Teoria wybitych szyb

Jak to jest możliwe, by wielomilionowe miasto w którym rocznie popełniano ponad 600 tysięcy przestępstw oraz w którym miało miejsce ponad 2000 tysiące zabójstw, zamieniło się w jedno z najbezpieczniejszych w kraju?

Ta nagła przemiana Nowego Jorku, bo o nim tu mowa, wbrew pozorom nie zawdzięcza tego tylko i wyłączenie Rudolfowi Giulianiemu, byłemu burmistrzowi tego pięknego miasta, a James'owi Q. Wilson'owi oraz George'owi L Kelling'owi, autorom "teorii wybitych szyb".

Prawie niemożliwym do uwierzenia jest fakt, że zapanowanie nad tym chaosem było możliwe dzięki decyzji by wyczyścić wszystkie wagony metra z graffiti a także zacząć karać za tak "nikogo nie krzywdzące" zachowanie jak publiczne pijaństwo.

Zacznijmy jednak od przedstawienia teorii wybitych szyb, która mówi, że przestępstwo jest skutkiem nieporządku. Jeśli na przykład jedna szyba zostaje wybita i przez pewien czas nie zostaje naprawiona, ludzie przechodzący obok, dochodzą do wniosku, że nikogo to nie obchodzi i nikt nie jest za to odpowiedzialny. Wkrótce wszystkie szyby w takim budynku zostają wybite.

To samo, według twórców tej teorii, dzieje się z dzielnicą, społecznością w której nagle na ulicy pojawiają się nikomu nieszkodzący żebracy, paserzy, czy nawet "niewinne" graffiti, które dla niektórych jest wyrazem sztuki nowoczesnej, a które w rzeczywistości daje sygnał ludziom tu mieszkającym, czy nawet przejeżdżającym, że nikt nad tym terenem nie panuje.

"Złodzieje i oszuści wierzą, że szanse bycia złapanym czy nawet zidentyfikowanym są mniejsze w okolicy gdzie potencjalne ofiary są juz w jakiś sposób zastraszone".

George Kelling został zatrudniony w połowie lat osiemdziesiątych przez służby transportowe Nowego Jorku jako doradca. Miasto przeznaczyło wiele milionów dolarów na zreformowanie metra oraz odnowienie jego taboru kolejowego.

Nowy szef nowojorskiego metra, David Gunn, gotowy był wprowadzić w życie teorię "wybitych szyb". Chociaż dla wielu wariactwem było martwienie się o graffiti, gdy w tym samym czasie pociągi były zawsze spóźnione, a na stacjach i w pociągach miały miejsca pobicia i kradzieże, dla Davida Gunn'a, graffiti, którym były pokryte wagony metra od wewnątrz jak i od środka były symbolem "upadku systemu"

Wprowadzenie teorii wybitych szyb rozpoczął od jednej linii gdzie pociągi zostały "puszczone czyste", a na obu końcach tej linii zostały ustawione stacje czyszczenia. Jeżeli okazało się, że podczas przejazdu pociągu na tym odcinku pojawiły sie gdzieś na jego wagonach graffiti, były one natychmiast usuwane. W razie gdy niemożliwym było usunięcie jakichkolwiek uszkodzeń, czy rysunków tabor taki był natychmiast wycofywany z użytku.

Raz "odzyskana" linia nie mogła być utracona. Te odzyskiwanie taboru miało miejsce od 1984 do 1990 roku po czym służby transportowe zatrudniły Williama Brattona jako szefa policji transportowej.

Bratton było kolejnym wyznawcą teorii wybitych szyb. Podobnie jak Gunn, rozpoczął on od walki z najdrobniejszymi przestępstwami. Dla niego symbolem braku porządku były pobicia oraz wymuszenia jakie miały miejsce przy bramkach wejściowych do metra. Wiele z bramek było uszkodzonych umyślnie, niemożliwym było włożenie do nich tokena celem wejścia na stację, były one pobierane przez samozwańczych kontrolerów.

Masa ludzi nie trudziła sie nawet kupowaniem tokenów. Wcześniej szefostwo nowojorskiego metra nie zajmowało się tą sprawą uważając, że ściganie ludzi za niepłacenie dolara za przejazd jest niewielkim przestępstwem, które tak naprawdę nikomu nie szkodzi. Zresztą złapanie i aresztowanie takiego drobnego przestępcy to była strata czasu i energii. Odwiezienie go na posterunek, cała papierowa robota to masa czasu i energii w błoto.

Dlatego Bratton najpierw wszystkich złapanych samozwańczych kontrolerów zakuwał w kajdanki i trzymał na platformie tak by wszyscy widzieli, że policja bierze się teraz na serio do oczyszczenia systemu metra.

Dopiero gdy nazbierała sie odpowiednia ilość "gagatków" wszyscy oni byli brani na posterunek gdzie papierkowa robota załatwiana była hurtowo. Po pewnym czasie Bratton przerobił jeden z miejskich autobusów na posterunek policji i wkrótce cała papierkowa robota zaczęła zajmować mniej niż godzinę.

Okazało się, że prawie za każdym razem gdy policja sprawdzała przeszłość jednego z zatrzymanych to okazywało się, że prawie każdy z nich miał na swoim koncie już jakieś przestępstwa od pobić i wymuszeń po napady z bronią w ręku, co jeszcze ciekawsze, okazało się, że masa z tych zatrzymanych jest na zwolnieniu warunkowym!

Gdy w 1994 roku Rudolf Giuliani został wybrany burmistrzem Nowego Jorku, mianował on Brattona szefem nowojorskiej policji, by ten zastosował teorię wybitych szyb do całego miasta.

Policja zaczęła ścigać i aresztować tych którzy popełniali najdrobniejsze przestępstwa i wykroczenia. Od aresztowania tych, którzy wymuszali na stojących na czerwonym świetle kierowcach pieniędzy za "umycie" im szyb, poprzez pijaków pałętających się po ulicach, publiczne oddawanie moczu czy nawet rzucanie pustych butelek na ulicę.

Każdy z tych oznak braku kontroli nad obszarem miał być usuwany jak szybko tylko się dało. W miejsce wybitej szyby miała jak najszybciej być wstawiona nowa.

Co znów może wydawać sie zadziwiające przestępczość w Nowym Jorku zaczęła spadać równie szybko i dramatycznie jak w systemie metra. Zarówno Giuliani jak i Bratton doszli do wspólnego wniosku. Małe wydawające się nie mające żadnego znaczenia drobne przestępstwa i wykroczenia grają ogromną rolę w utrzymaniu porządku i prawa w mieście, miasteczku czy nawet małej społeczności.

Jak piszą James Q. Wilson i George L. Kelling, próba zdekryminalizowania zachowań które "nikomu nie szkodzą" takich jak publiczne pijaństwo czy włóczęgostwo jest złym i szkodliwym pomysłem, które będzie miało konsekwencje dla całej społeczności. Aresztowanie jednego pijaka czy włóczęgi, którzy nikomu nie szkodzili może wydawać się niesprawiedliwe, jednak jest konieczne.

Większość ludzi nigdy nie będzie widziało co łączy jednego i drugiego pijaka i włóczęgę, którzy pojawiają sie w okolicy z upadkiem całej dzielnicy, a po pewnym czasie i całego miasta.

Niektórzy mogą sie oburzać na takie działanie policji i służb porządkowych, wtedy należy wskazać im jako przykład Nowy Jork, miasto, które jedne z najniebezpieczniejszych stało się jednym z najbezpieczniejszych w USA i pokrótce przedstawić im teorię wybitych szyb. No i oczywiście należy pamiętać, że nie ma przestępstwa o niskiej szkodliwości czynu.


Tomasz Pąpka
Więcej tekstów autora...
www.tpapka.republika.pl

0

Eureka!

"Większość ludzi nigdy nie będzie widziało co łączy jednego i drugiego" wyłudzającego zasiłek bezrobotnego, rencistę, bedącego na chorobowym pracownika, z upadkiem regionu, a po pewnym czasie i całego kraju. Szanowny Autorze czy uprawomocniona jest powyższa teoryjka.
Pozdrawiam

"...wybieraj póki czas, wybieraj na co czekasz, wybieraj. I aby ci pomóc nieznacznie popychamy języczek wagi."

Eeee ..."tylko kierunek działania ma znaczenie"

To jest: Prawicowiec

Tępić żulię

Tępienie pijaków, włóczęgów i innej łobuzerii/żulii przez policję jest zasadniczo i głęboko słuszne. To lekcja poglądowa dla pozostałych pokazująca im, czego czynić nie trzeba i nie można, bo to sprzeczne z zasadami naszej cywilizacji. Takie działanie policji może odegrać wielką rolę reakcyjną, odbudowującą zdrowe zasady społecznego współżycia. Tylko, czy nasza policja kiedyś się do tego weźmie?

To jest: Piotr K.

Pesymista

Bardzo dobry artykuł. O całym programie usłyszałem pierwszy raz gdzieś w połowie lat 90tych. Choć nieuważnie to jednak starałem się śledzić postępy oraz komentarze do tego co działo się w Nowym Jorku. Nie było dla mnie zaskoczeniem, że bardzo szybko zaczęto oskarżać Giulianiego o faszyzm. Ale mniejsza o to. Jakiekolwiek wprowadzenie podobnego programu u nas, jest niestety skazane na porażkę (jestem tu jak najbardziej pesymistą), czego przykładem były choćby próby legitymowania młodzieży przebywającej w nocy na ulicach w różnych miastach i natychmiastowe protesty różnej maści fijołów. Poza tym niestety większość naszego społeczeństwa żąda kontroli bliżej nieokreślonych ?bandytów?, ale sama takiej kontroli poddana będzie krzyczeć w niebogłosy o państwie policyjnym i faszyzmie.
W naszym języku istnieje taka mnogość synonimów słowa ?kradzież? oraz innych działań bandyckich, jaka nie istnieje w innych językach. Powszechnie tolerowane (a nawet traktowane jako swego rodzaju dawanie sobie rady w życiu) jest ściąganie w szkołach. Nie wspomnę już o tym co dzieje się na naszych ulicach ? wojna domowa która pochłania 5000 ? 6000 tysięcy ludzi rocznie. Wszystkie inne dziedziny życia są również przesiąknięte działaniami nie tylko ?obchodzącymi prawo? (kolejny dziwaczny termin), ale po prostu łamiącymi to prawo ? i to wszystko jest jak najbardziej tolerowane przez wszystkich. Dlatego niestety nie bardzo umiem sobie wyobrazić coś takiego skutecznie wdrożonego w naszym kraju. To że dany system działa gdzieś na świecie nie jest zresztą argumentem ? natychmiast pojawią się tacy którzy stwierdzą że potrzebne jest nasze własne rozwiązanie, jak zwykle ?nasza własna trzecia droga?.
Piotr K. z Opoczna

Piotr K. z Opoczna

To jest: Prawicowiec

Pierwsza jaskółka reakcji obyczajowej

Pierwszą jaskółką lecącą we właściwym kierunku jest propozycja ministerialna przywrócenia właściwej rangi stopniom z zachowania w szkołach.

????

cytuję Piotr K.:
Nie wspomnę już o tym co dzieje się na naszych ulicach ? wojna domowa która pochłania 5000 ? 6000 tysięcy ludzi rocznie.

"Brak szacunku dla słowa jest źródłem nieporozumień"

To jest: Marek_B

jazda po spożyciu

zapewne (?)

Racja, u nas jednak tyle

Racja, u nas jednak tyle istnieje możliwości prawnych rozmydlenia egzekucji takich zamierzeń, w sensie wprowadzenia w życie, ale bardziej jeszcze w realizacji sądowniczej, że to marzenie ściętej głowy.
Chyba że Ziobro wygra - czemu przeciwstawia się całe pokolenie wychowanych przez Michnika janczarów postępu bezrefleksyjnie sekundujące każdemu zawołaniu Agory, inspirowanej wspólnictwem interesów z czworobokiem, bo taki wyłom oznaczałby również ich klęskę.
A zasadność tej idei widzę po znajomym, od dwudziestu lat mieszkającym w Chicago, prostym polaczku który inaczej zupełnie zachowuje się TAM, świadomość mając grożących bezwzględnie i bezdyskusyjnie sankcji, a tutaj (bo od paru lat spędza jakąś połowę roku w Kraju)pozwalającemu sobie na olewająco-chamskie traktowanie najprostrzych norm, np. takich jak nie rzucanie śmieci na ulicy czy nie wchodzenie z papierosem do windy, bo wie że nic naprawdę nie można mu zrobić - przykład doskonały dualizmu ludzkich zachowań wobec obowiązujących miejscowo praw. Co ciekawe on z szacunkiem wypowiada się o amerykańskim systemie, pogardliwie traktując nasz.

Pozdrawiam

To jest: Piotr K.

pomyłka

oczywiście pięć, sześć tysięcy - dziękuję za zwrócenie uwagi. Pozdrawiam.

Piotr K. z Opoczna

W Polsce jest bardzo wygodna sankcja administracyjna.

Za wykroczenia, które sądy odpuszczają, a grzywny lub mandaty są nieściągalne, można zawsze przetrzymać delikwenta przez 48 godzin w areszcie. W tym czasie pójść do szkoły, pracy i miejsca zamieszkania i sprawdzić prawdziwość danych. Można też przeprowadzić egzekucję zaległych mandatów z posiadanych przez zatrzymanego pieniędzy.

Policja w US

Jest pewna zasadnicza roznica pomiedzy policja w Polsce i US. Polska policja jest panstwowa - amerykanska jest lokalna. Taka organizacja policyjna okreslana przewaznie jako "departament policji" powolywana jest decyzja lokalnej administracji i stanowi jeden z jej wydzialow. Szef policji zatrudniany jest przez dane miasto i administracyjnie podlega wylacznie burmistrzowi lub radzie miejskiej. Rada lub lokalni wyborcy moga go z tej funkcji odwolac.

Mottem amerykanskiej policji jest "to serve and protect" [sluzyc i ochraniac] Oznacza to role sluzebna policji wobec tych ktorzy ja powolali do tej funkcji i oplacaja jej dzialalnosc z wlasnych pieniedzy. Jest to rola sluzebna wobec lokalnej spolecznosci a nie rzadu. Wytwarza to pewien dodatkowy stopien wiezi pomiedzy policjantem i obywatelem, ktorego jak mi sie wydaje brakuje w Polsce. Normalni, szanujacy prawo ludzie traktuja policjanta jako swego sojusznika a nie narzedzie rezymu.

Jest powszechna rzecza informowanie policji o popelnionym przestepstwie czy podejrzanych okolicznosciach mogacych wskazywac na mozliwosc jego popelnienia. Gdyby Polacy mieli szanse sluchania komunikacji radiowej amerykanskich policjantow to byliby zaszokowani iloscia informacji przekazywanych przez zwyklych ludzi - i to wcale nie anonimowo. Popularnosc telefonow komorkowych przyczynila sie do zwielokrotnienia liczby takich meldunkow - szczegolnie w przypadku pijanych kierowcow samochodowych. W Polsce nadal okresla sie to donoszeniem czy kapowaniem. W Ameryce jest to zaslugujaca na pochwale wlasciwa postawa obywatelska.

Szokiem dla Polakow powinna tez byc informacja, ze Amerykanie maja swoje wlasne ORMO
Nazywa sie ono "Citizen patrol" - patrol obywatelski. Sa to nieuzbrojeni ochotnicy, ktorzy bez zadnego wynagrodzenia pomagaja policji w wypelnianiu ich roli. Nosza mundury podobne do policyjnych i jezdza identycznymi jak policyjne samochodami oznakowanymi wyraznie "Citizen patrol" Zajmuja sie w razie potrzeby kierowaniem ruchem drogowym, rozwiazywaniem drobnych konfliktow miedzyludzkich i czynnosciami nie wymagajacymi dokonania aresztu, a przedewszystkim sa widziani w rozmaitych miejscach co ma wielki psychologiczny wplyw na potencjalnych przestepcow i zwyklych, szanujacych prawo ludzi.

Co to jest "włóczęgostwo" ???

W JAKI sposób amerykańskie (lub nowojorskie) prawo definiuje przestępstwo włóczęgostwa ???

Na pewno nie definiuje:)

w Polsce po prostu brak stałego miejsca pobytu
Występuje np w postępowaniu dotyczącym nieletnich.
W Stanach zapewne po prostu chodzi o bezdomnych.

Co to jest "włóczęgostwo" ???

W JAKI sposób amerykańskie (lub nowojorskie) prawo definiuje przestępstwo włóczęgostwa ???
[indris]

W zasadzie nie ma chyba takiego pojecia w prawie. Sa natomiast wydawane lokalnie rozne ordynanse przeciwko tzw. "loitering"

Te "anti-loitering laws" sa jednym z instrumentow walki z agresywna forma zebrania, gangami, prostytucja i uliczna sprzedaza narkotykow. Zakazuja pojedynczym osobom i grupom ludzi wystawania bez celu, lub pozornie bez celu w pewnych okreslonych punktach miasta.

Legalnosc tych ordynansow byla czesto kwestionowana przez sady.

Dwie przeciwstawne uwagi

Dwie wiadomośći:
1. Przypomniałem sobie młodzieńcze lektury socjalisty Jacka Londona i przedstawione zagrożenia wolności.
Trzeba być ostrożnym z jej ograniczaniem.

2. Wiem, że to nirealne ale skutecznym rozwiązaniem było by wprowadzenie kary chłosty np. za przestępstwa związane z naruszeniem nietykalności o chuligańskim charkterze. Po co fatygować areszt czy wymierzać kary finansowe.
Jak się rzekło to niemożliwe więc może przynajmniej standardowo publikować wizerunki przestępców.
Niedawno pokazano gang pedofili (polscy i amerykańscy) - amerykanie pokazuja twarze, w Polsce obrońca przestępców Kulesza na to nie pozwala (żeby nie robić im przykrości i nie utrudniać ich resocjalizacji). Obrzydliwe!

To jest: Marek_B

Prochu

nie wymyślili. Jest oczywiste, że zasada zero tolerancji to jedyna słuszna droga, nie mówiąc o prewencji, czyli zapobieganiu patologiom. Tylko tak można walczyć z najbardziej uciążliwą przestępczością pospolitą. Niestety u nas nie ma szans na wprowadzenie. Jest po prostu ogromny opór polityczny i opór materii (kadry policji i sądownictwa - jedni boją się łapać, drudzy wydawać surowe wyroki).

To jest: Prawicowiec

Polityka toleruje przestępców

Jaka, Pańskim zdaniem, siła polityczna stoi za tolerancją dla przestępców pospolitych?

To jest: Marek_B

Niestety wszystkie liczące się partie

Jedynie PiS próbuje coś tu robić i to nieudolnie, bo jedynie poprzez zaostrzenie kar. W takim SLD jest to obojętne - a nawet są przeciwni bo to niby takie ograniczenie wolności. Co do PO, to jestem prawie pewien, że większość myśli podobnie, co głównie wynika z ostracyzmu.
U nas chce się zastosować niewiele dający półśrodek, na dodatek prawie nikt się na niego nie zgadza. W prawie panuje zasada, że jak ktoś coś zawinił to musi to _w_najlepszy_wypadku_ naprawić. Podkreślam - w najlepszym wypadku. Kara ani nie odstrasza, ani nie jest nieuchronna. Weźmy takich pseudokibiców. Przecież to nie jest wielki problem uporać się z nimi. Jakby taki musiał przepracować z pół roku przy czyszczeniu krawężnków, to może następnym razem zastanowiłby się co robi.

Nie ma szans:)

Tylko nie ze względu na czyjkolwiek opór. Raczej należy popatrzyć jakie pieniądze wydał Nowy Jork na wprowadzenie tego programu:)

Odpowiedź

Odpowiedź "pokrzywdzonych" będzie następująca: Nas się łapie bo jesteśmy pod ręką i "z ludu" a wielcy aferzyści zawsze się wykupią. "To jest mafia! Panie!".

Można wyświetlać komentarze w różnych formach:

Wybierz i zachowaj swoje preferencje wyświetlania komentarzy. Kliknij "Zachowaj" po ustawieniu zmian.