Szukaj na PNWydarzeniaGorące tematyZaloguj sięnowedyskutowane 2008Ile? |
Wafelki dla przypomnienia
pon, 2006-03-06 20:36
Potrzeba "demokracji"(=władza ludu) bierze się z instynktu złodziejskiego. Gdyby nie nadzieja, że w wyniku jakiegoś głosowania , może nam wzrosnąć dobrobyt, to "demokracja" nie znalazłaby żadnego zwolennika. To jest prawdziwe "opium dla ludu". A to, że się nam polepszy w wyniku odpowiedniej zmiany jakichś przepisów państwowych, widać gołym okiem. To rozumie najgłupszy. Więc, jeżeli "demokracja" gwarantuje każdemu wpływ na kształt tych przepisów, to trudno się dziwić, ze za taką "demokracją" są wszyscy. No z wyjątkiem konserwatystów. No jeśli jest tak dobrze, to czemu jest tak źle? Zresztą widać, że inni (niczym się od nas nie różniący), jednak wafelki jedzą. Nie tylko jedzą, ale nawet nas częstują. Widząc, że ostatnio nam nie smakowało, okleili sklejkę pojedyńczym wafelkiem. "-COOO!?!?!?, znowu nie smakuje?" Polali czekoladą.... itd, itp...:code. A my ciągle wierzymy. Święcie!. Bardziej niz w Boga. ... pojawia się gość z wafelkami. Pointa? Btadeusz Daj sobie nadzieję!: Zgodnej z takim modelem:TUTAJ
wt, 2006-03-07 01:41
#2
Skoro ma tyle złego to może by tak zastanowić się nad tym
jak to zło wyeliminować, a nie myśleć nad alternatywą? Z wyżej wymienionego przezemnie linka cytuję fragment: U nas sami ludzie, którzy zajmują się sprawami państwa, zajmują się także swymi osobistymi, a ci, którzy ograniczają się tylko do swego rzemiosła, znają się także na polityce. Jesteśmy jedynym ludem , który jednostkę nie interesującą się życiem państwa uważa się nie za bierną, ale za nieużyteczną. Dopóki ludzie będą "olewać" politykę, popadać w marazm i nie chodzić na wybory, dopóki odcięci od alternatywnych źródeł inforacji będę patrzeć na świat poprzez pryzmat szklanego ekranu telewizora, to niewiele się zmini. Bądźmy jednak dobrej myśli alternatywne źródła informacji już istnieją, musimy tylko zainteresować innych problemami swojej ojczyzny, aby "europejski" styl życia nie przysłonił im oczu na świat i aby nie zaprzepaścili swojej państwej odrębności.
sob, 2006-04-01 17:56
#3
Panstwo nocny stróż.
Dekalog, kodeks drogowy i prawo takie, aby nie potrzebna była wykładnia profesorów, aby je zrozumieć. Dlatego powinni je napisać profesorowie.
sob, 2006-04-01 18:25
#4
Delalog jako prawo państwowe ?
Czy państwo ma egzekwować przykazania 1, 2, 3, 6, 9, 10 ? Jak Pan to sobie wyobraża ?
sob, 2006-04-01 18:42
#5
Jako źródło prawa
Którąś z demokratycznych technik wprowadzone jako preambuła do konstytucji i uszczegółowione w kodeksach.
Prawa człowieka
Co to za słowa?
śr, 2006-07-05 23:24
#6
zgadzam się w dużej części
Nie jest ono rozumiane jako: "nikt nie może mi zabronić zawarcia umowy o pracę". A to by wystarczyło. Byłoby emanacją naturalnego prawa do wolności.
W potocznym rozumieniu oznacza ono:" Państwo ma obowiązek zapewnienia obywatelowi pracy". To oczywiste. Z tym zgadzam się całkowicie. Ogólnie trochę nie rozumiem tego aksjomatu, że tylko ekonomia i wolny rynek mają znaczenie, ale jeśli to potraktować, jako przykład, to faktem jest, iż takich przykładów można znaleźć dowolną ilość, z niemal każdej dziedziny. "PRAWA CZłOWIEKA" TO HASłO BAłAMUTNE I KłAMLIWE! Oczywiście nie o to chodzi, by bez powodu robić masę rzeczy, które się z tym współczesnym rozumieniem "praw człowieka" nie zgadzają, tylko o odrzucenie takiego ujęcia sprawy! "Prawa człowieka" można ewentualnie zaakceptować na gruncie jednoznacznie religijnym, tak więc kościół ma prawo o nich mówić, ale to nie jest doktryna "z tego świata" i oszustwem jest udawać, iż jest inaczej. A co, jeśli państwo nie ma pieniędzy na inwestowanie?
A tam...! jeśli państwo jest zadłużone na dwa pokolenia?..... No i państwo, zamiast się skurczyć, aby obniżyć koszty pracy i podnieść kapitałowi prywatnemu atrakcyjność inwestowania, staje na wysokości zadania, dopodatkowuje pracujących i ciułaczy, i tworzy sektor państwowy, którym nie ma interesu, ani zdolności, efektywnie zarządzać. Łatwo to stwierdzić, o ile pojawi się prywatna konkurencja. Z tą częścią zgadzam się w zasadzie, ale nie w 100%. Wolny rynek to bardzo dobra rzecz i obiektywnie najlepszy regulator ekonomii. Jednak bywają sytuacje, nawet wcale nie żadkie, kiedy wolny rynek nie jest żadnym panaceum. Zresztą rynek w 100% wolny to także np. możliwość sprzedawania się w niewolę wraz z potomstwem, wolność dla handlu narkotykami (co może wcale nie byłoby takie głupie!), wolność tworzenia monopoli (co szybko zabiłoby wszelki wolny rynek, tak zrobienie Hitlera kanclerzem skończyło z demokracją w Niemczech). Sprawa, choć w zasadzie słuszna i pożądana, jest jednak dużo bardziej skomplikowana, niż się to zwolennikom UPR i tej szczerze liberalnej części PO wydaje. JEDNAK KWESTIA "PRAW CZłOWIEKA" JEST PROSTA - TO NOWA PSEUDO-RELIGIA, FAłSZ I WYTRYCH W RęKACH NAWIEDZONYCH NAPRAWIACZY śWIATA! Nie ma czegoś takiego jak "prawa człowieka", mam tu cytować wszystko, co na ten temat powiedział Edmund Burke, czy sami sobie Szan. Panowie (i ew. Panie) poszukacie? triarius
czw, 2006-07-06 04:15
#7
Dlaczego zabraniać ludziom
Dlaczego zabraniać ludziom sprzedawania się w niewolę? Żaden monopol - bez stosowania praktyk przestępczych - nie jest w stanie się utrzymać. To właśnie regulacje prawne (jeśli urzędników przekupi monopolista) dają możliwość stworzenia niezatapialnego monopolu. Pozdrawiam;
wt, 2006-03-07 00:05
#8
Chciałby pan
żebym był pańskim królem?
sob, 2006-04-01 22:57
#9
Pod jednym warunkiem
Niech zachowane będzie prawo do pojedynkowania się. Uczciwego. Twarzą w twarz, bez broni palnej. Wtedy władza jednego człowieka nie bedzie mi przeszkadzać, bo jak będę miał dość, po prostu wyzwę na pojedynek :) Ale ta odpowiedź to tylko w temacie dzisiejszej daty. A na poważnie - król mi nie przeszkadza. W gruncie rzeczy wszystko jedno czy władzę wyłania ruletka zwana "wolą ludu", czy ruletka genów i wychowania. I tak może się trafić dobry i zły rządzący. A w Polsce mamy po pierwsze kryzys związany z tym, że instytucje państwa są na wskroś impotentne. I nikt nie chce tego zmienić. Choć PiS całkiem skutecznie wokół impotencji organów państwowych (już obsadzonych własnymi ludźmi), robi zadymę. Is there anyone here who doesn't know, we're under fifteen feet of pure white snow?
wt, 2006-03-07 01:25
#10
Jestem zmuszony ciagle powtarzać
że problemem nie jest demokracja sama w sobie jako system, problemem jest kryzys demokracji czy może inaczej - łamanie jej fundamentalnych zasad wytyczonych 2,5 tyś lat temu, czy ktoś się w końcu ze mną zgodzi?
sob, 2006-04-01 17:45
#11
RAmzwelt, w koncu jestem po twojej stronie
Ale tylko czesciowo, bo 2,5 tys lat minelo i zyjemy w XXI wieku.
sob, 2006-04-01 18:03
#12
demokracja?
że problemem nie jest demokracja sama w sobie jako system, problemem jest kryzys demokracji czy może inaczej - łamanie jej fundamentalnych zasad wytyczonych 2,5 tyś lat
Która demokracja? Ateńska? Oparta na populizmie, demagogii, funkcjonująca na bazie mas niewolników? :) Pozbawiająca prawa głosu kobiety? Skazującą wyróżniających się obywateli na banicję? (ostracyzm) W Atenach 50 tys. obywateli miało prawo głosu. W praktyce korzystało z niego ok. 5 tys. (10%) W Atenach decyzja obywateli była zmienna jak wiatr na wietrze. Rano np. przegłosowano wybicie mieszkańców jednej z wysp. Wysłano statki W Południe już się mieszkańcom odwidziało i zmieniono decyzję. Posłaniec zdążył przekazać informację okrętom. Ale oczywiście trzeba brać pod uwagę tamte czasy. Gdbym miał wybór wolałbym żyć jednak w Atenach, niz w Persji Kserksesa lub totalnej Sparcie.
sob, 2006-04-01 18:06
#13
Wiatr na wietrze
"Jak wiatr na wietrze": ładne porównanie.
śr, 2006-07-05 23:37
#17
nie wiem czy aż "fundamentalnych", ale...
że problemem nie jest demokracja sama w sobie jako system, problemem jest kryzys demokracji czy może inaczej - łamanie jej fundamentalnych zasad wytyczonych 2,5 tyś lat temu, czy ktoś się w końcu ze mną zgodzi?
Mógłbym się ew. trochę czepiać na temat tej "fundamentalności", ale w dużym stopniu się z Panem zgadzam. Demokracja może nie być aż tak cudowną sprawą, jak się to ludziom dzisiaj przedstawia, jednak: 1. "demokracja" to "władza ludu", czyli coś, czego wszelkie przejawy nasi dzisiejsi Światli i Postępowi opluwają, jako "populizm", albo i gorzej; wszelkie uzupełnienia, np. te o prawach mniejszości, nie należą do samej definicji demokracji, można ew. uznać, że ich uwzględnienie jest koniecznością, ale mają z pewnością niższą rangę, niż "władza ludu" tłumaczona choćby jako "wola większości"; 2. nie ma i nie będzie idealnego systemu parlamentarnego, matematycznie udowodniono dawno temu, iż nie ma idealnego systemu głosowania; demokracja zatem MUSI się w dużym stopniu opierać na wartościach republikańskich i woli "ludu" oraz rządzących, consensusie itd., inaczej nie będzie po prostu działała jak należy; 3. obecnie opowiada nam się cuda-niewidy o wspaniałościach "demokracji", jednocześnie ją po prostu likwidując - np. zamiast rządzącego nami Sejmu, mamy jakieś horrendalne "europejskie" gremia, których pies z kulawą nogą nie rozumie, a co dopiero kontroluje; to jest po prostu świadome kłamstwo i manipulacja! 4. choć mam spore wątpliwości, czy demokracja nie jest tylko mało udanym eksperymentem w historii, uważam, że powrót do demokracji, w jej autentycznym znaczeniu, byłby i tak wielkim sukcesem naszej wolności i w ogóle dla Europy (autentycznej, nie brukselskiej wariackiej biurokracji i jej pachołków). 5. Grecy nie mieli powszechnego prawa głosu, a mimo to ich demokracja wcale nie była gorsza od naszej, coraz bardziej udawanej i załganej; wcale nie chodzi o to, czy dosłownie każdy sobie pogłosuje, tylko o znalezienie jakiejś przybliżonej "woli większości"... a i tak trzeba sporo woli, mądrości, politycznego doświadczenia, aby to funkcjonowało przez dłuższy czas i mimo nieuniknionych przeciwieństw. Dixi! triarius
sob, 2006-04-01 23:00
#18
Prawdziwa demokracja jest najlepszym ustrojem!!!!!!!!
Pozwalam sobie powtórzyć swój wcześniejszy post ponieważ nie odniósł się Pan do niego. Panie Tadeuszu pańskie rozumienie demokracji jest bardzo szerkie.Może zmieści się tam także ustrój taki, jaki panuje w Rosji czy też na Białorusi.Moim zdaniem prawdziwą demokrację można zdefiniować bardziej ściśle. Według mnie DEMOKRACJA to taki rodzaj ustroju państwa, w którym rządy praktycznie zawsze sprawowane są zgodnie z wolą większości obywateli i z poszanowaniem wolności i praw politycznych wszystkich obywateli. Tylko JOW gwarantuje stałe i trwałe funkcjonowanie państwa zgodnie z tak zdefiniowanym pojęciem demokracji! Grzegorz Osowski
czw, 2006-09-28 13:16
#19
a może ab ovo?
Dobrze by może było zdefiniować co to właściwie znaczy ta "demokracja". A potem ew. przeanalizować co kto w to pojęcie wkłada, bo rzeczywiście jest ono używane do wszystkiego i wykręcane na wszelkie strony. Pamiętam, napisałem wiele lat temu felieton do "NCz!" na dokładnie ten temat, niezbyt może głęboki, ale w miarę zabawny. Bo to naprawdę zarówno istotna, jak i niewiarygodnie dzisiaj zagmatwana sprawa. Pan w swoim tekście wyraźnie ustosunkowuje się do tego, co jako "demokrację" się nam na codzień sprzedaje w postępowych (bo skąd wziąć inne?) mediach. I to, co Pan pisze jest oczywiście przy takim założeniu słuszne. Jednak, inaczej, a nawet poniekąd właściwiej, definiując demokrację, byłbym w stanie argumentować, że to właśnie ona broni nas bardziej, niż cokolwiek innego przed "europą" i okrągłostołowym układem. Wszystko kwestia definicji. Wracając do początkowego znaczenia tego słowa, a nawet do tego, co zawierają jego dwa składniki, naprawdę można łatwo dojść do całkiem innych wyników, niż te na codzień nam zewsząd serwowane. triarius P.S. Choć taki JKM i tak oczywiście będzie się wykrzywiał. No, ale to już tylko pańskie fumy i fochy niedoszłego monarchy.
czw, 2006-09-28 13:03
#20
Zgrabna metafora...
... z tymi wafelkami. Tylko myślę, że w Polsce schemat jest bardziej rozbudowany: po tym z wafelkami przychodzi następny i woła Teraz dobierzemy się do tyłków tym bezecnikom i oczyścimy Polskę z dykty ! Przyjdzie wtedy czas na wafelki. Może zamiast pomstować na demokrację... albo lepiej mówmy o systemie władzy przedstawicielskiej, to nie będzie się Panu źle kojarzyło. Więc może pomstować pomarzymy sobie, jak by to było pięknie, gdyby ludzie przynajmnie przestali kupować wafelki od ciągle tych samych typów. To taki program minimum.
czw, 2006-09-28 14:08
#21
Bieda w tym, ze gdyby..(Breyciu, Triarius)
PO było tam, gdzie ich miejsce, to wcale po stronie Kaczyńskich bym nie był. Mimo swego konserwatyzmu nie wstępuję do naszej wirtualnej partii. Zdradziłem już swe socjalne "ukąszenie" w dyskusji o warstwie społecznej programu. Bardziej pragmatyczne, niż chrześcijańskie. Uważam, ze twórcy PKB powinni raczej oddać część dochodu "na biednych", niż prawo do decyzji o tym dochodzie. Nie dostrzegamy na co dzień, że osób opierających swą egzystencję o cudze dochody jest więcej, niż uczestniczących w procesie wytwarzania. Mniejszość wytwarza, większość dzieli. Punkt krytyczny został przekroczony. Tego, za demokrację w sensie pozytywnym widzieć nie mogę. Ilość przechodzi w jakość. Tu zaczyna się komunizm. Prawo do głosu w sprawach finansów publicznych może mieć ten, kto w ich tworzeniu antycypuje. Dziecko nie może żądać roweru, kiedy rodziców na niego nie stać. Nawet wówczas, kiedy wszystkie inne dzieci mają. Gdyby głosu w sprawach finansów publicznych nie mieli ci, którzy składki nie wnoszą, to po pierwsze wszyscy staliby się zwolennikami gospodarki prywatnej. Urzędnik, minister, nawet mając dochody wyższe niż podatnik byłby jedynie wykonawcą woli podatnika. Ministrem = służącym. Większość pracowałaby w sektorze prywatnym-rynkowym. Płaciłaby pogłówny i podymny. Ale wobec wielkiej ich ilości podatek byłby "strawny". Do akcji wkraczają "faceci z wafelkami" i zaczynają nam tłumaczyć to, czego sami nie rozumieją. Dlatego jestem za przyznamiem każdemu "miski ryżu" i "namiotu", tak, aby nie umarł. W takiej formie demokracja może mieć sens konstruktywny i propaństwowy. Tak, jak w Atenach, czy w Polsce szlacheckiej gotowość orężna decydowała o przynalezności do "obywateli", tak dziś udział w tworzeniu wspólnego bogactwa byłaby przepustką do grona pełnoprawnych obywateli. W DEKALOGU NIE MA GWARANCJI RÓWNOŚCI DO STANOWIENIA PRAW. Demokracja jest osadzona w zasadzie wolnego wyboru. W naszej demokracji wolnego wyboru nie ma. Większość dóbr rozdziela się arbitralnie, z pominięciem wolnego wyboru (wolnego rynku).
czw, 2006-09-28 15:45
#22
Podzielam zdanie...
Pana Tygrysa, że podstawia pan za demokrację jako taką jej błazeński i zsocjalizowany wariant. Powtórzę nieco jaśniej, że dla mnie istota demokracji to rządy przedstawicielskie i Pana system pozostaje demokratyczno-parlamentarny. Pozdrawiam.
czw, 2006-09-28 15:42
#23
trafia do mnie to, co Pan mówi
Może to Pana, po moich ostatnich wyskokach zaskoczyć, ale to prawda. Urzędasy rozdają wafelki, obiecują wafelki, których nie ma, a także opowiadają ludziom pierdoły na temat produkcji wafelków (czy koalicji). A potem są tragedie i oni muszą wszystko "ratować". Kto na przykład stosunkowo niewiele lat temu nasprowadzał do Europy te miliony obcych pod każdym względem ludzi, którzy się od nas bez porównania szybciej rozmnażają, nie mają skrupułów, i w końcu nas zniszczą? Lewaccy inżynierowie społeczni oczywiście, ale także... KORPORACYJNI, NIBY-PRYWATNI BIZNESMENI I DYREKTORZY NIBY-PRYWATNYCH PRZEDSIęBIORSTW. Czy to nie tak było? Kto ich za to rozliczy? Kto im odbierze władzę, by znowu nie przekeślali naszej przyszłości? Zakładając, że coś jeszcze możemy zrobić (co nie jest aż tak pewne, ale powinniśmy w to wierzyć, że jednak), potrzebujemy uczciwej i sensownej dyskusji o tym, jakiego stanu pragniemy, jakich środków jesteśmy gotowi użyć, co chcemy zachować a co zniszczyc lub zmienić. Nie zaś czyichś emfatycznie i elokwetnie wyrażanych arbitralnych, apriorycznych przekonań o "świętości własności prywatnej", czy innych podobnie mglistych sprawach. Żyjemy w późnych czasach, do których ogromych osiągnięć należy naukowa metoda, a więc możliwość dojścia do sensownych wniosków istnieje. Niestety z jakichś powodów jest to wciąż tylko teoretyczna możliwość. Mogę zrozumieć, że umysł większości ludzi wzdraga się przed np. użyciem bomby jądrowej do zwalczania muzułmańskiego fanatyzmu, jednak wytłumaczenie dlaczego ludzie boją się po prostu POMYśLEć, jest dla mnie znacznie mniej prostą sprawą. triarius
czw, 2006-09-28 15:40
#24
jedno z drugiego wynika
unukalhai im więcej "demokracji", tym mniej wolnego rynku. Najbardziej wolny rynek był w starozytnosci i średniowieczu,
czw, 2006-09-28 15:47
#25
a "demokracja ateńska"?
triarius
czw, 2006-09-28 15:55
#26
Była za mało ludowa i jakaś taka nieproletariacka!
Według nauk marksistów była absolutnie niewystarczająco postępowa.
czw, 2006-09-28 15:54
#27
a ile ona lat przetrwała ?
unukalhai to było zjawisko lokalne. A ilu Republika Ateńska liczyła wówczas mieszkańców( w zasadzie idzie o samo miasto Ateny )?
czw, 2006-09-28 16:13
#28
Attyka
Nie tylko samo miasto, bo cała Attyka. Choć to w sumie niewielki spłacheć. O ile pamiętam różne super-naukowe dociekania, to co najmniej 50 tys. obywateli, zaś z kobietami, dziećmi, metojkami i niewolnikami to musiało być chyba ze 300 tys. luda. Na naprawdę niewielkim terenie. Plus sporo kolonii, faktorii, a w czasie istnienia Związku Delijskiego - także i różnych półwasalnych poleis. To nie było wcale takie nic. Marks raczej wykręca biednego kota ogonem, dla podbudowania swoich tez. Ma przecież być feudalizm - kapitalizm - komunizm, każdy z właściwym mu systemem władzy. A tutaj takie coś... To wykręcanie to oczywiście stara heglowska szkoła. (Choć trzeba przyznać, że Hegel miał też sporo przebłysków geniuszu. Ba, nawet i Marks nie był wcale idiotą.) triarius
czw, 2006-09-28 16:35
#29
ale p. triarus
unukalhai ile lat to potrwało ? Zresztą, to nieistotne. Nie ma jednej demokracji, wg jakiegos jednego wzorca. Obecnie użya sie tego okreslenia jak onegdaj okreslenia socjalizm. Że jak ktoś nie jest demokratą to znaczy jest antydemokrata, czyli z założenia osobnikiem podejrzanym. Bywa, ze o najgorsze. Dla mnie demokracja to wyłacznie system wyboru ciał przedstaWICIELSKICH. I NIC WIECEJ. Czyli jest to techniczne instrumentarium wyłaniania władzy politycznej. Problem w tym, iz metody właściwe dla instytucji politycznych ( gdzie decyduje wola tak czy inacze wybieranej wiekszosci ) we współczesnie interpretowanej demokracji aplikuje sie w innych dziedzinach, niz polityka. Np. w moralności, religii , kulturze. etc. Ideolodzy takich rozwiazań wyznają , jako aksjomat, zasadę, ze spektrum polityczne jest dużo ważniejsze od innych dziedzin zycia człowieka, stąd wyciagaja wniosek, ze rozwiązania i regulacje właściwe dla polityki, równiez tam powinny być stosowane. Tak więć wspólczesne demokracje sa przeregulowane i zamieniaja sie we własne przeciwieństwo ( totalizm ). Dalej juz nie chce mi sie pisać.
czw, 2006-09-28 17:47
#30
pełna zgoda
Pełna zgoda. Zresztą dokładnie o to chodziło mi we wspomnianym felietoniku w "NCz!" sprzed... chyba sześciu lat. Jeśli np. zasadę demokracji naprawdę "trzeba" uzupełnić o gwarancję poszanowania praw mniejszości, to jest to mimo wszystko zasada o niższym priorytecie, niż podstawowa - czyli opierania decyzji na "woli ogółu", jak by się jej nie ustalało. A co do ateńskiej demokracji, to istniała ona... Wcale nie tak krótko, nie chce mi się w tej chwili sięgać do literatury, ale... od reform Solona, czyli ok. 600 B.C., przynajmniej do końca Wojny Peloponeskiej w 404 B.C. Dwieście lat. Diabli wiedzą, czy nie dłużej niż ta demokracja nasza będzie istnieć. ;-) triarius
czw, 2006-09-28 17:18
#31
Tak, coś takiego mozna by
nazwać demokracją bez dreszczu obrzydzenia. 1.Niezależność materialna. A w biernym (zakres stanowienia prawa) dodatkowo: Dobroczynność ponadstandardowa wyłącznie w oparciu o dobrowolne datki, najlepiej celowe. Jeśli władza z wyboru może obdarowywać obywatela, to zaczyna się grabież pozostałych. W takich warunkach nie byłoby przedmiotu korupcji, czyli władza rozwiązywałaby problemy publiczne. Większość dziś stanowionych praw, to świadczenia finansowe dla osób i grup arbitralnie uznanych za pokrzywdzone. Wszyscy czujący potrzeby altruistyczne mogliby je realizować w akcjach dobroczynnych. Mogliby nawet fundować helikoptery uznanym za godnych tego. Ale kupować je na wolnym niekoncesjonowanym rynku. Standard socjalny winien być nie niższy od więziennego.
czw, 2006-09-28 17:22
#32
dobra rzecz
unukalhai pomarzyć
czw, 2006-09-28 17:29
#33
Więc nadaje się na cel programowy
Dokąd idziemy. AHA
czw, 2006-09-28 17:33
#34
Jest kilka pułapek...
Niech Pan zauważy, że "Zakaz stanowienia prawa obowiązującego w bieżącej kadencji" pozwala na uchwalanie dowolnego gniota, bo i tak to nasi następcy będą musieli tę żabę jeść. Dojrzałość umysłowa i emocjonalna nie sprowadza się do posiadania rodziny. Drobiażdżek: nie antycypacja w kosztach państwa tylko chyba partycypacja. A reszta może być.
czw, 2006-09-28 17:48
#35
Antycypacja
to ponoszenie kosztów. Dojrzałość? jak Pan proponuje ją weryfikować? Jaki byłby cel takiego gniota?
czw, 2006-09-28 18:02
#36
Przepraszam, że się wtrącę
Partycypacja = uczestnictwo, np. w kosztach I tu dopiero ma pan rację, panie Tadeuszu: W wyborach, według wymienionych przez pana kryteriów, mogą tylko uczestniczyć obywatele, który wcześniej zapłacili podatki.
czw, 2006-09-28 20:15
#37
cytuję jakiś
Termin partycypacja wywodzi się z języka łacińskiego participo i oznacza "dopuścić do uczestnictwa, dzielić się czymś z kimś, brać w czymś udział". Ja tak znam. Part : działka łupu, udział w zysku. W jezyku potocznym słowo antycypacja nie przyjęło się. Brzmi zbyt "naukowo", "obco". I słowo partycypacja zmieniło (rozszerzyło) swój pierwotny zakres znaczeniowy (jak sprawiedliwość), i trzeba go używać z dopełnieniem, aby było jednoznaczne. Uważam, że uzywam obu słów w dobrym znaczeniu. W ogóle zwracam wielką uwagę na dyscyplinę języka polskiego. To nosnik naszej tożsamości. Bardzo tego przestrzegam i nie powiem: "spytać się", ani "spojrzeć się" choć wielu tak mówi. Nie powiem o samolocie "maszyna", jak mówi pani Pieńkowska, bo to rusycyzm. Samolot nie jest maszyną, jest środkiem transportu. Kiedy student mówi mi, że "coś uderzyło z wielką siłą" to idzie z "lufą" do domu - nie rozumie słowa siła. Albo nie rozumie po polsku. Partycypować - mieć udział w zyskach. Koniec. Kropka.
czw, 2006-09-28 20:44
#38
Pobieranie pensji z budżetu
Pobieranie pensji z budżetu to partycypacja czy antycypacja? :) no offence :)
pi, 2006-09-29 12:08
#39
Partycypacja.
Przyznana jest arbitralnie przez "ojca chrzestnego". Działka łupu.
pi, 2006-09-29 12:41
#40
Czyli zalicza się Pan do
Czyli zalicza się Pan do grona łupieżców? :)
pi, 2006-09-29 12:54
#41
Ależ tak!!!
A ponadto: Pobory ze szkoły netto: 1843. Ale chętnie wystartuję w konkursie na wykładowcę dość szerokiego spektrum technologii na dowolnej PRYWATNEJ wyższej uczelni technicznej.
pi, 2006-09-29 11:47
#44
Odpowiadam
to ponoszenie kosztów.
Partycypacja, to czerpanie z dochodów. No to piec, bo ja nie znam tego żargonu (ekonomicznego ?) a ogólnie przyjęte znaczenia są takie: Dojrzałość? jak Pan proponuje ją weryfikować? Żeby pasowało przed stu laty i za sto lat? Nie ma dobrego kryterium, bądźmy szczerzy. Kryterium wieku jest ułomne, ale Pan proponuje zastąpić je jeszcze gorszym, bo są na świecie bardzo dojrzali ludzie pozbawieni rodziny i na odwrót - są takie rodziny, gdzie ... Jaki byłby cel takiego gniota? Można prosić o przykład? Bez ryzyka podpadnięcia pod wierność zasadom?
W zasadzie nie jestem mizantropem, ale dla kilku grup społecznych i zawodowych robię wyjątek. Należą do nich politycy. Rzadko się zdarza, żeby któryś odmówił sobie okazji podłożenia świni swoim następcom.
pi, 2006-09-29 12:22
#45
Panie Breyciu...
Cytaty uwzględniaja naleciałości ze stu lat i odbiegają od znaczeń najbardziej ogólnych. Nie ma dobrego kryterium. Zgoda. Z tą świnią, to Pan przesadził. Nie do każdej ekipy wjdzie Lepper, czy ....a tam..., niech się Pan domysla...
pi, 2006-09-29 12:34
#46
No cóż...
... wychodzi na jaw moja nieznajomość specjalistycznego żargonu. Jeśli Pan jest pewny tej antycypacji, to nie będę się kłócić (tym bardziej, że kiedyś sam musiałem zacisnąć zęby gdy mi recenzent pracy magisterskiej prostował żargon techniczny jako błędy językowe). Co do kryterium, to Pan proponuje coś podobno lepszego niż kryterium wieku, więc burden of proof na Panu spoczywa. Pisałem o tych gniotach i podkładaniu świni, bo Pan zakazując uchwalania bieżących ustaw miał na myśli zablokowanie autouprzywilejowania. Rozumiem intencję, bo szczytna. Ale jest też druga strona, bo może lepiej, jeśli skutki decyzji widać przed następnymi wyborami. A życie (polityczne) byłoby piękne, gdyby na jednym Lepperze patologie się kończyły. A nie jest. Pozdrawiam
pi, 2006-09-29 13:03
#47
No zgoda
To jest zarys. Szczegóły moga być inne. Cenzus wieku słabiej przekonuje mnie do dojrzałości, niż cenzus rodziny. Może być superpozycja.-:) Bardziej zależy mi na zwróceniu uwagi na "automatyzm" konserwatyzmu u kandydatów. Zmienność prawa uważam za największą chorobę demokracji. Populizm jest wobec niej wtórny.
pi, 2006-09-29 13:16
#48
Post Scriptum
Ale w słownik radzę się zaopatrzyć, Panie Tadeuszu. Czasy idą takie, że za "semantyczne nadużycie" można trafić do kozy. A w drodze paragraf za nadużycia syntaktyczne. Strach się bać: radzę chodzić ze słownikiem jak za WRONy z dowodem osobistym :) Pozdrawiam.
czw, 2006-09-28 17:55
#49
to może i ostracyzm?
Wcale nie żartuję. Podoba mi się Pańska recepta, ale ateńczycy nie zrozumieliby demokracji bez zasady ostracyzmu. To słowo ma dzisiaj b. złą prasę, choć przecież niemal nikt nie wie, co to naprawdę oznacza. Ale mooje pytanie wcale nie jest całkiem absurdalne. (Choć sam bym też z pewnością szybko pod tę zasadę podpadł.) triarius
czw, 2006-09-28 19:30
#50
Ostracyzm
"Głosowanie odbywało się raz do roku podczas eklezji na Agorze" ( za Wikipedią). Ale już na poważnie.
czw, 2006-09-28 19:47
#51
Demokracje są silne tam gdzie oparły się o wartości konserwatywn
Zgoda, niektórzy by nawet powiedzieli - republikańskie. Bez tego żadna tam "równowaga władz", czy inne sposoby liczenia głosów, niewiele na dłuższą metę dadzą. Zresztą nawet monarchie potrzebują tych samych wartości. Może wystarczają one wśród stosunkowo wąskiej elity, ale same mechanizmy nigdy nie wystarczą. (Ani nawet pisanie "Prawo" z dużej litery.) triarius
pon, 2007-04-23 13:10
#52
Dlaczego demokracja jest ustrojem najlepszym z możliwych.
Wklejam bo może nie trafił Pan na mój wpis wcześniej. Uważam się za demokratę i jednocześnie prawicowca. Wiem, że niektórzy z wypowiadających się tutaj prawicowców, pogardzają demokracją, Są jednak kraje gdzie funkcjonuje prawdziwa demokracja np. Wielka Brytania. Według mnie demokracja, w której obowiązuje ordynacja proporcjonalna (OP),to nie jest prawdziwa demokracja a jest to raczej rodzaj oligarchii( można znaleźć wyjątki od tej reguły np. Szwajcaria). Podejrzewam, że pogarda niektórych prawicowców ( może pseudoprawicowców) dla prawdziwej demokracji (JOW), nie ma racjonalnego uzasadnienia. Oczekuję na rzeczowe argumenty tych, którzy nie zgadzają się z zamieszczonymi niżej twierdzeniami. DEFINICJA DEMOKRACJI prawdziwej Demokracja to ustrój, w którym rządy sprawowane są zgodnie z wolą większości obywateli. Prawdziwa demokracja to ustrój, w którym przedstawiciele do parlamentu wybierani są w licznych okręgach jednomandatowych (JOW),samorządy mają szerokie kompetencje i rzeczywistą samodzielność a rady samorządów wybierane są w systemie JOW. W prawdziwej demokracji społeczeństwo sprawuje kontrolę nad władzą sądowniczą, prokuraturą i policją dzięki temu, że szefowie tych instytucji, na szczeblu powiatów i województw, wybierani są w wyborach powszechnych (JOW). Dlaczego prawdziwa demokracja (JOW) jest ustrojem najlepszym z możliwych? Jest tak dlatego że : 1)demokracja umożliwia rozwiązywanie konfliktów, wynikających ze sprzecznych interesów i poglądów różnych grup obywateli, zgodnie z wolą większości. 2)demokracja umożliwia łatwe odsunięcie od władzy ludzi, którzy się nie sprawdzili lub działają wbrew interesowi większości obywateli 3)prawdziwa demokracja (JOW) daje wszystkim obywatelom obszar wolności najszerszy z możliwych 4)demokracja zapewnia zorganizowanie życia społecznego według takich zasad moralnych, jakie wyznaje większość obywateli 5)demokracja umożliwia prezentowanie poglądów wszystkich grup obywateli Grzegorz Osowski
pon, 2007-04-23 13:22
#53
Sam Pan sobie przeczy...
...bo uporczywie wymienia Pan JOW jako warunek konieczny demokracji a jednocześnie uczciwie wspomina Pan Szwajcarię (gdzie JOW nie ma).
pon, 2007-04-23 13:39
#54
Wyjątek potwierdza regułę
Ustrój Szwajcarji jest wyjątkowy. Wyjątek potwierdza regułę.
pon, 2007-04-23 14:41
#55
To jest tylko chwyt retoryczny...
...albo mniej grzecznie mówiąc frazes.
pon, 2007-04-23 13:37
#56
Szanowny Panie Grzegorzu
Leje Pan wodę (proszę się nie gniewac - nie jest moja intencją obrażać Pana). Mnie się wydaje, że "demokracji w państwie nie powinno byc wiecej, niz to niezbedne, ani o mikron. Więc co więcej? JOW, a potem nalezy dać na mszę. Wypowiedziałem się w Waszej dyskusji, ale zostałem oficjalnie zignorowany, więc tu, na swoim watku się osmielam. Niech ten z JOWu wybrany parlament ustali cała reszte. Nową konstytucje i wszystko, co potrzeba. Tylko nie wybierajmy "najlepszych" - to się nie uda. Najlepszych jest niewielu - jakbyśmy "nie trafili", to może być katastrofa. Wybierajmy najśredniejszych - tych jest najwięcej - więc wiadomo, kto jest. Jak sie jednego podmieni innym - to charakter parlamentu nie drgnie. Zachowa go bez uszczerbku. Powie Pan : Jak to? - na "miernotach" oprzeć nasz los? Czy mozna tak napisać zeby Lepper zrozumiał? A jak mizna dopuscic inna mysl - PRZECIEŻ OBYWATEL NIE MOZE TŁUMACZYĆ SIĘ NIEZNAJOMOSCIĄ PRAWA. Jeśli sredniacy zrozumieją i zaakceptują, to bedzie demokracja? Zlikwidować opodatkowanie spólek cywilnych (w tym jednoosobowych)
pon, 2007-04-23 13:45
#57
"wafelki" powinni wykładać w szkołach
To jest to Panie Tadeuszu!
pon, 2007-04-23 14:29
#58
W chwili "wolnego"
Pozdrawiam pana Leonkiewicza-:) Zlikwidować opodatkowanie spólek cywilnych (w tym jednoosobowych)
pon, 2007-04-23 13:46
#59
parwie pełna zgoda
tylko z tym kogo wybrać nie mogę
pon, 2007-04-23 13:51
#60
To wcale nie takie trudne
Prawicowe poglady polityczne. Niezły status finansowy, ale nie z Yuppich. Tyle na początek. Zlikwidować opodatkowanie spólek cywilnych (w tym jednoosobowych)
pon, 2007-04-23 14:02
#61
pewnie zupełnie przypadkiem
okroił Pan listę członków PrawicyRP :)
pon, 2007-04-23 14:13
#62
Krótki wzrok...
Czerwony poddany kryterium służebnosci wobec wyborców traci czerwony kolor. Jeśli Pani uważa, że członkowie PRP maja aspirację byc parlamentarzystami, to nie wiem, czy nie myli się Pani. Nie wystarczy Pani, ze na konsultacjach z posłem wyjasni mu Pani, co Pania boli? Co ma w prawie być niezrozumiałe? Prosze zaproponować swoje kryteria "średniactwa". Zlikwidować opodatkowanie spólek cywilnych (w tym jednoosobowych)
pon, 2007-04-23 14:18
#63
średniactwo
ja pierwsza nie użyłam tego terminu, sama Pana pytałam jak to zdefiniować, unikam takich uogólnień
pon, 2007-04-23 14:28
#64
No jeśli sie dstaniecie wszyscy, to załozycie
partie typu leninowskiego i cała koncepcja JOW weźmie w łeb. Dla Was to może interes, ale dla nas???? Ta konstatacja może zaboleć... cóz... Zlikwidować opodatkowanie spólek cywilnych (w tym jednoosobowych)
pon, 2007-04-23 14:43
#65
a na czym opiera Pan ten wywód?
i proszę jaśniej, zaczynamy pisać o coraz poważniejszych sprawach więc bez niedomówień będzie łatwiej pozdrawiam
pon, 2007-04-23 14:52
#66
Ja już o tym pisałem wprost.
Prof. Przysawa podobnie. W JOWie wódz jest NAPRAWDE pierwszym wśród NAPRAWDĘ równych. Zlikwidować opodatkowanie spólek cywilnych (w tym jednoosobowych)
pon, 2007-04-23 14:41
#67
JOW nie gwarantuje rządów zgodnych z wolą większości
Nawet większości głosujących. Wyobraźmy sobie dwie partie, A i B. W nieco ponad połowie okręgów wyborczych partia A ma nieznaczną przewagę. W pozostałych okręgach partia B ma znaczną przewagę. W efekcie w Sejmie jest więcej przedstawicieli partii A, mimo że partia B ma w sumie więcej zwolenników.
pon, 2007-04-23 15:03
#68
Tylko Pan Bóg udziela takiej gwarancji...
Czy jest Pan zwolennikiem państwa wyznaniowego? Zlikwidować opodatkowanie spólek cywilnych (w tym jednoosobowych)
pon, 2007-04-23 15:04
#69
Nie tylko
Takiej gwarancji udziela też system szwajcarski. Łatwo sprawdzić.
pon, 2007-04-23 15:14
#70
Nie zna Pan Pana Boga
Albo "systemu szwajcarskiego". Zlikwidować opodatkowanie spólek cywilnych (w tym jednoosobowych)
pon, 2007-04-23 15:55
#71
Pana Boga nikt nie zna...
...w pełni, co przyznają wszyscy, którzy w Niego wierzą. Ale o systemie szwajcarskim wiemy wystraczająco wiele, żeby uznać, że jest to obecnie jedyna prawdziwa demokracja, w klasycznym tego słowa znaczeniu (władza ludu).
sob, 2007-04-28 14:49
#72
Już Milton Friedman to widział...
Milton Friedman pytał mnie kiedyś: „Ja tego, panie Januszu, nie mogę zrozumieć: dlaczego Żydzi, którzy swoją emancypację, swój dobrobyt, zawdzięczają kapitalizmowi – gdy tylko dorwą się do władzy, od razu budują socjalizm; cholera jasna: nawet w Izraelu!”. Odparłem: „Bo bycie kapitalistą to trudna i odpowiedzialna praca. O wiele prościej sobie załatwić. W kapitalizmie Żyd Żydowi nie załatwi niczego – bo czemu miałby mu dawać ze swojego? A na posadzie państwowej załatwi - z pieniędzy innych. Gojów, Żydów – bez różnicy; zyskuje wdzięczność za nie swoje pieniądze. Oto dlaczego!” Daj sobie nadzieję!: --------JOW--------
|
Panie Tadeuszu, skora demokracja ma tyle zlego w samej sobie, wiec prosze przedstawic alternatywe!
Wladyslaw BARYLO
Wojetk