Z Józefem Szaniawskim o Kuklińskim

26/04/2006 - 19:00
26/04/2006 - 21:00

Skrót:
Zapraszam na spotkanie w Klubie Prawicy.net, gościem będzie...

Opis wydarzenia:

Józef Szaniawski
O pułkowniku Kuklińskim i jego muzeum


Józef Szaniawski - ostatni więzień polityczny PRL, przyjaciel i współpracownik płk. Kuklińskiego, autor wielu książek i publikacji o nim, kustosz jego muzeum.
środa 26 kwietnia godz. 19.00 (jak zwykle)
Po spotkaniu zwiedzimy muzeum płk. Kuklińskiego (odl. 300 metrów), które ma być oficjalnie otwarte 3 maja.
Andrzej Szczęśniak
Chcesz zajrzeć? Napisz admin@prawica.net

To jest: PiotrekL

Szkoda

że nie mogę tam być :-((
Pozdrawiam Józefa Szaniawskiego z sympatią i szacunkiem.

To jest: Konrad Banachewicz

Mam takie pytanie

Czy pozytywny stosunek do dzialanosci pulkownika Kuklinskiego jest warunkiem koniecznym do uwazania sie za osobe o pogladach prawicowych? Nie zebym chcial kogos atakowac, ale po prostu zaczynam sie czuc jak jakis komuch. Wszyscy naokolo mowia w superlatywach, a dla mnie RK to czlowiek, ktory po prostu w ktoryms momencie zycia sie opamietal - za co mu chwala wielka - ale, na litosc Boska, przedtem dosluzyl sie pulkownika LWP! A tego za twarz albo kultywowanie pamieci o Katyniu nie dawano ...

----
Remember, remember, the fifth of November

opamiętał się

i zaczął kultywować amerykańskich prezydentów na małych portrecikach.

To jest: Konrad Banachewicz

No, na to ze bral kase dowodow nie ma

takze tego watku nie ruszalem. Chodzilo mi raczej o to, ze przestal sluzyc Wielkiemu Bratu

----
Remember, remember, the fifth of November

dobry zdrajca?

szlachetny oszust?...

chaciał przy pomocy CIA zawiązać antyradziecki spisek wojskowy w LWP (romantyczny szaleniec?).

On dawał informacje Amerykanom, ale jaki miał wpływ na to, co oni z nimi zrobią?
Zdradzał polskie tajemnice wojskowe komuś, kto mierzył w nas z atomówy.

Gdyby doszło do konfrontacji militarnej informacje od Kuklińskiego pozwoliłyby NATO na szybkie rozprawienie się z wojskami polskimi (o ile pamiętam nie było narodowości peerelowskiej) i przy okazji wybicie polskich cywili.

To jest: Konrad Banachewicz

Jak pragne dobrobytu ...

Toz wszystko co pisze jest przy zalozeniu, ze pozniejsza dzialalnosc RK jest godna pochwaly (a tak zdaje sie uwaza wiekszosc piszacych na tym forum). Ja sie akurat niespecjalnie z tym zgadzam i blizej mi do Panskiej opinii. A zaczac cale rozwazania trzeba moim zdaniem etap wczesniej: jaka droge zyciowa przeszedl Kuklinski ZANIM zostal "pierwszym Polakiem w Nato","Wallenrodem" i tak dalej przez pol strony. I dopiero przez pryzmat tego patrzec na jego pozniejsze postepowanie.

----
Remember, remember, the fifth of November

Re: Jak pragne dobrobytu ...

cytuję Konrad.Banachewicz:
Toz wszystko co pisze jest przy zalozeniu, ze pozniejsza dzialalnosc RK jest godna pochwaly (a tak zdaje sie uwaza wiekszosc piszacych na tym forum).[...]

Nawet na taką okazję miał pogląd niepodrabialny Zagłoba ripostując p. Snitce, gdy wydawało się, że Azja jest naszym podwójnym agentem a nie ich:

"...Pan Snitko triumfował po cichu i w końcu nie mógł wytrzymać, lecz zbliżywszy się do pana Zagłoby, skłonił mu się i rzekł:
- Pozwól waszmość pan, a tak i ów wilk nie zdrajca...
- Nie zdrajca? - odparł Zagłoba - zdrajca, jeno cnotliwy zdrajca, bo nie nas, ale ordę zdradza...

:D

pozdrawiam
TBM

Jak pragne dobrobytu

Tadeusz S.

Wobec tego co zrobil nie jest wazne jak doszedl do stopnia pulkownika,
jak wynika z opisow Jego kariery zyciowej /roznego autorstwa / nie bral udzialu w sowietyzacji LWP. Za to co zrobil, zaplacil najwyzsza cene - nie Jemu zaplacono.
PS. czy Panu zaciela sie plyta? Moze juz dosyc z tym Novembrem. A na marginesie: to w tym jezyku pisaloby sie November Fifth a nie odwrotnie.

Z angielskiego pewnie jestem

Z angielskiego pewnie jestem gorszy ale przynajmniej wiem że tak właśnie się w Anglii woła w Guy Fawkes Day.:)

Z angielskiego...

Tadeusz S.
To nie chodzi o to. Jak wiadomo jest angielski brytyjski i amerkanski i moga byc roznice. Chodzi o to, ze czlowiek zacial sie i powtarza do znudzenia i bez sensu.

To tylko wybrane motto

To tylko wybrane motto wyświetlające się samoistnie we wpisach forumowicza korzystającego z takiej opcji, proszę się rozejrzeć a zauważy Pan takich więcej.

>Konrad

Mam podobnie ostrożne podejście do sprawy pana K.

Pozdrawiam

To jest: Konrad Banachewicz

Uff...

"There is life on this planet" jak mawiali w Star Treku :)

pozdrawiam z ulga
KPB
----
Remember, remember, the fifth of November

To jest: Marek Bekier

Pozytywny stosunek do płk

Pozytywny stosunek do płk Kuklińskiego nie jest warunkiem prawicowości - to oczywiste. Ale też znakomita większość ludzi prawicy w Polsce pozytywnie go ocenia. Prawicowiec nie koniecznie jest demokratą. W kwestiach moralnych nawet nie dopuszcza możliwości głosowania. Głos niezgodny z większością jest więc cenny. Skoro nie chce się Pan "czuć jak jakiś komuch" to przyłączam się do oceny negatywnej choć czynię to z odmiennych powodów.
Nie przejmowałbym się stopniem płk w LWP. Św. Augustyn też przed nawróceniem był szubrawcem. Bardziej mnie niepokoi fakt bycia agentem (nie ważne czyim). Uważam, że agenturalność nie mieści się w pojęciu prawicy. Integralny prawicowiec nie powinien się podjąć takiej roli, nie powinien podawać ręki agentowi a nawet nie powinien go wynajmować na służbę swoim celom. Wiem, współcześnie jest to myślenie utopijne. Dlatego użyłem sformułowania "integralny prawicowiec". Zwykły prawicowiec może stworzyć tajne służby i werbować do nich ludzi ale niech nie podaje ich za wzór do naśladowania, niech nie czyni z nich bohaterów. Może im dobrze zapłacić ale lepiej by ich tożsamość nie była znana i by nie wchodzili do lektur szkolnych jako bohaterowie.

Jesli uwazamy, że komunizm

Jesli uwazamy, że komunizm był systemem zbrodniczym, to skąd ta hipokryzja, że własciwie to nie wiadomo, jak odnosić sie do Kuklińskiego? Wiadomo - był przykładem odmowy, człowieka, który czynnie przeciwstawił się złu. Że zabrało mu to trochę czasu, nim przejrzał na oczy? A ilu, mimo, że przejrzeli, albo nie mieli złudzeń, albo byli za zniewoleniem, albo nie wierzyli w nic oprócz tego, że jakos trzeba zyć - dalej budowało na róznych politycznych i gospodarczych mniej lub bardziej eksponowanych stanowiskach wizerunek Polski szcęsliwej, wolnej i dostatniej. Wielkosć przykładu Kuklińskiego nie stąd się bierze że jego życiorys był chwalebny od początku do końca, tylko, że jednak nalezał do wyjatków, którzy w końcu indywidualnie odmówili posłuszeństwa systemowi. Tak, jak mogli, i w tym miejscu, w którym się znaleźli. Mało ludzi moze to powiedzieć o sobie. Moze i stąd bierze sie ta nieufnośc i taka ambiwalencja, w ocenie tego uwierajacego, tak, tak, sumienia przykładu.

To jest: Prawicowiec

Pochwała szpiegostwa antyradzieckiego

Komentarz do postu z 26/04/2006 - 12:50 (Marek Bekier)

Marek Bekier: ?Uważam, że agenturalność nie mieści się w pojęciu prawicy. Integralny prawicowiec nie powinien się podjąć takiej roli, nie powinien podawać ręki agentowi...?

Ależ Panie Marku, przecież nikt tu nie sugeruje, że płk. Kukliński był prawicowcem, do tego ?integralnym?. Przeciwnie, jako komunista był jak najbardziej lewicowcem. Niemniej, szpiegowską pracę RK dla USA trzeba z prawicowego punktu widzenia oceniać pozytywnie, ponieważ działał on na szkodę komunizmu i Związku Radzieckiego, a na korzyść narodu polskiego.

Domyślam się z zacytowanego wyżej zdania, że według Pańskiej opinii agentowi takiemu, jak RK, nie powinno się podawać ręki, ponieważ jest on człowiekiem niegodnym, godność swą stracił zaś łamiąc przysięgę na wierność daną Ludowemu Wojsku Polskiemu. Z moralnego punktu widzenia sprawa jest dość delikatna, bo trzeba by tu rozstrzygnąć, czy większą hańbą jest zapisanie się do PZPR i przysięganie wierności LWP (na ochotnika), czy złamanie tej przysięgi i zdradzenie partyjnych towarzyszy. A może wszystkie te cztery uczynki są równie naganne moralnie?

Ja się nie podejmuję rozstrzygnąć tej kwestii, ale muszę przyznać, że już samo wstąpienie do PZPR jest dla mnie wystarczającą przyczyną, aby uznać człowieka za moralnie upadłego lub za samorodnego, naturalnego nosiciela zła. Jeśli jednak członek PZPR, jak np. płk. Kukliński, komunistów zdradza i czynnie przeciwko nim występuje, to, jak sądzę, robi wielki krok we właściwym kierunku, co jest godne raczej pochwały i dobrej pamięci niż pogardy i zapomnienia.

To jest: Prawicowiec

Antyradziecki komunista, amerykański szpieg polski

Komentarz do postu z 26/04/2006 - 10:49 (Konrad.Banachewicz)

Spróbujmy spojrzeć na tę sprawę z prawicowego punktu widzenia i ocenić jej okoliczności oraz implikacje według sztywnych prawicowych reguł. Należy zakładać, że płk. Kukliński jako oficer sztabowy LWP należał do PZPR, toteż był komunistą i tu prawicowa ocena jest jednoznacznie negatywna. Naturalną konsekwencją tej oceny byłoby objęcie Kuklińskiego dekomunizacją, to znaczy niedopuszczenie do tego, aby zajmował on w niekomunistycznej Polsce jakieś stanowisko państwowe.

Jednakże na początku lat siedemdziesiątych Ryszard Kukliński stał się szpiegiem amerykańskim i ?w latach 1971-1981 miał przekazać na Zachód ponad 40 tys. stron najbardziej tajnych dokumentów dotyczących Polski, ZSRR i Układu Warszawskiego? (Wikipedia). Ocena działalności szpiegowskiej Kuklińskiego jest z prawicowo-politycznego punktu widzenia pozytywna, ponieważ działalność ta była skierowana przeciw komunistom i poważnie im zaszkodziła. Jak bardzo poważnie, świadczy reakcja komunistycznego reżimu PRL, który w roku 1984 skazał RK na karę śmierci.

Moim zdaniem płk. Kukliński zasługuje na uznanie, ponieważ przyczynił się do upadku komunizmu w Polsce i tym samym do odzyskania wolności przez nasz naród. Warto podkreślić wielką odwagę płk. Kuklińskiego, który wykonywał swe zadania w warunkach stałego zagrożenia życia.

P. S. Panie Konradzie, co ważnego się stało 5 listopada i w którym roku to było?

To jest: Konrad Banachewicz

Z czysto prawicowego punktu widzenia

Ma Pan absolutną rację - ale ponieważ najpierw mamy odcinek negatywny, a potem wręcz przeciwnie, to ja osobiście trawię ten temat już jakiś czas. Puściłem dzisiaj tekst na ten temat, zobaczymy kiedy pójdzie - tam zajmuję się tematem bardziej szczegółowo.

P.S. Panie Jakubie: wydarzyła się historia opisana tu:

http://en.wikipedia.org/wiki/Guy_fawkes
http://pl.wikipedia.org/wiki/Guy_Fawkes

Skądinąd to się ładnie łączy z postacią płk. Kuklińskiego.

----
Remember, remember, the fifth of November

S.p.pulkownik Ryszard Kuklinski

Tadeusz S.
Dyskusja przybiera prawie akademicki charakter. A wydawałoby się, że jest takie proste kryterium: kto działał przeciw komunistycznemu systemowi, ten robił dobrze. Bez żadnych ?tak, ale jednak?itp?. Nie wszystkich było stać choćby na bierne przeciwstawienie się, jak na przykład bojkotowanie tzw. wyborów, niezapisywanie się do partii czy świętowanie ?Trybuny Ludu?. Płk. Ryszard Kukliński świadomie podjął wielkie ryzyko, tylko w imię otrzeźwienia tzw. Zachodnich demokracji i uświadomienia śmiertelnego zagrożenia, jakie przygotował światu ?miłujący pokój? Związek sowiecki.
Czytając niektóre wypowiedzi na tym ? jakby nie było ? forum prawicowym, odnoszę wrażenie, że katastrofa w Czernobylu ? ta największa komunistyczna zbrodnia przeciw ludzkości w czasach powojennych ? pozostawiła mniej trwałe skutki niż kilkudziesięcio-letnia indokrynacja, napromieniowanie komunistyczną propagandą.
Dywagacje niektórych dyskutantów są tego smutnym świadectwem.
Na zarzuty w rodzaju, że ?jednak mimo wszystko? itd? był awansowany aż do stopnia pułkownika można odpowiedzić, że różne miernoty awansowały tą samą drogą, tzn. drogą pragmatyki służbowej, a co dopiero błyskotliwy, inteligentny oficer.
To jest ta niepokojąca ?szara strefa myślenia?. Jaruzelski ocenę czynu skwitował bardzo wyraziście: ?jeśli R.Kukliński jest bohaterem to znaczy, że my jesteśmy zdrajcami?. Tak p. generale ? jesteście zdrajcami.
Jeżeli dyskutanci czują się prawicowcami, to mam wątpliwości co do skuteczności polskiej prawicy.
PS.
Prawica miała swoich agentów wywiadu zarówno w odległej przeszłości jak i w czasie trwania Państwa Podziemnego, którego struktury na pewno nie były lewicowe.
Prawica to nie zakon ascetów lecz formacja polityczna o określonym profilu etyczno-światopoglądowym.

To jest: BTadeusz

TAK, TAK, TAK!!!

Zdradził komunistów, nie Polskę.
Wszedł do zdradzieckiej struktury i ja zdradził.
W obliczu zagrożenia, LWP broniłoby nie Polski, lecz polskiego "obozu koncentracyjnego".
Broniłoby PŁOTU tego obozu, nie - zawartości.
Zawartości o tyle, aby zachować niewolników.

To jest: PiotrekL

Bardzo mi się podoba

to, co Pan napisał. Dopiero teraz przeczytałem :-))
Dlatego doprecyzowuję - nie wszyscy w tym wątku biją pianę.

cytuję Tadeusz Slodkowski:

Dyskusja przybiera prawie akademicki charakter. A wydawałoby się, że jest takie proste kryterium: kto działał przeciw komunistycznemu systemowi, ten robił dobrze.

A i to jest bardzo dobre:

cytuję Tadeusz Slodkowski:

Czytając niektóre wypowiedzi na tym ? jakby nie było ? forum prawicowym, odnoszę wrażenie, że katastrofa w Czernobylu ? ta największa komunistyczna zbrodnia przeciw ludzkości w czasach powojennych ? pozostawiła mniej trwałe skutki niż kilkudziesięcio-letnia indokrynacja, napromieniowanie komunistyczną propagandą.

A najważniejsze to:

cytuję Tadeusz Slodkowski:

Jaruzelski ocenę czynu skwitował bardzo wyraziście: ?jeśli R.Kukliński jest bohaterem to znaczy, że my jesteśmy zdrajcami?. Tak p. generale ? jesteście zdrajcami.

Pozdrawiam

Ciesze sie...

Tadeusz S.
...ze moglem znalezc na tym forum opinie, ktore daja nadziejena to , ze nie wszyscy zostali trwale napromieniowani.Serdecznie pozdrawiam Pana i dyskutantow podobnie myslacych.

Do pp. Piotrka L i Tadeusza B.

Tadeusz S.
Pozdrawiam i sciskam Prawice
Tadeusz

To jest: rosomak

"Kocha się zdradę a nie

"Kocha się zdradę a nie zdrajców".

On służył po prostu Ameryce. Był jak najbardziej zdrajcą. Koniec, kropka. Więcej na temat tego faceta mówić się nie powinno. Kluczem do właściwej oceny tej postaci jest właśnie zaniechanie dopatrywania się w niej zbyt wiele. Należy sobie bowiem uświadomić, że to nie Amerykanie pokonali ZSRR. Zrobili to Polacy sami u siebie. Zrobili to stoczniowcy stający z gołymi rękoma na przeciw szpalerów ZOMO, czy wojska, zrobili to górnicy i inni, a nie jakiś wujek z Ameryki, czy jakiś tam pan Kukliński. Amerykanie najpierw nas zupełnie w Jałcie olali, a następnie dzielnie strzegli utrzymania status quo. Pan Kukliński natomiast nie przeszedł na stronę tych właśnie stoczniowców. On po prostu przeszedł na stronę Amerykanów. I jak by na to nie spojrzeć zachował się bardzo nierozważnie w odniesieniu do naszej racji stanu określonej jako sam fakt bytu jako takiego.

Więc jaki tu z niego polski bohater? Ja tego kultu nie pojmuję... Zawsze zadziwia mnie jak sami Polacy łykają tą bajkę o zwycięstwie USA nad ZSRR w zimnej wojnie.

Re: "Kocha się zdradę a nie

cytuję rosomak:
Zawsze zadziwia mnie jak sami Polacy łykają tą bajkę o zwycięstwie USA nad ZSRR w zimnej wojnie.

Otóż zwyciężyły - zmuszając ZSRR do wyścigu zbrojeń ponad jego siły.

ZSRR się sam wycofał z zimnej wojny

Gdyby Breżniew pożył jeszcze kilkanaście lat, to nigdy by nie uznał, że wyścig zbrojeń jest ponad siły ludzi radzieckich.

ZSRR sam się...

Ideologia komunistyczna coraz bardziej była uznawana milcząco za nonsensowną (praktika je..t tieoriju), machina wojenna była właśnie ze względu na koszty ekonomiczne i ludzkie zbrojeń na coraz szybszych obrotach przy zaciągniętym hamulcu i nie można było pojechać w przód, gdyż tam była przepaść (groza wojny jądrowej). Wobec tego nastąpiła implozja ZSRR - państwa, którego racją bytu było rozszerzanie imperium, by było z czego się utrzymać.

A gdyby USA hamletyzowało - no to przepaści nie byłoby, tylko most i mielibyśmy jazdę w przód, czyli inwazję na Europę Zachodnią. Amerykanie jednak byli zdecydowani (Reagan).

żadnej implozji nie było

wariat u steru brnąłby w przepaść i wpadł w nią wrzeszcząć "Urrraaa!", naciskając guzik i pociągając za sobą kilka nacji.

Wyścig zbrojeń miał chyba znaczenie propagandowe, skoro teraz Amerykanie lękają się wyprodukowania przez Iran jakiejś prymitywnej broni jądrowej.

No chyba, że Reagan maczał palce w krótkości okresów przywództwa Andropowa i Czernienki.

Re: żadnej implozji nie było

Dziwne, że ten wariat musiał korzystać z usług "człowieków honoru" jakby w swym wariactwie nie mógł sie sam pofatygować.
Chyba, że to taki wariat na pokaz.

Chruszczow też był wariat (walił butem zdjętym z nogi z blat mównicy w ONZ, krzycząc: "nam podbrasywajut padochłuju krysu!!!) - a jednak w decydującym momencie cofnął się.

Jeżeli Pan porówna gospodarki Rosji i USA - Rosja to kiosk warzywny przy USA - hipermarkecie.

Lenin mawiał, że kapitalizm zaczeka na socjalizm, gdy ten nie będzie mógł go wyprzedzić - ale póki co stosują się do tych zaleceń tylko Niemcy i Francuzi.

Pzdr: Witek

Bali się atomówek

Ale i na wojnę konwecjonalną ze strachu przed atomówkami by nie poszli. To mogło trwać dużo dłużej. Gdyby Gorbaczow nie próbował przeróbek i nie pierdykłoby mu w dłoniach.

Dlatego uważam, że ZSRR sam się wycofał z zimnej wojny - choć nie do końca chcący.

Re: Bali się atomówek

Gorbaczow, czy nie - powody miał te same, co nasze czerwonie niuńki - miłość do spokoju, dolarów, rolexów, mercedesów, ambicje, nieradzenie sobie ze stresem.

Pzdr: Witek

Re: Bali się atomówek

Zgoda - nie ufali sobie na tyle, żeby bić się nawet na halabardy, gdy w zanadrzu był atom.

"To mogło trwać dużo dłużej" - nie trwało i nie mogło trwać dużo dłużej - Gorbaczow nie był przyczyną upadku, tylko skutkiem. Został wybrany po to, aby naprawić, a nie rozmontować. Poza tym on naprawdę chciał naprawić ZSRR, a nie wyszło.

co on chciał to jego słodki sekret

udało się zdobyć popularność na Zachodzie i w Polsce. Nawet Rosiewicz wesołą piosenkę o nim śpiewał.
Udało mu się jeszcze długo pożyć.

Słodki sekret Gorbiego

Deklarował i to szczerze - stąd zdobył popularność. A już na emeryturze dziwił się, że nie wyszło, skoro chciał tak dobrze. I że "dobrymi chęciami piekło wybrukowane".

Dobranoc!

Wnioskując po jego popularności w Rosji

argumentacja "chciałem dobrze" wydaje się całkiem zrozumiała.
Nie tak charakterny jak Wałęsa, który na miejscu Gorbiego chwaliłby swe dzieło i oczekiwał poklasku.

Dobranoc

Re: żadnej implozji nie było

Implozja była, gdyż wariata u steru w ZSRR zabrakło.

I Amerykanie i Rosjanie obawiają się użycia broni jądrowej. I obawiali się. Na szczęście dla świata.

Z całym szacunkiem, ale

Z całym szacunkiem, ale moim zdaniem pisze Pan nieprawdę.
Kogo, lub co zdradzil płk Kukliński? To jest kluczowe pytanie, na ktore jeżeli Pan potrafi uczciwie odpowiedzieć, to wszystko się dla Pana stanie jasne.
Pisanie, że służył Ameryce, jest zwyczajnie nieuczciwe. Ameryka byla tylko jego sprzymierzeńcem w walce ze wspólnym wrogiem.
Rosjanie ,mogą twierdzić, że ich Kuklinski zdradził. Mają do tego prawo. Ale jeżeli pisze to Polak, to mam wątpliwości, czy zdaje sobie sprawę, o czym pisze.

To jest: PiotrekL

Bez szacunku...

..dla demagogii. Tyle już sie o tym naopowiadalismy, że szkoda ponownie bić pianę. Żeby być zdrajcą trzeba sprzeniewierzyć się zasadzie, honorowi, kodeksowi itp. Co z powyższego było udziałem Kuklińskiego??? Nic. Przyszedł do wojska, zaraz po wojnie, które nie było jeszczer zsowietyzowane, obowiązaywały rogatywki, rota nie mówiła nic o czerwonych itd. Składał przysięgę narodowi polskiemu i jemu pozostał wierny.
Te bzdury, które czytam o zdradzie, pieniądzach (to wyjątkowo ohydne, sb-ckie pomówienie!)o służbie Ameryce potwierdzają trwałość peerelowskiej propagandy, powtarzana stukrotnie uzyska rangę prawdy. Moje pytanie brzmi - co dyskutujący przeczytali na ten temat? Bo przecież sporo literatury się ukazało. Sądzę, że niewiele. Dlatego powtarzam, że taka rozmowa jest niestety - biciem piany.

Ci "prawicowi" dyskutanci

Ci "prawicowi" dyskutanci powtarzają jak mantrę opinie drukowane przez "Wyborczą"; tak długo ją czytali, aż uwierzyli. Poszukiwania innych opinii, innych źródeł informacji to już dla nich za trudne; no cóż, biedacy...

"Jeżeli przywróci się cześć, honor i uniewinni Kuklińskiego - to znaczy, to my nie mamy czci, honoru i że to my jesteśmy winni." - generał Wojciech Jaruzelski

Powyższe zdanie jest kluczem do zrozumienia nagonki "postępowych sił" postkomunistów różnej maści, czy to z PZPR, czy to z UDecji: określenie - człowiek honoru - Wyborcza zarezerwowała dla Jaruzelskiego i Kiszczaka.

Nie można wykluczyć również, że osoba Kuklińskiego była też przedmiotem umowy przy "okrągłym stole".
Tłumaczyło by to nieco upór Wałęsy przed jego rehabilitacją.

To jest: BTadeusz

Rozumuje Pan kategoriami

wyłącznie bytów panstwowych.
To wierzchnia, ale wcale nie najistotniejsza warswa życia ludzi. Zapomina Pan, że państwa, to tylko "powłoki" narodów.
Gdybyśmy mogli zrezygnować z państwa polskiego, zachowujac tożsamość narodową, to winniśmy to uczynić natychmiast.
Państwo jest nam potrzebne, jako byt chroniący tozsamość. Do niczego więcej. (wolność i niezależność jest zawarta w naszej tozsamości)

To jest: Artur K.ewski

RE kocha zdradę....

Kogo zdradził? PRL, PZPR, LWP? I dobrze!!!! Służący Moskwie zdrajcy i oportuniści, miernoty i błyskotliwe inteligentne lecz amoralne ścierwa.
Służył Ameryce - prawda! Lecz nie zdracił Polski bo była pod okupacją i nie miała swojego wojska. Zdradzić zdrajcę to nie zdrada! A służyć wrogowi naszego wroga - to zasługa!
Służył Ameryce narażając życie własne i rodziny! A służacy Moskwie mają piękne emerytury, wille i wysokie stanowiska, i wcale nie narażali swoich tchórzliwych oportunistycznych d****!

To jest: rosomak

Sądzić, że wróg naszego

Sądzić, że wróg naszego wroga jest naszym przyjacielem to naiwność. Ja nie potępiam Kuklińskiego ja tylko uzasadniłem, czemu sądzę iż wnoszenie go na piedestał jest niewskazane. Aczkolwiek jest to opinia stanowcza.

To jest: Artur K.ewski

Panie rosomak

czy ja gdzieś napisałem, że wróg naszego wroga to nasz przyjaciel?
Kukliński na piedestał - jak sądzę z powodów politycznych!
Zresztą nie twierdzę, że mu się nie należy. Ze względu na motywy i cenę!

To jest: rosomak

A służyć wrogowi naszego

A służyć wrogowi naszego wroga - to zasługa!

Implikuje dokładnie że wszelkie poczynania danego wroga naszego wroga są dla nas przyjazne, gdyż powyższa teza wyklucza, że któreś z nich mogły być dla nas niekożystne.

do kanonu prawicy?

czcij Wiekiego Brata zza Wielkiej Wody i pilnuj interesów jego, nawet za cenę życie swego, rodziny twej i całego narodu, z którego pochodzisz.

Szkolony u mistrza Urbana?

Co Pan tu robi, to jest forum dla prawicy, ludzi myślących samodzielnie. A Pan wiecznie swoją nudną mantrę nam tu wciska.

specyficzna mają państwo pojęcie samodzielności

"wymyślać" to, co poprą autorytety i Kościół.

A co ja tu robię? Poznaję świat idei, konfrontuje w dyskusji moje poglądy z radykalnie odmiennymi.
Są tu ciekawi autorzy i sporo rzeczowych dyskutantów. Niski poziom chamstwa.

Nie lubię płynąć z prądem, potakiwać, więc to forum daje mi sporo satysfakcji i inspiracji.

Niestety szkolenia u Urbana nie przeszedłem, zatem skrywanych szczegółów o nim państwu wyjawić nie mogę.

Zieeeew lewaku. Żegnam.

Żałosna argumentacja. Stawiam na dyżur służbowy.
Szkoda czasu na lewactwo.

Żegnam.

Mi szkoda czasu na pożegnania

ale co mi tam.

Dobranoc polPOT, nieskomplikowanych snów życzę.

To jest: rosomak

Mam propozycję na zabawę

Mam propozycję na zabawę intelektualną.

Otóż mamy rok 2006. Polska jest w sytuacji ograniczonej suwerenności będąc podrzędnym członem superpaństwa. Z suwerennością jest gorzej niż za czasów ZSRR, gdyż nigdy nie byliśmy republiką radziecką. Ingeruje się w sprawy, wyznaniowe, obyczajowe, fałszuje szkolne podręczniki historii, itd.. pełna gamma. O faktycznym dyktacie ekonomicznym nawet nie wspomnę. Obywatelom grozi deportacja pod obcą jurysdykcje. Tego nawet w średnim PRLu już nie było. Żołnierzom grozi ciąganie po dziwnych trybunałach poza Polską jurysdykcją. Tego również nawet ZSRR nie fundował. Wojsko jest w 100% podporządkowane obcym rozkazom (NATO) od pułkownika wzwyż. Od kadry oficerskiej wymaga się wręcz obligatoryjnie znajomości obcego języka. Co gorsza bierzemy czynny udział w obcych wojnach. Sytuacja ogólnie pogłębia się. Większe wasalstwo trudno sobie wyobrazić.

Prowadzi to do potencjalnego zagrożenia na naszym terytorium, które w przeciwnym razie by nie istniało. Debatuje się nawet nad tak niebezpiecznymi planami jak stacjonowanie systemów obrony rakietowej, które będą broniły wszystkiego tylko nie kraju w którym zostaną rozmieszczone. Wręcz przeciwnie wystawią go jako pierwszoplanowy cel. Zgubne skutki tej ogólnej polityki dla narodu widać gołym okiem, nędza, zapaść demograficzna itp. (za PRLu rozmnażaliśmy się jak króliki). W tak dramatycznej sytuacji grożącej w średniej perspektywie zagładą narodową, pewien młody nieco niskiego wzrostu i ogólnie zakompleksiony oficer średniej kadry decyduje się z pobudek patriotycznych na pełną nieograniczoną "współpracę" z Rosją, gdyż jest święcie przekonany iż ma misję zneutralizowania tych zgubnych czynów dostarczając ściśle tajne materiały dotyczące planów NATO... bo on to wszystko przejrzał no oczy. Oczywiście pierwotną przysięgę składał on jak najbardziej w czasach PRL.

Czy ta hipotetyczna postać to ktoś kogo należało by uznać za Polskiego Bohatera?

Jeśli nie to proszę się jeszcze raz zastanowić nad bezwarunkową pochwałą Kuklińskiego.

To jest: Marek Bekier

Bardzo ładnie ułożona

Bardzo ładnie ułożona zabawa. Przyznam nawet, że w dużym stopniu prawdziwa tylko trochę przerysowana. Jest jednak bardzo ważna różnica. Teraz każdy, np Pan może taką zabawę stworzyć a wtedy trafiłby na białe niedźwiedzie.

To jest: rosomak

Niech pan powie tylko nie to

Niech pan powie tylko nie to co trzeba o pedałach lub innych "dyskryminowanch", a dostanie pan obecnie piękny wyrok z Brukseli. No tylko o białe niedźwiedzie nieco trudniej...

To jest: BTadeusz

Inna gra

Nie ma symetrii o tyle, że komuniści przebrani w szatki postokrągłostołowe przeprowadzili nas spod jednego "suwerena", pod drugiego.
Zrobili to dla własnej korzyści.
Nie chcieli ryzykować prawdziwej suwerenności, i zamiast wydania (wierzycielom) tych czerwonych, których podpisy figurują pod zobowiązaniami organów PZPR wobec banków zachodnich, zagwarantowali, za cenę wzmacniania ich władzy nad "tłuszczą", spłatę PZPR-owskich długów.
Wierzyciele dostarczyli "ekspertów" i zaczęła się transformacja wprowadzająca naszych "przewodników" na poziomy adekwatne światowym, a nas, po piętnastu latach, na zależność ekonomiczną ponad dwa razy większą od odziedzicznej po komunistach.
Czy płk. Kuklinski szpiegowałby, gdyby spodziewał się takiego obrotu sprawy?
Wątpię.
Dlatego bohaterem narodowym jest, natomiast adresaci jego wysiłków, polskim narodem pozwalają wycierać sobie gębe swoim "wybranym" obywatelom.
Jeśli porzucimy "Bóg, honor, ojczyzna", możemy się któregos dnia ocknąć z poczuciem, że lustro nie działa.
Wystarczy tolerować relatywizm.

To jest: rosomak

Zła niewola dobra niewola i

Zła niewola dobra niewola i jest się bohaterem? Pan nie zrozumiał. Ja opisałem stan obecny a nie gdybałem. Więc zarzut relatywizmu śmiem zwrócić wszystkim fanom Kuklińskiego.

To jest: BTadeusz

To nie było wbrew Panu

Ot, tak, pod rozwagę.
Kiedy Pan coś zaczyna, nigdy nie wiadomo, czym się to skończy....
Skoro mu dwóch synów zabili, to raczej nie przewidywali dla Niego orderu Lenina.
Kwestia, czy próbuje Pan ocenić Jego intencje.
Po to naświetliłem okoliczności.

To jest: rosomak

Oj fakt, poplątałem

Oj fakt, poplątałem kolejność postów na które odpowiadałem. Przepraszam.

Niestety nic konstruktywnego

Niestety nic konstruktywnego nie wynika z historyjek typu, jakby babcia miała wąsy....Był system komunistyczny zbrodniczy? Bo jak był, to kazdy, kto wypowiedział mu posłuszeństwo - miał rację. A każdy, który mógł za tę rację zapłacić życiem - był bohaterem. Małym, srednim, wielkim ale był. Koniec i kropka. Dlaczego więc Kukliński bohaterem był, rosomak? Bo sprzeciwił się złu mogąc niechybnie zapłacić za to życiem. Powtórzcie rosomak - dla dobrej sprawy godził się oddać swoje życie. Ważne słowa, zaklinam panowie - poświęcić życie...

To jest: rosomak

Wciąż nadal tego nie

Wciąż nadal tego nie kupuję. Ot prosty człowiek ze mnie że nie dostrzegam w służbie Amerykanom absolutnego dobra Polski i śmiem nawet sądzić, że jest nawet i czasem wręcz przeciwnie. Fakt faktem tą obecną naszą wolność sami sobie spapraliśmy. Nie dostrzegam tu wielkiego daru od Ameryki. Raczej wręcz przeciwnie. Od 1945 widzę że było tam tylko sporo chęci aby trzymać nas nadal w Jałcie. A i po 1981 główną troską Amerykańskiej polityki było abyśmy przy tej właśnie Jałcie pozostali. Więc pan pozwoli iż pozostanę przy mojej pierwotnej opinii i nie przestanę dziwić się skąd tyleż bezinteresownej sympatii dla tego faceta?

Otóż rozumie się samo

Otóż rozumie się samo przez się że płk Kukliński większym w naszych oczach bohaterem by był, gdyby wysadził się skutecznie w powietrze, zabierając ze sobą choćby i pół tuzina radzieckich generałów w sowieckich i polskich mundurach. Że na ich miejsce przyszliby inni - mniejsza z tym. Mógłby też płk Kukliński rokosz jakiś w armii naszej wzniecić i na czele wiernego oddziału zaatakować Cyntralny Kumitet naszej Zjednoczonej. I niechby tylko zginął męczeńską śmiercią z rąk czerwonego siepactwa to wdzięczny naród, już by mu w pomnikach, nazwach ulic i w legendach odpłacał A i pan rosomak nie miałby wątpliwości, że bohaterem płk Kukliński był, skoro jego dzieci uczyłyby się w szkole im bohaterskiego patrioty
Mógł jeszcze inną drogą płk Kukliński pójść, żeby zasłużyć na miano bohatera. Po co było reprtezentantowi państwa tak potężnego duchem i historycznymi dla świata zasługami, jakim od zawsze była i jest nasza Polska, po co mu było szukać oparcia w jakims niewiele znaczącym zamorskim kraiku, któremu sami Polacy zreszta, a to Kościuszko, a to Pułaski, przynieśli wolnosc. Toć mógł Kukliński sam Polskę wyzwolić od okupanta, a wszyscy pokiwaliby z uznaniem głowami. To byłoby coś, prawdziwie bohaterskiego, coś co może potrafilibysmy docenić... Warunek jeden i ten sam, też powinien jednak przy tym zginąć. Bo jakby przeżył i jeszcze pożył, to szybko by wyszło, że to jednak jakis układ za nim stał i naszego interesu to w tym nie było żadnego.

To jest: rosomak

Ależ ja nie przeczę iż

Ależ ja nie przeczę iż ów Kukliński Amerykanom pożyteczny był. Tylko jakoś nikt do tej pory nie potrafił wytłumaczyć mi czymże to pan Kukliński przysłużył się Polsce? Tylko proszę tak jakoś rzeczowo, gdyż kolejne lapidarne stwierdzenie, iż po prostu "dokopał Ruskim", jakoś mnie zbynio ani nie przekonuje, ani nie satysfakcjonuje. Nie mogę się również jakoś wyzbyć do końca wątpliwości, że narażał nas wszystkich jednak na poważne ryzyko.

To jest: Artur K.ewski

Re: mam propozycję

Podstawowa różnica pomiędzy pańską prowokacją a układem warszawskim to fakt, że do NATO przystąpiliśmy dobrowolnie.
Nikt nam historii nie narzuca i można wychowywać w duch patriotycznym, również oficerów!

Można wyświetlać komentarze w różnych formach:

Wybierz i zachowaj swoje preferencje wyświetlania komentarzy. Kliknij "Zachowaj" po ustawieniu zmian.