Nation of Cowards
Autor: Jeffrey R. Snyder (przetłumaczył Maciej Miąsik)
Jest to tłumaczenie eseju, który został opublikowany drukiem w roku 1993, a potem na, nieistniejącej już, stronie www autora. Tłumaczenie i publikacja za zezwoleniem autora. Oryginał rozpowszechniany jest na wielu stronach. Jest to znakomity tekst poruszający problem prawa do posiadania broni, odpowiedzialności za własne bezpieczeństwo oraz przyczyn, dla których jesteśmy tego prawa pozbawiani. http://www.miasik.net/article...
Oto cytaty:
"Dar życia
Choć ciężko pojąć to współczesnym, kiedyś powszechnie wierzono, że życie to dar od Boga, że nie bronić go, gdy było zagrożone, to akt pogardy dla tego daru, akt tchórzostwa i zaniedbania obowiązku wobec społeczności. Kazanie wygłoszone w Filadelfii w 1747 roku jednoznacznie zrównuje zaniechanie samoobrony z samobójstwem:
„Ten, kto daje, by jego życie zostało mu odebrane przez tego, który nie ma władzy w takim celu, gdy mógł był zachować je dając odpór, dopuszcza się Winy samobójstwa, gdyż Bóg nakazał mu przedłużać życie, a sama Natura uczy każdą istotę jak się bronić.”
„Tchórzostwo” i „szacunek dla siebie” w większości znikły z publicznych debat. W ich miejsce zaoferowano nam „poczucie własnej wartości”, jako źródło sukcesu i zastępstwo godności. „Szacunek dla siebie” zakłada, że ktoś uznaje standardy i ocenia swoją wartość poprzez stopień podporządkowania się do nich. „Poczucie własnej wartości” po prostu oznacza, że ktoś czuje się dobrze w stosunku do siebie samego. „Godność” odnosiła się kiedyś do opanowana i hartu ducha, którymi charakteryzowała się osoba w obliczu zmiennych kolei losu i grubiańskiego zachowania się innych. Teraz, oceniając to po regułach wypowiadania się obowiązujących w campusach, godność wymaga, abyśmy nigdy nie usłyszeli zniechęcających nas słów, oraz aby inni byli zmuszani do właściwego zachowania się, najwyraźniej na bazie założenia, że nie jesteśmy w stanie zapobiec własnej degradacji, jeśli będziemy wystawieni na poniżające zachowania innych. To są znaki wskazujące słabość naszego charakteru i pustkę naszych dusz.
Nie sposób odnieść się do problemu szerzącej się przestępczości bez poruszenia kwestii moralnej odpowiedzialności potencjalnych ofiar. Przestępczość szerzy się, gdyż przestrzegający prawa, każdy z nas, akceptuje ją, usprawiedliwia ją, zezwala na nią, poddaje się jej. Pozwalamy i zachęcamy do niej, ponieważ nie bronimy się, natychmiast, tam i w tamtej chwili, gdy przestępstwo ma miejsce. Przestępczość szerzy się, nie dlatego że mamy za mało więzień, że prokuratorzy i sędziowie są za pobłażliwi, że policja jest paraliżowana absurdalnymi procedurami. Defekt tkwi tu, w naszym charakterze. Jesteśmy narodem tchórzy i unikaczy."
"Tyrania elity
Ograniczenie dostępu do broni to moralna krucjata przeciwko ciemnym, barbarzyńskim obywatelom. Dowodzi tego nie tylko nieefektywność kontroli w dostępie do broni w zapobieganiu przestępstwom, ale także fakt, że kontrole te koncentrują się na ograniczaniu działań przestrzegających prawa, zamiast na łapaniu i karaniu winnych, oraz odraza, z jaką zwolennicy kontroli dostępu do broni pałają do posiadaczy broni i ich narzędzia – NRA (National Rifle Association). Posiadacze broni są zwyczajowo przedstawiani jako niewykształceni, paranoiczni wieśniacy, zafascynowani w i skłonni do przemocy, czyli dokładnie taki typ osoby, która jest przeciwnikiem liberalnych programów politycznych, i która powinna stać się obiektem moralnej i społecznej „re-edukacji” według liberalnej polityki społecznej. Typowym przykładem takiej bigoterii jest znana charakterystyka posiadaczy broni, przedstawiona przez gubernatora stanu Nowy York Mario Cuomo, jako „myśliwych, którzy piją piwo, nie głosują, kłamią swoim żonom mówiąc, gdzie byli cały weekend.” Podobnymi złośliwościami zalewa się NRA, która nazywana jest „najlepszym przyjacielem sprzedawców narkotyków," wyśmiewana na obrazkach satyrycznych jako domagająca się prawa noszenia przez dzieci broni do szkoły i generalnie optująca za nadanym przez Boga prawem do rozwalania każdego na życzenie.
Ten stereotyp jest oczywiście fałszywy. Kryminolog i prawnik konstytucyjny Don B. Kates, Jr. i była działacz HCI Dr. Patricia Harris zauważają, że „badania konsekwentnie wykazują, że przeciętny posiadacz broni jest lepiej wykształcony i posiada lepszy zawód, niż człowiek jej nie posiadający. Dalsze badania wykazuję, że posiadacze broni w mniejszym stopniu aprobują brutalność policji, brutalność wobec inaczej myślących, itp.”
Konserwatyści muszą zrozumieć, że antypatia, którą liberałowie czują do posiadaczy broni w głównej mierze wywodzi się z ich etatystycznego utopizmu. Ten umysłowy nawyk nigdzie nie był zbadany lepiej niż w „Państwie” Platona. Platon argumentuje, że idealnie sprawiedliwe społeczeństwo to takie, w którym nieuzbrojeni ludzie cnotliwie zajmując się własnymi sprawami, wykonując przydzielone im funkcje, w czasie, gdy rząd królów-filozofów, będąc ponad prawem i strzeżony przez uzbrojonych gwardzistów, niekwestionowany w swej lojalności do państwa, konstruuje, wdraża i udoskonala stworzone w ten sposób społeczeństwo, wspierany i zachęcany przez mity, które jednocześnie ukrywają i usprawiedliwiają tę totalitarną manipulację."
Zmiany w Polsce (nie idą tak daleko)
Komentarze można przeczytać m.in. w aktualnym numerze "Policji".
Wojciech
-------------
"Bóg, dając nam życie, obdarował nas jednocześnie wolnością"
Naród tchórzy
polecam:
Naród tchórzy
Nation of Cowards
Autor: Jeffrey R. Snyder (przetłumaczył Maciej Miąsik)
Jest to tłumaczenie eseju, który został opublikowany drukiem w roku 1993, a potem na, nieistniejącej już, stronie www autora. Tłumaczenie i publikacja za zezwoleniem autora. Oryginał rozpowszechniany jest na wielu stronach. Jest to znakomity tekst poruszający problem prawa do posiadania broni, odpowiedzialności za własne bezpieczeństwo oraz przyczyn, dla których jesteśmy tego prawa pozbawiani.
http://www.miasik.net/article...
Oto cytaty:
"Dar życia
Choć ciężko pojąć to współczesnym, kiedyś powszechnie wierzono, że życie to dar od Boga, że nie bronić go, gdy było zagrożone, to akt pogardy dla tego daru, akt tchórzostwa i zaniedbania obowiązku wobec społeczności. Kazanie wygłoszone w Filadelfii w 1747 roku jednoznacznie zrównuje zaniechanie samoobrony z samobójstwem:
„Ten, kto daje, by jego życie zostało mu odebrane przez tego, który nie ma władzy w takim celu, gdy mógł był zachować je dając odpór, dopuszcza się Winy samobójstwa, gdyż Bóg nakazał mu przedłużać życie, a sama Natura uczy każdą istotę jak się bronić.”
„Tchórzostwo” i „szacunek dla siebie” w większości znikły z publicznych debat. W ich miejsce zaoferowano nam „poczucie własnej wartości”, jako źródło sukcesu i zastępstwo godności. „Szacunek dla siebie” zakłada, że ktoś uznaje standardy i ocenia swoją wartość poprzez stopień podporządkowania się do nich. „Poczucie własnej wartości” po prostu oznacza, że ktoś czuje się dobrze w stosunku do siebie samego. „Godność” odnosiła się kiedyś do opanowana i hartu ducha, którymi charakteryzowała się osoba w obliczu zmiennych kolei losu i grubiańskiego zachowania się innych. Teraz, oceniając to po regułach wypowiadania się obowiązujących w campusach, godność wymaga, abyśmy nigdy nie usłyszeli zniechęcających nas słów, oraz aby inni byli zmuszani do właściwego zachowania się, najwyraźniej na bazie założenia, że nie jesteśmy w stanie zapobiec własnej degradacji, jeśli będziemy wystawieni na poniżające zachowania innych. To są znaki wskazujące słabość naszego charakteru i pustkę naszych dusz.
Nie sposób odnieść się do problemu szerzącej się przestępczości bez poruszenia kwestii moralnej odpowiedzialności potencjalnych ofiar. Przestępczość szerzy się, gdyż przestrzegający prawa, każdy z nas, akceptuje ją, usprawiedliwia ją, zezwala na nią, poddaje się jej. Pozwalamy i zachęcamy do niej, ponieważ nie bronimy się, natychmiast, tam i w tamtej chwili, gdy przestępstwo ma miejsce. Przestępczość szerzy się, nie dlatego że mamy za mało więzień, że prokuratorzy i sędziowie są za pobłażliwi, że policja jest paraliżowana absurdalnymi procedurami. Defekt tkwi tu, w naszym charakterze. Jesteśmy narodem tchórzy i unikaczy."
"Tyrania elity
Ograniczenie dostępu do broni to moralna krucjata przeciwko ciemnym, barbarzyńskim obywatelom. Dowodzi tego nie tylko nieefektywność kontroli w dostępie do broni w zapobieganiu przestępstwom, ale także fakt, że kontrole te koncentrują się na ograniczaniu działań przestrzegających prawa, zamiast na łapaniu i karaniu winnych, oraz odraza, z jaką zwolennicy kontroli dostępu do broni pałają do posiadaczy broni i ich narzędzia – NRA (National Rifle Association). Posiadacze broni są zwyczajowo przedstawiani jako niewykształceni, paranoiczni wieśniacy, zafascynowani w i skłonni do przemocy, czyli dokładnie taki typ osoby, która jest przeciwnikiem liberalnych programów politycznych, i która powinna stać się obiektem moralnej i społecznej „re-edukacji” według liberalnej polityki społecznej. Typowym przykładem takiej bigoterii jest znana charakterystyka posiadaczy broni, przedstawiona przez gubernatora stanu Nowy York Mario Cuomo, jako „myśliwych, którzy piją piwo, nie głosują, kłamią swoim żonom mówiąc, gdzie byli cały weekend.” Podobnymi złośliwościami zalewa się NRA, która nazywana jest „najlepszym przyjacielem sprzedawców narkotyków," wyśmiewana na obrazkach satyrycznych jako domagająca się prawa noszenia przez dzieci broni do szkoły i generalnie optująca za nadanym przez Boga prawem do rozwalania każdego na życzenie.
Ten stereotyp jest oczywiście fałszywy. Kryminolog i prawnik konstytucyjny Don B. Kates, Jr. i była działacz HCI Dr. Patricia Harris zauważają, że „badania konsekwentnie wykazują, że przeciętny posiadacz broni jest lepiej wykształcony i posiada lepszy zawód, niż człowiek jej nie posiadający. Dalsze badania wykazuję, że posiadacze broni w mniejszym stopniu aprobują brutalność policji, brutalność wobec inaczej myślących, itp.”
Konserwatyści muszą zrozumieć, że antypatia, którą liberałowie czują do posiadaczy broni w głównej mierze wywodzi się z ich etatystycznego utopizmu. Ten umysłowy nawyk nigdzie nie był zbadany lepiej niż w „Państwie” Platona. Platon argumentuje, że idealnie sprawiedliwe społeczeństwo to takie, w którym nieuzbrojeni ludzie cnotliwie zajmując się własnymi sprawami, wykonując przydzielone im funkcje, w czasie, gdy rząd królów-filozofów, będąc ponad prawem i strzeżony przez uzbrojonych gwardzistów, niekwestionowany w swej lojalności do państwa, konstruuje, wdraża i udoskonala stworzone w ten sposób społeczeństwo, wspierany i zachęcany przez mity, które jednocześnie ukrywają i usprawiedliwiają tę totalitarną manipulację."
JerzyNeski
Kaliber
Nic tak nie przekonuje człowieka jak kawałek rurki o kalibrze 0,44 cala.
Mozets