo szukać szczęścia (wolność) i nie o ile nie szkodzi innym (braterstwo) - odrzuca Pana taki model?
No więc:
równość, ale jaka?
Kto ją ma wprowadzać, jakim i czyim kosztem?
Dlatego równości obok wolności nie może być.
Np. równość Pańskiej i mojej kieszeni...itd...
Więc jeżeli rewolucja odbyła się pod tymi hasłami, to były tohasła sprzeczne z moralnością.
Nie twierdzę przy tym, że moralna była monarchia.
Ale zmienić bieg dziejów można było na tysiąc innych sposobów. Moralnych.
Aproblem wraca.
Urzędnik z MinFin współpracuje z policją.
Może być problem z ilością więzień.
PRZESTAWIAJMY PROBLEMY Z GŁOWY NA NOGI...
wolność, równość, braterstwo
Pan nie rozumie - właśnie te hasła się uzupełniają i stanowią zabezpieczenie wzajemne.
Sama wolność bez równości i braterstwa prowadziłaby do odnowienia niewolnictwa, do wojny wszystkich ze wszystkimi, do tryumfu egoizmu, do narzucania słabszym rozwiązań przez silniejszych, do atomizacji społecznej
Równość zabezpiecza wolność, a wolność zabezpiecza równość
dopisek: Uważamy następujące prawdy za oczywiste: że wszyscy ludzie stworzeni są równymi, że Stwórca obdarzył ich pewnymi nienaruszalnymi prawami, że w skład tych praw wchodzi życie, wolność i swoboda ubiegania się o szczęście
Nie pisze Pan o równości
wobec prawa?
Równość stanu posiadania, wzrostu, ??????????
PRZESTAWIAJMY PROBLEMY Z GŁOWY NA NOGI...
myli pan równość z
myli pan równość z identycznością
Funkconuje pojęcie :
"równość wobec (_)"
Nie funkcjonuje pojęcie identyczność wobec:(cokolwiek).
Identyczność to pojęcie cokowiek dla rewolucjonistów za abstrakcyjne, dlatego mu się udało.
Mógłby Pan zdefiniować równość bez przymiotników?
PRZESTAWIAJMY PROBLEMY Z GŁOWY NA NOGI...
równość w kontekście
równość w kontekście używanym wówczas (koniec XVIII) w. oznaczała po prostu równe prawa
wg słownika: "zasada polegająca na jednakowym traktowaniu wszystkich obywateli, którzy znaleźli się w określonej sytuacji przewidzianej przez normę prawną... równouprawnienie"
Dzisiaj to znaczenie zostało rozmyte czego dowodem są pana wpisy
Eeeeee....
teraz Pan przesadził.
A nie chodziło o majątek?
I głowę?
Czemu o głowę skracali?
Nie wystarczyło nawrócić na braterstwo?
Sądzę, ze ścięci poszliby na współpracę...
PRZESTAWIAJMY PROBLEMY Z GŁOWY NA NOGI...
DN
Podałem panu cytat z Deklaracji niepodległości USA ("wszyscy ludzie stworzeni są równymi"). Myśli Pan, że Amerykanie planowali zbudować społeczeństwo złożone z jednakowych ludzi?
proszę Pana
przez kogo stworzeni, wobec Niego równi.
Ryzykuje Pan brnąc w to odniesienie...
Z niego wynika coś więcej, niż Pan napisał, a i zadną miarą taka równość (stworzonych) ni mogłaby się znaleźć w hasłach rewolucji.
Strzelił Pan sobie gola.
Z propozycje takiej równości trafiłby Pan pod gilotynę.-:)
PRZESTAWIAJMY PROBLEMY Z GŁOWY NA NOGI...
Francja XVIII wieku była krajem źle funkcjonującym
który rozsypał się od kopnięcia.
Król był parodią króla, arystokracja była parodią rycerstwa, a duchowieństwo straciło kontakt z duszami wiernych, choć nie straciło kontaktu z ich trzosami.
Po 10 latach zamętu parodia króla została wymieniona na Napoleona Bonaparte, niegodnych nawet wzmianki dowódców królewskich zastąpili dzielni plebejusze w rodzaju Berthiera, Masseny, Augerau, Bernadotte, Ney czy Soulta czy wywodzący się z drobnej szlachty Davout. Francja stała się mocarstwem.
Były kraje, gdzie przemiany modernizacyjne odbyły się stosunkowo gładko i pod kontrolą: np. w Wielkiej Brytanii czy Prusach. Elita "ancient regime" Francji była tak głupia i słaba, że sama się doprowadziła do zguby.
Wzrost podatków w krajach Europy był procesem ciągłym od średniowiecza - jego tempo nadawały rosnące i coraz bardziej kosztowne armie. Kto nie włączył się do tego wyścigu (patrz Polska) -ginął. Rewolucja francuska był tylko kolejnym etapem - niczym więcej. Obarczanie dajmy na to Robespierrea winą za grzechy Mitteranda czy Chiraca jest błędem. Nie ma czegoś takiego jak "droga nieuchronnie prowadząca do". Każdego dnia są podejmowane decyzje, które określają bieg historii. Jej koryto potrafi skręcać, a nawet cofać. Za kontynuację pomysłu, który był dobry 200 lat temu a dziś jest szkodliwy nie odpowiadają ci, którzy go zaczęli, ale ci, którzy przez cały ten czas nie zrobili co do nich należy - czyli nie wprowadzili zmiany we właściwym kierunku.
Tak samo jak to nie Bismarck odpowiada za to, że niemiecki socjal jest rozrośnięty. Za czasów Bismarcka system był dochodowy, a wieku emerytalnego dożywali nieliczni. Za błędy systemu odpowiadają ci, którzy go rozregulowali i dopuścili do tego, że emerytury fundują coraz dalsze pokolenia.
-------
"Brak szacunku dla słowa jest źródłem nieporozumień"
"Brak szacunku dla słowa jest źródłem nieporozumień"
Chciałoby się dodać
To nie rewolucja była winna, lecz król.
Rzeź i ekpansa demoralizacji była naturalną konsekwencją rozpasania francuskich elit.
.....
I nie Stalin, ani, broń Boże, Lenin, byli winni(?!) rewolucji "radzieckiej".
.....
A żadne dywagacje o "legalności" rewolucji się nie pojawią?
Po co?
PRZESTAWIAJMY PROBLEMY Z GŁOWY NA NOGI...
Zwycięska rewolucja jest legalna
Władza należy do tych, którzy są w stanie ją zdobyć i utrzymać.
"Ancient regime" nie zdał egzaminu. Łatwość z jaką utracił władzę był dowodem, że elita Francji nie zasługiwała już na to miano.
Lenin był jednym z kreatorów rewolucji w Rosji - nie odbieram mu tego. Ale podobnie jak w wypadku Francji, Rosja była krajem chorym. W kraju zdrowym rewolucja nie zwycięży. Car stracił zresztą władzę już kilka miesięcy przed dojściem Lenina do władzy, również bez większego oporu.
-------
"Brak szacunku dla słowa jest źródłem nieporozumień"
"Brak szacunku dla słowa jest źródłem nieporozumień"
Sugeruje Pan
że rewolucja była lekarstwem?
A przywódcy lekarzami?
Szanowny Panie
Dotąd Pan się chociaż maskował...
Nic więcej nie napiszę, bo mi życie miłe...
PRZESTAWIAJMY PROBLEMY Z GŁOWY NA NOGI...
Apeluję, żeby odpowiadać
nie na to "sugeruję" ale na to co piszę. Za to co piszę mogę odpowiadać, treści "sugerowane" pisze mózg mojego rozmówcy, który może działać dziwnie.
W przypadku Francji rewolucja okazała się lekarstwem, bowiem odebrała ona władzę bezużytecznej klasie ludzi dobrze urodzonych i oddała ją użytecznej klasie ludzi, którzy zarabiają pieniądze w przemyśle i handlu, czyli burżuazji. W ten sposób, sprawami państwa zaczęli kierować ci, którzy dają mu najwięcej, co zawsze jest układem zdrowym.
W przypadku Rosji rewolucja nie okazała się lekarstwem, bowiem zbudowany został ustrój jeszcze gorszy niż ten, który był tam przed rewolucją. XX-wieczna szansa modernizacyjna Rosji została w większej części utracona.
-------
"Brak szacunku dla słowa jest źródłem nieporozumień"
"Brak szacunku dla słowa jest źródłem nieporozumień"
Panie Equatore
Jeśli w Pańskim tekscie rozumieć wyłącznie to, co Pan LITERALNIE napisał, to rozmowa nie ma sensu z racji braku odniesien do czegokolwiek. Zgadza się Pan?
Rónie prawdziwe jest twierdzenie:
TUTAJ
Żeby była jasność:
Z faktu, że wybuch bomby atomowej nad Hiroszimą spowodował urodzenie się pewnych dzieci, nie wynika że dzieci te powstały "dzięki" wybuchowi?
Miałyby "mu" być wdzięczne?
PRZESTAWIAJMY PROBLEMY Z GŁOWY NA NOGI...
Nie zgadzam się
Moja wypowiedź miała odniesienie do sytuacji Francji XVIII wieku, skutków rewolucji i stanu Francji porewolucyjnej. Są to realne zjawiska i dotyczą omawianego tematu. Stwierdzenie o "braku odniesień do czegokolwiek" jest więc fałszywe.
Pańskie twierdzenie, rzekomo "równie prawdziwe", jest z całą pewnością fałszywe, gdyż w dalszym ciągu żyją na wszystkich kontynentach ludzie, który urodzili się w czasach kiedy Hitler jeszcze nie zrobił czegokolwiek istotnego i malował pejzażyki w Wiedniu. Wystarczy jeden, żeby obalić tą tezę.
Kontynuując temat, rewolucja francuska zmiotła system który i tak musiał zniknąć. Nigdzie się feudalizm nie uchował. Płacz nad usunięciem tego co było złe i nieżyciowe, a na dodatek nie umiało się samo obronić, jest bezcelowy.
Francuzi zrobili to wcześniej niż inni, śmiałym zdecydowanym ruchem i odnieśli z tego powodu korzyści. Co prawda Napoleon przeszarżował, gdyż zamiast zadowolić się podbojem Włoch i Niderlandów chciał kontrolować całą Europę, ale wkrótce Francuzi zamiast tego zaczęli się bawić w bogacenie i imperium kolonialne, goniąc Wielką Brytanię.
Nie ma powrotu do średniowiecza.
-------
"Brak szacunku dla słowa jest źródłem nieporozumień"
"Brak szacunku dla słowa jest źródłem nieporozumień"
Nie napisał Pan do czego odnosić
więc odniosłem w dobrej wierze, jak odniosłem.
To nie powód do pohukiwan.
Spodziewałem się reakcji o starszych od Hitlera, ale takim przeniesieniem cięzaru argumentu jestem zaskoczony.
Proszę o ripostę gdyby w Miejscu Hitlra, pojawił się Bismarck, lub Napoleon, gdybym wpisał tam rewolucję francuską, lub reformację...
Oczywiście wolno się Panu wykręcić i ucieć w nic dla istoty nieważne szczególy.
Trochę nieprecyzyjnie. Ale wg tego, co mi intuicja podpowiada, podzielam pogląd.
Widzi Pan jak trudno nie liczyć na intuicję interlokutora?
A propo's:
Feudalizm zniesiono tylko we Francji?
PRZESTAWIAJMY PROBLEMY Z GŁOWY NA NOGI...
Re: Nie napisał Pan do czego odnosić
Spodziewałem się reakcji o starszych od Hitlera, ale takim przeniesieniem cięzaru argumentu jestem zaskoczony.
Proszę o ripostę gdyby w Miejscu Hitlra, pojawił się Bismarck, lub Napoleon, gdybym wpisał tam rewolucję francuską, lub reformację...
Oczywiście wolno się Panu wykręcić i ucieć w nic dla istoty nieważne szczególy.
Gdyby w miejscu Hitlera pojawił się Bismarck lub Napoleon nie byłoby tej riposty. Na pytanie "jak wyglądałby świat dzisiejszy gdyby Jaś zabił Stasia w 1593 roku?" jedyna uczciwa odpowiedź brzmi: "nie wiem".
Już wpływologia jest bardzo trudną nauką. Gdybologia to domena szarlatanów.
A propo's:
Feudalizm zniesiono tylko we Francji?
Nie tylko. Przywódcy innych krajów wyciągnęli wnioski z wydarzeń francuskich. Tylko w Rosji zbyt wolno wyciągali.
"Brak szacunku dla słowa jest źródłem nieporozumień"
Francja XVIII wieku...
...wcale nie była krajem, który się rozsypał. Rozsypał się tylko dawny ustrój, ale materiał do budowy nowego był już zgromadzony. Rewolucja była czymś podobnym do rozbicia skorupy jaja przez wychodzące na świat pisklę.
Ja bym to dał na pierwszą stronę PN!!!!
-:)))))))))))))))))))))))))))))))))))
A Pan to prawnuczek tego pisklęcia?
PRZESTAWIAJMY PROBLEMY Z GŁOWY NA NOGI...
Dobrze powiedziane
-------
"Brak szacunku dla słowa jest źródłem nieporozumień"
"Brak szacunku dla słowa jest źródłem nieporozumień"
Niedługo na tej witrynie
Niedługo na tej witrynie odkryjemy, że Ziemia się kręci wokół Słońca.
Historia to konglomerat tego , co zdeterminowane i tego, co przypadkowe, a napędem historii jest zarówno ambicja, jak i inercja. I dlatego nie ma ma modelu, pozwalającego bezbłędnie przewidywać przyszłość.
Oj tak...
Dzięki Hitlerowi wszyscy istniejemy.
Gdyby go nie było mielibyśmy zupełnie innych ludzi na Ziemi. Nie byłoby jednego z tych, którzy żyja.
PRZESTAWIAJMY PROBLEMY Z GŁOWY NA NOGI...
Do piskląt rewolucji (i francuskiej i radzieckiej)
Przewrót cywilizacyjny zwany rewolucją przemysłową został zapocząkowany w ZK i nie miał związku z pekającym jajem rewolucji francuskiej.
Wielka Brytania, co nie wszyscy zdają się wiedzieć, jest królestwem do dziś.
PRZESTAWIAJMY PROBLEMY Z GŁOWY NA NOGI...
Przewrót cywilizacyjny...
...został zapoczątkowany właściwie przez powstanie Stanów Zjednoczonych - przynajmniej w dziedzinie ustrojowej.
A W. Brytania, podobnie jak Belgia, Holandia, Hiszpania i kraje skandynawskie są królestwami dlatego i tylko dlatego, że monarchiczną formę łączą z demokratyczną treścią.
Może też
Ale wnioski są dalej idące.
Monarchia jest reformowalna i nie uniemożliwia przewyższania rozwojem krajów "naprawdę" demokratycznych.
Można też zauważyć, że wiara, cz to katolicka, czy protestsncka nie utrudnia rozwoju.
Można też dojrzeć, że jedynym systemem, który się zablokował w rozwoju, jest socjalizm.
Patrząc dalej na ?uropę widać, ze w miarę narastania socjalizmu, nawet rozwinięte kraje, o ile socjal rosnie wyhamowują rozwój.
Thierry Breton ? minister gospodarki - mówił publicznie: musimy mieć odwagę i powiedzieć wprost, że Francja żyje ponad stan(...). Rząd nie ma środków, by pobudzać wzrost gospodarczy, konsumpcję czy walczyć z bezrobociem.
A zdrugiej strony:
Demokracja, to nie socjal. Socjal, to właśnie owa rewolucyjna "równiość", do której tak nie chciał przyznać się Tocqu.
W US, kiedy przeżywały rozkwit, socjalu nie było.
Ale naprawdę rozwój powstał z rewolucji TECHNICZNEJ, i to jest poza dyskusją.
Nie rewolucja francuska uruchomiła złoża ropy i wegla, tylko manufaktury, a potem fabryki wyssały ludzi ze wsi do miasta.
A walka o wolność człowieka rozegrała się między burzuazją i arystokracją, cichutko zreszta, nie - między ludem i którąś z elit.
Narastające bogactwo burzuazji wymusiło zmiany społeczne. A bogactwo to wynikło z techniki.
NIE Z ŻADNYCH POMYSŁÓW REWOLUCYJNYCH!!!!
Aniściętych królewskich głów.
Proszę to sobie przemysleć.
PRZESTAWIAJMY PROBLEMY Z GŁOWY NA NOGI...
Re: Może też
Narastające bogactwo burzuazji wymusiło zmiany społeczne. A bogactwo to wynikło z techniki.
NIE Z ŻADNYCH POMYSŁÓW REWOLUCYJNYCH!!!!
Aniściętych królewskich głów.
Nie we Francji. A po Francji wszyscy monarchowie przez następne stulecie zastanawiali się, czy głowy mają dobrze przymocowane. A to zmusza do większej elastyczności w stosunku do zmian.
"Brak szacunku dla słowa jest źródłem nieporozumień"
No ale raczej Francja
przejęła dziedzictwo rewolucji przemysłowej, niż reszta krajów przejęła istotne zdobycze rwolucji francuskiej.
Równość socjalną w prowadził dopiero CCCP.
A z braterstwem to w ogóle są kłopoty...
Największe we Francji...
No i nie lekceważyłbym cytowanych słów ministra francuskiej gospodarki, Thierry Breton'a.
PRZESTAWIAJMY PROBLEMY Z GŁOWY NA NOGI...
Istotnymi zdobyczami rewolucji francuskiej
nie była ani równość, ani wolność, ani braterstwo. Hasła urodziwe, ale się nie udało (i nie mogło).
Zdobyczami okazały się: Konstytucja, Kodeks Napoleona, zniesienie przywilejów feudalnych, wieloszczeblowa administracja państwowa i powszechny pobór.
Rozwiązania te kopiowała niemal cała Europa. Na przykład konstytucja francuska jest dopiero trzecia w kolei, ale była wzorem dla wszystkich następnych (szkoda, bo amerykańska jest lepsza).
W ten sposób Francja stała się pierwszym nowoczesnym państwem XIX wieku.
Jeśli chodzi o rewolucję przemysłową, palmy pierwszeństwa W. Brytanii nikt nie odbierze. Nie ma wątpliwości, że model brytyjski w przekroju XIX wieku okazał się lepszy, ale na kontynencie jako pierwsza właśnie Francja zaczęła rozwijać na wzór brytyjski swój własny przemysł. Bo w tym czasie pierwsi ludzie w kraju zajmowali się robieniem pieniędzy, zamiast tańcami w Wersalu. Gdyby Francja nie trwoniła swoich sił na bezskuteczne próby zdobycia hegemonii w Europie, osiągnęła by jeszcze więcej.
A to co jest kiepskie we Francji w 2006 roku nie wynika z rewolucji 1789, tylko z własnych błędów i zaniechań pokoleń żyjących po II wojnie światowej.
-------
"Brak szacunku dla słowa jest źródłem nieporozumień"
"Brak szacunku dla słowa jest źródłem nieporozumień"
Francja
Zgadzam sie z trescia i ogolnym tonem.
Trzeba jednak dodac, ze w XIX wieku Niemcy przescigneli rozwojem przemyslowym zarowno W. Brytanie jak i Francje.
Wyścig nigdy się kończy
Pierwszeństwo daje przewagę tylko na jakiś czas, zwłaszcza że następni biegną po wydeptanych ścieżkach. Dziś biegną wielkimi susami Chińczycy.
-------
"Brak szacunku dla słowa jest źródłem nieporozumień"
"Brak szacunku dla słowa jest źródłem nieporozumień"