Szukaj na PNWydarzeniaGorące tematyZaloguj sięnowedyskutowane 2008Ile? |
Pod lupąPoniżej prezentujemy selektywny raport na dwa głosy (nie wolne od uprzedzeń, stereotypów; dla ich dobra spowite anonimowością) z rynku wydawniczego polskiej (czy nie na wyrost?) myśli prawicowej. Głos I: Ze wszech miar godna polecenia. Pogłębiona analiza rzeczywistości i pewnych wyjątków historycznych. Interesujące i wnikliwe rozważania o Rosji, choć recepty nie wydają mi się przekonywujące. Budujący jest fakt, że pomimo udzielenia poparcia przez redaktora naczelnego dla konkretnych osób pismo nie upolityczniło się. Głos II: Pismo niezwykle wartościowe. Historiozofia, metapolityka, geopolityka, w przezwyciężeniu paradygmatu dwubiegunowości Unia Europejska (w obecnym kształcie) – Imperium Amerykanie. Szczególnie cenne jest przedstawienie możliwych sposobów ułożenia stosunków z naszymi najbliższymi sąsiadami oraz próba zrozumienia ich i naszych żywotnych interesów. Dekonstrukcje mitu okrągłego stołu i odbrązawianie III RP uważam za wtórne i niewiele wnoszące poznawczo. Podoba mi się przywracanie pamięci o zapomnianych myślicielach politycznych i artystycznych działaczach oraz prezentowanie ich dorobku, np. fragmenty dziennika Ernesta Jungera. Głos I: Trudno wyrokować przy tak krótkim żywocie pisma, ale spróbujmy. Nazwiska ojców założycieli gwarantowały, że czeka nas wysublimowana uczta. Jedna z niewielu pozycji, którą zapewne będę czytał od deski do deski. W zasadzie nie ma się do czego przyczepić, poza tym, że na drugi numer trzeba tak długo czekać. Na szczęście prawdopodobnie w styczniu przyjdzie czas na drugą porcję. Smacznego. Głos II: Teologia i sztuka w ich wymiarze eschatologicznym i soteriologicznym, czyli powiew ducha starej Frondy w nowej szacie graficznej. Do numeru dołączono płytę z Bogurodzicą w eksperymentalnej aranżacji. Postpolityka po końcu Historii i preparacje ducha do Powtórnego Przyjścia. Głos I: Mam mieszane uczucia. Niby wszystko jest w porządku, podzielam te poglądy, zgadzam się z diagnozami, ale coś mi nie pasuje. Język. Jak dla mnie zbyt propagandowy, wojowniczy. Czy w ten sposób można przekonać przeciwników? Można ich wbić raczej w ziemię. Dlatego uważam, że 44 ma zdecydowanie większe szanse, żeby poszerzyć swój krąg czytelników i przekonać do idei tam prezentowanych. Mimo tych uwag uważam, że pismo jest dobre, niektóre numery wręcz rewelacyjne. Każdy ma swoje zadania. Fronda poświęciła się takim. I dobrze. Głos II: Można odnieść wrażenie, że od pewnego czasu część artykułów pisuje się w nurt walki na froncie cywilizacyjnym. Numer Matrixowy ze sztandarową analizą filmu uchodzącego za gnostyczny i – dzięki odrzuceniu wielu naleciałości filozofii greckiej, a skupieniu na nauczaniu Ojców Kościoła – uznanego przez autora za... chrześcijański. Okazał się bardzo cennym przystankiem na szlaku mojego rozwoju duchowego. Teksty o Małej Arabce, ósmym grzechu głównym pozwalają znów pojąć chrześcijaństwo i całą jego bogatą, różnorodną spuściznę w nowej perspektywie – i jako nową perspektywę. Głos I: Pismo wbrew pozorom nie tylko dla monarchistów. Głos II: Sztandarowe pismo antykwarycznego konserwatyzmu. Uważam je za wartościowe poznawczo, głównie ze względu na prezentację sylwetek historycznych postaci: Kontrrewolucjj, polskich tradycji monarchistycznych okresu międzywojennego, a także na przykład heraldycznej symboliki w Rzeczpospolitej Obojga Narodów. Głos I: Mój zachwyt budzi przede wszystkim warstwa graficzna. Tematy przewodnie w zależności od treści artykułów oceniam albo jako najmocniejszą stronę pisma, albo najsłabszą. Godne uwagi są rubryki stałych publicystów-autorów. Postulowałbym ograniczenie wątków, o których wspomina głos II, na rzecz tematyki kulturalnej. Mniej spraw bieżących, oklepanych, więcej ponadczasowych, uniwersalnych. Głos II: Znacie, znamy, no to posłuchajcie. Aborcja, eutanazja, in vitro, feminizm, upadek cywilizacji europejskiej i posoborowy kryzys Kościoła. Teksty i przedruki ciekawe i mniej ciekawe, mnie zainteresował szczególnie w przedostatnim numerze wywiad dr Thomasem Hilgersem o NaProTECHNOLOGY. Do moich ulubionych należą publikacje Jacka Kowalskiego o sztuce średniowiecznej Europy, zwłaszcza w aspektach historycznych i symbolicznych; również te traktujące o muzyce, malarstwie i obyczajach, uważam za wartościowe. Głos I: Cóż można powiedzieć? Elitarne, estetyczne, edukacyjne. Cóż można dodać? Może to, że było. Po zmianie redaktora naczelnego pismo zmieniło też profil. Pismo trapione tą samą chorobą, z tym że pogłębioną, co tygodnik i miesięcznik tegoż wydawnictwa. Sięgam z przyzwyczajenia, a odkładam z nostalgią. Za tym co było. Głos II: Nowe jest wrogiem starego. Głos I: Drapieżne, niesztampowe, pobudzające. Pobudza do myślenia, jak i do polemik. W jednym z numerów pojawiło się projektowe novum w tego typu publikacjach, a konkretnie: komiks. W tej koncepcji drzemie wielka siła. Warto kontynuować ten pomysł. Głos II: Ani lewica, ani prawica, ani nawet klasyczna trzecia droga w rozumieniu: międzywojenny narodowy radykalizm plus gospodarczy korporacjonizm. Nie jest to również głos kontrrewolucji czy reakcji. Jest jednak jasny wyznacznik kierujący twórcami magazynu w ich ideowych peregrynacjach: Tradycja, Kultura, Europa (jako nasza Ojczyzna). Pismo bardzo cenne za przecieranie w Polsce szlaków nietypowym koncepcjom bez podziałów i ponad podziałami, czerpiącymi z tradycji, ale stanowiącymi nową jakość: jak np. narodowy bolszewizm. TN zapoznaje nas także z dorobkiem twórców niepoprawnych politycznie dla większości stronnictw i przez to skazanych na zapomnienie (np. Brasillacha). Cennym doświadczeniem Słowiańszczyzny są relacje z podróży, a właściwie pielgrzymek, Dawida Zadury po Ziemi Serbskiej. Głos I: Pismo trzyma swój poziom, ale odczuwa się niedoróbki i braki. Najmocniejsza strona to korespondencja zagraniczna. Niedoróbki: rzadko, bo rzadko, ale jednak, strona graficzna wymaga jeszcze pracy; korekta; układ tekstów. Niektóre numery sprawiają wrażenie, że są domykane na siłę. Dotąd jeszcze nie wykorzystany potencjał. Głos II: Pismo to jest mi znane z autopsji od mniej więcej sześciu lat. Największym moim zainteresowaniem cieszyły się zawsze rubryki w określonym cyklu tematycznym, np. cykl reportaży zza wschodniej granicy. Nigdy nie traktowałam tego czasopisma, w przeciwieństwie do wielu osób ze światka konserwatywno-liberalnego, jako źródła nowin, informacji o bieżących wydarzeniach, ponieważ barwne komentarze są tak mocno zespolone z przedstawianiem czystych faktów, że w swoim oglądzie sugerowałabym się mimowolnie opinią autora, czego chciałam uniknąć. Nie będę zbyt oryginalna w swoim spostrzeżeniu, ale trudno nie zwrócić uwagi, że coraz więcej miejsca w NCz! zajmują przekute na artykuły frazesy, powielokroć już zmielone i przetrawione w trzewiach konserwatywnej Hydry. A także teksty jakby niedorobione, ledwo naszkicowane. Głos I: Obranie politycznego kursu przez ten statek wzbudzało coraz większe zażenowanie. Decyzje naczelnego, bo mam pretensje tylko do niego, a nie do wielu świetnych publicystów, skłoniły mnie do odmówienia sobie GP. Jeżeli miałbym wybierać, to skłoniłbym się do zakupu Niezależnej Gazety Polskiej, w której więcej jest pozapolitycznych rozważań. Dobrym, aczkolwiek zależnie od tematu, były dodatki historyczne IPN. Pismo straciło swój urok przez flirt z władzą. Głos II: Głos wolny wolność ubezpieczający wstrzymał się od głosu. Głos I: Oddaję głos w tej sprawie, bezpiecznie dystansując od zachwytów nad kulturalnym mariażem pisma. Głos II: Historia (głównie ruchu narodowego) i wyimki z pism Bolesława Piaseckiego, którym twórca magazynu jest wyraźnie zafascynowany; refleksje poszukiwaczy sprzeczności, dialektyków oraz alchemików myśli i słowa na wewnętrznej emigracji, w ciągłej walce przeciwko nowoczesnemu światu, pośród ruin starego porządku, którego ostateczny upadek jest tak konieczny dla Odrodzenia, jak opadnięcie zeschłych liści dla rozkwitu nowego życia; eksploracja dziwnych rejonów artystycznych portretujących czasy Apokalipsy z odrzuceniem starych form i konwencji, jako nieadekwatnych: literatura grozy, absurdu i groteski, militarny industrial, minimalizm, dodekafonia – wielki alchemiczny tygiel; wywiady z kontrrewolucjonistami i muzykami... Hasłem przewodnim magazynu mogłoby być Tomaszowe: wiele rozróżniaj, mało odrzucaj. |
Aż trudno uwierzyć
że mamy prawicową zgodę, co do tych tytułów. Choć ja bym się do kilku rzeczy przyczepił, ale nie wypada. :)
Wojciech
-------------
"Bóg, dając nam życie, obdarował nas jednocześnie wolnością"
Wszystkie znaki
wskazują na to, że powstanie drugi raport.
Kierując się dobrem nauki i obiektywizmem par excellence, zrezygnowano z subwencji państwowych, zadowalając się wpłatami od ukontentowanych wydawców. ;-)
Wojciech
-------------
"Bóg, dając nam życie, obdarował nas jednocześnie wolnością"