Wydarzenia
Publikuj na PNTeraz czytaneZaloguj sięPrace Prawicy.net |
O Katyniu - obrazoburczo
Autor: RemWM, sob, 04/03/2006 - 11:46
Zbrodnia Katyńska spowszedniała, jej kolejne rocznice spotykają się z coraz mniejszym zainteresowaniem społecznym. Katyń staje się dla powojennych pokoleń tak samo odległy jak Powstanie Styczniowe. A właśnie minęła 65 rocznica tragedii narodowej - 5 marca 1940 roku, i w dniach następnych rozstrzelano ponad 21 tys. oficerów zawodowych i oficerów rezerwy "z cenzusem akademickim" - kwiat polskiej inteligencji. W 1939/41 na Kresach i na "Wschodzie" zginęło około 200 tys. przedstawicieli elit RP. Tą polską Gehennę kończy Powstanie Warszawskie w 1944, i zbrodnie NKWD/Smiersza wobec AK i Polski Walczącej ? kolejne 200 tys. poległych i zamordowanych. Katyń i Powstanie Warszawskie porównuję "jakościowo" do kaźni narodu Czeskiego po bitwie pod Białą Górą w 1672, gdy ścięto około 80% elit czeskich umiejących czytać i pisać, a naród czeski zaczął rozwijać się w zupełnie inny sposób niż jego sąsiedzi. Liczba ofiar okupacji sowiecko-niemieckiej, oraz wymuszona emigracja polskich elit, na zawsze zmieniła mentalność narodu i jego dalszy rozwój. Są to straty nienaprawialne przez wiele pokoleń. Inaczej też przebiegałby rok 1956, 1970, 1980, czy 1989! Mam pełną świadomość, że w Katyniu zginęła twórcza elita Polski, poczynając od Władysława Sebyły, genialnie zapowiadającego się poety - laureata Złotego Wawrzyny PAU (nie zdobyli go ani Miłosz, ani Tuwim) - aż po naczelnego Rabina Wojska Polskiego, którego postać GW zawsze skrupulatnie przemilcza. Znane też mi są spisy ofiar, jak i cała literatura martyrologiczna na temat zbrodni sowieckich. Ośrodek Karta wydał w sumie 15 tomów list sowieckich ofiar. Ale nie o tym, chciałem napisać, nie o naszym corocznym rozdzieraniu szat, o wiecznym wypominaniu: Co ONI nam zrobili! Ci Niemcy, te Ruski! Ci Szaulisi, te Pepiczki?... i tak w nieskończoność. "Francja i Anglia też nie lepsze". Tylko Węgrzy nam zostali, ale to pewnie dlatego, że nigdy nie mogliśmy zrozumieć co o nas mówią. Chciałem w tym tekście wyartykułować myśl bardzo obrazoburczą, a nawet "polakożerczą" - i zapytać ile w tej zagładzie katyńskiej było naszej własnej polskiej winy? Pierwszy, fundamentalna polski błąd, to brak umowy bilateralnej o wymianie jeńców, o obozach jenieckich i ochronie jeńców w obozach, ochronie ludności cywilnej, itd, miedzy RP a CCCP. Przez ponad osiemnaście lat, miedzy 1921 a 1939 nie podjęto ze strony RP takich rozmów. Rosja sowiecka nie uznawała żadnych Konwencji Haskich, Genewskich, nawet długo nie współpracowała z MCK. To była Azja, "inna planeta", i takie też prawa tam rządziły. Sowieci zgładzili kilkanaście milionów własnych obywateli, dlaczego minister ppłk artylerii konnej Józef Beck mniemał, że Polacy będą traktowani w sposób cywilizowany? Potrafiliśmy przeprowadzić windykację dzieł sztuki zagrabionych przez Katarzynę II, potrafiliśmy nawet wytargować kości Stanisława Augusta Poniatowskiego! Dbając o poprawność układów z sowietami, prześladowaliśmy organizacje białych Rosjan, i Ukraińców, zadbaliśmy o wszystko, tylko nie o dalekowzroczne umowy chroniące żołnierzy i obywateli. A przecież nie było trwałego pokoju z Rosją, był "ani pokój ani wojna". I to nie było też tak, że sowieci nie chcieli, oni w 1930 sprzedawali obrazy z Ermitażu by importować mąkę. Za drobną pomoc gospodarczą podpisaliby wszystko. Czy w 1939 by tego przestrzegali? Sądzę, że Międzynarodowy Czerwony Krzyż musiałby być wpuszczony do obozów jenieckich - za bardo zależało sowietom na dobrej opinii na świecie. Na wyrabianie sobie takiej opinii (niedojadając) wydawali miliony rubli w złocie. ![]() Być może, że w kazamatach Butyrek i Łubianki obok płk Prystora, zamordowano by i kilkuset innych, znienawidzonych polityków RP, ale gros jeńców by ocalał! Przenieśliby swoją "polskość" na następne pokolenia. Właśnie ta możliwość dziedziczenia "polskości" została przecięta - pewien "gatunek" ludzi, warstwa i jej cechy wyginęły bezpowrotnie. Właśnie dlatego w Sejmie RP oglądamy dzisiaj tak wiele "kundli", a kundlizm stał się podstawą cechą polskiej lumpenburżuacji. Vide "Dwór" Państwa Kwaśniewskich, idole kolorowej prasy, "autorytety" wypowiadające się w TV "publicznej". W kryteriach przedwojennej, polskiej inteligencji - wskazano by tym "kundlom" drzwi, lub wybatożono na ganku, jak schwytanych "złodziei kur". Tak więc jaka część winy leży po naszej stronie? Jak bardzo błędy i zaniedbania polityków II RP skupiły się na jej obywatelach? I niech przypadkiem nie znajdzie się ktoś oskarżający Obóz Sanacyjny "z pozycji" endeckich. Gen. Sikorki i prof. Kot popełnili taką ilość błędów politycznych wobec sowietów, że ich analizą zajmują się liczne książki i publikacje. Sądzę, że Katyń obok symbolu ludobójstwa sowietów wobec narodu polskiego, powinien być też odczytywany jako tragiczne memento politycznej krótkowzroczności polskich polityków! Drugi aspekt dramatu katyńskiego, który chcę tu wyartykułować, może u wielu Czytelników wywołać niesmak, czy wręcz gotowość do wystąpienia na drogę sądową. Pragnę tu zaznaczyć i przypomnieć z całym naciskiem, że obowiązkiem dowódców jest "nie wygubienie" swoich żołnierzy. W sowieckich obozach znalazło się kilkunastu generałów i kilkudziesięciu pułkowników dyplomowanych. Od dowódców tej rangi, którzy przeszli walki z bolszewikami w 1920 roku, można by wymagać trzeźwej oceny sytuacji. Znane mi są z literatury faktu opisy przesłuchań polskich oficerów, w tym rannych młodych lotników rzucających się z kulami na Mongołów z NKWD. Morale polskich jeńców było imponujące - Bóg, Honor, Ojczyzna (wartości śmieszne dla komunistów), stawiali ponad własne życie. Ale postępowali tak też dowódcy - generałowie. Od generała, polityka wymaga się czegoś więcej niż prostych relacji i reakcji, generał powinien być dalekowzrocznym i przewidującym graczem, powinien umieć wziąć całą odpowiedzialność na siebie, wyjść z katastrofy minimalizując starty, a przynajmniej usiłować wybrnąć z historycznej matni. A takich usiłowań nie było. Z kilkunastu przykładów rozwiązywania podobnych sytuacji można oczywiście przypomnieć historię obrońców różnych twierdz, którzy woleli wysadzić się w powietrze, niż się poddać - Smoleńsk, Kamieniec Podolski, Gdańsk - wojny napoleońskie itd. I tak też oceniam oficerów z "Katynia" - 21.000, którzy woleli bohaterską śmierć, niż "niewolę kolaboracji". Generałowie z Katynia mieli przecież świadomość, że wybuch wojny sowiecko-niemieckiej jest tylko kwestią czasu, że polscy oficerowie będą potrzebni. Niestety nie było nikogo kto by trzeźwo i pragmatycznie zaproponował sowietom utworzenie polskich batalionów roboczych do pracy w dalekiej tajdze, do budowy dróg, nie było woli czepiania się możliwości przeżycia, przeczekania. ![]() Nie chcę tu "przeginać" i przypominać, że feldmarszałek Paulus, wbrew rozkazowi, z rozsądku poddał swoją armię (zamiast ją wykrwawić do końca), a w niewoli założył "związek wolnych oficerów". Po prostu ocalił głowę, jak i dziesiątki tysięcy Niemców, których po 1956 roku wyprowadził z niewoli sowieckiej do Niemiec. Przykład jest oczywiście "nie licujący z godnością polskiego oficera". Po co narażam się tu na napływ masowych wyzwisk i posądzeń o najbardziej potępiane przestępstwa, o zdradę stanu itp.? Piszę to jedynie w celu przełamania stereotypów myślenia politycznego i narodowego. Proszę sobie przypomnieć jak opluwano koncepcje polityczne Studnickiego, Mackiewicza, Wragi-Niezbrzyckiego. Oczywiście nie pretenduje tu do "dorastania im do pięt", ale jeśli nawet jeden poseł, czy przyszły poseł ze Stowarzyszenia Koliber, Młodych Konserwatystów, czy Młodzieży Wszechpolskiej, przeczyta to i pomyśli dalekowzrocznie (na parę pokoleń w przyszłość) o społeczeństwie i państwie, to mój tekst spełni swoje zadanie.
|
Panie Remigiuszu
Nie myli Pan winy z przyczyną?
Przyczynić się można nieświadomie.
A orzeczenie "winy", to wyrok.
Czy jest Pan przekonany, że
Czy jest Pan przekonany, że jakakolwiek umowa z Rosją Sowiecką byłaby z ich strony dotrzymana? Bo pakt o nieagresji obowiązywał do 1945 r. i Polska go nie naruszyła. Kolaborację nie wszystkim proponowano, a ci którzy sie na nią zdecydowali czy naprawdę tak wiele "polskości" przenieśli na następne pokolenia? (np. gen. Berling ocalał ze Starobielska). Sowiecka Rosja nie prowadziła żadnej polityki, realizowała koncepcje ideologiczne i temu były podporzadkowane wszystkie działania.
Trudno by bylo ich ocalic
Jakkolwiek zasadne wydaje sie postawienie pytania, czy dalo by sie tych polskich jencow ocalic stosujac pewna polityke i wybiegi w stosunku do sowietow, to odpowiedz bedzie, ze tylko niewielu z nich.
Gdyby wowczas dalo sie przewidziec, ze Niemcy zaatakuja Rosje i byly wyrazne przeslanki, ze sowieci sa gotowi ich wszystkich wymordowac, to pewnie podjeto by jakies kroki. A tak, w owczesnych realiach, tylko nieliczni wyrazili chec "wspolpracy" i przezyli. Zdecydowana wiekszosc stala na stanowisku nie podpisywaniu paktu z diablem. Stalin zatem nie widzial dla nich zadnego zastosowania.
Rafal Poniecki
Jaśli patrzeć na politykę
Jaśli patrzeć na politykę w kategoriach gry, w sensie czystej skuteczności jest to dobry punkt widzenia, to można się dopatrzeć pewnych błędów, które ułatwiły Katyń. Jednak szukałbym ich gdzie indziej.
1. Można było próbować dobić sowiety w latach dwudziestych.
2. Można było spróbować wojny prewencyjnej przeciwko Niemcom zanim się uzbroili.
3. Można było wreszcie realizować koncepcje Studnickiego, Mackiewicza, Wragi-Niezbrzyckiego. Tym bardziej, że u progu II WŚ bolszewicy już byli ludobójcami (w durzej mierze dzięki polskiemu wybitnemu przywódcy komunistycznemu Feliksowi Dzierżyńskiemu) a niemieccy faszyści nie wiele różnili się od "poczciwych" socjalistów Piłsudskiego.
Natomiast nie bardzo wierzę w paktowanie z sowieckimi barbarzyńcami.
Nie było "niemieckich
Nie było "niemieckich faszystów", byli niemieccy narodowi-socjaliści.
Słusznie! Jak to łatwo
Słusznie! Jak to łatwo cytować głupie podręczniki zamiast przeczytać nazwę partii. Dzięki za poprawkę. Nie zmienia ona jednak ogólnego sensu wypowiedzi.
Pokój był
W Rydze w 1921 zawarto POKÓJ. P. RW-M sam to pośrednio potwierdza, gdy pisze o dokonanych windykacjach dzieł sztuki - dokonano ich na mocy tego właśnie pokoju.
Nie jest znany przykład, żeby 2 państwa zawierały specjalny układ między sobą na okoliczność traktowania jeńców w przypadku wojny między nimi. Jeżeli juz miec pretensje do władz RP, to o to, ze nie ogłosiły stanu wojny między Polską a ZSRR - pisał o tym w znanej pracy Jerzy Łojek.
Proponowałby zastanowienie się nad nipostawionym jeszcze pytanie: dlaczego nie było fińskiego Katynia ?
cytat z: indris: dlaczego
dlaczego nie było fińskiego Katynia?
Odpowiedź jest chyba dość prosta. W tym rejonie sowietom wystarczyło to co zabrali i nie planowali tą drogą inwazji na Europę.
:)
w dniach 12 a 13 marca 1940 podpisano pokój kończący wojnę zimową nastąpiła też wymiana jeńców. Na kim mieli ten Katyń niby robić co?
Zemsta Stalina
Nie chcę tu ?przeginać? i przypominać, że feldmarszałek Paulus, wbrew rozkazowi, z rozsądku poddał swoją armię (zamiast ją wykrwawić do końca), a w niewoli założył ?związek wolnych oficerów?. Po prostu ocalił głowę, jak i dziesiątki tysięcy Niemców, których po 1956 roku wyprowadził z niewoli sowieckiej do Niemiec. Przykład jest oczywiście ?nie licujący z godnością polskiego oficera?.
Paulus ocalił 6 tys z 96 tys. które poszły do niewoli. Oficerów w Katyniu nie dało się uratować, bo to była osobista zemsta Stalina za upokorzenie doznane w 1920 roku.
Pozdrawiam
Lesław
Re: Zemsta Stalina
Przy okazji warto przypomniec, ze 5 marca 1953 umarl Stalin.
Ciekawa zbieznosc tej daty z toczona tu dyskusja.
To jest rozmywanie rosyjskiej winy
Morderca zamordował z dziką ochotą, a pan szuka winy w ofierze?
-------
"Brak szacunku dla słowa jest źródłem nieporozumień"
:)
Przepraszam bardzo zna pan w ogóle takie umowy z tamtego czasu??
Była konwecja haska więc jak ktoś chciał to się podpisywał Rosjanie nie chcieli:)
Rząd Polski miał w dzień po przedłużeniu 5 maja 1934 paktu o nieagresji aż do 31 grudnia 1945 podejmować rozmowy na temat umów na wypadek wojny? Jakby to w ogóle wyglądało?: Drodzy Rosjanie obiecaliśmy sobie nie prowadzić wojen do 1945 ale tak na wszelki wypadek podpiszmy inną umowę, no wiecie któreś z nas złamie pierwszą a drugiej to już może nie...
Bardzo orginalny pomysł:)
Hmmm widzi pan różnicę między negocjowaniem po Bitwie nad Niemnem kiedy Rosyjska delegacja do Rygi miała pozwolenia na oddanie nawet Mińska a dyskusjam w 1934? Zresztą patrz poprzednie uwagi:)
Nawet gdyby przeżyli 1940 to co pan sobie wyobraża że Stalin w 1944-1956 puściłby ich samopas w Polskę? Może podpisaliby mu lojalki?
Stalin musiał ich wymordować. To byli ludzie z natury wrodzy Rosji Sowieckiej i zapewne większość z nich oddałaby życie żeby państwo Stalina szlag trafił.
I Wołodyjowski się tam wysadził co?:)
Skąd mieli mieć tą świadomość o nieuchronności wojny Niemiecko-Sowieckiej, może jeszcze wiedzieli że wybuchnie w ciągu 1 roku? I co mieli wiedzieć że ich rozwalą w związku z czym powinni jak Niemcy zaproponować NKWD kolaborację:) Przecież tacy byli w Małachowce:) Pan rozważa mając pełną wiedzę o wydarzeniach. Polscy oficerowie takiej nie mieli, nawet gdyby mieli to który z nich miał pierwszy zaproponować kolegom zdradę?
Ja nie mówię że w międzywojniu nie było błędów politycznych. Nie mam nic przeciwko różnym ocenom historycznym ale odrobinkę logiki.
Re. Pan KreciK
Drogi Panie KreciK!
Już w tytule może Pan przeczytać słowo "Obrazoburczo" - o to mi chodziło, by wywołać dyskusję, przypomieć prwie zapominany fakt historyczny.
Pamięć historyczna naszego narodu jest bardzo dziwna, zapominamy z pomocą mediów o wszystkim co dobre, wzniosłe, lub pouczjące.
Pół wieku komunistycznej cenzury prawie wymazało z pamięci narodowej Katyń. Pan taki elokwentny, wszytkowiedzący - a co może mi Pan powiedzieć o fakcie ludobójstwa na dzieciach polskich w wieku 5-15 lat, dziciach odebranych powstańcom styczniowym w 1863 roku i pogannych pieszo ( PIESZO ) etapami na Syberię? Było ich okolo 6 - 11 tysięcy. Przyszła elita szlachecka. W drodze zmarło 90%. Czekam na wyczerpująca odpowiedż.
Właśnie pisząc o Katyniu usiłuję zmusić lewicowy ZNP i lewicowe kadry kuratoriów i ministerstwa oświaty do spowodowowania wprowadzenie podstwaowych faktów z historii Polski do szkolnych podręczników i czytanek. Może zechce mi Pan w tym pomóc?
Remigiusz Włast-Matuszak
Nie wychowywałbym dzieci na
Nie wychowywałbym dzieci na mnożeniu martyrologicznych szcegółów. Niech pan nie przesadza. My i tak nie możemy oderwać się od naszych historycznych cierpień. Wszystko musi być i ma być spisane, takim jakie było, po to są historycy i ich publikacje, ale nie zawracajmy tym głowy wszystkim dzieciom ze szkół (czytanki???), żeby ich patriotyzm znów nie wyrastał z poczucia klęski jedynie i naszego niezasłużonego cierpienia.
:)
Fajnie. Katyń wymazany z podręczników? :/ No cóż za moich czasów jeszcze w nich był:)
Widzi pan różnicę między obrazoburczo a głupio?
Myśli pan że mówienie o podpisywaniu przez Polskę umów o traktowaniu jeńców wojennych i krytykowanie oficerów za niezdradzenie ojczyzny ma służyć:
?
Ależ niewiele o tym wiem i z przyjemnością bym o tym poczytał zamiast artykułu o podpisywaniu z Moskwą umów na wypadek wojny po zoobowiązaniu się że ta wojna nie wybuchnie.
Czy to co pan napisał w artykule to podstawowe fakty są? Które powinny być w podręcznikach? Że rząd polski popełnił błąd nie podpisując umowy o jeńcach? Litości
Ja mówię że pan bzdury pisze a pan mi mówi że działam antypatriotycznie:)
Przedstawiłem merytoryczne zarzuty do artykułu a pan zamiast na nie odpowiedzieć mówi że W 1863 dzieci na Syberie wysyłali:)
kontakt
prosze o kontakt Panie Remku
Dariusz Boryca
O ile to Ty, to zostaw adres
O ile to Ty, to zostaw adres netowy na portalu :www.bankier.pl - na: Forum. Nie mam Waszego adresu od ponad 12 lat. List wrócił.
"Chciałem w tym tekście
"Chciałem w tym tekście wyartykułować myśl bardzo obrazoburczą, a nawet ?polakożerczą? - i zapytać ile w tej zagładzie katyńskiej było naszej własnej polskiej winy?". Zgoda na tak postawione pytanie, dodałbym jeszcze - a ile w zagładzie Powstania Warszawskiego było naszej wlasnej polskiej winy.
Feldmarszałek Paulus jest jednak jak najgorszym przykładem, był (mierny i) wierny Hitlerowi do ostatniej sekundy przed podjęciem decyzji o kapitulacji. Jego armia "stopniała" z około 300 tyś. żołnierzy do około 90 tyś. w chwili kapitulacji. Ocenia się, że z niewoli sowieckiej powróciło ~6 tyś. żołnierzy Paulusa.
"...wybieraj póki czas, wybieraj na co czekasz, wybieraj. I aby ci pomóc nieznacznie popychamy języczek wagi."