Drodzy Czytelnicy!W maju wpłacili:
Nowe na PNNa ten temat:Zaloguj sięIle?.Follow Prawica.net |
Antykomunizm – utracona tożsamość prawicy?Tak jak przewidywałem, po emisji filmu „Towarzysz Generał” głos zabrał Towarzysz Winnicki i zaczął "niuansować". Oczywiście mam na myśli "zbiorowego" Towarzysza Winnickiego, bo przeciwko filmowi Grzegorza Brauna i Roberta Kaczmarka wystąpiła cała koalicja przeciwników rozrachunku z dziedzictwem PRL. Jest to koalicja ciekawa jeśli przyjrzymy się jej uczestnikom. O tym, że przeciwko filmowi opowiedzą się tacy ludzie jak Jacek Żakowski, Wojciech Mazowiecki czy posłowie SLD trudno się dziwić. Film o Jaruzelskim, będący logiczną kontynuacją tematów poruszanych przez autorów w poprzednich produkcjach (np. o agencie "Bolku") burzy okrągłostołowy układ. Niweczy kompromis jaki komuniści zawarli z wyselekcjonowanymi "dysydentami" działając wbrew oszukiwanemu po raz kolejny w PRL – u społeczeństwu. Wdzięczność pseudo – elit, którym Czesław Kiszczak i Wojciech Jaruzelski zapewnili współudział w rządzeniu neopeerelem, była tak ogromna, że nawet pozapominano byłemu moczarowcowi Jaruzelskiemu udział w antysemickiej czystce w wojsku. W czasie kiedy Gazeta Wyborcza wyciągała lub preparowała najmniejsze przesłanki antysemityzmu wśród polityków prawicy czy dziennikarzy, generał Jaruzelski był hołubiony przez redaktora Michnika i zastępy jego apostołów. Pokazywało to i pokazuje najdobitniej, że tzw. „walka z antysemityzmem” to polityczna broń okrągłostołowej elity w eliminowaniu swoich przeciwników. „O tym kto jest Żydem decyduję ja!” – miał powiedzieć swego czasu jeden z przywódców III Rzeszy Herman Goering. „O tym kto jest antysemitą decyduję ja!” – mógłby powtórzyć po latach współrządca neopeerelu Adam Michnik. Dajmy jednak spokój „prorokom większym” (Michnik) i „mniejszym” (Żakowski). Nie wspominajmy nic o SLD. Dlaczego jednak w obronie gen. Jaruzelskiego występują ludzie mieniący się prawicą, ba! – nawet określający siebie mianem prawdziwej i jedynej prawicy w odróżnieniu od bandy „jakobinów” , którymi to epitetami określają inne środowiska (np. PiS). Dlaczego od Jaruzelskiego nie chcą się odciąć (z wyjątkami – np. Maciej Eckardt) spadkobiercy endecji jak grupa skupiona wokół Myśli Polskiej z red. Engelgardem na czele? Jak to możliwe, że pozytywnie o szefie WRON wypowiada się od lat Janusz Korwin Mikke? Co powoduje, że ludzie ci stają ramię w ramię z, skądinąd, krytykowanym przez siebie red. Michnikiem i postkomunistami aby bronić „dobrego imienia” byłego włodarza Polski Ludowej? Siła komunizmu tkwiła przez lata (i tkwi nadal) w słabości tzw. wolnego świata. Nawet tak cyniczna i bezwzględna, znająca się na uprawianiu polityki realnej jak mało kto elita polityczna Wielkiej Brytanii w starciu z cynizmem i bezwzględnością elit komunistycznej Rosji jawi się jako klub popijających herbatkę dżentelmenów, rozprawiających o pogodzie. Sowieci doprowadzili sztukę dezinformacji i prowokacji do perfekcji. Nie odnosiliby swoich zwycięstw gdyby nie armie agentów wpływu w krajach Zachodu. I nie chodzi tu o partie komunistyczne, będące hodowlą kadr na wypadek zwycięstwa rewolucji w danym, tubylczym kraju. Najbardziej liczyły się zakamuflowane „śpiochy”, które w odpowiednim momencie przygotować miały grunt pod przeprowadzenie większej lub mniejszej operacji medialnej. Komunizm po zdławieniu wszelkiej opozycji i zlikwidowaniu lub pozyskaniu ludzi dawnego, przedrewolucyjnego ustroju, sam zaczął kreować na własne potrzeby rozmaite „nurty” wewnątrzpartyjne (lub okołopartyjne) aby elity społeczne Zachodu miały co analizować. Jednym z takich działań było wymyślenie sporu pomiędzy towarzyszami partyjnymi żydowskiego pochodzenia a towarzyszami akcentującymi narodową drogę do socjalizmu. Oczywiście wewnątrz partii, między funkcjonariuszami systemu były prawdziwe spory, kończące się często rozlewem krwi, ale sama "kwestia żydowska" była tylko wykorzystywana w tych rozgrywkach na kolejnych etapach. Elity władzy w państwach komunistycznych w sposobie rządzenia przypominały (i przypominają) organizacje gangsterskie. Walka o władzę była (i jest) tam brutalna, towarzysze pozbawiani władzy odstawiani byli w niebyt i zapomnienie. Przerzucanie się odpowiedzialnością za komunistyczne zbrodnie w czasach stalinowskich przez „frakcje” „narodowe” i „żydowskie było bardzo wygodne dla komunistów aktualnie przygotowujących się do przejmowania władzy. W zależności od okoliczności szermowano hasłami narodowościowymi, które z jednej strony miały przyciągnąć ku niej własne społeczeństwo, a z drugiej dać zachodnim „analitykom” argumenty przemawiające za „ewolucją” komunizmu – od dzikiego i nieokiełznanego z czasów rewolucji do uczesanego, ugrzecznionego, realizującego tylko i wyłącznie socjalne i narodowe prawa wyzyskiwanych wcześniej społeczeństw. I faktycznie – „analitycy” często wpadali w propagandowe sidła. Stawali się ofiarami manipulacji. "Kwestia żydowska" oraz idąca za nią akcja odnajdywania antysemitów wykorzystywana jest wg tych samych mechanizmów również w ostatnim dwudziestoleciu. Szczególnie widać to było ostatnio na przykładzie „byłego neonazisty” Piotra Farfała do niedawna p.o. prezesa TVP. Po objęciu przez niego funkcji prezesa telewizji wiadoma gazeta i jej przybudówki rozpętały przeciw niemu nagonkę, używając tych właśnie epitetów tylko dlatego, że publikował wcześniej w narodowo – radykalnym piśmie „Szczerbiec”. W obronie Farfała stanął obóz prawicy „prawdziwej”, widząc w jego prezesowaniu telewizją odniesienie zwycięstwa nad „obozem postępu”. Ale jednocześnie oba zwalczające się (niby) środowiska cieszyły się z niektórych posunięć Farfała takich jak np. usunięcie programu „Misja Specjalna” czy programu Tomasza Sakiewicza „Pod prasą”. Okazało się, że te dwa przeciwstawne obozy mają wspólnego wroga – antykomunistyczną prawicę („jakobińską” – doda miłośnik felietonistyki Adama Wielomskiego) skupioną m. in. wokół „Gazety Polskiej” (nazwanej również przez Korwin – Mikkego „komunistyczną szmatą” – jak widać antykomunizm w specyficznej formie jest przez nich stosowany). W ten sposób pod płaszczykiem nowej odsłony walki „Chamów” z „Żydami” mięliśmy podskórne, zakulisowe działania czynione w interesie tych, dla których antykomunizm jest zagrożeniem. Stosunek do generała Jaruzelskiego prezentowany przez wymienione przeze mnie środowiska ukazuje w jaki sposób odnoszą się one do kwestii antykomunizmu. Twórca stanu wojennego jest niejako żywą „arką przymierza” między epigonami frakcji puławskiej i natolińskiej oraz ich następcami. Uczestnik moczarowskich czystek hołubiony przez Michnika i otaczany opieką przez duet Wielomski/Engelgard. Każdy widzi w nim swojego guru – dla Michnika i środowiska Gazety Wyborczej to człowiek honoru, który podzielił się z nimi władzą nad Polską i zabezpieczył ich przed „antysemickim ciemnogrodem”, który tylko czekał, żeby rzucić się do ich gardeł. Z kolei dla liderów postendecko - konserwatywno – zachowawczych były współpracownik Informacji Wojskowej o pseudonimie „Wolski” jest ucieleśnieniem politycznego realizmu, ratującym Polskę przed anarchią „żydokomuny korowskiej”, która po opanowaniu „Solidarności”, idąc na pasku amerykańskim wywołałby w Polsce, za idące stamtąd dolary kolejne powstanie. Z jednej strony gwarant naszej władzy i pozycji medialno – biznesowej, z drugiej pogromca żydokomuny. Jak wiemy środowiska prawicy konserwatywnej spod znaku „Pro Fide Lege et Rege” czy „Najwyższego Czasu!” akcentują walkę z wszelkimi odmianami socjalizmu, w związku z tym nie wyodrębniają w sposób szczególny postawy antykomunistycznej. Ich reprezentanci potrafią dyskutować, na najwyższym poziomie intelektualnym, o tak palących nasz kraj problemach jak kwestia legitymizmu a zbywają śmiechem problematykę (post)sowieckiej agentury i jej wpływu na obecną sytuację Polski. Uważam, że jest to błąd, tym groźniejszy, że młodzież o prawicowej orientacji, poszukująca autorytetów i odnajdująca ich w osobach Janusza Korwin – Mikkego, Adama Wielomskiego czy Jana Engelgarda pozbawiona zostaje przez nich możliwości skutecznego zaimpregnowania się przed (post)komunistycznym zagrożeniem. Ośmieszanie przez w/w osoby kwestii dekomunizacji (Korwin – Mikke) czy lustracji (Wielomski, Engelgard), niedocenianie (świadome lub nie) zagrożeń ze strony (post)sowieckiej Rosji przyniesie w niedalekiej przyszłości negatywne konsekwencje w życiu politycznym Polski. Porzucenie postawy antykomunistycznej, domagającej się rozliczenia zbrodni rządców PRL, jest błędem tej części polskiej prawicy. Jedyną nadzieją pozostaje postawa tych młodych ludzi, którzy wzorem Młodzieży Wszechpolskiej przełamują projaruzelskie sympatie swych „profesorów” i 13 grudnia pod domem byłego I sekretarza PZPR dołączają do antykomunistycznych „jakobinów”.
Tagi:
|
Antykomunizm to zaraza na polskiej prawicy
To tak jak antysemityzm. Bez Żydów. Tak samo z komunistami - najbliżsi w Korei Północnej.
To zaraza, która uniemożliwia myślenie o państwie, zbiorowości polityce w kategoriach realnych. Antykomunizm zaraża myśleniem ideologicznym.
Jan Wysoki
Skoro komunizmu "nie ma" to w czym ma przeszkadzac antykomunizm?
Takie niewinne hobby. No chyba ze komunizm jednak jest, no wtedy to rozumiem ze antykomunizm "przeszkadza" ( rusofilom i ich pomagierom).
jest euro-komunizm i on chce
jest euro-komunizm i on chce kapitalizmu pod pozorami wolnego rynku buduje kapitalizm państwowy. Trzeba powrócic do katolickiej filozofii i praktyki gospodarczej nie pogłębiac zapaści jakie powoduje komunizm i liberalizm - obie ideologie mają oświeceniową tradycje opartą na agnostycyzmie i ateizmie. Te ideologie zbankrutowały całkowiecie. Na polu zmagania ideowego pozostał tzw.libralizm gospodarczy, który przezywając schyłek staje się coraz bardziej irracjonalny - redukuje wszystko do materializmu i pieniędzy
Co "zbankrutowalo calkowicie"?
liberalna ekonomia? Na rzecz nakazowo rozdzielczej? Raczej nie.
zbankrutował liberalizm jako
zbankrutował liberalizm jako utpopijna doktryna.Pieniądz nie jest miarą wszechrzeczy i rzeczywistośc nie przyjmuje myślenia oderwanego od niej. Bo rzeczywistośc jest celowa. Bankructwa liberalizmu nie uratuje ostatni jego "bastion" - tzw. liberalizm gospodarczy. W całym świecie następuije jego erozja
Ale gdzie konkretnie zbankrutowal
bo jak na razie to lepiej, gorzej ale jakos zyjemy. Mimo wszystko lepiej niz w komunie.
.
Panu jest lepiej? Bo milionom jest gorzej.
Ja mowie za siebie, Pan za miliony.
.
.
Na początku lat 90-tych w Kanadzie odbyła się konferencja z udziałem wielkich tego świata. Wielkich pieniądzem, duchem lub stanowiskiem. Byli tam finansiści, księża, zakonnicy, politycy, szefowie wielkich firm, ludzie świata sztuki... Zastanawiali się, jak wyjść z pułapki konsumpcjonizmu. Rozstali się bez wniosków...
A gdzie ta konferencja i kiedy byla?:
.
Czy komunizm jest, czy go nie ma...
...to zależy od definicji tego pojęcia. Proponowałbym przypomnieć sobie definicje o. Bocheńskiego, logika, filozofa i sowietologa. Rozróżnił on komunizm w sensie szerszym i komunizm w sensie węższym.
Ten pierwszy, to wg Bocheńskiego postulat wspólnej własności, który jest koncepcją bardzo dawną, obecną już u Platona i w Dziejach Apostolskich.
Ten drugi określał Bocheński jako "teorię i praktykę KPZR".
Przyjmując te definicje można się chyba zgodzić, że komunizmu w sensie węższym obecnie po prostu nie ma, może poza Kubą i Koreą Płn.
Proszę pana...
...bardzo przeszkadza. Po pierwsze antykomuniści wszędzie szukają komunistów. Podobnie jak antysemici od List Żydów. Po drugie odwraca uwagę od realnego podziału na prawicę i lewicę. Nie jest istotne w dyskursie jaki ktoś ma stosunek do "RÓWNOŚCI", gdyż najistotniejszy w dyskursie jest stosunek do gen. Jaruzelskiego.
SLD jest złe bo koszernie generalskie.
Środowiska dawnej UW są złe bo, Michnik pił wódkę z Generałem.
Narodowcy są źli bo nie chodzą z widłami pod dom Generała, gdy jest rocznica wprowadzenia stanu wojennego.
A, kto jest dobry? Oczywiście przodownicy lustracji z braćmi Kaczyńskimi na czele.
Co z tego, że Porozumienie Centrum pod nową nazwą jest partią narodowosocjalistyczną, a nie chadecką czy konserwatywną. Co z tego, że partia nie ma przywiązania do etyki katolickiej, ochrony praw własności i autonomii samorządu, uczelni, rodzin i innych wspólnot pośredniczących między jednostką, a państwem. Są za lustracją, nie lubią Generała, więc to "radykalna prawica".
"Pobożność nie zastąpi techniki."
Etienne Gilson
Antykomunizm jest,
obok konserwatyzmu i liberalizmu, jednym z trzech koniecznych i wystarczających wyróżników prawicowości. Prawicowość to normalność i podejście prawicowe polega na postulowaniu normalności, to jest konserwatyzmu w stosunkach społecznych, liberalizmu w gospodarce i antykomunizmu w sprawach politycznych.
Komunistów w wieku produkcyjnym jest w Polsce jeszcze ponad milion i setki tysięcy spośród nich pracują na posadach państwowych, a jest rzeczą głęboko niesłuszną i poniekąd nienormalną, aby państwo polskie reprezentowali ludzie zdemoralizowani, jakimi są komuniści. Dlatego w Polsce potrzebna jest dekomunizacja, czyli usunięcie komunistów ze struktur państwa.
Powyższe jest komentarzem do http://prawica.net/node/20794....
Konserwatyzm...
...jest doktryną wyrosłą z sprzeciwu wobec liberalnej rewolucji.
Jak dwaj odwieczni wrogowie mogą być razem jakimś wspólnym systemem światopoglądowym?
"Pobożność nie zastąpi techniki."
Etienne Gilson
Używam terminu
„liberalizm” w sensie wolności gospodarczej. Przypuszczam, że paleokonserwatyzm jest jej przeciwny, ponieważ w dawnych czasach, w czasach pańszczyzny i przywilejów stanowych, wolności gospodarczej nie było.
Pisząc „konserwatyzm” ma na myśli taki system poglądów, który jest oparty na poszanowaniu ludzkiego życia, własności, wolności w granicach nieszkodzenia innym, normalności społecznej i obyczajowej, dobrego wychowania itd. Nieodzownym składnikiem tego konserwatyzmu jest patriotyzm. Mówiąc w skrócie, chodzi tu o pewne zasady, które mają charakter ponadczasowy i warte są zachowania.
Tak rozumiane konserwatyzm i liberalizm dobrze współistnieją i wraz z antykomunizmem składają się na prawicowość.
W tamtych...
...czasach wbrew temu co piszę marksistowscy historycy ustrój gospodarczy był trzeciorzędną kwestią, a różnice między konserwatystami, a liberałami w tej sferze nie były szczególnie duże.
Konserwatyści promowali postulaty niezgodne z wolnym rynkiem, ale w bardzo małym stopniu. Chyba najbardziej znaczące było zrezygnowanie z możliwości dzielenia włości na działki i możliwości później ich sprzedawania po kawałku.
Natomiast termin paleokonserwatyzm dotyczy przeniesienia europejskiego konserwatyzmu na grunt anglosaski i nie powinien służyć do opisu europejskiej myśli konserwatywnej w Europie.
"Pobożność nie zastąpi techniki."
Etienne Gilson
Użyłem terminu „paleokonserwatyzm”
dla podkreślenia tego, że zajmuje się on zagadnieniami społeczno-gospodarczymi z epok odległych w czasie. Na przykład przywileje stanowe dotyczące tego, co kto może robić i jakie kto ma prawa, rzeczywiście istniały i były zaprzeczeniem zarówno wolnego rynku, jak wolności osobistej człowieka. Dawni konserwatyści byli za utrzymaniem tego.
Co do amerykańskich paleokonserwatystów, to do dziś potrafią oni postulować przywrócenie niewolnictwa. Wśród wypowiedzi polskich spotyka się postulaty powrotu do systemu stanowego i określiłbym głosicieli takich postulatów jako paleokonserwatystów.
Współczesny konserwatyzm nie opowiada się za takimi rozwiązaniami.
Amerykańscy...
...paleokonserwatyści nie mają zamiaru wprowadzać niewolnictwa.
Paleokonserwatyzm to przeszczepiony europejski (kontynentalny) konserwatyzm do państw anglosaskich.
Jednak nie zabraniam panu zmieniać znaczenie pojęć.
Niech pan nazywa kota świnią, świnię kotem. Nic mi do tego.
"Pobożność nie zastąpi techniki."
Etienne Gilson
Czytałem o tym
w amerykańskim "Krótkim słowniku konserwatyzmu". To dobrze, że Panu nic do tego. Zamiast nazywać kota świnią może Pan poćwiczyć polską gramatykę, której znajomość u Pana szwankuje.
A były tam jakieś...
...nazwiska?
"Pobożność nie zastąpi techniki."
Etienne Gilson
Czytałem to parę lat
temu i w pośpiechu przekręciłem tytuł. Przypominam sobie, że brzmiał on raczej "Zwięzła encyklopedia konserwatyzmu". Chwilowo nie mam dostępu do tej książki.
Czytałem kiedyś...
...i nie przypominam sobie by zwolennicy paleokonserwatyzmu, byli zwolennikami niewolnictwa. Z tego co pamiętam, to raczej byli katolikami i w związku z tym potępiali niewolnictwo.
"Pobożność nie zastąpi techniki."
Etienne Gilson
Niewykluczone, że
odzyskam tę książkę. Wtedy można będzie to wyjaśnić.
Czytałem teksty...
...Pata Buchanana, Joseph Sobran, Russella Kirka i nie zauważyłem by którykolwiek z tych paleokonserwatystów był zwolennikiem niewolnictwa.
Neokonfederaci mają takich oszołomów, ale paleokonserwatyści chyba nie.
"Pobożność nie zastąpi techniki."
Etienne Gilson
I to mi się u Pana podoba.... Apfelbaum
... ta pracowitość, jaką Pan i wielu innych wykazuje się, by zachować stan posiadania komunistów i ich wpływy.
Podoba mi się też bezinteresowność, jaka temu towarzyszy.
Do tego, by świat był piękniejszy brakuje mi "Ustawy o zmianie nazwy ustawy".
"Dekret Bieruta" powinien nazywać się np. "im. Leszka Balcerowicza" - albo podobnie.
Jaka bezinteresowność...
...otrzymuję czeki z Moskwy.
"Pobożność nie zastąpi techniki."
Etienne Gilson
Ale ja poważnie...
[quote=Apfelbaum]...otrzymuję czeki z Moskwy.[/quote]
... bo ta miłość do komunistów przypomina mi relacje prostytutka-sutener. "Opiekun" ją leje ile wlezie, zabiera pieniądze i zmusza to nierządu - a ta w zamian stwierdza, że może nie jest najlepszy, ale jak wyglądałby świat bez sutenerów?
Mnie to właśnie fascynuje, że są tacy, co robią to całkowicie za darmo - a nawet dokładają do interesu.
Na tych...
...czekach jest dużo zer, więc kwoty wypłacam spore.
PS: Czy ja w tym temacie pisałem o komunizmie?
"Pobożność nie zastąpi techniki."
Etienne Gilson
Przecież o tym piszę...
[quote=Apfelbaum]
PS: Czy ja w tym temacie pisałem o komunizmie?[/quote]
... że robi Pan, co może, żeby w wątku o komunizmie nie rozmawiać o komunizmie, a np. o niewolnictwie w USA ("a wy Murzynów bijecie").
Budzi to mój podziw, że pisuje tu wielu normalnych ludzi, z którymi dzieje się coś dziwnego, ale dopiero, gdy pojawi się kwestia dekomunizacji.
A ja myślałem, że...
...to ktoś inny zaczął pisać o komunizmie, ale nie będę panu burzył światopoglądu. Wolałbym znaleźć panu jakiś skansen, bo jest pan bardzo ciekawym eksponatem.
"Pobożność nie zastąpi techniki."
Etienne Gilson
Całkowicie się z Panem zgadzam...
[quote=Apfelbaum]Wolałbym znaleźć panu jakiś skansen, bo jest pan bardzo ciekawym eksponatem.[/quote]
... pod warunkiem, że nie będzie to skansen komunistyczny.
p.s. jestem realistą, twardo stąpającym po ziemi.
Dekomunizacja dałaby Polsce nowe impulsy np. w gospodarce. Weźmy takiego min. Kaczmarka. Jako wzięty prawnik, znający dobrze arkana i meandry prokuratury byłby o wiele bardziej przydatny, niż jako urzędnik. Wszystkim byłoby z tym lepiej, z samym zdekomunizowanym włącznie.
To...
...będzie skansen postkomunistyczny.
"Pobożność nie zastąpi techniki."
Etienne Gilson
W skansenie postkomunistycznym
żyjemy wszyscy wraz z obywatelami innych państw postkomunistycznych. Sytuacja jest taka, że jednym się ten skansen podoba, innym nie. Panu się podoba?
Jednak francuscy rewolucjoniści
Nie obsadzili "swoimi" - etatów pomonarchistycznych.
Lecz je zlikwidowali.
Nasi realni "antykomuniści" - jeszcze tych etatów przysporzyli...
Tych, co to nie orzą, nie sieją, a demonstrują antykomunizm.
I antysowieckość.
Kiepska to waluta...
Przestawiamy problemy z głowy na nogi.
Skansen postkomunistyczny
polega m.im. na tym, że w strukturach państwa nadal znajdują się komuniści i ich byli agenci. Ludzie ci szkodzą państwu i narodowi. Przejście od komunizmu do stanu obecnego nie jest analogiczne do rewolucji, najwyżej do pełzającej i niepełnej kontrrewolucji.
W ramach tej kontrrewolucji pozbyliśmy się znacznej części dorobku rewolucji komunistycznej lat 1944-1989, ale też i znczna część tego dorobku nadal fukcjonuje i ciągnie nas do tyłu.
Z tym zgadzam sie w 100%-ach.
Ale usunąc ich nie sposób.
A zlikwidowac etaty i synekury - może by się dało.
A przy okazji może i samo państwo by się nieco uprościło - ulepszyło?
Przestawiamy problemy z głowy na nogi.
Dlaczego niesposób?
Na przykład dobrym sposobem na reprywatyzację byłoby oddanie ludziom ich własności zagrabionej przez komunistyczne państwo.
Ale to nie jest egzemplifikacja
antykomunizmu.
To zwykła uczciwość.
Przestawiamy problemy z głowy na nogi.
Antykomunizm, którego
jednym z celów jest przecież odrzucenie odrzucenie nieuczciwości wynikających z dorobku komunizmu, to oczywiście postawa uczciwa.
Trzeba się także zgodzić, że niektóre działania reakcyjne w stosunku do komunizmu (np. wprowadzenie waluty wymienialnej) poparli zarówno antykomuniści, jak komuniści.
Jeśli jednak chodzi o reprywatyzację, to na ogół nie popierają jej ani komuniści, ani socjaliści. Bezwzględnym poparciem ciezy się reprywatyzacja u ludzi o orientacji prawicowej (konserwatywno-liberalno-antykomunistycznej), którzy nie mają jednakże wpływu na bieg spraw w Polsce.
Tak. Tego nie pojmuję.
Chyba że są mentalnymi komunistami.
Na których bata - już nie da się ukręcić.
ICH - antykomunizm nie obejmuje.
Przestawiamy problemy z głowy na nogi.
Ja jestem wolny od tego skansenu...
...przynajmniej mentalnie.
"Pobożność nie zastąpi techniki."
Etienne Gilson
Być może jest Pan
w takiej sytuacji mentalnej, że nie dociera do Pana fakt istnienia i funkcjonowania w dzisiejszej Polsce wielu elementów dorobku komunizmu. Elementy te wpływają niekorzystnie na naród i państwo. Nie wszystkim, oczywiście, to przeszkadza.
Po co Panu czeki? Jaruzelski
Po co Panu czeki? Jaruzelski zajmuje czyjąś własność od 50 lat, sądy w Polsce chronią jego złodziejskiego prawa do tej własności stojącej w Warszawie przy ul. Idzikowskiego. Nie trzeba żadnych czeków wystarcza w wielu przypadkach przejmowanie po swoich spadkodawcach zawłaszczonych kiedyś bezprawnie nieruchomości, działek na których teraz stoją banki, biurowce itp. Może to ten przypadek. Zresztą komuniści zawsze powtarzali, że władzy ze swoich rąk w Polsce nigdy nie wypuszczą dobrowolnie. Mając za sobą takich obrońców i popleczników będzie im to łatwiej wprowadzać w czyn, co zresztą robią już od ponad 20-tu lat w Polsce.
Paweł
Bo czeki są...
...na okaziciele, więc wszystko jest niewidoczne gołym okiem.
"Pobożność nie zastąpi techniki."
Etienne Gilson
A ja się zastanawiam jak
A ja się zastanawiam jak człowiek utożsamiający się z szeroko pojętą prawicowością może nie być antykomunistą?
Wiem, że u nas w Polsce jest to możliwe, takim przykładem dla nas mogą być życiorysy naszych rodzimych polityków, którzy w swoim życiu byli we wszystkich możliwych partiach politycznych.
Doskonałym przykładem takiego polityka jest pan Niesiołowski oraz PSL, która od 1989 roku wchodziła w koalicję ze wszystkimi możliwymi partiami politycznymi będącymi wtedy w Polsce na scenie politycznej, taką sytuację mamy do dzisiaj. Dlatego niby narodowcy płaczą nad losem generała zdrajcy mordercy Polaków, lewica zamiast zajmować się losem biednych dzieci, robotników i chłopów robi sobie sesje zdjęciowe w nowych kreacjach balowych oraz zaprasza na foto sesje, aby na nich dziennikarze mogli ich sfotografować ze swoim najnowszym modelem Jaguara albo mogli sfotografować ich pięknie umięśnione, opalone i owłosione "klaty". Były premier Polski pochodzący z "prawicowej" partii porzuca swoją żonę oraz dzieci dla młodszej kobiety, z którą całemu światu pokazuje jak ją kocha na przeróżnych portalach internetowych oraz w programach rozrywkowych. Taką mamy prawicę taką mamy lewicę w Polsce, myślę, że podobnie jest i w innych państwach na świecie, a my zwykli ludzie jesteśmy pośrodku tych wydarzeń. Jednak teraz w szczególności powinniśmy wszyscy zjednoczyć się przeciwko nadchodzącemu prawdziwemu zagrożeniu dla naszej ludzkości pochodzącemu z Iranu. Tam znaleźli siedlisko wszyscy terroryści świata, tam knują, aby cały świat wysadzić w powietrze i doprowadzić do końca świata poprzez użycie broni atomowej, której zapewne nie mają, tak jak nie mieli broni chemicznej ani biologicznej Irakijczycy. Jednak to okaże się dopiero po zdobyciu Iranu.
Nie martwcie się jednak już niedługo wejdzie w codzienne użycie w Polsce drugi PESEL oraz identyfikacja biometryczna oraz chipy w każdym dokumencie (to na początek), od tego momentu będziemy bezpieczni jak nigdy przedtem w dziejach ludzkości.
Pozdrawiam czując wokół siebie coraz większe zagrożenie ze strony światowych terrorystów.
Paweł
Komuś taki temat rozważań publicznych jest na coś potrzebny
Prawicowość - to nie regulamin którego złamanie powoduje usunięcie z grona szacownych członków.
Nie ma dyscypliny organizacyjnej.
Owszem - wszelkie partie (i lewicowe i prawicowe) - próbują zbudować armię składającą się z tłumu - np. palącego opony.
Taka sterowana "demokracja uliczna" jest im potrzebna by zdobyć władzę. (nad tłumami)
Wszystkie humanistyczne "idee" są wykorzystywane (i chyba wymyślane) by skłócić ludzi - zebrać w tłumy i na siebie poszczuć.
A "bandy czworga" - jako rozjemcy "skompromisują" "słuszne żądania tłumów".
Ten schemat sprawdza się od tysiącleci.
Rzymianie go nazwali"
"DZIEL I RZĄDŹ".
Ludziom MUSI wystarczyć Dekalog.
Kazdy, kto twierdzi, że nie - to bluźnierca.
Każdy, kto nawołuje:
Stań w naszym tłumie" - to agent "bandy czworga".
Czy to nie ewidentne?
Przestawiamy problemy z głowy na nogi.
Personalizm wypływa z dekalogu
Słusznie - wszak personalizm wypływa wprost z Dekalogu.
EQUO NE CREDITE, TEUCRI! - NIE UFAJCIE KONIOWI, TROJANIE!
Jak wypływa,
to po co go samemu wciskać innym?
Pan Krzysztof M - napisał, że Dekalog - nie wystarczy.
Mi - wystarcza.
Więc proszę nie mącić,że to co innego.
Wolność w granicach Dekalogu JA głoszę - a "jacyś krętacze" twierdzą, że to nie wystarczy. I wciskają jakiś blizej niezdefiniowany, metny - "personalizm" - w opozycji do Prawa - zrozumiałego dla każdego.
Personalizm v/s Kiereś nie jest sprzeczny ani z Dekalogiem, ani z Ewangelią, ani tym bardziej z przypowiescią o robotnikach na winnicy.
Przestawiamy problemy z głowy na nogi.
.
Złapał się pan w pułapkę. :-) Teraz liberałowie powiedzą: "Ja wystarcza Dekalog, to po co jeszcze personalizm?" :-) "Jak Dekalog wystarcza, to personalizm niepotrzebny!" :-)
Dokładnie - JUŻ PAN WIDZI SWE KRĘTACTWO???
lepiej późno, niż wcale.
-:))))))))))))))))))))))
Ale Ja potrafie wyjaśnić potrzebę personalizmu.
Ale NIE! - jako alternatywy Dekalogu, lecz jego uogólnienie na inne, niż katolicka - wiary.
Taka,("ekumeniczna") jak sądzę, była intencja filozofa katolickiego.
Przestawiamy problemy z głowy na nogi.
Spostrzeżenie @Verus
Kiedy odrzucimy wszystkie "-izmy", np. socjalizm, komunizm, katolicyzm, protestantyzm - to z ulgą dostrzeżemy, że restrykcjami nie jest objęte prawosławie.
Jak się to zgrabnie powiąże, zredefiniuje komunizm - gdzie on jest, kiedy był i kto go "wyprodukował" - i czy w ogóle był, czy też dopiero jest (w Unii Europejskiej) - to sowiecko-komunofilne inklinacje, okraszone duchem "prawdziwego chrześcijaństwa" zaczynają się układać w logiczną i spójną całość.
Drążąc temat personalizmu - u Mounier'a bądź Marcel'a znalazłem nawet tak odkrywcze passusy, jak ten, że Lenin był "prawicowy", tylko poparł nie tę rewolucję, co trzeba.
Może sobie Pan wziąć tekst Przykazań - i sprawdzić, że komunizm, w ogólności lewica, łamie je wszystkie zarówno w teorii, jak i w praktyce - tj. już na etapie założeń. Personalizm w kwestii praktyki chce się ograniczyć tylko do siódmego - co jest wielkim postępem.
No.. i gwoli scisłości
dziesiątego.
(wołu, osła, i inne rzeczy, które są bliźniego...)-:)
To pożądanie - aż bije w oczy.
=====================
Z tym, że to nie personalizm.
To" personalizm "świętszej trójcy"". K&K&V.
Profesor Kiereś ma o nim inne zdanie:
Przestawiamy problemy z głowy na nogi.
Historia pokazała...
...że ludziom nigdy nie wystarczał Dekalog. Nawet lud. któremu Dekalog został przekazany rozwinął go do Prawa.
A były i ludy, które Dekalogu nigdy praktycznie nie znały a egzystowały i to nienajgorzej.
Historia vs. histeria
[quote=indris]...że ludziom nigdy nie wystarczał Dekalog. Nawet lud. któremu Dekalog został przekazany rozwinął go do Prawa.
A były i ludy, które Dekalogu nigdy praktycznie nie znały a egzystowały i to nienajgorzej.[/quote]
Praktycznie to Dekalog znały wszystkie ludy - jedynie w bajkach marksistów są jakieś plemiona co się z lubością nawzajem zjadają - i mają całkiem inną etykę, nietlenową, tylko bazującą a krzemie, czy jakoś tak.
Prawo to komentarze do Dekalogu - oprócz kwestii umownych np. ruch prawostronny, który z Dekalogu nie wynika.
Kwestia tej umowności jest przypisywana przez lewicę całemu prawu - który to pogląd oczywiście, jak wszystkie produkty intelektualne lewicy jest wadliwy i nieświeży.
Z Dekalogu nie wynika...
...jeszcze wiele innych rzeczy niż ruch prawostronny (np. w czasie nadania nieistotny). Nie wynika np. żadna sankcja za jego przekroczenia.
Nie wynika monogamia. Nie wynika sposób realizacji III przykazania, różny u różnych ludów.
Feliks Koneczny marksistą chyba nie był, a podaje liczne przykłady społeczeństw, w których Dekalogu trudno się dopatrzeć.
Jednemu wynika, innemu nie wynika...
[quote=indris]...
Nie wynika monogamia.
[/quote]
... np. w Australii niektórych ludzi uważano za zwierzęta i to całkiem niedawno - a przecież zwierzętami nie są.
Szeroko rozumiany Dekalog jest nie do obalenia w żadnej kulturze, nawet w Związku Radzieckim :)
Koneczny to człowiek - byt omylny. Sądząc po tym, jakie wnioski wyciągają jego apologeci - pisał ezopowo i niejednoznacznie, albo z błędami.
To jest tzw. kwestia smaku...
...jak mawiał Zbigniew Herbert.
gdy przeczyta się tekst takich antykomunistów jak ten:
http://www.naszdziennik.pl/in...
to można zrozumieć, że nie każdy chciałby być w takim towarzystwie.
Kwestia rozeznania...
[quote=indris]
gdy przeczyta się tekst takich antykomunistów jak ten:
[/quote]
Co ma wspólnego zatopienie "Gustloff'a" z dekomunizacją sierot po PRLu?
Z tekstu można wnioskować o autorze...
...a z tego tekstu wynika, że autorzy mają mentalność tak różną od "zwykłego" Polaka, jak mentalność kosmitów opisywanych w "Dziennikach Gwiazdowych" Lema od mentalności Ziemianina.
o!
[quote=indris]...a z tego tekstu wynika, że autorzy mają mentalność tak różną od "zwykłego" Polaka, jak mentalność kosmitów opisywanych w "Dziennikach Gwiazdowych" Lema od mentalności Ziemianina.[/quote]A którzy to kosmici Lema mieli różną od ziemskiej mentalność?
Przecież nie ci, którzy opracowali plan zwalczenia suszy przez nawodnienie planety a jak już nawodniło pustynie to się instytucje za to odpowiedzialne nie chciały rozwiązać i nawadniały dalej pokrywając wodą całą planetę? (Nb. powołali potem specjalną Rybicję, żeby wsadzać do więzienia tych co tęsknili za suszą).
Ani ci, którzy udowadniali Jionowi Tichemu (ziemianinowi w końcu), że życie na Ziemi jest niemożliwe a jak się oburzył stawiając się jako przykład wygonili go mając za złe, że chce zmienić im bezprawnie ich zakres wiedzy.
Ani ci, którzy wynaleźli wyszalnię czy podali definicję sepulki w galaktycznej encyklopedii...
Ani wielu innych
pozdrawiam lepniaczo
TBM
Myślałem o tych...
...którzy żyli w temperaturze kilkuset stopni i mieli 5 płci.
Aaaaa....
[quote=indris]...którzy żyli w temperaturze kilkuset stopni i mieli 5 płci.[/quote]Aaaa. ci :-)
Ale ci to tylko seks mieli pięciopłciowy (a u nas tylko u Borcharda kapitan zwracał się do zgromadzonych: "panie, panowie, i Ty, księże kapelanie").
Bo u Lema to właśnie jeden naukowiec pięciopłciowy wyśmiewał i mieszał z błotem innego udowadniając swoim uczniom, że może istnieć TYLKO życie oparte na krzemie a stawianie hipotez, że jest też oparte na węglu - jest herezją i głupotą wartą polania głoszącego wodą bez żadnej z heretykiem dyskusji - co było u nich najsroższą karą.
Więc mentalność też jakby skądś znana :-)
pozdrawiam rypciną
TBM
Nie zapominajmy o obcych wplywach w Polsce
Autor stara sie zrozumiec sytuacje w kraju na prawicy, abstrahujac od sytuacji miedzynarodowej oraz ignorujac fakt, ze politycy pochodzenia zydowskiego moga znajdowac sie nie tylko na lewicy, ale rowniez na prawicy.
Przeciwnicy takiego pogladu beda oczywiscie starali sie osmieszyc to jako
"teorie spiskowa" lub potepic jako antysemityzm.
Tymczasem, jak wskazuje na to artykul E. Wysockiego pt. “General w okrazeniu”
http://www.wicipolskie.org/in... (ktory jako byly wysokiej rangi oficer LWP, ale Polak z krwi i kosci, przygladal sie sytuacji w wojskiu z bliska przez wiele lat) okazuje sie, ze nawet rzekomy antysemityzm generala Jaruzelskiego daje sie bez trudu zrozumiec. Smieszy mnie w takiej sytuacji okreslanie Jaruzelskiego jako “bylego Moczarowca.” Takie sa skutki krotkowzrocznosci patrzenia na sprawy polskie (a moze to jest zamierzone przez samego Autora, aby zaciemnic sytuacje?). “Antysemickie” czystki w wojsku polskim w rzeczywistosci wzmocnily Izrael, ktory pilnie potrzebowal fachowych kadr w czasie konfliktu z Arabami. W dodatku teraz moga grac “ofiary” polskiego antysemityzmu.
Poza tym, Jaruzelski praktycznie przekazal wladze nad Polska swoim demokratyczno-liberalnym pobratymcom, ktorzy porzucili komunizm. Wielu z nich pochodzilo przeciez z rodzin stalinowcow, ktorzy po wojnie pomogli sowietom zakuc Polske w kajdany tego zbrodniczego systemu. Czy mozna sie dziwic uwielbieniu generala przez Michnika i jemu podobnych?
Poza tym, nie mozemy zapominac o wplywach tzw. razwiedek w Polsce ( w tym szczegolna rola Mossadu, ktory mial swoich agentow nawet w samym sercu Solidarnosci), o czym ze specyficznym poczuciem humoru mowi red. Stanislaw Michalkiewicz, a o czym powazniej mozna przeczytac w takich artykulach jak:
“Kto przejal pieniadze przeznaczone przez rzad Stanow Zjednoczonych dla Solidarnosci”
http://wzzw.wordpress.com/200...
lub “Dziwny przypadek Edwarda Mazura”
http://prawica.net/node/20401
Terlecky