Platona krytyka demokracji a czasy współczesne

Platona krytyka demokracji uchodzi za pierwszą w historii filozofię polityczną - czyli rozważanie nad sprawiedliwym porządkiem państwowym.

Namysł ten jest w pewnym sensie krytyką współczesnej Platonowi demokracji ateńskiej.

Warto pokrótce przypomnieć sobie prawidła demokracji ateńskiej. Profesor Jacek Bartyzel wyróżnia wśród nich:

- uznanie wszystkich wolnych obywateli płci męskiej (z wyłączeniem metojków-cudzoziemców) mających ukończony 20 rok życia za uprawnionych do głosowania

- podejmowanie decyzji państwowych na ludowych zgromadzeniach

- przyjęcie zasady, że decyzje te zapadają w drodze dyskusji, a przyjmowane są w jawnym głosowaniu większością głosów

- ustanowienie prawa każdego obywatela powyżej 30 roku życia do piastowania funkcji państwowych

- przyjęcie zasady rotacyjności w obsadzaniu stanowisk publicznych

- prawo ostracyzmowania, czyli pozbawiania funkcji i skazywania każdego urzędnika państwowego w głosowaniu publicznym. (1)

Ateńska demokracja stanowiąca teraz wzór do naśladowania dla architektów Unii Europejskiej i luminarzy Nowego Porządku była niekiedy odległa od ducha humanitaryzmu.

"Świadectwu komediopisarza Arystofanesa zawdzięczamy informację o metodzie obywateli do aktywności politycznej poprzez opasywanie tłumu przebywającego na agorze w prywatnych interesach sznurem powleczonym świeżą czerwoną farbą pozostawiającą hańbiący dowód absentyzmu na zebraniach"(2)

Ponadto nie można się dziwić osobistej niechęci Platona do tego systemu. Wiemy bowiem, iż jego włodarze edyktem Diopeitesa skazali na śmierć wielkiego poprzednika i nauczyciela Platona ? Sokratesa.

"Zbrodnię popełnia Sokrates, bogów, których państwo uznaje, nie uznając, inne zaś nowe duchy wprowadzając; zbrodnię też popełnia, psując młodzież. Kara śmierci"(2)

Przymus wypicia śmiertelnej trucizny - cykuty ? był zatem usprawiedliwiony nieprawowiernością i oryginalnością poglądów filozofa.

Notabene Sokrates nie był wyjątkiem ? demokracja ateńska skazywała często wybitne jednostki na śmierć - za przykład mogą posłużyć tu wybitny rzeźbiarz - Fidiasz, a także poeta Diagoras.

Platon jako jednostka bez wątpienia wybitna, również sprzeciwiał się swoistemu ?uśrednianiu? jakie cechowało ateńską demokrację, a być może bał się aby nie spotkał go los Sokratesa. Dostrzegał też inne wady systemu ateńskiego.

Jednak ?Państwo? ? choć jego autor korzystał z obserwacji rzeczywistości empirycznej - jest dziełem o charakterze uniwersalnym. Platon opisuje w oryginalnej konstrukcji idealne państwo przechodzące swoisty proces inwolucji, od wyższych form ustrojowych (jak np. arystokracja) do niższych (timokracja-rządy wojowników, oligarchia, demokracja i tyrania).

Jak więc widać demokracja znajduje się wśród nich na dalekim, przedostatnim miejscu.

Według filozofa powstaje ona w wyniku upadku oligarchii. Upadek ten ma miejsce gdy rządzący oligarchowie ?patrzą przez palce? na rozrzutność jaka cechuje młode pokolenie.

Owa rozrzutność powoduje bowiem zadłużenie, a następnie doprowadza ludzi do bankructwa. Władza zaś, spośród której rekrutują się wierzyciele odnosi finansową korzyść.

Powoduje to zaś powstanie licznej warstwy ludzi ubogich, ?proletariatu?. Ponieważ w miarę trwania oligarchii zanika ? w opinii Platona ? dbałość o państwo ? dochodzi do rewolucji, w której ?lud? obala rządy coraz bardziej wyizolowanej grupy bogatych.

Toteż demokracja powstaje gdy

?ubodzy zwyciężą i jednych bogaczy pozabijają, drugich wygnają z kraju, a pozostałych dopuszczą na równych prawach do udziału w ustrojach i rządach. A tam po większej części o stanowiskach rządowych decyduje losowanie?. (2)

Według Platona demokrację cechuje wolność i różnorodność. Jednak nie pochwala tych cech. Wręcz przeciwnie.

Platon twierdzi, iż ?człowiek demokratyczny? reprezentuje typ ?wszystkich ustrojów?. Podobnie jak ustrój, który reprezentuje wyłania się on z ?człowieka oligarchicznego?.

Owa szkodliwa przemiana jest wynikiem złego wychowania, sprzyjającego zbytniemu folgowaniu złym namiętnościom.

Ludzie w demokracji są zatem ?wyzwoleni? ze wszystkich ograniczeń, a w ich duszach panuje chaos. Błędne byłoby twierdzenie, iż są z gruntu źli, nikczemni. Owszem, nierzadko czynią zło, dając upust swym popędom ? jednak nawet w złych nawykach nie są stali. Bywa więc również, że czynią dobro, jednak bardziej wynika to z chwilowych zachcianek, aniżeli z ukształtowania charakteru.

Platon sądzi wręcz, że człowiek demokratyczny nie rozróżnia przyjemności ?dobrych od złych? ? twierdzi, iż wszystkie są tak samo wartościowe i w równym stopniu potrzebne. Najważniejszą wartością dla ?człowieka demokratycznego? zdaje się być przyjemność.

"Raz się upija i upaja muzyką fletów, to znowu pije tylko wodę i odchudza się, to znów zapala się do gimnastyki,a bywa,że w ogóle nic nie robi i o nic nie dba, a potem niby to zajmuje się filozofią. Często bierze się do polityki porywa się z miejsca, mówi byle co i to samo robi (...)" (3)

Dziś powiedzielibyśmy, że to typ chorągiewki na wietrze.

Człowiek demokratyczny? nie jest bynajmniej typem charakterystycznym dla jakiejś konkretnej grupy, warstwy czy klasy. Przeciwnie ? jest charakterystyczny dla całego społeczeństwa.

Owa wolność i beztroska, którą Platon nazywa ?młodzieniaszkowatością? powoduje więc anarchizację i rozpad struktur państwowych.

Ludzie nie troszczą się bowiem o prawa, nie są one dla nich rzeczą godną obrony; a w każdym razie są mniej ważne niż swoiście pojmowana indywidualna wolność.

Filozof zauważa, iż w systemie demokratycznym nierzadkie są przypadki morderców, tudzież innych przestępców, którzy skazani na śmierć bądź banicję, chodzą spokojnie ulicami, nie niepokojeni przez nikogo -

"czyś jeszcze nie widział w takim państwie ludzi skazanych na śmierć albo na wygnanie, którzy mimo to siedzą na miejscu i kręcą się po mieście, jakby się nikt o takiego nie troszczył i nikt go nie widział, on sobie chodzi swobodnie, jak bohater, który wrócił spod Troi". (4)

Obok przesadnej, prowadzącej do anarchii wolności, zasadniczą i integralną cechą demokracji jest równość. System demokratyczny sprzyja równości zarówno przez egalitarne prawo wyborcze (choć zaznaczmy, że w starożytnych Atenach obejmowało ono niespełna 10% obywateli), a także ogólne rozprężenie obyczajów, powodujące równanie ?w dół?.

O ile bowiem w monarchii ideałem jest król, który reprezentuje wysoką kulturę i tradycję, a prawi poddani czerpią zeń przykład, o tyle w demokracji ideałem jest niczym nie wyróżniający się szary człowiek.

Zatem ludziom starszym, którzy w innym systemie cieszyliby się autorytetem i szacunkiem w demokracji ?nie wypada? wręcz rościć sobie prawa do posłuchu, gdyż mogliby zostać posądzeni o ponuractwo czy przesadną ?władczość?.

Zanik dystansu obserwujemy także w relacjach damsko-męskich, co dziś jest rzeczą (niestety?) niemal niekwestionowaną, lecz wówczas stanowiło zmianę wręcz rewolucyjną.

Platon twierdzi także, iż tendencje emancypacyjne objęły również zwierzęta, a nawet bydło chodzi po drogach ?z godnością i wpada na każdego przechodnia jeżeli im nie ustąpi?(5). To oczywiście argumentacja ad absurdum, aczkolwiek dobrze oddająca tendencję do stawiania świata na głowie.

Ciekawą tezę stawia Platon mówiąc, iż podobnie jak pory roku, tak podstawowe cechy demokracji ? wolność i równość obrócić się łatwo mogą w swoje przeciwieństwo. Zatem efektem inwolucji demokracji jest w Platońskiej koncepcji najgorszy i najbardziej zdegenerowany ustrój ? czyli tyrania.

Platon wiecznie żywy (i aktualny)

Wizja i poglądy Platona są we współczesnym świecie, stanowiącym Maistre'owską "schizmę bytu" są dość rzadko spotykane, toteż często postępowy ?człowiek? który zetknie się z charakterystyką demokracji, jaką wielki Grek zawarł w swym ?Państwie?, odrzuci je jako ?niedzisiejsze?.

Niekiedy demokraci twierdzą, iż krytyka ta wprawdzie jest słuszna, przynajmniej w pewnym sensie, jednak odnosi się do specyficznego kontekstu starożytnych Aten. Czy jednak takie wyjaśnienie będzie miało sens?

Moim zdaniem niezupełnie, gdyż Platon krytykował nie tylko demokrację ateńską, lecz zasadę demokratyczną w ogóle. Co więcej, wiele argumentów wytaczanych przez filozofa znajduje odzwierciedlenie w późniejszej historii, a zwłaszcza historii najnowszej. Współczesny zdemokratyzowany świat jest bowiem świadkiem największego chyba w od kilku stuleci kryzysu moralnego, społecznego i kulturalnego.

W wielu krajach zachodu ma miejsce wzrost popularności narkotyków, prowadzący często do uzależnień, legalizacja homoseksualizmu, wysoka ilość chorób wenerycznych, holocaust nieprzydatnych z punktu widzenia utylitarnej pseudo-etyki i nazbyt ?kosztownych? starców czy aborcja.

Zatrzymajmy się na krótko przy tym ostatnim problemie. Jak pisze w jednym ze swoich tekstów znany publicysta katolicki Andrzej Solak

?Takiej masakry, ludobójstwa o takich rozmiarach, nie było jeszcze w dziejach świata. Tylko w przybliżeniu znamy liczbę ofiar - od czterdziestu do sześćdziesięciu milionów zabitych w każdym roku ostatniej dekady XX wieku. Ogółem, licząc tylko od 1945 r. - jeden miliard. Miliard dzieci nienarodzonych, zgładzonych najczęściej w majestacie prawa.? (6)

Nowoczesny świat, który wciąż ?humanitarnie? potępia tragedię II wojny światowej zdaje się tego problemu nie widzieć, bądź wręcz akceptuje go w imię hedonistycznych praktyk. Przykładem tego zachowania luminarzy demokracji jest sprzeciw wobec Wystawy Aborcyjnej w Polsce 2005r. podczas której można było zapoznać się z materiałem zdjęciowym cichego ludobójstwa.

W świecie tym 120 ze 192 istniejących państw mają charakter demokratyczny, a pod rządami wybranymi przez ?lud? żyje 62,5% ludności. (7) W Stanach Zjednoczonych Ameryki rocznie w ?zabiegach? ginie około półtora miliona ofiar. (8)

Czy ktoś jeszcze (z ludzi mających podstawową wiedzę na temat rozwoju płodu i charakteru dokonywanych morderstw) może wierzyć w ?wolnościowy? charakter demokracji? (9)

We współczesnym zdemokratyzowanym świecie zachodnim zanika patriotyzm, co przejawia się w braku zainteresowania życiem publicznym czy wysoką korupcją, czego klasyczny przykład mieliśmy (i mamy wciąż) w Polsce. Frekwencja w ostatnich wyborach parlamentarnych i prezydenckich wyniosła jedynie odpowiednio 40,57%,49.74% (50.99% w drugiej turze).

Oznacza to,iż ponad połowa Polaków nie uważa swojego udziału w ?święcie demokracji? za potrzebny. Póki co nie wprowadzono W Polsce głosowania przymusowego, choć niektórzy nasi ?sojusznicy? z UE poszli już śladami starożytnych Ateńczyków. Mimo potępień ze strony luminarzy demokratycznej III RP trudno się dziwić obojętności jej obywateli. Spektakl parlamentarny skutecznie zniechęca do polityki.

Francuski nacjonalista integralny Charles Maurras mówił pięknie przed blisko pół wiekiem

?Część Francuzów - pisze Maurras - podzielona wedle gustów i idei, jest reprezentowana w Izbie. Jest jednak coś, co nie jest tam reprezentowane: to Francja. Ani w Izbie, ani w Senacie, ani na Polach Elizejskich, ani w Rządzie - są tam reprezentowane jedynie partie - nie ma tam reprezentacji Francji - tej Francji, która była wczoraj, tej, która będzie jutro, tej, która stoi ponad wyborami (...) W tych warunkach, chcielibyście aby miała prawodawstwo nastawione na rozwój, trwałość, przyszłość? Jako Byt jest ona w państwie nieobecna?. (10)

Sądzę, iż o adekwatności tych słów do III RP nie trzeba nikogo przekonywać. To nie jest tylko polska aberracja ? nawet wśród Niemców, którzy nie doświadczyli bolszewickiej degeneracji ostatni, powszechnie szanowany w całym oświeconym świecie kanclerz okazał się być nie lada kombinatorem.

Czyż Platon nie krytykował demokracji właśnie z powodu zerwania jedności z Bytem i demoralizacji łączącej się z etycznym relatywizmem? (11)

Technika rozwija się wprawdzie w tempie niezwykle szybkim, lecz jest to tylko ekonomiczny aspekt postępu.

Nastawienie na zysk jest konieczne dla gospodarczego rozwoju, jednak gdy staje się jedynym kryterium powoduje rozkład więzi społecznych i atomizację. Jednocześnie sprzyja zanikowi kultury wysokiej i wypieraniu jej z rynku ? gdyż ? producentom bardziej opłaca się wydanie krwawego filmu gangsterskiego, aniżeli obrazu mającego głębsze przesłanie, wymagającego wysokiej znajomości tematu i skłaniającego do przemyśleń.

Poziom treści zawartych w środkach masowego przekazu obniża się. Platoński ?homo democraticus? jest bowiem masowym konsumentem. Uniformizacja ?macdonaldyzacja? standardów kulturowych jest niczym innym jak równaniem w dół, zacieraniem się różnic także w tej dziedzinie.

Lepiej zatem zaproponować zaserwować przeciętnemu widzowi obrazy na temat tragicznych wypadków czy najnowsze wiadomości (często zmyślone) z prywatnego życia Edyty Górniak niż np. skłonić do obywatelskiej aktywności.

Co oczywiste także poziom dyskursu publicznego obniża się, ponieważ żadna z partii nie może sobie pozwolić na stratę wyborców. Kampanie wyborcze pozbawione są zatem wszelkich reguł, a witające nas ?wszędzie? bilboardy nie odbiegają formą, a w dużym stopniu także treścią o reklamy proszku do prania.

Zatem sprawy ?racji stanu?, będące ongiś quasi-sakralną domeną politycznych elit stają się dziś jednym z elementów postmodernistycznego ? jakby powiedział Zygmunt Bauman ? pejzażu kultury masowej.

Politycy, podobnie jak i wielu ich wyborców mają mentalność ?chorągiewek na wietrze?. Nie wynika to bynajmniej z jakiegoś znikczemnienia ich charakterów, lecz w dużej mierze z istoty ustroju demokratycznego ? przymuszającego do koniunkturalizmu i szybkich zmian poglądów i partii.

Zmiany te u niektórych polskich polityków ? których nazwiska przemilczę ? są wręcz komiczne. Kultura masowa obejmuje także inne dziedziny ludzkiej aktywności ? a zatem literaturę, sztukę, czasem zawierającą pozytywne przesłanie, lecz często wręcz przeciwnie ? naigrywającą się z tradycji czy z wyższych wartości.

Jej celem jest bowiem zaspokojenie zmieniających się potrzeb konsumpcyjnych, a zatem żądzy przyjemności. Żądza ta jest wprawdzie bardzo potrzebna, jednak w kulturze konsumpcyjnej zaczyna dominować i wypierać wszystkie inne pragnienia i wartości.

Sądzę, iż Platon bez trudu rozpoznałby w dzisiejszej kulturze i modzie przesyconej ?sensacyjnymi newsami?, ogłupiającymi filmami, pseudo-muzyką przywleczoną z afro-amerykańskich slumsów (exemplum hip-hop), a nade wszystko paradach ?miłości? i ?równości? (jakżeby inaczej?) przejaw braku ?rozróżniania przyjemności na dobre i złe?.

Platońską ?młodzieniaszkowatość? można dojrzeć i w naszym systemie prawnym, charakteryzującym się niefrasobliwością. Najlepszy dowód, iż jak dotąd nie udało się znaleźć prawdziwych sprawców ?Afery Rywina?, poważnej przecież sprawy. Zamiast odkrycia winnych mieliśmy jednak okazję ujrzeć interesujący, komediowy spektakl w telewizji, którego aktorzy serwowali dowcipy o bikiniarzach i skarpetkach.

Podobnie rzecz się miała z aferami Orlenu, PZU etc. Ludzie podejrzani o uczestnictwo w tych aferach naigrywają się z wymiaru sprawiedliwości i przechadzają się po kraju jak ?bohaterowie, którzy wrócili spod Troi?

Nie tylko zatem w starożytnych Atenach ludzie winni ciężkich przestępstw pozostawali na wolności, niefrasobliwie traktowani przez wysłanników Temidy. Podobnie rzecz się ma w demokracjach współczesnych, w tym w III Rzeczypospolitej.

Transformacja ustrojowa lekceważąc liberalizację handel, zliberalizowała (?zlibertynizowała??) przede wszystkim wymiar sprawiedliwości. Rośnie odsetek przestępstw wszelkiego rodzaju, oraz uzależnień.

Przykładowo w 1992r. odnotowano w Polsce 500 przypadków obrzucania kamieniami wagonów osobowych, w 1993 - 912, a w pierwszym półroczu 1994 - aż 922 takie przypadki. (12)

?Piękne? ideały wolności i równości (?Egalite, Fraternite, ou la mort?- jak wołali rewolucjoniści we Francji?) znajdują kulminację w przypadkach prześladowań nauczycieli przez młodych neobarbarzyńców ze szkolnej ławy. Niedawno jeden z pedagogów został zwolniony z pracy, gdyż wobec takowych prześladowań uciekł się z bezsilności do drobnej przemocy fizycznej.

Równość czysto polityczna także jest w demokracji doprowadzana do absurdu. O ile ta wypływająca z godności ludzkiej natury, podparta autorytetem najważniejszych systemów etycznych i religijnych jest sprawą niekwestionowaną; to postulaty równości politycznej i ekonomicznej trącą utopią. Gdy utopia ta jest realizowana społeczeństwo więcej na tym traci niż zyskuje.

W przypadku równości politycznej ? przejawiającej się w powszechnym prawie wyborczym, będącym ?dogmatem demokracji? odbija się to na jakości parlamentu, stanowionego prawa ? gdyż do władzy dochodzą grupy populistyczne, roszczeniowe, wsparte przez naiwnych czy nie interesujących się polityką ludzi.

Ponadto fakt, że aktywny obywatel, pracujący na rzecz swojego kraju, płacący wysoki podatek albo weteran wojenny ma taki sam głos co bezrobotny z własnej winy czy zdrajca jest kwestią urągającą zwykłemu poczuciu sprawiedliwości.

Warto pamiętać,że nawet oświeceniowi liberałowie, zwłaszcza ci, reprezentujący ?łagodne? angielsko-amerykańskie Oświecenie ? jak John Locke proponowali system cenzusowy, zamiast zasady jeden człowiek - jeden głos. Podobnie w demokracji ateńskiej, którą Platon krytykował za niesprawiedliwy egalitaryzm, prawa wyborcze miała mniejszość obywateli.

Szczytem egalitarnej perwersji demokracji jest egalitaryzm ekonomiczny. Jest to swego rodzaju kulminacja egalitaryzmu społecznego, kulturowego, politycznego, a także ideologii wolności bez odpowiedzialności. Ponoć Karol Marks mówił, iż ?demokracja zawsze prowadzi do socjalizmu?. Miał rację. Demokracja wyzwala bowiem w człowieku najniższe, najbardziej pierwotne i infantylne instynkty.

Platon nie pomylił się oskarżając ten ustrój o ?młodzieniaszkowatość?.

W XXI wieku teza wielkiego filozofa jest wciąż aktualna.Wolnorynkowy ekonomista niemiecki prof. Hans Herman Hoppe mawia, iż demokracja cechuje się niską preferencją czasową. Partiom bowiem zależy na nagłej zmianie sytuacji gospodarczej, zaciągają więc długi, w celu np. powiększenia sfery socjalnej. Politycy nie są przecież w przeciwieństwie np. do monarchów właścicielami władzy, lecz lokajami, wybranymi na kilkuletnią kadencję. Myślą więc krótkofalowo, w czasowych ramach swojej kadencji.

Ponadto partie wolnorynkowe (w Polsce np. Unia Polityki Realnej) nie mają szans na zwycięstwo. Ludzie robiąc zakupy w supermarkecie, skuszeni socjotechnicznymi trickami wybierają najczęściej towar ?przyjemny?, często przepłacając i nie myśląc przyszłości.

Analogicznie działa mechanizm demokratyczny, nie bez powodu przyrównywany do wyboru lepszego, przyjemniejszego towaru. Niestety taka metoda wyboru nijak do rzeczywistości, do stałych praw ekonomii. Kraje ?starej? UE, rozwijające się bez komunistycznej okupacji, za to z rozbudowaną sferą socjalną mają teraz poważne problemy finansowe.

Najszybszy wzrost gospodarczy obecnie notujemy w świeżo kapitalistycznych i autorytarnych, bądź semi-autorytarnych kraje azjatyckich (Korea Południowa, Tajwan, HongKong, Singapur, Chiny etc.).

W Niemczech zaś czy Francji władza nie przeprowadza głębokich reform (co najwyżej dość powierzchowne) z uwagi na obawy przed opinią publiczną, czyli strajkami ?młodzieniaszkowatych? (w złym znaczeniu tego słowa) i apatriotycznych obywateli.

Państwo, coraz bardziej ingerujące w rynek nie jest w stanie zapewnić gospodarczego rozwoju, gdyż człowiek, z natury egoista bardziej dbać będzie o swoją własność niż tzw. własność publiczną. Upadek komunizmu to potwierdza.

Jednak nowoczesna demokracja jest systemem ?komunizującym?, o czym świadczą dane statystyczne:

?w trakcie trwania epoki monarchicznej, w okresie przed I Wojną Światową, wydatki rządowe, rozumiane jako procent PKB, rzadko przekraczały 5%. Od tamtego czasu wzrosły one średnio do 50%. Przed I Wojną Światową rządy zatrudniały zwykle mniej niż 3% pracującej populacji. Od tamtej pory odsetek ten wzrósł do poziomu 15 - 20%. Era monarchiczna wiązała się z pieniądzem kruszcowym (złotem), którego siła nabywcza stopniowo rosła. Dla odmiany, era demokratyczna jest erą pieniądza papierowego, którego siła nabywcza nieustannie maleje.? (13)

Podsumowując Platon miał rację, gdy oskrżał ?człowieka demokratycznego? o brak stałych wartości, o hedonizm, o brak patriotyzmu, o lekceważenie tradycji; a sam system o relatywizm, brak skutecznego systemu sprawiedliwości, promowanie źle pojętej ?wolności? kosztem sprawiedliwości i niezdrowy egalitaryzm.

Potwierdza to historia demokracji i współczesność. Nie jest to bynajmniej zdanie tylko autora eseju, lecz ogromnej większości filozofów i myślicieli politycznych. Demokratami nie byli nie tylko Platon, lecz także Arystoteles, Sofokles, św. Augustyn, św. Tomasz, Tomasz Hobbes, Edmund Burke, Joseph de Maistre, nawet większość Ojców Założycieli Stanów Zjednoczonych (jako republikanie etc. etc.

Kolumblijski reakcjonista ? Nicolas Gomez Davila miał więc całkowitą rację gdy mówił, iż

?Demokrata drętwieje z przerażenia, gdy dowiaduje się o niezwykłej koalicji, która mu zagraża; gdy odkrywa, że klasyczność Sofoklesa sprzymierzyła się z romantyzmem Kierkegaarda, aby go potępić; gdy widzi, iż przy tym przedsięwzięciu biskupia pompa Bousseta paktuje z dionizyjskim ateizmem Nietzschego.? (14)

Warto jednak pamiętać, iż to wielki Platon był pierwszym i jakże wielkim antydemokratycznym ?reakcjonistą?. Jego krytyka ?rządów ludu, dla ludu i przez lud? jest zaś w dzisiejszych czasach aktualna w o wiele większym stopniu niż IV wieku p.n.e.


Marcin Jendrzejczak
inne teksty autora...
Autor jest studentem politologii Colegium Civitas w Warszawie

Przypisy:

(1) Prof. Jacek Bartyzel "Demokracja" str. 43

(2) Tamże str. 45

(2) W. Witwicki: Wstęp, w: Platon: Obrona Sokratesa, Lwów 1920, s. 75.

(3) Platon "Państwo" str. 266

(4) Tamże str. 270

(5) Tamże str. 267

(6) reakcjapolska

(7) incipientposthuman

(8) reakcjapolska

(9) Dokumenty zdjęciowe z aborcji można zobaczyć m.in. tu: mateusz

(10) wandea

(11) Vide Prof. Jacek Bartyzel ?Demokracja?

(12) Polityka - Transport, nr 43/1994.

(13) mises

(14) wandea

Bogaty zbiór aforyzmów Davili: wandea

0
Jeszcze nie głosowano
 
To jest: Adam

Wszyskich nonsensow demokracji

Platon oczywiscie nie przewidzal, gdyz w swoich czasach nie mial na to szans. Ciekawy jest chociazby problem "malzenstw" homoseksualnych (a wlasciwie ich legalizacji w drodze referendum). Pomimo powszechnosci homoseksualizmu w swiecie antycznym na pomysl takiego "rownouprawnienia" nikt jakos nie wpadl. Do tego niezbedny juz byly wynalazki Marksa i potrzeba poszukiwania nowych "klas ucisnionych", w sytuacji, gdy robotnicy na rewolucje nie maja specjalnie ochoty.

"Świat współczesny nie będzie ukarany. On sam jest karą." - Nicolás Gómez Dávila.

Homoseksualizm był niedemokratyczny

To była rozrywka klas wyższych, arytokracji. Zwykli, szarzy ludzie byli prozaicznie hetero;-) Homoseksualizm bynajmnie nie był powszechny. To tak na marginesie.

To jest: Adam

Byl powszechnie akceptowany

Oczywiscie chodzilo mi o to, ze byl powszechnie akceptowany (w swiecie greckim rzecz jasna, w Rzymie - nie). Elity lansowaly mode, tutaj oczywiscie sie z Panem zgodze. Zreszta trudno, zeby sklonnosc, ktora obecnie przejawia okolo 10% byla kiedykolwiek powszechna.

"Świat współczesny nie będzie ukarany. On sam jest karą." - Nicolás Gómez Dávila.

model chinski

Demokracja vs autorytarne Chiny. Ręce opadają.

Krytykanci demokracji

Krytykanci demokracji zwolennicy autokracji są śmieszni - współcześnie mogą przeciwstawić jedynie Pinocheta wobec dziesiątków innych dyktatorów, autokratów państw muzułmańskich i południowo-wschodnich republik postradzieckich - żałosne.
Jakoś jednak nie przeszkadza im to bajać dzieciuchowato nadal - infantylizm i analfebetyzm polityczny.

To jest: Marcin Jendrzejczak

A skąd ta dychotomia. Jak

A skąd ta dychotomia. Jak nie demokracja to od razu autokratyzm muzułmański. jak nie Unia to Białoruś? Kto tu jest śmiesznym analfabetą itd?
Idealnym ustrojem jest ograniczona do bronienia praw naturalnych monarchia. Pod wieloma względami coś takiego istniało w XIX wieku.
Hans Herman Hoppe uzasadnia wyższość idealnej monarchii nad idealną demokracją tak:

1. Monarcha będący "właścicielem" ma niższą preferencję czasową niż demokratyczny zarządca
2. W monarchii istnieje czytelny podział między rządzącymi a rządzonymi. Królowi trudniej jest łamać prawa naturalne.
Wynika to z tego iż większość ludzi ex definitione nie ma szans na stanie się częścią rządu. Dlatego skupia się na obronie indywidualnych praw.
W demokracji zaś niemal zasadzie wszystkie aktywne jednostki liczą na przejęcie kiedyś władzy. Nie opłaca się więc im walka z omnipotencją państwa.
3 W monarchii nieliczni tylko mają prawo do cudzej własności,w demokracji wybory pozwalają każdemu wyciągać ręce po obcą własność. Powoduje to obniżenie szacunku dla prawa własności wśrod "ludu".
4 W monarchii królem jest często osoba wykształcona,przystosowana do rządzenia. Nawet jak bywa inaczej,to i tak jest mniejsze prawdopodobieństwo na dojście do władzy oszusta itp.
W demokracji bowiem aby wygrać trzeba najczęściej składać masę FAŁSZYWYCH obietnic-a składają je kłamcy a nie ludzie z zasady uczciwi.
5 HHH za wieloma przedstawicielami szkoły austriackiej uważa że państwo jest złe i nie produkuje "dóbr" lecz "zła".
Ponieważ konkurencja sprzyja zwiększeniu produkcji; w demokracji konkurencja sprzyja zwiększeniu produkcji "dóbr złych".

Hoppe podaje też masę przykładów empirycznych pokazujących iż monarchia lepiej sprzyja gospodarce niż demokracją (szybciej przekształcająca się w państwo opiekuńcze).
" ?w trakcie trwania epoki monarchicznej, w okresie przed I Wojną Światową, wydatki rządowe, rozumiane jako procent PKB, rzadko przekraczały 5%. Od tamtego czasu wzrosły one średnio do 50%. Przed I Wojną Światową rządy zatrudniały zwykle mniej niż 3% pracującej populacji. Od tamtej pory odsetek ten wzrósł do poziomu 15 - 20%. Era monarchiczna wiązała się z pieniądzem kruszcowym (złotem), którego siła nabywcza stopniowo rosła. Dla odmiany, era demokratyczna jest erą pieniądza papierowego, którego siła nabywcza nieustannie maleje.?

Oczywiście przykład z dziesiątkami autokratów państw muzułmańskich jest żałosny. Trzeba brać pod uwagę tę samą kulturę i czas.
Jak poza demokracją widzi Pan jedynie tyranię to jestem pełen podziwu.
Uczmy się lepiej od ludzi doświadczonych i znających totalitaryzm jak np. p Bukowski,zamiast niemerytorycznie krzyczeć' przy klawiaturze

Rozbawił mnie Pan:) No

Rozbawił mnie Pan:)
No przede wszystkim wałkowaniem teoretycznym, jeśli Pan świeży to nie wie że na forum monarchię już pogrzebaliśmy (niektórzy wierzgają jeszcze udając że nic się nie stało - stąd mój poprzedni post) argumentami psycho-socjologicznymi.
Pozamiatane i koniec, powtarzać mi się nie chce.
Mówi Pan że zasłoniłem się muzułmańskimi autokratami? Że to taką dychotomię jedynie widzę?
Nie odniosę się nawet.

To jest: Grzegorz Osowski

demokracja to wolność!

W swoim artykule tak jak Hans Herman Hoppe stara się Pan wykazać wyższość idealnej monarchii nad idealną demokracją.

Uważam że jest to zajęcie całkowicie jałowe ,ponieważ idealne ustroje mogą istnieć jedynie w świecie idei,czyli nie mogą istnieć w świecie realnym!

Uważam prawdziwą demokrację za najlepszy z możliwych ustrojów dlatego że:
1-umożliwia rozwiazywanie konfliktów społecznych oraz wymianę elit rządzących na drodze pokojowej
2-zapewnia sprawowanie władzy w interesie i zgodnie z wolą wiekszości obywateli
3-zapewnia obywatelom wolność i równość wobec prawa

Wszystko co napisałem powyżej jest spełnione(w świecie realnym!) jeśli obowiązuje ordynacja większościowa(JOW).

Pański argument że monarchia jest tańsza jest mało istotny w stosunku do moich trzech argumentów,ponadto porównywanie wydatków rządowych w demokracjach współczesnych i monarchiach dziewiętnastowiecznych uważam za zupelnie bezsensowne z powodu stuletniej odległości w czasie.
Obecnie za punkt odniesienia można by uznać:Arabię Saudyjską,Nepal,itp.
Grzegorz Osowski

Grzegorz Osowski

Jaka monarchia?

Tylko jaki rodzaj monarchii, absolutystyczna, konstytucyjna czy może elekcyjna?

Z Platonem nei polemizuje..

bo i tak mi nie odpowie. Polemizuje z niektórymi wnioskami autora:
[quote]Państwo, coraz bardziej ingerujące w rynek nie jest w stanie zapewnić gospodarczego rozwoju, gdyż człowiek, z natury egoista bardziej dbać będzie o swoją własność niż tzw. własność publiczną[/quote].
Państwo - czyli monarcha również. Monarchia nie daje nam gwarancji większych niż władza demokratyczna. Weźmy przykład Rzymu. Na sztandarach tych zdobywców całej śródziemnomorskiej ekumeny pisało " Senat i lud rzymski". Nie król. Króla przepędzili i to między innymi stanowiło o tożsamości Rzymian. Największe zdobycze Rzymu przypadły na czasy demokracji (czy republiki, jak kto woli) - opanowanie Italii, wojna z Kartaginą, podbój Hiszpanii, Grecji, Azji Mniejszej. Czasy monarchii de facto (czyli pryncypat) i monarchii de iure (dominat) były czasem stagnacji. Rzym upadł jako monarchia teokratyczna - król - chrześcijanin był osoba świętą. Ale oczywiście nic to nie pomogło. Dlaczego? Polecam lekturę Polibiusza, który tak wyjaśnia sukcesy Rzymian: w arystokratycznej Kartaginie urzędy były wykupywane (oficjalnie). W Rzymie nie - i pełniono je "społecznie", tzn bez wynagrodzenia z urzędu. W Grecji, podbitej przez Rzymian, Grecy defraudowali pieniądze i generalnie byli wobec siebie i swoich polis nieuczciwi. Rzymianie przeciwnie - defraudacja pieniędzy publicznych była straszną hańbą. Co się zmieniło po tysiącu lat, kiedy Rzym upadł? Otóż te same wady, jakie Polibiusz przypisywał innym ludom można było przypisać Rzymianom i to do potęgi. Do tego dochodziła rozbudowana administarcją, a nad nią aparat kontroli, sprawdzający, czy nie ma korupcji (z czymś mi się to kojarzy;-)) Dlatego, kiedy barbarzyńcy podbijali Rzym i hulali po prowincjach w tę i spowrotem, to nikt nie reagował jak w czasach Hannibala - pełną mobilizacją, tylko przeciwnie - totalną olewką. A nawet więcej - w upadającym Rzymie wybuchały powstania uciskanej ludności (w Galii powstanie Bagaudów), którzy w barbarzyńcach widzieli wybawienie.
Wnioski - tak naprawdę, to nie ma znaczenia, czy system rządów jest demokratyczny, oligarchiczny, czy monarchiczny. Istotne jest nastawienie obywateli do tej formy rządów. Jeżeli ludzie odczuwają więź ze swoim państwem, jeżeli moralność publiczna zabrania okradania własnego państwa i przy tym państwo odwdzięcza się obywatelom traktowaniem ich jak ludzi, a nie bydło, to takie organizacje zwyciężają inne - i monarchię (Rzym podbił kilka monarchii, Grecy obronili się przed Persją...) i demokracje i wszelkie inne, bo ludzie w nie wierzą i są gotowi do poświęceń. W przeciwnym wypadku - nie ma znaczenia jaka jest forma rządów, bo i tak jest skazana tylko na trwanie.

To jest: Stach

Monarchizacja władzy w

Monarchizacja władzy w Rzymie na wzór azjatycki za Dioklecjana była raczej odpowiedzią na kryzys, próbą przełamiania go a nie jego przyczyną. A przyczyn było wiele: upadek tradycyjnych instytucji,łatwe 'wojskowe' awanse ludzi z plebsu co mnożyło uzurpatorów i konflikty wewnętrzne,oraz kryzys autorytetów pogańskich - sceptycyzm i cynizm w filozofii. A że reformy zmierzały w kierunku tego co dzisiaj nazywa się socjalizmem; wysokie podatki, rozbudowana administracja, pomysły pokroju cen maksymalnych etc, to już tylko postawiło kropkę nad i w procesie rozkładu.

Tamerlan

Ba, oni poszli dalej

w rozwiązania typu "syn urzednika, zostaje urzędnikiem, syn żołnierza- zołnierzem". Możemy się domyslac, że większość tego typu zarządzeń pozostało na papirusie;-)
Niemniej losy Rzymu dowodzą, że sama monarchia nie jest lekarstwem na chory organizm społeczny.

... wszystkich krajów łączcie się

Dobrze Panie Marcinie, że tekst Platona ,,z zapomnienia" Pan wyłowił.

Swoją drogą to ciekawe, że Platon zauważył wpisane w d***krację ,,złe mechanizmy", biorąc pod uwagę, jak Pan Marcin zresztą przypomina, że ustrój Aten tak naprawdę obejmował ok. 200-tu tysięcy mieszkańców z 30-oma tysiącami uprawnionych do głosowań. No i jak się okazuje nawet tak duże ograniczenia d***kracji (mały teren, niewielka część uprzywilejowanych, o ile się nie mylę również zakaz sprawowania urzędów przez niemajętnych) dały Platonowi wystarczające argumenty do ostrej krytyki zasad ,,najlepszego z ustrojów" (co najmniej nie sprawdzał się). Obecnie d***kracja obejmuje większe obszary a i głos złodzieja jest w niej równy głosowi np. żołnierza z wojny obronnej 1939 roku (Polska). Ewolucja ale chyba, w kontekscie krytyki w ,,Państwie", raczej w jeszcze bardziej niepokojącą stronę.

Dziwi tylko (tak w rzeczywistości to chyba jednak nie dziwi) bezkrytyczne podejście do tego ,,systemu". Mówienie, że nie ma co odwoływać się do monarchii, bo już nie wróci a my żyjemy w nowym d***kratycznym świecie przypomina mi podejście z czasów realnego socjalizmu. I tak naprawdę nie padają kontrargumenty zwolenników d***kracji jako ,,najlepszego z ustrojów", choćby do mysli Platona.

To właściwie takie d***kratyczne podejście, jakby się zastanowić - wokół mówią, że d***kracja jest the best, no to znaczy, że tak jest :).

Pozdrawiam

Xporferus

To jest: Equatore

To się pisze demokracja

-------
"Brak szacunku dla słowa jest źródłem nieporozumień"

"Brak szacunku dla słowa jest źródłem nieporozumień"

... ale co ,,się

... ale co ,,się pisze"?

Wykropkowanie stosuję przez delikatność. Panu Gitowi na forum już to objaśniałem...

Xporferus

To jest: Equatore

Nie spodziewałem się równie głupiego tłumaczenia

Nie może napisać słowa "demokracja" bo jest za delikatny. A jak pan widzi słowo "socjalizm" to panu serce pęka czy wrzody wyskakują?
-------
"Brak szacunku dla słowa jest źródłem nieporozumień"

"Brak szacunku dla słowa jest źródłem nieporozumień"

...vitae discimus

No i Pan mówi o szacunku dla słowa?
Nie zapytał Pan, nie zadał sobie Pan trudu, by wyjaśnić co pod kropkami ukrywam (jak kiedyś Pan Git). Zatem wyjaśniam, że jest tam słowo, ktore ktoś kiedyś użył do określenia ,,najlepszego z ustrojów", a według mnie nienadające się do publicznego używania.

Ciekawe jak Pan, zgodnie ze swoim szacunkiem do języka w celu unikania nieporozumień, wyjaśni użycie wyrazu głupi... Dla mnie tego nie musi Pan robić.

Xporferus

To jest: Equatore

Nie muszę sobie zadawać trudu

bo znam ten żałosny kalambur od lat.
Słowo które pan nie wykropkował - nic nie znaczy. Skoro mówi pan o demokracji niech pan o niej mówi pod własnym imieniem, zamiast kłuć oczy gwiazdkami.
Dlaczego głupie tłumaczenie? Bo fałszywe i nieprzekonujące. Gdyby pan rzeczywiście dbał o delikatność to przede wszystkim nie używałby pan wielokrotnie słowa, które okreslił pan jako "nie nadające się do publicznego używania". Jak dziecko, które przeklnie 20 razy żeby pokazać jakie jest dorosłe, ale nie dokończy, żeby pokazać jakie jest grzeczne. Poza tym używa pan tego zwrotu nie po to, żeby zadbać o moją czy swoją delikatność, ale żeby określić okazać swoją pogardę dla słowa "demokracja", który to termin jest przedmiotem dyskusji. Znam ten zabieg erystyczny, aczkolwiek w lepszym wykonaniu.

-------
"Brak szacunku dla słowa jest źródłem nieporozumień"

"Brak szacunku dla słowa jest źródłem nieporozumień"

słowa szacunek?

Po pierwsze.
Zacytuję:
,,...bo znam ten żałosny kalambur od lat..."
Pytanie: to dlaczego każe mi Pan używać innego słowa, zaczepiając niemerytorycznie?

Po drugie.
Dla mnie imię d***kracja to dobre określenie tego ustroju. Imię własne.

Po trzecie. Kropek używam przez delikatność a nie słowa. Trochę Pan się zakręca...

Po czwarte. Czyli ,,fałszywe i nieprzekonujące" to synomim głupiego? Już pal sześć uzasadnienie fałszywości (Pan wie lepiej oczywiście jako uprawniony do ocen i w dodatku erysta), ale jak nazwać tę konstrukcję, w kontekscie Pana ulubionej myśli?

Czy warto się tak emocjonować tylko dlatego, że coś u kogoś Panu się nie podoba?

Xporferus

To jest: Equatore

Dla pana może i dobre imię

ale nie dyskutuje pan z sobą, a z innymi ludźmi.
Tak - tłumaczenie fałszywe i nieprzekonujące jest głupim tłumaczeniem.
Nie jestem rozemocjonowany.
Oczekuję szacunku dla moich wartości. Demokracja jest jedną z nich.
-------
"Brak szacunku dla słowa jest źródłem nieporozumień"

"Brak szacunku dla słowa jest źródłem nieporozumień"

Po pierwsze. Upiera się Pan

Po pierwsze.
Upiera się Pan przy swoich słowach. Krzywdzących i tak naprawdę świadczących o piszącym zawsze w pierwszej kolejności (proszę przeczytać całość). Osobisty wtręt. Wyrazów takich unikam w rozmowie, bo ,,fałsz" trzeba wykazać a ,,głupi" pozycjonawałby mnie jako ,,mądrego" (a przecież o sobie takich rzeczy się nie wie).

Po drugie.
Hm, nie wiem co Panu powiedzieć o wartościach. Własciwie to z nimi trudno polemizować. Nie są przecież argumentami. Dziwi mnie trochę, że ustrój polityczny może być wartością samą w sobie, ale cóż. Właściwie każdy przeciwnik ,,najlepszego z ustrojów" powinien z szacunku przy Panu o nim milczeć. Jeżeli jednak Pan mi pozwoli to powiem swoje zdanie. Przykład o wartościach najbliższy i najprostszy. W Polsce w tym ustroju raz dokonuje się więcej a raz mniej aborcji, w zależności od zmian ustawowych (ostatnie 17-cie lat). Część twarzy w parlamencie widzę tam od dawna. Ja jako prosty, zniewolony wyborca (w przeciwieństwie do Aten dopuszczony jestem do ,,mechanizmu") nie mam na to absolutnie żadnego wpływu - ludzie na których odddaję głos nie znajdują się w sejmie, choćby. Taki ,,ustrojowy mechanizm". Dlaczego mam mieć zatem szacunek dla takiego ,,bezosobowego systemu"? W monarchii mógłbym przynajmniej konkretną osobę obwiniać (szanować lub nie), przy abstrakcyjnym założeniu, że do takich ustaw by doszło... A tak...? Moim wartością urąga głosowanie nad nimi ludzi, którzy żyją z pieniędzy między innym odbieranych mi pod przymusem (jak cytował Pan Marcin Pana Hoppego w artykule co najmniej 10-ciokrotnie większych niż w ,,monarchistycznym okresie").

Xporferus

To jest: Equatore

To pan popełnił akt agresji mówiąc

o demokracji z gwiazdkami. Ja tylko pana zganiłem, w celu przywrócenia naturalnego porządku rzeczy, gdzie pies nazywa się pies, a krowa nazywa się krowa.
Nie każę panu milczeć o demokracji. Chcę tylko, żeby mówiąc o niej, używał pan słowa demokracja.

-------
"Brak szacunku dla słowa jest źródłem nieporozumień"

"Brak szacunku dla słowa jest źródłem nieporozumień"

Przepraszam, ale trochę umiaru

Przepraszam, ale trochę umiaru Panie Equatore.
1.Najpierw niemerytorycznie zaczepia mnie Pan; nie odniósł się Pan do żadnego argumentu z artykułu czy z mojego komentarza.
2.Wyjaśniam Panu swoją delikatność sugerując, że Pan się myli.
3.Następnie twierdzi Pan, że wie, iż używany przeze mnie wyraz jest kalamburem (no to po co zaczepka i sugestia abym w miejsce dekropkikracji Pana wyrazu używał?)
4.Przy okazji w moją stronę płyną z Pana ust, a raczej spod palców, pełnych szacunku dla języka, wyrazy ,,fałsz" i ,,głupi", nieuzasadniane przez Pana.
5.Na moje delikatne uwagi w tej materii Pan, mimo znajomości wyrazu ogwiadkowanego, sugeruje mi uzywanie innego, bo uważa Pan to za naturalny porządek rzeczy (sic!).
6.Rozumiem, że naturalnym porządkiem rzeczy dla Pana jest konsekwentne nazwanie mnie (bacząc na fakty od 1 do 5) agresorem.

To jednak dziwne, ze wiedząc co kryje się pod kropkami stara się Pan komuś narzucić swoją wolę - inny wyraz.
To jednak dziwne, że nie komentuje Pan wypowiedzi merytorycznie - nie odnosi się Pan do argumentów, które uważa Pan za niesłuszne. Ma Pan przecież szansę pokazać w tym kontekscie ,,mistrzostwo" ustroju, który Pan uważa za ,,wartość". Szkoda Pana czasu. No chyba, że sobie stara się Pan coś udowodnić...
A może wyjaśnienie leży gdzie indziej, nie wiem... w jakiejś odmianie d***kratycznego fanatyzmu - narzucanie, a nie racjonalność?

Xporferus

To jest: Equatore

To się pisze demokratycznego

Dobranoc.
-------
"Brak szacunku dla słowa jest źródłem nieporozumień"

"Brak szacunku dla słowa jest źródłem nieporozumień"

To jest: Wojciech-Maltan

Panie Krzysztofie, a jak

Panie Krzysztofie, a jak chce Pan przywrócić ustrój monarchistyczny?

Wojciech
-------------
"Bóg, dając nam życie, obdarował nas jednocześnie wolnością"

Wojciech
-------------
"Bóg, dając nam życie, obdarował nas jednocześnie wolnością"

To jest: Adam

Moze sprobuje odpowiedziec w zastepstwie ...

bo Pana pytanie nie moze pozostac przeciez puenta dyskusji ;-)

Z przemianami ustrojowymi jest raczej tak, ze po prostu sie staja. Na skutek zbiegu przyczyn, ktore rzadko kiedy udaje sie do konca ustalic, bo w naukach spolecznych nie ma mozliwosci prowadzenia doswiadczen w kontrolowanych warunkach. Mowienie, ze ktos wprowadzil taki czy inny ustroj jest zawsze grubym uproszczeniem, tego nie trzeba chyba nikomu tlumaczyc.

Dlatego kwitowanie dyskusji nad wadami ustroju A i zaletami B pytaniem "a jak chce Pan wprowadzic ustroj B"
niewiele chyba moze do tej dyskusji wniesc, nieprawdaz?

Obecnie widoczne staje sie stopniowe przejmowanie kompetencji tradycyjnych panstw przez korporacje (ktore demokratyczne nie sa ani troche), i to w wielu dziedzinach. Mysle, ze z czasem bedzie to ewoluowalo w kierunku zjawiska patronatu, ktore pojawilo sie u schylku okresu rzymskiego i bylo zalazkiem przyszlego feudalizmu.

Co z tego wyniknie tym razem - oczywiscie nie wiadomo, bo zadne prawa dziejow przeciez nie istnieja.

Krytyka demokracji (traktowanej dzisiaj praktycznie jak dogmat religijny) to pouczajace cwiczenie umyslowe, nieprzypadkowo praktykowane przez ludzi myslacych wszystkich czasow :-)

"Świat współczesny nie będzie ukarany. On sam jest karą." - Nicolás Gómez Dávila.

To jest: Wojciech-Maltan

Eh, zaraz kwitowanie,

Eh, zaraz kwitowanie, zainteresowałem sie praktycznym aspektem tej krytyki.

W takim razie, jest to krytykowanie dla samego krytykowania czy piętnowanie ułomności demokracji? Żadna tam tęsknota?

Powrót do monarchizmu można potraktować jako kontrrewolucję. :-)

Wojciech
-------------
"Bóg, dając nam życie, obdarował nas jednocześnie wolnością"

Wojciech
-------------
"Bóg, dając nam życie, obdarował nas jednocześnie wolnością"

To zabawne, ale Pan sobie

To zabawne, ale Pan sobie teraz zaprzeczył:)
No przecie, jeśli korporacje prowadzą w upragnionym Pana kierunku to o co Mu chodzi?

Czyli, jeśli by się pokusić o historyczną prawidłowość, demokracja z autokracją są naprzemienne.

Tylko, czy nie żal Panu że, by akceptować monarchię, umysły ludzkie następnych pokoleń muszą się cofnąć w rozwoju? Że to regres?

To jest: Adam

Alez ja nie pisalem o swoich pragnieniach,

czy tesknotach (tak stary, zeby tesknic za monarchia jednak nie jestem ;-) ) tylko staralem sie zgrubsza scharakteryzowac mozliwy (wedlug mnie) rozwoj wydarzen.

Na formulowanie historycznych prawidlowosci sie jednak nie skusze, bo Pana podzial mozliwych ustrojow na demokracje i autokracje nie ma raczej szans oddac istoty sprawy.

Upadek demokracji (potwierdzam, ze w mojej opinii - nieunikniony) najczesciej prowadzi po prostu do chaosu, czego oczywiscie nikt rozsadny pragnac nie moze.

Rozwazanie alternatyw jest w tej sutyacji jak najbardziej zasadne.

[quote]
Tylko, czy nie żal Panu że, by akceptować monarchię, umysły ludzkie następnych pokoleń muszą się cofnąć w rozwoju? Że to regres?
[/quote]

Szczerze mowiac, nie bardzo wierze w jakikolwiek rozwoj umyslow z pokolenia na pokolenie. Wiedza to jeszce nie madrosc. Zreszta od lat 60-tych w Europie i tak obserwujemy regres w obu dziedzinach, niespecjalnie jest wiec czego zalowac.

"Świat współczesny nie będzie ukarany. On sam jest karą." - Nicolás Gómez Dávila.

akcja bezpośrednia? :)

Panu, Wojciechu, przynajmniej chce się sprawdzać znaczenia słów:)

A co do przywrócenia monarchii to jestem na podobnym etapie koncepcyjnym jak w przypadku uwolnienia rynku w warunkach d***kracji - nie wiem. Proszę jednak zauważyć, że w tym drugim przypadku nie staje się w ten sposób automatycznie etatystą (zwolennik obecnego stanu). Myślę, że tak jak Pan, będę nadal spoglądał na d***kratyczne regulacje ludzkich działań przez pryzmat zasad wolnorynkowych, które uważam za słuszne.

Niezmiennie jednak dziwię się, że zwolennicy ,,najlepszego z ustrojów" nie podają konkretnych kontrargumentów np. w komentarzach pod tekstem Pana Marcina streszczającym krytykę Platona. Czyli co? Zgadzają się z nią i nadal poza d***kracją życia nie widzą? Ciekawe.

Z większością tez z artykułu zgadzam się. Nie widzę powodu do polemiki... ale inni?

Xporferus

To jest: Wojciech-Maltan

Christophorus

Sprawdziłem sobie, ponieważ znałem "Christophorus"...

Nawet nie o to mi chodzi, że jakieś posądzenia o etatyzm czy temu podobne.

Po prostu chciałem się dowiedzieć, czy krytyka (słuszna) ma prowadzić do konkretnych działań. I jeżeli tak, to do jakich.
Nie znam jeszcze Pana poglądów, dlatego chciałem się wcześniej upewnić.

Pozdrawiam

Wojciech
-------------
"Bóg, dając nam życie, obdarował nas jednocześnie wolnością"

Wojciech
-------------
"Bóg, dając nam życie, obdarował nas jednocześnie wolnością"

nieporozumienie

Może ja mało precyzyjnie piszę. Przykład z wolnym rynkiem i etatyzmem miał dookreślić problem. Jeszcze raz. Nie widzę możliwości uwolnienia rynku w Polsce.. Panuje etatyzm. Czy to ma oznaczać, że powinienem być piewcą tego drugiego? Bo jest?

Podobnie widzę sprawę monarchii i d***kracji. Czy teraz przykład stał się bardziej strawny?

Pozdrawiam

Xporferus

To jest: Wojciech-Maltan

Rozumiem, przyjąłem.

Rozumiem, przyjąłem. :-)

Wojciech
-------------
"Bóg, dając nam życie, obdarował nas jednocześnie wolnością"

Wojciech
-------------
"Bóg, dając nam życie, obdarował nas jednocześnie wolnością"

Załga się Pan do

Załga się Pan do cna.....właściwie już jest czas dokonany.
Dlatego że mówią? - a proszę rozejrzeć się wokół:)
Argumentem jest to co Pan widzi, i co może porównać z formami przezeń pragnionymi. Poza omówionym już psychosocjologicznym.

Pozdrawiam

,,Załgać się"? Pan jest

,,Załgać się"? Pan jest jednak bardzo emocjonalnie nastawiony. Jeżeli nie to proszę uzasadnić swoją ,,tezę", właściwie obrażającą.

Zachęcam Pana, Gicie, jak poprzednio do konkretnego ustosunkowania się do głównych argumentów krytycznych z tekstu. Platon nie widział? Nie wiedziałem... :)

...aha i co to jest ta psychologia socjologii? Czy odwrotnie?

Xporferus

Mówię o samooszukiwaniu

Mówię o samooszukiwaniu się - teraz ładniej?:)

Na myśli miałem uwarunkowania psychologiczne i socjologiczne, konieczne by ludzie akceptowali monarchię umysłowo i społecznie.

Ale o to akurat nie ma zmartwienia bo ktoś tu już wyraził przeświadczenie o wielkich korporacjach wiodących nas ku monarchii, i ja wcale temu nie zaprzeczam, a Panu ziszczą się wtedy sny.

konieczność dziejowa...

...hm, nie wiem jak to mam określić. Kiedyś Panu napisałem, że nie na tym polegają moje sny. Pan twierdzi inaczej...

Tą metodą każdemu można zarzucić samooszukiwanie :) (co prawda wychodzi na to, że to Pan sam wprowadza się ,,w malyny") Może to i ładniej, ale nadal Pan nie uzasadnił dlaczego to ja się oszukuję?

Xporferus

Jak miałbym do wyboru

Krytykowaną przez Platona demokrację i idealne według niego państwo to nie miałbym nawet cienia wahania które wybrać. Pan wolałby jego wizję?
NIe trzeba daleko szukać bo niedawno był równie uroczy "idelany" system tworzony w praktyce:)
Na pytanie czy demokracja jest ustorjem idealnym odpowiedź może być tylko jedna. Niestety na pytanie czy są od niej lepsze już sprawdzone również można udzielić jednej identycznej odpowiedzi.

Re: Platona krytyka demokracji a zarzadzanie gmina

[quote=Joker]Platona krytyka demokracji uchodzi za pierwszą w historii filozofię polityczną - czyli rozważanie nad sprawiedliwym porządkiem państwowym.
[/quote]
Zgadzam sie z tym pierwszym zdaniem. Cala reszta jest juz zdecydowanie nie na temat, a to dlatego ze takie platonskie panstwo bylo miastem-panstwem i to mniejszym od malego miasta wojewodzkiego, gdzie dorosli obywatele w wieku od 20 do 60 lat znali sie prawie osobiscie, a starszych to mozna bylo policzyc na palcach. W takim panstwie ludowe zgromadzenia mogly sie nawet zgromadzic w jednym miejscu, kazdy majacy cos do powiedzenia mogl zabrac glos (wiejski idiota znal swoje miejsce i glosu nie zabieral, w przeciwienstwie do czasow dzisiejszych), wiadomo bylo, kto sie naprawde liczy i w efekcie byla szansa na demokratyczne decydowanie w istotnych sprawach. Ale skoro i to mozna bylo krytykowac, to pewnie najlepiej z ta demokracja nie bylo. Teraz i tutaj, czyli w Polsce, mozna to stosowac do szczebla gminy. I zdarza sie, ze to nawet funkcjonuje. A co do szczebla panstwowego, to Platonowi pewnie by sie w glowie nie miescilo, ze ktos moglby stosowac jego rady do zarzadzania kilkudziesieciomilionowym panstwem. W tamtych czasach, gdy miasto zbytnio sie rozrastalo, czesc mieszkancow opuszczalo je, by zalozyc nowe, z wlasnym "demokratycznym rzadem".

Rafal Poniecki

To jest: BTadeusz

Znakomity artykuł.

Wskazujący na przenikliwość Platona w obserwacji społecznych zachowań i uniwersalność wniosków. Platon nie studiował na Sorbonie socjologii, ani politologii czy "nauk społecznych" na UW, a jest równoprawnym polemistą z absolwentami i nauczycielami tychże.
Wolność jest czymś innym dla muzułmńskiego barbarzyńcy, czymś innym dla działacza ruchu gejów, a czymś innym dla członka zarządu korporacji, czy nieformalnego przywódcy mafii, lub GTW.
Ale kiedy "wolność" głosi polityk, to wszyscy myślą, że sobie nią chleb posmaruja.
Puste słowo.
Państwo, jako suweren wewnętrzny, będzie trwało, o ile będzie stabilne. Niestabilne - rozleci się.
Często z hukiem.
Poszukiwania zasad dobrego państwa, to poszukiwanie zasad jego stabilności mimo, a może i wbrew - zmienności społecznych sytuacji, które w nim zaistnieją.
Potrzeba powyższego jest znacznie silniejszym warunkiem trwałości państwa, niż równość obywateli, czy nawet tzw. "sprawiedliwość społeczna" - JAKO postulat systemowy.
Tak więc postulat sprawiedliwości a priori, wydaje się być postawieniem wozu przed koniem.
SAMA stabilność, trwałość zasad jest z tego punktu ważniejsza, od treści tych zasad.
Poziom egalitaryzmu w prawach "obywateli demokracji", poziom równości ich praw, nie przesądza o zadowoleniu z wyników tej równości. O zadowoleniu zarówno "obywateli demokracji", jak i obywateli w ogóle. Róznice w patologiach demokracji ateńskiej, jak i naszej, obserwujemy niewielkie.
Popularność "teorii spiskowych" świadczy o "ziarenku prawdy" w nich, a realność tworzenia się globalnej "neoarystokracji" bije w oczy.
Wolność wyboru, wobec nierówności w dostępie do informacji, jest pustym sloganem.
Prawda, jako cel "wolnego wyboru" pozostaje dla wielu - wbrew postulatom demokracji - niedosiężna z racji braku tej wolnosci.
Informacja ma swoją cenę , więc bogactwo, a nie jakakolwiek równość, także ta - wobec prawa, przesądza o dostępie do wolności.
Można wzruszyć ramionam i powiedzieć : cóż? lepiej nie można...
Ale róznice wolności narastają, rośnie zaczyn rewolucji.
Kiedyś zaczynem była konstatacja " my wytwarzamy, a ONI konsumują".
Co ma powiedzieć pracownik budżetówki? banku? biura? co biedak wytwarza?
Więc nic nie mówi, tylko utrudnia przepływ pieniądza. I informacji.
Czy oferta "młodzieniaszkowatości" wystarczy jako czynnik stabilizacji i przewidywalności obecnej formy demokracji?
Zasady życia ujęte prawem, więc mieszczące się w zakresie przewidywalności rządzących zostały tak obniżone, że przekroczyły poziom krytyczny - wolność obróciła się przeciw jej "dawcom". Zaczął się odwrót. (prawa muzułmanów w ?uropie).
Tylko czekać, jak rewoltę wywołają gejowie...

Przestawiamy problemy z głowy na nogi.

Platon

Platon nie tylko krytykował demokrację, podał również zasady państwa idealnego - jakoś mało Pan o tym napisał. Może warto. Zasadniczą i miażdżącą krytykę koncepcji Platona znajdziemy w pierwszy tomie "Społeczeństwa otwartego i jego wrogów" K. Poppera (drugi tom to równie miażdżąca krytyka Hegla, Marksa i marksizmu).
Zwracam też Panu uwagę, iż demokracja "sprawdza się" w tym sensie, że jest żywotniejsza niż inne formy. Ateny zawsze górowały nad Spartą i to one przewodziły greckim miastom (czasem dość dotkliwie dla nich). Rzym republikański był potęgą. Obecnie demokracja pozwoliła USA stać się największą potęgą wspłóczesności.
Oczywiście demokracja ma wady, powszechnie znane, również krytyka Platona jest w części uzasadniona. Ale jakoś Pan jest w tej sprawie jednostronny. Pozdrawiam