Polska sojusznikiem Hitlera?

Co by było gdyby...? Tak postawione pytanie zazwyczaj mierzi zawodowych historyków. Do dobrego tonu należy unikanie tego rodzaju spekulacji. Istotne są tylko fakty, które trzeba wyłowić i przeanalizować. Ja jednak, nie będąc historykiem, pozwolę sobie na krótką zabawę w "gdybanie". Otóż zastanawiam się jak potoczyłyby się losy Polski, gdyby nasz przedwojenny rząd zdecydował się na zawarcie sojuszu z III Rzeszą.

Ktoś może powiedzieć, że to absurd. Przecież Hitler nienawidził Polaków, a Polskę nazywał "bękartem traktatu wersalskiego" etc. Co gorzej stawiał Polakom bezczelne żądania. Domagała się eksterytorialnej autostrady i linii kolejowej do Prus Wschodnich, a także oddania Gdańska. To prawda. Jest to wiedza powszechna, znana wszystkim, którzy choć trochę uważali na lekcjach historii. Problem jednak w tym, że Hitler wysuwał żądania, ale i oferował coś w zamian. Właściwie proponował pewnego rodzaju transakcję.

Bogusław Wołoszański w książce "Honor żołnierza" (z rożnych względów można nie przepadać za autorem ale jego książki i audycje są całkiem interesujące pod względem treści i formy) opisuje rozmowę jaka miała miejsce 24 października 1938 roku w Berchtesgaden. Uczestnikami spotkania byli minister spraw zagranicznych III Rzeszy Joachim von Ribbentrop i polski ambasador w Niemczech Józef Lipski.

Ribbentrop nie owijając zbytnio w bawełnę przedstawił Lipskiem ofertę. Polacy oddadzą korytarz i Gdańsk (Niemiec zasugerował, że Hitler niekoniecznie musi się upierać w kwestii Gdańska), a w zamian będą mogli zbudować analogiczną linię kolejowo-drogową do tegoż miasta, wolny port, otrzymają rynek zbytu na polskie produkty i przedłużenie, zawartego w 1934 roku, paktu o nieagresji o następne 25 lat. Mało? To nie wszystko. Ribbentrop zaproponował przystąpienie Polski do paktu antykominternowskiego (czyli wspólną politykę przeciwko Sowietom). W zamian Polacy mieli otrzymać... Ruthenię – wschodnie obszary Czechosłowacji! To już nie były zwykłe obiecanki. Niemcy wyjawili Polakom zamiar zajęcia całej Czechosłowacji! Zaiste, jak zauważył Wołoszański, była to nader szczodra i szczera propozycja.

Oczywiście Polacy nie zgodzili się na niemiecką ofertę. A co by było gdyby ją przyjęli? Tutaj rodzi się szereg pytań, na które można rożnie odpowiedzieć, o ile w ogóle da się odpowiedzieć.

Po pierwsze, czy w imię interesu państwa można bratać się z mocno podejrzanymi typami? Inaczej, czy zabezpieczenie narodowych interesów i bezpieczeństwa obywateli może usprawiedliwiać działania niemoralne. Wszak sojusz ze zbrodniczym reżimem mógłby być rożnie oceniany. Jednak z drugiej strony czyż zachodni alianci nie tkwili w sojuszu z równie mrocznym państwem totalitarnym?

Po drugie, jak wówczas potoczyłyby się losy wojny, która i tak pewnie by wybuchła? Jak wyglądałaby Europa? Czy Sowieci zostaliby pokonani, czy też sojusz antykominternowski poniósłby klęskę zaś Polska stałaby się kolejną radziecką republiką? W sumie mimo tego, iż walczyliśmy po stronie aliantów i tak potraktowano nas gorzej niż sojuszników Niemiec.

Pytania, jak te powyżej można mnożyć. Oczywiście istniała ewentualność, która umożliwiała nieopowiadanie się po stronie Niemiec przy jednoczesnym, sprawnym rozegraniu niemieckiej karty. Bogusław Wołoszański tak o tym pisał w jednym ze swoich artykułów (patrz tutaj):

"[...]Józef Beck nie musiał rzucać się w ramiona Joachima von Ribbentropa. Wystarczałoby, żeby wykorzystał ugodowe nastawienie Hitlera i szachował naszych wrogów (Związek Radziecki) i sojuszników (Francję i Wielką Brytanię) możliwością zawarcia paktu z Niemcami. W ten sposób mógłby wymusić na nich postępowanie korzystne dla Polski. Tym bardziej że dwa dni później Theo Kordt, pierwszy sekretarz ambasady niemieckiej w Londynie, a prywatnie członek opozycji antyhitlerowskiej, spotkał się z sir Robertem Vansittartem, głównym doradcą dyplomatycznym rządu brytyjskiego, i poinformował go o przebiegu rozmowy w Berchtesgaden.

Anglicy przestraszyli się nie na żarty. I zaczęli Polakom obiecywać gruszki na wierzbie, byleby trzymali się z daleka od Hitlera. Problem w tym, że minister Beck w te obietnice uwierzył. Zamiast rozgrywać niemiecką kartę, zamiast robić wszystko, aby storpedować możliwość zbliżenia Niemiec ze Związkiem Radzieckim, zaufał angielskim gwarancjom. Uwierzył, że Anglicy, choć mieli słabą i nieliczną armię i jeszcze słabsze lotnictwo, wyślą je do walki o Gdańsk, choć nie istniały żadne możliwości przerzucenia nawet tych słabych wojsk. Minister wierzył, że Francuzi, którzy wydawali miliardy na budowę bunkrów Linii Maginota, nie będą tam kryć swoich żołnierzy, ale wyślą ich, aby ginęli w walkach na granicy Niemiec."

Zatem naiwność i nieporadność władz II RP sprowadziły na nas zgubę. Akurat słabość władzy politycznej w Polsce nie dziwi. To jest niejako nasza tradycja narodowa. W przeszłości rzadko kiedy zwycięstwa na polu bitwy udawało nam się przekuć na sukcesy polityczne. Można by o tym całe, opasłe tomy napisać. A honor i etyka? W tym miejscu przypominają mi się słowa Romana Dmowskiego, który pisał że: "w stosunkach miedzy narodami nie ma słuszności i krzywdy, ale tylko jest siła i słabość".

Ukłony.

4.333335
Ocena czytelników: 4.3 (głosów: 12)
Twoja ocena: None


To jest: Prawicowiec

Najlepiej to by

było wtedy, gdyby Polska była sojusznikiem zarówno III Rzeszy, jak Związku Radzieckiego. Nie byłoby wówczas II wojny światowej. Ale niemiaszkom i ruskim jakoś to nie odpowiadało. Jedni i drudzy chcieli mieć polskie ziemie dla siebie.

To jest: Verus

Już to dyskutowaliśmy

Szansa na utrzymanie się Polski została zmarnowana przez Piłsudskiego w 1919 roku, gdy z premedytacją poparł on bolszewików walczących przeciwko Rosji chrześcijańskiej.

Tylko Rosja chrześcijańska mogła być naszym partnerem w 1939 roku.

EQUO NE CREDITE, TEUCRI! - NIE UFAJCIE KONIOWI, TROJANIE!

To jest: ratus

Na dobrą sprawę

to Zygmunt Waza pokpił sprawę, bo zabagnił okazję do unii personalnej Rosji i Rzeczpospolitej.

To jest: Verus

Nie ma co żartować

tylko trzeba poczytać Giertycha i Mackiewicza.

EQUO NE CREDITE, TEUCRI! - NIE UFAJCIE KONIOWI, TROJANIE!

To jest: ratus

Ja nie żartuję.

Mam na myśli sierpień 1610, gdy moskale pozbawili tronu Wasyla Szujskiego i zapraszali na ów tron królewicza Władysława. Żółkiewski zajął Moskwę w imieniu Władysława, a Zygmunt obraził się okrutnie, że to nie w jego imieniu, lecz syna i zaczął mącić.

Co do wyboru w 1919 pomiędzy poparciem bolszewików a poparciem białych generałów to jedynie bolszewicy przyznawali Polsce prawo do niepodległości. W tamtych okolicznościach był to wybór racjonalny.

To jest: antares

obiło mi się p. Verusie o uszy

iż ruskie białasy (Denikin, Wrangel itd.) nie widziały Polski inaczej jeno w składzie Wielkiej Rosji. Podobno Piłsudskiemu też się to o uszy obiło. A Rosja i dzisiaj jest chrzescijańska a jej Archireje mają stopnie pułkowników KGB.

antares

To jest: Verus

Nie,

Rosja już po rew. lutowej uznała niepodległość Polski. Chodziło o to, że zmiany terytorialne powinien uchwalić rosyjski sejm, a więc dopiero po pokonaniu bolszewików. I biali tak właśnie Polakom mówili: granice ustali nasza Konstytuanta.

I pewnie byłyby dla Polski nie gorsze, niż te z 1944 roku. Bez wojen i okupacji i komunizacji Polski.
Warto było się w 1919 dogadać.

EQUO NE CREDITE, TEUCRI! - NIE UFAJCIE KONIOWI, TROJANIE!

To jest: antares

Napieralski

panu to powiedział?

antares

To jest: Verus

Pan się zna na węglu

ale z historią był Pan na bakier.

EQUO NE CREDITE, TEUCRI! - NIE UFAJCIE KONIOWI, TROJANIE!

To jest: antares

W którym

miejscu Verusie? Jedyną skuteczną Polskę zaproponowali Niemcy wypuszczając Piłsudskiego z Magdeburga. Jak wcześniej Lenina.

antares

To jest: Krzysztof M

.

Jedyną skuteczną Polskę zaproponowali Niemcy wypuszczając Piłsudskiego z Magdeburga. Jak wcześniej Lenina.

Chce pan powiedzieć, że bez Józka to Polski by nie było??? :-)))) I smieszno i straszno. Ale bardziej smieszno. :-) Niemcy wypuszczając Józka (wypuszczając! ha! ha!) mieli na celu obronę własnych interesów! I te interesy Józek im świetnie wybronił. :-)

Nie da rady hałastra
Per aspera ad astra

To jest: dante_alighieri

W tamtejszej konfiguracji polityczno/militarnej

mozna tak powiedziec. Niemcy widzieli w Leninie wichrzyciela a takich zawsze warto podrzucic wrogowi. Pilsudskiego tez uwazali za przydatnego z racji antyrosyjskiego nastawienia. Jaka byla alternatywa???

To jest: antares

Widzi p. Krzychu to czego nie ma!

Napisałem tylko, że Niemcy wypuścili Piłsudskiego z Magdeburga i posłali do Polski. Pan ma zamontowane jakieś zdezelowane procesorki. Mieli cel w wypuszczeniu Lenina - mieli też cel w wypuszczeniu swojego drugiego agenta.

antares

To jest: Krzysztof M

.

Jak tak, to OK.

Nie da rady hałastra
Per aspera ad astra

To jest: Verus

Gdyby nie

Niemcy oraz masoni nie-rosyjscy typu Adler-Kiereński (a także masoni z otoczenia Piłsudskiego), to Polska kończyłaby I wojnę światową u boku demokratycznej Rosji, a wolną Polskę obsadziłaby 500-tysięczna Armia Polska Dowbor-Muśnickiego.

Myślę, że może nawet po Królewiec, Gdańsk, Poznań i Wrocław.

Poza tym myli się Pan, że Niemcy zaproponowali "skuteczną Polskę".
Dla nich od początku było to "państwo sezonowe", państewko mające zapobiec powstaniu Wielkiej Polski.

Polacy sprawili, że na krótką metę niemieckie plany zostały pokrzyżowane.

EQUO NE CREDITE, TEUCRI! - NIE UFAJCIE KONIOWI, TROJANIE!

To jest: dante_alighieri

Ale Pan tworzy kombinacje.

Ciekawe skad by Pan wzial te polmilionowa armie. Kierenski to wlasnie probowal wprowadzic jakies normalne rzady w Rosji ale bolszewicy mieli inne plany.a w Polsce "u boku" Rosji to jakos nie wierze.

To jest: Alej

Ekstra by było!

I pewnie byłyby dla Polski nie gorsze, niż te z 1944 roku.

Ekstra by było!
Mielibyśmy wszędzie blisko.
Zwłaszcza od wschodniej granicy do zachodniej.

I rodaków by tylu mieszkało w (na?) "bliskiej zagranicy" ...

Skądinąd, niewątpliwie podobny "ekstra-skutek" miałby i sojusz z Hitlerem.

"Jedynie prawda jest ciekawa" - Józef Mackiewicz
"Dziś nikt nie jest ciekawy rzeczy ciekawych" - Stefan Kisielewski (za prof. Rytlem)

Zapytanie.

Poucza Pan innych/tylko dlatego ze maja niepolskie klawiatury/,a jak niechlujnie Pan pisze po polsku,zaczyna z malej litery i ze zwrotu,,bylo wtedy,,
Gdzie Pan chodzil do szkoly?

To jest: Prawicowiec

Ja napisałem:

"Najlepiej to by było wtedy..." i nie ma w tym nic błędnego. U Pana to nie tylko sprawa braku polskich liter. Poza tym nie wie Pan, jak wstawiać nawiasy i cudzysłowy, pisze Pan bez odstępów, nie stawia Pan kropki na końcu zdania. Pan masakruje język polski, Panie wypedzony.

To jest: antares

Straciłem trochę czasu panie "wypedzony"

aby z niepokojem obejrzeć okropne niechlujstwa językowe, które pan zarzuciłeś tutejszemu dotychczasowemu Obrońcy Czystości Języka Polskiego - panu Prawicowcowi. No i nie dostrzegłem innych przyczyn pańskiego ataku jak tą, że kiedyś pana wypędzono ze szkoły i to dość wcześnie. Zanim pan się nauczył robić ogonki panie Wypedzony. Kindersztuby też pan nie zaliczył. Zapisz się pan do platformy. Albo do pisu. Oczywiście gdy panu w elesde pozwolą się wypisać.

antares

To jest: Marek Bekier

Gdybym był złośliwy to bym

Gdybym był złośliwy to bym dodał, że właściwie to nie wiadomo czy "wypedzony" pochodzi od "wypędzić" czy od "pedzio".

Marek Bekier

DO Pana Bakiera.

Prosze mi nie skladac publicznie propozycji,bo patrzac na Pana podobizne...
brak slow nauczcie sie tolerancji.

To jest: Marek Bekier

No i masz babo placek. Ja

No i masz babo placek. Ja jedynie życzliwie zakładałem, że mając problem z polskim sterownikiem do klawiatury i polskimi czcionkami poszukał pan sobie identyfikatora nie zawierającego literek innych niż czysto łacińskie. Przecież mógł pan się nazwać "wygnany" albo "banita" i wtedy nikt by nie próbował szukać innych interpretacji. Przecież nie kombinowałby pan w drugą stronę bo "pedał" ma literkę "ł".
Propozycje składam zawsze jawnie - sugestia chybiona.
Tolerancja jest pojęciem technicznym, dość ścisłym. "Tolerancja" szeroko wprowadzona przez kapłanów politpoprawności zdecydowanie się nie mieści w granicach tolerancji.

Marek Bekier

To jest: antares

Toż wypedzony nie do Pana pije!

Jest permanentnie na BAKIER z klawiaturą. Może przeszedł lot nad kukułczym gniazdem?

antares

To jest: Krzysztof M

.

Gdybym był złośliwy to bym dodał, że właściwie to nie wiadomo czy "wypedzony" pochodzi od

Przypominam nieśmiało o miłej niektórym sercom takiej czynności jak "pędzenie". Nie jest to co prawda czynność zg0dna z prawem, ale kto wie, co będzie jutro? :-)

(Wypędzonego serdecznie przepraszam i pozdrawiam)

PS. Zostało mi jeszcze troszeczkę żubrówki (trawy!), więc, jeśli ktoś jest zainteresowany... :-)

Nie da rady hałastra
Per aspera ad astra

To jest: antares

Gdzieżeś KrzychuM widział tu "WypĘdzonego"?

Zwidy i omamy też są pańskim udziałem?

antares

To jest: kociewiak

Tak przypuszczałem

"pędzenie" + Zostało mi jeszcze troszeczkę żubrówki

"...gdybym miał żyć jeszcze 50 lat i miał do wyboru pobyt w dowolnym kraju na świecie, wybrałbym bez wahania Polskę" - o. Czesław Andrzej Klimuszko

To jest: antares

Też mi pedalstwo klupało

do głowy, ale ze względu żem już raz był WYPĘDZONYM z tej wspaniałej Prawicy.net - nie ryzykowałem.

antares

To jest: MSzach

Trzeba stosować zasady jak

Trzeba stosować zasady jak Pan M. Bekier. Coś np: w rodzaju: gdyby mi wolno było TU, na Prawicy.net, mówić żeś Pan Pedał i Gnom to bym to zrobił! Ale.. mi nie wolno... . Wtedy nie wypędzą :)

To jest: Marek Bekier

Dziękuję za uznanie. W

Dziękuję za uznanie. W rzeczywistości to nie jestem w tej kwestii bardzo oryginalny. Jedynie nieudolnie naśladuję WC Leppera, którego i tak właśnie posadzono. Zwracam uwagę, że:
- WC to piękny polski zwrot "Wielce czcigodny";
- używam polskiej klawiatury więc ostatnie słowo poprzedniego zdania jest poprawne w przeciwieństwie do wielu słów napisanych przez wypedzonego.
W tym ostatnim przypadku ciągle nie jestem pewien ogonka.

Marek Bekier

prosze oprzytomniec.

Panu sie myli ...Pan chyba po ,,elesde,,

To jest: antares

Z używek panie wypedzony

stosuję tylko "maggi - przyprawa do zup i sosów w płynie". Ale chodzi mi po głowie żeby spróbować zakurzyć trawkę. Ja się nigdy nie mylę. Świadomie napisałem elesde mając na myśli eselde. To że zwrócił mi pan uwagę na "błąd" - jest dowodem na pańską tam przynależność.

antares

....

...ale ujadacie,widocznie zabolalo.

To jest: antares

Proszę nie

skowyczeć bo odpedzimy! Ciekawe co wyjdzie z odpedzionego wypedzonego.

antares

To jest: dante_alighieri

:-)))

No to bylo dobre.

To jest: antares

Podoba mi się fotka.

Zwłaszcza cygaro. Pan je pali z winkiem? Kiedyś tęgi kurzoc (3 paczki dziennie)a od 10 lat trwale nieczynny bardzo lubię gdy bliźni palą i dmuchają w moim kierunku. Niestety - ostatnio doświadczenie z dobrym cygarem, mimo że ani raz się nie zaciągnąłem - skończyło się tragicznie. Odpadłem z dobrego towarzystwa na kilka godzin. Czułem się jakby mnie ktoś wypedził!!

antares

To jest: dante_alighieri

Najbardziej z winkiem

jesli nie pali pan papierosow to poczatki moga byc ciezkie ale warto. Zaciagac sie nie radze:-))) To nie papierosy, nie w tymich urok.

To jest: dante_alighieri

Przed zakurzeniem trawki niech Pan nagotuje zupy:-)

Jednym z efektow ubocznych trawki jest ogromny apetyt. Nie do opisania:-)

To jest: antares

O cholera!

To rezygnuję. Już mam nadwagę i głupio bym wyglądał w sukience. Piesiewicz przynajmniej szczuplutki.

antares

To jest: dante_alighieri

W UK THC ( czyli aktywny skladnik trawki) jest aplikowany

chorym na AIDS lub po chemioterapii aby przelamac jadlowstret. Glod jest napadowy i bardzo silny:-)

To jest: antares

Wiem wiem!

Po trawie to i północni Koreańczycy bywają głodni.

antares

Za łatwe oskarżenia

Od dojścia Hitlera do władzy, aż do 1.09.1939 r. mocarstwa europejskie rozgrywały finezyjną grę dyplomatyczną, na końcu której miała być wojna. Tylko jaka wojna?
Niemcy chciały dominacji w Europie, chciały zdruzgotać Francję i zneutralizować Wielką Brytanię, potem zająć się wschodem, gdzie upatrywały swej "przestrzeni życiowej".
Wielka Brytania chciała doprowadzić do wojny III Rzeszy z ZSSR, by jak zwykle zostać arbitrem i stworzyć koalicję przeciw silniejszemu z przeciwników.
Francja nie była zdolna do prowadzenia jakiejkolwiek rozumnej polityki.
Włochy długo wahały się między sojuszem z WB i III Rzeszą, ostatecznie zdecydowały zapędy imperialne Włoch w Afryce - całkowicie wrogie WB.
ZSSR chciał wojny Hitlera z demokracjami zachodu, by wykrwawioną Europę włączyć następnie do swego imperium.
Momentem kluczowym była konferecja w Monachium w 1938. Powszechnie uważa się, że był to tryumf Hitlera i klęska Wielkiej Brytanii. Jest to bzdura, był to jedyny moment, w którym Hitler mógł z pewnością pokonać koalicję francusko - brytyjską w szybkiej wojnie. Hitler wyczuwał to i chciał wojny, przeszkodził mu Mussolini i niebywałe (jak się zdawało) ustępstwa mocarstw zachodnich. Więc tak naprawdę Monachium było tryumfem dyplomacji brytyjskiej i porażką niemieckiej. WB uniknęła wojny, którą (w koalicji z Francją) na pewno by przegrała. Gwarancje dla Polski z marca 1939 miały dla brytyjskiej dyplomacji jeden cel - odciągnąć Hitlera od ataku na Zachód kosztem Polski i zyskać na czasie. Z naszego punktu widzenia taka polityka jest cyniczna, ale z punktu widzenia WB była jedną racjonalną.
Dokładny wykład powyższego znaleźć można w książce Stanisława Cata Mackiewicza "Polityka Becka" (właśnie ukazało się wznowienie).
Ścisły sojusz Polski i Niemiec był w 1938/39 niewyobrażalny, ale pewna swoboba w lawirowaniu między Zachodem, Niemcami i Rosją oczywiście istaniała. Do tego potrzeba jednak wielkiej dyplomacji, a my mieliśmy raczej średnią, by nie rzec marną - jakieś dąsy, gadanina, unoszenie się honorem, megalomania, kompleksy.
w sierpniu 1939 Hitlerowi znów zdało się, że zaszachował Brytyjczyków paktem Ribbentrop - Mołotow, tymczasem zaprzepaścił kolejną szansę, gdyż wtedy był jedyna szansa na pokonanie Rosji.
Paradoksalnie można rzec, że nasza głupota uchroniła i Zachód i Wschód od wielkiej porażki w wojnie z Niemcami. I oczywiście zapłacono nam tak jak na to zasłużyliśmy - kopniakami i pogardą. Biada bowiem marnym istotom, które dostaną się między ostrza potężnych szermierzy.

To jest: Paweł Tonderski

Hitler nigdy nie chciał wojny

Hitler nigdy nie chciał wojny z Wielką Brytanią, do końca robił wszystko, aby tej wojny uniknąć. Przecież cała rodzina królewska ma korzenie niemieckie, wielu Anglików popierało Hitlera. Natomiast Hitler, gdy dowiedział się o bombardowaniu Londynu wpadł we wściekłość. Niewiele brakowało, aby usunął Göringa ze stanowiska dowódcy Luftwaffe po tych wydarzeniach, z drugiej strony historia mówi, że Churchill też był zaskoczony i bardzo zdziwiony tym, że Niemcy tak długo nie bombardują Londynu i innych miast w czasie "Bitwy o Anglię" na Wyspach Brytyjskich.
Żaden potencjalny sojusznik, a takimi według wielu na tym portalu mieli być, mają być Niemcy albo Sowieci nie morduje w porozumieniu elity przyszłych sojuszników. Jak w takim razie wytłumaczyć tę zawziętość i determinację w przemyślanym mordowaniu naszej polskiej elity zaraz po wkroczeniu Niemców oraz Sowietów w granice II Rzeczypospolitej. Nikt w ówczesnych Niemczech ani w Rosji nie chciał Polski za swojego sojusznika. Panowie jak zwykle nie biorą pod uwagę najistotniejszej sprawy, tak jak i Niemcy Hitlera tak i Rosja Stalina miała jeden cel podbicie całego świata, Polska stała na ich drodze. Jedni nam nie mogli wybaczyć naszej historii, zawsze nas uważali za podludzi, piszę o Niemcach, Sowieci natomiast uważali nas za burżujów i paniczów, których trzeba podporządkować, a niepokornych wymordować. Sowieci pałali do nas żądzą zemsty za to co wydarzyło się w 1920 roku.

Proszę pamiętać o tym, że Polska jako suwerenny kraj istniała na mapach świata dopiero od dwudziestu lat, ani Niemcy ani Sowiecie tej państwowości nie uznali chcieli powrócić do porządku, który istniał w Europie przed wybuchem I Wojny Światowej, jeśli chodzi o granice Polski. Do tej pory wielu rządzących w Niemczech oraz w Rosji nie potrafi się pogodzić z dzisiejszą rzeczywistością, ale Polacy na szczęście jest ich coraz mniej dalej dają się łapać na ich grę. Przypuszczam, że tak jak kiedyś wchodzą w grę nie tylko słowa, ale i pieniądze, potem można przeczytać na łamach gazet o przyjaźni polsko-sowieckiej albo o zrozumieniu przez Niemców prawa Polaków do samostanowienia.
Natomiast działania rządu niemieckiego tak jak i sowieckiego niczym się nie różnią od poczynań caratu, Prus, od ich dzisiejszego działania wobec Polski. Celem obydwu państw jest dominacja nad Polską, już jednak dzisiaj do tego, aby nas podbić nie są potrzebne do tego czołgi ani wkraczanie ich żołnierzy w granice Rzeczypospolitej, wystarczą ich agenci w Polsce, ich przedstawiciele w rządzie polskim i pełne uzależnienie od ich produktów, energii, paliw, gazu, banków, mediów itp. itd.

Proszę poczytać o instytucji działającej w Niemczech, która korzeniami sięga do 1939 roku, odpowiedzialna jest za zniemczanie polskich dzieci w dzisiejszych Niemczech z rodzin mieszanych polsko-niemieckich, Jugendamt.

A Rosjanie chcieliby nas zrusyfikować nie inaczej, nie rozumiem tylko bezczynności polskiego rządu i bezprawia oraz szykany, na które pozwala wobec Polaków mieszkających na terenie Niemiec. Nic w tej sprawie polski rząd nie robi.
A przecież to co robią Niemcy to nic innego jak wynaradawianie oraz zniemczanie polskich dzieci.

Ostatnio niemiecka rodzina właśnie przed tą organizacją uciekła do Ameryki (USA) i poprosiła tam o azyl polityczny. Niemcy uciekli przed Jugendamtem 65 lat po wojnie. Niemcy nic sobie z tego nie robią, gwiżdżą sobie na prawo europejskie i na całą Unię Europejską. Ich nikt nie oskarża o antypolonizm, szowinizm, o nacjonalizm. To samo dotyczy Rosjan, niech ktoś spróbuje powiedzieć coś Rosjanom w sprawie ich polityki prowadzonej w stosunku do ich byłych rosyjskich republik. Niestety Polacy chcą być świętsi od wszystkich świętych razem wziętych. To jakaś nasza narodowa paranoja.
Dlaczego do tej pory w Niemczech nie pozwolono prawnie Polakom zorganizować się jako mniejszość polska zamieszkała w granicach Niemiec. Przecież w granicach Niemiec mieszka kilka milionów Polaków. My stworzyliśmy w Polsce mniejszość niemiecką, która ma swoich reprezentantów w naszym polskim sejmie. Przecież w Niemczech mieszka więcej Polaków niż w Polsce Niemców? Co na to prawo europejskie i nasz polski rząd?

Paweł

Ja o chlebie,

a Pan o niebie. Podałem źródło moich przemyśleń odnośnie sytuacji w końcu 1939 roku, a Pan o Jegendamcie i odwiecznej nienawiści Niemców do Polaków i różnych innych rzeczach. Co to ma wspólnego z dylematami pana Romerowicza?

To jest: Krzych Adam

Zamiary Hitlera

Zaciekawiło mnie pana stwierdzenie: [quote] Niemcy chciały dominacji w Europie, chciały zdruzgotać Francję i zneutralizować Wielką Brytanię, potem zająć się wschodem, gdzie upatrywały swej "przestrzeni życiowej". [/quote]
Chociaż ewentualnym celem Hitlera było panowanie niemieckie w całej Europie ta kolejność jest dla mnie czymś nowym. Zawsze sądziłem że pierwszym kierunkiem ekspansji dla Hitlera miał być wschód. To fakt że Brytyjczycy praktycznie nie mieli armii ale Niemcy również zaczynali od bardzo niskiego stanu w tym zakresie. Logiczne zatem było zagarnięcie Czech dla ich przemysłu zbrojeniowego i posiadanego przez ich armię wyposażenia technicznego a potem parcie na Rosję z użyciem jako sił pomocniczych polskiej armii i w sojuszu z Japonią. Po opanowaniu Rosji, a przynajmniej jej europejskiej części, z jej surowcami i żyzną ziemią kolej by przyszła na inne regiony Europy i świata

Czy ma pan jakieś źródła wskazujące na inny scenariusz wojny w zamysłach Hitlera? Poza Catem Mackiewiczem. Brak w tym nieco logiki. Wojna na Zachodzie wyczerpałaby zasoby państwa niemieckiego, a nie przyniosłaby zdobyczy w postaci zwiększonego dostępu do strategicznych surowców, płynnych paliw i żyznych ziem.

POPiS-owy system powinien zostać zmieciony z powierzchni Ziemi by śladu po nim nie zostało.

Konferencja w Hossbach

to nie są żadne nowości, Cat Mackiewicz referuje tylko fakty, na konferencji w Hossbach Hitler określił swoje priorytety: przed uderzeniem na zachód musi rozwiązać sprawę Austrii i Czech. Hitler i jego sztab panicznie obawiali się wojny na dwa fronty. Proszę pamiętać, że III Rzesza miała pakt o nieagresji z Polską, który mógł oznaczać naszą neutralność w wojnie Niemiec z Zachodem i dopiero wzajemne gwarancje Polski z WB z marca 39 de facto zerwały ten pakt. W roku 38 i 39 Anglia była bardzo słaba militarnie (oprócz floty), są dane o produkcji lotniczej wskazujące, że dopiero po 39 roku znacząco wzrosła flota powietrzna WB. Niemcy w 1938 roku byli właściwie gotowi do wojny. Przemysł zbrojeniowy pracował pełną parą. To generałowie wehrmachtu nie chcieli wojny (podobnie jak w 39). Przecież w końcu zrealizował się nie ten scenariusz, który opisuje Pan jako logiczny, ale z pewnym opóźnieniem (z naszego powodu) ten, który ustalono w Hossbach - najpierw Zachód, potem Wschód. Ale w 1940 WB posiadała lotnictwo dorównujące niemieckiemu i ilościowo i jakościowo, no i miała radar! Z punktu widzenia losów świata może i lepiej, że stało się jak się stało, a że nas przy okazji niemiłosirnie wykorzystano, oszukano i obito, no to cóż poradzić.

To jest: Krzych Adam

Konferencja w Hossbach?

Myślę że pisze pan o konferencji w Kancelarii Rzeszy w Berlinie 5-go listopada 1937 roku, której przebieg jest znany z notatki sporządzonej przez pułkownika Sztabu Generalnego hrabiego Friedricha Hossbacha. Zdaje mi się że historii nic nie jest wiadome o konferencji w miejscowości Hossbach.

Treść notatki Hossbacha (autoryzowanej tylko przez niego samego) jest dobrze znana. Nie udało mi się jej znależć po polsku ale można ja w sieci znaleźć w originale i w tłumaczeniu na angielski.

Po dość bezładnym wprowadzeniu w którym było trochę odwołań do historii, trochę do narodowosocjalistycznej ideologii i nieco na temat zagrożenia jakie dla Niemiec mogą stanowić zachodnie mocarstwa Hitler stwierdził że pierwszym obszarem jego ekspansji będą Austria i Czechy. Hitler podkreślił że należy to zrobić zanim Francja a szczególnie Anglia dogonią Niemcy w uzbrojeniu. Nakreślił scenariusze w których skutki możliwej interwencji Francji i Anglii będą albo zniwelowane albo w ogóle do interwencji nie dojdzie.

O uderzeniu na Zachód z inicjatywy Niemiec na konferencji nie było mowy. Celem Hitlera w tym momencie konferencji wydaje się być uspokojenie obaw obecnych odnośnie czegoś przeciwnego - ataku Francji i (lub) Anglii gdy Niemcy zaczną rozszerzać swą "przestrzeń życiową" w kierunku wschodnim. Odnośnie możliwej akcji ze strony polskiej Hitler uważał że jej nie będzie ze względu na obecność Sowietów za plecami Polski, szczególnie jeśli niemiecką akcję przeprowadzi się szybko. Sowieci zajęci konfliktem z Japonią rownież mieli być niegroźni.

Poza Hitlerem i protokółującym Hossbachem na konferencji byli obecni:
Minister Wojny, Marszałek Polny Werner von Blomberg,
Główny Dowódca Wehrmachtu Generał Werner von Fritsch,
Główny Dowódca Floty Admirał Erich Raeder,
Główny Dowódca Luftwaffe Generał Hermann Goering,
Minister Spraw Zagranicznych Konstantin von Neurath.

Neurath, Fritsch i Blomberg nie byli zbyt zachwyceni tym planem. Nie byli mu przeciwni, tylko chodziło o harmonogram działań. Uważali że dalej należy się zbroić i czekać na lepszą okazję. W ciągu kilku miesięcy najprawdopodobniej z tego powodu Hitler usunął ich ze stanowisk.

POPiS-owy system powinien zostać zmieciony z powierzchni Ziemi by śladu po nim nie zostało.

Oczywiście ma Pan rację -

konferencja Hossbach, a nie w Hossbach, nie zerknąłem do źródła, a pamięć bywa zawodna. Zreferował Pan przebieg tej konferencji dość dokładnie. Proszę sobie jednak przypomnieć co powiedział Hitler w przeddzień ataku na Polskę. Otóż wyraził się (cytuję z pamięci) - "mam nadzieję, że tym razem nikt mi świni nie podłoży i wojna wybuchnie". O co chodzi w tym zdaniu, otóż właśnie o Monachium. Mówiąc o świni (lub podkładającym świnie) miał na mysli nie tylko Zachód, ale przede wszystkim swój sztab Wehrmachtu.

To jest: Krzych Adam

Polityczne manewry przed wybuchem II WŚ.

Po amatorsku interesując się historią jestem zainteresowany zrozumieniem jak to wszystko przebiegało.

Generalnie, w tym okresie można zaobserwować pewną logikę w postępowaniu rządów (polityków). Każdy starał się ustawić w zmieniającej się rzeczywistości politycznej najlepiej jak potrafił. Oczywiście wielkie i silne państwa miały najwięcej swobody w tym zakresie ale niektórzy słabeusze pokazali również wspaniałe umiejetności lawirowania na zaminowanym polu. Nie będę tego rozwijał ale podam tylko jako przykłady admirała Horthy'ego i generała Franco.

Pan Wojciech Romerowicz pisze (część to jego własny tekst, część cytaty): [quote] Ribbentrop nie owijając zbytnio w bawełnę przedstawił Lipskiem ofertę. Polacy oddadzą korytarz i Gdańsk (Niemiec zasugerował, że Hitler niekoniecznie musi się upierać w kwestii Gdańska), a w zamian będą mogli zbudować analogiczną linię kolejowo-drogową do tegoż miasta, wolny port, otrzymają rynek zbytu na polskie produkty i przedłużenie, zawartego w 1934 roku, paktu o nieagresji o następne 25 lat.
...
To nie wszystko. Ribbentrop zaproponował przystąpienie Polski do paktu antykominternowskiego (czyli wspólną politykę przeciwko Sowietom). W zamian Polacy mieli otrzymać... Ruthenię – wschodnie obszary Czechosłowacji! To już nie były zwykłe obiecanki. Niemcy wyjawili Polakom zamiar zajęcia całej Czechosłowacji!
....
Józef Beck nie musiał rzucać się w ramiona Joachima von Ribbentropa. Wystarczałoby, żeby wykorzystał ugodowe nastawienie Hitlera i szachował naszych wrogów (Związek Radziecki) i sojuszników (Francję i Wielką Brytanię) możliwością zawarcia paktu z Niemcami. W ten sposób mógłby wymusić na nich postępowanie korzystne dla Polski. Tym bardziej że dwa dni później Theo Kordt, pierwszy sekretarz ambasady niemieckiej w Londynie, a prywatnie członek opozycji antyhitlerowskiej, spotkał się z sir Robertem Vansittartem, głównym doradcą dyplomatycznym rządu brytyjskiego, i poinformował go o przebiegu rozmowy w Berchtesgaden.

Anglicy przestraszyli się nie na żarty. I zaczęli Polakom obiecywać gruszki na wierzbie, byleby trzymali się z daleka od Hitlera. [/quote]
Było to w pażdzierniku 1938, zaraz po zajęciu Sudetów i ponad pół roku przed demontażem Czechosłowacji.

I tu właśnie jest coś w czym nie widzę logiki. Czegóż to przestraszyli się Anglicy? Przecież nie tego że Niemcy, którzy wykorzystując błędy brytyjskiej i francuskiej polityki wyrośli znów na potęgę, której mogłyby nie sprostać połączone siły anglo-francuskie zdecydowali się ruszyć na Sowiety? Czy sądzili, że była to tylko zasłona dymna i w rzeczywistości Hitler chciał zneutralizować Polskę by ruszyć najpierw na Francję i Anglię a dopiero potem na Sowiety?

Jeśli to drugie, to czy to była paranoja czy też istniały rzeczywiste przesłanki do takiego rozumowania? Jeszcze raz zwracam uwagę, że rzeczy o które najbardziej chodziło Hitlerowi: surowce strategiczne (jak rudy metali), płynne paliwa i wielkie obszary żyznych ziem do produkcji żywności były na Wschodzie a nie na Zachodzie.

Następna sprawa: myślę że jest to trochę niegrzeczne że my tu sobie piszemy tylko o sprawach pobocznych do głównego tematu tekstu pana Wojciecha Romerowicza. Odnośnie tegoż - ciekawe co spowodowało, że trzeżwy (w wielu sprawach) polityk Beck rzucił się w ramiona Anglików w 1938/39 roku? Tych samych Anglików, którzy od finałowego okresu I WŚ do wczesnych lat 20-tych robili zawsze wszystko co możliwe aby osłabić Polskę. Tak naprawdę to w całym dwudziestoleciu ich stosunek do Polski również trudno nazwać przyjaznym. Uważam że wówczas należało ich dokumentnie olać i grać dalej z Hitlerem na zasadzie "brać najwięcej ile się da, kwitować jak najmniej".

POPiS-owy system powinien zostać zmieciony z powierzchni Ziemi by śladu po nim nie zostało.

To jest: indris

Beck po prostu okazał rozum..

...chociaż ze znacznym opóźnieniem. Miał chyba świadomość stosunku sił Polski i Niemiec, więc jego oczywistym dązeniem było to, żeby w wojnie z Niemcami Polska miała sojuszników. A innych niż Anglia i Francja nie widział.
"Gra" z Hitlerem byłaby grą barana (w każdym sensie tego słowa) z tygrysem. Aż takim baranem Beck jednak nie był. Tacy pojawili się w Polsce dopiero pod koniec XX wieku.

Tak

Hitler ZAWSZE uważał, że najpierw musi pokonać demokracje zachodnie by mieć wolną rękę na wschodzie. Pisałem juz o tym, że bał się panicznie wojny na dwa fronty, a znał przecież naczelną zasadę polityki brytyjskiej - nie pozwolić żadnemu państwu na kontynencie wzrosnąc ponad miarę. Zatem bez pokonania Francji i WB ryzykował cios w plecy. Przecież to logiczne. Teraz - spójrzmy na przełom38/39 Hitler stoi przed takim oto dylematem: priorytetem jest atak na Zachód, ale tylko pod warunkiem, że obowiązuje lub jest poszerzony pakt o nieagresji z Polską, czyli plecy Hitlera są zabezpieczone. Kiedy okazało się, że na neutralność Polski nie można liczyć (marzec 39 gwarancje brytyjskie), zmienia plany - atak na Polskę i pakt z Sowietami, który mu zabezpiecza plecy. Logiczne! Atak na Polskę NIE BYŁ wczesniej planowany, bo i po co? W całym planie Hitlera nie wypalił jeden element - decydujący: nie pokonał w 1940/41 Wielkiej Brytanii, bo było na to za późno! Brytyjczycy dzięki zręcznej dyplomacji uzyskali dwa decydujące lata i już było po III Rzeszy.

To jest: indris

Logiczne to jednak nie jest

Wcale nie jest dowiedzione, że "Hitler ZAWSZE uważał, że najpierw musi pokonać demokracje zachodnie by mieć wolną rękę na wschodzie" - to po pierwsze.
Po drugie: pakt z Sowietami wcale Hitlerowi nie zabezpieczał pleców, czego dowodzą ówczesne mapy.
Po trzecie, jeżeli Hitler był przekonany, że WB nie pozwoli żadnemu państwu na kontynencie wzrosnąć ponad miarę, to musiałby mieć świadomość, że ta miara została przebrana z chwilą aneksji Czech.

Priorytetem a nawet obsesją Hitlera była likwidacja niekorzystnych dla Niemiec skutków traktatu wersalskiego, a tymi skutkami były przede wszystkim polskie Pomorze, Wielkopolska i Śląsk.

Proszę Pana,

o czym mówimy o faktach, czy o propagandzie?
Jest dowiedzione, że Hitler ZAWSZE chciał najpierw rozprawić się z Zachodem, bo po prostu to zrobił! Jeżeli tego nie chciał to po co w 1940 zaatakował Zachód? Przecież jak Panowie twierdzicie "logicznie" byłoby napaść na ZSSR, proszę zatem o logiczne wyjaśnienie yego, że moja teoria ma pokrycie w faktach, a Pańska ani trochę.
2. Chyba udaje Pan głupiego pisząc, że w 1939 Hitler nie miał granicy z Rosją, bo jakoś od 17 września 39 miał, czyli trzy tygodnie po pakcie, no chyba, że uznamy, że w sierpniu 39 Ribbentrop i Mołotow nic nie wiedzieli o tym, że za chwilę Wehrmacht i Armia Czerwona podadzą sobie ręce na nowej granicy.
3. Przecież piszę, że Hitler miał tego świadomość i DLATEGO chciał wojny z Zachodem w 1938/39.
To co Pan pisze na końcu jest nieprawdą. Rewizji Traktatu Wersalskiego chciało kierownictwo Republiki Weimarskiej. Hitler TW wcale się nie przejmował i nie czuł się nim związany, marzył o tysiącletniej Rzeszy od Kaukazu do Atlantyku, a nie jakiejś tam Wielkopolsce czy Pomorzu. Taktycznie mógłby nam nawet Gdańsk podarować i zagwarantować granice (inna sprawa czy dotrzymałby tego). Pisanie, że obsesją Hitlera był Śląsk czy Wielkopolska dowodzi nieznajomości tematu. Przykro mi to pisać, ale niestety tak jest.

To jest: indris

Jeżeli mówimy o faktach...

...to są one takie, że Hitler w roku 1940 zaatakował Zachód dlatego, że od 3 września 1939 W. Brytania i Francja były z nim w stanie wojny. A co więcej, na jesieni 1939, już po rozgromieniu Polski, Hitler wystąpił z propozycjami pokojowymi, które zostały odrzucone. No więc coś z tą wojną musiał zrobić, bo stan "dziwnej wojny" w nieskończoność trwać by nie mógł.

Obsesję na punkcie "utraconych ziem wschodnich" Cesarstwa Hitler miał taką, jak niemal wszyscy Niemcy z jego epoki. A żadnych powodów do zaatakowania Zachodu przed 3 września 1939 - nie miał.

To jest: Terlecky

Idzmy dalej w tym rozumowaniu

Zdaniem prof Pogonowskiego, Polska praktycznie wykoleila plany Hitlera,
ktory bal sie walki na dwa fronty (www.pogonowski.com) . Hitler nie mial poczatkowo zamiaru atakowac panstw zachodnich. Nawet
po rozgromieniu Francji w 1940-ym roku, kiedy okolo 300 tys zolnierzy brytyjskich znalazlo sie w kotle pod Dunkierka, wymogl na generalach
Wehrmachtu, aby powstrzymac atak i pozwolic sie na ewakuacje dywizji angielskich na nwyspy. Hitler mial wtedy powiedziec, ze krew angielska (nordycka) jest zbyt cenna, aby ja bez sensu przelewac.

Wrocmy jednak do Polski. Gdyby Polski rzad zgodzil sie na przystapienie do paktu antykominternowskiego i wspolnego ataku na sowietow, nie byloby
Blitzkriegu we wrzesniu 1939 a Polska nadal mialaby swoj rzad i administracje.
Zakladajac, ze do wojny zmobilizowanoby 1 milion polskich zolnierzy,
na rynku pracy wystapilyby duze braki. Pytanie czy tej luki nie zapelnionoby
Zydami i czy w ogole bylby Holocaust.
Wracajac do opinii prof. Pogonowskiego, masowe wywozki Zydow do obozow zaczely sie dopiero po klesce Wehrmachtu pod Moskwa i Stalingradem.
Hitler smiertelnie bal sie Ost-Juden, ktory mieli jego zdaniem zalac Niemcy i zachodnia Europe po klesce Niemiec w II wojnie swiatowej.

Niestety w takich dyskusjach jest jeszcze zbyt duzo emocji, ktore nie pozwalaja nam na przelamanie pewnych stereotypow.

Terlecky

To jest: An z Kan

Chcę zwrócić skromnie uwagę na fakt, że Hitler już nie żyje

i z tej przyczyny sojusz z nim może być wręcz niemożliwy. :D

A.

Studnicki Władysław W obliczu nadchodzącej Drugiej Wojny Światow

Tu kawę na ławę:

==========================================
Studnicki Władysław
W obliczu nadchodzącej Drugiej Wojny Światowej

Wydawca: Wydawnictwo ANTYK Marcin Dybowski
Rok wydania: 2010
Opis fizyczny: a5, stron 110
ISBN / ISSN: 978-8389920-64-6
Opis: Oto co o swej ksiazce i postawie pisal sam Studnicki:

Aby zrozumieć moje stanowisko przed i podczas drugiej wojny światowej, konieczna jest znajomość moich politycznych tez powstałych w czasie pierwszej wojny światowej i rozwiniętych później.
Przytoczę je tutaj:

l. Polska ze swymi Kresami Wschodnimi - stałym punktem spornym między Rosją a Polską - będzie musiała się przeciwstawić Rosji i dążyć do porozumienia z Niemcami.
2. Polska ze swoimi Ziemiami Zachodnimi będzie zagrożona przez Niemcy i musi dążyć do przymierza z mocarstwami zachodnimi.
3. Polska ze swymi Kresami Wschodnimi i Ziemiami Zachodnimi będzie zagrożona rozbiorami.
4. Pozbawiona terenów wschodnich i zachodnich, a przez to bardzo osłabiona, Polska nie może istnieć jako państwo.Po odrodzeniu się Państwa Polskiego, do tych tez dołączyłem jeszcze jedną: Polska będzie mogła istnieć jako państwo i dążyć do ekonomicznego znaczenia i siły, o ile dla Niemiec jej istnienie będzie ekonomicznie i politycznie korzystniejsze niż jej rozbiór.

Wiedziony tym tokiem myśli, od roku 1922 zacząłem pracować nad książką "System polityczny Europy". Próbowałem ukazać w niej, że istnienie bloku środkowoeuropejskiego uzasadnione jest ekonomicznie i politycznie przez fakt, że Niemcy są głównym rynkiem zbytu i zaopatrzenia dla wszystkich państw środkowoeuropejskich, że inwestycje niemieckiego przemysłu ciężkiego i maszynowego decydują o gospodarczej sile Polski, Rumunii, Węgier, Bułgarii itd. oraz, że w ten sposób układ sił w Europie zmienia się na korzyść Polski.
W roku 1934 została ona wydana pt.: "System polityczny Europy a Po1ska". Książka ta wywołała setki artykułów w europejskiej prasie. Najlepszą reklamę zrobił jej Mołotow, gdy w styczniu 1936 roku w swoim expose wyraził się następująco: "Rosja ma wszędzie niebezpiecznych wrogów. Z jednej strony Japonię, z drugiej Niemcy. W Polsce Władysław Studnicki wydał książkę ťPolityczny system EuropyŤ, w której występuje przeciw Rosji i żąda ustąpienia z rosyjskich terytoriów na zachodzie, południu i północy".

O książce tej wspomniano we francuskim parlamencie i przetłumaczono ją na język niemiecki.
Profesorowie omawiali ją i zalecali studentom na seminarium z polityki zagranicznej w Wyższej Szkole Politycznej w Berlinie oraz na kilku innych niemieckich uniwersytetach; nie przyjęto jej jednak do księgarń partyjnych.

W roku 1936 NSDAP zaprosiła po 2-3 osoby z wielu krajów jako gości honorowych na swój zjazd; z Polski - Stanisława Mackiewicza, profesora Łempickiego oraz mnie.
Na wieczornym przyjęciu dla wybranego grona zostałem przedstawiony Hitlerowi. Poznałem też Goebelsa i odbyłem dwugodzinną rozmowę z Ribbentropem.
Od roku 1934 Niemcy starały się utrzymywać przyjazne stosunki z Polską.

Hitler deklarował, że nie można zabronić dostępu do morza 30 milionowemu narodowi. Z racji naturalnego geograficznego położenia Niemcy oraz Polacy są sąsiadami i dlatego należy kształtować przyjazne stosunki między nimi. W roku 1936 każdy przeciętny Niemiec powtarzał słowa Führera. Dzięki odprężeniu stosunków między naszymi krajami, Polska odniosła kilka sukcesów: podjęcie kontaktów dyplomatycznych z Litwą, Zaolzie i, jako najważniejsza sprawa, wspólna granica z Węgrami.Gdyby wojna wybuchła w roku 1938, to Polska, zdecydowana na opór wobec wkraczających wojsk sowieckich, znalazłaby się w tym samym obozie co Niemcy; polityce naszej brakowało jednak konsekwencji.Zawarty przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych układ o mniejszościach narodowych nie został przez wojewodę śląskiego Grażyńskiego dotrzymany. W marcu 1939 roku zapanowała psychoza wojny. Znane były już propozycje Hitlera - budowa niemieckiej autostrady przez "korytarz", oraz zmiana statusu prawnego Wolnego Miasta Gdańska, z uwzględnieniem wszystkich polskich interesów w porcie gdańskim. Rosła opozycja i rząd Sławoja-Składkowskiego, podporządkowanego marszałkowi Rydzowi-Śmigłemu, stawał się coraz bardziej niepopularny.
Zatem zagrano na narodowej trąbce. "Nie oddamy ani guzika" - głosił Rydz-Śmigły.

Od jesieni 1938 roku o Polskę zabiegała Anglia. 3 kwietnia 1939 Chamberlain powiadomił angielski parlament o udzielonych Polsce gwarancjach. Zaproszony do Londynu minister spraw zagranicznych wyraził gotowość przekształcenia ich w pakt. Było to zgodne z dążeniami Anglii, gdyż oczekując nadchodzącego konfliktu zbrojnego z Niemcami chciała ona mieć Polskę po swojej stronie. W sporze tym nie chodziło ani o "korytarz", ani o Gdańsk, lecz o to, po czyjej stronie Polska będzie się biła w drugiej wojnie światowej. W cielenie Czechosłowacji do Niemiec wywołało w Polsce zaniepokojenie, a przeciwnikom Hitlera dało pretekst do wzywania do broni. Naród polski opanowany został przez nastroje wojenne. Wierzono w siłę naszej armii. 7 maja odbyła się parada wojskowa; przejechało kilka czołgów, pokazano kilkaset karabinów maszynowych, dzielnie przemaszerowała piechota, na pięknych koniach siedzieli dzielni kawalerzyści. Zachwyt mas był ogromny. W rzeczywistości była to armia od parady.Nie wiedziałem dokładnie, ile mieliśmy czołgów, jak niewielki był to procent wobec liczby niemieckich, ale był on ściśle związany z motoryzacją kraju. Niemcy miały 700 000 samochodów, Polska 40 000. Codziennie widywałem się z różnymi politykami. Dziwnym trafem wielu zdrowo myślących ludzi, np. Maciej Rataj, było zwolennikami ugrupowań prowojennych. Ignacy Matuszewski przewidywał, że wojna skończy się klęską i popierał moją działalność przeciwko niej. Pewien przywódca Partii Narodowej potwierdził moją opinię, że wojna mogłaby skończyć się rewolucją komunistyczną, był jednak zdania, że wobec ogólnych nastrojów: "nie można już wojny uniknąć. Generał Sosnkowski rozumiał naszą militarną słabość i niemożność zwycięstwa, ale człowiek ten - który w walce nie znał strachu - nie miał cywilnej odwagi do podjęcia walki z własnym narodem, aby go uratować.
August Zaleski - były minister spraw zagranicznych powiedział mi, że z wdzięcznością przyjąłby gwarancje Anglii, ale nie zawierałby paktu, gdyż ten nie odwróciłby groźby wojny, lecz tylko zwiększyłby jej prawdopodobieństwo.Napisałem do Becka, że przeszedłby do historii zapobiegając wojnie, oznaczającej dla nas nieuchronną katastrofę. Napisałem do Ribbentropa list ze stwierdzeniem, że w Polsce jednostronne koncesje jakiegoś państwa wobec drugiego uważa się za niegodne czci narodowej. Polsce należałoby przyznać te same wpływy w Słowacji co i Rzeszy Niemieckiej.
5 maja wysłałem memoriały do wszystkich ministrów - oprócz Sławoja- Składkowskiego, którego premierostwo uważałem za obelgę dla narodu polskiego - oraz do ważniejszych generałów. Udowadniałem im, że nie możemy prowadzić tej wojny. Przypominałem, że nasza granica z Niemcami ma około 2000 km długości i że jest nieumocniona. Na naszym froncie prowadzono by wojnę ruchomą, na froncie wschodnim zaś - wojnę pozycyjną. Pierwsza musiałaby się skończyć szybkim rozstrzygnięciem na naszą niekorzyść, ta druga mogłaby trwać lata. Posiadaliśmy tylko 40 000 samochodów, Niemcy 1 700000. W krytycznym momencie wkroczyłaby Rosja Sowiecka i oderwałaby od nas wszystkie tereny na wschód od Sanu i Bugu. Zwycięstwo Aliantów nie przyniosłoby nam wyzwolenia. Druga niemiecka okupacja byłaby na pewno uciążliwsza od pierwszej, złagodzonej koncepcją państwa polskiego.Napisałem książkę ,,W obliczu nadchodzącej drugiej wojny światowej", którą w czerwcu 1939 roku oddałem do druku. Zawierała ona następujące rozdziały: "Walka o podział świata", "Żydzi a wojna", "A jednak szkoda Francji", "Gra Wielkiej Brytanii", "Skutki wsparcia przez Rosję Sowiecką� "Geniusz Włoch", "Siła i gospodarcze znaczenie Niemiec", "Neutralność Polski lub jej udział w wojnie". Rozdział "Gra Wielkiej Brytanii" zamknąłem następującym ustępem: "Ponieważ w tej chwili na horyzoncie pojawia się wojna państw Osi z Wielką Brytanią, angielska deklaracja może wciągnąć do wojny Polskę, gdyż uchodzi ona za sojusznika Anglii. Deklaracja ta nie narusza oficjalnie paktu o nieagresji z Niemcami z roku 1934, jednak przez Niemcy uznana została za wejście Polski do sojuszu mocarstw nieprzyjacielskich. Może to mieć dla Polski fatalne skutki. W wojnie na dwa fronty szuka się najpierw przeciwnika słabszego, aby go wyeliminować, a w tym przypadku jest nim właśnie Polska. J tak wojna światowa może rozpocząć się jako wojna niemiecko-polska". W rozdziale ostatnim napisałem: "Z wojny między Europą Zachodnią a Europą Środkową jedynie Rosja wyjdzie zwycięsko.Aby uniknąć wojny z Niemcami, Polska powinna odwołać się do pośrednictwa sprzymierzonych i zaprzyjaźnionych z Niemcami. Państwem takim jest przede wszystkim Italia mająca z Niemcami wspólne interesy i którym nie jest obojętne, czy tama oddzielająca Rosję od Europy, utworzona przez Polskę i Rumunię, zostanie przerwana. Również Japonia, zainteresowana jest nienaruszalnością Polski, gdyż silna Polska absorbowałaby znaczną część sił rosyjskich, odciągając je od dalekiego wschodu" (str. 108). Książka została skonfiskowana. Wyłapano prawie wszystkie jej egzemplarze; uratowało się zaledwie kilka. Jeden z nich jest w moim posiadaniu.Złożyłem w sądzie skargę na konfiskatę. Sprawa została przeprowadzona w lipcu 1939 roku przy drzwiach zamkniętych. Broniłem jednego rozdziału za drugim; gdy doszedłem do fragmentu "Skutki wsparcia przez Rosję Sowiecką", nerwy odmówiły mi posłuszeństwa i wybuchnąłem płaczem.Był to chyba najcięższy okres w moim życiu. Gdy nocą docierał do mnie odgłos maszerujących oddziałów, ściskało mi się serce, gdyż boleśnie odczuwałem zbliżającą się katastrofę. W mojej wyobraźni przesuwały się obrazy oczekującej nas klęski, muszę jednak przyznać, że rzeczywistość przerosła wszystko, co mogła sugerować najbujniejsza wyobraźnia.Wiadomo, jakie skutki pociągnęła za sobą nasza polityka w roku 1939; zwalczałem ją i przeciwstawiałem jej koncepcję zbrojnej neutralności podczas wojny Niemiec przeciw Zachodowi. Zbrojna neutralność miała nie dopuścić do przemarszu wojsk rosyjskich przez nasze terytorium. Taka nasza postawa leżała w interesie Niemiec i dla zachowania tej neutralności Niemcy udzieliłyby nawet pomocy. Mówiłem o tym i pisałem: "Nasza armia w wojnie z armią niemiecką to une quantite negligeable, nie będąca w stanie oprzeć się atakowi dłużej niż przez dwa tygodnie; jednak ta sama nasza armia, walcząca w razie nieposzanowania naszej neutralności przez Rosję, z pomocą niemiecką, wspierana przez fachowe niemieckie dowództwo, przy użyciu dostarczonych przez Niemcy czołgów i samochodów i przy pomocy niemieckich instruktorów - byłaby potężną siłą, zapewniającą zwycięstwo na wschodzie.Źródło :�ragiczne manowce�próby przeciwdziałania katastrofom narodowym 1939-1945, Gdańsk 1995, s. 19-24 i 35-38

Wydanie: Wydanie II (1 po okupacji sowieckiej , 1 w niewoli postkomuniistycznej)

Kupiłem przeczytałem
REWELACJA

PROROK czy co?

JerzyNeski

To jest: Krzysztof M

.

PROROK czy co?

To nie prorok. To człek inteligentny. A nie inteligentnawy. Pisał o tym, co ruch narodowy świetnie wiedział. Lecz ciemny lud nie słuchał... A potem przyszedł gajowy i ... sorry, przyszedł Hitler...

Nie da rady hałastra
Per aspera ad astra

To jest: Prawicowiec

Podobno żyje

i ukrywa się w Argentynie. Elvis też żyje.

Powyższe jest komentarzem do http://prawica.net/node/20781....

To jest: indris

Wiecznie odżywające bzdury

"...mimo tego, iż walczyliśmy po stronie aliantów i tak potraktowano nas gorzej niż sojuszników Niemiec".
Nieprawda. Żaden z sojuszników III Rzeszy nie uzyskał po wojnie takich geopolitycznych korzyści jak Polska.

Państwo niemieckie po I wojnie światowej było naturalnym wrogiem świeżo powstałego państwa polskiego, bo to właśnie na rzecz Polski poniosły Niemcy największe straty terytorialne. Poltykom II RP można wiele zarzucić, ale aż takimi durniami, żeby wierzyć Hitlerowi to jednak nie byli. Na takich frajerów trzeba było w Polsce poczekać aż do końca XX wieku.

To jest: Terlecky

Hitler mial racje - skanduja w Izraelu

HITLER MIAL RECJE", SKANDUJA W IZRAELU

Przpomnialem niedawno (takze wiele razy) o „pieknym pomniku Hitlera w Izraelu” (Emil Ludwig).
w kontekscie wdziecznosci za jego i jego najblizszego otoczenia wklad w powstanie panstwa Izrael i ratowania Judaizmu.
Pamiec o nim do dzisiejszego dnia w tym samym aspekcie nie zmienila sie. Nie wnikam w to czy to wiekszosc czy mniejszosc Zydow skanduje „Hitler mial racje!”, „Haj Hitler!”
Zydzi protestujacy przeciwko rasizmowi w Izraelu i pokojowo usposobieni nazywani sa „k.... i synami k...rw”, a wiec istnieje przekonanie ze w stosunku do takich Zydow Hitler mial racje, takze w „uszlachetnianiu” tej organizacji. (Nie jest wcale takie pewne czy to rasa, religia, nacja, narod. Tak wiec pozostaje tylko miano panstwo lub organizacja.)
Trzeba zdawac sobie sprawe z tego ze zawsze gineli albo ucierpieli najwiecej najbiedniejsi Zydzi i najbardziej niewygodni dla rabinow czy tej ekskluzywnej organizacji.

Wyobrazdzcie sobie, ze ktos w Europie czy Ameryce Polnocnej publicznie powiedzial „Hitler mial racje”.
Jednak w Izraelu policja nie reaguje na takie skandowanie. Jak rowniez niewiele bylo reakcji na „Zabilismy Chrystusa, zabijemy takze was”, nie mowiac juz o setkach odrazajacych wypowiedzi najwyzszych dostonikow zydowskich w stosunku do gojow, jak ich nazywaja.
Zalaczam video na ten temat. (w j. angielskim).
http://www.richardsilverstein...

W Wlazlinski

Terlecky

To jest: Qrczak

Sojusz z Hitlerem?

ZSRR miał sojusz z Hitlerem, a mimo to Hitler napadł na ZSRR.

Personalizm to zło, to socjalistyczna ideologia oparta na kłamstwie

To jest: Catbert

Sojuz z...

[quote=Qrczak]ZSRR miał sojusz z Hitlerem, a mimo to Hitler napadł na ZSRR.[/quote]

Piszą, że na nas napaść nie chciał, ale musiał - więc gdyby nie musiał, to by nie napadł.
Jak się wydaje Polska powinna była skonfliktować ze sobą Hitlera i kogoś jeszcze, tak, żeby na tego kogoś Hitler napadł jako pierwszego. Prawdopodobnie można było tego dokonać co innego mówiąc, a co innego robiąc - np. pewne rzeczy podpisywać, a w innych składać tylko obietnice.

To jest: antares

Soso zawsze miał ciąga na Zachód

W 1920 przesmolił sprawę na Polsce. Podpisał więc w sierpniu 39 z Dolkiem porozumienie, że wspólnie zrobią Polsce kęsim. Zrobili. Droga na Zapad stanęła więc otworem. Było kwestią czasu kiedy Soso ruszy. Suworow dość logicznie wywiódł iż uderzenie Dolka narobiło sporo zamieszania jako, że Soso był ustawiony do ataku. Z młodości zapamiętałem iż ten który pierwszy wyprowadzi lufę zyskuje bardzo znaczącą przewagę. A nawet gdy jej nie uzyska bo przeciwnik dwa razy większy - to i tak ma więcej świeżości w ucieczce przed rewanżem. Widocznie Dolek też znał tą regułę.

antares

To jest: dante_alighieri

To dosc logiczne.

Szczegolnie w "Dniu M" Surowowa.

Dziękujemy naszym Prenumeratorom:-)

-)